PiS (26.10.2015)

 

Nie lamentować i nie ogłaszać żałoby

Aleksander Smolar, politolog, prezes Fundacji Batorego, 26.10.2015
Wybory parlamentarne 2015. Jarosław Kaczyński i Beata Szydło na wieczorze wyborczym w sztabie PiS

Wybory parlamentarne 2015. Jarosław Kaczyński i Beata Szydło na wieczorze wyborczym w sztabie PiS (PAWEL KOPCZYNSKI / REUTERS / REUTERS)

Co dalej? Pierwszy ruch, jaki będzie chciał wykonać Jarosław Kaczyński, to poszerzenie swojej bazy wyborczej. Będzie chciał zabetonować większość, którą ma PiS. Będzie uwodził Kukiza, którego partia może skończyć jako przystawka. Ale członkowie partii Kukiza nie będą się słuchać Kaczyńskiego, mają własne cele. To skrajna prawica, która dla PiS może być problemem.

Kaczyński chce zmienić konstytucję jak Orbán, to plan maksimum. Chce wzmocnić władzę wykonawczą, osłabić parlament i sądy. Będzie potrzebował do tego większości. Będzie szukał jej u Kukiza, nie sądzę, że poprze to PSL. Będzie próbował przez Gowina wyszarpać platformerską prawicę.

W propagandzie PiS będzie mówił, że PO rzekomo ewoluuje na lewo. Będzie chciał stworzyć słabszy PO-PiS. Czy PO obroni się przed tym atakiem? To będzie zależało od tego, czy Platforma będzie miała program na opozycję. PO musi się odnowić programowo i pokoleniowo. Dziś jest pusta, zdemoralizowana i pozbawiona idei. Nadzieja jest w takich ludziach jak Joanna Mucha i Rafał Trzaskowski. Kopacz może przetrwać jako lider za sprawą braku alternatywy. Schetyna nie jest alternatywą. Nie jest mówcą, nie ma cech przywódcy. PO się nie rozleci, ale może być podatna na upływ krwi.

Dlaczego przegrała? Tusk miał pustkę ideową, wyciął konkurencję i spowodował, że teraz to partia bez talentów. PO żerowała na funduszach unijnych i strachu przed PiS. Ale też się zużyła władzą i znudziła obywatelom. Błędem było, to że nie krytykowano Platformy.

Czy bać się PiS? Tak, powinniśmy. Jego projekt państwa jest nieliberalny, chce izolować nas od Europy. Ale trzeba też pamiętać, że tę partię poparła połowa Polski. Mamy konflikt cywilizacyjny. Pół Polski dotąd czuło się wydziedziczone, czuło się obco w transformacji. I oni mają teraz prawo do Polski. To gorzej wykształceni, mieszkańcy wsi i miasteczek. Zapłacili dużą cenę za transformację – ubożsi, konserwatywni Polacy tak na niej nie skorzystali. Oni potrzebowali zmiany i poczucia, że Polska też jest ich, bo dotąd nie była. Czuli się obco we własnym kraju. Dlatego trzeba ich zrozumieć i zinterpretować pozytywnie fakty, nawiązać z nimi kontakt.

Zmiana władzy może mieć też plusy. Apeluję, żeby nie lamentować i nie ogłaszać żałoby. Wynik wyborów jest wskaźnikiem problemów społecznych w Polsce. Mamy podzielony kraj. Musimy więc rozmawiać z PiS i jego wyborcami o tym, jak przezwyciężyć ten podział. Musi powstać program dla Polski.

Co im zaproponować? Na początek nie oskarżać o putinizm. Polska jest państwem demokratycznym, będzie miała silną opozycję. Trzeba krytykować, ale pozytywnie. Bo na PiS głosowali nie tylko przegrani na transformacji, ale też ci. którzy chcieli zmiany. Młodzi nie dali się nastraszyć. Trzeba punktować PiS, pokazywać zagrożenia, jakie niesie, ale nie można demonizować dyktaturą. Nie straszyć, bo to ludzi irytuje.

Będzie odwet za Smoleńsk. Dla PiS problemem jest to, że Tusk jest teraz w Brukseli. Próba postawienia go przed Trybunałem Stanu skonfliktuje nas z Europą. Pewne jest też to, że będą teraz zmieniać nazwy ulic i placów na „Lecha Kaczyńskiego”.

Sądzę, że PiS będzie rządzić całą kadencję. Kaczyński nie popełni błędu. Ale boję się, że zmarnują ostatnie tłuste lata dla Polski. Będą rządzić w dobrym czasie. Są jeszcze fundusze z UE, nie ma jeszcze zapaści demograficznej. Ale podobnie jak PO fundusze wydadzą nie na modernizację, tylko na zaspokajanie krótkoterminowych celów.

NOT. MAJ

piSBędzieRządzić

wyborcza.pl

Budapeszt w Warszawie

Jarosław Kurski Gazeta Wyborcza, 26.10.2015

Jarosław Kaczyński. PiS wygrywa

Jarosław Kaczyński. PiS wygrywa (Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta)

Mamy „Budapeszt w Warszawie”. Spełniły się słowa Jarosława Kaczyńskiego. Trwa nerwowe przeliczanie, czy wraz z mandatami Kukiza i ewentualnie Korwina PiS uzbiera koalicję zdolną zmienić konstytucję.

A to właśnie trwała zmiana ustroju Polski – naruszenie trójpodziału władzy – jest głównym celem PiS i największym niebezpieczeństwem dla demokracji.

Platforma przegrała z kretesem. Zużyło ją osiem lat rządzenia. Od afery podsłuchowej, która podmyła fundamenty partii rządzącej, poprzez fatalną przegraną Bronisława Komorowskiego, PO była w odwrocie. Bez mocnego lidera, bez planu, bez woli walki. Jedyną osobą, której naprawdę zależało, była premier Ewa Kopacz.

Podziwiany na świecie sukces ostatnich ośmiu lat wyrażony w twardych danych – rosnącej płacy minimalnej, PKB, malejącym bezrobociu – okazał się bez znaczenia. Wobec emocji liczby są bezradne.

Ludzie widzą, że Polska nie jest w ruinie, ale chcą „zmiany”, cokolwiek to znaczy. PO zapłaciła też cenę za podniesienie wieku emerytalnego – reformę konieczną, ale politycznie kosztowną. Fatalna jest klęska lewicy, bo bez niej ten Sejm nie będzie reprezentatywny. To jak rok 1993, gdy zabrakło w nim prawicy.

Taki jest wyrok demokratyczny i trzeba go uszanować, bez żałosnych andronów o sfałszowanych wyborach i bez okupowania PKW.

Polska jest głęboko pęknięta. Jednak jutro połowa Polaków nie wyjedzie z kraju tylko dlatego, że ich partie przegrały wybory. Przeciwnie, dziś nadszedł czas na mobilizację społeczną, na uświadomienie sobie powagi sytuacji.

Potrzeba sojuszu wszystkich sił, które bronić będą demokracji liberalnej przed zakusami większości parlamentarnej: społeczeństwa obywatelskiego, niezależnych mediów oraz partii, które sprzeciwiają się autorytaryzmowi.

wyborcza.pl

 

Wybory 2015. „NYT”: Prawica wraca z hukiem do władzy w Polsce. „To niezwykle wymowne”

AB, PAP, 26.10.2015
Po prawie 10 latach główna opozycyjna partia prawicowa – PiS – „wraca z hukiem” do władzy, obiecując wyborcom wyższe pensje i obronę tradycyjnych katolickich wartości – relacjonuje „New York Times”. I dodaje: Polacy byli coraz bardziej zmęczeni słuchaniem o kwitnącej gospodarce.
http://www.gazeta.tv/plej/19,147565,19086834,series.html?embed=0&autoplay=1

 

Nowojorski dziennik podkreśla, że sondażowe wyniki exit poll, zgodnie z którymi PiS może nawet samodzielnie rządzić w Polsce, „niezwykle wymownie” obrazują przyłączenie się Polski do jej wielu regionalnych sąsiadów, którzy już wcześniej „przesunęli się na prawo”.

„Wygląda na to, że po raz pierwszy w historii postkomunistycznej Polski żadna z lewicowych lub socjaldemokratycznych partii w kraju nie przekroczyła progu, by zdobyć mandaty w parlamencie” – podkreśla „NYT”.

 

Gazeta relacjonuje, że PiS już w niedzielę ogłosiło zwycięstwo, a jej lider Jarosław Kaczyński zapewnił, że nie będzie „żadnej zemsty, (…) żadnych osobistych rozgrywek. Żadnego kopania tych, którzy upadli – nawet jeśli upadli z własnej winy i słusznie”.

„PO była na cenzurowanym od lata”

„NYT” zauważa, że brat zmarłego w 2010 roku w katastrofie lotniczej prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego nie prowadził kampanii jako kandydat swej partii na premiera. „Chociaż oczekuje się, że to on będzie sprawować władzę za kulisami i choć to on był głównym mówcą podczas niedzielnego świętowania zwycięstwa, urząd premiera ma przypaść innemu weteranowi partii – Beacie Szydło” – wyjaśnia gazeta.

Dziennik zauważa, że licząca 38 mln mieszkańców Polska „jest zarówno największym, jak i najbardziej ekonomicznie żywotnym krajem w Europie Wschodniej i w ostatnich latach wyrosła na regionalnego lidera”. Mimo to – analizuje dalej „NYT” – okazało się, że rozczarowani wyborcy są „coraz bardziej zmęczeni słuchaniem o kwitnącej gospodarce”, która ich zdaniem pozostawiła zbyt wielu ludzi daleko w tyle, zwłaszcza za bardziej zamożnymi mieszkańcami krajów Europy Zachodniej.

Platforma Obywatelska – dodaje „NYT” – była na cenzurowanym od zeszłego lata, czyli od kiedy kilku rządowych urzędników zostało nielegalnie podsłuchanych i przyłapanych na „niepoprawnych politycznie komentarzach”. Kolejnym ciosem dla PO było odejście jej dotychczasowego lidera Donalda Tuska, który zrezygnował z funkcji premiera, by zostać przewodniczącym Rady Europejskiej w Brukseli.

 

gazeta.pl

 

W prawo zwrot!

Nastąpiła zmiana, wielka zmiana. Wygrało PIS, wygrało zdecydowanie i wszystko wskazuje na to, że będzie rządzić samodzielnie. Czyli osiągnie to, czego po 89 roku nie osiągnął nikt.

Już za kilka chwil niemal absolutnym władcą Polski zostanie Jarosław Kaczyński. Prezydent zapewne będzie notariuszem rządu, z kolei Beata Szydło nie będzie się prezesowi przeciwstawiała. A gdyby spróbowała, szybko przestanie być premierem.

Jarosław Kaczyński będzie więc dysponował władzą, jakiej w III RP nie miał nikt. A to z kolei oznacza, że za chwilę zacznie realizować projekt IV RP, być może z turbodoładowaniem.

Liberalna demokracja będzie zagrożona. Wystarczy spojrzeć na chowany ostatnio pieczołowicie projekt zmian konstytucji w wersji PIS-u. Oznacza on ni mniej ni więcej właśnie odejście od liberalnej demokracji. Ludowe sądy, kontrola i weryfikacja sędziów oraz prokuratorów, pełna kontrola mediów, przynajmniej publicznych. To na początek.

PIS nie zbliży się zapewne do większości konstytucyjnej, ale i bez zmiany konstytucji błyskawicznie zmieni reguły gry. Opozycja będzie w nowym Sejmie zapewne wyłącznie ozdobnikiem.

Wynik PO jest w sumie przyzwoity, przyzwoity, biorąc pod uwagę kolejną słabą kampanię tej partii, a przede wszystkim zmęczenie jej ośmioletnimi rządami. Zmęczenie odczuwane przez samą Platformę, a przede wszystkim przez jej wyborców.

Wynik może jest przyzwoity, ale PO poniosła upokarzającą klęskę. Więcej, trzeba to sobie powiedzieć, klęskę poniósł cały establishment III RP. Naród opowiedział się za zmianą, radykalną zmianą. Taka zmiana, zapewne szalenie głeboka, nastąpi. Nastąpi szybko.

Lewica jest na granicy unicestwienia. A w zasadzie samounicestwienia. Bo jeśli rzeczywiście nie wejdzie do Sejmu, stanie się to za sprawą Adriana Zandberga, który Zjednoczonej Lewicy odebrał dokładnie tyle, ile potrzebowała, by przekroczyć wyborczy próg. Parlament bez lewicy. Tego w III RP też jeszcze nie było.

Nowoczesna.pl wejdzie do parlamentu. To jej sukces, choć i ona będzie w Sejmie zapewne ozdobnikiem. Nie ona będzie wyznaczać kurs, nie ona będzie o istotnych rzeczach decydować. Będzie mogła mówić swoje. Taki głos jest, będzie ważny, ale to jednak tylko głos, a nie wpływ.

Nie sposób przewidzieć czy ostatecznie będzie w Sejmie PSL i Korwin. Ale to w sumie nieistotne z punktu widzenia całości obrazu. Choć oczywiście, wylot ludowców z Sejmu po 25-ciu latach ich stałej obecności byłby symptomatyczny. Polską wieś, z dalekimi tego konsekwencjami, na długie lata przejmie PIS.

Wygląda na to, że w prawicowym sejmie będziemy mieli prawicowy pluralizm. Prawica socjalno – radykalna (PIS), nacjonalistyczna(Kukiz), gospodarczo – liberalna(Petru), ewentualnie agrarna (PSL) i skrajnie liberalna (Korwin).

Ostatecznych wyników jeszcze nie znamy. Ale to co najważniejsze wiemy. Polska, Polacy skręcili ostro w prawo. Czy to się komuś podoba czy nie, jutro obudzimy się w innej Polsce. Jak bardzo innej? Tego dowiemy się całkiem niedługo.

naTemat.pl
Reklamy

%d blogerów lubi to: