Posts Tagged ‘Agata Kondzińska’

Dzień Ojca

40 TYSIĘCY TROLLI RUSZY DZIŚ DO AKCJI. ZGADNIJCIE KTO IM ZAPŁACI?

PiS urządza łapanki na przyjazd Donalda Trumpa. W „Wyborczej” pisze o tym Agata Kondzińska. Każdy poseł PiS może zaprosić na wystąpienie Trumpa 6 lipca w Warszawie 50 osób, a partia sfinansuje autokar – zaproponował politykom PiS Joachim Brudziński, wicemarszałek Sejmu i szef struktur partii. Szykują się też kluby „Gazety Polskiej”.

Donald Trump przyjeżdża do Polski 5 lipca. Dzień później ma wygłosić przemówienie na pl. Krasińskich w Warszawie. PiS zwołał posiedzenie klubu w tej sprawie w czwartkowe popołudnie. Według naszych rozmówców Brudziński zapowiedział na nim, że każdy parlamentarzysta może zaprosić 50 osób na występ prezydenta USA. Transport sfinansuje partia. – Chętni przyjadą autokarami pod Stadion Narodowy, by potem przejść na plac Krasińskich w Warszawie i go wypełnić – opowiada nam polityk PiS. Wylicza: Senatorowie plus posłowie to ponad 300 osób, jeśli każdy zaprosi po 50 osób, to na plac przyjdzie ponad 15 tys. ludzi.

Wcześniej Brudziński takie propozycje złożył szefom struktur okręgowych na posiedzeniu komitetu wykonawczego. Poseł PiS Grzegorz Puda z Bielska-Białej zachęca na Facebooku: „Moi drodzy, serdecznie was zapraszam na spotkanie z prezydentem Donaldem Trumpem w dniu 06.07.2017 r. w Warszawie. Przejazd autokarem z Bielska-Białej jest bezpłatny. Zapisy w moim biurze poselskim. Ilość miejsc ograniczona”.

Powitanie Trumpa ma być miłe. „Żadnych krzyków przeciwko prezydentowi USA”

Jak informował Krzysztof Szczerski, minister odpowiedzialny za politykę zagraniczną w Kancelarii Prezydenta, Donald Trump osobiście wybrał lokalizację swojego wystąpienia na placu Krasińskich. A Amerykanie mieli zapewnić, że nie przeszkadza im rozlokowane nieopodal miasteczko protestacyjne przed Sądem Najwyższym – podało Radio ZET.

Dwa tygodnie temu brytyjski dziennik „The Guardian” doniósł, powołując się na wieści z gabinetu premier Theresy May, że prezydent USA nie przyjedzie do Wielkiej Brytanii, bo obawia się dużych protestów społecznych. Miał o tym wspomnieć w rozmowie telefonicznej. W Wielkiej Brytanii petycję przeciwko przyjazdowi Trumpa podpisało ponad 1,8 mln osób.

Na powitanie Trumpa mobilizują się też kluby „Gazety Polskiej”. Ich szef Ryszard Kapuściński na stronie klubów pisze o Trumpie, że „od czasów Ronalda Reagana to najbardziej propolski prezydent Stanów Zjednoczonych”. I że kluby są już gotowe „na powitanie amerykańskiego gościa w Warszawie”. – Ma być miłe powitanie, żadnych krzyków przeciwko prezydentowi USA czy wymachiwania konstytucją RP – mówi jeden z posłów PiS.

Spotkania Trump – Kaczyński prawdopodobnie nie będzie

Według naszych rozmówców akcję koordynuje wicemarszałek Senatu Adam Bielan. Jeszcze przed tygodniem twierdził, że „jeśli strona amerykańska wystąpi o spotkanie z Jarosławem Kaczyńskim, to niewykluczone, że do niego dojdzie”. Dziś wiadomo że mimo zabiegów z Nowogrodzkiej spotkania prawdopodobnie nie będzie. Nasi rozmówcy podkreślają, że kalendarz Trumpa jest bardzo napięty, bo przyleci on do Polski w piątek 5 lipca o godz. 22, a w sobotę oficjalnie zacznie dzień o godz. 9. Cztery godziny później wygłosi przemówienie na pl. Krasińskich. Po nim będzie miał kwadrans, może pół godziny do wyjazdu na lotnisko.

Z OKAZJI DNIA OJCA. SŁOWO O OJCU KACZYŃSKICH, RAJMUNDZIE. PRZECZYTAJCIE KONIECZNIE. TAK SIĘ DBA O OJCA!!! 

CZEKAMY NA KOLEJNE SĄDY! JEST JESZCZE DEMOKRACJA W TYM KRAJU :))))

Waldemar Mystkowski pisze o odważnym zachowaniu sędziego Wojciecha Łączewskiego.

Sędzia Łączewski nie uznał Przyłębskiej jako prezes TK

Osiągnięciem rządów PiS jest niedziałające prawo, które zmierza do bezprawia. Takich decyzji jak sędziego Wojciecha Łączewskiego będzie więcej. I nie pomoże żadne ręczne sterowanie składami sędziowskimi przez magistra Zbigniewa Ziobrę, człowieka, który nie ma autorytetu nawet w najbliższym otoczeniu.

Sędzia Łączewski nie uznał pełnomocnictwa reprezentanta Trybunału Konstytucyjnego, bo zostało podpisane przez nielegalnie wybraną prezes TK Julię Przyłębską. W takiej sytuacji proces mógł być tylko odroczony, a wytoczył go przedsiębiorca Marek Jarocki, domagając się odszkodowania po tym, jak Trybunał Konstytucyjny oddalił jego skargę.

Tym samym władze Trybunału Konstytucyjnego zostały uznane za nielegalne i wszystkie dotychczasowe orzeczenia przez niego wydawane mogą być kwestionowane w świetle obowiązującego prawa. Co odważniejsi sędziowie orzeczenia Trybunału – wydane po odejściu z szefowania TK przez prof. Andrzeja Rzeplińskiego – mogą uznać za nieistniejące i wyrokować wg artykułów Konstytucji RP.

Sędzia Łączewski to ten sędzia, który skazał wiceszefa PiS Mariusza Kamińskiego na 3 lata więzienia. Gdy wyrok nie był prawomocny, Kamiński został „ułaskawiony” – wbrew podstawowej logice – przez Andrzeja Dudę tylko dlatego, że był potrzebny jako minister do rządu Beaty Szydło.

Przecież ułaskawienie dotyczy kary, a nie pamięci – tej się nie wymazuje i Kamiński na zawsze zostanie kryminalistą. Zresztą Sąd Najwyższy wypowiedział się o kolejnym sprowadzeniu funkcji prezydenta do roli Adriana granego przez Dudę. Duda nie może występować jednocześnie jako władza sądownicza, bo tym w istocie było ingerowanie ułaskawieniem w procedury sądowe. Kamiński po ułaskawieniu zrzekł się apelacji, tym samym wyrok stał się prawomocny, a ułaskawienie jako niedziałające.

Bezprawie mamy więc całą gębą. Zastanawiające jest, jak bronią tego bezprawia rządzący. Albo są beznadziejni intelektualnie, albo tak cyniczni, iż swój elektorat uważają za ciemny lud.

Sędziego Łączewskiego należy uznać za odważnego prawnika. Takich się boją – tchórzem podszyci – Duda, Ziobro i Kaczyński.

KONKURS DLA INTERNAUTÓW 🙂 ZGADNIJCIE ZA CO TA ODZNAKA? :)))

>>>

TAK BĘDZIE

O tajnym państwie PiS w Polsce piszą w „Wyborczej” Agata Kondzińska, Iwona Szpala i Bartłomiej Kuraś. Do Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego można wejść tylko z zaproszeniem, o którym decyduje Jarosław Kaczyński. Z informacji „Wyborczej” wynika, że w izbie pamięci zmarłego prezydenta pojawi się wkrótce nowy eksponat – sarkofag z Wawelu.

Willa na warszawskim Żoliborzu ma adres Mickiewicza 51, ale wchodzi się do niej od tyłu, z ul. Solskiego. To tu działa Instytut im. Lecha Kaczyńskiego. Za płotem jest dom prezesa PiS. Nieruchomości chronią byli komandosi, którzy założyli spółkę GROM Group. PiS płaci im miesięcznie 100 tys. zł.

Szefową instytutu jest Barbara Czabańska, była żona posła PiS i szefa Rady Mediów Narodowych Krzysztofa Czabańskiego. W zarządzie instytutu jest też Adam Lipiński, wiceprezes PiS i druh Kaczyńskiego jeszcze z czasów jego pierwszej partii – Porozumienia Centrum.

Działalność instytutu im. Lecha Kaczyńskiego: Biznesy, spotkania, pamiątki

Instytut ma szerokie spektrum działalności.

Po pierwsze, jest właścicielem spółek Srebrna i Srebrna Media. To biznesowe zaplecze środowiska Jarosława Kaczyńskiego, które opisaliśmy w ubiegłotygodniowym cyklu „PiS: Pieniądze i Spółki” (dostępny na Wyborcza.pl). Obie spółki zajmują się nieruchomościami – ich wynajmem oraz projektami deweloperskimi. Pierwsza chce stawiać 190-metrowy wieżowiec w Warszawie, druga ma kilka hektarów ziemi w Puszczy Augustowskiej i szykuje się do budowy osiedla domków letniskowych.

Po drugie, instytut to miejsce spotkań. Tajnych oraz zamkniętych. Tajne było m.in. spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy, który we wrześniu 2015 r. rozmawiał tam z Jarosławem Kaczyńskim. Po kryzysie sejmowym na początku roku Kaczyński ściągnął do instytutu ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę. O spotkaniach zamkniętych napiszemy za chwilę.

Po trzecie, w instytucie powstaje izba z pamiątkami po Lechu Kaczyńskim. Kiedy na Wawelu rozpoczęły się poszukiwania pierwszego sarkofagu, w którym spoczywała zmarła pod Smoleńskiem para prezydencka, trop wiódł na Żoliborz.

Prezes Jarosław Kaczyński zaprasza. Ale nie bywa

O kulisach działania instytutu opowiadają „Wyborczej” uczestnicy tamtejszych spotkań. Sami nie mamy szans wejść – listę gości osobiście akceptuje Jarosław Kaczyński, który od lat nie rozmawia z „Wyborczą”. Zdarza mu się wykreślać osoby z listy. „Polityka” pisała, że kiedyś zabronił wstępu nawet senator PiS Annie Marii Anders.

Seminaria dla polityków i przyjaciół PiS odbywają się na parterze. Salon mieści 40-50 osób. Kaczyński tam nie bywa – ze współpracownikami się nie brata, na rozmowy zaprasza ich do centrali PiS przy ul. Nowogrodzkiej. Organizatorami spotkań są Edward Stańczak (kustosz izby pamięci Lecha Kaczyńskiego) oraz Józef Orzeł. To były polityk PC, dziś prezes Ruchu Kontroli Wyborów. Organizacja sugeruje, że przegrane przez PiS wybory samorządowe w 2014 r. były sfałszowane, postuluje też liczne zmiany w ordynacji, np. przezroczyste urny, które przez cały czas obserwują kamery.

Spotkania w instytucie odbywają się średnio co miesiąc. Ostatnie – 1 czerwca – dotyczyło rozwoju polskiej dyplomacji gospodarczej. Przemawiali wiceprezes PKO BP Max Kraczkowski oraz Adam Brożek z Ministerstwa Rozwoju. – Było ok. 30 osób. Dyskusja toczyła się na bardzo wysokim poziomie. To było moje pierwsze wystąpienie w instytucie, ale spokojnie mogę go nazwać klubem dyskusyjnym inteligencji żoliborskiej – mówi Kraczkowski. – W przyszłym miesiącu w instytucie odbędzie się spotkanie z ministrem środowiska prof. Janem Szyszką.

Twarze rządu PiS. O czym mówią na Żoliborzu

Goście instytutu pokazują nam kolejne zaproszenia. Wśród prelegentów są czołowe nazwiska rządu PiS, m.in. wicepremier Mateusz Morawiecki (przedstawiany jako „stały komentator”, to w salonie instytutu wykuwa swoją pozycję w partii), minister edukacji Anna Zalewska, minister sportu Witold Bańka oraz minister z kancelarii premiera Henryk Kowalczyk. Przemawiają też szefowie spółek skarbu państwa (m.in. PKP i KGHM) czy wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk. Wykłady miał też politolog Grzegorz Kostrzewa-Zorbas, który publikuje na portalu wPolityce.pl i tygodniku „wSieci”. – Przyjechałem tam na zaproszenie kustosza izby pamięci. Za prelekcje nie przysługuje honorarium – mówi Kostrzewa-Zorbas.

Tematy? Różne. Gospodarka, budowa centralnego portu lotniczego między Warszawą a Łodzią czy „Poszukiwanie bohaterów. Kara dla morderców” o poszukiwaniu ofiar SB, które w czasach stalinizmu po kryjomu grzebano na „łączce”, części Powązek Wojskowych.

W programie są też występy artystyczne. W jednym z zaproszeń czytamy, że aktor Jerzy Zelnik (przedstawiony jako „honorowy wolontariusz”) interpretował wiersze patriotyczne i poezję kustosza Stańczaka z grupy poetyckiej Okno. Szukamy jego wierszy w sieci. Znajdujemy m.in. „Ład będzie?”. Idzie to tak:

na prawo klucz łabędzi

a jadę Wałem

Miedzeszyńskim z teściową

w drugi dzień po nocy

Narodzin Boga

pod Betlejemem

więc pod Domem Chleba

gdzie nie witano Marii

chlebem ani solą

białe łabędzie

czyżby to wracały

anioły z chóru?

dodaję gazu

chciałbym je zapytać

jak Mama?

jak Maleństwo?

(…)

Od Instytutu im. Lecha Kaczyńskiego do CBA

Wrzesień 2016 r. Do instytutu przyjechali goście z mazowieckich Wiskitek. Przywieźli księgę kondolencyjną, do której po katastrofie smoleńskiej wpisywali się mieszkańcy wsi. Do izby pamięci przekazał ją wójt Franciszek Miastowski, któremu towarzyszył szef lokalnego PiS Krzysztof Maciejczyk. Wraz z nimi przyjechała też delegacja orkiestry strażackiej z Wiskitek. – Fajnie grała – wspomina poseł PiS Paweł Lisiecki, który przemawiał w instytucie.

Parę dni później sąd pierwszej instancji skazał wójta Miastowskiego za wręczenie 18 tys. zł łapówki ekspertowi oceniającemu wnioski o dofinansowanie z UE. Na trop sprawy wpadli agenci CBA. Wójt dostał trzy lata w zawieszeniu. Kilka miesięcy później wyrok stał się prawomocny.

Z Wawelu do Warszawy

Na piętrze willi na Żoliborzu eksponowane są pamiątki po Lechu Kaczyńskim. Zbiór „świadectw o Prezydencie po jego śmierci” – jak czytamy na stronie instytutu – jest wciąż w budowie. Ma tam trafić pierwszy sarkofag, w którym para prezydencka spoczywała na Wawelu. Podczas jej ekshumacji w listopadzie 2016 r. został uszkodzony, więc Prokuratura Krajowa zleciła wykonanie kolejnego. Co się stało z pierwszym, który kosztował Kancelarię Prezydenta 169 tys. zł? Dzwonimy do proboszcza katedry na Wawelu. – W naszych magazynach go nie ma – zapewnia ks. prałat Zdzisław Sochacki. – Strona rządowa, która ufundowała ten sarkofag w 2010 r., dostała go z powrotem. Pojechał do Warszawy. Transportem zajmowała się Prokuratura Krajowa, która prowadziła wszystkie czynności związane z ekshumacją – dodaje.

Pytamy Prokuraturę Krajową, gdzie jest pierwszy sarkofag. – Odpowiedzi może udzielić prokuratorski zespół smoleński. Zespół prowadzi czynności w terenie. Jak wróci, to zajmie się tą kwestią. Dokładnego terminu nie umiem podać – mówi prok. Ewa Bialik.

– Gdybyśmy dostali pod opiekę sarkofag, byłby to dla nasz zaszczyt. Na razie nie słyszałem o takich planach. Nie wiem, czy moglibyśmy go eksponować w siedzibie, raczej nie mamy odpowiednich warunków. Mogę zapewnić, że sarkofag z pewnością nie tuła się po kraju. Nie wiem, gdzie jest. A nawet gdybym wiedział, to nie mógłbym powiedzieć – ucina kustosz Stańczak.

Tymczasem w piątek późnym wieczorem premier Beata Szydło przyjęła rezygnację Józefa Pilcha, wojewody małopolskiego. Formalnie z przyczyn zdrowotnych. – Odwołanie wojewody w piątek wieczorem, bez oficjalnego pożegnania, świadczy o tym, że miarka musiała przebrać się w ostatnich dniach – uważa małopolski działacz PiS. W urzędzie wojewódzkim, ale też od warszawskich polityków PiS usłyszeliśmy, że sprawą, która miała bezpośrednio zdecydować o odwołaniu Pilcha, jest „brak wiedzy o miejscu przechowywania pierwszego sarkofagu pary prezydenckiej z Wawelu, mimo że formalnie jest to majątek Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego”.

INTERNET OSZALAŁ :))))

Wojciech Cieśla w „Newsweeku” pisze o twierdzy Kaczyńskiego przy Nowogrodzkiej.

Na ulicy Nowogrodzkiej w centrum Warszawy od półtora roku zapadają decyzje, które decydują o losach Polski. Jak wygląda najważniejszy szaniec prezesa PiS?

Żółtawo-brązowy budynek na Nowogrodzkiej 84/86 nie rzuca się w oczy. Podobnych, lekko nadpsutych wiekiem budowli z epoki Gierka w centrum miasta stoi sporo. Szczególnie tu, na granicy Ochoty i Śródmieścia, rzut kamieniem od Woli. Trzy piętra, kilka reklam na elewacji, wygięte od słońca brązowe listwy udają lekki, ażurowy woal, którym ktoś — dziś nie wiadomo kto — kazał szczelnie otoczyć gmach (zasłaniając okna). Gdzieniegdzie białe klocki klimatyzatorów. To siedziba Prawa i Sprawiedliwości, miejsce, w którym urzęduje prezes Jarosław Kaczyński. Stąd od jesieni 2015 r. rządzi Polską.

Budynek, wygięty w kształt liter L, bokami widzi róg dwóch ulic: jeden (krótszy) przylega do Nowogrodzkiej, okna drugiego (dłuższego) wychodzą na parking i ulicę Raszyńską.

— To stary budynek, kilka razy remontowany, ale to wciąż lifting. Elewacja jest obciachowa, jakieś deski czy krokwie przyczepione, udają żaluzję, paździerz. Podobno na usunięcie tego nie godzi się miasto — tłumaczy nam jeden z byłych posłów PiS. — Właścicielem siedziby jest nasza spółki Srebrna. W cięższych czasach, żeby przeżyć, wynajęliśmy kilka pomieszczeń. Dużych. Klub bilardowy ma kilkaset metrów, tam gdzie była redakcja Ekspresu Wieczornego, wynajęliśmy 2000 metrów na studio fotograficzne.

Topografia Nowogrodzkiej nie jest znana wszystkim działaczom czy nawet posłom PiS. Nie wszyscy mają tu wstęp.

Formalnie Nowogrodzka jest biurem, z którego zarządza się partią. Daje pracę około 40 osobom: kilku księgowym, obsłudze stron internetowych, radcy prawnemu, sprzątaczkom, kierowcom, recepcjonistce, koordynatorom regionów, obsłudze prezesa i wiceprezesów PiS. Średnia wieku ekipy — dziś powyżej trzydziestki. Powód? Wielu młodych działaczy, którzy do 2015 r. wiernie służyli partii, dziś zarabia w rządzie lub spółkach skarbu.

Do głównej kwatery PiS prowadzą dwa wejścia. Obu pilnują ochroniarze. Jedno, główne, od ulicy Nowogrodzkiej, zna cała Polska. Tam na polityków czekają kamery i reporterzy. Proste, aluminiowe drzwi. Za drzwiami ochroniarz wpuszcza petentów albo na pierwsze, albo na drugie piętro.

Opowiada jeden z pracowników biura PiS: — Pierwsze jest ważniejsze, tam siedzi prezes, jego sekretarka pani Basia i księgowość. Nie wejdzie tam nikt, kto nie był umówiony. Na drugie, gdzie jest recepcja z logo partii, trafiają ludzie ze skargami, z pismami, ci, którzy mają do partii jakiś interes.

— Parter jest najgorszy, najmniej poważany — opowiada jeden z pracowników biura. — Kiedyś mieściło się tam pismo Nowe Państwo, potem biuro „Lipy” [Adam Lipiński – red.], potem siedziała tam ekipa Mariusza Kamińskiego — Ernest Bejda, Maciej Wąsik, Martin Bożek. Mieli własną salkę konferencyjną. Jarali szlugi jak lokomotywy. Dziewczyny z księgowości, która była piętro wyżej, mdlały od smrodu. Szef biura w końcu wydał zakaz palenia. Dziś wszyscy palacze w chłodne dni skupiają się w łączniku między siedzibą PiS a budynkiem Srebrnej.

Każdy, kto wchodzi głównym wejściem, jest dobrze widoczny z ulicy. Ale za rogiem budynku, ukryte przed oczami wścibskich, jest drugie wejście. Pracownicy biura PiS nazywają je „łącznikiem”. — Po lewej stronie od wejścia jest pokój Adama Lipińskiego, obok siedzi ochrona — opisuje nam jeden z działaczy. — Tam znajdują się drugie schody, którymi można dojść do korytarza i tylnych drzwi do gabinetu prezesa. Sam Naczelnik korzysta właśnie z tego wejścia. Czasem wprowadza się nim urzędników, którzy ze względu na funkcje nie mogą być złapani przez dziennikarzy jak wchodzą do Kaczyńskiego. Tego wejścia używa też Jacek Kurski, gdy ma sprawę do prezesa. Tu nie wejdzie nikt niezapowiedziany.

Na elewacji widać kilka kamer. Według jednego z naszych rozmówców od 2014 r., od czasu afery podsłuchowej, główna kwatera PiS uzbrojona jest też w urządzenia antypodsłuchowe. — Prezes siedzi tuż przy oknie, najprostszy mikrofon kierunkowy mógłby wychwycić wszystko, o czym mówi — tłumaczy pracownica PiS. — Te urządzenia montowała Grom Group, która ochrania Jarosława. Ludzie czasami skarżą się przez to na kłopoty z telefonami. Ja sama spotkałam przez przypadek na Nowogrodzkiej chłopaków z Grom Group w weekend, gdy coś montowali. Spytałam, co to za urządzenia? Tajemnica.

PANIE PREZYDENCIE, DZIĘKUJEMY ZA 4 CZERWCA

Waldemar Mystkowski namawia do odzyskiwania Polski.

Odzyskać Polskę

Dni historyczne nabierają blasku podczas swoich rocznic. Ale 4 czerwca 1989 roku był dniem szczególnym, od razu błyszczał, od razu stanął na koturnie swojej doniosłości. Wskazywał, że to, co za nami należy już do epoki reżimowego króla Ćwieczka, acz była ogromna obawa, że ten Ćwieczek podniesie łeb, zechce cofnąć zmiany, lecz już wiedzieliśmy, jak chwycić za łeb tę hydrę.

Przykład dała Polska, a potem potoczyło się tak szybko u sąsiadów i u Sowietów, że można było się dziwować, jak imperium mogło tak długo trzymać się na swych glinianych nogach.

Data 4 czerwca jest ważna jeszcze z innego powodu, Polska weszła w swój najlepszy okres historyczny. Tego kompletnie nie wiedzieliśmy w 89 roku. Głowy zajmował problem, jak wyjść z długów gierkowskich. Ile fantastycznych padało rozwiązań, wszystkie były nierealne. Stanęliśmy przed odpowiedzialnością za siebie, za Polskę.

Polska w tamtym czasie dostała najlepszy możliwy kapelusz. Tak! – ten z plakatu „W samo południe”. Najpierw udało się z kapelusza wyciągnąć Lecha Wałęsę, a drugim takim królikiem był Leszek Balcerowicz – twórca cudu transformacji. Wiem, nie wszystko się udało, lecz jak to się ma, że nam najlepiej się udało?

Polska w latach po 1989 roku ma najlepsze wyniki na świecie – komparatystycznie. Najlepsze. Ale co najważniejsze – Polska nigdy tak dobrze się nie miała gospodarczo i społecznie w swojej tysiącletniej historii, nawet w Złotym Wieku (czyli XVI) nie mieliśmy się tak dobrze.

Bo ten nasz kapelusz trafiał na dobre głowy i otoczenie nam sprzyjało, a nawet jeden z odwiecznych wrogów – Niemcy – okazał się adwokatem naszych ambicji cywilizacyjnych. Polska opuściła peryferie – i bodaj najważniejszy symbol to największy awans rodaka w historii – Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej.
Jak to się stało, że dwa lata temu udało się przekonać rodaków do „Polski w ruinie”? Długo by o tym pisać – i warto pisać, trzeba pisać, trzeba tak drążyć nasze trzewia, aby ukazać, iż każdy cud ma swoje kiepskie podszewki, ma słabe strony, ma zgniliznę.

Dwa lata temu oddaliśmy prezydenturę osobie o słabej konstrukcji intelektualno-duchowej, a rząd – partii w ruinie. PiS jest ruiną bez cudzysłowu. Od niemal początku zaczął niszczyć to, co najlepiej nam udało się w historii. A jest co niszczyć, więc systematycznie są demolowane instytucje demokratyczne.

PiS przeciw sobie powołał społeczeństwo obywatelskie – opór tego społeczeństwa, nieposłuszeństwo. Półtora roku temu powstał KOD i podobne instytucje oporu obywatelskiego, w tym Czarny Protest.

A dokładnie rok temu powstał portal koduj24, gdzie mam przyjemność pisać o absurdach politycznej rzeczywistości tworzonej przez PiS, która już przerosła Bareję, znalazła wyraz w „Uchu prezesa”. Uważam, iż owe Stendhalowe lustro na gościńcu jest niewystarczające, bo idzie jeszcze trudniejszy czas, gdy zostaną zdemolowane sądy. Epoki bezprawia nie przerabialiśmy w historii, bo czym innym była utrata niepodległości, obydwie wojny światowe i PRL.

Bezprawie wewnętrzne, które funduje PiS zdarza nam się po raz pierwszy w historii, nawet czasy saskie i ich pokłosie są zupełnie czym innym, czym innym był zamach majowy 1926 i sanacja. Dzisiaj PiS ma co demolować, bo nigdy tak dobrze się nie mieliśmy.

Nie możemy patrzyć bezczynnie, gdy zapada nam się Ojczyzna. Bez histerii musimy odzyskiwać Polskę. Jednym z takich forum, taką agorą odzyskiwania kraju jest koduj24.pl.

Referendum w Podkowie Leśnej – kolejny prztyczek dla p. Sasina.

Kleofas Wieniawa pisze o rzeczniku Dudy.

Wręcz fizycznie nie znoszę niechlujów umysłowych – nie nazwę „intelektualnych” – takich, jak nowy rzecznik Andrzeja Dudy, Krzysztof Łapiński.

Niechluj twierdzi, że „Sąd Najwyższy nie miał prawa do interpretowania prerogatyw prezydenta”. Cytat jest in extenso.

Otóż SN nie interpretował prerogatyw prezydenta, ale wyraził stanowisko, iż Duda nie ma prerogatyw zastępowania sądu. W konstytucji nie ma zapisu, iż prezydent jest sędzią, bo gdyby tak było, nie potrzebne byłyby sądy.

„Uniewinnienie” niewinnego Mariusza Kamińskiego jest niechlujstwem umysłowym. Wyrok nieprawomocny nie jest skazaniem, bo delikwent nieprawomocnie osądzony nie może siedzieć za kratami, gnić w kiciu.

Tyle.

I tacy niechluje jak Łapiński łaża po mediach i seplenią swymi spróchniałymi umysłami. Duda już dawno zasłużył na Trybunał Stanu i o tym powinien myśleć po nocach. I z tego powodu powinny wypadać mu włosy, nie zdziwiłbym się, gdyby mu z nocy na noc powiększała się tonsura na ciemieniu. Duda ma marny charakter Adriana, jest płaski intelektualnie i nie ma żadnego ducha.

Duda nie jest nieszczęściem dla siebie, bo to mnie średnio obchodzi, niech tym martwią się jego rodzice, Duda jest nieszczęściem dla Polski, A Łapiński to ledwie niechluj, jakich pełno, ale ci przynajmniej nie pchają się, aby bredzić swoje oksymorony.

>>>

INTERNAUCI JUŻ WIEDZĄ, JAK BĘDZIE

Monika Olejnik w „Wyborczej” pisze o sukcesach PiS.

HOŁDYS MA RACJĘ. TAKIEGO JADU JESZCZE W POLSCE NIE BYŁO.

Potwierdza się to, co odkrył i uświadomił prezes: że Tusk jest kandydatem niemieckim. Dowodem gazety, które oznajmiają: Volksdeutsch królem Europy

Wydawałoby się, że w październiku 2015 r., kiedy PiS zdobyło 235 mandatów w Sejmie, Polska odzyskała wolność.

Okazuje się, że jednak nie. Po wyniku 27 do 1 w Brukseli straciliśmy to, co nam dano. 10 marca na Krakowskim Przedmieściu prezes mówił: „Będzie wolna Polska, będzie prawda o Smoleńsku i będzie klęska tych, którzy są łotrami”.

Kim są łotry? To oczywiste: to ci, którzy ucieszyli się z tego, że Polak został ponownie przewodniczącym Rady Europejskiej.

Pan prezes myślał, że zrobi rewolucję w Brukseli ekspresowo, z przyjaciółmi z Budapesztu. W sobotę ogłoszono decyzję o kandydowaniu Jacka Saryusza-Wolskiego, a w czwartek w Brukseli były wybory. W poniedziałek Saryusz-Wolski został wykluczony z Europejskiej Partii Ludowej i tym samym premier Orbán zrezygnował z pomagania przyjacielowi.

Teraz prezesa potwornie denerwuje, kiedy politycy Platformy w telewizji pokazują tabliczki z napisem 27:1, więc mówi „Rzeczpospolitej”: „To jest sukces, który tak naprawdę ich kompromituje, bo przecież 1 to Polska, a 27 to inne kraje, i wpisuje się to w bardzo niedobrą, trwającą od XVII w. tradycję zdrady narodowej”. Ale choć „jesteście partią zewnętrzną, kompromitujecie Polskę”, to Polska jest państwem prawa, dlatego być może opozycja będzie mogła startować w wyborach.

Dla prezesa witającego na lotnisku kwiatami Beatę Szydło premier jest mężem stanu. Dzielnie walczyła w Brukseli, a teraz opowiada, że następnego dnia po głosowaniu przywódcy unijni mieli nietęgie miny. Dopadł ich kac moralny.

No i potwierdza się to, co odkrył i uświadomił prezes: że Tusk jest kandydatem niemieckim. Dowodem gazety w kioskach. Na okładce tej, której prezes dziękował w dniu wyborów, widać Tuska w mundurze Wehrmachtu. Na innej okładce tytuł oznajmia: „Volksdeutsch królem Europy”. Już pojawiają się pomysły, żeby zablokować Tuskowi możliwość głosowania w Sopocie, bo przecież nie jest Polakiem.

Jeszcze niedawno prezes mówił, że najlepszym kanclerzem dla Polski byłaby Angela Merkel. Prawda? Ale wiele się zmieniło. Merkel trzęsąca Unią i polskojęzyczny Niemiec na czele Rady Europejskiej – to już za wiele.

Dobrze chociaż, że zdrajcy, jak to zdrajcy, nie potrafią się dogadać, każdy ciągnie w swoją stronę. Kukiz i Petru przebąkują, że chcieliby odwołania ministra spraw zagranicznych, Platforma mówi o wotum nieufności dla rządu, ale nie rozmawia z przywódcami innych partii.

Zresztą, nawet gdyby się dogadali, nic nie osiągną. Wypracowaliśmy sprawdzoną strategię dobrego i złego policjanta: z jednej strony prezes Kaczyński zapewnia, że nie chce, żeby Polska wyszła z Unii, a z drugiej – minister spraw zagranicznych zamierza pokazywać ostre zęby, blokować inicjatywy, obniżać poziom zaufania i prowadzić bardzo ostrą grę.

Gwarantowane, że Unia się przestraszy. Tak dziurawych zębów w Europie dawno nie widzieli.

TO JEST TA PiS-OWSKA PRACA I POKORA…

PiS zagrabia pieniądze nie tylko polskie, ale także unijne. Pisze Agata Kondzińska.

Co ze sprawą konwencji PiS opłaconej w euro? Opozycja żąda wyjaśnień

– Będziemy domagać się wyjaśnień w sprawie konwencji PiS w Katowicach. Jeśli okaże się, że europejskie pieniądze zostały wydane niezgodnie z prawem, to będzie oznaczać, że PiS złamał unijne rozporządzenie o finansach partii. I polskie też – mówi Rafał Trzaskowski, były wiceminister spraw zagranicznych i poseł PO.

We wtorek „Wyborcza”, holenderski dziennik „NRC Handelsblad” i belgijski portal Apache.be opisały, że audytorzy z Parlamentu Europejskiego mają wątpliwości dotyczące konwencji programowej PiS z lipca 2015 r. Za jej organizację zapłacił ACRE, Sojusz Konserwatystów i Reformatorów w Europie. Zrzesza on m.in. PiS, brytyjskich torysów i turecką AKP prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana. Europosłowie ACRE zasiadają w europarlamencie we frakcji Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR).

Audytorzy z europarlamentu przejrzeli dostępne w sieci materiały (m.in. nagrania na YouTubie) dotyczące konwencji w Katowicach. Dotąd nie znaleźli żadnego dowodu, że ACRE, choć wyłożyła pieniądze na konferencję, odegrała istotną rolę bądź była widoczna podczas trzydniowej imprezy. Jedynie w broszurze, która jest zbiorem propozycji programowych PiS, każdą stronę oznaczono logo ACRE – tuż obok logo partii Jarosława Kaczyńskiego. Na 50 paneli konwencji zaledwie kilka dotyczyło UE, np. Brexitu.

Według dyrektora ACRE na katowicką konferencję wydano 100 tys. euro. Nie wiemy, czy i ile dołożył do niej PiS. Skarbnik partii nie odpowiedziała na nasze pytania, choć wysłaliśmy je 6 marca. W rachunkach PiS z lipca 2015 r. w Krajowym Biurze Wyborczym nie znaleźliśmy wpłat związanych z konwencją.

– Rozważamy zawiadomienie prokuratury – mówi Katarzyna Lubnauer, rzeczniczka Nowoczesnej. Zaznacza jednak, że ma wiele wątpliwości dotyczących działań prokuratury pod rządami ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry: – Dlatego będziemy z uwagą śledzić działania Parlamentu Europejskiego, który dąży do wyjaśnienia sprawy.

Kto może zbadać finanse PiS

Przed rokiem Nowoczesna złożyła wniosek do prokuratury po wspólnej publikacji „Newsweeka” i duńskiej gazety „Ekstra Bladet” o tym, że Solidarna Polska – partia Zbigniewa Ziobry – urządziła swoją konwencję za pieniądze europarlamentu przeznaczone na kongres klimatyczny. Trzy miesiące później prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie. Do śledztwa dołączono też kongresy PO, PSL i SLD.

W rozmowie z belgijskim portalem Apache.be poseł PO Rafał Trzaskowski stwierdził, że rolą opozycji jest domagać się wyjaśnień, a rolą prokuratora wszcząć postępowanie z urzędu. – Jeśli okaże się, że unijne pieniądze były wydane niezgodnie z przeznaczeniem, będzie to oznaczało, że PiS złamał unijne rozporządzenie o finansowaniu partii – mówi Trzaskowski.

Zgodnie z rozporządzeniem o statusie oraz finansowaniu partii europejskich i ich fundacji nie można pieniędzy z UE wydawać na „bezpośrednie i pośrednie finansowanie partii krajowych”. Zapytaliśmy w Krajowym Biurze Wyborczym, czy sprawdzi raz jeszcze finanse PiS za 2015 r.?

– Postępowania dotyczące kontroli finansów Komitetu Wyborczego i kontroli finansów partii za 2015 r. są zakończone. A przepisy kodeksu wyborczego i ustawy o partiach politycznych nie przewidują wznowienia postępowania w tych sprawach – poinformował nas Krzysztof Lorentz, szef zespołu kontroli finansowania partii politycznych i kampanii wyborczych w KBW. – Takie rzeczy po zakończeniu badań kontrolnych mogą być badane tylko przez organy ścigania pod kątem ewentualnego popełnienia przestępstwa.

PiS nie odpowiada, ale straszy pozwem

PiS nie odpowiada na nasze pytania. W czwartek z rzecznik partii Beatą Mazurek próbował porozmawiać dziennikarz holenderskiego „NRC Handelsblad” i belgijskiego portalu Apache.be. Nie odebrała. W końcu szef biura prasowego PiS w Sejmie Krzysztof Wilamowski poprosił o pytania mailem. Wyjaśnień nie otrzymaliśmy.

Telefonów od nas nie odbiera też europoseł Tomasz Poręba, który kieruje konserwatywnym think tankiem New Direction, fundacją związaną z ACRE. Opisaliśmy, że New Direction w 2015 r. dostała mocne wsparcie od darczyńców z Polski. Wśród nich były m.in. firmy, które od lat współpracują z PiS. Fundacja twierdzi, że wszystko jest zgodne z prawem.

Poręba straszy „Wyborczą” pozwem na Twitterze: „Analizowane są wasze pomówienia i kłamstwa oraz agresywne najścia na niewinnych ludzi”. I jeszcze, że „pomówień, insynuacji, taniej sensacji a więc najczęściej artykułów »Wyborczej« nie komentuje z zasady”.

Do europosła Poręby dodzwonił się dziennikarz Apache.be. Kiedy się przedstawił, rozmowa została przerwana.

Waldemar Mystkowski pisze o konstruktywnym wotum nieufności dla rządu Szydło.

Czy Schetyna strzeli bramkę PiS-owi?

Platforma Obywatelska podeszła do wotum nieufności do rządu Beaty Szydło po bożemu, a nawet misyjnie. I proszę nie dopatrywać się w tym jakichś insynuacji z podtekstem nieprzyzwoitości, mam na myśli standard oczywistości. Konstruktywnym kandydatem do zastąpienie marionetki Kaczyńskiego nie jest marionetka Schetyny, ale sam Grzegorz Schetyna.

Szef Platformy nie chowa się za plecami innych, aby wyskakiwać co rusz jak diabełek ze swoją genialnością. Schetyna bierze na własną klatę odpowiedzialność – a będzie ją coraz ciężej brać, bo sytuacja Polski staje się coraz cięższa. I coraz trudniejszy będzie powrót do normalności.

Pacjent, który zachorował, a takim jest Polska pisowska, nie potrafi przyznać się do swojej choroby i postawionej diagnozy, tym samym nie potrafi zgodzić się na aplikowane lekarstwa. Taki pacjent zapiera się przed rozumem, porażkę nazywa sukcesem. Trzeba dużej dozy nieprzytomności, aby z wyniku 1 do 27 być „dumnym”, jak to powiedział Jarosław Kaczyński do Beaty Szydło po sromocie na brukselskim szczycie i wręczył jej kwiaty. Długo przyglądałem się zdjęciom witającego Kaczyńskiego swoją pacynkę, czy aby oczy moje się nie pomyliły, bo kwiaty powinny układać się w wieniec pogrzebowy. Za mniejszą porażkę Paris Saint-German z Barceloną kibice paryscy chcieli pogonić swoich boiskowych pupilów.

Jakimś kłopotem dla PO będzie Nowoczesna, gdyż nie został razem ustalony kandydat Schetyna, ale partia Ryszarda Petru jest z tym pogodzona, bo sondaże wróciły do wyników z dnia wyborów, a poza tym w interesie opozycji jest do pokazania Polakom, ile strat przynosi obecna władza. Choć wynik głosowania nad wotum nieufności jest do przewidzenia, jednak powinno niektórym uzmysławiać to, że do niego dochodzi – kolejna kropla spada na skałę, a będzie ich coraz więcej i więcej – i wreszcie zostanie wydrążona droga do usunięcia PiS od koryta.

Wniosek o konstruktywne wotum nieufności PO złoży w następnym tygodniu. Najbliższa sesja sejmowa jest przewidziana na 22-24 marca, a więc na niej nie dojdzie do głosowania, gdyż regulamin Sejmu precyzuje, glosowanie odbywa się „po upływie 7 dni od dnia jego (wniosku) zgłoszenia i nie później niż na następnym posiedzeniu Sejmu”. Kolejne zaplanowane posiedzenie Sejmu jest na 5-7 kwietnia, co wydaje się najbardziej prawdopodobnym terminem głosowania, ale też może być to 20-21 kwietnia. Podkreślam te daty, bo w międzyczasie dojdzie do hucznego święta PiS – 7. rocznicy katastrofy smoleńskiej.

Wiele zatem zależy do stron politycznego konfliktu. Jak Platforma chce rozegrać wotum nieufności i co w nim zostanie zapowiedziane, jakie otrzyma wsparcie ze strony społeczeństwa obywatelskiego. To nie tylko gra polityczna, bo z żelaznego elektoratu PiS schodzi powietrze, co wyraźnie widać było podczas ostatniej miesięcznicy smoleńskiej. Protestujących przeciw PiS było więcej niż ludu smoleńskiego.

Opozycja potrzebuje zgrania, wspólnych projektów. PiS wcale nie wygląda na zdrowego zawodnika, wyraźnie widać, iż porusza się na glinianych nogach, nawet nie za bardzo zadziała na ich korzyść ustawa o zgromadzeniach, która zgodnie z prawem jest do obejścia. Mam nadzieję, że Grzegorz Schetyna okaże się kimś w rodzaju Lionela Messi i strzeli PiS choć jedną bramkę. Polacy przebierają nogami, aby wynik podwyższyć i aby był nawet lepszy niż 27:1.

NIKT, KTO SIĘ ZNA NA PRAWIE I KONSTYTUCJI, NIE MA WĄTPLIWOŚCI. TO BYŁA SZOPKA

Także Kleofas Wieniawa porusza kwestię wotum nieufności.

Grzegorz Schetyna wydaje się być naturalnym kandydatem na premiera przy wotum nieufności dla rządu Beaty Szydło. Spięcia z Ryszardem Petru są niejako wpisane w opozycję wielopartyjną, Nowoczesna wraca do równowagi między sondażami a stanem posiadania posłów.

Platforma szybko odzyskuje rezon, Schetyna dość dobrze gospodaruje swoimi siłami w postaci 30-40 lernich posłów, których ma zdecydowanie lepszych niż PiS, w partii Kaczyńskiego nawet nawala Mateusz Morawiecki, bo okazuje się li tylko papierowym tygrysem.

Co zyskuje opozycja na wotum nieufności? Przede wszystkim należy silnie wbić do głów społeczeństwu, iż wynik szczytu, podczas którego głosowano nad reelekcją Tuska, 1:27 jest nieprzypadkowy.

I rezultat stosunków z UE będzie się pogarszał, bo UE jest skazana na przyspieszenie reformowania, a Poska pisowska nie załapie się do peletonu. Pod tą władzą jesteśmy skazani na przebieranie nogami pod tablicą: koniec wyścigu.

W którymś momencie wyścigu nie będzie, bo odjechał, odbył się, a „geniusz” z Nowogrodzkiej będzie pluł w sitko o winach innych.

Opozycja – a szczególnie PO – dużo może zyskać na tym spektaklu sejmowym, jeżeli zostanie on dobrze rozgrany i porwie społeczeństwo obywatelskie, tym bardziej, że ciemny lud pisowski depczący na miesięcznicach smoleńskich był ostatnio nawet mniej liczny niż protestujący Obywatele RP i KOD.

KANTAR Millward Brown dla 300POLITYKI: dawno w żadnej sprawie narracja PiS nie była tak odległa od opinii publicznej

>>>

I TEN WSZYSTKOWIEDZĄCY WZROK…

c52npmdwaaalrq1

WP ujawnia: kierowca Szydło nie miał prawa prowadzić samochodu – Wiadomości – WP.PL

wp-ujawnia

W „Wyborczej” o krucjacie przeciw Tuskowi piszą Bartosz T. Wieliński, Agata Kondzińska, Tomasz Bielecki i Justyna Dobrosz-Oracz. To Jarosław Gowin, Ryszard Czarnecki i Ryszard Legutko przekonywali do kandydatury Jacka Saryusza-Wolskiego na szefa Rady Europejskiej, choć wiadomo, że europoseł PO nie ma szans z Donaldem Tuskiem. PiS ma wobec niego plany.

pozyteczny

Według informacji „Wyborczej” pomysł, by Warszawa jako kandydata na europrezydenta wystawiła właśnie Saryusza-Wolskiego, pierwszego w historii pełnomocnika polskiego rządu ds. integracji europejskiej, obecnie europosła PO i wiceprzewodniczącego Europejskiej Partii Ludowej, pojawił się w grudniu zeszłego roku. Pierwsza kadencja Donalda Tuska na stanowisku przewodniczącego Rady Europejskiej dobiegała końca, a przywódcy UE zaczynali na poważnie dyskusję o jego wyborze na następne dwa i pół roku. Rząd Beaty Szydło wcześniej unikał jednoznacznych deklaracji. Jedynie prezes PiS Jarosław Kaczyński w październiku mówił, że „nie wyobraża sobie, by polski rząd poparł Tuska”. Źródła w polskiej dyplomacji dawały do zrozumienia, że Polska podczas głosowania wstrzyma się od głosu. – Wydawało się, że premier Szydło podczas zatwierdzania Tuska po prostu będzie wychodzić z sali – mówił jeden z unijnych dyplomatów.

gazeta-wyborcza-tusk

W styczniu, gdy decyzja o wystawieniu Tuskowi kontrkandydata już zapadła, Kaczyński zaostrzył ton. Mówił m.in. o szkodliwych dla Polski decyzjach, za którymi stoi były premier. Wczoraj na konferencji prasowej przypuścił atak. – Tusk łamie elementarne zasady Unii Europejskiej. Łamie zasadę neutralności, wprost popiera opozycję, która sama nazywa się totalną i chciałaby obalić rząd pozaparlamentarnymi metodami – mówił, dodając, że taki ktoś nie może stać na czele Rady Europejskiej.

„Wyborczej” udało się ustalić, że za Saryuszem-Wolskim w rządzie lobbował wicepremier Jarosław Gowin, a w partii europosłowie Ryszard Czarnecki i Ryszard Legutko. Inne źródło podaje, że Kaczyńskiego do tej kandydatury przekonywała również Ewa Ośniecka-Tamecka, dawna współpracownica Saryusza-Wolskiego, obecnie rektor Kolegium Europejskiego w Natolinie. Nasze źródła twierdzą, że najwięcej czasu zajęło przekonanie właśnie Kaczyńskiego. Na wczorajszej konferencji szef PiS unikał tego tematu, mówił, że Saryusza-Wolskiego „nie zna dobrze” i że „obserwuje go tylko z daleka”.

Nasi rozmówcy w PiS i w PO twierdzili, że Saryusz-Wolski nie ma nic do stracenia, bo pokłócił się z Platformą Obywatelską, której ma za złe m.in. to, że nie mianowała go eurokomisarzem. Na start z list PO w kolejnych wyborach nie ma szans. – Teraz zyskuje rozgłos, pięć dni, podczas których mówi się tylko o nim – twierdzi jeden z polityków PiS. Przyznaje, że szanse Saryusza-Wolskiego przeciwko Tuskowi są nikłe. – To gra obliczona na jeden przekaz: zgłaszamy swojego kandydata, żeby nie było wrażenia, że nie popieramy Polaka. Popieramy, ale mamy lepszego niż Tusk. Tylko niestety Unia go nie zaakceptowała – słyszymy w PiS. Co będzie z Saryuszem–Wolskim po porażce? Jedne źródła w PiS mówią, że zastąpi Witolda Waszczykowskiego na stanowisku szefa MSZ. Inne, że PiS wyśle go do unijnych instytucji.

Rzecznik rządu Rafał Bochenek tych doniesień komentować nie chce. – Premier prowadzi w tej chwili rozmowy z przywódcami krajów unijnych, nie ma konkretnych ustaleń – mówi. Z informacji „Wyborczej” wynika jednak, że w poniedziałek Polska poinformowała Maltę, która w tym półroczu przewodniczy UE, iż będzie miała innego kandydata. Wcześniej premier obdzwaniała w tej sprawie przywódców UE, o czym informował „Financial Times”.

Kandydatura Saryusza-Wolskiego w UE budzi zdumienie. Także w Grupie Wyszehradzkiej. Karel Schwarzenberg, szef komisji spraw zagranicznych czeskiego parlamentu, mówił „Wyborczej”, że Tusk był „bardzo dobrym przewodniczącym”. – Dlaczego mielibyśmy go zastępować? – pytał. Jego słowacki odpowiednik František Šebej mówił wprost: – Nie rozumiem, co jest nie tak z Tuskiem. Jestem z niego zadowolony.

Janusz Lewandowski, europoseł PO, mówi ostro: – Albo Saryusz-Wolski zdementuje te informacje, albo poniesie konsekwencje.

„NASZE STANOWISKO JEST ŻADNE” – cała unia i wszyscy myślący Polacy potwierdzają słowa Terleckiego 

c52xcq4wyaaw8y5

CZY JAK NOWORODKI BEZ WYSTARCZAJĄCEJ OPIEKI ZACZNĄ UMIERAĆ, TO POWIEDZĄ, ŻE BÓG TAK CHCIAŁ???

c5003vawmaeld63

„W życiu nie myślałem, że będę musiał użyć tak mocnych słów w korespondencji do Ministra Zdrowia” – Jurek Owsiak.

c50iv6kxqaeouft

Rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa opowiada, co nas czeka, gdy zostanie zniszczona niezależność sądownictwa. „Życzę ci, gnoju, abyś zdechł jak najszybciej”. „Zdychaj, stalinowski, kłamliwy pomiocie”. Dostaję takie SMS-y, od września coraz więcej. Jeden człowiek pisze do mnie cały czas. Od wczoraj przysłał mi z 50 SMS-ów – mówi sędzia Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.

zycze-ci

Michał Wilgocki, Łukasz Woźnicki: Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie gróźb wobec sędziów Krajowej Rady Sądownictwa. Ale pan nie chciał ścigania sprawców.

Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa: To ludzie niezrównoważeni. Chłoną propagandę polityków, to ich nakręca. Jestem sędzią z grubą skórą, najmowałem się do tej pracy także na trudne czasy. Jestem rzecznikiem KRS i nie zamierzam utajniać numeru telefonu, bo ktoś próbuje mnie zaszczuć.

A prokuratura uruchomiła tę sprawę, chociaż jej nie zawiadamiałem. Wystarczył tekst w serwisie wPolityce.pl. Ile takich spraw wszczynają po artykułach? Poszedłem na przesłuchanie, ale nie czułem, że jestem traktowany jak osoba pokrzywdzona. Prokurator mówił, że moja sprawa jest numerem jeden. Wyczułem sugestię, że ktoś mu kazał ją podjąć.

Co w tym złego?

– W tym szaleństwie jest metoda. Prokuratura uruchomi 20 postępowań przeciw ludziom, którzy do mnie piszą. Potem się okaże, że to jakiś człowiek, który ma żal do sądów, albo internauta, który niewiele rozumie. A ja będę wzywany do prokuratury, odciągany od obowiązków. Punkt ciężkości z tego, co się dzieje w KRS, i z reformy sądownictwa zostanie przeniesiony na moją osobistą walkę. Dlatego nikt mnie w to nie wciągnie. Nie udostępnię prokuraturze telefonu. Nie przekażę danych z mojego życia prywatnego, bo mam podejrzenie, że prokurator może ujawnić materiały ze śledztwa. Przy sprawie Józefa Piniora minister Zbigniew Ziobro zapowiedział: będziecie atakować mojego prokuratora, to ujawnię materiały.

Stenogramy z podsłuchów Józefa Piniora ostatecznie ujawniła publiczna telewizja.

– I to nie są przypadki. Po wypadku kolumny Beaty Szydło minister Mariusz Błaszczak wypowiadał się tak, jakby widział, co jest w protokole. A protokół do momentu wniesienia do sądu jest niejawny. Jak ma się zachować obrońca, gdy niejawne dowody są podsyłane opinii publicznej, a ta wydaje wyrok? Jak ma procedować sąd?

„Wymiar sprawiedliwości nie może funkcjonować w warunkach zastraszania i wywierania wpływu na sędziów”. To z niedawnego oświadczenia KRS. Sędziowie czują się zastraszeni?

– Oświadczenie dotyczyło m.in. procesu w sprawie śmierci ojca Zbigniewa Ziobry, w której rodzina oskarżyła lekarzy o błędy. To, co wtedy zrobiła prokuratura, było grubą sprawą. Jest dzień do wydania wyroku, a prokuratura wszczyna śledztwo ws. przekroczenia uprawnień przez sędzię, która zaraz ma wydać merytoryczne orzeczenie. Do sądu przychodzi faks: jest postępowanie. Bierze w tym udział Prokuratura Krajowa, która jest powołana do bardzo poważnych przestępstw, a nie sprawy rzekomego błędu medycznego. To była próba wpływania na sędziego, i to w prywatnej sprawie.

„Przywracamy uczciwość i służbę w sądownictwie”, „Czas najwyższej kasty dobiega końca” – tak Ziobro uzasadnia swoją reformę.

– Chce pokazać, że jest szeryfem. Ale szeryf był dobry na Dzikim Zachodzie, gdzie nie było reguł. My mamy konstytucję i szereg przepisów, które są uzdą dla polityków. Minister chce je zlikwidować. Chodzi o chęć kumulacji władzy i niezrozumienie, jak działa demokracja.

Minister prze do stworzenia silnego jednowładztwa. Już mamy dwie władze, a nie trzy, bo władza ustawodawcza jest zlana z wykonawczą. Posłowie nie deliberują w Sejmie nad rządowymi projektami, tylko je przegłosowują. Teraz ma się to zlać jeszcze bardziej.

Ten plan był prosty od początku – KRS, która stoi na straży niezależności sądów, ma się stać ciałem obcym, które medialnie trzeba skopać, obrzucić błotem, pokazać, że chroni kastę. Wtedy łatwiej będzie przeprowadzić reformę.

(Sędzia chwyta za telefon, bo przychodzi kolejny SMS. „Bandyci w togach do gazu” – czyta).

c52jkdzxqaezi-g

Według rządowego projektu ustawy o KRS to posłowie będą wybierać sędziów zasiadających w Radzie. Dziś wybierają ich zgromadzenia sędziowskie. Jakie będę efekty?

– To upolityczni całkowicie organ, który ma wpływ na wybór każdego sędziego w kraju – od sądu rejonowego po Najwyższy. Ten wpływ będzie mieć większość polityczna. Znajdą się sędziowie, którzy będą chcieli zrobić kariery i dostać się do nowej KRS. Mówię to z bólem.

Obecnie w Ministerstwie Sprawiedliwości pracuje ponad 150 sędziów, którzy nie orzekają. Jeśli będą chcieli dostać się do KRS, będą musieli wydeptać ścieżkę do polityków. Później będzie się z tych ścieżek korzystać przy nominacjach sędziowskich. A nawet jeśli sędziowie powołani do KRS się zbuntują, to ustawa i tak dzieli KRS na dwie izby. Politycy z jednej izby będą mogli skutecznie zablokować sędziów z drugiej.

Resort chce zmieniać także ustawę o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury i dać pierwszeństwo w dostępie do urzędu sędziego absolwentom szkoły. Co to zmieni?

– Minister pozbawi KRS wpływu na nominacje asesorskie. Asesorami zostaną absolwenci przejętej przez niego KSSiP. Za chwilę może wymyślić ustawę, że jak asesor jest dobry, to bez KRS zostaje sędzią. Minister będzie powiększał tę liczbę sędziów wchodzących do zawodu z plakietką „nominat ministra Ziobry”. Już ma dla nich miejsce – nie obsadził ponad 500 wakatów w sądach.

Żeby było jasne – KSSiP to był pomysł dobry. Poziom merytoryczny osób, które wychodzą ze szkoły, jest wysoki, europejski. Ale dziś są takie przepisy, że z dnia na dzień może zostać przekształcona w szkołę janczarów. Minister już może powołać dyrektora szkoły i sprzeciwić się zatrudnieniu konkretnego wykładowcy.

Minister Ziobro przygotowuje sobie grunt. W Sądzie Najwyższym chce utworzyć izbę, która będzie mogła usuwać sędziów dyscyplinarnie. Trybunał Konstytucyjny już został rozbrojony, za chwilę będzie po KRS. Wtedy przyjdzie czas na Sąd Najwyższy, który może przejąć rolę Trybunału, więc trzeba go będzie wymienić.

W jaki sposób Sąd Najwyższy może zostać przejęty?

– KRS jest rządowi potrzebna właśnie do przejęcia Sądu Najwyższego, bo to ona decyduje o nominacjach. Wystarczy, że w SN wprowadzi się niższy wiek emerytalny, i połowa składu odejdzie. Każdy prawnik, który ma dziesięć lat stażu jako radca prawny czy adwokat, może się do Sądu Najwyższego dostać. O nowym składzie SN zadecyduje nowa KRS.

c52d7q9xmaac4wl

Zakłada pan najgorszy scenariusz.

– Proszę spojrzeć na prezes TK Julię Przyłębską. Czy ktoś wierzył, że sędzia z takim stażem i „osiągnięciami” zostanie prezesem? A stało się. Ktoś wierzył, że będą łamane procedury przy powoływaniu sędziów do TK? Że prezydent nie przyjmie ślubowania od sędziów? Że nie będą publikowane wyroki TK, a posiedzenia będą nazywane „spotkaniami przy kawie i ciasteczkach”? To się nie mieściło w głowie. Ale to się naprawdę dzieje.

Kilka miesięcy temu niektórzy się uśmiechali, gdy mówiłem, że może być próba wygaszenia mandatów sędziów KRS. No bo jak można wygasić kadencję konstytucyjnego organu zwykłą ustawą? Można, nawet w miesiąc – tak chce Ministerstwo Sprawiedliwości. Ci, którzy projektują te przepisy, powinni odpowiadać karnie, bo wprost łamią konstytucję.

Sędziowie z KRS rozmawiają z ministrem Ziobrą o reformie? On przecież jest członkiem Rady.

– Chciałbym, by minister z nami porozmawiał. Ale na 27 posiedzeń KRS był obecny dwa razy – na godzinę, półtorej. Zdążył złożyć wniosek, by KRS wszczęła postępowanie dyscyplinarne przeciw ówczesnemu prezesowi TK Andrzejowi Rzeplińskiemu, chociaż nie mamy takich uprawnień. Prezes Sądu Najwyższego zadała mu też pytanie, jakie reformy sądownictwa planuje. Ziobro odparł: „Będzie głęboka, przekonacie się państwo w swoim czasie”.

Potem minister Ziobro się już w KRS nie pojawił, a o „reformach” dowiadujemy się z mediów.

Co zostało sędziom i środowisku prawniczemu? Nie zgadza się z pomysłami ministra, protestuje, wydaje oświadczenia.

– Jesteśmy w Sieci Krajowych Rad Sądownictwa, która jest ciałem europejskim. I ona z ogromnym niepokojeniem przygląda się temu, co dzieje się w Polsce. Nawet jeśli nas zlikwidują, ona będzie podejmować działania. To nie będą działania dobre dla Polski. Popsują nam opinię. Uderzą w gospodarkę, bo każdy przedsiębiorca chce wiedzieć, że w kraju, w którym działa, orzeka niezawisły sąd. Lepszy, gorszy, ale niezależny od polityki. Na forum międzynarodowym staniemy się wyspą, gdzie można robić wszystko, bo nie ma kontroli sądowej.

Ostatnią rzeczą, która nam została, jest budzenie w sędziach poczucia, że teraz spełnia się misja. Że musimy trwać i wydawać wyroki zgodnie z naszym sumieniem. Poddawać je kontroli konstytucyjnej, choć dziś jest ona rozproszona. Będziemy mieli 11 tys. trybunałów konstytucyjnych w sądach. To nie jest dobre dla obywatela, bo prawo może być różnie rozumiane w Gdańsku czy Krakowie. To by się zbiegało w Sądzie Najwyższym, ale on za chwilę może zostać „rozstrzelany”. Ale ja już wolę taką kontrolę konstytucyjności niż jej brak lub kontrolę TK, który dzisiaj jest kojarzony politycznie.

Będziemy też pokazywać społeczeństwu, że sąd nie poddaje się naciskom, choćby ze strony samego ministra. I że jak sądy upadną, to obywatela nikt już nie obroni. Sądy muszą stawać po stronie prawdy, nawet przeciw własnemu państwu.

W sondażu CBOS wymiar sprawiedliwości pozytywnie ocenia zaledwie 28 proc. ankietowanych. Negatywnie – aż 49 proc.

– Prawda, ale wiemy też, że osoba, która bywa w sądach, jest bardziej zadowolona z ich pracy od tej, która nigdy nie miała z nimi do czynienia. Co z tego wynika? Za pomocą propagandy można wpływać na tych, którzy w sądach nie bywają. Po nadzwyczajnym kongresie sędziów rozpoczął się na nas atak części mediów, który trwa do dzisiaj. I efekty widać gołym okiem.

Sprawa sędziego, który kradł w sklepie, waszemu zawodowi nie pomaga.

– Apelujemy, by jak najszybciej go ukarać. Prosimy o szybki wniosek o uchylenie immunitetu. Bo jeżeli mamy monitoring, przesłuchanie ochroniarza, to wystarczy wniosek do sądu o uchylenie immunitetu i możemy postawić zarzuty. Jak państwo myślicie, czy taki wniosek jest w sądzie? Sprawa od tygodni jest wałkowana w mediach publicznych. Zamiast ukarać, lepiej mówić „sędzia złodziej”. I to działa.

PRZEKAŻCIE DALEJ, ABY NIKT NIE ZAPOMNIAŁ

c5027g-wmauqbj6

Waldemar Mystkowski pisze o trzecim projekcie ustawy ws. KRS przygotowanym przez resort Ziobry.

Ziobro w ataku na Krajową Radę Sądownictwa

atak

Konstytucja RP już nie działa. Z grubsza nazywając mamy ustrój kaczystowski, którego wykładnią jest samopoczucie „pana” Kaczyńskiego, bądź jego akolitów, którzy zgadują, co prezes ma na myśli. Do tego doszło w kraju, który jest członkiem Unii Europejskiej i do niedawna uchodził za prymusa w tym projekcie cywilizacyjnym.

Przy takim tempie dewastacji za długo nie pobędziemy w UE, nie będziemy musieli brać udziału w głosowaniu nad Polexit, dojdzie do zwyczajnego won z Unii, bo kto będzie tolerował kraj podobny do Białorusi? Jarosław Kaczyński może się tylko cieszyć, Łukaszenka nie jest wpuszczany do Brukseli, a on w ogóle nie jeździ nigdzie poza gumno PiS.

Czy można uważać za normalny kraj, w którym partia rządząca robi wszystko – zaprzegając do tego cały aparat partyjny i państwowy – aby uwalić najwybitniejszego polityka po 1989 roku w strukturach europejskich i który zaszedł tak wysoko, jak nigdy Polakowi się nie udało?

To są wyczyny godne Księgi Guinnessa w kategorii: „Zaprzaństwo”. Kaczyński na trwale wpisuje się po czarnej stronie historii. Właśnie PiS zabiera się za trzeci element podziału władzy struktur demokratycznych, za niezależność sądownictwa. Władza sądzenia zależna od władzy wykonawczej i ustawodawczej to kres ustroju demokratycznego.

Za Krajową Radę Sadownictwa PiS bierze się we właściwy reżimom sposób – hybrydalny. Tak hybrydowo – kilkoma ustawami – został zniszczony Trybunał Konstytucyjny, tak maja paść sądy. A sposób jest godny Putina. Mianowicie przejęcie Krajowej Rady Sądownictwa odbędzie się za pomocą trzech ustaw. Dwa projekty ustaw są znane i opublikowane na stronach Rządowego Centrum Legislacji, lecz trzeci projekt nie jest tam opublikowany. Dlaczego? Bo idzie dalej niż niż drugi, który jest mocno krytykowany w Polsce (przez KRS, Sąd Najwyższy, Rzecznika Praw Obywatelskich oraz organizacje prawnicze) i przez Komisję Europejską.

Trzeci projekt dotyczący KRS został opublikowany na stronach samego KRS. Najważniejszy punkt to propozycja wygaśnięcia mandatu członka KRS w 30 dni. Jeżeli sędzia bądź nominat nie spodoba się PiS-owi mogą go zdymisjonować w ciągu miesiąca.

W konstytucji jest zapis, że członkowie KRS są wybierani na 4 lata, a zatem mandat trwa 4 lata. Tak mówi konstytucja, ale nie prezes i jego akolita – w tym przypadku magister Zbigniew Ziobro. Tym samym jakiekolwiek zapisy w konstytucji dotyczące kadencyjności sprawowania urzędu – włącznie z kadencją prezydenta – będą unieważnione, bo kadencję wg PiS można wygasić zwykła ustawą.

Konstytucja RP jest już świstkiem papieru, którym prezes podtarł swoje cztery litery. Rzecznik KRS sędzia Waldemar Żurek na Twitterze podsumował wyczyny Ziobry: „Raz ustawa zwykła zmieni Konstytucję, to będzie fatalny precedens, można wygasić wszystko”.

BARDZO DOBRA KRYTYKA KACZYŃSKIEGO, PiS-U I KOŚCIOŁA. SZACUNEK DLA KSIĘDZA WALCZAKA 

c51fkzpxqai6s90

>>>

ZESTAW DO PODPISYWANIA DOKUMENTÓW

c0gt1niw8aaqxm2

Policja próbuje likwidować protest pod Sejmem o 4.00 rano

grand-central

Około 4.20 rano uczestnicy protestu pod Sejmem RP włączyli relacje wideo. Kilkanaście minut wcześniej policja otoczyła ich kordonem, wezwała do opuszczenia zajmowanego miejsca, a kiedy odmówili – „w miłosnych uściskach nas wynieśli”, jak sarkastycznie komentuje na żywo jedna z protestujących osób.

Protestujący nie używali agresji ani siły; otoczono ich kordonem po drugiej stronie ulicy Wiejskiej. Policja wykorzystała przerwę w zajmowaniu wjazdu na stawianie barier wokół Sejmu.

Protestujący zostali wypuszczeni, ale zablokowano im dostęp do poprzednio zajmowanego miejsca. Policja rozwiązała spontaniczne zgromadzenie. Funkcjonariusze twierdzą, że „działają na polecenie Straży Marszałkowskiej”. Na miejscu pojawiła się straż pożarna w celu zgaszenia koksowników.

Z relacji wynika, ze na miejscu były obecne kamery TVN i Polsatu. Zachęcam do zapoznania się z relacjami wideo tutaj oraz tutaj.

BRAK SŁÓW…

c0gshvfxgaa4occ

POMOŻECIE? POMOŻEMY! Jeszcze bardziej zastanawia, że wyznawcy PiS zareagowali tak samo jak członkowie PZPR…

c0dlye2xuaaalel

Dziennikarze „Wyborczej” Renata Grochal, Agata Kondzińska, współpraca: Jacek Harłukowicz, Krzysztof Katka, Wojciech Czuchnowski podsumowują.

pis-nie

We wtorek zbiera się Senat, na którym PiS będzie chciał uchwalić przegłosowaną w piątek w Sali Kolumnowej Sejmu ustawę obniżającą emerytury funkcjonariuszy służących w PRL. Opozycja tamto posiedzenie uznała za nielegalne. – Tej ustawy nie ma. Problem stworzył PiS. Nie ma żadnych sygnałów, że chce go rozwiązać. Przeciwnie, zaognia sytuację – mówił wicemarszałek Senatu Bogdan Borusewicz (PO). Senatorowie Platformy Obywatelskiej rozważają blokowanie mównicy, jak w Sejmie, lub opuszczenie głosowania. Parlament wciąż otacza policja, przed nim protestują obywatele.– Niech blokują i niech dziennikarze to pokażą, takich akcji w Senacie jeszcze nie było. Polakom się to nie spodoba, zwłaszcza tuż przed świętami – mówi nam ważny polityk PiS. W weekend PiS zamówił badania – wynika z nich, że to opozycja ma kłopot. Dlatego nie zamierza ustąpić. Odrzuca żądanie opozycji, by powtórzyć piątkowe głosowanie nad budżetem.

– Nie ulegniemy szantażowi. Jedno ustępstwo – i będzie znowu blokowanie mównicy. My będziemy pracować nad ustawami. Niech Polacy widzą, że burdy urządza opozycja – mówi poseł PiS. W poniedziałek centrala partii nakazała swoim okręgom organizowanie konferencji w całej Polsce pod hasłem: „Wydarzenia piątkowe – szantaż, prowokacja czy nowe standardy demokracji” i atakowanie opozycji.

c0gtnu9xaaay2ad

SZACUNEK DLA OPOZYCJI. I GORĄCE ZDJĘCIE Z SALI SEJMOWEJ. DZIWNE, ŻE JEST ŚWIATŁO?

c0eg9lkw8aadtqi

Sprawa mediów „otwarta”

Załagodzenia sporu nie przyniosło dwugodzinne spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z Jarosławem Kaczyńskim i marszałkiem Sejmu Markiem Kuchcińskim. Kancelaria Dudy nie wydała żadnego komunikatu. Kaczyński z dziennikarzami nie rozmawiał. Kuchciński napisał tylko na Twitterze, że zapewnił prezydenta, iż „sprawa funkcjonowania mediów w gmachu parlamentu pozostaje otwarta”. Tylko w tej sprawie PiS może ustąpić. Naciskał na to prezydent.

Wieczorem Andrzej Duda wystąpił w TVP. Zapewniał, że PiS w sprawie mediów miał dobre intencje, a awantura, jaka się wokół tego rozpętała, była niepotrzebna. Zdaniem prezydenta zachowanie marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego [zapewnił, że na razie w pracy dziennikarzy w parlamencie nic się nie zmieni] to dowód, że PiS zrezygnował ze swoich planów. – W sprawie mediów nastąpiło jednak odcięcie, taka gruba kreska. I to powinno zostać przez opozycję uszanowane – mówił. Zdaniem prezydenta „sprawy zaczynają podążać w dobrą stronę”.

Andrzej Duda wyśle też do Kuchcińskiego prośbę o potwierdzenie legalności obrad w Sali Kolumnowej na piśmie. I zamówił własne ekspertyzy. Kuchciński już napisał na Twitterze, że wszystko było zgodne z konstytucją i regulaminem Sejmu.

Opozycja zamierza nadal blokować sejmową mównicę, jeśli PiS nie ustąpi w sprawie mediów i budżetu. Lider PO Grzegorz Schetyna mówił, że może to potrwać do kolejnego posiedzenia Sejmu 11 stycznia lub nawet dłużej. Ale w Nowoczesnej słychać, że lepiej odstąpić od protestu w święta, bo Polacy chcą odpocząć od polityki.

W poniedziałek wieczorem w siedzibie PiS Kaczyński naradzał się z premier Beatą Szydło.

W szeregach partii są jednak głosy krytyki na temat działań rządu i prezesa. Europoseł Kazimierz Ujazdowski obarczył partię odpowiedzialnością za kryzys. – Bronię deklaracji programowych PiS z 2015 r. i zobowiązań do dialogu politycznego – mówił w TVN 24. – Nie wyobrażam sobie obecności w PiS, jeśli będzie podtrzymana linia eskalowania konfliktu.

c0gnbq4xeaebez2

Próby ograniczenia obecności dziennikarzy w Sejmie skrytykował z kolei Jarosław Gowin. – Musimy uderzyć się w piersi i cofnąć się w tej sprawie – powiedział. Odniósł się też do działań opozycji, mówiąc, że „powinna zaniechać łamania prawa”. – Opozycja ma prawo nas krytykować, ale żeby zająć fotel marszałka Sejmu, trzeba wygrać wybory, a nie robić to siłą, na skróty – dodał Gowin. Za „moralnie niedopuszczalne” uznał zachowanie protestujących, którzy w niedzielę blokowali wjazd prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu na Wawel. Przyjechał tam w miesięcznicę pogrzebu brata.

Według naszych rozmówców z PiS to był moment przełomowy dla strategii, którą przyjęła partia. A ta będzie taka, że w sprawie ponownego głosowania nad budżetem w Sejmie żadnych ustępstw wobec opozycji PiS nie planuje.

– Nocna piątkowa demonstracja zrobiła na nas wrażenie, ale w niedzielę granice zostały przekroczone. Polacy nie akceptują blokowania wjazdu na grób. Źle, że opozycja to akceptuje – mówi ważny polityk PiS.

c0gpdwdxuaezuem

„Solidarność” na odsiecz PiS

Rano władzę poparł Piotr Duda, szef „Solidarności”, od lat sojusznik PiS.

– Dzieje się wielka hucpa. Jeśli druga strona myśli, że będziemy się temu biernie przyglądać, to się myli. Przygotowujemy się do wyjścia na ulice. Jeżeli druga strona chce się policzyć, to się policzymy. Czapkami ich przykryjemy – mówił Duda w TVP Info. I dodał: – Nie będziemy bronić rządu, będziemy bronić demokratycznych zasad wyboru. Jeżeli komuś się nie podoba obecna władza, niech robi wszystko, by zmobilizować elektorat. Myśmy czekali osiem lat, by wymienić tę ekipę. Jeżeli mówi pan Mateusz Kijowski [lider KOD], że będą chodzić po biurach poselskich, to my też wiemy, gdzie są biura Platformy i Nowoczesnej, i może też tam zawitamy – zapowiedział Duda.

Jego deklaracją zaskoczeni są szefowie regionalnych struktur „S”. W poniedziałek obradował zarząd dolnośląskiej „S”, ale aktywność działaczy na manifestacjach nie była omawiania. – W regionie, tak jak i w centrali, nie składamy się z samych pisowskich jastrzębi – mówi „Wyborczej” jeden z członków władz związku na Dolnym Śląsku. – Było kilka wystąpień wzywających do popierania rządu w obecnym sporze, ale i takie, które wydarzenia z minionego weekendu mocno krytykowały. O żadnych przygotowaniach do jakichkolwiek prorządowych demonstracji nie było jednak mowy.

Gotowość do protestów melduje „Solidarność” na Pomorzu Zachodnim: – To, co się dzieje, przekracza wszelkie granice przyzwoitości. Jeżeli ktoś popiera i otacza ochroną ubeków czy esbeków, którzy mają mieć ograniczone emerytury, to jest to chichot historii. To wszystko, co się dzieje, jest reżyserowane, zaplanowane. Widzimy prowokacje, jak w stanie wojennym – mówi „Wyborczej” Mieczysław Jurek, przewodniczący „Solidarności” w Zachodniopomorskiem. Jego zdaniem „kiedy realizowane są postulaty „Solidarności”, takie jak podwyższenie płacy minimalnej czy obniżenie wieku emerytalnego, to związek nie może siedzieć i milczeć. – Żeby słowo stało się ciałem, musi się najpierw zebrać komisja krajowa, musi być debata. Dopiero kiedy komisja krajowa podejmie decyzję o demonstracjach, będziemy ją wykonywać – dodaje.

OPZZ inaczej niż „Solidarność” wyraża zaniepokojenie zaostrzaniem sporu politycznego w kraju i apeluje do wszystkich partii o rozwagę i przywrócenie dialogu. „Nie może być zgody na to, aby Sejm RP głosował nad ważnymi projektami ustaw w sposób nietransparentny. Krytycznie oceniamy sposób procedowania ustawy budżetowej na 2017 rok” – czytamy w oświadczeniu władz OPZZ. Związek potępia też „próby ograniczenia dostępu mediów do informacji i wprowadzania restrykcji wobec dziennikarzy sejmowych. Społeczeństwo musi mieć swobodny dostęp do informacji dotyczących funkcjonowania państwa”. OPZZ apeluje do związkowców zrzeszonych w centrali, aby „uważnie śledzili rozwój wydarzeń, monitorowali sytuację w zakładach pracy i byli gotowi do solidarnego działania”.

PiS nie udało się też przeciągnąć na swoją stronę policyjnych związków zawodowych. – Byłoby lepiej, gdyby w okresie świątecznym policjanci przebywali w domach, a nie ściągano ich do Warszawy, by pilnowali Sejmu. Ale nie mamy wyjścia – mówił „Wyborczej” podinsp. Andrzej Szary z policyjnych związków zawodowych.

I ZNÓW CIŚNIE SIĘ NA USTA JEDNO SŁOWO… NOTARIUSZ.

c0gdlrgxeaa_yu9

Dzień dobry 😂

c0caj1dwiaaet-z

Wiceszef „Wyborczej” Piotr Stasiński pyta: O co panu chodzi, pośle Kaczyński? Co pan chce zrobić z Polską?

o-co

Rozbił ustrój naszego państwa, z takim trudem wywalczony i budowany:

  • łamiąc konstytucję RP, niszcząc Trybunał Konstytucyjny i zasady państwa prawa,
  • likwidując niezależność prokuratury i podważając niezawisłość sędziowską,
  • kneblując opozycję w Sejmie i Senacie, odbierając jej prawo do wolnego głosu,
  • zmieniając parlament w mechanizm bezmyślnego posłuchu,
  • przeprowadzając masową czystkę polityczną w instytucjach państwowych.

Odebrał Polakom prawa i wolności:

  • zapewniając władzy totalną policyjną kontrolę nad obywatelami i komunikacją w internecie,
  • godząc w wolność zgromadzeń, wolność słowa i wolność artystyczną,
  • zagrażając autonomii organizacji pozarządowych,
  • używając policji politycznej do ścigania osób niezależnych i krytycznych,
  • traktując z pogardą prawa kobiet, zwalczając antykoncepcję, grożąc zaostrzeniem już rygorystycznego prawa antyaborcyjnego,
  • obcinając emerytury ludziom, którzy po weryfikacji służyli uczciwie demokratycznemu, niepodległemu państwu,
  • blokując dostęp obywateli do informacji o poczynaniach władzy.

Narzuca nam szowinistyczną mentalność:

  • szerząc kłamliwe, paranoiczne wizje zamachu smoleńskiego,
  • fałszując polską historię w myśl ideologii nacjonalistycznej,
  • zwalczając prawną ochronę mniejszości, tolerancję i wielokulturowość,
  • odmawiając przyjmowania jakichkolwiek uchodźców i strasząc nimi jak zarazą,
  • przerabiając Polskę na państwo wyznaniowe na modłę kościoła Rydzyka,
  • odsądzając oponentów swojej władzy od czci, wiary i patriotyzmu,
  • pobłażając mowie nienawiści i samemu ją uprawiając,
  • stosując ordynarną propagandę w tzw. mediach narodowych,
  • flirtując z grupami powołującymi się na idee faszystowskie,
  • demolując dobry system szkolny będący wzorem dla świata, by wychowywać pokolenia w duchu ciasnego, wykluczającego „patriotyzmu”.

Zagraża dobrobytowi Polski i Polaków:

  • wystawiając na wielkie ryzyko los przyszłych pokoleń poprzez obniżenie wieku emerytalnego,
  • podporządkowując sobie spółki z udziałem państwa, by je zmuszać do posunięć ekonomicznie nieuzasadnionych,
  • podnosząc obciążenia przedsiębiorców i klasy średniej, przedstawiając to fałszywie jako ich obniżenie,
  • unieważniając prawo własności ziemi, zwłaszcza rolnikom, poprzez zakaz jej sprzedaży,
  • gwałcąc polską przyrodę, nasz skarb narodowy.

Godzi w bezpieczeństwo naszego państwa:

  • powierzając je niekompetentnym i niezrównoważonym funkcjonariuszom partyjnym,
  • dewastując polską armię poprzez usuwanie z niej fachowych oficerów, sprawdzonych w ramach członkostwa Polski w NATO,
  • organizując tzw. obronę terytorialną, która ma cechy partyjnych bojówek, a do zapewnienia państwu bezpieczeństwa się nie nadaje,
  • odpychając Polskę od cywilizowanej Europy, dewastując jej reputację w Unii Europejskiej i w świecie demokratycznym,
  • wpychając Polskę w sojusz z antydemokratycznymi Węgrami Orbána i flirtując z reżimem dyktatora Białorusi…

Rok zaledwie wystarczył na tę wszechstronną destrukcję. Czego pan jeszcze chce, pośle Kaczyński? Koronacji? Nie dość się pan władzą nasycił? Chce pan przejść do historii jako grabarz demokratycznego państwa? Grabarz wolności Polaków?

Chce pan pozostać idolem fanatyków, którzy nienawidzą wolnych obywateli? A w pamięci tych ostatnich – symbolem opresji? Chce pan przerobić Polaków na swoją modłę? Liczy pan na to, że większość pozwoli się zastraszyć, ulegnie konformizmowi, obojętności albo uwierzy w pańskie „czyste dobro”? Nie uda się panu, pośle Kaczyński. Wolni Polacy powstali i nie pozwolą na barbarzyńskie poczynania, którym patronuje pan z szyderczym uśmiechem. Jasno powiedzieli tej władzy, że mają jej dość.

Niech pan stanie w prawdzie i odpowie: co pan chce zrobić z Polską?

c0cbsx1wqaaandb

Waldemar Mystkowski pisze o trollu PiS.

troll

O poziomie dziennikarstwa „Wiadomości” TVP i portalu wPolityce świadczy używane przez dziennikarzy tych mediów źródło osobowe, które służy im do rzucania kalumni na opozycję, ze szczególnym uwzględnieniem KOD.

Owe źródło spowodowało, że „wszędobylscy” żurnaliści wPolityce konstruowali takie oto tytuły swoich newsów „Ujawniamy. Opozycja planuje wprowadzenia do Sejmu bojówkarzy KOD i rozpoczęcie okupacji gmachu, włącznie z paleniem opon i barykadami”, albo: „Zamach stanu, wojna hybrydowa, kryterium uliczne”.

c0cz-9dwqaiwbgo

Najpierw snuli sobie narrację „powstańczo-barykadową” piszący na wspomnianym portalu braci Karnowskich, a następnie przenosiło się to lotem zarazy, bądź drogą kropelkową, na bratnie portale i media prawicowe.

Źródłem tym był niejaki Mirosław Mrozewski. Np. TVP powoływało się na „wiarygodnych” braci Karnowskich, cytowało owego Mrozewskiego i jako komentujący występowali posłowie PiS, Joanna Kopcińska, jak ze sztuki Sławomira Mrozka „Policja”, dramatyzowała: „Pojawiają się nowe groźby, nowe ataki. Nie możemy pozostawić tej sprawy bez zakończenia. Składam zawiadomienie do prokuratury”. Ten dialog kontynuował szef klubu parlamentarnego PiS Ryszard Terlecki (tak! ten!) i mówił niemal słowami z innej sztuki Mrożka „Tango”: „Pojawiły się kolejne wpisy na portalach społecznościowych, w tym jeden o możliwości użycia broni”.

Owe źródło Mrozewski popełnił wpis na Facebooku, który też spotkałem na innym portalu społecznościowym na Twitterze. Z daleka widać, iż to prowokacja, nie potrzeba posiadać żadnych umiejętności dziennikarskich. Poziom żłobka, przedszkola. Takie „źródło” w internecie jest traktowane jako troll. Ale prawica lubi ten poziom źródeł, trolli, bo go reprezentuje. Owe „źródło” Mrozewski na profilu FB pisał, iż jest byłym funkcjonariuszem MO i koordynatorem KOD w Łodzi.

Mateusz Kijowski zajmował głos, mówił, iż ktoś taki nie należy do KOD, ani tym bardziej nikt nie występuje pod takim nazwiskiem w danych personalnych. Wobec tego ów Mrozewski to postać fikcyjna.

Portal strajk.eu ustalił, iż konto założone zostało rok temu, już nie jest aktywne, „namierzone” zostało internetowym GPS. Oto co stwierdzono: „administratorem jest prawdopodobnie mieszkaniec Bydgoszczy, który w przeszłości podawał się na portalach społecznościowych m.in. za kibica Zawiszy, księdza i fanatycznego syjonistę.”

Na strajk.eu piszą, iż celem działalności owego fikcyjnego Mrozewskiego jest trolling i dezinformacja: „Dotarcie do tych informacji nie jest szczególnie trudne. Dziennikarzy „Wiadomości” takie zadanie najwyraźniej jednak przerosło.”

Poskrobmy głębiej. Troll został „wymyślony” rok temu, czyli jest rówieśnikiem KOD. Czy troll Mrozewski nie został poczęty w kręgach pisowsko-prawicowych, aby dokumentować ich tezy? Portal wPolityce, ale też inne portale z racji wymowy materiałów tam publikowanych nazywane są szczujniami. Ostatnio w tym szujstwie mają silną konkurencję w „Wiadomościach” TVP1.

Politycy PiS, jak owa z Mrożka wyjęta posłanka Kopcińska puściła ustami groźbę w stronę trolla, iż składa zawiadomienie do prokuratury. Więc czy Zbigniew Ziobro i Mariusz Błaszczak wzięli się do roboty i namierzyli trolla? Ów Mrozewski ma rzeczywiste imię i nazwisko.

Do roboty! – chciałoby się zakrzyknąć w stronę Błaszczaka, który tak lubi chodzić po mediach i dzielić się swoimi przemyśleniami politycznymi. Zakasać rękawy, zaczesać grzywkę i namierzyć! Pierwszą i zasadnicza przesłanką może być to, iż pisanie trolla na Facebooku i dziennikarzenie na portalu wPolityce jest zbieżne w potrzebach emocjonalno-politycznych, tożsame, więc porucznik Columbo cofnąłby się od drzwi, podrapał w czoło – i przydybałby wichrzyciela.

c0cdhyoxgaaxbpd

Kleofas Wieniawa pisze o Polsce PiS.

posel

Beata Szydło twierdzi, że PiS dokonał więcej w rok niż poprzedni w 8 lat. To jest skromna ocena, bo w rok partia Kaczyńskiego osiągnęła więcej niż inni przez wszystkie lata po 1989 roku.

Trybunał Konstytucyjny przestał działać, reputacja Polski w Europie legła w gruzach, jak mur berliński. Komisja Europejska w środę – jeszcze przed świętami – zajmie się sytuacją w Polsce w kontekście weekendowych wydarzeń.

Wojsko Polskie jest w rozsypce, a przynajmniej kadra kierownicza, dymisję złożył najważniejszy generał Mirosław Różański, po nowym roku mają odejść następni. Za to będą gotowe do użycia bojówki partyjne PiS  w postaci Wojsk Obrony Terytorialnej. Tymczasem zastąpienie ich ofiarował się Piotr Duda, obecny szef „Solidarności”, ma jakiś funkcjonariuszy związkowych gotowych do zajść ulicznych przeciw protestującym.

Izba ustawodawcza działa tak, jak widzieliśmy przy wykluczeniu posła PO Michała Szczerby. Marek Kuchciński do niczego się nie nadaje, nie potrafi nawet sklecić kilku sensownych zdań w języku polskim, a na pewno podjąć dialektycznych rozważań w chwilach kryzysowych.

Andrzej Duda jest prezydentem, ale nic nie może, bo nie potrafi, brak mu charakteru. Przymierzał się do rozwiązania incydentalnego konfliktu w Sejmie, ale wyszło mu jak zawsze – nie wyszło.

Nie mamy mediów publicznych, tylko nacjonalistyczne – narodowe. Żałośni dziennikarze bez umiejętności komunikacji i fachowych.

Polska została zdegradowana, obnażona, zdeprecjonowana. Nie chcę nawet nazywać, jaki sort pozostaje u władzy, bo to specjalność prezesa, który intelektualnie i duchowo jest żadnym człowiekiem. To zdarzało się innym narodom, teraz nas dopadła populistyczna zaraz po 27 latach, podobna do peerelowskiej – dyktat ciemniaków.

Pewnie, że Polska nie zginie. Ale jak zostanie osłabiona, poniżona na zewnątrz, będzie co odbudowywać.

Z najnowszych wieści – dziwnych, acz optymistycznych. W Sejmie startuje codzienny program „Tu jest Sejm” – livestreamowany o 19:30 z sali plenarnej Sejmu program.

W premierze Sławomir Nitras mówił: „Szanowni państwo, tworzymy projekt „Tu jest Sejm”, bo Sejm został sparaliżowany. Sytuacja wymaga działań w obronie demokracji. PiS mówi, że za granicą nie można debatować o Polsce, ale doprowadził do sytuacji w której w Sejmie tez nie można debatować. Będziemy mówić codziennie o tej porze, gdy PiS przedstawia swoją propagandę.”

Prof. Andrzej Rzepliński przypomina, że nawet wg nowej regulacji w sprawie działania Trybunału Konstytucyjnego, Julia Przyłębska nie ma największego stażu. Prezesem TK po Rzeplińskim zostanie dotychczasowy wiceprezes Stanisław Biernat, który tak określa prawnie obecną sytuację: „Z Konstytucji wynika, że w TK jest prezes i wiceprezes. Czyli jestem piastunem urzędu organu konstytucyjnego i kogokolwiek: idea wiceprezesa, wicepremiera, wiceprezydenta, jeżeli jest, polega na tym, że zastępuje prezesa wtedy, kiedy prezesa nie ma. Albo nie ma czasowo, albo w ogóle – tak, jak w tym przypadku, w skutek niewybrania następcy prof. Rzeplińskiego”.

Polska w ciągu roku osiągnęła dno. I będzie spadać jeszcze niżej, bo spod dna puka poseł Kaczyński.

c0dbblgwiaaxfmj

TAK TO JEST, KIEDY ZAMIAST KONSTYTUCJI, BRONI SIĘ SZEFA

c0gagprwgaarhsf

CZY WY TEŻ RÓWNIE MAŁO WRZUCACIE NA TACĘ?

cyyljdhxaaevjgm

Kaczyński dał stówkę na tacę, a Brudziński tylko 50 zł. Mało koleś, bo jak ci Rydzyk kropidłem bez łeb przygmoci, to wszystko dasz z portfela i nie starczy na damy od najstarszej profesji świata.

DLACZEGO RYDZYK ZBUDOWAŁ RADIO MARYJA, TV TRWAM A TERAZ WPŁYWA NA TELEWIZJĘ PUBLICZNĄ?

listopad29

Mariusz Błaszczak chciał wydymać mundurowych, ale napotkał opór. Hola, hola. Niestety, okazało się, że polscy mundurowi, to nie ten bezkrytyczny „ciemny lud”, na którym PiS chciałoby tak wiele budować. Bardzo szybko poznali się na matactwie ministra Mariusza Błaszczaka, który mówił co innego, a zrobił jeszcze co innego.

nieudany

Otóż jeszcze w lipcu tego roku projekt ustawy dotyczącej byłych funkcjonariuszy SB przedstawiony przez szefa MSWiA do konsultacji związkom zawodowym i innym resortom zakładał obniżenie świadczeń osobom, które pełniły służbę wyłącznie w organach bezpieczeństwa PRL. Obniżenie emerytur miało nie dotknąć funkcjonariuszy SB, którzy przeszli weryfikację i pracowali w służbach III RP.

Tymczasem rządowi pan minister przedstawił zupełnie inny projekt, który przewiduje, że każdy, kto przed 31 lipca 1990 roku służył choć jeden dzień w SB lub jej pokrewnych „organach”, a potem przeszedł do pracy w służbach III RP, traci specjalne uprawnienia emerytalne. Nic dziwnego, że w środowisku służb mundurowych naprawdę zawrzało.

Działacze z Federacji Związków Służb Mundurowych, która skupia emerytów służb podlegających MSWiA oraz służb specjalnych ostro zareagowali na zmianę w projekcie ustawy, nazywając ją „niesprawiedliwą i niekonstytucyjną”. Domagają się wycofania projektu „karzącego osoby, które podjęły pracę na rzecz demokratycznego państwa i w tej pracy uzyskały dobre oceny”.

Skarżąc „ustawę Błaszczaka” do sądów i TK, związkowcy zamierzają się oprzeć na orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego z 2009 r. Wówczas TK stwierdził, że „każdy funkcjonariusz organów bezpieczeństwa PRL, który został zatrudniony w nowo tworzonych służbach policji bezpieczeństwa, ma w pełni gwarantowane, równe prawa z powołanymi do tych służb po raz pierwszy od połowy 1990 roku, w tym równe prawa do korzystania z uprzywilejowanych zasad zaopatrzenia emerytalnego”. Trybunał Konstytucyjny orzekł wówczas także, że służba w suwerennej Polsce traktowana jest jednakowo bez względu na przeszłość funkcjonariusza.

cywv7puxuain5r1

UŚMIECHNIJ SIĘ :)))))

cyya-utwqae-pbl

PO PRZEGŁOSOWANIU USTAWY, KAŻDE ZGROMADZENIE OPOZYCJI MOŻE BYĆ NIELEGALNE…

Agata Kondzińska i Agnieszka Kublik zaglądnęły za kulisy PiS i doszły, jak to Piotrm Glińskim było. PiS odcina się od miażdżącej krytyki, jaką w TVP przypuścił na „Wiadomości” wicepremier Piotr Gliński. Prezes Jarosław Kaczyński nakazał jak najszybciej wyciszyć konflikt. I Gliński, i szef Telewizji Polskiej Jacek Kurski posłuchali.

kulisy

Poznaliśmy kulisy niedzielnego starcia w „Wiadomościach” między Piotrem Glińskim a prowadzącym program Michałem Adamczykiem oraz reperkusje.Wicepremier i minister kultury ostro skrytykował materiały TVP atakujące organizacje pozarządowe. Dziennik sugerował, że niektóre fundacje dostają miliony, bo pracują w nich dzieci znanych osób, np. córka byłego prezydenta Bronisława Komorowskiego.

Zanim doszło do rozmowy, „Wiadomości” w niedzielę po raz pierwszy poinformowały, że w radzie jednej z fundacji zasiada żona wicepremiera Renata Koźlicka-Glińska. I że resort kultury przyznał tej fundacji 50 tys. zł.

Według naszych rozmówców Gliński, który jako socjolog od 30 lat zajmuje się organizacjami pozarządowymi, już wcześniej oceniał materiały dziennika jako skrajnie nierzetelne. Chciał to powiedzieć w niedzielę w „Gościu Wiadomości” – miał to ustalić z prezesem TVP Jackiem Kurskim.

Szefowa „Wiadomości” Marzena Paczuska była temu niechętna. Uznała, że piątkowe publiczne przeprosiny Glińskiego skierowane do kilku osób działających w fundacjach to atak na jej program. Ale przyjazdu wicepremiera nie można już było odwołać.

– Postanowiła się więc odwinąć i przygotować kolejny odcinek o fundacjach – tym razem o żonie wicepremiera, która zasiada w radzie fundacji Stocznia – opowiada „Wyborczej” jeden z dyrektorów z Woronicza.

– Jak Gliński zobaczył materiał o swojej żonie, puściły mu hamulce – mówi jeden z posłów PiS. Wicepremier postawił najcięższe dla dziennikarzy zarzuty: braku profesjonalizmu, szerzenia propagandy i populizmu. – To dom wariatów, państwo żeście oszaleli – podsumował zdenerwowany.

Rozmowę Adamczyka z Glińskim Paczuska chce teraz przekuć w sukces. – Uważa, że pokazała, iż „Wiadomości” są niezależne i antyrządowe, kiedy chodzi o prawdę – mówi jeden z reporterów dziennika. – Ale prawda jest taka, że postawili się słabeuszowi, za którym nie stoi żadna frakcja w PiS. Prezes Kurski wygrał w październiku konkurs na szefa TVP, czuje się silny i wydaje mu się, że wszystko może.

NIE WOLNO ZMIENIAĆ OFICJALNEJ WERSJI.

cywxxwlwiaaiagr

W telewizji publicznej uważają, że atak na Glińskiego musiał być uzgodniony z Nowogrodzką, gdzie w siedzibie PiS pracuje Jarosław Kaczyński. W poniedziałek rano partia ociągała się z komentarzami, choć we wszystkich mediach huczało wokół niedzielnego starcia. Z przekazami dnia, które do posłów rozsyłane są już o 9 rano, biuro prasowe spóźniło się półtorej godziny. W PiS żartowano: – Pewnie dlatego, że prezes jeszcze śpi i nie było się jak naradzić.

We wskazówkach, które w końcu dostali parlamentarzyści, nie było nic o wydarzeniach z niedzieli. Dopiero po południu przyszła taka sugestia: „PiS nie uznaje za stosowne, by reagować na spór między wicepremierem a TVP, nie mamy wpływu na to, co emituje niezależna telewizja, a spór powinien być rozstrzygnięty między nimi”.

Co niespotykane, potem został wysłany jeszcze jeden przekaz dnia do parlamentarzystów PiS – z prośbą o wyciszanie sprawy i podkreślanie, że krytyka TVP oraz przeprosiny niektórych osób pracujących w fundacjach to prywatna sprawa Glińskiego.

JEST PIERWSZE PREZYDENCKIE WETO!!!

cyxo6j-xeae5vd1

MAMY NIEOFICJALNE INFORMACJE, ŻE DLA DODY SZYKUJE SIĘ TORT 🙂

cyymxckxcaaw4b_

SPECNAZ TO PRZY TYM MAŁY PIKUŚ…

cyykwl0xcaa6yzv

Waldemar Mystkowski pisze o dyplomie doktora Laska, którego PiS chce mu odebrać.

katastroficzny

Dla tych, którzy nie wierzą w kompetencje podkomisji Macierewicza ds. zbadania prawdziwych przyczyn katastrofy smoleńskiej, mam przykrą wiadomość: jesteście malkontentami. Komisja rządowa Jerzego Millera męczyła się nad raportem przeszło rok, a ludzie Macierewicza o wiele krócej.

Hipotez wiele padało, a to sztuczna mgła, hel wydmuchiwany z teatralnych machin, dwa, a nawet trzy wybuchy, wybuch bomby w salonce albo na skrzydle, brzoza nie była pancerna, więc coś tam, coś tam, itd. Cuda na kiju. A przyczyna katastrofy jest prosta, którą wykryto dedukcją – metodą osławionego Colombo – i to dwutorowo przez dwie ekipy Macierewicza, niezależnie od siebie, więc musi to być prawdziwa przyczyna.

Ufff… Otóż najpierw zakomunikował wiekopomne odkrycie poseł PO Czesław Mroczek, który w poprzedniej kadencji Sejmu był wiceministrem obrony, iż jego następca, a zastępca samego Macierewicza wiceminister Wojciech Falkowski złożył do Wojskowej Akademii Technicznej wniosek o odebranie tytułu doktora Maciejowi Laskowi, byłemu przewodniczącemu Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Odkrycie Mroczka pochodzi z sierpnia bieżącego roku. A drugi tor to eksperci Macierewicza, którzy brali udział w słynnych konferencjach smoleńskich, oni z kolei na jesieni, czyli teraz wystąpili do WAT o to samo – odebranie tytułu doktora Laskowi.

Dlaczego Antoni Macierewicz nie pochwalił się, że winny katastrofy smoleńskiej jest dyplom doktora Macieja Laska? Ktoś może zapytać: jak to zwykły papierek jest winny katastrofy? Odpowiadam: gdyby nie był winny, to dwutorowo by nie chciano odebrać tytułu naukowego.

A nawet z odpowiedzią pójdę dalej. Czy ktoś słyszał, aby w komunie odebrano komuś tytuł naukowy? Życie owszem – odebrano niejednemu bohaterowi, ale nie tytuł. Tak samo sprawa się miała w faszyzmie, palono książki różnych doktorów, mordowano ich w obozach, ale tytułu nie odbierano. Więc z dyplomem Laska coś musi być na rzeczy, to jakiś tytuł katastroficzny. Fascynujemy się i uważamy za uniwersalne Ministerstwo Kroków Monty Pythona, najwyższa pora fascynować się uniwersalizmem dedukcji detektywistycznych ekspertów Macierewicza. Dokonali wiekopomnego odkrycia. Nie śmiejcie się, kiedyś śmiano się z Kopernika, że Ziemia kręci się wokół Słońca, co na oko widać, że to nie jest prawdą. Słońce kręci się wokół naszego gumna.

Wielkimi Krokami ekspertów Macierewicza doszliśmy do prawdy. Dlatego resort obrony od tej pory powinien nazywać się Ministerstwo Wielkich Kroków, bo jesteśmy lepsi od Brytyjczyków, którzy też mieli swój Smoleńsk – Lockerbie.

CZY KTOŚ MA JESZCZE WĄTPLIWOŚCI, ŻE TO REŻIM?

cywspqww8aefcq0

Kleofas Wieniawa śledził wizytę Szydło w Londynie.

przegrany

Polski rząd pojechał do Londynu, czyli do stolicy jednego z krajów brytyjskich, które na życzenie swoich polityków wypchnęli je z Unii Europejskiej, z najciekawszego w dziejach projektu cywilizacyjnego. Zaś Polska pod rządami PiS została w Europie zmarginalizowana i na nic się zdadzą zaklinania pisowskich polityków, iż Polska nadaje ton w Unii.

To brzmi jak żart.

Spotkali się dwaj przegrańcy unijni, czerwone latarnie. Wystarczy powierzchwonie ocenić polskie znaczenie w Komisji Europejskiej, Komisji Weneckiej, w Radzie Europy, w stolicach wiodących państw Unii, w Berlinie i Paryżu. Zostaliśmy zesłani do oślej ławki.

Dość komicznie brzmiały słowa Beaty Szydło skierowane do londyńskiej Polonii: Wracajcie! Na pewno nie wrócą do Polski pisowskiej, jeżeli Brexit potoczy się źle dla imigrantów, Polonia przemieści się do Niemiec, Francji, Włoch, ale nie do Polski, Polska jest dla nich miejscem do odwiedzin pozostawionych tutaj rodzin. Wszak nikt nie chce być obrażany porównaniem do najgorszego sortu, ani do elementu animalnego, życie to nie ZOO, może być ono na Nowogrodzkiej, ale nie w polskich domach – gdziekolwiek one są.

W Londynie mógł mieć coś do załatwienia Mateusz Morawiecki, do załatwienia w City, lecz Polska jest coraz mniej wiarygodna dla inwestorów, dla kapitału zagranicznego, bo elity biznesowe słyszą naszego geniusza z Żoliborza, który niczego nie panimaju z ekonomii, kapitału, ale gadać i pluć owszem lubi.

Do Londyniu pojechał przegrany w Europie rząd, niczego tam konkretnego nioe załatwił, nie osiągnał, a jedynie potwierdził nie swoje sukcesy, jak choćby przesłanie do Polski kontyngentu 150 żołnierzy brytyjskich, ale to jest dzieło Tomasza Siemoniaka.

Wzniosłe słowa, jakich używa premier Szydło, nie przystoją ludziom z rozumem, żadni politycy na świecie nie używają takich pustych nadymanych słów i raczej unikają logorei, które jest jej wrodzona.

Smutny obraz aktualnie rządzących w Polsce tylko potwierdził się w Londynie. Polski zdewaluowanej, wsobnej, zmarginalizowanej.

JEST RYZYKO, ŻE NAS ZALEJE FALA POWRACAJĄCYCH…

cyax7tyxuaav8zq

Jarosław Kaczyński rządzi przez telefon. Dzwoni do Beaty Szydło, a ta zadziera kiecę i jak trusia wykonuje polecenia. Czyli administrowanie przez bezprawie.

Pisze o tym Agata Kondzińska.

slabnie

Premier Beata Szydło zapowiada zmiany w rządzie. Odejść ma minister finansów Paweł Szałamacha, a wzmocnić się wicepremier Mateusz Morawiecki.

Pierwszy jest człowiekiem premier Szydło, drugi – prezesa Kaczyńskiego. To jasne, że decyzje o dymisji nie zapadły w rządowym ośrodku władzy w Alejach Ujazdowskich, ale w partyjnym centrum dowodzenia przy Nowogrodzkiej, gdzie siedzibę ma PiS.

Tam pielgrzymują ministrowie, tam chadza szef Narodowego Banku Polskiego, tam na nocną naradę zjeżdża premier z ministrami. To Kaczyński recenzuje rząd, gdy wskazuje: „Jest czołówka i są tabory”. I to on w kampanii mówił: „Jeżeli Beata Szydło będzie dobrym premierem, to ma gwarancję czterech lat”.

W PiS nie ma planu szerokiej rekonstrukcji rządu. Bo wówczas zmiana dotknęłaby panią premier, a Jarosław Kaczyński musiałby zagrać główną rolę nie za kulisami, lecz przed publicznością. I dowiedziałby się, czy nagrodzi go brawami, czy zgani gwizdami. Kaczyński woli się posługiwać statystami. Dlatego ze sceny nie zejdzie szef MON Antoni Macierewicz, kapłan religii smoleńskiej – choć jego dymisji chce 43 proc. Polaków (sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej”). Nie osłabi się pozycja Zbigniewa Ziobry wyznaczonego do rozprawy z sędziami (jego dymisji chce 24 proc.). Nadal mocny będzie wicepremier Piotr Gliński od krzewienia kultury wyłącznie narodowej. Spokojny może być wojujący z lewactwem i uchodźcami minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak. Potężny stanie się Morawiecki – już bez rywali w rządzie, tj. ministrów skarbu Dawida Jackiewicza i finansów Pawła Szałamachy.

ctxwgftxeaaxbvs

Zmiany w rządzie, które zapowiada premier, mają być strukturalne i personalne. Ale będą tylko pozorne i służące głównie przeformowaniu szeregów PiS. Coraz słabsza będzie za to pozycja samej premier, którą przed dymisją chronią jedynie drugie miejsce w rankingu zaufania do polityków i zamiłowanie prezesa PiS do tego, by rządzić państwem przez telefon.

PiS prowadzi politykę kadrową wg wzorca „Misiewicze”. Dominika Wielowieyska analizuje ten syndrom.

najwiekszym

Każdą nominację – czy to w spółce skarbu państwa, czy w jakiejkolwiek instytucji państwowej – trzeba rozpatrywać osobno. I tu znów ulubiona przez niektórych „symetryczność” zawodzi. Największym problemem nie jest to, że PiS wsadza swoich ludzi wszędzie, gdzie się da, ale to, że wsadza tam ludzi bez kompetencji.

Partia Jarosława Kaczyńskiego – jak żadna inna formacja do tej pory – dostarczyła masę dowodów na zwykłą nieudolność. Oskarżenia pod adresem nowych władz w stadninach koni arabskich zostały potwierdzone przez totalną kompromitację w czasie prestiżowej aukcji Pride of Poland. Przejęcie TVP jest równoznaczne z poważnym spadkiem oglądalności, co przyznaje nawet część działaczy PiS niechętna Jackowi Kurskiemu. Tych przykładów jest więcej. Co nie oznacza, że wszyscy nominaci PiS są niekompetentni. Nie wszyscy są #misiewiczami – jeśli już mamy się odwoływać do słynnej i trafionej akcji Nowoczesnej, która z b. współpracownika szefa MON Bartłomieja Misiewicza uczyniła symbol owej niekompetencji.

(A TYMCZASEM JEST STRACH PRZED ZMIANĄ W RZĄDZIE…)

ctxvemrvyaa536f

Ale gdy szefem Polskiego Holdingu Obronnego miał zostać b. poseł PiS Mariusz A. Kamiński, to akurat Stefan Niesiołowski – którego o miłość do PiS nie można podejrzewać – stwierdził, że to wcale nie jest taka zła kandydatura, bo ten młody działacz na temat tej dziedziny wie całkiem sporo (Kamiński prezesem w końcu nie został). Nie powinno się więc stosować jednej miary do każdej nominacji tylko dlatego, że zdecydowali o niej politycy.

Żadne procedury ani dobre chęci nie pomogą, jeśli działacze partyjni będą ciągnąć za sobą sznur nieudaczników, a lojalność i dokonania w krzewieniu teorii zamachu smoleńskiego będą podstawowym kryterium. Brak kompetencji zawsze się zdarzał, im niższy szczebel rozdawnictwa posad, tym częściej. Ale dziś grozi nam prawdziwa inwazja ignorantów na każdym szczeblu.

Waldemar Mystkowski pisze o tym, jak historycy wkurzyli się na PiS.

pismidas

PiS ma szczególny dar. Wszystko tej partii zamienia się w… hmm… w złoto. Tak jak królowi Midasowi, który dostał ten dar od Dionizosa. Zamieniał w złoto nawet chleb i wino, a jak powszechnie wiadomo, raczej złotem nie można się najeść. Tak PiS-owi wszystko zamienia się w pisowskie złoto. Dla opozycji owo złoto to tombak, a tak naprawdę jest to wielkie g…no. Takie to złoto.

Historycy postanowili się przeciwstawić pisowskiemu złotu i zwołują Nadzwyczajny Zjazd Badaczy Dziejów Najnowszych, bo uważają, że „historia najnowsza podlega postępującej ideologizacji, mitologizacji, instrumentalizacji i wręcz banalizacji”.

Rocznica Bitwy pod Wiedniem. Proszę bardzo – ocalał Jan III Sobieski, bo był ówczesnym TW Bolkiem, a „poległ” patriotycznie Lech Kaczyński. I bach! – Midas Macierewicz uszczęśliwia naród apelem smoleńskim w dniu rocznicy 1683.

Chrzest Polski – rok 966. Za Bolka robił Mieszko I. I tak dalej. Nawet młodzieży wciska się ten kit… przepraszam: złoto PiS. W Szamotułach w Zespole Szkół nr 2 w gazetce ściennej napisano, iż twórcami Polski porozbiorowej byli Józef Piłsudski, Jan Paweł II i… Lech Kaczyński.

(TAK SAMO ZROBIŁ PUTIN, ABY NIKT NIE USUNĄŁ GO ZE STOŁKA…)

ctxnwnmvuae8eeb

Historycy chcą przeciwstawić się owemu złotu PiS, wyrażają solidarność „z kierownictwem Muzeum Historii II Wojny Światowej oraz historykami zwalnianymi przez nowe władze z IPN”. Zjazd historyków ma się odbyć 5 listopada, a zaproszenie dla kolegów podpisały najwybitniejsze autorytety od naszych dziejów: profesorowie Andrzej Paczkowski, Ewa Domańska, Karol Modzelewski i Henryk Samsonowicz. Zapowiadane są wystąpienia na zjeździe innych wybitności: profesorów Andrzeja Friszkego, Marcina Kuli, Jana Pomorskiego czy Pawła Machcewicza. Ten ostatni to właśnie twórca Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, którego usiłują odwołać ze stanowiska.

Kolejna branża, nader wrażliwa dla PiS – historycy, zamienia się w KOD historyków, w komitet obrony historii przed ideologizacją, mitologizacją, instrumentalizacją i banalizacją. Na szczęście dla PiS nie ma Komisji Weneckiej od historii, ale jest ośmieszanie się, bo taki tylko werdykt może wydać ktokolwiek rozumny o robocie Midasów PiS.

Jak wiadomo, Midas jest nie tylko synonimem zamieniania wszystkiego w złoto, a przede wszystkim przypisywano mu wyjątkową głupotę. I taka jest wartość daru PiS, który czegokolwiek się dotknie, zamienia w g…no. Tym razem jest to g…no historyczne.

KOD dostał prestiżową nagrodę Parlamentu Europejskiego.

kodznagroda

Komitet Obrony Demokracji został wyróżniony przez Parlament Europejski Nagrodą Obywatelską. Mateusz Kijowski odebrał ją z rąk europosłanki Róży Thun. To właśnie Thun nominowała KOD do nagrody, uzasadniając jej przyznanie mówiła, że Komitet „skupia rzesze obywateli wokół wspólnych wartości europejskich”. – Zaledwie w 5 miesięcy stał się rozpoznawalny w Polsce oraz w innych państwach członkowskich przez swoje nieustępliwe dążenie do kształtowania postaw demokratycznych. Jest to największy ruch obywatelski, od kiedy Polska odzyskała niepodległość w 1989 r. – mówiła.

Brawo my!

Tzw. rzetelne i bezstronne „badanie katastrofy” – ciąg dalszy farsy Macierewicza.

cta6qe2xgaea-mb

Lewicowy prezydent Częstochowy pisze:

ctbhvboxgaezrrh

jeśliPrezesWyczuje

Renata Grochal i Renata Kondzińska opisują, jak dzisiaj rządzona jest Polska. Niestety jest tylko jeden ośrodek władzy: głowa prezesa.

W głowie Kaczyńskiego wszystko jest wymyślane, a realizowane podrzędnymi rękami pacynek Dudy i Szydło.

Wokół Kaczyńskiego krążą pozostali, on jest Słońcem. Będziesz miał własne zdanie, wypadasz z orbity i idziesz na śmierć cywilną.

Taki jest kosmos PiS.

z19332548Q

Kaczyński nie korzysta z internetu, nie ogląda telewizji (poza TV Republika). Z gazet czyta głównie prawicowe, „Rzeczpospolitą” i „Wyborczą” przegląda. Przede wszystkim czyta książki: historyczne, polityczne, wspomnienia.

Informacje docierają do niego przez zaufanych. To współpracownicy z pierwszej partii prezesa, Porozumienia Centrum, oddelegowani na kluczowe miejsca w państwie. Marek Kuchciński (marszałek Sejmu) i Joachim Brudziński (wicemarszałek) pilnują Sejmu. Mariusz Błaszczak, minister spraw wewnętrznych, nadzoruje wojewodów. Adam Lipiński, minister w kancelarii premiera, ma pilnować Beaty Szydło.

Układ Nowogrodzki musi zostać zgładzony, zanim znuszczy Polskę.

Jedną z form są protesty Komitetu Obrony Demokracji, które nad wyraz się udały wczoraj.

siedleckaŻrnujeMnie

Pięćdziesięciu tysiącom ludzi w Warszawie, i wielu tysiącom w całej Polsce, chciało się wyjść na wiatr, zimno i deszcz, żeby upomnieć się nie o 500 zł na dziecko czy inne sprawy związane z własnym interesem, ale o dobro wspólne. O konstytucję i o Trybunał Konstytucyjny, który stoi na jej straży. Teraz już samotnie, bo prezydent stanął na straży interesu jednej partii.

Tak publicystycznie da się opisać!

Zawsze rzecz o wiele ważniejsza. Polacy dojrzeli do tego, aby sami odrzucić paranoje prezesa Kaczyńskiego i jego postaci bez kręgosłupa: Dudy i Szydło.

Damy radę! Aby łajzów pogonić, gdzie pieprz rosnie.

Więcej >>>

terlikowskiDoszukujeSię

Tomasz Terlikowski rozwiązał zagadkę, dlaczego Polacy wybrali Dudę na prezydenta. Przepraszam: nie Polacy wybrali, tylko wybrał Bóg. Tak napisał ten prawicowy safanduła na Twitterze:

wybórAndrzejaDudy

 

Duda tuż po wygranej w wyborach prezydenckich również szukał wsparcia na Jasnej Górze. Głośnym echem rozeszła się też wieść o tym, że na warszawskim Wilanowie złapał hostię, którą porwał wiatr. Dowodzić temu, iż prezydent Duda jest namaszczony przez samego Boga próbował po wyborach też jego ojciec. – Mam nadzieję, że powiew Ducha Świętego, jaki przeszedł nad Polską, będzie trwał dalej – powiedział Jan Duda.

A poważnie!

Czy Duda będzie prezydentem wszystkich Polaków?

doAndrzejaDudy

Agata Kondzińska przypomina Dudzie, iż Polacy są pracodawcą prezydenta, a jego regulaminem pracy jest Konstytucja RP.

jestPan

jestPan1

Czy Duda wzniesie się ponad partyjną przynależność? Wątpię, postępuje jak typowy pisowiec. A przy tym kler potrafi na niego wpłynąć. Z pewnością będzie próba wprowadzenia jakiejś formy teokracji, z wpisaniem do Konstytucji tradycji chrześcijańskiej, a może nawet katolicyzmu jako wiary narodowej. Duda zmiany w Konstytcji uważa za swój jeden z najważniejszych celów politycznych.