Terlikowski (14.01.15)

 

 

Szef PE o wypowiedzi Korwin-Mikkego o meczetach: „To przypadek dla służb medycznych”

MIEŚ, PAP, 14.01.2015
Janusz Korwin-Mikke w Parlamencie Europejskim

Janusz Korwin-Mikke w Parlamencie Europejskim (Fot. CHRISTIAN LUTZ / AP Photo)

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz ocenił, że wczorajsza wypowiedź europosła Janusza Korwin-Mikkego (KNP) o tym, że nasi wrogowie nie są w Moskwie, lecz w meczetach, to „raczej przypadek, który trzeba przedstawić służbom medycznym”.
O reakcję na wypowiedź Korwin-Mikkego szef PE był pytany przez jednego z zagranicznych dziennikarzy na wspólnej konferencji z premier Łotwy Laimdotą Straujumą.

Schulz powiedział, że są członkowie Parlamentu, w tym Korwin-Mikke, którzy ciągle próbują „testować granice i przesuwać je, żeby zobaczyć, jak daleko mogą się posunąć w prowokacjach”.

– Muszę stale analizować takie wypowiedzi, ale to nie jest dla mnie łatwe. Nie możemy bronić wolności wypowiedzi na świecie, a jednocześnie zbyt rygorystycznie ograniczać jej w PE. Dlatego jestem zazwyczaj dość liberalny – powiedział. Jednak wypowiedź polskiego europosła – dodał Schulz – z pewnością jest czymś, czemu przewodniczący powinien się przyjrzeć. „Forma wypowiedzi wywołała zdumienie w parlamencie” – przyznał szef PE.

Bez decyzji o konsekwencjach wobec JKM

– W mojej opinii jest to raczej przypadek, który trzeba przedstawić służbom medycznym – dodał Schulz. Nie podjął na razie żadnej decyzji o ewentualnych konsekwencjach wobec Korwin-Mikkego.

Wczoraj Korwin-Mikke zabrał głos w trakcie debaty z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem. – Nasi wrogowie nie są w Moskwie. Są w meczetach w Paryżu, w Marsylii – powiedział polski eurodeputowany. – Powinniśmy walczyć z socjalizmem, aby nie niszczył gospodarki. Powinniśmy zniszczyć ten system zasiłków, który przyciąga do Europy niewłaściwe osoby, demoralizując Europejczyków – dodawał. – Powinniśmy wprowadzić znowu karę śmierci. Nie wygramy wojny, kiedy oni nas zabijają, a my nie możemy ich zabić. Jeżeli mamy przetrwać, to powinniśmy odrzucić wszystkie przepisy europejskie. Dlatego też uważam, że Unię Europejską należy zniszczyć – oświadczył.

„Haniebna mowa”, Korwin-Mikke „podżegał do nienawiści”

Niemiecki europoseł Zielonych Reinhard Buetikofer powiedział, że wypowiedź o wrogach w meczetach jest podżeganiem do nienawiści, i zażądał reakcji szefa PE.

Schulz zapewnił, że starannie przeanalizuje wystąpienie Korwin-Mikkego. – Moim zdaniem była to wypowiedź haniebna – oświadczył.

We wrześniu ub.r. Korwin-Mikke został już ukarany przez władze PE odebraniem dziesięciu diet poselskich, czyli 3 tys. euro, za nazwanie bezrobotnych młodych ludzi w UE „Murzynami Europy”.

Korwin-Mikke: Atak na redakcję „Charlie Hebdo”nie był zamachem na wolne słowo

Korwin-Mikke wywołał konsternację także w poniedziałek, gdy PE czcił pamięć 17 ofiar ubiegłotygodniowych zamachów we Francji na redakcję tygodnika satyrycznego „Charlie Hebdo” oraz sklep żydowski. Wielu europosłów przyszło na salę obrad w Strasburgu z czarnymi tabliczkami z napisem „Je suis Charlie” („Jestem Charlie”). Tymczasem Korwin-Mikke na ekranie swojego laptopa wyeksponował napis: „Nie jestem Charlie. Jestem za karą śmierci”.

Wczoraj tłumaczył dziennikarzom, że publikacje francuskiego tygodnika były bluźniercze i niektóre powinny oburzać również chrześcijan. – Atak na redakcję „Charlie Hebdo” to nie był atak przeciwko wolnemu słowu. Był to atak przeciwko niedopuszczalnym moim zdaniem publikacjom tego pisma. Ci ludzie nie byli bojownikami o wolne słowo, tylko bojownikami o to, żeby zniszczyć wartości europejskie” – powiedział Korwin-Mikke.

Jego zdaniem redakcja „Charlie Hebdo”, wyśmiewając się m.in. z porządku, policji i armii, walczyła przeciwko wszystkim wartościom europejskim. – Nie można być jednocześnie Europejczykiem i popierać Charlie – ocenił. – Absolutnie nie jestem Charlie. Jestem anty-Charlie, natomiast jestem przeciwko mordowaniu ludzi – powiedział.

Zobacz także

TOK FM

Kopacz: Jestem zdeterminowana, by rozwiązać problem na Śląsku. Rząd i górnicy mają wspólny cel

AB, 14.01.2015
– Dla mnie nie ma ważniejszej rzeczy niż miejsce pracy, stabilność i bezpieczeństwo rodzinne górnika, który wykonuje ciężką pracę – zapewniła Ewa Kopacz w „Faktach po faktach” w TVN24. Premier podkreśliła, że mimo „twardych” rozmów jest zdeterminowana, by rozwiązać problem na Śląsku.
– Nikt nie mówił, że będzie łatwo. Obejmując funkcję premiera byłam zdecydowana, że nie będą się liczyć tylko i wyłącznie przeze mnie słowa, ale przede wszystkim będę rozliczana z podejmowanych decyzji. To wiązało się też w pełną świadomością odpowiedzialności, która się z tym wiąże – mówiła Kopacz.Premier zapytana przez prowadzącego program, czy „tak po ludzku rozumie protestujących górników” mówiła, że na poniedziałkowe rozmowy do Katowic „jechała z pełnym zaufaniem i przekonaniem”, że centrale związkowe to „partnerzy do rozmowy o rzeczy najważniejszej dla ludzi, którzy tam protestują, czyli (…) o miejscu pracy, o stabilności finansowej ich rodzin”.

„Rząd i górnicy mają wspólny cel”

Kopacz dodała, rozmowy z centralami związkowymi reprezentującymi protestujących górników „uzbroiły” ją w przekonanie, że obie strony czyli rząd i górnicy mają wspólny cel. – Rozmawialiśmy przed 12 godzin, twardo rozmawialiśmy o tym problemie. Przedstawiłam plan naprawy górnictwa, a konkretnie Kompanii Węglowej. Pochylaliśmy się nad każdym z tych punktów, oddzielnie rozmawialiśmy o każdej z tych kopalni – mówiła.

– Jestem bardzo zdeterminowana, żeby ten problem rozwiązać. Dla mnie nie ma cenniejszej rzeczy niż miejsce pracy, stabilność i bezpieczeństwo rodzinne tego górnika, który wykonuje ciężką pracę – zaznaczyła premier.

„Po restrukturyzacji Kazimierza Juliusza mamy zysk 25 zł na tonie węgla”

Szefowa rządu odniosła się też do październikowego expose, w którym mówiła m.in. o bezpieczeństwie energetycznym i dialogu z ludźmi. Premier zaznaczyła, że z tych obietnic zaczęła się wywiązywać od razu. – 1 października usłyszałam, że za chwilę będzie upadać spółka Kazimierz Juliusz. Tam był większy problem, nie chodziło tylko o miejsca pracy – tłumaczyła.

Kopacz przypomniała, że zadłużona kopalnia i jej zarząd zastawili nawet mieszkania górników, przez co pracownikom spółki zaczęło grozić widmo zostania bez dachu nad głową. Premier tłumaczyła, że został wtedy wprowadzony program naprawczy, który pomógł szybko zakończyć problemy Kazimierza Juliusza. – Średnia strata na wydobyciu tony węgla przez ostatnie 11 miesięcy wynosiła tam 168 zł. Po restrukturyzacji mamy zysk 25 zł na tonie – Taką samą ścieżkę proponuję tym czterem kopalniom, które przynoszą niemal 80 proc. strat –

Przy okazji premier przypomniała, że plan naprawczy rządu obejmuje restrukturyzację kopalni, a nie ich zamykanie.

„Żeby była możliwa restrukturyzacja, trzeba dać pieniądze”

Kopacz została też zapytana o to, czy Polska nie może się zwrócić do UE o zgodę na dofinansowanie górnictwa ze środków publicznych (tak, jak miało to miejsce np. w przypadku LOT-u). – Żeby była możliwa restrukturyzacja, trzeba dać pieniądze, bez nich nic się nie naprawi. Może też trzeba pomyśleć o tym, żeby ci ludzie , którzy tam pracują powiedzieli: skoro dzisiaj jest tak trudna sytuacja, to my w tym uczestniczymy – mówiła. Jak dodała, zwracała się do przedstawicieli związków zawodowych, że restrukturyzacja kopalń to wspólny interes.

Premier nie udzieliła jednak konkretnej odpowiedzi na pytanie prowadzącego. Szefowa rządu nie wyjaśniła też, dlaczego wierzy w sukces programu naprawczego prowadzonego przez specjalny, istniejący od 7 miesięcy zespół, skoro poprawa sytuacji w Kompanii nie uległa zmianie przez ostatnie 7 lat.

Prowadzący „Fakty po faktach” chciał również widzieć, czy Kopacz czuje się pozostawiona sama z problemem górnictwa i obietnicami Donalda Tuska. – Nie, czuję się jak osoba, która ma sprostać wyzwaniu dotyczącemu ludzi i ich problemów. Ja zawsze oceniałam Donalda Tuska jako człowieka, który twardo stąpa po ziemi – podkreśliła.

Zobacz także

TOK FM

Nowy spot Andrzeja Dudy o górnictwie. „PO chce odebrać Polakom miejsca pracy” [WIDEO]

AB, 14.01.2015
Kadr ze spotu wyborczego Andrzeja Dudy

Kadr ze spotu wyborczego Andrzeja Dudy (Fot. Youtube.com)

– Tusk i Kopacz zapewniali, że uratują polskie kopalnie, że będą rozwijali przemysł. Po raz kolejny oszukali – to przesłanie nowego spotu wyborczego Andrzeja Dudy. Kandydat PiS na prezydenta podkreśla, że do zmian potrzebne są tylko „odważne decyzje i władza, która troszczy się o obywatela”.
– Zamiast tworzenia miejsc pracy, PO chce je Polakom odebrać – ostrzega kandydat PiS. W tle spotu widzimy zdjęcia Donalda Tuska i Ewy Kopacz podczas spotkań z górnikami. Część fotografii przedstawia też protestujących związkowców czy górników bezskutecznie szukających pracy.

Inną wizję przedstawia Polakom Duda. – Polska potrzebuje dziś budowania nowych szans – podkreśla w spocie. – Odbudujemy polski przemysł, stworzymy miejsca pracy i zapewnimy godne warunki życia. To da się zrobić. Potrzebne są tylko odważne decyzje i władza, która myśli i troszczy się o obywatela – zapewnia kandydat PiS.

„Kampania Dudy wciąż jest w rozsypce”

To drugi spot wyborczy podczas kampanii europosła. Przed Bożym Narodzeniem mogliśmy jednak zobaczyć tylko krótkie wideo z życzeniami świątecznymi:

Kandydaturę Dudy na prezydenta PiS ogłosiło 11 listopada. Kilka tygodni później rada polityczna ugrupowania zatwierdziła ten wybór.

Dziennikarze „Newsweeka” ocenili jednak w nowym numerze tygodnika, że kampania Dudy „wciąż jest w rozsypce”. Brak pieniędzy, ludzi i pomysłów – punktował Michał Krzymowski.

gazeta.pl

Duda: Jeśli specustawa trafi w szybkim tempie do Senatu, to „wiemy gdzie mieszkacie i immunitet wam nie pomoże”

MT, PAP, 14.01.2015
Piotr Duda

Piotr Duda (ANNA KRASKO)

Jeżeli do 20 stycznia negocjacje z rządem w sprawie sytuacji w górnictwie nie przyniosą pożądanych efektów, w Katowicach spotka się międzyzwiązkowy sztab protestacyjny i „będą podejmowane konkretne działania” – zapowiedział na konferencji prasowej szef „Solidarności” Piotr Duda. Do posłów ze Śląska powiedział: „Wiemy kim jesteście, wiemy gdzie mieszkacie i immunitet wam nie pomoże”.
W ramach ogólnozwiązkowego sztabu protestacyjnego mają ze sobą współpracować, jak zapowiedział Duda, NSZZ „Solidarność”, OPZZ i Forum Związków Zawodowych.Zdaniem Dudy w sprawie sytuacji w Kompanii Węglowej „rząd prze do konfrontacji”, a jednym z tego przejawów jest fakt, że prace nad specjalną ustawą w tej sprawie toczą się w Sejmie „tak szybką ścieżką”. – To my musimy przygotowywać szybką ścieżkę protestów – zapowiedział. – To nie jest sprawa tylko górników, to sprawa całej „Solidarności” – dodał.

– Chciałbym zaapelować do pani premier, by projekt, który jest tak szybko procedowany w Sejmie, a który zakłada likwidację miejsc pracy, likwidację czterech kopalń: Pokój, Bobrek-Centrum, Brzeszcze, Makoszowy-Sośnica, by powstrzymać ten projekt w Sejmie, usiąść i prowadzić rozmowy – powiedział Duda.

Kolejarze już chcieli dołączyć do strajku

Szef „Solidarności” zapowiedział też, że do górniczych protestów mogą dołączyć kolejarze, energetycy, pocztowcy i być może zbrojeniówka.

– Kolejarze chcieli już faktycznie od dziś, jutra czynnie włączyć się w tę akcję. Dajemy szansę jednak rządowi. Z tego miejsca apeluję jeszcze raz do pani premier, aby delegacja rządowa, która mam nadzieję, że przyjedzie na rozmowy, wycofała się z likwidacji czterech kopalń – bo to jest warunek do kolejnych rozmów – mówił na konferencji prasowej w Warszawie Duda.

Protest mógłby wykroczyć poza Śląsk

Liderzy „S” nie ujawnili, w jakiej formie miałyby przebiegać ewentualne protesty. Przewodniczący Rady Sekcji Krajowej Kolejarzy NSZZ „S” Henryk Grymel zapowiedział jedynie, że ewentualny protest objąłby nie tylko Śląsk. Jak mówił, kolejarze rozważają różne scenariusze.

– To już nie jest sprawa naszych wspaniałych górników, to jest sprawa wszystkich polskich pracowników. Bo dzisiaj górnicy, jutro kolejarze, pojutrze energetycy i pozostali pracownicy. To dotyczy nas wszystkich – powiedział Duda.

„Wiemy, gdzie mieszkacie…”

– Protest się będzie rozszerzał, jeśli nie dojdzie do porozumienia z delegacją rządową – kontynuował Duda. Potem przeszedł do ostrzejszych słów. – Jeśli specustawa trafi w szybkim tempie do Senatu, to my wiemy co mamy robić. Chciałem posłom ze Śląska powiedzieć jedno: my wiemy kim jesteście, znamy wasze adresy, wiemy gdzie mieszkacie i immunitet wam nie pomoże – powiedział.

– Groźba jest karalna w Polsce – odparł jeden z dziennikarzy, na co Duda zaczął się wycofywać. – Po prostu wiemy gdzie mieszkają i jak się nazywają, to czy to jest groźba karalna? – odpowiedział.

Na takie słowa szefa „S” odpowiedział na Twitterze poseł Borys Budka ze Śląska: „Naszym rodzinom też będziecie grozić?

Zobacz także

TOK FM

Terlikowski o „pigułce po”: Trutka na dzieci i kobiety powinna być nielegalna [KOMENTARZE]

AB, 14.01.2015
Tomasz Terlikowski

Tomasz Terlikowski (Fot. ADAM KOZAK/ Agencja Gazeta)

„W Polsce zabijanie dzieci jest nielegalne. I nielegalna powinna być też trutka na dzieci” – ocenił na Twitterze Tomasz Terlikowski. Wcześniej rzecznik Ministerstwa Zdrowia przekazał, że Polska dostosuje się do unijnych przepisów i umożliwi sprzedaż „tabletki po” bez recepty.
– Jako państwo nie mamy nic do gadania. Jesteśmy członkiem Unii i musimy się do tego dostosować – przekazał rzecznik Ministerstwa Zdrowia Krzysztof Bąk. To oznacza, że środki antykoncepcji awaryjnej (czyli „pigułkę dzień po”) będzie można kupić bez recepty także w polskich aptekach. Na razie nie wiadomo tylko kiedy.Stanowisko MZ zelektryzowało komentatorów obecnych w serwisie Twitter. Choć większość z nich cieszy się z zapowiadanej zmiany, nie zabrakło też głosów oburzenia. Redaktor naczelny Telewizji Republika Tomasz Terlikowski przyrównał „tabletkę po” m.in. do „trutki na dzieci i kobiety”. „Jak Komisja Europejska uznała, że trzeba mordować się samemu, to my musimy być posłuszni, żeby muzułmanie szybciej wygrali” – pisał.

Wielu użytkowników serwisu ucieszyło jednak stanowisko ministerstwa:

Niektórzy, jak Michał Majewski z „Wprost”, komentowali decyzję MZ w mocno żartobliwym tonie:

Z kolei Klaudiusz Slezak z Polsat News zwraca uwagę, że bez edukacji seksualnej w szkołach zmiany w przepisach mogą się okazać ryzykowne:

„Tabletki po” są dostępne w większości krajów UE

Dostępny w większości krajów UE preparat ellaOne to produkt antykoncepcyjny zawierający octan uliprystalu, przeznaczony do stosowania w przypadkach nagłych, aby zapobiec ciąży po odbyciu stosunku płciowego bez zabezpieczenia lub w przypadku, gdy zastosowana metoda antykoncepcji zawiodła. Pigułki te mają działać poprzez zatrzymanie uwalniania komórki jajowej przez jajniki. Został on dopuszczony do obrotu w UE w 2009 r.

Według ekspertów Europejskiej Agencji ds. Leków, choć pigułki mogą być skuteczne, jeśli zostaną przyjęte w ciągu 5 dni po stosunku płciowym, to ich skuteczność jest najwyższa, gdy zostaną zastosowane w ciągu 24 godzin. „Zniesienie wymogu otrzymania recepty na ten lek powinno ułatwić kobietom dostęp do niego i przez to zwiększyć jego skuteczność” – oceniła Komisja Europejska.

Zobacz także

TOK FM

Reklamy
Komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s