Macierewicz, 06.11.2015

 

„Prof. Zybertowicz zaorał Olejnik” – czy od teraz tak będziemy nazywać zwykłe grubiaństwo?

Prof. Andrzej Zybertowicz podczas jednego ze swoich wystąpień.
Prof. Andrzej Zybertowicz podczas jednego ze swoich wystąpień. Fot. Mikołaj Kuras / Agencja Gazeta

Media nowego establishmentu – rozochocone świeżym bardzo jeszcze zwycięstwem powiązanej z nimi formacji – już pokazują jakim językiem mają zamiar się komunikować. Możemy się spodziewać, że tego samego rodzaju stylistyka będzie wkrótce obecna także w głównych kanałach telewizji publicznej.

Prof. Andrzej Zybertowicz jest doradcą prezydenta Andrzeja Dudy. Był wczoraj gościem Moniki Olejnik w „Kropce nad i”. Jego wystąpienie było bardzo emocjonalne. W pewnym momencie pytany o konferencję organizowaną wokół katastrofy Smoleńskiej wypalił słowami, na które mało który aktywny uczestnik życia politycznego pozwoliłby sobie publicznie.

PROF. ANDRZEJ ZYBERTOWICZ

Boże święty, pani nic się nie rozwinęła intelektualnie.

Za tego typu sformułowanie na wizji można się tylko wstydzić. Jak wyglądałaby publiczna debata gdyby składała się tylko z obelżywych wycieczek osobistych? I tak mamy wielu przedstawicieli życia publicznego, którzy permanentnie przekraczają granicę dobrego smaku.

Problem polega jednak nie tylko na pojedynczej wypowiedzi profesora. Jeszcze większy niesmak budzić może reakcja na to, co zrobiły prawicowemedia, które nie przemilczają pozbawionej kultury wypowiedzi profesora, a tryumfalnie się nią na lewo i prawo chwalą, wyraźnie dumne z tego popisu. O zaoraniu Moniki Olejnik mówi m. in. portal wPolityce.pl.

profZybertowicz

natemat.pl

Oswajanie Polaków z Antonim Macierewiczem

Wojciech Czuchnowski, 06.11.2015

Antoni Macierewicz

Antoni Macierewicz (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Jest prawdopodobne, że Antoni Macierewicz obejmie tekę ministra obrony narodowej. Przed wyborami Beata Szydło przekonywała, że szefem MON będzie Jarosław Gowin. Ale od kilku dni PiS oswaja opinię publiczną z kandydaturą Macierewicza.

Na pierwszej linii i tym razem jest Gowin. – Antoni Macierewicz to człowiek szalenie odważny, podjął się likwidacji WSI ze świadomością, że naraża życie. Z całą pewnością wojsko wymaga wyrazistego szefa. Jeżeli Macierewicz zostanie szefem MON, będzie elementem szerszej drużyny – mówił wczoraj Gowin w TVN 24.

A jeszcze miesiąc temu Gowin stał u boku Szydło jako „najbardziej prawdopodobny kandydat na szefa MON” w jej rządzie. – Dzisiaj poznają państwo przyszłego ministra obrony narodowej – mówiła Szydło, gdy 8 października prezentowała Gowina dziennikarzom. Nie podała nazwisk innych „przyszłych ministrów”.

Ale akcja z Gowinem była medialną przykrywką, która miała uspokoić kryzys wywołany przedwyborczymi wystąpieniami Macierewicza w Chicago i w Toronto. Mówił tam bez ogródek o planach powyborczych rozliczeń m.in. z „Polakami, którzy są odpowiedzialni za zamach w Smoleńsku”, oraz o politycznej weryfikacji służb specjalnych. Sugerował też, że rząd PiS wycofa się z przetargu na śmigłowce wojskowe Caracal, bo jest on „przykładem grabieży narodu polskiego”.

PiS budował wtedy łagodny wizerunek. By przyciągnąć umiarkowanych wyborców, wycofało z pierwszej linii radykalnych polityków. Wcześniej władze partii nie chciały potwierdzić informacji, według których Macierewicz miałby objąć MON. Po wystąpieniach Macierewicza w USA Szydło naciskana przez dziennikarzy wystawiła Gowina, a ten zaczął nawet przedstawiać swój program reformy armii.

Ale od kilku dni źródła w PiS podają, że Macierewicz będzie jednak kierować armią. Niesmak związany z niedotrzymaniem przez Szydło obietnicy został uznany za „dopuszczalne straty uboczne”. Mariusz Błaszczak, jeden z liderów PiS, pytany przez RMF, czy w związku z nominacją Macierewicza miałby „poczucie złamania obietnicy wyborczej”, stwierdził: – Nieważne są moje odczucia. Ważne jest to, żeby zrealizować cele, zadania i nasz program. Również w prawicowych mediach pojawiają się komentarze promujące kandydaturę Macierewicza i bagatelizujące sprawę wycofania się z kandydatury Gowina.

Jedyną przeszkodą, która obecnie może stanąć na drodze tego polityka do objęcia MON, jest brak certyfikatu dostępu do tajnych dokumentów NATO. – Wszelkie certyfikaty krajowe minister ma z racji pełnienia swojej funkcji, ale do NATO-wskiego musi przejść procedurę sprawdzającą. Obecna ABW na pewno nie da mu dopuszczenia – twierdzi nasz informator z ABW, która wydaje certyfikaty.

I przypomina, że służba w tej procedurze rozstrzyga wszelkie wątpliwości na niekorzyść weryfikowanej osoby. Macierewicz po weryfikacji WSI był m.in. oskarżany o bezprawne ujawnienie tajemnic państwowych i poświadczenie nieprawdy. Sprawy umorzono z powodów formalnych, ale dla wydania certyfikatu są one istotną przeszkodą. Cytowany rozmówca tłumaczy, że po objęciu władzy i zmianach w kierownictwie ABW PiS będzie musiał znaleźć kogoś, kto weźmie na siebie odpowiedzialność za wydanie Macierewiczowi certyfikatu NATO, inaczej polityk jako minister nie będzie dopuszczony do większości posiedzeń paktu.

Zobacz także

akcjaZGowinem

wyborcza.pl

Reklamy

%d blogerów lubi to: