Posts Tagged ‘Beata Gosiewska’

I JUŻ WIADOMO ZA CO NAGRODA :))) Genialny rysunek: Piotr Hajda.

cxvnuf0w8auxzrk

OJCIEC RYDZYK DOSTAŁ MEDAL ZA PATRIOTYZM OD SŁUŻBY OCHRONY KOLEI 🙂 Teraz czekamy na wpłatę. Kolej jest bogata a ojciec potrzebujący.

cxxvm76xeaa4brz

Joanna Senyszyn domaga się odszkodowania za zmarłego w katastrofie smoleńskiej Przemysława Gosiewskiego!

senyszyn

Lubiłam się pośmiać z sejmowych wystąpień posła Gosiewskiego. Od ponad sześciu lat jestem pozbawiona tej wątpliwej, bo wątpliwej, ale rozrywki. Wyceniam moje cierpienie skromnie. Na 861 zł.

Skąd taka kwota? W latach 2001-2010 poseł Gosiewski wygłaszał z trybuny sejmowej średnio 41 wypowiedzi rocznie. Każda dla PiS warta majątek, a dla mnie symboliczną złotówkę. Gdyby nie zginął, mógłby być posłem do emerytury, czyli przynajmniej do 2031 roku. Ominęło mnie już 369, a stracę jeszcze 492 jego wystąpienia.

Moje żądanie jest jest w pełni uzasadnione. Wszak w drugiej turze roszczeń pazerne rodziny ofiar smoleńskiej katastrofy żądają pieniędzy już nie za cierpienie wywołane utratą bliższych lub dalszych krewnych, ale za brak rozrywek, które za życia nieboszczycy rzekomo zapewniali pociotkom. Wymieniane są wycieczki do Japonii i do Warszawy, a nawet rozmowy przez telefon.

Wszyscy Polacy przeżyli traumę 10 kwietnia 2010. Toteż każdy, kto cierpi, niech wyceni swoją stratę i występujcie do Macierewicza – pisze na swoim blogu Joanna Senyszyn.

cxupituwiaemwwf

CZY PRZY KOLEJNYCH EKSHUMACJACH BĘDĄ KOLEJNE ODSZKODOWANIA?

cxu-e3zweaawhsh

cxu-kzqweaa7b8c

Jan Hartman pisze o kolejnych nieboszczykach, których chce zawłaszczyć nekrolub Antoni Macierewicz:

macierewicz

Antoni Macierewicz zamierza sprowadzić do Polski prochy Ignacego Matuszewskiego, wybitnego żołnierza i dyplomaty II RP, piłsudczyka. Tylko się cieszyć! Tak się przypadkiem składa, że ta znamienita osobistość to stryj mojej dalekiej krewnej Marii Mostowskiej, z której rodziną bardzo się przyjaźnię.

Maria Mostowska sama jest osobą zasłużoną – była uczestniczką powstania warszawskiego, i to nie byle jaką. Jest też wdową po wielkim matematyku Andrzeju Mostowskim oraz zapewne najstarszą warszawianką, która nieprzerwanie mieszka w tym samym warszawskim domu – od czasów głęboko przedwojennych.

Tak się składa, że ciocia Maria Mostowska nie należy do „biało-czerwonej drużyny” i w najmniejszym stopniu nie skłania się ku aktualnej władzy i jej narracji historycznej. Nie przypuszcza też, aby świat PiS podobał się jej stryjowi. Niestety, macherów od propagandy nacjonalistycznej, mającej podbudowywać rządy PiS jako jedynych moralnych spadkobierców jedynie słusznych narodowo-katolickich tradycji, nie obchodzi, komu tam z nimi po drodze, a komu nie. Martwi głosu nie mają. Żywi też nie – jeśli ich głos miałby być nieprawomyślny.

Prawdziwi patrioci nie muszą pytać bliskich, czy życzyliby sobie, aby wykorzystywano wizerunek osoby, która jest im potrzebna dla celów „polityki historycznej”. Władza jest władzą i ma zawsze rację. I może robić, co chce, nikogo o opinię i pozwolenie nie prosząc. Będzie więc Matuszewski nowym bohaterem pisowskim, a nad jego grobem zapewne przemówi sam Antoni Macierewicz. od Mieszka do Matuszewskiego – cała Polska czekała na PiS i zza grobu błogosławi!

Maria Mostowska, choć bardzo wiekowa, umysł ma bystry i w kaszę sobie dmuchać nie daje. Napisała do Macierewicza taki oto list otwarty, który niniejszym tu w całości cytuję, aby uczynić jego otwartości zadość. Niech przynajmniej niektórzy wiedzą, że nie do końca ich ci on, ten Ignacy. I jako to się w tym „całuję rączki” towarzystwie traktuje stare panie, bohaterki powstania, jeśli tylko nie chcą tańczyć, jak im władza zagra.

cxu4xfjw8aero-k

Maria Mostowska, z domu Matuszewska, bratanica Ignacego Matuszewskiego, uczestniczka Powstania Warszawskiego – do ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza

Z największym zaskoczeniem dowiedziałam się z mediów o planowanym sprowadzeniu do Polski szczątków mego stryja Ignacego Matuszewskiego i pochowaniu ich na Powązkach, jak również o powstaniu specjalnego Komitetu dotyczącego tej sprawy, w skład którego wchodzi m.in. minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Sprawa ta wywołuje we mnie silne emocje: z jednej strony cieszy mnie, że postać mego stryja i jego zasługi dla Polski staną się znane Polakom, z drugiej jednak strony czuję się dotknięta, że nie zawiadomiono ani mnie, ani pozostałych członków naszej rodziny o planowanych działaniach; że dowiadujemy się o nich z mediów.

Mój niepokój budzi również fakt, że polityka historyczna obecnego rządu tworzy panteon bohaterów według wątpliwego klucza. Nie chciałabym, żeby postać mego stryja Ignacego Matuszewskiego stawiana była w jednym rzędzie z takimi osobami jak major Łupaszka i jemu podobni.

popodklada

Agata Kornhauser-Duda po raz kolejny została wywołana do tablicy przez Platformę Obywatelską. Rafał Trzaskowski stwierdził w niedzielę, że wierzy, iż Pierwsza Dama jako była nauczycielka przekona prezydenta Andrzeja Dudę, by ten zawetował PiS-owską reformę oświaty. Czy to wystarczy, by zmotywować ją do działania?

RAFAŁ TRZASKOWSKI

poseł Platformy Obywatelskiej w TVN24

Ustawa na szczęście nie wejdzie w życie, bo przecież pan prezydent na pewno wzniesie się ponad polityczne podziały i zawetuje tę ustawę. Wierzymy w pana prezydenta. Wierzę w to, że pierwsza dama wypowie swoje zdanie i pan prezydent weźmie to pod uwagę. Czytaj więcej

W ten sposób Platforma Obywatelska domaga się podjęcia działań przez Agatę Kornhauser-Dudę, która do chwili wyboru jej męża na prezydenta była cenioną krakowską nauczycielką. Jako Pierwsza Dama RP znana jest jednak z biernej postawy.

Krytykowano ją m.in. podczas zamieszania wokół skrajnie prawicowego projektu antyaborcyjnego. W tej sprawie wypowiadała się przed laty Maria Kaczyńska, obecna Pierwsza Dama pozostała jednak wycofana. Agata Kornhauser-Duda dotyka tylko bezpiecznych tematów. Głównie zajmuje się pomocą dzieciom z niepełnosprawnością i nietypowymi lekcjami języka niemieckiego.

cxucugsxeaizhoq

Rzeźba przedstawia Andrzeja Dudę.

cxu7-niweaamsgk

WRESZCIE KTOŚ TO POLICZYŁ

cxqthxlxaaamm20

WSZYSCY WSPIERAMY HANKĘ ZDANOWSKĄ – NAJLEPSZĄ PREZYDENT ŁODZI OD WIELU LAT, KTÓRA WALCZY Z PiSEM.

cxvry_txcaubyck

Pułkownik Adam Mazguła w ostatnich miesiącach nieraz dał się we znaki rządzącym. Przed miesiącem kwestionował patriotyzm ministra Macierewicza.

Jego zdaniem ustanowienie Jezusa Chrystusa Królem Polski „to niebywałe pogwałcenie praw obywatelskich”.

adam-mazgula

CZY MYŚLELIŚCIE ROK TEMU, ŻE DZIŚ BĘDZIEMY ŻYLI W KRAJU ABSURDÓW?

cxs-rwkw8ae7fif

Waldemar Mystkowski pisze o pożegnalnym wywiadzia w „Newsweeku” z prof. Andrzejem Rzeplińskim:

ferdynand

Za niecały miesiąc prof. Andrzej Rzepliński kończy 9-letnią kadencję w Trybunale Konstytucyjnym. „Newsweek” żegna go na okładce wywiadem z nim przeprowadzonym. Prof. Rzepliński rok temu nie był znany szerszej publiczności i wydawało się, że tak pozostanie, bo wybitni prawnicy nie są od tego, aby świecić fizjonomią w mediach, ale by świecić rozumem, który nie jest medialny.

Zdarzyła się jednak Polsce taka partia rządząca jak PiS i jej prezes Jarosław Kaczyński. Niby jest w demokracji prawidłowość; wyczerpuje się jedna formacja polityczna, zastępuje ją inna o innym programie rządzenia i światopoglądzie. Rotacja w demokracji ożywia politykę i życie społeczne. W Polsce zdarzył się przypadek, który może jej życie odebrać, bo PiS jest złogiem zalegającym krwioobieg demokracji, niszczącym ją od wewnątrz, niszczącym organy państwa demokratycznego.

Jednym z takim organów jest Trybunał Konstytucyjny, któremu PiS zaaplikował dawkę chorobową. Czy wyjdzie z tego, czy ten organ zostanie amputowany? A pytanie egzystencjalne: czy można żyć bez wątroby? Bo Trybunał odcedzał trucizny niekonstytucyjne. Dopóki stał na czele (jeszcze przez niecały miesiąc będzie strażnikiem) prof. Rzepliński, walczył z podrzucanymi pisowskimi toksynami.

cxvb8xyweaqe2lo

Jak będzie potem? Albo amputacja, albo martwy organ TK, który prędzej czy później zakazi cały organizm państwa prawa. Zakazi bezprawiem. Rzepliński mówi, iż pewne procesy już są nie do zatrzymania, a ich autorzy są tego świadomi. Szczególnie dobrze to widać z perspektywy zagranicznej. Tracimy poparcie elit światowych. Konserwatywni prawnicy amerykańscy nie wierzą, że ciężka praca społeczeństwa jest zatracana przez obecną władzę PiS: „Amerykanie są wkurzeni, bo dawali Polskę za przykład transformacji do demokracji i rządów prawa, podkreślając, że jeśli się ciężko pracuje, to musi się udać. I rusza się wtedy do przodu” – mówi prezes TK.

Rzepliński porównuje rządy PiS do „demokracji Kiepskich”, którzy kierują się zasadą woli – „jak to nie można, skoro można?”„Jacyś zakompleksieni ludzie o przegranych życiorysach dostali narzędzie do ręki, którym się posługują jak cepem. W wyzywaniu, obrażaniu i wzywaniu do przemocy są bezkarni”.

Po zdemolowaniu Trybunału Konstytucyjnego przychodzi czas rozprawy z sędziami. To już się dzieje. Prokuratura Ziobry prowadzi śledztwa przeciwko sędziom, nie informując o tym. Prokuratorzy nadzorują pracę sędziów i wydawane przez nich wyroki. Mediom umyka utworzony w Prokuraturze Krajowej nowy departament, który zajmuje się przestępczością sędziów i prokuratorów. Toż to już czysta postać PRL-u, to „dziarskie kroczenie w kierunku Polski Ludowej”.

Z prof. Rzeplińskim odchodzi pierwszy etap walki społeczeństwa obywatelskiego o zachowanie praworządności w Polsce. Postać to wybitna, która będzie obecna w przestrzeni publicznej. Mimo wszystko ten wywiad napawa optymizmem, chociaż naprzeciwko mamy nie trzymających standardów prawa i demokracji pisowców. Mimo wszystko Ferdynand Kaczyński jest do ogrania w swoim gabinecie z telewizorem na Nowogrodzkiej, a jego Paździochy Ziobry, Błaszczaki nie wytrzymają konfrontacji z rzeczywistymi wartościami. Tombak zawsze przegrywa z kruszcem.

cxvzgnpxcaa4sq

Kleofas Wieniawa o innym ważnym wywiadzie w wiadomo.co z Grzegorzem Schetyną:

schetyna-rzady

Zmienimy konstytucję, program in vitro i media publiczne będą finansowane z budżetu, nie chcemy naruszać kompromisu aborcyjnego, ale antykoncepcja i badania prenatalne będą powszechnie dostępne, tabletka dzień po bez recepty, a program 500 Plus musi obejmować wszystkie dzieci.

cxuq9eyxuaedzfq

Węzłowe punkty wywiadu.

„Platforma ma skręcić w prawo? To absurdalna nadinterpretacja. Platforma jest i była partią konserwatywno-liberalną, a konserwatywna kotwica jest po to, by nie dryfować tylko w jedną z tych stron. Musimy sięgnąć do korzeni, powinniśmy być partią centrową.”

„Liberalni jesteśmy w gospodarce, ponieważ nie zgadzamy się na szkodliwe rozdawanie pieniędzy, a to właśnie robi PiS, dzięki czemu ma poparcie środowisk lewicowych, co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia.”

„Nie zamykamy przed liberalną lewicą drzwi. Zapraszamy ją do debaty. Nie po to, by zmieniać poglądy, ale po to, by wspólnie rozmawiać o projekcie szerokiego centrum.”

„Staramy się tłumaczyć Nowoczesnej, że nie ma sensu się kłócić, bo za dwa i pół roku i tak usiądziemy do stołu, żeby rozmawiać o ratowaniu Polski. Jeżeli między mną a Petru będą takie same kłótnie, jak między Millerem a Palikotem, to skończy się tak samo.”

„Chciałbym mieć klucz do emocji Polaków, którzy dadzą nam zwycięstwo i odsuną Jarosława Kaczyńskiego od władzy za trzy lata, ponieważ Polska nie przeżyje w dobrym stanie kolejnej kadencji rządów PiS.”

„W Polsce stało się coś bardzo złego. Ludzie nie spędzają razem świąt, rodziny są podzielone przez politykę, kłócą się, nie chcą na siebie patrzeć, a to znaczy, że coś złego stało się z naszą wspólnotą. Nie można tego lekceważyć.”

„Jeśli prezydent chce wspólnych obchodów, to niech zaprosi swoich poprzedników – Wałęsę, Kwaśniewskiego i Komorowskiego – i niech w czwórkę ustalą coś, co będzie wspólnotowe.”

„Powinniśmy myśleć o tym, jak stacjonujące na zachodzie oddziały NATO-wskie przerzucić na wschód, nie jak obsadzać ludzi w domkach letniskowych. Świat, Europa, NATO widzą to przecież i przecierają oczy ze zdumienia. To jest ten sam wymiar absurdu, co Mistrale za dolara.”

„Rządy PiS skończą się szybciej niż nam się wydaje.”

cxvex2gwgaa1crv

Schetyna boryka się z interpretacją ideową, powinien postawić na opis, a nie na dogmatyczną semantykę. Niemniej narracja Platformy zaczyna nabierać wiatru w żagle, acz to jeszcze za mało, ale to już coś.

Wypracować narrację winien gabinet cieni, nie tylko składający się z polityków PO. PiS skończy się szybko, trzeba mu jednak pomóc. Już dzisiaj formułować, jak mają wyglądać zabezpieczenie ustrojowe, demokratyczne, aby Polska nie była rozwalana jak obecnie.

A WY, JAKIE MACIE PLANY NA JESIEŃ? 🙂

cxvuk5dxeaauj8c

LEPSZEGO PODSUMOWANIA NIE TRZEBA :))))

cxvqaikxuaaj1jg

Reklamy

Świetny pomysł 😀😀😁

cxncfckwiaawghu

ŻEGNAJ EUROPO. JESTEŚMY JUŻ OFICJALNIE Z INNEGO ŚWIATA.

cxojctlwgaq5f-q

19 listopada 2016 r. polski Kościół katolicki przyjął Jezusa za swojego króla i pana. Wydarzenie ma co najmniej dwa zadziwiające aspekty: jeszcze do niedawna Episkopat nie popierał intronizacji Jezusa. Poza tym w uroczystości bierze udział Prezydent RP.

Msza Św. okazji Jubileuszowego Aktu Przyjęcia Jezusa Chrystusa za Króla i Pana odbyła się w Krakowie-Łagiewnikach. W uroczystości wziął udział Prezydent RP Andrzej Duda i jak poinformował OKO.press dyrektor Biura Prasowego Prezydenta RP, Marek Magierowski, była to wizyta oficjalna. Będąc w Łagiewnikach Duda uniknął kłopotliwego zapewne dylematu, czy przyjąć delegację demonstracji nauczycielskiej, która przyniosła do Pałacu Prezydenckiego petycję, by prezydent zawetował ustawy oświatowe.

NO TO JUŻ WIADOMO, DLACZEGO TRZEBA DEPORTOWAĆ ATEISTÓW…

cxojrbcxuaaz9fd

Choć nazwa samej uroczystości nie mówi nic o intronizacji Jezusa na króla Polski, to jednak Akt Przyjęcia rozpoczyna się słowami:

„Nieśmiertelny Królu Wieków, Panie Jezu Chryste, nasz Boże i Zbawicielu! W Roku Jubileuszowym 1050-lecia Chrztu Polski, w roku Nadzwyczajnego Jubileuszu Miłosierdzia, oto my, Polacy, stajemy przed Tobą [wraz ze swymi władzami duchownymi i świeckimi], by uznać Twoje Panowanie, poddać się Twemu Prawu, zawierzyć i poświęcić Tobie naszą Ojczyznę i cały Naród”.

cxqnh16wqaajkvd

KOŚCIÓŁ ZWALNIA WARUNKOWO Z SIÓDMEGO PRZYKAZANIA? O CO KU…WA CHODZI? PRZED KIM SIĘ CHRONIĄ? A MOŻE PRZED GŁUPOTĄ?

niech

Pod hasłem „Nie dla chaosu w szkole” w samo południe ruszyła z pl. Piłsudskiego w Warszawie demonstracja przeciw zapowiedzianej reformie edukacji i likwidacji gimnazjów. Po odśpiewaniu hymnu narodowego wielotysięczny tłum przeszedł ulicą Królewską, Krakowskim Przedmieściem, Nowym Światem, przez plac Trzech Krzyży, Alejami Ujazdowskimi, ulicą Matejki i zatrzymał się przed budynkiem Sejmu. Tam manifestujący usypywali kopiec z kredy, mający symbolizować „złamane kariery edukacyjnej uczniów oraz zawodowej – nauczycieli”. Wielu z nich niosło flagi, trąbki i transparenty, na których można było przeczytać m.in.: „Stop reformie edukacji”, „Jesteśmy za ewolucją, nie za egzekucją”, „Nie niszczcie naszego gimnazjum”, „Gimnazja są super”, „Nie zabijajcie edukacji”, „Reforma – edukacyjny zamach stanu”. Były też osoby z przyczepionymi długimi papierowymi nosami Pinokia, symbolizującymi kłamstwa minister edukacji Anny Zalewskiej.

Według głównego organizatora manifestacji – Związku Nauczycielstwa Polskiego – uczestniczyło w niej około 50 tysięcy osób, przybyłych do stolicy z różnych stron Polski. Razem z ZNP organizatorem protestu było kilkanaście organizacji i stowarzyszeń. Nie zabrakło polityków opozycji, m.in. PO i Nowoczesnej.

cxqh2r_xeaajgq3

– „Protestujemy przeciwko chaosowi, zamętowi i demontażowi polskiej oświaty, który jest realizowany przez działania MEN i znalazł odzwierciedlenie w projektach ustaw” – mówił do zgromadzonych szef ZNP Sławomir Broniarz. Zwrócił się z gorącym apelem do rządzących: „Nie burzcie tego, co mamy, co wspólnie tysiące nauczycieli, rodziców, samorządów terytorialnych, dyrektorów szkół, a przede wszystkim uczniów zbudowało w ciągu siedemnastu lat; nie niszczcie dorobku gimnazjów”. Przekonywał, że „polska szkoła potrzebuje wsparcia, różnorodnej pomocy, ale na pewno nie potrzebuje pomocy w postaci koparek, spychaczy i dźwigów, bo tak odbierane są planowane zmiany. Polska szkoła nie potrzebuje rewolucji”.

Zaraz po rozpoczęciu manifestacji delegacja, w skład której weszli przedstawiciele rodziców, nauczycieli i samorządowców udała się do Pałacu Prezydenckiego, gdzie złożyła petycję do prezydenta Andrzeja Dudy z apelem o zaniechanie reformy. Niestety, pan prezydent nie znalazł dla nich czasu. Delegaci pozostawili jednak w Pałacu księgi dokonań gimnazjów – „Aby obalić nieprawdziwe, obraźliwe dla uczniów i nauczycieli stwierdzenia, że gimnazja się nie sprawdziły. Dobrze by było, by ktoś spoza naszego środowiska spojrzał na dokonania gimnazjów” – uznali.

cxqm2c1w8aaoacy

W przemówieniach padało wiele desperackich i rozpaczliwych stwierdzeń: „Polska oświata nie potrzebuje likwidacji gimnazjów, ale mądrych i przemyślanych zmian”; „Nie chcemy pisanych na kolanie podręczników – wołali – nie chcemy, żeby nasze dzieci były przesuwane pomiędzy szkołami jak pionki”. – „Jestem rodzicem dziecka, które uczy się w gimnazjum nr 25 w Gdańsku; gimnazjum, które zostanie zlikwidowane” – mówił Andrzej Chmielewski, tata z inicjatywy „Zatrzymać Edukoszmar”. – „Te zmiany, nie nazwę ich reformą, bo to są zmiany, a nie reforma, są nieprzemyślane, niezaplanowane, kolidują w wielu miejscach, są po prostu barbarzyństwem na miarę Hunów albo zaborów. Tak traktowana polska edukacja nie była od czasów zaborów” – dodał Chmielewski.

Dorota Łoboda z ruchu „Rodzice przeciw reformie edukacji”, podkreśliła, że nie tylko nauczyciele, ale również rodzice nie chcą zmian w edukacji. „Pani minister powołuje się na głos rodziców, mówiąc, że to my chcemy tej reformy. Nie, pani minister, my tej reformy nie chcemy. My chcemy dla naszych dzieci nowoczesnej szkoły patrzącej w przyszłość, a nie w przeszłość, a przede wszystkim szkoły przewidywalnej”.

Związkowcy nie wykluczają strajku generalnego w szkołach. Miałoby do niego dojść na przełomie roku. Wcześniej ZNP planuje przeprowadzić referendum strajkowe.

CO SIĘ STAŁO? PANI BEATO, TO ZDECYDOWANIE ZA MAŁO. NIECH PANI SIĘ JESZCZE ZASTANOWI. JAK ŻYĆ BEZ 5 MILIONÓW?

cxqtmz1xaaeo7sk

• Gosiewska: „Uzgodniłam ustną formę ugody z ministrem Macierewiczem”
• Chodzi o zadośćuczynienie po śmierci jej męża w katastrofie smoleńskiej
• Europosłanka ma dostać nie 5 milionów złotych, lecz 750 tysięcy złotych

– Swoje oczekiwania zweryfikowałam do wysokości, jakie MON wypłaca rodzinom, której górną granicą jest 250 tys. zł – powiedziała w rozmowie z „Super Expressem”

Beata Gosiewska. Taką sumę ma otrzymać europosłanka oraz dwójka jej dzieci. Wcześniej wdowa po Przemysławie Gosiewskim miała domagać się od państwa wypłacenia 5 milionów złotych, a suma miała być podzielona między nią a najbliższych członków rodziny. – Już wcześniej uzgodniłam ustną formę ugody z ministrem Antonim Macierewiczem. Przystałam na sumę, jaka jest wypłacana przez MON – powiedziała teraz.

cxohl6jwiaq5qbt

KTO SIĘ ZGADZA? 🙂

cxpxpjgxuaa4seg

Waldemar Mystkowski pisze o przemianie prof. Kika.

skora

Człowiek podobno zmienia się co siedem lat, zrzuca skórę węża. Ta mądrość jest proweniencji starej jak ludzkość. Wszak w Księdze Rodzaju mówi się o siedmiu latach chudych i siedmiu latach tłustych. Ta mądrość została zhumanizowana i w sensie metaforycznym dotyczy każdego z nas. Zmieniamy się, zrzucamy skórę przyzwyczajeń, liniejemy. Stajemy się lepsi, acz nie wszyscy.

Są ludzie, którzy skórę węża zrzucają szybciej, takim wężem okazuje się być prof. Kazimierz Kik. W polityce mówimy o poglądach i używamy innej odmiany metafory, pogodowej: zmienny jak chorągiewka na wietrze. I ta też pasuje do prof. Kika. Pozostanę jednak przy wężu, bo ten politolog ma ostre wyraziste poglądy, syczące.

Prof. Kik zmienił się nie do poznaki przez 4 lata, wyszło z niego szydło z worka, tj. wyszedł z niego wąż. W wywiadzie dla „Plus-Minus”, dodatku „Rzeczpospolitej”, nie może się nachwalić dobrej zmiany: – „PiS ma jakąś sensowną ofertę. Założenia programowe rządu Beaty Szydło są świetne, zarówno jeżeli chodzi politykę socjalną, jak i plan pobudzenia gospodarki wicepremiera Mateusza Morawieckiego. (…) To nieważne, czy 500+ da nam więcej dzieci, ważne, że pojawił się rząd, który robi coś dla ludzi”.

Tak syczy Kik na poprzednią ekipę rządzącą: – ”Przez wiele lat wspierałem siły, które niszczyły kraj. I gdyby utrzymywały się one u władzy jeszcze przez 10-15 lat, doprowadziłyby do całkowitego upadku Polski. Skoro 80 proc. naszej młodzieży chce wyemigrować z kraju, skoro w szkołach pielęgniarskich na siłę uczą angielskiego, to za 15 lat w Polsce zostaliby renciści, emeryci i nieuki, a cała nasza gospodarka wpadłaby w obce ręce”. Uzasadnienie pokrętne, bo wg Kika: fachu uczymy się, aby te umiejętności sprzedać obcym. Wężowato pokrętne. Piekielnie wykrętne, wężowate.

cxqthxlxaaamm20

Przypomnijmy kilka zdań prof. Kika z wywiadu dla TOK FM z 9 listopada 2012 roku: „Za sponiewieranie godności Rzeczypospolitej, za insynuacje polityczne, za niszczenie autorytetu najwyższych instytucji państwa polskiego, za przyczynianie się do utraty wiarygodności Polski w Europie Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz powinni siedzieć”.

Uff… – ”PiS zburzy wszystkie świętości i wartości, by przeforsować interesy Jarosława Kaczyńskiego”.Wystarczy. Tak cztery lata temu mówił prof. Kik, po czym zrzucił skórę węża. Szybko zmienił poglądy. Nie będę dochodził dlaczego. Acz zawsze mają identyczne podłoże: frukta.

Ktoś może zapytać: zmienił się wąż Kik, a dlaczego nie zmienia się Kaczyński? I w tym wypadku poręczna jest ta druga metafora pogodowa, bo pogoda zawsze jakaś jest. Czy to deszcz, czy słota, Kaczyński zawsze jest albo podobni mu psuje, tylko tacy jak Kik się zmieniają, wychodzą z nich węże. Dowodem tego jest, iż opis Kaczyńskiego przez prof. Kika sprzed 4 lat jest aktualny do dzisiaj.

cxoz6kdwgaaajc4

Kleofas Wieniawa do sylwetki Kika dorzuca:

cxpb8qmwqaakuvv

„Za sponiewieranie godności Rzeczypospolitej, za insynuacje polityczne, za niszczenie autorytetu najwyższych instytucji państwa polskiego, za przyczynianie się do utraty wiarygodności Polski w Europie Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz powinni siedzieć”.

I może się zarzekać, motywować dzisiejszym wyborem, być kauzyperdą we własnej sprawie, choć cztery lata temu słowa o Kaczyńskim i Macierewiczu mogły być cokolwiek na wyrost, dzisiaj nabierają właściwego znaczenia.

Dzisiaj widać, jak Kaczyński i Macierewicz zniszczyli Polskę na zewnątrz, a wewnątrz słabuje, słania się.

Cztery lata temu Kaczyński i Macierewicz niszczyli Polskę teoretycznie (w opozycji), dzisiaj niszczą praktycznie. Cztery lata temu można ich było posadzić za kraty, dzisiaj oni mogą posadzić za kraty.

Prof. Kik posadził swój rozum w oślej ławce. To też jakiś wybór, acz niegodny nauczyciela. Wyszło szydło z Kika.

cxpamzpxeaa-aa0

cwpvxxow8aaven3

Do incydentu doszło w lutym 2014 w kościele w Obrzycku koło Szamotuł w Wielkopolsce. Sąd okręgowy utrzymał decyzję sądu pierwszej instancji, który uznał księdza winnym – sprawę przypomniała ”Rzeczpospolita”.

cwprxgfxaaaimug

Podczas postępowania ksiądz nie przyznawał się do winy. „W czasie rozdawania komunii św. upuściłem komunikant, który spadł na posadzkę. Schyliłem się szybko, by nikt nie nadepnął, by nie doszło do profanacji. Schyliło się również dziecko, które odsunąłem ręką, by osobiście podnieść Najświętszą Hostię. To był mój obowiązek jako szafarza sakramentu, obowiązek wynikający z prawa kanonicznego, które nakazuje szafarzowi troskę o najdrobniejszą cząstkę konsekrowanej Hostii” – pisał w oświadczeniu, które można nadal zobaczyć na stronie parafii w Obrzycku.

„Medialny lincz”

Duchowny nie tylko bronił się przed zarzutami, ale również przeszedł do kontrataku. Jego zdaniem fałszywą informację o uderzeniu dziecka „podjęły media i rozpoczął się medialny lincz i wylewanie pomyj na jego głowę”.

„Kancelaria prawna, do której zwróciłem się o pomoc przygotowuje pozwy przeciw mediom o zniesławienie i przeciw wszystkim, którzy mnie oczerniają” – zapowiadał.

Śledztwo prowadzono na wniosek rodziców poszkodowanego dziecka, a także z oskarżenia publicznego. Prokurator uznał bowiem, że czynu dopuściła się osoba zajmująca wysoką pozycję w społeczności, w miejscu publicznym i przeciwko małoletniemu.

Sąd uznał jednak, że ksiądz dopuścił się naruszenia nietykalności cielesnej dziecka i skazał go na 5 tysięcy zł. grzywny. Obrona kapłana odwołała się od wyroku. Podnoszono, że ksiądz działał w stanie wyższej konieczności i domagano się powołania biegłego z zakresu doktryny Kościoła katolickiego, by ustalić, czy oskarżony miał obowiązek ratować hostię.

Samochód za 120 tys. zł

Oba wnioski zostały odrzucone w drugiej instancji. Sąd nie zgodził się również z tezą obrony, według której ksiądz będzie miał problem z zapłatą grzywny ze względu na miesięczny dochód dwukrotnie niższy od zasądzonej kary.

„Okazało się jednak, że nabył samochód o wartości 120 tys. złotych, a więc pojazd o wyższym niż przeciętny standardzie. To zdaniem Sądu budzi poważne zastrzeżenia co do rzeczywistej wysokości osiąganych przez niego dochodów” – pisze „Rzeczpospolita”.

cwqew8ww8aa4xw_

(PRZYPOMINAMY O LEPSZYM SORCIE STRAŻNIKÓW KONSTYTUCJI, KTÓRY SZYKUJE SIĘ DO PRZEJĘCIA TRYBUNAŁU)

cwp2k8_xuaawpph

A to jeswzcze lepsze.

gosiewska

Janusz Korwin-Mikke (dla tych którzy zapomnieli – taki pan w muszce) mówił, że idzie do Parlamentu Europejskiego niszczyć UE od środka za jej pieniądze. Chyba ma nowego sojusznika, bo posłanka do PE z PiS Beata Gosiewska uważa, że UE to tylko łagodniejsza forma komunizmu. Mimo tego bez mrugnięcia okiem w zeszłym roku przyjęła od niej prawie 100 tysięcy euro.

35 TYSIĘCY Z UE CO MIESIĄC. A PRZECIEŻ CHCE JESZCZE 5 MILIONÓW EXTRA PREMII. NAM JUŻ ZABRAKŁO SŁÓW…
cwsa4wvwqaaw8zw

– Unia Europejska zmierza w bardzo złym kierunku. Tak naprawdę jest to mniej totalitarna forma ustroju komunistycznego – orzekła Beata Gosiewska z Prawa i Sprawiedliwości w rozmowie z Telewizją Trwam. I w sumie nie byłoby w tym nic zaskakującego – politycy PiS często licytują się na eurosceptycyzm z Januszem Korwin-Mikkem i narodowcami. A miejsce udzielania wywiadu, czyli skrajnie antyunijna Telewizja Trwam, jeszcze mocniej skłania do zaostrzenia języka.

Ale jednak takie słowa z ust Beaty Gosiewskiej budzą niesmak. Bo to poseł do Parlamentu Europejskiego, więc polityk PiS codziennie pracuje w tym centrum totalitaryzmu. I jakoś żyje.

ONI BĘDĄ NA SWOIM MARSZU. A TY PRZYJDZIESZ NA SWÓJ?

cwsga7wweaeomoh

Jacek Żakowski pisze o pisowskiej próbie odwołania RPO Adama Bodnara. PiS zbada, czy rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar „był bezstronny” w sprawie rekomendacji Komitetu Praw Człowieka ONZ dotyczących Polski – zapowiedziała rzeczniczka partii Beata Mazurek. Jeśli się okaże, że nie był bezstronny, PiS rozważy jego odwołanie.

pis

Andrzej Rzepliński „od dawna nie dba już o status bezstronnego sędziego”, pisze komentator „Rzeczpospolitej” Konrad Kołodziejski, robiąc z tego zarzut prezesowi TK.

Zarzut braku bezstronności to nowa broń PiS w walce o władzę absolutną. „Brak bezstronności” ma dać PiS pretekst do opanowania kolejnych instytucji polskiego państwa prawa i represjonowania tych, którzy stoją na jego straży. Zgodnie z putinowskim schematem po TK przyjdzie kolej na RPO, media, sądy, samorządy, trzeci sektor i opozycję.

Bezstronność to ważne kryterium oceny wielu osób. Nie tylko oceny formalnej, ale też moralnej. Sędzia, urzędnik, prokurator, dziennikarz, nawet pan prezydent i zasadniczo każdy uczciwy człowiek – z wyjątkiem adwokatów i autorów reklam – powinien być w swoich ocenach i decyzjach bezstronny – zwłaszcza kiedy się wypowiada publicznie.

Brak bezstronności to bardzo poważny zarzut. Sędzia, urzędnik, dziennikarz, który nie jest bezstronny, sprzeniewierza się funkcji – powinien się wstydzić i tracić posadę. Na przykład koledzy robiący teraz „Wiadomości” TVP i jawnie wysługujący się obecnej władzy dawno wylecieliby z TVP, gdyby byli dziennikarzami, a nie piarowcami PiS, i gdyby „Wiadomości” były programem informacyjnym, a nie biuletynem reklamowym władzy, przez nieporozumienie wciąż zaliczanym do programów informacyjnych.

cwqa22ew8aat-2v

Tam, gdzie bezstronność wciąż obowiązuje, łatwo też jednak o nieporozumienie. Wydając wyrok, sędzia przyznaje przecież rację jednej stronie. Więzienia pełne są „niewinnych”, bo każdy kryminalista, podobnie jak PiS, twierdzi, że sędzia był stronniczy, gdyż orzekając, opowiedział się po stronie oskarżenia. Gdyby taki był sens bezstronności, każdy sędzia traciłby ją z chwilą wydania każdego wyroku, każdy urzędnik z chwilą wydania jakiejkolwiek decyzji i każdy dziennikarz z chwilą przekazania jakiejkolwiek opinii lub informacji.

Takie absurdalne pojęcie bezstronności eksploatuje propaganda PiS, by ludziom zamieszać w głowach i ułatwić sobie skok na państwo. Bo bezstronność sędziego, urzędnika ani dziennikarza nie polega na tym, że nie przyznaje racji żadnej ze stron sporów, lecz na tym, że strony traktuje tak samo i ocenia je, kierując się tymi samymi zasadami. Dla sędziego TK źródłem tych zasad jest polska konstytucja. Dla innych sędziów – ustawy i konstytucja. Dla RPO – prawa człowieka opisane w konwencjach i konstytucji. Dla dziennikarza – publiczny interes. We wszystkich tych przypadkach bezstronność oznacza lojalność wobec zasad – a nie wobec osób lub organizacji. O braku bezstronności ani o stronniczości nie może być mowy, gdy którejś ze stron sporu przyznaje się rację, by – jak w przypadku Rzeplińskiego albo Bodnara – być po stronie zasad.

Czy słowa Ziobry z Polsat News nie są odpowiedzią na pytanie, dlaczego Duda uzależnił się od Kaczyńskiego?

cwpsmnoxaaaefng

Waldemar Mystkowski analizuje jak działa układ pisowski Macierewicz-Misiewicz-Ziobro.

kleofas-wieniawa

Bartłomiej Misiewicz dostał się w przyjazne prokuratorskie ręce po tym, jak Platforma Obywatelska złożyła zawiadomienie o próbie przekupstwa lokalnych polityków PO przez rzecznika (w stanie zawieszenia bądź dezinformacji) Antoniego Macierewicza.

Zawiadomienie zostało złożone w Bełchatowie, bo tam doszło do próby politycznej korupcji (za koalicję z PiS radni PO w Bełchatowie mieli dostać posady w państwowych spółkach). Po co jednak robiono reformę prokuratury? Po to, aby swoim nie stała się krzywda, bo wiadomo, że z góry są niewinni.

Nie mając więc zaufania do prokuratorów w Bełchatowie, system Ziobry zadziałał tak, iż śledztwo zostało przesunięte do Piotrkowa Trybunalskiego, aby mogło dostać się pod nadzór innego Misiewicza PiS, mianowicie beneficjentki reformy Ziobry, Magdaleny Witko. A kto to zacz? Swoja. Mianowicie Witko jest żoną Witko, a Marcin Witko to były poseł PiS. Co może się stać jednemu Misiewiczowi, gdy śledztwo prowadzi drugi Misiewicz z tego samego miotu?

Czyż to nie nazywa się układ i do tego jednego rytu, mianowicie rytu misiowatego. Misie mogą co najwyżej zrobić żółwika i dorwać się do beczki miodu. Jednak łyżkę dziegciu podali politycy Platformy Obywatelskiej Cezary Tomczyk i Jan Grabiec, którzy na konferencji prasowej zaprezentowali filmik z konferencji prasowej Macierewicza i Witko, a prowadził ją Misiewicz.

cwpxwgoxcaa5zq7

Staje się więc jasnym, iż Macierewicz nie mylił się w swoich „przeczuciach”, gdy na wieść o śledztwie stwierdził, iż wykaże ono ”nieprawdziwość medialnych oskarżeń i próbę zorganizowania politycznej nagonki na PiS i dyrektora Bartłomieja Misiewicza”.

Tomczyk zapytał eufemistycznie: – „Czy nad całym postępowaniem został rozłożony parasol ochronny nad panem Misiewiczem? Czy tropiący układy sami tworzą jeden z nich?”. To jest układ swojaków. Jednym z haseł przedwojennej sanacji było, iż przyszedł „swój do swego po swoje”. W tym wypadku mamy taką samą praktykę. Swojska Polska kołtunów PiS. „Swoisty układ zamknięty” – jak określił rzecznik PO Jan Grabiec.

KISIELEWSKI, BARDZO AKTUALNY.

cwqla9kxuaegj7x

cv2jyrhwaaahvoj

PiS z pewnością zamachnie się na media prywatne, profesjonalne. Taka jest rewolucyjna logika, pożerać wszsytko. Pisze o tym Agnieszka Kublik.

pis

Kaczyński uważa, że „za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe”. Dlatego chce mieć wszystkie, nie tylko publiczne, media. Te ostatnie traktuje pogardliwie, jako „osłonę” rządu i „kanał dotarcia do Polaków z własnym przekazem”. Chciałby więc panować nad wszystkimi „kanałami dotarcia” – i by wszystkie go „osłaniały”.

W Klubie Ronina – grupie ludzi, którzy uważają się za nowe elity – już dawno sugerowano, jak wykończyć „Gazetę Wyborczą” (nazywaną „gwiazdą śmierci”) – pozbawieniem reklam spółek zależnych od PiS i zalewem pozwów sądowych. „Procesami ich!” – wykrzykiwał Marcin Wolski, dziś szef TVP 2, autor poematu, w którym pisał „runą media, przeżyją szok samorządy, wyjaśnimy Smoleńsk, a Moskwie odeślemy agentów wpływu, wielka fala Polskę opłucze”.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, zwierzchnik wszystkich prokuratorów, skarży się, że TVN „nie jest stacją obiektywną”, powołując się na opinię „bardzo wielu Polaków”.

I już poseł PiS Krystyna Pawłowicz daje sygnał, by odebrać koncesje TVN i TVN 24. Że niby stacja szczuje na PiS. Ponad 5,5 tys. identycznych petycji o odebranie tych koncesji wpłynęło do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Teoretycznie odebranie koncesji jest możliwe (zależy od KRRiT, w której PiS ma większość). W praktyce – raczej nie. Ale efekt „zmrożenia” antypisowskiej krytyki może nastąpić. I to szybko.
Rząd bada możliwość przejęcia niemieckiego koncernu Polska Press, właściciela większości gazet regionalnych w Polsce. Potem być może rząd PiS zechce kupić także ogólnopolski dziennik – „Rzeczpospolitą”.

cv2pst_weaaoux0

Będzie kalka z węgierskiego? Premier Viktor Orban właśnie zawiesił, a potem sprzedał opozycyjny dziennik „Nepszabadsag”. Kupcem została firma powiązana z przybocznym Orbana. Cel: uciszenie krytycznych publikacji.

Gdy w 2011 r. PiS przegrał z Platformą wybory, Kaczyński marzył o „Budapeszcie w Warszawie”. Dziś tak jak Orban atakuje liberalne środowiska „w imieniu narodu”. Niszczy demokratyczne instytucje, bo reprezentują tylko korporacyjne interesy. Podobieństw jest wiele.

Widać Orban nie zastrzegł w urzędzie patentowym węgierskiego podboju demokracji. Gdyby to uczynił, mógłby puścić Kaczyńskiego z torbami.

CZY KTOŚ ZNA PRZYPADEK, ABY GDZIEŚ NA ŚWIECIE ZWRÓCONO WRAK SAMOLOTU PO WYSŁANIU E-MAILA?

cv2d2ijukaavlon

Episkopat popiera ekshumacje smoleńskie. Oto oświadczenie.

przyzwalaja

„W związku z pojawiającymi się w ostatnim czasie kontrowersjami dotyczącymi ekshumacji ofiar tragedii smoleńskiej z dnia 10 kwietnia 2010 roku, w celu uniknięcia możliwości instrumentalnego wykorzystywania autorytetu Kościoła w tak delikatnej kwestii, pragnę przypomnieć, że zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego ciała zmarłych powinny być traktowane z szacunkiem i miłością wypływającą z wiary i nadziei zmartwychwstania.

Wyjaśnienie przyczyn katastrofy od początku budzi liczne kontrowersje o charakterze prawnym, politycznym i społecznym. W tym kontekście zadaniem Kościoła jest przypomnienie o potrzebie dążenia do prawdy i sprawiedliwości, z czego wynika moralny sprzeciw nie tylko wobec prób wykorzystywania katastrofy smoleńskiej dla celów politycznych, lecz także jej marginalizowania czy bagatelizowania oraz ewentualnego unikania odpowiedzialności przez winnych tej tragedii.

Dostrzegając i rozumiejąc stanowisko rodzin ofiar sprzeciwiających się ekshumacjom, trzeba równocześnie zauważyć, iż katastrofa smoleńska była tragedią, która dotknęła cały naród, dlatego też przeżywanie żałoby oraz pamięć o ofiarach nabiera charakteru powszechnego i stanowi ważny element świadomości historycznej Polaków. Współczujemy wszystkim rodzinom, które straciły swoich bliskich pod Smoleńskiem i dla których ekshumacja jest doświadczeniem traumatycznym i nie do przyjęcia. Ich głos powinien być wzięty pod uwagę.

Należy stwierdzić, iż jedyną przyczyną, dla której ekshumacja ofiar katastrofy smoleńskiej byłaby moralnie usprawiedliwiona, może być wyraźna i obiektywna potrzeba wynikająca z dążenia do poznania prawdy, przy jednoczesnym braku możliwości zastąpienia tej czynności innymi środkami dowodowymi. Trzeba też przypomnieć, iż bezpośrednio po katastrofie nie przeprowadzono w Polsce sekcji zwłok żadnej z ofiar a przeprowadzone do tej pory ekshumacje wykazały nieprawidłowości dotyczące pochówku kilku ciał”.

PO PUBLIKACJACH NA TEMAT WDOWY GOSIEWSKIEJ, ZAMIESZCZAMY BARDZO TRAFIONY KOMENTARZ. LEPIEJ TEGO POWIEDZIEĆ SIĘ NIE DA.

cv2brtpxyaacgyo

W Berlinie miał być wyświetlony „Smoleńsk”. Nie będzie, kino odmówiło współpracy.

nie-bedzie

Kino Delphi Filmpalast w Berlinie wycofało się ze współpracy z polską ambasadą, która zamierzała pokazać w nim „Smoleńsk” Antoniego Krauzego i nawet wydrukowała zaproszenia na seans.

O tym, że zaplanowana na 7 listopada niemiecka premiera „Smoleńska” jednak się nie odbędzie powiedział „Wyborczej” Jan Rost z kierownictwa Delphi Filmpalast, znanego, dużego kina w zachodniej części Berlina. Powodów nie chciał podać, ale z naszych informacji wynika, że Delphi dopiero teraz dowiedziało się, ile kontrowersji „Smoleńsk” wywołał w Polsce. Postanowiło nie mieszać się w nasze spory polityczne i zrezygnowało ze współpracy z polską ambasadą. Polscy dyplomaci zamierzali przekonać kino do „Smoleńska” podczas spotkania w poniedziałek. Delphi je jednak odwołało.

zbigniew

Zbigniew Zamachowski zwrócił się do dyrekcji radiowej Trójki o niezwłoczne usunięcie z anteny dzingli, w których użyty został jego głos. Poinformował o tym portal Koduj24.pl.

Zamachowski prawie sześć lat, z małą przerwą, zapraszał słuchaczy do Trójki swoim głosem. Robił to w 13 różnych wariantach, np. „Trójka. Program 3 Polskiego Radia” lub „Zapraszamy do Trójki” – minimum trzy razy w ciągu godziny, a w porannym i popołudniowym bloku nawet siedem razy na godzinę. Był rozpoznawalnym głosem Trójki.

Od początku tego roku, kiedy PiS przejął media publiczne, pracę w Trójce straciło wielu dziennikarzy. Od razu została odwołana szefowa Programu 3. Magda Jethon, a potem Jerzy Sosnowski, Marcin Zaborski czy Michał Nogaś. Pożegnali się też z radiem dziennikarze przygotowujący serwisy informacyjne.

Od końca marca stacją kieruje Adam Hlebowicz (wcześniej szef katolickiego Radia Plus w Gdańsku). Jego zastępcą jest Sylwia Krasnodębska, wcześniej w dziale kultury „Gazety Polskiej Codziennie” i TV Republika.

Główne wieczorne pasmo publicystyczne radiowej Trójki nowe władze publicznego radia oddały dwóm prawicowym dziennikarzom spoza radia. „Klub Trójki” prowadzą m.in. Piotr Semka i Grzegorz Górny. Pierwszy to dziennikarz „Do Rzeczy” (po przejęciu mediów publicznych przez rząd PiS regularny komentator „Wiadomości” TVP 1 i TVP Info), drugi, związany ze środowiskiem „Frondy”, jest felietonistą „wSieci”.

unia

Reporterzy bez Granic (RSF), międzynarodowa organizacja nadzorująca przestrzeganie wolności słowa, twierdzi, że posunięcia rządu Beaty Szydło wobec mediów to „poważne naruszenie fundamentalnych wartości Unii Europejskiej”. Zgodnie z art. 7. traktatu lizbońskiego Unia może za to państwo członkowskie ukarać sankcjami. RSF domaga się, by UE odcięła Polskę od funduszy strukturalnych.

Waldemar Mystkowski pisze o Dudzie na występach w powiatach.

duda

Andrzejowi Dudzie należy współczuć. Prezes nie chce podać mu ręki, Antoni Macierewicz zabrał mu rzeczywisty przywilej zwierzchnika Wojska Polskiego, a nawet żona zamiast udać się z nim pod rękę na emisję „Smoleńska”, wybrała sarkastycznego Woody Allena.

Prezydent w oczach znika. Nie jest obecny przy ważnych decyzjach, najwyżej ważne decyzje innych parafuje, bo tak chce konstytucja, ostatnio nawet długopis odmówił mu posłuszeństwa, gdy podpisywał akt erekcyjny pod budowę nowej szkoły w Strzelcach Krajeńskich.

Duda nigdzie nie wyjeżdża, a jak mu się uda, są to kraje bez znaczenia dla Polski i dyplomacji. Ostatnio pałęta się po kraju, odwiedza Polskę powiatową, jakby był burmistrzem, a nie Prezydentem RP. Prezydent Duda zdegradował urzad do burmistrza, nie inaczej było z jego odwiedzinami w Hajnówce.

Tak! To ta miejscowość na krańcu Puszczy Białowieskiej, gdzie rządzi bliski o. Rydzykowi minister środowiska Jan Szyszko, który ma pomysły antyekologiczne. Świat o takie zasoby leśne, jak nasza Puszcza drży i dba, świat cywilizowany, a Szyszko odwrotnie, każe prastarą puszczę wycinać, bo ponoć zjada ją kornik drukarz.

I znowu Duda nie wykazał się samodzielnością, bo poparł zapędy antyekologiczne Szyszki, Duda chciał to ująć innymi słowami, więc powiedział, iż taka ekologia to „spychanie całego regionu do roli skansenu”. Ale Duda wpadł, metaforycznie ujmując spadł, jak szyszka z sosny w krowi placek, bo podobne zdanie powiedział prezydent Etiopii, Meles Zenawi. Wychwycił tę zbieżność walki z ekologią, jak w Etiopii, dziennikarz OKO.press Adam Leszczyński.

(TAKIEGO KOLESIOSTWA JESZCZE W POLSCE NIE BYŁO. )

cv2niuyusae93i8

Takich zacofanych mamy polityków, którym bliżej do Etiopii niż do nowoczesnych krajów Zachodu. Duda więc poparł Szyszkę, który urwał się z niecywilizowanej choinki, bo potwierdził, iż jest przeciw ekologii: „Nikomu nie wolno zapominać, że żyją tutaj ludzie, którzy nie są w stanie utrzymać się z samej tylko turystyki, że to jest rejon, w którym powinno być prowadzone też normalne życie.”

Co powyższe pokrętne zdanie znaczy? Mieszkańcy Hajnówki w lot zrozumieli, mianowicie Puszcza da im pracę przy wycince, przy siekierezadzie. Nie ekologia, nie dbanie o wspólną dla wszystkich przyrodę, tylko populizm, aby przypodobać się elektoratowi, kupić go

Więc zacytuję Dudzie zdanie z „Siekierezady” Edwarda Stachury, które niejako nawiązuje do – nomen omen – Ruchadełka leśnego (a takim w powieści jest kelnerka): „Jest już w wieku rębnym jak mówi pan o sosnach w lesie.” Puszcza jest też w wieku rębnym? Tak! Do czasów PiS jakoś Puszcza Białowieska się uratowała, ale i jej nie darują. Będą rębać! Taka ich siekierezada, wycinają puszczę, konstytucję, wszystko, co pod siekierę im się nawinie.

andrzej-saramonowicz

Był twarzą spektakularnych spraw za czasów Kamińskiego, a dziś… Były rzecznik CBA ma wyrok za masturbację w parku.

cv1-d_4wiaalqy_

cvzf6s_wyaarr5x

Monika Olejnik bezpardonowo pisze o tych, którym zależy na fetorze smoleńskim, aby zasmrodzić Polskę. Ponad dwustu krewnych związanych z ofiarami katastrofy smoleńskiej puka do drzwi Kościoła, rządu, prezydenta, ludzi dobrej woli. „Po sześciu latach od tych strasznych dni stajemy samotni i bezradni wobec bezwzględnego i okrutnego aktu: nasi bliscy mają być wyciągnięci z grobów, wbrew uświęconemu tabu, aby nie zakłócać spokoju zmarłym, pochowanym z najwyższą czcią”.

kosciol

Pukają do drzwi, ale te pozostają zamknięte, w kraju, w którym jeszcze niedawno witano papieża Franciszka, rządzący ogrzewali się w jego cieple, ale, jak widać, było to koniunkturalne. Zero empatii.

Premier polskiego rządu Beata Szydło odpowiada zimno: „Taka jest decyzja prokuratury i nikt nie ma prawa ingerować”. Pani premier potrafiła ingerować w orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego, ale tutaj, jak widać, nie jest jej po drodze.

Prokuratura to Zbigniew Ziobro, on może wszystko. A decyzja już zapadła, wydał ją prezes PiS Jarosław Kaczyński, zgadzając się na ekshumację brata i jego małżonki.

Czego będzie szukała prokuratura? Chcą sprawdzić, czy zwłoki mają obrażenia charakterystyczne dla eksplozji materiałów wybuchowych, łatwopalnych albo innego, gwałtownego wyzwolenia energii. Prokuratorzy piszą: „Zdarzenie takie, jeśli zaistniało, niewątpliwie oddziaływałoby na pasażerów samolotu, a co za tym idzie, pozostawiłoby ślady na ich zwłokach”.

cvzp45lwgaa_1rp

Czy prokuratura nie pamięta, że były przeprowadzone sekcje kilka lat temu, m.in. Anny Walentynowicz, i nie znaleziono żadnych śladów wskazujących na zamach?

Jak długo jeszcze rządzący będą się znęcać nad ludźmi, którzy opłakują zmarłych. Można przeprowadzić ekshumacje tych ofiar, których rodziny wyrażają zgodę. Przecież nawet małe dziecko wie, że jeżeli doszło do zamachu, to nie trzeba przeprowadzać ekshumacji wszystkich ofiar.

(NO JEST SENSACJA. BYŁY RZECZNIK CBA Z WYROKIEM ZA MASTURBACJĘ W PARKU…)

cvzhtaxwgai8i7g

Nadal toniemy w różnych bzdurnych teoriach, choć MON-owska komisja smoleńska działa już od wielu miesięcy, a jej członkowie pobierają bardzo wysokie wynagrodzenia. Antoni Macierewicz epatuje nas wstrząsającymi taśmami, które mają zmienić bieg wydarzeń. Okazuje się jednak, że to hucpa, bo taśmy Putin – Tusk są znane od kilku lat. MON wydaje bezradne oświadczenia, że jeżeli ktoś wiedział, że taka taśma jest, to powinien był powiedzieć.

Prawica znowu powraca do Jurgena Rotha, wedle którego zamachu dokonał rosyjski generał na zlecenie wysokiego polskiego polityka, którego nazwisko zaczyna się na T.

A co robi Kościół? Kościół, jak zwykle, gdy są ważne sprawy, milczy, woli zaglądać suwerenowi pod kołdry. Kardynał Kazimierz Nycz powiedział niedawno, że nie spodziewa się stanowiska Episkopatu, że on jest po stronie tych, którzy protestują, ale jednak sprawę trzeba wyjaśnić. Jak widać, hierarchowie bardziej boją się ziemskiej władzy niż władzy w niebie.

(„DOBRA ZMIANA” W MEDIACH TRWA. GRATULACJE DLA TVN :))

cvziudoweae9gbe

Po co to wszystko! Wystarczyłaby przecież komisja międzynarodowa, o której tak głośno przez lata mówiło PiS. Okazało się, że tylko po to, żeby dogryźć Tuskowi, bo komisji nie będzie. Jak to powiedział kiedyś Jarosław Kaczyński, jest ryzykowna, bo mogliby wsadzić do niej samych Brzezińskich.

Rodzinom pozostaje chyba tylko napisać list do papieża Franciszka.

Polska traci przyjaciół w Europie, zostaną nam Węgry, Białoruś i… Logiczne do bólu.

polska

Dowodem na wciąż dobre relacje polsko-francuskie miał być szczyt Trójkąta Weimarskiego we Francji na początku listopada. Prezydent François Holland miał gościć kanclerz Angelę Merkel oraz premier Beatę Szydło lub prezydenta Andrzeja Dudę. Gdy jednak na początku października Warszawa zerwała rozmowy z Airbusem o zakupie 50 caracali, a Hollande odwołał przyjazd do Polski, także i to spotkanie stanęło pod znakiem zapytania.

(Jak bardzo PiS będzie blokował WOŚP w tym roku? CZY POMIMO SPRZECIWU „DOBREJ ZMIANY” ZAGRACIE ZNOWU Z ORKIESTRĄ?)

cvww0usxyaekgam

Sytuację próbowała ratować dyplomacja niemiecka. Berlin uważa, że z rządem PiS trzeba rozmawiać, a najlepiej nadaje się do tego Trójkąt Weimarski, dzięki któremu Niemcy i Francja pomagały Polsce związać się z Zachodem. Niemcy się oburzali, gdy Polska wykręcała się od współpracy weimarskiej. W kwietniu w wywiadzie dla „Wyborczej” szef MSZ Witold Waszczykowski oświadczył, że „formuła trójkąta się wyczerpała”, bo Berlin i Paryż „nie mają chęci”.

Mimo to Niemcy liczyli, że listopadowy szczyt weimarski zapobiegnie izolacji Polski w Europie. Nie zdołali jednak przekonać Francuzów. – Paryż oficjalnie zakomunikował, że szczyt musiałby dać pozytywny przekaz. A na to nie ma szans, między Francją a Polską jest za dużo rozbieżności – mówi niemiecki dyplomata.

(Jacek Rakowiecki (dziennikarz, działacz opozycji w PRL) z refleksją po roku „DOBREJ ZMIANY”! MOCNO I SŁUSZNIE.)

cvyyemqwgaaldcs

Na zeszłotygodniowym spotkaniu w kuluarach szczytu w Brukseli Szydło i Hollande zgodzili się tylko, że trzeba wyciszyć emocje. Francji na przeciąganiu awantury nie zależy, ale stosunków ocieplać nie chce. Jest przekonana, że nasz rząd celowo wydłużał negocjacje w sprawie caracali i offsetu, by zerwać je w dogodnym dla siebie momencie.

Nasze europejskie źródła wskazują, że zerwanie rozmów zaskoczyło Paryż – część dyplomatów dowiedziała się o tym z mediów. Waszczykowski nie sygnalizował tego wcześniej szefowi francuskiej dyplomacji, choć mógł się z nim spotkać podczas sesji ONZ w Nowym Jorku.

cvy4b6_w8aabx-g

A po fiasku zakupu śmigłowców sprzyjające PiS polskie media rozpoczęły antyfrancuską kampanię.

– Czujemy się dotknięci, choć zwykliśmy tak tego nie demonstrować jak Francuzi – mówi niemiecki dyplomata. – Niemcy też mają udziały w Airbusie, decyzja Warszawy uderzyła również w nas.

Do tej pory Berlin nie reagował na ataki polskich mediów prorządowych ani na wycieczki szefa naszego MSZ. Nie chciał dawać pożywki antyniemieckiej propagandzie.

(„Niemożliwe jest wypełnienie zaleceń Komisji Europejskiej, bo wiązałoby się to z naruszeniem prawa. …”)

cvzeadwweaaf3k6

– Po awanturze o caracale u nas też słychać wątpliwości co do sensu współpracy z Polską – mówią w Berlinie. W tym roku zaplanowano jeszcze dwa spotkania szefów MSZ obu krajów. W przyszłym roku w Polsce powinny się odbyć konsultacje międzyrządowe.

Według naszych rozmówców zerwanie rozmów z Airbusem oznacza, że Polska wycofuje się z unijnej polityki obronnej. Dzięki 3 mld euro, które w ramach offsetu zamierzał u nas zainwestować europejski koncern, Polska miała stać się jego piątym filarem. Fabryka w Łodzi miała w przyszłości produkować helikoptery na rynek światowy.

– Polska z ideologicznych względów odwróciła się do Europy plecami. To ryzykowne zagranie. Traci w Europie przyjaciół – mówi unijny dyplomata. Zaznacza, że na horyzoncie są rozmowy o przyszłości Unii Europejskiej.

Polsce będzie trudno uzyskać wsparcie Francji.

cvxegl-xgaaywkr

I CAŁY ŚWIAT SIĘ Z NAS ŚMIEJE 🙂

Waldemar Mystkowski też pisze o ekshumacjach, w tym opłacie za męża dla Beaty Gosiewskiej.

poplatnosc

200 krewnych ofiar katastrofy smoleńskiej nie godzi się na ekshumacje ciał swoich bliskich. Czy jednak mają szanse w starciu z „niezłomnością” Zbigniewa Ziobry, jego prokuratorów, przede wszystkim Antoniego Macierewicza, który będzie szukał drobinek prochu strzelniczego na prochach ofiar na poparcie tezy: „wybuch był”.

Swego czasu Macierewicz źródło wybuchu umiejscawiał tam, gdzie znajdowała się kabina pasażerska Lecha Kaczyńskiego, więc powinna wystarczyć mu ekshumacja zwłok brata Jarosława Kaczyńskiego. Odpowiednik licznika Geigera zaterkocze i ma udowodnioną swoją 6-letnią tezę: „wybuch był”, czyli zamach.

Macierewicz może się zabezpieczać, że licznik Geigera nie zaterkocze, bo także swego czasu prezes PiS stwierdził, że nie rozpoznał brata przy autopsji. W tym samym czasie mówiło się, że częściach ciał poszczególnych ofiar, m.in. o nodze śp. Przemysława Gosiewskiego, która mogła trafić np. do trumny pod innym nazwiskiem. Jak to w czasie katastrofy lotniczej, części ciał latały według praw fizyki, ale nie według widzimisię Macierewicza. Wszak można sobie przy takim obrocie sprawy wyobrazić, że na Wawelu korpus Lecha Kaczyńskiemu ma dosztukowaną nogę Gosiewskiego. Jarosław nie rozpoznał brata, tym bardziej nie rozpoznał nogi Gosiewskiego. Makabreska? Tak. Macierewiczowi chodzi o taką makabreskę. Tak walnąć publikę w łeb ekshumacjami, aby nie wiedzieli, o co chodzi, a przy okazji sprofanować prochy, aby udowodnić tezę „wybuch był”.

cvxb5lxw8aamvye

Na taką nekropolitykę nie zgadzają się ludzie poważni, jak Paweł Deresz i 200 innych osób krewnych ofiar. Nie chcą, aby bezczeszczono prochy, ale przede wszystkim nie deptano pamięci o ich bliskich w imię potrzeb politycznych przez takich zombie życia politycznego, jak Macierewicz i jego sponsor polityczny Jarosław Kaczyński.

Deresz po Wszystkich Świętych chce iść do sądu i zaskarżyć decyzję o ekshumacji pisowskich polityków, którzy chcą zorganizować wykopki cmentarne. Ma wsparcie tak ważnej instytucji, jak rzecznik praw obywatelskich. Adam Bodnar napisał list do zastępcy prokuratora generalnego Marka Pasionka – dowodzącego ekshumacjami-wykopkami smoleńskimi. Bodnar przypomina w liście stanowisko Sądu Najwyższego, iż „poszanowanie zwłok jest istotnym elementem kultury europejskiej, a także jednym z fundamentów doktryny Kościoła katolickiego, głoszącej, że ciało zmarłego powinno być traktowane „z szacunkiem i miłością”.

cvzswlixgaarv9h

Wiara wiarą, ale w europejskiej kulturze winno rządzić prawo, Bodnar pisze: „Nie powinno więc budzić wątpliwości to, że ekshumacja zwłok i szczątków ludzkich dokonywana na zarządzenie prokuratora stanowi władcze wkroczenie w sferę prawnie chronionych dóbr osobistych w postaci kultu osoby zmarłej. Dlatego osobom bliskim muszą służyć środki prawne w celu ustalenia, czy wkroczenie przez prokuratora w ową prawnie chronioną sferę miało uzasadnienie (nie miało charakteru ekscesywnego)”.

cvzmqd2xgaarlsy

PiS doszedł do władzy w dużej mierze, zbijając kapitał na katastrofie smoleńskiej. Czy ta renta polityczna nie jest wystarczająca, czy dalej chcą zyskiwać niezasłużone tantiemy, jak druga żona Przemysława Gosiewskiego, o którym wyżej wspominam. Ona domaga się kolejnych 5 mln zł odszkodowania za śmierć swego męża. Pytanie do Gosiewskiej, ale też do Macierewicza i Ziobry. Kiedy ostatnio byli na grobach ofiar katastrofy smoleńskiej? Bo mogliby przeczytać, jak napisano na nagrobku Gosiewskiego jego słowa: „Wdzięczność jest ważniejsza od pieniędzy”. W polityce winna znaleźć zastosowanie trawestacja, która brzmi: „Wdzięczność jest ważniejsza od polityki, od władzy”. Wszak to jest wykładnia „służby polityki”. Hm?

cvzsd6hwcaa_9bc

cvuv-j5weaag2ct

Europosłanka PiS Beata Gosiewska żąda od państwa 5 mln zł rekompensaty za śmierć męża – Przemysława Gosiewskiego w katastrofie smoleńskiej. Domaga się także dodatkowych rent na dzieci. Uzasadnia, że mieszka w małym mieszkaniu i potrzebuje pieniędzy na zajęcia terapeutyczne dla córki.

oko-press

Portal OKO.press dotarł do akt kolejnych 10 spraw o zadośćuczynienia i odszkodowania dla bliskich ofiar katastrofy smoleńskiej. Trzy z nich skierowała do sądu wdowa po Przemysławie Gosiewskim – Beata Gosiewska (oddzielnie w imieniu swoim i dwójki niepełnoletnich dzieci). Wzywa Ministerstwo Obrony Narodowej do podpisania ugód i wypłaty:

  • po 1,25 mln zł zadośćuczynienia dla niej i każdego z dzieci
  • oraz po 400 tys. zł odszkodowania.

W sumie domaga się dla swojej rodziny prawie 5 mln zł rekompensaty. Dodatkowo wnioskuje o przyznanie każdemu z dzieci:

  • 72 tys. zł wyrównania renty
  • i dodatkowej renty w wysokości 2 tys. zł miesięcznie.

Dodatkowej- bo i syn i córka dostają już od kilku lat świadczenia od państwa. Cała rodzina otrzymała również zadośćuczynienia.

radio-tok-fm

po katastrofie smoleńskiej bliscy Przemysława Gosiewskiego, podobnie jak bliscy innych ofiar, otrzymali po 250 tys. zł zadośćuczynienia od Skarbu Państwa. Gosiewska z synem i córką dostali więc łącznie 750 tys. zł. Tak jak wszystkim rodzinom, wypłacono im wówczas również 40 tys. zł jednorazowej pomocy od rządu. Dodatkowo, ponieważ w dniu wypadku Gosiewski był posłem, Kancelaria Sejmu wypłaciła jego żonie 100 tys. złodszkodowania. Dzieciom Gosiewskich, jak wszystkim osieroconym w wyniku katastrofy, premier Donald Tusk przyznał po 2 tys. zł renty, którą będą otrzymywać do ukończenia 18 roku życia lub do ukończenia nauki. W 2010 r. związana ze SKOKami Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych, przyznała też każdemu z dzieci Gosiewskich stypendium w wysokości 2,5 tys. zł miesięcznie. Zgodnie z uchwałą podjętą wówczas przez władze fundacji, wsparcie miało być wypłacane do 2013 r.

Zarówno syn, jak i córka Gosiewskich, otrzymali także wówczas ZUSowską rentę po ojcu – początkowo w wysokości ponad 2,5 tys. zł miesięcznie na osobę.

W wezwaniu do ugody Gosiewska pisze jednak, że renta została zmniejszona i nie pokrywa potrzeb dzieci, a w szczególności córki- która jest dyslektyczką i musi chodzić na dodatkowe zajęcia terapeutyczne. „Dotychczasowa renta 1846 zł brutto nie pozwala na kontynuowanie zajęć terapii sensorycznej” – przekonuje europosłanka.

Krystyna Pawłowicz (PiS) skarży się do KRRiT na TVN. Twierdzi, że jest w stacji atakowana i zaszczuwana. Sugeruje też, by stacji odebrać koncesję. Nie jest sama. Tylko w tym miesiącu KRRiT dostała 5,5 tys. petycji z podobnym żądaniem. Co zrobi Rada i partia rządząca?

czypis

W swojej skardze Pawłowicz powołuje się na ustawę o radiofonii i telewizji. Pisze, że „audycje lub inne przekazy nie mogą propagować działań sprzecznych z prawem, z polską racją stanu oraz postaw i poglądów sprzecznych z moralnością i dobrem społecznym, w szczególności nie mogą zawierać treści nawołujących do nienawiści”.

Poseł PiS (nie zgadza się na „posłankę”) przypomina, że „koncesję można cofnąć, jeśli rozpowszechnianie programu poważnie zagraża m.in. bezpieczeństwu państwa lub narusza normy dobrego obyczaju.

Zauważa też, że telewizja ma obowiązek „rzetelnego i obiektywnego informowania o wydarzeniach krajowych”. Jej zdaniem TVN tego wymogu nie spełnia.

Pawłowicz się skarży na nierzetelność

Pawłowicz podaje „przykłady braku rzetelności” stacji. Np. „wypowiedź premier Beaty Szydło żartującej (podkreślała to specjalnie), że z ministrem Morawieckim są pomazańcami Jarosława Kaczyńskiego, autor materiału dopełnił obraźliwymi dla Jarosława Kaczyńskiego i dla premier Szydło komentarzami R. Petru i J. Palikota.”

Pawłowicz nie podoba się też, że w „Faktach” z 1 października jeden z materiałów „kończyła pogardliwa, seksistowska i obraźliwa wypowiedź poseł z PO, dotycząca premier Szydło i Kaczyńskiego. (…) To kolejny dowód konsekwentnie realizowanego przez „Fakty” TVN „przemysłu pogardy” i nienawiści do kobiet posłów z innego obozu politycznego” – pisze do KRRiT posłanka obozu władzy.

Skarży się też na materiał Jakuba Sobieniowskiego o Antonim Macierewiczu. Ocenia, że „kłamliwy, zmanipulowany materiał jest w całości przykładem „mowy nienawiści” i „przemysłu pogardy” wobec ministra Macierewicza. Podaje jeszcze kilka przykładów, a na koniec pisze, że czuje się, „podobnie jak inni posłowie PiS, obiektem nieustannego zaszczuwania. Czuje się zagrożona tym bardziej, że „organizowane przez „Fakty” akcje agresji przeciwko nam i nienawiści stwarzają realne zagrożenie i pobudzają do agresji widzów ze środowisk obecnej opozycji.”

Co jest najgorsze? „Szczucie Polaków przeciwko sobie”

Koncesja TVN obowiązuje od 15 kwietnia 2014 r. i wygaśnie 14 kwietnia 2024 r., jej kanału informacyjnego TVN24 – od 27 września 2011 roku i wygasa 26 września 2021 r. Koncesje daje i odbiera Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji, obecnie zdominowana przez PiS.

I już 5 października Rada zajęła się problemem koncesji TVN, bo dostała 5,5 tys. identycznych petycji: „Zwracam się do KRRiT o odebranie koncesji telewizyjnej stacji informacyjnej TVN24 jak również stacji TVN w związku z ich kłamliwymi i zmanipulowanymi przekazami zawartymi w programach informacyjnych, takich jak min. „Fakty TVN”. (…) Wiele niewygodnych dla poprzedniej ekipy rządzącej a obecnej opozycji faktów i zdarzeń jest przemilczanych. Najgorszym jest jednak zjawisko szczucia przeciw sobie grup Polaków, które – wobec wyzwań stojących przed współczesną Europą – rozbija naszą narodową jedność” – piszą zatroskani widzowie.

Rada analizowała m. in. opisaną w petycjach pomyłkę w materiale TVN24 z 6 września o katastrofie smoleńskiej. Jedną z wypowiedzi błędnie przypisano Arturowi Wosztylowi, pilotowi Jaka 40, który 10 kwietnia 2010 r. lądował pod Smoleńskiem przez tupolewem. Stacja po kilku dniach przeprosiła za błąd.

A KRRiT w kategorycznym piśmie podpisanym przez wiceszefową Teresę Bochwic „wyraża głębokie zaniepokojenie tym wydarzeniem, które ocenia w kategoriach art. 13 ustawy o radiofonii i telewizji, tj. niedochowania zasady odpowiedzialności nadawcy za emitowane treści, a także braku odpowiedniej wrażliwości przy relacjonowaniu wydarzeń szczególnie poruszających opinię społeczną.

I dalej: „Tego typu zdarzenia podważają wiarygodność programu informacyjnego TVN24. KRRiT wzywa nadawcę do wprowadzenia w stacji TVN24 procedur uściślających zasady przygotowywania i kontroli materiałów przeznaczonych do emisji, które w przyszłości uniemożliwią wystąpienie tego rodzaju negatywnych zdarzeń”.

To byłoby otwarcie kolejnego frontu

Jan Dworak, b. szef KRRiT nie wierzy, że Rada mogłaby odebrać koncesję TVN: – Te petycje to akcja zorganizowana. Dlatego oczekuję od Rady wyraźnego sygnału, że stoi na straży wolności słowa, tak jak jest to zapisane w konstytucji. To będzie dla niej sprawdzian, jak potraktuje media, które są krytyczne wobec władzy. Nie wyobrażam sobie, by Rada podjęła kroki do odebrania koncesji. To byłaby akcja czysto polityczna. Włączenie się w taką akcję ludzi konstytucyjnie odpowiedzialnych za media uważam za haniebne – mówi „Wyborczej”.

Politycy PiS, z którymi rozmawialiśmy, też wątpią, by Jarosław Kaczyński dał przyzwolenie na odebranie koncesji TVN.

– To byłby polityczny samobój. Otwarcie kolejnego frontu nie tylko w kraju, ale na arenie międzynarodowej.

– Elity Europy zaraz podniosłyby szum, że u nas się wykańcza telewizje, skandal byłby międzynarodowy, bo właścicielami są Amerykanie – analizuje jeden z posłów PiS.

Ocenia, że ruch Pawłowicz, dyskusja Rady, czy akcja z petycjami, są ruchami pozorowanymi, by umocnić w elektoracie PiS poczucie, że ktoś się sprawą zajmuje.

– W mediach społecznościowych, na forach, w rozmowach często słyszę prośby: zróbcie coś z TVN. Na to trzeba jakoś odpowiedzieć, ale nie odebraniem koncesji. Jeśli już, to może próbą przejęcia kapitału – rozważa poseł PiS.

Inny wspomina, że w 2015 r., gdy PiS był w opozycji, a Amerykanie kupowali akcje TVN, środowisko Jarosława Kaczyńskiego miało nadzieję, że telewizja przekształci się w konserwatywną. – Były nadzieje, że to republikanie, że ludzie związani z armią, że nasi sojusznicy. Ale szybko się okazało, że TVN to nadal TVN – mówi polityk PiS.

Działacze PiS wysłali wtedy nawet oficjalny list do nowych, amerykańskich właścicieli ze Scripps Networks International. Już wtedy nazywali TVN „stacją jawnie partyjną, prorządową i anty-opozycyjną”. Skarżyli się na „agresywną wymowę propagandową” programów telewizyjnych „skierowaną przeciwko ludziom, którzy zadają pytania o rzeczywisty dorobek ugrupowania rządzącego w Polsce od 8 lat i mają krytyczny do niego stosunek.” Pod listem znane nazwiska: Czabański, Gliński, Karnowski, Wolski, Zybertowicz.

krystyna-pawlowicz

W krytyce TVN PiS jest konsekwentny

TVN od lat już uwiera PiS. Partia kilka razy bojkotowała stację. W 2008 r. stosowną akcję ogłosił sam Jarosław Kaczyński. Mówił wtedy, że TVN i TVN24 traktują polityków jego partii jak „osoby drugiej kategorii”. Dwa lata później prezes PiS podczas sejmowej debaty o ataku na biuro PiS w Łodzi, domagał się likwidacji jednego ze sztandarowych programów TVN „Szkła kontaktowego”, bo ten wpisuje się w klimat „przemysłu nienawiści”.

Konsekwentna w krytyce TVN jest również Krystyna Pawłowicz. W połowie września napisała na FB: „Kto wreszcie zweryfikuje i odważnie ODBIERZE KONCESJĘ na nadawanie w Polsce TVN-owi (…) otwarcie podburzającemu do buntu przeciwko konstytucyjnym legalnym władzom?” (pisownia oryginalna).

Na początku roku, też na FB, dzieliła się refleksją, jak PiS może wyeliminować stację z rynku.

Jak można cofnąć koncesję? Są dwa rodzaje warunków: twarde i miękkie.

Twarde opisuje art. 38 pkt 1 ustawy o rtv. Koncesję cofa się, jeżeli: jest prawomocne orzeczenie zakazujące nadawcy wykonywania działalności gospodarczej objętej koncesją; nadawca rażąco narusza warunki określone w ustawie lub w koncesji; działalność objęta koncesją jest wykonywana w sposób sprzeczny z ustawą lub z warunkami określonymi w koncesji, a nadawca, pomimo wezwania Przewodniczącego Krajowej Rady, w wyznaczonym terminie nie usunął stanu faktycznego lub prawnego niezgodnego z warunkami określonymi w koncesji lub w ustawie; nadawca nie rozpoczął nadawania.

I miękkie z pkt 2 art. 38: rozpowszechnianie programu powoduje zagrożenie interesów kultury narodowej, bezpieczeństwa i obronności państwa lub narusza normy dobrego obyczaju; nastąpi ogłoszenie upadłości nadawcy; rozpowszechnianie programu powoduje osiągnięcie przez nadawcę pozycji dominującej; nastąpi przejęcie bezpośredniej lub pośredniej kontroli nad działalnością nadawcy przez inną osobę.

Do tej pory w ponad 20letniej historii KRRiT odebranie koncesji zdarzyło się kilkanaście razy i było zwykle związane z tym,że nadawca w ogóle nie rozpoczął lub zaprzestał nadawania.

Pacjent.

cvsqdc5w8aaacht

10 lat temu Platforma próbowała budować gabinet cieni wokół Jana Rokity, który jednak nigdy nie został premierem. Jak będzie tym razem? Na czele stanie Grzegorz Schetyna. Wicepremierami będą Ewa Kopacz i Tomasz Siemoniak. Powstaną ciekawe resorty: ds. polityki senioralnej i samorządu

Lider PO Grzegorz Schetyna zapowiedział, że skład gabinetu cieni zostanie ogłoszony w rocznicę powołania rządu Beaty Szydło, czyli 16 listopada.

platforma

Każdy minister z gabinetu PiS będzie miał swój „cień” w gabinecie PO, który będzie recenzował jego pracę. Na czele, jako cień premier Szydło, stanie lider partii Grzegorz Schetyna. Tomasz Siemoniak jako wicepremier ma koordynować sprawy dotyczące bezpieczeństwa, Ewa Kopacz – polityki społecznej. Według naszych rozmówców to ma być sygnał, że Kopacz wraca do pierwszego szeregu w PO. Polityk zaangażowany w tworzenie gabinetu podkreśla, że jego zbudowanie nie było łatwe. Platforma ma wielu byłych ministrów z ambicjami, ale musiała szukać efektu świeżości, by uniknąć wrażenia, że wraca stare. Dlatego generalna zasada jest taka, że byli ministrowie nie obejmują swoich dawnych resortów.

Schetyna postawi na kilku młodych polityków

  • Za sprawy zagraniczne ma odpowiadać Rafał Trzaskowski, były wiceminister spraw zagranicznych ds. europejskich. Według zleconych przez PO badań wizerunkowych to najlepiej oceniany polityk Platformy.
  • Ministrem cieni spraw wewnętrznych będzie Borys Budka, były minister sprawiedliwości.
  • Natomiast sprawiedliwość bierze Krzysztof Brejza, 33-letni poseł z Bydgoszczy, członek komisji śledczej ds. Amber Gold. To będzie najmłodszy „cień” w gabinecie PO.
  • Ministrem obrony zostanie Czesław Mroczek, były wiceminister w tym resorcie.
  • Kultura to Rafał Grupiński, były szef klubu PO. Pod uwagę brana jest także Małgorzata Kidawa-Błońska, ale jest ona wicemarszałkiem Sejmu, a Schetyna nie chce dublowania funkcji.

Będzie też grupa całkiem nowych ministrów cieni.

  • Resortem edukacji ma pokierować Elżbieta Gapińska, posłanka z Płocka, członkini sejmowej komisji edukacji.
  • Zdrowiem – Zbigniew Pawłowicz, lekarz i poseł z Bydgoszczy, który według naszych rozmówców ma być „Religą Platformy”.
  • Na czele resortu rolnictwa stanie Dorota Niedziela, posłanka i lekarka weterynarii.

Platforma powoła też dwa ministerstwa cieni, które nie mają swoich odpowiedników w rządzie Beaty Szydło. Chodzi o politykę senioralną i samorząd terytorialny.

  • Za seniorów ma odpowiadać 38-letni poseł Michał Szczerba, który we wrześniu zorganizował w Sejmie konferencję na temat polityki wobec osób starszych. Według Platformy kwestia polityki senioralnej będzie w najbliższych latach jednym z kluczowych zagadnień, bo Polacy są starzejącym się społeczeństwem.
  • Ministrem ds. samorządu ma być poseł Jacek Protas, b. marszałek województwa warmińsko-mazurskiego.

Platforma chce rozdzielić połączone przez PiS rozwój i finanse.

  • Ministrem rozwoju ma zostać Iwona Wendel, była wiceminister infrastruktury i rozwoju w rządzie PO-PSL (chociaż pod uwagę jest brany także senator Waldemar Sługocki).
  • Za finanse odpowiadać ma była wiceminister w tym resorcie Izabela Leszczyna.
  • Infrastruktura to poseł Stanisław Żmijan, członek dawnej spółdzielni Cezarego Grabarczyka.

Nie wiadomo, czy sam Grabarczyk wejdzie do gabinetu cieni. Ciągle nie zapadła decyzja, czy z Ministerstwa Infrastruktury zostanie wydzielone budownictwo. Według naszych rozmówców Grabarczyk stanąłby na jego czele. To on przygotował propozycje dotyczące mieszkań dla młodych w nowym programie PO.

  • Ministrem ds. energii będzie Krzysztof Gadowski, poseł z Rybnika, członek sejmowej komisji ds. energii i skarbu państwa (jego rywalem jest poseł Andrzej Czerwiński, ale jego szanse są mniejsze).
  • Kandydatów na „cienie” ds. środowiska jest dwóch – Gabriela Lenatrowicz, posłanka ze Śląska, była szefowa Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska, i Stanisław Gawłowski, były wiceminister środowiska. Lenartowicz ma większe szanse, bo Gawłowski jest już sekretarzem generalnym partii, a Schetyna chce zaangażować w prace jak najwięcej osób.
  • „Cieniem” od sportu może zostać były sportowiec, młociarz poseł Szymon Ziółkowski (chociaż brany pod uwagę jest także Adam Korol, to jedyny były minister, który ma szanse wejść do gabinetu cieni na to samo stanowisko).

PO bierze pod uwagę wydzielenie z resortu sportu turystyki – wtedy „cieniem” ds. turystyki zostałby krakowski poseł Ireneusz Raś, członek dawnej spółdzielni Grabarczyka.

  • Ministerstwem Gospodarki Morskiej pokieruje najprawdopodobniej szczeciński poseł Sławomir Nitras, ale pod uwagę jest brany także Tadeusz Aziewicz z Gdyni.

Czy ten pomysł Platformie wypali?

Według dr Anny Materskiej-Sosnowskiej, politolożki z UW, powołanie gabinetu cieni przez PO jest dobrym pomysłem, bo może doprowadzić do monitorowania działań PiS i proponowania alternatywnych rozwiązań.

– To mógłby być wstęp do odgrywania roli opozycji konstruktywnej, a nie totalnej – podkreśla Materska-Sosnowska. Jej zdaniem nazwiska, które maja się znaleźć w gabinecie cieni PO, są ciekawe. – Są starzy, młodzi, byli funkcyjni, różne frakcje, ale widać także otwarcie na nowe twarze, czyli są kanały awansu, co pokazuje przykład posła Szczerby, który od lat zajmuje się polityką senioralną – podkreśla politolożka.

Idea gabinetu cieni wywodzi się z państw o tradycji anglosaskiej. Chociaż występują one także w innych krajach, to najlepiej sprawdzają się w systemach dwupartyjnych, gdy zmiana władzy jest przewidywalna, np. w Wielkiej Brytanii. Zasada jest taka, że ci, którzy przygotowują się do objęcia władzy, potem te stanowiska otrzymują.

cvwfydlwgaarozu

Waldemar Mystkowski pisze o nowym pisowski projekcie – szóstym – ustawy o Trybunale Konstytucyjnym.

paraliz

Do Sejmu wpłynął nowy pisowski projekt ustawy dotyczący Trybunału Konstytucyjnego, a dokładnie jego organizacji i wyłaniania kandydatów na prezesa Trybunału Konstytucyjnego. W istocie paraliżuje on autonomiczność Trybunału, gdyż wprowadza nową wykładnię Zgromadzenia Ogólnego Sędziów, a tworzą go wszyscy, którzy złożyli ślubowanie wobec prezydenta RP. Tym samym członkami Zgromadzenia będą trzej sędziowie wybrani przez Sejm w grudniu 2015 i uznani przez tenże Trybunał za wybranych niezgodnie z Konstytucją.

Projekt ustawy przesuwa termin wyboru kandydatów na prezesa, gdy powstaje wakat. Do tej pory kandydata na prezesa wybierano w terminie 15-30 dni przed upływem kadencji prezesa, a nowy projekt zakłada, iż procedura wyłaniania kandydatów na prezesa rozpoczyna się po upływie kadencji prezesa i następnie w ciągu miesiąca przedstawiana jest prezydentowi.

koduj24

W tym wypadku chodzi o to, aby w wyborze kandydata na prezesa nie brał udziału obecny prezes TK prof. Andrzej Rzepliński. Taka słodka zemsta PiS. Zgromadzenie przedstawia prezydentowi co najmniej dwóch kandydatów na prezesa, którzy otrzymali 5 głosów i spośród nich prezydent powołuje prezesa TK.

Co z tego projektu wynika? Przede wszystkim PiS będzie się spieszyło z uchwaleniem ustawy przez Sejm, zatwierdzenia przez Senat i podpisania przez prezydenta. Termin mają do 19 listopada, bo od następnego dnia TK może wraz z prof. Rzeplińskim wybrać kandydata na prezesa wg starego regulaminu. Prof. Rzepliński kończy bowiem urzędowanie 19 grudnia 2016 roku.

Inne dwa szczegóły, które mogą łatwo umknąć z projektu. Po pierwsze – na czas „bezkrólewia” w TK, gdy jest wakat, a prezydent nie wybrał, p.o. prezesa TK jest sędzia „posiadający najdłuższy, liczony łącznie, staż pracy jako sędzia w TK; jako aplikant, asesor, sędzia w sądzie powszechnym; w administracji państwowej szczebla centralnego”. Wg PAP będzie to Julia Przyłębska, wybrana do Trybunału głosami PiS. Po drugie – obradom Zgromadzenia Ogólnego Sędziów przewodniczy ”najmłodszy stażem sędzia Trybunału”. Obecnie jest nim wybrany w kwietniu 2016 roku przez Sejm pisowski sędzia Zbigniew Jędrzejewski.

Projekt ustawy jest niekonstytucyjny, gdyż pełnoprawnymi członkami Zgromadzenia czyni trzech sędziów, którzy zostali uznani przez TK za wybranych niezgodnie z Konstytucją. Paraliż TK jest niemal ostateczny. Ustawa najprawdopodobniej zostanie uznana na niezgodną z Konstytucją, wobec tego niekonstytucyjne byłoby wybranie kandydatów na prezesa TK. A gdyby TK wybrało prezesa wg obowiązującej jeszcze ustawy, to prezydent nie uzna tego wyboru. Paraliż TK powiódł się partii Kaczyńskiego, można go nazwać paraliżem postępowym. Takich sukcesów przez rok rządzenia może pozazdrościć niejedna satrapia. Gnije polski ustrój, który jest coraz mniej demokratyczny. Paraliż nad wyraz postępowy.

Z PODZIWEM PATRZYMY NA ARTYSTÓW, KTÓRZY MAJĄ ODWAGĘ POWIEDZIEĆ „NIE” FATALNEJ ZMIANIE. SZACUNEK DLA ODWAŻNYCH!!!

cvsieynweaavfpx