Duda

 

W godzinę próby został w PiS [sylwetka Andrzeja Dudy]

Magdalena Kursa, Agata Kondzińska, 29.11.2013
Andrzej Duda (pierwszy z prawej) na konferencji prasowej PiS

Andrzej Duda (pierwszy z prawej) na konferencji prasowej PiS (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Wynalazł go Arkadiusz Mularczyk, wypromował Zbigniew Ziobro, docenił Lech Kaczyński. Kim jest Andrzej Duda? – pisały w listopadzie ubiegłego roku Magdalena Kursa i Agata Kondzińska.
Gdy pod koniec ubiegłego roku politycy PiS zdecydowali, że rzecznikiem partii zostanie Andrzej Duda [wtedy po raz pierwszy zawieszono Adama Hofmana], niektórzy odetchnęli. Mówią: – Dobrze, że to Andrzej. Obciachu nie będzie. Elegancki, młody, dobrze się prezentuje i potrafi się wysłowić.

Oto próbki:

* „To będzie taka Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Będzie bronić kłamstwa smoleńskiego stworzonego przez Rosjan, a przenoszonego do świadomości Polaków przez komisję Millera!” – mówił o zespole Macieja Laska, który wyjaśniał przyczyny katastrofy smoleńskiej.

* „Nikt nie udowodnił mi jeszcze, że pan prezydent zginął przypadkowo. Jedyne ekspertyzy, jakie widziałem, przeczą takiej wersji” – to jego słowa o wydarzeniach z 10 kwietnia 2010 r. w Smoleńsku.

* „To jest normalne zabójstwo, nazwijmy rzecz po imieniu” – przekonywał z sejmowej mównicy podczas debaty o ustawie aborcyjnej.

Ma 41 lat i jest krakowianinem. Jego dziadek był żołnierzem, wielbicielem marszałka Józefa Piłsudskiego, członkiem AK, walczył w kampanii wrześniowej. Rodzice profesorowie są wykładowcami w Akademii Górniczo-Hutniczej. Matka jest chemikiem, ojciec – automatykiem.

Duda skończył w Krakowie renomowaną „dwójkę”, liceum słynące z surowości. Jedna z koleżanek licealistek tak go wspomina: – Był bardzo miły. Wszystkim mówił „cześć”, nawet młodszym kolegom, których nie znał osobiście. No i podobał się dziewczynom. Jak wszyscy chodził w niedziele na słynne „dziewiętnastki”, czyli modne wśród młodzieży msze u dominikanów. W przeciwieństwie do większości, która raczej wystawała przed kościołem, on wchodził do środka i rzeczywiście brał udział w mszy.

Były ministrant. Do dziś wiara jest dla niego ważna. – Kościół ma dwa tysiące lat i istnieje dlatego, że jest instytucją stabilną i ważną dla ludzi – mówi.

A nauki Kościoła wykluczające np. metodę zapłodnienia in vitro? – Jestem jej przeciwny, ale rozumiem, że ludzie szukają możliwości, żeby mieć dzieci – mówi.

Gejów nie potępia, jeśli nie obnoszą się ze swoją orientacją seksualną: – Akceptuję ludzi takimi, jakimi są, ale niech mniejszości nie oczekują, że będą miały prawa większości.

Koniec liceum to dla Dudy też koniec sześcioletniej przygody z harcerstwem. Po latach szefem jego biura poselskiego zostanie kolega z harcerstwa Wojciech Kolarski, wcześniej przez wiele lat związany ze środowiskiem Jana Rokity. Kolarski wspomina wspólne lata z młodości: – Pamiętam go z wielkanocnych mszy w kościele św. Idziego, ale też z gier terenowych. Już wtedy był liderem.

O tym, że Duda zaangażował się politycznie, Kolarski dowiedział się z radia w 2007 r. Wtedy jednak jego kolega do Sejmu się nie dostał.

Opiekun Marty Kaczyńskiej

Skończył prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim i został wykładowcą w katedrze prawa administracyjnego. Gdy w 2011 r. wszedł do Sejmu, wziął urlop na uczelni. Jego żona uczy języka niemieckiego w liceum, córka skończyła właśnie 18 lat.

Dudę do polityki wciągnął Arkadiusz Mularczyk, wówczas poseł PiS, dziś Solidarnej Polski. Wspomina: – Poznałem go przez znajomego adwokata i wciągnąłem do prac nad ustawą lustracyjną. Był 2006 rok. Był moim współpracownikiem, dobrym, sumiennym, rzetelnym. Potem poznał go Zbyszek Ziobro i zrobił wiceministrem sprawiedliwości. Po przegranych wyborach polecił Lechowi Kaczyńskiemu i Duda został wiceministrem w Kancelarii Prezydenta.

Bartosz Kownacki, poseł PiS, którego gabinet sąsiadował z gabinetem Dudy, też go chwali: – Gość z klasą, sprawny prawnik od prawa administracyjnego.

Nominacja w kancelarii Lecha Kaczyńskiego zrobiła na Dudzie największe wrażenie. Krakowski poseł PiS czuje się spadkobiercą jego dorobku i idei. W 2011 r. znów wystartował do Sejmu – dostał aż 80 tys. głosów, szósty wynik w kraju. Jest dumny, że wystąpił w filmie „Mgła”, dając „świadectwo wydarzeń związanych z tragedią smoleńską”. „Mgła” to opowieść o katastrofie smoleńskiej widzianej oczami tych urzędników Kancelarii Prezydenta, którzy 10 kwietnia 2010 r. czekali na polską delegację w Katyniu lub zostali w Polsce.

Tego dnia jako wiceminister Kancelarii Prezydenta odmówił przekazania władzy ówczesnemu marszałkowi Sejmu Bronisławowi Komorowskiemu, dopóki nie zobaczy świadectwa zgonu prezydenta ani oficjalnej noty dyplomatycznej o jego śmierci.

O jego pracy w Kancelarii głośno było przy okazji ułaskawienia Adama S., skazanego za wyłudzenia biznesmena z Kwidzyna – wspólnika Marcina Dubienieckiego, męża Marty Kaczyńskiej. Ekspresowo załatwiony wniosek przygotowywał m.in. Duda. Gdy sprawa wyszła na jaw, mówił, że ma czyste sumienie, bo nie znał Dubienieckiego ani jego powiązań biznesowych.

Duda działa w Ruchu Społecznym im. Lecha Kaczyńskiego. Opiekuje się też Martą Kaczyńską, gdy ta przyjeżdża do Krakowa na grób rodziców. Świetnie sprawdza się na wiecach, zwłaszcza tych organizowanych w rocznicę pogrzebu Marii i Lecha Kaczyńskich na Wawelu. Oskarżał tych, którzy protestują przeciw pochówkowi na Wawelu twierdząc, że nie są patriotami.

Sąsiad Anny Grodzkiej

W Krakowie stał się szerzej znany, gdy w 2010 r. jako 38-latek wystartował w wyborach na prezydenta Krakowa. Kampanię wyborczą zrobił sprawnie: unikał w niej tematyki smoleńskiej, a skupiał się na sprawach miasta. Dostał 23 proc. głosów i wszedł do drugiej tury z popularnym w mieście prezydentem Jackiem Majchrowskim.

W mieście ma spore poparcie, uważany jest za człowieka, który w ważnych dla Krakowa sprawach potrafi współpracować ponad podziałami partyjnymi: usiadł przy tzw. okrągłym stole mieszkaniowym np. z Anną Grodzką, pierwszą transseksualną posłanką w polskim parlamencie, tak obśmiewaną przez jego partyjną koleżankę Krystynę Pawłowicz.

Grodzka, która ma biuro poselskie w tej samej kamienicy co Duda, chwali sąsiada m.in. za dobre maniery.

Czas partyjnej próby to dla Dudy rozstanie PiS z ziobrystami. – Odkryty przeze mnie, wypromowany przez Zbigniewa Ziobrę, w godzinę próby został w PiS – Arkadiusz Mularczyk z Solidarnej Polski ma żal do dawnego kolegi.

Ubiegłoroczną decyzję o powołaniu Dudy na rzecznika Mularczyk oceniał w kontekście rywalizacji z Solidarną Polską, bo Kraków to też miasto Ziobry. – To człowiek ze stajni Ziobry, który dziś jest przez prezesa wykorzystywany do walki z nami. Jest narzędziem w jego rękach – mówił wtedy Mularczyk.

Duda odpowiadał: – Rozumiem, że moi koledzy, którzy odeszli, są rozczarowani, że do nich nie dołączyłem. Ale przez 2,5 roku pracowałem dla Lecha Kaczyńskiego, który jest dla mnie wzorem prowadzenia i postrzegania polskich spraw. Sprzeniewierzyłbym się swoim wyborcom, którzy głosowali na mnie, bo byłem na pierwszym miejscu listy PiS, którego twórcą był Lech Kaczyński.

Paradoksalnie, odejście ziobrystów wzmocniło Dudę. Pozwoliło mu wyjść z cienia byłego, popularnego ministra sprawiedliwości. Teraz to on zaczął wyrastać na partyjnego szeryfa, choć od tego porównania się odżegnuje. Duda przejął w partii sprawy zaostrzenia kodeksu karnego, był głównym spikerem w aferze Amber Gold.

Jednak w partii nie zbudował silnej pozycji. Po odejściu ziobrystów nadal trzyma z tymi, którzy pracowali dla prezydenta – z Adamem Kwiatkowskim czy Maciejem Łopińskim.

Od dawna bardzo aktywny na Facebooku i Twitterze. W PiS ostrożnie typowali Dudę na przyszłego ministra sprawiedliwości. Ten odpowiadał tylko: – Najpierw musimy wygrać wybory, po to żeby zmieniać Polskę na lepsze.

W maju tego roku został europosłem.

Zobacz także

 

Wyborcza.pl

Andrzej Duda kandydatem PiS na prezydenta. To on powalczy z Bronisławem Komorowskim

Andrzej Duda kandydatem PiS na prezydenta. To on powalczy z Bronisławem Komorowskim
Andrzej Duda kandydatem PiS na prezydenta. To on powalczy z Bronisławem Komorowskim Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta

Jarosław Kaczyński w końcu oficjalnie potwierdził to, o czym mówiło się już od jakiegoś czasu. To Andrzej Duda z ramienia PiS powalczy prezydenturę Polski w zbliżających się wyborach.

Takie plotki pojawiały się już wielokrotnie, ale ani prezes Kaczyński, ani sam zainteresowany ich nie potwierdzali. Dopiero dzisiaj, podczas wizyty ekipy PiS w Krakowie, były premier powiedział, że zarekomenduje partii kandydaturę Dudy. A wiadomo, że jak prezes rekomenduje, to decyzja jest właściwie tylko formalnością. Tym samym Andrzej Duda stał się największym kontrkandydatem Bronisława Komorowskiego w walce o fotel prezydenta Polski.

JAROSŁAW KACZYŃSKI

Będę rekomendował partii taką decyzję. Zwołam kongres PiS, by Andrzej Duda, bo jestem pewien, że zostanie wysunięty, mógł tam przedstawić swój program.

Następnie Duda zaproszony przez prezesa PiS na scenę przekonywał że, jako ewentualny prezydent, będzie służył Polsce i demokracji.

– Będę ubiegał się o urząd, by służyć temu, co dla Polaków najważniejsze: niepodległej i suwerennej Rzeczypospolitej. Dziękuję panu premierowi za tę nominację. Dla mnie to nie tylko zaszczyt, ale i wielkie zobowiązanie – mówił. Pod koniec przemówienia nie brakowało standardowych już okrzyków „zwyciężymy”. Problem w tym, że PiS od dawna zwyciężyć nie może.

Wiele wskazuje, że kandydatura tego nie zmieni. Choć jest to kandydat mniej kontrowersyjny i stosunkowo wyważony, to jego największą słabością jest fakt, iż jest po prostu nieznany. Nie jest postacią tak rozpoznawalną, jak inni liderzy PiS, o samym prezesie już nawet nie wspominając. Patrząc na sondaże zaufania, wszystko wskazuje, że Bronisław Komorowski ma kolejną kadencję w kieszeni. Na chwilę obecną nie widać żadnego kandydata, który mógłby mu realnie zagrozić.

Aktualnie Andrzej Duda jest europosłem z ramienia PiS, wcześniej był posłem VII kadencji. Od 2006 do 2007 roku był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości. Na tym samym stanowisku pracował w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, Duda – z wykształcenia prawnik – był także członkiem Trybunału Stanu. W 2010 roku bez powodzenia kandydował na urząd prezydenta Krakowa.

naTemat.pl

Reklamy
Komentarze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s


%d blogerów lubi to: