Krzyż, 11.11.2015

 

Duda modli się za ofiary katastrofy smoleńskiej. Kaczyński: Krzyż przed Pałacem musi stanąć na zawsze

Andrzej Duda oddaje hołd tragicznie zmarłym pasażerom Tupolewa
Andrzej Duda oddaje hołd tragicznie zmarłym pasażerom Tupolewa Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Prezydent był na mszy w intencji osób, które zginęły w katastrofie samolotu prezydenckiego. Ta odbyła się w Bazylice Archikatedralnej pw. św. Jana Chrzciciela. Poza Dudą udział w nabożeństwie bierze kilkudziesięciu polityków Prawa i Sprawiedliwości. Po jej zakończeniu odbył się Marsz Pamięci. Jarosław Kaczyński wezwał, by przed Pałac Prezydencki na stałe wrócił krzyż.

Pojawienie się prezydenta wywołało entuzjazm zgromadzonych w warszawskiej świątyni – Duda dołączył do rodzin smoleńskich i został oficjalnie powitany przez prowadzącego mszę proboszcza ks. Bogdana Bartołda.

Bazylika była wypełniona po brzegi wiernymi – wśród nich znaleźli się członkowie partii Jarosława Kaczyńskiego. Tradycyjnie po mszy odbył się Marsz Pamięci pod Pałac Prezydencki. Podczas krótkiego przemówienia Jarosław Kaczyński stwierdził, że przed siedzibą Głowy Państwa powinien na stałe stanąć krzyż.

W trakcie mszy odczytano apel Klubów „Gazety Polskiej”, który brzmi: „Niemożliwe stało się możliwe. Całkowitą władzę w Polsce przejmuje jedyna formacja polityczna, która jest zdolna wyjaśnić, co stało się w Smoleńsku. Nowa władza ma większość instrumentów niezbędnych, by podjąć takie działania. Dziękując Bogu za to, że pozwolił nam doświadczyć tej chwili, będziemy się wciąż modlić do Stwórcy i jednocześnie domagać od nowych władz, by owoce tego zwycięstwa nie były zmarnowane. Chcemy godnego uczczenia poległych 10 kwietnia 2010 r. Chcemy uczciwego śledztwa w tej sprawie. Chcemy wreszcie, w miarę możliwości, ukarania winnych zarówno tragedii jak i tuszowania tej zbrodni. Będziemy trwać w naszej modlitwie, póki tak się nie stanie”.

dudaNaMiesięcznicy

naTemat.pl

„To nie mój rząd, ja się go wypieram”. Młodzi znów pakują walizki i chcą uciekać ze strachu przed Antkiem

"To nie mój rząd, ja się go wypieram". Młodzi znów pakują walizki i chcą uciekać ze strachu przed Antkiem
„To nie mój rząd, ja się go wypieram”. Młodzi znów pakują walizki i chcą uciekać ze strachu przed Antkiem joemonster.org

Zaledwie kilka dni po słynnym „future day”, kiedy to filmowy Marty McFly miał wylądować w przyszłości, Polska cofnęła się do nieodległej, ale jak się okazuje zupełnie już zapomnianej przez niektórych przeszłość. Wiele osób czuje się dziś znów, jak w latach 2005 – 2007, kiedy za sterami rządu siedział Jarosław Kaczyński.

Spokojnie, chyba i tym razem Modlin wytrzyma exodus zawiedzionych lemingów. Sporo piszą dziś na Facebooku o tym, jak bardzo zaskoczeni i zniesmaczeni są wyborem do rządu takich osób jak Antoni Macierewicz, Zbigniew Ziobro czy Mariusz Kamiński. Zastanawiam się tylko, kogo się spodziewali w rządzie PiS? Wszak nie wybraliśmy sobie rządzących rodem tych z Kanady, a za skład rządu nie odpowiadał nawet jego premier.

– Chciałbym zobaczyć człowieka, który wierzył, że szefem MON będzie Jarosław Gowin – słyszę od 30-letniego Marcina z Łomży, wyborcy PiS-u. Śmieszy go nieco lament w internecie, który przypomina ten po zwycięstwie Andrzeja Dudy w wyborach prezydenckich. Ale przyznaje uczciwie, że społeczeństwo ma prawo czuć się oszukane. – Nie podoba mi się powołanie Macierewicza, ponieważ w kampanii wyborczej zapewniano, że poświęci się on pracy parlamentarnej – mówi.

Młody wyborca PiS, w odróżnieniu od wielu swoich kolegów, nie czuje się przerażony rządem Beaty Szydło. Uznawany przez niektórych za szaleńca Macierewicz to jego zdaniem człowiek pełen dobrych chęci, który jednak może wyrządzić wiele złego. – W końcu zlikwidował WSI, co było dobrym posunięciem, przy okazji jednak ujawnił i naraził na niebezpieczeństwo współpracowników tej służby – zauważa, ostrożnie oceniając predyspozycje przyszłego szefa MON. – Ale co ten rząd nam da, to czas pokaże. Ale że da nam w d…, to się raczej nie boję – mówi 30-latek.

– Zrobisz ze mnie typowego leminga? – słyszę z kolei od 33-letniej Pauliny z Pruszkowa, którą zapytałem o odczucia po ogłoszeniu nowego rządu. – Ni tu płakać ni śmiać się – mówi po chwili. I co ciekawe, twierdzi, że wcale nie czuje się oszukana. Jej zdaniem wiadomo było, co w PiS-ie kombinują i że po zdobyciu władzy poznamy prawdziwy skład rządu. Uważa jednak, że „słabe” było wypieranie się wyborcom w oczy, że Macierewicz nie będzie ministrem obrony, a „o wiele mniej straszny” Gowin.

– Jestem zaniepokojona, podobnie jak wiele osób w Polsce. Widać to w internecie, słychać w rozmowach w tramwaju. Te osoby miały już kiedyś okazję, by się „wykazać”. Nie sprawdzili się, są niekompetentni, a niektórzy nadają się raczej do leczenia, niż do rządzenia krajem – mówi Paulina, matka dwójki dzieci.

Mąż Pauliny idzie jeszcze o krok dalej i odkąd poznał skład rządu powtarza do znudzenia: „dobrze, że mamy paszporty”. – Mówi, że pozostało już tylko wybrać kierunek [śmiech]. A ja się nigdzie nie wybieram, ale to nie mój rząd, ja się go wypieram – mówi mieszkanka Pruszkowa.

Dzwonię do kolejnej znajomej – tym razem znowu zwolenniczki PiS. Ale ta, w odróżnieniu od wcześniejszego rozmówcy – Marcina – wcale nie czuje się zawiedziona Macierewiczem. – Bardzo dobrze się stało, bo nie mam wątpliwości co do jego kompetencji. Niestety nie mogę powiedzieć tego samego o Gowinie, dlatego ulżyło mi po ogłoszeniu składu rządu – mówi 30-letnia Kamila.

– Bardzo łatwo jest zrobić jest z kogoś wariata. Ale spróbujmy choć przez chwilę zastanowić się, kto mówi w ten sposób o Macierewiczu – zwraca uwagę 30-latka z Warszawy, od zawsze głosująca na PiS. Z kolei Ania, która na partię Kaczyńskiego nie głosowała i nie zagłosuje nigdy, nazywa nową rzeczywistość „chorą”.

Największą „niespodzianką” jest dla niej powrót Mariusza Kamińskiego jako koordynatora służb specjalnych. – W trakcie kampanii, w drodze do pracy bardzo często mijałam billboard, na którym widniała twarz Mariusza Kamińskiego oraz hasło: uczciwe państwo. Nie sądziłam, jednak, że człowiek, który jeszcze w marcu został skazany na karę 3 lat więzienia i 10-letni zakaz zajmowania stanowisk publicznych za przekroczenie uprawnień w związku z akcją CBA dotyczącej tzw. afery gruntowej wstąpi do rządu, tylko po to, by uniknąć tej kary – mówi pochodząca z Lublina mieszkanka Warszawy.

Jedno jest pewne – żyjemy w nowej rzeczywistości, czy to się komuś podoba, czy nie. Pewne zmiany, nawet daleko idące, są potrzebne i miejmy nadzieję, że nowy rząd w odróżnieniu od poprzedników będzie miał więcej zapału, aby je wprowadzać. Jarosław Kaczyński miał dużo czasu, aby wyciągnąć wnioski po fiasku czwartej RP. Oby dobrze go wykorzystał, bo jest co robić.

toNieMójRząd
natemat.pl

Miesięcznica smoleńska połączona ze Świętem Niepodległości. Kaczyński: „Polska musi sama dojść do prawdy”

Mateusz Włodarczyk, 10.11.2015
Miesięcznica katastrofy smoleńskiej połączona z obchodami Święta Niepodległości. Jarosław Kaczyński przemówił przed Pałacem Prezydenckim i przed pomnikiem Józefa Piłsudskiego.

Miesięcznica katastrofy smoleńskiej

Miesięcznica katastrofy smoleńskiej (Mateusz Włodarczyk / Gazeta.pl)

 

W obchodach miesięcznicy katastrofy smoleńskiej brał udział spory tłum ludzi. Uczestnicy marszu skandowali „Jarosław! Jarosław!”, a jako pierwsza szła grupa niosąca transparent z napisem „Smoleńsk – pamiętamy”. W pochodzie brali udział m.in. Jarosław Kaczyński i Beata Szydło.

Niestety prasa nie została dopuszczona w pobliże Jarosława Kaczyńskiego. – Uczestnicy pytali z jakich redakcji jesteśmy i nas zablokowali. Służba porządkowa wpuszczała do loży prasowej tylko wybranych. Jedna z osób powiedziała: „5 lat was tu nie było, to nie zasługujecie by teraz wejść” – relacjonował nasz reporter.

Pierwsze przemówienie Kaczyńskiego

– Możemy sobie zadawać pytanie, czy ten marsz powinien trwać. Otóż odpowiadam: tak, powinien trwać, bo zwyciężyliśmy, ale nasze cele – upamiętnienie tragedii smoleńskiej, upamiętnienie poległych, upamiętnienie prezydenta Lecha Kaczyńskiego – nie zostały jeszcze osiągnięte. Musimy ciągle o to zabiegać (…) Wydaje mi się, że słuszna jest inicjatywa tych, którzy chcą zwrócić się do prezydenta o to, by zgodził się na umieszczenie na terenie należącym do Pałacu Prezydenckiego krzyża. Dlaczego? Nie muszę tłumaczyć, wszyscy wiemy. Nie może być tak, żeby to zło sprzed pięciu lat trwało. Musi się to zmienić. To jest wielka potrzeba związana z naszymi celami, ale też tym szerszym celem – odnowy Rzeczpospolitej, dobrej zmiany – mówił Jarosław Kaczyński.

– Zmieniać Polskę musimy w prawdzie. W ścisłym związku z tym, co stanowi podstawę naszej polskiej kultury, naszych polskich wartości. A krzyż jest w centrum tego wszystkiego, co związane jest z polskością i nikt nie jest w stanie go stamtąd wyrwać. Stanął tu z inicjatywy harcerzy. Później były wydarzenia, o których nie chciałoby się pamiętać. Ale nie chodzi o żaden triumf ani tym bardziej żaden odwet, a o zwykłą przyzwoitość i sprawiedliwość. Wierzę, że będzie ona przywrócona. Najpierw tym jednym aktem, a później kolejnymi. Wierzę też, że dojdziemy do prawdy, my Polacy. Często mówi się, że potrzebujemy wewnętrznego wsparcia. Nie, do prawdy musimy dojść sami. Polska musi sama dojść do prawdy o Smoleńsku i jestem przekonany, że powstały warunki po temu, by do tej prawdy doszła – kontynuował.

Drugie przemówienie Kaczyńskiego

Po dojściu na plac Piłsudskiego Kaczyński zaczął mówić o dokonaniach tych, którzy po 1918 roku rządzili Polską. – Polska zdołała odeprzeć wszystkie zagrożenia, zdołała tworzyć duże europejskie państwo (…) Polacy tamtego czasu dali radę. To jest przykład do którego powinniśmy się odwoływać. Byłoby wielką przesadą gdybym powiedział, że dziś stoimy przed tak samo wielkimi problemami, ale te problemy są bardzo, ale to bardzo poważne. Musimy otworzyć nowy rozdział naszej historii, żeby Polska trwała przez kolejne pokolenia, żeby po dziesięcio- i stuleciach dokonać tego co nie udało się naszym poprzednikom i przodkom – dogonić najbardziej rozwiniętą część Europy. Czy to jest możliwe? Tak, szanowni państwo, to jest możliwe. Potrzebujemy tylko dobrych rządów, jedności i determinacji – zapewniał prezes PiS.

– Przed chwilą słyszałem tu okrzyki na cześć Beaty Szydło. Słyszałem też okrzyki na cześć Antoniego Macierewicza. To jest symboliczne! Ci wszyscy, którzy chcą tworzyć między nami jakieś podziały głęboko się mylą. Pójdziemy razem do przodu i z całą pewnością zwyciężymy. Zwyciężymy w sprawach doraźnych, w tym wszystkim, co obiecaliśmy narodowi, ale także w tym wielkim wymiarze – Polska odzyska dynamikę, będzie szła do przodu, będzie coraz silniejsza na arenie międzynarodowej i wewnętrznie, a Polacy będą czuli się coraz mocniejszym narodem – zagrzewał zebranych.

Miesięcznica katastrofy

Na dziś przypadały kolejne obchody miesięcznicy katastrofy smoleńskiej. Uczestnicy marszu przeszli ulicami Warszawy w stronę Pałacu Prezydenckiego. Na 20:30 zaplanowane było przemówienie Jarosława Kaczyńskiego. Na miejscu był nasz reporter Mateusz Włodarczyk.

Chwilę później prezes Prawa i Sprawiedliwości złożył kwiaty pod pomnikiem Józefa Piłsudskiego. I tutaj, na godzinę 21, zaplanowane było wystąpienie Kaczyńskiego. Ostatnie miejsce pochodu to Grób Nieznanego Żołnierza.

Dziś rano w mszy upamiętniającej ofiary katastrofy smoleńskiej wzięła udział Beata Szydło wraz z kandydatami na ministrów w rządzie PiS.

Obchody Niepodległości dzień wcześniej – nieprzypadkowo

Obchody Święta Niepodległości i miesięcznicy katastrofy smoleńskiej PiS nieprzypadkowo łączy w jedno wydarzenie. To właśnie 10 listopada Józef Piłsudski powrócił do Warszawy z Magdeburga.

11 listopada Jarosław Kaczyński, wraz z działaczami PiS, spędzi na obchodach w Krakowie.

miesięcznicaKaczyńskiPrzemawia

gazeta.pl

Kaczyński zapowiedział powrót krzyża na Krakowskie Przedmieście

Wah, 10.11.2015

Miesięcznica katastrofy smoleńskiej

Miesięcznica katastrofy smoleńskiej (Mateusz Włodarczyk / Gazeta.pl)

Krakowskim Przedmieściem przeszedł Marsz Pamięci z okazji rocznicy katastrofy smoleńskiej. Przemawiający pod Pałacem Prezydenckim Jarosław Kaczyński zapowiedział powrót w to miejsce krzyża.

– Musimy zmieniać Polskę w prawdzie i w ścisłym związku z tym, co stanowi podstawę polskiej kultury i wartości, a krzyż jest w centrum tego, co jest związane z polskością. I nikt nie jest w stanie go stamtąd wyrwać. Stanął tutaj przed pięciu laty z inicjatywy harcerzy. Teraz nie chodzi o żaden triumf i odwet. Chodzi o zwykłą przyzwoitość i sprawiedliwość. Wierzę, że będzie ona przywrócona najpierw tym jednym aktem, a potem kolejnymi – mówił Kaczyński pod Pałacem Prezydenckim o potrzebie przywrócenia w to miejsce krzyża.

– Wierzę, że dojdziemy do prawdy. Dojdziemy sami do prawdy. My, Polacy. Polska musi sama dojść do prawdy o Smoleńsku. Wierzę, że powstały warunki, by do tej prawdy doszła – dodał wśród braw. – Teraz czas na dalsze marsze i by zabiegać o dalsze zwycięstwo – dodał.

Chcemy ukarania winnych zbrodni

Podczas marszu odczytany został także Apel Klubów „Gazety Polskiej”.

– Niemożliwe stało się możliwe. Całkowitą władzę w Polsce przejmuje jedyna formacja polityczna, która jest zdolna wyjaśnić, co stało się w Smoleńsku. Nowa władza ma większość instrumentów niezbędnych, by podjąć takie działania. Dziękując Bogu za to, że pozwolił nam doświadczyć tej chwili, będziemy się wciąż modlić do Stwórcy i jednocześnie domagać od nowych władz, by owoce tego zwycięstwa nie były zmarnowane. Chcemy godnego uczczenia poległych 10 kwietnia 2010 r. Chcemy uczciwego śledztwa w tej sprawie. Chcemy wreszcie, w miarę możliwości, ukarania winnych zarówno tragedii, jak i tuszowania tej zbrodni. Będziemy trwać w naszej modlitwie, póki tak się nie stanie.

Pod pomnikiem Piłsudskiego dodał także, że „Polska odzyska dynamikę i będzie szła do przodu”. – Będzie silniejsza i z całą pewnością zwyciężymy w sprawach doraźnych oraz w wielkim wymiarze – powiedział.

Dzisiejsza Polska jest terenem zmagania o historyczną pamięć

Wcześniej prezydent Andrzej Duda, rodziny smoleńskie oraz niektórzy politycy PiS, w tym m.in. Joachim Brudziński i kandydat na marszałka Sejmu Marek Kuchciński, uczestniczyli w mszy. Ks. bp Michał Janocha – biskup pomocniczy archidiecezji warszawskiej – mówił m.in. w homilii:

– Dzisiejsza Polska jest terenem zmagania o historyczną pamięć. Jednym z jej symboli stał się Katyń, a z pamięcią o Katyniu nierozerwalnie związała się tragiczna data 10 kwietnia 2010 r., którą co roku, którą co miesiąc – tak jak dziś – wspominamy. Zginęli ci, którzy udawali się, aby uczcić pamięć Katynia, reprezentanci najlepszych synów i córek naszego narodu, ze śp. panem prezydentem Lechem Kaczyńskim i jego małżonką.

A potem w imię tej pamięci tysiące rąk układały krzyż ze zniczy przed prezydenckim pałacem i w imię walki z tą pamięcią inne ręce ułożyły w tym miejscu prześmiewczy krzyż z puszek po wypitym piwie. Przez długi czas, przechodząc wieczorem Krakowskim Przedmieściem, słyszało się po jednej stronie słowa modlitwy, a po drugiej słowa ironii, okrzyki pogardy, starannie rejestrowane przez media, także publiczne. Czy to jest tak, że z jednej strony Warszawa, a z drugiej Warszawka? Nie wiem – mówił i dodał, że „Chrystus im odpuści, bo nie wiedzą, co czynią”.

– Dziś nadchodzi czas, by na nowo pomyśleć o budowie szczególnego miejsca upamiętnienia – pomnika, który wspominałby tragiczną smoleńską katastrofę. Pomnika na miarę tamtego wydarzenia, na Krakowskim Przedmieściu.

Zobacz także

smoleńskiMarszPamięci

wyborcza.pl

Reklamy

%d blogerów lubi to: