Kibole (11.01.15)

 

Kilkuset poirtyowanych parafian protestowało pod kościołem w Gowarczowie. Bo proboszcz pobił wikarego?

Protest przed kościołem w Gowarczowie
Protest przed kościołem w Gowarczowie Fot.Youtube

Ponad dwieście osób przyszło w sobotę pod kościół w świętokrzyskim Gowarczowie, bo tamtejszych parafian oburzyły doniesienia, że proboszcz miał pobić darzonego sympatią wikarego. Jak donosi kielecka „Gazeta Wyborcza”, w miejscowości zwykle nawet na mszy nie ma takiej frekwencji, jak na proteście.

Część gowarczowskich parafian przyszła z taczkami pełnymi gnoju, na których chcieli wywieźć duchownego. Proboszcz ukrył się jednak przed tłumem w świątyni. Później na miejscu interweniowało kilkudziesięciu policjantów.

Następnego dnia po proteście miało w Gowarczowie nie być śladu. Ludzie spokojnie uczestniczyli w niedzielnej mszy, której nie odprawiał jednak proboszcz parafii.

Wikary, którego bronili mieszkańcy, ma być siódmą osobą na tym stanowisku w ciągu ostatnich lat. Kuria potwierdza, że konflikt między proboszczem a obecnym wikarym jest, ale jednocześnie zapewnia, że między duszpasterzami nigdy nie doszło do rękoczynów.

Źródło: Gazeta Wyborcza

naTemat.pl

 

 

Kocha „szalonych Polaków”, walczy z „hejterami”. Owsiak: Przeżyliśmy wszystkich tych, którzy nas nie lubią. Robimy swoje

Rozmawiała: Wiktoria Beczek, 10.01.2015
Jurek Owsiak

Jurek Owsiak (Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta)

Nie chciałbym mieć takich dylematów, jakie mogą mieć moi przeciwnicy. Zrezygnować z leczenia, bo nie lubi się Owsiaka? Są sytuacje, kiedy zmieniają się priorytety – mówi w rozmowie z Gazeta.pl Jerzy Owsiak. Na ostatniej prostej przed 23. Finałem Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy przyznaje, że choć często jest atakowany, to nie chciałby mieć grubej skóry.
Wiktoria Beczek: Dla kogo gra Orkiestra w 23. finale?Jerzy Owsiak: Zbieramy dla seniorów i najmniejszych, na podtrzymanie wysokich standardów leczenia dzieci. Dla seniorów gramy po raz trzeci. Za ponad 30 mln zł kupiliśmy kilka tysięcy urządzeń, począwszy od łóżek, a skończywszy na ultrasonografach i kardiomonitorach, które totalnie zmieniły standardy w szpitalach.W nowej Polsce, w ciągu 25 lat, tego tematu nie podjął nikt. Wszystkie opcje polityczne mogą sobie posypać głowy popiołem, bo to, co się dzieje w służbie zdrowia, to efekt wieloletnich zaniechań. Jeśli chodzi o geriatrię, fachowcy mówią brutalnie – mamy standardy XIX-wieczne. Próbujemy to zmienić. Wyposażyliśmy ponad 110 oddziałów, które uczą nas, obywateli, którzy przychodzą odwiedzać swoich bliskich, że tak być powinno.

Padnie kolejny rekord?

Na pierwszym finale zebraliśmy równowartość ok. 1,6 mln dolarów, na ostatnim ponad 15 mln dolarów. Ale zawsze podkreślamy: to nie rekord determinuje nas do tego, żeby grać. Jeśli zbierzemy tyle, co w zeszłym roku, około 50 mln zł, będziemy mogli realizować wszystkie nasze pomysły i spokojnie pracować przez cały rok. Jeżeli zbierzemy mniej, dostosujemy się do tej sumy. Ludzie widzą naszą pracę i wiedzą, że nie kończymy na deklaracjach, choć deklaracje są w Polsce bardzo popularne.

Z Orkiestrą jest już kolejne pokolenie Polaków.

Nawet kolejne-kolejne. Dwudziestolatkowie, którzy spotkali się podczas pierwszego finału, mają już dorosłe dzieci, a one mają swoje dzieci. To wszystko się kręci. Wrzucasz pieniądze do puszki. A po paru latach rodzi się twoje dzecko i ma w książeczce zdrowia wpis, że zostało przebadane, a na nim nasze serduszko. Tak działa system, który stworzyliśmy. System nie oddziela tych, którzy mnie lubią lub nie. Działa tak samo wobec wszystkich.

Kiedy było trudniej – teraz czy na samym początku? Podejście Polaków do pomagania się zmieniło?

Zmieniło się bardzo. Porównywanie pierwszego finału z 22. finałem to tak, jakby przesiąść się z syreny w nowoczesny fantastyczny samochód. Podczas pierwszego finału najnowocześniejszym urządzeniem w TVP był faks w drewnianej obudowie, a studio wyglądało jak magazynowy śmietnik. Już przy drugim finale namówiliśmy telewizję, żeby zrobić licytację w systemie komputerowym i uruchomić 12 linii telefonicznych. Nikt nie wierzył, że to wyjdzie. Wtedy ludzie nie mieli do czynienia z internetem, nie było kart kredytowych. A dziś 300 wolontariuszy z całej Polski będzie zbierało pieniądze za pomocą terminali. Gramy w 80 miejscach na całym świecie – na Gibraltarze, w Australii, Vancouver, Nowym Jorku… Czy było trudniej, czy łatwiej? Mnie dziś się bardziej podoba.

Przez te 20 lat przeżyliśmy wszystko. Wszystkie opcje polityczne, wszystkie koncepcje organizowania służby zdrowia, przeżyliśmy zmianę pieniędzy, mroźne i śnieżne finały. Przeżyliśmy też wszystkich tych, którzy nas nie lubią. Psy szczekają, karawana jedzie dalej. Robimy swoje.

Nie boi się pan, że formuła Orkiestry się wyczerpie?

Ona nie ma prawa się wyczerpać. Proszę spojrzeć na taką prostą formułę jak wręczanie Oscarów – kilka osób wybiera najlepszy film, a miliony osób się tym fascynują, oglądają galę, która jest taka sama od dziesiątek lat. Jeżeli są emocje, to nie ma prawa się nic znudzić. Gdy polska piłka nożna przynosiła mało emocji, to może fanów było trochę mniej, ale wystarczyło 2:0 z Niemcami i już wszystko było OK.

Zresztą polska rzeczywistość nie daje powodów do powiedzenia, że formuła się wyczerpała. Nie grozi nam niestety to, że będzie leciała manna z nieba. Zawsze jest dla kogo i po co grać. A Polacy mają zakodowane pomaganie, bo nasza historia jest bardzo burzliwa.

W tym roku obserwuję straszne wzmożenie pana przeciwników. Kilka lat temu te ataki nie były takie silne.

Pierwsze trzy lata orkiestry to był szok dla wszystkich. Przeciwnicy nie bardzo wiedzieli, jak to ugryźć. Pierwsze artykuły pojawiły się po trzech latach i braliśmy je „na wesoło”. Nie sądziliśmy, że ktoś weźmie na poważnie opinię, że hasło „róbta, co chceta” to namawianie do anarchii. Jednak to zaczęło żyć własnym życiem. Po paru latach zauważyliśmy, że temat pojawia się na lekcjach religii, słychać go z ambony. Niektórzy uwierzyli, że celem Orkiestry jest spisek przeciwko życiu, przeciwko normalności.

Przystanek Woodstock od początku miał negatywną opinię i na to zareagowaliśmy. Podaliśmy do sądu fundację Lux Veritatis, bo mówili publicznie, że Woodstock to absolutne zło, sugerowali, że przyzwalamy na handel narkotykami, że jest bardzo niebezpiecznie. Wygraliśmy. Sąd stwierdził, że materiał był zmanipulowany. Oczywiście nikt nas nie przeprosił i wyrok nigdy nie został wykonany. A my co roku mamy rewelacyjne opinie od wojewody, policji, sanepidu i straży pożarnej. Policja mówi, że jest bezpiecznie, wojewoda, że jest dumny, że na jego ziemi jest organizowany taki festiwal, a MSZ jest dumne, że cudzoziemcy przyjeżdżają na fantastyczną imprezę. Jesteśmy nawet nominowani do nagrody za najlepszy festiwal na świecie.

Czyli droga sądowa nie zawsze jest skuteczną metodą na walkę z oszczerstwami…

Problemem jest hejterstwo, z którym polskie prawo nie daje sobie rady. Nie ma standardu dla człowieka, który nazywa mnie „hieną cmentarną”. Kiedy dochodzi do sprawy sądowej, sędzia uznaje, że jako osoba publiczna powinienem mieć grubą skórę i większą tolerancję na takie rzeczy. Czy można tolerować siebie w czapce gestapo z ohydnym podpisem i stwierdzeniem, że przywłaszczyłem sobie pieniądze i za nie żyję?

W sądzie usłyszałem, że kupujemy bardzo zły sprzęt. Kogo mogę przeciwstawić tej opinii, skoro sam nie jestem lekarzem? Zapraszaliśmy m.in. konsultanta krajowego ds. neonatologii i jednego z dyrektorów szpitali, żeby powiedział, jak pracuje jego oddział. Nawet minister pracy mówił, że specjalnie pochylił się nad bilansem Orkiestry i uznał, że jest bardzo dobry i czytelny. Kto w takim razie jest fachowcem i audytorem? Ten, kto mnie obraża czy np. minister pracy? Według wyroku sądu to ten pierwszy jest tym człowiekiem, który ma prawo do takiej oceny i sąd przyznaje mu rację.

Pan się specjalnie nie bronił podczas tego procesu, fundacja nie pokazała pełnej dokumentacji.Proszę pamiętać, że w ciągu 23 lat fundacja dokonała zakupu sprzętu na 592 mln zł. Mamy swój regulamin i mówimy wyraźnie – cena sprzętu jest tajemnicą. Dlaczego? Ponieważ często firmy z różnych pobudek bardzo obniżają cenę – chcą wejść na rynek, oferują supersprzęt i wiedzą, że nasze zakupy są bardzo dobrze odbierane w biznesie medycznym. Kiedy zażądano od nas przedstawienia wszystkich dokumentów z dziesięciu lat, nie zgodziliśmy się. Powiedzieliśmy, że jeśli sąd wyznaczy zawodowego audytora, to je przedstawimy, ale na pewno nie damy tych dokumentów człowiekowi, który zaraz będzie je publikował. Tam są tajemnice handlowe i nikt na świecie nie zgodziłby się na ich ujawnienie. Świadomie zrezygnowaliśmy z okazania tych dokumentów. No i wyrok był tego konsekwencją.Proszę sobie wyobrazić, że nasz adwokat kilka lat temu na sali sądowej przez 20 minut opowiadał o formacji SS, która zabijała ludzi. Sędzia słuchał tak, jakby chciał mieć dowód, że ta czapka, w której mnie przedstawiono, to zły symbol. Wydaje mi się, że w Polsce nawet małe dziecko wie, że SS to nie była rurka z kremem. Sprawa zakończyła się pogrożeniem blogerowi. To jest bolesne, ale nie zabija fundacji.

Nie podcina to panu skrzydeł?

Wręcz przeciwnie. Można powiedzieć, że kłopoty nas wzmacniają. Był taki Woodstock, kiedy wojewoda na dwa dni przed festiwalem wprowadził takie zmiany, że należało wszystko odwołać. Powiedziałem – daję panu mikrofon i niech pan zamknie ten festiwal. Wtedy zmiękł i stwierdził, że wracamy do starych zasad. Dużo się wtedy nauczyliśmy, bo to był moment krytyczny. A takich momentów mieliśmy mnóstwo.

Najgorsze jest to, że ktoś może powiedzieć: „Owsiak zgarnął 46 baniek” i potem w sądzie tłumaczy, że to był taki sobie zwrot, stwierdzenie podwórkowe. Dla mnie nie był. W żadnej ze spraw o pomówienie nie przedstawiono dowodów, wszystko to tylko domniemania. To już nie chodzi o walkę z przeciwnikami WOŚP. Chodzi o to, że takie hejterstwo musi nieść za sobą konsekwencję. Dziennikarz będzie traktowany surowo za napisanie nieprawdy, a bloger może wyczyniać co chce. Prawo musi nadążać za zmianami.

Z drugiej strony czytam ciągle fantastyczne historie ludzi, którzy piszą, jak Orkiestra im pomogła. 4,5 mln dzieci zostało przebadanych pod kątem słuchu! Nawet gdyby bloger nie wiadomo jak się wytężał, to ten program jest! Jeśli bloger będzie miał dziecko, to w systemie nie ma możliwości, żeby to dziecko odsunąć, bo on nienawidzi orkiestry. Nie chciałbym mieć takich dylematów, jakie mogą mieć moi przeciwnicy – odwracać się od inkubatorów z naszym serduszkiem? Zrezygnować z leczenia, bo nie lubi się Owsiaka? Historia pisze najróżniejsze scenariusze. Mówiłem o wojewodzie, który chciał zmienić zasady na Woodstocku. Ten sam wojewoda przyjechał do fundacji, by podziękować, bo jego dzieci zatruły się grzybami i zostały uratowane dzięki naszym urządzeniom. Przybiliśmy sobie piątkę. Są sytuacje, kiedy zmieniają się priorytety.

Nie chciałbym stworzyć sobie grubej skóry. Wolę być wrażliwym i czułym, nawet jeżeli to szczypie. Wolę czuć, bo inaczej coś mogłoby umknąć, komuś byśmy przez tę grubą skórę nie pomogli. Dobro zwycięży, bo nienawiść nie buduje armii ludzi.

W niedzielę orkiestra zagra po raz 23. Jakby pan zachęcił ludzi do wzięcia udziału w finale?

Całym sercem zachęcam do bycia razem, bo to największy sukces Orkiestry. Za to wszystkim kłaniam się w pas i ogromnie dziękuję. Pamiętajcie, że te 120 tysięcy wolontariuszy to młodzi ludzie, dla których to jest ogromne przeżycie. Uśmiechnijcie się, wrzućcie nawet drobny pieniądz. Wasza złotówka to 100 blankietów, które są wklejane do książeczki zdrowia dziecka. To wszystko jest „made in Poland”. Ludzie na świecie to podziwiają i mówią, że tak potrafią tylko szaleni Polacy. Ja tych szalonych Polaków kocham, mimo tych pojedynczych, którzy wskakują mi na plecy i próbują kąsać.

Zobacz także

TOK FM

Jarosław Kuźniar – CIENKA GRANICA

W takim dniu taki tekst? A kiedy mam napisać, że Jerzy powinien odpocząć? Jak znowu zaleje go czarny jad prawicy, która kąsa go za bezdurno lecząc własną nieudolność? Nie zamierzam grać z nimi w jednej orkiestrze. Ja cenię Orkiestrę. Myślę jednak o Owsiaku. Owszem są małżeństwa, które żyją ze sobą dłużej niż 23 lata ale nawet one przyznają, że nikomu jeszcze chwila separacji nie zaszkodziła.

Moja Córka nie wymagała intensywnej pomocy na ginekologicznym oddziale wyposażonym przez WOŚP ale jak każdy rodzic nie dam powiedzieć złego słowa na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Proste „róbta co chceta” dzieli od wyznania „Jurek uratowałeś nasze dziecko” milimetr. Bardzo cienka granica. Z takimi ostatecznymi emocjami nie można dyskutować, bo to są rzeczy bezcenne. Każdy zapłaci każdą cenę. Nawet jeżeli wie, że z jego 100 złotych 50 pożarły koszty administracyjne. Liczy się finał – w tym przypadku życie.

Dlatego staram się pomóc:

Mądrze napisał na swoim blogu Konrad Kruczkowski „inkubatory nie posiadają światopoglądu” (pełny tekst tutaj). Cała Orkiestra, jak jej słucham od 23 lat, zawsze grała na jedną nutę – współpracy i jedności. Do teraz. Znalazła się grupa ludzi, którym Owsiak podpadł. Gnoją go licząc, że z panów nikt staną się dyrygentami własnych zatęchłych podwórek. Nie zgadzam się z ich argumentami, są za małe żeby się po nie schylać. Nie podoba mi się ich plugawy język, którym opisują pracę setek ludzi zaangażowanych w ten projekt. Rozpętują wokół mądrej idei sobie tylko potrzebną jatkę. Jerzy niestety daje im paliwo.

Coraz częściej WOŚP wywołuje emocje obojętne. Ludzie mówią „niby nie wierzę prawakom ale może coś jest na rzeczy, może ten Owsiak jest za drogi”. Akcja promocyjna Orkiestry kosztuje, zdarzyło im się nawet kiedyś stracić na wykupionych jednostkach uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych (za Rafał Hirsz, źródło do wglądu) ale czy to znaczy, że mają się zamknąć, bo tak chce grupka prawych pismaków? Nie, bo WOŚP to nie tylko Owsiak. WOŚP to synonim budowanego przez lata zaufania. Nadziei, że choć państwo nie daje rady – my damy. Złotówka do złotówki. To marka silniejsza nawet niż Polska (zobacz zestawienie). Nie sposób ocenić ile w tym Owsiaka a ile Polaka, który rok w rok zapełnia puszki.

Teraz, kiedy po 23 finale WOŚP Jerzy odzyska głos będzie najlepszy czas na wyłożenie kart na stół: zamknięcie ust ujadaczom. Wierzę, że on potrafi to zrobić z klasą. Jeżeli nie, powinien wreszcie znaleźć kogoś, kto uratuje WOŚP nie przed prawicą ale przed nim samym.

jaroslawkuzniar.com

Trwa nagonka na WOŚP. To już obsesja? „Aroganckie sukinsyny”, „tylko dzieciaków żal…”

MT, fp, 11.01.2015
WOŚP

WOŚP (Gazeta.pl)

Wysyp negatywnych komentarzy przeciwko WOŚP oraz Jurkowi Owsiakowi jest w tym roku wyjątkowo obfity. Dziennikarze i politycy współczują dzieciom chodzącym z puszkami, zarzucają „aroganckim” organizatorom paraliż miasta, wrzucających pieniądze do puszek nazywają członkami sekty.
Trwa 23. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W czasie gdy 120 tys. wolontariuszy zbiera pieniądze do puszek, a jeszcze więcej osób wychodzi na spacer i czeka na wieczorne koncerty, część publicystów i polityków nie szczędzi obelg pod adresem zarówno organizatorów imprezy, jak i uczestników. To swego rodzaju kulminacja corocznego festiwalu zarzutów pod adresem Jurka Owsiaka.Łukasz Warzecha, publicysta tygodnika wSieci:

Później Warzecha nieco ochłonął i po części wytłumaczył się ze swojego wpisu. Wyjaśnił, że wpis był „zbyt emocjonalny”, a on nie miał na myśli uczestników imprezy, tylko organizatorów biegu w ścisłym centrum Warszawy.

„Żeby nie było wątpliwości: mój wcześniejszy tłit (ten o sukinsynach) był zbyt emocjonalny. Nie miałem na myśli uczestników imprezy. Miałem na myśli organizatorów biegu, który sparaliżował ścisłe centrum. Jak zwykle w takich sytuacjach panował chaos.”

Jolanta Szczypińska, posłanka PiS:

Samuel Pereira, Gazeta Polska:

Rafał Ziemkiewicz, publicysta:

Kontrowersje.net:

Wojciech Mucha, Fronda:

Michał Karnowski, wSieci:

Irena Szafrańska, publicystka:

Lech Makowiecki, bloger:

Zobacz relację na żywo z 23. finału WOŚP >>>

TOK FM

PiS nie ma pieniędzy. Weźmie kredyt na wybory

11-01-2015
CHAD_031213

 fot. Adam Chelstowski/FORUM

PiS nie ma pieniędzy na tegoroczne kampanie wyborcze i zamierza wziąć kredyt – ustalił „Newsweek”. Mówi się, że może chodzić nawet o 20 mln zł.

– Postawiłem przed Andrzejem zadanie wejścia do drugiej tury – przyznał kilka tygodni temu Jarosław Kaczyński w rozmowie z Jarosławem Gowinem.

Andrzej Duda, kandydat PiS na prezydenta, może mieć kłopot z wywiązaniem się z tego zadania, bo partia nie ma pieniędzy na jego kampanię. Jak dowiedział się „Newsweek”, wyjściem z tej sytuacji ma być zaciągnięcie kredytu.

Nieoficjalnie mówi się, że na kontach PiS znajduje się obecnie dwadzieścia kilka mln zł. To zdecydowanie za mało, by przeprowadzić dwie kosztowne kampanie wyborcze.

Nieoficjalnie mówi się, że na kontach PiS znajduje się obecnie dwadzieścia kilka mln zł. To zdecydowanie za mało, by przeprowadzić dwie kosztowne kampanie wyborcze, w tym tę prezydencką, za którą nie ma zwrotu z państwowej kasy. Nasi rozmówcy twierdzą, że w kierownictwie PiS rozważane jest podwojenie zasobów, czyli zaciągnięcie 20 mln zł kredytu.

– To prawda, że PiS chce zaciągnąć kredyt? – pytamy zastępcę skarbnika PiS Henryka Kowalczyka.

– Tak, rozważamy to.

– A w jakim banku?

– Rachunek partyjny mamy w PKO, więc pewnie tam będziemy szukać oferty.

– Może pan powiedzieć, o jaką kwotę chodzi? Nieoficjalnie słyszałem o 20 mln zł.

– Jeszcze za wcześnie, by mówić o sumach. W tej sprawie nie ma jeszcze decyzji.

Więcej o kłopotach finansowych Prawa i Sprawiedliwości przeczytasz w najnowszym numerze „Newsweeka”.

Newsweek.pl

Dlaczego prawica chce odstrzelić Owsiaka?

id/Newsweek, 11-01-2015

Jerzy Owsiak

Jerzy Owsiak, który zbiera pieniądze na sprzęt medyczny ratujący życie dzieci i seniorów, burzy szerzone przez katolickich tradycjonalistów tezy o tym, że Kościół to jedyne źródło wartości i norm – pisze publicysta „Newsweeka” Cezary Michalski.

Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, to kolejna okazja dla prawicy do bezpardonowych ataków na Jerzego Owsiaka – pisze Cezary Michalski w najnowszym „Newsweeku”. Zauważa jednak, że prawica występująca w imieniu Kościoła to często ludzie, których chrześcijaństwo nigdy nie interesowało, a Kościół cenią wyłącznie jako narzędzie partyjnej polityki.

Taktyka prawicy polega na pokazywaniu, że to co świeckie nie może mieć żadnych wartości, żadnych ciekawych idei, żadnych dobrych ludzi ani dobrych uczynków – pisze publicysta „Newsweeka”. Stąd obsesyjne przedstawianie Owsiaka jako demoralizatora dzieci i młodzieży czy wręcz zwykłego oszusta.

Dlaczego prawica nie skupi się na promocji własnych inicjatyw charytatywnych? – pyta Michalski. Czemu tradycjonaliści, tak czuwający nad czystością polskiego Kościoła, nie włączą się w działania Caritasu, Szlachetnej Paczki księdza Jacka Stryczka albo czemu nie pojawią się jako wolontariusze w prowadzonych przez Kościół ośrodkach dla ludzi bezdomnych? Przecież, jak zauważa, „to by było chrześcijańskie, zgodne z nauczaniem papieża Franciszka, który powtarza, że chrześcijaństwo nie jest „ideologią walczącą o władzę z innymi ideologiami”, ale jest właśnie praktycznym miłosierdziem. Dodaje, że chrześcijanie powinni przekonywać innych do swej wiary przykładem własnych biografii i własnych uczynków, a nie ustawianiem życia innym i nieustannym zwalczaniem konkurencji.

Michalski wylicza, czym tak bardzo Owsiak „podpadł” polskiej prawicy i kościelnym tradycjonalistom. Dla prawicy największym skandalem jest inicjatywa Owsiaka. Mowa tu o wspieraniu wiecznie niedoinwestowanej służby zdrowia (fundacja na sprzęt zebrała 600 milionów złotych) oraz zorganizowaniu 20 Przystanków Woodstock, na których miliony dzieciaków nie tylko słuchały rocka, ale też przechodziły przyspieszoną lekcję wychowania obywatelskiego.

Owsiak prosił niedawno, aby nie przeszkadzać w pracach Orkiestry>>>

Ostatnią „zbrodnią”, szeroko komentowaną przez prawicowe media („Fronda” „wSieci”, „Do Rzeczy”), zdaniem Michalskiego jest wyrzucenie z konferencji prasowej dziennikarza TV Republika oraz fakt, że żona Owsiaka pracuje w fundacji. Jak pisze publicysta, prześwietlając Owsiaka i jego dzieła te same media nie dostrzegają, że Lidia Niedźwiedzka-Owsiak wraz z mężem całe swoje dorosłe życie poświęciła Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy. Nie ma już dziś innych kwalifikacji poza pomaganiem ludziom. A TV Republika nigdy nie informowała o WOŚP, ale na WOŚP polowała, więc nerwy mogły Owsiakowi wysiąść, choć oczywiście nie powinny.

Dla prawicy największym skandalem jest inicjatywa Owsiaka. Mowa tu o wspieraniu wiecznie niedoinwestowanej służby zdrowia oraz zorganizowaniu 20 Przystanków Woodstock.

Michalski stawia też tezę, że prawica występująca w imieniu Kościoła to często ludzie, „których chrześcijaństwo nigdy nie interesowało, a Kościół cenią wyłącznie jako narzędzie partyjnej polityki”. Faktyczni chrześcijanie w polskim Kościele – ludzie Caritasu czy ks. Jacek ze Szlachetnej Paczki – nigdy nie atakowali Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Oni, pisze Michalski, akurat świetnie wiedzą, jak trudno jest w Polsce zebrać choćby złotówkę, zorganizować tej skali akcję na rzecz najbardziej potrzebujących. Ksiądz Adam Boniecki wspomagał licytacje WOŚP. On i ksiądz Lemański spotykali się nawet z tysiącami młodych ludzi na przystankach Woodstock, stając się zresztą z tego powodu przedmiotem ataków prawicowych publicystów bardziej papieskich niż papież, a już szczególnie bez porównania bardziej papieskich niż „nieudany papież Franciszek”, jak powtarza Wojciech Cejrowski, spotykając się z coraz gorętszym odzewem prawicowych hejterów.

Na koniec Cezary Michalski zwraca uwagę na fakt, że inicjatywę taką jak WOŚP, której jedynym kapitałem jest zaufanie, łatwo zniszczyć. Wystarczy uczynić ją „kontrowersyjną”. Jednak jak podkreśla, dopóki gra Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy, prawica nie ma monopolu na miłosierdzie.

Newsweek.pl

Kibice jechali na pielgrzymkę. Po drodze okradli stację benzynową

kł, 11.01.2015
Zatrzymanie kibiców, którzy w drodze na pielgrzymkę do Częstochowy, okradli stację benzynową

Zatrzymanie kibiców, którzy w drodze na pielgrzymkę do Częstochowy, okradli stację benzynową (Policja Jędrzejów)

Kilkanaście osób, które okradły w sobotę stację benzynową w powiecie jędrzejowskim, zatrzymała policja.
Do kradzieży doszło w sobotę rano. – Na stację benzynową podjechało siedem samochodów osobowych. Grupa kilkudziesięciu młodych mężczyzn jechała do Częstochowy. Gdy weszli na stację, kilkunastu z nich wykorzystało sztuczne zamieszanie i ukradło towary znajdujące się na sklepowych półkach – informuje Michał Kowalczyk, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Jędrzejowie.Pracownicy stacji zawiadomili policjantów. – Już kilka godzin później zatrzymaliśmy samochody, którymi poruszali się sprawcy. Okazało się, że byli to kibice drużyn piłkarskich, którzy jechali na ogólnopolską pielgrzymkę kibiców do Częstochowy – opowiada Kowalczyk.Teraz pięciu z nich odpowie za kradzież przed sądem.

kielce.gazeta.pl

Reklamy
Komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: