Via Carpatia

 

Radni chcą ocenzurować spektakl o katastrofie smoleńskiej

Magda Piekarska, 04.12.2014
Protest środowisk prawicowych przed Klubem Pod Minogą, w którym wystawiany jest spektakl Lecha Raczaka

Protest środowisk prawicowych przed Klubem Pod Minogą, w którym wystawiany jest spektakl Lecha Raczaka „Spisek smoleński” (Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta)

Legniccy radni próbują cenzurować repertuar teatru. W pierwszej przyjętej po wyborach rezolucji zaprotestowali przeciwko pokazowi spektaklu „Spisek smoleński” Lecha Raczaka. Powód? Obraza uczuć religijnych
– Szanowni państwo, oto rozpoczynamy próbę akcji rekonstrukcyjnej – tak zaczyna się „Spisek”, spektakl Lecha Raczaka, który legnicka publiczność zobaczy w najbliższą niedzielę. – Czyli przedstawienie tajnej trupy teatralnej IV RP, która wykaże czarno na czarnym i biało na białym zbrodnicze knowania rządu Donalda Tuska, a także Komorowskiego współudział w zbrodni katyńsko-smoleńskiej.

Raczak w „Spisku” przygląda się teoriom, które miały wytłumaczyć katastrofę prezydenckiego samolotu 10 kwietnia 2010 roku. Zderza najbardziej szalone z tymi, które na pozór wydają się całkiem racjonalne. Wszystkie wpisują się w formułę zawartą w tytule spektaklu. Mamy tu zamach na zlecenie Władimira Putina, sztuczną mgłę, spiski tajnych służb, trotyl, opowieści o ocalonych i ich dobijaniu obok szczątków samolotu. Tekst powstał już w rok po katastrofie, ale autor czekał dwa lata na właściwy moment, żeby go zrealizować.

„To trwający półtorej godziny zbiór kłamstw, ohydnego szyderstwa z ofiar, prostackiego wykorzystywania emocji związanych z katastrofą smoleńską. Żenujące przedstawienie z udziałem klakierów” – recenzował spektakl Grzegorz Broński w „Gazecie Polskiej Codziennie”.

Za obrazę uczuć i wspólnoty Polaków

Premiera przygotowana przez poznański Trzeci Teatr w marcu tego roku wywołała burzę. Były pikiety oburzonych, ataki prawicowych mediów, skargi do prezydenta miasta, nawet doniesienie do prokuratury. W Legnicy też wokół pokazu zaczyna robić się gorąco. „Rada Miejska Legnicy poruszona obrazoburczym spektaklem »Spisek smoleński «, który ma być wystawiony przez teatr z Poznania na deskach legnickiego teatru im. Heleny Modrzejewskiej dnia 7 grudnia, stanowczo protestuje przeciwko obrazie uczuć religijnych oraz obrażaniu poczucia istnienia wspólnoty Polaków” – to fragment rezolucji legnickich radnych, pierwszej od momentu ukonstytuowania się jej po wyborach.

Za przyjęciem rezolucji głosowało 12 radnych. Dziesięciu się wstrzymało, jeden nie głosował. Przeciwko spektaklowi Raczaka było ośmiu radnych Prawa i Sprawiedliwości. Jednak sami nie byliby w stanie zdobyć większości. Wspomogło ich trzech radnych Komitetu Wyborców Tadeusza Krzakowskiego i jeden Porozumienia dla Legnicy. Co dziwi o tyle, że Krzakowski, choć bezpartyjny, wywodzi się ze środowiska SLD. Co skłoniło więc jego radnych, żeby cenzurować teatr?

Jacek Głomb, dyrektor legnickiego teatru, widzi w tym obraz miasta, które pękło na pół po wyborach: – Prawo i Sprawiedliwość w swojej kampanii postulowało zmianę w Legnicy i teraz widać, dokąd ta zmiana zmierza. Po drugiej stronie mamy prezydenta, który zawsze był przeciwnikiem Modrzejewskiej. No i przykład płynący z góry – stąd ta koalicja lewicy z PiS-em.

Ryszard Kępa, lekarz, radny KW Tadeusza Krzakowskiego, podkreśla, że zasadniczo nie jest zwolennikiem cenzury. – Z jednej strony sam byłem członkiem stowarzyszenia przyjaciół legnickiego teatru i rozumiem, że artysta ma prawo do wolności twórczej, której nie można ograniczać – mówi. – Z drugiej teatr powinien dystansować się od polityki. Spektaklu nie widziałem, czytałem recenzje i po tej lekturze jestem zdania, że tutaj za bardzo w nią wchodzi. Są jednak pewne tematy tabu, w które nie powinniśmy wkraczać, a jeśli już to w sposób bardziej przemyślany – katastrofa smoleńska do nich należy.

Sztuka sztuką, ale pewne zasady muszą obowiązywać

Największym zaskoczeniem jest tu nazwisko Benedykta Ksiądzyny. Radny Porozumienia dla Legnicy sam jest artystą, dyrygentem, który wielokrotnie współpracował z Teatrem Modrzejewskiej. Jednak przekraczania pewnych granic w sztuce nie zamierza akceptować. – Sztuka nie upoważnia nikogo do negowania obowiązujących norm i zasad – podkreśla.

Tak jak pozostali radni głosujący przeciwko „Spiskowi”, spektaklu nie widział. Ale informacje, które znalazł w internecie, i relacje osób, które widziały, co się działo podczas premiery w Poznaniu, wystarczyły, żeby podjął decyzję o głosowaniu za przyjęciem rezolucji. – Nie mogę się zgodzić na łamanie uczuć członków rodzin ofiar katastrofy – tłumaczy. – Z ironicznym wydźwiękiem tytułu jestem w stanie się zgodzić, bo uważam, że zwolennicy tych teorii spiskowych przesadzają, ale z samym przedstawieniem – już niekoniecznie. Są pewne świętości, które powinniśmy szanować. I zasady moralne, których musimy przestrzegać.

Głomb: – To uczciwe przedstawienie

Jacek Głomb nawet nie bierze pod uwagę odwołania niedzielnego pokazu. Tym bardziej że od wczoraj, kiedy lokalne media podały informację o rezolucji legnickich radnych, zainteresowanie nim wyraźnie wzrosło. – Jak zwykle taka awantura działa wbrew intencjom tych, którzy ją wywołali – mówi. I podkreśla, że „Spisek” to uczciwe przedstawienie: – Nie ma w „Spisku” żadnej propagandy, to szlachetna wizja, mądre przedstawienie, owszem, krytyczne wobec rzeczywistości, ale w tym krytycyzmie uczciwe. Obrywa się tu wszystkim – od prawicy po liberałów.

Bytnar: – Naczytałem się recenzji

Zbigniew Bytnar, szef klubu PiS w Radzie Miejskiej mówi wprost: – Naczytałem się recenzji i wiem, że w tym spektaklu obrażono polskość, poczucie wspólnoty, uczucia religijne. Przecież to narodowa tragedia – w katastrofie zginął prezydent, naigrywanie się z tej śmierci jest dalece niesmaczne. A ponieważ nie życzę sobie, żeby coś takiego działo się w naszym mieście, zagłosowałem za przyjęciem tego stanowiska. Polacy są w kwestii katastrofy smoleńskiej podzieleni, targają nami ogromne emocje. Trzeba je ukoić, nie jątrzyć. Bytnar nie zgadza się, żeby rezolucję nazwać próbą cenzurowania działalności Teatru Modrzejewskiej. – Rada Miejska przeznacza na ten teatr 1,5 miliona złotych w przyszłorocznym budżecie i to naturalne, że musimy mieć kontrolę nad tym, co się tam dzieje. Proszę jednak pamiętać – podkreśla – że poprzestajemy na wydaniu stanowiska. Nie mogę mówić za wszystkich radnych, ale ja nie pójdę protestować w niedzielę pod teatr.

wroclaw.gazeta.pl

Sikorski chce minuty ciszy ku czci Mikulskiego. Pięta: „To zły pomysł”. Będzie awantura w Sejmie?

mf, 03.12.2014
Stanisław Mikulski

Stanisław Mikulski (Fot. Marcin Stępień / Agencja Gazeta)

– Zaangażowanie polityczne Stanisława Mikulskiego na rzecz komunistycznego reżimu dyskwalifikuje go – mówi poseł PiS Stanisław Pięta o pomyśle, by znanego aktora uczcić w Sejmie minutą ciszy.
Marszałek Sikorski poinformował, że w piątek, w dniu pogrzebu zmarłego 27 listopada Stanisława Mikulskiego, Sejm uczci jego pamięć minutą ciszy. Jak jednak informuje „Rzeczpospolita„, to i tak niewiele w porównaniu z tym, czego oczekiwałby SLD.

– Był ikoną popkultury i jego rolę wpisały się w świadomość Polaków – wyjaśniał gazecie poseł Sojuszu Tadeusz Iwiński. Uzasadniał w ten sposób projekt uchwały „upamiętnienia postaci Stanisława Mikulskiego”.

Nie jest jednak niespodzianką, że tego typu pomysły nie podobają się prawicy.

„Brakowało mu obywatelskiej wrażliwości”

– Stanisław Mikulski na pewno był wybitnym i lubianym aktorem, ale dla mnie najważniejszym kryterium powinien być stosunek do polskiego państwa. A tutaj można mieć wątpliwości – mówił „Rz” Patryk Jaki z Solidarnej Polski.

Podobnego zdania jest Stanisław Pięta z PiS, który, choć docenia aktorski dorobek Mikulskiego, mówi:

– Prowadzenie festiwalu piosenki radzieckiej, promowanie ORMO, a także zachowanie po wprowadzeniu stanu wojennego pokazują, że Stanisławowi Mikulskiemu brakowało wówczas obywatelskiej wrażliwości. Pamiętajmy, że większość aktorów zachowała się zupełnie inaczej – przypomina i mówi jednoznacznie, że nawet symboliczna minuta ciszy to „zły pomysł”.

Przypomnijmy, że aktorowi wielokrotnie wypominano, że w czasach PRL był prominentnym działaczem partyjnym (m.in. członkiem egzekutywy Komitetu Warszawskiego PZPR), prowadził festiwale Piosenki Żołnierskiej i Piosenki Radzieckiej, a także nie wziął udziału w aktorskim bojkocie scen i programów telewizyjnych w czasie stanu wojennego.

– Zaangażowanie polityczne Stanisława Mikulskiego na rzecz komunistycznego reżimu dyskwalifikuje go – ocenia Pięta. Dodaje też, że jego zdaniem inicjatywa Sikorskiego to „kolejny po uroczystym pogrzebie Jaruzelskiego symboliczny gest Platformy wobec twardego, lewicowego, czy nawet postubeckiego elektoratu”.

„Uszanować majestat śmierci”

Widać więc wyraźnie, że sejmowym klubom może być trudno porozumieć się w sprawie ewentualnej formy upamiętnienia aktora. Czyżby zanosiło na awanturę, z jaką mieliśmy np. do czynienia w sprawie symbolicznego przypomnienia o rzezi wołyńskiej, kiedy PO kłóciła się z PiS o użycie słów „ludobójstwo”?

– Zależy nam na tym, żeby uszanować majestat śmierci, dlatego nie chcemy politycznych przepychanek wokół tej sprawy – przekonuje jednak Stanisław Pięta. – Uważam, że najlepiej byłoby, gdyby marszałek Sikorski po prostu wycofał się ze swojego pomysłu – ocenia poseł PiS. Dodaje, że jak na razie jego klub nie zajął oficjalnego stanowiska w tej sprawie. A co, jeśli jednak zgodnie ze słowami Sikorskiego, posłowie będą upamiętniać Mikulskiego?

– Myślę, że tego dnia mogę się spóźnić kilka minut do Sejmu – zapowiada z przekąsem Pięta.

Zobacz także

TOK FM

 

 

Zamknięcie petycji ws. Via Carpatia. Spór między europosłami PiS i PO

Przemysław Henzel
Dziennikarz Onetu
04.12.2014

Wczo­raj na wnio­sek eu­ro­de­pu­to­wa­nych PO Ko­mi­sja Pe­ty­cji zde­cy­do­wa­ła o za­mknię­ciu pe­ty­cji do­ty­czą­cej ko­ry­ta­rza trans­eu­ro­pej­skie­go Via Car­pa­thia, który ma prze­bie­gać wzdłuż wschod­niej gra­ni­cy UE. Zda­niem To­ma­sza Po­rę­by (PiS), pol­scy eu­ro­po­sło­wie „za­gło­so­wa­li prze­ciw­ko stra­te­gicz­nym in­te­re­som Pol­ski”. Julia Pi­te­ra z PO twier­dzi jed­nak, że za­mknię­cie pe­ty­cji „jest je­dy­nie za­mknię­ciem awan­tu­ry, którą usi­ło­wa­li wznie­cić ko­le­dzy z PiS”.

Zamieszanie wokół trasy Via Carpathia

Foto: istockZamieszanie wokół trasy Via Carpathia

Via Car­pa­thia ma prze­bie­gać z Kłaj­pe­dy i Kowna na Li­twie przez Bia­ły­stok, Lu­blin, Rze­szów i sło­wac­kie Ko­szy­ce do De­bre­czy­na na Wę­grzech, a dalej do Ru­mu­nii, Buł­ga­rii i Gre­cji. W Pol­sce droga ma li­czyć łącz­nie ok. 700 km i prze­bie­gać dro­ga­mi S8 i S19. Spra­wa za­mknię­cia pe­ty­cji do­ty­czą­cej Via Car­pa­thia głę­bo­ko po­dzie­li­ła eu­ro­de­pu­to­wa­nych PiS i PO.

Poręba (PiS): to był głos przeciwko interesom Polski

– Wy­da­rze­nia na po­sie­dze­niu Ko­mi­sji Pe­ty­cji PE trud­no na­zwać ina­czej niż kom­pro­mi­ta­cją PO. Pra­cu­ję w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim od lat i po raz pierw­szy spo­tka­łem się z sy­tu­acją, że pol­scy eu­ro­po­sło­wie gło­su­ją prze­ciw­ko stra­te­gicz­nym in­te­re­som na­sze­go kraju – tak spra­wę za­mknię­cia pe­ty­cji ko­men­tu­je To­masz Po­rę­ba.

Poseł PiS pod­kre­ślił, że dzię­ki pe­ty­cji w spra­wie Via Car­pa­thia można było na nowo pod­jąć po­trze­bę jej bu­do­wy. – Była re­al­na szan­sa na wy­sła­nie misji ob­ser­wa­cyj­nej, która mo­gła­by oce­nić moż­li­wość bu­do­wy Via Car­pa­thia na całej jej dłu­go­ści w naj­bliż­szych la­tach. Ist­nia­ła­by także moż­li­wość spo­rzą­dze­nia ra­por­tu oraz zor­ga­ni­zo­wa­nia spe­cjal­ne­go wy­słu­cha­nia w tej spra­wie z udzia­łem eks­per­tów. Nie­ste­ty, eu­ro­po­sło­wie PO za­mknę­li wszyst­kie te moż­li­wo­ści – dodał.

– Wbrew twier­dze­niom posła Ja­ro­sła­wa Wa­łę­sy, do 2030 roku tylko nie­wiel­ki od­ci­nek drogi Via Car­pa­thia na od­cin­ku Rze­szów-Lu­blin może zo­stać grun­tow­nie zmo­der­ni­zo­wa­ny. Więk­szość szla­ku jest w sieci dróg moż­li­wych do bu­do­wy do roku 2050, co bio­rąc pod uwagę nie­pew­ną sy­tu­ację go­spo­dar­czą w UE, nie daje żad­nych gwa­ran­cji, że doj­dzie to rze­czy­wi­ście do skut­ku – sko­men­to­wał Po­rę­ba.

– Co wię­cej, klu­czo­wy od­ci­nek od Bia­łe­go­sto­ku do gra­ni­cy li­tew­skiej zo­stał uwzględ­nio­ny przez pol­ski rząd w roz­po­rzą­dze­niu TEN-T, okre­śla­ją­cym naj­waż­niej­sze szla­ki ko­mu­ni­ka­cyj­ne w UE, tylko po­ło­wicz­nie, co czyni tę drogę nie­kom­plet­ną – za­zna­czył.

Poseł PiS od­niósł się kry­tycz­nie także do wy­stą­pie­nie poseł Julii Pi­te­ry, które jego zda­niem, było „ku­rio­zal­ne i nie­ade­kwat­ne”. Po­słan­ka Plat­for­my mó­wi­ła, że Pod­kar­pa­cie to jeden z naj­le­piej do­fi­nan­so­wa­nych re­gio­nów w Pol­sce i pod­da­ła w wąt­pli­wość za­sad­ność in­we­sty­cji.  – W całej spra­wie nie cho­dzi o do­fi­nan­so­wa­nie re­gio­nu, ale o bu­do­wę drogi, która mo­gła­by stać się krę­go­słu­pem ko­mu­ni­ka­cyj­nym Eu­ro­py Środ­ko­wo-Wschod­niej. Eu­ro­po­sło­wie PO do­sko­na­le zdają sobie spra­wę z tego, że swoim dzia­ła­niem w PE za­blo­ko­wa­li dal­sze pro­ce­do­wa­nie pro­jek­tu, który mógł­by być istot­nym bodź­cem roz­wo­jo­wym dla wschod­nich re­gio­nów – oce­nił Po­rę­ba.

„Kluczem do sprawy pozostaje wola polskiego rządu”

Po­li­tyk ostrzegł rów­nież, że gdyby Via Car­pa­thia w ogóle nie po­wsta­ła, to Pol­ska Wschod­nia stra­ci­ła­by szan­sę na szyb­ki roz­wój. – Trze­ba za­uwa­żyć, że w tej chwi­li nie ma w tej czę­ści Eu­ro­py do­bre­go po­łą­cze­nia dro­go­we­go mię­dzy pół­no­cą i po­łu­dniem kon­ty­nen­tu, dla­te­go uwzględ­nie­nie Via Car­pa­thia jako jed­ne­go z głów­nych szla­ków ko­mu­ni­ka­cyj­nych UE na całej dłu­go­ści – od Kłaj­pe­dy do Sa­lo­nik – jest tak ważne – dodał.

W opi­nii Po­rę­by, można było to zro­bić w ostat­nich la­tach pod­czas ne­go­cja­cji w spra­wie kształ­tu roz­po­rzą­dze­nia TEN-T, „jed­nak­że przez bier­ność pol­skich władz nie uczy­nio­no tego”. – Tym­cza­sem na przy­kład rządy Wę­gier i Ru­mu­nii wy­wal­czy­ły uwzględ­nie­nie w TEN-T więk­szo­ści od­cin­ków Via Car­pa­thia prze­bie­ga­ją­cych przez te­ry­to­ria tych państw – za­uwa­żył. – Pod­no­si­łem tę kwe­stię w ostat­nich la­tach, ale, nie­ste­ty, cały czas klu­czem do spra­wy po­zo­sta­je wola pol­skie­go rządu – za­zna­czył.

– Dla­te­go też eu­ro­po­sło­wie PO tak bar­dzo oba­wia­li się dal­sze­go pro­ce­do­wa­nia tej pe­ty­cji i moż­li­wo­ści  wy­sła­nia misji ob­ser­wa­cyj­nej do na­szych wschod­nich re­gio­nów – wów­czas oka­za­ło­by się, że wła­śnie brak woli rządu do­pro­wa­dził do tak skan­da­licz­nych za­nie­chań i po­głę­bie­nia pe­ry­fe­ry­za­cji tej czę­ści na­sze­go kraju – sko­men­to­wał To­masz Po­rę­ba dla Onetu.

Pitera: to próba wywołania kolejnej awantury

Julia Pi­te­ra w ko­men­ta­rzu dla Onetu tłu­ma­czy, że in­stru­ment, jakim jest prawo skła­da­nia pe­ty­cji przez oby­wa­te­li państw Unii Eu­ro­pej­skiej, nie po­wi­nien być wy­ko­rzy­sty­wa­ny przez po­li­ty­ków do we­wnętrz­nych walk po­li­tycz­nych. – A w taki wła­śnie spo­sób po­li­ty­cy Prawa i Spra­wie­dli­wo­ści w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim chcie­li ten in­stru­ment, i to nie po raz pierw­szy, wy­ko­rzy­stać – stwier­dzi­ła eu­ro­de­pu­to­wa­na PO.

– Nie cho­dzi prze­cież o samą in­we­sty­cję – Ko­mi­sja Pe­ty­cji PE nie ma wpły­wu na re­ali­za­cję ja­kiej­kol­wiek in­we­sty­cji w ja­kim­kol­wiek kraju człon­kow­skim. De­cy­zje w spra­wie bu­do­wy i mo­der­ni­za­cji dróg na­le­żą do wła­ści­wo­ści po­szcze­gól­nych państw człon­kow­skich – pod­kre­śli­ła Pi­te­ra .

– Celem ko­le­gów z opo­zy­cji było prze­nie­sie­nie ko­lej­nej awan­tu­ry na forum mię­dzy­na­ro­do­we.  A wzmoc­nie­niem tej awan­tu­ry miał być przy­jazd przed­sta­wi­cie­li Ko­mi­sji Pe­ty­cji do Pol­ski przed wy­bo­ra­mi par­la­men­tar­ny­mi – oce­ni­ła.

„Ta czarna wizja jest nieprawdziwa”

Eu­ro­po­słan­ka Plat­for­my zwró­ci­ła uwagę, że Ko­mi­sja Pe­ty­cji nie zaj­mu­je się re­ali­za­cją pro­jek­tów in­we­sty­cyj­nych. – Tak więc za­mknię­cie pe­ty­cji w spra­wie Via Car­pa­tii jest je­dy­nie de­fi­ni­tyw­nym za­mknię­ciem awan­tu­ry, którą usi­ło­wa­li wznie­cić ko­le­dzy z Prawa i Spra­wie­dli­wo­ści, po­słu­gu­jąc się przy oka­zji za­fał­szo­wy­wa­niem roz­ma­itych da­nych, które prze­cież są do­stęp­ne, gdyby tylko chcie­li spy­tać – za­ak­cen­to­wa­ła.

– Ja spy­ta­łam i otrzy­ma­łam bar­dzo ob­szer­ne dane z Mi­ni­ster­stwa In­fra­struk­tu­ry i Roz­wo­ju. Jak z nich wy­ni­ka, czar­na wizja ry­so­wa­na prze posła Po­rę­bę jest nie­praw­dzi­wa. A to do­wo­dzi praw­dzi­wych in­ten­cji. Szko­da tylko, że przy oka­zji pan Poseł szko­dzi Pol­sce – za­zna­czy­ła Julia Pi­te­ra w ko­men­ta­rzu dla Onetu.

Jarosław Wałęsa (PO) tłumaczy względy proceduralne

Ja­ro­sław Wa­łę­sa w ko­men­ta­rzu dla Onetu pod­kre­ślił, że pe­ty­cja w spra­wie „Via Car­pa­thia”  była roz­pa­try­wa­na dwu­krot­nie na po­sie­dze­niu ko­mi­sji, zgod­nie z pro­ce­du­ra­mi, jakie obo­wią­zu­ją w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim. Eu­ro­po­seł PO re­la­cjo­nu­je, że pe­ty­cja zo­sta­ła uzna­na za do­pusz­czal­ną w Ko­mi­sji Pe­ty­cji, ko­lej­no skie­ro­wa­na do Ko­mi­sji Eu­ro­pej­skiej, po­pro­szo­no o opi­nię Ko­mi­sję Trans­por­tu w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim. Ko­mi­sja Eu­ro­pej­ska pod­kre­śli­ła w swoim sta­no­wi­sku, że pol­skie mi­ni­ster­stwo od­po­wie­dzial­ne za trans­port jest przed­mio­to­wym w kon­tek­ście pla­no­wa­nie oraz dal­szej mo­der­ni­za­cji dróg oraz ubie­ga­nia się o ich fi­nan­so­wa­nie.

– Na­stęp­ny etap prac to po­pro­sze­nie o usto­sun­ko­wa­nie się do pe­ty­cji pań­stwa człon­kow­skie­go, w tym wy­pad­ku Pol­ski. Mi­ni­ster­stwo In­fra­struk­tu­ry i Roz­wo­ju prze­sła­ło do prze­wod­ni­czą­cej ko­mi­sji wy­czer­pu­ją­ce sta­no­wi­sko, które opi­sy­wa­ło plany w tej spra­wie, łącz­nie z wy­ja­śnie­nia­mi me­ry­to­rycz­ny­mi – stwier­dził Wa­łę­sa. – Na pod­sta­wie de­ba­ty i gło­so­wa­nia, człon­ko­wie ko­mi­sji uzna­li, że pe­ty­cję na­le­ży za­mknąć, 10 gło­sów za, 3 prze­ciw. Chciał­bym dodać, że peł­nych człon­ków Ko­mi­sji Pe­ty­cji z Pol­ski jest tylko 2 – dodał.

Po­li­tyk PO uści­ślił, że Ko­mi­sja Pe­ty­cji nie po­sia­da upraw­nień w za­kre­sie po­dej­mo­wa­nia de­cy­zji od­no­śnie bu­do­wy czy mo­der­ni­za­cji dróg w pań­stwach człon­kow­skich, a ini­cja­ty­wa w Pol­sce bę­dzie re­ali­zo­wa­na tak jak do tej pory, przez Mi­ni­ster­stwo In­fra­struk­tu­ry i Roz­wo­ju.

„Zdaję sobie sprawę, że ten mechanizm wydaje się skomplikowany”

– Na tym szla­ku po­wsta­je lub jest za­pla­no­wa­nych sze­reg in­we­sty­cji in­fra­struk­tu­ral­nych. Część z nich, speł­nia­ją­ce wy­mo­gi for­mal­ne, po­wsta­nie w ra­mach sieci TEN-T, inne mogą być fi­nan­so­wa­ne z Fun­du­szu Spój­no­ści oraz środ­ków wła­snych bu­dże­tu pań­stwa. Gło­so­wa­nie 1 grud­nia w Ko­mi­sji Pe­ty­cji w żaden spo­sób nie za­prze­pa­ści­ło prac zwią­za­nych z po­pra­wia­niem in­fra­struk­tu­ry w Pol­sce – za­zna­czył Wa­łę­sa.

Eu­ro­po­seł PO pod­kre­ślił, że opo­wia­da się „jak naj­bar­dziej” za po­lep­sza­niem in­fra­struk­tu­ry, a „dobro Pol­ski jest prio­ry­te­to­we” w jego pracy w Par­la­men­cie Eu­ro­pej­skim. – Chciał­bym na­to­miast pod­kre­ślić, że nasze dzia­ła­nia jako po­słów do PE muszą być od­po­wied­nio skie­ro­wa­ne. Ko­mi­sja Pe­ty­cji na pod­sta­wie sta­no­wisk rzą­do­wych w spra­wach, które leżą w kom­pe­ten­cji państw człon­kow­skich, za­my­ka pe­ty­cje na każ­dym swoim po­sie­dze­niu, in­for­mu­je także pe­ty­cjo­na­riu­szy o po­wo­dach ta­kiej de­cy­zji – tłu­ma­czy.

– Zdaję sobie spra­wę, że na pierw­szy rzut oka ten me­cha­nizm wy­da­je się skom­pli­ko­wa­ny, ale przy­naj­mniej sami po­sło­wie po­win­ni go ro­zu­mieć – dodał.

Onet.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s