Świr (21.01.15)

 

Ks. Kloch o pigułkach „dzień po”: Dziewczyna nie może kupić chipsów, a pigułkę tak”

Ks. Józef Kloch uważa, że Polska nie powinna rezygnować z recept na pigułki "dzień po"
Ks. Józef Kloch uważa, że Polska nie powinna rezygnować z recept na pigułki „dzień po” Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Kościół katolicki nie pochwala decyzji, na mocy której tzw. pigułki „dzień po” mają być sprzedawane bez recepty. Niezadowoleniu polskiego episkopatu dał wyraz ks. Józef Kloch, podkreślając, że pigułka „dzień po” może działać jak środek wczesnoporonny. – Dziewczyna nie może kupić w kiosku chipsów, nie może kupić piwa, wina, a taką pigułkę mogłaby kupić – zauważył na antenie Radia ZET ks. Kloch.

Podczas rozmowy z Moniką Olejnik ks. Kloch odniósł się do zakazu sprzedawania w szkołach tzw. śmieciowego jedzenia, który będzie obowiązywał od 1 września 2015 roku. Na mocy tego zakazu uczniowie i uczennice nie będą mogli kupić w szkolnym sklepiku np. chipsów.

Tymczasem, jak zaznaczył rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, jeśli przepisy nie ulegną zmianie, to nawet niepełnoletnia dziewczyna zostanie wyposażona w możliwość zakupienia bez recepty pigułki, która niszczy ludzkie życie.

Olejnik wskazała wprawdzie, że pigułka „dzień po” nie jest środkiem wczesnoporonnym, ponieważ „ona tylko uniemożliwia zagnieżdżenie się zarodka, a według Światowej Organizacji Zdrowia ciąża zaczyna się w momencie zagnieżdżenia się zarodka”. Ks. Kloch odrzucił jednak ten argument.

– Pani redaktor, określenie, że się nie zagnieździ, albo że jest przeciw życiu, dla mnie jest w tym wypadku, co do skutku, takie samo. (…). Kiedy doszło do zapłodnienia, ta pigułka, ten właśnie zastrzyk bardzo mocnych hormonów, zniszczy ten zarodek. To jest właśnie działanie wczesnoporonne, zależy w którym dniu i pod jakim względem to zrobimy – powiedział rzecznik episkopatu.

Ks. Kloch dodał, że Polska wcale nie musi rezygnować z recept na pigułki „dzień po”, ponieważ decyzja Komisji Europejskiej, która pozwala na prowadzenie otwartej sprzedaży, ma charakter fakultatywny, a nie obligatoryjny.

źródło: Radio ZET

naTemat.pl

Mastalerek: „Pigułki dzień po to próba przykrycia realnych problemów”. Wielowieyska nie wytrzymuje: „Biskupi i KE chodzą na pasku PO?”

Krzysztof Lepczyński, 21.01.2015
Marcin Mastalerek, Dominika Wielowieyska

Marcin Mastalerek, Dominika Wielowieyska (Michał Łepecki, Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)

– To kolejna próba ze strony PO przykrycia realnych problemów. Ta sprawa wybuchła akurat w momencie konfliktu z górnikami – mówił Marcin Mastalerek, rzecznik PiS, o sprawie dostępności antykoncepcji awaryjnej, tzw. pigułek „dzień po”. – Biskupi grają w teatrzyku PO? – zdziwiła się prowadząca Poranek Radia TOK FM Dominika Wielowieyska.
Marcin Mastalerek, rzecznik PiS, krytykował w Poranku Radia TOK FM rząd za negocjacje z górnikami. – Po serii wizerunkowych wpadek, po tym jak pani premier stała się choinką dla znanych marek odzieżowych, dowiedzieliśmy się, że pani Kopacz będzie już poważna, weźmie się za realne problemy. I górnicy stali się propagandową ofiarą pani premier, która chciała pokazać, że jest twarda. I co, jest twarda? – pytał.„Na szczęście premier się wycofała”

Prowadząca audycję Dominika Wielowieyska próbowała przyłapać Mastalerka na niekonsekwencji. Z jednej bowiem strony PiS kibicował protestującym górnikom, z drugiej opozycja nie może przyklasnąć rządowi, choć uległ żądaniom związkowców.

Dominika Wielowieyska: Czyli niedobrze, że uległa związkom?

Marcin Mastalerek: Nie powinna tego zaczynać, ogłaszając wszystko na konferencji. W konstytucji jest zapis o dialogu społecznym. Czy dialog społeczny według PO i PSL polega na tym, że z konferencji prasowej górnicy dowiadują się, że nie mają pracy? To nie powinno w taki sposób wyglądać.

Czyli dobrze, że Kopacz dogadała się ze związkowcami?

– Źle, że w ogóle w taki sposób rozpoczęła.

Pytam, czy dobrze, że się dogadała.

– Nie dogadała się. Bo co to za kompromis! Zgadzam się z szefem „Solidarności”, że rząd miał przyłożony pistolet do głowy. Co to za porozumienie? Premier na szczęście wycofała się ze wszystkich swoich planów.

Pomysł PiS na górnictwo? „To oczywiste!”

Mastalerek przedstawił też pomysły PiS na naprawę sytuacji w górnictwie. – To oczywiste – zaczął, wskazując na dwa zasadnicze punkty.

Pierwszy to uznanie, że polski węgiel jest podstawą przemysłu. – To nie slogan, jeśli ktoś podpisuje pakiet klimatyczny, to nie uznaje polskiego węgla za podstawę przemysłu – stwierdził polityk PiS.

Drugi to unowocześnienie wydobycia węgla. – Mamy przestarzałe kopalnie, trzeba odważnie inwestować. Skąd pieniądze? Jest tzw. plan Junckera, to 330 mld euro na inwestycje. Polski rząd powinien zabiegać o to, by część z tych środków poszła na unowocześnianie polskiego węgla – wskazywał Mastalerek.

Zwrócił jeszcze uwagę na jedną kwestię: – Jest patologiczna otoczka wokół handlu węglem. Zarabiają na tym cwaniacy – mówił.

Pigułki „dzień po”? „Przykrywają górników”

Mastalerek odniósł się też do kwestii sprzedaży tabletek antykoncepcji awaryjnej bez recepty.

Marcin Mastalerek: To jest kolejna próba ze strony PO przykrycia realnych problemów. Ta sprawa wybuchła akurat w momencie konfliktu z górnikami.

Dominika Wielowieyska: Biskupi grają w teatrzyku PO?

– Kościół musi zareagować na takie działania rządu.

Więc to Komisja Europejska jest na pasku PO?

– KE tego nie zarządziła. KE twierdzi, że to kraje członkowskie decydują. A Ministerstwo Zdrowia umywa ręce, odsuwa problem, mówi: to nie my.

TOK FM

SZEŚCIŁO: Nadchodzi czas debaty o pracy

Napuszczanie sfrustrowanej klasy średniej na górników wyczerpało swój potencjał

To prawda że pracownikom likwidowanych PGR-ów nie zapewniliśmy pracy. Cenę transformacji gospodarczej zapłacili też pracownicy zamykanych czy nieudolnie prywatyzowanych przedsiębiorstw. Z górnikami nie musimy jednak powielać tych błędów. Sobotnie porozumienie stwarza przynajmniej cień szansy, że tym razem nie wpadniemy w stare koleiny.

W najbardziej zapomnianej czy ignorowanej części Konstytucji RP poświęconej prawom socjalnym i ekonomicznym, państwo nałożyło na siebie zobowiązanie do prowadzenia polityki zmierzającej do pełnego, produktywnego zatrudnienia. Nie oznacza to obowiązku zapewnienia przez państwo pracy każdemu obywatelowi. To tylko i aż nakaz priorytetowego traktowania przez kolejne rządy kwestii utrzymania i zwiększania liczby pracujących. Kwestia ta powinna zawsze pozostawać na szczycie hierarchii celów reform gospodarczych.

Jeżeli państwo ze względów ekonomicznych decyduje się na ograniczenie zatrudnienia w kontrolowanych przez siebie przedsiębiorstwach, nie wystarczy zapewnienie zwalnianym pracownikom wysokich odpraw. Ważniejsze jest utrzymanie ich na rynku pracy.

Jeśli równocześnie w danym regionie traci pracę kilka czy nawet kilkadziesiąt tysięcy ludzi, nie ma szans, by rynek pracy ich wchłonął. Oczywiście ci najbardziej pomysłowi i zaradni przetrwają. Ewentualnie wyjadą. Reszta skazana będzie na przejadanie odpraw i trwałe wypadnięcie z obiegu. Gdy skończą się odprawy, znaczna część wróci do państwa, ale już jako klienci pomocy społecznej.

Wszystko to na Śląsku już kiedyś przerabialiśmy. Program restrukturyzacji górnictwa z lat 1998-2002 ograniczył zatrudnienie w tym sektorze o ponad sto tysięcy osób. Górniczy Pakiet Socjalny (odprawy, zasiłki, wsparcie przekwalifikowania) pozwolił gładko zredukować zatrudnienie w deficytowych kopalniach i kupić na jakiś czas spokój społeczny. Zabrał za to pracę.

Na papierze i w tabelach arkuszy kalkulacyjnych reforma zakończyła się sukcesem. Społeczny obraz Śląska po restrukturyzacji górnictwa jest jednak bardziej pesymistyczny, o czym niedawno przekonywali autorzy tekstów w „Lupie Instytutu”.

Znaczny poziom długotrwałego bezrobocia, rosnąca liczba working poor czy pogłębianie się innych problemów społecznych (ubóstwo, uzależnienia). Ken Loach mógłby zaadaptować wiele scenariuszy swoich filmów o postthatcherowskiej Wielkiej Brytanii również do opisu społecznego wstrząsu, jakim dla Śląska jest załamywanie się górnictwa.

Z oceną efektów porozumienia rządowo-związkowego trzeba się jeszcze wstrzymać. Jego najcenniejszym dorobkiem, z perspektywy wcześniejszych doświadczeń, jest jednak dążenie do zachowania miejsc pracy i postawienie tej kwestii na pierwszym miejscu. Druga wartość to reanimacja dialogu społecznego, który właściwie od początku transformacji ustrojowej jest w nieustannym kryzysie.

Historia ostatniego górniczego protestu jest jednak pouczająca i obiecująca zarazem. Z niemałym zdziwieniem odnotowano, że większość Polaków popiera górniczą batalię o utrzymanie miejsc pracy. Tymczasem w medialnym dyskursie, podsycanym przez „niezależnych ekspertów”, dawało się wyczuwać popyt na rozprawę z górnikami w stylu thatcherowskim.

Dziennikarze zaczęli na własną rękę realizować scenariusz, który w latach osiemdziesiątych sformułował główny autor brytyjskiej reformy górnictwa, Ian MacGregor, aby skutecznie złamać opór przeciwko drastycznym zmianom. MacGregor cynicznie rozgrywał wtedy opinię publiczną przeciwko górnikom, a zwłaszcza związkom zawodowym. Kładł nacisk na dyskredytowanie liderów protestu, ośmieszanie ich postulatów oraz budowanie sztucznych antagonizmów między górnikami i innymi grupami zawodowymi.

W polskich mediach mogliśmy więc przeczytać o zarobkach liderów związkowych, wynagrodzeniach i uprawnieniach pracowniczych samych górników (nazywanych oczywiście przywilejami). Porównywano zestawienia zarobków i warunków zatrudnienia w kopalniach z niedolą pracowników warszawskich korporacji. Zupełnie tak jakby odebrane górnikom trzynastki miały przepłynąć na konta trzydziestolatków pracujących na „śmieciówkach” w stołecznych kancelariach prawnych czy koncernach medialnych.

Okazało się jednak, że napuszczanie coraz bardziej sfrustrowanej klasy średniej na górników wyczerpało swój potencjał. Nie dajemy się już przekonać, że skoro praca jest wartością pozbawioną odpowiedniej ochrony, należy jeszcze zlikwidować te wyspy na rynku pracy, gdzie warunki zatrudnienia odpowiadają jakimś standardom.

Wygląda na to, że państwa dobrobytu nie ochroni okrajanie klasy średniej, pracującej w sektorze publicznym. Jeśli zwolnimy górników, nie poprawi się od tego nauczycielom czy policjantom.

Już ponad dwadzieścia lat temu duński klasyk welfare state Gosta Esping-Andersen zauważył, że ruchy skierowane przeciwko państwu dobrobytu najsłabsze są tam, gdzie sektor publiczny i zakres finansowanych przez państwo usług publicznych jest najbardziej rozbudowany. Wyjaśnia, że państwo dobrobytu ma się najlepiej w modelu skandynawskim, czyli socjaldemokratycznym. Poprzez rozbudowany sektor publiczny, dający pracę dużej części społeczeństwa, sprzyja on budowie silnej klasy średniej, na której lojalność można liczyć, gdy państwa dobrobytu trzeba bronić.

Silniejszy sektor publiczny w państwach skandynawskich stwarza też dodatkową presję na sektor prywatny, by zatrudniać na lepszych warunkach. Korzystają więc nie tylko pracownicy sektora publicznego.

Przed nami jeszcze długa droga w kierunku takich standardów.

*dr Dawid Sześciło – adiunkt w Zakładzie Nauki Administracji na Uniwersytecie Warszawskim

Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl

 TOK FM

 

„Ida” o tym, że to Polacy wymordowali Żydów? Jest petycja: „Trzeba zmienić czołówkę”

Karolina Słowik, 21.01.2015
Reduta Dobrego Imienia

Reduta Dobrego Imienia (http://reduta-dobrego-imienia.pl/)

Nominowana do Oscara „Ida” jest antypolska, więc jej czołówka musi zostać zmieniona – twierdzi fundacja Reduta Dobrego Imienia. Domaga się od PISF, by do czołówki filmu dodać informację o tym, że w latach 1939-1945 Niemcy okupowali Polskę i eksterminowali Żydów.
„Widz, zwłaszcza nieznający historii Europy, wynosi z filmu przekonanie, że to Polacy wymordowali europejskich Żydów i zrabowali ich majątek” – czytamy w petycji do Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, który dofinansował produkcję filmu.Autorem jest Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga Przeciw Zniesławieniom, fundacja, do której należy m.in. Jan Pietrzak i prof. Andrzej Nowak.

„Można wysnuć wniosek, że Holocaust spowodowali Polacy”

Wymowa antypolska ma kryć się w dwóch wątkach fabuły „Idy”. Po pierwsze we fragmencie, w którym dowiadujemy się, że żydowskich rodziców głównej bohaterki – Idy – zabił Polak. Nie ma zaś wzmianki o tym, że „rodzice głównej bohaterki zostali zamordowani podczas okupacji niemieckiej”. Stąd można wysnuć wniosek, że Holocaust spowodowali Polacy – twierdzą autorzy petycji.

Drugi antypolski wątek kryje się w sugestii, że motywacją zabójców, którzy uśmiercili rodziców głównej bohaterki, była chęć zysku, a nie strach przed karą za ukrywanie Żydów. „Polacy chronili swoich sąsiadów, czego dowodem są liczne przyznane Polakom tytuły Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata Instytutu Yad Vashem” – podkreślili autorzy petycji.

„Uznaję za oczywiste, że postulat zostanie zrealizowany”

Fundacja domaga się, by w czołówce filmu „Ida” dołączono aż sześć informacji. O tym, że: w latach 1939-1945 Polska była pod okupacją niemiecką; Niemcy eksterminowali Żydów; za ukrywanie Żydów groziła kara śmierci; tysiące Polaków zginęły za ratowanie Żydów; władze Polskiego Państwa Podziemnego karały śmiercią Polaków, którzy prześladowali Żydów; najwięcej wśród Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata jest Polaków.

Na koniec zwrócili się bezpośrednio do dyrektorki PISF Agnieszki Odorowicz: „Ponieważ kieruje Pani POLSKĄ instytucją kultury uznaję za oczywiste, że powyższy postulat zostanie przez Panią zrealizowany”.

Czym jest Reduta Dobrego Imienia?

Fundacja Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga Przeciw Zniesławieniom, wcześniej Towarzystwo Patriotyczne – Fundacji Jana Pietrzaka, ma na celu „prostowanie nieprawdziwych informacji na temat historii Polski” – czytamy na ich stronie internetowej, a także „przeciwdziałanie rasizmowi i ksenofobii, zwróconym przeciwko obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej”. W radzie fundacji zasiada m.in. prof. Andrzej Nowak, Jan Pietrzak, prof. Piotr Gliński czy Tadeusz Płużański.

Zobacz także

TOK FM

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: