Posts Tagged ‘Agata Kornhauser-Duda’

Agata Kornhauser-Duda będzie zgadzała się z Jarosławem Kaczyńskim?

Czy żona prezydenta RP powinna otrzymywać pensję; jeżeli tak, to w jakiej wysokości?

Rusza debata na ten temat i jak wszystko w polityce polskiej będzie gorące, a może nawet gotujące, zwłaszcza że niemal wszyscy pod pojęciem „prezydentowa” będą sobie przedstawiać tę jedną osobę – Agatę Kornhauser-Dudę. I na tym skupi się debata. Przed Dudową prezydentowe były aktywne i często wznosiły się ponad partyjne spory. Choćby Maria Kaczyńska, która była mało kaczystowska.

Jeżeli prezydentowa – a w przyszłości może zdarzyć się prezydent jako kobieta, więc jej małżonek byłby jakimś prezydenciakiem – dostanie szmal z kasy państwowej, to obowiązkiem jej będzie wypowiedzieć się w ważnych kwestiach społecznych, a nawet politycznych. Więc czyje zdanie ma prezentować? Czy Agata Duda ma mówić swoim głosem, czy być echem Andrzeja Dudy albo mówić to, co Nowogrodzka rozsyła w oficjalnych komunikatach dnia?

A zatem zasadne jest pytanie: czy prezydentowa ma być politykiem, czy człowiekiem? Przecież nie została wybrana w procesie demokratycznym na stanowisko żony prezydenta, bo np. Dudzie bardziej „należałaby” się Beata Szydło albo Beata Kempa, a może pasowałaby mu Anna Sobecka…

Agata Duda kiedy jeszcze była Agatą Kornhauser wybrała Andrzeja jednym głosem i bynajmniej nie była to urna, lecz serce. Czy w polityce jest miejsce na serce? W PiS serce – nawet polityczne – zostało zamordowane.

Żona prezydenta Dudy pochodzi z jednego z najlepszych domów krakowskich, wszak jej ojcem jest wybitny poeta Julian Kornhauser. Stosując nie tylko wytrych liryczny do odczytywania charakterów osób, ale i narracyjny – bo milczenie i jego przeciwieństwo logorea, dużo mówią o charakterach osób – Agata Duda-Kornhauser miałaby często odmienne zdanie, niż Kaczyński – daruję sobie Dudę, bo ten mówi, co prezes mu nakaże.

A więc Agata Korhauser-Duda na państwowym etacie zamiast posyłać ironiczne dmuchane całusy z dłoni w stronę protestujących, może przesłałaby kciuka skierowanego w dół? Lecz co najważniejsze, prezydentowa mówiłaby, bo za to między innymi by jej płacono. Czy zatem należałoby obawiać się o nierozerwalność małżeńską w chwili wyrażania odmiennego zdania przez nią od zdania, jakie wypowiadałby Jarosław Kaczyński? Takie czekają nas wygibasy polityczne. Nad uregulowaniem statusu małżonki prezydenta rozpoczęła prace jedna z komisji sejmowych – Komisja ds. Petycji.

I JUŻ WIADOMO ZA CO NAGRODA :))) Genialny rysunek: Piotr Hajda.

cxvnuf0w8auxzrk

OJCIEC RYDZYK DOSTAŁ MEDAL ZA PATRIOTYZM OD SŁUŻBY OCHRONY KOLEI 🙂 Teraz czekamy na wpłatę. Kolej jest bogata a ojciec potrzebujący.

cxxvm76xeaa4brz

Joanna Senyszyn domaga się odszkodowania za zmarłego w katastrofie smoleńskiej Przemysława Gosiewskiego!

senyszyn

Lubiłam się pośmiać z sejmowych wystąpień posła Gosiewskiego. Od ponad sześciu lat jestem pozbawiona tej wątpliwej, bo wątpliwej, ale rozrywki. Wyceniam moje cierpienie skromnie. Na 861 zł.

Skąd taka kwota? W latach 2001-2010 poseł Gosiewski wygłaszał z trybuny sejmowej średnio 41 wypowiedzi rocznie. Każda dla PiS warta majątek, a dla mnie symboliczną złotówkę. Gdyby nie zginął, mógłby być posłem do emerytury, czyli przynajmniej do 2031 roku. Ominęło mnie już 369, a stracę jeszcze 492 jego wystąpienia.

Moje żądanie jest jest w pełni uzasadnione. Wszak w drugiej turze roszczeń pazerne rodziny ofiar smoleńskiej katastrofy żądają pieniędzy już nie za cierpienie wywołane utratą bliższych lub dalszych krewnych, ale za brak rozrywek, które za życia nieboszczycy rzekomo zapewniali pociotkom. Wymieniane są wycieczki do Japonii i do Warszawy, a nawet rozmowy przez telefon.

Wszyscy Polacy przeżyli traumę 10 kwietnia 2010. Toteż każdy, kto cierpi, niech wyceni swoją stratę i występujcie do Macierewicza – pisze na swoim blogu Joanna Senyszyn.

cxupituwiaemwwf

CZY PRZY KOLEJNYCH EKSHUMACJACH BĘDĄ KOLEJNE ODSZKODOWANIA?

cxu-e3zweaawhsh

cxu-kzqweaa7b8c

Jan Hartman pisze o kolejnych nieboszczykach, których chce zawłaszczyć nekrolub Antoni Macierewicz:

macierewicz

Antoni Macierewicz zamierza sprowadzić do Polski prochy Ignacego Matuszewskiego, wybitnego żołnierza i dyplomaty II RP, piłsudczyka. Tylko się cieszyć! Tak się przypadkiem składa, że ta znamienita osobistość to stryj mojej dalekiej krewnej Marii Mostowskiej, z której rodziną bardzo się przyjaźnię.

Maria Mostowska sama jest osobą zasłużoną – była uczestniczką powstania warszawskiego, i to nie byle jaką. Jest też wdową po wielkim matematyku Andrzeju Mostowskim oraz zapewne najstarszą warszawianką, która nieprzerwanie mieszka w tym samym warszawskim domu – od czasów głęboko przedwojennych.

Tak się składa, że ciocia Maria Mostowska nie należy do „biało-czerwonej drużyny” i w najmniejszym stopniu nie skłania się ku aktualnej władzy i jej narracji historycznej. Nie przypuszcza też, aby świat PiS podobał się jej stryjowi. Niestety, macherów od propagandy nacjonalistycznej, mającej podbudowywać rządy PiS jako jedynych moralnych spadkobierców jedynie słusznych narodowo-katolickich tradycji, nie obchodzi, komu tam z nimi po drodze, a komu nie. Martwi głosu nie mają. Żywi też nie – jeśli ich głos miałby być nieprawomyślny.

Prawdziwi patrioci nie muszą pytać bliskich, czy życzyliby sobie, aby wykorzystywano wizerunek osoby, która jest im potrzebna dla celów „polityki historycznej”. Władza jest władzą i ma zawsze rację. I może robić, co chce, nikogo o opinię i pozwolenie nie prosząc. Będzie więc Matuszewski nowym bohaterem pisowskim, a nad jego grobem zapewne przemówi sam Antoni Macierewicz. od Mieszka do Matuszewskiego – cała Polska czekała na PiS i zza grobu błogosławi!

Maria Mostowska, choć bardzo wiekowa, umysł ma bystry i w kaszę sobie dmuchać nie daje. Napisała do Macierewicza taki oto list otwarty, który niniejszym tu w całości cytuję, aby uczynić jego otwartości zadość. Niech przynajmniej niektórzy wiedzą, że nie do końca ich ci on, ten Ignacy. I jako to się w tym „całuję rączki” towarzystwie traktuje stare panie, bohaterki powstania, jeśli tylko nie chcą tańczyć, jak im władza zagra.

cxu4xfjw8aero-k

Maria Mostowska, z domu Matuszewska, bratanica Ignacego Matuszewskiego, uczestniczka Powstania Warszawskiego – do ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza

Z największym zaskoczeniem dowiedziałam się z mediów o planowanym sprowadzeniu do Polski szczątków mego stryja Ignacego Matuszewskiego i pochowaniu ich na Powązkach, jak również o powstaniu specjalnego Komitetu dotyczącego tej sprawy, w skład którego wchodzi m.in. minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Sprawa ta wywołuje we mnie silne emocje: z jednej strony cieszy mnie, że postać mego stryja i jego zasługi dla Polski staną się znane Polakom, z drugiej jednak strony czuję się dotknięta, że nie zawiadomiono ani mnie, ani pozostałych członków naszej rodziny o planowanych działaniach; że dowiadujemy się o nich z mediów.

Mój niepokój budzi również fakt, że polityka historyczna obecnego rządu tworzy panteon bohaterów według wątpliwego klucza. Nie chciałabym, żeby postać mego stryja Ignacego Matuszewskiego stawiana była w jednym rzędzie z takimi osobami jak major Łupaszka i jemu podobni.

popodklada

Agata Kornhauser-Duda po raz kolejny została wywołana do tablicy przez Platformę Obywatelską. Rafał Trzaskowski stwierdził w niedzielę, że wierzy, iż Pierwsza Dama jako była nauczycielka przekona prezydenta Andrzeja Dudę, by ten zawetował PiS-owską reformę oświaty. Czy to wystarczy, by zmotywować ją do działania?

RAFAŁ TRZASKOWSKI

poseł Platformy Obywatelskiej w TVN24

Ustawa na szczęście nie wejdzie w życie, bo przecież pan prezydent na pewno wzniesie się ponad polityczne podziały i zawetuje tę ustawę. Wierzymy w pana prezydenta. Wierzę w to, że pierwsza dama wypowie swoje zdanie i pan prezydent weźmie to pod uwagę. Czytaj więcej

W ten sposób Platforma Obywatelska domaga się podjęcia działań przez Agatę Kornhauser-Dudę, która do chwili wyboru jej męża na prezydenta była cenioną krakowską nauczycielką. Jako Pierwsza Dama RP znana jest jednak z biernej postawy.

Krytykowano ją m.in. podczas zamieszania wokół skrajnie prawicowego projektu antyaborcyjnego. W tej sprawie wypowiadała się przed laty Maria Kaczyńska, obecna Pierwsza Dama pozostała jednak wycofana. Agata Kornhauser-Duda dotyka tylko bezpiecznych tematów. Głównie zajmuje się pomocą dzieciom z niepełnosprawnością i nietypowymi lekcjami języka niemieckiego.

cxucugsxeaizhoq

Rzeźba przedstawia Andrzeja Dudę.

cxu7-niweaamsgk

WRESZCIE KTOŚ TO POLICZYŁ

cxqthxlxaaamm20

WSZYSCY WSPIERAMY HANKĘ ZDANOWSKĄ – NAJLEPSZĄ PREZYDENT ŁODZI OD WIELU LAT, KTÓRA WALCZY Z PiSEM.

cxvry_txcaubyck

Pułkownik Adam Mazguła w ostatnich miesiącach nieraz dał się we znaki rządzącym. Przed miesiącem kwestionował patriotyzm ministra Macierewicza.

Jego zdaniem ustanowienie Jezusa Chrystusa Królem Polski „to niebywałe pogwałcenie praw obywatelskich”.

adam-mazgula

CZY MYŚLELIŚCIE ROK TEMU, ŻE DZIŚ BĘDZIEMY ŻYLI W KRAJU ABSURDÓW?

cxs-rwkw8ae7fif

Waldemar Mystkowski pisze o pożegnalnym wywiadzia w „Newsweeku” z prof. Andrzejem Rzeplińskim:

ferdynand

Za niecały miesiąc prof. Andrzej Rzepliński kończy 9-letnią kadencję w Trybunale Konstytucyjnym. „Newsweek” żegna go na okładce wywiadem z nim przeprowadzonym. Prof. Rzepliński rok temu nie był znany szerszej publiczności i wydawało się, że tak pozostanie, bo wybitni prawnicy nie są od tego, aby świecić fizjonomią w mediach, ale by świecić rozumem, który nie jest medialny.

Zdarzyła się jednak Polsce taka partia rządząca jak PiS i jej prezes Jarosław Kaczyński. Niby jest w demokracji prawidłowość; wyczerpuje się jedna formacja polityczna, zastępuje ją inna o innym programie rządzenia i światopoglądzie. Rotacja w demokracji ożywia politykę i życie społeczne. W Polsce zdarzył się przypadek, który może jej życie odebrać, bo PiS jest złogiem zalegającym krwioobieg demokracji, niszczącym ją od wewnątrz, niszczącym organy państwa demokratycznego.

Jednym z takim organów jest Trybunał Konstytucyjny, któremu PiS zaaplikował dawkę chorobową. Czy wyjdzie z tego, czy ten organ zostanie amputowany? A pytanie egzystencjalne: czy można żyć bez wątroby? Bo Trybunał odcedzał trucizny niekonstytucyjne. Dopóki stał na czele (jeszcze przez niecały miesiąc będzie strażnikiem) prof. Rzepliński, walczył z podrzucanymi pisowskimi toksynami.

cxvb8xyweaqe2lo

Jak będzie potem? Albo amputacja, albo martwy organ TK, który prędzej czy później zakazi cały organizm państwa prawa. Zakazi bezprawiem. Rzepliński mówi, iż pewne procesy już są nie do zatrzymania, a ich autorzy są tego świadomi. Szczególnie dobrze to widać z perspektywy zagranicznej. Tracimy poparcie elit światowych. Konserwatywni prawnicy amerykańscy nie wierzą, że ciężka praca społeczeństwa jest zatracana przez obecną władzę PiS: „Amerykanie są wkurzeni, bo dawali Polskę za przykład transformacji do demokracji i rządów prawa, podkreślając, że jeśli się ciężko pracuje, to musi się udać. I rusza się wtedy do przodu” – mówi prezes TK.

Rzepliński porównuje rządy PiS do „demokracji Kiepskich”, którzy kierują się zasadą woli – „jak to nie można, skoro można?”„Jacyś zakompleksieni ludzie o przegranych życiorysach dostali narzędzie do ręki, którym się posługują jak cepem. W wyzywaniu, obrażaniu i wzywaniu do przemocy są bezkarni”.

Po zdemolowaniu Trybunału Konstytucyjnego przychodzi czas rozprawy z sędziami. To już się dzieje. Prokuratura Ziobry prowadzi śledztwa przeciwko sędziom, nie informując o tym. Prokuratorzy nadzorują pracę sędziów i wydawane przez nich wyroki. Mediom umyka utworzony w Prokuraturze Krajowej nowy departament, który zajmuje się przestępczością sędziów i prokuratorów. Toż to już czysta postać PRL-u, to „dziarskie kroczenie w kierunku Polski Ludowej”.

Z prof. Rzeplińskim odchodzi pierwszy etap walki społeczeństwa obywatelskiego o zachowanie praworządności w Polsce. Postać to wybitna, która będzie obecna w przestrzeni publicznej. Mimo wszystko ten wywiad napawa optymizmem, chociaż naprzeciwko mamy nie trzymających standardów prawa i demokracji pisowców. Mimo wszystko Ferdynand Kaczyński jest do ogrania w swoim gabinecie z telewizorem na Nowogrodzkiej, a jego Paździochy Ziobry, Błaszczaki nie wytrzymają konfrontacji z rzeczywistymi wartościami. Tombak zawsze przegrywa z kruszcem.

cxvzgnpxcaa4sq

Kleofas Wieniawa o innym ważnym wywiadzie w wiadomo.co z Grzegorzem Schetyną:

schetyna-rzady

Zmienimy konstytucję, program in vitro i media publiczne będą finansowane z budżetu, nie chcemy naruszać kompromisu aborcyjnego, ale antykoncepcja i badania prenatalne będą powszechnie dostępne, tabletka dzień po bez recepty, a program 500 Plus musi obejmować wszystkie dzieci.

cxuq9eyxuaedzfq

Węzłowe punkty wywiadu.

„Platforma ma skręcić w prawo? To absurdalna nadinterpretacja. Platforma jest i była partią konserwatywno-liberalną, a konserwatywna kotwica jest po to, by nie dryfować tylko w jedną z tych stron. Musimy sięgnąć do korzeni, powinniśmy być partią centrową.”

„Liberalni jesteśmy w gospodarce, ponieważ nie zgadzamy się na szkodliwe rozdawanie pieniędzy, a to właśnie robi PiS, dzięki czemu ma poparcie środowisk lewicowych, co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia.”

„Nie zamykamy przed liberalną lewicą drzwi. Zapraszamy ją do debaty. Nie po to, by zmieniać poglądy, ale po to, by wspólnie rozmawiać o projekcie szerokiego centrum.”

„Staramy się tłumaczyć Nowoczesnej, że nie ma sensu się kłócić, bo za dwa i pół roku i tak usiądziemy do stołu, żeby rozmawiać o ratowaniu Polski. Jeżeli między mną a Petru będą takie same kłótnie, jak między Millerem a Palikotem, to skończy się tak samo.”

„Chciałbym mieć klucz do emocji Polaków, którzy dadzą nam zwycięstwo i odsuną Jarosława Kaczyńskiego od władzy za trzy lata, ponieważ Polska nie przeżyje w dobrym stanie kolejnej kadencji rządów PiS.”

„W Polsce stało się coś bardzo złego. Ludzie nie spędzają razem świąt, rodziny są podzielone przez politykę, kłócą się, nie chcą na siebie patrzeć, a to znaczy, że coś złego stało się z naszą wspólnotą. Nie można tego lekceważyć.”

„Jeśli prezydent chce wspólnych obchodów, to niech zaprosi swoich poprzedników – Wałęsę, Kwaśniewskiego i Komorowskiego – i niech w czwórkę ustalą coś, co będzie wspólnotowe.”

„Powinniśmy myśleć o tym, jak stacjonujące na zachodzie oddziały NATO-wskie przerzucić na wschód, nie jak obsadzać ludzi w domkach letniskowych. Świat, Europa, NATO widzą to przecież i przecierają oczy ze zdumienia. To jest ten sam wymiar absurdu, co Mistrale za dolara.”

„Rządy PiS skończą się szybciej niż nam się wydaje.”

cxvex2gwgaa1crv

Schetyna boryka się z interpretacją ideową, powinien postawić na opis, a nie na dogmatyczną semantykę. Niemniej narracja Platformy zaczyna nabierać wiatru w żagle, acz to jeszcze za mało, ale to już coś.

Wypracować narrację winien gabinet cieni, nie tylko składający się z polityków PO. PiS skończy się szybko, trzeba mu jednak pomóc. Już dzisiaj formułować, jak mają wyglądać zabezpieczenie ustrojowe, demokratyczne, aby Polska nie była rozwalana jak obecnie.

A WY, JAKIE MACIE PLANY NA JESIEŃ? 🙂

cxvuk5dxeaauj8c

LEPSZEGO PODSUMOWANIA NIE TRZEBA :))))

cxvqaikxuaaj1jg

Zbigniew Hołdys opublikował kapitalny tekst na pokazywarce, bo nie chciał mu go opublikować „Newsweek”. Tekst znakomicie opisuje naszą sytuację. Podaję go w całości.

rzadko

Mój ruch oporu

Szóstego września prezydent Gdańska Paweł Adamowicz umieścił na twitterze dość bezradny wpis: „Stało się #MKIDN łączy od 1grudnia muzeum IIWś i Muzeum Westerplatte, to nie jest #dobrazmiana :(”. Odpowiedziało mu kilka kwęknięć w rodzaju „To niech zapłacą za działkę w takim razie” i to wszystko. Protest. Nikt nie napisał (sorki, ja w końcu napisałem) „Nie ma co biadolić tylko zapowiedzieć ponowne rozdzielenie, gdy stracą władzę. Połączenie nazwać chwilowym.” Kropka.

PIS okłada Polskę bejzbolem propagandy, Kukiz tańczy mu w rytm jak pajacyk na sznurkach, a opozycja bezradnie rozkłada ręce. Za chwilę Macierewicz każe odczytać apel „poległych w Smoleńsku” u wrót krematorium w Auschwitz – i nie będzie żadnej mocnej reakcji, poza wyrażonym niesmakiem na ekranach telewizji. Wkurza mnie to od wielu tygodni. Chyba od chwili nocnego gwałtu na sejmie w wykonaniu komunisty Piotrowicza, który nie obcyndalając się zbytnio rechotał, olewał głosy opozycji, rozdawał klapsy, manipulował pracami, odmawiał prawa wygłaszania zastrzeżeń, a gdy padały pytania o wyjaśnienie, mówił „Koniec dyskusji, przechodzimy do głosowania”. Tyle. Gdy raz głosowanie wyśliznęło mu się z rąk, uznał je za sfałszowane i wbrew prawu je powtórzył, a posłowie opozycji karnie wzięli w nim udział. Jak te biedne owce w „Milczeniu owiec”, które nie kwękając szły na rzeź. Nikt nie powiedział: „To, co robicie, jest nielegalne” i nie odmówił wzięcia udziału w farsie. Odwrotnie – wszyscy obecni ją przyklepali.

Opozycja kwili. Nie walczy. Nie ma programu. Nie szturmuje. Ba, nawet nie ma odpowiedzi, ani utalentowanych mówców-specjalistów od ripost, ani wspaniałych nośnych argumentów, które popłynęłyby samodzielnie w stronę społeczeństwa i stanowiły zasiew pod ruch oporu. Opozycja jest obijanym workiem bokserskim, w który wali byle kto, w rękawicach lub bez, a ona tylko dynda na sznurze i czasem się bujnie z wgniecionym nosem. Obita wydusza z siebie niczym wągra żałosne hasło „Zasługujecie na więcej”, po czym wyśmiana chowa je pod fartuszkiem (i słusznie, bo denne).

Walka to jest walka, a nie pokorne przyjmowanie wszystkich ciosów i akceptowanie fauli. To, że pisiści chcą strącić sędziów z boiska i zmienić przepisy gry, wymaga twardego odporu, a tu okazuje się, że tylko Nadzwyczajny Kongres Sędziów i niezmordowani prezesi – Pani Gersdorf, Panowie Stępień, Zoll, Safjan i Rzepliński – go okazali. Bezwzględny, mądry, taktowny, nie do obalenia. A teraz, gdy zaczyna się ich kompromitowanie – opozycja milczy. Żadna partia nie podjęła uchwały stającej naprzeciw szkalowaniu sędziów. Tak, jakby losy Trybunału były zadaniem tych paru sędziów, a nie członków opozycji i jakby nie chodziło o obronę demokracji w Polsce. Nikt nie wydał komunikatu: „Gdy dojdziemy do władzy, odwrócimy wszystkie nielegalnie podjęte przez PIS uchwały i ustawy, przywrócimy godność sponiewieranym ludziom. Unieważnimy podejmowane dziś decyzje, ich autorów postawimy przed sądem, przywrócimy prawdę i szacunek.”

W uroczystościach rocznicy Sierpnia Szydło nie wspomina ani słowem nazwiska Lecha Wałęsy. Dlaczego opozycja nie zorganizowała masowych pokazów filmu „Robotnicy ‘80”, gdzie z ekranu bije prawda o przebiegu strajku w 1980? Tam widać rolę Wałęsy, znakomite wystąpienia Andrzeja Gwiazdy i Anny Walentynowicz, Bogdana Lisa – i nie widać Kaczyńskich, bo ich tam nie było. Nie macie sal w miastach? Gdy zalinkowałem ten film w internecie, obejrzało go półtora tysiąca ludzi w dwa dni, z czego większość była zszokowana – są tak młodzi, że o jego istnieniu nie wiedzieli. A przecież to dokument historyczny! Dlaczego opozycja nie zawalczyła o prawdę przy pomocy tak bezdyskusyjnego i ośmieszającego pisowskich propagandystów dowodu?

Po premierze filmu „Smoleńsk” ministerka, która nie wie gdzie leży Jedwabne, zapowiada, że film powinna obejrzeć młodzież szkolna. Czytaj „należy jej wbić do głów, że był zamach i że Tusk maczał w tym palce”. Dlaczego opozycja nie zorganizuje w całej Polsce otwartych pokazów filmu „National Geographic” o katastrofie smoleńskiej, gdzie są pokazane dowody na jej przebieg? Dlaczego nie ustanowi Dnia Filmów Prawdy? Dyskusji nad nimi?

Przygotowywany jest program reformy edukacji, który nie ma nóg i rąk, chwilami zahacza o szaleństwo indoktrynacyjne, jego zapowiedzi demolują intelektualną siłę nowego pokolenia, wszczepia się jakieś nieokreślone idee patriotyczne, za którymi kryje się kłamstwo; tysiące nauczycieli wylecą na bruk, ci co zostaną, nie wiedzą czego będą uczyć i pod jaką polityczną presją. Co będzie teraz lekturą obowiązkową w szkołach? Książki Wildsteina? Czym będzie Okrągły Stół? Stołem zdrady? Dlaczego opozycja miauczy i biernie się przygląda skutkom tej mentalnej dintojry? Dlaczego jedynie odwarkuje, że „to jest nieprzygotowane”? Dlaczego nie podejmuje uchwały i deklaracji w brzmieniu: „Gdy dojdziemy do władzy przywrócimy z powrotem właściwy system edukacyjny, a ten narzucany dziś siłą chory eksperyment zlikwidujemy na pewno. Damy szansę młodzieży, by dołączyła szybko do reszty świata”

KOD był nadzieją wielu ludzi. Wędruje ulicami coraz mniejszymi grupami, niekiedy w niejasnym celu, dla samego protestu bez tytułu, ktoś przemawia na placach o konieczności obrony demokracji, chwilami wydaje się, że ruch KOD jest coraz bardziej wątły, a na pewno nie ma żadnej projekcji na przyszłość. Obrona demokracji to dość ogólne hasło. Dla niektórych aktywność w tym względzie sprowadza się do klikania lajków w internecie, dla innych zaledwie do czytania tam treści, śmielsi coś wystukają na twitterze. Tyle. Kiedy ma miejsce protest w Teatrze Polskim we Wrocławiu, gdzie zachodzi podejrzenie poważnego naruszenia zasad demokracji – nie słychać, żeby zjawił się tam obserwator KOD, który by przyjrzał się protestowi, zbadał atmosferę, przekazywał obiektywne raporty reszcie społeczeństwa i ewentualnie zaapelował do centrali KOD o wsparcie. Żeby aktorzy wiedzieli, że mają to wsparcie, żeby społeczeństwo wiedziało, że KOD wykonuje pracę na jego rzecz. Że w ramach obrony demokracji broni praw pracowniczych i twórczych innych ludzi, a nie jedynie zaprasza ich na kolejne manifestacje. Kiedy powstał praojciec KOD-u, KOR (Komitet Obrony Robotników), jego wysłannicy jeździli na procesy protestujących robotników Radomia i Ursusa, obserwowali je, zdawali stamtąd relacje (ryzykując aresztowania), na tej podstawie wysyłano znakomitych adwokatów-społeczników, zbierano fundusze na zapomogi dla rodzin ludzi osadzonych w więzieniach. Tak zaczynał Ludwik Dorn, świeżo upieczony długowłosy maturzysta czy 25-letni instruktor harcerstwa Andrzej Celiński. Wydawano biuletyny o prześladowaniach, ludzie je sobie przekazywali z rąk do rąk. Nawet dziś chętnie bym dostał zadrukowaną kartkę papieru z opisami tego, co się w Polsce złego dzieje i co KOD dobrego robi, internet jest zbyt rozproszony, a na dodatek natychmiast jest kontrowany zniewagami, zarzutami o kłamstwo. Papier to papier. Dziś jedynie frunie komunikat „Spotykamy się pod siedzibą Trybunału w niedzielę” – to wszystko. To nie jest praca u podstaw. Nie tak ją sobie wyobrażałem. Nie chodzę na marsze KOD.

Podczas spotkania z młodymi ludźmi KOD zachęcałem ich do stworzenia występu parateatralnego, który by całą Polskę rzucił na kolana. Jak kiedyś Kaczmarski czy Kleyff i jak dziś ruch „Black Live Matters” (Czarne Życie Ma Znaczenie). Jęknęli z podziwu (pokazałem im jak protestuje młodzież w USA) i… wymiękli. Nie oddzwonili, woleli stanąć obok Mateusza na manifestacji i pomachać chorągiewką. Tak wygląda ich praca od postaw. Włożyć nieco trudu, stworzyć wiersz, pieśń, pantomimę, zgrabne hasło, wybębnić je i zaśpiewać je tak, by wzbudzić podziw milionów innych młodych Polaków – to wszystsko okazało się za trudne. Instruktorów w ich otoczeniu zabrakło. A to jest właśnie praca u podstaw. A wyzwanie dla młodych – postawienie nowej sceny na manifie i pokazanie jak walczy Generacja Y.

KOR i jego otoczenie stworzyło tzw. Latający Uniwersytet, a potem Towarzystwo Kursów Naukowych, przenoszone z mieszkania do mieszkania wykłady z rożnych dziedzin, spotkania z autorytetami na tematy merytoryczne; coś, co w jakimś sensie i ogromnej skali powtórzyłem jako Akademia Sztuk Przepięknych na Przystanku Woodstock. Na wykłady ASP przybywają tysiące – tak są spragnieni prawdy i wymiany myśli. Swoje niby „ASP” miał PIS w postaci Klubu Ronina, gdzie brednie i jad gromadziły tysiące ludzi – i tak tworzyły się kręgi aktywistów tej partii. Gdzie mają się spotkać dzisiejsi zagubieni? Nikt się nimi nie interesuje. Kto ich poprowadzi? Tych, co się nie godzą na PISowską ideologię kłamstwa, poszukiwaczy prawdy i sprzeczności? Przywódców stada nie ma. Ani wykładowców, ani miejsca, choć tyle kawiarni powstało… Mógłbym tak klepać bez końca, ale nie chodzi o to, bym tu wrzucił katalog bezczynności – chodzi o to, by partie polityczne i ruchy protestu skumały, że klepanie treści w internecie to nie jest ruch oporu. Polityka i służba narodowi to nie jest udzielanie wywiadów. Udział w programie Olejnik czy Lisa to nie jest aktywność polityczna i działalność społeczna. Aktywność polityczna Kuronia zgodna była z jego hasłem „stawiajmy własne komitety”, wraz z przyjaciółmi tworzył świetnie zorganizowaną siatkę pomocy wszelkiej (był harcerzem, może tu tkwi przyczyna?), prawnej, informacyjnej, finansowej, organizacyjnej. Z tą wiedzą wspierali ludzi doraźnie, edukowali młodych robotników, którzy potem stanęli na czele strajków, a kiedy trzeba było zjechali do Stoczni Gdańskiej doradcy z kręgu KOR i świata nauki, tytani wiedzy – to oni uczynili protest robotników jednym najbardziej efektownych i efektywnych wydarzeń w historii ruchów oporu XX wieku.

Dziś w Polsce indoktrynacja ruszyła pełną parą. Żadna z grup opozycyjnych nie ma swoich oddziałów szybkiego reagowania. Od kilku miesięcy jesteśmy pojeni nową historią Polski. To takie zjawisko, jak przy oraniu ciężkimi pługami płytkiej gleby, gdzie pozostałości upraw, korzenie, resztki łodyg i rżyska po wywróceniu znajdują się pół metra pod ziemią, zmieszane z gliną i przestają być naturalnym nawozem. Tak powstaje ugór. Jeśli się go nie obsieje choćby łubinem, nic z tej ziemi nie zostanie i nic na niej nie urośnie. A chętnych do orki i siania nie ma. Kreacji – zero. Trwa ślizganie się od studia do studia. Opozycja jest chętna do zebrania plonów, ale nie do pracy od podstaw.

kodpolonia

jacek-protasiewicz

manifest

Antoni Macierewicz nie reprezentuje naszych interesów. Kogo? Chciałoby się zapytać Antoniego Zdzisławowicza Macierewicza.

cr3f2nqwgaailhv

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl pisze o Pierwszej Damie.

dekonstrukcja

Opisany przez Juliana Kornhausera i Adama Zagajewskiego „Świat nie przedstawiony” wraca w sferze politycznej, acz nie literackiej. Póki nie ma nad nami czegoś w rodzaju knuta sowieckiego, w literaturze na pewno nie wróci, ale w polityce niestety już jest.

Świat nie przedstawiony jest w mediach narodowych i w polityce władz. Wracam do tej wybitnej książki eseistycznej, która ukształtowała moją osobowość, bo jej współautor wybitny poeta Kornhauser jest ojcem żony prezydenta Andrzeja Dudy, Agaty.
Agata Kornhauser- Duda zachowuje się tak, jak najlepsi pisarze czasów PRL. Aby być drukowanym i pisać o tym, co jest, a nie jak życzy sobie władza, opanowane zostały do perfekcji aluzje, przenośnie, porównania, alegorie. Polska poezja przez to stała się jedną z najlepszych na świecie. A przecież dzisiejsza prezydentowa została bohaterką wierszy ojca zawartych w tomie „Tyle rzeczy niezwykłych. Wiersze dla Agatki.” z roku 1981.

Pierwsza Dama niekoniecznie zachowuje się tak, jakbyśmy sobie życzyli, nie wypowiada się na tematy ważkie społecznie czy też politycznie. Unika mediów, ale… i unika męża. Pierwsza Dama żyje w separacji politycznej z mężem. Prezydentowej nie po drodze z PiS. Jest z partią Kaczyńskiego w rozwodzie, ale nie z mężem. Małżeństwo zostało jakby zawieszone, dlatego dochodzi do takich incydentów, jak korespondencja Dudy na Twitterze z „ruchadełkami leśnymi”. Potrzeby witalne są silniejsze od politycznych i rozumu.

Dziwne zaś na pozór może wydawać się rozdwojenie Agaty Kornhauser-Dudy, bo w sposób aluzyjny, jak opisany przez jej ojca w „Świecie nie przedstawionym”, wypowiada się. Dla Pierwszej Damy rządy PiS to PRL-bis. Najlepszy sygnał, że Pierwsza Dama jest na cenzurowanym dała przy okazji premiery filmu „Smoleńsk”. Wybrała się z córką Kingą na „Śmietankę towarzyską” Woody’ego Allena. Czyż mogła się bardziej aluzyjnie wypowiedzieć? Toż to córka własnego ojca, który tak samo się wypowiadał. To wypisz-wymaluj niemal cytat z lat 70. ubiegłego stulecia przeniesiony do dzisiaj.

Pierwsza Dama wypowiedziała się poprzez genialnego Woody’ego Allena. Nie siedziała w domu przed telewizorem czy też z książką w rękach, poszła do kina, poszła na film wybitnego twórcy. Zdekonstruowała się, jak Woody Allen w „Dekonstrukcji Harry’ego”, choć u nas wyświetlany pod innym tytułem. Prezydentowa swoją obecnością nie potwierdziła prawdziwości świata przedstawionego „Smoleńska”, bo ten film jest z gatunku fantasy, co potwierdza jeden z największych portali filmowych na świecie Internet Movie Database. Klasyfikuje „Smoleńsk” w gatunku fantasy, nawet nie w political fiction. Bajdy dla młodzieży.

W Polsce nie zawodzą kobiety. Zresztą jak zwykle. I to cieszy. Taki naród zawsze się podniesie.

cr3kesfxgaacyyt

Agata Kornhauser-Duda nie była na premierze „Smoleńska”. Wybrała się z córką Kingą na wybitnego reżysera, Woody Allena. Małżeństwo Dudy się sypie? Chyba tak, na pewno tak.

PANI AGATO. W PEŁNI ROZUMIEMY. TEŻ WOLIMY DOBRE KINO OD FATALNEJ PROPAGANDY.

crxkelqxyaahptl

Dziadek Jarek przestaje się kontrolować?

crzsx7yxyaivyot

Przydupas Antoniego Macierewicza, Bartłomiej Misiewicz,  nie ma żadnego wykształcenia, za to ma złoty medal zasługi i wysokopłatne fuchy w ministerstwie, tudzie w radzie nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojnej. Tylko o tym wiemy.

misiewiczkoncze

– Od 10 lat pracuję z Antonim Macierewiczem, kiedy posłem i pracował w komisji obrony. Brałem przy tym udział, teraz pełnię funkcję szefa gabinetu i biorę udział w pracach resortu przy samym ministrze, więc łatwiej jest nam kierować zadaniami Polskiej Grupy Zbrojeniowej – mówił Bartłomiej Misiewicz w telefonicznej rozmowie w „Faktach po faktach” TVN24.

Na pytanie, czy ma wykształcenie wyższe, stwierdził, że „kończy studia licencjackie”. Dopytywany o kurs na członka rady nadzorczej, stwierdził:

„W PGZ nie ma takiego obowiązku. We wszystkich spółkach podległych PGZ nie jest wymagane posiadanie takiego kursu”.

Guzik prawda. Wymagane jest wyższe wykształcenie w radzie nadzorczej i w szefowaniu gabinetu politycznego.

Kłamstwa w Wikipedii z miejsca zostały usunięte. Taki morłoch rżnie Polskę. Misiewicze od Macierewicza.

anna-dryjanska

Stefan Niesiołowski w swoim „Alfabecie” zastanawia się, czy Macierewicz jest agentem Rosji.

weekend-gazeta

W KOR poznał pan kolegę.

– Chyba tylko Pan Bóg zna odpowiedź: czy Antoni Macierewicz jest autentyczny w tym, co robi, czy działa z czyjejś inspiracji. Czy działa z pobudek patriotycznych, czy jest agentem wpływu? Czy działa na zlecenie Moskwy? Nie ma na to dowodów, ale wiele zachowań jest podejrzanych. Bo jego działania: osłabianie zdolności obronnych Polski, niszczenie wartościowych ludzi, popieranie tych, którzy nie zasługują na poparcie – to wszystko jest niezwykle szkodliwe dla Polski i korzystne dla interesów Rosji. Z drugiej strony, nie można Antoniemu odmówić wielu działań patriotycznych i antykomunistycznych.

Nie rozumie go pan?

– Po prostu nie mogę go rozgryźć. W XIX wieku polityka małych kroków w sprawie polskiej przyniosła księciu Adamowi Czartoryskiemu łatki „zdrajcy”, „minimalisty” i „zaprzańca” od „prawdziwych patriotów”. Jak powstała niepodległa Polska i otwarto archiwa, to się okazało, że wielu z tych „prawdziwych”, najbardziej radykalnych i niezłomnych, którzy wszystkich prawie oskarżali o zdradę, to byli carscy agenci. Co można zatem myśleć o radykale, który niszczy to, co się w Polsce udało zbudować?

Co według pana niszczy Macierewicz?

– Zdemolował wywiad wojskowy. Był, jaki był, ale był. Angażuje armię w walkę polityczną, niszczy wielu porządnych ludzi. Demoluje polską politykę. Wspiera Jarosława Kaczyńskiego we wprowadzaniu dyktatury. Kto się cieszy z działań ministra obrony? NATO? USA? Akurat. Rosja? Już prędzej. Ale podkreślam, że to moja interpretacja faktów, a nie dowody. Ja bym bardzo chciał, żeby okazało się, że Antoni Macierewicz nie jest żadnym agentem, tylko patriotą, z poglądami takimi, a nie innymi. Świadomość, że polski minister, wpływowy polityk, wcześniej opozycjonista, mój dawny przyjaciel, jest agentem, byłaby okropna. Wolę, żeby okazało się, że po prostu postępuje bardzo głupio.

Parlament Europejski ma gotowy nowy projekt rezolucji ws. niepraworządności w Polsce. Katalog zarzutów jest o wiele większy niż poprzednio.

jestprojekt

„Paraliż Trybunału Konstytucyjnego zagraża demokracji, prawom podstawowym oraz rządom prawa w Polsce” – napisali autorzy rezolucji PE w sprawie Polski. W dokumencie jest także mowa m.in. o wycince Puszczy Białowieskiej, ustawie antyterrorystycznej czy zmianach w mediach.

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl Mariusza Błaszczaka porównuje do mrożkowskiego Edka, a że jest sierściuchem prezesa, po prostu Edzio.

edzio

Mariusz Błaszczak uważa, że Polacy w Wielkiej Brytanii – w Harlow – zostali zaatakowani dlatego, że są chrześcijanami. Taki wyciągnął wniosek z pobytu na Wyspach wraz z ministrem spraw zagranicznych, Witoldem Waszczykowskim.

Minister spraw wewnętrznych przeszedł samego siebie, gdy w rozmowie z Konradem Piaseckim zrównał demokratów z faszystami: „W Gdańsku doszło do starcia dwóch skrajności – KOD i ONR”. Owszem – skrajności, ale dla Błaszczaka to ta sama płaszczyzna. Prowadzący rozmowę poprosił o „jakieś hasło KOD podobne do ONR”, Błaszczak odparł: „Nie będziemy się tutaj bawić w przypominanie sobie haseł”. Znaczy – Błaszczak nie pamięta haseł, wyparł je, a przecież KOD-owi chodzi o demokrację, o trójpodział władzy, o standardy demokratyczne, o prawo.

KOD ma hasła współbieżne z opiniami Komisji Weneckiej, Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego. Czyżby te ciała były „marginesami” podobnymi do ONR? A może na Błaszczaka napadła poprawność polityczna i tak wykręciła mu zwoje mózgowe, że nie wie, gdzie demokracja i faszyzacja życia politycznego, gdzie sens i bezsens. Relacjonuję jedną rozmowę z Błaszczakiem, która równie dobrze mogłaby być sceną dialogu w groteskach Gombrowicza bądź Mrożka.

Taki to Edzio jest ministrem – Edzio Błaszczak. Po prostu poprawność polityczna pokręciła mu w głowie.

dudzinski-mierzymy-glupote

Po wywiadzie Jarosława Kaczyńskiego dla niemieckego „Bilda” niemiecka prasa zarzuca prezesowi stek kłamstw, jakie wypowiedział.

niemieckaPrasa

Kaczyński ukazał „cechę swojego charakteru, którą dotychczas ukrywał – radość z zabawy” – ironizuje „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ). Autor artykułu, Konrad Schuller, przytacza w tym kontekście fragment wywiadu, w którym polski polityk mówi, że procedura sprawdzania praworządności, którą uruchomiła Bruksela, nie jest niczym innym jak „radosną twórczością Komisji Europejskiej i jej urzędników”, która go wprawdzie „nie cieszy, ale bawi”.

FAZ pisze też, że Jarosław Kaczyński w odpowiedzi na pytanie o odmowę Polski przyjmowania uchodźców przemilczał, że wspomniany przez niego „milion Ukraińców”, których Polska przyjęła w ostatnich latach, nie są uchodźcami, lecz „normalnymi migrantami zarobkowymi, którzy od wielu lat grzecznie płacą podatki”.

W swoim komentarzu „Sueddeutsche Zeitung” (SZ) zwraca uwagę na uruchomienie procedury sprawdzania praworządności, że jakoby wg prezesa Bruksela „porusza się poza traktatami unijnymi”. „To nieprawda. Faktycznie Unia Europejska – i Rada Europy – stosują zapisy traktatowe, które przyjęła także Polska” – pisze autor komentarza Florian Hassel. Podobnie widzi to „FAZ”, precyzując, że procedura sprawdzania praworządności oparta jest o artykuł 7 obowiązującego traktatu UE.

„SZ” jest przekonana, że „Kaczyński doskonale o tym wie”. Jednak po tym, jak nie tylko Komisja Europejska, ale i prezydent USA Barack Obama „udzielił na początku lipca Polsce publicznej reprymendy z powodu działań przeciwko Trybunałowi Konstytucyjnemu” Kaczyński winny jest swojemu elektoratowi wyjaśnienia.

„Udzielanie wywiadu zagranicznej prasie jest elementem dyplomacji. A dyplomacja nie polega na tym, że się mówi to, co się uważa, zupełnie nie zwracając uwagi na kontekst ani na to, jak może zostać odebrana wypowiedź w innym kraju. Bo Jarosław Kaczyński mówił jak do Polaków” – tak wywiad prezesa PiS dla „Bilda” podsumował Michał Szułdrzyński z „Rz”.

Szułdrzyński

„Udzielanie wywiadu zagranicznej prasie jest elementem dyplomacji. A dyplomacja nie polega na tym, że się mówi to, co się uważa, zupełnie nie zwracając uwagi na kontekst ani na to, jak może zostać odebrana wypowiedź w innym kraju. Bo Jarosław Kaczyński mówił jak do Polaków. Ale dla Niemców i czytelników z Zachodu Kaczyński bawiący się polityczną poprawnością będzie się jawił jako ekscentryczny starszy pan, który głosi poglądy na granicy radykalizmu. Lider PiS udowodnił tą rozmową, że zupełnie nie rozumie Zachodu ani obaw, które budzi jego partia” – pisze w komentarzu dziennikarz „Rzeczpospolitej”.

Kaczyński zrobił z siebie idiotę.

KODnie

KOD rozpoczyna nową akcję – odliczanie trzech miesięcy, jaką dostał PiS w dryguej turze zaprowadznia procedury praworządności. Czy PiS zastosuje prawo, aczy nadal będzie beprawie w Polsce.

Akcja KOD zwie się: „Polskie prawa to nasza sprawa”.

polskie

KOD będzie odliczać 3 miesiące, czyli czas, jaki dała nam Komisja Europejska na wprowadzenie zmian w sprawie TK. Akcję „Polskie prawa to nasza sprawa” zainaugurował Mateusz Kijowski na konferencji prasowej przed KPRM. Jak mówił:

„Co niezwykle istotne i należy to podkreślić, nikt nie próbuje nam narzucić własnego prawa. Nikt nie domaga się wprowadzenia prawa europejskiego czy amerykańskiego. KE, administracja USA domagają się od polskiego rządu, żeby zaczął przestrzegać polskie prawo. „Polskie prawa to nasza sprawa” – tak nazywa się nasza akcja, którą dzisiaj otwieramy. Domagamy się – razem z KE, wspólnotą międzynarodową – żeby rząd przestrzegał polskiego prawa. Mamy 3 miesiące, postanowiliśmy ten czas również odliczać. Będziemy codziennie obcinać jedną liczbę z tego centrymetra”

Pierwsza Dama Agata Kornhauser-Duda nie mieszka z Andrzejem Dudą w Pałacu Prezydenckim. To wyjaśnia dlaczego Duda w nocy pisze na Twitterze z internautkami, które zwą się Ruchadełkiem leśnym i podobnymi. Dudzie po prostu chce się.

zaskakujące

Agata Duda jest u boku swojego męża przez całą wizytę papieża Franciszka w Polsce, ale poza tym rzadko pokazuje się publicznie. Być może po części odpowiada za to fakt, że Pierwsza Dama wciąż mieszka w Krakowie. Agata Duda nie przeprowadziła się na stałe do Pałacu Prezydenckiego – donosi najnowsza „Polityka”.

O czystkach w IPN pisze Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl.

IPN

Minister edukacji Anna Zalewska nieprzypadkowo ”pultała się” z powiedzeniem wprost, kto zamordował Żydów w Jedwabnem i dokonał pogromu w Kielcach. Według minister, za powyższe zbrodnie odpowiadają antysemici, a nie Polacy. A nawet uściśliła: Nie do końca Polak równa się antysemita.

Jarosław Kaczyński dał swoim szeregom sygnał do ścigania się z pedagogiką wstydu. Jego zawodnicy nie mają wstydu, więc wygrają z pedagogiką. Minister kultury Piotr Gliński ogłosił konkurs na hollywoodzki scenariusz filmowy o polskiej dumie narodowej. Taki bezwstyd  przymierzy się do lokalnej wersji „Kmicica – Waleczne Serce”, do której trzeba talentów Sienkiewicza i Mela Gibsona, nie rodzą się one jednak na pisowskim kamieniu, bo tak życzy sobie prezes.

Pedagogika bezwstydu wkracza na pole najnowszej historii – do IPN. Nowy prezes tej placówki, nikomu nieznany dr Jarosław Szarek, już na początku miotłą pisowskiej pedagogiki pozbył się z instytucji autora dwutomowego zbioru dokumentów o zbrodni w Jedwabnem dr. Krzysztofa Persaka, który też był konsultantem przy filmie „Pokłosie” Władysława Pasikowskiego.

IPN będzie przekuwał historię na pisowskie kopyto, aby służyć bieżącym potrzebom politycznym. Służyć kompleksom aktualnie rządzących. Kompleksy jednak się leczy, a nie zaraża nimi innych. Placówka, gdzie winno się odkażać historię z zarazków kłamstwa, będzie produkowała je w imię fałszywej bohaterszczyzny. Taki naród karleje w kłamstwie. Tacy Polacy będą wielkimi wśród Pigmejów i o to chodzi w pedagogice bezwstydu.

spotkane

Ministerstwa Pisowskich Kroków. Za prezesem tacy idioci sznurem. Akurat inspiracja od Agaty Dudy. Dotyczy to głównie Beaty Szydło.

CojvVmXUIAAagQE

Nie wszyscy powstańcy warszawscy chcę firmować hecę Antoniego Macierewicza. Rezygnują z udziału w uroczystościach rocznicowych.

takSie

Zamiast uczczenia pamięci bohaterów wybuchła nieprawdopodobna awantura. Macierewicz uparł się, aby podczas uroczystości odczytać nazwiska ofiar katastrofy smoleńskiej. Po zbyt długiej i niesmacznej przepychance między rządem a opozycją, z udziału w spotkaniu z prezydentem Dudą zrezygnowała grupa powstańców.

„Nie weźmiemy udziału w spotkaniu z Prezydentem RP w Muzeum Powstania poprzedzającym obchody 72. rocznicy Powstania Warszawskiego- pisze grupa powstańców. 30 lipca – my, żyjący jeszcze uczestnicy Powstania – mieliśmy uczestniczyć w dorocznym spotkaniu w Muzeum Powstania Warszawskiego z Prezydentem RP i Prezydentem m.st. Warszawy” – pisze pięcioro powstańców.

Poseł PiS Stanisław Pięta rzucił insynuację w stylu Kaczyńskiego, iż wyczytanie nazwiska Władysława Bartoszewskiego w tzw. Apelu Pamięciu Powstania Warszawskiego mu się nie należy, bo może… współpracował z Niemcami.

Luj pasiaty – Pięta.

poselPieta

Władysław Bartoszewski był więźniem Auschwitz od września 1940 r. do kwietnia 1941 r. W pierwszym okresie Auschwitz nie było jeszcze przemysłową fabryką śmierci: egzekucje były względnie rzadkie, a więźniowie umierali głównie z powodu wycieńczenia i chorób. Zwalniano z niego także niektórych – np. w październiku 1940 r. ok. 150 osób, w tym grafika Eryka Lipińskiego i reżysera Bohdana Korzeniewskiego. Niekiedy wymagało to wstawiennictwa rodziny lub organizacji (takich jak Polski Czerwony Krzyż).

Nie jest jasne, co ma na myśli poseł Pięta, mówiąc, że nie są znane okoliczności zwolnienia Władysława Bartoszewskiego z obozu. Być może jest to insynuacja sugerująca współpracę Bartoszewskiego z niemieckimi władzami – absurdalna w świetle jego wojennej i wielokrotnie opisywanej biografii. Zarówno osadzenie, jak i zwolnienie z obozu było w dużym stopniu dziełem przypadku, chociaż oczywiście to drugie było znacznie mniej prawdopodobne.

Poseł Pięta krytykuje więc bohatera, któremu nie dorasta do pięty.

A tak rośnie krzywa miesięczna zadłużania państwa przez rząd Szydło, bo trzeba płacić za kiełbasę wyborczą, za populizmy.

CodUiR1XgAAQl5y

Na Koduj24. Waldemar Mystkowski analizuje wywiad z prezesem Kaczyńskim w niemieckim „Bildzie”.

kit

Herr Jarosław Kaczyński w niemieckim tabloidzie „Bild” wciska innego rodzaju kit, jak mu się zdarza w Polsce. Kit dla niemieckiego czytelnika jest zdecydowanie bardziej dyplomatyczny niż dla polskiego.

Przykładem różnych gatunków kitowania czytelnika są słowa Herr Kaczyńskiego o Frau Angeli Merkel. Kit dla niemieckiego odbiorcy brzmi: – Jako Polak mogę jedynie przytoczyć słowa mojego, niestety zmarłego, brata Lecha, które stale powtarzał: Angela Merkel jest dla nas Polaków najlepszym wyjściem. Uważam, że miał rację. Nie mam prawa wyborczego w Niemczech, ale z polskiego punktu widzenia mówię – byłoby dobrze, gdyby pani Merkel została ponownie wybrana.Czy ten kit niemiecki dlatego jest lepszy, bo za nim stoją dwaj Herr Kaczyńscy? Bo dla polskiego odbiorcy po śmierci brata Lecha słowa Herr Jarosława o Frau Merkel w 2011 roku brzmiały: –Angela Merkel została kanclerzem nieprzypadkowo i jej celem jest podporządkowanie Polski Niemcom.

Najciekawszy jest kit prezesa dotyczący opozycji, która po wizycie papieża jakoby miała być masowo aresztowana. Herr Kaczyński wycisnął całą tubkę kitu („oszczerstwo i manipulacja”): – Nikt u nas nie będzie aresztowany czy prześladowany z powodów politycznych. W czyim imieniu mówi Herr prezes? Ziobry, Szydło, Dudy, Błaszczaka? Przypomnijmy, że przed wyborami słyszeliśmy – „zemsty nie będzie”. A czymże jest komisja sejmowa ds. Amber Gold (taka sobie aferka), a nie ma komisji ds. SKOK-ów (największy przekręt finansowy po 1989 roku)?

CofGbm8VMAATIfM

piSda

Politycy PiS przyznali sobie kilkutysięczne podwyżki pensji.

zarobki

Emeryci zas dostaną po dwa złote.

miała

Krystyna Pawłowicz ma radę dla tych, którym się nie powodzi, trzeba było się uczyć i… zostać tak, jak ona osłem PiS.

CnvhopHWAAAhKIT

Pierwsze damy dostaną pensje.

pierwsze

Monika Olejnik pyta, czy Barbara Jaruzelska też dostanie?

pierwsze1

Antoni Macierewicz walczy z powstańcami warszawskimi. Zaś wojsko ośmiesza, bo każe im przygotowywać i podawać grochówkę na uroczystościach u Rydzyka.

Żołnierze

Na konsekrowaniu kościoła Rydzyka byli Beata Szydło i jej zwuerzchnik Jarosław Kaczyński.

Posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus interpeluje, zadała ministrowi obrony narodowej serię wnikliwych pytań:

1. Czy wojsko przygotowywało posiłek (grochówkę) na uroczystości konsekracji kościoła w Toruniu w dniu 19.05.2016 r.? 2. Jaka była podstawa prawna przygotowania tego posiłku? 3. Kto i na jakiej podstawie prawnej podjął decyzję o realizacji tego przedsięwzięcia? 4. Czy to przedsięwzięcie było ujęte w planie współpracy organizacji pozarządowych z MON? Jeśli tak, to pod jaką pozycją? 5. Jaki był koszt przygotowania posiłku (koszt produktów, koszt przygotowania potraw, koszt pracy żołnierzy)? 6. Jaka instytucja ponosiła koszty przygotowania i wydania tego posiłku? 7. Czy sprzęt wojskowy użyty do wykonania tego zadania (kuchnie polowe) był sprzętem ZN (zapasu wojennego)? 6. Jeśli tak, to kto podjął decyzję o zdjęciu tego sprzętu z ZN?

Odpowiada jej sekretarz stanu (wiceminister) Bartosz Kownacki:

Wojsko przygotowało i wydało odpłatny posiłek celem zabezpieczenia uroczystości konsekracji kościoła w Toruniu

ośmieszeni

Rydzyk dyma władze PiS.

arydz