PO, PiS (29.10.2015)

 

NIKLEWICZ: Czas na ideę

27.10.2015

Platforma Obywatelska, jako partia opozycyjna, musi na nowo zbudować ideę, która będzie ją spajać. Skoro w Sejmie zabraknie lewicy, to Platforma – razem z .Nowoczesną – musi bronić wartości państwa liberalnego, świeckiego i obywatelskiego

Wynik wyborów jest oczywisty. Polacy zadecydowali, że władzę przejmie Prawo i Sprawiedliwość (samodzielnie lub w koalicji). Platforma Obywatelska musi przejść do opozycji. Co by nie mówić – to dowód, że demokracja w Polsce działa. To wartość sama w sobie.

Porażka wyborcza Platformy ma wiele przyczyn. PO zapłaciła za to, co zrobiła, na przykład za odważną reformę emerytalna – podwyższenie wieku emerytalnego. Ale także za to,  co zrobiła za późno: zbyt długo tolerowała nadmierną „elastyczność” na rynku pracy, spychającą setki tysięcy młodych (ale nie tylko) w niestabilne i nisko płatne umowy śmieciowe.

Platforma Obywatelska zapłaciła także za to, że do końca próbowała pogodzić – jak na partię centrum przystało – sprzeczne często interesy różnych grup społecznych. Wielu dobrze zarabiających, ciężko pracujących, wykształconych wyborców z wielkich miast nie uważa, ze trzeba pomagać górnikom czy rolnikom. Słusznie czy nie – taki jest ich pogląd. I w tych wyborach Ci wyborcy mogli zagłosować na nowe ugrupowanie, świadomie adresujące swój przekaz właśnie do wyborców, którzy w kapitalistycznej Polsce odnajdują się najlepiej. Na tym polega demokracja – i nie wolno się na taką rzeczywistość obrażać. Nawet jeśli dla Platformy oznaczało to odpływ wielu wyborców.

Platforma zapłaciła oczywiście także za swoje błędy. Nie muszę ich szczegółowo wymieniać, inni autorzy zrobią to znacznie lepiej ode mnie. Dość powiedzieć, że dla wielu wyborców kluczowe mogły być względy estetyczne. Niewłaściwe zachowania zostały zapamiętane, bez względu na to, czy ich autorzy ponieśli konsekwencje, czy nie.

By stać się nieustępliwą opozycją i politycznie odbudować w kolejnych latach, Platforma musi odrobić pracę domową.

Ludzi skupionych w partii politycznej musi łączyć wspólna idea, pomysł na Polskę. Ugrupowanie polityczne musi umieć odpowiedzieć na pytanie – parafrazując Słowackiego – Polska, ale jaka? Przez ostatnie lata Platforma Obywatelska za dużo mówiła, jakiej Polski nie chce, jakiej się boi, a za mało o tym, jaką Polskę proponuje. Wyborcy nie mieli pewności, co jest tym cementem, który spaja Platformę – i dlatego niektórzy z nich odwrócili się od niej. Niektóre ruchy kadrowe tylko ich w tym poczuciu zawodu utwierdziły – jak można głosować na Platformę, gdy na jej listy byli przyjmowani politycy z jednym jedynym wspólnym mianownikiem – niechęcią do PiS-u? Tym bardziej, ze ta niechęć wynikała nie ze światopoglądowych różnic, ale z personalnych konfliktów o ambicjonalnym charakterze. Co wspólnego może mieć Platforma Obywatelska z politykiem, który publicznie nawołuje, by jakiegoś dziennikarza usunąć z publicznych mediów? To mają być wartości Platformy? Obywatelskiej? Nie, to nie są wartości Platformy Obywatelskiej.

Opowieść o Polsce, którą Platforma powinna dziś rozwinąć, nie może być oparta o wyświechtane frazesy. Dziś wszystkie partie polityczne podpiszą się pod obietnicami (by podać tylko kilka przykładów) „Polski otwartej, sprawnie zarządzanej i silnej w Europie”. Rolą Platformy jest powiedzieć obywatelom, jak chce rozumieć Polskę otwartą, co konkretnie rozumie przez „sprawne zarządzanie” i jak zbudować siłę w Europie. Program wyborczy, z którym Platforma Obywatelska szła do wyborów, to dobry początek. Teraz jednak potrzeba znacznie więcej pracy.

Po drugie, Platforma musi naprawić swój wizerunek, swoją polityczną estetykę. Platforma musi na nowo przekonać wyborców, że jej przedstawiciele wiedzą jakie zachowania są dopuszczalne, a jakie nie. Odzyskanie utraconej twarzy zajmie sporo czasu, ale innego wyjścia nie ma. Pierwszy krok już został zrobiony: Platforma przyjmuje wyborczą porażkę z godnością i nie kłamie o „sfałszowanych wyborach”.

Do pracy zatem. Jeszcze Polska nie zginęła.

*Konrad Niklewicz – wicedyrektor Instytutu Obywatelskiego

Tekst opublikowany na: instytutobywatelski.pl

 

poMusi

TOK FM

Co Kaczyński robił nocą w Pałacu Prezydenckim? Drugie tajne spotkanie prezesa z Dudą

Duda i Kaczyński wolą rozmawiać nocą?
Duda i Kaczyński wolą rozmawiać nocą? Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Z wtorku na środę szef Prawa i Sprawiedliwości odwiedził głowę państwa – nie wiadomo dlaczego panowie spotkali się akurat nocą. Spekuluje się jednak, że wizyta o nietypowej porze ma związek z kandydaturą Beaty Szydło na premiera.

W środę oficjalnie ogłoszono, że to właśnie ona ma stanąć na czele Sejmu – taką decyzję dzień wcześniej podjął komitet polityczny zwycięskiej partii. Podczas spotkania ustalono również, że Kaczyński i jego najbliżsi współpracownicy poprowadzą rozmowy z prezydentem. Te zaś mają dotyczyć powołania nowego rządu.

Według ustaleń „Newsweeka”, polityk wykorzystał to upoważnienie natychmiast i udał się do Pałacu Prezydenckiego. Gazeta w rozmowie z członkiem partii poznała domniemany powód nocnej wizyty. – Ustalenie między prezesem a Beatą [Szydło] jest takie, że ona zostaje premierem, ale on ustala skład rządu – stwierdził.

Warto przypomnieć, że Jarosław Kaczyński już wcześniej widział się późną porą z Andrzejem Dudą. Ostatnim razem to jednak prezydent odwiedził prezesa PiS. Pisaliśmy w naTemat, że spotkali się w jego domu na warszawskim Żoliborzu, co również jest owiane tajemnicą.

Źródło: Newsweek

coKaczyński

naTemat.pl

Reklamy

%d blogerów lubi to: