1.12.14

 

Brudziński się zapędził. Krytykuje PO i mówi: Z tak totalitarną władzą nie sposób żyć

Joachim Brudziński krytykując PO nazwał Polskę krajem totalitarnym.
Joachim Brudziński krytykując PO nazwał Polskę krajem totalitarnym. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Prawo i Sprawiedliwość nie zaliczy tych wyborów do udanych, choć oczywiście robi dobrą minę do złej gry. Ale nie zawsze wytrzymują im nerwy. – Z tak totalitarną władzą nie sposób żyć – stwierdził Joachim Brudziński, szef Komitetu Wykonawczego PiS.

Politycy Prawa i Sprawiedliwości winę za przegraną swoich kandydatów w drugiej turze wyborów samorządowych zrzucają na Platformę. A dokładnie na nadużywanie pozycji przez polityków tej partii, na nieuczciwe chwyty i na stronniczość mediów.

Niektórzy zdążyli nas przyzwyczaić do wygłaszania ostrych tez jeszcze ostrzejszymi słowami, ale czasami przekraczają granicę, której przekroczyć nie można. – Z tak totalitarną władzą nie sposób żyć – stwierdził Joachim Brudziński, jeden z najważniejszych polityków PiS.

W Pierwszym Programie Polskiego Radia tłumaczył, że Andrzej Kosztowniak z PiS przegrał w Radomiu, bo PO groziła odcięciem inwestycji dla miasta. Ale porównywanie działań rządzących do totalitaryzmu to ostre nadużycie. Bo banalizuje to słowo, powoduje, że ono powszednieje, traci swoje znaczenie. A powinno przypominać o okrucieństwach reżimów, przerażać nas na tyle, byśmy nie pozwolili na powtórki z historii.

W zaskakujący sposób o wynikach II tury mówił też w niedzielę Janusz Wojciechowski. Europoseł PiS na antenie TVP Info przekonywał, że PiS uzyskał świetny wynik w dużych miastach (większość zgarnęła PO), i że z takim poparciem przyszłoroczne wybory parlamentarne ma niemal w kieszeni.

naTemat.pl

Kopacz ma powody do zadowolenia. PiS po przegranej może się radykalizować

Anna Siek, 01.12.2014
Hanna Gronkiewicz-Waltz i Ewa Kopacz po ogłoszeniu wyników II tury wyborów samorządowych

Hanna Gronkiewicz-Waltz i Ewa Kopacz po ogłoszeniu wyników II tury wyborów samorządowych (Fot. Sławomir Kamiński/ Agencja Gazeta)

„Premier Kopacz może uznać, że jej pierwsze wybory jako liderki PO przebiegły pomyślnie. Partii Jarosława Kaczyńskiego trudno będzie przejąć władzę w kraju, jeśli będzie miała przeciwko sobie większość dużych miast” – komentuje Andrzej Stankiewicz. Według dziennikarza „Rz”, jeśli sądy nie potwierdzą oskarżeń PiS o sfałszowaniu wyborów, partii Jarosława Kaczyńskiego trudno będzie o sukces w przyszłorocznych wyborach.
Wyniki drugiej tury wyborów samorządowych to dobra wiadomość dla Platformy Obywatelskiej. Po pierwszej turze, która dała partii Ewy Kopacz władzę w 15 z 16 sejmików wojewódzkich, teraz odniosła sukces w dużych miastach.Kandydatom PO udało się odsunąć od władzy m.in. w Poznaniu Ryszarda Grobelnego, a w Radomiu Andrzeja Kosztowniaka z PiS.

„Partii Jarosława Kaczyńskiego trudno będzie przejąć władzę w kraju, jeśli będzie miała przeciwko sobie większość dużych miast. Dlatego też premier Kopacz może uznać, że jej pierwsze wybory jako liderki PO przebiegły pomyślnie. To umacnia pozycję pani premier” – oceniał Andrzej Stankiewicz.

Ale zdaniem dziennikarza „Rzeczpospolitej” PO nie powinna zbytnio świętować wyborczego sukcesu. Bo przed partią rządzącą trudne przyszłoroczne wyzwanie wyborcze. „Jeśli PO nie zmieni trendów z ostatnich miesięcy, czeka ją w przyszłym roku trudny bój o utrzymanie władzy w kraju. PO może zapomnieć o takiej dominacji, jaką miała kiedyś. Jej przewaga nad PiS stopniała” – napisał Stankiewicz.

W którą stronę pójdzie PiS?

Według dziennikarza „paradoksalnie więc największym sojusznikiem Ewy Kopacz może się okazać Jarosław Kaczyński”. Bo PiS także stoi przed poważnym wyzwaniem. „Jarosław Kaczyński zapowiadał wielką zmianę. Tymczasem okazało się, że te oczekiwania były mocno na wyrost. W dodatku swój wynik PiS osiągnął przy maksymalnej mobilizacji elektoratu, w związku z oskarżeniami o sfałszowanie pierwszej tury wyborów”.

Dlatego na kurs, który obierze partia Jarosława Kaczyńskiego, bardzo duży wpływ będą miały sądy. Bo to sądy rozpatrują wnioski dotyczące nieprawidłowości wyborczych. Stankiewicz przewiduje, że jeśli sądy nie będą potwierdzać wniosków PiS dotyczących fałszerstw, największa partia opozycyjna zdecyduje się na radykalizację.

A to może pomóc PO w mobilizacji wyborców przed przyszłorocznymi jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

Zobacz także

TOK FM

Wielowieyska zirytowana: Przeczytałam, co prawicowe gazety piszą. Histeria, zacietrzewienie, lewitowanie z dala od faktów…

dżek, 01.12.2014
Dominika Wielowieyska

Dominika Wielowieyska (MICHAŁ ŁEPECKI)

– Teksty w prawicowych gazetach o „fałszowaniu wyborów” są miałkie, nie ma tam faktów, są za to domniemania, domysły. Prezes powiedział, to publicyści uwierzyli – złościła się w Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska. Dostało się m.in. Piotrowi Semce za „lewitowanie”.
– Bardzo państwu polecam tekst w „Dzienniku Gazecie Prawnej” – mówiła dziś przeglądając poranną prasę Dominika Wielowieyska. – Gazeta pisze o tym, że w wyborach samorządowych była rekordowa liczba protestów, a to zachęca do lektury radykalnych zwolenników Prawa i Sprawiedliwości. W tekście czytamy, że sądy okręgowe ws. wyborów samorządowych otrzymały 500 protestów. Wciąż spływają kolejne, termin ich składania mija dziś. Trzeba doliczyć te, które spłyną po II turze. Ale w poprzednich wyborach było ich… 475.Powyborcza histeria PiS– Z całym szacunkiem, ale czy te 25 protestów to jakaś dramatyczna różnica? Cała ta atmosfera wytworzona przez PiS jest totalną histerią – stwierdziła w Poranku Radia TOK FM Dominika Wielowieyska.

W „DGP” czytamy jednak, że większość PiS nie dotyczy wzbudzające największe kontrowersje głosowania w wyborach samorządowych. A większość składanych protestów m.in. w Gdańsku czy Olsztynie nie dotyczy wyborów do sejmików.

Czytam prawicowe gazety i…

– Tak sobie myślę „jakie oni głupstwa wypisują” jak patrzę na te prawicowe gazety – bo zadałam sobie trud i przeczytałam te teksty. One są miałkie, nie ma tam faktów, są za to domniemania, domysły. Prezes powiedział (a powiedział, że wybory sfałszowano – red.), to publicyści uwierzyli – komentowała Wielowieyska.

„Redaktorze Piotrze…”

Piotr Semka pisze dziś „tempo, w którym zgaszono kryzys polityczny wokół wyborów samorządowych pokazuje, że PO i mainstreamowe media są coraz skuteczniejsze w sterowaniu nastrojami społecznymi”. – Redaktorze Piotrze, weź no zbadaj te protesty. Zobacz kto i w jakiej sprawie protestował. Najlepiej się trzymać faktów, a nie lewitować w przestrzeniach dalekich od rzeczywistości – złościła się dziennikarka.

Co irytuje Wielowieyską?

– Właśnie na tym problem polega. Rodzaj histerii, niechęci, potwornego zacietrzewienia politycznego sprawia, że ci ludzie nie zważają na fakty, nie interesuje ich, co się wydarzyło. A to takie proste. Mężowie zaufania PiS mieli obserwować sposób liczenia głosów, patrzeć na ręce komisjom. Trzeba było składać protesty z konkretnymi dowodami. Ale nie. Lepiej niszczyć to państwo, atakować. Jeśli fakty nie pasują do naszych tez, to tym gorzej dla faktów. To jest strasznie irytujące – mówiła Wielowieyska.

Zobacz także

TOK FM

Druga tura czekania

Jacek Żakowski, 01.12.2014
Sędziowie PKW wchodzą na salę, gdzie późnym wieczorem w sobotę, ogłosili wyniki wyborów samorządowych

Sędziowie PKW wchodzą na salę, gdzie późnym wieczorem w sobotę, ogłosili wyniki wyborów samorządowych(AGATA GRZYBOWSKA)

Rany boskie, kiedy będzie wynik?! Jakoś się nie martwię o to, jaki on będzie. Martwię się, kiedy będzie. Mam wrażenie, że teraz od terminu ogłoszenia decyzji wyborców dużo więcej zależy niż od samej treści. Trochę to dziwne, prawda? Ale tak się już porobiło.
W sobotę pan Maciej Cetler ze spółki Nabino przysłał mi maila, że tym razem sprawdzili dokładnie i wszystko będzie OK. „Przeprowadzona próba – napisał – wskazała na wzorcowe działanie systemu informatycznego, wykluczając tym samym możliwość zaistnienia sytuacji niepożądanych. Daje to gwarancję, że system został w pełni przygotowany do drugiej tury wyborów”. Oby! Aż się boję, do czego by doszło, gdyby się i tym razem pomylił.Jeżeli przedłużająca liczenie awaria podczas pierwszej tury spowodowała wniosek o unieważnienie wyborów, to awaria podczas drugiej tury może spowodować wniosek, by całkiem z nich zrezygnować.Czy nie zaczęlibyśmy poważnie debatować, gdyby komentując kolejną awarię, Mąż Stanu powiedział: „Skończmy wreszcie z ciągłym imitowaniem Zachodu. Skoro wybory nam się nie udają, przestańmy je robić. Polacy i bez wyborczej ruletki wiedzą, czego nam potrzeba. Polska nie zasłużyła na upokarzanie przez takie wyborcze spektakle ani na to, by ją wciąż cyganiono”?

Czy nie ma w tym jakiejś racji? Skoro Jarosław Kaczyński, Leszek Miller i Janusz Korwin-Mikke wiedzą, że nie takie są prawdziwe wyniki i nie taka była prawdziwa wola wyborców, to po co mamy przechodzić kolejne męki głosowania? Wystarczy, że nam panowie w przyszłości powiedzą, kogo Polacy naprawdę chcą wybrać i kto powinien rządzić. Rezygnując z głupiego głosowania, zaoszczędzimy kupę czasu i pieniędzy! Przestańmy się wlec w ogonie Zachodu. Dołączmy do awangardy Wschodu. Zachód gnije. A Wschód triumfuje. Popatrzcie na Chiny, Kazachstan, Rosję. Czy nie ma w tym sensu? Jak na wyniki poczekamy trzy doby, trudno będzie o tym nie porozmawiać poważnie.

Albo czy nie zaczniemy poważnie debatować, gdy podczas kolejnej awarii przedłużającej oczekiwanie na wynik o sześć lub dwadzieścia sześć godzin chór publicystów z jeszcze większą odrazą wypowie słowo „sędziokracja”? Jak długo musielibyśmy czekać na wynik głosowania, nim byśmy zaczęli publicznie rozważać kwestię, dlaczego właściwie przez nikogo niewybrani sędziowie mają wybranym przedstawicielom narodu mówić, co jest dozwolone, prawdziwe i słuszne? Już słychać pytanie, jakim prawem sędziowie zasiadają w komisji wyborczej. Czy nie byłoby słuszniej oraz ciekawiej, gdyby w komisji siedzieli kapłani, generałowie, publicystyczna szpica i „naprawdę” wybrani posłowie?

Wszyscy demokraci trzymają teraz kciuki za PKW. Niech Wam, Panowie i Panie, liczenie lekkim będzie. Oraz szybkim. Bo tak się rozhisteryzowaliśmy, że gdyby – nie daj Boże! – coś znów nawaliło, gorączka może całkiem odebrać nam rozum. Nikt nie wie, jakie złote myśli zrodzą się jeszcze w polskich głowach i do jakich wniosków dojdziemy, zanim się ockniemy. Zdecydowanie lepiej nie próbować.

Zobacz także

wyborcza.pl

Najbardziej „kościelne” miasta w Polsce dla lewicy. SLD wygrywa w Częstochowie, Twój Ruch w Wadowicach

Lewica wygrała w Wadowicach i Częstochowie, miastach-symbolach polskiego katolicyzmu.
Lewica wygrała w Wadowicach i Częstochowie, miastach-symbolach polskiego katolicyzmu. Fot. Maciej Kuroń / AG

Może to nie największe miasta w Polsce, a i kandydaci nie są najbardziej znani, ale to były symboliczne pojedynki. W Częstochowie o utrzymanie się w ratuszu walczył Krzysztof Matyjaszczyk z SLD. W Wadowicach doszło do zmiany władzy – wygrał Mateusz Klinowski związany z Twoim Ruchem.

Wadowice i Częstochowa to dwa miasta-symbole polskiego katolicyzmu. Tłumy pielgrzymek, ważne postaci i kościoły przyjmujące wiernych z całego kraju. Wydawać by się więc mogło, że to bastiony prawicy.

Nic bardziej mylnego. W Częstochowie drugą kadencję rządził będzie Krzysztof Matyjaszczyk z SLD. Jednak skala jego zwycięstwa jest znacznie mniejsza niż cztery lata temu, kiedy wygrał 70 proc. do 30 proc. Teraz Matyjaszczyk zdobył prawie 56 proc., a jego konkurent Artur Warzocha 43 proc.

Do lewicowej zmiany warty doszło w Wadowicach, gdzie w drugiej turze wygrał związany z Twoim Ruchem działacz społeczny Mateusz Klinowski. Zdobył prawie 57 proc. głosów i pokonał dotychczasową burmistrz Ewę Filipiak. Rok temu opisywaliśmy w naTemat próbę jej odwołania w referendum, do czego próbował doprowadzić m.in. Klinowski.

naTemat.pl

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: