10.12.14

 

Film Polaka to najpopularniejszy na całym świecie film z YouTube’a. Pies-pająk Wardęgi wygrał internety

JOANNA SOSNOWSKA, 09.12.2014
Pies pająk

Pies pająk (Screen z Facebook.com/chicathedogspider/Screen z Youtube.com)

Jak co roku o tej porze Google opublikował zestawienie filmów które były najpopularniejsze na YouTube w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Po raz pierwszy globalną listę hitów rozpoczyna film nagrany przez Polaka. Pies-pająk został wyświetlony ponad 113 milionów razy.

You Tube Rewind to podsumowanie najpopularniejszych filmów 2014. W tym roku po raz pierwszy globalne zestawienie otwiera film nagrany przez Polaka – Sylwestra Wardęgę. To zaledwie trzeci raz, kiedy najpopularniejszy okazał się klip spoza Stanów Zjednoczonych. Co ciekawe, w Polsce pies-pająk zajął „dopiero” drugie miejsce.

W Polsce w 2014 roku najchętniej oglądaliśmy:

1. Karolina Czarnecka „Koka, hera, hasz, LSD” (ponad 13 milionów wyświetleń)

2. SA Wardęga „Mutant Gigant Spider Dog” (ponad 113 milionów wyświetleń)

3. Original Big surprise for Bride and Groom…Chris and Leah Wedding 5 April 2014 (ponad 38 milionów wyświetleń)

4. Piosenka dla dzieci Kaczuszki, Kaczuchy (ponad 6 milionów wyświetleń)

5. Ani Mru Mru – Zarost tam i tu (ponad 4 miliony wyświetleń)

6. Nike Football: Winner Stays. ft. Ronaldo, Neymar Jr., Rooney, Ibrahimović, Iniesta & more (ponad 93 miliony wyświetleń)

7. Cookie Phone vs Police (SA Wardega)

8. The Voice IT | Serie 2 | Blind 2 | Suor Cristina Scuccia – #TEAMJ-AX (ponad 66 milionów wyświetleń)

9. Czemu NIE warto być: ZAROŚNIĘTYM (ponad 3 miliony wyświetleń)

10. Shanghai Tower (650 meters) (ponad 37 milionów wyświetleń)

Lista globalna wygląda natomiast tak:

1. Mutant Giant Spider Dog (SA Wardega)

2. Nike Football: Winner Stays. ft. Ronaldo, Neymar Jr., Rooney, Ibrahimović, Iniesta & more

3. FIRST KISS

4. The Voice IT | Serie 2 | Blind 2 | Suor Cristina Scuccia – #TEAMJ-AX

5. iPhone 6 Plus Bend Test

6. Bars & Melody – Simon Cowell’s Golden Buzzer act | Britain’s Got Talent 2014

7. Budweiser Super Bowl XLVIII Commercial — „Puppy Love”

8. Devil Baby Attack

9. Goku vs Superman. Epic Rap Battles of History Season 3

10. 10 Hours of Walking in NYC as a Woman

Polska lista tradycyjnie różni się trochę od światowej, choć różnice te dotyczą raczej popularności poszczególnych filmów, a nie świadczą o diametralnie innych gustach.

Wardęga otwierał już polską listę YouTube Rewind w 2013 roku i już wcześniej był popularnym YouTuberem, ale sukcesu jaki osiągnął w tym roku nie sposób bagatelizować. Film z psem-pająkiem został opublikowany 4 września i właściwie od samego początku zyskał ogromną popularność. Spójrzmy na wykres popularności frazy „Wardęga” w 2014:

Popularność frazy

Fot. Google

Wyraźnie widać, że jego nazwisko było częściej wyszukiwane właśnie od września. A teraz spójrzmy na frazę „spider-dog”:

Popularność frazy Fot. Google

Widać wyraźnie, że wideo „chwyciło” od samego początku. Kevin Allocca, który w YouTube jest szefem jednostki zajmującej się kulturą i badaniem trendów, mówił w rozmowie ze mną, że wideo Polaka zyskało też „drugie życie”, bo druga, mniejsza fala jego popularności przypada na początek listopada, czyli… na Halloween. Zapytany o powód popularności filmu o psie-pająku Alloca stwierdził:

„Wcale mnie nie dziwi, że film Wardęgi stał się tak popularny. Jest zaskakujący, ale i unikalny. To taka treść która jest angażująca, chcesz się nią podzielić ze znajomymi”.

Znawca trendów YouTube podkreślał też, że to już trzeci rok z rzędu, kiedy globalną listę top 10 otwiera film stworzony poza USA. Dwa lata temu był to Gangnam Style, rok temu The Fox. Według naszych ostrożnych szacunków Wardęga mógł zarobić tylko na tym jednym hitowym wideo ok. 400 tysięcy dolarów.

Jak zacząć zarabiać na YouTube?

1. Dobry pomysł to podstawa. Pierwsza setka najchętniej oglądanych kanałów dobrze pokazuje, czego poszukują użytkownicy. (np. kanał Smosh)

2. Jeśli głównym celem jest dla ciebie zarabianie, to postaw na treści o wysokich dochodach z tysiąca odtworzeń (CMP). To: lifestyle, edukacja, publicystyka, nauka. W tym wypadku nawet przy małej liczbie wyświetleń, możesz liczyć na widoczne wpływy. Inne podejście to tworzenie filmów rozrywkowych lub tych o tematyce związanej z grami – mają one niższe CPM, ale zazwyczaj większy zasięg, więc i liczbę odtworzeń.

3. Podczas zakładania kanału upewnij się, że posiadasz pełne prawa do wszystkich materiałów (w tym do muzyki). Na YouTube łatwo podpaść za łamanie praw autorskich i regulaminów.

4. Podpisz umowę partnerską z jedną z Sieci Partnerstw (Multi Channel Network) lub bezpośrednio z Google. Umożliwi ona zarabianie na twoich filmach.

5. Pamiętaj, aby dbać o swój kanał. Zarabianie na YouTube to codzienna, ciężka praca. Do twoich obowiązków należeć będzie nie tylko tworzenie filmów, ale również dbanie o dobre relacje z użytkownikami, czy optymalizacja treści.

Gazeta.pl

 

Słodziak tygodnia. Niezatapialny gekon

Dagmara Trembicka-Brzozowska, 10.12.2014
Coleodactylus natalensis - gekon natal

Coleodactylus natalensis – gekon natal (Wikipedia)

Karłowaty gekon natal to jeden z najmniejszych kręgowców. Może spokojnie odpoczywać na ludzkim paznokciu! Jednak to nie rozmiary są najbardziej interesującym zagadnieniem, ale to, że jego skóra jest hydrofobowa.
Natal to region i miasto w północno-wschodniej Brazylii. Tam właśnie, w wilgotnym poszyciu Mata Atlântica, Lasu Atlantyckiego, żyje jedna z najmniejszych jaszczurek świata, osiągający 35 milimetrów długości gekon karłowaty.

Po raz pierwszy został dokładnie opisany w 1999 r. Badaczy zastanowiło, jak tak mały kręgowiec, nieposiadający szkieletu zewnętrznego ani innej ochrony, radzi sobie w środowisku, w którym wiele stawonogów jest większych od niego (jak chociażby chrząszcze i mięsożerne wije), a poza tym zagrożeniem dla małych zwierząt są częste i silne deszcze.

Okazało się, że skóra gekona natal ma właściwości hydrofobowe, a więc wodoodporność. Jest pokryta maleńkimi wypustkami, nieco jak łóżko fakira, na którym można się bezpiecznie położyć. Te wypustki „podpierają” krople wody i nie pozwalają się im rozpłynąć. Dlatego woda, zamiast zwilżać gekona, zbiera się na jego ciele w niewielkie kropelki jak na płatku róży, pozostawiając samo zwierzę suche.

Hydrofobiczność w połączeniu z niewielkimi rozmiarami i minimalną wagą zwierzęcia sprawiła, że gekon może się utrzymać na powierzchni wody nawet podczas deszczu. Dzięki temu unika wielu drapieżników, nie tonie w pojawiających się znienacka po ulewach strumieniach i kałużach, może ślizgać się po powierzchni wody do bezpiecznej przystani.

Wiele gekonów jest inaczej odpornych na wodę – ich skóra produkuje fosfolipidy, dzięki którym woda spływa po nich jak po kaczce. Jednak ich karłowaty kuzyn z Natal jest jedynym, który wykształcił tak daleko idącą adaptację do mokrego środowiska. Jedynym, który unosi się na wodzie niczym suchy liść.

Zobacz także

wyborcza.pl

Żuławy idą na dno. A my z nimi

Tomasz Ulanowski, 10.12.2014
Delta Nilu widziana nocą z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej

Delta Nilu widziana nocą z Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (NASA)

Ratujmy bagienne ujścia rzek – apelują naukowcy z USA i Rumunii w ostatnim wydaniu tygodnika „Nature”. Rzeczne delty, siedliska wielu gatunków roślin i zwierząt, zapewniające źródło utrzymania setkom milionów ludzi, czeka zagłada jeszcze w tym stuleciu.
– Niektórym politykom wydaje się, że rzeki spływające do Morza Śródziemnego to marnotrawstwo wody pitnej – denerwuje się Ignasi Ripoll, biolog z rezerwatu Riet Vell w delcie rzeki Ebro w Katalonii. – Cholerni głupcy!

Ebro to najdłuższa rzeka w Hiszpanii i druga – po Tagu – najdłuższa rzeka na Półwyspie Iberyjskim. Spływa z Gór Kantabryjskich na północy kraju i pokonuje blisko 1 tys. km w drodze na południowy wschód, gdzie uchodzi do morza. Przy ujściu, dzięki osadom, które przez ostatnich kilka tysięcy lat zbierała ze swej zlewni o powierzchni jednej czwartej Polski, uformowała potężną deltę rozciągającą się na 32 tys. ha. Wdziera się tak daleko (na 20 km) i szeroko w głąb Morza Śródziemnego, że jest świetnie widoczna na zdjęciach satelitarnych.

Te żuławy to raj nie tylko dla roślin i ptaków, lecz także dla ludzi. Co ciekawe, to ludzie w dużej mierze stworzyli ten raj. I ludzie go teraz niszczą. Bo choć delta Ebro wydaje się potężna, to tak naprawdę jest bardzo krucha.

Mniej mułu i piasku

Ujście Ebro nie jest w swojej katastrofie samotne. Jego los dzielą bowiem dziesiątki innych rzecznych delt na świecie, także o wiele większych. Jak piszą w ostatnim „Nature” naukowcy z USA i Rumunii (głównym autorem jest Liviu Giosan z Instytutu Oceanograficznego w Woods Hole), chodzi o obszar świata zamieszkany w sumie przez, bagatela, 0,5 mld ludzi!

To m.in. megamiasta takie, jak Szanghaj w Chinach w ujściu Jangcy, stolica Tajlandii Bangkok nad rzeką Menam czy stolica Bangladeszu Dhaka w delcie Gangesu i Brahmaputry. Zagrożone są także nasze Żuławy Wiślane, których 28 proc. powierzchni leży w depresji, a blisko połowa nie wystaje ponad 5 m nad poziom morza.

Co zagraża deltom rzek?

Przede wszystkim jest to rosnący średni poziom morza. Wywołane przez nas globalne zmiany klimatu podnoszą go w ostatnich dekadach o przeszło 3 mm rocznie. Ponieważ emisja gazów cieplarnianych do atmosfery ciągle rośnie, ONZ-owski Międzyrządowy Panel ds. Zmian Klimatu (IPCC) prognozuje, że do końca wieku średni poziom morza może wzrosnąć nawet o 1 m (są klimatolodzy, którzy przewidują jeszcze wyższy wzrost – wszystko zależy od tego, jak bardzo stopnieją lodowce Arktyki i Antarktyki). IPCC prognozuje również wzrost intensywności ekstremalnych zjawisk pogodowych. Oznacza to, że morskie fale, które rozmywają delty rzek podczas sztormów, staną się dla nich poważnym zagrożeniem (na marginesie – populacja Nowego Orleanu, spustoszonego przez huragan „Katrina”, jest ciągle o 17 proc. mniejsza niż w 2005 r.).

Co gorsza, światowe żuławy zapadają się nawet bez wzrostu poziomu morza. Wszystko przez to, że rzeki donoszą im dziś drastycznie mniej mułu i piasku niż kiedyś. Jak wyliczają w „Nature” autorzy pracy, Nil niesie obecnie o 98 proc. mniej osadów, Indus – o 94 proc., Missisipi – o 69 proc., Dunaj – o 60 proc., a Rodan o 85 proc.

Dzieje się tak dlatego, że wszystkie te rzeki zostały w górnym biegu poprzegradzane tamami – np. na Ebro stoi ich aż 500. Te zapory zatrzymują muł i piasek niesione niegdyś przez rzeki i rozsypywane przez nie u ich ujścia do morza.

Zapadanie się żuław jest też przyspieszane przez to, że wypompowujemy z ich okolic wodę gruntową (delta Menam zapada się przez to o 5-15 cm rocznie) albo wydobywamy gaz ziemny (ujście Padu obniżyło się przez to w XX w. o 3-5 m).

Wielka ucieczka ślimaków

Delta Ebro to ciekawy przykład koegzystencji ludzi i ptaków. Przed 1865 r. jej laguny były mocno zasolone. Odkąd jednak lokalni mieszkańcy zaczęli przystosowywać ją do uprawy ryżu i pobudowali sieć kanałów, żuławy te zapełniły się słodką wodą. Przyciągnęła ona ptaki, których 100 gatunków tam gniazduje, a 400 spędza zimę.

Z kolei ludzie są dumni z uprawianego tam przez siebie świetnego ryżu, którego pola zajmują aż 21 tys. ha (park narodowy – 8 tys. ha).

Mieszkańcy delty martwią się teraz, bo do kłopotów związanych z rozmywaniem ich żuław przez morze doszły problemy z inwazyjnymi gatunkami zwierząt i roślin. W ujściu Ebro stanowią one aż 80 proc. wszystkich gatunków.

Najgorsze są trujące i niejadalne słodkowodne ślimaki z rodziny Ampullariidae. To tropikalne mięczaki chętnie trzymane przez akwarystów. Kilka lat temu ich hodowlę zorganizowała w delcie pewna hiszpańska firma. Niestety, część ślimaków dokonała zuchwałej ucieczki. A ponieważ w sezonie rozrodczym, czyli od kwietnia do października, samice Ampullariidae składają 14 jaj co drugi tydzień (te jaja są różowe i oblepiają łodygi roślin), delta Ebro szybko wypełniła się obcymi ślimakami, które nie tylko zaczęły wypierać lokalne gatunki, lecz także żarłocznie rzuciły się na uprawy ryżu. Biedni rolnicy nie wiedzą już, jak z nimi walczyć. Zastanawiają się nawet, czy czasowo nie zatopić swoich upraw słoną wodą morską, która jest zabójcza dla słodkowodnych mięczaków.

Martwe morze

– Politycy nie rozumieją, jak ważny jest swobodny dopływ rzek do Morza Środziemnego – Ignasi Ripoll już spokojnie tłumaczy międzynarodowej grupie dziennikarzy, wśród nich był wysłannik „Wyborczej”, która niedawno odwiedziła deltę Ebro. – Bez rzek nasze morze byłoby martwe. Martwe!

Chodzi o to, że Morze Śródziemne jest mocniej zasolone od Atlantyku. Kiedy więc mniej gęste wody oceanu wlewają się do niego, płyną głównie po powierzchni i nie wnoszą do niego życiodajnych osadów. Składniki organiczne są dolewane do morza przez rzeki spływające z Europy i Afryki.

Problem umierających delt rzecznych jest więc bardzo skomplikowany i wielowątkowy. I na pewno dotyczy nie tylko dzikiej przyrody, ale też ludzi. Jak go rozwiązać?

Naukowcy radzą w „Nature”, żeby żuławom pomogli ludzie. Choć wszystko wskazuje na to, że ostrego wzrostu średniego poziomu morza nie uda się powstrzymać, to można wiele zrobić, pomagając przyrodzie lokalnie. Przede wszystkim powinniśmy mądrzej projektować tamy – tak żeby przepuszczały więcej osadów (i przy okazji wędrujące gatunki rzeczne). Sporą ich część należałoby po prostu zburzyć. Na samych żuławach powinniśmy zaś rozszerzać sieć kanałów i lagun, aby rzeki mogły je zagospodarować. Przed falami morskimi można je natomiast chronić za pomocą sztucznych raf.

To wszystko będzie oczywiście kosztować. Np. plan uratowania delty Missisipi zakłada, że przez najbliższe pół wieku Amerykanie będą wydawać na to po 0,5-1,5 mld dol. rocznie. Z kolei sztuczne rafy i zapory ułożone przez Holendrów u ujścia Renu i Mozy kosztowały 5 mld euro.

Niestety, za błędy trzeba płacić.

Zobacz także

wyborcza.pl

CIA torturowała i kłamała

Mariusz Zawadzki, Waszyngton, 10.12.2014
Fragment raportu przygotowanego przez senat USA dotyczącego metod CIA

Fragment raportu przygotowanego przez senat USA dotyczącego metod CIA

Raport Senatu USA, w którym opisano m.in. tortury w tajnym więzieniu w Polsce, jest dla CIA miażdżący. Polskę też stawia w złym świetle. Obama tłumaczył się Ewie Kopacz z kłopotów, które USA nam sprawiły
Wczoraj ujawniony, liczący ponad 500 stron raport zawiera wnioski z drobiazgowego śledztwa, jakie amerykańscy senatorowie przeprowadzili w sprawie „niekonwencjonalnych” metod CIA w wojnie z terroryzmem. Chodzi o tortury w tajnych więzieniach w zaprzyjaźnionych z Ameryką państwach, w tym w Polsce. Wprawdzie wiele już wiadomo, np. że w Starych Kiejkutach Amerykanie podtapiali „wrogich bojowników”, zawiązywali im oczy i uruchamiali przy głowie wiertarkę lub odbezpieczali pistolet – ale w raporcie jest wiele nowości.

Dowiadujemy się np., że w tajnych więzieniach CIA przesłuchiwała 119 więźniów. Jeden z nich, pozostawiony nago na wiele godzin w więzieniu w Afganistanie, zmarł z wyziębienia.

Raport konkluduje, że tortury nie pomogły wyciągnąć od więźniów żadnych – dosłownie żadnych – istotnych informacji. CIA wprowadzała w błąd Biały Dom i kongresmenów, przemilczając prawdę o brutalnych przesłuchaniach. Oszukiwała co do skuteczności „rozszerzonych technik przesłuchań”. Nie informowała polityków o sporach, jakie wewnątrz CIA wywoływały tortury.

Jak mówiła szefowa senackiej komisji ds. wywiadu Dianne Feinstein, sama CIA przyznaje, że 26 ze 119 więźniów zatrzymała przez pomyłkę. Niektórych pozbawiano snu przez ponad tydzień. Wielu mówiono, że „nie wyjdą stąd żywi”. Nieprawdą jest – czytamy w raporcie – nawet to, że podtapianiu poddawano tylko trzech zatrzymanych. CIA oszukiwała też, twierdząc, że w tajnych więzieniach było tylko 98 więźniów.

Choć CIA została w raporcie bezwarunkowo potępiona, Feinstein nie wzywała do kryminalnego ukarania winnych. Jak dotąd nikt w Ameryce nie stanął przed sądem za tortury. Nikt nie poniósł kary nawet za to, że CIA zniszczyła taśmy z nagraniami z przesłuchań w tajnych więzieniach.

Paradoksalnie, za amerykańskie tajne więzienia i tortury ukarana została tylko… Polska. W lipcu Trybunał w Strasburgu uznał nasz kraj za wspólnika w torturowaniu dwóch więźniów w Starych Kiejkutach – Abu Zubajdy i Abd ar-Rahima an-Nasziriego. I nakazał Polsce wypłacić im łącznie 300 tys. dol. zadośćuczynienia. W senackim raporcie Stare Kiejkuty występują jako „Detention Site Blue” – są opisane od strony 67. Stosowane tam metody przesłuchań były wyjątkowo brutalne, nawet jak na standardy CIA.

Nazwy krajów, które „gościły” tajne więzienia, zostały z raportu usunięte. Rząd USA nigdy oficjalnie nie przyznał – i w przyszłości tego nie zrobi – że tajne więzienie było w Polsce. Ale w poniedziałek w nocy prezydent Obama dzwonił do premier Ewy Kopacz, by przygotować sojuszników na ujawnienie raportu.

We wtorek piechota morska USA została postawiona w stan gotowości na wypadek, gdyby raport wywołał ataki na amerykańskie ambasady lub bazy na całym świecie. Senator Feinstein przyznała, że niestabilna sytuacja na świecie nie sprzyja ujawnieniu raportu.

– Nasi wrogowie powiedzą: „Zobaczcie, co robiła Ameryka!”. Będą wykorzystywać to do propagandy – mówiła Feinstein. – Ale historia oceni nas za to, czy potrafiliśmy zmierzyć się z brzydką prawdą o nas samych i powiedzieć: nigdy więcej!

Raport sporządzony został w 2012 r. kosztem 50 mln dol. Od tamtej pory CIA i Biały Dom spierały się, co ujawnić, a co zachować w tajemnicy. W zeszłym roku okazało się nawet, że CIA włamywała się do senackich komputerów, za co potem przepraszała.

Raport zapewne czekałby dalej na ujawnienie, gdyby nie miażdżące zwycięstwo Republikanów w listopadowych wyborach do Kongresu. W nowej kadencji zaczynającej się w styczniu będą oni mieli większość w Senacie. Jeśli Feinstein nie ujawniłaby raportu teraz, to nie zostałby on opublikowany przez parę następnych lat. We wtorek poznaliśmy 93 proc. jego treści – reszta została wykreślona z obawy o bezpieczeństwo narodowe i z lojalności wobec sojuszników.

Zobacz także

wyborcza.pl

WIŚNIEWSKA: DLACZEGO TRZEBA ZOBACZYĆ „SOLIDARNOŚĆ WEDŁUG KOBIET”

Recenzji nie będzie, bo to zbyt ważny film.

1. Pamiętam jak do kin wchodził Pan Tadeusz i w „Co jest grane”, dodatku do „GW”, recenzja zaczynała się od słów: „Żadnych gwiazdek nie będzie, sprawa jest zbyt poważna”. Cytuję z pamięci, więc na pewno coś przekręciłam. Możliwe też, że nie był to Pan Tadeusz, tylko Ogniem i mieczem. W każdym razie zawsze zastanawiałam się, o jakim filmie ja mogłabym tak napisać, i już wiem. O Solidarności według kobiet. No więc recenzji nie będzie, bo to zbyt ważny film, żeby mogli państwo po recenzji powiedzieć, że jednak może wolą obejrzeć coś innego.

 

2. Marta Dzido i Piotr Śliwowski ruszyli na spotkanie kobiet Solidarności. Przywieźli z tego spotkania masę ciekawych wypowiedzi i jedną z nich jest cudownie szczere wyznanie Janiny Jankowskiej, autorki Rozmów z twórcami „Solidarności”, którą Dzido pyta o to, czemu robiąc wywiady do tej książki, nie porozmawiała z żadną z twórczyń „Solidarności”. Reakcja Jankowskiej jest bezcenna.

 

3. Obok wypowiedzi Janiny Jankowskiej do historii przejdzie na pewno wypowiedź Heleny Łuczywo – nie zdradzę jaka. To trzeba zobaczyć.

 

4. Z podróży, jaką niewątpliwie była dla twórców praca nad filmem, przywieźli oni także wygrzebane z archiwów polskich i zagranicznych nieznane dotąd materiały wideo i fotografie. Zebrali tego tak dużo, że spokojnie dysponują dziś materiałem na całą wystawę historyczną (za 9 miesięcy sierpień, 35. rocznica strajku w Stoczni, może jakaś instytucja się skusi, warto!). Oczywiście nie zdradzę, jakie to perełki twórcy wyszukali w archiwach. No może wymienię jedną: niezwykle wzruszające nagranie dokumentujące moment opuszczania przez kobiety miejsca internowania w Gołdapi.

 

 

5. Solidarność według kobiet to też spotkanie z bohaterkami, które tworzyły historię. W ciągu ostatnich lat wiele z nich zostało przypomnianych, o wielu wreszcie wiemy więcej dzięki biografiom, wywiadom-rzekom. Ale jeśli ktoś z państwa interesował się historią strajku w stoczni, pamięta na pewno opowieść o kluczowym momencie pierwszych dni strajku, kiedy to kobiety powstrzymały robotników chcących iść już do domu, bo strajk miał się kończyć. Władze przychyliły się do postulatów stoczniowców, więc po co było strajkować dalej. A no po to, że do strajkujących stoczniowców dołączyli już przedstawiciele innych zakładów. Teraz przyszedł czas na pomyślenie także o nich. Anna Walentynowicz, Alina Pienkowska i Ewa Ossowska zatrzymywały wówczas wychodzących ze stoczni robotników. Strajk stoczni zmienił się w strajk solidarnościowy, międzyzakładowy. A dalszą historię wszyscy znamy. No może poza historią jednej z wymienionych wcześniej kobiet. Ewa Ossowska zniknęła. Co się stało, co robiła, jak żyje dziś? Marta Dzido miała okazję zadać jej te pytania, a my mamy okazję poznać odpowiedzi.

 

6. Solidarność według kobiet zaczyna się jak większość filmów o polskiej historii ostatnich kilkudziesięciu lat. Że Polska była zniewolona, że były protesty, że Poznań, Radom i Ursus, że Grudzień, a potem Sierpień. Zaczynamy to oglądać tak, jakbyśmy oglądali po raz setny Kevina samego w domu. Przyznam szczerze, że trochę się zmartwiłam, że to takie przewidywalne. Ale nagle, właściwie niepostrzeżenie, ten obraz zaczyna wyglądać inaczej. Przemówienia wygłaszają nie ci, których zawsze słyszeliśmy, na zdjęciach są nie te postacie, do których przywykliśmy. Im bardziej rozwija się opowieść, tym bardziej przestaje przypominać to, do czego się przyzwyczailiśmy.

 

Oglądamy też zdjęcia z dawnych protestów, gdzie ludzie idą z transparentem „Wolności i chleba” i myślimy, że może i wolność jakoś się udało wywalczyć, ale z tym chlebem to już tak łatwo nie jest.

 

7. Dzięki temu, że bohaterkami filmu są kobiety działające dziś w bardzo różnych środowiskach: biznesie, związkach zawodowych, organizacjach społecznych, polityce, ale też kobiety z różnych klas – obraz współczesnej Polski przez nie przedstawiany nie jest jednolity. I nie jest to też obraz, jaki oglądaliśmy z okazji różnych rocznic, kiedy świętowaliśmy 25-lecie wolności i 10-lecie członkostwa w Unii Europejskiej. Okrągłe słowa o wolności i morzu możliwości, jakie przed każdym z nas ta wolność otwiera, w filmie Marty Dzido i Piotra Śliwowskiego już tak łatwo przez usta nie przechodzą.

 

8. Rozmowy z bohaterkami nagrywano najczęściej w ich domach. Jest to dodatkowy smaczek filmu, bardzo wiele mówiący o tym, gdzie są i kim są kobiety Solidarności i opozycji dziś. Widzimy je w domach eleganckich, ale też w mieszkaniach bardzo przeciętnych, wypełnionych meblościankami i wersalkami. Najczęściej na tyle ciasnych, że w kadrze obok bohaterek pojawia się oświetlenie, jakaś blenda czy inny sprzęt rozstawiony na tym domowym planie zdjęciowym. Te mieszkania także opowiadają jakąś część historii kobiet Solidarności.

 

9. Solidarność według kobiet przypomina o czymś jeszcze. O wspaniałej, chyba niedostatecznie znanej piosence Macieja Pietrzyka. W filmie pojawia się w nowej aranżacji. Ja osobiście uwielbiam wykonanie Joan Baez.

 

10. Marta Dzido niczym Agnieszka z Człowieka z marmuru wyruszyła z kamerą w poszukiwaniu bohatera, tutaj bohaterek, które pomogą jej zrozumieć. Bez nich, bez ich historii, nie może poznać tak na serio historii miejsca, w którym mieszka. Przypomina to fragmenty z filmu I zadziwi się Europa Yael Bartany, gdzie o nieobecności Żydów mówiło się „Bez was nie potrafimy nawet pamiętać”. Podobnie bez historii kobiet Solidarności nie potrafimy pamiętać, o co chodziło w strajku w stoczni, o co chodziło w tamtych protestach. Nie pamiętając, nie umiemy zrozumieć dzisiejszego rozgoryczenia i rozczarowania wielu ludzi kształtem transformacji w Polsce. I to jeden z najważniejszych powodów, dla których film Solidarność według kobiet powinno obejrzeć jak najwięcej widzów. Pozostaje też mieć nadzieję, że Marta Dzido nie podzieli losów Wajdowskiej Agnieszki, która niestety w Człowieku z żelaza chyba dostała amnezji.

 

 

Najbliższe pokazy filmu „Solidarność według kobiet” odbędą się w Warszawie 10 i 13 grudnia podczas festiwalu Watch Docs. Wkrótce pokazy w innych miastach Polski współorganizowane przez kluby Krytyki Politycznej.

krytykapolityczna.pl

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: