Pokłosie Kaczyńskiego: nacjonaliści, narodowcy i tym podobne prawicowe barachło

Posted: 25 stycznia 2018 in Polityka
Tagi: , , , , , , , ,

A TYMCZASEM W TORUNIU

Pięć zaległych tekstów Waldemara Mystkowskiego.

Pokłosie kanalii i mord zdradzieckich

Faszyzacja życia publicznego zabrnęła za daleko.

Zdziwieni, że neonaziści nawoływali do zabicia Donalda Tuska? Dziennikarze TVN w słynnym już reportażu „Superwizjera” pominęli fragment nawołujący do mordu, jak i inne drastyczne momenty z okolic skrajnej prawicy.

Czym ten fragment różni się od ciągania szefa Rady Europejskiej po prokuraturach, które to odbywają się na zlecenie Jarosława Kaczyńskiego? Przecież takie nazistowskie matołki mogą sobie pomyśleć, że odwalą mokrą robotę – i im się jakoś upiecze. Prezes zrozumie? Wszak w czerwcu ubiegłego roku po skopaniu w Radomiu uczestnika protestu KOD przez nacjonalistów z Młodzieży Wszechpolskiej, mogli usłyszeć z ust rzeczniczki partii Kaczyńskiego Beaty Mazurek usprawiedliwienie: – „Każda akcja wywołuje określoną reakcję. To sytuacja, która nie powinna mieć miejsca. Ale też ich rozumiem”.

Nie bądźmy więc zdziwieni, że w sobotę doszło do zdarzenia w Gdańsku Oliwie, gdy czwórka nastolatków – dwie dziewczyny i dwóch chłopaków – po imprezie poświęconej walce m.in. z rasizmem i homofobią – zostało zaatakowanych przez kilkunastu ludzi ubranych na czarno. Pobici zostali pałkami teleskopowymi, usłyszeli od trójmiejskich nazioli: „Klepać mordy je***ym lewakom” i że „Je***ych lewaków trzeba zniszczyć!”. Może tym razem z ust Mazurek czy innego prominentnego polityka PiS nie wydobędzie się „też ich rozumiem”, ale wiedzą, że mają ciche przyzwolenie, którego zaznali przez dwa lata rządów PiS.

Faszyzacja życia publicznego zabrnęła za daleko, a administracja pisowska nie jest w stanie tego cofnąć z wielu zasadniczych powodów. Jeszcze niedawno podstawiali autokary członkom ONR na listopadowy Marsz Niepodległości (przykład Poznania i posła PiS B. Wróblewskiego). Na razie szykanowani są protestujący przeciw marszom faszystów, spraw w sądach w całym kraju odbywa się kilkaset.

Jednym z widocznych elementów faszyzacji jest goebbelszczyzna, która wydobywa się z mediów narodowych. Zakłamanie na każdym kroku i w każdym niemal słowie. Nawet starano się wrobić w to Tuska, publikując zdjęcie z jego spotkania w Sejmie. Na pierwszym planie był ówczesny premier i antysemita (ten od spalenia kukły Żyda) Rybak. Niestety, szybko wydało się, że ten ostatni dostał zaproszenie od posła PiS.

To jest nieodzowny element faszyzacji naszego życia społecznego. Zakłamywać niczym Goebbels, powtarzać fałsze, manipulować, bredzić. Zawsze coś się przyklei. Wspaniale wychwycił ten element Brytyjczyk Ben Stanley, wszak pochodzi z kraju Monty Pythona. Oto opublikował cztery portrety komentatorów z programu TVP Info „Minęła dwudziesta”. Brytyjczyk pyta, czy to, co widzi, to aby na pewno program publicystyczny w telewizji publicznej, czy raczej część gry komputerowej. Faktycznie! – w języku kolokwialnym można określić, iż to mordy zakazane z jakiejś gry grozy.

Acz wolę opisy niegdyś słynnego psychiatry, antropologa i kryminologa włoskiego Cesare Lombroso, który typ przestępcy wiązał z jego facjatą. Lombroso często nie mylił się, dzisiaj jednak są subtelniejsze narzędzia opisujące wszelkich przestępców i dewiantów. Niemniej gdyby w mroku spotkać te cztery twarze z „Minęła dwudziesta”, co bardziej wrażliwsi mogliby się przestraszyć.

Zmierzam do stwierdzenia, iż polska rzeczywistość jest chora i nie łudźmy się, aby samoistnie miała się poprawić. Mentalności nie można zmienić, można zmienić tylko rządzących. Któregoś dnia pęknie ten wrzód, nieczystości pisowskiego fałszu zaleją nas. Oby nie była to krew, oby nie urzeczywistniły się zawołania „zabić Tuska”, „klepać mordy je***ym lewakom”. To, co się dzieje to pokłosie słynnych słów o kanaliach i mordach zdradzieckich.

W MOMENCIE, KIEDY PROKURATURA UMARZA ŚLEDZTWO PRZECIW NAZIOLOWI Z „DUMY I NOWOCZESNOŚCI”, POLACY ŻĄDAJĄ, ABY PREMIER I POLSKI RZĄD SZYBKO WYJAŚNILI SPRAWĘ GRÓŹB KARALNYCH POD ADRESEM Nie chcemy Polski, w której partia rządząca toleruje nazistów!

Pedagogika bezwstydu PiS

Mamy do czynienia z fałszowaniem historii, zakłamywaniem podstawowych wartości i pojęć.

Mateusz Morawiecki uznał, że takie organizacje jak „Duma i Nowoczesność” powinny być zdelegalizowane. Ale nie zająknął się, że ta organizacja „patriotycznie” maszerowała w tzw. Marszu Niepodległości, na którym współmaszerował tatuś premiera, Kornel Morawiecki. Morawiecki nie zająknął się na temat prokuratorów, którzy umarzali śledztwa w sprawie swastyk i którzy żądali łagodzenia kar dla antysemitów, jak dla słynnego Piotra Rybaka.

Naprawdę współczuję Morawieckiemu. Ileż trzeba mieć w sobie zaparcia, aby wcześniej nie reagować na faszyzującą rzeczywistość, a gdy już ona wyjdzie jak szydło z worka, reagować poniewczasie – i nie wstydzić się. To nie Beata Szydło była przysłowiowym szydłem PiS, bo ona jest wsobna, prowincjonalna. To Morawiecki – mający pretensje do światowości – jest znamiennym szydłem PiS, które z niego wychodzi wszystkimi krętactwami, wszystkimi szwami, porami.

Za Morawieckiego Polska zapłaci więcej niż za Szydło. Morawiecki to ktoś nieoryginalny, ktoś jak etykieta zastępcza, reaguje po czasie, gdy już się wyda, gdy wylezie szydło z worka. On jest nawet taki biograficznie. Wszak jego ojciec Kornel był w Solidarności odpowiednikiem Leppera, Tymińskiego. Kiedyś takie zjawiska można było tolerować wzruszając ramionami. Dzisiaj takie etykiety zastępcze, takie szydła z worka, jak Morawiecki, rządzą.

Zawsze płaci się wysokie ceny za uchylanie, to jest oprocentowanie za zaniechanie, za nierzeczywistość, za pozór, za drugo- i trzeciorzędność. A z tym mamy do czynienia w wypadku Morawieckiego. Polska pisowska jest niepoważna, bo jest sfałszowana w każdym elemencie, nawet w elemencie „polskim”.

Oto najświeższy przykład. Na Światowym Forum Ekonomicznym w szwajcarskim Davos Polskę reprezentują Andrzej Duda i Morawiecki. Lecz o rzeczywiste polskie interesy, o nasze wartości, o naszą pamięć narodową dbają inni, a nie politycy syndromu „szydło” – wspomniani Duda i Morawiecki.

Każdy z uczestników forum w Szwajcarii dostaje za darmo egzemplarz amerykańskiego dziennika „The Wall Street Journal”, w którym na pierwszej stronie Morawiecki wraz z Dudą mogą w tytule przeczytać „Polska wymazuje historyczną rolę Lecha Wałęsy”.

Polskim „szydłom” WSJ przypomina: – „Rewolucja, której przewodził Wałęsa w 1989 roku otworzyła drogę do zjednoczenia większości Europy pod sztandarami liberalnej demokracji i poszerzenia Unii Europejskiej. Wałęsa jest sukcesywnie wymazywany z historii przez rządzącą w Polsce partię PiS, która próbuje przemodelować demokrację, którą Wałęsa pomagał budować”.

Amerykański dziennik przypomina „szydłom” Dudzie i Morawieckiemu, iż Polska przez niemal trzy dekady była wzorem dążenia do państwa zachodniego, ale teraz za sprawą PiS „tworzy nowy rodzaj demokracji, zgodny z populistyczną, nacjonalistyczną wizją”.

Jakiż muszą odczuwać wstyd Morawiecki i Duda? Prawda? Ale my odczuwamy większy wstyd za tych „szydłów”. Odczuwamy wstyd za ich bezwstyd. Za ich pedagogikę bezwstydu, bo tym jest fałszowanie historii, zakłamywanie podstawowych wartości i pojęć. Na każdym kroku z polityków PiS wychodzi szydło z worka fałszu.

TO SIĘ NAZYWA PAŃSTWO TEORETYCZNE. Dołóżcie do tego umorzenie sprawy naziola z „Dumy i Nowoczesności” i mamy pełen obraz Polski po „dobrej zmianie”.

Brudziński relatywizuje faszyzm

Reakcja obecnych władz na reportaż TVN o polskich faszystach powinna co najmniej zastanawiać. Przede wszystkim stosowane jest rozróżnienie między nazistami a neonazistami. Czyżby chodziło o to, że naziści wymarli, a neonaziści żyją?

Nie! Ideologia faszystowska stawia naród ponad obywatela, społeczeństwo i prawo, niezależnie od tego, czy jej wyznawcy pomarli, czy się odrodzili. Faszyzm w II RP był całkiem silny, czemu sprzyjała sanacja. Był tak samo hurrapatriotyczny, jak dzisiaj na tzw. Marszu Niepodległości. Tylko ślepcy nie chcieli widzieć, iż w gruncie rzeczy naziści maskowali się za narodowcami, którzy wyznają miękką formę nacjonalistyczną.

W atmosferze roztaczanej przez PiS nazizm ma się dobrze, a reportaż TVN odkrywa tylko wierzchołek góry lodowej. Jak zareaguje policja, prokuratura? Oczywiście tak samo, jak poprzednio, gdy Mariusz Błaszczak w tzw. Marszu Niepodleglości dopatrzył się tylko „patriotycznych” flag biało-czerwonych.

MSW opublikowało na Twitterze komunikat: „Szef MSWiA podkreślił, że w Polsce nie ma przyzwolenia na propagowanie faszystowskiego, komunistycznego lub innego totalitarnego ustroju państwa. Nie ma również zgody na pojawianie się w przestrzeni publicznej symboliki faszystowskiej, komunistycznej lub innej totalitarnej”.

Czyżby TVN zrobiła dwa reportaże, drugi był o neokomunistach, którzy admirowali siebie nawzajem „tawariszczami” przy portretach Stalina, Lenina i Dzierżyńskiego? Nie!

PiS stosuje relatywizm, aby osłabić siłę reportażu TVN, by chronić polskich nazistów, dla których tymczasem szuka się usprawiedliwiających narracji, iż „potępiają, ale rozumieją”. Tak konstruowana jest pożywka dla nazistów i mrugnięcie do nich, taką „linię obrony” proponuje Joachim Brudziński.

Wszak naziole – wśród nich ci, którzy wieszali portrety eurodeputowanych na rynku w Katowicach – mogą posłużyć się obroną czysto pisowską („Platforma przez 8 lat… ble, ble, ble…”), iż komuniści powołują się na Marksa, cytują go, publikują artykuły, a nawet mają partie, w tym komunizującą Partię Razem.

Karola Marksa można nie lubić, ale trzeba znać, jeżeli ma się ambicje intelektualne, tak samo jak chętnie cytowanego przez niemieckich faszystów Fryderyka Nietzsche. To są jedni z najważniejszych filozofów dla kultury zachodniej.

Podobny w treści tweet jak MSWiA opublikował Mateusz Morawiecki („Propagowanie faszyzmu lub innych totalitaryzmów jest nie tylko niezgodne z polskim prawem. Jest przede wszystkim deptaniem pamięci naszych przodków i ich bohaterskiego wysiłku walki o Polskę sprawiedliwą i wolną od nienawiści. Nie ma przyzwolenia na tego typu zachowania i symbole”) – i to mnie martwi.

Premier ucieka się także do relatywizmu („innych totalitaryzmów”), rozmywa problem, zaciemnia go, a to wróży, że PiS nie chce i nie w ich interesie jest rozprawa z faszyzmem (neonazizmem), który rozlewa się na polski ulice szeroką strugą. Nie bez znaczenia dla Mateusza Morawieckiego jest to, że jego ojciec Kornel Morawiecki dziarsko maszerował w tzw. Marszu Niepodległości.

TO NIE SĄ ŻARTY. Nie będzie drugiej Barbary Blidy! Nie będzie PiS aresztował i skazywał w fikcyjnych procesach działaczy opozycji. Internauci nie będą obojętni. Jeśli ludzie Ziobry zaczną, wywołają wojnę w sieci!

Za Macierewiczem Szwejki sznurem

Nie trzeba wielkiej przenikliwości, aby stwierdzić, iż dymisja Antoniego Macierewicza nawet w PiS przyjęta została z ulgą. Były minister szkodził obronności Polski, można mniemać – świetnie to zostało zebrane w książce Tomasza Piątka – iż interes ojczyzny nie jest dla niego najważniejszy.

Nie zaskakują także informacje podane przez Wojciecha Czuchnowskiego w „Wyborczej”. Były minister ze swoim swoiście dobranym personelem w MON szukali kwitów ubeckich i wyprodukowanych przez niemieckie Stasi na Mateusza Morawieckiego, gdyż mieli świadomość, że nie przystają do zmienianego kierunku polityki PiS.

Z ulgą odetchnęli po dymisji Macierewicza nasi sojusznicy w NATO, zarówno Amerykanie, jak pozostali, którzy unikali Macierewicza w kontaktach służbowych, bo nie wywiązywał się z zobowiązań. Interweniowała nawet Kwatera Główna NATO, by zażegnać konflikt Dudy z Macierewiczem.

Opinia publiczna zapamięta jednak na długo nazwiska ponurych i karykaturalnych postaci Misiewicza, Berczyńskiego, Cenckiewicza, Jannigera, Bączka i Głąba. To są fatalne 2 lata dla polskiej armii!

W imię jakich interesów Macierewicz pozbył się kadry generalskiej – gen. Różanski, Gocuł, Pytel i inni – mającej świetną markę w NATO – i czy ci dowódcy wrócą, bo są w sile wieku zawodowego?

Elity nie powinny podlegać wymianie, bo to jest samoistny proces emancypacyjny. Jeżeli wnika się w nie narzędziami politycznymi, skutek zawsze jest zawsze taki sam, jak w prawie Kopernika-Greshama: „gorszy pieniądz wypiera lepszy”.

Taką „gorszość” wprowadził w kadrach armii Macierewicz, a nawet wprowadził „gorszość” formacyjną – prześmieszne Wojska Obrony Terytorialnej zostały zrównane z zawodowym Wojskiem Polskim. Coś z tym trzeba będzie zrobić. Najprościej byłoby rozformować WOT.

Nowy minister obrony Mariusz Błaszczak szybko czyści złogi po Macierewiczu. Odchodzą w ekspresowym tempie wiceministrowie, w tym ten „słynny” od widelców – Bartosz Kownacki, który obok Misiewicza jest znamienny dla groteski tworzonej przez byłego ministra.

Macierewicz jednak gdzieś za kulisami zostaje, bo trzyma w szachu Kaczyńskiego tematem „zbrodni smoleńskiej”. Stoi na czele podkomisji ds. katastrofy smoleńskiej. Ostatnią jego decyzją jako ministra było przyznanie szefowi podkomisji limuzyny służbowej i ochrony, czyli sobie.

„Za mundurem panny sznurem” – można strawestować: za Macierewiczem jego Szwejki (Misiewicze, Kownackie etc.) sznurem wyprowadzani na śmietnik historii, którzy jak karaczany, prusaki i inne wstrętne owady zamieszkały w naszym domu: Polska.

TO WSTYD, ŻE TAKIE SYTUACJE MAJĄ TERAZ W POLSCE MIEJSCE. Razem z rządem pis przyszedł rasizm, faszyzm i nienawiść. Nie taka miała być Polska po „dobrej zmianie”. WSTYD NAM ZA PAŃSTWO PiS.

Stanisław Karczewski jak Felicjan Dulski

Felicjan Dulski był tak wsobnym, patriotycznym człowiekiem, że spacer na Kopiec Kościuszki odbywał w swoim pokoju. Kolejne okrążenia wokół stołu i mebli były informacją, ile ma jeszcze do Kopca, ewentualnie: ile mu zostało do domu.

To się nazywa dyskrecja – Dulski żadnych brudów nie wynosił poza dom, nawet jeżeli Kraków traktował jako małą ojczyznę. Odtwarzać Dulskiego nie jest wielkim aktorstwem, gdyż wygłasza tylko jedną kwestię: „A niech was wszyscy diabli!”

Takim Dulskim jest marszałek Senatu Stanisław Karczewski. Co prawda raz wyskoczył na Kopiec Kościuszki, którym był dla niego Mińsk, gdzie spotkał się z satrapą Łukaszenką i z miejsca swą dulszczyzną oświadczył, iż ten jest „ciepłym człowiekiem”. Mniemać należy, iż dojrzał w białoruskim dzierżymordzie prezesa Kaczyńskiego, podobną darząc atencją.

Karczewski więcej mówi niż Felicjan Dulski, jest esencją dulszczyzny, zakłamania, polskiej prowincjonalnej duszności, kołtunem, co się zowie. Odtwarzać rolę Karczewskiego może każdy polityk PiS, jest łatwa w swym przesłaniu, nie wymaga żadnej samodzielności, kreatywności, głębi.

Karczewski poparł Ryszarda Czarneckiego, który określił europosłankę Platformy Obywatelskiej Różę Thun „szmalcownikiem”. Dulski zaapelował do Thun, aby zrezygnowała z polityki. To jest zakłamanie. Brudy są dziełem zbiorowym polityków PiS, są widziane w całej Europie i postponowane, na tym traci Polska. Dlaczego jeszcze miałyby być zakłamywane przez polityków opozycji? Róża Thun nazwała po imieniu antypolskie efekty polityki PiS, przynoszące naszemu krajowi ujmę, przynoszące wstyd.

Kołtun Karczewski ma oczekiwania, że inni będą wyznawać taką dulszczyznę jak on. Ktoś taki jak Karczewski powinien ustąpić ze stanowiska, marszałek Senatu nie może być kołtunem. Marszałek jest funkcją dla szlachetnego człowieka, a nie dla stłamszonego Dulskiego, panie Felicjanie Karczewski!

HOJNOŚĆ BEZDOMNYCH NIE ZNA GRANIC

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s