Posts Tagged ‘Big Cyc’

c3dsswcxuaawhwp

OSTATNI WOLNY CZŁOWIEK W TYM KRAJU. Wolny od cywilizacji, zobowiązań, umiejętności. Znajdź drugiego takiego! NIE MA. Tytuł w pełni zasłużony.

c3dta56wgaefdg2

OSTATNI WOLNY CZŁOWIEK W TYM KRAJU. Wolny od cywilizacji, zobowiązań, umiejętności. Znajdź drugiego takiego! NIE MA. Tytuł w pełni zasłużony.

posel-po

Poseł Sławomir Nitras z PO spotkał w kuluarach sejmowych prywatnego ochroniarza Jarosława Kaczyńskiego. Próbował dowiedzieć się, na jakiej podstawie ten tam przebywa, jednak mężczyzna odmawiał wyjaśnień i mówił jedynie, że „ma upoważnienie”, nie chciał się też przedstawić.

Nitras pytał o szczegóły i zaznaczał, że do kuluarów wstęp mają tylko posłowie, Straż Marszałkowska i upoważnione osoby. Poseł pytał też strażników, ale ci najpierw ignorowali pytania, a potem stwierdzili, że nie mają obowiązku udzielenie informacji.

W końcu na miejscu pojawił się „sprawca” zamieszania – Jarosław Kaczyński, przed którym ochroniarz otworzył drzwi na klatkę schodową.

– Czy aby pan jest o zdrowych zmysłach? – zapytał Nitrasa prezes PiS.

– Tu nie mogą wejść dziennikarze, ale może wejść prywatny ochroniarz prezesa – podsumował Nitras, który całą rozmowę w kuluarach transmitował na Facebooku.

UWAGA !!! PRZESTĘPCA Z WYROKIEM JEST OSOBISTYM OCHRONIARZEM KACZYŃSKIEGO. CO ZA WSTYD…

c3dmirbw8aect6l

Straż Marszałkowska pobiła manifestanta przed Sejmem?

to-cofa

Jak poinformowali  Obywatele RP, Tomasz Wilkowski uczestniczący w środę w proteście na terenie kompleksu budynków Sejmu został ciężko pobity przez Straż Marszałkowską, po czym zasłabł i został odtransportowany do szpitala. „To cofa nas do najczarniejszych czasów stanu wojennego” – komentują członkowie organizacji. Protest dotyczył wolności zgromadzeń, ale także dostępu mediów do budynków sejmowych. Czterem osobom pikietującym przed budynkiem Sejmu zarzuca się naruszenie miru domowego. W związku z tym reprezentujący oskarżonych mecenasi wnieśli o przesłuchanie w sprawie 460 posłów i 100 senatorów, by ustalić, czy również ich dobra naruszono „wtargnięciem”.

„Obywatele RP, podejmując akcje nieposłuszeństwa obywatelskiego są gotowi ponieść odpowiedzialność prawną za swoje czyny. Ciężkie pobicie manifestanta cofa nas jednak do najczarniejszych czasów stanu wojennego. Obywatele RP podejmą w tej sprawie zdecydowanie kroki prawne” – czytamy w przesłanym Onetowi oświadczeniu.
„Ta władza przekroczyła kolejną granicę. Nie tylko wprowadza absurdalne zakazy, ale także bije osoby świadomie łamiące je w akcie nieposłuszeństwa obywatelskiego. Brutalnie zaatakowano osoby, które nie wykazały nawet śladu agresji słownej, nie wspominając o fizycznej” – komentuje Paweł Kasprzak z Obywateli RP.

„PiS uzasadnia zaostrzenia względami bezpieczeństwa, ale Straż Marszałkowska reaguje przecież nie na widok broni, ale na widok kawałka materiału – celem jej ataków są nawet nie tylko transparenty, ale również narodowa flaga. Jeżeli bijąc pokojowo manifestujących obywateli i traktując ich jak stosujących przemoc terrorystów PiS myśli, że zniechęci nas do protestów, to się myli. Natomiast na pewno staje po tej samej stronie co ZOMO” – dodaje Paweł Kasprzak.

VIVA EL REPUBLICA SAN ESCOBAR! 🙂 Brawo BIG CYC!

c3dum57xaaad1nq

NAJWIĘKSZA AFERA POLITYCZNA I CO? BĘDZIE ZAMIATANIE POD DYWAN???

c3c1rxrxeaiwev5

CZY WY TEŻ OCZEKUJECIE OD PREZYDENTA WYJAŚNIENIA TEJ SPRAWY? 

c3c9bsjxaamw9as

Studenci wyszli na ulice przeciwko władzy

Michał Wilgocki („Wyborcza”) pisze o proteście studentów. W 11 polskich miastach i Brukseli na ulice wyszli w środę studenci. Protestowali przeciwko rządom PiS. W sumie w manifestacjach wzięło udział ok. 2 tys. osób.

nie-zgadzamy

Studenci protest ogłosili na początku stycznia. Zwoływali się na portalach społecznościowych. Akces zgłosiło 11 najważniejszych ośrodków uniwersyteckich, m.in. Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań i Lublin.

Inicjatywa była oddolna. – Nie jesteśmy związani z żadną partią. Nasz protest jest apolityczny. Prosimy, żeby nie było na nim żadnych emblematów partyjnych. Nie jesteśmy przybudówką Komitetu Obrony Demokracji, jak niektórzy sugerują – tłumaczyła Martyna Równiak, studentka medycyny na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, jedna z organizatorek protestu.

Studenci przedstawili 11 postulatów. Każdy zaczyna się od słów: „Chcemy żyć w państwie, w którym…”. Dotyczą m.in. przestrzegania konstytucji, wolności zgromadzeń, tolerancji i ochrony przyrody.

W Warszawie przy pomniku Kopernika demonstrowało kilkaset osób. Ze sceny przemawiali studenci, którzy opowiadali o każdym z kolejnych postulatów. W przerwach słuchali piosenek m.in. Kultu i zespołu Big Cyc. W organizacji pomagała straż KOD, była też wielka biało-czerwona flaga, którą niosło kilkadziesiąt osób. Oprócz studentów na demonstrację przyszło także wiele osób starszych. Niektóre z nich trzymały tablice układające się w hasło „Uniwersytet trzeciego wieku”.

We Wrocławiu protestowało ok. 200 osób. Zebrały się przed domami studenckimi Kredka i Ołówek. To właśnie na Dolnym Śląsku zrodził się pomysł ogólnopolskiego protestu. Wpadły na niego dwie studentki: Mary Iwanicka i Natalia Kwaśnicka.

– Doszłyśmy do wniosku, że głos młodych ludzi nie przebija się w debacie publicznej. A my też mamy swoje postulaty i żądania – mówi Kwaśnicka. Studenci nieśli transparenty: „Coście sku… uczynili z tą krainą”, „Partyjny bełkot to nie informacja”, „Mamy prawo mieć własny głos”.

W Poznaniu kilkuset studentów miało m.in. transparent: „Nie jesteśmy wnukami oderwanych od koryta esbeków. Jesteśmy wkurzeni!”. Z kolei napis: „Studenci specjalnej troski” nawiązywał do niedawnej wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego, że na antyrządowych manifestacjach widać osoby specjalnej troski. Studenci skandowali: „Rząd nie zdaje egzaminu” i „Stop łamaniu konstytucji”.

zbigniew-holdys

W Lublinie na manifestację przyszło kilkadziesiąt osób.

– Walczymy przeciwko łamaniu prawa przez rząd Prawa i Sprawiedliwości, nie zgadzamy się na przepychanie ustaw bez brania pod uwagę głosów, które nie są po stronie rządu – mówili podczas demonstracji studenci.

KATASTROFA TORUŃSKA. MACIEREWICZ PRZEŻYŁ. CZY POLICJA ODDA WRAK?

c3c6bbwxaaatt-g

PODOBNO MOGŁY SIĘ WYDARZYĆ OBIE WERSJE JEDNOCZEŚNIE.

c3dkjvswyaeqxwt

Waldemar Mystkowski pisze o kulcie Jarosława Kaczyńskiego.

oficjalny

Jarosław Kaczyński dostał nagrodę „Człowieka Wolności”. Tytuł nagrody jest dziwny, jak sama uroczystość zorganizowana przez tygodnik „wSieci”.

Zacznijmy od oprawy zewnętrznej. Uroczystość odbywała się w Filharmonii Narodowej, który to budynek był otoczony taką ilością policjantów, iż żadna mysz nie mogła przecisnąć się na teren wolności, na którym nagradzany był człowiek wolności.

Można mniemać, iż policjanci bronili wolności przed KOD, Obywatelami RP i opozycją polityczną, Platformą Obywatelską i Nowoczesną. Policja broniąca człowieka wolności i wyznawców tego człowieka (bo tak należy nazwać osoby wygłaszające laudację, w tym Beatę Szydło, na cześć człowieka wolności) – to powinno skłaniać do refleksji, iż to jest człowiek wybitnie policyjny, esencja policyjności, czyli człowiek wyniesiony na sam szczyt przez zniewolonych przez niego, człowiek oddzielony kordonem policji od KOD i opozycji politycznej.

Zdarzenie półtora godziny wcześniej przed tym ogromnym spektaklem w Filharmonii mówi, co też to za forma wolności i jaka jest jej jakość. Otóż kilka limuzyn rządowych spowodowało karambol wyjeżdżając z Torunia, gdzie przebywała jedna osoba na prywatnym wypadzie. Antoni Macierewicz był u o. Tadeusza Rydzyka. Do karambolu doszło z winy kierujących samochodami rządowymi, którzy nie przestrzegali przepisów drogowych – limuzyny jechały na sygnale i z prędkością przeszło stu kilometrów na godzinę. Pobieżny opis świadków wypadku wskazuje, iż winę ponosi kawalkada rządowych pojazdów. Wracający z wyprawy prywatnej Macierewicz nie zatrzymał się do wyjaśnienia wypadku, rozbite zostały auta, a dwie osoby zostały ranne i wylądowały w szpitalu. Minister zaś przesiadł się do innego auta i udał się z takim samym naruszeniem przepisów drogowych do Filharmonii Narodowej na uroczystość.

Śledztwo prowadzone przez policję po kilku godzinach zostało przejęte przez Żandarmerię Wojskową, bo „w jednym z aut był szef MON” – takie jest oficjalne uzasadnienie. Jak zauważył dziennikarz „Rzeczpospolitej” Jacek Nizinkiewicz: „Wyobraźmy sobie, że to np. T. Siemoniak pędził na prywatna imprezę, dochodzi do karambolu, są poszkodowani… Zostałby zjedzony przez PiS.”. Indagowany były minister obrony rządu PO/PSL Tomasz Siemoniak do tweetu dziennikarza dopisuje swój: „Albo gdybym spotkał się z lobbystą w USA, nakłamał w Sejmie o mistralach, dał certyfikat „rosyjskiemu łącznikowi” i trzymał „rzecznika”…”

W tych klimatach znalazła się wolność w Filharmonii Narodowej. Spicz Beaty Szydło na temat Człowieka Wolności bije wszelkie wyżyny retoryki, bije w nos, w dziób (rodzaj części ciała do wyboru). Nazywa się to w mowie i piśmie inaczej niż retoryka, bo to logorea i grafomania. Oto próbka „grafomanii oralnej” premier rządu polskiego: „Do Polski przyjeżdżają ludzie z całego świata i mówią: to piękny, bezpieczny kraj, a Polacy to wspaniali ludzie. To jest wolność”.

Wystarczy? Pewnie, że tak, ale jeszcze dorzucę, wszak to premier: „To, że dzisiaj Polska nie musi kłaniać się na zagranicznych salonach, ale to Polska jest państwem, z którym muszą liczyć się inni – to jest wolność”. Litości – krzyczy we mnie – umiar, złoty środek zachowania rozumu. W wolności nie ma jednak litości, bo pani Szydło uczyniła z Filharmonii Narodowej – Narodowy Magiel: „Chcę podziękować premierowi Kaczyńskiemu za to, że mam zaszczyt razem z nim pracować i że nauczyłam się od niego, co to znaczy wolność”.

Lecz Szydło w swej logorei jest mała w porównaniu z profesjonalistami grafomanii. Zacytuję tylko jednego, bo więcej nie zdzierżę. Jacek Karnowski, szef tygodnika, który przywalił tą nagrodą Człowieka Wolności: „Dziś, dzięki wolnemu wyborowi Polaków, Polska jest krajem wyjątkowej wolności. To jest wielki dorobek Jarosława Kaczyńskiego. Wolnego wyboru, którego nie byłoby bez jego działalności”.

W otoczonej policjantami Filharmonii mieliśmy uroczystość Kultu Jednostki, jakim jest otoczony Jarosław Kaczyński. Ta ilość hymnów pochwalnych, grafomanii oralnej, wazeliny, do tej pory nie dostała takiej wielkości. Od 25 stycznia 2017 roku rozpoczął się w Polsce oficjalny kult Jarosława Kaczyńskiego po mylącym pozorem wręczenia mu nagrody Człowieka Wolności.

Kaczyński został wyzłocony, jak wyzłocone wcześniej były postaci kultu Baala, Buddy, prezes PiS wyzłocony został laudacją wyznawców, wyzłocony światłem jupiterów i wreszcie miejscem, którego pilnował kordon policji, policjant przy policjancie, iż nawet żadna złota mysz nie przecisnęła się na teren złotego miejsca wolności.

Sam wyniesiony i wyzłocony Budda otoczony Kultem Jednostki, nazwany Człowiekiem Wolności, wygłosił mowę, która też przejdzie do historii polskiej retoryki politycznej. Z grafomanii oralnej wyzłoconego Kaczyńskiego da się wysupłać definicję wolności, otóż dzisiaj Polska jest wyspą wolności w Unii Europejskiej, na Zachód od Warszawy wolności nie ma, istnieje tylko poprawność polityczna. Polska pod wodzą Człowieka Wolności wyrwała się z tego zniewolenia i jest wolna.

Przy okazji Budda ogłosił oficjalną ideologię państwa rządzonego przez PiS, będziemy dążyć do wolnego „państwa narodowego”, czyli nacjonalizmu (to ostatnie określenie nie padło, ale to oczywista oczywistość logiczna). Takiej wielkości pompatyczności dotychczas oficjalnie w kraju nie było. W Unii Europejskiej jesteśmy ewenementem, czymś tak kuriozalnym, iż UE będzie długo, ale to długo przecierać oczy ze zdumienia. Wazelina, tani blichtr, grafomania oralna, bezwstyd bez zarumienienia, itd. Polska to w tej chwili kraj operetkowy, republika bananowa.

DZIWNE, ŻE JESZCZE NIKOGO NIE ZABILI…

c3doggsxgaiq2rw

Chorzy z nienawiści wyborcy PiS to ludzie, którzy zagubili swoją tożsamość

c3cw3ssxuakrxtc

>>>

CZEGO BOI SIĘ KACZYŃSKI???

c3a30ccxgaadycf

Poeta pamięta.

c28wu75xeaao38e

Agnieszka Kublik (Wyborcza”) pisze o Krystynie Pawłowicz.

Poseł PiS Krystyna Pawłowicz, członek partii, która wszystkich innych oskarża o uprawianie przemysłu pogardy, sama poniża, pogardza, poniewiera, upokarza i postponuje. W chamsko-prymitywnym stylu ćwiczy się od lat. Dwa dni temu na swoim koncie na Facebooku urągała Rzecznikowi Praw Obywatelskich Adamowi Bodnarowi i feministkom.

agnieszka-kublik

„Wściekła, podburzona przez lewacką,antydemokratyczną opozycję chuliganeria naruszała prawa obywatelskie i LUDZKIE obywateli-posłów,wulgarnie ich lżąc,szturchając i poniżając,uniemożliwiając odwiedzenie grobów,poruszanie się. RPO,pan Adam Bodnar milczał wtedy,bo bojówki atakujące obywateli=polskich POSŁÓW,działały z podburzenia lewackiej,antydemokratycznej opozycji,jego,tj. Rzecznika ideowego środowiska. Dziś pan Bodnar, demoralizując Polaków,nadużywa z powodu osobistych, politycznych sympatii swej funkcji, i broni „swojej” lewackiej chuliganerii przed OCZYWISTĄ i KONIECZNĄ odpowiedzialnością, pokazując przy tym swą lewacką stronniczość i niekompetencję prawną. Prawo ma być równe dla wszystkich obywateli.Chronić KAŻDEGO zaatakowanego,też polskiego posła i żądać odpowiedzialności KAŻDEGO,też lewackiego sprawcy,bliskiego ideowo panu Rzecznikowi. A gdzie się pochowały „feministki”,kolejne obrończynie obywatelek-kobiet? Aaaa,zapomniałam,że one są tylko od obrony nieodpowiedzialności za korzystanie z ich macic,obrony jakichś praw „reprodukcyjnych”, itp zwierzęcopodobnych wynalazków” (pisowania oryginalna).

KOT NA MIARĘ NASZYCH CZASÓW 🙂

c29-k2pxaaq92wh

W chamsko-prymitywnym stylu poseł Pawłowicz ćwiczy się od lat.

Pamiętacie, jak szydziła z transpłciowej posłanki Ruchu Palikota Anny Grodzkiej? „W jednej audycji w radiu byliśmy razem i on udowadniał, że jest kobietą. No jaka pani?! No twarz boksera! To nie jest tak, że jak się człowiek nażre hormonów i zrobi sobie operację, to staje się kobietą (…) Co ją/jego najbardziej denerwowało? Że w kiblach nie ma haczyków na torebki damskie. Cha, cha, cha”.

A z prezydenta Komorowskiego? „Nie wyróżnia się niczym oprócz gaf, nie umie pisać, nie umie czytać, nie umie się zachować, dlatego zakompleksione i wykorzenione społeczeństwo, podśmiewając się, popiera go, to taki swój chłop”.

O gender mówiła: „Za nazwą, której nikt nie rozumie, pokolenie ’68 chce zmienić wszystkie rządzące prawa naturalne na zasadzie „hulaj dusza, piekła nie ma”. Jest to zasada, w której każdy ustala, czy jest kobietą, czy mężczyzną. Może to doprowadzić nawet do związków intergenetycznych, typu związek człowieka z małpą. (…) Gender doprowadzić może także do tego, że gatunek ludzki zginie, bo skoro dwóm mężczyznom będzie lepiej ze sobą albo dwóm kobietom, a potem zwierzętom z ludźmi”.

c28kdbzxeaigups

O związkach partnerskich: „Homoseksualizm trzeba leczyć, a nie uchwalać przepisy. Jak ktoś jest pieskiem albo kotkiem, to nie pisze się ustawy”.

I o swoich krytykach: „To przedstawiciele środowisk lewacko-genderowo-feministycznych znanych z opluwania Kościoła”.

Podczas debaty o zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej do posła SLD Marka Balta rzuciła „Spierdalaj!” (co zostało odnotowane w sejmowym stenogramie).

Parę lat temu chwaliła się, że pan prezes [Kaczyński] powiedział jej, że koniec z poprawnością polityczną. – Niech żyje wolność słowa! Nie ukarze mnie żadna komisja sejmowa, bo w każdej mamy większość. Marszałek Kuchciński też nie, bo się boi prezesa. A pan prezes mi pozwolił – ujawniła.

Prezes pozwala nadal. A może i pochwala?

KTO Z WAS CZEKA JUŻ NA TĘ ROZPRAWĘ? :))) MY TAAAK!

c29_gw7xcaa_ei1

CO NA TO POWIECIE WYBORCY PiS? WASZA „DOBRA ZMIANA” DOI POLSKĘ AŻ TRZESZCZY! Daliście się kupić za marne 500 złotych

c293fviwiaqdr1z

Kolejna „dobra zmiana” wg Antoniego Macierewicza. Zrobi z Radomia siedzibę… Stoczni Marynarki Wojennej

PO RAZ PIERWSZY W HISTORII, ZA MON JEST POLAKOM WSTYD.

c2-ok1zweaacgfz

Radomiu zostanie zarejestrowana siedziba spółki o nazwie „Stocznia Marynarki Wojennej S.A.”. Za tym co najmniej nietypowym pomysłem stoi Ministerstwo Obrony Narodowej.

IV RZECZPOSPOLITA ABSURDU.
c3awqo8xeaij5xa

Jeśli dojdzie do przejęcia Stoczni Marynarki Wojennej przez Polską Grupę Zbrojeniową mającą siedzibę w Radomiu, Skarb Państwa ma zyska kluczowy wpływ na ten zakład. A na tym zależy zarówno PGZ, rządowi, jak i Antoniemu Macierewiczowi. W rozmowie z Polskim Radiem o dążeniu do realizacji tego scenariusza mówił przekonuje Wojciech Skurkiewicz z PiS. Stocznię w stanie upadłości likwidacyjnej i zarządzaną przez syndyka wyceniono na ponad 224 mln zł. Oferty przetargowe będą przyjmowane do końca stycznia.

c3afgumw8aagdrd

Rejestracja firmy w Radomiu jest na rękę prezydentowi miasta Radosławowi Witkowskiemu. W jego opinii, ta decyzja znajdzie odzwierciedlenie w finansach gminy. Każda spółka prawa kapitałowego ma przecież obowiązek płacić podatek CIT tam, gdzie znajduje się jej siedziba. Samorząd województwa też nie byłby przeciwny takiemu obrotowi spraw. Zresztą, nie inaczej ocenia go Marek Magierowski. Dyrektor biura prasowego Kancelarii Prezydenta napisał na Twitterze, że „Radom jako ‚siedziba’ stoczni jest równie śmieszny jak Paryż i Pekin”.

c3avjrxxcaaihc8

Powody do śmiechu znaleźli za to internauci. Stocznia w Radomiu jest aktualnie jednym z najczęściej komentowanych tematów w mediach społecznościowych. Nie brakuje nawiązań do „chytrej baby” ani zdjęć proponowanych „okrętów”.

KIEDY SIĘ OBUDZICIE, POLACY?

c3auzvrxuaiaddp

Waldemar Mystkowski pisze o zdradzie dyplomatycznej Waszczykowksiego.

zdrada

Witold Waszczykowski ma poważny problem. Wszyscy poprzedni szefowie dyplomacji byli od niego zdecydowanie lepsi, więksi, wywodzili się z wrogich formacji politycznych. Bez większych analitycznych zapędów trzeba stwierdzić, że Waszczykowski nie dostaje do urzędu, musi podskakiwać do klamki drzwi, które chce otworzyć. Dla obcych dyplomatów Waszczykowskiego raczej nie ma, nie zauważają go, choć nie tylko on ma wpływ na postępującą degradację Polski. A do tego wartość Waszczykowskiego chwieje się w obozie „dobrej zmiany”, ponoć miał być wymieniony, ale nie znaleziono na jego miejsce zmiennika ciut od niego wartościowszego, bo w PiS-ie nie ma kadr w tej działce, wszyscy są z gniazda Anny Fotygi, ona ich wysiedziała.

Tak zapętlony Waszczykowski ma tylko jednego suwerena, a jest nim prezes PiS. Waszczykowski wypatruje na twarzy Jarosława Kaczyńskiego jakiegokolwiek przyjaznego grymasu. We wtorek 24 stycznia, ujawniając notatkę z marca 2008 roku dyrektora departamentu wschodniego MSZ Jarosława Bratkiewicza, liczy na to, że posępne oblicze prezesa się rozchmurzy. Wszak notatka dotyczy czasów prezydentury brata szacownego posła Jarosława Kaczyńskiego. Pomijam kwestię, że ujawnienie tajnej notatki jest zdradą dyplomatyczną, a także jej interpretacja świadczy, że Waszczykowski ma kłopoty z interpretacją podstawowych celów naszego geopolityki.

Bratkiewicz w notatce pisze, iż nasza dyplomacja ma powstać z kolan wobec Kremla, ma ku temu wiele przesłanek. Może liczyć na wsparcie Unii Europejskiej i NATO, gdyż może prowadzić wobec Rosji grę taką samą wartościową i samodzielną, jak Niemcy i Francja, zaś na Ukrainie wywrzeć prozachodnie rozwiązania instytucjonalne. Waszczykowski ujawniając taką zawartość notatki interpretuje, iż zwrot w polityce wschodniej uniemożliwił Lechowi Kaczyńskiemu wstrzymanie imperializmu Moskwy, co następnie skutkowało katastrofą smoleńską.

Wgryzając się jednak w ten dokument należy docenić przeorientowanie polskiej dyplomacji wobec Rosji. W tym czasie Rosja zniosła embargo na polskie produkty rolne, za trzy miesiące (w czerwcu 2008) Rada Europejska klepnęła kontrowersyjny dla wielu możnych w UE projekt pomysłu Sikorskiego Partnerstwa Wschodniego. Był to jeden z wielkich dyplomatycznych blitzkriegów ówczesnego szefa dyplomacji, bardzo nie w smak Francji.

Za miesiąc – w kwietniu 2008 roku – odbywał się szczyt NATO w Bukareszcie, gdzie deklarowano nowe otwarcie z Moskwą – przypominam, że prezydentem Rosji miał zostać Dmitrij Miedwiediew. Polska została pełnoprawnym graczem kształtującym politykę wschodnią w ramach UE i NATO. Symbolicznym sukcesem była wizyta premiera Władimira Putina na Westerplatte 1 września 2009 roku, czym przyznał, iż II wojna światowa zaczęła się od agresji hitlerowskich Niemiec w stosunku do Polski, a nie w 1941 roku do ZSRR.

Polska zyskała wówczas podmiotowość dyplomatyczną. Polskie miejsce na Ziemi znajduje się w jednych z najbardziej aktywnych płyt tektonicznych w geopolityce. Wystarczy jakieś zachwianie w makropolityce, to nas rzuca a to w kierunku podległości od Niemiec bądź Rosji, albo to i to w rozbiorze naszej państwowości.
Polski dyplomata musi poruszać się w tej sytuacji jak wytrawny saper. A co czyni Waszczykowski? Odtajnia notatkę, która poza zdradą dyplomatyczną w istocie świadczy, że Sikorski i jego premier Donald Tusk byli wielcy, zaś obecny minister i jego sponsor polityczny Jarosław Kaczyński są żadni, bo nikt z nimi nie chce rozmawiać. Polska nie uczestniczy w debacie o przyszłości Unii Europejskiej.

Jak niezdarny geopolitycznie jest prezes PiS, niech świadczy jego spot wyborczy z 10 maja 2010 roku, w którym zwraca się do Rosjan i pierwsze słowa brzmią: „Przyjaciele Rosjanie”. Zapomniał Waszczykowski, jak Kaczyński bez mydła podkładał się Kremlowi?

„trafności” oceny sytuacji politycznej w Europie, jakie podejmowane są dzisiaj niech świadczy niedawne zdarzenie w ministerstwie Waszczykowskiego. Ujawnia to z kolei prof. Aleksander Smolar, którego zaproszono na debatę w rozszerzonym gronie gabinetu politycznego MSZ. Rozważano rozpad… Niemiec. Tak! Proszę w tym miejscu zamknąć twarz ze zdziwienia. Co prawda Niemcy wg „intelektualistów” PiS miałyby nie rozpadać na NRD i RFN, ale na Niemcy i Bawarię.

I tyle jest warta odtajniona notatka przez Waszczykowskiego, jak to trafnie nazywa Sikorski (który naprawdę jest wielki). Jest to po prostu „głupota etapu”, głupota dobrej zmiany. Oby ten etap skończył się jak najszybciej.

NAJPIERW OPOZYCJA A POTEM POLACY, KTÓRZY JĄ POPIERAJĄ? CHCECIE ZAKAZAĆ NIEPOSŁUSZNYM WYJAZDÓW??? ZABRAĆ NAM PASZPORTY?

c296ajrxaaesrhh

Kleofas Wieniawa pisze też o Waszczykowskim, acz z innego punktu oceny.

waszczykowski

Witold Waszczykowski nie nadaje się do uprawiania dyplomacji. Nie nadaje się z powodów intelektualnych i charakterologicznych, a też formacyjnych.

Jego liczne wpadki w kontaktach z obcymi dyplomatami i w ogóle z mediami są anegdotyczne, a nie widać żadnych osiagnięć w rzeczywistej dyplomacji, która zawsze odbywa się poza medialnym obiegiem, za kulisami zdarzeń.

Waszczykowski do poprzedników – zwłaszcza do Radosława Sikorskiego – nie dostaje pod żadnym względem, li tylko dostaje czerwoności na twarzy okolonej siwizną, która jest wyrzutem niezdrowych emocji, a intelekt żaden, bo ten nie pozwalałby na takie głupawki, jak z San Escobar, z cyklistami, wegetarianami (nie jestem specjalistą od głupawek Waszczykowskiego), a teraz strzela polskiej racji stanu w stopę, kolano (część ciała metaforycznego do wyboru).

Ujawnia kuchnię swego wielkiego poprzednika Sikorskiego, jak krojona była polityka wschodnia, szczególnie z Rosją.

Taka interpretacja po 8 latach jest ahistoryczna, bo dzisiaj wiemy o Rosji zdecydowanie więcej. Sikorski zaś w wielkim przybliżeniu, podobnie widział politykę Kremla, jak Amerykanie i Niemcy, by posłużyć tylko tymi dwoma odwołaniami.

Nie był i nie jest to żaden błąd, bo gdyby przyjąć, iż posługujemy się wiedzą taką, jaka zaistnieje za kilka lat, to zawsze jesteśmy skazani na nierzeczywistość, a polityka zagraniczna to działanie tu i teraz w interesie własnego narodu i przynależności cywlizacyjnej.

Sikorski jako dyplomata należy do Zachodu, a niestety Waszczykowski to Wschód rozedrganych emocji, ubliżeń, mściwości, zwykła małość, która podskakuje, aby dorównać większemu – Sikorskiemu.

Zacytuję Ryszarda Petru, bo on daje odpowiednie rzeczy słowo:

„Nie można niż bardziej głupiego zrobić niż odtajniać notatki. On to zrobił tylko po to, żeby przykryć swoją niekompetencję. Nie jest w stanie żadnej sprawy załatwić, nawet sprowadzić wraku Tupolewa. Publikacja jest przyznaniem się do słabości. Wszyscy zacierają ręce z tego ujawnienia. Działa na szkodę państwa, powinien zostać zdymisjonowany od razu”.

PROPAGANDOWA SZCZEKACZKA JUŻ ZACZĘŁA SZKALOWAĆ STUDENTÓW

c29eyodxaaatvqi

NAJODWAŻNIEJSZA ANTYSYSTEMOWA KAPELA IV RP Big Cyc & Krzysztof Skiba

c3a8i0dxuaefhlg

>>>

cybfy6kxuaeaihk

Uposażenia mundurowe stracą ci, którzy po upadku komunizmu przeszli pozytywną weryfikację, a przez kolejne lata bronili bezpieczeństwa demokratycznej Polski.

blaszczak

Rząd chce radykalnie obniżyć emerytury i renty funkcjonariuszom policji oraz służb specjalnych, którzy przed 31 lipca 1990 r. chociaż dzień przepracowali w Służbie Bezpieczeństwa lub innych strukturach aparatu przymusu PRL.Ze świadczeń specjalnych nie będą też korzystać ci, którzy w trakcie służby odnieśli rany i przeszli na rentę inwalidzką. Nawet jeśli doznali obrażeń, pracując dla niepodległej Rzeczypospolitej. Bo kiedyś byli „esbekami”. Specjalny dodatek do renty rodzinnej utracą też rodziny poległych w trakcie wykonywania pracy.

Bo były „esbek”, nawet jeśli zginął, broniąc kraju, nie ma w Polsce równych praw. Mógł przez ponad ćwierć wieku lojalnie i z poświęceniem pracować dla niepodległego państwa, ale skoro zaczynał pracę „w komunie”, to te ćwierć wieku dziś się nie liczy.

Gdy w 1990 r. upadał PRL, przeszłość funkcjonariuszy badały komisje złożone z dawnych opozycjonistów. Ofiary oceniały grzechy dawnych prześladowców, eliminowały tych, którzy gorliwie zwalczali Kościół i opozycję.

Pozytywnie zweryfikowanym państwo polskie powiedziało, że daje im szansę pracy dla demokratycznego kraju. W zamian wymaga lojalności i wierności ślubowaniu. Uwierzyli w te zapewnienia. Większość z nich dobrze wypełniała swoje obowiązki. Rząd PiS, robiąc z nich po 27 latach „esbeków” niegodnych miana oficerów, zrywa umowę, którą wtedy zawarła z nimi Rzeczpospolita i z której oni się wywiązali.

Prezentując te zmiany, szef MSWiA Mariusz Błaszczak oraz premier Beata Szydło na wyścigi mówili o „przywracaniu elementarnej sprawiedliwości”. Ale to nie jest żadna sprawiedliwość, tylko ordynarna zemsta i tani populizm.

Szydło z Błaszczakiem głosili też, że występują w imieniu dawnych opozycjonistów. Lali łzy nad tym, że „ofiary bezpieki” dostają po 800 zł miesięcznie. Tylko że „esbeckie pieniądze” nie pójdą na potrzeby biedujących kombatantów. Oni nie zobaczą z tego ani złotówki. 500 mln zł rocznie, które rząd zyska na tej „reformie”, będzie za to jak znalazł na załatanie dziury budżetowej, finansowanie szaleńczych pomysłów śledczych smoleńskich, na prorządowe media i dla dyrektora Rydzyka.

Mówienie, że to wszystko w imieniu ofiar systemu totalitarnego, to nowy szczyt – cynizmu.

cybwj5bxgaaglue

MOŻNA KŁAMAĆ W ŻYWE OCZY? MOŻNA Wystarczy, że się było prokuratorem w PZPR.

cybrj1awqaety8o

POLECAM :))))

radio-tok-fm

Agent?

PiS złożył w Sejmie trzecią ustawę o Trybunale: „wprowadzającą” dwie poprzednie. Jej głównym celem – podobnie jak poprzednich – jest włączenie do orzekania trzech dublerów i wybór PiSowskiego prezesa

jak-pis

Nowa ustawa „wprowadzająca” ma nie dopuścić, by Trybunał Konstytucyjny osądził ją, tak jak i dwie pozostałe, zanim włączy do orzekania trzech dublerów sędziów (wybranych na miejsce tych, których nie chce zaprzysiąc prezydent). Ustawa mówi więc, że przepisy, które nakazują ich włączenie do składu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK i do orzekania wchodzą w życie bez vacatio legis, natychmiast po podpisaniu ustaw przez prezydenta. To zaś ma na celu zagwarantowanie, że wśród kandydatów na nowego prezesa TK (prof. Andrzej Rzepliński odchodzi 19 grudnia) przedstawionych prezydentowi znajdzie się kandydat PiS-u.

Ustawa blokuje wcześniejszy wybór prezesa

Ustawa zabezpiecza PiS przed tym, że Zgromadzeniu Ogólnemu uda się wybrać kandydatów na prezesa przed wejściem tej ustawy, a więc bez udziału dublerów.

W razie, gdyby ich wybrało, z dniem wejścia w życie ustawy „wprowadzającej” „tracą moc wszystkie czynności i akty dokonane w ramach procedury przedstawienia Prezydentowi RP kandydatów na stanowisko Prezesa Trybunału.” A więc wybór będzie unieważniony.

CZY POLAKÓW MOŻNA KUPIĆ???

cybb7hexcaawkfd

Nowy prezes Trybunału z władzą absolutną

Ustawa daje sędziom możliwość złożenia urzędu w ciągu miesiąca od wejścia w życie ustawy „w związku z wprowadzeniem w trakcie trwania kadencji nowych zasad realizacji obowiązków sędziego Trybunału”. Sędziowie, którzy zdecydują się na ten krok, zachowają prawo do stanu spoczynku. Dzięki temu zapisowi PiS liczy prawdopodobnie na to, że z Trybunału odejdzie przynajmniej część sędziów wybranych przez Sejmy poprzednich kadencji. Ale i bez tego w czerwcu uzyska większość w Trybunale.

Do czasu wyboru nowego prezesa jego obowiązki będzie pełnić Julia Przyłębska. Wynika to z określonych przez ustawodawcę warunków, jakie ma spełniać p.o. prezesa.

To sędzia Przyłębska przeprowadzi wybory nowego prezesa. A nowy prezes będzie miał w Trybunale władzę absolutną. Likwiduje się bowiem stanowisko szefa Biura TK, a w miejsce Biura powołuje Kancelarię, na której czele stanie prezes TK. Z ustawy o trybie działania TK wynika zaś, że prezes będzie rządził niepodzielnie wszystkim. Nawet tym, jakich asystentów przydzielić sędziom (do tej pory wybierali ich sobie sami).

W związku z likwidacją Biura i powołaniem Kancelarii wszyscy pracownicy Trybunału dostaną albo wymówienia, albo propozycję zmiany warunków pracy.

Wyroki TK do publikacji. Ale nie wszystkie

P.o. prezesa Julia Przyłębska ma – według ustawy wprowadzającej – zarządzić ogłoszenie w Dzienniku Ustaw nie ogłoszonych do tej pory wyroków Trybunału, ale tylko tych dotyczących skarg konstytucyjnych i pytań prawnych. Wyroki z 9 marca, 11 sierpnia i 11 października, dotyczące ustaw o TK, mają pozostać nieogłoszone.

Ustawa „wprowadzająca” pojawiła się w czwartek po południu, od razu z numerem druku sejmowego. To znaczy, że jej pierwsze czytanie odbędzie w przyszłym tygodniu. Zaraz po nim zapewne drugie i trzecie, a Sejm rozpatrzy senackie poprawki do ustawy o statusie sędziów TK.

cydyjdixaaavybs

RZĄD PiS WYCIĄGA EXTRA KASĘ OD KIEROWCÓW. Zrzucanie winy na rząd PO już nie jest nawet śmiesznym kłamstwem. Jest żałosne.

cybp-yixeaayql7

BRAWO LEWAK 🙂 No jasne, że to wina Tuska! Jak mogliśmy zapomnieć… ???

cybujz0weaaj2jk

Tomasz Piątek pisze o Macierewiczu. „Fakt” donosi, że dziewięć lat temu Antoni Macierewicz, wtedy wiceminister, a dziś minister obrony, dopuścił do tajnych dokumentów urzędnika MON Jacka Kotasa, który wiele lat był we władzach spółek Grupy Radius. Udziałowcy tej grupy mieli powiązania z rosyjskim KGB/FSB oraz mafią. MON przyznaje: mogło dojść do błędu

macierewicz

Portal Fakt24 (elektroniczna wersja dziennika) opublikował w środę artykuł Radosława Grucy „Macierewicz dał dostęp do tajemnic rosyjskiemu łącznikowi ?”. Czytamy tam: „Antoni Macierewicz, szef MON i były szef SKW, wydał zgodę na dostęp do tajemnic państwowych prezesowi spółki, której właściciel miał bliskie związki z KGB”. I dalej: „Kim jest i skąd się wziął w MON rosyjski łącznik ?

adam-mazgula

Kotas, Szustkowski, Radius

Chodzi o historię z 2007 r., gdy premierem był Jarosław Kaczyński, a Jacek Kotas – wiceministrem obrony. To jego nazwało „rosyjskim łącznikiem” stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, ujawniając niedawno, kto w Warszawie robi interesy na nieruchomościach. „Udziałowcami spółek grupy Radius byli ludzie związani ze światem przestępczym oraz rosyjskimi biznesmenami z przeszłością w KGB. A Kotas był prezesem spółki Radius i pracował z nimi z przerwami od 2002 r.”.

Gruca z „Faktu” dokładniej opisuje jednego z tych udziałowców: „Robert Szustkowski, mieszkający w Polsce biznesmen, który już 20 lat temu prowadził interesy z czołowymi oficerami KGB, bliskimi samemu prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi. Szustkowski cieszy się też takim poważaniem na Kremlu, że został chargé d’affaires Gambii w Rosji, co najczęściej umożliwia organizowanie wspólnych interesów między państwami”.

Autor artykułu podkreśla, że osoby dopuszczane do tajnych dokumentów są zwykle bardzo dokładnie sprawdzane. Czasem wystarczy działalność w stowarzyszeniu finansowanym przez firmę z kapitałem rosyjskim, by nie uzyskać takiego dostępu (przypadek posła Pawła Grabowskiego, członka komisji śledczej ds. Amber Gold).

Poproszony przez „Fakt” o opinię były koordynator specsłużb Marek Biernacki pyta, dlaczego Kotasa sprawdzała Służba Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) podlegająca Macierewiczowi, bo cywila powinna była sprawdzać Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW).

Dziennik cytuje Kotasa za „Polską The Times”, gdzie potwierdził, że Szustkowski jest udziałowcem firm Grupy Radius. I przyznał, że miał z nim przez lata relacje zawodowe, których nikt nie kwestionował.

JAK COŚ TAKIEGO NAZWAĆ??? Może powinien ekshumować i przesłuchać?

cybhd-oxaaas9ir

Minister wyjaśni sam siebie

Kotas jest prezesem fundacji Narodowe Centrum Studiów Strategicznych, z której wywodzą się najbliżsi współpracownicy Macierewicza w MON, np. Tomasz Szatkowski. Niektórzy znani są z antyzachodnich lub prokremlowskich wypowiedzi. Jak Grzegorz Kwaśniak i płk Krzysztof Gaj, którym Macierewicz powierzył stworzenie koncepcji obrony terytorialnej. W 2014 r. Kwaśniak powiedział „Nowej Trybunie Opolskiej”, że nie wierzy w NATO. Gaj napisał na portalu Kresy.pl, że popiera Putina na Ukrainie.

Dziś w nocy MON umieścił na swojej stronie oświadczenie: „W związku z informacjami podanymi przez niektóre media, iż Służba Kontrwywiadu Wojskowego w lutym 2007 r. wydała poświadczenie bezpieczeństwa ówczesnemu wiceministrowi obrony narodowej Jackowi Kotasowi, informuję, że: 1. Poświadczenie bezpieczeństwa ówczesnemu wiceministrowi ON Jackowi Kotasowi zostało wydane na wniosek jego zwierzchnika; 2. Służba Kontrwywiadu Wojskowego wydała certyfikat, ograniczając dostęp do informacji niejawnych do klauzuli tajne; 3. Dzisiaj, na wniosek Ministra Obrony Narodowej, Służba Kontrwywiadu Wojskowego podejmuje działania mające na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności ówczesnych decyzji”.

Podpisała Katarzyna Jakubowska, p.o. rzecznika prasowego MON.

Wyjaśnianie sprawy po dziewięciu latach może natrafić na wiele przeszkód. Zwierzchnik Kotasa, który jakoby wnioskował do SKW o jego sprawdzenie, nie żyje. W lutym i następnych miesiącach 2007 r. tym zwierzchnikiem był minister obrony Aleksander Szczygło, który zginął w Smoleńsku.

A przede wszystkim z oświadczenia wynika, że Macierewicz miałby sprawdzać sam siebie. Nie brzmi to wiarygodnie w przypadku żadnego urzędnika, a zwłaszcza tego ministra.

HIPOKRYZJA W NAJCZYSTSZEJ POSTACI.

cybbompwqaetqwm

Tajne/zaginione

W środę również „Polityka” opublikowała udokumentowany artykuł Grzegorza Rzeczkowskiego o stosunku Macierewicza do tajnych dokumentów SKW. Z tekstu wynika, że gdy był szefem tej służby, miały tam miejsce ogromne nieprawidłowości:

  • tajne dokumenty wydawano w sposób niekontrolowany i nieuprawniony, na ustne polecenie Macierewicza;
  • wiele tajnych dokumentów w ten sposób zginęło;
  • tuż przed opuszczeniem przez Macierewicza stanowiska szefa SKW jego ludzie wykradli lub skopiowali ogromnie dużo tajnych dokumentów;
  • nie wiadomo, co się stało z tymi dokumentami, być może nie ma ich w Polsce;
  • przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości nie rozpatrzyli tej sprawy do końca, oszczędzając Macierewicza.

Wraz z kolegami z innych mediów pytamy:

  • Dlaczego mimo swych rosyjskich powiązań Jacek Kotas został dopuszczony do tajnych dokumentów?
  • Dlaczego był „sprawdzany” przez służby podporządkowane Macierewiczowi?
  • W jaki sposób MON podległy Macierewiczowi zamierza dzisiaj sprawdzić tę aferę?
  • Czy sprawdzanie to nie zmierza do obciążenia winą Aleksandra Szczygły, ofiary katastrofy smoleńskiej?
  • Dlaczego Macierewicz i jego resort rekrutują współpracowników (jawnie prokremlowskich) spośród ekspertów związanych z Kotasem?

Powinniśmy usłyszeć odpowiedzi od samego Macierewicza, który w trudnych chwilach zwykł się ukrywać za rzecznikami. Czas wystąpić z otwartą przyłbicą.

cyc1hkpwiaa45aq

Premier Ewa Kopacz o gabinecie cieni: Będziemy się spotykać o 13:00 w tygodnie niesejmowe, a w sejmowe będzie to posiedzenie wieczorne

pek-3

– Będziemy się spotykać co tydzień, oczywiście w różnych godzinach, w tym samym dniu, we wtorek. W zależności od tego, czy to będzie tydzień sejmowy, czy niesejmowy. Będziemy się spotykać o 13:00 w tygodnie niesejmowe – żeby nie kolidowało z naszą pracą w komisjach – natomiast w tygodnie sejmowe będzie to posiedzenie wieczorne, koło 19-20 – mówiła Ewa Kopacz w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską w „Faktach po faktach” TVN24.

– Pan Błaszczak kilkanaście godzin temu mówił, że ten biedny człowiek, zatrzymany w Piekarach, miał przy sobie niebezpieczne przedmioty i zachowywał się co najmniej dziwnie, więc został zatrzymany, postawiono mu zarzuty. Nie wiem, czy to było takie życzenie pana Błaszczaka i też dziwiłam się co do określania, że „zachowywał się dziwnie”, bo w samym rządzie mogłabym znaleźć, szczególnie jednego ministra, mojego ulubieńca, który zachowuje się co najmniej dziwnie i nikt go z tego powodu nie zatrzymuje.

lubuska-po

PEK: Najważniejszą sprawą dla opozycji powinno być odsunięcie złej zmiany od władzy, czyli PiS

– Współpraca w tych najważniejszych sprawach, a sprawą najważniejszą dla opozycji powinno być jedno: odsunąć tę złą zmianę od władzy, czyli PiS. W tej sprawie powinniśmy być jednomyślni. Odłożyć na bok swoje ambicje personalne, wyścig o liderostwo na opozycji, ale skoncentrować się na tym, jak w przyszłości tak wystartować w wyborach, aby PiS nie zwyciężył po raz kolejny.

STAJEMY SIĘ CMENTARZYSKIEM „DOBREJ ZMIANY”. NA KOŃCU UMRZE I ONA.

cybxwztweaazru4

Waldemar Mystkowski pisze o coraz bardziej durniejącym Dudzie.

prawdziwy

Andrzej Duda jest głową państwa, która potrafi się zachować. Doda podała mu ciasteczko i się odwróciła, on nie odprowadził jej wzrokiem, mimo że prezentowała ponętne kształty swojej pupy. My, mężczyźni z ręką na sercu odpowiedzmy, jak byśmy się zachowali? Czy posłalibyśmy słodki uśmiech w stronę publiki, jak prezydent, udając, że grzeszne myśli nie skaczą nam w szarych komórkach, jak pchły? Czy byśmy wytrzeszczyli gały, przylepili wzrok do pupy i przełykali ślinkę na ewentualny fantazmat seksualny?

Duda wybrnął, a obrazek poszedł w świat. Spójrzmy na inny przekaz, który podarowała nam policja Mariusza Błaszczaka, iż prezydent stał się ofiarą przemysłu pogardy. Dorwano zamachowca in spe, który czyhał na Dudę ze strzykawką napełnioną jakimś płynem, wtrącono złoczyńcę do kazamatów aresztu. Okazało się, że w strzykawce jest woda święcona. Swoja drogą, jak odróżnić zwykłe „ha dwa o” od święconego. No, ale pod Błaszczakiem pracuje tylu Sherlocków Holmesów, że dla nich taki problem do rozwiązania to pestka.

polska-szkola

Ten felietonik piszę z innego powodu. Otóż Duda przyznał się samokrytycznie, iż pobierał złe nauki historyczne, ale od tej pory to się zmieni: „Polska szkoła będzie uczyła prawdziwej polskiej historii, w której wiadomo, kto był zdrajcą, a kto bohaterem”. I tak dowiemy się, że taki Tadeusz Kościuszko był zdrajcą – odpowiednik Lecha Wałęsy pod koniec I Rzeczpospolitej – a bohaterem Szczęsny Potocki, który niczym prokurator Stanisław Piotrowicz w PRL-u, ukrył się w roli Konrada Wallenroda.

Mogę się tylko domyślać, jak zostanie w historii najnowszej potraktowany KOD i to bynajmniej nie po tej stronie, której życzyłbym sobie, bo patriotami są ONR-owcy, którzy nawet rozpalają się do czerwoności z emocji do nacjonalizmu.

cyctgdswiaawetp

Tak w kraju jest zaprowadzana prawda. Prezydent Duda to skromny człowiek, bo nie zapowiedział z hukiem, że oto wprowadza prawdziwe prawo. Nie złamał się, gdy namawiano go do przyjęcia przysięgi trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji. Ba, wmawiano mu, że to złamanie Konstytucji. Otóż nie jest to prawdą, gdyż prawdziwe prawo to wola prezesa.

Prawdziwa historia będzie dopiero nauczana, a prawdziwe prawo już funkcjonuje. Tak oto prezydent Duda przemienił się w prawdziwego prezydenta Dodę, który za sprawą ciasteczka, niczym proustowskiej magdalenki, odkrywa prawdę.

Big Cyc.

krzysztof-skiba

11951422_914601888612200_4861491461318629126_o-640x640

Krystyna Pawłowicz jest teoretykiem polskiej odmiany autokratyzmu, kaczyzmu. Można ją nazwać jako medialna Kacza Twarz. Pawłowicz wystąpiła w Radiu Maryja i tłumaczyła, czym jest kaczyzm, jaki on dobry dla opozycji.

Nowy projekt ustawy dotyczący Trybunału Konstytucyjnego, to sam miód dla opozycji. Samo dobro prezesa dla Targowicy. Och i ach:

„Interesy państwa polskiego doznają coraz większego uszczerbku w skutek działań zdrady – „targowicy” – na zewnątrz. Coraz bardziej odbija się to na naszych relacjach zagranicznych. Różnego rodzaju stolice, dyplomaci, niezorientowani w sprawach polskich, niechcący dowiedzieć się, co naprawdę dzieje się w Polsce, wywierają ślepe naciski na polskie władze, które znajdują się pod swego rodzaju młotem. O to na pewno chodziło Platformie, więc tutaj pan prezes Kaczyński i Prawo i Sprawiedliwość poszły na naprawdę daleko idące ustępstwa i to takie ustępstwa, które w istocie są ustępstwami odchodzącymi od reguł demokracji”.

Opozycja tylko mąci, a Kacza Twarz tak milutko kwacze. Ależ kaczyński boją się protestu KOD 7 maja. Popuszczają na rzadko, na brunatno, jak Pawłowicz. Aż strachem waniajet.

Antoni Macierewicz może zacierać ręce, bo in jest Kaczym Umysłem PiS i bohaterem piosenki Big Cyca, którą zespół będzie 7 maja przygrywał na manifestacji KOD.

Więcej >>>