Posts Tagged ‘Bogdan Borusewicz’

c20lgjixaaayyzz

Obszernego kapitalnego wywiadu udzielił Kevin Dutton Pawłowi Smoleńskiemu. Oto końcowa odpowiedź.

c20ookhw8aah-p

Nastała złota era dla psychopatów w polityce?

brytyjski

– Jak najbardziej. Tradycyjne media i internet, w którym każdy jest najmądrzejszy, mają to samo znaczenie dla kształtowania opinii. Ekstremalna prawica i lewica, ekstremalne rozumienie religii walczy o społeczną świadomość bez kontry ze strony rozsądku. Psychopatów zawsze przyciągają skrajności, podział na czarne i białe. Żyjemy w bardzo niebezpiecznych czasach.

*Kevin Dutton – ur. w 1967 r., brytyjski psycholog społeczny, badacz psychopatii, pracownik Oksfordu i Cambridge. Autor książek, m.in. „Odkryj w sobie psychopatę i osiągnij sukces”. Jego program „Noc psychopaty” w Channel 4 gromadzi niemal milionową widownię

616f932ffffb8011daf9a114a9b2f5ff740000

Cezary Michalski w „Newsweeku” pisze o zomowcu Błaszczaku.

kleofas-wieniawa

Szef MSW dostał od Kaczyńskiego polecenie, by z farsy PiS-owskiego autorytaryzmu uczynić tragedię. W tych, którzy śmieją się, słysząc pogróżki o „konsekwencjach karnych czekających uczestników puczu”, ma obudzić autentyczny strach.

Błaszczak w roli silnego człowieka stara się, jak może. Wymusza na niechętnej policji coraz twardsze interwencje wobec ludzi protestujących przeciw władzy PiS. Zniechęca ją zaś do działań wobec kiboli czy narodowców, których partia Kaczyńskiego chce uczynić swymi sojusznikami. Zastrasza uczestników protestów pod Sejmem i pod Wawelem poprzez publikowanie ich portretów – wraz z wezwaniem do stawienia się lub wskazania policji miejsca ich pobytu. Wypowiada się przeciw imigrantom, jeśli wcześniej tak samo wypowie się prezes. I milczy w sprawach trudnych, dopóki prezes nie przedstawi swego stanowiska.

c2zh7e6weaaeltb

Czy Błaszczak jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu? Czy da się z niego zrobić choćby cień Kiszczaka?

Odpowiedź z pozoru wydaje się prosta – nie. Błaszczak jest człowiekiem bez właściwości, bez charakteru, wydaje się, że nawet jego energia życiowa jest w całości pożyczona od Kaczyńskiego. Ale z drugiej strony właśnie dzięki temu cieszy się absolutnym zaufaniem najsilniejszej osoby w państwie. Może liczyć na kontakt i wsparcie w każdej chwili. Czy jednak człowiek, który jest tylko cieniem innego człowieka, może zbudować autorytet swego obozu? Czy taki człowiek może wymusić na kimkolwiek strach?

c22vuorwqaalbxt
O co walczą studenci?
c2yb6wixaaeouzz
Ludwik Dorn uważa, że PiS dąży do przelewu krwi.
koduj24

Każdej z 21 osób, znajdujących się przed Sejmem 16 grudnia ub. r., której wizerunek upubliczniono w słynnych „listach gończych”, policja musi teraz udowodnić konkretne przestępstwo, w sprawie którego toczy się śledztwo. Jeśli tak się nie stanie – zdaniem byłego marszałka Sejmu Ludwika Dorna – pokrzywdzeni powinni udać się do sądu.

Dorn przypomina, że postępowanie dotyczy m.in. blokowania wyjazdu posłów i przedstawicieli rządu przez manifestujących przed budynkiem. – „Gdyby to o mnie chodziło, wytoczyłbym protest cywilny o zniesławienie (…). To nie jest tak jak napisała policja, że doszło do naruszeń prawa, a te osoby miały z tym związek” – powiedział Dorn i dodał: „Czuję krew w powietrzu. I to krew nie tych manifestujących przed Sejmem, lecz rządzących, którzy zaryzykowali upokorzenie i śmieszność – posuwając się za daleko. Błędy w walce politycznej trzeba tymczasem wykorzystywać” – podkreślił były polityk PiS.

Podstawowy błąd taktyczny w tej sprawie zarzucił samemu Kaczyńskiemu, który pierwszy nazwał przestępstwem blokowanie wyjazdu posłów z Sejmu. – „Prezes nie pomyślał, że jak mówi „przestępstwa”, to posuwa się za daleko i może być z tego pewien kłopocik” – stwierdził Dorn i zwrócił uwagę na fakt, że od razu prokurator generalny i minister spraw wewnętrznych zaczęli też mówić o „przestępstwie”, a premier – o puczu. – „Pewnie usłyszała od prezesa, że ma mówić o puczu, bo sama by na takie coś nie wpadła. To też można wykorzystać, ale już nie przed sądami, a jedynie w celu ośmieszania obozu władzy” – uznał. Użytek z tego – zdaniem Dorna – powinna zrobić opozycja, składając wniosek na najbliższym posiedzeniu Sejmu o informację w sprawach bieżących i żądając od szefowej rządu relacji „w sprawie postępów w wykrywaniu winnych puczu.

Stosowanie się do życzeń posła Kaczyńskiego, za którym minister Błaszczak bezkrytycznie powtarza, że wskazane osoby popełniły przestępstwa, zapędza ich wszystkich w ślepą uliczkę” – zauważył Dorn. – „Najgorsze, że w pełni jest świadoma tego faktu zarówno policja, jak i prokurator generalny. Stąd to nerwowe przerzucanie „gorącego kartofla” między policją a prokuraturą. Oni już wiedzą, że ta sprawa może się dla nich źle skończyć. Obóz władzy tak bardzo uwierzył we własną propagandę, że łatwo go teraz upokorzyć i ośmieszyć, co mu się należy – skonkludował Ludwik Dorn.

c20xbepwgaq2cc2

Kłamczucha.

SAMI JUŻ NIE WIEMY, PO CZYM PREZES ROZPOZNAJE?…

c2zbfudxcaukgdm
Waldemar Mystkowski pisze o „królu życia”.

misiu

W PRL-u nie było za dużo królów życia. Czasy były siermiężne, ale jedną postać dało się zauważyć – Andrzeja Jaroszewicza, syna ówczesnego premiera. Był przedstawicielem młodzieży zwanej bananową, a ich najlepszym kronikarzem był wybitny pisarz Janusz Głowacki, skądinąd także król.

Jaroszewicz miał niewątpliwe sukcesy, które nie były bezpośrednią „zasługą” pochodzenia z nomenklatury władzy, mianowicie skończył prawo i był świetnym kierowcą, notując ponadto sukcesy sportowe w rajdach, których raczej nie można ustawić. A propos Głowackiego, króla z zupełnie innej beczki niż syn peerelowskiego premiera, jego proza przetrwa, bo to duży talent pisarski. Wsławił się podrywem Jacqueline Kennedy, która jeszcze nie była Onassis, a odnotowany ten wyczyn romansowy został przez niektóre pisma literackie.

Z lekka wspominam archeologię, bo oto objawia się nam od dłuższego czasu król życia „Polski w ruinie”. Królem tym jest Bartłomiej Misiewicz. Nie jest synem premiera, tylko pochodzi od mianowania przez Antoniego Macierewicza, prawa nie ukończył, tylko wpisał je w CV, acz podobno zaczął studiować na uczelni o. Tadeusza Rydzyka.
Synowi Jaroszewicza nie salutowali pułkownicy i generałowie, a żołnierze nie skandowali „czołem panie ministrze”. Jaroszewicz nie nachodził siedziby NATO z wytrychem, bo NATO było wrogie, tylko w naszej ojczyźnie zainstalowano dowództwo wojsk Układu Warszawskiego. PRL-owski król życia był mimo wszystko normalny, a obecny pozostaje w ruinie, choć Misiu jest rzecznikiem prasowym, to nawet ma problemy z językiem polskim, wystarczy przeczytać strony MON z jego komunikatami.

misiewicz

Po prostu Misiu jest królem w ruinie. I ta ruina zjechała w czwartek do Białegostoku wraz z limuzyną i ochroniarzem. Wspominając: Jaroszewicz dawał w dziób własnymi „ręcami”, a Misiu Macierewicza dostaje obstawę rządową, aby nie dostać w dziób.

„Fakt” Misia wyśledził w białostockim hotelu gwiazdkowym Best Western Hotel Cristal. Około godziny 23-ciej Misiu poczuł spleen, z który coś musiał zrobić. A taki dołek egzystencjalny się zalewa, więc z towarzyszem ochroniarzem pojechali limuzyną rządową do klubu studenckiego WOW, bo Misiu jest najsłynniejszym studentem w Polsce, acz nie wiadomo, czy w indeksie ma choć jedno zaliczenie.

Król w ruinie mimo zainteresowania prasy w całym kraju nie został natychmiast rozpoznany, ale po propozycji „Chcesz być ministrem obrony terytorialnej w kraju?” balujące towarzystwo skapowało się, kto to zacz i robili misia z Misiem. Król w ruinie odwzajemnił się, stawiając kolejki tequili za darmo („osiem czy dziesięć kolejek”). A jakże – były rozmowy polityczne. Jarosław Kaczyński to ktoś, Macierewicz „to naprawdę spoko gość”. Dostało się Tuskowi i Komorowskiemu za katastrofę smoleńską, ugodowo zaś potraktowany został główny winowajca: „Nie chciałbym ruszać w tej sprawie Putina”.

Król w ruinie płynął wartkim nurtem tequili. „Fakt” wspomina przy okazji inną podobną królewską imprezę w restauracji Delikatesy przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Wówczas też popłynęła tequila, król Misiu nawet zdobył się na szarm tak opisany: „ma narzeczoną, ale kocha wszystkie kobiety”. Po czym wyszedł z lokalu z dwoma kobietami i ochroniarzem.

W Białymstoku król Misiu jednak przeholował, został z lokalu ewakuowany. Mógł mieć na to wpływ ponadto planowany na środę protest studentów. Kolejna strona kroniki towarzyskiej została zapisana przez króla w ruinie Misia Macierewicza.

c2zar0tweaeuray

I takie piękne zdjęcie ślubne. Poezja.

c2yh8bmxeaafpfy

tlum

„Rodziny posła Sławomira Nitrasa, wbrew wcześniejszym deklaracjom, nie wpuszczono do Sejmu”

klamali

Wicenaczelny „Wyborczej” Jarosław Kurski radził na święta. Nie ma w całym roku drugiej takiej chwili, w której polityczne podziały ujawniałyby się tak boleśnie jak podczas wigilii. I żadne rytualne deklamacje – wygłaszane przez czynniki partyjno-rządowe o tzw. wspólnocie – tego nie zmienią.

wigilia

Mam w kwestii „wigilii w skłóconej rodzinie” osobiste doświadczenia, ale jestem ostatnim, który by komukolwiek chciał radzić. Sprawa to delikatna, bardzo indywidualna.

Jak przetrwać tę wigilię, niech się więc każdy martwi sam, ale o to, by polska demokracja nie podzieliła losu świątecznego karpia – powinniśmy się martwić wszyscy.

Dwa usypane naprzeciw siebie szańce ugruntowują władzę PiS. Im bardziej twierdze oblężone, mury wyższe, fosa głębsza – tym dla władzy dogodniej. Dlatego ta władza piętnuje opozycję jako przestępców i wyzywa uczestników ruchu KOD od komunistów, złodziei, ubeków, gestapo.

Bo to integruje obóz władzy. Przez głęboką fosę trudno kogokolwiek przeciągnąć do obozu demokracji.

c0esr1lxeaizpn5

Wielu ludzi z wielu powodów zagłosowało na „dobrą zmianę”, ale dziś nie czują się z tym komfortowo. Bronią swej decyzji sprzed roku, ale zaczynają mieć wątpliwości. Piętnowanie ich przy rodzinnej wigilii wpychałoby ich na powrót do obozu władzy.

Rozmawiajmy, wczuwając się w racje drugiej strony, z kolędą w tle, bo „muzyka łagodzi obyczaje”, o czym nie zdążył się przekonać pewien marszałek.

Każdy bowiem wyborca, który oddał głos na PiS, a dziś byłby gotów głosować inaczej – jest na wagę złota, liczy się podwójnie. Niechby autorytaryzm stracił jeden głos, a demokracja jeden zyskała.

Może demokracja zyska głos rolnika, który ziemię może kupić, ale jedynie za pośrednictwem księdza. Może zyska głos nauczyciela z gimnazjum. Głos kobiety, której odmówiono legalnej aborcji. Głos rodzica, któremu przeniosą dziecko do innej podstawówki. Głos mundurowego, któremu obcięto emeryturę. Głos wojskowego, któremu zdegradowano dowódcę. Górnika, któremu zamknięto kopalnię. Frankowicza, którego wystrychnięto na dudka. Sędziego po dyscyplinarce. Mieszkańca terenów sąsiadujących z obwodem kaliningradzkim, który już nie kupi tańszej benzyny. Itd., itp.

tu-jest

Pogadajmy ze szwagrem radnym PiS nie tylko o polityce, raczej o wycince drzew, o droższych samochodach, franku i dolarze. Żadnej nachalności, ot, rodzinny small talk przy barszczu z uszkami i kutii – byle bez awantur. No i kolędy, koniecznie kolędy – łagodzą obyczaje!

Wigilia to dobry czas. Rozmawiajmy, podsycajmy w sobie ciekawość, co myśli druga strona. Może się czegoś o niej dowiemy, a sami więcej zrozumiemy. Będziemy tu przecież żyć obok siebie, wszak połowa Polaków z Polski nie wyjedzie. Nawet wtedy, gdy Jarosław Kaczyński przegra wybory i stanie na czele zjednoczonej opozycji.

c0etbpqxeaapkgp

Podział społeczny to nie jest specyficznie polska cecha. Polska jest tylko temperatura sporu, jak ta, która doprowadziła do śmierci Gabriela Narutowicza, polska jest zapiekłość i pragnienie zemsty, jaką po wrześniowej klęsce władze Rzeczypospolitej na uchodźstwie objawiały wobec piłsudczyków i sanacji. Polska jest nasza swarliwość – i my sami na wskroś polscy.

(DZIĘKI SUPER NIANI TO BYŁA SUPER WIGILIA. SZACUNEK.)

c0e33mnxaaaumv9

Przestrzegał nas przed nami samymi nieodżałowany Jan Nowak-Jeziorański. Mówił: „My, Polacy, jesteśmy największym zagrożeniem dla Polski”, „to my nie umiemy udźwignąć naszego sukcesu i naszego zwycięstwa”.

Życzę sobie i nam wszystkim, byśmy umieli. Byśmy w godzinie próby stanęli na wysokości zadania.

Gdy zaświeci pierwsza gwiazdka, myślami będę z posłami opozycji na ciemnej i zimnej sejmowej sali, a o północy – na nietypowej w tym roku pasterce – przed Sejmem.

Pamiętajmy o idiotach.

tomasz-sakiewicz

TO DOPIERO POCZĄTEK PROPONOWANYCH ZMIAN. CZYTAJ LINK:

c0e2kfixeaad_dt

Waldemar Mystkowski pisze o sensie protestu w Sejmie i przed Sejmem oraz o życzeniu Polaków.

zyczenie

Czego powszechnie Polacy sobie życzą, raczej wiemy, a przynajmniej intuicyjnie. Takie życzenia wyrażają protestujący posłowie w sali obrad podczas świąt Bożego Narodzenia. Mamy do czynienia z takim ze zjawiskiem nader rzadko, a może wcale nie spotykanym w skali globalnej.

To wnosimy oryginalnego w wianie dla ludzkości, Europy. Część elit politycznych nie godzi się na demontaż ustroju demokratycznego, opisany w literaturze przedmiotu, którzy dostają wsparcia od społeczeństwa obywatelskiego wyrażającego większość narodu.

c0e7cgexuaaz1ad

Takie zjawiska jak wigilia Bożego Narodzenia i same święto pod Sejmem i na sali plenarnej Sejmu przechodzą do pamięci i do historii. To jest trwałe, bo potrzebuje nie lada wysiłku od uczestników, wcale nie takiego wysiłku powierzchownego politycznie, że protestuje się za sprawą nie podlegającą dyskusji, ale wysiłku wewnętrznego, za który się płaci rzeczywiste ceny, wysiłku z gruntu psychologicznego, egzystencjalnego. Wszak najważniejsze są nasze głosy wewnętrzne, ten w środku nas aniołek i ten diabełek. To one nas rozrywają wewnątrz, „debatują”.

Z tym się zmagają posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej protestujący w Sejmie. I to wnętrze wykuwa w nich szlachetność, a nie gorsza czy lepsza retoryka na konferencjach prasowych. Polityczny protest w Sejmie i pod nim to cezura, która wpisze się na trwałe w historii Polski i to po stronie tej najszlachetniejszej.

oplatek

Niemniej ważne są życzenia wszystkich Polaków, życzenia polityczne dotyczące zjawisk społecznych i osób. Czego sobie życzymy, kogo sobie życzymy, a kogo nie.

W ramach świątecznego życzenia portal OKO.press zapytał o to Polaków. Pytania dotyczyły tematów obecnych na agendzie roku 2016, jak wprowadzenia reformy (bądź deformy) edukacji, protestów ulicznych, czy ma być ich więcej i czego mają dotyczyć, i bardziej szczegółowo pytano, odebrać stopnie generalskie postaciom spoczywających już na cmentarzu, Jaruzelskiemu i Kiszczakowi, czy też nie.

c0evnuxw8auamjm

Wyniki życzeń świątecznych Polaków sukcesywnie będą publikowane, na pierwszy ogień poszedł mniemany dla siebie Konrad Wallenrod PiS, Stanisław Piotrowicz. Jako prokurator w PRL-u formułował zarzuty w stosunku do postaci opozycyjnych, a po roku 1989 roku jego „bohaterstwo” dalej było zakonspirowane i bronił pedofilii księdza z Tylawy.

OKO.press zadało pytanie, czy Piotrowicz ma nadal być przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, być taranem politycznym swego szefa Jarosława Kaczyńskiego, który na „sukces” byłego prokuratora reaguje rechotem aprobaty. Literacko owe zjawisko można byłoby nazwać bezwarunkową reakcją przepony na demontaż demokracji.

Otóż Polacy życzą sobie w sprawie złowieszczej postaci Piotrowicza: ustąp, odejdź. 59 proc. ankietowanych życzeń wyraża się: Piotrowicz musi odejść. Toleruje go tylko 19 proc.

c0ecjkcwqaarnd

Cząstkowe badania dotyczyły Piotrowicza przeszłości i teraźniejszości. Działalność prokuratorska w PRL tarana Kaczyńskiego jest w miarę obojętna dla najmłodszych, tylko 47 proc. młodzieży (18-24 lata) jest za dymisją Piotrowicza, najbardziej krytyczni wobec jego peerelowskiej działalności są 50-latkowie, nieco większa była zgoda u ludzi po 60-tce, tradycyjnego elektoratu PiS.

Wśród zwolenników PiS Piotrowicz ma poparcie tylko 40 proc., jedna trzecia pisowskiego elektoratu chciałaby, aby ustąpił i odszedł w polityczny niebyt.

Polacy w stosunku 3:1 życzą sobie, aby Piotrowicz odszedł. Ale wiemy, iż prezes PiS nie pozbędzie się swojej ikony walki ze standardami demokratycznymi, bo nie ma tak drugiej zdeterminowanej postaci, dla której argumenty rozumu muszą ustąpić przed wolą prezesa.

m-kidawa-blonska

Wyrazy wsparcia i solidarności z całego świata.

michal-szczerba-4

CAŁY ŚWIAT PATRZY Z PRZERAŻENIEM NA SZEREGOWEGO POSŁA WYPOWIADAJĄCEGO TE SŁOWA O POLSCE.

c0e83kqxcaelnbr

CZY BĘDĄ ROZSYŁANE LISTY GOŃCZE? Polub nas zanim będzie za późno:

cvhb8szwaaevq-p

Prezydenta mamy haniebnego. Gościu jest złamany przez Kaczyńskiego, a do tego nie potrafi przemawiać. Mowi tylko okrągłe zdania, frazesy.

SKĄD MY TO ZNAMY? HISTORIA ZATOCZYŁA KOŁO…

cvh2zglwgaahkqs

„Z niepokojem obserwujemy kryzys konstytucyjny, (…) który rozrósł się do rozmiarów stwarzających poważne zagrożenie dla ochrony rządów prawa i praw człowieka” – napisano w liście do Beaty Szydło i Andrzeja Dudy, do którego dotarła TVN 24. W piśmie organizacje pozarządowe apelują o przyjęcie zaleceń Komisji Europejskiej, m.in. zaprzysiężenie trzech sędziów TK wybranych przez poprzednią kadencję Sejmu czy opublikowanie wyroków TK. Pod tym apelem podpisało się 90 organizacji z Polski,Norwegii, Węgier, Słowacji czy Francji. Autorzy listu wytknęli też PiS „liczne wypowiedzi kierowane pod adresem TK, podważające jego rolę i stwarzające zagrożenie dla jego niezależności”.

Karczewski potwierdza tylko znane z historii, najgorsze zapędy PiS.

cvh5erhxgaqpbau

SKORO KOMISJA MA DZIAŁAĆ ZA NASZE PIENIĄDZE, NIECH ZWERYFIKUJE PRYWATYZACJE, KTÓRE OD LAT WYMAGAJĄ WYJAŚNIENIA

cvh95gwwgaah8l2

Macierewicz znowu został złapany na kłamstwie smoleńskim.

cvilf-axgaasnos

– Może będzie to zaskoczeniem, ale nie było w tej relacji i opisie ani słowa na temat brzozy, na temat przewrócenia się samolotu na plecy – mówi Antoni Macierewicz w dzisiejszej „Gazecie Polskiej”. Ale na nagraniu jest dokładnie odwrotnie, niż przekonuje szef MON.

– Tam, gdzie samolot powinien być na wysokości 60-80 m, tam drzewa przystrzyżone na wysokości tylko 8 m – tak tłumacz prezydenta Władimira Putina opowiada premierowi Donaldowi Tuskowi o tym, co się stało parę godzin wcześniej 10 kwietnia 2010 r. Wstępny przebieg katastrofy opowiada premierom Polski i Rosji ówczesny minister ds. nadzwyczajnych Siergiej Szojgu.

anna-dryjanska

Nagranie, o którym mówi Macierewicz, zostało zrobione kamerą TVP. Jest 10 kwietnia 2010 r., jest już ciemno, Tusk, Putin i Szojgu rozmawiają na miejscu katastrofy. Widać sporą grupę ludzi. Są m.in. ich tłumacze, ochrona, ambasador Polski w Rosji Jerzy Bahr, szef MON Bogdan Klich, wicepremier Waldemar Pawlak.

Nagranie na YouTube ma 1,38 minuty (zostało wyemitowane w kwietniu 2010 r.) i zadaje kłam temu, co o nim publicznie mówi Macierewicz w „Gazecie Polskiej”. Opowiada tam, że „zapis rozmowy jest – wstrząsający, ponieważ Putin i Szojgu mieli przedstawić stronie polskiej przebieg katastrofy, który nie pokrywa się z oficjalnym raportem komisji Millera”.

(CZY ZDĄŻĄ ZRUJNOWAĆ KRAJ CZY JAKIMŚ CUDEM NIE?)

cvipgazwiaawhzp

Macierewicz: „Może będzie to zaskoczeniem, ale nie było w tej relacji i opisie ani słowa na temat brzozy, na temat przewrócenia się samolotu na plecy. Była zaś mowa o tym, że stała się straszna rzecz, ale gdyby samolot leciał trochę dalej, to mógłby zniszczyć fabrykę”.

Tymczasem na nagraniu widać i słychać, jak tłumacz – przekazując relację Szojgu – pokazuje Tuskowi, że szczątki prezydenckiego tupolewa leżą ok. 200 m od pasa na lewo. Mówi, że gdyby maszyna kontynuowała lot jeszcze 800 m, to dalej są zakłady, w które zapewne by uderzyła. Tam, gdzie samolot powinien być na wysokości 60-80 m, drzewa „przystrzyżone” są na wysokości tylko 8 m. A ponieważ załoga tupolewa wypuściła już wtedy podwozie, samolot przewrócił się na grzbiet.

(LINDA NIE ZOSTAWIA SUCHEJ NITKI NA FATALNEJ ZMIANIE)

cvivf8gwgaadwvm

Porównując cytat z Macierewicza z opisem katastrofy przez Szojgu, można zauważyć, że zna on to samo nagranie, które publikujemy (mowa o fabryce) i że ewidentnie mija się z prawdą, relacjonując rozmowę Tusk – Putin. Przypomnijmy, że rządowa komisja Jerzego Millera i polscy prokuratorzy ustalili, że brzoza po zderzeniu ze skrzydłem tupolewa złamała się na wysokości blisko 7 m (licząc od poziomu podłoża). Fragmenty brzozy wbiły się w skrzydło tupolewa, a fragmenty skrzydła wbiły się w brzozę. Komisja Millera pokazała zdjęcia i brzozy, i skrzydła. Biegli wojskowej prokuratury przebadali próbki drzewa i wraku. Nie ma wątpliwości – to ta brzoza i to skrzydło. Chwilę później samolot obrócił się i zderzył z ziemią.

Samolot zawadził zresztą nie o jedną brzozę – spadając, ścinał wierzchołki wielu drzew i o tym właśnie usłyszał wieczorem 10 kwietnia Tusk.

Macierewicz zarzuca premierowi Tuskowi, że ten „nie raczył nikogo poinformować” o tym, że do rozmowy doszło. Tymczasem świadków jej było wielu, nagrała je kamera telewizji publicznej. To nagranie istnieje w sieci od sześciu lat i jest znane osobom interesującym się badaniem katastrofy smoleńskiej.

Macierewicz wreszcie twierdzi, że „Putin i Szojgu mieli przedstawić stronie polskiej przebieg katastrofy, który nie pokrywa się z oficjalnym raportem komisji Millera”. Trudno mówić o „pokrywaniu” się tych kilku zdań z całym raportem Millera. Komisja Millera, a potem biegli wojskowej prokuratury podali, że do tragedii doszło, bo samolot leciał za nisko, za szybko, w gęstej mgle, bez kontaktu wzrokowego z ziemią. Efektem było uderzenie w brzozę i inne drzewa.

cvih1c1wcaa2hbe

Macierewicz twierdzi także, że wieczorem 10 kwietnia Putin wiedział, co się stało, bo już ok. godziny 18 zostało odczytane nagranie z czarnej skrzynki rejestrującej rozmowy w kokpicie i korespondencję z wieżą kontroli lotów. – Mieli materiał dowodowy, który stał się podstawą tego obrazu wydarzeń. Mówię o tym dlatego, że Donald Tusk do dzisiaj nikomu tego spotkania nie relacjonował – tłumaczył szef MON.

Tymczasem rejestrator głosów został odczytany dopiero rano 11 kwietnia (jest protokół w tej sprawie) przez polskich i rosyjskich specjalistów, w obecności naszych dyplomatów.

cvhysk9wgaa9qf3

chce zwiększenia kar dla kiboli za rozboje. No to przypomnijmy jak ta walka do tej pory wyglądała w ich wykonaniu

cvl2wnwxyaaa_uz

cvl2wnxwiaapqft

Ekke

Dla Onetu o śmierci pedofila Józefa Wesołowskiego (były abp) w Watykanie mówi autor słynnej książki o pedofilach w polskim Kościele katolickim Ekke Overbeek.

JacekGądek

Bo tak naprawdę śmierć Wesołowskiego została „wymodlona”.

ekkeOverbeek

aleOCochodzi

Inna ciekawa rozmowa w „Wyborczej” dotyczy sytuacji Andrzeja Dudy, Marszałek Senatu Bogdan Borusewicz studzi Dudę, aby sie nie cieszył. Jak PiS wygra, to władza i tak będzie w rękach premiera, a rządził faktycznie prezes Kaczyński.

przedstawiamCzarnyWariant

Przyszłość dla Polaków pod rządami PiS nie będzie różowa. To będzie jazda bez trzymanki, będzie telepało. Obawiam się, że w ciągu kilku lat Polska się przewróci. IV RP przy V RP Smoleńskiej to będzie mały pikuś.