Posts Tagged ‘Bono’

SZACUNEK DLA PUBLICZNOŚCI ATLAS ARENY W ŁODZI. DODAJEMY MACIEREWICZA DO NASZEJ GALERII WYGWIZDANYCH.

Ta osoba ma wychowywać młodzież. Tfu… Jak ona się nazywa? Anna Zalewska. Pisze o tym Jacek Harłukowicz w „Wyborczej”. Kolejny świadek opowiada „Wyborczej”, że z pieniędzy wyprowadzanych z dolnośląskiego oddziału PCK mogły być finansowane kampanie polityków PiS. Śledztwo w tej sprawie trafiło właśnie szczebel wyżej – z prokuratury rejonowej do okręgowej.

Jak Polski Czerwony Krzyż finansował kampanię PiS. Kolejne relacje świadka

O aferze w dolnośląskim PCK pisaliśmy dwa tygodnie temu. Szeregowi pracownicy PCK (jak twierdzą, za radą swojego szefa, dolnośląskiego radnego PiS Jerzego G., oskarżonego w sprawie wyprowadzenia 13 mln zł z Południowo-Zachodniej SKOK) założyli firmę, która odbierała używaną odzież z kontenerów Polskiego Czerwonego Krzyża. Następnie sprzedawali ją na lewo. W ten sposób mieli wyprowadzić z PCK nawet milion złotych.

50 tys. zł z PCK na kampanię Anny Zalewskiej i innych polityków PiS?

Jak mówi Bartłomiej Łoś-Tynowski, były już pracownik Czerwonego Krzyża, przynajmniej część z tych pieniędzy zasiliła później kampanie wyborcze dolnośląskich polityków Prawa i Sprawiedliwości. 7 tys. zł Łoś-Tynowski wpłacił na kampanię Anny Zalewskiej, dzisiejszej minister edukacji w rządzie Beaty Szydło. Twierdzi, że zrobił tak na polecenie Jerzego G., do niedawna jednego z najbliższych współpracowników Zalewskiej.

– O źródle finansowana kampanii wyborczej Anny Zalewskiej w PCK było głośno. Wiosną ubiegłego roku Bartek mówił mi, że na nią i na innych kandydatów poszło co najmniej 50 tys. zł. Z tego powodu była w siedzibie PCK nawet wielka awantura z udziałem dyrektora Jerzego G. Jedna z pracownic wyrzucała mu, że powinien zwrócić te pieniądze – mówi nam Joanna Freza, była pracownica dolnośląskiego PCK (nazwisko zostało zmienione, dysponujemy jednak deklaracją kobiety, że swoją relację jest gotowa powtórzyć w prokuraturze i przed sądem).

O 50 tys. słyszał również Marek Brodzki, członek Zarządu Głównego PCK w Warszawie i – według naszych źródeł – księgowa dolnośląskiego oddziału PCK. Kobieta mimo wielu nalegań nie chciała jednak rozmawiać o tym z „Wyborczą”. Miesiąc temu została zwolniona z pracy.

Śledztwo przeniesione do prokuratury okręgowej

Śledztwo w sprawie nadużyć w Polskim Czerwonym Krzyżu od miesiąca prowadzi wrocławska prokuratura, która bada również wątek nielegalnego finansowania kampanii polityków PiS. W ubiegłym tygodniu śledczy zabezpieczyli telefony Łosia-Tynowskiego i Jerzego G., a samo postępowanie zostało przeniesione z prokuratury rejonowej do okręgowej.

– Ze względu na wartość szkody oraz wagę i charakter sprawy – mówi „Wyborczej” Małgorzata Klaus z Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Jak słyszymy nieoficjalnie, śledczych interesuje nie tylko mechanizm wyprowadzania pieniędzy z PCK, ale również wątek ewentualnego finansowania kampanii polityków PiS: – Pytano mnie, czy jest mi wiadome, by jakieś kwoty z tych pieniędzy były później przekazywane na kampanię Anny Zalewskiej – relacjonuje jedna z zeznających w prokuraturze osób.

Pod lupą też kampania samorządowa dyrektora PCK

Do osobnego postępowania został wyłączony wątek nielegalnego finansowania kampanii samorządowej z 2014 r. samego dyrektora PCK Jerzego G. Jak pisała „Gazeta Wrocławska”, część materiałów wyborczych opłacił on nie z funduszu wyborczego, ale z prywatnej kieszeni. Ulotki w jego imieniu odbierał wówczas z drukarni Łoś-Tynowski. Jerzy G. wielokrotnie korzystał z jego usług w kampanii, choć mężczyzna formalnie nie był członkiem sztabu, a prace na rzecz kandydata wykonywał w ramach swoich obowiązków w PCK.

– Organizowałem spotkania, ludzi do roznoszenia ulotek i rozklejania plakatów. Dyrektora nie interesowało, skąd na to wszystko pieniądze – mówił „Wyborczej” Łoś-Tynowski. Jak twierdzi, za wszystko płacił z pieniędzy PCK.

Jerzy G. odmawia rozmowy z naszą gazetą. Gdy spotkaliśmy go w sądzie na rozprawie ws. wyprowadzenia pieniędzy ze SKOK, obiecał, że się z nami skontaktuje. Nie zrobił tego. Na pytania „Wyborczej” nie odpowiedziała również minister Anna Zalewska.

DROBNA RÓŻNICA POMIĘDZY FRASYNIUKIEM A KACZYŃSKIM. Jeden z nich siedział w domu z kotem..

DISNEY CHANNEL I EUROSPORT – MISTRZOWIE :))))

Waldemar Mystkowski pisze o Tusku.

Tweety Tuska jak haiku albo limeryki

PiS ma w sobie coś z masochisty. Dobiera się do Donalda Tuska, wzywa go na wszelkie śledztwa, jakie wymyśli i nieodmiennie przegrywa. Tak było ostatnio, gdy szef Rady Europejskiej wysiadł na Dworcu Centralnym i pod prokuraturę odprowadził go wielotysięczny tłum.

PiS-owi po tym zdarzeniu opadł słupek poparcia, po prostu zwiądł.

No i znowu wzywają Tuska, i to w środku wakacji na 3 sierpnia, przesłuchanie ma dotyczyć katastrofy smoleńskiej. Ciągle w toku tworzenia znajduje się Ewangelia Smoleńska z Mesjaszem zbawcą Lechem Kaczyńskim i Jarosławem K. – raz jako odźwiernym Piotrem, innym razem doznającym epifanii Szawłem zamienionym jasnym szlagiem w Piotra.

Tusk nieodmiennie informuje o swoich przesłuchaniach na Twitterze i nieodmiennie jego tweet jest perełką językową, brylantem komunikatu, a niektóre tweety już weszły do klasyki i będą w podręcznikach komunikacji i zręczności politycznej.

Tweety Tuska można porównać do trudnej formy lakonicznej poezji z Kraju Kwitnącej Wiśni, do haiku, a czasami są tak prześmiewcze, jak irlandzkie limeryki.

Niewielu potrafi tak pisać, ale też niewielu wśród polityków jest tak udanymi retorami, język jest Tuskowi posłuszny i nie potrzebuje do zwalenia z nóg przeciwnika żadnych ciosów poniżej honoru, nie musi nazywać interlokutorów kanaliami, zdradzieckimi mordami, gorszym sortem.

Tweet dla najlepszych to jest haiku i takim jest dla Tuska, oto treść ostatniego: „Dzięki za wsparcie, ale Wielki Spacer będzie długi. Jesteście przyszłością – nie bierzcie na siebie ciężarów przeszłości”.

Tweet bogaty w treści i ma konkretnych adresatów. Analiza jego zasługuje na większy esej. Nie należę do piewców Tuska, ale uważam go za najlepszego w XXI wieku polityka polskiego, a po 1989 roku mieszczącego się w naszej Wielkiej Trójce.

Tusk ma świadomość, że w tej chwili najbardziej liczy się głos młodego pokolenia, które nagle dało o sobie znać przy okazji trzech ustaw dotyczących sądownictwa, to młode pokolenie Łańcucha Światła wymusiło na Dudzie dwa weta. I Tusk nie chce ich obarczać winą zaszłości polskiej polityki, „nie bierzcie na siebie ciężarów przeszłości”. Zatem nie zmagajcie się z grzechami poprzedników, one tylko hamują Polskę i wasze życie.

Znamienny jest odzew internautów, wielu należałoby cytować, bo Tusk powoduje w narodzie kreacyjne inspiracje. Jeden zacytuję – blogera podpisującego się Phil Backensky:

„I choćby przyszło tysiąc Kaczyńskich

Z nimi stu Ziobrów oraz Brudzińskich

I każdy nie wiem, jak się wytężył

To wolność w PL zawsze zwycięży!”

Tak trzymać!

„Pokora i umiar” według PiS.Rok temu chcieli przeforsować dla siebie podwyżki. Sprzeciw ich zatrzymał więc znaleźli sposób na „dojną zmianę”

A CI DWOJE TO QRWA KTO?

>>>

Podsumowanie dnia… Norwid wyraził to najlepiej!

Waldemar Mystkowski pisze o zamachu na demokrację.

Demokrację trafił szlag

Dokąd zmierzamy? Do państwa policyjnego. Mariusz Błaszczak chce, aby za ochronę kontrmanifestacji płacili kontrmanifestujący, jakby policja nie była utrzymywana przez Polaków, czyli z naszych podatków. 2300 policjantów podczas ostatniej miesięcznicy ochraniało lękliwego Jarosława Kaczyńskiego.

Kaczylęk – najdroższy na świecie. W tym czasie złodzieje kradli na potęgę. Jakie straty poniosło społeczeństwo? Można wyliczyć po czasie, stosując algorytm: stosunek codziennego bandytyzmu do bandytyzmu w dniu 10. każdego miesiąca. To są straty wymierne spowodowane kaczolękiem.

Straty będą jeszcze większe, gdy wejdzie w życie nowelizacja ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa, znosząca trójpodział władzy. Straty Polski – jako państwa niedemokratycznego, podobnego do Białorusi i Rosji, które zostanie obłożone sankcjami instytucji międzynarodowych oraz wydaleniem naszego kraju z nowoczesnego organizmu, z Unii Europejskiej.

Takie będą skutki ustawy o KRS, która dzisiaj została przepchana przez Sejm głosami PiS. Jeszcze tylko Senat zatwierdzi, parafę postawi Adrian i zapultamy się w konsystencji PRL-u – demokracji kaczystowskiej (w PRL-u – ludowej).

Lecz społeczeństwo obywatelskie na to nie wyrazi zgody, będzie manifestowało, nie godziło się na odebranie wolności obywatelskich, nie prolongowało zniszczenia demokracji.

Nie będzie tak, jak podczas ostatniej kontrmiesięcznicy, iż Kaczyński musiał oglądać zadki protestujących, bo ci (i ja) rozeszli się przed przybyciem jego procesji. Doszliśmy do ściany, do końca demokracji, który to kres urządziła nam partia dopuszczona do demokratycznych wyborów. Dyktat zwykle jest narzucany przez korzystających z niedyktaturowych procedur.

Demokrację oto trafił szlag, ale nie Polskę. Jak to leci w „Mazurku Dąbrowskiego”? No, właśnie! Musimy odpominać polskie artefakty kulturowe.

TO NIESTETY KONIEC POLSKIEJ DEMOKRACJI.

DOCEŃMY WYSIŁKI PAŃSTWA. JESZCZE TAKICH ZASIEKÓW NIE BYŁO.

Błaszczak z Terleckim ochroniarzami Kaczyńskiego

Pod koniec dzisiejszych sejmowych głosowań na mównicy pojawił się poseł PO Michał Szczerba. Tym razem nic nie powiedział do „marszałka kochanego”.

Odniósł się natomiast do zapisu w ustawie o sądach o sześciu miesiącach vacatio legis. Stwierdził, że „jest to potrzebne panu prezesowi, by pan prezes zastanowił się, czy chce rzeczywiście wyprowadzić Polskę z Unii Europejskiej. Bo tak naprawdę w tej chwili mamy do czynienia z końcem trójpodziału władzy. To jest głosowanie nad tym, czy Polska będzie demokratyczna, czy będzie państwem prawa i czy będzie nadal tak, że w 2017 r. będą wydawane i tłumaczone z języka angielskiego poradniki dla polskich posłów „Rządy Prawa – poradnik dla polityków” (The Raoul Wallenberg Institute)” – powiedział Szczerba.

Pokazał jeden z egzemplarzy i dodał: – „To jest poradnik dla pana, panie prezesie”. Podszedł do ławy poselskiej, w której zasiada Kaczyński. W tym momencie natychmiast wstali siedzący koło niego Błaszczak i Terlecki i własnym piersiami zasłaniali prezesa.

Szczerbie udało się jednak położyć poradnik przed Kaczyńskim. Błaszczak zsunął książkę na podłogę. Poseł PO zawrócił, podniósł poradnik i próbował wręczyć go prezesowi PiS. Uniemożliwił mu to wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki.

OTO JEDYNY SĘDZIA JAŚNIE PAN DRABINKOWY

Kleofas Wieniawa pisze o końcu trójpodziału władzy.

Czarny dzień dla Polski? Tak! Demokrację trafił szlag? Tak!

Zniesienie trójpodziału władzy, a tym jest nowela ustawy o Krajowej Radzie Sadownictwa, to kres demokracji, początek dyktatury. Przecież nikt rozsądny nie będzie się łudził, iż coś zmieni Senat, czy też zadrży ręka Adriana przy parafowaniu.

To zupełnie inny początek walki o Polskę, inny, gdy powstawał KOD, gdy obecnie rozkwitają Obywatele RP – o czym mogłem się przekonać 10 lipca, gdy stałem obok Wojciecha Maziarskiego pod Kolumną Zygmunta III Wazy.

Wiem jedno, że Polacy – a w zasadzie Polki i Polacy, bo silny jest Czarny Protest – nie dadzą sobie odebrać wolności.

Zaprotestują też instytucje międzynarodowe, a bardzo silnie Unia Europejska, która zagrozi sankcjami, a ostatecznie wydaleniem Polski pisowskiej ze swoich struktur.

Społeczeństwo obywatelskie na to nie wyrazi zgody. A zalękniony Kaczyński rzuci przeciw Polakom zorganizowane bojówki własne i – o ile da radę – państwowe (policję i wojsko).

Zło dopadło Polskę, ale czy Polacy poddadzą się mu, poddadzą się PiS-owi? Nie watpię, że nie!

CZY ZA TO, CO ZROBILI, PÓJDĄ KIEDYŚ SIEDZIEĆ?

Bono pozdrowił Lecha Wałęsę

>>>

pawłowicz

„Newsweek” Krystynę Pawłowicz nazywa bulterierem prezesa. To znaczy, że w tygodniku Tomasza Lisa nie znają się na elemencie animalnym.

Pawłowicz to ledwie kundelek z remizy – przepraszam wszystkie kundle w okolicy i wszelkie inne, bo uwielbiam zwierzęta.

Kundelek to wciąż metafora deprecjonująca, a Pawłowicz to mały człowieczek. Do tego, że nie potrafi posługiwać się językiem polskim, przyzwyczailiśmy się, jeżeli chodzi o posłów PiS.

Kundelek prezesa obszczekała i obsikała wielkiego Bono z U2 („U dwa” – jak mówi prezes), nazwała go pieśniarz – czyli tak, jak nazywamy Homera.

Tradycyjnie walnęła błotem i określiła wokalistę U2 lewakiem, bo Bono upomniał się o uchodźców w Kongresie amerykańskim, a rządy w Polsce i na Węgrzech nazwał hipernacjonalistycznymi.

Z tego wychodzi, że dla Pawłowicz lewakiem jest papież Franciszek, który wziął do siebie uchodźców.

Antychrześcijańscy ci nasi katolicy. Dlaczego? Bo to tylko kundelki.

pewienPieśniarz

Z okazji pewnej rocznicy.

NieDoWiary

Polecam genialny wiersz Herberta „Potęga smaku” >>>

liderU2

Tracić takiego przyjaciela Polski, jak lider U2 Bono, może tylko PiS. Polska pisowska dostała cios w splot słoneczny, bo słowa Bono są głośniej słyszalne niż wszystkich dyplomatów świata razem wziętych.

Z Bono wszyscy się liczą, bo to nie tylko muzyk, ale facet, który wniósł do humanizmu więcej niż jacykolwiek zaklinacze rzeczywistości.

Bono: „Polska i Węgry prezentują hipernacjonalizm”.

– Nacjonalizm jest zagrożeniem. Mowa nienawiści jest zagrożeniem. Widzieliśmy w latach 40. XX wieku, jakie ma to skutki. Musimy stawić czoła zagrożeniu, za jakie uważam nacjonalizm.

A prezes z wysokości Taboretu sepleni, że chce przypieszać. Chyba do rynsztoka. Tam prędzej, czy później się znajdziemy z taką „dobrą zmianą rynsztoka”.

Ależ fundnęliśmy sobie demolkę. Ten nowotwór PiS trzeba wyciąć, bo z nim zdechniemy, jako kraj i jako Polacy.

toPierwsze