Lis (15.10.2015)

 

Pawłowicz chce, by córka Kopacz wyemigrowała razem z matką. „Półksiężyc i burka im na drogę”

Prof. Krystyna Pawłowicz ma nadzieję, że córka Ewy Kopacz wyjedzie z Polski wraz ze swoją matką
Prof. Krystyna Pawłowicz ma nadzieję, że córka Ewy Kopacz wyjedzie z Polski wraz ze swoją matką Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Prof. Krystyna Pawłowicz (PiS) ma nadzieję, że córka Ewy Kopacz nie żartowała, gdy mówiła o możliwym wyemigrowaniu do Kanady. Na antenie Radia Maryja posłanka zachęciła Katarzynę Kopacz-Petranyuk do zabrania ze sobą matki.

Córka Ewy Kopacz powiedziała „Super Expressowi”, że „boi się rządów PiS, Kaczyńskiego i Macierewicza”. – Jeśli oni wygrają, to wyjedziemy do Kanady – oświadczyła Kopacz-Petranyuk, której mąż pochodzi właśnie z Kanady.

Deklaracja córki Ewy Kopacz zwróciła uwagę Krystyny Pawłowicz. – Mam nadzieję, że zabierze mamusię, wtedy półksiężyc i burka im na drogę – oznajmiła posłanka, którą cytuje portal Gazeta.pl. Pawłowicz wspomniała o półksiężycu i burce, a nie krzyżu, ponieważ „one pokazały, że niszczą religię katolicką, chrześcijańską”.

Na Facebooku posłanka zażądała zaś, by wśród dziennikarzy, którzy poprowadzą poniedziałkową debatę Kopacz-Szydło, znalazł się redaktor Telewizji Trwam. Debatę organizują stacje TVP1, TVN24 i Polsat.

ŻądamDopuszczenia

pawłowiczChce

naTemat.pl

Kaczyński właśnie wyrwał Beacie Szydło kampanię z rąk. Będzie mógł powiedzieć, że to on wygrał wybory

A teraz grzecznie panią przeproszę.
A teraz grzecznie panią przeproszę. Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Prezes: trzy wiece, kandydatka na premiera: jedno spotkanie z seniorami. Tak wygląda plan dnia liderów PiS na 10 dni przed wyborami. Chociaż używanie tutaj liczby mnogiej jest coraz bardziej dyskusyjne. Jeśli PiS wygra będzie mógł powiedzieć “to ja wygrałem te wybory, Szydło nic nie robiła”. To da mu wolną rękę w tworzeniu powyborczej architektury.

Dała radę?
“Damy radę!” – to hasło sztabowców PiS. Umieszczają je we wszystkich wpisach w mediach społecznościowych, na plakatach i w spotach. Ale Beata Szydło nie dała rady. Co więcej, sam prezes robi wiele, by to pokazać.

Czwartek, do wyborów zostało dziesięć dni. Jarosław Kaczyński musiał wstać przed 10, by o 11 wyjechać z Warszawy do Płocka, gdzie o 13 miał przemówić pod główną bramą Orlenu. Kiedy pojawiłem się tam ok. 12.30 właśnie zaczynał zbierać się tłumek zwolenników PiS. To kandydaci, samorządowcy, młodzieżówka i pokaźna reprezentacja “Solidarności”.

Lider i paprotka
Prezes przyjechał pół godziny po czasie, ale pomimo przeszywającego wiatru nikt nie narzekał. Czekali na swojego lidera. Poddenerwowany Wojciech Jasiński zapowiedział swojego dawnego kolegę ze studiów i prezes zaczął mówić. Jarosław Kaczyński przekonywał też, że “Polska spadła w rankingu wydatków na ‘Be plus eR”, co nie jest prawdą. Narzekał też, że liczba mieszkańców Płocka się zmniejsza.

Później Jarosław Kaczyński przez kilka minut zapewniał, że Prawo i Sprawiedliwość ma kadry, by zarządzać nie tylko ministerstwami i najważniejszymi urzędami, ale też wielkimi państwowymi firmami. Reasumując: to było poważne, polityczne przemówienie lidera partii zmierzającej po władzę. Później Kaczyński pojechał do Nidzicy, a dzień skończy w Elblągu, skąd wybrano go senatorem w wyborach w 1989 r.

Wszystkie kamery na prezesa
Co w tym czasie robiła Beata Szydło? Jej plan dnia (przypomnijmy, na 10 dni przed wyborami) składał się z jednego punktu. To spotkanie z seniorami. Z całym szacunkiem dla seniorów, ale polityczna waga tego wydarzenia była nieporównywalnie mniejsza, niż przemówienia Kaczyńskiego. Szydło została sprowadzona do roli paprotki. Zresztą nie po raz pierwszy w tej kampanii.

Do tego w PiS zawiodło planowanie, bo prezes zaczął dosłownie kilka minut po tym, jak zaczęła przemawiać Szydło. Wybór telewizji był oczywisty. “Do przemówienia Beaty Szydło jeszcze wrócimy, teraz przenieśmy się do Płocka, gdzie jest prezes PiS Jarosław Kaczyński”.

Cień Dudy
Bo choć początkowo wydawało się, że wielki socjotechniczny projekt “Beata Szydło liderem” się udaje, szybko okazało się, że paliwa z kampanii Andrzeja Dudy wystarczyło tylko na kilka tygodni. Politycy PiS przekonują, że Beata Szydło przeszła ogromną przemianę. Może i tak jest, ale to nadal zbyt mały postęp, by udźwignąć tak wielkie wyzwanie, jak poprowadzenie największej partii opozycyjnej do pierwszego od dekady zwycięstwa.

Dlatego coraz częściej głos w imieniu PiS zaczął zabierać prezes. Kiedy o wygraną walczył Andrzej Duda, Jarosław Kaczyński pojawił się publicznie tylko kilka razy, a przemawiał może ze dwa. Na konwencjach był tylko widzem. Tymczasem na wielkich imprezach z udziałem Szydło to Kaczyński był najbardziej słuchanym mówcą, to on wyznaczał kierunki. Później wychodziła Szydło i głosem urzędniczki mówiła o ustawach, o aktach wykonawczych do wizji lidera.

Koniec iluzji
Na około miesiąc przed wyborami sztabowcy PiS chyba uznali, że dalsze próby utrzymania iluzji, że to Szydło jest liderką kampanii, mogą negatywnie odbić się na jej wyniku. Do gry wkroczył prezes, który zaczął jeździć po Polsce. Tak samo intensywnie, jak dawniej. Odwrotnie proporcjonalnie zmieniała się liczba wyjazdów Beaty Szydło. Kandydatka na premiera przestała się też pojawiać w spotach.

Jej ostatnim momentem chwały będzie debata z Ewą Kopacz, chociaż jak pisałem w naTemat już kilka tygodni temu, kandydatka PiS może ją przegrać. Godna rozważenia pozostaje teza, czy Jarosław Kaczyński zdecyduje się pojawić na debacie liderów wszystkich ogólnopolskich komitetów wyborczych. Z jednej strony uważa, że to poniżej jego poziomu, z drugiej pewnie porozstawiałby towarzystwo po kątach.

Prezes niezbędny
Dzięki temu miałby kolejny argument, który potwierdziłby tezę “to ja wygrałem kampanię parlamentarną”. A wszystko wskazuje na to, że właśnie taką legendę prezes PiS od kilku tygodni tworzy. Po pierwsze by wzmocnić swoją pozycję w partii. By zamknąć usta tym, którzy szepczą, że skoro udało się wygrać bez prezesa, to może czas zrobić go prezesem honorowym? A takie głosy na pewno do niego docierają, bo prezes bardzo ceni donosicielstwo jako metodę zdobywania informacji.

Teraz Kaczyński będzie mógł powtarzać “widzicie, nadal mnie potrzebujecie, chciałem dać szansę Szydło, ale nie uniosła tego”. Przede wszystkim jednak prezes patrzy już na to, co po wyborach. A po wyborach przychodzi do tworzenia rządu. Tuż po 25 października do mediów zaczną wyciekać relacje, jak to Szydło się załamała, jak chciała się poddać, jak – i to najważniejsze – prezes musiał przybyć z odsieczą, by ratować kampanię.

Premier Kaczyński – odsłona druga
W najlepszym dla Szydło wypadku to tylko osłabi jej pozycję i jeszcze bardziej uzależni od prezesa. W najgorszym to Kaczyński zostanie premierem. Pisałem już w naTemat, że jeśli chodzi o predyspozycje osobiste, bije swoją kandydatkę na głowę. Z kolei Szydło nie byłaby żadnym bezpiecznikiem, chroniącym państwo przed ruchami Kaczyńskiego dyktowanymi emocjami, bo jest mu w pełni podporządkowana. Nie potrafiła nawet wybronić miejsca na listach dla swojego rzecznika Marcina Mastalerka.

Po wyborach czeka nas więc stara polityczna śpiewka “nie chcem, ale muszem” i “dla dobra Polski się zgodzę”. I tak skończy się projekt “Szydło premierem”.

tejPaniJuż

naTemat.pl

„Zjednoczona .Nowoczesna”. Nowacka i Petru już wygrali wybory i stali się gwiazdami kampanii

"Zjednoczona .Nowoczesna". Nowacka i Petru już wygrali wybory i stali się gwiazdami kampanii
„Zjednoczona .Nowoczesna”. Nowacka i Petru już wygrali wybory i stali się gwiazdami kampanii tvn24.pl

Wynik wyborów wydaje się być przesądzony. Platforma „pali dokumenty”, a PiS szykuje plan odwetu za lata upokorzeń. Jednym słowem, szykuje się niezła, polityczna sieczka. Wielu młodych ma ochotę pójść za córką Ewy Kopacz i wyjechać. Ale kampania wyłoniła dwie jaskółki, czy jak kto woli „gwiazdy”. Barbara Nowacka i Ryszard Petru nie schodzą z czołówek gazet i portali, a co ważniejsze – z języków.

Wielu Polaków ma dziś problem. Wiedzą tylko, na kogo nie chcą głosować. Zdecydowana większość osób z którymi rozmawiam nie zamierza oddawać głosu Platformie. Część jest nią znudzona, część zniesmaczona aferami, część chciałaby przyśpieszenia zmian w kraju. Nie chcą po raz kolejny dawać kredytu zaufania partii, która rządzi od ośmiu lat tylko dlatego, że nie jest PiS-em.

Nowa jakość debaty
Mimo wskazań sondaży, większość moich znajomych nie chce głosować na PiS. Mieszkają w wielkim mieście, nieźle zarabiają i są ludźmi z otwartymi umysłami. Mają żal do Platformy, ale za nic nie zaufają „pisiorom”. To nie jest dla nich alternatywa i prędzej nie pójdą na wybory, niż zagłosują na POPiS. Szukają „nowego”.

A to „nowe” właśnie się pojawiło, bo kampania wyłoniła gwiazdy, które w ostatnich tygodniach brylują w mediach. „Kropką na i” był program Moniki Olejnik, która zaprosiła Ryszarda Petru i Barbarę Nowacką. Co ich łączy? Są dość młodzi, energiczni, a ich twarze nie opatrzyły się jeszcze mediach. Ale jest jeszcze coś. To ludzie, którzy potrafią ze sobą rozmawiać i nie ma w nich nienawiści – koła zamachowego POPiS-u.

Już dawno żaden program prowadzony przez Olejnik nie był tak komentowany. Tymczasem nikt nie wymachiwał dildo, obyło się bez inwektyw, przerywania i jawnych wyrazów pogardy między gośćmi. Pojawiły się złośliwości, ale nie przyćmiły meritum rozmowy. Twitter zareagował na to nietypowe starcie ze zdziwieniem.

Nowacka ma łatwiej. I trudniej
Ryszardowi Petru przypięto łatkę „człowieka banków” i „człowieka Platformy”. Polityczni przeciwnicy wyraźnie się go boją, bo poświęcają mu zaskakująco dużo uwagi. Najlepszym dowodem na rosnącą siłę Petru jest żenująca próba przerwania jego konferencji przez bojówkę partii KORWiN. To jednak tylko wzmacnia Petru. Większym problemem jest dla niego brak rozpoznawalności zaplecza.

Wiele osób twierdzi, że „facet nieźle gada”, ale w końcu nie głosuje się na niego, tylko na całą .Nowoczesną. Jedna z kandydatek nie wiedziała ostatnio, czym jest Zgromadzenie Narodowe oraz ilu jest posłów. Oby z poziomem reszty kandydatów Petru było lepiej, bo ta ignorancja odstrasza nawet przy charyzmatycznym liderze.

Wiadomo natomiast, kto stoi za Barbarą Nowacką, ale w tym wypadku właśnie w tym tkwi problem. Wydelegowanie jej do pierwszego szeregu Zjednoczonej Lewicy było absolutnym strzałem w dziesiątkę. Leszek Miller i Janusz Palikot jedynie z pewną dozą nieśmiałości wychylają się zza jej pleców, aby nie spłoszyć elektoratu. Wychylą się cali, gdy tylko Nowacka zdobędzie dla nich miejsca w Sejmie, a dobrze jej idzie.

Nie raz już słyszałem, że „Nowacka jest super”, że to jedyna „prawdziwa” osoba w tej kampanii. Że kierują nią ideały. Ba, nawet moi najbardziej prawicowi koleżanki i koledzy przyznają, że nie da się jej nie lubić. Ale… „Zagłosowałabym na nią, ale w wyborach prezydenckich. Po wyborach ją odsuną i znowu wrócą stare gęby”. Jakoś nie dziwią mnie te podejrzenia… Za długo już żyję aby uwierzyć, że beton SLD odda władzę młodym zdolnym.

Co dziś wiemy? Że Petru i Nowacka są postrzegani przez wielu Polaków jako nowa jakość. Wiemy, że część z nich waha się, czy oddać głos na .Nowoczesną czy na Zjednoczoną Lewicę. Wiemy też, że Nowacka i Petru potrafią ze sobą rozmawiać, mimo różnych poglądów. I niestety wiemy, że i tak decydujące starcie w tych wyborach rozegra się między Jarosławem Kaczyńskim i Ewą Kopacz. A szkoda.

nowackaIPetru

naTemat.pl

Kukiz, Nowacka i Piechociński razem apelują o odwołanie debaty Kopacz i Szydło

mw, 15.10.2015

Paweł Kukiz, Barbara Nowicka i Janusz Piechociński są przeciwni debacie Szydło-Kopacz.

Paweł Kukiz, Barbara Nowicka i Janusz Piechociński są przeciwni debacie Szydło-Kopacz. „W Polsce nie ma systemu dwupartyjnego” (Agencja Gazeta)

Paweł Kukiz, Janusz Piechociński i Barbara Nowacka na wspólnej konferencji prasowej zaatakowali TVP za pomysł przeprowadzenia debaty Ewa Kopacz – Beata Szydło. Nie podoba im się, że te dwie partie są przez telewizję publiczną faworyzowane.

Debata Kopacz – Szydło została zaplanowana na poniedziałek. Oprócz TVP transmitować ją będą na swoich antenach także Polsat i TVN. Poprowadzą ją: Jarosław Gugała, Justyna Pochanke i Piotr Kraśko. Dzień później TVP organizuje debatę liderów wszystkich zarejestrowanych w całym kraju komitetów wyborczych. Liderzy Zjednoczonej Lewicy, PSL i Kukiz’15 zaprotestowali dziś przeciwko tej pierwszej debacie.

Jako pierwsza głos zabrała Barbara Nowacka: – W Polsce nigdy nie istniał system dwupartyjny. Ale są dwie partie, które o tym duopolu marzą. I po raz kolejny próbują zawłaszczyć demokrację dla własnego interesu. Nie ma naszej zgody na debaty, z których wyklucza się komitety, które zarejestrowały się na tych samych zasadach. Dlatego domagamy się odwołania poniedziałkowej debaty, jak również domagamy się, by liderzy wszystkich partii przyszli na wtorkową debatę.

– PSL ma 120 lat – przypomniał z kolei Janusz Piechociński. – Jesteśmy tutaj po to, by wyrazić stanowczy protest, bo jest to zamach na demokrację, kiedy odrzuca się nie swoich wyborców. Oczekujemy, że debaty w tym kształcie zostaną odwołane. Mówimy „tak” dla demokracji, „nie” dla manipulacji.

Paweł Kukiz: – Chciałbym się zwrócić do TVP. Jak wy śmiecie nazywać się telewizją publiczną? Jesteście telewizją upartyjnioną. Zrobiliście sobie z państwa farsę. Mamy dowód na to, że istnieje w Polsce POPiS. Obywatele wobec prawa są równi. Chciałbym o tym przypomnieć zarówno dyrektorom telewizji, jak i kacykom obu partii. Gdzie pan jest, panie prezesie Kaczyński, kiedy jest mowa o konieczności upodmiotowienia obywatela. Chciałbym zaapelować do wyborców – zagłosujcie przeciw POPiS-owi.

Zobacz także

wyborcza.pl

Żądanie Krystyny Pawłowicz ws. debaty Szydło – Kopacz

Jacek Gądek Dziennikarz Onetu
15.10.2015

Posłanka PiS Krystyna Pawłowicz żąda, aby debatę premier Ewy Kopacz i kandydatki PiS na premiera Beaty Szydło prowadził też ktoś z TV Trwam. Telewizja o. Tadeusza Rydzyka nie deklarowała chęci współorganizowania takiej debaty.

 

Krystyna Pawłowicz

Foto: Materiały OnetDB Krystyna Pawłowicz

Wyciekły niepublikowane wspomnienia Jarosława Kaczyńskiego

Prezes PiS Jarosław Kaczyński jeszcze nie wydał swoich spisanych już wspomnień pt. „Białe jest białe”. Wyciekły one jednak z Nowogrodzkiej i zostały częściowo ujawnione przez Michała Krzymowskiego w książce „Jarosław. Tajemnice Kaczyńskiego”.

Telewizja Trwam póki co nie odpowiedział na pytanie, czy byłaby zainteresowana współprowadzeniem takiej debaty. W kampanii prezydenckiej stacja o. Rydzyka wychodziła z ofertą zorganizowania starcia Bronisława Komorowskiego i Andrzeja Dudu, ale nie doszło ono do skutku. Wtedy odbyły się dwie debaty – pierwsza TVP i Polsatu, a druga TVN24. Teraz jedno starcie kandydatek PO i PiS na premiera ma się odbyć na antenach TVP, Polsatu i TVN24.

Prof. Pawłowicz chciałaby, aby znalazło się też miejsce dl TV Trwam. – Żądam dopuszczenia do współprowadzenia debaty pani Beaty Szydło z panią Ewą Kopaczową [pisownia nazwiska oryginalna] także TV Trwam – pisze kandydująca z okręgu siedlecko-ostrołęckim Krystyna Pawłowicz na swoim profilu na Facebooku. Według niej to telewizja o. Tadeusza Rydzyka jest „rzetelna i zawsze uczciwie relacjonujące zdarzenia”.

Jednocześnie Pawłowicz krytykuje wszystkie stacje, które debatę pani premier i kandydatki PiS na ten urząd organizują – TVN, TVP i Polsat – a dziennikarzom, którzy mają prowadzić debatę, zarzuca brak obiektywizmu. – Żądam chociaż jednego uczciwego, z TV Trwam, dziennikarza jako współprowadzącego debatę. I tak będzie czterech nienawistników przeciw jednej uczciwej kobiecie Beacie Szydło – czytamy.

Internauci, z którymi kandydatka PiS żywo dyskutuje, szybko zareagowali. Krytycznie: – Z całym szacunkiem! To jest Ewa Kopacz, a nie Kopaczowa! – To, co pani tutaj napisała, przekracza wszelkie dopuszczalne granice przyzwoitości. Lub pozytywnie: – Droga pani profesor, jest pani wspaniała! Takie odważne kobiety były już w historii Polski. Słuchałam Pani wczoraj w naszym kochanym Radiu Maryja.

W dyskusji z internautami Pawłowicz wróciła do sprawy jej prośby do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, aby ją zabrał na swoją konferencję prasową i zachęcił do głosowania na nią. – Ludzie nie wiedzą, że w ogóle startuję, bo lewaki wmawiają, że nie. W końcu mamy się do kogo o pomoc w kampanii zwrócić, by nam pomagał omijać lewackie, też medialne blokady – pisze posłanka.

Onet.pl

 

 

emiliaClarkeNajseksowniejszaKobietaŚwiata

Miller: PiS Lewicy sobie nie dokupi, ale może dokupić prawe skrzydło [KOMENTARZE PORANKA]

mk, 15.10.2015
PiS dokupujący sobie posłów, Tomasz Lis, który może być niemile widziany w TVP, oraz Ewa Kopacz, która będzie Michałem Kamińskim. Zobaczcie skrót porannych wypowiedzi polskich polityków.

Leszek Miller

Leszek Miller (Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

 

Artykuł powstał we współpracy z serwisem

 

Marcin Mastalerek podniósł w TVN 24 temat debaty Ewy Kopacz i Beaty Szydło. Podkreślił to, jak Szydło przygotowuje się do tego wydarzenia. Powiedział również, że cały sztab jest bardzo spokojny o przebieg debaty.

Leszek Miller w Kontrwywiadzie RMF FM powiedział, że Prawo i Sprawiedliwość ma ogromny atut. I tym atutem, według szefa SLD, nie jest Jarosław Kaczyński, tylko Andrzej Duda. – Jeżeli wygra PiS, to prezydent Duda powierzy Kaczyńskiemu misję tworzenia rządu – powiedział Miller.

W Radiu Zet gościł Stanisław Karczewski, szef sztabu wyborczego PiS. Został poruszony temat zmiany władz w telewizji publicznej po wyborach. Wielu polityków Prawa i Sprawiedliwości mówi, że dziennikarz – zwłaszcza po swoich wpadkach w kampanii prezydenckiej – nie powinien pracować w TVP. Karczewski usłyszał pytanie, czy będą [jako PiS po ewentualnej wygranej w wyborach – red.] zwalniać dziennikarzy z TVP.

 

KarczewskiNieChcę

gazeta.pl

Reklamy

%d blogerów lubi to: