MON, 02.11.2015

 

Reforma, na której potknie sie PiS? Było „ratujmy maluchy”, teraz w sieci rośnie ruch „ratujmy gimnazja”

Justyna Suchecka, 02.11.2015
Uczniowie jednego z gimnazjów w Bydgoszczy

Uczniowie jednego z gimnazjów w Bydgoszczy (Fot. Arkadiusz Wojtasiewicz / Agencja Gazeta)

„Tak dla gimnazjum”, „Nie dla likwidacji gimnazjów” – w sieci przybywa inicjatyw skierowanych przeciw potencjalnej reformie edukacji proponowanej przez PiS. Stoją za nimi nauczyciele i uczniowie.
dotąd

– Skończyłem już gimnazjum, zmiany teoretycznie mnie nie dotyczą – mówi Filip. – Ale jako młodzieżowy radny Gdańska i osoba po prostu często angażująca się w sprawy dotyczące młodzieży, uważam, że to na tyle ważne, by się włączyć. Duży wpływ na to, co robię, mają też moi znajomi, nierzadko z gimnazjów. Brakuje głosu młodych ludzi w dyskusji na temat likwidacji gimnazjów, a paradoksalnie to ich najbardziej dotyczą potencjalne zmiany. Chcę przez tę akcję pokazać, że młodzież może mieć własne zdanie. To też jedna z moich motywacji – udowodnienie, że młodzi, to nie zawsze zadufani w sobie przedstawiciele „patologii”, którzy potrafią jedynie krzyczeć a nie argumentować.

„16-letni motłoch?”

Bronić gimnazjów na Facebooku próbują też nauczyciele – zakładając im konta np. zamiast Jan Nowak – Gimnazjum Publiczne, urodzone 1 września 1999 roku.

W poniedziałek działały też już liczące kilkuset fanów strony np. „Tak Dla Gimnazjum”, której administrator apelował: „Nauczyciele, dyrektorzy, uczniowie! Piszcie, publikujcie materiały, pokazujcie wspaniałe polskie gimnazja. Nie pozwólmy zniszczyć wieloletniej pracy”. Ci w odpowiedzi chwalą się akcjami społecznymi, międzynarodowymi wymianami, sukcesami uczniów.

Dyskusje trwają na liczących tysiące użytkowników forach dla nauczycieli. Na jednym z nich dużą popularnością cieszy się wpis Doroty Kuleszy, dyrektorki gimnazjum w Zabierzowie Bocheńskim: „Myślałam, że nie będę jakoś tak publicznie protestować, ale wczoraj w busie jedna pani powiedziała, że powinno się zlikwidować gimnazja, bo tam jest taki motłoch. No to nie wiem – ja też chyba jestem ten ‚motłoch’… A jechaliśmy z moimi gimnazjalistami (tym ‚motłochem’?) na wieczór poświęcony pamięci ks. prof. Józefa Tischnera. Na debatę o Jego filozofii. I żeby posłuchać Jego tekstów, jakim był prorokiem… I ja protestuję, żeby moje uczennice, uczniów, absolwentów, pracowników i mnie nazywać motłochem. Wypraszam sobie po prostu.”

Polakom się nie podobają

Ale zwolennicy gimnazjów mają przed sobą spore wyzwanie w postaci społecznej niechęci. Z najnowszego sondażu Instytutu Badań Rynkowych i Społecznych IBRiS wynika, że aż 67,9 proc. badanych Polaków chce likwidacji gimnazjów (badanie przeprowadzono w dniach 15-16 października, na ogólnopolskiej próbie 1100 osób, metodą CATI).

szanowniPaństwoWitek

To najpewniej takie wyniki badań opinii publicznej utwierdzają PiS w przekonaniu, że taka reforma ma sens. 30 października – również na Facebooku – Elżbieta Witek, rzeczniczka partii, uważana za jedną z najpoważniejszych kandydatek na ministra edukacji, uspokajała nauczycieli (ZNP wyliczyło, że cofnięcie reformy to utrata od kilkudziesięciu do nawet stu tysięcy miejsc pracy”). Witek pisała: „chciałabym przypomnieć, że mieliśmy to cały czas w swoim programie wyborczym i był to postulat nie wzbudzający takich emocji, jakie obserwuję dziś. Chce wszystkich nauczycieli uspokoić. ( ) Wygaszanie gimnazjów nie odbędzie się bez szerokich konsultacji z nauczycielami, związkami zawodowymi, rodzicami i samorządowcami. Nigdy nie podpisałabym się pod zmianami, które byłyby niekorzystne dla uczniów i nauczycieli. Straszenie masowymi zwolnieniami jest kompletnie nieuprawnione.”

Co nam dały gimnazja?

Gimnazja wprowadzono 1 września 1999 roku za rządów Jerzego Buzka. Szkoły te miały służyć przede wszystkim wyrównywaniu szans edukacyjnych.

Szkoły te od lat mierzą się z krytyką, głównie związaną z tym, że w jednym miejscu skupiają młodzież w trudnym wychowawczo wieku. Krytycy tego rozwiązania uważają, że lepiej byłoby, żeby w tym czasie uczniowie pozostawali pod opieką nauczycieli z podstawówki, których już znają.

Zwolennicy reformy gimnazjalnej przypominają, że dzięki niej uczniowie uczą się tego samego o rok dłużej – a to wpływa na poziom ogólnej wiedzy całej populacji. Odbiciem tego mają być bardzo dobre wyniki w badaniu OECD – PISA. W jego ostatniej edycji Polacy okazali się najlepsi w Europie m.in. w czytaniu oraz matematyce. Przypominają też – co potwierdza najnowszy raport Instytutu Badań Edukacyjnych – że największe problemy z przemocą i agresją mamy nie w gimnazjach a w klasach IV – VI szkół podstawowych.

Anna Sosna, anglistka z Częstochowy, Nauczycielka Roku 2011: – Mam przekonanie, że te kilkanaście lat to czas potężnego dorobku nie tylko dydaktycznego, ale i wychowawczego. Dziś to gimnazjum jako szkoła stoi kompetencjami społecznymi, obywatelskimi, inicjatywnością, przedsiębiorczością. To nie są tylko hasła. Wystarczy przejrzeć strony internetowe czy profile szkół na Facebooku, żeby zobaczyć, jak dużo w nich się dzieje. To jest prawdziwe bogactwo.

Justyna Suchecka: Interesują Cię tematy związane z edukacją? Lubisz o nich czytać i dyskutować? Zapraszam na mój profil na Facebooku!

Zobacz także

naTejReformie

wyborcza.pl

 

MON. Gowin niedobrze, Macierewicz jeszcze gorzej

Paweł Wroński, 02.11.2015

Poseł PiS Antoni Macierewicz i kandydat Zjednoczonej Prawicy na szefa MON Jarosław Gowin w Warszawie przed dyskusją o przyszłości polskiego programu obronnego

Poseł PiS Antoni Macierewicz i kandydat Zjednoczonej Prawicy na szefa MON Jarosław Gowin w Warszawie przed dyskusją o przyszłości polskiego programu obronnego (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

PiS nie ma spójnej koncepcji obronności. Spór o to, kto ma być szefem MON, pokazuje podziały w zwycięskiej partii.

Jarosław Gowin czy Antoni Macierewicz nowym ministrem obrony? Stanisław Karczewski, który kierował kampanią Beaty Szydło, twierdzi, że każda z tych kandydatur jest dobra. A jednak trzy tygodnie temu po jego wystąpieniach w Chicago, gdzie głosił swoje teorie na temat Smoleńska i weryfikacji służb, Beata Szydło uznała, że kandydatura Macierewicza dobra nie jest. Bojąc się negatywnych reakcji wyborców, Szydło ogłosiła, że ministrem zostanie lider koalicyjnej Polski Razem Jarosław Gowin.

To prawda, Gowin nie wykazał się do tej pory żadnymi kompetencjami ws. obronności, ale Szydło przedstawiła go jako ostoję racjonalności, w kontrze do Macierewicza. Sam Gowin zresztą – jakby wprawiając się do nowej roli – wypowiadał się bardzo umiarkowanie o najbardziej obecnie drażliwej sprawie, czyli zakupie francuskich śmigłowców Caracal:

– Nie twierdzę [jak Macierewicz], że ten przetarg zostanie unieważniony. Trzeba rozważyć wszystkie za i przeciw.

Gowin wskazywał, że nie wiadomo, jak daleko zaszły zobowiązania państwa polskiego. Jest to stanowisko, które zgodnie z nieoficjalnymi informacjami prezydent Andrzej Duda przekazał prezydentowi Francji François Hollande’owi podczas wizyty w Paryżu w ubiegłym tygodniu. Dlatego obaj prezydenci zgodnie unikali wypowiedzi na ten temat podczas konferencji prasowej. Przypomnijmy, że Macierewicz wielokrotnie mówił wprost, że na zakup caracali „na pewno się nie zgodzimy”, a ta transakcja jest dla Polski „szkodliwa”.

Jeśli do nominacji Gowina nie dojdzie, Beata Szydło zostanie ośmieszona. Będzie to świadczyło, że będąc premierem kraju, nie ona podejmuje decyzje. Duet prezydent Duda – premier Szydło zostanie na samym starcie boleśnie zmarginalizowany.

Nominacja tak kontrowersyjnego polityka, znanego z antyrosyjskich poglądów, Antoniego Macierewicza na szefa MON może zaś sprawić, że nie będzie on na forum NATO traktowany poważnie.

Koncepcja? Jest ich wiele

To wszystko może wskazywać na to, że Jarosław Kaczyński nie ma zaufania do Jarosława Gowina. Choć być może jest to tylko stara gra prezesa – przed nominacją odpowiednio przeczołgać kandydata, aby znał miejsce w szeregu.

Gdyby jednak doszło do nominacji, to jego pozycja w rządzie będzie niebywale słaba. Nowy szef MON będzie traktowany jako „minister techniczny”, który w każdej chwili może być zastąpiony lub recenzowany przez „szermierzy mocniejszych od niego”.

Dotychczasowe wypowiedzi i materiały programowe pokazują zresztą, że PiS nie dysponuje spójnym programem dotyczącym obronności. Politycy PiS przerzucali się sprzecznymi koncepcjami. Krytykowali reformę dowodzenia wprowadzoną 1 stycznia 2014 r. przez rząd PO-PSL, ale co do tego, co ma ją zastąpić, poglądy były różne.

Przypomnijmy, że z siedmiu dowództw utworzono dwa: generalne (szkolenie w czasie pokoju) i operacyjne (dowodzenie operacjami) oraz sztab generalny, który jest najwyższą organizacją planistyczną. I wskazano dowódcę generalnego jako naczelnego dowódcę na czas wojny.

Dokumenty programowe PiS z lipcowej konferencji w Katowicach mówią o stworzeniu jednego naczelnego dowództwa, któremu podlegają dowództwa rodzajów sił zbrojnych. Z kolei Antoni Macierewicz na konferencji „Gazety Polskiej” w połowie października stwierdził, że szefowi sztabu generalnego należy przywrócić funkcję pierwszego żołnierza, a reforma dowództw jest niekonstytucyjna. Tymczasem w programie PiS szef sztabu i sam sztab są opisane jako organy zajmujące się planowaniem.

W programie katowickim PiS mówi się o zwiększeniu nakładów na zbrojenia z obecnych 2 proc. do 2,5 proc. PKB, jednak Beata Szydło w Krynicy wylicytowała 3 proc. PKB i partia trzyma się teraz tej koncepcji.

I najnowszy pomysł PiS, aby z Inspektoratu Uzbrojenia uczynić Agencję ds. Uzbrojenia, w której o zakupach uzbrojenia obok MON będzie decydować minister gospodarki i skarbu państwa, odbiera kompetencje ministrowi obrony i wymusza kupowanie nie tego, co potrzeba, ale tego, co wyprodukuje przemysł polski.

BBN i prezydent – we mgle

Tym rozważaniom sprzyja słabość ośrodka prezydenckiego. Szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego (BBN) Paweł Soloch, b. wiceminister spraw wewnętrznych z czasów AWS, wydaje się pozbawiony głębszych koncepcji, za to pilnie nasłuchuje, co na temat obronności mówi się w PiS.

W jednym wywiadzie mówi o zachowaniu ciągłości w siłach zbrojnych i niechęci do rewolucji. W drugim stwierdza, że z tego, iż Trybunał Konstytucyjny nie rozpatrzył skargi PiS na reformy dowództw, wynika, że problem jej niekonstytucyjności istnieje. Zapewne nie przeczytał orzeczenia TK z lipca tego roku, który stwierdził, że skarga sformułowana przez polityków PiS w ogóle nie spełnia warunków skargi konstytucyjnej, gdyż nie byli oni w stanie wskazać, w których miejscach konstytucja miałaby być naruszona. To raczej dowód kompromitacji prawników PiS niźli dowód na niekonstytucyjność.

Szef BBN koncentruje się na rozważaniu tego, jak cywilny komponent systemu obronności państwa związać z komponentem militarnym. Snuje koncepcje przerzucenia jak największych sił operacyjnych „na wschód od Wisły”, czyli narażenia ich na szybkie zniszczenie w przypadku konfliktu zbrojnego.

Z Macierewiczem w NATO?

Dotychczasowy model kierowania obronnością państwa sprawdzał się wtedy, gdy silny prezydent współpracował z silnym ministrem obrony. Jeden z możliwych kandydatów na szefa MON będzie słaby w Polsce, drugi kandydat będzie traktowany podejrzliwie w NATO.

Prezydent Andrzej Duda snuje wielkie wizje reformy NATO i wzmocnienia jego obecności w Polsce. Czy wyobraża to sobie z Antonim Macierewiczem jako szefem MON?

Zobacz także

piSnieWie

wyborcza.pl

Reklamy