Szczerski (06.02.15)

 

Komorowski o PiS: Nie odpowiadali na zaproszenia, a teraz jest jakieś ADHD, ciągle czegoś ode mnie chcą

Bronisław Komorowski wykluczył udział w debatach przed pierwszą turą wyborów prezydenckich.
Bronisław Komorowski wykluczył udział w debatach przed pierwszą turą wyborów prezydenckich. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Bronisław Komorowski nie zgodzi się na żadna debatę przed pierwszą turą wyborów prezydenckich. Wypomina PiS-owi uchylanie się od rozmów prze pięć lat jego prezydentury, a nagłą skłonność do dyskusji zrzuca na toczącą się kampanię wyborczą.

Jednym z tematów, który będzie przewijał się przez kampanię prezydencką będzie ratyfikacja Konwencji antyprzemocowej Rady Europy. Prezydent Bronisław Komorowski w TVN24 unikał podania konkretnego terminu podpisania ustawy przyjętej przez Sejm. Wskazywał, że najpierw musi się nią zająć Senat. Nie chciał też spekulować o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego – mówił, że jeszcze nie zapoznał się z dokumentem przyjętym przez Sejm.

Komorowski rozwiał wszelkie wątpliwości co do debat przed pierwszą turą wyborów. Najgłośniej nawołuje do nich PiS. – Nigdy, przez pięć lat, nie reagowali na żadne zaproszenia, a teraz jest jakieś ADHD, ciągle czegoś ode mnie chcą, ciągle chcą dyskutować – mówił Komorowski.

Swoim konkurentom prezydent zaproponował, by debatowali między sobą, bez jego udziału.- Może konkurenci znajdą nową formułę, będą rozmawiać między sobą – zachęcał. – Dotychczas żaden urzędujący prezydent nie brał udziału w debatach przed I turą – przypominał Komorowski, jasno wskazując na możliwość swojego udziału w dyskusjach.

naTemat.pl

Jarosław Kaczyński formuje „korpus wolontariuszy”. PiS chce znowu pilnować wyborów

Jarosław Kaczyński przystąpił do formowania „liczącego dziesiątki tysięcy osób korpusu wolontariuszy”
Jarosław Kaczyński przystąpił do formowania „liczącego dziesiątki tysięcy osób korpusu wolontariuszy” Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Aby zmobilizować członków PiS do wytężonej pracy, Jarosław Kaczyński napisał list, w którym przypomniał, że tegoroczne wybory prezydenckie i parlamentarne mogą odmienić oblicze Polski. PiS nie wygra jednak, jeśli wybory zostaną sfałszowane. Dlatego Kaczyński przystąpił do formowania „liczącego dziesiątki tysięcy osób korpusu wolontariuszy”, który będzie kontrolował przebieg głosowań.

– Nie będzie to możliwe bez wyjścia poza ramy partii, odwołania się do innych organizacji i środowisk. Do biur Radia Maryja, Klubów Gazety Polskiej, Ruchu Społecznego im. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, patriotycznych organizacji młodzieżowych, lokalnych organizacji patriotycznych różnego typu, np. grup rekonstrukcyjnych – napisał Kaczyński w liście do członków PiS.

Były premier dodał, że każdy wolontariusz zostanie stosownie przeszkolony. – Nikt nie powinien iść do komisji wyborczej, jeśli nie został wyposażony w wiedzę, co w jakich okolicznościach robić, z kim się kontaktować, jakie metody stosują ci, którzy dopuszczają się nadużyć – doprecyzował lider PiS.

Kaczyński przypomniał jednocześnie, że PiS posiada program, dzięki któremu będzie można uzdrowić państwo, oraz niezbędne do rządzenia siły i zaplecze kadrowe. – Nie złamała nas smoleńska tragedia i to wszystko, co nastąpiło po niej – zauważył prezes PiS.

Zachęcając członków partii do wzmożonego wysiłku, Kaczyński podkreślił, że w 2015 roku okaże się, czy zorientowany wokół interesów mniejszości system Tuska i Komorowskiego przetrwa i dalej będzie szkodził państwu, które już znajduje się w złej kondycji.

– Z Polski wyprowadzane są bez opodatkowania dziesiątki miliardów złotych, w wielu przypadkach dochodzi też do brutalnej eksploatacji pracowników, zarówno w sferze płac, które są rażąco niskie, jak również warunków pracy – napisał były premier.

naTemat.pl

Związkowcy są niepotrzebni? Solska: Wręcz przeciwnie. We Wrocławiu skandal, a „Solidarność” nic. Ludzie!

Krzysztof Lepczyński, 06.02.2015
Joanna Solska

Joanna Solska „Polityka” (Fot.)

We Wrocławiu upadającą fabrykę chce przejąć Bosch. Zapowiada, że utrzyma produkcję i zatrudnienie. Ale syndyk upadłości mówi „nie”. – Podobno nie lubi Niemców. A „Solidarność” na to nic, OPZZ nic, ludzie! – mówiła w Radiu TOK FM Joanna Solska z „Polityki”.
Joanna Solska z „Polityki” zauważyła w programie „EKG” w Radiu TOK FM, że w mediach króluje otwarcie antyzwiązkowy ton. Podkreśliła, że związki zawodowe są niezwykle potrzebne i natychmiast podała przykład.

„Wielki skandal”

– Słyszałam, że we Wrocławiu protestuje kilkaset osób z Fagor Mastercook, który kilka miesięcy temu splajtował – mówiła. – Fabryka jest likwidowana, chce ją kupić Bosch i zatrudnić większość ludzi. Oni chcą pracować w Boschu. Problem w tym, że pani syndyk podobno nie lubi Niemców – relacjonowała dziennikarka.

Jak zaznaczyła, prosiła o interwencję Władysława Kosiniak-Kamysza. – Bo to wielki skandal. Ludzie mogą mieć pracę, jest pracodawca, który chce ich zatrudnić, chcą pracować, a syndyk mówi „nie” – podkreślała. Marcin Piasecki z „Rzeczpospolitej” wtrącił, że zna tę historię. Próbował ocenić, czy syndyk ma jakieś powody blokować inwestycję. – Okazuje się, że nie – rozłożył ręce.

„To nie górnicy”

– A „Solidarność” na to nic, OPZZ nic, ludzie! – zdenerwowała się Solska. – Ale to nie górnicy – westchnął Piasecki. – Tam zapraszamy pana przewodniczącego Piotra Dudę. Jak tam pojedziecie, będziemy się tylko cieszyć – skwitował prowadzący audycję Maciej Głogowski.

Zobacz także

 

TOK FM

Jak poseł Pawłowicz wyprzedziła Episkopat. I jakiego prezydenta chcą czytelnicy „Naszego Dziennika”?

Michał Wilgocki, 06.02.2015
 POCHWALONY, czyli przegląd mediów katolicko-narodowych

POCHWALONY, czyli przegląd mediów katolicko-narodowych

POCHWALONY! CZYLI PRZEGLĄD MEDIÓW KATOLICKO-NARODOWYCH. Z ustaleń mojego dziennikarskiego śledztwa wynika, że za ostatnim głośnym apelem Episkopatu może stać bardzo znana poseł PiS. A także, że w wyborach prezydenckich moherowe berety tym razem mogą zagłosować na Partię Zielonych.
W środę Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wydało stanowisko w sprawie „aktualnych problemów społecznych”. Stało się to dzień po oświadczeniu Ewy Kopacz, że antyprzemocowa konwencja przejdzie w Sejmie głosami PO. Biskupi stwierdzili, że konwencja, która wywodzi się z „neomarksistowskiej ideologii gender” jest nie do przyjęcia.Udało mi się ustalić, kto tak naprawdę stał za tym stanowiskiem. Wiemy przecież, że kościelne młyny mielą powoli – skąd zatem taka błyskawiczna reakcja? Moim zdaniem to była szybka odpowiedź na ten apel:

„Jako katoliczka i poseł proszę polskich biskupów o wsparcie (…) Zasiadający w Sejmie posłowie, którzy po złożeniu ślubowania, ogłaszali „Tak mi dopomóż Bóg!”, mam nadzieję, wysłuchają wyraźnego wezwania biskupów do odpowiedzialności i wywiązania się ze swych chrześcijańskich powinności. Ale proszę biskupów o taki apel dzisiaj, gdy za chwilę będą się decydowały nasze losy. Jako poseł proszę ich dziś o publiczne wsparcie moralne i umocnienie też posłów koalicji rządzącej, by się polskości i chrześcijaństwa nie wypierali także za cenę miejsca na przyszłej liście wyborczej. Dzisiaj także biskupi mogą realnie pomóc w obronie polskiej konstytucji”.

Podpisano: Krystyna Pawłowicz. Tekst został opublikowany na Frondzie.pl w poniedziałek.

Niespełna dwa dni później prezydium KEP odpowiedziało. Stanowisko biskupów zaczyna się od zacytowania zapisów konstytucji dotyczących małżeństwa, kończy – przypomnieniem, że posłowie ustanowili rok 2015 rokiem Jana Pawła II.

Profesor Pawłowicz może być zadowolona, bo biskupi wydali dokładnie taki apel, o jaki prosiła.

Koniec karnawału, koniec naszej cywilizacji

W sprawie „aktualnych problemów społecznych” od kilku dni w ofensywie jest abp Henryk Hoser. W skrócie jego wizję świata można streścić tak: trwa kryzys cywilizacji zachodniej. Spowodowały go ideowa pustka, a także antyrodzinna polityka. Europa wymiera – twierdzi arcybiskup – a ponieważ przyroda pustki nie znosi, wkrótce biali Europejczycy zostaną wyparci przez Muzułmanów.

Co biskup powiedział w wywiadzie dla RMF FM, inni szybko podłapali. W „Idziemy” o islamskim zagrożeniu pisze ks. Henryk Zieliński. Twierdzi, że w Europie trwa karnawał, ale właśnie się kończy, a już za parę dni wszyscy będziemy musieli posypać głowy popiołem.

– Przecież nie ma nic złego w tym, że człowiek chce czasem potańczyć i niezdrowo zjeść – byle tylko w granicach rozsądku i przyzwoitości. Nawet w czasach trudniejszych niż nasze ludzie też potrafili się bawić, aby życie nie składało się z samych umartwień i trudów, bo byłoby nie do zniesienia – pisze ksiądz Zieliński. Ale zaraz dodaje, że tym razem nie ma już miejsca na żarty.

– Widać już przecież rychłe zakończenie karnawału, który przez ostatnie kilkadziesiąt lat zafundował sobie nasz zachodni świat. Wzrost zagrożenia ze strony radykalnych islamistów jest zaledwie jednym z wielu sygnałów nadchodzącego końca naszej cywilizacji. Wizja pierwszego w zachodniej Europie kalifatu na terenie dzisiejszej Francji czy Niemiec jest w perspektywie kilkudziesięciu najbliższych lat jak najbardziej realna – pisze ksiądz.

Kiedy już w Europie zapanuje prawo szariatu, a co drugie dziecko będzie mieć na imię Muhammad, kto będzie za to odpowiedzialny? Ksiądz odpowiada: – Ci, którzy również u nas chcieliby urządzić świat tak, jakby Boga w ogóle nie było. Którym ciągle jeszcze się marzy wykreowanie nowego człowieka, wyzwolonego od jakichkolwiek zahamowań moralnych, religijnych zaś w szczególności. I wymienia konkrety: promocja „rozwiązłości i homoseksualizmu” i sprzedawanie pigułki „dzień po” niemal jako „suplement diety”.

– To oni w atmosferze niekończącego się balu tworzą etyczną, religijną i demograficzną pustkę, która wręcz prosi się, aby ją ktoś zagospodarował. Czy zagospodaruje ją islam, czy dla nas nie mniej groźne i znowu gotowe do ekspansji imperium rosyjskie, to już sprawa wtórna. Ale niebezpieczeństwo jest realne jeszcze w ciągu naszego życia – twierdzi ksiądz Zieliński.

Na kogo zagłosuje ks. Bortkiewicz?

W dzisiejszym „Naszym Dzienniku” znany specjalista od gender ks. prof. Paweł Bortkiewicz zdradza, na kogo będzie głosował w wyborach prezydenckich. Ks. Bortkiewicz kandydata wybrał drogą eliminacji.

– Ta kampania będzie więcej niż meczem czy turniejem. To będzie walka o przetrwanie Polski, o jej odbudowanie, o normalność. Tego wszystkiego nie zagwarantuje dobroduszny, według niektórych (przecież zgolił swoje wąsy) myśliwy. Ironią byłoby pokładanie nadziei w pani z lewicy czy zaskakującym piosenkarzu. Nie pokładam nadziei w kandydacie ludowców, bo nie zdążyłem zapoznać się z jego programem – pisze ks. Bortkiewicz.

– O osobie Krzysztofa B. nie wspominam, przez szacunek dla czytelników i samego siebie – dodaje ksiądz. Kim jest tajemniczy Krzysztof B.? Może księdzu profesorowi chodzi o Krzysztofa Bosaka z Ruchu Narodowego? Ale przecież on nie kandyduje na prezydenta – narodowców reprezentował będzie Marian Kowalski (czasem nazywany Marianem K – może stąd Krzysztof B?).

Skoro więc nie Bosak, to na kogo swój głos odda ks. Bortkiewicz, a za nim czytelnicy „Naszego Dziennika”?

– Pozostaje mi jeden kandydat – kwituje ksiądz Bortkiewicz. Czyli jednak Anna Grodzka wystawiona przez Partię Zielonych?

Michał Wilgocki: Przeczytałeś coś ciekawego w mediach katolicko-narodowych w tym tygodniu? Zapraszam na Twittera!

Zobacz także

wyborcza.pl

Ewa Kopacz zrobiła to, czego nie zdołał zrobić Tusk

Renata Grochal, 06.02.2015
Głosowanie nad konwencją o przeciwdziałaniu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej

Głosowanie nad konwencją o przeciwdziałaniu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej (Fot Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta)

Wygrywając głosowanie nad konwencją antyprzemocową premier Kopacz zdała pierwszy poważny test przywództwa. Tusk chciał mieć w partii i koalicji święty spokój, dlatego nie forsował ratyfikacji tej konwencji.
Sejm przyjął ustawę ratyfikującą konwencję Rady Europy o zwalczaniu przemocy wobec kobiet. Za konwencją głosowało 254 posłów PO, SLD i Twojego Ruchu, przeciw – 175 posłów PiS, Sprawiedliwej Polski, część PSL i trzech konserwatystów z PO: Marek Biernacki, Lidia Staroń oraz Jerzy Budnik.To głosowanie było symboliczne z kilku powodów. Po pierwsze, po dwóch latach od podpisania konwencji przez polski rząd (18 grudnia 2012 r.) Sejm przyjął wreszcie ustawę ratyfikacyjną. Chociaż, jak mówił przed głosowaniem poseł Tadeusz Iwiński (SLD), to była droga przez mękę. Jednak ostatecznie Sejm stanął po stronie ofiar, a nie oprawców. Sejmowa większość nie uwierzyła w kłamliwe, demagogiczne argumenty posłów PiS i Sprawiedliwej Polski, że konwencja „zagraża tradycyjnej rodzinie, będzie promowaniem feminizmu i homoseksualizmu”, że to „mordowanie naszej cywilizacji”, bo i takie absurdalne argumenty padały na sali plenarnej z ust posła Zbigniewa Girzyńskiego.

Szkoda, że to polska prawica, która zawsze ma usta pełne frazesów na temat małżeństwa i rodziny, głosowała przeciwko konwencji.

To ważny dokument, który otwiera drogę do skuteczniejszej walki z przemocą w Polsce. To nieprawda, co mówili posłowie PiS, że konwencja nic w polskim prawie nie zmieni. Ona może być impulsem do dużo odważniejszych zmian w prawie antyprzemocowym, nad którym pracuje rząd. Konwencja wymusza zmianę definicji prawnej przemocy w rodzinie i poszerzenie jej o przemoc ekonomiczną, która jest coraz częstszym elementem nękania partnerów. Każe też wprowadzić dalej idące rozwiązania dotyczące izolacji sprawcy od ofiary, by nie było tak, że to pobita kobieta musi uciekać z domu, a nie znęcający się nad nią partner.

Ale to głosowanie było symboliczne także z innego powodu. Ewie Kopacz udało się zrobić coś, czego przez kilka lat nie zdołał dokonać silny premier Donald Tusk. Przekonała wielu konserwatywnych posłów PO do głosowania za konwencją.

Tusk chciał mieć w partii i koalicji święty spokój, dlatego nie forsował ratyfikacji konwencji. Gdy przegrał w Sejmie głosowanie nad związkami partnerskimi, odłożył na półkę sprawy światopoglądowe. Bał się rozłamu w partii, więc nie drażnił platformianych konserwatystów. Jednak piątkowe głosowanie pokazało, że po odejściu Jarosława Gowina frakcja konserwatywna wcale nie jest tak silna. A kilka spotkań z Ewą Kopacz i postawienie sprawy twardo: że ci, którzy zagłosują przeciwko konwencji, nie dostaną miejsc na listach, przyniosło skutek. Pomogło konserwatywnym platformersom uwierzyć, że konwencja nie zagraża ani polskiej rodzinie, ani religii, ani kulturze. Kwestionowany przez prawicę zapis nakazujący „wykorzenianie uprzedzeń, zwyczajów i tradycji opartych na idei niższości kobiet lub stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn, które przyczyniają się do przemocy” odnosi się nie do religii chrześcijańskiej, ale do Islamu. W społecznościach muzułmańskich wciąż dochodzi do honorowych zabójstw.

Głosowanie nad konwencją było pierwszym poważnym testem przywództwa Ewy Kopacz i premier ten test zdała. Pokazała, że niemoc Platformy w sprawach światopoglądowych można przełamać. I to pomimo nacisków przeciwnych konwencji kościelnych hierarchów. Piątkowym głosowaniem PO mocno naraziła się biskupom. – Nie rozumiem postaw wielu posłów, co do których wydawało mi się, że mogliśmy na nich liczyć. Okazało się, że zawiedliśmy się – powiedział rzecznik Episkopatu Polski ks. Józef Kloch.- Przeżyłem nazizm, komunizm, przeżyję i genderyzm – oświadczył bp Tadeusz Pieronek.To może oznaczać, że przed nadchodzącymi wyborami kościelni hierarchowie jeszcze energiczniej wesprą PiS. Oczywiście, nie bez znaczenia dla Ewy Kopacz była kalkulacja polityczna i zbliżające się wybory parlamentarne.

Kopacz chce odzyskać głosy centrowych i liberalno-lewicowych wyborców, którzy odeszli od PO. Dla tego elektoratu sprawy konwencji, in vitro czy związków partnerskich są równie ważne jak nowe autostrady, lotniska czy szybka kolej. Świadczą wszak o tym, że Polska staje się nowoczesnym państwem nie tylko, jeśli chodzi o infrastrukturę, ale także w kwestiach kulturowych, praw kobiet czy mniejszości seksualnych. Przegłosowanie konwencji to ukłon wobec tego elektoratu.

Teraz czas na ustawę o in vitro i związki partnerskie. Tylko czy Ewie Kopacz wystarczy czasu i odwagi?

Zobacz także

wyborcza.pl

„Liczyliśmy na niektórych posłów. Zawiedliśmy się”. Błyskawiczna reakcja Kościoła na przyjęcie konwencji antyprzemocowej

Daria Krotoska, KAI, 06.02.2015
Głosowania w sprawie europejskiej konwencji wobec przemocy domowej

Głosowania w sprawie europejskiej konwencji wobec przemocy domowej (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

– Nie rozumiem postaw wielu posłów, co do których wydawało mi się, że moglibyśmy na nich liczyć. Okazało się, że zawiedliśmy się – komentował ratyfikację konwencji antyprzemocowej rzecznik KEP ks. Józef Kloch.
– Nasz parlament zachowuje się jak firma, pracująca na akord, która ma do wykonania na czas zamówione dzieło. Nie było żadnej narady, nie było żadnej szerokiej debaty, została zignorowana krytyczna opinia licznych środowisk. Nie było dyskusji, za to jest wykonanie „planu”. Parlament nie jest już miejscem debaty, narady, refleksji – komentował pracę Sejmu, zaraz po ratyfikowaniu konwencji antyprzemocowej, łomżyński biskup-senior Stanisław Stefanek. – Filozofia, zawarta w przegłosowanej dziś przez Sejm Konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej przekształca społeczeństwo w „obóz” – kontynuował.Kościół ogłasza kres cywilizacji

– To jest naruszenie podstawowych zasad cywilizacyjnych – ubolewa rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Józef Kloch. – Nie rozumiem postaw wielu posłów, co do których wydawało mi się, że moglibyśmy na nich liczyć. Okazało się, że zawiedliśmy się – komentował. ks. Kloch stwierdził, że posłowie zignorowali zdanie Episkopatu Polski, ale również Watykanu.

– W tej Konwencji rodzina została pokazana jako miejsce patologii i przemocy. I wskazuje się też, że zabezpieczenie człowieka przed przemocą ma zależeć nie od serc konkretnych ludzi, które są wrażliwe i które, począwszy od matki, troszczą się o człowieka, więc trzeba je kształtować i wychowywać – opowiadał o znaczeniu dokumentu, bp Stefanek.

Konwencja

Sejm RP przyjął dziś ustawę o ratyfikacji Konwencji Rady Europy. Ma ona zapobiegać i zwalczać przemocy wobec kobiet i przemoc domową. Jej uchwalenie nie oznacza jeszcze ratyfikowania konwencji, ale upoważnia do tego prezydenta RP. Za konwencją opowiedziało się 254, przeciw – było 175, 8 wstrzymało się od głosu.

Zobacz także

TOK FM

Rzecznik Episkopatu: To zły dzień dla małżeństwa i rodziny

mw, kai, pap, 06.02.2015
Ks. Józef Kloch, rzecznik Episkopatu Polski

Ks. Józef Kloch, rzecznik Episkopatu Polski (Fot. Mateusz Baj/ Agencja Gazeta)

Dziś Sejm przyjął Konwencję Rady Europy o przeciwdziałaniu przemocy. – To jest naruszenie podstawowych zasad cywilizacyjnych i niestety stało się to również w Polsce w Roku Jana Pawła II – powiedział Konferencji Episkopatu Polski ks. Józef Kloch w rozmowie z KAI. Z kolei PiS uznaje decyzję o ratyfikacji konwencji za „niezaistniałą”.
Zdaniem rzecznika Episkopatu Polski to ,,zły dzień dla małżeństwa, rodziny i dla przyszłości demograficznej Polski i cywilizacyjnej naszego państwa”.- Nie rozumiem postaw wielu posłów, co do których wydawało mi się, że moglibyśmy na nich liczyć. Okazało się, że zawiedliśmy się – stwierdził w rozmowie z KAI. Ubolewał, że posłowie zignorowali nie tylko głos Episkopatu Polski, ale także ,,głos płynący z Watykanu, na który tak często chętnie się powołują – od Jana Pawła II, przez Benedykta XVI do papieża Franciszka”.Ostre głosy w tej sprawie płyną także z PiS, które w całości głosowało przeciw.

– Nie będziemy tej decyzji traktować jako decyzji formalnej. Zaostrzymy kary dla przestępców, poprawimy pomoc dla ofiar przemocy, ale decyzję o ratyfikacji w sensie formalnym uznajemy za niezaistniałą od samego początku – powiedział Krzysztof Szczerski.

Sejm RP przyjął dziś ustawę o ratyfikacji Konwencji Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, sporządzonej w Stambule dnia 11 maja 2011r. Jej uchwalenie nie oznacza jeszcze ratyfikowania konwencji, ale upoważnia do tego prezydenta RP.

W głosowaniu wzięło udział 437 posłów. Za opowiedziało się 254, przeciw – było 175, natomiast 8 wstrzymało się od głosu.

Zobacz także

 

Poseł PiS: Uznajemy decyzję ws. ratyfikacji konwencji za „niezaistniałą”

mm, PAP, 06.02.2015
Krzysztof Szczerski

Krzysztof Szczerski (Krzysztof Szczerski)

– PiS uznaje decyzję ws. ratyfikacji konwencji o przeciwdziałaniu przemocy za „niezaistniałą” – powiedział poseł PiS Krzysztof Szczerski po tym, gdy Sejm wyraził zgodę na ratyfikację.
3 posłów PO przeciw konwencji – KTO JAK GŁOSOWAŁ>> Ma to związek m.in. z wątpliwościami m.in. PiS co do tłumaczenia tekstu konwencji.

Przed piątkowym głosowaniem posłowie PiS po raz kolejny podnosili, że są wątpliwości co do jakości tłumaczenia dokumentu na język polski i wnioskowali o ekspertyzy w tej sprawie. Posłów nie przekonały zapewnienia wiceministra spraw zagranicznych Artura Nowaka-Fara, że tłumaczenie na pewno nie wprowadza w błąd.

”Traktujemy tę decyzję jako non est”

Po zakończeniu głosowań Szczerski z mównicy sejmowej oświadczył, że w związku z tym, że „prezydent otrzyma do podpisu inny tekst konwencji niż ten, na który Sejm przed chwilą wyraził zgodę, Prawo i Sprawiedliwość, a także przyszły rząd PiS, tę decyzję od samego początku traktuje jako non est, niezaistniałą”.

– Nie będziemy tej decyzji traktować jako decyzji formalnej. Zaostrzymy kary dla przestępców, poprawimy pomoc dla ofiar przemocy, ale decyzję o ratyfikacji w sensie formalnym uznajemy za niezaistniałą od samego początku – powiedział.

Szczerski wnioskował także o zwołanie posiedzenia Konwentu Seniorów. Jednak marszałek Radosław Sikorski uznał, że nie ma takiej potrzeby. Jak dodał, klub PiS może przesłać stanowisko na piśmie, ale – jak dodał marszałek – ws. ratyfikacji „zdecydował Sejm”.

Polska podpisała konwencję w 2012 roku

Polska podpisała Konwencję Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej w grudniu 2012 r. W kwietniu ub. roku Rada Ministrów podjęła uchwałę ws. przedłożenia jej do ratyfikacji i przyjęła projekt odpowiedniej ustawy.

Pod koniec sierpnia odbyło się pierwsze czytanie. Później konwencja utknęła w Sejmie. Podczas drugiego czytania zgłoszono poprawki, co spowodowało, że projekt został ponownie skierowany do komisji. Posiedzenie, na którym komisje miały je rozpatrzyć, było kilkakrotnie odwoływane.

Po uchwaleniu przez Sejm ustawy zawierającej zgodę na ratyfikację, swoje stanowisko przedstawi jeszcze Senat, następnie ustawa ws. ratyfikacji konwencji trafi do prezydenta.

TOK FM

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: