Posts Tagged ‘Białystok’

c20lgjixaaayyzz

Obszernego kapitalnego wywiadu udzielił Kevin Dutton Pawłowi Smoleńskiemu. Oto końcowa odpowiedź.

c20ookhw8aah-p

Nastała złota era dla psychopatów w polityce?

brytyjski

– Jak najbardziej. Tradycyjne media i internet, w którym każdy jest najmądrzejszy, mają to samo znaczenie dla kształtowania opinii. Ekstremalna prawica i lewica, ekstremalne rozumienie religii walczy o społeczną świadomość bez kontry ze strony rozsądku. Psychopatów zawsze przyciągają skrajności, podział na czarne i białe. Żyjemy w bardzo niebezpiecznych czasach.

*Kevin Dutton – ur. w 1967 r., brytyjski psycholog społeczny, badacz psychopatii, pracownik Oksfordu i Cambridge. Autor książek, m.in. „Odkryj w sobie psychopatę i osiągnij sukces”. Jego program „Noc psychopaty” w Channel 4 gromadzi niemal milionową widownię

616f932ffffb8011daf9a114a9b2f5ff740000

Cezary Michalski w „Newsweeku” pisze o zomowcu Błaszczaku.

kleofas-wieniawa

Szef MSW dostał od Kaczyńskiego polecenie, by z farsy PiS-owskiego autorytaryzmu uczynić tragedię. W tych, którzy śmieją się, słysząc pogróżki o „konsekwencjach karnych czekających uczestników puczu”, ma obudzić autentyczny strach.

Błaszczak w roli silnego człowieka stara się, jak może. Wymusza na niechętnej policji coraz twardsze interwencje wobec ludzi protestujących przeciw władzy PiS. Zniechęca ją zaś do działań wobec kiboli czy narodowców, których partia Kaczyńskiego chce uczynić swymi sojusznikami. Zastrasza uczestników protestów pod Sejmem i pod Wawelem poprzez publikowanie ich portretów – wraz z wezwaniem do stawienia się lub wskazania policji miejsca ich pobytu. Wypowiada się przeciw imigrantom, jeśli wcześniej tak samo wypowie się prezes. I milczy w sprawach trudnych, dopóki prezes nie przedstawi swego stanowiska.

c2zh7e6weaaeltb

Czy Błaszczak jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu? Czy da się z niego zrobić choćby cień Kiszczaka?

Odpowiedź z pozoru wydaje się prosta – nie. Błaszczak jest człowiekiem bez właściwości, bez charakteru, wydaje się, że nawet jego energia życiowa jest w całości pożyczona od Kaczyńskiego. Ale z drugiej strony właśnie dzięki temu cieszy się absolutnym zaufaniem najsilniejszej osoby w państwie. Może liczyć na kontakt i wsparcie w każdej chwili. Czy jednak człowiek, który jest tylko cieniem innego człowieka, może zbudować autorytet swego obozu? Czy taki człowiek może wymusić na kimkolwiek strach?

c22vuorwqaalbxt
O co walczą studenci?
c2yb6wixaaeouzz
Ludwik Dorn uważa, że PiS dąży do przelewu krwi.
koduj24

Każdej z 21 osób, znajdujących się przed Sejmem 16 grudnia ub. r., której wizerunek upubliczniono w słynnych „listach gończych”, policja musi teraz udowodnić konkretne przestępstwo, w sprawie którego toczy się śledztwo. Jeśli tak się nie stanie – zdaniem byłego marszałka Sejmu Ludwika Dorna – pokrzywdzeni powinni udać się do sądu.

Dorn przypomina, że postępowanie dotyczy m.in. blokowania wyjazdu posłów i przedstawicieli rządu przez manifestujących przed budynkiem. – „Gdyby to o mnie chodziło, wytoczyłbym protest cywilny o zniesławienie (…). To nie jest tak jak napisała policja, że doszło do naruszeń prawa, a te osoby miały z tym związek” – powiedział Dorn i dodał: „Czuję krew w powietrzu. I to krew nie tych manifestujących przed Sejmem, lecz rządzących, którzy zaryzykowali upokorzenie i śmieszność – posuwając się za daleko. Błędy w walce politycznej trzeba tymczasem wykorzystywać” – podkreślił były polityk PiS.

Podstawowy błąd taktyczny w tej sprawie zarzucił samemu Kaczyńskiemu, który pierwszy nazwał przestępstwem blokowanie wyjazdu posłów z Sejmu. – „Prezes nie pomyślał, że jak mówi „przestępstwa”, to posuwa się za daleko i może być z tego pewien kłopocik” – stwierdził Dorn i zwrócił uwagę na fakt, że od razu prokurator generalny i minister spraw wewnętrznych zaczęli też mówić o „przestępstwie”, a premier – o puczu. – „Pewnie usłyszała od prezesa, że ma mówić o puczu, bo sama by na takie coś nie wpadła. To też można wykorzystać, ale już nie przed sądami, a jedynie w celu ośmieszania obozu władzy” – uznał. Użytek z tego – zdaniem Dorna – powinna zrobić opozycja, składając wniosek na najbliższym posiedzeniu Sejmu o informację w sprawach bieżących i żądając od szefowej rządu relacji „w sprawie postępów w wykrywaniu winnych puczu.

Stosowanie się do życzeń posła Kaczyńskiego, za którym minister Błaszczak bezkrytycznie powtarza, że wskazane osoby popełniły przestępstwa, zapędza ich wszystkich w ślepą uliczkę” – zauważył Dorn. – „Najgorsze, że w pełni jest świadoma tego faktu zarówno policja, jak i prokurator generalny. Stąd to nerwowe przerzucanie „gorącego kartofla” między policją a prokuraturą. Oni już wiedzą, że ta sprawa może się dla nich źle skończyć. Obóz władzy tak bardzo uwierzył we własną propagandę, że łatwo go teraz upokorzyć i ośmieszyć, co mu się należy – skonkludował Ludwik Dorn.

c20xbepwgaq2cc2

Kłamczucha.

SAMI JUŻ NIE WIEMY, PO CZYM PREZES ROZPOZNAJE?…

c2zbfudxcaukgdm
Waldemar Mystkowski pisze o „królu życia”.

misiu

W PRL-u nie było za dużo królów życia. Czasy były siermiężne, ale jedną postać dało się zauważyć – Andrzeja Jaroszewicza, syna ówczesnego premiera. Był przedstawicielem młodzieży zwanej bananową, a ich najlepszym kronikarzem był wybitny pisarz Janusz Głowacki, skądinąd także król.

Jaroszewicz miał niewątpliwe sukcesy, które nie były bezpośrednią „zasługą” pochodzenia z nomenklatury władzy, mianowicie skończył prawo i był świetnym kierowcą, notując ponadto sukcesy sportowe w rajdach, których raczej nie można ustawić. A propos Głowackiego, króla z zupełnie innej beczki niż syn peerelowskiego premiera, jego proza przetrwa, bo to duży talent pisarski. Wsławił się podrywem Jacqueline Kennedy, która jeszcze nie była Onassis, a odnotowany ten wyczyn romansowy został przez niektóre pisma literackie.

Z lekka wspominam archeologię, bo oto objawia się nam od dłuższego czasu król życia „Polski w ruinie”. Królem tym jest Bartłomiej Misiewicz. Nie jest synem premiera, tylko pochodzi od mianowania przez Antoniego Macierewicza, prawa nie ukończył, tylko wpisał je w CV, acz podobno zaczął studiować na uczelni o. Tadeusza Rydzyka.
Synowi Jaroszewicza nie salutowali pułkownicy i generałowie, a żołnierze nie skandowali „czołem panie ministrze”. Jaroszewicz nie nachodził siedziby NATO z wytrychem, bo NATO było wrogie, tylko w naszej ojczyźnie zainstalowano dowództwo wojsk Układu Warszawskiego. PRL-owski król życia był mimo wszystko normalny, a obecny pozostaje w ruinie, choć Misiu jest rzecznikiem prasowym, to nawet ma problemy z językiem polskim, wystarczy przeczytać strony MON z jego komunikatami.

misiewicz

Po prostu Misiu jest królem w ruinie. I ta ruina zjechała w czwartek do Białegostoku wraz z limuzyną i ochroniarzem. Wspominając: Jaroszewicz dawał w dziób własnymi „ręcami”, a Misiu Macierewicza dostaje obstawę rządową, aby nie dostać w dziób.

„Fakt” Misia wyśledził w białostockim hotelu gwiazdkowym Best Western Hotel Cristal. Około godziny 23-ciej Misiu poczuł spleen, z który coś musiał zrobić. A taki dołek egzystencjalny się zalewa, więc z towarzyszem ochroniarzem pojechali limuzyną rządową do klubu studenckiego WOW, bo Misiu jest najsłynniejszym studentem w Polsce, acz nie wiadomo, czy w indeksie ma choć jedno zaliczenie.

Król w ruinie mimo zainteresowania prasy w całym kraju nie został natychmiast rozpoznany, ale po propozycji „Chcesz być ministrem obrony terytorialnej w kraju?” balujące towarzystwo skapowało się, kto to zacz i robili misia z Misiem. Król w ruinie odwzajemnił się, stawiając kolejki tequili za darmo („osiem czy dziesięć kolejek”). A jakże – były rozmowy polityczne. Jarosław Kaczyński to ktoś, Macierewicz „to naprawdę spoko gość”. Dostało się Tuskowi i Komorowskiemu za katastrofę smoleńską, ugodowo zaś potraktowany został główny winowajca: „Nie chciałbym ruszać w tej sprawie Putina”.

Król w ruinie płynął wartkim nurtem tequili. „Fakt” wspomina przy okazji inną podobną królewską imprezę w restauracji Delikatesy przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Wówczas też popłynęła tequila, król Misiu nawet zdobył się na szarm tak opisany: „ma narzeczoną, ale kocha wszystkie kobiety”. Po czym wyszedł z lokalu z dwoma kobietami i ochroniarzem.

W Białymstoku król Misiu jednak przeholował, został z lokalu ewakuowany. Mógł mieć na to wpływ ponadto planowany na środę protest studentów. Kolejna strona kroniki towarzyskiej została zapisana przez króla w ruinie Misia Macierewicza.

c2zar0tweaeuray

I takie piękne zdjęcie ślubne. Poezja.

c2yh8bmxeaafpfy