Smoleńsk (20.01.15)

 

Prokuratura ujawni stenogramy ze smoleńskiej wieży. Radio ZET: nie było zgody na zejście poniżej 50 m

mikpie, AB, PAP, 20.01.2015
Lotnisko Siewiernyj w Smoleńsku

Lotnisko Siewiernyj w Smoleńsku (Fot . Albert Zawada / Agencja Gazeta)

Stenogramy z zapisami nagrania z wieży smoleńskiego lotniska Siewiernyj oraz z samolotu Jak-40, lądującego w Smoleńsku przed katastrofą Tu-154, zostaną ujawnione – poinformowała Naczelna Prokuratura Wojskowa. Radio ZET nieoficjalnie podaje, co w nich jest.
– Prokurator referent śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej podjął decyzję o opublikowaniu stenogramów, które stanowią immanentną część opinii fonoskopijnych. Są to dwie opinie Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, jedna dotyczy stanowiska pracy grupy kierowania lotami lotniska w Smoleńsku, a druga polskiego samolotu Jak-40 – oświadczył mjr Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.

Dodał, że pierwszy z tych stenogramów – odnoszący się do grupy kierowania lotami – liczy 279 stron, zaś drugi – dotyczący Jaka-40 – 64 strony. – Wypowiedzi w językach angielskim i rosyjskim mamy już przetłumaczone na polski – powiedział.

Jak katastrofa w Smoleńsku zmieniła Polskę? Przeczytaj wywiady Teresy Torańskiej >>

Opinie fonoskopijne, dotyczące zapisów rozmów z wieży smoleńskiego lotniska oraz nagrania z samolotu Jak-40, który lądował w Smoleńsku krótko przed katastrofą Tu-154M, Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie otrzymała tydzień temu. Mają one duże znaczenie, zarówno w śledztwie dotyczącym katastrofy, jak i w prowadzonym odrębnie od marca 2011 r. przez wojskową prokuraturę postępowaniu ws. lądowania Jaka-40 z kilkunastoma pasażerami – m.in. dziennikarzami, którzy mieli obsługiwać uroczystości w Katyniu.

Radio ZET: Nie było komunikatów o zgodzie na zejście poniżej stu metrów

Radio ZET dowiedziało się też, że na stenogramach rozmów wieży kontrolnej z samolotem Jak-40 nie ma komunikatów o zgodzie na zejście poniżej stu metrów. Wcześniej o pozwoleniu dla Jak-40 na zejście do pięćdziesięciu metrów mówił technik pokładowy tego samolotu Remigiusz Muś – podaje stacja.

Muś utrzymywał, że został w kabinie po lądowaniu i słyszał przez radio rozmowę kontroli lotów z Tu-154. Według jego zeznań – Rosjanie także tamtej załodze pozwolili na zejście poniżej pułapu stu metrów.

Zobacz także

TOK FM

Kolejny magazyn dla mężczyzn zachwyca się Ogórek. Amerykański „Playboy”: Czy ta piękna kobieta to następny prezydent Polski?

ALEX, 20.01.2015
Magdalena Ogórek

Magdalena Ogórek (East News)

Kandydat na prezydenta też może być bohaterem artykułu w „Playboyu”. Szczególnie jeżeli jest kobietą, i w dodatku piękną.

„Playboy” nie pisze o Magdalenie Ogórek niczego, czego byśmy już nie wiedzieli. Ot, zwraca uwagę, że politycy z Europy są atrakcyjniejsi, niż ktokolwiek z kluczowych osób amerykańskich kampanii prezydenckich. Jako przykład pokazuje polską kandydatkę na prezydenta.

Poza ogólnymi informacjami, że Ogórek ma tytuł doktorski i grywała epizody w serialach, „Playboy” zwraca uwagę na ogromną przewagę w sondażach obecnego prezydenta, Bronisława Komorowskiego, co kandydatce nie wróży sukcesu wyborczego.

Choć zatem Ogórek prawdopodobnie nie będzie w najbliższym czasie brała udziału w spotkaniach NATO lub konferencjach ONZ, to prawdopodobnie nikogo to nie powstrzyma przed byciem na bieżąco z najnowszymi informacjami o kampanii. Czyż demokracja nie jest wspaniała? – czytamy.

Wcześniej o Magdalenie Ogórek pisał magazyn „GQ”. Po publikacji w sieci nie brakowało komentarzy o szowinizmie autorów tekstu.

Magdalena OgórekPlayboy.com

alex

Zobacz także

plotek.pl

Belka w TOK FM: Uderzenie w kredytobiorców frankowych jest względnie stałe, trwałe i nieodwracalne

Piotr Markiewicz, 19.01.2015
Marek Belka

Marek Belka ($Fot. Stefan Romanik / Agencja Gazeta)

– Musimy poczekać, aż kurs franka się ustabilizuje. Bardzo ważna rzecz czeka nas we czwartek. Będzie posiedzenie rady zarządzającej Europejskiego Banku Centralnego, po którym będziemy wiedzieli więcej: czy euro będzie się osłabiać, czy nie. To będzie miało bezpośredni skutek dla franka i dla złotego – mówił w rozmowie z Maciejem Głogowskim w TOK FM prof. Marek Belka, prezes NBP.
Co zadecyduje Europejski Bank Centralny ws. franka? – Działania nie będą aż tak drastyczne, jak się wszyscy spodziewają. W związku z tym może być tak, że rynki zinterpretują to odtrąbione już luzowanie ilościowe jako mniejsze niż się spodziewano – przewidywał w TOK FM prof. Marek Belka, prezes Narodowego Banku Polskiego. Kurs franka „wystrzelił” pod koniec zeszłego tygodnia i dochodził do 5 zł.Tylko co, jeżeli przewidywania Belki co do EBC się sprawdzą? – Będziemy mieli do czynienia z lekkim wzmocnieniem euro i – mam nadzieję – trochę silniejszym osłabieniem franka. Ale może to są tylko pobożne życzenia, bo – jak wiemy – kursu walut nie sposób przewidzieć – stwierdził gość Macieja Głogowskiego. Ale czy są perspektywy na to, żeby nie był frank powyżej 4 zł? – Myślę, że nie – podkreślił Belka i stwierdził, że frank będzie kosztował „raczej 4 zł niż 3,50 zł”. – To uderzenie w kredytobiorców frankowych jest względnie stałe, trwałe i nieodwracalne.

A co z bankami? „Powinni zaproponować kredytobiorcom…”

Do jakiego rodzaju osłabienia złotego musiałoby dojść, żeby mówić o zagrożeniu sektora bankowego? – Frank musiałby poszybować ponad 5 zł, inne waluty też. Jesteśmy daleko od takiego scenariusza – stwierdził Belka. – Przy kursie 4,30, według pewnych ocen, będzie to oznaczać obniżenie przeciętnego współczynnika kapitałowego w polskich bankach z 14,9 do 14,2. To akurat nic nie oznacza.

– Ale trzeba widzieć rzeczy bardziej subtelne, np. większy koszt finansowania tych kredytów frankowych, pewne napięcia płynnościowe w kilku bankach – przestrzegł Belka. – To oznacza mniejszy zysk tych banków. Ale bardziej martwi to, że ryzyka kredytowe mogą się zwiększyć – stwierdził. Co to oznacza? – Tak jak dzisiaj jesteśmy niemal dumni z tego, że mniej niż 3 proc. frankowiczów ma problem z obsługą i spłatą kredytu, tak teraz się to powiększy. Ale jak dalece? Trudno spekulować.

Co więc powinni zrobić bankowcy? – Zaproponować kredytobiorcom rozwiązania, które by pozwalały na – wcześniej czy później – ustabilizowanie ich sytuacji. Ryzyka walutowe, które dzisiaj obciążają wyłącznie tych kredytobiorców, muszą być jakoś rozłożone na obie strony. A jak tego nie będzie, to banki będą ciągle kąsane: a to pozew o spready, a to rozwiązanie umów, kiedy warunki realizacji tych umów się drastycznie zmienią. Trudno mi to sobie wyobrazić, ale na pewno mogą być takie sytuacje. Dlatego apelowałem do kolegów, którzy kierują polskimi bankami, o takie podejście.

– Z ich strony usłyszałem – co też miało sens – że kredytobiorcy nie za bardzo są zainteresowani jakąkolwiek zmianą sytuacji. Tak było nawet kilka tygodni temu. Raty w dalszym ciągu są niskie, ludzie nie przejmują się tym, że wartość pozostającego do spłaty kapitału się zwiększyła. Poza tym trzeba przyznać, że kredytów hipotecznych w obcych walutach w ogóle się w Polsce nie udziela. Z 70 proc. udział tych kredytów walutowych w łącznej sumie kredytów hipotecznych spadł do 45 proc. ostatnio – podkreślił prezes NBP.

Bankowcy powinni się zastanowić

– Chciałbym, żeby bankowcy ocenili, jaka jest sytuacja w ich bankach – stwierdził Belka, zapowiadając spotkanie z bankami. – Nie wszystkie banki będą zaproszone, tylko te, które są „umoczone”, najbardziej wystawione na ryzyka. Chcemy usłyszeć, czy przewidują działania typowe dla takiej sytuacji. Chcemy zapytać, czy będą w stanie uwzględnić spadające stopy procentowe od franka szwajcarskiego. A przecież one są ujemne dzisiaj. A wiem, że są takie banki, które uwzględniają spadające stopy od franka, ale tylko do zera. A dzisiaj to jest -0,75.

A jak w umowie jest tylko do zera? – dopytywał Maciej Głogowski. – To można zmienić umowę – odparł Belka. – Największym zagrożeniem dla banków jest zwiększenie ryzyka kredytowego, np. gdyby się okazało, że liczba osób, które nie mogą spłacać i spłacić kredytu, zwiększy się w sposób istotny. – Po drugie większym niebezpieczeństwem jest pomysł hurtowej pomocy dla tych kredytobiorców, bo to oznaczałoby albo olbrzymie koszty dla banków, albo koszty dla podatnika.

A pomysł przewalutowania kredytów? – W tej sytuacji to nie jest za bardzo roztropne. Przewalutować zawsze można, tylko po jakim kursie? – pytał Belka. – PiS mówi, że po kursie z ubiegłej środy – przypomniał Głogowski. – Ale to oznacza, że przerzucamy na banki kilkanaście miliardów strat. Chcemy tego? To jest niebezpieczne. Klienci wtedy uzyskają pewne korzyści, ale nie w postaci zmniejszonej raty, tylko zamiast 40 lat spłacać będą musieli np. 30 lat – podsumował prezes NBP.

TOK FM

Politolog o związkowej ofensywie: Duda dostał palec, żąda całej ręki. Nie chciałbym dziś być w roli Kopacz

Piotr Osiński, 20.01.2015
Piotr Duda

Piotr Duda (fot. ANNA KRASKO/Agencja Gazeta)

Związkowcy chcą natychmiast rozmawiać z premier Ewą Kopacz o wszystkich swoich postulatach pracowniczych. I grożą strajkiem. – To rezultat porozumienia z górnikami. Słabość okazana w jednej sytuacji będzie powodowała, iż kolejne grupy związków zawodowych będą się podnosić – mówi politolog, dr Olgierd Annusewicz.
– Po dzisiejszym spotkaniu postanowiliśmy wspólnie, jako krajowe sztaby protestacyjne, zwrócić się do pani premier o natychmiastowe rozpoczęcie negocjacji w obszarach postulatów, które przedstawiliśmy na 200-tysięcznej demonstracji we wrześniu 2013 roku – powiedział szef „S” Piotr Duda na konferencji po spotkaniu liderów i delegacji trzech central związkowych: NSZZ „Solidarność”, Forum ZZ i OPZZ.Czy to oznacza, że po zawarciu porozumienia z górnikami Ewa Kopacz powinna nastawić się na coraz to nowe żądania innych związków? Czy jej polityka wobec górników była słuszna? O komentarz poprosiliśmy dr Olgierda Annusewicza, zastępcę dyrektora Ośrodka Analiz Politologicznych UW.Piotr Osiński, Gazeta.pl: Związkowcy dostali palec, a teraz chcą całej ręki?

Dr Olgierd Annusewicz: Tak jest. Widzą, że rząd nie chce iść na ostre konflikty społeczne w przededniu wyborów, chociaż nie bano się tego w przypadku lekarzy. Z górnikami, widać, jest inaczej.

Abstrahując od przyczyn takiego, a nie innego postępowania, jak Pan ocenia rozwiązanie kwestii protestów na Śląsku?

– Cała sytuacja z górnikami została zrealizowana wybitnie po amatorsku. Być może dla Kopacz lepiej było doprowadzić do takiego rozstrzygnięcia sprawy, ale to słabo wyszło. Sama rozpętała konflikt, a potem się wycofała. Teraz może być tak – co widać po wystąpieniu Dudy – że słabość okazana w jednej sytuacji będzie powodowała, iż kolejne grupy związków zawodowych będą się podnosić i formułować swoje oczekiwania.

Duda zrobił rzecz ciekawą, bo zamiast czekać na poszczególne postulaty, sformułował je naraz za wszystkich. Co to da, zobaczymy, ale nie chciałbym być dziś w roli pani premier.

Dlaczego? Przecież, przynajmniej jeśli chodzi o górników, doszło do „historycznego porozumienia”.

– Jakkolwiek Kopacz chciałaby to sprzedać, porozumienie z górnikami trudno jej będzie zaliczyć do sukcesów. Nie może być inaczej, jeśli startuje się z punktu: zamykamy cztery kopalnie i restrukturyzujemy górnictwo, a kończy na tym, że żadna kopalnia nie będzie zamknięta, a z tą restrukturyzacją to się zobaczy, jak będzie. Nawet jeśli merytorycznie porozumienie z górnikami ma sens, to wizerunkowo sprawa nie wygląda najlepiej.

To oznacza, że Kopacz już na starcie jest na przegranej pozycji w sporach ze związkowcami?

– Związkowcy zorientowali się, że z Kopacz rozmawia się inaczej niż z Tuskiem. Uważają, że jest słabsza, ale to się jeszcze okaże. Równie dobrze może być tak, że Kopacz powie: no to strajkujcie sobie i zobaczymy, kto na tym lepiej wyjdzie. Czy będą to związkowcy, którzy żądają miliona rzeczy naraz, podpalając kraj, czy ona, która się temu będzie próbowała sprzeciwiać? Jeśli tylko będzie twarda, to może się okazać, że wygra na takim sporze. Nie jest z góry przesądzone, że to Duda będzie zwycięzcą.

Najlepsze w tym wszystkim jest dla niego to, że on niczym nie ryzykuje. Jeśli nic nie wywalczy od rządu i tak jako lider związku wykonał swoje, bo przedstawił żądania. A jeśli się mu uda, to dopiero będzie numer! Jeśli problemy związane z rynkiem pracy nie zostaną załatwione przez rząd czy opozycję tylko przez Dudę, będzie to mocny punkt w jego politycznym dossier.

Duda chce się rozwijać politycznie? Może myśli o prezydenturze?

– Już od dawna mówiłem, że Duda buduje swoją pozycję polityczną. Na pewno nie ma na tyle silnego zaplecza, by startować w tegorocznych wyborach prezydenckich. Ale nie mam wątpliwości, że po tym jak odkleił „S” od PiS, nie został cichym współpracownikiem PO czy partii Kaczyńskiego, tylko kreuje siebie jako alternatywnego lidera opozycji.

Odklejenie „S” od PiS? Co Pan ma na myśli?

– Kiedy jesienią 2010 roku Duda został szefem „Solidarności”, nawoływał do konstruktywnej współpracy z rządem Tuska. Jego rolą miało być oderwanie „S” od PiS – do swoistego doklejenia doprowadził Janusz Śniadek [przewodniczący „S” w latach 2002-2010, obecnie poseł PiS – red.]. Duda dość szybko postanowił prowadzić własną politykę, ale nie sądzę, by jego energiczne zrywy przyniosły jakiś skutek. On działa metodą sinusoidy – intensywnie, radykalnie, głośno, by potem dana sprawa przygasła i po jakimś czasie znowu ją rozniecić. To jest powtarzalne.

Co może chcieć dzięki temu osiągnąć?

– Idea wizerunkowa jest taka, że jeśli elektorat odwróci się od PiS i Kaczyńskiego, to jego naturalnym następcą będzie Piotr Duda. On próbuje powtórzyć manewr Mariana Krzaklewskiego. Chce zbudować na tyle silną pozycję, by posiadać polityczne wpływy. Przekaz jest jasny: Duda jest niezależny i samorządny.

Kluczowy jest okres, w którym to wszystko się dzieje. Będą wybory prezydenckie, a po wakacjach parlamentarne. Myślę, że z tego typu aktywnością będziemy mieli do czynienia co najmniej do wyborów parlamentarnych, bo żaden rząd nie lubi mieć niepokojów w okresie wyborczym. Zazwyczaj takie wydarzenia działają na korzyść opozycji.

Zobacz także

 

„Chory system naszym kosztem” – prezydent Tyszkiewicz podsumowuje zakończony strajk górników

Mikołaj Pietraszewski, 20.01.2015
Wadim Tyszkiewicz, Prezydent Nowej Soli

Wadim Tyszkiewicz, Prezydent Nowej Soli (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

– Górnicy dostają z ZUS trzy razy więcej niż inni Polacy. W czym ta reszta Polski jest gorsza? – pyta na Facebooku prezydent Nowej Soli Wadim Tyszkiewicz. Krytykuje w ten sposób górnicze protesty i porozumienie z rządem. Wskazuje też, że inne sektory gospodarki nie są traktowane z równie wielką troską, dając przykład fabryki nici ze swojego miasta.
Tyszkiewicz opublikował przedwczoraj na swoim facebookowym profilu długi i emocjonalny wpis, w którym wyraża wściekłość z powodu roszczeniowej postawy górników i uległości władz. Dołączył do tego galerię przedstawiającą ruiny upadłego zakładu NFN „Odra”. Opuszczony kompleks hal i placów straszy, a prezydent przypomina o masowych zwolnieniach oraz byłych pracownikach z 40-letnim, otrzymujących głodowe emerytury, dodając, że państwo nie dołożyło wówczas żadnych starań, by uratować fabrykę.

Równi i równiejsi

Wg Tyszkiewicza górnicy są w Polsce traktowani w szczególny sposób, a ich przywileje nie mogą się równać z sytuacją innych grup zawodowych. – Czym się różni bankrutujący właściciel i kierowca TIR-a, któremu komornik licytuje ciężarówkę i zabiera jego dzieciom telewizor, od operatora górniczego taśmociągu? – pyta.

Prezydent Nowej Soli postuluje likwidację nierentownych kopalń bądź ich prywatyzację i restrukturyzację, twierdząc, że byłoby to dla państwa najkorzystniejsze rozwiązanie. Argumentuje, że prywatne zakłady, np. Bogdanksa czy Silesia, zabrane spod państwowej kurateli, prosperują świetnie i – w przeciwieństwie do innych – nie notują strat, zaś nieskończone subwencje budżetowe prowadzą donikąd.

Przestroga dla rządzących

Tyszkiewicz ostrzega również, że serwilistyczna polityka rządzących wobec górników może kiedyś spowodować przykre konsekwencje w postaci sprzeciwu reszty obywateli, których „cierpliwość się wyczerpie i reszta Polski wyjdzie na ulice”.

To nie pierwsza tak zdecydowana opinia włodarza Nowej Soli na temat przemysłu górniczego. We wrześniu, także na Facebooku, pytał: „Czy dzieci górników mają inne żołądki niż dzieci pracowników upadłych zakładów Odry czy Dozametu? Dlaczego żyjemy w kraju, w którym są równi i równiejsi?”, nawiązując do decyzji rządu o przyznaniu 100-milionowej dotacji dla upadającej kopalni Kazimierz-Juliusz. Z kolei kilka dni temu starł się o to w studiu Polsatu z posłem PiS Andrzejem Jaworskim.

Wadim Tyszkiewicz zyskał popularność wiosną zeszłego roku , gdy będąc świadkiem wypadku drogowego, gdy pijany kierowca śmiertelnie potrącił rowerzystę. Prezydent ruszył w pogoń za sprawcą, zatrzymał go i wezwał policję. Kierowca miał 2,6 promila alkoholu we krwi.

Zobacz także

TOK FM

Katastrofa smoleńska. Prokuratura ujawni stenogramy z lotniska w Smoleńsku i samolotu Jak-40

kospa, pap, 20.01.2015
Sowieckiej produkcji Jak-40, (w barwach rządowych  ,o oznaczeniu 044), który 10 kwietnia 2010 lądował na lotnisku w Smoleńsku z dziennikarzami obsługującymi wizytę prezydenta Kaczyńskiego na pokładzie. Warszawa 02.09.2010

Sowieckiej produkcji Jak-40, (w barwach rządowych ,o oznaczeniu 044), który 10 kwietnia 2010 lądował na lotnisku w Smoleńsku z dziennikarzami obsługującymi wizytę prezydenta Kaczyńskiego na pokładzie. Warszawa 02.09.2010 (Fot. Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta)

W środę zostaną ujawnione stenogramy z zapisami nagrania z wieży smoleńskiego lotniska oraz nagrania z samolotu Jak-40 lądującego w Smoleńsku przed katastrofą prezydenckiego tupolewa w kwietniu 2010 r. – poinformowała Naczelna Prokuratura Wojskowa.
– Prokurator referent śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej podjął decyzję o opublikowaniu stenogramów, które stanowią immanentną część opinii fonoskopijnych. Są to dwie opinie Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie, jedna dotyczy stanowiska pracy grupy kierowania lotami lotniska w Smoleńsku, a druga – polskiego samolotu Jak-40 – powiedział mjr Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej.Pierwszy z tych stenogramów – odnoszący się do grupy kierowania lotami – liczy 279 stron, zaś drugi – dotyczący Jaka-40 – 64 strony. – Wypowiedzi w językach angielskim i rosyjskim mamy przetłumaczone na język polski przez biegłego – zaznaczył mjr Maksjan.Opinie fonoskopijne dotyczące zapisów rozmów z wieży smoleńskiego lotniska oraz nagrania z samolotu Jak-40, który lądował w Smoleńsku krótko przed katastrofą Tu-154M, Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie otrzymała tydzień temu.Mają one duże znaczenie zarówno w śledztwie dotyczącym katastrofy smoleńskiej, jak i w prowadzonym odrębnie od marca 2011 r. przez wojskową prokuraturę postępowaniu dotyczącym lądowania Jaka-40 z kilkunastoma pasażerami – m.in. dziennikarzami, którzy mieli obsługiwać uroczystości w Katyniu.

wyborcza.pl

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s