Grycan (01.02.15)

 

MartaGrycan

http://instagram.com/martagrycan/

Jaśkowiak dotrzymuje obietnicy. Dziedziniec urzędu bez aut

Joanna Leśniewska, 01.02.2015
Parking na pl. Kolegiackim

Parking na pl. Kolegiackim (Joanna Leśniewska)

W poniedziałek urzędnicy i radni nie zaparkują już na dziedzińcu Urzędu Miasta przy pl. Kolegiackim. Prezydent Jacek Jaśkowiak zdecydował, że to miejsce nie będzie już więcej służyć jako parking. Od tej reguły są jednak wyjątki
Uwolnienie dziedzińca Urzędu Miasta od samochodów Jacek Jaśkowiak zapowiadał już w kampanii wyborczej. Podkreślał, że sam do pracy będzie jeździł rowerem i że będzie do tego zachęcał także pracowników magistratu. Słowa dotrzymał. W minioną środę Jaśkowiak wydał zarządzenie, na podstawie którego główny plac przed budynkiem urzędu pozostanie pusty. O swojej decyzji poinformował w sobotę na Facebooku: „Tak jak obiecałem, parking na dziedzińcu Urzędu Miasta będzie pusty. Planujemy już na nim atrakcje dla mieszkańców i turystów. A dla tych, którzy tak jak ja, do pracy jeździć będą rowerem przygotujemy więcej stojaków oraz szatnie i szafki. Liczę na to, że w innych poznańskich urzędach i firmach też zapanuje moda na alternatywny wobec samochodu rodzaj transportu! – pisze prezydent na swoim profilu.

Uprawnione samochody będą mogły parkować na tzw. drugim dziedzińcu, na którym jest 40 miejsc dla aut. Wśród posiadających uprawnienia do parkowania na specjalnie wyznaczonym parkingu na drugim dziedzińcu będą prezydenci, radni, goście prezydenta i proboszcza fary. Zaparkują tu też rowerzyści i motocykliści.

Parking będzie czynny w dni i w godzinach pracy urzędu. W przypadku przepełnienia drugiego dziedzińca lub w przypadku dużych uroczystości goście parkować będą w specjalnie wyznaczonych miejscach na dziedzińcu głównym.

Jaśkowiak nie chciał jednak narażać się radnym, którzy pomysł prezydenta oprotestowali . W dniu sesji rady miasta na dziedzińcu nadal będzie można parkować.

Zobacz także

poznan.gazeta.pl

Plaga zwolnień lekarskich. Rozchorowali się po przegranych wyborach

ANGELINA KOSIEK, 01.02.2015
Plaga zwolnień lekarskich w świętokrzyskich urzędach. Rozchorowała się część przegranych włodarzy i ich zaufani ludzie. Nowych szefów epidemia wprawdzie dziwi, ale nie zamierzają podważać decyzji lekarzy.
– Bezpośrednio po tym jak wygrałem wybory, mój poprzednik dostarczył do urzędu zwolnienie lekarskie. Od tego czasu nie miałem przyjemności się z nim spotkać – opowiada Grzegorz Dziubek z PSL, burmistrz Włoszczowy.

Na to stanowisko mieszkańcy wybrali go już w pierwszej turze. Dodaje, że nie wie, czy Bartłomiej Dorywalski z PiS, poprzedni burmistrz, nadal choruje. – Jego sprawę przejął ZUS – tłumaczy Dziubek.

Zwolnienie, zaraz po wyborach

Podobnie było w Masłowie. Tomasz Lato z SLD już w pierwszej turze pokonał Ryszarda Pazerę z PiS, który rządził gminą przez cztery ostatnie lata. – Od razu po wyborach dostarczył nam zwolnienie lekarskie, które obowiązywało do 8 grudnia – tłumaczy nowy wójt.

Pazera nie jest już pracownikiem urzędu gminy. Jeśli nadal ma problemy zdrowotne, kolejne zwolnienia lekarskie dostarcza do ZUS. – W takich przypadkach, po ustaniu zatrudnienia, to na nas spoczywa wypłata świadczeń – wyjaśnia Paweł Szkalej, rzecznik kieleckiego oddziału ZUS. O tym, czy byli samorządowcy chorują, się nie wypowiada. – Informacje o zwolnieniach lekarskich podlegają ochronie – mówi.

W Starostwie Powiatowym w Skarżysku-Kamiennej o poprzednim staroście Michale Jędrysie rozmawiać nie chcą. Na pytanie, czy przebywa na zwolnieniu lekarskim, rzeczniczka starostwa Małgorzata Nosowicz reaguje nerwowo. – Nie rozumiem zainteresowania jego osobą. Czy sprawdzają państwo zwolnienia wszystkich osób prywatnych? Pan Michał Jędrys nie jest już starostą – mówi.

Dużo chętniej mówi natomiast o zwolnieniu lekarskim skarbniczki powiatu Moniki Gębskiej. Potwierdza, że przeszła na nie tuż po wyborach samorządowych.

Szef straży miejskiej też na L4

Na L4 przebywają też pracownicy podlegli prezydentowi Skarżyska-Kamiennej. Przypomnijmy, Romana Wojcieszka (niezależny, popierany przez PiS) zastąpił Konrad Krönig.

– Jest to m.in. szef straży miejskiej. Jak objąłem stanowisko, to od razu dostałem zwolnienie lekarskie, nawet się z nim nie widziałem. Wydaje mi się to wszystko trochę dziwne, ale nie śmiem podważać decyzji lekarza – podkreśla prezydent.

Krönig zamierza zlikwidować straż miejską. Kilka dni temu radni podjęli uchwałę o zasięgnięciu opinii komendanta wojewódzkiego policji w Kielcach w tej sprawie. To pierwszy krok do realizacji tego planu.

Komendant Ryszard Radomski pięć lat temu był w Skarżyskim Komitecie Poparcia Jarosława Kaczyńskiego. Szef PiS startował wówczas na prezydenta Polski.

Na zwolnieniu lekarskim przebywa też powiatowy radny PiS Jacek Jeżyk, dyrektor Zespołu Zasobów Komunalnych w Skarżysku. – Z tego co wiem, pan Jeżyk miał wypadek. Nie uczestniczy nawet w sesjach – wyjaśnia Krönig.

Podobne problemy ma też burmistrz Włoszczowy. Sekretarz Włoszczowy Katarzyna Tatar przedłożyła mu zwolnienie, z którego wynika, że jest niezdolna do pracy. Dziubek zapowiada, że kwestionować go nie zamierza.

kielce.gazeta.pl

Himalaje hipokryzji. Rysunki, które Olejnik bawią, i te, na które nasyła prokuraturę

01.02.2015
Himalaje hipokryzji. Rysunki, które Olejnik bawią, i te, na które nasyła prokuraturę - niezalezna.pl

foto: facebook.com/pages/Monika-Olejnik/155449451181502?sk=photos_stream

„To jest obrzydliwe i rasistowskie. Internet bywa bardzo smutnym miejscem. Czy czymś takim nie powinna się zająć prokuratura?” – oburza się Monika Olejnik, w odpowiedzi na grafikę, gdzie nowego polityka PSL, Johna Godsona podpisano per „Shrek PSL”. Jak zauważyli internauci, dużo ostrzejsze rysunki nie tylko Olejnik nie oburzają, ale sama chętnie je rozsyła.

– Monika Kali Olejnik, czyli przeróbki prof. Pawłowicz i Kaczyńskiego – SUPER ŚMIESZNE, Godsona – SKANDAL czytamy na satyrycznym profilu TV48. Takim opisem opatrzono zestawienie zdjęć, które na swoim profilu na Facebooku umieszczała Olejnik. Trzy pierwsze, które dotyczyły polityków opozycji – bawiły pracownicę TVN, ta jedna, która dotyczy polityka władzy – tak bardzo ją oburzyła, że wzywa prokuraturę!

Temat podchwycili inni internauci, w tym administratorzy popularnego „Co to ja powiedziałem?”. Na zestawieniu zdjęć jest również niezwykle „stylowa” grafika z prezesem konkurencyjnej dla stacji, gdzie pracuje Monika Olejnik telewizji – Tomaszem Terlikowskim.

Wystarczy przejrzeć zdjęcia, jakimi ze swoimi fanami na Facebooku dzieli się Olejnik, by przekonać się jak twardo trzyma się prostej zasady: oburzenie na żarty z władzy, ostry atak na polityków opozycji i (a jakże!) Kościół katolicki.

Oto próbka urbanowskiej aktywności pani redaktor:

niezalezna.pl

Czy Dorn będzie w PSL? Ten unika odpowiedzi. Aż tu nagle pada ciekawa deklaracja

osi, 01.02.2015
Ludwik Dorn

Ludwik Dorn (Fot. SŁAWOMIR KAMIŃSKI / AG)

– Niech pan powie tak po męsku: co w końcu z tym PSL? – poprosiła Anita Werner Ludwika Dorna w „Faktach po faktach”. Chodziło o to, by ustalić, czy b. marszałek Sejmu wstąpi do ludowców. Dorn kluczył i kluczył, ale w końcu z jego ust padła bardzo ciekawa deklaracja.
– To zadziwiająca rzecz i tajemnica działania świata dziennikarskiego. W czwartek radio ZET ZET poinformowało o propozycji [wstąpienia do klubu – red.] od PSL. Po południu zdementował to rzecznik ludowców, a także ja w oświadczeniu przesłanym PAP – mówił b. marszałek Sejmu Ludwik Dorn w „Faktach po faktach” w TVN 24. – Po pierwsze nikt z PSL mi niczego nie proponował, po drugie ja też nie składałem im propozycji. Ale sprawa, jak widać, nie umarła – dodał.Wymijające odpowiedzi

Prowadząca program Anita Werner jednak nie odpuszczała. Pytała wprost o to, czy na pewno Dorn nie wstąpi do ludowców albo chociaż nie myśli o kandydowaniu do Sejmu z ich list. Poseł odpowiadał bardzo wymijająco.

Wokół transferów do PSL zrobiło się głośno po tym, jak poseł niezależny John Godson 29 stycznia wstąpił do klubu tej partii. Tego samego dnia Radio ZET podało, że już wkrótce w klubie ludowców może się znaleźć także Dorn, obecnie poseł niezależny. Miał ponoć otrzymać taką ofertę.

Na liście „agenta zmian”

– Nie było propozycji przejścia do klubu PSL, ale jest pewien roboczy kontakt z ministrem pracy [z PSL – red.]. Niekiedy są to sprawy branżowe. Rzecz dotyczy trudnej sytuacji emerytów – mówił Dorn. – Nie uważam startowania z list PSL za rzecz niemożliwą. Ale tylko w wypadku gdyby PSL w paru punktach zadeklarował istotną zbieżność z moimi poglądami – zapowiedział. Wśród tych poglądów wymienił potrzebę reformy centrum decyzyjnego rządu.

– Gotów byłbym znaleźć się na liście agenta zmian – powiedział Dorn, sugerując, że tym agentem mogłoby być PSL. – W polityce nadmierna wybredność nikomu w nie służy. Jak ktoś ma takie doświadczenia, jak ja, we współpracy polityczno-koalicyjnej ze świętej pamięci Lepperem oraz Giertychem, to naprawdę nie może twierdzić, że jest dziewicą orleańską. Czasem trzeba zatkać nos i zacisnąć zęby, aby coś w Polsce popchnąć do przodu – kluczył wciąż Dorn.

„Do końca życia będę bezpartyjny”

– Ja do partii PSL się nie wybieram. Już do końca życia będę bezpartyjny – zadeklarował w końcu jasno. Zauważyć jednak należy, że wciąż nie wyklucza to jego wstąpienia do klubu parlamentarnego PSL. Godson także jest teraz w klubie, a nie przystąpił do partii. Ponadto Dorn bardzo ciepło wypowiadał się o ludowcach.

„Przewiduję, że po wyborach PSL będzie jeszcze silniejsze”, „PSL w ciągu 10 lat unowocześniło polskie rolnictwo”, „W PSL nie trwa wewnętrzny spór o to, kto po wyborach zostanie szefem partii, jak to się dzieje w PO” – takie słowa można było usłyszeć z ust b. marszałka Sejmu.

Zobacz także

TOK FM

Ujawniamy sekret gwiazdy prawicy! W pracy gra niepokornego redaktora, a prywatnie jest kretynem

Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta / Facebook wSieci

Przedstawiamy dziennikarskie ustalenia ASZdziennika.

Jesienny poranek w podwarszawskim Zalesiu. Duży dom otoczony szczelnym płotem, z jednym tylko oknem od frontu. Pozostałe zazwyczaj dokładnie zasłonięte. Na bramie domofon. Całość sprawia wrażenie dobrze chronionej przed postronnymi obserwatorami posiadłości. Dwadzieścia minut po godz. 7.00 K., redaktor jednego z prawicowych tygodników, otwiera pilotem automatyczną bramę. Wyjeżdża białym peugeotem. Brama się zacina, więc by móc ją zamknąć, wychodzi z samochodu. Wtedy dopiero odkrywa, że brama nie może się zamknąć, bo blokuje ją samochód.

Czy po pracy w tygodniku K. wiedzie zwykłe, mieszczańskie życie pozbawione wszelkiej refleksji?

Osoba dobrze znająca K. mówi nam: – Po powrocie do domu zdejmuje maskę niepokornego rycerza, którzy zna się na wszystkim i staje się osobą znacznie mniej lotną.

Również sąsiedzi mówią, że kilkakrotnie udało im się dostrzec przez rozsunięte zasłony, jak red. K przechadzał się po pokoju usiłując rozmawiać przez smartfon trzymając go ekranem na zewnątrz.

Naszym dziennikarskim obowiązkiem jest postawienie pytań: czy opinia publiczna nie jest od kilku lat wprowadzana w błąd? Czy nie mamy do czynienia z wielką kreacją? Czy red. K nie jest w rzeczywistości kreacją artystyczno-polityczną służącą zmianie tradycyjnego sposobu myślenia o kwestiach związanych z możliwościami intelektualnymi człowieka?

naTemat.pl

 

„wSieci” prześwietla Grodzką? Olejnik: „Ich pytania są porażające”. A Sasin: „To, z kim mieszka Grodzka, jest kwestią jej wiarygodności”

mil, 01.02.2015
Jacek Sasin broni tekstu o Annie Grodzkiej

Jacek Sasin broni tekstu o Annie Grodzkiej (Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta/ „wSieci”)

– Pytania „wSieci” są po prostu porażające – stwierdziła Monika Olejnik w Radiu ZET, komentując artykuł tygodnika, który atakuje Annę Grodzką. Transseksualnej posłance oraz kobiecie, z którą mieszka, dziennikarz wysłał pytania m.in. o to, czy jedzą wspólnie posiłki. – To obrzydliwe – ocenił Tomasz Nałęcz. – To, z kim mieszka Grodzka, jest kwestią jej wiarygodności – przekonywał z kolei Jacek Sasin z PiS.
„Naszym dziennikarskim obowiązkiem jest postawienie pytań: czy opinia publiczna nie jest od kilku lat wprowadzana w błąd?” – deklaruje redakcja tygodnika „wSieci”, wyjaśniając publikację materiału mającego „odsłonić” Grodzką. Na okładce znalazł się fotomontaż przedstawiający posłankę golącą brodę. Polityczka ma męski tułów, od tyłu obejmuje ją inna kobieta. Poza informacjami otrzymanymi od Grodzkiej i jej współpracowniczki artykuł „wSieci” opiera się na własnym „śledztwie” i zeznaniach „sąsiadów”, którzy mieli kilkakrotnie „dostrzec przez rozsunięte zasłony, jak posłanka Grodzka przechadzała się po pokoju w męskim stroju”. Czytaj więcej >>Sprawa była jednym z tematów programu „7 Dzień Tygodnia” w Radiu ZET. – Prześwietlać można programy i doświadczenie kandydatów. To, z kim kto mieszka, nie ma nic do rzeczy – komentowała Iwona Śledzińska-Katarasińska z PO. – To jest kwestia przyzwoitości, nie estetyki. Pracuję z panią Grodzką na co dzień i muszę powiedzieć, że płeć nie jest głównym tematem ani leitmotivem jej działania. Nie powinnam być jej rzecznikiem i nie jestem, ale mówmy prawdę – dodała posłanka.

Gawkowski: Zaglądanie kandydatom do łóżka? To głupota

Wanda Nowicka z kolei podkreśliła, że w zapowiedziach programu Grodzkiej w kampanii prezydenckiej (jest ona typowana jako prawdopodobna kandydatka Partii Zielonych) nie ma nic o transseksualizmie. – Ja bardzo proszę, żeby nie wprowadzać społeczeństwa w błąd. Ona ma program ekonomiczny i nie możemy stosować podwójnej moralności, jednych prześwietlając, a innych nie – mówiła wicemarszałkini Sejmu.

Krzysztof Gawkowski z SLD podkreślił, że „nikt nie powinien zaglądać kandydatom do łóżka”. – To jest głupota i z punktu widzenia prezydentury, i dlatego, że prezydent ma prawo do życia prywatnego – mówił sekretarz Sojuszu. Najostrzej publikację skomentował zaś doradca prezydenta Tomasz Nałęcz. – Przeczytałem wczoraj wieczorem reklamę tego obrzydliwego artykułu. Abonuję tygodnik, ale jutro, jak go dostanę, wyrzucę do kosza przed lekturą – powiedział profesor.

„Wtedy uważałem, że to obrzydlistwo, i dziś też tak uważam”

Publikacji tygodnika „wSieci” bronili Jacek Sasin i Zbigniew Ziobro ze zjednoczonej prawicy. Zdaniem posła PiS to, z kim mieszka Grodzka, jest kwestią jej wiarygodności. – Jeśli jest kandydat, który czyni program polityczny ze swojej seksualności, płci, to jest naturalne, że dziennikarze to prześwietlają – przekonywał Sasin. – Przyznam, że mnie pan zaskakuje – odparła Olejnik. – Mnie zaskakuje, że są politycy, którzy ze sfery prywatnej robią swój manifest polityczny. Nie powinni się dziwić, że media się tym zajmują – odparł poseł.

Ziobro również argumentował, że Grodzka ze swojej seksualności „uczyni flagowe przesłanie funkcjonowania w polityce”. – Kto i z czym kojarzy panią Grodzką? Właśnie z tym, ze sferą, która wiąże się z jej życiem prywatnym – argumentował prezes Solidarnej Polski. A czy okładka tygodnika, na której Grodzka w męskiej koszulce goli brodę, jest dla Ziobry w porządku? – To jest kwestia estetyczna – stwierdził polityk.

Nałęcz przypomniał Ziobrze, że zwalczająca go prasa publikowała w przeszłości zdjęcia i teksty na temat jego narzeczonej. – To było obrzydliwe, zupełnie niezwiązane z polityką. Wtedy uważałem, że to obrzydlistwo, i dziś też tak uważam – stwierdził doradca prezydenta.

gazeta.pl

Bp Wętkowski: Europa Zachodnia na naszych oczach popełnia duchowe samobójstwo

jagor, KAI, 01.02.2015
Katedra w Gnieźnie

Katedra w Gnieźnie (Fot. Przemysław Graf /AG)

– Są dziś silne pokusy, aby odrzucić chrześcijańską tożsamość. Widać to zwłaszcza w Europie Zachodniej, która na naszych oczach popełnia duchowe samobójstwo, odrzucając to wszystko, co kształtowało ją przez wieki – powiedział w Gnieźnie bp Krzysztof Wętkowski.
W homilii biskup pomocniczy gnieźnieński przypomniał, że świątyń nie buduje się po to, aby służyły jako sale koncertowe czy muzea. To miejsce spotkania z Bogiem, które przypomina człowiekowi, że jest Ktoś, kto czuwa, Kto jest obecny, Kto zapewnia mu pokój w sercu. I miejsce to będzie żyło, jeśli będzie wypełnione modlitwą.Katedra gnieźnieńska – mówił dalej bp Wętkowski – zajmuje dodatkowo szczególne miejsce w historii naszego kraju. Gniezno bowiem jest kolebką państwa polskiego i Kościoła w Polsce.

– Kiedy wspominamy chrzest Polski, którego 1050. rocznicę obchodzić będziemy w roku przyszłym, musimy pamiętać o tym, że było to wydarzenie zarówno kościelno, jak i państwowotwórcze. To wtedy państwo polskie zaistniało w Europie, a owocem tego były kolejne koronacje królewskie, które odbyły się w Gnieźnie – przypomniał bp Wętkowski.

Podkreślił też, że tych dwóch rzeczywistości nie da się oddzielić.

„Wiara i wartości chrześcijańskie przez stulecia wskazywały jak postępować”

W naszej historii – tłumaczył – to, co narodowe, przeplata się nieustannie z tym, co związane jest z naszą wiarą. Musi to przyznać każdy, kto chce być wierny prawdzie. To wiara i wartości chrześcijańskie przez stulecia stanowiły busolę wskazującą człowiekowi, jak ma postępować i jak żyć. Tożsamość chrześcijańską pielęgnowały i przekazywały dalej kolejne pokolenia. Dziś tę tożsamość chce się odrzucić.

„Europa odrzuca to wszystko, co kształtowało ją przez wieki”

– Widać to zwłaszcza w Europie Zachodniej, która na naszych oczach popełnia duchowe samobójstwo, odrzucając to wszystko, co kształtowało ją przez wieki. W to miejsce coś musi przyjść, a w pustkę przychodzi najczęściej nihilizm, zwątpienie, odrzucenie człowieka z jego prawami, począwszy od prawa do życia. To obraz, jaki dzisiaj widzimy – rzeczywisty i prawdziwy. I ten obraz stara się przeszczepić na nasz polski grunt – mówił bp Wętkowski. Dodał również, że wskazówkę, jak temu przeciwdziałać, daje wyraźnie Chrystus w dzisiejszej Ewangelii, pokazując, że z szatanem się nie dyskutuje.

Biskup pomocniczy gnieźnieński przewodniczył w katedrze w Gnieźnie uroczystej mszy św. z okazji rocznicy konsekracji bazyliki. Wspólna modlitwa była okazją do dziękczynienia i modlitwy za wszystkich tych, którzy przez wieki przyczynili się do wzniesienia i upiększenie gnieźnieńskiej świątyni, jak i tych, którzy dziś modlą się w niej, służąc z oddaniem Bogu i Kościołowi. Wspólnie z bp. Wętkowskim Eucharystię celebrowali bp senior Bogdan Wojtuś oraz kanonicy Kapituły Prymasowskiej.

Zobacz także

TOK FM

Palikot dla “Newsweeka”: Teraz jest czas zmartwychwstania. Czuję ten kraj, za miesiąc sondażowy nokaut

Najnowszy numer tygodnika "Newsweek Polska" przedstawia Janusza Palikota w trumnie.
Najnowszy numer tygodnika „Newsweek Polska” przedstawia Janusza Palikota w trumnie. Fot. „Newsweek Polska”

Janusz Palikot dzisiaj jest na samym dnie polskiej polityki. Ale przekonuje, że jest jeszcze za wcześnie, by składać go do trumny. – W wyborach prezydenckich będzie tak jak w 2011 r., gdy nikt nie wierzył, że Janusz Palikot wprowadzi ludzi do Sejmu i stanie się trzecią siłą parlamentarną – mówi lider Twojego Ruchu Aleksandrze Pawlickiej z “Newsweeka”.

Najnowszy “Newsweek” przedstawia na okładce Janusza Palikota leżącego w trumnie. Ale polityk ma szeroko otwarte oczy i przekonuje, że zmartwychwstał. – Kto chce składać Palikota do politycznej trumny, niech wie, że na taki widok musi jeszcze poczekać – mówi Palikot. Przekonuje, że Polacy mają dość Bronisława Komorowskiego.

JANUSZ PALIKOT

poseł, lider Ruchu Palikota

Ludzie mówią, że Komorowski jest cacy, z szacunku do urzędu, choć wszyscy wiedzą, że to sarmata bez zębów, który nikogo nie kąsał, o nic się nie bił, za nikogo nie walczył. Jedyne, co zrobił w ciągu pięciu lat swojej prezydentury, to zgolił wąsy.

Źródło: „Newsweek”

Palikot ocenia, że dzisiaj sytuacja PO i PiS jest trudniejsza niż pięć lat temu, bo kwestia smoleńska nie jest istotna z punktu widzenia wyborców. – Dziś mamy emocjonalną flautę. Plażę. Wystarczy mały ruch i bierze się wszystko – mówi. Do tego dobre sondaże Komorowskiego demobilizują jego wyborców. Dlatego Palikot liczy na “kilkanaście procent i drugą turę”.

JANUSZ PALIKOT

poseł, lider Ruchu Palikota

Zwycięstwo jest w zasięgu ręki. Wiem, że to brzmi, jakbym był szalony, bo w sondażach prezydenckich mam 2-3 procent i to jest okrutnie mało, ale za chwilę wszystko się zmieni. Czuję ten kraj. Za miesiąc będzie sondażowy nokaut.

Źródło: „Newsweek”

Palikot przedstawia też swój plan na prezydenturę. Będzie starał się wymuszać na rządzie ułatwienia dla przedsiębiorców i naukowców w zamian za podpisywanie ustaw przygotowanych przez Radę Ministrów. O opinię będzie pytał obywateli, na przykład przez internet. Zapowiada też wypowiedzenie konkordatu.

Cały wywiad z Januszem Palikotem w nowym numerze „Newsweeka”

naTemat.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: