Posts Tagged ‘Berlin’

TRUDNO W TO UWIERZYĆ, ALE TO SIĘ DZIEJE NAPRAWDĘ!!!

c5d0p2uwiaeawa6

TEN, KTÓRY CIĄGLE POTRZEBUJE OD NAS PIENIĘDZY JEST WYSOKO NA LIŚCIE NAJBOGATSZYCH POLAKÓW. A WY, NA KTÓRYM JESTEŚCIE MIEJSCU, NA TEJ LIŚCIE?

c5gy7b3wcaabrgs

Paweł Wroński („Wyborcza”) pisze, jak Andrzej Duda przestał być zwierzchnikiem armii. Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zakazał najważniejszym dowódcom Wojska Polskiego bezpośredniego kontaktu z prezydentem Andrzejem Dudą.

jak-macierewicz

Ustny zakaz kontaktów z prezydentem dla szefa sztabu, dowódcy generalnego i dowódcy operacyjnego sił zbrojnych został wydany jesienią przez szefa MON. Po co? Powody są co najmniej dwa.

c5f8bm5w8aa2bfl

Po pierwsze, nie informować prezydenta

Według zamysłu Macierewicza Andrzej Duda o sytuacji w armii ma wiedzieć jak najmniej. Powód? Generałowie dopominali się m.in. interwencji zwierzchnika sił zbrojnych w sprawie niektórych nominacji, a także wyjaśnień, na czym ma polegać zmiana systemu dowodzenia i jak ma wyglądać nowy program modernizacji technicznej sił zbrojnych.

– Wygląda na to, że prezydent już się pogodził z faktem, że nie ma wpływu na sytuację w wojsku. W gronie bliskich współpracowników stwierdził nawet, że nie tylko on ma problemy z Antonim Macierewiczem – twierdzi nasz informator z Pałacu Prezydenckiego. – W relacjach z szefem MON Andrzeja Dudę reprezentuje Paweł Soloch. Szef BBN jest zwany w Pałacu Harrym Potterem i najwidoczniej Macierewicza się boi. Obecnie sytuacja jest taka, że każdemu spotkaniu prezydenta z kadrą dowódczą towarzyszy minister Macierewicz – dodaje nasz rozmówca.

Krytyczne wypowiedzi na temat kierowania siłami zbrojnymi w obecności prezydenta spowodowały już dymisję inspektora sił powietrznych gen. Tomasza Drewniaka.

Nasi rozmówcy twierdzą, że jedyną osobą w Pałacu Prezydenckim, która ma szczegółowe informacje na temat sytuacji w siłach zbrojnych, jest gen. Jarosław Kraszewski, artylerzysta, który m.in. był w Iraku. Generał jest pracownikiem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Po drugie, wpłynąć na decyzje Andrzeja Dudy

Powodem zakazu kontaktów wyższych oficerów z prezydentem była też szczególna troska Macierewicza o to, by nikt nie wpływał na Andrzeja Dudę przy personalnych wyborach, szczególnie przy wyborze najważniejszym: szefa Sztabu Generalnego.

Aby dopilnować korzystnego dla siebie rozwiązania, minister obrony uknuł nawet małą intrygę. Na przełomie października i listopada Andrzej Duda w Dowództwie Operacyjnym Sił Zbrojnych miał rozmawiać o wyzwaniach, jakie stoją przed wojskiem, oraz o projekcie reformy systemu dowodzenia siłami zbrojnymi. Ku zaskoczeniu prezydenta na miejscu witał go zastępca dowódcy. Sam dowódca – gen. Marek Tomaszycki – przebywał wówczas w podróży służbowej. Najprawdopodobniej był w Afganistanie, gdzie przygotowywał kolejną zmianę w polskim kontyngencie, o czym dobrze wiedział minister Macierewicz.

Prezydent uznał nieobecność za despekt ze strony dowódcy operacyjnego, a sprawa miała istotne znaczenie: gen. Tomaszycki, świetnie mówiący po angielsku i mający bardzo dobre notowania w NATO, miał być według nieoficjalnych informacji faworytem Pałacu Prezydenckiego przy wyborze szefa Sztabu Generalnego. Natomiast szefowi MON zależało na nominacji gen. Leszka Surawskiego.

I dopiął swego: Surawski 31 stycznia został szefem Sztabu Generalnego WP.

Gen. Surawski w ostatnim czasie stał się jednym z najbliższych współpracowników ministra Macierewicza. To on m.in. wskazał nowego dowódcę generalnego sił zbrojnych: gen. Jarosława Mikę, dowódcę 11. Dywizji, podobnie jak gen. Surawski – czołgistę.

PIĘKNE PODSUMOWANIE WOJTKA KUSSOWSKIEGO

c5f_qrbwyaereb4

KOGO SIĘ TAK SZYDŁO BOI??? POLAKÓW? 

c5g0e0aw8aal91x

Bartosz T. Wieliński pisze o żałosnych pisowskich występach w Monachium. Politycy PiS nie chcą zrozumieć, że państwo traci, gdy polityka zagraniczna jest tylko pochodną krajowej. A gdy rozgrywają wewnętrzne interesy w międzynarodowych gremiach, stają się śmieszni.

INTERNAUCI PODPOWIADAJĄ. MACIEREWICZA OSZUKUJE DILER.

c5gb3cewqaadc_f

W 2007 r. rząd PiS zbojkotował konferencję bezpieczeństwa w Monachium, gdy Władimir Putin groził Zachodowi zimną wojną. – Gdyby tam był Jarosław Kaczyński, to mogłoby dojść do rękoczynów z Putinem – tłumaczył absencję ówczesnego premiera Marek Kuchciński. Coś w tych słowach było proroczego, bo w tym roku, gdy politycy PiS stawili się w Monachium silną grupą, emocje sięgnęły zenitu.Szef MSZ Witold Waszczykowski ściął się publicznie z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem – Holendrem znienawidzonym przez „dobrą zmianę” za to, że nadzoruje procedurę monitorowania praworządności w Polsce.

Do Monachium od pół wieku najważniejsi politycy, dyplomaci i eksperci przyjeżdżają dyskutować o bezpieczeństwie zachodniego świata. W tym roku ta kwestia jest paląca. Nie wiadomo bowiem, czy Ameryka pod rządami prezydenta Trumpa nie wycofa się z Europy.

Co miał o tym do powiedzenia minister obrony Antoni Macierewicz? Ano tyle, że „zamach” w Smoleńsku był etapem rosyjskiej agresji, tak jak wojna w Gruzji czy aneksja Krymu. Wcześniej wzywał NATO, by pomogło wyjaśnić, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r., choć Sojusz przyczyn katastrof lotniczych nie bada.

Politykę zagraniczną nieustannie miesza z wewnętrzną Jarosław Kaczyński. Trafił ostatnio na nagłówki gazet, gdy okazało się, że straszył Angelę Merkel podczas jej wizyty w Warszawie możliwym żądaniem ekstradycji Donalda Tuska. Merkel chciałaby, by przewodniczący Rady Europejskiej pozostał na tym stanowisku następne dwa i pół roku. Kaczyński zaś widzi Tuska przywożonego do Warszawy w kajdankach wojskowym samolotem…

Kaczyński nie jest pierwszym przywódcą partyjnym, który lekceważy dyplomację. Co do występów szefa MON – szkoda słów. Ale rolą ministra spraw zagranicznych jest dbać o reputację kraju, dyplomatycznie zacierać złe wrażenie. Waszczykowski tego nie potrafi. Gdyby w piątek trzymał nerwy na wodzy, nie myślał o tym, jak wypadnie w „Wiadomościach” TVP, czy o tym, co powie Kaczyński. Gdyby zachował się jak dyplomata.

Timmermans jakby tylko czekał na okazję. Podczas dyskusji z Waszczykowskim wspomniał październikowy strajk kobiet w Polsce, mówił o niezależności sędziów. Gdy polski minister wypomniał mu brak sądu konstytucyjnego w Holandii (funkcję tę pełni tam rada państwa), z uśmiechem odpowiedział, że skoro polska konstytucja przewiduje trybunał, to rząd nie powinien go niszczyć. Skrytykował też obraźliwe i nierzeczowe odpowiedzi polskiego rządu na zalecenia Komisji Weneckiej.

A gdy Waszczykowski prosił, by pozwolić Polakom przestrzegać ich konstytucji, „a nie waszej wizji konstytucji”, Timmermans odparł, że niczego innego od Polski i dla Polski nie chce.

Spektakl ten przypomniał siedzącym na sali głowom państw, szefom rządów, ministrom, na czym polega spór między Unią a rządem PiS i jakie skutki może mieć dla Europy. I że ten trwający od roku konflikt trzeba wreszcie rozwiązać.

c5gj-7qwyaesjen

Waldemar Mystkowski pisze o TVP, które nie powiadomiło widzów, że Agnieszka Holland zdobyła wielką nagrodę filmową.

KACZYŃSKI COFA POLSKĘ DO LAT DZIECIŃSTWA. DO WSZYSTKICH KOSZMARÓW, KTÓRE WTEDY POLSKĘ RUJNOWAŁY.

c5givokwqaa5_if

PiS zmniejsza Polaka i obywatela

pis-zmniejsza

Zanadto nie martwi mnie, że PiS sekuje kulturę, odmawia pieniędzy na dzieła ważne dla substancji duchowej narodu. One tak czy siak zostaną dowartościowane, kultura zawsze była niezależna od źródeł finansowania, może dlatego tak często wybitni twórcy ubodzy.

PRL bał się twórców, starał się ich podporządkować, łożył pieniądze, a ci – oprócz integralnych akolitów – mieli zupełnie inny światopogląd, niż zadekretowany. Dlatego nie zanadto obrażam się na Piotra Glińskiego, iż podzielił pieniądze na wsparcie przedsięwzięć kulturalnych wśród twardych pisowców i katolików, bo oni nie są w stanie wznieść ponad przeciętność. Będziemy mieli gnioty typu film „Smoleńsk”, którego nikt nie chce oglądać, bądź ten rydzykowy „Zerwany kłos”.

Martwi mnie przekaz do społeczeństwa, do odbiorców. To jest najbardziej krucha materia, bezbronna, gdy zwalczana jest kultura (o w tym kontekście nie boję się nazwać: kultura narodowa, bo taką jest wszystko, co stwarzane jest w narodzie, arcydzieła i kicze). Część odbiorców będzie pozbawiona obrazu polskiej kultury aktualnie powstającej, będzie pozbawiona tych drożdży, które pozwalają uczestniczyć w dialogu z nowymi zjawiskami społecznymi, kulturowymi. I nie chodzi nawet o aktywne zajęcie głosu, ale o świadomość, iż coś takiego się dzieje.

PiS uderza w duchowość polskiego społeczeństwa, zubaża Polaków. Metaforycznie można to opisać, iż pozbawia części Polaka w Polaku, w obywatelu obywatela. Władza PiS zmniejsza ludzi, trawestując: „Prezesie, zmniejszyłem wyborców” – mógłby zameldować Jacek Kurski. I taka dokonuje się operacja zmiany, „dobrej zmiany” w mediach pisowskich. Zmienia się z normalnego na „dobre”, na małe, wówczas zrozumiałe dla prezesa i jego akolitów.

Agnieszka Holland odnosi sukces na festiwalu filmowym w Berlinie zdobywając „Pokotem” Srebrnego Niedźwiedzia, w mediach tzw. narodowych do tego stopnia zmniejszyli ten sukces, że w ogóle nie poiformowano o nim. Za duży to sukces, przerasta ich. Oczywiście, że w innych mediach informacja została podana, bo jeszcze nie mamy cenzury, ale część odbiorców , nawet tych najbardziej biernych, została przefasowana na pisowską małość, na zmniejszenie. Dużo, niedużo? Może to tylko milimetr, ale w kulturze to czasami dużo.

Na to się oburzam, na to, że zmniejszają Polaków. Beata Szydło może nie lubić genialnej „Idy” Pawlikowskiego, nawet to rozumiem, bo sama dawno została zmniejszona i nie wróżę jej powrotu do normalności, więc „Ida” będzie poza jej zasięgiem, ale dlaczego zmniejszają wielu młodych Polaków nieświadomych tej operacji zmniejszania?

ILU JESZCZE POSŁÓW PiS TAK KŁAMIE???

c5gdoomwqaeanoa

NA WAWEL LIMUZYNĄ, DO DOMU SAMOLOTEM – „PRACA I POKORA” W PAŃSTWIE PiS

c5ga2g8xuaedxap

Kleofas Wieniawa pisze o międzynarodowej dedradacji Polski pisowskiej.

polska-pisowska

Czy politycy PiS uświadamiają sobie, iż doprowadzili do sytuacji zdegradowania Polski do drugiej ligi. Może mają oczy dookoła głowy, bo rozumu raczej nie mają tak usytuowanego.

Podczas 53. Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium zasłynął najbardziej Witold Waszczykowski, który jak Reytan bronił dewastacji demokracji i prawa w Polsce przed mieszczaninem – w dobrym znaczeniu – wiceszefem Komiji Europejskiej Holendrem Fransem Timmermansem.

Otóż Waszczykowski odkrył z właściwą mu emfazą, iż w Holandii nie na Trybunału Konstytucvyjnego. Ale ten niezbyt lotny dyplomata nie odkrył, że w tym kraju żadnemu politykowi nie przyjdzie do głowy, aby łamać konstytucję. Holandia ma jedną z najbardziej utwardzonych demokracji i może być przykładem dla całego świata zachodniego, włącznie z krajami anglosaskimi.

Zaś Andrzej Duda nie spotkał się z wiceprezydentem USA Mike’m Pencem, bo już z Dudą niewielu chce sie spotykać. Nie jest żadnym partnerem, a wydawałoby się, że do Jankesa nie jest tak trudno dotrzeć, bo nie nazbyt wielu było prezydentów w Monachium. Duda zaś mógł usłyszeć z ust Pence’a, iż światowym bohaterem walki z komunizmem jest Lechem Wałęsa. Wyobrażam sobie jak w tym momencie Duda zrobił swoją minę papuśnego zdziwienia.

Był jeszcze Antoni Macierewicz w stolicy Bawarii, ten niestety ma renomę taką, na jaką zasługuje także w kraju, ministra od zamachu smoleńskiego. Zawsze w takich wypadkach polscy ministrowie obrony spotkali się z sekretarzem obrony USA, ale nie Macierewicz.

Spadamy we wszystkich klasyfikacjach, w Unii Europejskiej w połowie marca dowiemy się z „białej skiegi” kierunku reform, którą przedstawi Komisja Europejska, zostaliśmy zdegradowani do ostatniej prędkości integracji, bo takie zostaną wyznaczone krajom członkowskim. Nie będziemy sami, bo z Węgrami.

Może już nawet nie jesteśmy w drugiej lidze, ale w trzeciej, dzieki takim złamanym ludziom i politykom, którzy niewiele mają do powiedzenia, jak Waszczykowski, Duda, Macierewicz.

PAŃSTWO PiS, PONAD PRAWEM

c5dxn1xwcaehodg

MA RACJĘ?

c5dwy1rxaauv-v

>>>

cwe94dqxgaattql

Deutsche Welle omawia artykuł z berlińskiego dziennika  „Tagesspiegel”, w którym opisane są perypetie polskiej ambasady bezskutecznie próbującej znaleźć kino na galowy pokaz „Smoleńska” w Berlinie.

tagesspiegel

„’Smoleńsk’ uważa się za pierwszy film propagandowy konserwatywnego rządu PiS” – pisze „Tagesspiegel”. „Prawdopodobnie nowy polski ambasador Andrzej Przyłębski wyobrażał sobie wieczór galowy w Berlinie jak imprezę w warszawskim Teatrze Wielkim we wrześniu – z przyjaznymi rządowi honorowymi goścmi ze świata polityki i kultury i falangą gorliwych i ideologicznie niezawodnych dziennikarzy”.

„Dziwaczna racja stanu”

„Ale z tego wszystkiego będą nici” – pisze berliński dziennik, wyjaśniając, że najpierw przed tygodniem kino Delphi wycofało się ze zgody na pokazanie filmu, a po kilku dniach odmówiło także kino Cubix, ogłoszone już alternatywną lokacją. „Jakoś wygląda na to, że film ten nie może znaleźć żadnego innego kina, pomimo, że w mieście przecież kin nie brakuje”.

(MACIEREWICZ ZASKOCZONY ALE SILNY, ZWARTY I GOTOWY DO ODPOWIEDZI )

cwnietcxeaas9f7

Dalej „Tagesspiegel” donosi, że faktycznie wszyscy wiedzą, że nie chodzi o bezpieczeństwo pokazu, tylko o kontrowersyjny film, który „wbrew wszelkim faktom, bez jakichkolwiek osłonek obrazuje tezę polskiego rządu, że samolot prezydencki stał się celem zamachu sterowanego przez Władimira Putina”. Wyjaśniając niemieckiemu czytelnikowi tło powstania „Smoleńska”, gazeta pisze: „Żałoba obecnego szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego z powodu śmierci jego brata stała się tymczasem jakąś przedziwną racją stanu”. I wyjaśnia, że mass media, a teraz także i kino, wbijają Polakom do głowy, że katastrofy nie spowodowała – jak udowodniono – lekkomyślność władczych pasażerów prezydenckiego samolotu.

„To, że niemieccy operatorzy kin jako gospodarze odmawiają organizacji takich koszmarnych, galowych przedstawień jest zrozumiałe” – czytamy na łamach „Tagesspiegel”. Gazeta w rozmowie z dyrekcją sieci kin Cinemaxx i CineStar dowiedziała się, że żadne z ich kin w Niemczech nie pokaże tego filmu. Także reprezentacyjne stołeczne kina, takie jak Urania, absolutnie wykluczyły „kiedykolwiek” projekcję „Smoleńska”.

(TAK MOCNEJ REAKCJI JESZCZE W SIECI NIE BYŁO. WCALE SIĘ NIE DZIWIMY. Ani słowa o szacunku…)

cwncs47xaaa3n00

Pod ochroną policji?

Ale polska ambasada nie popuszcza. Zapowiada nową próbę za kilka tygodni i, biorąc pod uwagę wysuwane zastrzeżenia kin w kwestiach bezpieczeństwa, chce – wobec powagi otrzymanych sygnałów – „wdrożyć odpowiednie kroki” – jak napisano w zagadkowym, piątkowym oświadczeniu.

Może to oznaczać przede wszystkim żądanie zmasowanej obecności policji, jeżeli na premierze miałoby się pojawić nie tylko kilkuset zaproszonych gości, ale i demonstranci, uważa dziennik. „Taka marsowa strategia obrony pasowałaby do wizerunku, na jaki już sobie zapracował nowy ambasador, który jako profesor filozofii jest nowicjuszem w tej branży” – ocenia dziennik.

cwm0gynweaitfgy

I wyjaśnia, że niedawno Przyłębski starł się z przewodniczącym Federalnego Trybunału Konstytucyjnego Andreasem Vosskuhlem, który krytykowane w całej Europie, faktyczne pozbawienie władzy polskiego Trybunału Konstytucyjnego przez rząd PiS, dyplomatycznie określił jako „błędną drogę dla Europy, a tym samym także dla Polski”. Z kolei przy okazji odmowy pokazu „Smoleńska” ambasador stwierdził mało dyplomatycznie, że „przecież w taki wieczór nikt nie będzie od razu wysadzał się w powietrze”.

cwmya5hxgaacpqk

Jazda „ideologicznym rydwanem”?

I w taki to sposób cała awantura o „Smoleńsk” w Berlinie, uważnie obserwowana przez polskie mass media, stała się prawdziwą kompromitacją dla polskiego ambasadora, a wobec programatyczno-propagandowego tematu także dla obecnej polskiej władzy, podsumowuje autor artykułu Jan Schulz-Ojala.

Artykuł kończy konkluzją: „Za prorocze i mądre należy uznać stwierdzenie Pawła Potoroczyna, który niedawno bez uzasadnienia został zwolniony ze stanowiska dyrektora Instytutu Adama Mickiewicza. Napisał on w pożegnalnej notce na Facebooku: „Obawiam się, że każdy kto wjedzie na międzynarodową scenę rydwanem ideologicznego odwetu zastanie zamknięte drzwi””.

LEPSZY SORT WIERNYCH NIE MUSI PRZESTRZEGAĆ PRAW KOŚCIOŁA

cwny4zkwqaaf-23

JAK MOŻNA TAK KŁAMAĆ???? A POTEM ZAPEWNE DO SPOWIEDZI…

cwnwxjtwiaayazp

Lech Wałęsa wezwał Unię Europejską do podjęcia „efektywnych działań” w celu ratowania demokracji w Polsce.

walesa-wzywa

„Domagam się efektywnych działań, łącznie z groźbą wykluczenia z Unii Europejskiej” – powiedział Lech Wałęsa w wywiadzie dla weekendowego dodatku dziennika „Sueddeutsche Zeitung” poświęconego Polsce. Zdaniem byłego prezydenta,jeśli któreś państwo członkowskie UE nie stosuje się do wspólnych reguł, powinna istnieć możliwość wykluczenia go ze wspólnoty.

Wałęsa zaatakował w wywiadzie Jarosława Kaczyńskiego i jego zmarłego brata Lecha. Jak się wyraził, w latach dziewięćdziesiątych nie bez powodu zwolnił braci Kaczyńskich z zajmowanych stanowisk w kancelarii prezydenta. „Uważałem ich za niebezpiecznych i doszedłem do wniosku, że trzeba ich pozbawić tych stanowisk, na których mogą podejmować ważne polityczne decyzje. Są oni niepewni, zakompleksieni i dlatego patrzą wstecz, a nie do przodu” – dodał Wałęsa w rozmowie z SZ.

cwm0isjxeaakrkj

Nawiązując do zwycięstwa wyborczego „Prawa i Sprawiedliwości” były prezydent powiedział, że „ludzie Kaczyńskiego sięgając po populizm i demagogię wprowadzili wiele zła i będą to kontynuować, aż nie zostaną zatrzymani. Polska znajduje się w ślepej uliczce i dlatego potrzebuje pomocy z całego świata” – stwierdził polski noblista. Jednocześnie zapowiedział, że będzie się starał doprowadzić do referendum w sprawie przyśpieszenia wyborów powszechnych.

cwnecp_xeaaynvs

PROKURATURA JUŻ NA ROZKAZ PREZESA… TERAZ CZAS NA TRYBUNAŁ I SĄDY. Stajemy się prywatnym państwem Kaczyńskiego.

cwnspocxuaavi8c

Waldemar Mystkowski pisze o płk. Adamie Mazgule, który apeluje do mundurowych w związku ze zbliżającym się 11 listopada.

bronmy

Pułkownik Adam Mazguła, choć emerytowany wojskowy, ma duży autorytet wśród czynnych wojskowych i przyjaciół, którzy chodzą z nim na marsze KOD! Pułkownik nie wątpi, iż Antoni Macierewicz wywęszył, kto z nim chodzi, nie są to jednak tchórze, którzy baliby się czystek, bo tak nazywa pokrętny język ministra obrony Antoniego Macierewicza: „Zmiany? Czytaj czystki”.

Mazguła cześniej apelował do żołnierzy, aby nie robili z siebie błaznów i nie oddawali honorów Bartłomiejowi Misiewiczowiczowi, które należą się wyższym oficerom i szefowi MON. Najsłynniejsze pozostaje pułkownikowskie pytanie po przynaniu przez przybudówkę pisowską Macierewiczowi Patrioty Roku: „a jakiego państwa?”

(NIKOMU NIE WOLNO PROTESTOWAĆ W TYM SAMYM MIEŚCIE CO PiS. KAŻDA PRÓBA PROTESTU BĘDZIE TRAKTOWANA JAKO PROWOKACJA.)

cwnm2bmxaamh9px

Pułkownik Mazguła jest czuły na larum patriotyczne, na standardy demokratyczne, które pod obecną władzą zanikają. Chwali się, że świat upomina się o te standardy – Komisja Wenecka, Komisja Europejska, a ostatnio nawet ONZ – lecz najważniejsze jest larum o standardy w ojczyźnie, to my mamy zadbać o to, aby powróciła pełna demokracja i prawo.

Pułkownik Mazguła dmie w surmy KOD-owskie, aby być słyszany wśród mundurowych. Zacytuję cały wpis facebookowy pułkownika, bo jest wezwaniem do rodaków w mundurach, aby stanęli w obronie wartości dla obywateli największych:

adam-mazgula-2

„Święto Niepodległości! – bronimy demokracji w mundurach!
11. listopada prezentujemy swoje mundury jako akt patriotyzmu i zaangażowania w historyczną sztafetę walki o wolność Polski!

Niech społeczeństwo demokratycznego państwa prawa jest pewne, że jesteśmy tu, gdzie potrzeba!

Proszę wszystkich żołnierzy (także rezerwistów i przebywających w stanie spoczynku), policjantów, strażaków, funkcjonariuszy Służby Więziennej i Straży Granicznej, harcerzy i członków umundurowanych organizacji patriotycznych, aby w mundurach zaprezentowali swoje przywiązanie do wartości demokratycznego państwa prawa!

Szczególnie chodzi o tą prezentację na niezależnych marszach i wiecach Komitetu Obrony Demokracji. Z dala od faszystowskich bojówek, które zawłaszczają prawo do prezentacji symboli narodowych, a siebie przedstawiają jako jedynych patriotów naszej ojczyzny.

Zwracam się do tych, którzy z jakiś powodów nie mogą włożyć swojego munduru. Załóżcie wzorem organizacji weteranów i kombatantów berety (nawet bez stopnia), czapki i furażerki do cywilnego ubrania. Załóżmy odznaczenia i medale! Pokażmy, w tym czasie pogardy dla prawdy i prawa gdzie jest Polska!

KOD nie jest partią polityczną.”

Pułkowniku Wołodyjowski!… przepraszam… pułkowniku Mazguła, dziękuję za larum patriotyczne.

cwnogh-w8aqefci

cwcarl7wiaexqza

Prokuratura pod dopwódcem Zbigniewa Ziobry nie radzi sobie intelektualnie. I nie ma się czemu dziwić, bo Ziobro to Kononowicz prawny, konus. Prokuratura Krajowa twierdzi, że rodziny ofiar smoleńskich nie mogą zaskarżyć jej decyzji o ekshumacji ich bliskich. Powód? Śmierć w katastrofie smoleńskiej mogła nastąpić w wyniku przestępstwa. Tyle że nowe śledztwo nie toczy się w tym kierunku i nie przyniosło żadnych dowodów na to, by doszło do zamachu.

spor

O tym, że obecne śledztwo smoleńskie dotyczy „przestępnego” (a więc będącego wynikiem przestępstwa) „spowodowania śmierci ofiar” tragedii, Prokuratura Krajowa poinformowała w sobotę. Ma to być podstawą do decyzji o ekshumacji wszystkich zwłok wbrew protestom części rodzin. Tej decyzji – zdaniem Prokuratury Krajowej – nie można zaskarżyć ani się od niej odwołać.

Ale jak dotąd nic nie wiadomo o tym, by prokuratura prowadziła postępowanie w sprawie celowego doprowadzenia do katastrofy, a więc że doszło zamachu.

Zawiadomienia o ekshumacjach, które od ponad tygodnia dostają rodziny smoleńskich ofiar, dotyczą śledztwa w sprawie „wyjaśnienia przyczyn katastrofy” i w jego tytule nie ma mowy o zamachu lub „działaniu osób trzecich”. Taki wątek (jako „brany pod uwagę”) pojawia się tylko w hipotezach wyliczanych w zawiadomieniach. Jednak hipoteza to nie to samo co podstawa śledztwa.

PANIE ZIOBRO, NAWET PREZYDENTOWEJ PAN NIE OSZCZĘDZI, PRAWDA?

cwan6dnwcaaktoc

Będą podważać dotychczasowe ustalenia

Formalnie więc w śledztwie smoleńskim nie zmieniło się nic w stosunku do tego, co już dawno ustaliła Naczelna Prokuratura Wojskowa (badała sprawę od 10 kwietnia 2010 r.). Ona swoje ustalenia podsumowała 10 listopada 2015 r.

Jednoznacznie ogłosiła, że przyczyną tragedii nie było „działanie osób trzecich”, lecz wyłącznie błędy popełnione przez pilotów, ich dowódców oraz rosyjskich kontrolerów, którzy nie zamknęli lotniska. Jasno stwierdziła też, że nie ma żadnych śladów wskazujących, by na pokładzie lub na powierzchni kadłuba doszło do wybuchu.

W ówczesnym komunikacie znajdziemy nawet wyjaśnienie przyczyn rozrzucenia ciał i szczątków samolotu wokół miejsca katastrofy. Oprócz energii samego uderzenia rolę odegrało tu także „oddziaływanie strumienia gazów zza silników”.

Według źródeł „Wyborczej” prawnicy części rodzin w zażaleniach na decyzję o ekshumacji właśnie na to chcą położyć nacisk. – Niech Prokuratura Krajowa jednoznacznie wypowie się, że podejrzewa zamach, zmieni tytuł śledztwa, a w uzasadnieniu poda przesłanki. Na razie bowiem w toczącym się śledztwie nie ma podstaw do takiej decyzji – mówi jeden z adwokatów pytany o treść przygotowywanego zażalenia.

Przypomnijmy, że po wyborach wygranych przez PiS nowe władze rozwiązały prokuraturę wojskową, a oficerowie prowadzący dochodzenie zostali od niego odsunięci. Jednak ustalenia, których dokonali, nie zostały przez ich następców podważone.

cwbtyo7xgae_66p

Z najnowszego komunikatu Prokuratury Krajowej wynika, że dopiero teraz podejmowane są czynności, które do tego zmierzają. Jak czytamy, zespół prokuratorów obecnie prowadzących to postępowanie „naprawia poważne błędy i zaniechania, które zostały popełnione sześć lat temu. Z niezrozumiałych powodów przyjęto na wiarę wyniki dokonywanych w Moskwie sekcji, których w rzeczywistości nie było. Nie zostały one również przeprowadzone po przetransportowaniu ciał ofiar katastrofy do Polski”. Komunikat zapowiada też, że wojskowym mogą nawet grozić zarzuty za „niedopełnienie obowiązków, działanie na szkodę interesu publicznego lub prywatnego”,  a nawet za „utrudnianie postępowania karnego”.

Ale nawet takie postępowanie nie jest podstawą do decyzji o ekshumacjach.

cwbp3txwiaalh3z

Rodziny proszą, władza milczy

Nie jest też prawdziwe twierdzenie, że decyzji tej rodziny nie mogą zaskarżyć do sądu. – Jak najbardziej przysługuje im prawo do zażalenia na tę i na każdą inną czynność w postępowaniu. Takie prawo mają osoby uznające, że ich dobra zostały naruszone, oraz najbliżsi, na których przechodzą prawa zmarłych. Mówi o tym jasno kodeks postępowania karnego i nie wierzę, by prawnicy Prokuratury Krajowej tego nie wiedzieli – tłumaczy mec. Marek Małecki, specjalista od spraw karnych i obrońca w głośnych procesach.

O prawie rodzin do zażalenia na decyzję o ekshumacji mówił w ubiegłym tygodniu rzecznik praw obywatelskich Adam Bodnar.

Rodziny siedemnastu ofiar (236 osób) wystosowały do władz, Kościoła i Prezydenta RP list otwarty. Protestują w nim przeciwko działaniom prokuratury. „Po sześciu latach od tych strasznych dni stajemy samotni i bezradni wobec bezwzględnego i okrutnego aktu: nasi Bliscy mają być wyciągnięci z grobów, wbrew uświęconemu tabu, aby nie zakłócać spokoju zmarłym, pochowanym z najwyższą czcią. Od miesięcy bezskutecznie wyrażamy swój sprzeciw wobec zapowiedzi tego niezrozumiałego i niczym nieuzasadnionego przedsięwzięcia. Dzisiaj staje się ono faktem”- napisali sygnatariusze listu opublikowanego na stronie Petycje.pl.

Prokuratura nie odniosła się do tego listu. W ostatnim komunikacie Prokuratury Krajowej czytamy tylko, że „decyzja o konieczności zbadania wszystkich ciał ofiar katastrofy z dnia 10 kwietnia 2010 roku jest trudna dla wszystkich, także dla prokuratorów”.

trzaskowski

Trzaskowski: Macierewicz ośmiesza nie tylko siebie, ale tez ośmiesza państwo

Najistotniejsza w polityce zagranicznej jest wiarygodność. Macierewicz, Waszczykowski powtarzając takie informacje pozbawiają się jakiejkolwiek wiarygodności. Macierewicz ośmiesza nie tylko siebie, ale tez ośmiesza państwo. Ja słyszę sygnały, które dochodzą do mnie od moich przyjaciół: kto to jest? To [co mówi Macierewicz] tworzy z państwa jeden wielki dowcip – mówił w „Kawie na ławę” Rafał Trzaskowski o słowach szefa MON dotyczących Mistrali.

ksiazka

Wiele lat Polska czekała w letargicznym strachu na okrutną „prawdę”. Niemiecki dziennikarz ustalił ją w gabinecie Antoniego Macierewicza.

Wiele lat Polska czekała w letargicznym strachu na okrutną prawdę. Dzięki niemieckiemu dziennikarzowi Jürgenowi Rothowi prawda wyszła na jaw. I już wiadomo: to polski polityk ukryty pod inicjałem T. wysłał ruską jaczejkę, speckomando śmierci, aby przeprowadziło zamach w Smoleńsku. Speckomando załatwiło sprawę przy użyciu materiałów wybuchowych, oddział zamachowców FSB/Połtawa prowadził nie byle kto, bo generał Jurij Desinow.

Brzmi jak bełkot? Jak ponury żart z rodzin ofiar w chwili, gdy zaraz zaczną się ich ekshumacje? Przed państwem „Gazeta Polska”, która z całą powagą, nadęta sensacją jak rozdymka, publikuje fragmenty książki Jürgena Rotha „Smoleńsk. Spisek, który zmienił świat”.

 (Sam PIS zadbał o to, by ta tragedia przemieniła się w farsę)
cwbgte1wyaao_hw

W skrócie: Roth miał dotrzeć do pełnego raportu niemieckiego wywiadu BND na temat katastrofy smoleńskiej („wraz z załącznikami” – ekscytuje się gazeta). Pada w nim nazwisko rosyjskiego generała, który według źródła BND miał przyjąć od polskiego polityka (wspomnianego T.) zlecenie dokonania zamachu. Kto potwierdza tę ważką informację? Robert. Tę informację potwierdza Robert. Nie znają państwo Roberta? To „wysokiej rangi źródło wewnątrz polskiej ambasady w K.”, były pułkownik polskiego wywiadu wojskowego.

Wersja Rotha (którą powiela od lat w różnych książkach) w skrócie wygląda tak: Tusk i Putin wspólnie zaplanowali morderstwo Lecha Kaczyńskiego w Smoleńsku. Zamach wykonała rosyjska FSB, wykorzystując agentów polskiej WSI (ktoś musiał wnieść materiały wybuchowe na pokład tupolewa). Brzmi niewiarygodnie, ale w końcu Robert. Na szczęście tę informację potwierdza Robert.

(Sawka pozamiatał w kwestii ekshumacji :))
cwbytaywaaa4f_o

I już. Czort z tym, że Roth prawdę o katastrofie ustalał z Antonim Macierewiczem w jego gabinecie i w rozmowach z Anitą Gargas z (przypadek, przypadek!) „Gazety Polskiej”. Że nie weryfikuje ani informatorów ani tego co mówią. To przecież nic nowego i nie to jest ważne. A co jest ważne? Że już nikt nie chce, nie ma siły, nie potrafi reagować na jawne kpiny z rozumu. Że takich tekstów będziemy czytać jeszcze pewnie dziesiątki, ze słabnącym poczuciem, że ktoś szydzi z ofiar a z nas robi sobie rzewne jaja. Że głos w tej ważnej sprawie mają już tylko ludzie tacy jak Ewa Stankiewicz, która pisze na Twitterze: „Nie zdziwiłabym się gdyby politykiem T. który miał zlecić zamordowanie prezydenta L Kaczyńskiego okazał się Tusk”.

Już Platon twierdził, że świat ukazuje się naszym zmysłom w sposób zafałszowany i błędny. Matrix to jednak głęboko poważniejsza wersja rzeczywistości.

Załość półdupki ściska z pisowskim dążeniem do wtryniania „Smoleńska”. – Czy to KOD stoi za odwołaniem premiery „Smoleńska” w Berlinie? – pyta prof. Andrzej Przyłębski, ambasador RP w Berlinie. Politycy PiS oskarżają Niemców o cenzurę.

premiera

Ambasador Przyłębski udzielił drugiego w tym tygodniu wywiadu dla prawicowego serwisu wPolityce.pl. W pierwszym, w zeszły poniedziałek, atakował prof. Andreasa Vosskuhle, prezesa Federalnego Trybunału Konstytucyjnego, za mieszanie się w wewnętrzne sprawy Polski. Vosskuhle krytykował bowiem rząd PiS za ataki na niezależność Trybunału Konstytucyjnego. Ostre słowa ambasadora spotkały się w Niemczech z oburzeniem. Skrytykował go nawet prof. Norbert Lammert, przewodniczący Bundestagu.

cwbxpqpwcaabkg3

Drugi wywiad ambasadora Przyłębskiego poświęcony był rezygnacji prestiżowego berlińskiego kina Delphi Filmpalast z organizacji wraz z polską ambasadą premiery „Smoleńska”w reżyserii Antoniego Krauzego. Zarząd kina decyzję tę podjął niespodziewanie w czwartek, tłumacząc, że film jest kontrowersyjny, może dojść do demonstracji, a kino nie jest w stanie zapewnić widzom bezpieczeństwa. Polski ambasador jest tą sytuacją oburzony. I węszy spisek.

„Próbowaliśmy z nimi rozmawiać, chcieliśmy dowiedzieć się też, kto interweniował i jaki to był rodzaj interwencji. Czy jest to jakaś grupka KOD-owska, czy może jakieś inne jeszcze źródło” – mówi dziennikarzowi wPolityce.pl. Dodaje, że zamierzał spotkać się z menedżerem kina i wyjaśnić sprawę, ale on później odwołał rozmowę, twierdząc, że nie ma ona sensu.

cwbwynfwcaeb3ec

„Prawdopodobnie bał się ujawnić nam źródeł tych interwencji” – podejrzewa ambasador Przyłębski. Jego zdaniem znamienne jest też to, że kino jest gotowe „wziąć na siebie” ewentualne odszkodowanie, jakiego być może będzie domagać się polska ambasada. – To też coś znaczy – mówi.

Ambasador chciał nawet menedżerowi pokazać „Smoleńsk”, by przekonał się, że nie jest bulwersujący, że „jest to film, który warto obejrzeć, żeby sobie pewne rzeczy uświadomić”. Menedżer odmówił.

Prof. Przyłębski nie wyklucza też nacisków politycznych. Tym bardziej że kino przysłało mu decyzję o rezygnacji po jego spotkaniu z niemieckimi ekspertami od polityki zagranicznej. Ambasador przyznaje, że było one dość ostre (krytykował na nim opozycję, KOD, Komisję Wenecką). A dwie godziny po jego zakończeniu kino wycofało się ze współpracy. „Nie wiem czy tu jest jakiś związek” – mówi.

(Katolskie)

cwbl4olxgaifw2p

Dziennikarz wPolityce.pl pytał, czy Niemcy są wrogo nastawieni do „Smoleńska”. Ambasador zaprzeczył. – Jeśli już, to wrogość do PiS i obozu rządzącego w Polsce – zaznaczył, zapewniając, że robi „sporo, żeby tę wrogość rozbroić”, tłumaczy, „że to, co rząd nasz robi, jest europejskie i sensowne, że Polską nie rządzi jakaś grupa szaleńców, których należy zwalczać”. Przyznaje jednak, że problemem jest sytuacja wokół  Trybunału Konstytucyjnego. Niemcy zdaniem prof. Przyłębskiego nie rozumieją jednak, o co chodzi. „Wierzą ślepo w to, co Komisja Europejska czy Komisja Wenecka wygłasza. Nie są skłonni, nawet jeżeli są prawnikami, zastanowić się nad argumentacją drugiej strony” – mówi.

Tymczasem w Polsce politycy PiS traktują decyzję zarządu kina jako przejaw cenzury. Poseł Arkadiusz Mularczyk pisał na Twitterze, że Niemcy, podobnie jak Ukraińcy, którzy odmówili pokazania w Kijowie „Wołynia”, „boją się prawdy”. – Decyzja (od odwołaniu premiery „Smoleńska”) skłania do refleksji, ile w Niemczech jest wolności słowa, a ile dyktatu politycznej poprawności – pisał na Twitterze poseł PiS Szymon Szynkowski vel Sęk, przewodniczący polsko-niemieckiej grupy parlamentarnej.

PiS ma właśnie takich przygłupich polityków, jak ów ambasador w Berlinie.

cwbcjulxyaaq46k

cv2jyrhwaaahvoj

PiS z pewnością zamachnie się na media prywatne, profesjonalne. Taka jest rewolucyjna logika, pożerać wszsytko. Pisze o tym Agnieszka Kublik.

pis

Kaczyński uważa, że „za pomocą telewizji można wykreować obraz, jaki się chce, bo społeczeństwo nie analizuje tego, co tam widzi, tylko przyjmuje jako prawdziwe”. Dlatego chce mieć wszystkie, nie tylko publiczne, media. Te ostatnie traktuje pogardliwie, jako „osłonę” rządu i „kanał dotarcia do Polaków z własnym przekazem”. Chciałby więc panować nad wszystkimi „kanałami dotarcia” – i by wszystkie go „osłaniały”.

W Klubie Ronina – grupie ludzi, którzy uważają się za nowe elity – już dawno sugerowano, jak wykończyć „Gazetę Wyborczą” (nazywaną „gwiazdą śmierci”) – pozbawieniem reklam spółek zależnych od PiS i zalewem pozwów sądowych. „Procesami ich!” – wykrzykiwał Marcin Wolski, dziś szef TVP 2, autor poematu, w którym pisał „runą media, przeżyją szok samorządy, wyjaśnimy Smoleńsk, a Moskwie odeślemy agentów wpływu, wielka fala Polskę opłucze”.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, zwierzchnik wszystkich prokuratorów, skarży się, że TVN „nie jest stacją obiektywną”, powołując się na opinię „bardzo wielu Polaków”.

I już poseł PiS Krystyna Pawłowicz daje sygnał, by odebrać koncesje TVN i TVN 24. Że niby stacja szczuje na PiS. Ponad 5,5 tys. identycznych petycji o odebranie tych koncesji wpłynęło do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Teoretycznie odebranie koncesji jest możliwe (zależy od KRRiT, w której PiS ma większość). W praktyce – raczej nie. Ale efekt „zmrożenia” antypisowskiej krytyki może nastąpić. I to szybko.
Rząd bada możliwość przejęcia niemieckiego koncernu Polska Press, właściciela większości gazet regionalnych w Polsce. Potem być może rząd PiS zechce kupić także ogólnopolski dziennik – „Rzeczpospolitą”.

cv2pst_weaaoux0

Będzie kalka z węgierskiego? Premier Viktor Orban właśnie zawiesił, a potem sprzedał opozycyjny dziennik „Nepszabadsag”. Kupcem została firma powiązana z przybocznym Orbana. Cel: uciszenie krytycznych publikacji.

Gdy w 2011 r. PiS przegrał z Platformą wybory, Kaczyński marzył o „Budapeszcie w Warszawie”. Dziś tak jak Orban atakuje liberalne środowiska „w imieniu narodu”. Niszczy demokratyczne instytucje, bo reprezentują tylko korporacyjne interesy. Podobieństw jest wiele.

Widać Orban nie zastrzegł w urzędzie patentowym węgierskiego podboju demokracji. Gdyby to uczynił, mógłby puścić Kaczyńskiego z torbami.

CZY KTOŚ ZNA PRZYPADEK, ABY GDZIEŚ NA ŚWIECIE ZWRÓCONO WRAK SAMOLOTU PO WYSŁANIU E-MAILA?

cv2d2ijukaavlon

Episkopat popiera ekshumacje smoleńskie. Oto oświadczenie.

przyzwalaja

„W związku z pojawiającymi się w ostatnim czasie kontrowersjami dotyczącymi ekshumacji ofiar tragedii smoleńskiej z dnia 10 kwietnia 2010 roku, w celu uniknięcia możliwości instrumentalnego wykorzystywania autorytetu Kościoła w tak delikatnej kwestii, pragnę przypomnieć, że zgodnie z Katechizmem Kościoła Katolickiego ciała zmarłych powinny być traktowane z szacunkiem i miłością wypływającą z wiary i nadziei zmartwychwstania.

Wyjaśnienie przyczyn katastrofy od początku budzi liczne kontrowersje o charakterze prawnym, politycznym i społecznym. W tym kontekście zadaniem Kościoła jest przypomnienie o potrzebie dążenia do prawdy i sprawiedliwości, z czego wynika moralny sprzeciw nie tylko wobec prób wykorzystywania katastrofy smoleńskiej dla celów politycznych, lecz także jej marginalizowania czy bagatelizowania oraz ewentualnego unikania odpowiedzialności przez winnych tej tragedii.

Dostrzegając i rozumiejąc stanowisko rodzin ofiar sprzeciwiających się ekshumacjom, trzeba równocześnie zauważyć, iż katastrofa smoleńska była tragedią, która dotknęła cały naród, dlatego też przeżywanie żałoby oraz pamięć o ofiarach nabiera charakteru powszechnego i stanowi ważny element świadomości historycznej Polaków. Współczujemy wszystkim rodzinom, które straciły swoich bliskich pod Smoleńskiem i dla których ekshumacja jest doświadczeniem traumatycznym i nie do przyjęcia. Ich głos powinien być wzięty pod uwagę.

Należy stwierdzić, iż jedyną przyczyną, dla której ekshumacja ofiar katastrofy smoleńskiej byłaby moralnie usprawiedliwiona, może być wyraźna i obiektywna potrzeba wynikająca z dążenia do poznania prawdy, przy jednoczesnym braku możliwości zastąpienia tej czynności innymi środkami dowodowymi. Trzeba też przypomnieć, iż bezpośrednio po katastrofie nie przeprowadzono w Polsce sekcji zwłok żadnej z ofiar a przeprowadzone do tej pory ekshumacje wykazały nieprawidłowości dotyczące pochówku kilku ciał”.

PO PUBLIKACJACH NA TEMAT WDOWY GOSIEWSKIEJ, ZAMIESZCZAMY BARDZO TRAFIONY KOMENTARZ. LEPIEJ TEGO POWIEDZIEĆ SIĘ NIE DA.

cv2brtpxyaacgyo

W Berlinie miał być wyświetlony „Smoleńsk”. Nie będzie, kino odmówiło współpracy.

nie-bedzie

Kino Delphi Filmpalast w Berlinie wycofało się ze współpracy z polską ambasadą, która zamierzała pokazać w nim „Smoleńsk” Antoniego Krauzego i nawet wydrukowała zaproszenia na seans.

O tym, że zaplanowana na 7 listopada niemiecka premiera „Smoleńska” jednak się nie odbędzie powiedział „Wyborczej” Jan Rost z kierownictwa Delphi Filmpalast, znanego, dużego kina w zachodniej części Berlina. Powodów nie chciał podać, ale z naszych informacji wynika, że Delphi dopiero teraz dowiedziało się, ile kontrowersji „Smoleńsk” wywołał w Polsce. Postanowiło nie mieszać się w nasze spory polityczne i zrezygnowało ze współpracy z polską ambasadą. Polscy dyplomaci zamierzali przekonać kino do „Smoleńska” podczas spotkania w poniedziałek. Delphi je jednak odwołało.

zbigniew

Zbigniew Zamachowski zwrócił się do dyrekcji radiowej Trójki o niezwłoczne usunięcie z anteny dzingli, w których użyty został jego głos. Poinformował o tym portal Koduj24.pl.

Zamachowski prawie sześć lat, z małą przerwą, zapraszał słuchaczy do Trójki swoim głosem. Robił to w 13 różnych wariantach, np. „Trójka. Program 3 Polskiego Radia” lub „Zapraszamy do Trójki” – minimum trzy razy w ciągu godziny, a w porannym i popołudniowym bloku nawet siedem razy na godzinę. Był rozpoznawalnym głosem Trójki.

Od początku tego roku, kiedy PiS przejął media publiczne, pracę w Trójce straciło wielu dziennikarzy. Od razu została odwołana szefowa Programu 3. Magda Jethon, a potem Jerzy Sosnowski, Marcin Zaborski czy Michał Nogaś. Pożegnali się też z radiem dziennikarze przygotowujący serwisy informacyjne.

Od końca marca stacją kieruje Adam Hlebowicz (wcześniej szef katolickiego Radia Plus w Gdańsku). Jego zastępcą jest Sylwia Krasnodębska, wcześniej w dziale kultury „Gazety Polskiej Codziennie” i TV Republika.

Główne wieczorne pasmo publicystyczne radiowej Trójki nowe władze publicznego radia oddały dwóm prawicowym dziennikarzom spoza radia. „Klub Trójki” prowadzą m.in. Piotr Semka i Grzegorz Górny. Pierwszy to dziennikarz „Do Rzeczy” (po przejęciu mediów publicznych przez rząd PiS regularny komentator „Wiadomości” TVP 1 i TVP Info), drugi, związany ze środowiskiem „Frondy”, jest felietonistą „wSieci”.

unia

Reporterzy bez Granic (RSF), międzynarodowa organizacja nadzorująca przestrzeganie wolności słowa, twierdzi, że posunięcia rządu Beaty Szydło wobec mediów to „poważne naruszenie fundamentalnych wartości Unii Europejskiej”. Zgodnie z art. 7. traktatu lizbońskiego Unia może za to państwo członkowskie ukarać sankcjami. RSF domaga się, by UE odcięła Polskę od funduszy strukturalnych.

Waldemar Mystkowski pisze o Dudzie na występach w powiatach.

duda

Andrzejowi Dudzie należy współczuć. Prezes nie chce podać mu ręki, Antoni Macierewicz zabrał mu rzeczywisty przywilej zwierzchnika Wojska Polskiego, a nawet żona zamiast udać się z nim pod rękę na emisję „Smoleńska”, wybrała sarkastycznego Woody Allena.

Prezydent w oczach znika. Nie jest obecny przy ważnych decyzjach, najwyżej ważne decyzje innych parafuje, bo tak chce konstytucja, ostatnio nawet długopis odmówił mu posłuszeństwa, gdy podpisywał akt erekcyjny pod budowę nowej szkoły w Strzelcach Krajeńskich.

Duda nigdzie nie wyjeżdża, a jak mu się uda, są to kraje bez znaczenia dla Polski i dyplomacji. Ostatnio pałęta się po kraju, odwiedza Polskę powiatową, jakby był burmistrzem, a nie Prezydentem RP. Prezydent Duda zdegradował urzad do burmistrza, nie inaczej było z jego odwiedzinami w Hajnówce.

Tak! To ta miejscowość na krańcu Puszczy Białowieskiej, gdzie rządzi bliski o. Rydzykowi minister środowiska Jan Szyszko, który ma pomysły antyekologiczne. Świat o takie zasoby leśne, jak nasza Puszcza drży i dba, świat cywilizowany, a Szyszko odwrotnie, każe prastarą puszczę wycinać, bo ponoć zjada ją kornik drukarz.

I znowu Duda nie wykazał się samodzielnością, bo poparł zapędy antyekologiczne Szyszki, Duda chciał to ująć innymi słowami, więc powiedział, iż taka ekologia to „spychanie całego regionu do roli skansenu”. Ale Duda wpadł, metaforycznie ujmując spadł, jak szyszka z sosny w krowi placek, bo podobne zdanie powiedział prezydent Etiopii, Meles Zenawi. Wychwycił tę zbieżność walki z ekologią, jak w Etiopii, dziennikarz OKO.press Adam Leszczyński.

(TAKIEGO KOLESIOSTWA JESZCZE W POLSCE NIE BYŁO. )

cv2niuyusae93i8

Takich zacofanych mamy polityków, którym bliżej do Etiopii niż do nowoczesnych krajów Zachodu. Duda więc poparł Szyszkę, który urwał się z niecywilizowanej choinki, bo potwierdził, iż jest przeciw ekologii: „Nikomu nie wolno zapominać, że żyją tutaj ludzie, którzy nie są w stanie utrzymać się z samej tylko turystyki, że to jest rejon, w którym powinno być prowadzone też normalne życie.”

Co powyższe pokrętne zdanie znaczy? Mieszkańcy Hajnówki w lot zrozumieli, mianowicie Puszcza da im pracę przy wycince, przy siekierezadzie. Nie ekologia, nie dbanie o wspólną dla wszystkich przyrodę, tylko populizm, aby przypodobać się elektoratowi, kupić go

Więc zacytuję Dudzie zdanie z „Siekierezady” Edwarda Stachury, które niejako nawiązuje do – nomen omen – Ruchadełka leśnego (a takim w powieści jest kelnerka): „Jest już w wieku rębnym jak mówi pan o sosnach w lesie.” Puszcza jest też w wieku rębnym? Tak! Do czasów PiS jakoś Puszcza Białowieska się uratowała, ale i jej nie darują. Będą rębać! Taka ich siekierezada, wycinają puszczę, konstytucję, wszystko, co pod siekierę im się nawinie.

andrzej-saramonowicz

Był twarzą spektakularnych spraw za czasów Kamińskiego, a dziś… Były rzecznik CBA ma wyrok za masturbację w parku.

cv1-d_4wiaalqy_

Godny Polak w Berlinie z okazji 25-leciu polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie – Mateusz Kijowski. Nalezie tam się tałatajstwa pisowskiego, co to ich prezes pluje na Niemców (zresztą jak na Polaków).

kijowskiwBerlinie

Niemcom od razu rzuciło się w oczy, że Kijowski – w odróżnieniu od innych gości z Polski – nie jest zawodowym politykiem. – Ta ich apolityczność rzuca się w oczy. To może być siła KOD, ale potrzeba im szczegółowego planu działania – komentowali po rozmowach. Zaskoczyło ich to, ze Kijowski powtarzał, że nie czuje się przywódcą opozycji i nie zamierza ubiegać się o władzę. Tymczasem z relacji niemieckich mediów wynika, że polski informatyk to jedna z najważniejszych postaci na polskiej scenie politycznej.

Jeden zuczestników spotkania z Kijowskim:

– Zapytaliśmy Kijowskiego, czy nie boi się rozmawiać z Niemcami o tym, co się dzieje w Polsce. Bo przecież zostanie uznany przez PiS za zdrajcę i wrogiego agenta. Odpowiedział, że to już się stało, więc nie ma się czego bać.

A Kijowski:

– Naszym celem jest powstrzymanie w Polsce łamania prawa i konstytucji. Chcemy pomagać politykom, by tworzyli lepsze programy i byli bliżej ludzi, chcemy wspierać społeczeństwo obywatelskie.

pad

Andrzej Duda zaparł się, że bezgranicznie poprze bezprawie PiS:

– Nie oddamy dobrej zmiany! Nie oddamy jej za nic w świecie. Ja to państwu obiecuję, choćby wychodzili różni i straszyli, straszyli mnie jako prezydenta.

Niedouczone toto. Duda ma rozum gminu, urodę z wiejskiej zakrystii, a moralność antymoralną. Złamas.

profMikołejko

Jarosław Kaczyński zawarł pakt z chamami. Cham do chama po chamstwo. I taka jest polityka pisowska. Chamska w stosunku do Polaków. Czytać „Tango” Mrożka – tam jest cham Edzio Kaczyński sportretowany.

Rząd nie radzi sobie z protestem pielęgniarek w Centrum Zdrowia Dziecka. A jak pielęgniarki strajkowały za rządów Ewy Kopacz, to Szydło i Konstanty Radziwiłł (obecny minister zdrowia) judzili pielęgniarki do protestów i nazywali je słusznymi.

Najlepszy komentarz dała Monika Olejnik.

CjyXQ_xUUAAhoB0