Duda

 

Archiwalne zdjęcia sław ożyły pełnią koloru [GALERIA]

gaw, ar, 14.10.2014
Duński pisarz Hans Christian Andersen (rok 1869). Autor łącznie ok 150 baśni. Ich pierwszy zbiór -

DANARKELLER.COM / fb.com/HistoryInColor

Duński pisarz Hans Christian Andersen (rok 1869). Autor łącznie ok 150 baśni. Ich pierwszy zbiór – „Baśnie opowiedziane dla dzieci” – ukazał się w 1835 r.
  • Duński pisarz Hans Christian Andersen (rok 1869). Autor łącznie ok 150 baśni. Ich pierwszy zbiór - 'Baśnie opowiedziane dla dzieci' - ukazał się w 1835 r. - miniatura
  • Francuski malarz Claude Monet (ok. 1923 roku). Jeden z twórców i główny reprezentant impresjonizmu. Nazwa kierunku pochodzi od jego obrazu - 'Impresja, wschód słońca'. - miniatura
  • Amerykański przemysłowiec Henry Ford (rok 1919), twórca słynnego koncernu motoryzacyjnego Ford Motor Company. Zrewolucjonizował system produkcji aut, wprowadzając ruchomą taśmę produkcyjną i trzyzmianowy dzień pracy, a każdy wyprodukowany samochodów początkowo sprawdzał osobiście. - miniatura
  • Amerykańska sufrażystka Susan Brownell Anthony (ok. 1900 roku). Jej kampania na rzecz uznania praw kobiet do głosowania przyniosła jej światową sławę. Współzałożycielka National Women Suffrage Association (pol. Krajowe Amerykańskie Stowarzyszenie Sufrażystek). - miniatura
  • Angielska pisarka i feministka Virginia Woolf (rok 1902). Do jej najbardziej znanych powieści należą 'Pani Dalloway', 'Do latarni morskiej' i 'Pokój Jakuba'. - miniatura
  • Lewis Thornton Powell (rok 1865) - jeden z konspiratorów przygotowujących zamach na prezydenta Stanów Zjednoczonych Abrahama Lincolna, za co został powieszony. - miniatura
  • Dwudziesty siódmy prezydent USA William Howard Taft (ok. 1909 roku). Jako jedyna osoba w historii Ameryki, oprócz prezydentury (1903-1913), pełnił też funkcję prezesa Sądu Najwyższego USA (1921-1930). - miniatura
  • Angielski powieściopisarz Herbert George Wells (ok. 1930 roku). Dzięki swoim powieściom 'Wojna światów' i 'Wehikuł czasu' uznany został za pioniera gatunku science-fiction. - miniatura
  • Na zdjęciu: Marilyn Monroe (rok 1954) po zakończeniu występu przed amerykańskimi żołnierzami służącymi w Korei. Amerykańska modelka i aktorka była najjaśniejszą gwiazdą kina lat 50. i 60., szybko zyskując status ikony. W 1962 r. została znaleziona martwa w swoim domu w Los Angeles, wg protokołu z sekcji zwłok przyczyną śmierci było przedawkowanie środków nasennych. - miniatura
  • Abraham Lincoln (rok 1865), szesnasty prezydent Stanów Zjednoczonych. Jeden z propagatorów walki z niewolnictwem. W 1856 współtworzył Partię Republikańską.  - miniatura
  • Słynny wynalazca i założyciel pisma 'Science' Thomas Edison na fotografii z ok. 1922 roku. Amerykanin był już wówczas posiadaczem ponad 1000 patentów. W jego pracowni stworzono m.in. fonograf, mikrofon węglowy i żarówkę elektryczną, ale także pierwszą betoniarkę. Edison opatentował także pierwsze próżniowe pojemniki na żywność, które wymyślił podczas prac konstrukcyjnych nad żarówką. - miniatura
  • Brytyjska aktorka Audrey Hepburn zasłynęła rolami w Rzymskich wakacjach (Oscar w 1953 roku), czy Śniadaniu u Tiffany'ego (nominacja do Oscara w 1961 roku). Na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych uchodziła za ikonę stylu. W 1967 roku, w wieku 38 lat, ogłosiła koniec kariery aktorskiej i postanowiła skupić się na działalności charytatywnej. Na dużym ekranie pojawiła się po raz kolejny dopiero dziewięć lat później. Film 'Powrót Robin Hooda' był tak naprawdę powrotem Hepburn. - miniatura
  • Twórca teorii względności Albert Einstein na fotografii z 1921 roku. W tym roku otrzymał nagrodę Nobla. Była to jedna z najbardziej spodziewanych decyzji w historii Komitetu Noblowskiego. Gdy w 1919 roku sąd w Zurychu orzekał rozwód Alberta i Milevy Einstein, w warunkach rozstania określono, że żonie przypadną wszystkie pieniądze z ewentualnej nagrody Nobla. - miniatura
  • Louis Armstrong, jeden z najwybitniejszych amerykańskich jazzmanów, w nowojorskim klubie Aquarium w 1946 roku. W latach trzydziestych Armstrong ze swoim big bandem grał ponad 100 koncertów rocznie. W latach czterdziestych big bandy przestały interesować publiczność i coraz trudniej było wybitnemu trębaczowi umówić wystarczającą ilość koncertów aby utrzymać 16-osobowy skład. Za rok założy więc sekstet 'All Stars', w którym grać będą inni byli liderzy big bandów - m.in. puzonista Jack Teagarden i pianista Earl Hines. Pomysł okaże się trafiony. W 1949 roku Armstrong zostanie pierwszym jazzowym muzykiem, który trafi na okładkę 'Time'. - miniatura
  • Portret Karola Dickensa z 1867 roku. Fotografię wykonano na trzy lata przed śmiercią pisarza, który w swoich powieściach piętnował niesprawiedliwość społeczną i walczył o godność ludzi ubogich i wykluczonych.   - miniatura
  • Rosyjski badacz anatomii Iwan Pawłow na fotografii z 1920 roku. Pawłow w 1904 roku otrzymał nagrodę Nobla w dziedzinie medycyny za badania nad fizjologią trawienia zostając jej pierwszym rosyjskim laureatem. W tym samym roku zmienił zupełnie przedmiot swoich zainteresowań i skupił się nad badaniami nad funkcjonowaniem układu nerwowego. Nazwisko Pawłowa weszło do języka potocznego na całym świecie. To jego bowiem wspominamy, gdy kogoś działającego na zasadzie odruchu warunkowego nazywamy 'psem Pawłowa'. - miniatura
  • Iluzjonista Harry Houdini w roku 1912 przed jedną ze swoich sławetnych ucieczek. Houdini zakuty w kajdanki i zamknięty w drewnianej skrzyni został wrzucony do wody w nowojorskim porcie.  Uwolnienie się zajęło magikowi mniej niż dwie i pół minuty. - miniatura
  • Charles Lindbergh, amerykański pionier lotnictwa, sfotografowany w 1923 roku. Cztery lata później pilot jako pierwszy człowiek w historii przeleci samotnie bez międzylądowań nad Atlantykiem, pokonując trasę z Nowego Jorku do Paryża w czasie 33,5 godziny. W roku, z którego pochodzi zdjęcie, 21-letni Lindenbergh za pieniądze odłożone z pracy kaskadera i mechanika samolotowego kupił pierwszą własną maszynę latającą. Za 500 dolarów na aukcji maszyn z demobilu zakupił samolot Curtiss JN-4D. - miniatura
  • Ernie Hare był amerykańskim komikiem i piosenkarzem, gwiazdą radiowej audycji 'The Happiness Boys'. Wspólnie z Billym Jonesem śpiewali w duecie piosenki, w których komentowali przemiany obyczajowe w Stanach Zjednoczonych. Do najbardziej znanych należała 'We Can't Sleep in the Movies Anymore', w której autorzy narzekali na koniec koniec ery kina niemego. Zdjęcie zrobione zostało najpewniej w 1920 roku, na chwilę przed początkiem wielkiej radiowej kariery duetu. - miniatura
  • Maria Skłodowska-Curie na fotografii zrobionej najpewniej w 1905 roku. Urodzona w Warszawie badaczka dwa lata wcześniej została uhonorowana nagrodą Nobla z fizyki za badania nad zjawiskiem promieniotwórczości. Drugi Nobel - tym razem z chemii - otrzyma za sześć lat za wydzielenie czystego radu i badania nad jego właściwościami. Do dziś Maria Skłodowska-Curie pozostaje jedynym człowiekiem uhonorowanym Nagrodą Nobla w dwóch różnych dziedzinach nauk przyrodniczych. - miniatura
  • Fotografia premiera Wielkiej Brytanii Winstona Churchilla z 1941 roku. Urząd szefa brytyjskiego rządu sprawował wówczas od roku. Na początku swoich rządów usunął ze swojego 'gabinetu wojennego' wszystkich zwolenników porozumienia z Niemcami. - Mogę wam obiecać tylko krew, trud, łzy i pot. Stoimy przed najcięższą próbą. Mamy przed sobą wiele, wiele miesięcy walki i cierpienia. Zapytacie jaka jest nasza polityka? Prowadzić wojnę na ziemi, morzu i w powietrzu z całą naszą mocą i ze wszystkich sił danych nam przez Boga. Prowadzić wojnę przeciwko potwornej tyranii nie mającej sobie równych w mrocznym katalogu ludzkich zbrodni - zapowiedział w przemówieniu po objęciu urzędu. - miniatura
  • Piotr II, ostatni cesarz Brazylii i jedyny monarcha tego kraju urodzony na jego terytorium. Portret pochodzi z 1876 roku, Piotr II (właściwie Pedro Segundo) miał wówczas 45 lat. Cesarz został zapamiętany przez Brazylijczyków, jak ten, który doprowadził do zniesienia w kraju niewolnictwa. Edykt w tej sprawie, przy sprzeciwie brazylijskich konserwatystów, podpisany został w 1888 roku. Rok później liberalny cesarz musiał oddać władzę juncie wojskowej. Resztę życia spędził na wygnaniu w Paryżu - miniatura
  • Edgar Allan Poe, amerykański mistrz opowiadań grozy. Oryginalny dagerotyp pochodzi z 1848 roku, został wykonany na rok przed śmiercią autora 'Kruka'. Pisarz przechodził wówczas głębokie załamanie po niedawnej śmierci żony, Virginii Clemm. - miniatura

Wyborcza.pl

Polska będzie miała własne logo. Ruszyło głosowanie, do wyboru… trzy sprężyny

Internauci mogą oddawać głosy na jedną z trzech sprężyn
Internauci mogą oddawać głosy na jedną z trzech sprężyn Fot. logodlapolski.pl

W internecie rozpoczęło się głosowanie, którego uczestnicy wybiorą „Logo dla Polski”, czyli symbol, który będzie wykorzystywany w działaniach promujących kraj. Do wyboru internauci mają trzy propozycje. Każda z nich przedstawia czerwoną sprężynę, symbol „charakteru i energii Polaków”. – Sami zadecydujmy, która sprężyna najbardziej do nas pasuje i oddaje nasz narodowy charakter! – napisali organizatorzy głosowania.

Głosy na „Logo dla Polski” można oddawać za pośrednictwem specjalnej strony internetowej, nad którą honorowy patronat objęło Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Organizatorzy akcji – Pracodawcy RP, Krajowa Izba Gospodarcza, Konfederacja Lewiatan, Fundacja „Marka dla Polski” oraz Stowarzyszenie Komunikacji Marketingowej SAR – uspokajają, że wybrane logo nie zastąpi oficjalnych symboli państwa polskiego: godła i flagi.

Wskazane przez internautów logo będzie miało szansę zostać znakiem wykorzystywanym powszechnie w działaniach promujących Polskę. Jedna z przedstawionych na stronie sprężyn była już wykorzystywana za granicą w kampanii „Polska. Spring into new”.

Motyw sprężyny, zaprojektowany przez śp. Wally’ego Olinsa, został uznany przez Radę Promocji Polski za oficjalny logotyp Polski. Teraz internauci mają zdecydować, która z przygotowanych sprężyn zostanie znakiem Polski. Głosowanie zakończy się 28 października.

LOGODLAPOLSKI.PL

Kompleksowe przygotowanie logotypu kraju wraz z Księgą Znaku przez najbardziej cenione i uznane agencje brandingowe na świecie waha się od 200 tys. do 500 tys. euro. Pozyskanie wszelkich praw do loga dla Polski kosztowało 220 tys. euro razem z opracowaniem Księgą Znaku, której opracowanie nastąpi po zakończeniu wyboru. Trzeba w tym miejscu dodać, że pełen koszt zakupu praw i opracowania Księgi Znaku został poniesiony przez fundatorów prywatnych.

Pomysł promowania Polski za pomocą sprężyny nie podoba się części środowisk prawicowych, które uważają, że kraj powinien być reprezentowany wyłącznie przez orła.

naTemat.pl

Synod rozprawia się z kościelnym „językiem z innej planety”. Nie dziwi, że nasi biskupi wzięli to do siebie

Michał Wilgocki, 14.10.2014
W Watykanie trwa synod biskupów. Romawiają m.in. o homoseksualistach w Kościele

W Watykanie trwa synod biskupów. Romawiają m.in. o homoseksualistach w Kościele (Gregorio Borgia (AP Photo/Gregorio Borgia))

Nie może dziwić sprzeciw abp. Stanisława Gądeckiego wobec dokumentu podsumowującego dotychczasowe rozmowy na watykańskim Synodzie o rodzinie. Spora część obradujących tam biskupów ma chęć rozprawić się z kościelnym „językiem z innej planety” albo retoryką, która odrzuca ludzi od Kościoła. Brzmi to niemal wprost jak zarzut wobec niektórych polskich biskupów.
– Jakie jest zdanie polskiego Episkopatu w sprawie komunii dla rozwodników? – zapytał w ubiegłym tygodniu dziennikarz abp. Marka Jędraszewskiego, zastępcę przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski.Hierarcha odparł, nieco obrażony, że za tym pytaniem stoi próba skonfrontowania Episkopatu z Synodem. Czyli, w domyśle – dziennikarze po raz kolejny chcą postawić tezę, że polski Kościół nie jest Kościołem papieża Franciszka.Wczoraj do konfrontacji ostatecznie doszło. Abp Stanisław Gądecki na antenie Radia Watykańskiego ostro skrytykował dokument podsumowujący dotychczasowe obrady Synodu. Nie mogło być inaczej, skoro dotychczasowe ustalenia brzmią jak lista uwag do hierarchów w Polsce.Uwaga pierwsza: niezrozumiały językAustralijskie małżeństwo Ron i Mavis Pirola, jedno z wielu, którego świadectwa biskupi wysłuchali podczas Synodu, miało wyznać, że choć oboje są katolikami, w ogóle nie czytają dokumentów Kościoła, bo są pisane językiem „z innej planety”.

Abp Diarmuid Martin z Dublina miał z kolei, według relacji „Tygodnika Powszechnego”, nazwać kościelną nowomowę „językiem odczłowieczonym”, a kontakt hierarchów z wiernymi „dialogiem jednokierunkowym”.

Niektórzy biskupi mieli też twierdzić, że używanie takich sformułowań jak „mentalność antykoncepcyjna” czy „życie w grzechu” odstrasza ludzi.

Dla porównania – cytat. Abp Stanisław Gądecki, tuż przed rozpoczęciem Synodu, „Nasz Dziennik”: – Mentalność antykoncepcyjna i rozpowszechniony indywidualistyczny model antropologii powodują znaczny spadek demograficzny.

Przykładem wypowiedzi „z innej planety” są też słynne już słowa o sprzątaniu, chłopcach, dziewczynkach i gender. Hierarcha chciał przekazać, że – według niego – edukacja równościowa prowadzi do promocji homoseksualizmu. Powiedział to jednak w sposób tak złożony i zawiły, że niektórzy zrozumieli, że chłopców nie powinno się uczyć sprzątania po sobie.

Uwaga druga: oceniająca retoryka

Abp Denis Hart z Melbourne mówił na Synodzie: – Wyrażenia takie jak „nieuporządkowany” czy „wewnętrznie zły” są prawdziwe, ale można to przekazywać inaczej, z miłosierdziem i z jednoczesnym uświadamianiem ludziom, że w każdych okolicznościach są szanowani i kochani przez Kościół.

Wtóruje mu kard. Walter Kasper z Niemiec, główny inicjator rewolucji związanej z komunią dla rozwodników. Zaproponował on, żeby wobec rozwiedzionych w powtórnych związkach nie używać terminu „cudzołożnicy”, ponieważ starają się żyć w sposób odpowiedzialny, a takie określenie byłoby obraźliwe.

Inne z małżeństw, które przemawiało na Synodzie, opowiedziało o tym, że ich znajomi stanęli kiedyś przed dylematem – czy zaprosić partnera swojego syna na Boże Narodzenie. Po wielu dyskusjach na święta do rodziny przyjechali obaj panowie. Małżeństwo poradziło kardynałom i biskupom, że podobnie może być w życiu parafialnym.

Wśród wypowiedzi polskich biskupów trudno co prawda znaleźć tak radykalne słowa, jak słowa kardynała Fernando Sebastián Aguilara z Pampeluny, który homoseksualizm nazywa „niedorozwojem”. Mało tego – niektórzy hierarchowie o homoseksualizmie mówią z wielka troską. Np. abp Józef Kowalczyk, były prymas Polski, w sierpniu ubiegłego roku powiedział „Rzeczpospolitej”: – Kościół nie odwróci się od środowisk gejowskich. Znam ludzi o skłonnościach homoseksualnych, którzy są bardzo wartościowymi ludźmi, ale nie pochwalam i nie akceptuję praktyk seksualnych osób tej samej płci.

Ale przypomnijmy list Konferencji Episkopatu Polski na Niedzielę Świętej Rodziny 2013 roku

„Kościół w żaden sposób nie zgadza się na poniżanie osób o skłonnościach homoseksualnych, ale równocześnie z naciskiem podkreśla, że aktywność homoseksualna jest głęboko nieuporządkowana oraz że nie można społecznie zrównywać małżeństwa będącego wspólnotą mężczyzny i kobiety ze związkiem homoseksualnym” – piszą biskupi.

Kilka tygodni wcześniej abp Henryk Hoser w wywiadzie rzece „Bóg jest większy” stwierdził: „Jeśli mam pretensje do homoseksualizmu, to za to, że zabił on ideę przyjaźni między mężczyznami albo kobietami – całkowicie ją zerotyzował”. Jego rzecznik Mateusz Dzieduszycki mówił z kolei w tym roku (zapewne za przyzwoleniem biskupa), że homoseksualiści ze względu na niezdrowy tryb życia żyją 20 lat krócej niż inni ludzie.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że nawet jeśli hierarchowie i ich podwładni tak myślą i zdania nie zmienią, mogliby „przekazać to inaczej, z miłosierdziem”.

Uwaga trzecia: stawianie akcentów

Abp Paul-André Durocher, przewodniczący kanadyjskiego Episkopatu, pierwszego dnia mówił na Synodzie tak:

„Prawdą jest, iż we współczesnym świecie rodziny i małżeństwa narażone są na wiele zewnętrznych niebezpieczeństw, które je osłabiają. Ale w tym współczesnym świecie żywe są także rzeczywistości pozytywne: równe i partnerskie relacje małżonków, walka z przemocą wobec dzieci i kobiet w rodzinach, dostrzeganie roli ojca w rozwoju dziecka, budowanie przestrzeni wzajemnej i równoprawnej komunikacji. To wszystko jest dobre, powinno być uznawane i doceniane przez ludzi Kościoła” (cytat za „Tygodnikiem Powszechnym”).Polski Episkopat akcenty stawia zupełnie inaczej. Przykładem może być wypowiedź biskupa Artura Mizińskiego, sekretarza KEP na temat konwencji o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, nad którą pracuje Sejm.

– Episkopat sprzeciwia się jakiejkolwiek przemocy wobec człowieka, a szczególnie w relacji do osób słabszych. W konwencji są jednak sformułowania nie do zaakceptowania. Podstawowym jest lansowana teza, że religia jest źródłem przemocy. A także stwierdzenie o redefiniowaniu płci. Pod tym szlachetnym, nośnym tytułem są takie tezy. Uwrażliwiamy katolików, że takie treści są tam przemycane – mówił biskup.

„Konwencja zbudowana jest na ideologicznych i niezgodnych z prawdą założeniach, których w żaden sposób nie można zaakceptować” – głosi z kolei oświadczenie Episkopatu z grudnia 2012 roku.

Oczywiście nadużyciem byłoby uznanie wypowiedzi abp. Durochera za głos poparcia dla konwencji. Ale w obliczu jego słów jej stanowcze odrzucenie przez Episkopat rodzi pytanie – czy biskupi, z nadmiernej troski o rodzinę, nie czynią jej krzywdy, wylewając dziecko z kąpielą?

Kościół Franciszka nie dla Polski? Ostrożnie

Nie może więc dziwić reakcja abp. Gądeckiego na to, co do tej pory działo się w Watykanie. Ale synod jest dopiero na półmetku, silny głos ma także skrzydło konserwatywne. Jeszcze przed synodem w sprawie małżeństwa i komunii dla rozwodników wypowiadał się ostro prefekt Kongregacji Nauki Wiary, kardynał Gerhard Müller. Wraz z pięcioma innymi kardynałami wydał książkę, w której sprzeciwia się jakimkolwiek zmianom w nauczaniu Kościoła. Jeden z nich, kard. Raymond Burke, prefekt Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej, tak powiedział o podsumowaniu Synodu: „Dokument ten pozbawiony jest solidnych podstaw w Piśmie Świętym i Magisterium”.

Samo zaś nadzwyczajne zebranie biskupów jest preludium do zgromadzenia zwyczajnego w październiku przyszłego roku. Ewentualne decyzje z mocą sprawczą zapadną właśnie wtedy, a do tego czasu wiele może się wydarzyć.

Wygląda na to, że pełne wnioski na temat Kościoła Franciszka w Polsce będzie można formułować dopiero w grudniu. Wtedy światło dzienne ujrzy coroczny list Episkopatu o rodzinie, rozsyłany do wszystkich parafii. Biskupi zdradzili, że mieli już gotową jego treść, ale wstrzymali się z jej akceptacją, żeby poczekać, co zostanie ustalone na Synodzie. Katoliccy homoseksualiści i rozwodnicy w nowych związkach z Polski muszą więc cierpliwie poczekać do grudnia, żeby przekonać się, czy nadal są „cudzołożnikami” albo „ludźmi wewnętrznie nieuporządkowanymi”.

Pierwszy pozytywny sygnał dostali już dzisiaj w rozmowie „Tygodnika Powszechnego” z bp. Grzegorzem Rysiem o dokumencie roboczym na przyszłoroczny Synod.

– W „Instrumentum laboris” napisane jest, że Kościół będzie się zawsze sprzeciwiał uznaniu związków homoseksualnych za małżeństwa i prawnie przyznanej adopcji dzieci parom homoseksualnym. Ale jest też napisane, że jeśli taka para prosi o chrzest dla dziecka, należy go udzielić, czyniąc wszystko, żeby pomóc tej parze, tak jak każdej innej, wychować to dziecko po chrześcijańsku. Czyli nie ma stwierdzenia, że ludzie, którzy żyją w stałym związku homoseksualnym, nie są w stanie wychować dziecka po chrześcijańsku. Ukazane jest, że mają trudność, ale inni też mają inne trudności. Tak jak się innym pomaga w wychowywaniu dzieci, tak tym też należałoby pomóc, i to jest zadanie wspólnoty – mówi bp Ryś.

Zobacz także

Wyborcza.pl

Duda nie chce pilnować żyrandoli. Bo nie może

Wojciech Czuchnowski, 14.10.2014
Piotr Duda przyjmuje gratulacje na zjeździe

Piotr Duda przyjmuje gratulacje na zjeździe „Solidarności” ()Fot. Grzegorz Celejewski / Agencja Gazeta / AGENCJA GAZETA)

Przewodniczący NSSZ „Solidarność” Piotr Duda broni się przed wystawieniem swojej kandydatury w wyborach prezydenckich przez prawicę zjednoczoną pod sztandarem PiS.
Duda, który w ubiegłym tygodniu ponownie został wybrany na szefa związku, w rozmowach z RMF i TVN 24 podkreśla, że „nie da się wsadzić na politycznego konia”, że „związek jest dla niego najważniejszy” oraz że „nie chce pilnować żyrandoli w Belwederze”, lecz „spraw pracowniczych”.To nieprawda, że Duda nie ma politycznych ambicji. W ciągu ostatnich lat pokazał je wielokrotnie, chociaż robił to dużo mądrzej niż poprzedni przewodniczący „S” Janusz Śniadek, który uczynił ze związku przybudówkę PiS i osłabił i tak już słabą „Solidarność”.Duda – pozostając w opozycji do rządu – próbuje jednocześnie być bardziej niezależny od PiS. To niełatwe, bo partia Jarosława Kaczyńskiego jest jego naturalnym sprzymierzeńcem. Popiera socjalne postulaty związku, a jego członkowie sympatyzują z PiS. Jednak po doświadczeniach Śniadka (dzisiaj posła PiS) Duda wie, że PiS to sojusznik niebezpieczny, bo może zdominować i zmarginalizować partnera.A PiS Dudę kusi – ostatnio sondażem, z którego wynika, że w wyborach prezydenckich jako kandydat prawicy miałby szansę przejść do drugiej tury razem z prezydentem Bronisławem Komorowskim. Wprawdzie samo istnienie sondażu kwestionuje poseł PiS Joachim Brudziński, ale poparcia dla Dudy nie wyklucza.Duda dobrze wie, że jego szczęście na drugiej turze by się skończyło, bo Komorowski na razie jest nie do pokonania. I nic nie zapowiada, by to się zmieniło. Woli zatem budować swoją pozycję jako silny przywódca związku niż jako przegrany kandydat, którego Kaczyński wykorzysta, bo sam jak ognia boi się porażki z Komorowskim, i porzuci, tak jak porzucił innych.Duda ma ambicje polityczne, może nawet prezydenckie. Ale wie, że na ich realizację przyjdzie jeszcze czas, a rola zderzaka Kaczyńskiego tylko osłabi jego przyszłe szanse w wielkich rozgrywkach.

Zobacz także

Wyborcza.pl

Ginekolog z Gdańska podejrzany o wykorzystanie seksualne 13-latka

sz, 14.10.2014
Podejrzany został zatrzymany przed swoim gabinetem w Gdańsku

Podejrzany został zatrzymany przed swoim gabinetem w Gdańsku (Policja)

Kryminalni z gdańskiej komendy wojewódzkiej zatrzymali lekarza ginekologa, który jest podejrzany o wykorzystywanie seksualne 13-letniego chłopca. Funkcjonariusze posiadają również informacje, że 58-latek mógł mieć związek z dokonywaniem nielegalnych aborcji. Grozi mu 12 lat więzienia.
Pod koniec ubiegłego tygodnia mężczyzna został zatrzymany przed swoim gabinetem w jednej z dzielnic Gdańska i przewieziony do policyjnego aresztu. W akcji brali udział policjanci z wydziału kryminalnego oraz dochodzeniowo-śledczego KWP w Gdańsku.Do molestowania 13-latka miało dojść na terenie powiatu chojnickiego. Dlatego śledztwo nadzoruje tamtejsza prokuratura.- Podejrzany lekarz został przesłuchany i złożył wyjaśnienia. Dla dobra chłopca oraz dalszego postępowania nie ujawniam więcej szczegółów na temat tej sprawy – mówi „Wyborczej” Mirosław Orłowski, szef Prokuratury Rejonowej w Chojnicach.Ponadto funkcjonariusze pracujący nad tą sprawą uzyskali informację o tym, że zatrzymany, będąc lekarzem ginekologiem, może mieć związek z dokonywaniem nielegalnych aborcji i wywoływaniem poronień.Mężczyzna usłyszał zarzuty. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Za czyn pedofilski, czyli molestowanie osoby poniżej 15. roku życia, można trafić do więzienia na 12 lat, natomiast przeprowadzenie nielegalnej aborcji zagrożone jest karą do trzech lat.

Zobacz także

trojmiasto.gazeta.pl

Policja zatrzymała pedofila. Nakłaniał chłopców do prostytucji

piet, 14.10.2014
Policja

Policja (Fot. Jędrzej Wojnar / Agencja)

Katowiccy policjanci zatrzymali 40-latka, który nakłaniał dzieci do seksu z turystami z zagranicy. Mężczyzna sam poprosił prokuraturę, żeby złożyła wniosek o jego aresztowanie.
Na trop sutenera-pedofila wpadli wywiadowcy z Katowic, którzy dowiedzieli się, iż po mieście chodzi jakiś mężczyzna i nakłaniania 14-17-letnich chłopców do seksu z turystami z zagranicy. – To nic nie boli, dostaniecie po kilka tysięcy złotych za numerek – obiecywał nastolatkom mężczyzna. Twierdził, że nigdzie nie będą musieli jeździć, bo klienci sami będą przyjeżdżali do Katowic.- Mężczyzna udawał dobrego wujka, budował bliskie relacje z chłopcami – mówi komisarz Jacek Pytel, rzecznik prasowy komendy miejskiej w Katowicach.40-latek wynajął w jednym z hoteli pokój i tam sam molestował 14-latka. Kiedy przyszli po niego policjanci, rzucił się do ucieczki. Został zatrzymany po krótkim pościgu. Okazało się, że był już poszukiwany za oszustwa, bo rozkochiwał w sobie kobiety i kradł im pieniądze. Wcześniej był już karany za przestępstwa o charakterze seksualnym. Kilka miesięcy temu wyszedł z więzienia na warunkowe zwolnienie.Zatrzymany przez policję sam poprosił prokuraturę o aresztowanie. W poniedziałek sąd przychylił się do wniosku śledczych i uznał, że 40-latek najbliższe trzy miesiące spędzi za kratkami.- Nasi ludzie sprawdzają teraz, czy nie dopuścił się innych przestępstw seksualnych przeciwko dzieciom i młodzieży – mówi kom. Pytel.

Zobacz także

katowice.gazeta.pl

Reklamy
Komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: