PiS nie jest wieczny, a Duda to tylko grabarz

Posted: 17 grudnia 2017 in Polityka
Tagi: , , , , ,

My wszyscy… dla Rydzyka. Job twaju mać.

Andrzej Karmiński na portalu koduj24 pisze o tym, że… PiS szybko przeminie.

PiS nie jest wieczny

Trzeba zająć się budową zrębów Polski alternatywnej dla tej PiS-owskiej, którą widać, słychać i brzydko czuć.

Nawet niektórzy reprezentanci przyzwoitych polskich mediów, sensowni politycy, roztropni naukowcy i myślący komentatorzy dali się zagonić do narożnika. W dniach ostatecznego dobijania demokracji polskie elity rozważały, czy nowy premier potrzebny jest Kaczyńskiemu, by osłaniał PiS przed unijnymi sankcjami i dbał o nowoczesność w domu i w zagrodzie, czy może tylko krawat Morawieckiego jest wizualnie atrakcyjniejszy od broszki zwolnionej pani Szydło. Kiedy w parlamencie dorzynano niezależne sądy i demokratyczne prawo wyborcze, na salonach nasłuchiwano odgłosów z zamilkłej na amen kancelarii prezydenta i spekulowano, czy prezydent ugiął się przed Kaczyńskim w wiernopoddańczym ukłonie, czy też może coś jeszcze kiedyś zawetuje. A liczni komentatorzy zajęli się deklaracją „rechrystianizacji” Unii Europejskiej, rozważając, w jaki sposób chrześcijańską naukę miłości popularyzować będą ci, którzy nienawidzą bliźniego swego, codziennie dają fałszywe świadectwa i złem dobro zwyciężają.

Tymczasem ci, którzy rozpoczynając parlamentarną karierę prosili Boga, by dopomógł im bronić Konstytucji, dopełniali aktu krzywoprzysięstwa – ku radości wielu, którzy w nieprzerwanym marszu pod hasłem „My chcemy Boga”, szukają Go w swoim otoczeniu z niewielką szansą, że kiedykolwiek znajdą. A przyzwoici ludzie w niemej rozpaczy oglądali na żywo mordowanie trzeciej władzy i bandycką grabież obywatelskich praw wyborczych. Wstrząsnął mną ten spektakl. Nie ze względu na dramaturgię, bo przebieg zdarzeń był przewidywalny, ale z powodu krańcowo bezczelnej argumentacji uzasadniającej nowe bezprawne prawo. – „My zawłaszczamy sądy po to, żeby nareszcie były bardziej niezależne, grozimy sędziom dyscyplinarką, by czuli się pewniej i mogli wyrokować wedle sumienia, odbieramy samorządom prawo ustalania okręgów wyborczych, bo oni są zainteresowani wynikiem wyborów, a minister spraw wewnętrznych, któremu oddajemy władzę nad wyborami, absolutnie nie jest zainteresowany, kto wygra wybory…”. Błaszczak jako gwarant obiektywizmu i strażnik demokracji… litości! A już całkiem dobiły mnie chamskie reakcje funkcjonariuszy PiS na rzeczowe argumenty opozycji.

Z zażenowaniem oglądałem moralny upadek inteligenta z Żoliborza, który parskał śmiechem, słuchając rozpaczliwych wołań o pozostawienie w spokoju tej resztki demokracji, której Kaczyński jeszcze nie zawłaszczył. Wstrząsające wrażenie robiły też porozumiewawcze cyniczne uśmieszki, które prezes wymieniał z przedstawicielem krakowskiego świata nauki, który występując zaraz po apelu premiera o narodową zgodę ostatecznie dowiódł, że na swej życiowej drodze od hipisa do profesora wraca do punktu wyjścia, przybierając pozę załganego lumpa na prochach. Niezapomniane wrażenie zrobiła też na mnie mina pana prezydenta obserwującego w Sejmie demolowanie własnej ustawy – minę, która mówiła: – „No cóż, zdarzyło mi się raz być sobą i powiedzieć, co myślę, ale to był najgorszy dzień w moim życiu…”.

Stało się. Minął właśnie okres nadziei i romantycznych uniesień. Czas na pozytywizm. Na codzienną pracę u podstaw – budowę ogólnodostępnego zasobu nieskażonej łgarstwem wiedzy i odbudowę zdrowego rozsądku rodaków. To zadanie każdego, komu w ciągu dwóch lat udało się zachować godność i przyzwoitość. To jest zadanie realne, bo nieprędko uda się Kaczyńskiemu zdusić głos mediów prywatnych, wolny jest jeszcze Internet, a każdy z nas potrafi pisać, mówić i przekonywać. Możemy naciskać na możliwie najściślejsze zjednoczenie opozycji. Możemy przekonać fajną i niegłupią przecież szefową Nowoczesnej, że łatwiej budować odrębną tożsamość swojej partii po wyborach wygranych przez demokratyczną koalicję, niż po zwycięstwie reżimu. Szczególna odpowiedzialność za naszą przyszłość spoczywa dzisiaj na tych, skądinąd przyzwoitych ludziach, którzy przed wyborami wołali: – „Przestańcie nas straszyć PiS-em!”. I na tych, którzy kiedyś lekceważąco komentowali zagarnięcie mediów publicznych – bo przecież za komuny nikt nie wierzył w sączoną tam propagandę, a właśnie okazało się, że TVP Info ma więcej widzów niż TVN24. Mają coś do zrobienia również ci, którzy głosili wiarę w mądrość Polaków i niewiarę w opanowanie Polski przez tysiące klonów Ziobry, rozmaitych Brudzińskich, Macierewiczów i Błaszczaków… I jeszcze ci, niegłupi przecież i przyzwoici, którzy do dzisiaj wyjaśniają naukowo, że w Polsce nie ma dyktatury ani autorytaryzmu, natomiast jest MOŻLIWOŚĆ osłabienia systemu demokratycznego.

Wielu jest ludzi zaskoczonych rozwojem wydarzeń i wielu, którzy przewidywali możliwość narodowej kąpieli w szambie. I nie ma to już żadnego znaczenia. Musimy być razem. Na politykach opozycji dysponującej lokalami, pieniędzmi, logistyką i doświadczeniem spoczywa odpowiedzialność skupienia prodemokratycznych ruchów, takich jak KOD, Akcja Demokracja, Obywatele RP, Ogólnopolski Strajk Kobiet, Dziewuchy Dziewuchom, Czarny Protest, O.S.A., TAMA, Odnowa, Obywatelska Demokracja i dziesiątków innych. Ale narodowy front przywracania demokracji nie może opierać się tylko na sztabie politycznym w Warszawie i harcownikach w terenie. Konieczne jest budowanie koalicyjnych struktur w każdej gminie, w każdym okręgu i obwodzie wyborczym. Politycy muszą się zająć budową zrębów Polski alternatywnej dla tej PiS-owskiej, którą widać, słychać i brzydko czuć.

Marzy mi się taka odezwa zjednoczonej opozycji do policjantów, prokuratorów, sędziów, urzędników, polityków: „Pamiętajcie, że PiS nie jest wieczny, że musi się przewrócić tak jak każda dyktatura. Pamiętajcie, że po zwycięstwie demokracji jednym z pierwszych kroków będzie weryfikacja Waszych kadr. Weryfikacja jest nieunikniona, bo nikt nie ośmieli się zaproponować grubej kreski przebaczenia po spustoszeniu, jakie PiS poczynił w gospodarce, oświacie, kulturze i umysłach. Istnieją tysiące nagrań, relacji i zdjęć dokumentujących nieprawości Wasze lub Waszych kolegów. Wiecie, że łamali prawo, nie jesteście przecież durniami. I wiecie, że nic nie zwolni z odpowiedzialności za bezprawie, choćby to prawo 10 razy zmieniono. Wiecie też, że nie usprawiedliwia Was żaden rozkaz, żadne polecenie, nawet na piśmie, jeśli było bezprawne. Zastanówcie się więc, czy opłaci się Wam udział w demolce państwa prawa – nawet za sowite wynagrodzenie z publicznych pieniędzy. I nie liczcie, że tak jak Piotrowicz okażecie się niezbędni nowej władzy”.

Politycy muszą też zacząć konstruować i publikować przyszłe prawo – projekty nowych ustaw, gotowych do procedowania natychmiast po wyborach, z chwilą powrotu wolnej Polski. Ustaw publikowanych na bieżąco, z którymi przepisy podłej zmiany nie wytrzymają publicznej konfrontacji – i jednocześnie takich, które lepiej zabezpieczą Polskę przed następnymi szaleńcami. Bo zawsze może się pojawić jakiś kolejny kurdupel polityczny, karykaturalny naśladowca Piłsudskiego, któremu zamarzy się marsz ku dyktaturze.

Do końca roku ma być również odznaczona Krzyżem Kawalerskim!!! via @NieDlaTrwam

Waldemar Mystkowski pisze o pierwszym grabarzu Rzeczpopolitej – Dudzie.

Duda – Pierwszy Dołowy Rzeczpospolitej

Andrzej Duda wpisuje się w historię Polski, a to złamaniem Konstytucji, a to kolejną brednią. Ba, powstają o nim kolędy, jak ta zaintonowana w Gdańsku przed słynnym kościołem w. Brygidy. Przybieżał prezydent do Gdańska, więc na nutę „Przybieżeli do Betlejem” protestujący zaśpiewali: – „Stoją ludzie pod kościołem w rozpaczy. Czy dla pana wolność sądów coś znaczy?”.

Nie tylko sądy, ale rozum dla Dudy nic nie znaczy. 10 dni temu rzekł górnikom, że „polskie górnictwo trzeba nie tylko zabezpieczać, ale i rozwijać, nawet jeśli trendy gdzie indziej są inne, bo stan górniczy będzie Polsce potrzebny nie przez dziesięciolecia, ale setki lat”. Portal oko.press przypomniał Dudzie jego polityczną małość i lizusostwo względem górników i kogokolwiek, przed kim się znajdzie.

Nie dała Bozia moralności ani talentów, dała braki, wiec tymi brakami Duda epatuje gawiedź, która chce go słuchać.

Od węgla Unia Europejska nie tylko odchodzi z powodu drastycznych ograniczeń emisji CO2, który jest jednym z głównych winowajców ocieplenia klimatu, ale także dlatego, że węgiel zwyczajnie się kończy. Miliony lat w głębi ziemi tworzyła się ta kopalina, ludzie wydobyli ją z ziemi przez niewiele setek lat. Z niszczeniem klimatu osiągnięcia ludzkości są jeszcze „lepsze”. A Duda podbija ten cieplarniany bębenek.

Po takich słowach Dudy winna słuchających krew zalać. Nie dość, że mamy z jawnym oszustwem, to przede wszystkim z brakiem szacunku dla Polaków. Czyżby rodacy nie posiadali rozumu, jak zdaje się sądzić ten złamany człowiek?

Trendem w Polsce – wbrew bredniom Dudy – jest odchodzenie od węgla. Nie bez znaczenia powód jest jeszcze inny i zdaje się, że dla nas żyjących zasadniczy. Polska ma najbardziej zanieczyszczone powietrze w Europie, alarmy smogowe w polskich miastach to codzienność.

Duda w zalewaniu kolokwialną krwią ma zasługi ogromne. Smog w powietrzu powoduje, że zużycie węgla decyzjami takich polityków jak Duda kopie dół wielu rodakom, gdyż schodzą z tego świata. Duda więc chcąc się przypodobać górnikom dołowym, sam staje się Dołowym Polaków i Polski.

W kolejną Barbórkę – jeżeli Duda jeszcze będzie prezydentem – winno przyznać się mu tytuł Dołowego nr 1. Dołowy Konstytucji, dołowy rozumu i dołowy dla tych, którzy już zeszli i zejdą. Krótko pisząc: grabarz.

WSZYSCY GRATULUJEMY !!! Dziękujemy, że jesteście 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s