PiS, 15.11.2015

 

Europa Środkowa wraca na swoje miejsce

Polska nie przestaje mnie zadziwiać. Francja i Niemcy, kraje w których są muzułmanie, nie histeryzują i nie stosują odpowiedzialności zbiorowej jak faszyści, tylko spokojnie stoją na straży własnych europejskich wartości i mówią: nie damy się podzielić, nie pozwolimy zwulgaryzować tego, co jest istotą Europy, i co jest dla nas ważne: racjonalizmu, wolności, otwartości i dystansu. A w Polsce, gdzie islamu jak na lekarstwo (i pewnie dlatego jest demonizowany), szef PiSowskiego MSZ Witold Waszczykowski mówi o oszalałym lewactwie, szef trzeciej z kolei partii w Sejmie, Paweł Kukiz – o dziczy i zbrodniczych liberałach, a swoje dodaje również dziwnego wzoru lewicowiec Leszek Miller. A prawicowi publicyści popychają nas na orbanowską drogę, w objęcia Putina, którego postrzegają jako zbawcę Europy, chrześcijaństwa i człowieka z jajami.

I tak Europa Środkowa odchodzi od demokracji, której nie rozumie, i wraca tam, gdzie zawsze była: do krainy tyranii i zamordyzmu. Do Europy Wschodniej. Jest mi smutno i wstyd.

*
Tak, to jest wojna, ale wojna w tym, co skrajne – i w islamie: z bigoterią, fundamentalizmem i terroryzmem, ale i na szeroko pojętym Zachodzie: z histerycznym nacjonalizmem prowadzącym do zamordyzmu w różnych, równie szarych i ponurych, odmianach.

Więc mam gdzieś ten szantaż emocjonalny typu „nie mówisz jednym głosem z nami, nacjonalistami – to znaczy, że chcesz islamizacji Europy”. Bo to, nawet w przybliżeniu nie jest takie proste, a jeśli Europa chciałaby się pozbyć muzułmanów (jak?), musiałaby się stać brunatnym totalitaryzmem równym temu najbardziej smutnemu islamskiemu snu o jednorodnym, brodato-czadorowym społeczeństwie, w którym jeśli myślisz inaczej niż umma to podlegasz odstrzałowi.

Też mnie nie cieszy, że razem z uchodźcami napłynął do Europy konserwatyzm (choć ani w promilu nie tak potworny jak histeryzuje prawica), oczekiwane napięcia społeczne i wzrost skrajnej prawicy. Ale oni już tu są, Europa nie jest wyspą i żyje na świecie, wojna to nie jest film w TV. Muzułmanie są w Europie i trzeba w imię europejskiej solidarności pomóc tym krajom UE, którzy mają z uchodźcami problem, a nie odwracać się od Europy i lecieć pod sukienkę wujka Putina. Bo Europa jest Europą dlatego, że próbuje, a nie histeryzuje, i nawet jeśli integracja jest skrajnie trudnym wyzwaniem, to się go podejmuje, a nie ucieka od tego wyzwania w zamordyzm. Łatwo jest dać, czego nie zabraknie, ale tak to nie wygląda. Czy myślicie, że przyjęcie Europy Wschodniej do UE sprawiło, że polepszyła się jakość samej Unii? Czy my naprawdę nie mamy wobec nikogo długów do spłacenia? Poza tym, last but not least, czy to ludzie uciekający przed ISIS zrobili tę rzeź we Francji, czy ISIS?

I nie pozwólmy sobie wmówić, że jest tak, że tylko faszystowskie hasła typu „internować muzułmanów” to jedyna możliwa reakcja. Bo reakcja powinna być mocna: rozwalić ISIS w drobiazgi, wyrzucić z Europy wszystkich mułłów którzy choć zająkną się o dżihadzie, władzy mężczyzny nad kobietą, i ogólnie braku akceptacji europejskich wartości i pomagać sobie w ramach UE wzajemnie z integracją tych muzułmanów, którzy tu są. A jeśli komuś trzeba pomóc – to pomóc, bo jesteśmy silnym kontynentem z silnymi wartościami, który nie wpada w histerię z byle powodu.

wracamyDoKrainy

szczerek.blog.polityka.pl

 

„Gdyby Polska była Gruzją, Kaczyński posłałby ciężarówkę mleka w proszku!”

Te wszystkie sygnały z nieba są ostatnim ostrzeżeniem skierowanym w stronę polskiej głupoty. Niezmiernie się cieszę, że przeciwwagą dla prezydenta PiS, co z nim kupa wstydu po świecie, jest pozbawiony ułańskiej fantazji Tusk. Jaki jest taki jest, niezbyt ładny, niezbyt wybitny, ale dzięki Ci Boże, że jest inny niż Napoleon Kaczyński, że gardzi ułaństwem. Co tam nawałnice i kataklizmy, mamy w końcu wielkiego lidera narodowej dumy. Polska Chrystusem i Winkelridem narodów, reszta papugami. Skończyły się czasy imperialnej Rosji i pierwszych graczy w Europie: Niemców i Francji. Na scenę wchodzi mocarstwo Polska z pakietem potencjału, kompetencji, predyspozycji i nowym Napoleonem Kaczyńskim. Idziemy na wojnę przeciw Rosji i dominacji niemiecko-francuskiej. Z czym idziemy? Zacznijmy od podstaw.

Rosja. Powierzchnia 17 milionów km2, pierwsze miejsce na świecie, ludność 142 miliony, PKB na mieszkańca 12 tys. dolarów. Druga na świcie potęga militarna i nuklearna, gigant surowcowy, ropa, gaz, rudy żelaza, złoto. Przemysł i technologia. Rosja jako pierwsza wysłała w kosmos człowieka, do dziś jest „kosmicznym” potentatem. Dominuje głownie przemysł ciężki i zaawansowana technologia militarna. Kultura, sztuka, filozofia, literatura. Puszkin, Tołstoj, Bułhakow, Turgieniew, Lermontow, Dostojewski, Gogol, Pasternak, Nabokov, Kandinskij, Rublow, Repin, Prokofiew, Rachmaninow, Strawiński, Sołżenicyn.

Powierzchnia Niemiec 357 tys. km2, ludność 82 miliony, PKB na mieszkańca 34 tys. USD. Mimo problemów gospodarczych, Niemcy są nieustannie trzecią potęgą gospodarczą świata i pierwszym eksporterem na świecie. Nowoczesna sieć dróg, w tym 12 tys. autostrad, nowoczesna sieć kolejowa. Technologia i przemysł. Zagłębie Rury, Mercedes, VW, Opel. BMW, Dunlop, Bosh, Porsche, Siemens. Kultura, sztuka, filozofia, literatura. Goethe, Schiller, Mann, Grass, Heine, Nitsche, Husserl, Schopenhauer, Kant, Wagner, Bach, Beethowen, Hendel, Schuman.

Francja powierzchnia 675 tys. km2, ludność 62 miliony, sieć dróg 893 tys. km, w tym autostrad i dróg ekspresowych 12 tys. Według OECD, Francja wśród krajów G8 zajmuje pierwsze miejsce pod względem wydajności pracy, mierzonej jako stosunek PKB do liczby przepracowanych godzin. Technologia i przemysł. TGV najszybsza kolej na świecie, Airbus największy samolot pasażerski na świecie. Peugeot, Renault, Citroen, Michalin, Elf itd. Kultura, sztuka, filozofia literatura. Monteskiusz, Wolter, Balzak, Camus, Sartre, Molier, Kartezjusz, Diderot. Paryż uznawany jest za światową stolicę mody i kultury. W 2006 roku Francja była krajem numer jeden pod względem liczby turystów. Francja jest w posiadaniu broni atomowej, około 300 głowic zdolnych przenieść małe co nieco na odległość 6 tys. km.

No i my, Goliat z Europy Środkowej. Powierzchnia 322 tys, ludność 38 milionów, PKB 11.800 USD. Mamy 321 tysięcy dróg, w tym 127 tysięcy dróg gruntowych. 756 km „autostrad” i 2_5_6 km dróg ekspresowych. 8% dróg spełnia wymogi i standardy UE. 16% dróg ma pęknięcia nawierzchni, 36% koleiny. Kraj wolny ledwie od 19 lat, wcześniej, przez 200 lat podległy Niemcom i Rosji razem, bądź osobno. Zaledwie od paru lata w UE, nieco dłużej w NATO. Potęga militarna oparta na demobilu posowieckim i darowiznach z Niemiec, plus parę F-16 za ostatnie pieniądze. Przemysł i technologia. Kraj numer jeden w dziedzinie importu używanych samochodów i jeden z liderów wśród odnotowanych kradzieży samochodów. Osiągnięcia techniczne. Polonez Truck, Star 200, motocykl WSK, rower Wigry. Kultura, sztuka, filozofia, literatura. Pół Francuz Chopin i w zasadzie wszystko jeśli mówimy o nazwiskach takich jak Bethowen, Goethe, Tołstoj, Kant.

Nasz Napoleon, zadaje zabawne pytanie, dlaczego Francja i Niemcy rządzą w Europie? Z grubsza odpowiedzi udziela tak proste narzędzie jak Internet. W detalu polski lekarz i nauczycielka zarabia 1/4 tego co zarabia francuska i niemiecka salowa. Blisko 2 miliony Polaków uciekło za granicę, z dyplomami uniwersyteckimi zmywać gary, co najmniej drugie tyle o tym myśli. Z Wrocławia do Warszawy jedzie się 7 godzin pokonując pod drodze kilkanaście miasteczek wybrukowanych kocimi łbami. Na operację zaćmy oka, ślepnący Polak, czeka średnio 3 lata, wykrywalność i leczenie raka jest na najniższym poziomie wśród krajów UE.

W Polsce największym wstydem jest rozwód, zbadanie piersi i szyjki macicy. Od 19 lat kolejne ekipy obiecują, że nakarmią głodne dzieci. Przeciętna renta/emerytura Polaka, to 240 Euro, stawka w takich krajach jak Niemcy i Francja, powszechnie uznawana za grubo przekroczoną granicę nędzy. Polska jest krajem całkowicie uzależnionym od rosyjskich dostaw surowców. Niemcy i Francja są ściśle współpracującymi ze sobą gigantami europejskimi, którym nasz Napoleon chce przeciwstawić Polskę i kraje nadbałtyckie, wszystkiego razem, mniej niż jedne Niemcy. Ambicje włączenia Ukrainy do polskiej strefy wpływów można między bajki dla potłuczonych włożyć.

Ukraina to kraj dwukrotnie większy od Polski, a ponad połowa Ukraińców nie chce należeć do NATO, prawie połowa chce bliskich stosunków z Rosją. Plan aby Polska była patronem Ukrainy wygląda mniej więcej tak jakby słoń wynajął na ochroniarza tchórzofretkę. Kaczyński sobie wymyślił, że będzie efendi wschodu, tylko zapomniał, że choćby takie Czechy drą z niego łacha i nie mają zamiaru ulegać „mocarstwowej” polskiej głupocie. Prezydent Czech, z którym efendi wschodu miał załatwić nie wiem co w zamian za fabrykę silników Peugeota. Symboliczny obraz nędzy i rozpaczy, polskiego imperializmu.

Polskę w wielu dziedzinach wyprzedzają kraje zdecydowanie mniejsze i słabiej rozwinięte niż Niemcy i Francja, kraje takie jak Portugalia, Hiszpania, Czechy, Szwecja, Finlandia, Włochy, Norwegia, Szwajcaria, Dania, Austria, Grecja. Nie słyszałem aby którykolwiek z przywódców tych krajów mówił, że rozprawi się z rosyjskim imperializmem oraz skończy z hegemonią Niemiec i Francji. Nie słyszałem, ponieważ w tych krajach przywódcy mają rozum i są z reguły trzeźwi, a przede wszystkim zdają sobie sprawę z własnego potencjału i potencjału wielkich tego świata. Te kraje nie mają ambicji imperialnych, ale nie zmagają się też z głodnymi dziećmi i nie poniewierają swoich obywateli głodowymi emeryturami, posiadają drogi i autostrady i olbrzymi dorobek kulturowy i cywilizacyjny.

Wyczerpał się nieco patent pyskowania do Niemców, teraz Kamiński z Bielanem wymyślili, że ciemny lud będzie straszony zagrożeniem rosyjskim. Jedynym, który jest zdolny przeciwstawić się Rosji przy pomocy Żuka, Poloneza i pięciu poniemieckimi czołgów, jest znawca dzieł zebranych Lenina, Kaczyński Napoleon. Niestety kolejny raz muszę stwierdzić, że Palikot ma intuicję, tak się nie może zachowywać człowiek trzeźwy i zdrowy. Tylko po pijaku mogą przychodzić do głowy podobne patenty lub pod wpływem przewlekłej choroby i zaburzeń emocjonalnych.

Kaczyński na gruzińskim wiecu napyskuje do Rosji i od razu Niemcy z Francją oddadzą mu buławę, ponieważ niedźwiedź od kaczego bąka skuli się w sobie. Bardzo przepraszam, za tę trywialną obrazowość, ale naprawdę człowiek pełen władz umysłowych i trzeźwy nie wymyśliłby takiej „polityki” globalnej. To jest oferta dla dumnych posiadaczy Kadetów, którzy przy niedzieli wypucują furę kokpitem i na przejściu dla pieszych ścigają Mercedesa CLK na niemieckich blachach. Temu człowiekowi trzeba odebrać zabawki zanim komuś wybije oko, ośmieszeni już jesteśmy, ale może się chociaż uda uniknąć kompletnej kompromitacji. Dwa lata, jeszcze dwa lata, damy radę.

Matka_Kurka 2008-08-16 19:27

https://prawda2.info/viewtopic.php?t=3533

 

RZĄD POLITYKÓW NIEZRÓWNOWAŻONYCH

SŁAWOMIR SIERAKOWSKI, 09.11.2015

 

Jeśli PiS tak zaczyna, to jak skończy?

Jarosław Kaczyński, choć nie musi się dziś liczyć z jeszcze bardziej skrajnymi partiami, jak w 2005 roku z Ligą Polskich Rodzin i Samoobroną, to wziął ze swojego obozu do rządu najbardziej antagonizujących polityków, jakich miał.

 

Antoni Macierewicz naprawdę objął stanowisko szefa MON, gdzie trzeba umieć dogadywać się z kontrahentami zaopatrującymi wojsko, a także sojusznikami z zagranicy. Szalona sława Macierewicza z pewnością dotarła do każdego z nich. Gdy mówimy o MON, nie zapominajmy też o żołnierzach, których morale z pewnością wzrosło wraz z nominacją szefa, którego trzy czwarte narodu uważa za niepoczytalnego.

 

Jarosław Gowin został szefem Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, choć w kampanii został przedstawiony opinii publicznej jako przyszły szef MON-u, żeby uspokoić trzy czwarte społeczeństwa. Jest to polityk, który udowodnił Stefanowi Niesiołowskiemu, że wcale nie trzeba prychać i podskakiwać, żeby wygłaszać te same treści na temat przeciwników. Resort nauki ma to do siebie, że potrzebuje polityka wyjątkowo koncyliacyjnego, bowiem wymaga współpracy z ludźmi o bardzo różnych poglądach i wysokim autorytecie społecznym. Jeśli Gowin zacznie wcielać na uniwersytetach i nauce polskiej swoje skrajnie prawicowe poglądy na ekonomię, to skończy się to rewolucją. Przypomnijmy, że od dawna trwają protesty przeciwko komercjalizacji uniwersytetu, organizowane przez pracowników naukowych z Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej i studentów z Uniwersytetu Zaangażowanego. Gowin to niemal otwarta zapowiedź wojny.

 

Szefem służb specjalnych został Mariusz Kamiński, skazany (nieprawomocnie) na trzy lata więzienia. Ministrem sprawiedliwości został Zbigniew Ziobro, którego cud uratował przed Trybunałem Stanu. Nie uratował się natomiast przed powszechną kompromitacją jako polityk radykalny w deklaracjach i radykalnie nieudolny w czynach (i bardzo dobrze, wolę nie myśleć, co by było, gdyby umiał realizować swoje cele). Przypadków Kamińskiego i Ziobry właściwie nie ma co komentować. Można tylko dodać, że ich nominacje ułatwiają nam przewidywanie, kto zostanie nowym szefem Komisji Nadzoru Finansowego. Na zdecydowanego faworyta wyrasta w tej sytuacji senator Bierecki, autor afery SKOK-ów.

 

Kolejnym z silnej liczebnie grupy polityków niezrównoważonych jest nowy minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski. Polityk ten dał się poznać z konfliktu z własnym przełożonym Radosławem Sikorskim oraz premierem. W tak wrażliwym jak MSZ resorcie Donald Tusk publicznie oskarżył go o przekroczenie kompetencji i nielojalność, gdy ten udzielił wywiadu „Newsweekowi”, opowiadając, że wynegocjował w lipcu 2008 roku „umowę w sprawie tarczy, która gwarantuje bezpieczeństwo Polsce” oraz deklarację współpracy polityczno-wojskowej między Polską a USA. Jedną z konsekwencji było odebranie Waszczykowskiemu przez kontrywiad dostępu do tajemnicy państwowej.

 

Macierewicz, Kamiński, Gowin, Waszczykowski, Kempa (nowa szefowa kancelarii) – każde z nich najbardziej zasłynęło z konfliktowości. Żadne – z sukcesu.

 

Zgodnie z naszymi przewidywaniami Kaczyński podzielił rząd na stanowiska realizujace jego wizję świata i te, które go nie interesują, czyli gospodarka i okoliczne. Te mogą obsadzać inni.

 

I tu jest bardzo różnie.

 

Pochwalić należy wybór Anny Streżyńskiej na stanowisko ministra cyfryzacji. Streżyńska dała się poznać jako polityk kompetentny i bezkompromisowy wobec wielkich koncernów. Jest fachowcem i ma powszechny autorytet.

 

Ministrem rozwoju i wicepremierem został Mateusz Morawiecki. Trzeba mu życzyć jak najlepiej, ale czy będzie politykiem realizującym neoliberalną politykę, znaną nam z czasów 2005-2007, czy bardziej prosocjalną, tego nie wiemy. Jeśli PiS pokazał za czasów swoich pierwszych rządów, że potrafi kiwać swój elektorat na potęgę („Polska solidarna” okazała się solidarna jedynie z bogatymi, którym obniżono podatki i zlikwidowano podatek spadkowy, co jest ewenementem na skalę świata), i jeśli to samo już robi Andrzej Duda (z frankowiczami, przywróceniem poprzedniego wieku emerytalnego), to nie wiadomo, jaką politykę na nowym ministrze rozwoju wymusi PiS.

 

Désintéressement wobec polityki gospodarczej oznaczało dotąd przezroczysty jak powietrze neoliberalizm. Życzmy nowemu ministrowi finansów, którym został Paweł Szałamacha, żeby szedł za duchem czasów i wcielał w życie politykę możliwie niezależną od rynków finansowych, oczekiwań wielkich korporacji i dbającą o szeroki społecznie, a nie jedynie procentowy wzrost gospodarczy. Nieśmiało przypominamy, że konserwatyzm tradycyjnie oznaczał obronę wspólnoty politycznej nie tylko przed cywilizacją śmierci, ale także przed kapitalizmem.

 

Ministrem zdrowia został Konstanty Radziwiłł. Wypowiadał się przeciwko komercjalizacji służby zdrowia, choć jest ministrem wystawionym przez partię Jarosława Gowina. Zobaczymy, w którym kierunku pójdzie. Radziwiłł to lekarz, były wykładowca Szkoły Wyższej Przymierza Rodzin, który dążyć może do dalszego podporządkowania służby zdrowia katolickiej etyce dla katolików i antyetyce dla innych.

 

Profesor Piotr Gliński jako minister kultury może się okazać dobrym wyborem. Gliński ma szacunek w środowisku uniwersyteckim, mimo kurateli Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli nie będzie ręcznie sterował instytucjami kultury, szanował będzie – licznych przecież, szczególnie w kulturze – ludzi o nieprawicowych przekonaniach, to może być jednym z bardziej popularnych ministrów tego rządu. Dobrze, że wreszcie minister kultury jest jednocześnie wicepremierem. Prof. Jerzy Hausner i Igor Stokfiszewski, którzy od lat realizują program „Kultura i rozwój” w Instytucie Studiów Zaawansowanych, powinni być zadowoleni, że nowy rząd jednoczesnie podniósł znaczenie kultury i rozwoju.

 

***

PiS polityki miłości nigdy nie ogłaszał ani jej nie uprawiał. Jeśli napiszę, że uprawiał politykę nienawiści, to bez wiary, że takie rozróżnienie ma jeszcze sens w zgiełku, w którym każdy każdego o politykę nienawiści oskarża, co skutecznie neutralizuje fakt, że nie każdy ją uprawia. Skoki kradły czy SKOK-om kradziono, społeczne konsekwencje nawet nie zależą od partii, na którą głosujemy. Konsekwencji nie ma żadnych, bo prawdę empiryczną skutecznie neutralizuje prawda pisowska.

 

Gdy kilka miesięcy temu przeciwnicy PiS-u atakowali go, wymieniając nazwiska Macierewicza, Kamińskiego czy Waszczykowskiego jako przyszłych ministrów, chyba nikt z nich nie podejrzewał, że tak się może skończyć. Tymczasem tak się właśnie zaczyna. A jak się skończy?

 

PS. Premierem została Beata Szydło.

rządPolitykówNiezrównoważonych

Krytyka Polityczna

 

Bartłomiej Sienkiewicz: Przełamaliśmy 300 lat polskiej historii

12.11.2015

„To myśmy zakazili naszych przeciwników myśleniem, od którego nie ma odwrotu” – były minister spraw wewnętrznych podsumowuje osiem lat rządów Platformy oraz ich wpływ na obywateli, państwo i naszą wizję polskości.

Jarosław Kuisz: Rok temu opublikował pan artykuł będący apologią rządów Donalda Tuska. „Od czasów Księstwa Warszawskiego zaledwie dwóch premierów, i to z czasów PRL, miało dłuższą kadencję”. To opis systematycznej, „utajonej modernizacji”, jakiej Polska nie zaznała od kilkuset lat. „Pragmatyzm stał się nie narzędziem, ale celem. Bo istotą było przekonanie, że zapewnienie spokoju i trwałości wystarczy, żeby potencjał, jaki tkwi w Polakach, zmienił kraj”. Takie teksty są jakby z innej epoki…

Bartłomiej Sienkiewicz: Nie zgadzam się, że to tekst z innej epoki. Owszem, został napisany w zupełnie innym kontekście politycznym, ale mechanizmy, które opisywał, trwają w Polsce nadal. Oto zmienił się pewien sposób myślenia obowiązujący od XVIII w., od czasu pierwszych oświeconych reformatorów, którzy zawsze byli w mniejszości, a ich propozycje były zwykle odrzucane przez społeczeństwo. Otóż ten fatalny układ – typowy dla głębokich peryferii – w ostatnich ośmiu latach został przełamany.

I dlatego PiS zwyciężyło w wyborach?

PiS mogło zwyciężyć w wyborach parlamentarnych nie dlatego, że prowadziło spór o wartości, tylko dlatego, że właśnie zostało zmuszone do sporu o modernizację i jej kształt. Jego obecna przewaga nad Platformą Obywatelską nie wynika na przykład z mitu smoleńskiego, tylko z ogłoszenia możliwości prowadzenia modernizacji w sposób bardziej efektywny, lepszy i z większym pożytkiem dla kraju i ludzi, niż to robiła PO. Andrzej Duda, Beata Szydło, a nawet Jarosław Kaczyński przemawiają dziś jak modernizatorzy, zaś ostrze ich krytyki nie zwraca się przeciwko ludziom, którzy stworzyli kondominium rosyjsko-niemieckie w Polsce, ani ludziom, którzy „zamordowali” Lecha Kaczyńskiego, jak to było przed paru laty, lecz przeciwko ludziom, którzy w ich retoryce niewłaściwie modernizują Polskę – w sposób mało efektywny, zbyt wolny. Apologia rządów Tuska opisywała dokładnie te zjawiska. Nie mam więc poczucia, że została napisana w innej epoce.

Czyli po zwycięstwie prawicy jedni modernizatorzy przejmują po prostu pałeczkę od drugich? Jeśli tak, to nawet Ewa Kopacz powinna być zadowolona…

Nie wiem, czy tak będzie, ale taką retoryką PiS posługiwał się w wyborach. I musiał to robić, żeby te wybory wygrać.

PiS jednak jawnie zapowiada dziś wielkie zmiany. Tymczasem w apologii rządów Tuska opisał pan modernizację, która nie może obyć się bez pewnych forteli. Przyznaje pan, że premier Tusk, z jednej strony zakazał używania koturnowego słowa „reformy”, zaś z drugiej stopniowo je przeprowadzał. I dopiero z dystansu zaczynamy odczytywać je jako pewną całość. Cóż, inne ugrupowania polityczne, gdy podsumowują ten sam okres – siedem lat Tuska plus jeden rok Kopacz – stwierdzają, że był to czas zmarnowanych szans, bo można było reformować mocniej, głębiej, mądrzej.

Dokładnie to chcę powiedzieć! Ależ oni wszyscy, ci krytycy PO, mówią dziś tym samym językiem, co my. To myśmy zakazili naszych przeciwników myśleniem, od którego nie ma odwrotu. Nie dlatego, że tak silnie oddziaływaliśmy na ich umysły, tylko dlatego, że w międzyczasie Polska się zmodernizowała. W społeczeństwie już nie da się wyprowadzić ideowego programu – pomijam to żelazne zwykle dwadzieścia parę procent „twardego” elektoratu PiS. To musi być język modernizacji, choć tego ryzykownego pojęcia należy używać z gwiazdką.

Czyli?

Nie rozumiem modernizacji jako gigantycznego planu ideowego, ale raczej jako wiele poszczególnych elementów składających się w sumie na pewną całość, którą ludzie odczuwają – i zaczynają swoje aspirację do tego dopasowywać, nawet z pewną niecierpliwością. Przez te osiem lat udało się dać potężny impuls rozbudzający ludzkie ambicje do wyższego standardu życia, doszlusowania do klasy średniej, nawet jeśli to doszlusowanie czasami ma charakter bardzo powierzchowny. To właśnie ta aspiracja stoi za nieprawdopodobną dynamiką zmian w Polsce. Nie można zmodernizować kraju bez modernizacji podmiotu, czyli społeczeństwa. To społeczeństwo modernizuje kraj, a nie program modernizacyjny, który się społeczeństwu narzuci.

Czy modernizacja w pana wizji nie sprowadza się w sumie do tego, że Polacy się wzbogacą, a potem, tak czy inaczej, będzie nam lepiej?

Pan spłyca. Istotą mojej diagnozy jest oczywiste spostrzeżenie, że wolność i zdolność jej używania są absolutnie współzależne, a z kolei ta zdolność zależy od pewnego poziomu materialnego. Nie da się być człowiekiem wolnym i świadomym obywatelem, kiedy jedynym horyzontem jest próba przeżycia z dnia na dzień.

Jeśli popatrzymy na najgłośniejsze protesty w Polsce ostatnich paru lat, to widzimy, że ich autorami nie są ludzie biedni, ale mający pewien dorobek, pewną swobodę działania, których stać na działania społeczne. Czy to są matki ostatniego kwartału, czy małżeństwo Elbanowskich, czy protestujący przeciw odpłatności za zajęcia dodatkowe w przedszkolach. Albo nawet górnicy.

I tu ukrywa się głęboka zmiana Polski?

Zmiana polega na tym, że jeszcze 10 lat temu dominującą postawą wobec państwa była niechęć, którą można streścić słowami: „a trzymajcież się ode mnie jak najdalej!”.

Czyli wspomniana seria protestów – które pan przedstawia jako „obywatelskie przebudzenie” – to także jakaś przewrotna zasługa ośmiu lat rządów PO?

Cały wywiad z Bartłomiejem Sienkiewiczem znajdą Państwo TUTAJ

Bartłomiej Sienkiewicz

współzałożyciel Ośrodka Studiów Wschodnich, były minister spraw wewnętrznych.

Jarosław Kuisz

redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”.

bartłomiejSienkiewicz1

TOK FM

stopSzkalowaniu1

stopSzkalowaniu

Duda ujawnia, co naprawdę myśli o Smoleńsku. “Raport komisji Milera nie wytrzymuje konfrontacji”

Prezydent Andrzej Duda podziękował ekspertom Antoniego Macierewicza
Prezydent Andrzej Duda podziękował ekspertom Antoniego Macierewicza Fot. Michał Lepecki / AG

“Chciałbym podziękować Państwu za wierność etosowi nauki i wytrwałe dążenie do poznania prawdy w zgodzie z dorobkiem własnej dziedziny wiedzy” – napisał do naukowców biorących udział w Konferencji Smoleńskiej prezydent Andrzej Duda.

Wydawało się, że prezydent Duda będzie unikał tematu Smoleńska, a tym bardziej opowiadania się po którejś ze stron sporu. Ostatnie, czego można się było po nim spodziewać, to wsparcie dla Antoniego Macierewicza i jego “naukowców”. A jednak….

Prezydent napisał list do uczestników IV Konferencji Smoleńskiej, która odbyła się w Warszawie. Przypomnijmy, że podczas poprzednich edycji tego wydarzenia przekonywano, że w Smoleńsku doszło do zamachu. Dowodem miały być m.in. eksperymenty na puszkach i gotowanych parówkach.

“Serdecznie pozdrawiam wszystkich zgromadzonych na IV Konferencji Smoleńskiej. Motto, zaczerpnięte z Cypriana Kamila Norwida, pięknie i wiernie oddaje cel i znaczenie tych spotkań: ‘Nie trzeba kłaniać się Okolicznościom, / A Prawdom kazać, by za progiem stały’” – brzmi fragment listu Dudy.

Dalej jest jeszcze ciekawiej. “To znamienne, że w obliczu tragedii 10 kwietnia 2010 roku uczeni odwołują się do słów wielkiego poety po to, by podjąć konkretne prace badawcze. W ten sposób deklarują Państwo: nie będziemy kłaniać się okolicznościom, czyli sposobowi, w jaki wyjaśniano przebieg i okoliczności katastrofy” – przekonuje prezydent.

ANDRZEJ DUDA

Jestem przekonany, że badaczom, którzy – działając poza oficjalnymi strukturami polskiej nauki, w nieprzychylnej, medialnej atmosferze, z ograniczonym dostępem do materiałów i dowodów – podjęli trud samoorganizacji obywatelskiej w zgodzie z etosem uczonego i obywatela, należy się wdzięczność i szacunek. Uważam też, że podjęte przez Państwa prace trzeba kontynuować.

W liście dziękuje naukowcom i docenia ich “wierność etosowi pracowników nauki”. Narzeka, że eksperci typu prof. Binienda nie mogli liczyć na przychylność mediów i polityków rządzących Polską.

“A jednak przeprowadzone badania i analizy pozwalają sformułować najważniejszy, jak się zdaje, wniosek: raporty MAK i komisji Millera to tylko hipotezy, które nie wytrzymują konfrontacji z naukową analizą dostępnej dokumentacji zdjęciowej i filmowej. Tym samym zaś trzeba uznać, że prace nad wyjaśnieniem przebiegu katastrofy smoleńskiej oraz jej przyczyn nie zostały zakończone. I za to podstawowe osiągnięcie Konferencji także dzisiaj Państwu dziękuję” – kwituje.

maskaOpadła

naTemat.pl

Ta wypowiedź pokazuje, że przez PiS będziemy musieli wstydzić się jeszcze długo. Przyznano nam “medal za ignorancję

Polska krytykowana za zapowiedzi ws. uchodźców
Polska krytykowana za zapowiedzi ws. uchodźców Fot. Twitter

– Złoty medal dla Polski za ignorancję – napisała na Twitterze Lotte Leicht, szefowa europejskiego oddziału Human Rights Watch. Jej wpis szybko się rozchodzi i – obok innych – pokazuje, jak bardzo zaszkodzi nam wizerunkowo wypowiedź ministra w rządzie PiS, który zasugerował, że nie przyjmiemy uchodźców.

Konrad Szymański, który w rządowej ekipie PiS będzie pełnił funkcję ministra ds. europejskich, stwierdził w wywiadzie dla wPolityce, że po zamachach w Paryżu nie ma “politycznych możliwości” wykonania zobowiązań ws. przyjęcia uchodźców.

Ta wypowiedź odbiła się szerokim echem, także za granicą. Szybko zareagowali szefowie Human Rights Watch, międzynarodowej organizacji broniącej praw człowieka.

– Niech ktoś powie Polakom, że uchodźcy uciekają do Europy właśnie przed tym rodzajem przemocy, jaki wiedzieliśmy w Paryżu – napisał Andrew Stroehlein, dyrektor ds. mediów HRW. Najmocniej wybrzmiał głos szefowej europejskiego oddziału organizacji, która przyznała nam “medal za ignorancję”.

Na tym nie koniec. Ostro o zapowiedzi polityka PiS wypowiedział się również Henry Foy, korespondent “Financial Times” na Europę. “Według Polski zamach w Paryżu udowadnia, że polityka UE wobec migrantów jest błędna. TO znana postawa, ale jestem zdumiony, jak szybko pojawiła się krytyka. Na ulicach Paryża wciąż jest krew” – podsumował.

Pisaliśmy także o niemieckich reakcjach. Za Odrą pytają o to, co z naszą chrześcijańską tożsamością i solidarnością chociażby z tymi, którzy z Syrii uciekli przed prześladowaniami wyznawców Jezusa Chrystusa.

taWypowiedźDowodzi

naTemat.pl

 

Duda do uczestników Konferencji Smoleńskiej. „Raporty MAK i komisji Millera to hipotezy. Nie wytrzymują konfrontacji z naukową analizą”

mf, 15.11.2015
„Trzeba uznać, że prace nad wyjaśnieniem przebiegu katastrofy smoleńskiej oraz jej przyczyn nie zostały zakończone” – pisze prezydent Andrzej Duda do zespołu naukowców uczestniczących w kolejnej już Konferencji Smoleńskiej i dziękuje im za „wierność etosowi pracowników nauki i wytrwałe dążenie do poznania prawdy”.

Andrzej Duda

Andrzej Duda (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

 

Na oficjalnej stronie prezydenta opublikowano w sobotę list Andrzeja Dudy skierowany do „wszystkich zgromadzonych na IV Konferencji Smoleńskiej” odbywającej się w Warszawie. Prezydent przypomina w nim, że „Konferencje Smoleńskie organizowane są społecznie od 2012 roku dzięki wysiłkom ponad stu profesorów, reprezentujących nauki techniczne i ścisłe” – m.in. mechanikę, fizykę, lotnictwo i aerodynamikę, elektronikę, chemię i geodezję.

Prezydent składa uczonym podziękowania za „za wierność etosowi pracowników nauki i wytrwałe dążenie do poznania prawdy w zgodzie z dorobkiem własnej dziedziny wiedzy”. Podkreśla, że członkowie zespołu konsekwentnie nie pozwalają, „by raporty oficjalnych komisji pozostawiły naukową prawdę poza progiem naszej wiedzy, naszych możliwości i umiejętności dochodzenia do wiarygodnych ustaleń”.

„To cenny i znaczący dorobek”

Następnie Andrzej Duda opisuje dokonania gremium – m.in. 78 referatów. „To cenny i znaczący dorobek, zwłaszcza jeśli zważyć, że powstał bez udziału i wsparcia struktur państwowych i instytucji naukowych” – pisze prezydent, dodając, że podobnie jak członkowie tzw. sejmowego zespołu Macierewicza także i uczestnicy kolejnych Konferencji „nie mogli liczyć na przychylność mediów i polityków rządzących Polską ani też – niestety – na przychylność i wsparcie licznych przedstawicieli środowiska naukowego”.

Pomimo tego, jak zauważa prezydent, wyniki badań uczestników konferencji mają doniosły skutek: udowadniają bowiem, „że raporty MAK i komisji Millera to tylko hipotezy, które nie wytrzymują konfrontacji z naukową analizą dostępnej dokumentacji zdjęciowej i filmowej”. Prezydent wyciąga z tego wniosek, że „prace nad wyjaśnieniem przebiegu katastrofy smoleńskiej oraz jej przyczyn nie zostały zakończone”. „Uważam, że podjęte przez Państwa prace trzeba kontynuować” – kończy Andrzej Duda.

dudaDziękuje

gazeta.pl

Zamachy terrorystów, zwycięstwo rasistów

Zgodnie z moimi przewidywaniami tragedia w Paryżu dała paliwo polskim rasistom i ksenofobom. Nie trzeba myśleć, wystarczy potępić wroga, którym – w większym stopniu niż terroryści, mam wrażenie, są dla naszych kołtunów i rasistów, jacyś lewacy.

Nie mam tu ochoty pisać jakiegoś wielkiego komentarza. To raczej smutna konstatacja. Zło napędza zwykle głupotę, która zło niby potępiając, złem się żywi.

Właśnie objawili się w nowej odsłonie znani skądinąd ludzie o wielkich gabarytach intelektualnych. Wspomnę tylko o kilku.

1. Pan Karnowski. Uznał, że za tragedię w Paryżu pośrednio odpowiedzialni są Adam Michnik, Aleksander Solar i Sławomir Sierakowski. Każdy kto jest mądrzejszy od Karnowskiego, co swoją drogą trudne nie jest, jest odpowiedzialny za każdy akt terroryzmu.

2. Nieoceniony intelektualista Kukiz zastanawia się czy większa jest zbrodnia „dziczy” czy też „lewactwa, które dziś sprowadziło”. Na razie intelektualista Kukiz wprowadził do Sejmu paru naziolków. Co do lewactwa. Algierczycy przybywali do Francji już za deGaulle’a, a imigranci z innych krajów także za prezydentów Pompidou, Chiraca czy Sarkozy’ego. Do Niemiec imigranci przyjeżdżali za Kohla i za Merkel. Do Wielkiej Brytanii za Margaret Thatcher, za
Blaira i za Camerona. Intelektualista Kukiz sądzi pewnie, że to lewacy. Coż, można założyć T-shirt z orłem w koronie, ale IQ od tego nie przybywa.

3. Jakiś Stanowski zaproponował, by odpowiedzią na ataki islamistów było stworzenie w Polsce państwa wyznaniowego. Przejrzałem wpisy owego Stanowskiego na twitterze. Głuptasek średnio się zna na piłce, a na polityce, w ogóle, nie rozumie z niej nic. To wystarczy, by dla psychoprawicy stał się autorytetem.

4. Niejaki Świetlik z brukowca Superexpress uznał, że odpowiedzią Europy na tragedię w Paryżu powinno być skasowanie strefy Schengen. No cóż, konto na twitterze nie zapewnia rozumu, a współpraca z Karnowskimi rozum wielu odbiera.

To tyle o marginesach rozumu. Na szczęście tzw. zwykli ludzie mają swoją mądrosć, rozumieją i odczuwają. Przed ambasadą Francji w Warszawie widziałem dziś tłumy normalnych, zasmuconych ludzi. Oddawali hołd ludziom, którzy zginęli, wyrażali solidarność z Francją i Francuzami. Gdy przed cmentarzem w Powsinie kupowałem dziś znicze, które z córką stawialiśmy przed ambasadą, pan, który je sprzedawał, wyraził smutek z powodu tego co się stało w Paryżu. Nie mówił o lewakach, nie pomstował. Był po ludzku zadumany,
wzruszony.

– Chciałem pojechać pod ambasadę, ale muszę tu stać i sprzedawać znicze – powiedział mi. Po czym wręczył mi znicz dodatkowy i poprosił: niech Pan łaskawie ten zapali ode mnie. Co pół godziny temu uczyniłem.

Takich normalnych ludzie jest w Polsce większość. Oni też niepokoją się skutkami wielkiego napływu uchodźców, zastanawiają się jakie mogą być jego dalekosiężne efekty. Ich lęki są zrozumiałe. Niemądre byłoby je ignorować. Ale w chwili tragedii nie jątrzą, nie nabijają sobie lajków pisząc wredne i głupie komentarze, Myślą, czują, reagują. I tego się trzymajmy. Większość, ogromna większość, jest normalna. Rasiści i nacjonaliści, kołtuneria i tępa ksenofobia, to, wierzę w to głęboko, wciąż margines.

zamachyTerrorystów

naTemat.pl

 

http://mobile.lemonde.fr/attaques-a-paris/article/2015/11/14/daniel-psenny-journaliste-au-monde-j-ai-senti-comme-un-petard-qui-explosait-dans-mon-bras_4809665_4809495.html?xtref=http%3A%2F%2Fm.facebook.com&utm_campaign=Echobox&utm_medium=Social&utm_s

Cimoszewicz o wypowiedziach Szymańskiego i Waszczykowskiego: Amoralny PiS-owski populizm

Rozmawiała Agnieszka Kublik, 14.11.2015

Włodzimierz Cimoszewicz

Włodzimierz Cimoszewicz (Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta)

– Wypowiedzi Szymańskiego i Waszczykowskiego wywołają koszty polityczne – fatalny wizerunek Polski jako niesolidarnego partnera, któremu trzeba odpowiadać w jego własnym stylu. A w styczniu decyzja Unii o losach sankcji wobec Rosji… – mówi „Wyborczej” Włodzimierz Cimoszewicz.

Agnieszka Kublik: Konrad Szymański, przyszły minister ds. europejskich w rządzie PiS, ogłosił na prawicowym portalu, że „wobec tragicznych wydarzeń w Paryżu Polska nie widzi politycznych możliwości wykonania decyzji o relokacji uchodźców”. Artykuł cytują zachodnie agencje. Jak pan ocenia taką deklarację?

Włodzimierz Cimoszewicz, były premier i szef MSZ: Delikatnie mówiąc – nieroztropna. To czas smutku i współczucia, a nie bulwersowania. Nieprzemyślana, bo kilka godzin później ten sam polityk mówił już o konieczności ścisłego przestrzegania warunku bezpieczeństwa, o czym tu w ogóle nie wspomniał. Nieprofesjonalna, bo skończyła się kampania wyborcza i trzeba inaczej rozwiązywać problemy. Bez popisów.

W podobnym tonie nie zareagowali ani Węgrzy, ani Czesi, ani Słowacy, choć głosowali we wrześniu w Brukseli przeciw rozdzielnikowi dotyczącemu uchodźców, czyli inaczej niż Polska.

– To prawda, wykazali się lepszymi manierami, ale prasa zachodnia już ustawia Polskę w jednym rzędzie z Ficą, premierem Słowacji, czy z panią Le Pen, liderką francuskiego Frontu Narodowego. Towarzystwo nie do pozazdroszczenia.

Jakie mogą być konsekwencje niewykonania decyzji o przyjęciu uchodźców?

– Nie myślę, że to na serio. Gdyby jednak rzeczywiście odrzucono wiążące decyzje, to Komisja Europejska ma sporo możliwości dyscyplinowania państwa członkowskiego niewykonującego swoich obowiązków. Z karami finansowymi włącznie. Większe jednak będą koszty polityczne – fatalny wizerunek Polski jako niesolidarnego partnera, któremu trzeba odpowiadać w jego własnym stylu. A w styczniu decyzja Unii o losach sankcji wobec Rosji… Zobaczymy, co taka PiS-owska polityka przyniesie w sprawie krańcowo ważnej dla nas.

„Zamachy oznaczają konieczność jeszcze głębszej rewizji europejskiej polityki wobec kryzysu migracyjnego” – pisze dalej Szymański. O jaką rewizję może tu chodzić?

– Nie wiem. Na razie tylko nieliczne informacje wskazują na jakikolwiek związek fali migracyjnej i tego aktu terroru. Dlatego wysuwanie podobnych tez jest nadużyciem.

Przyszły szef MSZ Witold Waszczykowski pytany przez BBC w piątek, przed zamachami w Paryżu, czy Polska nie mogłaby pomóc ludziom „szukającym lepszego życia”, odparł: „Powinni pozostać tam, gdzie są, choć warunki nie są na poziomie Hiltona czy Sheratona. Nie jesteśmy odpowiedzialni za zapewnienie im luksusowego życia”. Czy po takich słowach uchodźcy będą chcieli się u nas osiedlić, nawet tymczasowo?

– To ten sam typ myślenia i ta sama postawa. Amoralny populizm abstrahujący od faktu, że ogromna część migrantów to uchodźcy uciekający od wojny we własnym kraju.

Waszczykowski odmówił przeproszenia za słowa Jarosława Kaczyńskiego, że uchodźcy roznoszą pasożyty i choroby. „Akceptujemy ten język, bo nie jest to język nienawiści, ale język ostrzeżenia. Bezpieczeństwo naszego kraju jest najważniejsze. Muszę ostrzec nasz naród” – wyjaśniał.

– A to krok dalej. Później zostaną już chyba tylko jakieś nowe ustawy norymberskie. Niemcy nazistowskie to też był czysty naród, który nie chciał się zarazić od zawszonych Żydów.

Zobacz także

cimoszewiczOszymańskim

wyborcza.pl

Patrząc, w osłupieniu…

Niesamowity dramat w Paryżu przesłania wszystko. Także fatalny ciąg wydarzeń politycznych w Polsce, składających się na ofensywę kłamstwa, hipokryzji i politycznego autorytaryzmu ze strony formacji rządzącej.

Dosłownie w ciągu kilku dni po wygranych wyborach mogliśmy ujrzeć i usłyszeć m.in.:
• Gigantyczne oszustwo wyborcze, polegające na złamaniu uroczystego przyrzeczenia ówczesnej kandydatki na szefową rządu, że Antoni Macierewicz (w opinii wielu wyborców, słusznej zresztą, niezrównoważony i niebezpieczny) nie zostanie ministrem obrony narodowej;
• Powołanie do nowego rządu m.in. osoby skazanej na razie nieprawomocnym wyrokiem za przestępstwo kryminalne (uwaga: zasada domniemania niewinności nie stosuje się do ocen politycznych, tylko do statusu prawnego) plus, na stanowisko ministra sprawiedliwości, osoby prawomocnym wyrokiem skazanej na przeprosiny za publiczny akt zniesławienia, w trakcie pełnienia obowiązków służbowych;
• Zapowiedź ze strony Prezydenta RP, że wznowione zostanie „śledztwo smoleńskie”, co oznacza „imprimatur” dla sączonej w dyskurs publiczny ponurej bredni o „zamachu”;
• Groteskowo przymilne przemówienie Prezydenta, w hołdzie dla Prezesa Jarosława Kaczyńskiego („jest Pan wielkim człowiekiem!”), symbolicznie uznające prymat tego polityka nad wszelkimi władzami polskimi, przez niego namaszczonymi;
• Złożenie w pierwszym dnu urzędowania nowego Sejmu, napisanego na kolanie, niechlujnego projektu ustawy o trybunale konstytucyjnym, prowadzącego do natychmiastowego odsunięcia z funkcji obecnego Prezesa, rozciągnięcia większej kontroli Prezydenta nad Trybunałem, i utrudnienia działalności orzeczniczej przez podwyższenie liczby sędziów, obradujących w pełnym składzie;
• Złośliwa odmowa, przez Prezydenta, niezwłocznego zaprzysiężenia nowych sędziów TK, co stanowi delikt konstytucyjny i kwalifikuje się do Trybunału Stanu: bo przyjęcie przysięgi od nowych sędziów (będącej warunkiem objęcia przez nich urzędu) nie jest prerogatywą ale obowiązkiem Prezydenta;
• Pozbawienie, wbrew zwyczajowi konstytucyjnemu, jednej z partii opozycyjnych reprezentacji w Prezydium Sejmu;
• Odgrzanie, przez Prezydenta RP, dawnych insynuacji o rzekomych fałszerstwach w związku z wyborami samorządowymi;
• Powołanie na szefa senackiej komisji do spraw budżetu finansów publicznych twórcę SKOK-ów – quasi-piramidy finansowej, dzięki której stał się multimilionerem przy jednoczesnym doprowadzeniu całego systemu do stanu dziadostwa, wymagającego olbrzymiej pomocy ze środków budżetowych… Trochę jakby mianować Nerona dyrektorem straży pożarnej.

To tak na razie, na dzień dobry. Zwycięzca bierze wszystko – bezczelnie, hardo, bez skrupułów.

A my – co możemy? Na razie – patrzeć, w osłupieniu…
I, koniecznie, wszystko odnotowywać.

patrzącWosłupieniu

naTemat.pl

Wstyd na całą Europę po słowach przyszłego ministra. „W Paryżu nie wyschła jeszcze krew”

Łukasz Woźnicki, 14.11.2015

Konrad Szymański

Konrad Szymański (Fot. Krzysztof Gutkowski / AG)

– Złoty medal dla Polski za ignorancję – pisze Lotte Leicht, szefowa europejskiego oddziału Human Rights Watch. – Jestem zdumiony reakcją Polski. Przecież krew jeszcze nie wyschła na ulicach Paryża – dodaje Henry Foy, korespondent „Financial Times”. To reakcje na zapowiedzi nowego rządu, który ogłosił, że Polska wycofa się z ustaleń w sprawie uchodźców.

Słowa przyszłego ministra ds. europejskich Konrada Szymańskiego obiegły w sobotę zachodnie media w depeszach oznaczonych jako pilne. Przytoczył je m.in. Reuters, brytyjski „Guardian”, niemiecki „Frankfurter Allgemeine Zeitung” czy amerykański serwis Slate.

Szymański na łamach wPolityce zapowiedział, że po piątkowym ataku terrorystów „nie widzimy politycznych możliwości wykonania” przepisów o dzieleniu uchodźców między kraje UE. Wycofywał się tym samym z ustaleń, jakie wcześniej na forum europejskim podjął rząd kierowany przez premier Ewę Kopacz.

W późniejszych rozmowach z dziennikarzami Szymański nieco złagodził ton. Stwierdził, że Polska przyjmie uchodźców, „jeżeli będziemy mieć gwarancje bezpieczeństwa”.

Absurdalna odpowiedź na zamach

Sprawa szybko zatoczyła szersze kręgi. Jako pierwsi zareagowali szefowie europejskiego oddziału Human Rights Watch – międzynarodowej organizacji broniącej praw człowieka.

– Niech ktoś powie Polakom, że uchodźcy uciekają do Europy właśnie przed tym rodzajem przemocy, jaki wiedzieliśmy w Paryżu – prosił na Twitterze Andrew Stroehlein, dyrektor ds. mediów HRW.

Dużo ostrzej zareagowała szefowa europejskiego oddziału HRW Lotte Leicht. – Złoty medal dla Polski za najbardziej absurdalną i pełną ignorancji odpowiedź na atak w Paryżu – pisała. – Uchodźcy uciekają przed wojną i prześladowaniem – dodawała.

Oto jak ludzie powinni reagować

Suchej nitki na zapowiedziach przyszłego ministra nie zostawił Henry Foy, korespondent „Financial Times” na centralną Europę.

„Według Polski zamach w Paryżu udowadnia, że unijna polityka wobec migrantów jest błędna. To znana postawa, ale jestem zdumiony, jak szybko pojawiała się krytyka. Krew jest nadal na ulicach Paryża” – pisał.

„Wygląda na to, że w Warszawie wielu tego nie rozumie: uchodźcy szukają schronienia w Europie uciekając przed przemocą” – dodawał.

Henry Foy poinformował, że polscy politycy napisali do niego prywatne wiadomości, potępiając zapowiedzi przyszłego ministra i czas, kiedy zostały ogłoszone. Nie wskazał jednak, o jakich chodzi polityków.

Opublikował także zdjęcie byłego szefa MON Tomasza Siemonika, który pod ambasadą Francji w Polsce ściska ambasadora Pierre’a Buhlera. „Oto jak ludzie powinni reagować. A nie zbijać polityczny kapitał” – kwitował.

O sprawie piszą także niemieccy politycy. Wśród nich Gerd Lippold z Zielonych. „Gdyby każdy w Europie był przesiąknięty takimi uprzedzeniami, to między Polską a Niemcami powstałby mur z powodu złodziei samochodów” – komentował.

Zobacz także

wstydNaCałąEuropę

wyborcza.pl

Reklamy

%d blogerów lubi to: