Kaczyński 2 (14.10.2015)

 

Gęgacze ostrzegają. Jak skutecznie kłamie PiS

Wojciech Czuchnowski, 14.10.2015

Katowice. Konwencja programowa PiS

Katowice. Konwencja programowa PiS (DAWID CHALIMONIUK)

Kłamstwo i insynuacja to główne narzędzia walki politycznej PiS. Postulowana przez tę partię „zmiana systemu” to próba zamiany demokracji na dyktaturę – ostrzega grupa publicystów skupionych wokół „Studia opinii”.

„Chcemy, by nasz raport był jak sygnał systemu TAWS w Smoleńsku: „terrain ahead!”, i by tym razem zadziałał – wyborcy, jeśli nie zareagujecie na alarm, za chwilę czeka was katastrofa. Pamiętajcie: możecie nie zajmować się polityką, ale polityka i tak zajmie się wami” – piszą Waldemar Kuczyński, Krzysztof Łoziński, Marcin Makowiecki i Piotr Rachtan.

W 180-stronicowym „Raporcie gęgaczy” analizują metody, którymi dążąc do objęcia władzy, posługuje się partia Jarosława Kaczyńskiego. „Postanowiliśmy przyjrzeć się, jak wygląda prawdomówność tej siły, jakie obiecanki składa, czy są one realistyczne, czy też całkiem niedorzeczne; należy pokazać wyborcom, że dla osiągnięcia celu powie ona wszystko, także – kłamstwo, bądź niedopowiedzenie, albo wręcz fałszerstwo i zmyślenie” – piszą we wstępie. I pokazują. Niektóre przykłady są mało znane. Jak ten o czterech wersjach jednego z epizodów życiorysu Jarosława Kaczyńskiego. Publicyści prześledzili jak na przestrzeni kilkunastu lat źródła partyjne pokazywały, co lider PiS robił w sierpniu 1980 r., gdy w Polsce wybuchły strajki. Według pierwszej (najstarszej) wersji Kaczyński „zakładał wtedy „Solidarność”” (nie jest podane gdzie), według drugiej był przez cały lipiec i sierpień aresztowany przez milicję w Warszawie, trzecia mówi o tym, że 28 sierpnia został na krótko zatrzymany we Wrocławiu, wreszcie czwarta – w sierpniu 1980 r. „prowadził punkt informacyjny dla strajkujących załóg na ul. Bednarskiej w Warszawie”. „Gęgacze” podsumowują, że „taki punkt w sierpniu nie istniał”. Powstał we wrześniu i prowadził go ktoś inny. Kaczyński mógł być tam „jednym z gości”. Zwracają uwagę, że wszystkie te wersje funkcjonują w propagandzie PiS równolegle i żadna nie została zdementowana. Mógł więc Kaczyński jednocześnie siedzieć w areszcie, zakładać „Solidarność” i być zatrzymany we Wrocławiu.

Raport pokazuje też metodę walki propagandowej za pomocą mechanizmu „kłamstwa odwracającego”. Gdy latem 2015 r. wybuchła afera SKOK-ów (jak twierdzą autorzy – straty rzędu 5 mld zł i wyprowadzenie pieniędzy przez senatora PiS Grzegorza Biereckiego), działacze PiS i ich media zaczęli powtarzać, że ze SKOK-ami powiązany jest Bronisław Komorowski. „Dowodem” było zdjęcie z premiery filmu „1920. Bitwa Warszawska”, na którym prezydent stał na scenie z szefami SKOK-u Wołomin. Tak udało się przykryć prawdę o tym, że SKOK-i są ściśle związane z PiS, finansowały dziesiątki przedsięwzięć tej partii oraz sprzyjające PiS media, a politycy PiS mają setki zdjęć z imprez SKOK-ów, również w Wołominie. Metoda okazała się skuteczna. PiS dyskusję przekierowało na rzekome związki Komorowskiego z WSI. Propagandowo udało się nawet odciąć SKOK Wołomin od reszty Kas, mimo że jeszcze rok wcześniej zdobywał on wyróżnienia Kasy Krajowej.

Przykładem „kłamstwa od A do Z” jest dla „gęgaczy” sprawa obrony przed prywatyzacją polskich lasów, której jakoby chciał rząd PO: „Kompletne kłamstwo wzięte z sufitu. Nikt tego nie planował, nie powstał projekt ustawy czy choćby rozporządzenia, nikt nawet nad takim projektem nie pracował, nikt z rządu ani partii rządzącej czegoś takiego nie zapowiadał”.

O co w tym chodziło? O straszenie ludzi: „Zwykli ludzie, którzy nie śledzą na co dzień poczynań rządu, myśleli, że skoro ktoś organizuje referendum przeciw jakiemuś projektowi, to znaczy, że taki projekt jest. Nie przychodzi im do głowy, że są okłamywani”.

„Raport gęgaczy” przypomina słowa polityków PiS o „Polsce w ruinie” i skrupulatnie wylicza nadużycia popełniane przez machinę propagandową PiS. Dekonstruuje też hasła używane w kampanii do Sejmu: „tak wiele razy powtarzane, że większość ludzi uważa je za prawdę”.

Autorzy „Raportu” przypominają, że PiS ma szansę na objęcie w Polsce władzy. Chcą więc pokazać, „co się kryje za fasadą moralnej odnowy oraz specyficznie pojmowanych prawa i sprawiedliwości”. Zanim będzie za późno.

jakKłamiePiS

wyborcza.pl

 

Wybory 2015. „Słowami Kaczyńskiego powinna zająć się prokuratura”. Prezes PiS odpowiada: Jeżeli mamy tutaj nazizm, to to jest nazizm tego rządu

jagor, PAP, 14.10.2015
Politycy lewicy uważają, że prokuratura powinna zająć się wypowiedzią Jarosława Kaczyńskiego ws potencjalnego zagrożenia dla zdrowia publicznego w związku z pojawieniem się imigrantów. – To może być realny problem, politycy muszą mówić o wszystkim – odpowiada PiS.

Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński (Fot. Sławomir Kamiński/AG)

Złożenie zawiadomienia do prokuratury zapowiedział Janusz Palikot. – Jeśli prokuratura dzisiaj lub jutro nie rozpocznie z urzędu postępowania, to ja w trybie wyborczym zgłoszę zawiadomienie do sądu o popełnieniu przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego polegającego na szerzeniu faszyzmu i rasizmu w naszym kraju – powiedział lider Twojego Ruchu na konferencji prasowej w Lublinie.

Kaczyński w Makowie: Różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki…

Chodzi o wypowiedź prezesa PiS, który w poniedziałek w Makowie Mazowieckim odniósł się do publikacji tygodnika „wSieci”, który napisał, że rząd zgodził się, by do Polski trafiło 100 tys. islamskich imigrantów. Jak mówił Kaczyński, on nie wie, czy to jest prawda, ale wie „o jakich liczbach się mówi, jeżeli chodzi o ilość tych, którzy się mają w Europie znaleźć w niedługim czasie, albo już się w Europie znaleźli”. I w związku z tym – zaznaczył prezes PiS – są pytania do premier, szefowej MSW, ale również do minister zdrowia, „bo to są także kwestie związane z różnego rodzaju niebezpieczeństwami w tej sferze”.

– Są już przecież objawy pojawienia się chorób bardzo niebezpiecznych i dawno niewidzianych w Europie: cholera na wyspach greckich, dyzenteria w Wiedniu, niektórzy mówią o jeszcze innych, jeszcze cięższych chorobach. No i są pewne przecież różnice związane z geografią – różnego rodzaju pasożyty, pierwotniaki, które nie są groźne w organizmach tych ludzi, mogą tutaj być groźne. To nie oznacza, żeby kogoś dyskryminować, ale sprawdzić trzeba. Sprawdzić trzeba, dlatego minister zdrowia powinien wyjaśnić, jak w tej chwili naprawdę to wygląda, bo z tego co my wiemy, z tego, co wiedzą nasi działacze (…) to to wygląda bardzo niedobrze – mówił Kaczyński.

„To jest język, którego by się ani Hess, ani Goebbels, ani Hitler nie powstydził”

Zdaniem Palikota wypowiedź Kaczyńskiego była skandaliczna i „faszystowska”, a prokuratura powinna podjąć w tej sprawie czynności z urzędu. Jak ocenił, Kaczyński „użył języka nazizmu do opisu sytuacji uchodźców”. – Mówienie o innych ludziach, że są pasożytami i przynoszą pasożyty do naszego kraju, to jest język, którego by się ani Hess, ani Goebbels, ani Hitler nie powstydził. To jest język rasistowski, język faszystowski – powiedział Palikot.

Kaczyński: Oczywiście ja to mówię żartem

Sam Kaczyński zabrał głos w związku z – jak mówił – sposobem, w jaki jego wypowiedź jest prezentowana. Zaznaczył, że w Makowie Mazowieckim mówił o kwestiach epidemiologicznych związanych z napływem imigrantów i odesłał do opublikowanego niedawno rozporządzenia ministra zdrowia w sprawie chorób zakaźnych, których rozpoznanie lub podejrzenie wystąpienia może stanowić podstawę odmowy wjazdu cudzoziemca na terytorium Polski.

– To jest rozporządzenie wykonawcze do Ustawy o cudzoziemcach i tam zagrożenie tymi chorobami, o których mówiłem, jest podstawą do odmowy wpuszczenia czy zapewnienia stałego pobytu w kraju – powiedział prezes PiS. – A więc jeżeli mamy tutaj nazizm to to jest nazizm tego rządu, to jest nazizm tego ministra, to jest nazizm tej pani premier. Oczywiście ja to mówię żartem – powiedział Kaczyński w w Brzezinach w Łódzkiem.

„W kampanii wyborczej nie powinno przekraczać się granic absurdu”

Chodzi o to – podkreślił – „żeby w kampanii wyborczej nie przekraczać pewnych granic absurdu”. – Bo to są po prostu granice absurdu. Ja mówiłem o realnej sprawie, która dotyczy interesu Polaków. Rząd polski ma przede wszystkim chronić interes własnego społeczeństwa własnego narodu przed poważnymi niebezpieczeństwami. Te niebezpieczeństwa są trudne do określenia, ale być może są poważne i dlatego trzeba to brać pod uwagę – powiedział Kaczyński.

„Ośrodek w Białej Podlaskiej w tej chwili jest nieprzygotowany”

Dodał, że „odpowiedni ośrodek, który ma się tym zajmować w Białej Podlaskiej, jest w tej chwili nieprzygotowany”. – To wiemy i ta sprawa musi być stawiana, a z nazizmem nie ma to absolutnie nic wspólnego. Nie wolno używać w kampanii wyborczej, w ogóle w życiu publicznym, tego rodzaju argumentów, to jest ta właśnie niszcząca Polskę wojna, którą my skończymy – powiedział prezes PiS.

Podczas poniedziałkowego wystąpienia w Makowie Mazowieckim Kaczyński powiedział też, że nie chciałby żeby informacje „przekazane przez tygodnik „wSieci” były prawdziwe”. – Ale chciałbym to usłyszeć od pani premier, chciałbym to usłyszeć od pani minister, od pana ministra, że to wszystko jest nieprawda i że rzeczywiście jesteśmy bezpieczni. Mam prawo o to pytać, bo jestem szefem największej dziś – tak wskazują wszystkie sondaże – partii w Polsce i w związku z tym reprezentuję miliony Polaków i w imieniu milionów Polaków mam prawo o to zapytać – dodał.

oczywiścieJaTo Mówię

gazeta.pl

Reklamy