Hofman (23.01.15)

 

Ksiądz zatrzymany przez prokuratorów. Kazał dzieciom ssać butelkę z rozporka?

Maja Sałwacka, 23.01.2015
O sprawie zawiadomili policję rodzice 11-latków, którzy chodzą do podstawówki we wsi pod Jasieniem (koło Żar). Uczniowie poskarżyli się, że ksiądz na lekcji religii rozpiął rozporek, włożył tam butelkę i powiedział: „Pokaż, jak ciągniesz”. W piątek tuż po godz. 17.30 został zatrzymany przez prokuratorów.
Wszystko wydarzyło się w ubiegłym tygodniu na lekcji religii w małej szkole we wsi Wicina w gminie Jasień (oddalonej od Zielonej Góry o blisko 45 km – red.). Lekcję prowadził miejscowy ksiądz. W ławkach siedziały małe dzieci. Uczniowie mają niespełna 11 lat.

Według ich relacji ksiądz miał podczas zajęć rozpiąć rozporek i włożyć sobie do majtek butelkę. Potem miał zbliżyć się do kilku uczniów i powiedzieć kpiąco: „No, pokaż, jak ciągniesz!”.

Dzieci opowiedziały, co się działo na lekcji religii, swoim rodzicom. Ci postanowili zgłosić sprawę policji. Nie mają wątpliwości, że ksiądz swoim występkiem markował seks oralny.

W czwartek akta sprawy trafiły do prokuratury. Śledczy zdecydowali się przesłuchać dzieci – całą klasę. W czwartek i piątek wersję uczniów usłyszał żarski sąd. W przesłuchaniach uczestniczył psycholog dziecięcy.

– Oprócz tego, że miał dbać o psychologiczny aspekt przesłuchań, miał także ocenić skłonności dzieci do konfabulacji. Uznał, że zeznania są wiarygodne. To są mocne dowody, które świadczą na niekorzyść księdza – opowiada jeden z żarskich prokuratorów i dodaje, że sprawa tym bardziej bulwersuje, bo dotyczy małych dzieci. – Gdyby chodziło tu o 16-latków, nie można byłoby wykluczyć, że uczniowie próbowali księdza wrobić. Tu mamy do czynienia z dzieciakami, które o seksie nic nie wiedzą.

Sąd przychylił się do wersji dzieci. Uwzględnił wniosek śledczych, by kapłana tymczasowo zatrzymać.

Zbigniew Fąfera, rzecznik zielonogórskiej prokuratury okręgowej, nie chce mówić o szczegółach sprawy. – Mogę jedynie potwierdzić, że ksiądz został zatrzymany na polecenie prokuratora rejonowego w Żarach – potwierdza Fąfera.

Jak nieoficjalnie ustaliła „Gazeta Wyborcza”, ksiądz będzie odpowiadał za to, że w obecności dzieci poniżej 15. roku życia odbywał czynności o charakterze seksualnym. Grozi mu od dwóch do 12 lat więzienia.

zielonagora.gazeta.pl

Nakład historycznego numeru „Charlie Hebdo” przekroczy 7 mln. Normalnie wynosił 60 tys.

Pap, wah, 23.01.2015
Okładka historycznego już numeru

Okładka historycznego już numeru „Charlie Hebdo” (ERIC GAILLARD / Reuters)

Sprzedaż historycznego, wydanego tydzień po zamachu na redakcję, numeru francuskiego „Charlie Hebdo”, z karykaturą Mahometa na okładce, przekroczy 7 mln egzemplarzy. Trwa dodruk – poinformował w piątek dystrybutor satyrycznego tygodnika.
Sprecyzowano, że do soboty wieczorem na rynek dostarczonych ma być 7 mln egzemplarzy tygodnika, opracowanego przez ocalałych po zamachu dżihadystów na redakcję w Paryżu 7 stycznia; zginęło wówczas 12 osób. Na okładce tego wydania widnieje satyryczny wizerunek proroka Mahometa na zielonym tle, trzymającego napis: „Je suis Charlie”. Pod tym hasłem we Francji odbywały się wielkie demonstracje sprzeciwu wobec terroryzmu.Na 7 mln egzemplarzy 6,3 mln trafiło do francuskich sieci dystrybucji, a 700 tys. do zagranicznych. Za granicą największe zainteresowanie wykazała Belgia – poinformował dystrybutor MLP. Dodał, że wszystko, co trafiło na rynek, zostało wyprzedane.

Trwa dodruk historycznego wydania magazynu. Od poniedziałku do sprzedaży ma trafić kolejne 300 tys. egzemplarzy. Dodruk ma jednak być dostarczony tylko do punktów sprzedaży, które złożyły takie zamówienie.

W środę portal CNN Money informował, że po numerze z 14 stycznia miała nastąpić dwutygodniowa przerwa, co oznaczałoby, że nowe wydanie trafi do sprzedaży 28 stycznia. Rzecznik dystrybutora mówił jednak, że konkretnego terminu nie ustalono.

Przed zamachem na redakcję, w którym zginęli m.in. znani rysownicy, nakład „Charlie Hebdo” wynosił ok. 60 tys. egzemplarzy.

W świecie islamskim nie ustają protesty przeciwko francuskiemu tygodnikowi i uważanym za obraźliwe karykaturom Mahometa.

Zobacz także

wyborcza.pl

Jerzy Urban o „Charlie Hebdo”: Dla 7 mln nakładu sam poświęciłbym 12 pracowników

Jerzy Urban oznajmił, że "chętnie poświęciłby dwunastu pracowników, żeby uzyskać 7 milionów nakładu"
Jerzy Urban oznajmił, że „chętnie poświęciłby dwunastu pracowników, żeby uzyskać 7 milionów nakładu” Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta

Jerzy Urban był w czwartek gościem programu „Tak czy nie”, gdzie mówił o ataku na redakcję „Charlie Hebdo” i granicach satyry. Były rzecznik rządu PRL nie zawiódł widzów, którzy liczyli na kontrowersyjne wyznania i oceny. Oznajmił bowiem, że dla 7-milionowego nakładu sam poświęciłby część swoich pracowników.

Numer „Charlie hebdo”, który wydano po islamistycznym ataku na redakcję pisma, wydrukowano w nakładzie 7 mln egzemplarzy. Ze wstępnych szacunków wynika, że sprzedaż numeru może przynieść magazynowi nawet 10 mln euro. Tak duże liczby robią wrażenie, tym bardziej, że przed zamachem pismo ukazywało się w nakładzie 60 tys. egzemplarzy i miało problemy finansowe.

Odnosząc się do dużego wzrostu sprzedaży, słynący z zamiłowania do kontrowersji Urban oznajmił, że dla tak dobrego wyniku sam poświęciłby niektórych pracowników „NIE”. – Ja bym chętnie poświęcił dwunastu pracowników, żeby uzyskać 7 milionów nakładu. Tylko nie chciałbym być wśród nich – zaznaczył Urban, którego zacytowała prowadząca „Tak czy nie” (Polsat News) Agnieszka Gozdyra.

Urban odnosił się do sprawy ataku na redakcję „Charlie Hebdo” także na swoim blogu, gdzie przypomniał o trwającym procesie, który dotyczy opublikowanego przez niego satyrycznego rysunku Chrystusa Zdziwionego. Prokuratura oskarżyła Urbana o dokonanie obrazy uczuć religijnych.

– Nie porównuję procesu z mordem. Jednak u źródeł strzałów w Paryżu i donosów na mnie do prokuratury leży podobny mentalnie religijny fanatyzm. (…). Sądzę, że wstrząs spowodowany zdarzeniami we Francji i hasła „Je suis Charlie” powinno skłonić Sejm do skreślenia z kodeksu karnego przestępstwa określanego jako obraza uczuć religijnych – napisał Urban.

naTemat.pl

MAKOWSKI: Albo dialog, albo śmierć

23.01.2015

Czy wiek XXI będzie albo świecki, jak mówią niektórzy, albo nie będzie go wcale?

1.Francuski intelektualista André Malraux twierdził, że „wiek XXI albo będzie wiekiem religii, albo nie będzie go wcale”.

To proroctwo rodziło się w chwili, gdy wydawało się, że religia znajduje się w radykalnym odwrocie. Sęk w tym, że to sekularyzacja – choć niewątpliwie siała postrach, a w niektórych częściach globu doprowadziła do osłabienia religii – dziś jest się w odwrocie.

Zapewniają o tym ci, którzy – jak choćby amerykański socjolog Peter L. Berger – w latach 60. i 70. XX w. z prorockim tonem ogłaszali triumfalny jej pochód. Teraz badacz, co świadczy tylko o jego intelektualnej uczciwości, przyznaje: „Dzisiejszy świat z pewnymi wyjątkami jest tak samo żarliwie religijny jak zawsze, a na niektórych obszarach nawet bardziej niż kiedykolwiek. Oznacza to, że ogół literatury napisany przez historyków i przedstawicieli dziedziny nauk społecznych, który można określić wspólnym pojęciem »teorii sekularyzacji«, reprezentuje poglądy z gruntu błędne”.

Że religia powraca, na to złudzeń nie pozostawiają inni wybitni amerykańscy socjologowie, Rodney Stark i Roger Finke: „Po niemal trzech wiekach całkowicie błędnych prognoz i fałszywego przedstawienia zarówno teraźniejszości, jak i przeszłości wydaje się, że nadszedł czas, aby doktrynę o sekularyzacji zanieść na cmentarz błędnych teorii i wyszeptać »requiescat in pace«”.

Gdyby religie potrafiły mówić, mogłyby rzec: „co mnie nie zabija, to mnie wzmacnia”.

2.Kłopot w tym, że powrót religii, o którym marzył Malraux, i od którego to powrotu uzależniał nasz byt, nie tyle witany jest z nadzieją, co z przerażeniem. Religia wraca pod postacią przemocy, nienawiści, zbrodni. Jej ostatnim „dziełem”, jeśli mogę tak powiedzieć, jest zbrodnia w Paryżu, czy wołające o pomstę do nieba medialne zbrodnie dokonywane przez fanatyków z tzw. Państwa Islamskiego. Czy zatem może dziwić, że pojawia się nowe proroctwo, stojące w kontrze do tezy Malraux, które mówi: „wiek XXI albo będzie świecki, albo nie będzie go wcale”?

Dziś już widzimy jasno, że nie tyle jesteśmy świadkami i bohaterami, jak chciał Samuel Huntington, zderzenia cywilizacji, co raczej zderzenia fundamentalizmów. Z jednej strony jest to fundamentalizm religijny, który budzi przerażenie i sieje nienawiść. Z drugiej i w reakcji na niego rodzi się „fundamentalizm świecki”, który rusza na wojnę z samozwańczymi rycerzami takiego czy innego „Boga”.

Sęk w tym, że nie ma dobrych fundamentalizmów. Żaden nie rozwiązuje naszych cywilizacyjnych sprzeczności – przeciwnie, roznieca tylko konflikty, podsyca antagonizmy. A głównym problemem naszej cywilizacji jest nie tylko to, że żyjemy w globalnej wiosce, ale to, że w tej wiosce mieszkają przedstawiciele równych religii, przekonań politycznych czy światopoglądów. Ten radykalny pluralizm, który widzimy na naszych ulicach, obserwujemy go w knajpach, jest obecny w sztuce czy polityce, to nie tylko bogactwo, ale i wyzwanie.

Jak żyć w świecie tak różnorodnym?

Otóż nie ma lepszej metody, by godzić różnice – choć jest ona trudna, czasochłonna i żmudna – niż dialog i kompromis. Dlatego, kusząc się o własne proroctwo, powiem: wiek XXI albo będzie wiekiem dialogu, albo nie będzie go wcale. Bo nie ma pokoju między ludźmi, jeśli nie ma pokoju między religiami. A nie ma pokoju między religiami, jeśli nie ma między nimi dialogu.

A zatem, dialog, poszukiwanie tego, co ludzi łączy a nie dzieli może się okazać ostatnią deską ratunku w tym podzielonym i pluralistycznym świecie.

*Jarosław Makowski – publicysta, filozof, szef Instytutu Obywatelskiego

Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl

TOK FM

 

Hofman o życiu poza polityką. Mazurek zamurowany: „To pierwsza szczera wypowiedź z pana ust!”

Krzysztof Lepczyński, 23.01.2015
Adam Hofman

Adam Hofman (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

„Facet musi mieć wpływ na świat, który go otacza. Im ten świat jest większy, im wpływ potężniejszy, tym większa satysfakcja” – mówi o swoich motywacjach Adam Hofman w „Rzeczpospolitej”. „To pierwsza szczera wypowiedź, jaką kiedykolwiek z pana ust usłyszałem” – odpowiada Robert Mazurek. Dalej jednak widzimy Hofmana takiego, jakiego znamy: cynicznego, ostrego gracza.
Adam Hofman, były rzecznik PiS, zdecydował się na, jak się wydaje, niezwykle szczerą rozmowę z Robertem Mazurkiem w weekendowym wydaniu „Rzeczpospolitej”. „Nie żałuje pan tego wszystkiego?” – zaczyna wywiad dziennikarz. „Gdyby dało się cofnąć czas, tobym to zrobił” – przyznaje polityk.„Nie będę symbolem najgorszego”. „Za późno”Hofman zaznacza, że po aferze madryckiej musiał „grać ostro”, nie mógł posypywać głowy popiołem. „Wszyscy by mnie wyśmiali, a w polityce byłbym skończony raz na zawsze. Dlatego trzeba zagryźć zęby i brać wszystko na klatę” – wyjaśnia.

Polityk zżyma się, że jego bilet lotniczy stał się symbolem korupcji w Polsce. Podkreśla, że to w rządzie są „miliardowe afery” i sugeruje, że to tam się „naprawdę kradnie”. Przekonuje, że on sam robił wszystko zgodnie z prawem. „Porównałbym to do tego, że przebiegliśmy przez skrzyżowanie w połowie na zielonym, w połowie na czerwonym świetle” – mówi.

„Nie dam z siebie zrobić symbolu wszystkiego co najgorsze w polskiej polityce” – zaznacza Hofman. „Za późno” – kontruje Mazurek.

Co dalej? Sojusz z Korwinem?

Na razie Hofman znalazł się na politycznej bocznicy. W wywiadzie zaznacza jednak, że życie poza polityką go nie pociąga i nie czas na emeryturę czy zajmowanie się gotowaniem, jedną z jego pasji. Skąd ten upór? „Pociąga mnie wpływ na świat, który mnie otacza” – wyznaje Hofman.

„Facet musi mieć wpływ na świat, który go otacza. Im ten świat jest większy, im wpływ potężniejszy, tym większa satysfakcja” – zaznacza. Po chwili wyraża nadzieję, że nie wypływa to z jego próżności. „To pierwsza szczera wypowiedź, jaką kiedykolwiek z pana ust usłyszałem” – odpowiada zamurowany Mazurek.

Pisowiec na wygnaniu

Hofman, choć naciskany, nie chce mówić o swojej politycznej przyszłości. Podkreśla jedynie, że jakaś jeszcze go czeka. Czy w PiS? Tu polityk nabiera wody w usta, wyjaśniając, że jakakolwiek odpowiedź będzie dziś zła. Przyznaje, za Ludwikiem Dornem, że jest „pisowcem na wygnaniu”. Co ciekawe, Hofman nie odżegnuje się mocno od współpracy z Januszem Korwin-Mikkem, choć sugeruje, że mogłaby ona nastąpić raczej później niż wcześniej.

Polityk wyjawia też generalną zasadę, jaką się będzie kierował, wracając na salony. „Jeśli sposobem na kandydowanie miałoby być plucie sobie w twarz i przekreślanie własnego życiorysu politycznego, to w wyborach 2015 nie będę startował” – kwituje.

Cała rozmowa w weekendowym wydaniu „Rzeczpospolitej”.

Zobacz także

TOK FM

Pawłowicz też miała kredyt we frankach. „Udało mi się go spłacić dzięki pożyczce z Sejmu”

osi, 23.01.2015
Poseł PiS Krystyna Pawłowicz reaguje na wyniki głosowania ws. przyjęcia do porządku obrad projektu nt. związków partnerskich

Poseł PiS Krystyna Pawłowicz reaguje na wyniki głosowania ws. przyjęcia do porządku obrad projektu nt. związków partnerskich (Fot. SŁAWOMIR KAMIŃSKI/ Agencja Gazeta)

– Wiem, że to piętnujecie, ale posłowie mają pożyczki z Sejmu. Skorzystałam, udało mi się spłacić i jestem szczęśliwa – mówi posłanka PiS Krystyna Pawłowicz w „Super Expressie” o swoim kredycie we frankach. W wywiadzie wypowiada się też m.in. o urodzie Magdaleny Ogórek i Magdaleny Środy.
Po tym jak Szwajcarski Bank Narodowy „uwolnił” kurs fanka, w Polsce znów rozgorzała dyskusja, czy państwo powinno w jakiś sposób wspomóc tysiące Polaków, którzy zaciągnęli kredyt w tej walucie. Okazuje się, że naszym parlamentarzystom jest nieco łatwiej uporać się ze spłatą takiego kredytu. Przykładem jest posłanka PiS Krystyna Pawłowicz.- Wzięłam kredyt we franku, kiedy był po 2,06 zł. Mój kredyt nie był taki duży, bo stanowił równowartość 190 tys. zł na mieszkanie w Ursusie – mówi posłanka w „Super Expressie”. Dodaje, że udało jej dokonać spłaty szybciej dzięki zaciągnięciu pożyczki z Sejmu, do czego mają prawo posłowie.

„Sikorski też jadł kanapki”

Pawłowicz przedstawia też pomysł PiS dla „frankowiczów” – „ustawowe określenie wartości spłaty do wartości majątku, na który wzięto kredyt”. Niestety, jest to jedyna merytoryczna część rozmowy. Pawłowicz odnosi się też bowiem do słynnej już afery sałatkowej.

Chodzi oczywiście o wieczór, kiedy w Sejmie debatowano o ustawie o Lasach Państwowych. Pawłowicz stała się wtedy „gwiazdą”, bo zwrócono jej uwagę, że je sałatkę na sali obrad. – To była próba zmiany konstytucji, nie można było wyjść z sali, by coś zjeść – mówi Pawłowicz.

„Będę jadła sałatki!”

Dodaje, że sałatka była dobra, ale zdążyła zjeść tylko trzy kęsy, bo „od razu się na nią rzucono, by przykryć plączącego się w zeznaniach w sprawie WSI prezydenta Komorowskiego”. Mówi, że tego wieczoru na sali jadł choćby marszałek Sejmu Radosław Sikorski. Jednocześnie posłanka deklaruje, że nadal będzie jadła sałatki, ale już nie w sali obrad. – Czasem może zjem cukierka, bo mam owrzodzenie dwunastnicy, więc czasami muszę – wyznaje.

To nie koniec ciekawych tematów! Pawłowicz wypowiada się o Magdalenie Ogórek, kandydatce SLD na prezydenta. – Jest ładna i zgrabna. Brzydka to jest pani Środa. Mogę tak powiedzieć, bo ona kiedyś, chcąc zrobić przykrość prezesowi Kaczyńskiemu, powiedziała w audycji, że jest „mały, gruby”. Odpowiedziałam jej, że jako etyk nie powinna tak mówić. Spytałam, czy będzie jej przyjemnie, jeżeli powiem, że jest gruba i brzydka? Odpowiedziała, że nieprzyjemnie – wspomina posłanka PiS.

To nie wszystkie wynurzenia

Pawłowicz próbuje też „zwerbować” redakcję „Super Expressu” do pomocy swojej partii. – TV Trwam i TV Republika mają problemy finansowe. A „Gazeta Polska Codziennie”? No, wielkie medium! „Super Express” to jest na poziomie – mówi Pawłowicz. Więcej jej fascynujących wynurzeń można przeczytać na stronie internetowej „Super Expressu” >>>

Zobacz także

TOK FM

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: