Kaczyński, 11.11.2015

 

Możemy odetchnąć z ulgą: Kaczyński obiecał, że obroni nas przed zniewoleniem z Zachodu

Wojciech Maziarski, 11.11.2015
Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński (Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

W przemówieniu wygłoszonym w Krakowie z okazji Święta Niepodległości Jarosław Kaczyński oświadczył, że Polska musi bronić swej wolności przed zniewoleniem przychodzącym z Europy.
– Musimy się obronić przed różnego rodzaju zewnętrznymi atakami – mówił prezes PiS. – Bo dziś zaczyna to przybierać charakter ataku na nasze podstawowe wartości, na to wszystko, co jest fundamentem naszego normalnego, zwykłego życia, ataku na rodzinę, na Kościół. Musimy obronić naszą wolność. Polska musi być państwem wolności, nawet gdyby wszędzie indziej w Europie ta wolność została zlikwidowana.

W ten oto sposób dowiedzieliśmy się od prezesa, że Zachód żyje w niewoli, a my cieszymy się prawdziwą wolnością. Przejawia się ona poprzez wszystko to, co znamy z Polski: obecność Kościoła w życiu publicznym i państwowym, cenzurę obyczajową, uprawianą pod hasłem walki z „obrażaniem uczuć religijnych”, narzucanie wszystkim obywatelom katolickich standardów moralnych, wpisywanie nakazów kościelnych do prawa państwowego, nieuznawanie praw obywatelskich mniejszości obyczajowych i seksualnych itd.

Uosobieniem prawdziwej wolności jest niewątpliwie kardynał Dziwisz pomstujący, że pod władzą PO posłowie uchwalali ustawy, które nie respektują „prawa Bożego”. To naprawdę oburzające. Jak można było uchwalać takie przepisy? Teraz na szczęście nadeszły już czasy prawdziwej wolności. Już nie musimy się obawiać zniewolenia płynącego z Zachodu.

Doskonale znam zastosowaną przez prezesa PiS logikę. Polega na odwróceniu znaków: wolność nazywamy zniewoleniem, a zniewolenie wolnością.

Pamiętam to z czasów PRL, kiedy oficjalna propaganda wmawiała ludowi, że prawdziwa demokracja i wolność jest tutaj, w państwie przodującego ustroju. A tam – na Zachodzie – mają „demokrację burżuazyjną”, która tak naprawdę nie jest żadną demokracją, tylko dyktaturą klas panujących. Zniewoleniem.

Prezes PiS odrobił lekcję historii. Nazywając czarne białym, a białe czarnym, dobrze wszedł w rolę kontynuatora tamtej tradycji.

Zobacz także

maziarskiKaczyński

wyborcza.pl

Reklamy