Posts Tagged ‘53. Konferencja Bezpieczeństwa’

TRUDNO W TO UWIERZYĆ, ALE TO SIĘ DZIEJE NAPRAWDĘ!!!

c5d0p2uwiaeawa6

TEN, KTÓRY CIĄGLE POTRZEBUJE OD NAS PIENIĘDZY JEST WYSOKO NA LIŚCIE NAJBOGATSZYCH POLAKÓW. A WY, NA KTÓRYM JESTEŚCIE MIEJSCU, NA TEJ LIŚCIE?

c5gy7b3wcaabrgs

Paweł Wroński („Wyborcza”) pisze, jak Andrzej Duda przestał być zwierzchnikiem armii. Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zakazał najważniejszym dowódcom Wojska Polskiego bezpośredniego kontaktu z prezydentem Andrzejem Dudą.

jak-macierewicz

Ustny zakaz kontaktów z prezydentem dla szefa sztabu, dowódcy generalnego i dowódcy operacyjnego sił zbrojnych został wydany jesienią przez szefa MON. Po co? Powody są co najmniej dwa.

c5f8bm5w8aa2bfl

Po pierwsze, nie informować prezydenta

Według zamysłu Macierewicza Andrzej Duda o sytuacji w armii ma wiedzieć jak najmniej. Powód? Generałowie dopominali się m.in. interwencji zwierzchnika sił zbrojnych w sprawie niektórych nominacji, a także wyjaśnień, na czym ma polegać zmiana systemu dowodzenia i jak ma wyglądać nowy program modernizacji technicznej sił zbrojnych.

– Wygląda na to, że prezydent już się pogodził z faktem, że nie ma wpływu na sytuację w wojsku. W gronie bliskich współpracowników stwierdził nawet, że nie tylko on ma problemy z Antonim Macierewiczem – twierdzi nasz informator z Pałacu Prezydenckiego. – W relacjach z szefem MON Andrzeja Dudę reprezentuje Paweł Soloch. Szef BBN jest zwany w Pałacu Harrym Potterem i najwidoczniej Macierewicza się boi. Obecnie sytuacja jest taka, że każdemu spotkaniu prezydenta z kadrą dowódczą towarzyszy minister Macierewicz – dodaje nasz rozmówca.

Krytyczne wypowiedzi na temat kierowania siłami zbrojnymi w obecności prezydenta spowodowały już dymisję inspektora sił powietrznych gen. Tomasza Drewniaka.

Nasi rozmówcy twierdzą, że jedyną osobą w Pałacu Prezydenckim, która ma szczegółowe informacje na temat sytuacji w siłach zbrojnych, jest gen. Jarosław Kraszewski, artylerzysta, który m.in. był w Iraku. Generał jest pracownikiem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Po drugie, wpłynąć na decyzje Andrzeja Dudy

Powodem zakazu kontaktów wyższych oficerów z prezydentem była też szczególna troska Macierewicza o to, by nikt nie wpływał na Andrzeja Dudę przy personalnych wyborach, szczególnie przy wyborze najważniejszym: szefa Sztabu Generalnego.

Aby dopilnować korzystnego dla siebie rozwiązania, minister obrony uknuł nawet małą intrygę. Na przełomie października i listopada Andrzej Duda w Dowództwie Operacyjnym Sił Zbrojnych miał rozmawiać o wyzwaniach, jakie stoją przed wojskiem, oraz o projekcie reformy systemu dowodzenia siłami zbrojnymi. Ku zaskoczeniu prezydenta na miejscu witał go zastępca dowódcy. Sam dowódca – gen. Marek Tomaszycki – przebywał wówczas w podróży służbowej. Najprawdopodobniej był w Afganistanie, gdzie przygotowywał kolejną zmianę w polskim kontyngencie, o czym dobrze wiedział minister Macierewicz.

Prezydent uznał nieobecność za despekt ze strony dowódcy operacyjnego, a sprawa miała istotne znaczenie: gen. Tomaszycki, świetnie mówiący po angielsku i mający bardzo dobre notowania w NATO, miał być według nieoficjalnych informacji faworytem Pałacu Prezydenckiego przy wyborze szefa Sztabu Generalnego. Natomiast szefowi MON zależało na nominacji gen. Leszka Surawskiego.

I dopiął swego: Surawski 31 stycznia został szefem Sztabu Generalnego WP.

Gen. Surawski w ostatnim czasie stał się jednym z najbliższych współpracowników ministra Macierewicza. To on m.in. wskazał nowego dowódcę generalnego sił zbrojnych: gen. Jarosława Mikę, dowódcę 11. Dywizji, podobnie jak gen. Surawski – czołgistę.

PIĘKNE PODSUMOWANIE WOJTKA KUSSOWSKIEGO

c5f_qrbwyaereb4

KOGO SIĘ TAK SZYDŁO BOI??? POLAKÓW? 

c5g0e0aw8aal91x

Bartosz T. Wieliński pisze o żałosnych pisowskich występach w Monachium. Politycy PiS nie chcą zrozumieć, że państwo traci, gdy polityka zagraniczna jest tylko pochodną krajowej. A gdy rozgrywają wewnętrzne interesy w międzynarodowych gremiach, stają się śmieszni.

INTERNAUCI PODPOWIADAJĄ. MACIEREWICZA OSZUKUJE DILER.

c5gb3cewqaadc_f

W 2007 r. rząd PiS zbojkotował konferencję bezpieczeństwa w Monachium, gdy Władimir Putin groził Zachodowi zimną wojną. – Gdyby tam był Jarosław Kaczyński, to mogłoby dojść do rękoczynów z Putinem – tłumaczył absencję ówczesnego premiera Marek Kuchciński. Coś w tych słowach było proroczego, bo w tym roku, gdy politycy PiS stawili się w Monachium silną grupą, emocje sięgnęły zenitu.Szef MSZ Witold Waszczykowski ściął się publicznie z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem – Holendrem znienawidzonym przez „dobrą zmianę” za to, że nadzoruje procedurę monitorowania praworządności w Polsce.

Do Monachium od pół wieku najważniejsi politycy, dyplomaci i eksperci przyjeżdżają dyskutować o bezpieczeństwie zachodniego świata. W tym roku ta kwestia jest paląca. Nie wiadomo bowiem, czy Ameryka pod rządami prezydenta Trumpa nie wycofa się z Europy.

Co miał o tym do powiedzenia minister obrony Antoni Macierewicz? Ano tyle, że „zamach” w Smoleńsku był etapem rosyjskiej agresji, tak jak wojna w Gruzji czy aneksja Krymu. Wcześniej wzywał NATO, by pomogło wyjaśnić, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r., choć Sojusz przyczyn katastrof lotniczych nie bada.

Politykę zagraniczną nieustannie miesza z wewnętrzną Jarosław Kaczyński. Trafił ostatnio na nagłówki gazet, gdy okazało się, że straszył Angelę Merkel podczas jej wizyty w Warszawie możliwym żądaniem ekstradycji Donalda Tuska. Merkel chciałaby, by przewodniczący Rady Europejskiej pozostał na tym stanowisku następne dwa i pół roku. Kaczyński zaś widzi Tuska przywożonego do Warszawy w kajdankach wojskowym samolotem…

Kaczyński nie jest pierwszym przywódcą partyjnym, który lekceważy dyplomację. Co do występów szefa MON – szkoda słów. Ale rolą ministra spraw zagranicznych jest dbać o reputację kraju, dyplomatycznie zacierać złe wrażenie. Waszczykowski tego nie potrafi. Gdyby w piątek trzymał nerwy na wodzy, nie myślał o tym, jak wypadnie w „Wiadomościach” TVP, czy o tym, co powie Kaczyński. Gdyby zachował się jak dyplomata.

Timmermans jakby tylko czekał na okazję. Podczas dyskusji z Waszczykowskim wspomniał październikowy strajk kobiet w Polsce, mówił o niezależności sędziów. Gdy polski minister wypomniał mu brak sądu konstytucyjnego w Holandii (funkcję tę pełni tam rada państwa), z uśmiechem odpowiedział, że skoro polska konstytucja przewiduje trybunał, to rząd nie powinien go niszczyć. Skrytykował też obraźliwe i nierzeczowe odpowiedzi polskiego rządu na zalecenia Komisji Weneckiej.

A gdy Waszczykowski prosił, by pozwolić Polakom przestrzegać ich konstytucji, „a nie waszej wizji konstytucji”, Timmermans odparł, że niczego innego od Polski i dla Polski nie chce.

Spektakl ten przypomniał siedzącym na sali głowom państw, szefom rządów, ministrom, na czym polega spór między Unią a rządem PiS i jakie skutki może mieć dla Europy. I że ten trwający od roku konflikt trzeba wreszcie rozwiązać.

c5gj-7qwyaesjen

Waldemar Mystkowski pisze o TVP, które nie powiadomiło widzów, że Agnieszka Holland zdobyła wielką nagrodę filmową.

KACZYŃSKI COFA POLSKĘ DO LAT DZIECIŃSTWA. DO WSZYSTKICH KOSZMARÓW, KTÓRE WTEDY POLSKĘ RUJNOWAŁY.

c5givokwqaa5_if

PiS zmniejsza Polaka i obywatela

pis-zmniejsza

Zanadto nie martwi mnie, że PiS sekuje kulturę, odmawia pieniędzy na dzieła ważne dla substancji duchowej narodu. One tak czy siak zostaną dowartościowane, kultura zawsze była niezależna od źródeł finansowania, może dlatego tak często wybitni twórcy ubodzy.

PRL bał się twórców, starał się ich podporządkować, łożył pieniądze, a ci – oprócz integralnych akolitów – mieli zupełnie inny światopogląd, niż zadekretowany. Dlatego nie zanadto obrażam się na Piotra Glińskiego, iż podzielił pieniądze na wsparcie przedsięwzięć kulturalnych wśród twardych pisowców i katolików, bo oni nie są w stanie wznieść ponad przeciętność. Będziemy mieli gnioty typu film „Smoleńsk”, którego nikt nie chce oglądać, bądź ten rydzykowy „Zerwany kłos”.

Martwi mnie przekaz do społeczeństwa, do odbiorców. To jest najbardziej krucha materia, bezbronna, gdy zwalczana jest kultura (o w tym kontekście nie boję się nazwać: kultura narodowa, bo taką jest wszystko, co stwarzane jest w narodzie, arcydzieła i kicze). Część odbiorców będzie pozbawiona obrazu polskiej kultury aktualnie powstającej, będzie pozbawiona tych drożdży, które pozwalają uczestniczyć w dialogu z nowymi zjawiskami społecznymi, kulturowymi. I nie chodzi nawet o aktywne zajęcie głosu, ale o świadomość, iż coś takiego się dzieje.

PiS uderza w duchowość polskiego społeczeństwa, zubaża Polaków. Metaforycznie można to opisać, iż pozbawia części Polaka w Polaku, w obywatelu obywatela. Władza PiS zmniejsza ludzi, trawestując: „Prezesie, zmniejszyłem wyborców” – mógłby zameldować Jacek Kurski. I taka dokonuje się operacja zmiany, „dobrej zmiany” w mediach pisowskich. Zmienia się z normalnego na „dobre”, na małe, wówczas zrozumiałe dla prezesa i jego akolitów.

Agnieszka Holland odnosi sukces na festiwalu filmowym w Berlinie zdobywając „Pokotem” Srebrnego Niedźwiedzia, w mediach tzw. narodowych do tego stopnia zmniejszyli ten sukces, że w ogóle nie poiformowano o nim. Za duży to sukces, przerasta ich. Oczywiście, że w innych mediach informacja została podana, bo jeszcze nie mamy cenzury, ale część odbiorców , nawet tych najbardziej biernych, została przefasowana na pisowską małość, na zmniejszenie. Dużo, niedużo? Może to tylko milimetr, ale w kulturze to czasami dużo.

Na to się oburzam, na to, że zmniejszają Polaków. Beata Szydło może nie lubić genialnej „Idy” Pawlikowskiego, nawet to rozumiem, bo sama dawno została zmniejszona i nie wróżę jej powrotu do normalności, więc „Ida” będzie poza jej zasięgiem, ale dlaczego zmniejszają wielu młodych Polaków nieświadomych tej operacji zmniejszania?

ILU JESZCZE POSŁÓW PiS TAK KŁAMIE???

c5gdoomwqaeanoa

NA WAWEL LIMUZYNĄ, DO DOMU SAMOLOTEM – „PRACA I POKORA” W PAŃSTWIE PiS

c5ga2g8xuaedxap

Kleofas Wieniawa pisze o międzynarodowej dedradacji Polski pisowskiej.

polska-pisowska

Czy politycy PiS uświadamiają sobie, iż doprowadzili do sytuacji zdegradowania Polski do drugiej ligi. Może mają oczy dookoła głowy, bo rozumu raczej nie mają tak usytuowanego.

Podczas 53. Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium zasłynął najbardziej Witold Waszczykowski, który jak Reytan bronił dewastacji demokracji i prawa w Polsce przed mieszczaninem – w dobrym znaczeniu – wiceszefem Komiji Europejskiej Holendrem Fransem Timmermansem.

Otóż Waszczykowski odkrył z właściwą mu emfazą, iż w Holandii nie na Trybunału Konstytucvyjnego. Ale ten niezbyt lotny dyplomata nie odkrył, że w tym kraju żadnemu politykowi nie przyjdzie do głowy, aby łamać konstytucję. Holandia ma jedną z najbardziej utwardzonych demokracji i może być przykładem dla całego świata zachodniego, włącznie z krajami anglosaskimi.

Zaś Andrzej Duda nie spotkał się z wiceprezydentem USA Mike’m Pencem, bo już z Dudą niewielu chce sie spotykać. Nie jest żadnym partnerem, a wydawałoby się, że do Jankesa nie jest tak trudno dotrzeć, bo nie nazbyt wielu było prezydentów w Monachium. Duda zaś mógł usłyszeć z ust Pence’a, iż światowym bohaterem walki z komunizmem jest Lechem Wałęsa. Wyobrażam sobie jak w tym momencie Duda zrobił swoją minę papuśnego zdziwienia.

Był jeszcze Antoni Macierewicz w stolicy Bawarii, ten niestety ma renomę taką, na jaką zasługuje także w kraju, ministra od zamachu smoleńskiego. Zawsze w takich wypadkach polscy ministrowie obrony spotkali się z sekretarzem obrony USA, ale nie Macierewicz.

Spadamy we wszystkich klasyfikacjach, w Unii Europejskiej w połowie marca dowiemy się z „białej skiegi” kierunku reform, którą przedstawi Komisja Europejska, zostaliśmy zdegradowani do ostatniej prędkości integracji, bo takie zostaną wyznaczone krajom członkowskim. Nie będziemy sami, bo z Węgrami.

Może już nawet nie jesteśmy w drugiej lidze, ale w trzeciej, dzieki takim złamanym ludziom i politykom, którzy niewiele mają do powiedzenia, jak Waszczykowski, Duda, Macierewicz.

PAŃSTWO PiS, PONAD PRAWEM

c5dxn1xwcaehodg

MA RACJĘ?

c5dwy1rxaauv-v

>>>

c44pm1uueaisnin

UWAGA !!!! PRZEKAZUJCIE TO DALEJ !!! POSZUKIWANI SĄ ŚWIADKOWIE WYPADKU SZYDŁO W OŚWIĘCIMIU. CZYTAJCIE LINK:

c45vmasxaaasmgg

TERAZ POLACY JUŻ ROZUMIEJĄ, CO ZNACZY HASŁO PREMIER SZYDŁO

c43jfz1xuaej86h

Dominika Wielowieyska analizuje zakłamanie PiS w sprawie wypadku Beaty Szydło w Oświęcimiu. Świadkowie odjechali, nikt ich nie zatrzymał. I teraz który odważny przyjdzie na komendę i powie: – Niestety, minister i prezes mijają się z prawdą.

premier

Premier Beata Szydło napisała do kierowcy seicento list, by go uspokoić: „Wszystkie strony w postępowaniu mają te same prawa i obowiązki, a jako obywatele przed organami sprawiedliwości jesteśmy równi. Nie dopuszczam myśli, że mogłoby być inaczej”.
Ma rację pani premier. I jeśli poważnie traktuje tę deklarację, powinna natychmiast wezwać na dywanik szefa MSW Mariusza Błaszczaka i posła Jarosława Kaczyńskiego, by im wytłumaczyć, że nie mogą przesądzać o winie młodego chłopaka już teraz. Nie mają prawa. To sąd o tym zdecyduje.

Niestety, cała machina państwowa ruszyła, aby dowieść racji prezesa PiS-u, bo inaczej prezes się ośmieszy. Chłopak został już publicznie skazany, bo stawką jest wizerunek rządu, wizerunek szefa MSW i podległej mu służby BOR.

Jednak wypadek z udziałem pani premier budzi wiele wątpliwości. Nie wiadomo, czy kolumna rządowa była prawidłowo oznakowana; jeśli nie, to ten chłopak jest niewinny.

Świadkowie odjechali, nikt ich nie zatrzymał. I teraz, proszę mi powiedzieć, który odważny zgłosi się na policję, by zeznać, że sygnałów dźwiękowych nie było? Kto na ochotnika narazi się potężnemu prezesowi i jego ministrowi spraw wewnętrznych? Przyjdzie na komendę i powie: – Niestety, minister i prezes mijają się z prawdą.

Następnego dnia z TVP dowiemy się zapewne, że jest niewiarygodny, bo jego matka była w PZPR. Wiadomo – resortowe dzieci. Władza prewencyjnie zastrasza świadków, którzy mogliby zeznać na korzyść kierowcy.

Nie wiem, czy kolumna była prawidłowo oznaczona ani czy kierowca jest winny. Ale wiem, że to, co się dzieje wokół tej sprawy, narusza wszelkie standardy.

Dlatego, pani premier, bardzo proszę natychmiast zażądać od prezesa i ministra, by odwołali dotychczasowe wypowiedzi. Chyba że pani list do kierowcy seicento był tylko zagrywką PR-owską. Wtedy mój apel nie ma sensu.

Premier napisała, że opozycja zachowuje się haniebnie. Czy stawanie po stronie obywatela i jego praw to hańba? Czy krytyka pod adresem rządu to hańba? Jest oczywiste, że BOR – niezależnie od tego, czy kierowca seicento jest winny, czy nie – miał obowiązek zapewnić bezpieczeństwo szefowej rządu. Nie zapewnił. I to jest porażka, z której min. Błaszczaka trzeba rozliczyć.

I to robi opozycja, bo taka jest jej rola w demokratycznym państwie. Zresztą jeśli BOR jest całkowicie w porządku, to dlaczego Błaszczak chce go rozwiązać?

Szef MSW oburza się na obrońcę kierowcy, że stara się podważyć wersję BOR-u. Taka jednak jest rola adwokata. Rząd nie rozumie zasad demokratycznego państwa prawa. A może rozumie, tylko nadaje zdarzeniem i słowom znaczenie odwrotne od realnych?

Kaczyński nawet oświadczył, że każdy, kto wspiera młodego kierowcę, wzywa tym samym do tego, by „tego rodzaju wydarzenia miały już charakter nieprzypadkowy”. Nie wolno krytykować PiS-u, chłopaka trzeba skazać, a kto mówi inaczej, ma zadatki na zamachowca i jego działalność jest „haniebna”.

Czy to tylko opary absurdu, czy raczej zapowiedź czegoś bardzo groźnego: łamania praw obywatelskich, by ratować twarz rządu?

c44zsinuyaav0jk

CZY ZNACIE MOŻE JAKIŚ PORTAL, KTÓRY PO TYGODNIU OGŁASZAJĄC „SUKCES” ZWINĄŁ SIĘ Z INTERNETU??? Misiewicz zwiał…

c44fqnpwmamjdut

Agnieszka Kublik przychyla się do pomysłu Macierewicza. Marzę o tym, by eksperci od lotniczych katastrof, o uznanej renomie na arenie międzynarodowej, przebadali katastrofę smoleńską. Nic lepszego nie mogłoby spotkać komisji Jerzego Millera. I nic gorszego – Antoniego Macierewicza. Raport komisji Millera zostałby pozytywnie zweryfikowany, dokonania Macierewicza skompromitowane. I to międzynarodowo.

eksperci

Szef MON Antoni Macierewicz pochwalił się dziennikarzom, że rozmawiał o smoleńskiej katastrofie m.in. z naczelnym dowódcą sił NATO w Europie, amerykańskim generałem Curtisem Scaparrottim, i ministrem obrony Wielkiej Brytanii Michaelem Fallonem. Macierewicz ocenia, że „najwyższy czas, by NATO włączyło się do wyjaśnienia tej sprawy”. Oczekuje od Sojuszu m.in. „współpracy technicznej w badaniach specjalistycznych, w których nie zawsze dysponujemy wszystkimi możliwościami, np. jeżeli chodzi o laboratoria czy specjalistyczne instytucje”.

Z tych słów nic nie wynika. NATO jako organizacja wojskowa katastrof lotniczych nie bada. A nasi eksperci to potrafią. I zbadali wrak prezydenckiego tupolewa (np. szukali tam śladów materiałów wybuchowych, nie znaleźli) oraz „czarne skrzynki” rejestrujące pracę samolotu. Wnioski są oczywiste: rejestratory dźwięku i parametrów lotu nie potwierdzają tezy Macierewicza o wybuchu – nie było wzrostu ani ciśnienia, ani temperatury, co zawsze towarzyszy eksplozji. Komisja Millera potwierdziła, że samolot do zderzenia z ziemią był sprawny. Ten raport – wykonany zgodnie z międzynarodowymi standardami – zyskał wysoką ocenę ekspertów ICAO (Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego).

Jak więc interpretować słowa Macierewicza? To jego kolejne smoleńskie bredzenie, robienie szumu wokół katastrofy, by pokazać, że cokolwiek w tej sprawie robi. A fakty są takie: PiS rządzi już od półtora roku i żadnych nowych dowodów w sprawie katastrofy nie ma. Dowodów na zamach rzecz jasna, na wybuch. Podkomisja powołana przez Macierewicza w MON nic nowego do sprawy nie wniosła, nie usłyszeliśmy o jej jakichkolwiek dokonaniach.

Wiemy tylko, że sporo kosztuje. W zeszłym roku prawie 1,5 mln zł, w tym zaplanowano na jej działalność 2 mln zł. MON konsekwentnie odmawia odpowiedzi, na co konkretnie komisja wydała w zeszłym roku pieniądze. Wiemy tylko, że na wynagrodzenia jej członków, na ekspertów i ekspertyzy poszło niespełna 1,2 mln zł, a na podróże i hotele – 153,5 tys. zł. Ministerstwo nie chce ujawnić, o jakie ekspertyzy chodzi ani kto je pisał i czego dotyczyły.

Macierewicz od dawna, jeszcze kiedy był w opozycji, nawołuje do powołania międzynarodowej komisji ds. katastrofy smoleńskiej. I to były puste słowa. Bo powinien wiedzieć, że nie jest to możliwe bez zgody wszystkich zainteresowanych państw, czyli bez zgody Rosji. A tej nie będzie.

Ale jeżeli Macierewicz naprawdę by chciał, by śledztwo rządowej komisji Jerzego Millera zweryfikowali międzynarodowi eksperci, to jest na to sposób. Jak twierdzi prof. Marek Żylicz, ekspert międzynarodowego prawa lotniczego, nasza Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, właśnie ta podległa Macierewiczowi, mogłaby prosić o pomoc ekspertów niezależnych, np. z ICAO czy Unii Europejskiej. I co ważne, im Rosjanie nie mogliby odmówić dostępu do wraku, bo według standardów międzynarodowych dopuszcza się do badania także ekspertów z krajów trzecich.

Marzę o tym, by eksperci niemieccy, angielscy czy amerykańscy przyjrzeli się raportowi Millera i dokonaniom zespołu Macierewicza. Nic gorszego szefa MON nie może spotkać, a Millera – nic lepszego.

LIS PODSUMOWAŁ MORAWIECKIEGO, KTÓRY „DOBRO SPOŁECZNE” STAWIA PONAD PRAWEM

c43xdclwmaaghn2

Waldemar Mystkowski pisze o buraku Waszczykowskim.

PO TEJ WYMIANIE WASZCZYKOWSKI ZAMILKŁ I ZZIELENIAŁ 

c452comukam89gl

Buraczane wystąpienie Waszczykowskiego

buraczane

Stachanowcy. W ciągu dwóch dni na arenie międzynarodowej PiS-owcy popisali się takimi oto wyczynami: Antoni Macierewicz przekonał NATO do katastrofy smoleńskiej, Mateusz Morawiecki rozwalił Tima Sebastiana w Deutsche Welle, iż prawo nie jest najważniejsze, a Witold Waszczykowski obnażył wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, albowiem Holandia nie ma Trybunału Konstytucyjnego.

Zauważmy, iż prezes się nie wypowiadał. Chociaż – wycofuję się – „Finnancial Times” podał, że Jarosław Kaczyński postraszył via Angela Merkel, iż za Donaldem Tuskiem może być wysłany list gończy, Europejski Nakaz Aresztowania.

Urobek godny stachanowców. I jak ma być odbierana Polska na arenie międzynarodowej? Tak jak Andrzej Duda podczas 53. Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, gdzie przebywał wiceprezydent USA Mike Pence, który nie raczył z nim porozmawiać, ale za to Duda usłyszał, że Lech Wałęsa jest bohaterem zwycięskiej walki z komunizmem. Nie Lech Kaczyński, a nawet gieroj nad gierojami Jarosław Kaczyński.

Takich dorobiliśmy się reprezentantów, którzy na zewnątrz nie potrafią trzymać fason dumnego Polaka, jakim ja się czuję, tylko nas ośmieszają. Całkiem uzasadnione jest domaganie się od polityków PiS, by przed swymi wystąpieniami za granicą prosili media, aby ich podpisywali „pisowiec”, bądź władza PiS, jakkolwiek, gdyż kompromitują Polaka, Polskę. Takie podpisy są tak samo ważne, jak z obozami koncentracyjnymi. Pisowiec pochodzi z terenu Polski, zdobył władzę w procedurze demokratycznej, lecz niszczy demokrację i samą Polskę. Jasne?

Waszczykowski, który nie lubi wegetarian, zaprezentował się iście buraczano na panelu dyskusyjnym w Monachium, gdzie posadzili go wraz z wiceszefem Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem. Waszczykowski był przypuścić atak na Holendra zarzutem, iż Holandia nie spełnia standardów europejskich, gdyż nie posiada Trybunału Konstytucyjnego.

Z takim zarzutem może wystąpić kolokwialny burak w stosunku do mieszczańskiej Holandii, która prawem przysłowiowo oddycha, my tymczasem smogiem i takimi Waszczykowskimi, pisowcami, jako rzekłem. O prawa obywatelskie Holendrzy dobijali się wiekami, wywalczyli je i żadnemu ichniemu politykowi przez myśl nie przejdzie, aby je odbierać. Byle sąd przywróci polityka holenderskiego do porządku prawnego.

Pisowca Waszczykowskiego mógł szczególnie zdenerwować Timmermans tym, iż zrecenzował pisowską walkę z demokracją godną porządnego KOD-owca: „W dniu, w którym rząd (holenderski – przyp. mój) będzie ingerował w sądownictwo, ja też wyjdę na ulicę”.

Mamy KOD-owca w osobie wiceszefa KE. W Polsce oburzenie w szeregach pisowców – jako napisałem – powszechne. Oto szefowa gabinetu Dudy Małgorzata Sadurska odpowiedziała językiem pisowskim, iż Timmerman „chce coś narzucać Polsce”.

Przestrzeganie prawa to jest „chce narzucić”, upomina się o nie w imieniu Polaków. A jak ktoś by nie wiedział, kto to jest ta Sadurska, która ma formalnie wysokie stanowisko, lecz rzadko występuje, bo niewiele ma do powiedzenia, to podpowiem , że można znaleźć obrazek z nią na You Tube, jak ustawiona w jednym szeregu z prezesem PiS i innymi politykami tej partii wzieli się za łapki, falują, podskakują i razem śpiewają na cześć o. Tadeusza Rydzyka. Takie to śmieszne i kompromitujące postaci reprezentują PiS, ale nie Polaków. Stachanowcy kompromitacji.

CO SIĘ DZIEJE, KIEDY WJEDZIE W CIEBIE PREMIER SZYDŁO? NIE MA SZANS NA ODSZKODOWANIE. PRZECZYTAJ LINK:

c49emppwmaaypms

PODKOMISJA, KTÓRA NIC NIE ZROBIŁA. NIE WNIOSŁA NICZEGO NOWEGO. OŚMIESZYŁA SIĘ W NASZYCH OCZACH. trwa

c43drkewyaaaocr

>>>