Appelbaum, 15.11.2015

 

Minister Waszczykowski: Z tysięcy Syryjczyków w Europie można stworzyć wojsko jak kiedyś z Polaków legiony

Wah, 15.11.2015
Minister Waszczykowski - nowy szef MSZ

Minister Waszczykowski – nowy szef MSZ (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Czy wyobrażamy sobie sytuację, że wyślemy wojsko, aby biło się za Syrię, a kilkaset tysięcy Syryjczyków na Unter den Linden w Berlinie będzie piło kawę i obserwowało, jak my walczymy o ich bezpieczeństwo? – pytał minister spraw zagranicznych w rządzie PiS na antenie TVP Info
Komentując wprowadzenie przez Francję stanu wyjątkowego i kontroli na granicach, stwierdził, że „nie jest to upadek strefy Schengen”. – Interesy gospodarcze są silne, znajdziemy wyjście. Natomiast zewnętrzne granice trzeba wzmocnić. Europa wcześniej nie była chroniona, kontroli nie było. Być może wzmocniona zostanie agencja Frontexu, zwłaszcza w przypadku granicy morskiej – mówił w programie „Dziś wieczorem” Witold Waszczykowski nominowany na szefa MSZ w rządzie PiS. Dodał, że również wzmocniona powinna zostać wschodnia granica Polski.

– W czasie Euro 2016 będziemy prosić o ostrożność, będą strefy chronione. Ale nie możemy tylko myśleć, jak chronić Europę, jeśli nie podejmiemy wysiłków na rzecz uregulowania przyczyn, które powodują falę uchodźców i migrantów. Zanim będziemy zbrojnie interweniować, są też inne możliwości. Trzeba wywrzeć presję na państwa wspierające Państwo Islamskie dla własnych interesów – mówił.

– W ostateczności można użyć broni, by pozbawić Państwo Islamskie dochodów, np. z rafinerii. Ale przecież jeśli do Europy wjechało kilkaset tysięcy młodych Syryjczyków, to z nich można stworzyć wojsko. Z nas też kiedyś tworzono legiony. Biliśmy się o naszą wolność. Czy wyobrażamy sobie sytuację, że wyślemy nasze wojsko, aby biło się za Syrię, a kilkaset tysięcy Syryjczyków na Unter den Linden w Berlinie czy na rynku Starego Miasta będzie piło kawę i obserwowało, jak my walczymy o ich bezpieczeństwo? Nikt nie domaga się, żeby walczyły kobiety i dzieci – powiedział.

– Dziesiątki tysięcy młodych Syryjczyków, którzy wyskakują z pontonów, pytają się nie o wodę, żywność i ubranie, ale gdzie można naładować komórkę, mogłyby z naszą pomocą odwojować sobie państwo – mówił Waszczykowski.

– Nie możemy mieć takiej sytuacji, że będziemy walczyć za kogoś – dodał.

Zobacz także

waszczykowskiStwórzmyWojsko

wyborcza.pl

 

Warszawa: IV Konferencja Smoleńska

Radio Maryja, 15.11.2015

W Warszawie odbyła się IV Konferencja Smoleńska. Tematem spotkania były: „Aspekty techniczne, medyczne, socjologiczne i prawne związane ze zniszczeniem samolotu TU-154M w Smoleńsku 10 kwietnia 2010 roku”. W debacie wzięło udział kilkudziesięciu naukowców z kraju i zagranicy. Wśród nich, m.in. prof. Wiesław Binienda, który połączył się z uczestnikami za pomocą internetu. 

Konferencja została podzielona na trzy bloki tematyczne, w ramach których wygłoszono 16 referatów. Na początku dr Barbara Fedyszak-Radziejowska, doradca prezydenta, odczytała list Andrzeja Dudy skierowany do uczestników spotkania. Prezydent stwierdził w nim, że dotychczasowa praca naukowców to „cenny i znaczący dorobek”. Wstępny referat, wygłosił prof. Piotr Witakowski.

Głos zabrał także prof. Mariusz Ziółkowski, archeolog z UW. Zwrócił uwagę m.in. na niejasności związane z pracami Rosjan na terenie katastrofy.

Pobierz

Natalia Wojtanowska z UJ mówiła o nieprawidłowościach i naruszeniach prawa w związku z organizacją wizyty i działaniach po katastrofie. Wskazała na szereg błędów m.in. MON-u, MSZ-u, czy BOR.

– Biuro Ochrony Rządu dopuściło się szeregu uchybień i zaniedbań w związku z zabezpieczeniem lotu 10 kwietnia 2010 roku. Formacja, która była odpowiedzialna za zabezpieczenie, popełniła karygodny błąd nie przeprowadzając rekonesansu lotniska i tras przejazdu. Lotnisko było nieczynne, wojskowe, w złym stanie, bez instalacji, która mogła naprowadzać samolot. Ponadto BOR, wynikające z art. 11 ustawy o BOR, m.in. nie dokonało zabezpieczenia sanitarnego, medycznego, biochemicznego, pirotechniczno-radiologicznego. Znanym faktem jest, że na terytorium lotnika w Smoleńsku nie było polskich funkcjonariuszy BOR – wypunktowała Natalia Wojtanowska.   

Wręczono wyróżnienia prelegentom, a następnie odbyła się dyskusja z udziałem dziennikarzy. IV Konferencja Smoleńska podsumowała wyniki badań naukowych uzyskane podczas trzech poprzednich spotkań.

warszawa4KonferencjaSmoleńska

Radio Maryja

DUDA DO UCZESTNIKÓW KONFERENCJI SMOLEŃSKIEJ. „RAPORTY MAK I KOMISJI MILLERA TO HIPOTEZY. NIE WYTRZYMUJĄ KONFRONTACJI Z NAUKOWĄ ANALIZĄ”

mf, 15.11.2015
„Trzeba uznać, że prace nad wyjaśnieniem przebiegu katastrofy smoleńskiej oraz jej przyczyn nie zostały zakończone” – pisze prezydent Andrzej Duda do zespołu naukowców uczestniczących w kolejnej już Konferencji Smoleńskiej i dziękuje im za „wierność etosowi pracowników nauki i wytrwałe dążenie do poznania prawdy”.

Andrzej Duda

Andrzej Duda (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

 

Na oficjalnej stronie prezydenta opublikowano w sobotę list Andrzeja Dudy skierowany do „wszystkich zgromadzonych na IV Konferencji Smoleńskiej” odbywającej się w Warszawie. Prezydent przypomina w nim, że „Konferencje Smoleńskie organizowane są społecznie od 2012 roku dzięki wysiłkom ponad stu profesorów, reprezentujących nauki techniczne i ścisłe” – m.in. mechanikę, fizykę, lotnictwo i aerodynamikę, elektronikę, chemię i geodezję.

Prezydent składa uczonym podziękowania za „za wierność etosowi pracowników nauki i wytrwałe dążenie do poznania prawdy w zgodzie z dorobkiem własnej dziedziny wiedzy”. Podkreśla, że członkowie zespołu konsekwentnie nie pozwalają, „by raporty oficjalnych komisji pozostawiły naukową prawdę poza progiem naszej wiedzy, naszych możliwości i umiejętności dochodzenia do wiarygodnych ustaleń”.

„To cenny i znaczący dorobek”

Następnie Andrzej Duda opisuje dokonania gremium – m.in. 78 referatów. „To cenny i znaczący dorobek, zwłaszcza jeśli zważyć, że powstał bez udziału i wsparcia struktur państwowych i instytucji naukowych” – pisze prezydent, dodając, że podobnie jak członkowie tzw. sejmowego zespołu Macierewicza także i uczestnicy kolejnych Konferencji „nie mogli liczyć na przychylność mediów i polityków rządzących Polską ani też – niestety – na przychylność i wsparcie licznych przedstawicieli środowiska naukowego”.

Pomimo tego, jak zauważa prezydent, wyniki badań uczestników konferencji mają doniosły skutek: udowadniają bowiem, „że raporty MAK i komisji Millera to tylko hipotezy, które nie wytrzymują konfrontacji z naukową analizą dostępnej dokumentacji zdjęciowej i filmowej”. Prezydent wyciąga z tego wniosek, że „prace nad wyjaśnieniem przebiegu katastrofy smoleńskiej oraz jej przyczyn nie zostały zakończone”. „Uważam, że podjęte przez Państwa prace trzeba kontynuować” – kończy Andrzej Duda.

dudaDziękuje

gazeta.pl

IV RP ma być zupełnie nie do zatrzymania. „Tym razem po prostu ma boleć”

Data dodania: 2015-11-15

Ekipa PiS nie będzie dzielić włosa na czworo. Kampanijne maski trafiły do szafy. Prezydent otwarcie złożył hołd prezesowi PiS i smoleńskim naukowcom. Sejmowa większość pacyfikuje speckomisję i TK. Liczę na to, że nie powtórzymy błędów z 2005 roku. Tym razem po prostu ma boleć – i to od samego początku. Nie będziemy zwalniać ani na chwilę, słuchać lamentów liberalnych mediów, będziemy robić swoje, nie tracąc ani jednego dnia. Na początek Trybunał, służby i media publiczne. Potem po kolei wszystko – tak niedługo po ogłoszeniu wyniku wyborów przedstawiał swą wizję pierwszych tygodni nowych rządów jeden z polityków PiS.

Wtedy te słowa wydawać się mogły raczej życzeniową projekcją człowieka czekającego przez długie 8 lat na wznowienie projektu IV RP, zdecydowanie zbyt mocno odbiegającą od nowego wizerunku PiS. Ale polityczna rzeczywistość zdaje się potwierdzać właśnie tę wizję. W ostatnim tygodniu spadały kolejne kampanijne maski Prawa i Sprawiedliwości. Partia Kaczyńskiego już nie musi zabiegać o „elektorat zmiany” ani o centroprawicę, grać o procenty i promile niezbędne do zyskania samodzielnej większości. Nie ma już powodów do samoograniczania. Być może właśnie dlatego w ciągu zaledwie kilku dni PiS przedstawiło skład rządu „jastrzębi” z Macierewiczem, Ziobrą i Kamińskim na czele, prezydent Andrzej Duda złożył publiczny hołd Jarosławowi Kaczyńskiemu, a w Sejmie rozpoczęło się błyskawiczne przejmowanie państwa przez obóz IV RP. Służby i Trybunał Konstytucyjny. To, że będą to priorytety PiS na początku kadencji, było dość oczywiste. Ale tempo, w jakim partia Jarosława Kaczyńskiego zabrała się za obie kwestie, zadziwia. Już pierwszym posiedzeniu sejmu PiS zerwał ze zwyczajem, za sprawą którego parlamentarna opozycja dysponowała realnymi możliwościami kontrolowania części działań służb specjalnych Do tej pory komisja ds. służb liczyła 9 członków, obowiązywała w niej też zasada rotacyjnego przewodnictwa – szef komisji był wymieniany co sześć miesięcy, co dawało opozycji szanse realnej kontroli poczynań służb. Rzecz w tym, że szef komisji wraz z m.in. odpowiednimi ministrami, szefem BBN i szefami samych służb wchodzi w skład kolegium ds. służb specjalnych – koordynującego ich działania na poziomie państwowym. Po zmianach – przegłosowanych już w piątek przez PiS – komisja będzie liczyć tylko siedmiu członków (co oznacza tylko trzy miejsca dla opozycji, prawdopodobnie „nie zmieści się” przedstawiciel PSL) a przewodniczący (oczywiście z PiS) zostanie wybrany na całą kadencję. W ten sposób przedstawiciel opozycji nie znajdzie się w składzie kolegium ds. służb specjalnych a PiS będzie miał pełną kontrolę nad działaniami sejmowej komisji. Opozycja nie będzie miała żadnego wglądu w sporą część działań służb. Prawo i Sprawiedliwość próbowało – także podczas pierwszego posiedzenia sejmu – zmienić skład Trybunału Konstytucyjnego. Do Sejmu w czwartek w godzinach wieczornych trafił projekt ustawowego unieważnienia wyboru pięciu sędziów TK i wygaszenia kadencji prezesa i wiceprezesa TK. Chodzi o pięcioro sędziów, których wybrał do TK poprzedni Sejm. PiS zawarł też w projekcie przepis, według którego nowy sędzia TK, który nie został zaprzysiężony przez prezydenta w ciągu 30 dni od wyboru, zostać uznany za „zrzekającego się stanowiska”. Po dostrzeżeniu przez media projekt został jeszcze w piątek wycofany z Sejmu. – Wprowadzimy drobne poprawki techniczne. Te poprawki nie zmienią meritum projektu – nie pozostawiał jednak złudzeń Ryszard Terlecki, szef klubu PiS. Projekt może wrócić do Sejmu już podczas następnego posiedzenia. Jego przegłosowanie dałoby PiS możliwość wprowadzenia do TK pięciu sędziów, co mogłoby znacząco wpłynąć na przyszłe orzecznictwo Trybunału.

 

Choć była to kwestia już nieco niższej rangi, bardzo symboliczny był także wybór przez PiS-owską większość na szefa senackiej komisji finansów Grzegorza Biereckiego, byłego zarządcy Krajowej SKOK, która przez dwie dekady nadzorowała cały system SKOK-ów. W ostatnich latach SKOK-i popadły w poważne tarapaty a Bankowy Fundusz Gwarancyjny musiał wypłacić klientom dwóch upadłych SKOK-ów ponad 3 mld złotych.

 

Po liście szefa KNF do premier i szefów służb ws likwidacji Fundacji na rzecz Polskich Związków Kredytowych, której beneficjentem (majątek Fundacji był wart ok 77 mln zł) stała się spółka Biereckiego, on sam został zawieszony jako członek klubu PiS. Musiał też w ostatnich wyborach startować spoza list tej partii. Ale Jarosław Kaczyński nie wystawił żadnego konkurencyjnego kandydata w jego senackim okręgu, osobiście też wsparł w kampanii Biereckiego. A teraz Bierecki już jawnie dostał głosy PiS. Także prezydent zagrał w ostatnim tygodniu w otwarte karty. Podczas piątkowej uroczystości desygnowania Beaty Szydło na premiera, prezydent Andrzej Duda natychmiast po złożeniu dość zdawkowych gratulacji nowej szefowej rządu przeszedł do laudacji na cześć znacznie ważniejszego dla uczestników tej ceremonii gościa. – z całą pewnością jest pan wielkim politykiem, z całą pewnością jest pan wielkim strategiem, ale ja muszę dodać jeszcze jedno (…) – jest pan wielkim człowiekiem – tak zwrócił się wprost do stojącego w protokolarnym porządku (choć wbrew niemu) nawet przed marszałkiem Sejmu Jarosława Kaczyńskiego. Pochwałom prezesa nie było końca, prezydent cieszył się też, że Jarosław Kaczyński jest „wielkim patriotą, absolutnie przekonanym do realizacji swojej idei budowy silnej Polski, idei tej, którą ma PiS, by mimo oczywistych, jak u każdego człowieka własnych ambicji, oddać pałeczkę władzy w ręce ludzi, z którymi dotychczas pan blisko współpracował”. Trudno o lepszą charakterystykę realnej hierarchii w obozie władzy, niż ta, którą otwarcie przedstawił Duda. Prezydent Andrzej Duda zadbał też o środowisko, które w trakcie kampanii i bezpośrednio po niej nieco zaniedbywał. Wystosował list do uczestników Konferencji Smoleńskiej, w którym stwierdził, że „raporty MAK i komisji Millera to tylko hipotezy, które nie wytrzymują konfrontacji z naukową analizą dostępnej dokumentacji zdjęciowej i filmowej”. Nie szczędził też ciepłych słów uczestnikom konferencji – „ badaczom, którzy – działając poza oficjalnymi strukturami polskiej nauki, w nieprzychylnej, medialnej atmosferze, z ograniczonym dostępem do materiałów i dowodów – podjęli trud samoorganizacji obywatelskiej w zgodzie z etosem uczonego i obywatela, należy się wdzięczność i szacunek. Uważam też, że podjęte przez Państwa prace trzeba kontynuować” – napisał prezydent. Być może najpoważniejsze dla Polski skutki spośród wszystkich ruchów wykonanych w ostatnich dniach przez nową władzę, będą miały reakcje dwóch ministrów in spe na krwawe zamachy w Paryżu. Przyszły minister ds. europejskich Konrad Szymański stwierdził wprost, że Polska wycofa się ze zobowiązań dotyczących przyjęcia uchodźców. „Krytykowane przez nas decyzje Rady UE o relokacji uchodźców i imigrantów do wszystkich krajów UE mają wciąż status obowiązującego prawa UE. Wobec tragicznych wydarzeń w Paryżu nie widzimy jednak politycznych możliwości ich wykonania” – napisał w artykule dla portalu wPolityce.pl Szymański. Z kolei przyszły minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski mówił w wywiadzie dla radia RMF, że „absolutnie nie jesteśmy w stanie przyjmować żadnych fal emigracyjnych, dlatego że my nie mamy rynku pracy. Natomiast w przypadku uchodźców mówimy od wielu tygodni, że będziemy się zachowywać niezwykle ostrożnie.” Prezydent, rzad, parlamentarna większość, partia – wszystkie ręce na pokład. IV RP będzie w Polsce wprowadzana w szybkim tempie, i według logiki rewolucji – bez oglądania się na skutki uboczne, według zasady „gdzie drwa rąbią, tam wióry lecą”. Za sprawą dwóch przyszłych ministrów podobnie zdaje się wyglądać wejście IV RP na mapę Europy.

 

polskatimes.pl

 

4RP

ktoTuRządzi

 

Krajobraz po bitwie

Ponad tysiąc komentarzy w czasie kilku dni na tym blogu świadczy, że panuje stan podwyższonej aktywności politycznej. Trudno się dziwić, nieszczęście goni nieszczęście. Ograniczę się do sceny krajowej.

Prawo i Sprawiedliwość – bez jednego wystrzału, metodami pokojowymi i demokratycznymi (tym razem nie słychać, że wybory były sfałszowane) – nie tylko zdobyło pełnię władzy, ale natychmiast przystąpiło do jej konsumpcji.

To jest partia, która się nie ociąga. Najpierw przez osiem lat, per fas et nefas, walczyła o powrót do władzy, a gdy zwyciężyła, nie czekając na utworzenie i zaprzysiężenie swojego rządu, natychmiast, z biegu, bez przystanku dla złapania tchu, zabrała się do przekreślania swoich obietnic.

Jeszcze kilka miesięcy temu kandydat Andrzej Duda obiecywał, że będzie prezydentem wszystkich Polaków, a słowo „zgoda” odmieniał przez wszystkie przypadki. Gdy został wybrany – zignorował premier polskiego rządu, odmawiając jej spotkania („niech się najpierw zweryfikuje w wyborach” – kpili politycy PiS), a następnie – będąc głową państwa, na oficjalnej uroczystości – wygłosił pean na cześć swojego mocodawcy, prezesa Kaczyńskiego.

Ojciec chrzestny obozu rządzącego też się nie ociąga. Zamiast swojej obietnicy, że w nowej, wyzwolonej Polsce, będzie obowiązywał szacunek dla opozycji (!), opozycja dostaje kopniaka za kopniakiem. Prezydium Sejmu? – za małe, żeby pomieściło przedstawicieli wszystkich klubów poselskich. Trybunał Konstytucyjny? – za ciasny, żeby zmieścić wszystkich pięciu nowo wybranych sędziów, w tym dwóch bezsensownie wciśniętych w drodze manipulacji przez Platformę i PSL. Prezes Trybunału? – nie powinien pozostawać na stanowisku bez końca, pociągniemy cugle i wprowadzimy kadencyjność. Kadencyjność? – owszem, ale tylko tam, gdzie nam służy, np. na stanowisku przewodniczącego sejmowej komisji do spraw służb specjalnych półroczną rotację skończymy i zamiast tego posadzimy tam naszego człowieka na lata.

I tak punkt po punkcie władza realizuje swoje plany, czasami zgodnie, a czasami wbrew swoim zapowiedziom. Nie brak przy tym pychy i arogancji, jak choćby „powołanie” premiera i rządu, jeszcze zanim prezydent powierzył tę misję kandydatce zwycięskiej partii. Nie byle jakie dowody arogancji daje przyszły minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Zapytany, czy planuje zmiany na stanowiskach ambasadorów, elegancko odpowiedział, że „nie ma świętych krów”. Wypowiedzi przedstawicieli władz w sprawie uchodźców są sprzeczne: przyjmiemy – nie przyjmiemy – tylko uchodźców niezarejestrowanych w innych krajach etc.

Przedstawicieli nowych władz energia aż rozsadza, podczas gdy opozycja liże rany, a to może nie wystarczyć. Platforma jest w szoku, zapaści, podzielona, zajęta walką o władzę w partii, przy czym nazwiska, jakie już są na giełdzie kandydatów (Budka, Neumann, Schetyna), nie budzą żadnych skojarzeń programowych, wyłącznie personalne – jeden młody, drugi świeży, trzeci sprawdzony i doświadczony, ale raczej w szatni niż na boisku.

Przyszłość Platformy jako fundamentu opozycji jest pod znakiem zapytania. Debaty politycznej w partii nie słychać. Ani o przyczynach klęski, ani o tym, jak stanąć na nogach. Jest to dogodna sytuacja dla .Nowoczesnej Ryszarda Petru, ale mała to nadzieja dla przegranej części wyborców.

Autorytety, jak np. prof. Ewa Łętowska czy prof. Andrzej Zoll, ostrzegają – ale nie istnieje organizm ani mechanizm, który nadałby tym ostrzeżeniom charakter akcji politycznej. Pokonanym zagraża poczucie rozgoryczenia, apatii i bezsilności, tym mocniejsze, że brak im przywódcy. Pełna dekompozycja, brak postaci zdolnej porwać za sobą innych. To musi potrwać, a tymczasem władza nie zostawia ani chwili wytchnienia, zagarniając łupy wojenne…

Zaproszenie
Prof. Adam Daniel ROTFELD, prosto po błyskawicznej podróży Moskwa–Waszyngton–Paryż, będzie naszym gościem w Radiu TOK FM we wtorek, 17 listopada, o godz. 20.05. Do usłyszenia!

krajobrazPoBitwie

passent.blog.polityka.pl

Korwin-Mikke wrzuca cytat z Orbana. ”Ceni nas wysoko”. Problem w tym, że cytat jest… nieprawdziwy

psm, 15.11.2015
„Jeżeli naród największych bohaterów, polski naród, się nie obudzi, to Europa za 15 lat będzie islamska” – taki cytat, rzekomo pochodzący od Viktora Orbana, opublikował na swoim profilu na Facebooku Janusz Korwin-Mikke. Problem w tym, że premier Węgier takich słów nie wypowiedział.

Rzekomy cytat z Viktora Orbana

Rzekomy cytat z Viktora Orbana (wykop/fb)

 

Rzekomy cytat z Orbana brzmi tak:

JeżeliNaród

I w rzeczywistości został wymyślony przez jednego z internautów:

 

gazeta.pl

 

 

Zamach w Paryżu. Europa nie może być bezsilna. Musi przywrócić bezpieczeństwo, stabilność i wiarę w siebie [APPLEBAUM]

Anne Applebaum*, 15.11.2015

Zamach w Paryżu. Wieża Eiffele'a ułożona ze świeczek przez mieszkańców Lozanny

Zamach w Paryżu. Wieża Eiffele’a ułożona ze świeczek przez mieszkańców Lozanny (SALVATORE DI NOLFI/AP)

Europa musi odzyskać kontrolę nad swoimi zewnętrznymi granicami. Nie można pozwolić skrajnym siłom, by wykorzystywały poczucie niepewności dla zdobycia władzy

Krwawe ataki terrorystyczne w Paryżu obiektywnie nie były powiązane z europejskim kryzysem imigranckim. Przyczyną zamachów nie jest przyjmowanie przez Francję uchodźców, bo w odróżnieniu od Niemiec i Szwecji Francja nie przyjęła ich wielu. Nie jest też wiarygodna opinia, że główną odpowiedzialność za serię ataków ponoszą uchodźcy, którzy niedawno ściągnęli do Europy wskutek wojny w Syrii. Ludzie, którzy przekraczali góry czy przepływali na tratwach Morze Śródziemne, nie przybyli do Francji, by natychmiast zmienić się w terrorystów.

Zabójcy znali Paryż dobrze. Co najmniej jednego już zidentyfikowano jako obywatela francuskiego. Inni przyjechali wynajętym autem belgijskim. Nieważne, jak pozostali wjechali do Francji; tej operacji nie zaplanowali uchodźcy. Terroryści wybrali cele – bary, teatr, stadion narodowy – miejsca uczęszczane przez młodych paryżan ze wszystkich środowisk.

Ale ludzki umysł nie jest racjonalny i zanim zidentyfikowano któregokolwiek z morderców, już wielu zaczęło dostrzegać związek między obu sprawami. Nie tylko Europejczycy – Ben Carson, amerykański neurochirurg, jeden z republikańskich kandydatów na prezydenta, podpowiada gorliwie, że po wydarzeniach w Paryżu USA powinny zamknąć granice przed uchodźcami z Bliskiego Wschodu. Mnóstwo europejskich autorów, obywateli i polityków twierdzi to samo.

Sprawy te należy ponownie rozdzielić. Ale najpierw – zrozumieć, dlaczego tak wielu ludziom wydają się one powiązane.

Widmo niepewności

Kryzys uchodźców wytrąca ludzi z równowagi, bo sądzą, że Europa utraciła nad nim kontrolę. Przeświadczenie to narastało od czasu podjęcia latem przez kanclerz Angelę Merkel jednostronnej decyzji o zmianie europejskich przepisów azylowych. Jej gest, który zyskał wtedy w Niemczech dużą popularność, zachęcił kolejne tysiące ludzi do wypraw przez Morze Śródziemne. Mimo że nadeszły chłody, ok. 250 tys. ludzi miesięcznie, 8 tys. dziennie, desperacko przedziera się do Unii Europejskiej, powodując bezradność służb obsługujących uchodźców nawet w najbardziej wspaniałomyślnych krajach. Układ z Schengen, który zniósł granice między krajami UE, znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. Szwecja przywróciła czasowo kontrolę na przejściach granicznych, by monitorować przepływy ludzi. Słowenia i Węgry postawiły płoty na granicach z Chorwacją.

Ważniejszy od kryzysu logistycznego jest jednak kryzys polityczny. Od dziesięcioleci Niemcy pełnią funkcję strażnika przepisów europejskich. W czasie kryzysu greckiego czy rosyjskiej inwazji na Ukrainę Niemcy zawsze pilnie przestrzegały zawartych umów i dotrzymywały obietnic. Kiedy nagle zmieniły politykę bez konsultacji w UE i zmusiły pozostałe kraje, by się dostosowały, rosnąć zaczęło niezadowolenie.

Ataki terrorystyczne wzmocnią przekonanie o braku bezpieczeństwa, o tym, że nikt na poziomie narodowym ani międzynarodowym nie panuje nad polityką wobec terroryzmu czy uchodźców, nawet w tych krajach, w których żadnego z tych problemów nie ma. Jeśli zaś poczucie kontroli nie zostanie przywrócone, konsekwencje polityczne mogą być poważne. Na całym kontynencie – w Polsce, Holandii, Szwecji i w samej Francji – już rośnie poparcie dla ugrupowań skrajnie prawicowych, antyeuropejskich czy antyimigranckich. W Wielkiej Brytanii usiłuje to wykorzystać ruch przeciwny Unii. Podobnie prawicowy rząd Węgier Viktora Orbana, który latem skutecznie manipulował uchodźcami dla zysków politycznych.

Odzyskać kontrolę

Europa potrzebuje przywrócenia bezpieczeństwa, stabilności i wiary w siebie. Francja i jej sprzymierzeńcy muszą pokazać, że możliwe jest zarówno utrzymanie tolerancyjnego społeczeństwa, jak i zaciekłe zwalczanie terroryzmu Państwa Islamskiego (PI).

Europa potrzebuje konsekwentnej strategii militarnej nie tylko w celu powstrzymania PI, lecz także jego zniszczenia. Najpierw zaś – by zachować swobodę przemieszczania się w obrębie swoich granic i zapobiec przejęciu władzy przez skrajnie prawicowe rządy – Europa musi odzyskać kontrolę nad swoimi zewnętrznymi granicami, stworzyć centra przyjmowania uchodźców w punktach przekraczania granic i patrolować swoje wybrzeża.

Wszystko to nie dlatego, że istnieje rzeczywisty związek między uchodźcami a terrorem w Paryżu, lecz dlatego, że nie można pozwolić skrajnym siłom, by wykorzystywały poczucie niepewności dla zdobycia władzy.

Nie wolno zapominać o ofiarach brutalnej wojny w Syrii. Z czasem może nawet okazać się możliwe przesiedlenie niektórych z nich do UE. Jednak wspomagać ich i zapraszać należy w sposób uporządkowany, tak jak Europa przyjmowała uchodźców w przeszłości. Jeśli bowiem Europa sama stanie się dysfunkcjonalna, nie będzie zdolna udzielać pomocy nikomu innemu.

przełożył Andrzej Ehrlich

*Anne Applebaum – amerykańska pisarka i publicystka; zdobyła Nagrodę Pulitzera za książkę „Gułag”

Zobacz także

europaMusi

wyborcza.pl

Reklamy