Posts Tagged ‘Andrzej Rzepliński’

A MYŚLICIE, ŻE DLACZEGO JEST TERAZ PRZERWA W PRACACH SEJMU AŻ DO 25-GO STYCZNIA? Myślicie, że spokornieje?

c2os9gfw8aaaemq

PREZES PŁAKAŁ JAK OGLĄDAŁ…

c2qcdeixuaedfiy

ŻENUJĄCY POZIOM TVPiS…

c2ofqyowqaaampa

Kaczyński przymierza się do zmiany ordynacji wyborczej.

pis-zmieni

Właściwie nie powinniśmy się dziwić, bo prędzej czy później należało się tego spodziewać. Pomruki na ten temat dochodziły już od kilku miesięcy. I oto mamy coś w rodzaju odkrycia kart przez Kaczyńskiego, który o swoich planach zmian w ordynacji wyborczej powiedział w wywiadzie dla TVP Szczecin. Chce je wprowadzić jeszcze przed przyszłorocznymi wyborami samorządowymi. Nie omieszkał dodać, że „to zmiany bardzo oczekiwane przez społeczeństwo”.

Kaczyński obecną ordynację ocenił jako „bardzo ułomną”. Zaproponował m.in. zasadę dwóch kadencji dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Chce, by urny wyborcze były przezroczyste i by w każdym lokalu wyborczym zamontowano kamerę tak, by każdy mógł zobaczyć, co się dzieje. „Chcę aby każdy obywatel mógł zobaczyć, co dzieje się w lokalu wyborczym, także w czasie liczenia głosów” – powiedział Kaczyński. Głosy miałyby być liczone przez wszystkich członków komisji wyborczych.

Pytany o zmiany w okręgach wyborczych, prezes PiS odpowiedział, że planowane są niewielkie korekty związane z rozmieszczeniem ludności. „Widzę problemy na poziomie wyborów do parlamentu, w szczególności wyborów senatorskich. Tam rzeczywiście są sztuczne okręgi wyborcze, które zostały stworzone ad personam. W województwie podlaskim jest taki okręg wyborczy, gdzie szanse miał Włodzimierz Cimoszewicz. Gdyby ten okręg został podzielony na trzy równe ludnościowo okręgi, jak powinno być, to jego szanse byłby dużo mniejsze. Tutaj trzeba dokonać pewnej naprawy. Podobnie okręgi w Warszawie, które łączą zupełnie inne części miasta ze sobą” – powiedział Kaczyński.

I na koniec wisienka na torcie. Kaczyński zapytany o termin wprowadzenia nowych zasad dotyczących ordynacji odpowiedział, że „chce, aby obowiązywały one od razu, ale jest sprawą Trybunału Konstytucyjnego orzec, czy to jest dopuszczalne”. Czyż pusty śmiech nie ogarnia…?

WSTYD NAM ZA WOJSKO, ZA STRAŻ POŻARNĄ, ZA KOLEJ, ZA AMBASADY I ZA PAŃSTWOWĄ POCZTĘ. WIEMY WSZYSCY, KTO ZA TYM STOI. Przynajmniej oficjalnie.

c2ovqz7xcaaqrdr

PANI MARTO, CZY TO ŁADNIE TAK KORZYSTAĆ ZE SPRZĘTU ORKIESTRY I JEDNOCZEŚNIE SZYDZIĆ Z OWSIAKA?

c2qjbhfwiaapuh6

3 KOMENTARZE, KTÓRE ZAORAŁY WCZORAJSZY PiS-OWSKI FILM „PUCZ”

c2qoqhoweaeypfv

Jacek Żakowski („Wyborcza”) analizuje poprzedni tydzień i dochodzi do wniosku, że zwycięstwo Kaczyńskiego jest pozorne, pyrrusowe.

kaczynski-nigdy

Jarosław Kaczyński zapewne nigdy jeszcze nie odniósł tak pyrrusowego zwycięstwa jak w ubiegłym tygodniu.
Wprawdzie osiągnął wszystko, czego chciał – ma budżet, likwidację gimnazjów, swobodę przenoszenia obrad, gdzie mu się podoba, prawo wykluczania posłów wedle widzimisię, pełną dyscyplinę we własnych szeregach, podzieloną opozycję i ugruntowane poczucie bezsilności opozycyjnych wyborców – ale stworzył nowe stany świadomości, które są ziarnami jego klęski.Przez rok wspierani przez KOD opozycyjni posłowie dzielnie toczyli parlamentarne zmagania w obronie ustrojowego ładu. Podpisanie przez prezydenta i wejście w życie nielegalnie uchwalonego budżetu oraz oczywista absurdalność posyłania ustawy do skolonizowanego przez PiS Trybunału Konstytucyjnego pokazuje, że były to zmagania beznadziejne. Pochłonęły gigantyczną energię, a nie powstrzymały zmian obalających system konstytucyjny. Kolejnych pewnie też nie powstrzymają.

To nie znaczy, że były zbędne ani że nie należy dalej stawiać oporu w parlamencie. Znaczy to jednak, że konstytucja, prawo, sądy, opozycja, a nawet wspólnota zachodnia to za mało, by skutecznie bronić demokracji i praworządności, gdy ma się do czynienia z przeciwnikiem bezwzględnym, bezwstydnym i zdeterminowanym. A tacy zwykle są wrogowie demokracji.

Po strasznym tygodniu, w którym klamka zapadła w dwóch wielkich bataliach – o budżet i oświatę – a Zbigniew Ziobro rozpoczął batalię o kontrolę nad składem Trybunału, te prawdy zaczynają docierać do PO i do Nowoczesnej. Dlatego na moje postawione w Superstacji pytanie „co dalej?” Sławomir Neumann odpowiada: „Ruszamy w Polskę”.

Ma to sens metaforyczny, bo parlamentarzyści pochodzą z całej Polski. Ale znaczy to, że do opozycji dotarło, iż aby mieć w Polsce realną demokrację, trzeba nadrobić największy błąd ćwierćwiecza, czyli zaniedbanie „najważniejszego – jak w pożegnalnej mowie powiedział Barack Obama – urzędu demokracji, którym jest obywatel”.

(GENIALNE TŁUMACZENIE SIPOWICZA. POSEŁ SZCZERBA MUSI TO KONIECZNIE PRZECZYTAĆ 🙂 )

c2qznydxaaafgmr

Dzięki pisowskiemu walcowi do wielu ludzi w Polsce zaczęło wreszcie docierać, że demokracja to przede wszystkim jest stan świadomości, kultury i obyczajów, a nie tylko i nawet nie głównie instytucje – konstytucja, wybory, prawa, urzędy, parlament, formalne procedury – jak do niedawna naiwnie wierzyła większość polskich liberałów. PiS byłby przecież inny, gdyby wiedział, że niszcząc demokrację, skazuje się na klęskę, bo obywatele tego nie zaakceptują.

Porażką ćwierćwiecza, którą teraz w dużo trudniejszych warunkach trzeba odpracować, jest to, że nie dorobiliśmy się dość wielu takich czujnie i wiernie urzędujących świadomych i oddanych obywateli. Na przeszkodzie stała naiwna liberalna wiara, że demokracja i rynek ułożą się same przy pomocy „niewidzialnej ręki”.

Tę nową świadomość w ostatnim „Magazynie Świątecznym” twardo wyraził prof. Marcin Król, pisząc: „Myli się bowiem nasza opozycja. Nie da się mieć i liberalizmu, i demokracji”. Myślę, że po strasznym tygodniu spora część opozycji zaczęła to rozumieć. Jarosław Kaczyński nareszcie będzie miał z kim przegrać.

WYGLĄDA NA TO, ŻE ONI ŻYJĄ CAŁY CZAS W JAKIEJŚ INNEJ, ALTERNATYWNEJ RZECZYWISTOŚCI

c2qgwzawgaa1c73

TO WOŁA O POMSTĘ DO NIEBA!

c2oxavaxgaykzzr

O sytuacji Ziobry pisze Wojciech Maziarski („Wyborcza”).

nie-dajmy

Zbigniew Ziobro próbował własnej gry, nie konsultując z naczelnikiem

Nie dajmy sobie wcisnąć kitu, że w PiS-ie wszystko idzie gładko. W obozie władzy słychać wyraźne trzaski, które zwiastują dla niej przyszłe problemy. Ostatni wniosek Zbigniewa Ziobry do Trybunału dowodzi, że nie zrezygnował z marzeń o odegraniu większej roli w polityce. Prezes Kaczyński wie o tym, więc trzyma go na krótkiej smyczy.
Przypomnijmy sekwencję zdarzeń z minionego tygodnia. Najpierw Zbigniew Ziobro, minister sprawiedliwości i prokurator generalny, złożył zaskakujący wniosek, by Trybunał Konstytucyjny ocenił prawidłowość wyboru trzech swoich sędziów, powołanych przez Sejm w 2010 r. Komentatorzy zinterpretowali to jako próbę przejęcia przez PiS pełni kontroli nad Trybunałem i wyrugowania z niego sędziów opierających się władzy. Choć właściwie nie wiadomo, po co partia rządząca miałaby to robić – nie ma takiej potrzeby, bo przecież już teraz sprawuje pełną kontrolę nad ubezwłasnowolnionym Trybunałem.Następnie Jarosław Kaczyński w równie zaskakujący sposób zdezawuował wniosek Ziobry, mówiąc, że Trybunał nie ma kompetencji, by orzekać o prawidłowości wyboru dokonanego przez posłów.Później politycy PiS zaczęli opowiadać, że w istocie była to chytra zagrywka Ziobry, który w ten sposób chciał uciąć spór o prawidłowość wyboru sędziów dublerów. Skoro bowiem Trybunał nie jest władny, by oceniać prawidłowość wyboru dokonanego przez posłów w 2010 r., to tak samo nie jest władny orzekać o wyborze sędziów przeprowadzonym w obecnej kadencji.

To tłumaczenie brzmi atrakcyjnie i sugeruje, że politycy obozu rządzącego są niezwykle przebiegłymi graczami, planującymi zawczasu – niczym wytrawni szachiści – kilka posunięć naprzód. Jednak wygląda to raczej na uzasadnienie dorobione po fakcie, by zasłonić nieprzyjemną dla PiS-u prawdę, że minister sprawiedliwości i prokurator generalny próbował jakiejś własnej gry, nie konsultując tego z naczelnikiem.

(Z ŻYCIA WZIĘTE 🙂 PIĘKNA SYTUACJA! )

c2obttjxcaeuhyf

Gdyby rzeczywiście wniosek Ziobry do Trybunału był elementem uzgodnionego z kierownictwem PiS-u chytrego planu, Kaczyński nie miałby żadnych powodów, by publicznie podważać inicjatywę swego ministra. Po prostu zachowałby milczenie i czekałby na rozwój wydarzeń, by doprowadzić rzekomy projekt do końca.

Wydaje się, że w rzeczywistości byliśmy świadkami skrytej rywalizacji w kręgach rządzącej elity. Uczestnicy tych podchodów starają się to teraz zatuszować, wmawiając opinii publicznej, że obóz władzy jest monolitem.

A przecież dobrze wiemy, że nie jest. Gdyby ktoś zapomniał: Zbigniew Ziobro, polityk niezwykle ambitny, został w 2011 r. karnie usunięty z Prawa i Sprawiedliwości za niesubordynację. Założył wówczas konkurencyjne ugrupowanie Solidarna Polska, z którego list bezskutecznie startował w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Widząc, że samodzielnie i w opozycji do PiS-u nie jest w stanie odnieść sukcesu, pokajał się, podwinął ogon i w wyborach 2015 r. wystartował już z listy Kaczyńskiego.

Prezes chwilowo przymknął oko na jego wcześniejszą nielojalność, ale nie zapomniał mu jej. Aby się zabezpieczyć na przyszłość, zaoferował mu nie koalicję, lecz start z listy swojej partii. W ten sposób do Sejmu dostali się politycy partii Ziobry, lecz nie sama partia, która nie stanowiła w wyborach samodzielnego podmiotu i nie przysługuje jej dotacja z budżetu. To bardzo osłabia pozycję Solidarnej Polski w polityce.

W dodatku – to już czysta złośliwość, charakterystyczna dla Kaczyńskiego czerpiącego satysfakcję z upokarzania rywali i sojuszników – Ziobro dostał ostatnie miejsce na liście PiS-u w okręgu świętokrzyskim. Jego osobista popularność sprawiła, że mimo to dostał się do Sejmu.

Ziobro zza węgła

Dotychczasowa aktywność Ziobry jako ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego bardzo odbiega od tego, co zapamiętaliśmy z lat 2005-2007, kiedy to był inicjatorem wielu prowokacji i nagonek na politycznych przeciwników, z których jedna zakończyła się nawet śmiercią ofiary – Barbary Blidy. Z tamtego okresu pozostał nam w pamięci obraz Ziobry jako harcownika z pierwszej linii frontu, nadaktywnego, stale występującego na konferencjach prasowych, na których pokrzykiwał i wymachiwał dyktafonem.

W przeciwieństwie do tego dziś jest mało obecny w mediach, nie wyrywa się do przodu, a jeśli nawet występuje publicznie, to nie inicjuje samodzielnych akcji, a raczej gra rolę żołnierza w armii, której naczelnym dowódcą jest Kaczyński. Widać wyraźnie, że bardzo się pilnuje, by nie podpaść prezesowi, i stara się go przekonać o swej lojalności.

Czy tak jest rzeczywiście? Czy wyrzekł się własnych ambicji?

Wolne żarty. Jego ostatni wniosek do Trybunału dowodzi, że nie zrezygnował z marzeń o odegraniu większej roli w polityce i tylko czeka na okazję. A prezes Kaczyński wie o tym i dlatego trzyma go na krótkiej smyczy. Jednak prędzej czy później obaj rzucą się sobie do gardła.

MARTWE KLACZE ŻONY PERKUSISTY ROLLING STONES TO ZA MAŁO. CZAS JESZCZE NA ZAKAZ WJAZDU DLA JAGGERA.

c2q2avpwgaaktip

DLA TYCH PANÓW, KTÓRZY TAK BARDZO NIENAWIDZĄ ORKIESTRY.

c2ohlawxcaa8el7

W TVP ANI SŁOWA O NAJWIĘKSZEJ AKCJI NA ŚWIECIE. DNO!!!

c2qsljzxuaagyfw

Waldemar Mystkowski pisze o związkach Kaczyńskiego z Donaldem Trumpem.

kaczynski-i-trump

Polskę czeka dekoniunktura, wszystko, co najlepsze mamy za sobą. Przed nami niepewność, co do sytuacji wewnętrznej, ale jeszcze bardziej – zewnętrznej. To, że Jarosław Kaczyński chce się zainstalować na zawsze, jako rządzący, nie ulega wątpliwości. Raczy nam serwować, jak to będzie przebiegać, małymi częściami, które następnie są uchwalane i zatwierdzane przez prawo. To ostatnie jeszcze nie zostało do końca spacyfikowane, lecz to kwestia czasu.

Kaczyński zapowiedział majstrowanie przy ordynacji wyborczej, bo „są bardzo oczekiwane przez społeczeństwo”. Co ulegnie zmianie? Na pewno nie to, co dzisiaj zapowiada, zmiana granic okręgów wyborczych. Gdyż ta zasada nie wprowadzi istotnych zmian w wyborach, niewielkie korekty, kto zostanie przedstawicielem. Istotą będzie infrastruktura wyborcza, komisje wyborcze, które dostaną Julie Przyłębskie na poziomie lokalnym, sprawdzające „ruchy kontroli wyborów”, dostęp ich do urn wyborczych, są to żołnierze PiS, którzy przeszli chrzest bojowy podczas ostatnich wyborów. Karne osoby reagujące niczym psy Pawłowa. Istotny też będzie sposób liczenia głosów, który znajdzie miejsce poza „zasięgiem kontroli”, jak przewóz niepoliczonych kart wyborczych w miejsca „sprzyjające demokracji”.

Kaczyński też rozprawi się ze społeczeństwem obywatelskim przynajmniej dwutorowo. Poprzez ustawy o zgromadzeniach, aby im zapobiegać. Zaś organizacje pozarządowe uczyni rządowymi. Nie bez znaczenia jest walka ad personam, na wszelkich Kijowskich będą wyciągane faktury – metody nieważne, liczą się efekty.

Kaczyńskiemu sprzyja świat zewnętrzny, Unia Europejska pogrąży się w większym kryzysie niż obecny. Zapowiada to amerykański Kaczyński, Donald Trump. Nowy prezydent amerykański uznał UE jako „instrument niemieckiej dominacji”. Nie, nie powiedział tego Kaczyński z Nowogrodzkiej, powiedział to Kaczyński z Białego Domu w Waszyngtonie. Tamten Kaczyński stwierdził, że Unia została stworzona po to przez Berlin (powinno być zdaje się Bonn), aby rywalizować z Ameryką w handlu międzynarodowym. Nijak się to ma z prawdą historyczną, ale Trumpowi nie chodzi o żadną prawdę (jak Kaczyńskiemu), chodzi o fakty dokonujące się.

W polityce będzie coraz mniej rozumu, a coraz więcej interesów partyjnych i personalnych. Kto wejdzie na miejsce Unii Europejskiej wg Kaczyńskiego z Waszyngtonu? Rosja, z którą zamierza robić interesy. Jakie można robić interesy z Rosją? Eksportować wartości rosyjskie, które nijak się mają do zachodnich standardów demokratycznych. No, można jeszcze eksportować kopaliny, ale raczej do tej pory USA w surowcach konkurowała.

Kogo interesy w USA reprezentuje Trump? Chyba jest oczywiste. A retoryka Trumpa co do NATO jest godna jankeskiego Kononowicza: „NATO jest przestarzałe po pierwsze dlatego, że zostało wymyślone wiele, wiele lat temu”.

Europa bez wsparcia USA pogrążała się w nacjonalizmach, a te krwawo walczyły ze sobą. Dlatego będą rosnąć w siłę wszelacy Kaczyńscy. W jakimś sensie jesteśmy prekursorami, ubiegli nas tylko Putin, Łukaszenka, Janukowycz (ten chwilowo uszedł z życiem), Orban.

Kaczyński jest w czołówce prekursorów i zmierza tam, gdzie wzmiankowani, jeszcze ma kiepskie stosunki z Putinem, ale tylko dlatego, że prezes PiS jest zakładnikiem mitu smoleńskiego, ten zostanie zmodyfikowany i otworzy kierunek kremlowski.

Kaczyńskiemu wiedzie się, bo gdyby nie wygrana Trumpa za Oceanem, jego los byłby przesądzony, a prezes PiS przetrącony. Za sprawą decyzji wyborców amerykańskich jest odwrotnie, Polacy są przetrąceni, a Kaczyński będzie snuł kolejne wizje, jak wziąć naród za mordę.

Piszę „Kaczyński”, bo on sformatował podobnych sobie Polaków. Demokracji będzie ubywać, a przybywać kaczyzmu, lokalnego putinizmu, trumpizmu, łukaszenizmu, orbanizmu. To nas czeka, bo jak to określa prezes, „są bardzo oczekiwane przez społeczeństwo”: kaganiec i kajdany.

DUŻE SERCE DLA PROFESORA RZEPLIŃSKIEGO! I DLA WSZYSTKICH WOLONTARIUSZY WOŚP!!!

c2ol0goxaaepl_p

WIELU KSIĘŻY ZACHOWAŁO SIĘ TAK, ŻE ZASŁUGUJĄ NA TEN ŻART HERLA.

c2oiuz7wgaa-qt6

>>>

Reklamy

JUŻ DRUGI ROK MACIEREWICZ ROBI WSZYSTKO, ABY ORKIESTRA NIE MOGŁA ZAGRAĆ. WSTYD, WIELKI WSTYD. ARMIA TEŻ JEST UTRZYMYWANA Z NASZYCH PODATKÓW.

c2fx3wbxeaejnck

Adam Michnik na spotkaniu w Łodzi powiedział kilka prawd o polskiej sytuaji i polityce.

gazeta-wyborcza

Duża sala Teatru Nowego im. Kazimierza Dejmka w Łodzi wypełniła się po brzegi. Publiczności nie przyciągnęła tym razem kolejna premiera, ale spotkanie z cyklu „Wyborcza na żywo” współorganizowane z Komitetem Obrony Demokracji. Gościem był Adam Michnik, opozycjonista, intelektualista i publicysta oraz założyciel i naczelny „Gazety Wyborczej”. Rozmawiał z nim doktor Andrzej Kompa, historyk i wykładowca.

Kłamią, żeby nie wyjść z wprawy

Jak Adam Michnik odbiera sposób, w jaki jego wizerunek kreuje m.in. Telewizja Publiczna? – Poczułem się jak na własnym pogrzebie. A to, że jestem złym człowiekiem, wiem od dawna. Czytanie o sobie mnie już nudzi. Gdyby „Gazeta Polska” i media ojca Rydzyka zaczęły mnie chwalić, byłoby sensacją. Ale wolę być niekomplementowany przez te kręgi – żartował naczelny „Wyborczej”.

Zdaniem Michnika są odważni historycy, którzy nie pozwolą na fałszowanie obrazu przeszłości, a Polacy nie są narodem idiotów i obóz rządzący, prędzej czy później, przegra. Barwnie ocenił język tzw. dobrej zmiany: – To bolszewicka propaganda. To wszystko było. PiS nie wymyśla niczego oryginalnego. Jest mało kreatywny. Kłamią, żeby nie wyjść z wprawy. Czego się dotkną, to psują.

– Ale dlaczego Polacy popierają obóz rządzący? – dopytywał prowadzący dyskusję. – Szklanka jest do połowy pełna. Widzę duży opór. Czarny protest doprowadził do tego, że politycy musieli wycofać się z wprowadzenia barbarzyńskiej ustawy antyaborcyjnej. Sympatycy dobrej zmiany to margines. Spójrzmy na środowisko prawników. Wcześniej w historii konformistyczne. Teraz solidarnie są przeciw temu, co dzieje się z Trybunałem Konstytucyjnym.

Państwo putinowskie

A czy można było zapobiec zwycięstwu PiS w 2015 roku? – Zamiast czytać Kartezjusza i pić wódkę, należało jeździć od gminy do gminy i mówić, co się im szykuje.

Prognozy? – Robią państwo putinowskie. Kaczyński jest jak rower. Musi jechać, bo inaczej się wywróci. Nie zatrzyma się. Im dłużej będzie rządzić, Polska będzie stawać się coraz bardziej chorym członkiem Europy. Ale rośnie sprzeciw. Jestem pewien, że nie wygrają wyborów. Zasadniczą rzeczą jest odsunięcie PiS od władzy. Wszystkie partykularne cele liderów opozycji muszą być temu podporządkowane.

Michnik obawia się jednak scenariusza Majdanu. Jego zdaniem Jarosław Kaczyński nie ma zahamowań i zareaguje ostrzej niż Wiktor Janukowycz w pierwszych dniach Rewolucji Godności.

Twierdzi również, że przed Polakami trudny dialog: – Ludzie PiS nie są ludźmi rozmowy. Powtarzają wciąż to samo. Jakby czytali z kartki. Jak można wierzyć w bombę, której nie było? Brzozę i puszki coca-coli.

Jak jednym słowem określiłby sytuację w Polsce? – Nie użyłbym słowa „faszyzm”, choć widzimy jego przejawy, chociażby na przykładzie księdza Międlara. Może jedwabna dyktatura. Albo, idąc za Umberto Eco, pełzający zamach stanu.

Nacjo-katolicyzm

– Ale czy to nie my tworzymy wielkiego Kaczyńskiego? – zastanawiał się Andrzej Kompa. – Nie wydaje mi się. Osiągnął olbrzymi sukces. Jako pierwszy stworzył potężny i karny obóz, zlepek nacjo-katolicyzmu, szowinizmu, prowincjonalizmu i ksenofobii. Wszczepiał latami jad nienawiści, agresji i mściwości. Był wybitnym trucicielem. Prawie co trzeci Polak go popiera. Może zniszczyć sukces ostatnich 25 lat. Ale kiedy patrzę na Ludwika Dorna, widzę, że pisizm jest uleczalny. Przemówił ludzkim głosem, jak zwierzęta w Wigilię – kontrował Michnik.

A sukces 500 plus? Naczelny „Wyborczej” mówił, że dla wielu Polaków to bardzo ważny program, bo ktoś wreszcie ich zauważył. To lekcja którą powinna odrobić demokracja. – Trzeba pomyśleć nad zmianą języka. Teraz potrzebowalibyśmy Jacka Kuronia. Cenię Leszka Balcerowicza, ale trzymał się zasady, że musi się zgadzać rachunek ekonomiczny. Ale społeczny to przecież coś zupełnie innego. Trzeba rozmawiać z elektoratem PiS, bo obawiam się, żeby nie skierował się ku nacjonalistom. Nie mówię, że Kaczyński jest faszystą, ale otwiera im bramy.

Nie zabrakło komentarza do aktywności radykalnej prawicy. – Postępuje rehabilitacja nie tylko nacjonalizmu, ale szowinizmu i rasizmu. To dobrze brzmi, że jesteśmy permanentną ofiarą. Jeśli zwycięży ten dyskurs, Polska sobie sama strzeli w stopę.

Andrzej Kompa pytał też o rolę Kościoła. Adam Michnik: – Kiedy wasz dotychczasowy łódzki biskup, filozof zajmujący się naukowo spotkaniem z Innym, mówi, że źródłem całego zła jest jeden z moich artykułów, to jest niepojęte. Kościół w Polsce znalazł się w największym kryzysie od czasów reformacji. Zamiast Ewangelii mamy Telewizję Trwam i Radio Maryja. Uchowaj nas Boże od takiej pobożności, jak pisał Krasicki.

NIE ZDZIWMY SIĘ, JEŚLI W TYM ROKU RZĄD WYTRANSFERUJE DO TORUNIA KOLEJNYCH KILKADZIESIĄT MILIONÓW.

c2e8cbrxaaa_po9

Jarosław Kaczyński chce pozbyć się Zbigniewa Ziobry, więc nie przyklasnął jego wnioskowi do Trybunału Konstytucyjnego, aby pozbyć się sędziów TK wybranych w 2010 roku

kaczynski

• Trybunał Konstytucyjny decyzji Sejmu nie ocenia – powiedział prezes PiS
• Zdaniem Kaczyńskiego przekraczałoby to kompetencje Trybunału
• W ten sposób odniósł się do wniosku Zbigniewa Ziobro ws. wyboru sędziów

c2f_qdcwgaa-ptw

– No cóż, Prokurator Generalny sam podejmuje decyzje i nie mnie to oceniać. Ja tylko mogę powiedzieć, jako prawnik, że wydaje mi się, że Trybunał tutaj będzie musiał przyjąć stanowisko, które sprowadza się do tego, że nie ma możliwości oceniania decyzji Sejmu. Ta decyzja być może była wadliwa z punktu widzenia formalnego, no ale Trybunał takiej decyzji po prostu nie ocenia. To przekracza jego kompetencje. Osobiście nie sądzę, aby tym sędziom cokolwiek groziło – powiedział Jarosław Kaczyński. Tak skomentował wniosek Prokuratora Generalnego do Trybunału Konstytucyjnego.

Kleofas Wieniawa komentuje posunięcie prezesa PiS.

kaczynski-daje

Kto Zbigniewowi Ziobrze podsunął pomysł, aby skierować wniosek do Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie zgodności z Konstytucją wyboru trzech sędziów TK w 2010 roku.

Ewidentnie głosowano indywidualnie, acz zapisano to w jednej uchwale. En bloc byłoby, gdyby wszystkie nazwiska za jednym zamachem poddano głosowaniu, a tym samym wszyscy otrzymaliby taką samą ilość głosów.

Były szef Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński uważa, że Ziobrze wniosek pisał ktoś z pisowskich sędziów TK. Czyli – albo Julia Przyłębska, albo Mariusz Muszyński.

Coś jest na rzeczy. A to znaczyłoby, iż Ziobro grał w ciemno na wygraną.

Dlaczego jednak taki szacher-macher nie podoba się Jarosławowi Kaczyńskiemu, który już podpowiedział Trybunałowi Konstytucyjnemu sentencję wyroku w tej sprawie:

„Ta decyzja być może była wadliwa z punktu widzenia formalnego, no ale Trybunał takiej decyzji po prostu nie ocenia. To przekracza jego kompetencje. Osobiście nie sądzę, aby tym sędziom cokolwiek groziło”.

To znaczy, że Ziobro idzie w odstawkę.

Jak widzimy, Kaczyński decyduje za wszystkich, sam jest chodzącą Konstytucją i chodzącą Mądrością, jak Budda. Zaś wybitny pisarz Józef Hen uważa, że Kaczyński traktuje swoich posłów niczym kapral z wojska. Dlaczego? Bo to maniak.

c2fux3jxeaeet4b

Rzepliński: Mamy kontrrewolucję. Dla mnie to realna Targowica

– Mamy kontrrewolucję, czyli mamy ostry marsz w kierunku samodzierżawia, władzy jednostki. Cofamy się 226 lat, przed Konstytucję 3 maja, która wyraźnie wprowadziła trójpodział władz. Ówcześni twórcy naszej konstytucji napisali, że to ma być władza niezawisła i odrębna. A tego już nie ma. To bolszewizacja struktur państwa w kierunku władzy jednostki, bez odrębnej władzy sądowniczej – mówił Andrzej Rzepliński w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską w „Faktach po faktach” TVN24.

Jak mówił dalej, sędziowie i posłowie są dziś „straszeni kryminałem”. – To dla mnie realna Targowica. To parcie na wschód. Tak jak wtedy, zdrajcy parli na Wschód pod parasol rosyjski.

c2f6asawgaatf1_

Rzepliński: Muszyński wysłał do ETS pismo, w którym informuje, że de facto to on kieruje TK

– Julia Przyłębska nie jest prezesem Trybunału. Jest tą panią, która była najpierw komisarzem politycznym Trybunału, a potem uzurpatorem tej funkcji. Została wybrana niezgodnie z Konstytucją i ustawą, która byłą oczywiście niekonstytucyjna, bo w przypadku wakatu na urzędzie prezesa Trybunału automatycznie – to wynika wprost z Konstytucji – ten urząd pełni wiceprezes Trybunału. Ta pani, ten pan, którego ona uczyniła faktycznym prezesem TK, dzisiaj się dowiedziałem z sekretariatu Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, że wysłał pismo do prezesa ETS, że na mocy decyzji tej pani, on jest urzędującym, sprawującym funkcje. Tak, ten pan sędzia Muszyński – mówił dalej Rzepliński w rozmowie z Kolendą-Zaleską.

c2etrhhxuaqqs_j

Jak długo władza będzie się zasłaniała groteskową wiarą na pokaz?

c2eim7xxcaevoog

Waldemar Mystkowski pisze gorzko o opozycji w kontekście wizyty Angeli Merkel w Warszawie.

Kaczyński otwiera ramiona dla Merkel na Nowogrodzkiej

c15zwpcwgaau4zt

Zapowiadanych jest kilka ważnych wizyt polityków niemieckich w Warszawie.  Franka-Waltera Steinmeiera, który w lutym zostanie nowym prezydentem Niemiec, Martina Schulza, szczerze przez rząd pisowski znienawidzonego szefa Parlamentu Europejskiego, który wskoczy na fotel szefa dyplomacji u naszych sąsiadów zza Odry, ale przede wszystkim z utęsknieniem wypatrywana jest nad Wisłą kanclerz Niemiec Angela Merkel.

Merkel, która staje na czele liberalnego Zachodu, bo świat patrzy z przerażeniem na Donalda Trumpa, nowy prezydent USA może wyprzedać wartości zachodnie za garść rubli, bądź juanów. Trump to zagrożenie dla demokracji wielokroć większe, niż Jarosław Kaczyński. Zachód się pociesza, że USA ma tak silnie zakorzenione standardy demokratyczne, że jeden Trump niczego złego nie wieści. Ale tak mówiono przed I wojną światową, a także II światową.

Demokracja USA dostawała politycznej katatonii, separowała się od świata, dopiero zagrożenie budziło Jankesów z wsobnego letargu. Zachód jakoby dzisiaj miał odchodzić od liberalnej demokracji, miałby to wyczuć Trump, a wcześniej „geniusz” z Nowogrodzkiej.

Cywilizacja zachodnia wielokroć odchodziła od swych standardów, ale szybko do nich wracała, bo niczego lepszego nie zna niż własna kultura, kapitalizm i demokracja. To Zachód jest rozsadnikiem wartości i tak pozostanie po obecnym kryzysie, acz wielu wyniesionych na szczyty władzy lokalnych despotów dopuści się demolek na substancjach własnego narodu. Tak może być w USA, w innych krajach europejskich, bo wchodzimy w okres procedur wyborów demokratycznych. Demolki od roku doświadczamy w Polsce, trochę nam wobec niej te nieposłuszeństwo obywatelskie opatrzyło się, wyhodowaliśmy kilka aferek własnych, zaczęliśmy kręcić się wokól własnego ogona buntu, a Kaczyński robi swoje.

Kaczyński też oswoił ruiny, a w zasadzie uczynił je elementem pejzażu władzy. Trybunał Konstytucyjny jest dla niego zbędny, bo prawo i tak powstaje wg jego woli, widzimisię, zdaje się, że Parlament też przechodzi z jednej sfery reprezentowania społeczeństwa do decorum fasady. Opozycja ostatnio podskakiwała sobie w proteście na sali sejmowej, zmęczyła się i rozeszła, a partia Kaczyńskiego zaklepała felerną ustawę budżetową poprzez Senat i długopis Andrzeja Dudy. I zobaczcie! – żadnym większym echem nie odbiło się to w agencjach ratingowych, które nie obniżyły prognóz dla naszych papierów dłużnych.

Kaczystowski autokratyzm jest przyswajany przez elity nad Wisłą, Wartą i Odrą, a za tą ostatnią rzeką graniczną traktowany, jako wybór Polaków. Niechciany wybór, ale nad Sprewą nie wtrącają się w wewnętrzne sprawy Polski, tym bardziej, że materia demokratyczna jest w tej chwili szczególnie krucha niemal wszędzie, a Merkel zaczyna być powszechnie uważana za globalną przywódczynię liberalnej demokracji.

Kanclerz Merkel przyjeżdża do Warszawy 7 lutego. Niewątpliwie PiS zechce to w swoim stylu spożytkować, na użytek wewnętrzy, jako sukces i „powstanie z kolan”, a także legitymizowanie na Zachodzie niecodziennej władzy, która objawia się tym, że poseł Kaczyński jest władcą nad prezydentem RP i premierem rządu polskiego.

Świat się zbytnio nie oglada na sytuację w Polsce, wykonał kilka gestów nagannnych w stosunku do PiS, ale od naprawy Rzeczpospolitej są Polacy, a nie nawet najbardziej życzliwe nam zachodnie rządy, międzynarodowe instytucje. A tymczasem Kaczynski „konsumuje” swoją władzę w kraju. Śmiejemy sie z polskiej dyplomacji i słusznie, której ostatni „sukces” – nawiązanie stosunków dyplomatycznych z San Escobar – obiegł świat rechotem. ale mimo kabaretu życie dalej się toczy.

Waszczykowski i jego ludzie, w tym ambsador w Niemczech Andrzej Przyłębski (tak, tak, mąż Przyłębskiej) zabiegają o to, że wizytująca w Warszawie kanclerz Niemiec Merkel rozmawiała nie tylko z prezydentem i premier, ale przede wszystkim, aby ucięłą sobie rozmowę z ich zwierzchnikiem posłem Kaczyńskim. I to na Nowogrodzkiej.

Można sobie wyobrazić, gdy to tego dojdzie, bo tak może się stać, jakie będzie walenie w tamtamy w mediach pisowskich. Trąby jerychońskie przy zawodzeniu propagandystów od Jacka Kurskiego, to będą ledwie jakieś dziecięce piszczałki.

Jeszcze niedawno można było mieć nadzieję, że kanclerz Merkel dla równowagi w naturze demokratycznej porozmawia z Grzegorzem Schetyną, może z Ryszardem Petru, a jeszcze pół roku temu stawiałbym na dialog z Mateuszem Kijowskim. Ale w ostatnim czasie tak się porobiło, że – nazwę to eufemistycznie – pogmatwało. Kto jest winien takiej sytuacji, by nie nazwać degradacji? My, my sami taki sobie gotujemy los, a Kaczyński – ćóż – jeżeli na to mu się pozwala, to on „uczynnie” z tych darów korzysta.

Zachód oswaja się z polską demokraturą, bo opozycja i społeczeństwo obywatelskie na to pozwalają, a to Maderami Petru, fakturkami Kijowskiego, Schetyna ostatnio niczego nie wymodził, ale kończąc pisanie powyższego wcale nie jestem pewien, czy nie „zawiedzie”.

c2f7x6_weaensrj

ŻADEN PiSIOR NIE ZROBIŁ WIĘCEJ DLA POLAKÓW NIŻ TEN JEDEN CZŁOWIEK. SZACUNEK WIELKI DLA JURKA!

c2gahreweaeozd3

grudzien5

Duda – „NIEZŁOMNY STRAŻNIK KONSTYTUCJI”?

cy330c8wiaahnto

Andrzej Duda kolejny raz dał dowód uników, zakłamania i arogancji w wywiadzie z Bogdanem Rymanowskim. Fragmenty z Daniela Passenta.

duda-z-siebie

Ocena własnej działalności na stanowisku prezydenta – bardzo pozytywna (nie popełnił błędów, może raz źle dobrał słowo). Pogratulować samopoczucia!

Wybić się na niezależność od prezesa Kaczyńskiego prezydent nie zamierza, bo rząd i partia realizują program, pod którym AD się podpisał. Żadnej gadki o prezydenturze wszystkich Polaków – to było dobre w kampanii, ale nie u władzy.

Trybunał Konstytucyjny? Żadnej nowej refleksji, prof. Rzepliński łamie konstytucję, jest politykiem i to po złej stronie. Epidemia wśród sędziów z nominacji PiS zrozumiała, niczego gorszącego AD w tym nie zauważył. Wszak jeden z sędziów napisał, że nawet gdyby był zdrowy, to w takim „zgromadzeniu ogólnym” nie wziąłby udziału.

Aresztowanie Józefa Piniora? Sprawę wszczęły służby i prokuratura pod rządami Tuska, więc o co chodzi? Poza tym do momentu skazania każdy jest niewinny… Żadnej refleksji na temat, czy J.P. mógł się połaszczyć na 46 tys., czy chodzi o niszczenie legendy, zbieżność ze wznowieniem sprawy Kwaśniewskich, aresztowanie o 6.00 – nic.

Ograniczanie wolności zgromadzeń? Unik: wolność zgromadzeń jest prawem obywatelskim, jak prezydent dostanie ustawę, to się ustosunkuje. I tyle.

Obietnice wyborcze: 500+ wprowadzono, wiek emerytalny obniżono. Frankowicze? Okazuje się (teraz!), że to groziłoby katastrofą systemu bankowego, więc prezydent musi być odpowiedzialny. (A kandydat nie musiał?). Podniesienie progu wolnego od podatku – patrz wyżej, ale pierwszy krok uczyniono, AD nie mówi, że ma wyrzuty sumienia, nie przeprasza, nic się nie stało, Polacy.

Rząd? Jest OK. Dużo zrobiono. Macierewicz? OK, choć AD zaleca powściągliwość w wystąpieniach publicznych. Ani słowa o Caracalach, chyba także o mistralach i innych wpadkach.

Smoleńsk? Ani słowa. AD i BR nabrali wody w usta.

Wpadka z Robertem Greyem – rzekomym agentem obcego wywiadu? Proszę zapytać ministra.

Skandale w spółkach Skarbu Państwa? Pani premier kontroluje i reaguje.

Krytyka wobec prezydenta Dudy? Zawsze znajdą się niezadowoleni, wszak AD nie został wybrany przez 99 proc. wyborców, a jego krytycy to sieroty po Komorowskim, które nie umieją się pogodzić z werdyktem demokracji.

W sumie prezydent Andrzej Duda robi swoje – bez zmrużenia oka, z zimną krwią.

NIEPRAWDA, ŻE ANDRZEJ DUDA NIC NIE ROBI, TYLKO KLĘCZY. TAK DONOSZĄ INTERNAUCI.

cy2nc7pweae4fsv

PANIE PREZYDENCIE, NO I KTO TU ŁAMIE PRAWO?

cy3vk79xgaawgee

„Warto być przyzwoitym”.

oficjalnie

SZACUNEK ZA HONOR.

cy2uvwpweaau3dg

TO NIE JEST ŻART… TO WEJDZIE DO PROGRAMU LICEUM RAZEM Z „ODĄ DO JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO”, KTÓREJ AUTOREM TAKŻE JEST RYMKIEWICZ.

cy3unsiweaarwlw

W „Dzienniku” Zbigniew Parafianowicz pisze o zdarzeniu, które zapachniało nowym Smoleńskiem.

Zbigniew Parafianowicz: Jak głęboko tkwi w nas tupolewizm…

Brazylijskie embraery 175 w biało-czerwonych barwach miały zastąpić po 10 kwietnia 2010 r. niewydolny i opisany za pomocą niejasnych procedur system transportu VIP-ów tupolewami i wysłużonymi jakami. Do niedawna wierzyłem, że on działa. Po hekatombie smoleńskiej chciałem w to wierzyć. Do ubiegłego poniedziałku, gdy na własne oczy przekonałem się, jak głęboko tkwi w nas tupolewizm.

 Doktryna, w myśl której można podjąć nawet najbardziej absurdalną próbę załatwienia sprawy wagi państwowej bez przewidzenia potencjalnie tragicznych konsekwencji. Lewą ręką przez prawe ucho. Na zasadzie „jakoś to będzie”. Choroba, która – jako jedna z przyczyn – doprowadziła do śmierci 96 najważniejszych osób w państwie na lotnisku Siewiernyj, dała znów o sobie znać w ubiegłym tygodniu. Podczas powrotu szefowej polskiego rządu Beaty Szydło z Londynu. Tym razem za sprawą determinacji kapitana odpowiedzialnego za rejs i brytyjskiej obsługi naziemnej się udało.

Londyn. Ulica Portland Place w handlowej dzielnicy Marylebone. Ambasada RP. Godziny wczesnowieczorne. Dziennikarze, którzy towarzyszyli premier Szydło podczas brytyjsko-polskich konsultacji rządowych, wsiadają do busa, który zawiezie ich na oddalone o 50 km lotnisko w Luton. Słyszałem o dwóch wersjach powrotu do kraju. Pierwsza zakłada, że reporterzy odlecą wojskową casą, tą samą, którą tuż przed południem przylecieli do Londynu. Druga: będzie to rządowy embraer 175. Lot tym pierwszym trwa około czterech godzin, drugi jest krótszy o półtorej godziny. W terminalu okazuje się, że wygrał wariant numer dwa.

Odprawa. Zajmujemy miejsca na pokładzie. Po kilku minutach wchodzą przedstawiciele rządu. Szybko na jaw wychodzi prosta prawda: dwóch samolotów nie da się zapakować do jednego. Brakuje miejsc. Kilka osób stoi.

Zaczynają się nerwowe negocjacje: kto leci, kto zostaje na casę, która wystartuje za sześć godzin. Pozbycie się nadbagażu w postaci osób stojących nie rozwiązuje problemu. Po krótkiej analizie okazuje się, że samolot nadal jest źle wyważony (większość siedzi z tyłu, z przodu jest salonka z mniejszą liczbą osób). Trzeba zwolnić jeszcze dwa tylne rzędy. W sumie osiem miejsc.

Jeden z ministrów korporacyjnym tonem namawia swoich współpracowników: Basiu, Wiesiu, Czesiu, Krzysiu (imiona zmienione), wysiądźcie. W odpowiedzi słyszy: Ale szefie, tylu godzin czekać nie dam rady. Mam problemy z kręgosłupem. W sumie kobieta musiałaby pozostać na lotnisku jeszcze 6 godzin i cztery godziny spędzić na pokładzie casy.

Stewardesy, zamiast przeprowadzić standardowe procedury bezpieczeństwa, nie ze swojej woli stają się stroną absurdalnej debaty. Michał Karnowski, publicysta tygodnika „wSieci”, nie wytrzymuje i ustępuje miejsca urzędniczce, która ma problemy z kręgosłupem. To jednak za mało, by wyważyć samolot. Polowanie na zbędne kilogramy trwa w najlepsze. Obsługa naziemna w Luton staje się coraz bardziej nerwowa. Nie zgodzi się na wylot źle wyważonego samolotu.

wielowieyska

Na pokładzie zbyt ciężkiej maszyny mają się znaleźć: szefowa rządu Beata Szydło, wicepremier Mateusz Morawiecki, szef MON Antoni Macierewicz, szef MSZ Witold Waszczykowski, szef MSW Mariusz Błaszczak i jeden z najważniejszych oficerów w polskiej armii generał Marek Tomaszycki (VIP-ów jest zresztą znacznie więcej). Przedstawiciele najważniejszych resortów siłowych, premier i jej pierwszy zastępca w źle wyważonym samolocie, który ma zaraz wylecieć. Nie wierzę, że to wszystko dzieje się naprawdę.

Nie wierzy też kapitan embraera. Zirytowany wychodzi z kabiny i informuje, że nie poleci, dopóki problem nie zostanie rozwiązany. Nie ma jednak osoby, która mogłaby to zrobić. Ktoś podjął decyzję o połączeniu dwóch transportów w jeden, nikt jednak nie chce podjąć decyzji o ich rozłączeniu. Panuje przekonanie, że na pewno da się to wszystko jakoś ogarnąć.

W końcu, po kilkudziesięciu minutach negocjacji, samolot opuszcza grupa ochotników i tych, którzy zostali nakłonieni do wyjścia przez swoich szefów. Jeden z dziennikarzy relacjonuje ministrowi Waszczykowskiemu, o co chodzi w zamieszaniu. Pada określenie: to tupolewizm. Z niemal godzinnym opóźnieniem samolot, w końcu prawidłowo wyważony, odlatuje do Polski. Brytyjska obsługa naziemna oddycha z ulgą.

Właściwie nic się nie stało, wszystko skończyło się dobrze. Zostaje jednak kilka kluczowych pytań:

– Dlaczego na pokładzie tego samolotu znaleźli się jednocześnie: premier, wicepremier, szefowie MSZ, MON, MSW i dowódca operacyjny sił zbrojnych?

– Kto podjął decyzję o połączeniu pokładów?

– Jak obliczył, że dwa samoloty można zmieścić w jednym?

– Dlaczego nie było nikogo, kto mógłby jedną decyzją to wszystko odwrócić?

– Dlaczego pasażerowie najważniejszego w tym dniu samolotu państwa polskiego nie mieli przypisanych miejsc, numerowanych, jak w rejsowym samolocie? (Oznaczone miejsca mają nawet afgańskie linie Kam Air, którymi w przeszłości podróżowałem).

– Jak doszło do rozpisania listy pasażerów? I czy osoba ją rozpisująca znała zasady wyważenia rządowego embraera?

– Dlaczego pilota sprowokowano do zainterweniowania w tej absurdalnej sprawie? (Choć może to i lepiej, bo wykazał się rozsądkiem, za który powinien dostać państwowe odznaczenie).

– Na jakiej zasadzie wyproszono z maszyny osoby pracujące dla rządu, które embraerem przyleciały do Londynu?

radio

Na koniec jeszcze jedno. Pani premier, czterdziestomilionowy naród nie zasługuje na to, by jego liderzy podróżowali w takich warunkach. Sam do dziś nie przepracowałem traumy 10 kwietnia. Jednego jednak jestem pewien: po raz drugi nie byłbym w stanie wyjaśnić swoim synom, dlaczego przez Warszawę, zadrzewioną ulicą Żwirki i Wigury, która kojarzy im się z wylotami na wakacje, suną dziesiątki trumien zawinięte w biało-czerwone flagi.

Kleofas Wieniawa skomentował:

kleofas-wieniawa

Już należy przygotowywać oskarżenia tego rządu i stawić go z czasem przed Trybunałem Stanu i przed zwykłym sądem.

cy2v9c2weaacg3k

NIECH MORAWIECKI NIE OSZUKUJE JUŻ POLAKÓW. NIE POKAZUJE NAM WSZYSTKICH SLAJDÓW…

cy35bjxxaaat5ww

JESZCZE ŻADEN MINISTER W EUROPIE NIE STAWIAŁ WARUNKÓW SZEFOWI PE. Pytanie, czy mamy się bać? Czy po prostu kończy się czas Waszczykowskiemu?

cy3pkd2wiaajclh

CZY SĘDZIOWIE NIE POWINNI ZOSTAĆ SPRAWDZENI, CO TO ZA L4???

cy2upwqxgaabnmm

Na Koduj24.pl Andrzej Karmiński wskazuje na konkretne paragrafy, za które PiS będzie odpowiadać.

sen

*** Art. 127. § 1. Kto, mając na celu (…) zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu(…)? § 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1 (…)?

*** Art. 128. § 1. Kto, w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej [którym jest m.in. Trybunał Konstytucyjny], podejmuje działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu(…)? § 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1 (…)? § 3. Kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej (…)? Art. 224. § 3. Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej (…)?

*** Art. 256. § 1. Kto publicznie propaguje (…) totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość(…)? Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości (…)?

*** Art. 129. Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej(…) ?

*** Art. 181. § 1. Kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym [niezależnie od miejsca, gdzie dokonuje czynu, np. z Warszawy – w Puszczy Białowieskiej] w znacznych rozmiarach (…)? Art. 187. § 1. Kto niszczy, poważnie uszkadza lub istotnie zmniejsza wartość przyrodniczą prawnie chronionego terenu lub obiektu, powodując istotną szkodę (…)?

*** Art. 189. § 1-3. Kto pozbawia człowieka wolności (…) ze szczególnym udręczeniem (…) ? Art. 190a. § 1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność (…)?

*** Art. 194. Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową albo bezwyznaniowość (…)?

*** Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej [np. KOD] o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania(…)? Art. 216. § 1. Kto znieważa inną osobę (…) publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła(…)?§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania (…)?

*** Art. 235. Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie [nie tylko Lechowi Wałęsie] ściganie o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze (…)? Art. 238. Kto zawiadamia o przestępstwie (…), wiedząc, że przestępstwa nie popełniono (…)? Itd., itd., itd.

cyx-cbow8aqosui

Powie ktoś, że stawiając funkcjonariuszy PiS „pod ścianą”, zmusimy ich do eskalacji bezprawia i do zastosowania przemocy dla utrzymania władzy i uniknięcia kary. Owszem, to możliwe. Ale uważam, że warto zaryzykować każdą legalną groźbę, by uświadomić rządzącym, że odtąd nie upiecze się nikomu, kto złamał prawo, że prędzej czy później każdy z nich zobaczyć może oryginał aktu oskarżenia. Warto im uprzytomnić, że nie są bezpieczni nawet w najliczniejszej grupie, bo powszechność łamania prawa nie zwalnia od odpowiedzialności. A poza tym – oni przecież wciąż mają szansę odwrotu, opisaną w Art. 23. §1 i 2 KK: „Nie podlega karze współdziałający, który dobrowolnie zapobiegł dokonaniu czynu zabronionego” oraz „Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary w stosunku do współdziałającego, który dobrowolnie starał się zapobiec dokonaniu czynu zabronionego”.

Wielu komentatorów labiedzi, że paskudną zmianą kieruje z tylnego fotela facet, który wystawia na odstrzał prezydenta, premiera i ministrów, sam nie ponosząc żadnej odpowiedzialności. Czy rzeczywiście? Art. 18. § 1: „Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje czyn zabroniony sam albo wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu. § 2. Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego. § 3. Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności (…) udzielając rady lub informacji”. Warto tu podkreślić, że zgodnie z Art. 19. § 1. kara za podżeganie jest taka sama jak za czyn popełniony. Jarosław Kaczyński nie może więc pozostać bezkarny.

O tym, że trzeba zrobić nową Norymbergę dla kaczyzmu nie wątpi także Krzysztof „Grabaż” Grabowski, kultowy wokalista Pidżamy Porno w wywiadzie dla wiadomo.co.

przem-szubartowicz

PiS musi mieć świadomość, że za swoje czyny będzie musiało kiedyś ponieść odpowiedzialność. To powinna być śmierć polityczna, zakaz pełnienia funkcji w sferze publicznej w Polsce. Moim zdaniem, zbrodnie przeciwko demokracji są w warunkach pokoju porównywalne z tymi przeciwko ludzkości.

Waldemar Mystkowski pisze o Joachimie Brudzińskim.

brudzinski

Możliwe, że okładka najnowszego „Newsweeka” antycypuje przyszłość – zdobi ją sześcioro polityków PiS z numerami i facjatami jak w policyjnej kartotece. W pierwszym rzędzie prezes Kaczyński, a obok prezydent i premier. Za to skład drugiego rzędu (dolnego) zaskakuje – otwiera go osławiony prokurator Piotrowicz, a za nim Antoni Macierewicz i Zbigniew Ziobro.

Czy tak się stanie, że obecnie rządzący w kraju wylądują w policyjnej kartotece? Obawiam się, że mają na to szanse tylko posłowie Kaczyński i Piotrowicz, a pozostałej czwórce grożą Trybunały Stanu, a tam nie zdejmują odcisków palców.

Takie są perspektywy przed politykami PiS i wcale nie są dla nas – którzy ich nie lubią – nazbyt pocieszające, bo znamy z filmów kryminalnych i thrillerów, iż zły charakter wszystko zrobi, aby nie iść do kryminału. A czy ktoś może mi powiedzieć, czy piąty w tym rządku polityków PiS Macierewicz, aby na pewno Wojska Obrony Terytorialnej przygotowuje na „Ruskich”. Przecież tych Szwejów Macierewicza z pola bitwy zdmuchnie byle głośny okrzyk specnazu: „wpierod, rebiata” albo „za rodzinu, za Stalinu”. Macierewicz ich nie poderwie do bohaterstwa zawołaniem bitewnym: „za prezesa Kaczyńskiego” ani „za pięćset plus”. Obawiam się, że zagrożenie Trybunałem Stanu dla ministra obrony może skutkować, iż Szweje z WOT zostaną rzuceni przeciw nieuzbrojonym obywatelom polskim.

cy1gsbwwqaarfpv

Czarno widzę? Może tak, bo mi cuchnie krętactwem. W tymże „Newsweeku” jest materiał o pierwszym po bogu w PiS, a nie ma go na okładce, jest czwarty, piąty po Baalu PiS, a nie ma pierwszego po Kaczyńskim. A kto to, a kto to? – słyszę zaśpiew ciekawskich. Jojo, Joachim Brudziński, wszak o nim Kaczyński powiedział: „Gdyby mi się noga złamała, to wiecie, za wszystko odpowiada Joachim”.

Podobno prezes choruje. Nie wiem, czy złamała mu się noga, czy złamał charakter (na to też się choruje, w polityce nazywa się to depresją gangstera; jest taki film z Roberto de Niro). Wszak na urodzinach Radia Maryja Kaczyńskiego nie było? Można postawić pytanie: na co zachorował Kaczyński? Na brak zdrowia, czy na pogorszenie stosunków z Tadeuszem Rydzykiem? Ostatnie też choroba, taka spolegliwość w stosunku do ojca dyrektora jest co najmniej chorobą charakteru. Na show Radia Maryja przybyli wszyscy z Kancelarii Prezydenta włącznie z Dudą (nie wiem, czy Doda była? – szybko odpowiadam ciekawskim), przynajmniej połowa rządu była, a może więcej.

Można zatem mieć pretensje do „Newsweeka”, że dziennikarze nie uwzględnili pierwszego po prezesie, Brudzińskiego, ale też można pośrednio docenić geniusz prezesa. Wszyscy staną przed prawem, a przyszły prezes – bo w tym materiale „Newsweeka” głównie o to chodzi – delfin Brudziński nie stanie. Nawet prezes nie zrobił go ministrem spraw wewnętrznych, wszak byłby to jakby naturalny szef resortu siłowego, a takiego mydłka postawił, jak Mariusz Błaszczak. Brudziński został tylko wicemarszałkiem Sejmu, a za wyłączenie mikrofonu Stefanowi Niesiołowskiemu, Grzegorzowi Schetynie, czy też Kamili Gasiuk-Pihowicz do pierdla się nie idzie.

Ot, prezes to ma łeb. Wszyscy mogą siedzieć, a Brudziński będzie rządził. Sam Brudziński też nie pcha się przed Szydło, Macierewicza czy Ziobrę. Ma o wiele ważniejsze sprawy do załatwienia, wszak to dama do towarzystwa prezesa (taką spełnia rolę jak w dobrych domach brytyjskich). Jojo zawsze jest przy prezesie, czy to na wakacjach nad Dunajcem, czy nad Bałtykiem, nawet wyskakuje z nim do pizzerii (zupełna dla mnie nowość). Można kolokwialnie powiedzieć, że Brudziński wie, co w kuwecie piszczy. Pierwszy przy uchu, pierwszy na wycieraczce, we wspomnianej kuwecie, pierwszy po bogu prezesie. Prezesowi będą zdejmować odciski palców, robić zdjęcia do policyjnej kartoteki, Brudziński jako delfin będzie pilnował interesów partyjnych. Tę sytuację znam z kryminałów filmowych – hollywoodzkich, a prezes lubi tę produkcję. Podobno Kim Dzong Un też ma takie same zainteresowania. Tak mają wielcy politycy.

ZA OBIETNICAMI RZĄDU KRYJĄ SIĘ LIKWIDACJE KOPALŃ I ZWOLNIENIA GÓRNIKÓW. ZWŁASZCZA TYCH, KTÓRZY NIE POPIERAJĄ „DOBREJ ZMIANY”.

cy5hqs1wiaaek2r

Wieniawa pisze o Barbórce Szydło.

szydlo

Barbórka jest świętem stanu górniczego, zawód to zmierzchający przynajmniej dotyczący branży klasycznej: węgla kamiennego. Możliwe, że prawdziwa Barbórka w tym roku miała miejsce pod domem Beaty Szydło w Przecieszynie (Małopolskie).

Bo tam górnicy wyrażali siebie, wyrażali się politycznie, mianowicie chcieli wypomnieć premier rządu PiS, iż co innego jej usta (choć mówi przez nos, jak bokser) wydalają, a co innego wychodzi w praniu rządzenia. Ale to „urok” PiS.

200 górników z kopalni Makoszowy z Zabrzu chciało wręczyć premier kwiaty i petycję. Ale Szydło nawet chłopa swego nie wysłała, ani syna, aby odebrali petycję. A kwiaty musiały powędrować do śmietnika.

Szydło o tym zdarzeniu wiedziała, bo od kilku dni media dudniły. Ale na więść tętentu owego zdarzenia podwinęła kiecę i dała nogę. W swoim stylu na innej Barbórce – w Jaworznie – pisowską figurą retoryczną mówiła o tym, co nijak się ma do dorocznego święta górników. Cytuję: „Dzisiaj oni krzyczą i mówią, że nie zgadzają się na zmiany i reformy.”

Szydło jak zwykle o opozycji, na razie PiS wprowadza same antyreformy. Jak Szydło nie wie – a intelekt jest jej słabą stroną – to antyreformą jest cofnięcie reformy emerytalnej i rozdawnictwo w ramach 500+. Antyreforma to stanięcie przeciw trudnościom i wyzwaniom. Reforma to kreowanie w ramach nowoczesności, a nie cofka.

W wydaniu PiS to są antyreformy. Inne retoryczne michałki Szydło: „KE zaakceptowała propozycję polskiego rządu przedłożoną przez ministra Tchórzewskiego. Będziemy mogli teraz ze spokojem inwestować w branżę górniczą, wiedząc, że jest na to właśnie akceptacja KE. To nie były łatwe negocjacje.”

Jeszcze nie słyszałem o łatwych negocjacjach. A węgiel nie jest przyszłością, jest kataklizmem klimatycznym, jest przeszłością cywilizacyjną. O tym wiadomo od dziesiątków lat.

Rozwój w wydaniu PiS to tradycja, zacofanie, a rozmowa to ucieczka do swojego ghetta. Po 1989 roku nie mieliśmy tak kiepskiej ekipy władzy, tak infantylnej premier i antyreformistycznego rządzenia.

cy3fegaxeaepyok

Zmarł wybitny reżyser Tadeusz Chmielewski. „Ewa chce spać”, „Jak rozpętałem II w.światową” i „Nie lubię poniedziałku”. CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI

cy2qrn6wqaakcju

CZY ZGADZASZ SIĘ, ABY POLSKIE DZIECI UCZYŁY SIĘ OD WRZEŚNIA TAKIEJ HISTORII??? Reforma gimnazjalna jest tu tylko odwróceniem uwagi…

cytkdtrxaaaq3ie

ABY NIKT NIE MIAŁ WĄTPLIWOŚCI, PO CO KACZYŃSKIEMU JEST POTRZEBNA REFORMA EDUKACJI…

cyrz-76xcaanx71

Józef Pinior to ledwie początek fali terroru PiS. Sądy na szczęście są jeszcze niezależne, ale i one zostaną chwycone za twarz.

cytlmm1wgaeavhc

Dziennikarze „Wyborcza” Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski piszą o ponownie otwartych śledztwach. Prokuratura pod kierownictwem ministra Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, bardzo lubi ostatnio wznawiać umorzone sprawy. Proponujemy, by w takim razie jeszcze przyjrzała się np. sprawie Barbary Blidy.

ministrze

Prokuratura właśnie wznowiła umorzone sześć lat temu śledztwo w sprawie Aleksandra Kwaśniewskiego. Chodziło w nim o pochodzenie majątku byłego prezydenta. Śledczy nie doszukali się w tej sprawie przestępstwa. I uznali, że Kwaśniewski jest pokrzywdzony przez bezprawne działania służb specjalnych. Ale teraz Ziobro dopatrzył się „niewyczerpania możliwości dowodowych” i odczuł potrzebę zweryfikowania „niektórych ustaleń”. Bardzo wygodna, acz pusta formułka, prawda?

ZIOBRO ZNÓW RUSZYŁ NISZCZYĆ LUDZI. ZACZĄŁ OD LEGEND SOLIDARNOŚCI…

cys6imjwgaegc4

Gdański sąd zdecydował właśnie, że sprawa nieprawdziwych oświadczeń prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza nie zasługuje na warunkowe umorzenie, i skierował ją do ponownego rozpatrzenia. To też sprawa śledczych od Ziobry. Bo w marcu tego roku sąd na wniosek Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu warunkowo umorzył postępowanie na okres dwóch lat próby. Nie znaczy to, że sąd prezydenta Adamowicza uniewinnił. Warunkowe umorzenie oznacza, że sąd przesądza winę sprawcy, a orzeczenie jest wpisane do Krajowego Rejestru Karnego. Sąd zasądził od prezydenta 40 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Ale interweniował Zbigniew Ziobro i prokuratorzy z Poznania złożyli apelację od umorzenia.

cys8hxoxuaagakc

Wcześniej śledczy od Ziobry wznowili też sprawę dotyczącą smoleńskiego śledztwa. Chodziło o „niedopełnienie obowiązków” przez wojskowych prokuratorów, którzy byli w Rosji zaraz po katastrofie. Prokuratura wojskowa umorzyła śledztwo, bo nie znalazła przestępstwa, jej decyzję podtrzymał sąd. Teraz sprawa zaczęła się od nowa.

Panie ministrze, może by tak wznowić te sprawy?

Skoro Ziobro tak lubi wznawiać umorzone śledztwa, proponujemy, by raz jeszcze przyjrzał się np. sprawie Barbary Blidy. Blida zginęła 25 kwietnia 2007 r. od strzału z własnego rewolweru, chwilę po wejściu do jej domu oficerów ABW z nakazem zatrzymania. Ziobro był wtedy – tak jak dziś – ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym. W 2011. r. łódzka prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie „zacierania śladów i dowodów” po śmierci Blidy. I to umorzenie było wielce podejrzane, bo sejmowa komisja śledcza, która badała okoliczności śmierci b. minister, dostarczyła mnóstwo poszlak i dowodów na matactwa i zacieranie śladów tragedii w domu Blidów po wkroczeniu tam ekipy ABW.

  • Funkcjonariuszka, która w chwili strzału stała od Blidy na wyciągnięcie ręki, nie miała prawa umyć dłoni, zanim nie zbadano ich na obecność prochu. A umyła.
  • Jej przełożeni, prokuratorzy i policjanci, którzy byli w domu Blidy, nie powinni pozwolić, by miejsce tragedii było niezabezpieczone przez ponad trzy godziny po śmierci byłej posłanki SLD. A pozwolili.
  • Na rewolwerze, z którego postrzeliła się Blida, powinny być jej odciski palców i ślady DNA. A nie było.
  • Powinny być też ślady jej męża, bo na polecenie funkcjonariusza ABW przełożył rewolwer z podłogi do umywalki. A nie było.
  • Za to prokuraturze nie udało się ustalić, skąd na broni wzięły się dwie nitki.

Może Ziobro wznowi i inne umorzone dochodzenia. Np. w sprawie kłamstw i pomówień, których dopuścił się Antoni Macierewicz w raporcie z likwidacji WSI. Albo w sprawie nielegalnego skopiowania przez obecnego szefa MON listy agentów wojskowych służb specjalnych? Tam też były kontrowersyjne uzasadnienia decyzji prokuratury, np. że pisząc raport, Macierewicz nie był urzędnikiem państwowym. To tylko kilka przykładów śledztw do wznowienia. Coś jednak czujemy, że tutaj Ziobro nie dopatrzy się „potrzeby pogłębienia materiału dowodowego”.

Naiwni nie jesteśmy. Wznowienia Ziobry są wybiórcze. Wybiera (zapewne razem z Jarosławem Kaczyńskim) tylko te sprawy, które mają pomóc upokorzyć i zniszczyć ludzi, którzy publicznie mówią o budowaniu przez partię Prawo i Sprawiedliwość państwa bez prawa i bez sprawiedliwości. Ot, taki paradoks.

DRAMATYCZNY WPIS MARKA NIEDŹWIECKIEGO. MARKU, TRZYMAJ SIĘ. WSZYSCY JESTEŚMY Z TOBĄ!

cysfgk3xeaips2v

Aleksander Kwaśniewski mówi w rozmowie z Renatą Grochal z „Wyborczej”: – PiS che zasiać w społeczeństwie strach. Im więcej takich działań jak wobec Józefa Piniora czy wobec mnie i mojej żony, tym bardziej ludzie mają się bać.

chca

Renata Grochal: Prokuratura ponownie wszczęła śledztwo w sprawie pańskiego majątku, choć sprawę umorzono w 2010 r. O co chodzi?

Aleksander Kwaśniewski, były prezydent: Przypomnę, że wszystko zaczęło się w 2007 r. od nieszczęśliwych słów Józefa Oleksego wypowiedzianych w trakcie biesiady [z biznesmenem Aleksandrem Gudzowatym], za które Józef przepraszał, mówił, że powtarza plotki i sensacje z tabloidów. Ale to nie powstrzymało ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry od przekazania tej sprawy prokuraturze, która zajmowała się nią długo – przez trzy lata. W 2010 r. śledztwo umorzono, bo stwierdzono, że moje wszystkie kwestie majątkowe, czyli zakup mieszkania, wszystkie sprawy podatkowe, że to wszystko jest zgodne z prawem. A willa w Kazimierzu, co również sprawdzono, jest własnością kogoś innego i ta osoba posiadała środki na jej zakup. Sprawa od 2010 r. jest formalnie przez tę samą katowicką prokuraturę umorzona. Przez sześć lat z punktu widzenia faktograficznego nic się nie zmieniło.

To co się zmieniło?

– Nie wiem, bo mam tylko te informacje, które mają dziennikarze, czyli bardzo skąpe. Ale skoro nic się nie zmieniło, to kluczowy jest zapewne kontekst polityczny. On jest oczywisty.

Dorwać Kwaśniewskiego?

– Oczywiście, że tak. I zasiać w społeczeństwie strach. Im więcej takich działań jak wobec Józefa Piniora czy wobec mnie i mojej żony, tym bardziej ludzie mają się bać, stawać się bardziej oportunistyczni, bo chętnych do bohaterstwa jest raczej niewielu.

SZACUNEK DLA NIE DAJMY SIĘ MANIPULOWAĆ PiS-owi. POKAZUJMY POLAKOM, JAK BARDZO ICH OKŁAMUJĄ

cyscbxcwiaanjhs

POLAKÓW PAN NIE OSZUKA. NIE ZAPOMNĄ JAK BYŁ PAN PROKURATOREM PZPR I OSKARŻAŁ OPOZYCJONISTÓW Z „SOLIDARNOŚCI”.

cyqycshxgaegwa8

W OBLICZU NOWEJ USTAWY O ZGROMADZENIACH PUBLICZNYCH, TE SŁOWA SĄ BARDZO WAŻNE.

cyrqvghwqaahigu

KONIECZNIE PRZECZYTAJ:

Za łamanie konstytucji powinna być odpowiedzialność prawna. Tylko tej odpowiedzialności nie powinien ponosić prezes Rzepliński, bo on konstytucji nie łamie, tylko obecna większość. Na czele z prezydentem i premier. Wierzę w Polaków. Wierzę w to, że populizm, który sączy się każdego dnia, jednak będzie miał swój koniec. Polacy potrafią podejmować racjonalne decyzje – mówi wiadomo.co Borys Budka, poseł Platformy Obywatelskiej, były minister sprawiedliwości.

cysjpgyxcaamol3

Kamila Terpiał: Nie da się już uratować Trybunału Konstytucyjnego?
Borys Budka: Od samego początku PiS dążył do podporządkowania sobie Trybunału. To oczywiste dla każdego, kto zna wizję państwa Jarosława Kaczyńskiego. Gdy zdobył władzę, wydaje mu się, że może robić wszystko bez względu na przepisy konstytucji. Atak na Trybunał Konstytucyjny, który ma miejsce już dokładnie od roku, był tylko po to, by zablokować Trybunał, a po odejściu prof. Rzeplińskiego zagwarantować, że nowym prezesem będzie osoba wybrana przez obecną większość parlamentarną.

Do tego prowadzą ostatnie dwa projekty ustaw? Jeden zostanie przyjęty na tym posiedzeniu, drugi zapewne na kolejnym.
Tak, te ustawy właśnie temu służą. Hipokryzja PiS polega na tym, że przez rok wmawiano obywatelom, że kolejne ustawy mają coś uzdrowić.

cyqej8jxaael3rb

PiS tak boi się obywateli, że na wniosek Błaszczaka ogranicza prawo do demonstracji.

cyrhoyyweaatzws

Waldemar Mystkowski pisze o ostatnim posiedzeniu Sejmu i obecności na nim prof. Rzeplińskiego.

cyq4wdvxuaepftj

Posłowie PiS mają nie tylko przygotowane wcześniej „mowy własne” w postaci tzw. komunikatów dnia. Polegają one na tym, że z centrali na Nowogrodzkiej podwładni partyjni prezesa Kaczyńskiego dostają ściągi, co maja mówić na bieżące tematy własnymi słowami.

Później my widzowie dziwimy się, że wszyscy mówią zdania identycznie napisane bez zająknięcia. W PiS mówi się pismem PiS. Ale też mają przygotowane hasła do wystąpień grupowych. W tym są nawet lepsi niż w komunikatach dnia. Nie powinno to dziwić, bo uczestnicząc obowiązkowo w miesięcznicach smoleńskich, wytrenowali kilka fraz prostych do skandowania.

(„DOBRA ZMIANA” WIE NAJLEPIEJ)

cyrpzawxaaaa8tz

Taką frazą jest: „Precz z komuną”. Pisowcy widząc niepisowców krzyczą „Precz z komuną”. Wśród pisowców jest nawet taki, który krzyczy w imieniu grupy, a jest nim osławiony Stanisław Piotrowicz. Już chciałem napisać „prokurator Piotrowicz”, tak jak powiedział jeden z polityków Platformy Obywatelskiej, na co zwrócił mu uwagę marszałek Sejmu Marek Kuchciński, że Piotrowicz jest posłem. Krzysztof Brejza więc się zrewanżował i przyniósł do Sejmu powiększone faksymile z podpisem Piotrowicza pod aktem oskarżycielskim z czasów stanu wojennego. Jak byk stało, iż prokurator Piotrowicz oskarżył członka nielegalnej wówczas „Solidarności”.

Czy Kuchciński zwróci uwagę jakiemuś posłowi PiS, aby prezesa PiS nie nazywał premierem, a tylko zwykłym posłem? Lecz to „Precz z komuną” mogloby być ciekawym pretekstem do pracy z psychologii społecznej, bowiem możliwe, że odsetek komunistów w partii Kaczyńskiego jest większy niż w partii postkomunistycznej SLD. Lecz ci ostatni nie weszli do Sejmu i PiS w dwójnasób to nadrabia.

W piątek zawitał w Sejmie szef Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński, człowiek-instytucja, solidny jak mało kto. Odchodzi z TK 19 grudnia, a mimo to przyszedł do izby ustawodawczej, aby przyglądnąć się głosowaniu nad kolejnym aktem demolki, nad ustawą o organizacji i trybie postępowania przed TK. Krótko pisząc, ustawa ma unieważnić wybór trzech kandydatów na prezesa TK, którzy zostali wybrani przy braku kworum (uczestniczyło 9 sędziów, a powinno być 10), ponieważ 3 pisowskich sędziów dopadła zbiorowa zaraza i poszli na L4.

Na obecność Rzeplińskiego w Sejmie zwrócił uwagę były minister sprawiedliwości z Platformy Obywatelskiej Borys Budka podpowiadając litościowie marszałkowi Kuchcińskiemu, iż zwykle taką osobistość wita gospodarz Sejmu, czyli on sam. Rzepliński od posłów PO otrzymał brawa, a od PiS owe tutaj analizowane przeze mnie „Precz z komuną”. Możliwe że najgłośniej krzyczał komunista (były?) Piotrowicz, freudowska postać z syndromem zaparcia, samozaprzeczenia. Zdałby się do niego jakiś Gogol, który pisał o podobnej sytuacji: „Jeden tam tylko jest porządny człowiek: prokurator; ale i ten, prawdę mówiąc, świnia.”

Refleksjami nie tylko o tym pobycie w Sejmie, ale co czeka Trybunał Konstytucyjny po 19 grudnia, prof. Rzepliński podzielił się w TVN24 w programie „Piaskiem po oczach”. I co nas czeka zapytał zatroskany Konrad Piasecki, usłyszał on i wszyscy widzowie:

Nie będzie to apokalipsa. Ma pan niedobre mniemanie o sędziach. Konstytucja powierza kierowanie TK wiceprezesowi. Sędzią Przyłębska będzie na 100% niekonstytucyjna. Skład sądu musi być zgodny z Konstytucją, ktoś kto został wybrany niezgodnie z Konstytucji, to jego udział będzie kontestowany. Nie tylko w Polsce, ale też w Strasburgu czy Luksemburgu.”

(CZY TAKA MA BYĆ POLSKA? KARK W MASCE Z CHRZANOWA)

cyq3g4jxaaaoqnp

W tych kilku zdaniach jest jakby testament prof. Rzeplińskiego. Kaczyńskiemu nie uda się tak łatwo zdeptać Konstytucji RP i wprowadzić zamiast jej swoją wolę, czyli bezprawie. Jeśli TK – dalej mówił Rzepliński – „stanie się prywatną radą konsultacyjną przy centralnym ośrodku politycznym to przegramy wszyscy. Może to się skończyć fatalnie dla rządów prawa i demokracji w Polsce”.

Brak prawa i demokracji w kraju byłby formą autorytaryzmu, reżimu, satrapii, które dla posłów PiS najbardziej znane są pod postacią komuny. Nawet w tej kwestii zachowują się klasycznie. Złodziej złapany na gorącym uczynku krzyczy: Łapać złodzieja! I ucieka w przeciwną stronę niż goniący złodzieja, tak PiS skandując „Precz z komuną” zdażą do tego, co jest tej partii najbliższe – do komuny.

cyrzwufxaaa9brp

I JAKOŚ NAS TO NIE DZIWI.

cysajllxuaq4_ox

TAKA PRAWDA.

cytc95wxcaaxahv

himalaje-hipokryzji

SŁOWA DUDY WRESZCIE PRAWDZIWE.

grudzien-2

Daniel Passent zadaje trzy pytania z plusem (passent.blog.polityka.pl).

daniel-passent

Pytanie pierwsze: Czy to nie jest wstyd, kiedy prezydent Polski, Andrzej Duda, przybywa z wizytą do Szwecji, a tamtejszy premier, Stefan Loefven, udziela mu lekcji i mówiąc: „Rząd szwedzki uważnie przygląda się dialogowi, jaki Polska prowadzi z Unią Europejską w ramach procedury przestrzegania zasad państwa prawa”? Premier Szwecji przypomina polskiemu prezydentowi, że ważne, aby wszystkie państwa stały na straży wartości, jakie niosą ze sobą demokracja, konstytucja i praworządność, które stanowią fundament naszej współpracy. Okazuje się, że konstytucja pojawia się nie tylko w rękach delegatów na zjazd adwokatury, nie tylko w rękach pań z parasolkami, ale również w jakże dyplomatycznych słowach premiera bliskiego nam i ważnego kraju. Jak zachwiana musi być opinia o Polsce w Europie, jeżeli premier kraju – gospodarza wita naszego prezydenta takimi słowami?

cyn88euw8aabwqp

Pytane drugie: Gdzie się podział i skąd się wziął Robert Grey, od kilku miesięcy wiceminister Spraw Zagranicznych, który był awizowany w składzie polskiej delegacji do Szwecji, ale tam nie dotarł? Dowiedzieliśmy się za to, że Mr. Grey, specjalista od spraw zagraniczno –ekonomicznych, został skierowany do innych zadań. Minister Waszczykowski mówi, że miał „roszadę” w MSZ, tymczasem media – także prorządowe – huczą, że Mr. Grey został odwołany ze stanowiska z powodu zatajenia związków z interesami (?) innego kraju. Nawet tygodnik „wSieci” ma wątpliwości, czy obywatel nie tylko Polski, ale i  amerykański, to właściwy człowiek na stanowisko wiceministra? Dodajmy: Czy Donald Trump mianowałby Polaka zastępcą sekretarza stanu? Dodajmy także, iż pani Grey, małżonka (byłego?) wiceministra pracuje w Polskiej Grupie Zbrojeniowej, co rzuca nowe światło na rezygnację z Caracali. Przypomnijmy też , jaka była reakcja w Polsce, kiedy okazało się, że minister Radosław Sikorski miał także obywatelstwo brytyjskie. I przypomnijmy, że kilka tygodni temu MSZ poczuł się zmuszony do zakończenia krótkotrwałej współpracy z innym Amerykaninem, Tyrmandem Jr. Czy nie najwyższy czas, by odwołać ministra Waszczykowskiego? Podobno Kaczyński wybrał już jego następcę. Kto to może być?

cyi_cq9xcaa9ypj

Pytanie trzecie: Czy jest możliwe, żeby troje sędziów Trybunału Konstytucyjnego mianowanych przez PiS, zachorowało, i to tak ciężko, że nie mogli wziąć udziału w niezwykle ważnym zgromadzeniu sędziów, mającym wskazać kandydatów na przewodniczącego TK?

SĘDZIA TRYBUNAŁU KONSTYTUCYJNEGO SYMULUJE CHOROBĘ… PRZYSYŁA LEWE L4… BUDKA MA RACJĘ.

cyqhi2uxeaarefr

Pytanie dodatkowe: Czy gdyby Józef Pinior nazywał się inaczej, to zostałby zatrzymany o 6. rano w świetle kamer, czy też byłby wezwany do złożenia zeznań i potraktowany inaczej? Czy aresztowanie byłego senatora i legendy opozycji demokratycznej oraz wznowienie dochodzenia w sprawie tzw. willi Kwaśniewskich to zwykły zbieg okoliczności? Czy poręczenie takich ludzi jak Karol Modzelewski, Henryk Wujec i Janusz Pałubicki nie jest wystarczającą gwarancją, że Pinior nie ucieknie, nie będzie mataczył i stawi się na każde wyzwanie? Czy aresztowanie Józefa Piniora i powrót do Kwaśniewskiego to fragment szerszej operacji, mającej pokazać, że dla prokuratury Zbigniewa Ziobro nikt nie jest święty, wszyscy są równi wobec prawa, a zwłaszcza politycy lewicy?

cyn9fomxuaawtq5

JEST PILNA WIADOMOŚĆ. PINIOR JUŻ NA WOLNOŚCI.

jest

Sąd w Poznaniu po siedmiogodzinnym posiedzeniu zdecydował, że b. senator Józef Pinior nie trafi do aresztu. Były senator PO i eurodeputowany Józef Pinior wcześniej usłyszał zarzuty korupcyjne. – Przyjmuję tę decyzję sądu w Poznaniu jako dobrą oznakę stanu wymiaru sprawiedliwości, myślę, że możemy polegać na sędziach, prawnikach w walce o polską demokrację – powiedział Pinior. – Nie zgadzałem się z materiałem przygotowanym przez CBA i prokuraturę. Nie przyznałem się do winy, uznaję to za absurdalne. Przez ostatnie trzy dni czułem się jak w świecie Kafki – dodał polityk.

LEGENDA ZNÓW NA WOLNOŚCI. PIOTROWICZ I ZIOBRO MEGA WŚCIEKLI.

cyn_makwgaafeqr

Jak informuje „Gazeta Wyborcza”, za polityka poręczyło ok. 20 osób, w tym m.in. Henryk i Ludwika Wujcowie, Danuta Kuroń, były koordynator ds. służb specjalnych Janusz Pałubicki, senator PO Jan Filip Libicki. – Zarabiał jako senator i europoseł. Żeby teraz połasił się na 46 tys. zł? To kiepski dowcip. Widzę w tej sprawie tylko kontekst polityczny – mówił cytowany przez „GW” Karol Modzelewski, b. opozycjonista.

„PiS to komuniści z krzyżem w zębach. Dobrze, że nie z nożem, bo nożem się podrzyna gardła.” – JKM – 

cyqjmhuxuaak2yb

Jak w Brukseli pukają się w głowę, gdy słyszą brednie polityków PiS, pisze Waldemar Mystkowski.

brukselskie

Kariera Donalda Tuska jest poza zasięgiem liderów polskiej polityki, dlatego jego postać budzi takie emocje. Dla jednych jest Andersem spinającym białego konia, na którym ma przybyć do kraju na odsiecz, aby przepędzić zagrożenia, które pojawiły się z chwilą dojścia do władzy partii Jarosława Kaczyńskiego. Dla drugich – głównie dla tego wymienionego – to ość w gardle, która stoi i powoduje najgorsze emocje, włącznie z wyrażaniem groźby postawienia szefa Rady Europejskiej przed sądem i tego konsekwencji prawnych, czyli krat.

Gdybyśmy byli normalnym krajem, to Tusk nie powodowałby tak silnych emocji, ale jesteśmy na dorobku cywilizacyjnym, demokracja więc jest pojęciem nie nazbyt zrozumiałym. Dlatego teraz mamy takie kłopoty ze standardami ustrojowymi i niezrozumieniem podstawowych pojęć.

Tusk w następnym roku przejdzie kolejną weryfikację polityczną, czy zaufają mu elity polityczne, aby został na stanowisku szefa RE na drugą kadencję. Szef PiS zrobiłby wiele, a może wszystko, aby Tuska utrącić, na szczęście niewiele może.

(POLSKA PO ROKU „FATALNEJ ZMIANY”)

cylnf9yxgaajruq

Z Donaldem Tuskiem w Brukseli rozmawiał korespondent TVN24. Padło pytanie o reelekcję w kontekście słów Witolda Waszczykowskiego, iż „na miejscu Tuska by się nie odważył ponownie kandydować na szefa RE”. Tusk odniósł się więc do tego braku odwagi polskiego ministra kiepskiej dyplomacji i powołał się na brukselskie odgłosy, mianowicie „tutaj wszyscy w Brukseli czasami pukają się w głowę i nie wierzą w to, co słyszą”.

Pukanie się w głowę to najczęstsza reakcja ocenna rządów PiS. Dopowiedzmy, nie tylko w Brukseli, ale głównie w Polsce, acz na miejscu się już to nam opatrzyło. Ale warto wysłuchać tak prostych konstatacji o wysiłku rozdawnictwa populistycznego obecnie rządzących: „To nie jest wielki intelektualny wysiłek: rozdać pieniądze czy obniżyć wiek emerytalny. Prawdziwym wysiłkiem, wymagającym i przemyślenia, i odwagi jest podniesienie wieku emerytalnego. Nie trzeba być szczególnym talentem politycznym, żeby wiedzieć, co wyborcy polubią – czy obniżenie, czy podwyższenie wieku, czy rozdanie 500 zł na każde dziecko, czy zaciskanie pasa. Prawdziwym pytaniem jest to, czy te decyzje były odpowiedzialne”.

Tusk zawsze jest indagowany o polski interes, który powinien być najważniejszym, takie polskie „moja chata z kraja”: „Polacy to najbardziej proeuropejska nacja w Europie. To paradoks, gdy rząd uznawany jest za eurosceptyczny. Ja bym bardzo prosił, by rozróżniać polski naród od polskich rządów. Ja będę robił wszystko, by uniknąć decyzji czy działań, które mogłyby zaszkodzić Polsce. Ale w pełni podzielam krytycyzm i niepokój w Polsce i poza Polską, jeśli chodzi o działania obecnej administracji. To nie jest uprzedzenie ze strony KE, są bardzo poważne powody, dla których Europa martwi się tym, co się dzieje z niektórymi prawami w Polsce, w tym z fundamentalnymi. Ja będę działał tak, żeby wszyscy słyszeli o złych działaniach rządu, ale nie zrobię niczego, coby zaszkodziło Polsce jako całości”.

(CZY JESZCZE KTOŚ UWIERZY W COKOLWIEK MACIEREWICZOWI?)

cyl6ylzxeaq4kz4

Nieuchronne zatem pojawia się pytanie. Czy… tak!… tak!… czy wróci do polskiej polityki i do jej coraz gorszej kondycji?: „Mój powrót do czynnej polityki jest zawsze do rozważenia. Cieszę się, że jeszcze są tacy, którzy uważają, że miałbym zdolność odwrócenia politycznego trendu, jaki dzisiaj w Polsce jest”. Uff… niektórzy może odetchną, bo możliwości pojawiające się na horyzoncie to groźba dla tych, którzy zagrażają naszej normalności. Zatem ci ostatni na Tuska „powrót do czynnej polityki” zgrzytają zębami i wykreują kolejne metafory „najgorszego sortu, elementu animalnego”, a może jakiegoś lewactwa brukselskiego.

Sprawozdaję ten wywiad głównie w naszym polskim wsobnym kontekście (wszak rozmowa toczyła się także wokół Donalda Trumpa, Ukrainy, Rosji), o tym, co dla społeczeństwa obywatelskiego najistotniejsze: „Rzeczą o wiele ważniejszą jest kondycja opozycji i propozycję opozycji, nie tylko jej liderów, nie tylko Grzegorza Schetyny czy Ryszarda Petru, ale także tego, co jest wokół, myślę tutaj też o ruchach społecznych. To od ich kondycji będzie zależało, czy PiS będzie rządził w Polsce jedną kadencję, czy więcej”.

Ruchy społeczne, obywatelskie mają dzisiaj taką samą rolę do spełnienia, abyśmy powrócili do normalności, jak pod peerelowskim reżimem KOR i Solidarność. Ruchy społeczne to dzisiaj KOD, Czarny Protest i branżowe niezgody na zawłaszczanie pisowskie.

koduj24

Podczas wręczenia nominacji na nowe stanowiska służbowe w Ministerstwie Obrony Narodowej, szef resortu Antoni Macierewicz wygłosił do zebranych płomienne przemówienie. Powiedział, że będzie konsekwentnie dążył do tego, by armia się zmieniała i zdolni młodzi oficerowie zajmowali odpowiedzialne stanowiska. Wytyczając najpilniejsze zadania, minister na pierwszym miejscu postawił przed nimi pilną potrzebę działań na rzecz synchronizacji wojsk operacyjnych i wojsk obrony terytorialnej, czym wzbudził wiele kąśliwych komentarzy.

Odezwał się do nas płk Adam Mazguła, który bez pardonu storpedował ministerialne wystąpienie, a na Fb napisał: „Jeżeli Pan minister wojny z narodem określił, że zadaniem oficerów jest synchronizacja wojsk operacyjnych i obrony terytorialnej, to chyba znowu odleciał” – stwierdził z nieukrywaną irytacją pułkownik. – „Przecież podporządkował on sobie struktury Wojsk Obrony Terytorialnej, więc kto ma to robić za niego? Uległość, a nie autorytety dowódcze dominują w wojsku. Czystki wśród kadry generalskiej i oficerskiej powodują ruch w górę dla wielu karier wojskowych. Zawężenie ich do znajomych Macierewicza i jego gorliwych wyznawców, powoduje rozwarstwienie jedności wojska. Coraz więcej mamy byle jakich oficerów wyznaczanych na ważne stanowiska, co powoduje niepewność dla pozostałych i duże niezadowolenie żołnierzy ze służby. Wielu dobrych oficerów w ślad za swoimi przełożonymi odejdzie do WOT. Tam brak decyzji i organizacyjny chaos już deprawuje wszystkich. Po nich zostaje też pustka w operacyjnych jednostkach wojskowych. Wojsko czeka totalna niemoc i upadek jakości służby. Dominować będzie tymczasowość na stanowiskach, brak odpowiedzialności i autorytetów. Wojsko coraz bardziej jest kierowane przez polityków w mundurach i kapelanów, a nie przez dowódców z autorytetem, pewnych swoich celów i działań dla dobra narodu”.

ZA MAŁO MAJESTATU.

cymljiyw8aatai5

ZNALEŹLIŚMY TAKĄ ODPOWIEDŹ 🙂 I CO WY NA TAKĄ FLAGĘ?

cyncvm2xcaaxwft

Kleofas Wieniawa podsumowuje stanowisko odchodzącego 19 grudnia szefa Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzeja Rzeplińskiego.

rzeplinski-i-tusk

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego: Marek Zubik, Stanisław Rymar i Piotr Tuleja zostali wybrani przez Zgromadzenie Ogólne TK jako kandydaci na nowego prezesa Trybunału. Wyboru dokonało dziewięcioro sędziów TK. Uznali, że mimo nieobecności trzech sędziów wybranych w grudniu przez obecny Sejm, kontynuowanie obrad jest „konieczne i uzasadnione”. Warunkiem ważności uchwał ZO jest obecność na nim minimum 10 sędziów. Posiedzenie zwołał prezes TK Andrzej Rzepliński, którego kadencja wygasa 19 grudnia.

W TOK FM prof. Rzepliński uzasadniał decyzje.

rzeplinski

„Ja wydałem zarządzenie zgodnie z przepisami ustawy z 22 lipca celem rozpoczęcia procedury przedstawienia prezydentowi kandydatów na prezesa trybunału. Jest to nie przywilej, nie prawo, a obowiązek zgromadzenia ogólnego – przedstawić kandydatów tego właśnie zgromadzenia”.

„Jesteśmy świadomi, że to nie było uchwała zgromadzenia”

„Zgromadzenie nie podjęło takiej decyzji [o wyborze kandydatów], bo sędziowie obecni na początku zgromadzenia, kiedy ustalaliśmy, że trzej koledzy nie pojawią się, zdecydowali, że jako sędziowie zebrani na posiedzeniu zgromadzenia ogólnego, czyli nie zgromadzenie ogólne, proszę tego nie mylić, sędziowie konstytucyjni, w tym ja, jesteśmy świadomi, że to nie było uchwała zgromadzenia, bo nie mogła być podjęta uchwała zgromadzenia, natomiast wszystkie czynności, które przewiduje ustawa z 22 lipca, zostały wykonane, bo nikt nie może zwolnić sędziów od obowiązku, który wprost jest zapisany w konstytucji”.

cymdt7swqaa937v

Nie mogliśmy odstąpić od tej decyzji, bo ustawa określa termin

„Nie mogliśmy odstąpić od tej decyzji, bo ustawa określa termin między 15 a 30 dniem do końca kadencji prezesa trybunału. Prawo nie było aż tak zakręcone, żeby przewidywać taką sytuację [nieobecności trzech sędziów]. Sędziowie mają obowiązek uczestniczyć we wszystkich czynnościach Trybunału Konstytucyjnego”.

„Mamy spore problemy, jeżeli sprawa miała być rozpatrzona przez pełny skład”

„Nie jest to pierwszy przypadek, również mamy spore problemy praktycznie zawsze, jeżeli sprawa miała być rozpatrzona przez pełny skład. Nie ma pełnego składu, bo musi być co najmniej 11 sędziów i wystarczy nieobecność 2 sędziów, żeby rozprawa nie mogła się odbyć. I znowu obowiązkiem sędziów konstytucyjnych jest orzekanie i nikt nie może nas z tego obowiązku zwolnić”.

Nieobecność sędziów, przedstawicieli PG, Sejmu i premiera utrudnia nam robotę

„Ponieważ mamy do czynienia z oświadczeniami, że w tych w sprawach pełnoskładowych nie będą orzekać, powołując się na ustawę z 22 lipca, twierdząc, że trybunał powinien praktycznie nie orzekać przez pół roku i ponieważ orzeka, mimo braku, co bardzo utrudnia nam pracę, nieobecność przedstawiciela prokuratora generalnego, przedstawiciela Sejmu i nieobecność Prezesa Rady Ministrów, to naprawdę utrudnia nam robotę”.

rzeplinski-nigdy

Nigdy nie korzystałem ze zwolnienia lekarskiego, nie pamiętam, żeby któryś z sędziów korzystał

„To jest bardzo delikatna rzecz. Sędziowie to są najwyższej rangi funkcjonariusze państwa polskiego, wybrani przez Sejm. I choćby z tej racji nie można ich traktować jak uczniów w szkole. Są instytucje powołane do tego [badania zwolnień lekarskich]. To dotyczy też sędziów. Ze względu na to, w jakim miejscu są i kim są, konstytucja mówi o godności urzędu sędziego, to czasami choroby się zdarzają wśród sędziów, ale przewlekłe to jest co innego, a takie jakieś nagłe przeziębienia nawet jak były, ja sam nie korzystałem z takiego zwolnienia i nie pamiętam, żeby któryś z sędziów korzystał ze zwolnienia lekarskiego”.

cymskq-wqaeyj6s

Nawet gdyby było 10 ustaw, które zabraniałyby przedstawienia kandydatów, byłyby bezskuteczne

„Trybunał nie może dać się sparaliżować. Jest to organ konstytucyjny. Ustawa nie zabrania, a wręcz nakazuje, zgromadzeniu ogólnemu, bo to wynika wprost z konstytucji, przedstawienie kandydatów prezydentowi i nikt nie może, nawet, gdyby było 10 ustaw, które zabraniałyby przedstawienia prezydentowi kandydatów na prezesa, byłyby bezskuteczne, bo to jest nakaz konstytucyjny. Myśmy [to zrobili] w ramach tego nakazu i w okolicznościach, które zostały stworzone nie przez nas”.

Ustawa o przepisach wprowadzających to krok w kierunku prywatyzowania TK

„Jeżeli tak by to traktować, to byłaby to raczej bitwa przeciwko systemowi prawnemu w Polsce. Trybunał jest podstawowym elementem całego systemu tworzenia spójnego systemu prawa. To nie jest bitwa o trybunał. To jest bitwa przeciwko systemowi prawnemu”.

rzeplinski-ustawa

„Ustawa o przepisach wprowadzających to krok w kierunku prywatyzowania TK”

„Jeżeli ta trzecia ustawa zostanie uchwalona dzisiaj, w tym tygodniu, w najbliższym czasie, to będzie taki bardzo daleko idący krok w kierunku prywatyzowania Trybunału Konstytucyjnego, będzie swoistą własnością centralnego ośrodka dyspozycji politycznej. To jest niezrozumiałem i niespotykane w żadnym państwie”.

Nie będę politykiem, nie będę się ubiegał o jakikolwiek urząd. Mam co robić

– Nie będę politykiem. W tym sensie, że osobą ubiegającą się w wyborach samorządowych, parlamentarnych, prezydenckich o urząd. Jakikolwiek. Mam co robić – zadeklarował w Poranku Radia TOK FM prezes TK Andrzej Rzepliński.

SKANDALICZNA „DOBRA ZMIANA” W ZUS!!!!! TO WOŁA O POMSTĘ DO NIEBA. EMERYCI, JAK PODZIĘKUJECIE ZA 30 GROSZY PODWYŻKI?

cyngzr-weaayk6c

A TYMCZASEM NA POCZCIE.

cymi09hxgaae7ky

NO I PROSZĘ. GABINET CIENI PUNKTUJE KOLEJNĄ FATALNĄ ZMIANĘ. TAK SIĘ ROBI WIEKOWYCH POLAKÓW W KONIA…

cymgxarxgaaapmt

STARA DOBRA SZKOŁA.

cyqwm5oweaanf8l

15202520_1883257048574981_4162766019524928285_n

TAKI KOMENTARZ SAM CIŚNIE SIĘ NA JĘZYK.

cyihospw8aa9dy8

Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego: Marek Zubik, Stanisław Rymar i Piotr Tuleja zostali wybrani przez Zgromadzenie Ogólne TK jako kandydaci na nowego prezesa Trybunału. Wyboru dokonało dziewięcioro sędziów TK. Uznali, że mimo nieobecności trzech sędziów wybranych w grudniu przez obecny Sejm, kontynuowanie obrad jest „konieczne i uzasadnione”. Warunkiem ważności uchwał ZO jest obecność na nim minimum 10 sędziów. Posiedzenie zwołał prezes TK Andrzej Rzepliński, którego kadencja wygasa 19 grudnia.

tk-wybralo

Dlaczego na Zgromadzeniu Ogólnym nie zebrano kworum?

Trzech wybranych przez PiS sędziów jest obecnie na zwolnieniach lekarskich. Sędzia Julia Przyłębska przesłała skan zwolnienia lekarskiego do 2 grudnia; sędzia Zbigniew Jędrzejewski przebywa na zwolnieniu lekarskim do 8 grudnia, a sędzia Piotr Pszczółkowski – do 2 grudnia. W ZO nie uczestniczyli także zaprzysiężeni w grudniu przez prezydenta Mariusz Muszyński, Lech Morawski i Henryk Cioch. Rzepliński nie dopuszcza ich do orzekania w TK powołując się na wyroki z grudnia ub.r. Mówią one, że miejsca są zajęte przez trzech sędziów wybranych w październiku ub.r.

cyi_cq9xcaa9ypj

Jak sędziowie uzasadniają decyzję o dokonaniu wyboru kandydatów?

Jak czytamy w komunikacie TK, sędziowie uznali, że „nieobecność trojga sędziów TK uniemożliwiałaby zrealizowanie w ustawowym terminie konstytucyjnego obowiązku” przedstawienia kandydatów prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Kontynuowanie obrad i przedstawienie kandydatów na Prezesa Trybunału Konstytucyjnego było ich zdaniem „konieczne i uzasadnione”.

cyicidhxaakhn-x

Jak na wybór sędziów TK reaguje PiS?

Prezes TK i część sędziów rażąco zlekceważyła porządek prawny – oświadczył Stanisław Piotrowicz z PiS. – Tylko działanie na podstawie prawa może rodzić skutki prawne. Tu nie chodzi o brak jednego sędziego, tylko sześciu sędziów. Zgromadzenie Ogólne liczy bowiem 15 sędziów i wszyscy oni powinni mieć prawo wziąć w nim udział. Minimalna liczba to dziesięciu. Prezes, łamiąc prawo, nie dopuszcza część sędziów do udziału w Zgromadzeniu Ogólnym, chociaż oni chcą w nim wziąć udział – mówił Piotrowicz.

INTERNAUCI NIE POZOSTAJĄ OBOJĘTNI NA BLOKOWANIE TRYBUNAŁU ZWOLNIENIAMI LEKARSKIMI

cyitfbrxeaazqa3

JAKBY KTOŚ ZNALAZŁ, DAJCIE ZNAĆ DZIEWCZYNIE 🙂

cyinqqowiaa4puh

GŁUPOTA, SZALEŃSTWO CZY WAZELINA?

cyi0tv6xgaeng4v

KTOŚ WIE?

dziennikarz

Nie ustają komentarze po słowach wicepremiera Mateusza Morawieckiego na temat kwoty wolnej od podatku dla parlamentarzystów. W TVN24 BiŚ tłumaczył: – Posłowie i senatorowie wykonują bardzo ciężką pracę dla nas wszystkich. Są bardzo ważni – zarówno posłowie opozycji jak i posłowie rządzący i od 20 lat nie mieli regulacji.

Dziennikarz Tomasz Sekielski skomentował to na Twitterze jednym słowem: „bidulki” i wywołał w ten sposób gniew posłanki, a dawniej dziennikarki, Joanny Lichockiej. „Zarabiają kilka razy mniej od Ciebie. I wykonują cięższą pracę niż Twoja” – oceniła posłanka.

tomasz-sekielski

Do dyskusji włączył się Tomasz Rożek, prowadzący program „Sondy 2″. Dziennikarz spytał, czy posłanka żartowała czy mówiła serio. „Na serio. W Polsce kpi się z pracy posłów, bo kpi się z państwa” – stwierdziła Lichocka. Rożek dodał, że kpiny z posłów to głównie zasługa ich samych. „Myli się pan. To kwestia podejścia do państwa i prestiżu jego instytucji. W systemie III RP robiono wszystko, by wydrwić” – ripostowała.

Użytkownicy Twittera natychmiast przypomnieli sytuacje, kiedy parlamentarzyści nie pracowali zbyt ciężko. Zamieszczono m.in. zdjęcie pijanego senatora:

joanna-lichocka

Pustych ław sejmowych w czasie trwania posiedzenia:

lichocka

A nawet jej samej robiącej zdjęcia tabletem:

aszdziennik

Tyrają.

cyilbvbxuaaica_

A TEN DORABIA W NOCY.

cyi7sbfxuaapphl

A BEATĘ JUŻ ZNACIE?

cyi6pzdxuamdjxd

POZNAJCIE STASIA.

cyi4eb6wqaaqzca

Szacunek dla posła Platformy Obywatelskiej Andrzeja Halickiego, „Wyborcza” zamieściła bardzo ciekawy jego esej. Ma bardzo po kolei ten polityk.

kraj

Kraj, w którym politycy stają się katechetami, a katecheci politykami, nie ma nic dobrego do zaoferowania swoim obywatelom. A takie pomieszanie ról na dalszą metę dewastuje również autorytet Kościoła.

cyi1nkixuag8rx

Sławomir Mrożek „Moniza Clavier”: „Walka o własną godność jest najtrudniejszym zadaniem dla każdego podobnego do mnie – w podobnej sytuacji. Walczyć można rozmaicie, a jeżeli walczyć się nie da, trzeba pogardzać. Od samego rana walczyłem i pogardzałem Wenecją za pomocą kabanosa”.

Lekturę tego opowiadania warto rozpocząć od rysunku autora. Przedstawia on dwóch mężczyzn na gondoli, gondoliera i jego pasażera Polaka. Polak w krakowskiej czapce mierzy z rewolweru do gondoliera, mówiąc: „Śpiewaj pan: Ej, przeleciał ptaszek w kalinowy lasek albo kula w łeb”.

Dziś w kontekście władzy PiS i jego szowinistycznych sojuszników opowiadanie Mrożka nabiera nowych niepokojących znaczeń. Przypomnijmy pokrótce: młody polski emigrant przypadkowo poznaje w Wenecji hollywoodzką gwiazdę, która ulega jego urokowi. Polak tak dramatycznie walczy z własną kondycją, kompleksami, tożsamością (przez otoczenie brany jest za Rosjanina, czego nie prostuje), że w końcu zamienia marzenia o romansie z gwiazdą, wielkim świecie i dobrobycie na tani pokój bez okna w przydworcowym hotelu i bójki z rodakiem współlokatorem.

Czy Mrożek zostanie prorokiem polskiego losu?

Wykluczające się opowieści

Od kilku lat mamy do czynienia z dwoma równoległymi, sprzecznymi ze sobą opisami polskiej rzeczywistości. Jedna to modernistyczna, racjonalna opowieść o naszej drodze ze wschodniej tyranii do Europy Zachodniej, może nadmiernie ucukrowana, ale jednak oparta na faktach.

Druga to strumień niezadowolenia i frustracji w estetyce sprostaczonego patriotycznego landszaftu, oparty chyba na największej w nowożytnej historii Polski mistyfikacji, jaką jest teoria zamachu smoleńskiego. Hasło „Polska w ruinie” było tylko logicznym i konsekwentnym rozwinięciem tej teorii.

Paradoksalnie obydwie narracje prawdziwie opisują społeczne emocje. Jak to możliwe w jednym państwie – to już oddzielna historia wymagająca głębszej analizy.

Jedno jest pewne – te dwie opowieści wzajemnie się wykluczają. To jest wyzwanie, które opozycja musi podjąć i unieść. Pokładanie nadziei w kompromisie z PiS, w takich politykach jak Mateusz Morawiecki, wydaje się straconym czasem. Zresztą sam Morawiecki chyba zdał sobie sprawę, że jego „plan” jest tylko kamuflażem dla rewolucji Jarosława Kaczyńskiego. Żaden rozwój nie jest możliwy w centralistyczno–etatystyczno-biurokratycznym otoczeniu. A takiej struktury państwa potrzebuje Kaczyński dla utrzymania pełni władzy. Bo wie, że tylko takie państwo jest w stanie zaspokoić rosnące apetyty pisowskich strażników rewolucji. Zdolnych do wszystkiego i gotowych na wszystko właśnie w ramach logiki rewolucji. Dlatego funkcjonalni dla PiS politycy to Macierewicz, Kamiński, Ziobro, prezydent Duda czy ideolog dobrej zmiany prof. Zybertowicz, który z perwersyjną przyjemnością bałamuci opowieściami o klęsce oświecenia. Dla wprowadzenia autorytarnego ludowładztwa Kaczyński musi utrzymać te instytucje państwa demokratycznego, za którymi będzie mógł ukryć swoje prawdziwe cele. Ale dla domknięcia tej konstrukcji potrzebuje jeszcze jednej istotnej w Polsce siły, która będzie w pełni legitymizowała jego działania i z jego punktu widzenia ma zadanie kluczowe. A tą siłą jest Kościół katolicki.

Dewastowanie autorytetu Kościoła

„My rozumiemy wszystkich” – to było jedno z haseł czerwcowych wyborów 1989 r., prawie całej zjednoczonej pod sztandarem „Solidarności” antytotalitarnej opozycji. Czy rzeczywiście wszystkich rozumieliśmy – to rzecz do dyskusji. Wybraliśmy demokrację liberalną jako system, który miał optymalnie spełniać aspiracje Polaków. Porządek ten nie był kontestowany przez główne siły polityczne w kraju i z drobnymi korektami trwał do ostatnich wyborów.

Myślę, że elity w swojej diagnozie nie wzięły jednego czynnika pod uwagę, a mianowicie – żeby ten plan się powiódł, trzeba bezwzględnie utrzymać świecką rolę państwa. Rozdział Kościoła i państwa to warunek trwania demokracji liberalnej. To warunek jej stabilności i źródło pewności obywateli co do autonomii ich sumień. Wyszliśmy jednak z fałszywego założenia, że w wysiłku unowocześniania kraju cele Kościoła i państwa nie są antagonistyczne.

Problem ten unaocznił się w „czarnym proteście” kobiet, które właściwie odczytały intencje rządu – jako przejaw pogardy dla ich wolności i godności, brutalną próbę ingerencji państwa w sferę, która powinna być immanentną częścią prywatności.

Nasze, polityków PO, spotkania w Polsce niewielkomiejskiej, powiatowej, uświadomiły nam, jak opresyjny dla obywateli może być sojusz ołtarza z tronem. Jak funkcjonuje tam lokalna hierarchia władzy. Znaczna część Kościoła organicznie nie jest zdolna do podjęcia misji ewangelizacyjnej bez instytucjonalnego, prawnego i finansowego wykorzystania potencjału państwa. Wykorzystując to, Kaczyński usiłuje wpisać katolicyzm w oficjalną doktrynę państwa, stworzyć całościową socjal-nacjonal-religijną ideologię, która pozwoli mu na rozprawę z liberalną demokracją. Należy żywić nadzieję, że Kościół te intencje odczyta właściwie i wyciągnie wnioski. Kraj, w którym politycy stają się katechetami, a katecheci politykami, nie ma nic dobrego do zaoferowania swoim obywatelom. A takie pomieszanie ról na dalszą metę dewastuje również autorytet Kościoła.

PO musi się mocno włączyć w obronę ludzkich sumień – i nie chodzi tu o antyklerykalne happeningi w stylu Ruchu Palikota, ale twarde monitorowanie wypełniania postanowień umów międzynarodowych (w tym konkordatu). Być może powinien powstać zespół poselski, którego zadaniem będzie obrona swobód obywatelskich i rozdziału instytucji religijnych od państwa. PO musi opisywać wynikające z ich pomieszania patologie.

Przywracanie słuchu

Podlegaliśmy w PO alienacji właściwej partiom władzy, zapomnieliśmy, że co najmniej połowa naszych sukcesów to był słuch polityczny i umiejętność komunikowania się ze społeczeństwem.

Dziś ten słuch staramy się odzyskać, temu służą spotkania z wyborcami. Otwieramy się na nowe inicjatywy i środowiska polityczne. Od ruchów miejskich i organizacji pozarządowych po koła gospodyń wiejskich. Będziemy tworzyć sojusze ze wszystkimi siłami politycznymi uważającymi demokrację liberalną za wartość, której trzeba bronić. Nie chodzi o koalicję anty–PiS, ale o koalicję przewidywalności i antychaosu. Obywatele muszą wierzyć, że skutecznie obronimy ich wolności, a Putin, Erdogan, Kaczyński, Orbán to nie jeźdźcy Apokalipsy, tylko problemy, z którymi wolny świat musi i może się uporać.

Kaczyński nie pozostaje bezbronny i użyje wszelkich dostępnych mu środków i populistycznych argumentów, by wzbudzać złe emocje. Nie ma przypadku w tym, że PiS mówi o przywróceniu kary śmierci, ignorując przy tym nauczanie Jana Pawła II i oficjalne stanowisko Watykanu.

W listopadowe Święto Niepodległości uroczyście otwarto Świątynię Opatrzności Bożej. Wyrosła pośrodku Miasteczka Wilanów, miejsca ważnego dla opowieści o przemianach społecznych w Polsce po 1989 roku. Fakt ten, symboliczny, zniknął gdzieś w natłoku rozważań o liczebności marszów, które przeszły ulicami stolicy, a powinien być początkiem dyskusji i namysłu nad rolą religii w Polsce.

I nie chodzi mi o podnoszone w przestrzeni publicznej wątpliwości co do sumy wydanej na budowę tego gmachu. Są one istotne, ale znacznie ważniejsze kwestie musimy rozstrzygnąć. Jak pogodzić tradycję z nowoczesnością? Jaki kompromis między nauczaniem Kościoła a demokracją liberalną uwrażliwioną na osobiste wolności obywatelskie da się wypracować w polskich realiach? Czy jest on możliwy? To, że Kaczyński to nie Adenauer, widać gołym okiem.

Jeśli nie zaczniemy definiować polskiej polityki na nowo, tak by sprostać wyzwaniom współczesnego świata, koniec polskich marzeń może wyglądać jak finał opowiadania Mrożka.

ZGADNIJCIE, KTO JESZCZE MOŻE BYĆ AGENTEM?

cyiuvqcwgaaysqa

Waldemar Mystkowski pisze o szpionie w Ministerstwie Spraw Zagranicznych.

waszczykowskiego

Władze PiS mają problem z agenturalnością swoich wybrańców, bądź polityków. Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Mariusz Muszyński ma za sobą przeszłość agenturalną w UOP. Nie przeszkadza to jednak partii Kaczyńskiego, której głosami został wybrany do niezależnej instytucji pilnującej porządku konstytucyjnego.

Jeszcze ciekawsza jest sytuacja z wiceministrem spraw zagranicznych Robertem Greyem, który zastępcą Witolda Waszczykowskiego jest od 30 września bieżącego roku, praktykował w jego gabinecie politycznym od maja, czyli przez wakacje minister przekonał się do jego przymiotów. Grey dostał odpowiedzialną działkę, mianowicie w jego gestii była dyplomacja ekonomiczna oraz polityka amerykańska i azjatycka.

Grey został już odwołany. Informacje, które spływają są nieprecyzyjne. Wiceminister Grey został odwołany, bo zataił współpracę ze służbami USA. A jeszcze dwa dni temu Waszczykowski dla „Rzeczpospolitej” twierdził, że został zweryfikowany. Kto to robił? Czyżby służby podległe Antoniemu Macierewiczowi, które nie potrafiły zweryfikować innego wiceministra – tym razem obrony z roku 2007 – Jacka Kotasa, mającego powiązania z mafią rosyjską i służbami rosyjskimi.

Lecz to nie koniec krętactwa ministra dyplomacji, który dla Onetu powiedział, iż Grey został odwołany, bo „zmienił koncepcję kierownictwa MSZ”.

Gdyby Waszczykowski nie zmienił koncepcji, to Grey by mu nie przeszkadzał? Ale i to nie koniec, dopytywany przez „Wyborczą” Waszczykowski  zaprzecza, jakoby Grey został zdymisjonowany, bo współpracował z amerykańskimi służbami. Grey został odwołany… i następne horrendum językowe: „wiceminister będzie miał inne obowiązki.” Czyżby Greya chcieli odwrócić? Był agentem amerykańskim, teraz będzie podwójnym agentem polskim i amerykańskim (pod warunkiem, że CIA o tym się nie dowie)?

Dlatego nie dziwię się dyplomatom Trójkąta Weimarskiego, szefom dyplomacji Niemiec i Francji, że nie chcą już wspólnej dyplomacji z Waszczykowskim, w jego kazuistyce nikt się nie rozezna. Czy nie prościej powiedzieć: Grey jest agentem, nie potrafiliśmy zweryfikować, a gdy dotarły do nas o tym wieści, posłaliśmy go na zieloną trawkę.

Nie! To jest za trudne dla polityków PiS, aby przyznać się do błędów, a to dlatego, że kiepscy są pod względem fachowości, więc zamiast Trójkąta Weimarskiego, dyplomacja Waszczykowskiego stworzyła Trójkąt Bermudzki, właśnie w tym trójkącie stracił posadę w MSZ amerykański agent. Taka jest dyplomacja pisowska, usytuowanie uprawianej przez nich polityki w Unii Europejskiej i w ogóle na Zachodzie.

„odwołanie Greya z podejrzeniem tego, …iż był współpracownikiem obcych służb specjalnych, pokazuje, w jakim absurdzie żyjemy” B.Arłukowicz

cyh-rt-xeaapiup

JAJAKOBYŁY :))

cyidnt2xaaiyyu6

Kleofas Wieniawa podsumowuje pisowskich sędziów TK.

pisowski

3 pisowskich sędziów Trybunału Konstytucyjnego dopadł pomór, zaraza. Mają komuszy feler mentalny: zniewolone umysły. Reagują na gwizdek prezes. Gwizd! Chorzy wstają i są do usług.

Dobrze ten mechanizm jest opisany w psychologii behawioralnej, sklasyfikowany pod pojęciem: psy Pawłowa.

Nie stawili się więc ci pisowscy chorzy na wybór kandydatów na nowego prezesa TK. Kworum to 10 sędziów, a obecnych było 9. Jakoś żaden z niepisowskich sędziów nie zaraził się pisizmem. Przyzwoitość to najlepsza szczepionka. Mimo to zdecydowano się wybrać trzech kandydatów.

Może należało zastosować sprawdzone działanie w amerykańskim sądownictwie, gdy do podobnego wybiegu (pomoru) uciekali się mafiosi, po prostu przywożono ich na łóżkach szpitalnych, aby sprawiedliwość mogła sądzić bezprawie.

I tak wcześniej, czy później bezprawie pisowskie dopadnie sprawiedliwość. Zaczyna się już „oficjalnie” epoka bezprawia PiS.

cyifg4yweau4i5w

TRÓJKA PISOWSKICH SĘDZIÓW ZASŁONIŁA SIĘ RZEKOMYM ZWOLNIENIEM LEKARSKIM, ABY UNIEMOŻLIWIĆ TK WYBRANIE KANDYDATÓW NA NOWEGO PREZESA…

cyi1dfnwiaa46mq

O kim ten słynny wierszyk? Zgadliście! O idiocie prezesie i jego prezydencie.

cylsmpguoaakom9

Też nie mam złudzeń, iż PiS przystępuje do likwidacji społeczeństwa obywatelskiego dwoma aktami. Pierwszym to będzie ustawa o zgromadzeniach, drugi o NGO’sach – organizacje pozarządowe mają być rządowe. Pisze o tym Daniel Passent.

minister

Piotr Gliński, wicepremier i minister kultury, powiedział, że „jest gotów przeprosić” działaczki organizacji pozarządowych (NGO) Zofię Komorowską i Różę Rzeplińską oraz Jakuba Wygnańskiego.

„Jest gotów” czy „przeprasza” – to subtelna różnica. Ale powiedzmy, że wicepremier faktycznie przeprasza. Pozostaje pytanie: za co? Za to, że jeżeli ktoś jest z kimś spokrewniony, to nie podważa pożytku publicznego organizacji, w której działa. Faktycznie, wicepremier powinien przeprosić za trwającą od kilku tygodni w Wiadomościach TVP nagonkę na organizacje pozarządowe.

Nawet jeżeli pokrzywdzone działaczki przyjmą przeprosiny, to na tym sprawa się nie kończy. Trwająca od pewnego czasu ofensywa wobec NGO-sów (zwanych potocznie również OPP – Organizacje Pożytku Publicznego) musi skutkować obniżeniem ich autorytetu, wzrostem podejrzeń, czy aby są to organizacje uczciwe i pożyteczne, a w rezultacie do zmniejszenia 1 proc. daniny z podatku na rzecz rozmaitych fundacji i stowarzyszeń. W Polsce, gdzie „trzeci sektor” nie ma wielkich tradycji, ale rozwijał się (ponad 110 tys. organizacji), taki atak to więcej niż zbrodnia – to błąd.

Na pewno w takiej masie stowarzyszeń i fundacji zdarzały się i przekręty, oszustwa, które trzeba ujawniać i zwalczać, ale pomysł utworzenia Narodowego Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego jest absurdalny. Powołanie takiego centrum byłoby nieszczęściem. Społeczeństwo obywatelskie na tym m.in. polega, że tworzą się tysiące niezależnych inicjatyw, które odpowiadają tylko wobec prawa i swoich członków. Jedne utrzymują się ze składek, inne pozyskują środki publiczne w drodze konkursów, jeszcze inne żyją z darowizn z kraju lub z zagranicy, a najczęściej ze wszystkiego po trochu. I komu to przeszkadzało? Rządowi, bo – jak powiedziała premier Szydło – ten sektor wymaga „uregulowania”, bo mówi się, że państwo nie wspiera Trzeciego sektora, a przecież w dużym stopniu finansuje te organizacje.

cyixrexukaasff

Prawdziwym celem ataku władz na „trzeci sektor” jest dążenie rządu PiS do opanowania całego życia publicznego, we wszystkich jego aspektach: gospodarki, kultury, nauki, propagandy, mediów, Trybunału Konstytucyjnego, historii, sądownictwa, prokuratury, służby cywilnej, samorządów, od stadniny po muzea i politykę historyczną – wszystko ma być na jedno kopyto, podporządkowane władzy, od urodzenia do pochówku i ekshumacji – wszystko ma służyć budowie nowego człowieka i państwa PiS.

Nie przypadkiem atak na „trzeci sektor” (zapoczątkowany przez dyspozycyjną telewizję) zbiegł się z atakiem na samorządy. Każda słabość, błąd, kompromitacja, potknięcie władz Warszawy, Gdańska, Łodzi, Lublina – jest natychmiast nagłaśniane, wykorzystywane w walce o przejęcie samorządów. Rząd już prowadzi kampanię wyborczą do samorządów, wykorzystując wszystkie podległe sobie narzędzia – media, służby specjalnej troski (CBA), prokuraturę, a przyjdzie kolej na sądy i na adwokaturę.

Obóz rządzący dąży do władzy pełnej, totalnej, zachowuje się jak na terytorium, które trzeba sobie podporządkować pod każdym względem, likwidować wszystkie gniazda oporu, kompromitować i zwalczać każdego, kto mówi „nie”. Sędzia, który mówi „nie” – jest politykiem, nauczyciel, który mówi „nie” – jest politykiem, manifestacja sprzeciwu nauczycieli i rodziców jest manifestacją polityczną, a uprawianie polityki jest zarezerwowane wyłącznie dla siły zwierzchniej. Kto uważa inaczej, ten jest przeciw Polsce. Uff.

nie-wiem

Tytuł „Hieny Roku 2016″ otrzymuje bezapelacyjnie rodzina gen.Błasika. Zawstydzili nawet ojca Rydzyka.

cw5wld5xuaete1y

„Bogacze zapłacą grosze, a biedni nie dostaną nic” – Fakt na jedynce o reformie podatkowej rządu

fakt

Jak pisze weekendowy „Fakt” na pierwszej stronie:

„Obiecywali jedną i równą wolną kwotę od podatku. Tak obliczoną, by emeryci, renciści i mało zarabiający Polacy mogli wreszcie płacić mniejsze podatki. Nic z tego nie będzie. Owszem, kwota wolna będzie zmieniona – ale ani nie będzie równa, ani sprawiedliwa. Biedni jak płacili wysokie podatki, tak będą je płacić. A bogaczy rząd Beaty Szydło boi się tknąć”.

adam-mazgula-2

 

Andrzej Duda był gościem Krajowego Zjazdu Adwokatury w Krakowie. Podczas inauguracji prezydenta przywitały brawa – niezwykle skromne w porównaniu do oklasków, którymi chwilę później witano prezesa TK.

cyiykiswgaet0jn

Prezydent nie został jednak powitany zbyt ciepło – brawa, które dostał, były dużo skromniejsze niż owacja towarzysząca odczytaniu nazwiska prof. Andrzeja Rzeplińskiego. Prezes TK podczas inauguracji mówił m.in. o roli adwokatury w państwie prawa. Odniósł się też do spraw bieżących, czyli nowego projektu PiS ws. Trybunału. W jego ocenie projekt ten jest „zasmucający, zawiera przepis jawnie korupcyjny wobec sędziów konstytucyjnych”.

– Myślę, że tak naprawdę jest to projekt napisany pewnie na zamówienie parlamentu innego państwa, a nie Sejmu Rzeczypospolitej. Wstyd mi, że taki projekt w ogóle mógł powstać – zaznaczył prof. Rzepliński.

cyhbfiuwgaer3jk

Ależ ten Duda fałszywy. Podróbka Polaka.

prezes-tk

Wicesze „Wyborczej” Jarosław Kurski pisze o postępującej autokracji PiS.

czas

Centralny ośrodek dyspozycji politycznej zdecydował o przejściu do kolejnego etapu rewolucji narodowej w państwie PiS. Wzięto już za twarz prokuraturę, służby specjalne, media publiczne, Trybunał Konstytucyjny, kulturę i szkolnictwo. Zanim wezmą się za sądy i samorządy, czas zrobić porządek ze społeczeństwem obywatelskim. Pomysł prosty jest jak cep z Orwellowskiego „Folwarku zwierzęcego”.
Organizacjami pozarządowymi zajmie się rząd, ze społeczeństwa otwartego zrobi się zamknięte, a fundacje będą robić nie to, co by same chciały, ale to, co chce rząd.I tak, zamiast zajmować się kontrolą władz (Watchdog), tolerancją światopoglądową, prawami człowieka, wolnościami obywatelskimi, obroną mniejszości, walką z dyskryminacją, pomocą uchodźcom czy wyrównywaniem szans, będą propagować pisowski patriotyzm, „żołnierzy wyklętych”, kult smoleński i inne liczne kulty. A jeśli nie zechcą – niech umierają z głodu. Dość już pięknoduchostwa, pederastii, genderu, tęczowej tolerancji – moralnej zachodniej zgnilizny spod znaku Sorosa. Program partii programem narodu.

Na czele rządowego Narodowego (a jakże) Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego stanie pełnomocnik prezesa Rady Ministrów – podobno Adam Lipiński – wypróbowany towarzysz zakonu PC. Dysponować będzie centralnym Funduszem Inicjatyw Obywatelskich (60 mln rocznie), środkami z budżetu Unii Europejskiej i z programów zagranicznych. Pieniądze gigantyczne. Władza absolutna.

Projekt ustawy, która to wszystko reguluje, datowany jest na 31 października. W tym właśnie dniu – co za przypadek – „Wiadomości” TVP rozpoczęły serial nienawiści wobec społeczeństwa obywatelskiego, najcenniejszego (choć w ciągłym niedostatku) osiągnięcia społecznego po 1989 r. To 17 tys. fundacji i 100 tys. stowarzyszeń. Zjawisko barwne i pluralistyczne od mikroskopijnych organizacji lokalnych po wielkie fundacje.

cygdtwixgaur2a_

Wicepremier Piotr Gliński przeprosił za tę nagonkę Różę Rzeplińską, Zofię Komorowską i Jakuba Wygnańskiego – co trzeba docenić, tym bardziej że to gest przyzwoitości odbiegający od standardów tej władzy.

Ważniejsze jest pytanie, czy wicepremier Gliński, który jako socjolog poświęcił całe swe zawodowe życie badaniu społeczeństwa obywatelskiego, powie teraz „non possumus”. Czy też może uzna swój dorobek za zbędny bagaż, relikt zamierzchłej epoki i w duchu „dobrej zmiany” dziarsko przystąpi do przekształcania organizacji pozarządowych w rządowe?

cyfhurcwqaapeod

Waldemar Mystkowski zastanawia się nad Alzheimerem PiS.

alzheimer

Mariusz Kamiński ma wiarygodność taką, jak człowiek ułaskawiony przez prezydenta Andrzeja Dudę. Trzy lata bez zawiasów. Ale publiczność nie ułaskawiła Kamińskiego ani nie wymazała wyroku – dopowiedzmy nieprawomocnego przed apelacją.

Ułaskawienie to nie Alzheimer. Kamiński na zawsze pozostanie człowiekiem z wyrokiem bez zawiasów. Jak ktoś wyjdzie po 3 latach z więzienia, każdy z nas może spokojnie powiedzieć, jesteś jak Mariusz Kamiński, wiceprezes PiS, super-minister od służb specjalnych w rządzie Beaty Szydło. Taki jest autorytet Kamińskiego. Chyba że masz Alzheimera, wówczas nie powiesz, bo mózg sam z siebie w procesie degradacji ułaskawił Kamińskiego, wykasował jego wyrok. I ten „łaskawca” rzecze na temat pisowskiego sędziego Mariusza Muszyńskiego wybranego do Trybunału Konstytucyjnego, że „nie ma żadnych przeszkód formalnych, aby pan profesor Muszyński mógł sprawować funkcję sędziego Trybunału Konstytucyjnego”.

cybwj5bxgaaglue

Co byłoby formalną przeszkodą – tego nie wyjawił Kamiński. Mariusz Muszyński jest podejrzewany, że w latach 90. był oficerem UOP, czyli wywiadu, przechodził szkolenie szpiegowskie w ośrodku w Starych Kiejkutach i jako agent pracował w ambasadzie polskiej w Berlinie. To wyśledzili w biografii Muszyńskiego dziennikarze „Wyborczej”. I temu nie zaprzeczył „ułaskawiony” Kamiński, ani sam podejrzewany o agenturalną działalność Muszyński.

Przypatrzmy się teraz prawu i Muszyńskiego pozycjonowaniu się do prawa i moralności. Prawo mówi, że nie można publicznie wyznawać informacji tajnych – co też uczynił Muszyński. Prawo mówi – że kandydat na sędziego Trybunału Konstytucyjnego musi wyjawić prawdę o swoim życiorysie. Skłamał, a prawda prawna jest jak przysięga. Co więc z tego wynika? Logika – nauka z klasycznej Grecji – w tym wypadku stwierdza, że Muszyński nie miał prawa kandydować na sędziego TK, bo skłamał, złamał przysięgę.

cyigpkpxgaaldkv

Nie wymagam wiedzy logicznej i umiejętności posługiwania się „czystym rozumem” (Kant – taki filozof) od Kamińskiego, bo  wyrobiłem sobie o nim zdanie, słuchając jego kulawych retorycznie wywodów. Wymagam jednak od prawnika Muszyńskiego minimum przyzwoitości. A nie jest przyzwoitym. Dla mnie jest to immoralność. O tym wiele napisano, zarówno w literaturze przedmiotu i pięknej. Ktoś taki jak Muszyński, jeżeli nie potrafi sam zrezygnować z pełnienia funkcji tak odpowiedzialnej pod względem fachowym, prawnym, moralnym i intelektualnym, to instytucje państwa powinny zrobić to za niego i wydalić go ze swoich organizmów.

Muszyński nigdy nie powinien być osobą zaufania publicznego, osobą reprezentującą autorytet państwa. A jest. I to nie tylko sędzią Trybunału Konstytucyjnego, ale Trybunału Stanu i – achtung! achtung! – Komisji Weneckiej.

Na co choruje państwo PiS? Na Alzheimera.

diavolo

Kleofas Wieniawa pisze o nielocie Magierowski i jego Dudzie.

magierowski-i-jego-duda

Jak to możliwe, aby takie nieloty żurnalistyczne, jak Marek Magierowski, były obecne w przestrzeni publicznej. Ba, nawet mówią gdzieś po programach. Bodaj taki Magierowski nie wydalił ze swoich szarych komórek żadnej oryginalnej myśli, a świeci inteligencją odblaskowo.

Spsiało dziennikarstwo i polityka. Taki ktoś mówi, że „prof. Rzepliński wypowiadał się wielokrotnie w sposób stricte polityczny”.

A czym zajmuje się sędzia Anrzej Rzepliński? Nie aktami politycznymi? A czym jest Konstytucja RP? Wydając sąd nad ustawą – co to jest? Poczytaj sobie Kanta, a nawet przeczytaj – nielocie – chociaż jedną książkę Rzeplińskiego.

A ja wypowiem się „w sposób stricte polityczny”? – Duda stanie przed Trybunałem Stanu. Stanie, bo zasłużył sobie marnością swojego charakteru.

A „przymioty” Dudy: brak formy, jest miazgą intelektualno-estetyczną. Wstyd Polsce przynosi. Na zewnatrz; bo u nas w kraju jest pośmiewiskiem. Wcale nie potrzeba do tego Dody.

cyhxpakwqaa5ljv

O formie warto przeczytać u Gombrowicza, u Witkacego. Polskę dopadło impotenctwo, takie jak Magierowski.

Duda do Rzeplińskiego to paznokieć do ręki. Nie dorośnie nigdy, bo dorasta się estetycznie i intelektualnie będąc młodzieńcem, a prezydenta mamy złamanego.

Duda jest materiałem na groteskowe opowiadanie. Dobry dziennikarz, jak niegdyś Marek Hłasko stworzy z jego zachowań i wypowiedzi burleskę.

cyijqusweaa1t1c

WIELKA SZKODA, ŻE ZNOWU MUSIMY WALCZYĆ O WOLNĄ POLSKĘ. Tym razem wolną od nienawiści, podziałów i głupoty.

cygf674xuaaomfe

cx0ckmgw8aamylp

PiS będzie musiał posadzić Ziobrę. Przynamniej dla pozorów. Ma 18 tys. zł na życie, ale znajduje 20 tys. zł, by zasilić konto wyborcze Solidarnej Polski. Kto? Kamil Piasecki, radny podkieleckiej gminy Zagnańsk. To dalszy ciąg finansowych zagadek partii Zbigniewa Ziobry, które opisał „Newsweek.

newsweek

Tydzień temu dziennikarze „Newsweeka” – Michał Krzymowski i Wojciech Cieśla – ujawnili, że partyjny kongres Solidarnej Polski „Nowe państwo, nowa konstytucja” w 2013 r. został zorganizowany za pieniądze Parlamentu Europejskiego przeznaczone na konferencję o klimacie. Według dziennikarzy OLAF – unijna agencja ds. przeciwdziałania praniu brudnych pieniędzy – w podobnej sprawie wszczęła śledztwo w Danii. Tam pieniądze zamiast na sympozja i warsztaty wydano na kampanię Duńskiej Partii Ludowej. W przypadkach obu partii chodzi o korzystanie z pieniędzy europejskiej partii MELD (Movement for a Europe of Liberties and Democracy).

Krzymowski i Cieśla prześledzili konferencję klimatyczną „Solidarnej Polski”. Ustalili, że do klimatu nawiązywały na niej jeden baner z napisem „Stop konwencji klimatycznej” i „dwa stojaki w holu”.

Solidarna Polska już po pierwszym tekście zagroziła „Newsweekowi” pozwem. Zażądała też sprostowania. Twierdzi, że wszystkie projekty finansowane przez MELD były akceptowane przez tę partię i drobiazgowo przez nią kontrolowane.

JEDYNIE SŁUSZNA NAUKA TO U OJCA DYREKTORA PRZECIEŻ JEST, PRAWDA? 

cxztwccxgaa4bq7

Szef „Solidarnej Polski”, wicepremier, prokurator generalny-minister sprawiedliwości od tygodnia w sprawie tych zarzutów milczy. Poniedziałkowy „Newsweek” opisuje, że Ziobro na pytania o konferencję sprzed trzech lat reaguje tylko uśmiechem. A „oblewa się pąsem i wychodzi bez słowa”, gdy pada pytanie, skąd jego rodzina wzięła 400 tys. zł na darowizny dla jego partii.

Przed tygodniem „Newsweek” ujawnił, że rodziny polityków „Solidarnej Polski” były bardzo szczodre dla ugrupowania Ziobry. Np. jego własna rodzina, w ciągu dwóch i pół roku przekazała partii 437 tys. zł. Bliscy Tadeusza Cymańskiego – 115 tys. zł. Datki przekazały m.in. córki europosła. Cymański spekuluje, że może wzięły pożyczki. Pieniądze wpłacili też asystenci polityka. A także współpracownicy i rodzina Jacka Kurskiego, w tym jego matka, syn i córka studentka – w sumie ponad 230 tys. zł.

MIESZKASZ NA ŚLĄSKU??? WEDŁUG PiS JESTEŚ POTENCJALNYM WROGIEM POLSKI. BRAWA DLA ŚLĄZAKÓW, KTÓRZY GŁOSOWALI NA PiS

cxzwoeewiaa_5pb

Rok rządu PiS

Poniedziałkowy tygodnik opisuje kolejne kontrowersyjne wpłaty. 29-letni Kamil Piasecki, asystent ówczesnego europosła Jacka Włosowicza i członka sztabu wyborczego, wpłacił przed eurowyborami na konto sztabu Solidarnej Polski 20 tys. zł. „Newsweek” zajrzał do jego oświadczeń majątkowych, ale tych 20 tys. zł nie może się doliczyć. Między styczniem a wrześniem 2014 r. Piasecki zarobił ok. 20 tys. zł jako asystent Włosowicza i 4 tys. jako kurator w kieleckim sądzie. Dieta radnego to 5 tys. zł dochodu. W sumie Piasecki deklaruje w tym czasie 29 tys. dochodu. Udaje mu się oszczędzić 11 tys zł.

Wynika z tego, że na życie zostaje mu 18 tys. zł. „Newsweek” próbuje ustalić, skąd wziął 20 tys. zł na partyjną darowiznę. Piasecki wyjaśnia, że jest kawalerem, nie ma dzieci, mieszka z rodzicami i znalazł u nich wsparcie i zrozumienie – więc wspomógł partię.

Posłanka PiS od deportacji ateistów i wszystkich nie popierających PiS Beata Mateusia-Pielucha jest sławna na całym świecie. Głupota i chamskość uczyniła z niej „gwiazdę”.

bbc

PROSIMY O DUŻY UŚMIECH.

cxz4se1weaapc7k

Wojska Obrony Terytorialnej są przygotowywane do przemocy wobec Polek i Polaków. Trwają prace nad galowym umundurowaniem dla wojsk obrony terytorialnej. Według oświadczenia MON ma ono nawiązywać do mundurów „żołnierzy wyklętych”. Nie słyszałem, aby żołnierze antykomunistycznego podziemia dysponowali jakimkolwiek umundurowaniem galowym, ale najwidoczniej na potrzeby OT trzeba je stworzyć.

galowe

OT ma nawiązywać do legendy „żołnierzy wyklętych” jako tych, którzy walczyli do końca wierni żołnierskiej przysiędze, mimo że zostali z niej zwolnieni.

Nie jest to historyczna prawda, nie byli to bezrozumni straceńcy. Mjr Zygmunt Szendzielarz „Łupaszka” zdał oddział, ukrywał się i został aresztowany, mjr Hieronim Dekutowski „Zapora” usiłował się przedostać do Anglii, widząc bezcelowość walki. Mit bezkompromisowych „wyklętych” ma jednak budować nowe społeczeństwo „jasnych podziałów”. Takie, w którym kompromis jest zbrodnią, a jakiekolwiek wątpliwości są wyrazem słabości i uleganiem wrogiej propagandzie.

GOTOWY DO POKONANIA SPECNAZU.

cxzrnqyxuaa-buu

Tej wizji historii zdaje się patronować prezydent Andrzej Duda, który podczas pogrzebu „Inki” i „Zagończyka” stawiał ich postawę w kontrze do ideologii III RP. Mordercy „Inki” i „Zagończyka” rządzili w PRL-u, a według Dudy po 1989 roku tylko „teoretycznie nie”. Podczas obchodów rocznicy powstania warszawskiego niektóre media prawicowe wręcz przeciwstawiały „wyklętych” środowiskom akowskim, które po zakończeniu wojny wyszły z konspiracji i godząc się na mniejsze lub większe kompromisy z władzą, rozpoczęły pracę na rzecz odbudowy kraju.

Bredzenie Macierewicza.

macierewicz

– Jak na razie zgłosiło się 10 tys. ochotników do WOT, spośród których będzie dopiero realizowany nabór. Nie każdy, kto się zgłosi, zostanie przyjęty. Wśród tych elementów selekcji bardzo ważnym będą wszystkie kwestie związane z bezpieczeństwem państwa, wśród których także znajduje się obowiązek zawieszenia i zrezygnowania z dotychczasowej przynależności politycznej, jeżeli któryś z ochotników takie zaangażowanie za sobą miał. Polska armia jest apolityczna. Tak, jak dla całej armii polskiej, tak samo dla WOT jedyną partią jest Polska, naród, patriotyzm.

cx0kt70xaaalhxf

Macierewicz: WOT w pierwszym etapie nie będą wyposażane w śmigłowce

Jak mówił Antoni Macierewicz na konferencji, pytany o śmigłowce i deklarację, którą składał w Mielcu i Świdniku, że na koniec roku wojsko może dostać maszyny do ćwiczeń, także w kontekście listu od ministra Kownackiego do komisji senackiej:

„To być może, ale ten list był wystosowany ponad tydzień temu. Sytuacja od tego czasu uległa zmianie. Zgodnie z moimi przewidywaniami i zobowiązaniami, jakie uzyskałem wtedy, gdy przewidywałem taką możliwość od producentów, zapewniono mnie, że jeżeli dojdzie do kontraktu, bo jesteśmy w trakcie negocjacji, nic nie jest rozstrzygnięte… M.in. dlatego, w jednej z moich wypowiedzi powiedziałem, że to sprawy jeszcze nieaktualne. Ten fragment odpowiednio spreparowany służył jednej ze stacji medialnych do powiększania chaosu, który starają się czasami niektóre środowiska wytworzyć wokół różnych kwestii, w tym także problematyki śmigłowców. WOT w pierwszym etapie nie będą wyposażane w śmigłowce. Zamykam ten temat na tym poziomie, ale producenci zobowiązali się, że maszyny do szkolenia będą dostępne”

SPECNAZ TO PRZY TYM PIKUŚ.

cx0gwsdwqaimp3

– Mamy demokrację Kiepskich. Rzeczywistość przelała się z ekranu do realu. Główni aktorzy tego kiepskiego przedstawienia robią to, co chcą, według zasady: jak to nie można, skoro można? – mówi szef Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński w wywiadzie dla „Newsweeka”.

rzeplinski

Rzepliński powiedział „Newsweekowi”, że o kryzys w TK pytali sędziowie w Tajpej, podczas niedawnej międzynarodowej konferencji. – Interesują się nami, bo byliśmy kimś – mówi prezes. Jak wspomina, w maju wietnamscy sędziowie mówili mu: „Byliście dla nas latarnią morską”. – Tylko ten, kto wie, jak długą i poszarpaną linię brzegową ma Wietnam, rozumie, co to znaczy być dla Wietnamczyków latarnią morską – mówi Rzepliński. Zaznacza, że już nią nie jesteśmy.

Demokracja Kiepskich

– Mamy już dyktaturę? – pyta dziennikarska „Newsweeka”. – Mamy demokrację Kiepskich. Rzeczywistość przelała się z ekranu do realu. Główni aktorzy tego kiepskiego przedstawienia robią to, co chcą, według zasady: jak to nie można, skoro można? – tłumaczy prezes.

Rzepliński tłumaczy ryzyka związane ze zwiększeniem kompetencji prokuratorów, którzy będą mogli podważać przebieg procesów sądowych: – Nietrudno sobie wyobrazić sytuację, w którym ważny funkcjonariusz polityczny z terenu stwierdzi: sąd wydał zły wyrok, zniszczył naszego człowieka, doprowadził go do bankructwa. I choć sędzia bronił tylko wolnego rynku, okaże się winnym.

Zaznacza jednak, że jeśli choć  jeden sędzia w TK zostanie wierny swej roli, to nie przejmą jej prokuratorzy. – Sędzia [Trybunału Konstytucyjnego] z mocy konstytucji jest nieodwoływalny, a prokurator generalny dziś  jest, jutra nie ma.  Wystarczy jeden telefon do głowy państwa i do szefa rządu – komentuje prezes TK.

cxzpt8xxaae80en

Nie władza zapłaci

Rzepliński mówi też, że ma nadzieję, że gdy w grudniu jego kadencja dobiegnie końca, władza nie będzie go nękać, bo koszty byłyby politycznie zbyt duże.

W niedzielę szef Trybunału Konstytucyjnego Andrzej Rzepliński otrzymał nagrodę im. Teresy Torańskiej w kategorii działalność społeczna. Drugim laureatem w tej kategorii został też Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar, jednak wyróżnienia nie przyjął, żeby nie być posądzonym o brak bezstronności.

PILNA DEPESZA Z IZRAELA.

cx0jbjfxuaamusm

I JUŻ WIADOMO ZA CO NAGRODA :))) Genialny rysunek: Piotr Hajda.

cxvnuf0w8auxzrk

OJCIEC RYDZYK DOSTAŁ MEDAL ZA PATRIOTYZM OD SŁUŻBY OCHRONY KOLEI 🙂 Teraz czekamy na wpłatę. Kolej jest bogata a ojciec potrzebujący.

cxxvm76xeaa4brz

Joanna Senyszyn domaga się odszkodowania za zmarłego w katastrofie smoleńskiej Przemysława Gosiewskiego!

senyszyn

Lubiłam się pośmiać z sejmowych wystąpień posła Gosiewskiego. Od ponad sześciu lat jestem pozbawiona tej wątpliwej, bo wątpliwej, ale rozrywki. Wyceniam moje cierpienie skromnie. Na 861 zł.

Skąd taka kwota? W latach 2001-2010 poseł Gosiewski wygłaszał z trybuny sejmowej średnio 41 wypowiedzi rocznie. Każda dla PiS warta majątek, a dla mnie symboliczną złotówkę. Gdyby nie zginął, mógłby być posłem do emerytury, czyli przynajmniej do 2031 roku. Ominęło mnie już 369, a stracę jeszcze 492 jego wystąpienia.

Moje żądanie jest jest w pełni uzasadnione. Wszak w drugiej turze roszczeń pazerne rodziny ofiar smoleńskiej katastrofy żądają pieniędzy już nie za cierpienie wywołane utratą bliższych lub dalszych krewnych, ale za brak rozrywek, które za życia nieboszczycy rzekomo zapewniali pociotkom. Wymieniane są wycieczki do Japonii i do Warszawy, a nawet rozmowy przez telefon.

Wszyscy Polacy przeżyli traumę 10 kwietnia 2010. Toteż każdy, kto cierpi, niech wyceni swoją stratę i występujcie do Macierewicza – pisze na swoim blogu Joanna Senyszyn.

cxupituwiaemwwf

CZY PRZY KOLEJNYCH EKSHUMACJACH BĘDĄ KOLEJNE ODSZKODOWANIA?

cxu-e3zweaawhsh

cxu-kzqweaa7b8c

Jan Hartman pisze o kolejnych nieboszczykach, których chce zawłaszczyć nekrolub Antoni Macierewicz:

macierewicz

Antoni Macierewicz zamierza sprowadzić do Polski prochy Ignacego Matuszewskiego, wybitnego żołnierza i dyplomaty II RP, piłsudczyka. Tylko się cieszyć! Tak się przypadkiem składa, że ta znamienita osobistość to stryj mojej dalekiej krewnej Marii Mostowskiej, z której rodziną bardzo się przyjaźnię.

Maria Mostowska sama jest osobą zasłużoną – była uczestniczką powstania warszawskiego, i to nie byle jaką. Jest też wdową po wielkim matematyku Andrzeju Mostowskim oraz zapewne najstarszą warszawianką, która nieprzerwanie mieszka w tym samym warszawskim domu – od czasów głęboko przedwojennych.

Tak się składa, że ciocia Maria Mostowska nie należy do „biało-czerwonej drużyny” i w najmniejszym stopniu nie skłania się ku aktualnej władzy i jej narracji historycznej. Nie przypuszcza też, aby świat PiS podobał się jej stryjowi. Niestety, macherów od propagandy nacjonalistycznej, mającej podbudowywać rządy PiS jako jedynych moralnych spadkobierców jedynie słusznych narodowo-katolickich tradycji, nie obchodzi, komu tam z nimi po drodze, a komu nie. Martwi głosu nie mają. Żywi też nie – jeśli ich głos miałby być nieprawomyślny.

Prawdziwi patrioci nie muszą pytać bliskich, czy życzyliby sobie, aby wykorzystywano wizerunek osoby, która jest im potrzebna dla celów „polityki historycznej”. Władza jest władzą i ma zawsze rację. I może robić, co chce, nikogo o opinię i pozwolenie nie prosząc. Będzie więc Matuszewski nowym bohaterem pisowskim, a nad jego grobem zapewne przemówi sam Antoni Macierewicz. od Mieszka do Matuszewskiego – cała Polska czekała na PiS i zza grobu błogosławi!

Maria Mostowska, choć bardzo wiekowa, umysł ma bystry i w kaszę sobie dmuchać nie daje. Napisała do Macierewicza taki oto list otwarty, który niniejszym tu w całości cytuję, aby uczynić jego otwartości zadość. Niech przynajmniej niektórzy wiedzą, że nie do końca ich ci on, ten Ignacy. I jako to się w tym „całuję rączki” towarzystwie traktuje stare panie, bohaterki powstania, jeśli tylko nie chcą tańczyć, jak im władza zagra.

cxu4xfjw8aero-k

Maria Mostowska, z domu Matuszewska, bratanica Ignacego Matuszewskiego, uczestniczka Powstania Warszawskiego – do ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza

Z największym zaskoczeniem dowiedziałam się z mediów o planowanym sprowadzeniu do Polski szczątków mego stryja Ignacego Matuszewskiego i pochowaniu ich na Powązkach, jak również o powstaniu specjalnego Komitetu dotyczącego tej sprawy, w skład którego wchodzi m.in. minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Sprawa ta wywołuje we mnie silne emocje: z jednej strony cieszy mnie, że postać mego stryja i jego zasługi dla Polski staną się znane Polakom, z drugiej jednak strony czuję się dotknięta, że nie zawiadomiono ani mnie, ani pozostałych członków naszej rodziny o planowanych działaniach; że dowiadujemy się o nich z mediów.

Mój niepokój budzi również fakt, że polityka historyczna obecnego rządu tworzy panteon bohaterów według wątpliwego klucza. Nie chciałabym, żeby postać mego stryja Ignacego Matuszewskiego stawiana była w jednym rzędzie z takimi osobami jak major Łupaszka i jemu podobni.

popodklada

Agata Kornhauser-Duda po raz kolejny została wywołana do tablicy przez Platformę Obywatelską. Rafał Trzaskowski stwierdził w niedzielę, że wierzy, iż Pierwsza Dama jako była nauczycielka przekona prezydenta Andrzeja Dudę, by ten zawetował PiS-owską reformę oświaty. Czy to wystarczy, by zmotywować ją do działania?

RAFAŁ TRZASKOWSKI

poseł Platformy Obywatelskiej w TVN24

Ustawa na szczęście nie wejdzie w życie, bo przecież pan prezydent na pewno wzniesie się ponad polityczne podziały i zawetuje tę ustawę. Wierzymy w pana prezydenta. Wierzę w to, że pierwsza dama wypowie swoje zdanie i pan prezydent weźmie to pod uwagę. Czytaj więcej

W ten sposób Platforma Obywatelska domaga się podjęcia działań przez Agatę Kornhauser-Dudę, która do chwili wyboru jej męża na prezydenta była cenioną krakowską nauczycielką. Jako Pierwsza Dama RP znana jest jednak z biernej postawy.

Krytykowano ją m.in. podczas zamieszania wokół skrajnie prawicowego projektu antyaborcyjnego. W tej sprawie wypowiadała się przed laty Maria Kaczyńska, obecna Pierwsza Dama pozostała jednak wycofana. Agata Kornhauser-Duda dotyka tylko bezpiecznych tematów. Głównie zajmuje się pomocą dzieciom z niepełnosprawnością i nietypowymi lekcjami języka niemieckiego.

cxucugsxeaizhoq

Rzeźba przedstawia Andrzeja Dudę.

cxu7-niweaamsgk

WRESZCIE KTOŚ TO POLICZYŁ

cxqthxlxaaamm20

WSZYSCY WSPIERAMY HANKĘ ZDANOWSKĄ – NAJLEPSZĄ PREZYDENT ŁODZI OD WIELU LAT, KTÓRA WALCZY Z PiSEM.

cxvry_txcaubyck

Pułkownik Adam Mazguła w ostatnich miesiącach nieraz dał się we znaki rządzącym. Przed miesiącem kwestionował patriotyzm ministra Macierewicza.

Jego zdaniem ustanowienie Jezusa Chrystusa Królem Polski „to niebywałe pogwałcenie praw obywatelskich”.

adam-mazgula

CZY MYŚLELIŚCIE ROK TEMU, ŻE DZIŚ BĘDZIEMY ŻYLI W KRAJU ABSURDÓW?

cxs-rwkw8ae7fif

Waldemar Mystkowski pisze o pożegnalnym wywiadzia w „Newsweeku” z prof. Andrzejem Rzeplińskim:

ferdynand

Za niecały miesiąc prof. Andrzej Rzepliński kończy 9-letnią kadencję w Trybunale Konstytucyjnym. „Newsweek” żegna go na okładce wywiadem z nim przeprowadzonym. Prof. Rzepliński rok temu nie był znany szerszej publiczności i wydawało się, że tak pozostanie, bo wybitni prawnicy nie są od tego, aby świecić fizjonomią w mediach, ale by świecić rozumem, który nie jest medialny.

Zdarzyła się jednak Polsce taka partia rządząca jak PiS i jej prezes Jarosław Kaczyński. Niby jest w demokracji prawidłowość; wyczerpuje się jedna formacja polityczna, zastępuje ją inna o innym programie rządzenia i światopoglądzie. Rotacja w demokracji ożywia politykę i życie społeczne. W Polsce zdarzył się przypadek, który może jej życie odebrać, bo PiS jest złogiem zalegającym krwioobieg demokracji, niszczącym ją od wewnątrz, niszczącym organy państwa demokratycznego.

Jednym z takim organów jest Trybunał Konstytucyjny, któremu PiS zaaplikował dawkę chorobową. Czy wyjdzie z tego, czy ten organ zostanie amputowany? A pytanie egzystencjalne: czy można żyć bez wątroby? Bo Trybunał odcedzał trucizny niekonstytucyjne. Dopóki stał na czele (jeszcze przez niecały miesiąc będzie strażnikiem) prof. Rzepliński, walczył z podrzucanymi pisowskimi toksynami.

cxvb8xyweaqe2lo

Jak będzie potem? Albo amputacja, albo martwy organ TK, który prędzej czy później zakazi cały organizm państwa prawa. Zakazi bezprawiem. Rzepliński mówi, iż pewne procesy już są nie do zatrzymania, a ich autorzy są tego świadomi. Szczególnie dobrze to widać z perspektywy zagranicznej. Tracimy poparcie elit światowych. Konserwatywni prawnicy amerykańscy nie wierzą, że ciężka praca społeczeństwa jest zatracana przez obecną władzę PiS: „Amerykanie są wkurzeni, bo dawali Polskę za przykład transformacji do demokracji i rządów prawa, podkreślając, że jeśli się ciężko pracuje, to musi się udać. I rusza się wtedy do przodu” – mówi prezes TK.

Rzepliński porównuje rządy PiS do „demokracji Kiepskich”, którzy kierują się zasadą woli – „jak to nie można, skoro można?”„Jacyś zakompleksieni ludzie o przegranych życiorysach dostali narzędzie do ręki, którym się posługują jak cepem. W wyzywaniu, obrażaniu i wzywaniu do przemocy są bezkarni”.

Po zdemolowaniu Trybunału Konstytucyjnego przychodzi czas rozprawy z sędziami. To już się dzieje. Prokuratura Ziobry prowadzi śledztwa przeciwko sędziom, nie informując o tym. Prokuratorzy nadzorują pracę sędziów i wydawane przez nich wyroki. Mediom umyka utworzony w Prokuraturze Krajowej nowy departament, który zajmuje się przestępczością sędziów i prokuratorów. Toż to już czysta postać PRL-u, to „dziarskie kroczenie w kierunku Polski Ludowej”.

Z prof. Rzeplińskim odchodzi pierwszy etap walki społeczeństwa obywatelskiego o zachowanie praworządności w Polsce. Postać to wybitna, która będzie obecna w przestrzeni publicznej. Mimo wszystko ten wywiad napawa optymizmem, chociaż naprzeciwko mamy nie trzymających standardów prawa i demokracji pisowców. Mimo wszystko Ferdynand Kaczyński jest do ogrania w swoim gabinecie z telewizorem na Nowogrodzkiej, a jego Paździochy Ziobry, Błaszczaki nie wytrzymają konfrontacji z rzeczywistymi wartościami. Tombak zawsze przegrywa z kruszcem.

cxvzgnpxcaa4sq

Kleofas Wieniawa o innym ważnym wywiadzie w wiadomo.co z Grzegorzem Schetyną:

schetyna-rzady

Zmienimy konstytucję, program in vitro i media publiczne będą finansowane z budżetu, nie chcemy naruszać kompromisu aborcyjnego, ale antykoncepcja i badania prenatalne będą powszechnie dostępne, tabletka dzień po bez recepty, a program 500 Plus musi obejmować wszystkie dzieci.

cxuq9eyxuaedzfq

Węzłowe punkty wywiadu.

„Platforma ma skręcić w prawo? To absurdalna nadinterpretacja. Platforma jest i była partią konserwatywno-liberalną, a konserwatywna kotwica jest po to, by nie dryfować tylko w jedną z tych stron. Musimy sięgnąć do korzeni, powinniśmy być partią centrową.”

„Liberalni jesteśmy w gospodarce, ponieważ nie zgadzamy się na szkodliwe rozdawanie pieniędzy, a to właśnie robi PiS, dzięki czemu ma poparcie środowisk lewicowych, co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia.”

„Nie zamykamy przed liberalną lewicą drzwi. Zapraszamy ją do debaty. Nie po to, by zmieniać poglądy, ale po to, by wspólnie rozmawiać o projekcie szerokiego centrum.”

„Staramy się tłumaczyć Nowoczesnej, że nie ma sensu się kłócić, bo za dwa i pół roku i tak usiądziemy do stołu, żeby rozmawiać o ratowaniu Polski. Jeżeli między mną a Petru będą takie same kłótnie, jak między Millerem a Palikotem, to skończy się tak samo.”

„Chciałbym mieć klucz do emocji Polaków, którzy dadzą nam zwycięstwo i odsuną Jarosława Kaczyńskiego od władzy za trzy lata, ponieważ Polska nie przeżyje w dobrym stanie kolejnej kadencji rządów PiS.”

„W Polsce stało się coś bardzo złego. Ludzie nie spędzają razem świąt, rodziny są podzielone przez politykę, kłócą się, nie chcą na siebie patrzeć, a to znaczy, że coś złego stało się z naszą wspólnotą. Nie można tego lekceważyć.”

„Jeśli prezydent chce wspólnych obchodów, to niech zaprosi swoich poprzedników – Wałęsę, Kwaśniewskiego i Komorowskiego – i niech w czwórkę ustalą coś, co będzie wspólnotowe.”

„Powinniśmy myśleć o tym, jak stacjonujące na zachodzie oddziały NATO-wskie przerzucić na wschód, nie jak obsadzać ludzi w domkach letniskowych. Świat, Europa, NATO widzą to przecież i przecierają oczy ze zdumienia. To jest ten sam wymiar absurdu, co Mistrale za dolara.”

„Rządy PiS skończą się szybciej niż nam się wydaje.”

cxvex2gwgaa1crv

Schetyna boryka się z interpretacją ideową, powinien postawić na opis, a nie na dogmatyczną semantykę. Niemniej narracja Platformy zaczyna nabierać wiatru w żagle, acz to jeszcze za mało, ale to już coś.

Wypracować narrację winien gabinet cieni, nie tylko składający się z polityków PO. PiS skończy się szybko, trzeba mu jednak pomóc. Już dzisiaj formułować, jak mają wyglądać zabezpieczenie ustrojowe, demokratyczne, aby Polska nie była rozwalana jak obecnie.

A WY, JAKIE MACIE PLANY NA JESIEŃ? 🙂

cxvuk5dxeaauj8c

LEPSZEGO PODSUMOWANIA NIE TRZEBA :))))

cxvqaikxuaaj1jg

Praca Dudy.

cwpjumyxyaaqogu

Coraz trudniej PiS-owi ukryć, że wyprowadza Polskę z Unii Europejskiej. Katarzyna Kolenda Zaleska analizuje słowa Szydło.

nieformalne

UE – klub pogrążony w degrengoladzie? Tak uważa premier Szydło. Nie sposób nie dostrzec triumfującej nuty satysfakcji w tym opisie, co jest smutne, przerażające i dla Polski groźne.

Tak, wiem, PiS nie chce wyprowadzić Polski z Unii Europejskiej, żadnego Polexitu nie będzie, zresztą, jak wynika z sondaży, nie miałby żadnych szans powodzenia. 85 proc. Polaków opowiedziałoby się za pozostaniem w UE.

Formalnie więc w Unii zostajemy. Ale PiS powoli wyprowadza nas z niej nieformalnie. Od 2004 r. nie było rządu, który by tak otwarcie boksował się z unijnymi instytucjami, podważając ich kompetencje, tak otwarcie konfliktował się z unijnymi państwami i z taką pogardą wypowiadał się o wspólnocie, która dała nam pokój, stabilizację i poczucie bezpieczeństwa.

Stosunek do UE dość jasno wyraziła premier Beata Szydło. Jej uwaga, rzucona gdzieś na marginesie długiego wywodu podważającego kompetencje Komisji Europejskiej do oceniania praworządności w Polsce, robi jednak piorunujące wrażenie. Oto ona: „Reformujmy UE, bo niedługo będziemy mieli taki problem, że kolejne państwa będą mówiły, że nie chcą być w tym jakże zacnym, ale jednak pogrążonym w ogromnej degrengoladzie w tej chwili klubie europejskim” (cytat za PAP).

cwmuu7ewcaaycl4

Wszystko na pozór jest OK. Reformujmy UE, a nie wychodźmy z niej. Ale jeśli dokładnie wczytać się w tę wypowiedź, to widać jasno poziom lekceważenia, obojętności i w sumie obcości wobec tego, co europejska integracja przynosi Europie i Polsce. I nie sposób nie dostrzec triumfującej nuty satysfakcji w tym opisie europejskiej rzeczywistości, co jest smutne, przerażające i groźne.

(TO JUŻ JEST PEWNE. PiS I PREZYDENT NIE DOTRZYMALI JEDNEJ Z NAJWAŻNIEJSZYCH SWOICH OBIETNIC WYBORCZYCH!!!)

cwnehm4w8aeptqw

To wypowiedź kogoś, kto w tej Unii czuje się nie tylko niepewnie, ale też obco. Kogoś, kto nie jest wewnątrz, ale na zewnątrz. Kogoś, kto tej Unii nie lubi, która go drażni i uwiera.

A my jesteśmy członkiem tego europejskiego klubu. To o nas pani premier jest łaskawa mówić, że jesteśmy pogrążeni w degrengoladzie. I wbrew deklarowanej chęci reformowania klubu nie jest ona tak oczywista. Wręcz przeciwnie, wszystkie działania rządu dowodzą, że to Unia przeszkadza mu we wprowadzaniu „dobrej zmiany”. Wtrąca się ze swoimi nieznośnymi nawoływaniami o przestrzeganie prawa i konstytucji, a przecież suweren zdecydował, że PiS może wszystko. UE chce nam narzucić jakichś nieznośnych uchodźców, a przecież my, Polacy, świetnie sobie tu sami żyjemy, z naszymi tradycjami i naszym poczuciem wielkości. Nic tu po obcych. Jasne, trochę pieniędzy nam się przyda, ale nie dajmy się zwariować ani sobie wmówić, że coś dostajemy za darmo. Przecież jesteśmy wielkim narodem, niech Unia to wreszcie zrozumie, że dawanie nam pieniędzy to dla niej wielki przywilej!

cwpqcdwwiaasqhd

A na poważnie. Europa usłyszała, co premier polskiego rządu myśli o Unii – że jest pozbawionym wartości rozkładającym się tworem. Tak pogardliwie nikt jeszcze o UE nie mówił. Politycy PiS na użytek swojego elektoratu prężą muskuły i z arogancją dezawuują wszystko, co wspólnocie udało się osiągnąć przez ostatnie powojenne lata. Taka arogancja nam się nie opłaca, bo na Zachodzie słychać już głosy, że rozszerzenie UE o kraje Europy Środkowo-Wschodniej było błędem, a rząd PiS tylko utwierdza w tym przekonaniu. Taka polityka zemści się na nas prędzej czy później.

cwnqjtqwcaawwqb

Nikt w Europie dziś nie twierdzi, że UE nie jest w kryzysie. Ale jest zasadnicza różnica tonów. Jedni mówią o degrengoladzie, a inni z troską.

cwpstfqw8aavm0d

Zygota to nie jest życie, a już na pewno nie życie ludzkie. Jeśli zgodzimy się na taką definicję życia i zaczniemy zarodek otaczać nimbem świętości, to już żeśmy sprawę przegrały. Bo wtedy rzeczywiście każdy przypadek aborcji będzie morderstwem – mówi filozofka Agata Bielik-Robson

Solidaryzuje się pani z piosenkarką Natalią Przybysz, która przyznała się do aborcji i spotkała ją za to gigantyczna krytyka?

Agata Bielik-Robson: Tak, jak najbardziej. Uważam, że to jest głos odważny, bezkompromisowy i bardzo w tej chwili potrzebny. Pokazuje, że nie wystarczy tylko zachowanie tzw. kompromisu aborcyjnego, że trzeba walczyć o to, żeby dostęp do aborcji był swobodniejszy. To jest głos pokazujący, o co naprawdę w tej debacie chodzi. Że my, kobiety, chcemy mieć prawo do samostanowienia. Że chcemy być jednostkami w nowoczesnym, liberalnym w sensie tego słowa. Jeśli pani Natalia uznała, że kolejna ciąża w jakiś sposób zrujnuje projekt jej własnego życia, do którego była przywiązana, to ja przecież nie rzucę w nią kamieniem.

bielik-robson-2

A dlaczego nawet kobiety, które opowiadają się za powszechną dostępnością aborcji, tym razem zareagowały tak: Natalia Przybysz szkodzi sprawie, bo pokazała, jak bardzo trywialne są powody przerywania ciąży.

– To, o czym opowiedziała, to wcale nie jest trywialny powód. Niepokoi mnie to, że strona liberalna w dużym stopniu przejęła tę atmosferę grozy, która w dyskursie katolickim otacza życie poczęte. Za bardzo przyswoiłyśmy ten wzniosły język, zgodnie w którym życie ludzkie zaczyna się od samego poczęcia. Ja na takie ujęcie sprawy się nie zgadzam. Dla mnie zygota to nie jest życie, a już na pewno nie życie ludzkie. Dobrze zaplanowana, wczesna aborcja nie oznacza uśmiercenia dziecka. Naprawdę chciałabym, żebyśmy zachowały świadomość, że jeśli zaczniemy mówić tym językiem, to tym samym wpiszemy się w logikę strony katolicko-prawicowej. Jeśli zgodzimy się na taką definicję życia i zaczniemy zarodek otaczać nimbem świętości, to już żeśmy sprawę przegrały. Bo wtedy rzeczywiście każdy przypadek aborcji będzie, powiedzmy sobie szczerze, morderstwem.

Prawica przypomniała z kolei, że ta sama Natalia Przybysz kilka lat temu mówiła, że dziecko oducza egoizmu, każdy powinien je mieć. Wzięła też udział w akcji na rzecz obrony pszczół. Więc jak to jest, pytano, pszczółek broni, a dzieci nie?
cwmux0ewiaa-osx

– No, ale ona ma dwoje dzieci, więc o co chodzi? Ma dwoje i dosyć. I ma prawo, by w imię poszukiwania własnego szczęścia dokonać aborcji. A pszczółek broni, bo są to żywe istoty, które czują, mają instynkt samozachowawczy, w związku z tym mają również prawo do życia. Natomiast zarodek nie jest jeszcze samodzielną istotą. Jeśli naprawdę pozwolimy narzucić sobie ten język, zgodnie z którym usunięcie zarodka oznacza dzieciobójstwo, to powtarzam raz jeszcze: jesteśmy skończone. Wszelkie nasze żądania będą brzmieć nielogicznie. Nie można bezkarnie mordować istot żywych. A tym bardziej istot ludzkich.

nacjonalistyczna

Adam Michnik w programie „Tomasz Lis” podsumował rok rządów PiS. – „Zdeklarowany klasyk Karol Marks powiedział: – „Narodowi i kobiecie nie daruje się tej chwili nieuwagi, w której uległa jakiemuś łobuzowi”. Teraz ja bym darował. Chwila była zła. To był zbieg okoliczności. Kobieta jednak oprzytomniała i z pazurami wyszła na ulicę. Kaczyński musiał własny język połknąć na oczach całego społeczeństwa”.
Szef „Wyborczej” uważa, że obecnie przeżywamy zły sen, który musi się skończyć. – „Mamy za sobą piękny ćwierć-wieczny sen, z którego nigdy się nie obudzę. I zrobię wszystko, by mój kraj w tym śnie znowu się pogrążył”. Oceniając minione lata przyznaje, że nie wszystko było dobrze, bo nigdy wszystko nie jest dobrze, ale przynajmniej był to normalny kraj normalnych ludzi. Niespodziewanie stało się coś, co było efektem chwilowego zapomnienia się. – „To jest tak samo jak z piękną kobietą, która nagle idzie na noc z łobuzem, ale potem przytomnieje. Polska też oprzytomnieje – wierzę w to głęboko” – mówi Michnik.

W odpowiedzi na wątpliwość, czy to aby o jedną noc chodzi, czy aby nie jesteśmy przegrani na dłużej, czy sam Michnik nie czuje się przegrany, stwierdza: – „Mimo wszystko jestem optymistą. Nie czuje się przegrany. Mam poczucie, że ciągle jeszcze żyję w kraju niepodległym, w którym demokracja jest niszczona, ale wolność do końca jeszcze nie została zniszczona”.

cwlpfjgweaahefp

Mimo że rządzą dziś Polską ludzie, których uważał za niegodnych tego zaszczytu, że zakwestionowano kierunek proeuropejski oraz wygląda na to, że maszerujemy na wschód – jest optymistą. Mimo że towarzyszą temu świetne notowania partii rządzącej, a na dodatek samodzielną władzę sprawuje jeden człowiek, czyli wróciliśmy do PRL i mamy pierwszego sekretarza – jest optymistą. Mimo że wolne media są w trudnej sytuacji i za chwilę mogą być w jeszcze trudniejszej, a gazeta, która uchodziła za prawdziwe imperium słania się – jest optymistą.

Adam Michnik uważa, że nie przegrał, bo kiedy uczestniczy w marszach KOD-u i spotyka się z ludźmi to ma poczucie, że żyje w wolnej Polsce, jakiej w czasach PRL nie było. – „Takich ludzi wtedy nie było, a w każdym razie było ich znacznie mniej. Byli w KOR-ze, podziemnej „Solidarności” , ale nie było ich aż tylu. Jestem optymistą. Jestem głęboko przekonany, że Polska zrzuci z siebie ten ciężar, który przyszło jej teraz dźwigać… bo znam ludzi z KOD-u i z opozycji. Wiem, jak myślą. Zwyciężą!”.

Waldemar Mystkowski pisze o posadzie dla Misiewicza z podkomisji Macierewicza.

berczynski

Francuski Airbus za zakup Caracali w ramach offsetu chciał z łódzkich Wojskowych Zakładów Lotniczych Nr 1 zrobić jeden ze swoich filarów produkcyjno-technologicznych. Państwo polskie miało mieć 90 proc. udziałów. Bylibyśmy zatem właścicielami najwyższej myśli technologicznej – takie gołąbki czasami wpadają same do gąbki. Niestety, Antoni Macierewicz powiedział Francuzom: nie. Należy głęboko się zastanawiać, dlaczego minister obrony pozbawia nas takich atrakcyjnych ofert i dlaczego jego działania są szkodliwe dla Polski. Łódzkie zakłady zatem pozostaną technologicznie na tym samym zacofanym poziomie króla Ćwieczka, a w „nagrodę” dostaną jako szefa Rady Nadzorczej eksperta smoleńskiego Wacława Berczyńskiego.

cwlnzclxeaut0ct

Berczyński to kolejny Misiewicz w talii fachowców Macierewicza. Oryginalny Misiewicz nie ma nawet licencjatu, choć się chwalił, że studiuje prawo, zaś Berczyński chwalił się, że badał dziesiątki katastrof lotnictwa wojskowego w USA, co jest jawnym kłamstwem, gdyż jego nazwisko nie występuje w żadnej dokumentacji. Twierdził ponadto, że pracował jako konstruktor w zakładach Boeinga, lecz był tam zatrudniony tylko jako informatyk. Można rzec, iż ma doświadczenie eksperckie podobne do innego członka podkomisji Macierewicza, Jana Obrębskiego, który tak określił swoje kwalifikacje: – „Już od kilkuletniego chłopca interesowałem się bardzo lotnictwem, modelarstwem lotniczym. Oprócz tego, wykonałem kilkaset godzin lotów odrzutowcami pasażerskimi jako pasażer, przyglądając się temu, jak pracują skrzydła i silniki samolotów w czasie lotu. W związku z tym czuję się dość kompetentny w tym zakresie. Jeżeli chodzi o materiały wybuchowe i skutki ich użycia, to jako dziecko oglądałem wybuchające stodoły w czasie pożarów po wojnie”.

Do Berczyńskiego należy copyright „wybuchu na wysokości 30 metrów”. Tak ten Misiewicz zdiagnozował przyczynę katastrofy smoleńskiej. Jego autorstwa jest także pomysł zbudowania modelu smoleńskiego Tupolewa, który ma kosztować kilka milionów zł. Berczyński mówił dla tygodnika „wSieci”: „Powstanie wierna kopia samolotu w mniejszej skali. Sprawdzimy, jak Tu-154M zachowuje się w różnych sytuacjach w locie, przy lądowaniu, ze zmiennym położeniem klap, również przy utracie końcówki skrzydła”.

cwltilnxyaatk_g

cwltjzgwcaamyed

Możliwe, że zamiast Caracali łódzkie zakłady będą budować model Tupolewa. Wróć! Będą budować zabawkę dla stetryczałych dzieciuchów. Walną nim o brzozę. To i tak będzie bardziej bezpieczne, niż wcześniejszy pomysł, aby kupić oryginał Tupolewa, zaś brzozę umieścić na rozpędzonym samochodzie i pierdyknąć w nią samolotem w locie nurkującym. Można mniemać – i jest to prawdopodobne – iż Wojskowe Zakłady Lotnicze Nr 1 w Łodzi będą restrukturyzowane na model zakładów w Tworkach. Ale bodaj w Polsce żaden pielęgniarz ani pacjent nie zarabia tyle, ile Berczyński (a jest na emeryturze): 8 tys. Zł miesięcznie jako szef podkomisji od zamachu smoleńskiego, tudzież różne usługi konsultacyjne dla MON. Ostatni rachunek, jaki wystawił Berczyński ministerstwu to 10 tys. zł. Ile zaś będzie brał za radę nadzorczą? Czort wie, bo to może być tajemnica handlowa, a nawet wojskowa.

Miały być Caracale, a będzie mniejszy model Tupolewa, czyli karakan.

cwmfdeuwaaantoa