Posts Tagged ‘Aleksander Gurgul’

c4pujz6xaaigl_g

TAKA SYTUACJA.

radio

Aleksander Gurgul („Wyborcza”) pisze o wątpliwościach, jakie pojawiają się w związku z wypadkiem w Oświęcimiu. W sprawie Sebastiana K., który w piątek wieczorem zderzył się swoim seicento z rządową kolumną, jedno pozostaje niezmienne: wymiar kary, która mu grozi – do trzech lat więzienia. 21-latek jest jedynym podejrzanym o spowodowanie wypadku.

wypadek

Po czterech dniach nadal jest jednak więcej niewiadomych niż odpowiedzi na pytania o to, co się wtedy stało. Zmieniło się też zeznanie „młodocianego kierowcy”, który najpierw w komisariacie, zaraz po wypadku, miał się przyznać do winy. Tak w sobotę ogłosiła policja i prokuratura. Jednak we wtorek podczas przesłuchania w krakowskiej prokuraturze Sebastian K. powiedział, że się nie przyznaje.

Prokuratura ma już zapis z dziesięciu kamer monitoringu. Różnej jakości i z różnych miejsc na trasie przejazdu kolumny. Śledczy nie są jednak w stanie w dalszym ciągu odpowiedzieć na wiele pytań.

Z jaką prędkością poruszały się rządowe samochody (zbadają to jeszcze eksperci)?

W jakiej dokładnie odległości od siebie jechały auta rządowej kolumny? Według niektórych świadków za seicento jechały jeszcze dwa auta „cywilne”, ale BOR-owcy pozwolili im odjechać, bo „BOR nie jest od tego, żeby zabezpieczać ślady”. Prokuratura ich nadal szuka, zachęca, by się zgłosili lub by ktoś ich zgłosił.

Dlaczego kierowcy seicento nie pozwolono skontaktować się z rodziną i adwokatem w tamten feralny wieczór?

Dlaczego wówczas nie zbadał go lekarz?

Na to wszystko nakładają się sprzeczności w zeznaniach.

K. twierdzi, że nie słyszał sygnału dźwiękowego samochodów uprzywilejowanych. Funkcjonariusze Biura Ochrony Rządu – na podstawie ich zeznań postawiono mu zarzut – utrzymują, że sygnał włączyli. Jeśli kolumna nie używała dźwięku, to nie była uprzywilejowana, a więc nie wolno jej było wyprzedzać na podwójnej linii ciągłej, bo powinna przestrzegać zasad ruchu drogowego. Jeśli dźwięk był, to mogła zasady ruchu drogowego „nadwerężyć”, ale z zachowaniem ostrożności.

Jeszcze w sobotę w prokuraturze słyszeliśmy, że 21-latek słuchał muzyki podczas jazdy i dlatego mógł nie słyszeć nadjeżdżającej kolumny. We wtorek prokuratorzy odcięli się od tych stwierdzeń. Sebastian miał bowiem zeznać, że panel od radia ukryty był w schowku. Mało tego, jechał z opuszczoną kilka centymetrów szybą (to „Wyborcza” ustaliła nieoficjalnie). Gdyby więc BOR-owcy dali sygnał dźwiękowy, kierowca seicento by go usłyszał.

Prokuratura przesłuchała świadków, którzy twierdzili, że sygnału dźwiękowego nie słyszeli. Uważa jednak, że ich zeznania nie są dostatecznie wiarygodne, bo jeden mężczyzna akurat oglądał mecz, a kobieta była w pracy na stacji benzynowej.

Funkcjonariusze BOR utrzymują, że kierowca seicento nie włączył lewego kierunkowskazu. On jednak upiera się, że przed skrętem „wrzucił kierunkowskaz”.

Nadal nie wiemy, czy BOR udostępni rejestratory z rządowych samochodów. Poprosili o to zarówno śledczy, jak i obrońca Sebastiana. Rejestratory nagrywają w zasadzie wszystko, co się dzieje między samochodami w kolumnie, rozmowy BOR-owców, prędkość itp. Ale nie wiadomo, czy ich wówczas używano.

Przesłuchanie Sebastiana trwało prawie 2,5 godziny. Jego matka ze łzami w oczach czekała na niego na korytarzu przed drzwiami sali 108.

Trudno się dziwić jej rozpaczy. Szef MSWiA już zdążył w mediach ogłosić, że to jej syn spowodował wypadek. Teraz matka boi się, że państwo uruchomi cały swój aparat, żeby udowodnić to, co powiedział minister.

GOSPODARKA SŁABNIE. STYCZEŃ JEST PIERWSZYM OD DAWNA MIESIĄCEM Z INFLACJĄ 1,8%. „DOBRA ZMIANA” ODBIJE SIĘ W KIESZENI KAŻDEGO POLAKA.

c4qahg_waaeh-nh

Prof Jadwiga Staniszkis dla portalu wiadomo.co twierdzi, że PiS przegra następne wybory.

prof-staniszkis

Trzeba umieć przegrywać, ale i wygrywać. PiS wygrywać nie umie. Stąd tyle chaosu – mówi wiadomo.co prof. Jadwiga Staniszkis. Pytamy też o niezatapialnego Misiewicza, zmiany w sądach szykowane przez ministra Ziobrę i najbliższe wybory samorządowe.

Justyna Koć: Pani profesor, czy można powiedzieć, że ostatni wypadek premier Szydło, ale kolejny tej ekipy rządzącej, pokazuje, w jaki sposób ten rząd traktuje państwo i rządzenie oraz że PiS po prostu nie dojrzało do sprawowania władzy?

Jadwiga Staniszkis: Nie sądzę. Każdy wypadek był inny, ale w każdym był brak wyobraźni. Uważam, że w ogóle w ten sposób pani premier, czy ktokolwiek inny, nie powinna jeździć przez wąskie uliczki w miastach, bez wcześniejszego zawiadomienia lokalnej policji i wyłączenia na te 20 minut tych ulic z ruchu. Takie prywatne wyjazdy nocą bez zapowiedzi są lekkomyślnością i to nie powinno się zdarzać. Lepiej, żeby rodzina premier przeniosła się do Warszawy na czas premierowania. Jest specjalna willa przygotowana do tego.

Lepiej, żeby rodzina premier przeniosła się do Warszawy na czas premierowania.

Czy to nie świadczy o przedmiotowym traktowaniu państwa i jego zawłaszczaniu? Władza robi, co chce, i jeździ, jak chce…

Inne rzeczy świadczą o zawłaszczaniu państwa. Myślę tutaj o upartyjnianiu spółek publicznych, całym szeregu posunięć dotyczących instytucji, które powinny być niezależne: sądy, prokuratura, Trybunał Konstytucyjny. Tutaj po prostu władza uważa, że wszyscy powinni wiedzieć, że jedzie ktoś wysoko postawiony, a niekoniecznie tak jest.

Jak pani ocenia zapowiedzi, że BOR zostanie przekształcony w nową formację, zbudowaną na etosie AK?

To trochę dziwaczne. Ja akurat pochodzę z rodziny i środowiska, gdzie bardzo wielu ludzi było z Armii Krajowej i siedziało za to w czasach stalinowskich. Etos etosem, ale wyobraźnia, kompetencje i pewna logistyka działań są ważniejsze. To takie nachalne przekonanie, że słowami można zaczarować rzeczywistość. Chowanie się pod tym etosem AK, niszczenie wszystkich przekazów, które pokazują złożoność sytuacji, np. niszczenie Muzeum II Wojny Światowej – a ekspozycja była naprawdę wspaniale przygotowana. Wiem, o czym mówię, bo dostałam katalog od prof. Machcewicza. To jest po prostu traktowanie w sposób irracjonalny sfery polityki. Pod słowami ma się uginać rzeczywistość i zmieniać, a tak nie jest. To jest niepoważne.

Etos etosem, ale wyobraźnia, kompetencje i pewna logistyka działań są ważniejsze.

A jak pani ocenia proponowane przez ministra Ziobrę zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa?

Te zmiany są fatalne. To kolejna instytucja, która zostaje upolityczniona. KRS wypowiadała się również bardzo krytycznie w sprawie zmian w TK. KRS jest rodzajem samorządu, a te zmiany to wyraz uzależniania KRS już nawet nie od państwa, a od konkretnej partii. Myślę, że to się w końcu obróci przeciw PiS. Tak jak zmiana metropolitarna, kiedy chcieli przyłączyć gminy, w których wygrali wybory. Zresztą dlatego moja Podkowa Leśna znalazła się poza zasięgiem zmian. W tych gminach, które chcieli włączyć, już widać było, jak duży jest opór, bo ludzie chcą mieć samorządność. Boją się, że to będzie się wiązało z wypływem środków do centralnej Warszawy. Ludzie nie chcą takich amatorskich i opartych na braku wiedzy działań. Wspólny bilet, to, co obiecuje Błaszczak, w przypadku kolei WKD już istnieje, tu chodziło tylko o wybory samorządowe. To pokazuje również skrajny brak wiedzy.

KRS jest rodzajem samorządu, a te zmiany to wyraz uzależniania KRS już nawet nie od państwa, a od konkretnej partii. Myślę, że to się w końcu obróci przeciw PiS.

Wygląda na to, że PiS po raz trzeci się ugięło. Przypomnijmy: poprzednie dwa razy to masowy tzw. czarny protest kobiet przy próbie zaostrzenia prawa aborcyjnego i sprawa mediów, którym ograniczyć chciano dostęp do Sejmu.

Spojrzałabym na to inaczej. Myślę, że w samym PiS-ie jest wyścig, kto będzie po Kaczyńskim, to wynik pewnej nadgorliwości. Sam Kaczyński powiedział przecież, że za dużo już jest tych otwartych osi konfliktu. Takie wyskakiwanie do przodu, i nawet później cofanie, zwiększa poczucie niepewności, chaosu, utrudnia myślenie dalekosiężne i z punktu widzenia zarządzania państwem jest fatalne.

Myśli pani, że to efekt walki wewnątrz PiS, czyli tego, kto jest bliżej prezesa, kto mu się bardziej podliże?

Każdy w swoim pionie chce rzucić prezesowi swoją akcję jako dar, ale to jest chaotyczne i nieprzewidywalne, zwiększa chaos, a państwo to rządy prawa. Nie tylko prawo jako procedura, ale prawo jako pewien fundament spójności. Dopiero zmiana prawa zmienia kurs, a nie na odwrót. To też pokazuje, jak bardzo PiS jest niepewne. Tak działają ludzie, którzy nie są silni, tylko próbują łapać i zawłaszczać, co się da.

Myślę, że w samym PiS-ie jest wyścig, kto będzie po Kaczyńskim.

Czy tym samym można tłumaczyć przypadek pana Misiewicza? Wygląda na to, że jest niezatapialny.

Sama chciałabym wiedzieć, jakie kompetencje ma pan Misiewicz i co sprawia, że jest nieusuwalny. Oczywiście, to, że jest atakowany, zwiększa jego stabilność. Minister Macierewicz nie chce pokazać, że się ugina. Myślę, że jednak po cichu w końcu zostanie odsunięty.

Podobno wynika to z mocnej pozycji Antoniego Macierewicza, który jako jeden z nielicznych ma własne zaplecze polityczne w postaci środowiska Radia Maryja.

Nie jestem przekonana, czy ojciec Rydzyk jest takim zapleczem politycznym, które może pomóc w wygranej. To jeden z mitów PiS. Ja nie słucham Radia Maryja, więc nie wiem, jakie tam są relacje z Macierewiczem czy Jarosławem Kaczyńskim, ale myślę, że najlepszym zapleczem jest racjonalna polityka we własnej dziedzinie. Tu Macierewicz w niektórych kwestiach postępuje racjonalnie, w innych nie. Masowe dymisje i odejścia z wojska to zdecydowanie nie są racjonalne decyzje, ale już obrona terytorialna w przypadku wojny hybrydowej i stawianie na krajowy przemysł zbrojeniowy to racjonalne decyzje. Macierewicz, według mnie, stosunkowo mało uprawia „pisiactwa” w swoim resorcie.

Masowe dymisje i odejścia z wojska to zdecydowanie nie są racjonalne decyzje.

W przeciwieństwie do ministra Błaszczaka? Jak ocenia pani jego wypowiedz na konferencji po wypadku premier Szydło? Zamiast mówić o wnioskach i śledztwie mówił o fali hejtu i przywołał morderstwo posła PiS sprzed dwóch lat.

To wynika z poczucia zagrożenia, że wszystko jest atakiem, zamachem. Oni żyją pod pewnym szklanym kloszem, ciągle są atakowani… Ja też ich atakuję… Czują się oblężoną twierdzą, wszystko dla nich jest prowokacją czy zamierzonym atakiem. To wszystko świadczy o słabości, poczuciu zagrożenia, etosie wpisywania się w perspektywę domniemanego zamachu smoleńskiego, ciągle niewyjaśnionego. Myślę, że końcem tego typu myślenia może być tylko wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej przez Macierewicza i postawienie pomnika.

Czy PiS zatrzyma się w którymś momencie, czy też będzie reformowało wszystko? Mamy już TK, samorządy, sądy, służbę cywilną, edukację, służbę zdrowia, teraz BOR.

Myślę, że Kaczyński ma rację mówiąc, że zbyt wiele frontów otworzono. Nie są to sprawy najczęściej dostatecznie przemyślane. Np. w szkołach najważniejsze są programy i poziom nauczycieli. W tej reformie zwiększa się kontrolę, ogranicza swobodę i zastrasza. Zmiany programowe fatalne plus obciążenie samorządów reformą. To źle wygląda. Samorządy zaczną się buntować i zobaczymy to 2017 roku, gdy PiS przegra wybory samorządowe.

W szkołach najważniejsze są programy i poziom nauczycieli. W tej reformie zwiększa się kontrolę, ogranicza swobodę i zastrasza.

Pani zdaniem PiS przegra?

Zawsze przegrywało, a nie ma powodów, żeby wygrywało w tej chwili. Nie prowadzi polityki samorządowej racjonalnie. Zrzuca dodatkowe koszty na samorządy, zwiększa ich niepewność i chaos. Próbuje dysponować ich głosami, jak w Warszawie, podczas gdy samorządy powinny mieć jednak pewną autonomię. Państwo powinno być regulatorem tam, gdzie potrzebne jest wydłużenie perspektywy czasowej. Ograniczać swobodę rynku wprowadzając standardy itd. A im bardziej jest niewidzialne, tym lepiej. Tu mamy 3 elementy: statusowy – działaniami próbuje się pokazać, że ma się władzę; drugi element to nacisk na hierarchię, tylko że hierarchie już nie istnieją, są sieci powiązań. Trzeci to przekonanie, że nie prawo, tylko wola polityczna może wszystko. To wszystko jest strasznie archaiczne w dzisiejszych czasach i nieskuteczne, a do tego jeszcze niszczące państwo.

PiS będzie zmieniało granice okręgów i dzieliło na nowo. To właśnie ten objaw słabości. Poczucie, że majstrowanie przy ordynacji, a nie przedstawienie wizji, która byłaby bardziej atrakcyjna dla wyborców, załatwi sprawę.

Uważa pani, że PiS nie będzie próbowało zmienić ordynacji, aby wygrać wybory samorządowe?

Oczywiście, że będzie próbowało. Będzie zmieniało granice okręgów i dzieliło na nowo. To właśnie ten objaw słabości. Poczucie, że majstrowanie przy ordynacji, a nie przedstawienie wizji, która byłaby bardziej atrakcyjna dla wyborców, załatwi sprawę. Trzeba umieć przegrywać, ale i wygrywać, a oni ciągle zachowują się tak, jakby to zwycięstwo było na glinianych nogach. Są słabi i widać to chociażby przy ciągłym porównywaniu się z Platformą.

gazeta

Waldemar Mystkowski pisze o uwikłaniu PiS w wypadek Szydło.

z-pis

Z PiS wyszło szydło bylejakości

Raczej nikt rozsądny nie łudzi się, że machina PiS, która jest obecnie państwową, wyjaśni, jak było rzeczywiście z wypadkiem Beaty Szydło w Oświęcimiu. Nie używam pojęcia kolumna samochodowa, rządowa, po prostu Szydło wzięła sobie w dyspozycję samochody i BOR-owców – do czego ma prawo – aby spędzić jakoś weekend.

Wszyscy narzekali na stan państwa polskiego, a to z powodu, iż malkontenctwo jest narodowe, a czasami nawet zaraźliwe. Uważam, że państwo polskie po 1989 roku o wiele sprawniej działa, ale jest zarządzane – i tu uwaga, bo to niespodzianka! – przez Polaków.

Kiedyś w takim swoim poczucia malkontenctwa zamarzyłem, gdy coś załatwiałem w Niemczech, iż można byłoby wypożyczyć na kilka lat urzędników niemieckich. Ale szybko zostałem trzepnięty przez jakiegoś kolegę, że to niepatriotyczne, bo polski patriotyzm zasadza się na „im gorzej, tym bardziej po polsku”.

Więc ostatnio jakoś mało byliśmy Polakami, bo wyrośliśmy z małości, staliśmy się ciut więksi, lecz doszedł PiS do władzy i sprowadza nas do normy, tradycji, do małości. Można określić, iż urósł nam Polak, bądź wyrosliśmy z Polaka, ale sprowadzają nas znowu do Polaka i państwo do polskiej tradycji. Za sprawą partii PiS, która w istocie jest ciągłością komunistyczną, jest komusza do bólu w sposobie myślenia prezesa, a jego podwładni to nawet kiepskie podróbki urzędników PRL-owskich.

Wypadek Szydło powinien być odfajkowany, może ze dwa tabloidy wpadłyby do szpitala nocą, aby podpatrzeć jak premier rządu pisowskiego chrapie. Zaś służby policyjne zbadać wypadek i orzec: tak i siak.

Lecz – nie! To jest Polska właśnie, kraj nieeuropejski, jakaś republika bananowa, w której ukrywa się nieistotne w gruncie rzeczy fakty, machina takiego państwa wrabia mlodego chjłopaka lat 20, bo ten może nie potrafi rajdować jak Robert Kubica, ze względu na wiek mieć słuchawki na uszach i dygać w rytm hip-hopu, dobrze, że nie wrobili go w rozmowę poprzez telefon komórkowy, lecz mieli wiedzą, że bateria mu się rozładowała.

Nikt w zasadzie nie powinien zajmować okolicznościami wypadku, lecz stanem zdrowia Szydło. Tyle. Ale bodaj ta bylejakość pisowska także pośliznęła się na zdrowiu premier, bo Szydło odniosła większe obrażenia, niż w pierwszym momencie oficjalnie podano. Kolejna bylejakość PiS, tak nam niszczą sferę publiczną, medialną, a przede wszystkim państwo.

Polska pisowska jest anemiczna, chwieje się na swych niezdarnych nóżkach, a przy tym zakłamana. Więc PiS przystąpił do kolejnego etapu swej bylejakości. Tak działa logika niedołęgów. Zastraszanie. Zbigniew Ziobro ustami swego jakiegoś wiceministra zapowiedział, iż osoby szerzące mowę nienawiści – to jego słowa – mogą być szybko namierzone i ukarane.

Krótko pisząc będzie ściganie za krytyczne słowa o bylejkości obecnej władzy. Jarosław Kaczyński swym geniuszem nawet orzekł, iż postawa opozycji – czyli wspomaganie młodego kierowcy przeciw machinie państwa PiS – to „wezwanie do tego, żeby tego rodzaju zdarzenia miały już charakter nieprzypadkowy”.

Nawet nie wiem, jak skomentować takie słowa, bo nie są normalne, autor tych słów wszak mówi o sobie, tak by postąpił, gdyby miał prawo jazdy. A jeszcze bardziej dosadnie pokazał swoją bylejakość szef klubu parlamentarnego PiS, Ryszard Terlecki: „Zastanawiamy się nad tym, czy nie należy zawiadomić prokuratury w sprawie wypowiedzi posłów opozycji” na temat wypadku w Oświęcimiu.

Polska jako państwo jest coraz bardziej bylejaka, tak anemiczna, iż przy niej PRL może być uznany za okaz zdrowia. Taka bylejakość zawsze wpada w groteskę i w bananowe groźby, acz nie wykluczam, że tu i ówdze użyją swej machiny przeciw obywatelom naszego państwa, które staje się coraz bardziej bylejakie z powodu takich rządów.

PiS to partia w istocie komusza i to z okresu pionierskiego reżimu, zastrasza, jak Gomułka i jego „dyktatura ciemniaków”. Oto z PiS wyszło szydło bylejakości.

JEST POWÓD DO DUMY 🙂 BRAWO INTERNAUCI, BRAWO POLSKA! Jeszcze PRAWDZIWA SOLIDARNOŚĆ w nas nie umarła.

A JEDNAK JEST JESZCZE „SOLIDARNOŚĆ” W NARODZIE. BRAWO !!!!!

c4td_hvwiaetji3

>>>