Posts Tagged ‘Borys Budka’

BORYS WYTŁUMACZYŁ NAJLEPIEJ

Siedem zaległych tekstów Waldemara Mystkowskiego.

Senator Bonkowski korzysta z niedziałania ustawy o IPN

Co nie działa w politykach PiS? Jaki mechanizm im szwankuje? Mateusz Morawiecki twierdzi, że w Polsce prawo zostało wymienione na naród i mamy „demokratyczne państwo narodowe”. Morawiecki nie jest pierwszym politykiem PiS, który nie zna Konstytucji RP, owej cieniutkiej książeczki, jak nowela „Janko Muzykant”.

Stanisław Karczewski zapowiedział, że nie będzie działać ustawa o IPN, mimo podpisania jej przez prezydenta Andrzeja Dudę. Może politycy PiS nie wiedzą, co mówią, a może nie wiedzą, co mówić. W każdym razie z tego dobrodziejstwa, że ustawa nie będzie działała, postanowił skorzystać senator PiS Waldemar Bonkowski. Dla ułatwienia – Bonkowski to ten gościu, co bił swoją żonę, bo mu przeszkadzała romansować z uczestniczką miesięcznic smoleńskich.

Na swoim profilu na Facebooku Bonkowski zamieścił klip zmontowany z nazistowskich materiałów propagandowych, przedstawiających żydowskich kapo, zaś na ścieżce dźwiękowej pobrzmiewa wesoła muzyka klezmerska. Senator nadto linkuje strony antysemickie, jak choćby z portalu prawy.pl, na którym autorzy dzielą się nazistowską narracją: „Prawda Żydów w oczy kole. Kolaboracja Żydów z Niemcami podczas II wojny światowej”.

Ponadto Bonkowski zamieścił na swoim profilu „Słownik żydowski”, m.in. z takimi hasłami: „Dialog – sytuacja, gdy Żyd mówi, a goj słucha. Antysemita – człowiek, który ma czelność bronić swoich praw przed arogancją i pazernością Żydów. Ludobójstwo – zabicie Żyda przez goja”.

Antysemityzm w PiS jest faktem. Bonkowski to postać wyjęta z przedwojennych antysemickich tumultów, gdy w Polsce nienawiść do Żydów była o podobnym natężeniu, jak w nazistowskich Niemczech. Pomocniczość endecka w Holocauście dała znać o sobie w Jedwabnem i dziesiątkach podobnych wyczynów „sąsiadów”.

Czym się różni „parch” Rafała Ziemkiewicza od klasyki antysemickiej, „Żyda Suessa”, filmu nazistowskiego z 1940 roku? Co? – jeszcze Jacek Kurski nie wyemitował w TVP?

Nienawiść i pogarda to powszechne emocje w partii Kaczyńskiego. Parch, kanalia, morda zdradziecka. Na świecie zauważono i odnotowano także, że największy antypolonizm panuje w Polsce. Z takimi osobnikami, jak Bonkowski, który wysypał się, bo wystąpił przed szereg, nigdy nie wybrniemy z konfliktu dyplomatycznego z Izraelem.

DOJNA POLSKA TO JEST K..WA MAŁO POWIEDZIANE! 2016 – liczba kart 832!!! (w tym: 131 kart kredytowych i 701 kart płatniczych), w I półroczu 2017 r. – 733 (w tym: 132 karty kredytowe i 601 kart płatniczych). Wydatki z kart 2016 r.- 9 540 317 zł, I półrocze 2017 r. – 5 258 061 zł.

WINNI USTAWY O IPN ZOSTALI ZIDENTYFIKOWANI

No, proszę, znaleziona została przyczyna katastrofy ustawy o IPN. I już wiemy, że to nie wina PiS, bodaj po raz pierwszy nie jest to także wina Platformy Obywatelskiej, ale Kukiz ’15. Donosi o tym dziennikarz symetrysta Michał Szułdrzyński z „Rzeczpospolitej”.

Szułdrzyński wysnuł winę Kukiz ’15 z wywiadu szefa Klubu Parlamentarnego PiS Ryszarda Terleckiego dla „Sieci”. Ustawa została uchwalona z powodu nacisków posłów Kukiz ’15, a skutek tych nacisków wyglądał nastepująco: „To na tyle zamazało nam horyzont, że wpadliśmy w kłopoty”.

Oczywiście jest to język grafomana, pozwala on jednak odczytać, iż zamazanie horyzontu musiało nastąpić po całkiem solidnych naciskach (fajnie było, gdy naciskali), ale potem nie widzieli już horyzontów, tak się rozmazały – i wówczas po nadmiernym użyciu następują kłopoty.

Terlecki więc rzecze, że w PiS mają słabe głowy, kukizowcy mają lepsze (ruskie). Ba, podobną grafomanię do retoryki Terleckiego prezentuje Szułdrzyński i tak przedstawia symetrię przy użyciu pewnika („okazuje się”): partia opozycyjna Kukiz ’15 (Kukiz i partia opozycyjna – dwa przekłamania Szułdrzyńskiego w jednym stwierdzeniu) „napisała ustawę przy wsparciu, delikatnie rzecz ujmując, kontrowersyjnych historyków”.

Szułdrzyński idzie tropem Terleckiego i pisze, że ustawa o IPN jest dziełem „profesora często goszczącego na łamach kremlowskich mediów oraz doktora, który na Facebooku udostępnia zdjęcie prezydenta USA na szubienicy”.

A po takim stwierdzeniu rosyjskich wpływów przy pisaniu ustawy o IPN należy znaleźć analogiczne (symetryczne) przykłady z innych krajów. I usłużny Szułdrzyński znajduje: rosyjskie farmy trolli wpłynęły na wybory prezydenckie w USA, w Niemczech podczas ostatniej kampanii do Bundestagu, skarżyli się „Hiszpanie przy okazji kryzysu katalońskiego czy Brytyjczycy przed referendum dotyczącym brexitu”.

Problemem w Polsce jest nie tylko rozpadający się ustrój demokratyczny, a tym samym pomyślność ojczyzny, ale także trolle występujace pod nazwiskiem, jak Szułdrzyński, który w imię symetryzmu powieli każdą bzdurę nie trzymającą się kupy. Tacy quasi-dziennikarze winni być relegowani z zawodu zaufania publicznego, aby nie przedstawiali nam swoich „zamazanych horyzontów”.

Łapy precz od WOŚP!

Jak Morawiecki z przyjaciół robi wrogów Polski

Polityki nie da się uprawiać – zwłaszcza na zewnątrz – kłamiąc przyjaciołom w żywe oczy. A tak postępuje premier Mateusz Morawiecki, kontynuując sławetną linię zwycięstwa 1:27 Beaty Szydło, tj. Jarosława Kaczyńskiego. A jeżeli tę samą miarkę moralną stosuje się do przyjaciół, tym samym ustawia się ich w szeregu nieprzyjaciół. I niedługo doświadczymy owoców dla Polski, odpowiednim potraktowaniem naszego kraju w organizacjach międzynarodowych, szczególnie w Unii Europejskiej.

„Ofensywa” europejska Morawieckiego bierze się tylko z jednego, rozpoczęcia gry o unijny budżet po 2020 roku. Karty przetargowe mamy żadne, same blotki o najniższych nominałach wiarygodności. Angela Merkel zapowiedziała, iż rozdział budżetu winien być powiązany z solidarnością w kwestii uchodźców, a komisarz Günther Oettinger uzależnić chce od praworządności.

Ofensywę Morawieckiego biorę w cudzysłów, jak jego samodzielność. Pijarowcy podpowiedzieli mu, aby spory wokół Holocaustu spowodowane nieszczęsną ustawą o IPN przewekslować na antypolonizm, który jakoby zagraża tożsamości Polski. Takiego argumentu użył Morawiecki w rozmowie z amerykańskim portalem Bloomberg, co w komentarzu zostało potraktowane zdziwieniem, wszak antypolonizm na sztandarach noszą najbardziej radykalne nacjonalistyczne grupy w Polsce. My w Polsce to wiemy, świat właśnie o tym się przekonuje.

Na szczycie w Brukseli Morawiecki usłyszał od Donalda Tuska bardzo nieprzyjemne słowa: „Wszyscy ciężko pracowaliśmy w Polsce, ja też, przez ostatnie 30 lat, nad dobrymi relacjami Polski ze światem zewnętrznym, w tym z Izraelem i wspólnotą żydowską. Nie możemy pozwolić, żeby ktoś w kilka tygodni zrujnował całą tę robotę”.

Morawiecki przelotnie spotkał się z szefem Komisji Europejskiej Jean-Claudem Junckerem, zapowiedział, iż do czasu kolejnego z nim spotkania będzie gotowa „biała księga” w sprawie praworządności w Polsce. To ma być odpowiedź na uruchomienie artykułu 7 Traktatu UE, który może na końcu skutkować sankcjami wobec Polski.

W czasie, gdy Morawiecki w Brukseli mamił polityków europejskich i Junckera, profesor Uniwersytetu Middlesex w Londynie, Laurent Pech, przeanalizował inny niedawny wywiad Morawieckiego dla „Spiegla” i wykazał kłamstwa premiera polskiego rządu.

Otóż w „białej księdze” zapowiadanej przez Morawieckiego powinna znaleźć się analiza prof. Pecha z Uniwersytetu Middlesex, podana w skondensowanych wpisach na Twitterze.

Co tymi kłamstwami zyska Morawiecki? Nic. Przedłuży agonię Polski. I gdyby był w miarę uczciwy w stosunku do swego kraju i rodaków, po przyjęciu rozdziału unijnych pieniędzy – mam jednak nadzieję, że PiS do tego czasu nie będzie u władzy – Morawiecki za dawnym premierem Kazimierzem Marcinkiewiczem zakrzyknie (jednak odwrotnie do „yes, yes, yes”): no, no, no!

Morawiecki to Szydło w garniturze od Armaniego

Wydawało się, że Mateusz Morawiecki będzie mniej prowincjonalny, mniej zahukany, niż Beata Szydło, bo jest absolwentem MBA i zna języki obce. Ba, nawet zaliczył epizod w szerokiej ekipie Donalda Tuska, gdzie chciał podrasować karierę. Nie udało się tam, za to wziął go Jarosław Kaczyński, gdyż ten kadr nie ma żadnych.

Morawiecki codziennie daje dowód, iż to polityk w garniturze od Armaniego i w butach od Gucciego, ale słoma wyłazi mu tak, że w oczy kole. Morawiecki zalicza więcej wpadek niż Beata Szydło, którą całkiem trafnie określa wydana dyspozycja dla bezdomnych, aby w mrozy nie wychodzili z domu bez potrzeby. Zdecydowanie gorsze są „rozważania” Morawieckiego o panującym w Polsce ustroju: „demokracja państwa narodowego”.

Dlatego nie bądźmy zdziwieni, iż Morawiecki składa hołd pod pomnikiem kolaborantów nazistowskich – Brygady Świętokrzyskiej. Nie bądźmy zdziwieni, gdy rozmawia z dziennikarzem z „New York Timesa” i pogłębia kryzys dyplomatyczny, o którym mówi cały świat.

Toż to chodzący kryzys, za Morawieckiego będzie płaciła Polska i my, jako obywatele. Gdzie nie otworzy ust, tam zalicza kompromitujace wpadki. Szydło popisywała się logoreą, Morawiecki wpadkami, bo ma luki w wiedzy humanistycznej, o literaturze, kulturze, tradycji. Mogę tylko sobie wyobrazić, jakie używanie mogą mieć unijne elity polityczne w Brukseli, dlatego za pierwszym pobytem dał stamtąd dyla, a za drugim musiał być delikatnie pouczony przez Donalda Tuska.

Morawiecki jest skazany zajmować się nieistotnymi imponderabiliami, przekładając posiedzenia rady ministrów. Rząd w czwartek będzie zajmować się ustawą o odebraniu stopni generalskich członkom WRON Jaruzelskiemu i Kiszczakowi. A także pierwszemu i jedynemu kosmonaucie polskiemu, a będzie nim w podręcznikach pisowskich szeregowy Mirosław Hermaszewski.

Morawieckiemu słoma wystaje ze wszystkiego, szczególnie drażni nieumiejętność posługiwania się językiem polskim. Premier na Twitterze napisał, iż „Dziś 65. rocznica zamordowania przez komunistów gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, człowieka, który całe życie poświęcił walce o niepodległość i suwerenność Polski”.

Wynika z tego, iż Fieldorf w okresie międzywojennym poświęcił się walce o niepodległość Polski i mierzył się z Józefem Piłsudskim. Chyba, że Fieldorf walczył… o kolonię dla niepodległej Polski, tj. o Madagaskar (po Beniowskim), który także był rozważany jako zsyłka dla Żydów. Popularnym endeckim hasłem ówczesnych Morawieckich było „Żydzi na Madagaskar”.

Dzięki takim politykom od słomy, jak Morawiecki, ciągle żywy będzie w naszej kulturze Fredro, Bareja, Mrożek. Dzisiaj występuje pilna potrzeba odświeżenia narracyjnej groteski, pokraczności Polski pisowskiej.

Rząd PiS lubi nagradzać, ale przede wszystkim siebie. To na koszt Polaków.

Politycy PiS nadal nie rozumieją sprawczości pogardy, jaką niesie ustawa o IPN

Wiceszef dyplomacji Bartosz Cichocki łaskawie rzecze, iż „każdy, kto powie, że były przypadki, że Polacy kolaborowali z Niemcami – nikt tego nie zamierza penalizować”. Ktoś taki jest delegowany do szefowania zespołowi ds. dialogu z Izraelem.

Izrael to odpuści, przecież nie będzie się wiecznie mocował z politykami, którzy zaprzeczają faktom. Ten „intelektualista” Cichocki mówi o ustawie o IPN, odwracając kota ogonem, bo w swojej wypowiedzi nie umieszcza informacji o wydawaniu przez polskich szmalcowników Żydów w ręce nazistów. Taki jest język PiS – kłamać. Otóż szmalcownictwo to nie były żadne „przypadki”, to było „hurtownictwo”, które otrzymało podkład w okresie międzywojennym politycznym antysemityzmem endecji, która – podobnie jak dzisiaj – miała poparcie Kościoła katolickiego. W czasie okupacji do aktów podobnych Jedwabnemu dochodziło w miejscach, gdzie endecja miała największe poparcie.

Tacy Cichoccy są groźni dla społeczeństwa, bo posługują się kłamstwem jako orężem politycznym, umniejszają naród polski, który w ich mniemaniu ma żyć w zakłamaniu o sobie, czyli w małości. Polaków stać na prawdę o sobie, iż wśród nich byli szmalcownicy, że są także chowający się po lasach wyznawcy nazizmu, którzy od czasu do czasu maszerują w różnych marszach – jak w Hajnówce – i mają wsparcie administracji PiS.

To jest poniżenie narodu polskiego. Tenże Cichocki ponadto stwierdził w rozmowie w Radiu Zet, że „ustawa o IPN ujawniła pokłady niewiedzy, uprzedzeń, nawet pogardy w stosunku do Polaków”. Nie słyszałem, aby polityk innego narodu powiedział o Polakach „kanalie i mordy zdradzieckie”. A to jest wykładnia pogardy do Polaków, ale też propagowanie zakłamania, jakim posługuje się Cichocki.

Inny kontekst ustawy o IPN dotyczy naszych relacji z Ukrainą. Jan Olszewski – wszak bliski kaczyzmowi – zwrócił uwagę, iż osławiony w Polsce Stepan Bandera nie miał niczego wspólnego z rzezią wołyńską, bo był w niemieckiej niewoli. Ba, „gdyby Bandera mógł podejmować wtedy decyzje, to prawdopodobnie do zbrodni na Wołyniu by nie doszło”.

Do zbrodni tej doszło z powodów nacjonalistycznych, bo nieodpowiedzialni politycy swoimi „kanaliami i mordami zdradzieckimi” tworzą krwiożerczą atmosferę i nie dziwmy się, że następuje reakcja w postaci „wyrównania rachunków”. Syndrom Jakuba Szeli jest uniwersalny.

Zabić dobre stosunki z innymi narodami jest bardzo łatwo, takiej zbrodni dopuszcza się pisowska ustawa o IPN. PiS jej nie potrafi poprawić, w budowaniu dobrych relacji jest impotentny. Liczę, iż Polacy oprzytomnieją z tego otumanienia, choć nie mam złudzeń, że wychodzenie z choroby, jaką PiS zaraził Polaków, musi trochę potrwać. Nosiciel nienawiści będzie się jednak bronił się do końca swego upadku, taka jest logika oblężonej twierdzy. Reżimy upadają, bo upada państwo przez reżim zarządzane. Mam nadzieję, że Polacy dadzą wcześniej odpowiedź tym, którzy nazwali ich „kanaliami i mordami zdradzieckimi” i dopilnują tego przy urnie wyborczej, dopilnują, aby nie sfałszowano ich głosu suwerena.

A JEDNAK OWSIAK TO MAŁE PIWO PRZY POWIATOWEJ…

Woody Allen ma ochotę napaść na Polskę

Prawdopodobnie Jarosław Gowin został potraktowany jako zając (w lekkiej atletyce kogoś takiego wypuszcza się na czoło biegu, który dyktuje jak najwyższe tempo, aby inni zawodnicy bili rekordy). Wicepremier pożalił się, że będąc ministrem sprawiedliwości zaznał biedy, nie starczało mu do pierwszego. W internecie szybko mu wyliczono, że w 2013 roku zarobił na rękę ćwierć miliona złotych.

Politycy PiS widocznie nie chcą kompromitować się cichymi premiami przyznawanymi sobie, które wychodzą na wierzch i uderzają w słupki poparcia, więc szykują jeden skok swoich pensji. Co prawda Gowin przeprosił za to, że nie starczało mu do pierwszego, bo inni mają gorzej, „zmagają się z prawdziwym niedostatkiem”. W PiS zawsze jednak nieczystości wypływają na wierzch – wypłynie i to, że podwyższą sobie pensje w najbliższym czasie, aby starczało do pierwszego.

Casus Beaty Szydło jest znamienny. Była premier sama sobie przyznała 65 tys. zł, a obecnie jako wicepremier od niczego już przez 3 miesiące zarobiła wysokość przyznanej sobie premii. Pozazdrościć takiej synekury.

Działaczka klubów „Gazety Polskiej” Celina Monikowska-Martini, która jakoby jest pianistką i kompozytorką, poskarżyła się na to, że w poznańskim Teatrze Wielkim wystawiona zostanie wieloobsadowa opera Ryszarda Wagnera „Śpiewacy norymberscy”. Nie podoba się to kobiecie, gdyż Wagner był „wielbiony przez Hitlera”. No i wylazł z niej antysemityzm („stanowisko dyrektorskie w Teatrze Wielkim w Poznaniu piastuje Gabriel Chmura, obywatel państwa Izrael”), gdyż w typowy dla tej postawy emocjonalnej stosuje zastrzeżenie: – „Wątek dotyczący obywatelstwa pana Chmury interesuje mnie tylko w tym kontekście. Gdyby był Chińczykiem czy Francuzem, też bym o to zapytała”.

Teraz rozumiem Woody Allena, który w jednym z filmów mówi: „Kiedy słucham Wagnera, mam ochotę napaść na Polskę”.

Stosunki z Izraelem jeszcze długo będę zepsute – acz mogę się mylić, bo zepsucie będzie trwało tyle, ile będzie rządziło PiS. Ma być przyjęta uchwała sejmowa w sprawie Marca’68 autorstwa prof. Jana Żaryna. Wg Żaryna za zmuszenie do emigracji Polaków pochodzenia żydowskiego są odpowiedzialni komuniści, a nie Polacy. Zatem słowa Mateusza Morawieckiego, iż wtedy państwo polskie nie istniało, należy do obowiązującej ideologii PiS.

Ta ideologia jest tyle warta, co Marek Suski, który jest w składzie delegacji PiS do Izraela, ten gościu nieodparcie kojarzący się z IQ Forresta Gumpa (72, jak pisze autor Winston Groom), zapowiedział, iż nie jadą do Izraela na negocjacje, tylko po prawdę: „podjąć dialog w oparciu o prawdę”.

Prawda jak wiadomo jest objawiana przez prezesa. Gdy Jarosław Kaczyński jej nie objawi, politycy PiS są zagubieni jak dzieci we mgle. Zdarza się, że to prezesowi objawiana jest prawda przez innych i czyni to opozycja oraz – o dziwo – Komisja Etyki Poselskiej, która wreszcie podjęła decyzję w sprawie ukarania prezesa PiS za słowa o „kanaliach” i „zdradzieckich mordach”. Co to będzie za kara – upomnienie czy nagana – dowiemy się za dwa tygodnie, gdyż w obowiązującej procedurze przez ten czas werdykt jest utajniony.

Oficjalnie po raz pierwszy zostało ocenione chamstwo prezesa. Słowa Kaczyńskiego zaliczam ponadto do antypolonizmu, bo wygłosił je w debacie i to nie byle kto, najważniejsza osoba wśród rządzących. Jeżeli prezes nie panuje nad emocjami, niech się leczy.

Takie to codzienne pisizmy. Nasza wrażliwość jest jednak stępiana. Uwrażliwiam więc, abyśmy nie stawali się tacy gruboskórni, jak wyżej podani politycy PiS. Gruboskórność odczłowiecza, a muzyka łagodzi obyczaje, Wagner też.

ZNAJDŹ RÓŻNICĘ. A podobno „wystarczy nie kraść”…

Polska PiS z coraz większym odium w Unii Europejskiej

Jarosław Kaczyński z czystym sumieniem może powiedzieć o decyzji Parlamentu Europejskiego: „werdykt był do przewidzenia, bo większość w Parlamencie Europejskim ma opozycja; trzeba odbierać to w kontekście wszystkiego, co od ponad 2 lat dzieje się w Polsce, bardzo brutalnych ataków struktur unijnych”.

Powyższa ewentualna wypowiedź prezesa PiS jest parafrazą z jego rzeczywistej wczorajszej wypowiedzi o decyzji sejmowej komisji etyki o słynnych „kanaliach i mordach zdradzieckich”: – „Werdykt był do przewidzenia, bo większość w komisji ma opozycja; moją wypowiedź trzeba odbierać w kontekście wszystkiego, co od ponad 2 lat dzieje się w Sejmie, bardzo brutalnych ataków opozycji”.

Parlament Europejski przyjął rezolucję w sprawie Polski rządzonej przez polityków podległych prezesowi PiS. Rezolucja jest poparciem dla działań Komisji Europejskiej, która w grudniu uruchomiła procedury wynikające z artykułu 7 Traktatu UE, zagrożone na końcu sankcjami.

Instytucje Unii Europejskiej w ten sposób mówią do rządzącej w Polsce partii, iż nie nabiorą się na przepoczwarzenie żółtej garsonki Beaty Szydło w granatowy garnitur Mateusza Morawieckiego.
Jak trzeba być kiepskiej kondycji intelektualnej, aby europejskich demokratów z krwi i kości traktować jak swój lokalny „ciemny lud”. Powiatowa Beata Szydło – nie jest to wcale deprecjonująca metafora w stosunku do byłej premier – jest nawet bardziej nowoczesna i atrakcyjna niż wsteczny, by nie napisać skrajnie prawicowy Morawiecki, zaliczający wpadkę za wpadką.

My, Polacy jednak nie możemy się zanadto cieszyć, iż w Europie i na świecie poznali się na PiS, gdyż owe odium idzie na konto Polski, czyli nas, obywateli. Tak jak z zaborcami, jak z dyktaturą ciemniaków PRL, musimy poradzić sobie z pokracznością PiS.

Imperium Rydzyka zostanie zasilone kolejnymi milionami. Dobę przed wydaniem decyzji przez NFOŚiGW Rydzyk skarżył się PAP na złe traktowanie przez PiS. Publicznie pytał czy za wstrzymaniem pożyczki stoi „jakieś lobby” lub działacze „poprzednich ideologii”.

ZAPLANUJCIE SOBIE CZAS. Wszyscy idziemy 3 sierpnia na spacer razem z Tuskiem 🙂 Wkrótce szczegóły wydarzenia. Przekazujcie dalej !!!

W „Newsweeku” piszą o wywiadzie z prof. Antonim Dudkiem zamieszczonym w „Kulturze Liberalnej”.

„Kaczyński jest pierwszym z destruktorów. Polska będzie się staczać, aż do momentu krytycznego”

„Reforma” sądownictwa miała mocno przybliżyć Jarosława Kaczyńskiego do realizacji jego wizji IV RP. Dwa weta prezydenta Andrzeja Dudy wcielenie w życie tych planów odraczają w czasie. Jednak zdaniem politologa prof. Antoniego Dudka z UKSW „dobra zmiana” nie zakończy się w najbliższej przyszłości. Będzie trwać i „będzie polegała na rozwalaniu kolejnych instytucji”.

– Może to, że Kaczyński doszedł do władzy, jest efektem choroby, która toczyła organizm III RP od dłuższego czasu. A teraz wchodzimy w fazę destrukcji, która potrwa Bóg raczy wiedzieć jak długo – mówi prof. Dudek w wywiadzie dla „Kultury Liberalnej”. – Kaczyński jest pierwszym z destruktorów, ale my będziemy się niestety staczać, aż do momentu krytycznego, wtedy odbijemy się od dna – dodaje.

Jak zaznacza, nie spodziewa się, żeby wskutek podwójnego weta prezydenta Andrzeja Dudy doszło do rozpadu obozu rządzącego. – W związku z tym prawdopodobnie będziemy obserwować – dłużej niż przez dwa najbliższe lata – proces tzw. przebudowy państwa przez PiS, która w istocie rzeczy będzie polegała na rozwalaniu kolejnych instytucji. Aż do momentu, kiedy się nagle okaże, że to wszystko działa gorzej niż przed 2015 roku – uzasadnia. – Wtedy pojawi się szansa, że ludzie wyniosą do władzy kogoś, kto zacznie to porządkować w inny sposób niż PiS – tłumaczy.

Opozycyjna mizeria

Wątpliwe jednak, żeby był to ktoś z dzisiejszej opozycji parlamentarnej, która zdaniem prof. Dudka nie rokuje najlepiej. Grzegorz Schetyna jest politycznie zużyty, natomiast Ryszard Petru ma duże problemy wizerunkowe. PSL? Nie wiadomo, czy w ogóle znajdzie się w nowym Sejmie.

Nawet strategia przyjęta przez Ruch Kukiz’15 okazała się nieskuteczna. – Na początku był bardzo życzliwy wobec PiS-u – w wielu sprawach popierał ich „za darmo”. A mimo to w zamian nie dostał niemal nic – zaznacza politolog. – Ostatnio Kaczyński powiedział, że ruch Kukiza to jest opozycja, która „mówi jak my, ale głosuje jak Platforma”. Czyli – mówiąc krótko – dla PiS-u nie ma dobrej opozycji. Każda jest zbyt opozycyjna – wyjaśnia.

– PiS i PO się zużywają. Otwiera się bramka dla nowych sił politycznych – przewiduje uczony. Na dowód swoich słów podaje wyniki wyborcze Platformy i PiS-u z ostatnich kilkunastu lat. – W 2015 roku łącznie te partie uzyskały o 10 proc. mniej głosów niż w okresie swojej największej popularności. Duopol słabnie – nie ma wątpliwości prof. Dudek.

Nie wyklucza też, że obecne przesilenie na szczytach władzy w połączeniu z nie najlepszą kondycją opozycji zaowocuje wykrystalizowaniem się nowej siły politycznej zebranej wokół prezydenta Dudy.

Możliwy jest jednak jeszcze inny scenariusz. Politolog w skrócie tłumaczy go tak – w wyborach samorządowych w jednym z największych polskich miast ktoś zupełnie nowy odnosi spektakularne zwycięstwo, a przez rok do wyborów parlamentarnych buduje swoje zaplecze polityczne i z nową formacją wchodzi do poważnej polityki w tych najważniejszych wyborach. – Nie mówię, że on musi wygrać – ale może całkowicie przebudować polską scenę polityczną – asekuruje się autor popularnych książek o historii politycznej III RP.

PiS, czyli partia rewolucyjna

Zanim jednak do zmiany na polskiej scenie politycznej dojdzie, Polska ma obecny rząd i prezesa PiS rządzącego krajem z tylnego siedzenia. Prof. Dudek daleki jest jednak od stwierdzenia, że PiS wprowadził czy wprowadza w Polsce dyktaturę. Zaznacza, że z większością zmian obozu „dobrej zmiany” się nie zgadza, ale daje im czas, zanim podejmie się oceny.

Nie podziela natomiast obaw opozycji, co do zmierzchu polskiej demokracji. Ta samo odnosi się do oskarżeń o faszyzm pod adresem partii władzy. – Przesadza jednak także prezes Kaczyński, kiedy przekonuje, że PiS jest „umiarkowaną partia konserwatywną”. Być może ma elementy pewne konserwatywne, ale z pewnością nie jest „umiarkowany”. Jest partią rewolucyjną, która próbuje przywracać ład konserwatywny metodami rewolucyjnymi, co się z zasady nie może udać, bo jest wewnętrznie sprzeczne – mówi prof. Dudek. – Dlatego jeśli PiS porządzi dłużej, to podejrzewam, że podobnie jak piłsudczycy po śmierci Marszałka, będzie ewoluował w kierunku nacjonalizmu – dodaje.

Na razie nie spodziewa się jednak, żeby prezes Kaczyński był zdolny do wprowadzenia w Polsce dyktatury w wydaniu znanym chociażby z Korei Północnej czy Turcji. – Moim zdaniem kierownictwo PiS-u wciąż wierzy, że dzięki swojej znakomitej polityce wygra wybory w pełni demokratycznie. Na razie sondaże są dla nich całkiem korzystne – argumentuje.

– Żeby utrzymać się przy władzy wbrew woli zdecydowanej większości społeczeństwa – co dziś nie ma miejsca – Kaczyński musiałby podjąć działania, do których w moim przekonaniu nie jest zdolny. Po pierwsze, zastosować represje polityczne na masową skalę. A po drugie, sfałszować wybory – analizuje wykładowca z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.

Masowe represje wobec politycznych przeciwników, a zwłaszcza sfałszowanie wyborów byłyby zdaniem prof. Dudka gwoździem do trumny PiS-u i prezesa Kaczyńskiego. – Dzisiaj w Polsce operacja sfałszowania wyborów jest nie do ukrycia. A gdyby Polacy zobaczyli, że ich wybory sfałszowano, wtedy naprawdę mielibyśmy w Polsce drugi Majdan. Kaczyński o tym wie – konkluduje.

WITAJCIE W PAŃSTWIE PiS

Michał Wojtczuk pisze w „Wyborczej” o Lechu Kaczyńskim, „bohaterze” Powstania  Warszawskiego. Podczas uroczystości rocznicy Powstania Warszawskiego 1 sierpnia na Placu Krasińskich zamiast Apelu Poległych odczytany zostanie Apel Pamięci, w którym wymieniony zostanie m.in. b. prezydent państwa i stolicy Lech Kaczyński. Nie zostanie jednak wyczytany pełny tzw. apel smoleński.

Lech Kaczyński dołączony do Apelu Pamięci podczas rocznicy Powstania Warszawskiego

Decyzją szefa MON Antoniego Macierewicza (PiS), podczas każdej uroczystości z wojskową asystą odczytywany ma być tzw. apel smoleński, upamiętniający osoby, które zginęły w katastrofie smoleńskiej. W przeszłości prowadziło to do kontrowersji, m.in. na Pradze Południu zorganizowano dwie oddzielne uroczystości obchodów rocznicy Powstania Listopadowego, bo władze dzielnicy nie chciały apelu smoleńskiego, tłumacząc że tragiczny lot prezydenckiego tupolewa z kwietnia 2010 r. nie ma nic wspólnego z powstańczym zrywem z 1831 r.

Wiele wątpliwości budziło także odczytywanie apelu smoleńskiego podczas obchodów rocznicy powstania warszawskiego. Krytykowała to w ub. roku nawet Marta Kaczyńska, córka Lecha Kaczyńskiego, b. prezydenta Polski i Warszawy.

Lech Kaczyński dołączony do Apelu Pamięci

Jak podaje radio RMF, podczas tegorocznych obchodów rocznicy powstania warszawskiego obowiązywać będzie taki sam kompromis, jak w ubiegłym roku. Zamiast Apelu Poległych, który był odczytywany do 2015 r. odczytany zostanie Apel Pamięci, w którym oprócz powstańców wymienione zostaną także nazwiska pięciu osób, które zginęły w Smoleńsku: Lecha Kaczyńskiego, prezydenta na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego, Czesława Cywińskiego, prezesa zarządu głównego światowego związku żołnierzy AK oraz dwóch żołnierzy powstania – Stanisława Komornickiego i Zbigniewa Dębskiego.

„Stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego, zginął na służbie w Smoleńsku”

W ubiegłorocznym apelu fragment z Lechem Kaczyńskim brzmiał: „Przywołuję wszystkich, którzy przez dziesiątki powojennych lat nie szczędzili wysiłku, by pamięć o powstańczym zrywie nie uległa zatarciu. Upokarzani i represjonowani przez siły zmierzające do wykorzenienia tradycji niepodległościowej nie wahali się utrwalać ją i przekazywać kolejnym pokoleniom. przywołuję prezydenta RP na uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego oraz Czesława Cywińskiego, prezesa zarządu głównego światowego związku żołnierzy AK – współinicjatorów wielu akcji upamiętniających w kraju i i na emigracji niepodległościowy wysiłek AK. Przywołuję prezydenta miasta stołecznego, później prezydenta RP, zwierzchnika sił zbrojnych, Lecha Kaczyńskiego, który stworzył Muzeum Powstania Warszawskiego – wiekopomny znak pamięci i edukacji o powstaniu. Wraz z żołnierzami powstania gen. Stanisławem Komornickim ps. „Nałęcz” oraz płk Zbigniewem Dębskim ps. „Prawdzic” zginęli na służbie Ojczyzny w katastrofie smoleńskiej, a ich dzieło na zawsze stanowić będzie hołd dla bohaterstwa powstańców Warszawskich”.

WYOBRAŹCIE SOBIE TERAZ PÓŁ MILIONA MŁODYCH KOCZUJĄCYCH POD SIEDZIBĄ PiS :))) To byłby piękny widok.

Waldemar Mystkowski pisze o patentowanym leniu Kukizie.

Kukiz chciałby się podczepić, jak szumowina

Paweł Kukiz chałturzy na Wiejskiej, tak jak markował jako muzyk na estradzie i wykonując cover „Paranoid” Black Sabbath. Nigdy nie był pierwszą ligą rynku muzycznego ani show biznesu, na rynku politycznym może być najwyżej kimś, kto przytuli kilku quasi-faszystów, a ci zrobią go i tak w bambuko.

W polityce jest pełno takiego szumu na powierzchni. Paweł Kukiz szumi, a nie tworzy. Tak było w muzyce, tak jest w polityce.

Nazywa to antysystemem, nie rozumiejąc, co ten termin miałby znaczyć. Tak jakby była antymuzyka. I bliżej mu do nieistniejącego świata antydźwieków, jeżeli uznamy, iż kicz muzyczny jest zaprzeczeniem muzyki, tak jak jest disco polo.

To że Kukiz się wyraża, nie znaczy, że wyraża myśli. Kukiz wyraża tych myśli brak. I tak należy go słuchać i czytać. W logice nazywa się to fałszem.

Kukiz w muzyce był zbudowany z braku talentu tworzenia muzyki, chyba że odtwarzał kogoś, tak w polityce jest coverem. Jemu „wsio rawno”, byle podkleić się, byle płynąć. W twórczości, w życiu prywatnym, w publicznym nazywa się to po prostu szumowiną.

Dlaczego tak się stało, że taki gość dostał się do polityki? Równie dobrze można zadać pytanie: dlaczego taki Marek Suski dostał się do Sejmu – i gdy odezwie się to bredzi i pogrąża, acz czasami na tyle kompromitująco, że uznaje się to za śmieszne?

Kukiz szumi jak kaczyzm. Jest naleciałością nad tą zarazą, która dopadła Polskę. Protestujące społeczeństwo przeciwko zniszczeniu sądownictwa i demokracji odniosło sukces. Więc Kukiz w te pędy chce się jako szum wpisać się w autentyczny bunt.

Kukiz znowu okazał się tylko szumem, chałturnikiem. Nie łudzę się, aby rozumiał Konstytucję, demokrację, Polskę. Ale jako szum chciałby do siebie przytulić coś z demokracji, z Polski. Dla niego nasza ojczyzną jest chałturą, jak chałturą był „Paranoid” Black Sabbath, z którego to utworu niewiele zrozumiał.

Kukiz nazwał największy bunt społeczny po 1989 roku, a w zasadzie po 1982, który wylał się na ulice – „Pucz- Reaktywacja”. Tak uczepił się muzyki, a teraz polityki ten gość i chciałby płynąć. Najpierw chciałby płynąć z kaczyzmem, potem z nami, a gdy został zdemaskowany – plunął reakcyjnie. Retorycznie także jest szumem, język polski to dla niego język obcy. Szumowina. Kukiza komuszy język z lat 1980-81 i stanu wojennego.

SZACUNEK. To jest ta różnica klas. PiS już dawno nasłałby prokuratora…

DZIŚ TEŻ SPACERUJEMY :)))

>>>

c1_pss0xaaaqxvu

JEST KOLEJNY DONOS NA TVN. PiS Z ŁATWOŚCIĄ WZNOSI SIĘ NA SZCZYTY ABSURDU.

c1_u0kpwiai0zic

Agnieszka Kublik rozmawia o sytuacji prawnej w Polsce z prof. Mikołajem Cześnikiem („Wyborcza”): Nie jesteśmy samotną wyspą, międzynarodowa opinia publiczna wie, że Trybunał Konstytucyjny to dziś fasada. Z budżetem mogą być podobne problemy…

moze-pis

Agnieszka Kublik: Marszałek Sejmu Marek Kuchciński otworzył posiedzenie Sejmu fortelem. Po upamiętnieniu chwilą ciszy zmarłych niedawno posłów zamknął posiedzenie do czwartku.

Prof. Mikołaj Cześnik, dyrektor Instytutu Nauk Społecznych Uniwersytetu SWPS: – Jeśli to był fortel, to jest to bardzo przykre. A które posiedzenie marszałek otworzył?

Są wątpliwości…

– PO, Nowoczesna i PSL uważają, że 16 grudnia nie zostało zamknięte 33. posiedzenie Sejmu. I że budżet nie został przegłosowany.

PiS twierdzi, że 34. A Senat przyjął budżet. Bez poprawek. Więc pewnie za chwilę wyląduje na biurku prezydenta…

– …który go podpisze, nie ma co do tego żadnych wątpliwości.

Czyli opozycja batalię o budżet przegrała.

– Na pewno przegrała Polska. Opozycja tego budżetu nie będzie uznawała. Podobnie jest z Trybunałem Konstytucyjnym – zasiadają w nim sędziowie, którzy zgodnie z wyrokiem tegoż Trybunału zostali wybrani wadliwie, bo na zajęte już miejsca. Sytuacja się niesłychanie skomplikowała. Na podstawie budżetu organa państwa będą podejmowały decyzje, które kiedyś mogą zostać uchylone. To spowoduje gigantyczny bałagan. Co będzie, gdy za trzy lata PiS przegra wybory i kolejny Sejm uzna ten budżet za uchwalony wadliwie? To może być ogromny problem dla inwestorów zagranicznych. Pieniądze lubią spokój i ciszę. Inwestorzy mogą zacząć Polskę omijać, bać się tu inwestować, ryzykować. Nasza sytuacja gospodarcza może się gwałtownie pogorszyć.

PiS proponuje, by to Trybunał Konstytucyjny skontrolował proces legislacyjny nad budżetem. To sprytne zagranie? TK najpewniej powie, że wszystko jest zgodne z konstytucją.

– To jest fałszywy legalizm. Np. Krzysztof Wyszkowski nie ma wyższego wykształcenia, nie może zasiadać w gremiach IPN. Problem? Nie, wystarczy zmienić ustawę. Trybunał też już został zmieniony. I może legalizować to, co się stało w Sejmie. Ale nie jesteśmy samotną wyspą, międzynarodowa opinia publiczna wie, że Trybunał to dziś fasada. Z budżetem mogą być podobne problemy…

Mam wrażenie, że PiS uwierzył w swoją narrację, że wygrali wybory i mogą wszystko, a opozycja to nieliczna grupa frustratów.

Na pewno jego wyborcy w to wierzą. Ten kryzys trwa od ponad roku. Co dalej?

– Nie widać, by coś się miało zmienić. Może PiS się troszkę cofnie.

W czym?

– Nie wiem, w jakimś drobiazgu. Bo wiosną osią konfliktu może być edukacja i strajk nauczycieli. Wiele wskazuje na to, że Jarosław Kaczyński to wie. Wojna w Sejmie i na ulicy o gimnazja to może być za dużo. Ale chyba już mało kto rozumie, co robi prezes PiS.

ANTONI CHCE ZRÓWNAĆ POMOC 3 OSOBOM Z POMOCĄ DLA SETEK TYSIĘCY DZIECI I STARCÓW? Ktoś tu upadł na głowę. I to mocno.

c2ac7-pw8amlwot

MISTRZ CIĘTEJ RIPOSTY! CZAPKI Z GŁÓW.

c2ahzwgxuaa5zlh

Paweł Wroński uważa, że demokracji jest coraz mniej, jak na lekarstwo.

WSTYD I JESZCZE RAZ WSTYD !!! Kielce i całe świętokrzyskie wstydzi się za pisowskiego wojewodę.

c2adk3_xeaagmsg

Demokracja parlamentarna w Polsce jest wygaszana

Istotą przegranego sejmowego protestu opozycji nie jest to, kto zyskał, ale jak to wpływa na losy kraju. Największym przegranym jest polska demokracja parlamentarna.

ile-brakuje

 Zawieszenie protestu w sprawie głosowania budżetowego 16 grudnia przez Platformę Obywatelską można rozpatrywać w kategoriach: kto zyskał, kto stracił.

PiS może odczuwać satysfakcję z wygranej. Przeforsował swoje rozwiązanie siłą, przegłosowując budżet blokowo, bez poprawek i dyskusji, najpierw w Sali Kolumnowej, potem w Senacie. Teraz lider PiS Jarosław Kaczyński oraz szef MSWiA Mariusz Błaszczak straszą protestujących posłów prokuratorem, 10-letnimi wyrokami i zaostrzeniem regulaminu Sejmu, tak by jednoznacznie zakazywał blokowania mównicy.

Kaczyński i PiS przekonują, że Polska obecnie ma głównie problem z opozycją, która musi „wrócić do cywilizowanych norm”. Każda partia rządząca ma „problem z opozycją”, partia totalitarna rozwiązuje problemy z opozycją groźbą więzienia lub więzieniem.

Opozycja może czuć się przegrana. Protest nie doprowadził do zrealizowania jej postulatu – by budżet uchwalony w wątpliwym trybie został ponownie przegłosowany. Po proteście PO, Nowoczesna i PSL – chwilowo scalone – pozostają rozbite, niezdolne do wspólnego działania, bez jasnego planu, poróżnione rywalizacją liderów.

Wygrały, przynajmniej na pewien czas, wolne media, których z powodu protestu PO, Nowoczesnej i PSL nie dotkną ograniczenia zaplanowane przez marszałka Marka Kuchcińskiego.

Ewidentnym przegranym pozostaje sam pisowski marszałek Kuchciński, który nierozważnymi decyzjami związanymi z nieregulaminowym wykluczeniem posła PO Michała Szczerby doprowadził do kryzysu, a potem nie był w stanie go rozwiązać. Zawiódł wszystkich posłów, a swoją nieudolnością szczególnie jednego – Jarosława Kaczyńskiego.

Dyskusja o polityce nie może jednak polegać na ocenie wedle wrażeń artystycznych. Istotą nie jest bowiem to, kto zyskał, ale – jak to wpływa na losy kraju. Diagnoza jest pesymistyczna. Największym przegranym jest system polskiej demokracji parlamentarnej.

Istotą parlamentaryzmu jest debata. Ścieranie się poglądów w imię interesu państwa. Rację może tu mieć rząd, opozycja, a nawet pojedynczy poseł, zwłaszcza wtedy gdy chodzi o pieniądze obywateli podatników. To czasami nie jest estetyczne, ale to sól demokracji.

PiS dowiódł, że do uchwalenia kluczowej ustawy, jaką jest budżet, opozycji nie potrzebuje. Po tym, co się stało, w każdej chwili, w dowolnym miejscu posiedzenie klubu PiS może się przekształcić w posiedzenie plenarne Sejmu. PiS samodzielnie może uchwalić każdą ustawę, praktycznie bez żadnego sprzeciwu.

Kolejnym zagrożeniem jest wprowadzona w tych głosowaniach praktyka blokowania wszystkich poprawek, bez względu na to, kto je zgłasza i czego dotyczą. To już dyskusję wyklucza zupełnie. Wtedy ani opozycyjna partia, ani pojedynczy poseł, ani też rząd nie zdołają obywatelom wykazać, czy mają rację, czy nie.

Jeśli PiS utrzyma taką praktykę stanowienia prawa, jaką zaprezentował 16 grudnia, a dodatkowo chce posłuszeństwo opozycji wymuszać za pomocą podległych ministrowi Ziobrze prokuratorów – to 27-letni romans Polski z demokracją parlamentarną będzie można uznać za zakończony.

marcin-matczak

• Minister sprawiedliwości zaskarżył do TK uchwały o wyborze 3 sędziów
• Chodzi o sędziów Rymara, Tuleję i Zubika, wybranych w 2010 roku
• PiS może usunąć tych sędziów i wprowadzić nowych – ocenia profesor prawa

Zbigniew Ziobro zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego wybór trzech sędziów TK w 2010 r.: Stanisława Rymara, Piotra Tulei i Marka Zubika. Wniosek dotyczy uchwały Sejmu z 26 listopada 2010 r. w sprawie wyboru tych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jeden z zapisów Konstytucji, wskazanych jako podstawa wniosku, mówi, że „organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa”. „Ziobro uważa, że sędziowie zostali wybrani niezgodnie z prawem, bo stało się to w jednym głosowaniu, a każdy z nich powinien zostać osobno zatwierdzony przez Sejm”

c2c9qkdwiaaukjj

NA TAKĄ OPOZYCJĘ CZEKALIŚMY

petru

Petru: Przeszliśmy z kryzysu parlamentarnego na kryzys budżetowy

Kryzys parlamentarny został zażegnany, budżetowy – nie. Przeszliśmy z kryzysu parlamentarnego na kryzys budżetowy. Będziemy pokazywać, jak niebezpieczny jest nielegalnie przyjęty budżet. Na świecie to widać i jest problem z tym, że nie wiadomo, czy głosowanie było jawne. Widać, że się nie dogadano i na kogo spada odpowiedzialność? Na PiS. Gdybym był premierem, na miejscu Beaty Szydło bałbym się funkcjonować jako premier w kraju, gdzie budżet może być w przyszłości zakwestionowany – mówił Ryszard Petru w rozmowie z Beatą Lubecką w „Gościu Wydarzeń” Polsat News.

ROK TEMU POSEŁ PIĘTA PRZYCZYNIŁ SIĘ DO REKORDU ORKIESTRY. W TYM ROKU BĘDZIE TO TERLIKOWSKI… Dobra zmiana, prawda?

c2ak7lqxeaa1ay4

PIĘKNY SAMOBÓJ MINISTRA ZERO.

c2aes9fwiaavbry

Waldemar Mystkowski pisze o konsekwencjach skierowanie wniosku przez Ziobrę do TK.

chaos

Zbigniew Ziobro zaskarżył do Trybunału Konstytucyjnego ważność wyboru 3 sędziów TK dokonanego przez Sejm w grudniu 2010 roku. Chodzi o sędziów rekomendowanych przez Platformę Obywatelską i PSL, wówczas nie uzyskała wymaganej ilości głosów Krystyna Pawłowicz.

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Ziobro we wniosku powołuje się na Konstytucję, uzasadniając: „Za tym, że uchwała z dnia 26 listopada 2010 r. została przyjęta z naruszeniem Konstytucji RP, przemawia to, iż za jej pomocą dokonano wyboru sędziów TK w jednym głosowaniu. Okoliczność ta sprawia, że istnieje poważna i uzasadniona wątpliwość co do skuteczności wyboru Stanisława Rymara, Piotra Tulei i Marka Zubika na stanowiska sędziów TK”.

Art. 194 Konstytucji stanowi, że „Trybunał Konstytucyjny składa się z 15 sędziów, wybieranych indywidualnie przez Sejm na 9 lat”.

Wówczas odbyło się jedno głosowanie, ale każda kandydatura była głosowana imiennie, gdyż każdy z trzech kandydatów dostał inną ilość głosów, a Pawłowicz i kandydat SLD nie uzyskali potrzebnej wielkości. Zatem do interpretacji TK należeć będzie, czy indywidualne znaczy imiennie. Gwoli sprawiedliwości wybrani sędziowie zostali powołani do TK jedną uchwałą.

Wniosek Ziobry kłóci się z jego poglądami, bo rok temu stwierdził w programie Moniki Olejnik „Kropka nad i”, iż Trybunał Konstytucyjny nie jest uprawniony do tego, aby orzekać o ważności sejmowych uchwał. Jedynym organem uprawnionym do stwierdzenia legalności, kto został wybrany do TK, jest organ kreujący, czyli Sejm. Tak twierdził Ziobro rok temu, teraz zmienił orientację o 180 stopni.

Ale Trybunał Konstytucyjny nie stwierdza, kiedy Ziobro kombinuje i nagina prawo, bo to najwyżej może zrobić indywidualny trybunał sumienia Ziobry, jeżeli takowy posiada.

Jeżeli TK przychyliłby się do wniosku Ziobry, to w orzecznictwie TK nastąpiłoby pandemonium. Unieważnione zostałyby wyroki w ponad 100 sprawach, w których brali udział wspomniani sędziowie, zaś spraw osądzonych w pełnym składzie było 51, w tym tak ważne wyroki, jak delegalizujący stan wojenny, w sprawie kościelno-rządowej Komisji Majątkowej, ordynacji wyborczej do Parlamentu, ogródków działkowych, a także zasad inwigilacji.

W wielu dziedzinach nastąpiłby prawny chaos, jak twierdzą prawnicy na niespotykaną skalę od czasów II wojny światowej.

No, ale czego się nie robi dla woli prezesa, która jest ostatecznym prawem i nieformalną Konstytucją.

c19sb81wqaaghsc

TAKICH DUŻYCH ZWOLNIEŃ JESZCZE W POLSCE NIE BYŁO. Nauczyciele, pracownicy gimnazjów – szukajcie już sobie pracy!!!

c2ahwaawiaadtiu

>>>

grudzien16

WAŻNA WIADOMOŚĆ DLA KLERU. KOŚCIÓŁ NIE ZABIERZE WAM MAJĄTKU, JEŚLI SĄD POTWIERDZI DNA DZIECKA. TO WYROK OSTATECZNY

czwzyctwgaelaw5

Daniel Passent zauważa, że dawny Żyd został zastąpiony komuchem.

komuch

Kiedy Stanisław Piotrowicz skanduje w Sejmie „Precz z komuną!”, to jak gdyby krzyczał „Precz ze mną!”. Absurd? Absurd, ale w takiej absurdalnej rzeczywistości żyjemy.

„Precz z komuną!” – wołają dziś ludzie od Kukiza, z Platformy, od Kaczyńskiego, ba, on sam, a właściwie nie sam, tylko z Brudzińskim, zadowoleni wrzeszczą: „Komuniści i złodzieje, cała Polska z was się śmieje”. Na trasie marszu KOD w rocznicę 13 grudnia stała grupa spod znaku „Gazety Polskiej”, która wyzywała kodowców od „komuchów”, „zomowców” i „pachołków Rosji”. Brakowało tylko „gestapo”.

czv_3haxcae9hvp

Podczas kiedy jedni dekomunizują lektury szkolne, ulice i pomniki, pożal się Boże minister obrony wymyślił, żeby Kiszczaka i Jaruzelskiego pozbawić tytułów generalskich. Dlaczego nie? Żeby do sprawy stale nie powracać, zamknąć ją raz na zawsze, proponuję pozbawić „panów” Jaruzelskiego i Kiszczaka za jednym zamachem obywatelstwa polskiego, tytułu prezydenta, ministra, ministranta, dowódcy zwiadu, sybiraka, wszystkich orderów i odznaczeń, a zwłoki ekshumować i zwrócić ambasadzie rosyjskiej. Albo po prostu wysłać do Rosji. Wystarczy zaadresować „Moskwa. Kreml”.

Tu dygresja. Mój przyjaciel, który urodził się w sowieckim więzieniu w Moskwie, ale od lat mieszka w Szwecji, napisał świetną książkę „Byłem dzieckiem Gułagu”. Kiedy w trakcie pracy nad książką nie mógł wycisnąć z Rosji pewnych dokumentów dotyczących ojca, skazanego i straconego na Łubiance, zdesperowany napisał list do Putina. Urzędniczka na poczcie w Sztokholmie nie chciała przyjąć listu, gdyż nie zawierał dokładnego adresu. – A pani myśli, że nie wystarczy napisać: „Król Karol Gustaw, Sztokholm”, żeby list dotarł? – zapytał Julek. To urzędniczkę przekonało, i nie dość, że list dotarł, to jeszcze w odpowiedzi nadeszły z Moskwy kserokopie dokumentów. Koniec dygresji.

Obserwując obyczaje polityczne w naszym kraju, trudno oprzeć się wrażeniu, że im dalej od komunizmu, tym walka z nim się zaostrza. Podobnie Stalin twierdził, że im bliżej socjalizmu, tym walka klasowa bardziej się zaostrza, czytaj: trzeba być jeszcze bardziej bezlitosnym i okrutnym. Jaki sens ma dzisiaj skandowanie „Precz z komuną”, skoro komuny w Polsce nie ma, i to od dawna?

„Komuch” jest epitetem, wszedł do słownika, podobnie jak „Targowica”, chociaż prawdziwego komucha trzeba by ze świeczką szukać. Jak trafnie zauważył profesor Jan Sowa, socjolog i antropolog kultury (autor m.in. książki „Inna Rzeczpospolita jest możliwa”), słowo „komuch” zaczyna odgrywać rolę podobną do słowa „Żyd”.

czwfsi_wgaepmhl

Jedno i drugie jest synonimem wszelkiego zła. „Ty, komuchu” niewiele się różni od „Ty, Żydzie”. Do pewnego stopnia zaczynają to być synonimy. Ten, kogo wyzywają od Żydów, wcale nie musi być Żydem, ba, może być nawet antysemitą albo Żydem – antysemita, podobnie jak „komuch”, może w rzeczywistości być zatwardziałym i zasłużonym antykomunistą. Typowy przykład stanowi środowisko „Gazety Wyborczej”, w którym nie brakło działaczy opozycji antykomunistycznej, a dzisiaj prawica uznaje ich za postkomunistów.

Dawno już zauważono, że mamy w Polsce antysemityzm bez Żydów i antykomunizm bez komunistów. Jedno i drugie ma dużą przyszłość. Niestety, słowo „Polak” też nie wszędzie i nie w ustach każdego jest komplementem. Ale to już inna sprawa. Na razie – precz z komuną!

ŚWIETNY POMYSŁ BORYSA BUDKI. Dziennikarzom proponujemy

czulqboxaaakalo

BEZ DZIENNIKARZY JUŻ TEGO WIĘCEJ NIE ZOBACZYMY… A KRYSTYNA BĘDZIE ŻARŁA JAK SMOK

czupnqexuaahcw4

ZGADNIJCIE NA ILE RĄK BĘDZIE TERAZ GŁOSOWAŁ PIS, JEŚLI WYRZUCĄ DZIENNIKARZY?

czuslt7w8aazej4

LIS ZNOKAUTOWAŁ REFORMĘ.

czumqacxgaa7e5p

Waldemar Mystkowski analizuje opłatkowe życzenia Kaczyńskiego. Poseł Kaczyński dzieli się opłatkiem

posel

Czyż dobro nie jest zaraźliwe, a zwłaszcza dobro pisowskie, czyż nie jest jak plaga egipska, czyż to nie dżuma i cholera?

czurggmwiaamhfa

Jarosław Kaczyński udzielił opłatkowego wywiadu „Rzeczpospolitej”, w którym wyraził życzenie, aby nam się dobrze powodziło. Prezes PiS jest znany ze szczodrobliwości, więc to „nam” rozszerzył na opozycję.

Zdziwieni? Więc proszę zamknąć buzię – elemencie animalny, gorszy sorcie. Opłatek, a więc zaraz wigilia, element animalny będzie mówić w tę jedyną noc w roku, zapewnia to prezes, który ponadto rozdaje prezenty. Opozycja dostała od Kaczyńskiego – a dokładnie lider – takie oto zapewnienie: „Osobiście uważam, że lider opozycji powinien mieć taki status jak wicepremier”.

Czy Ryszard Petru zobaczy w związku z tym „światełko w tunelu”? A co powie Grzegorz Schetyna, przecież to jego ugrupowanie ma największy klub parlamentarny? A może Władysław Kosiniak-Kamysz poczuje wolę prezesa. PSL tworzył poprzednią koalicję rządową i stanie w szranki „statusu”?

Co znaczy status? Wszak to prestiż społeczny, a nie oficjalna funkcja. Może zatem należy czytać tak, jak to zrobił rzecznik Platformy Obywatelskiej Jan Grabiec, który – skądinąd dowcipnie (czyt. inteligentnie) zauważył, że „sterowanie rządem i prezydentem nie wystarczy, Jarosław Kaczyński chce sterować gabinetem cieni”.
A jak Kaczyński ten status wicepremiera motywuje? „Takie rozwiązania należy wprowadzić i wierzę, że przyczynią się do tego, że dyskurs polityczny w Polsce dzięki temu się zmieni. Dziś jest on na poziomie czystego szaleństwa”. Nie mówi tego ani Beata Szydło, ani Andrzej Duda, mówi poseł i prezes.

Mówi do elementu animalnego, że nie jest elementem animalnym, bo to czyste szaleństwo? Czyżby prezes się przyznał, że dotknęło go szaleństwo i coś z nim zrobi. Moja wiedza na ten temat jest taka, że szaleństwem – zwłaszcza czystym – zajmują się wiadomi lekarze, a czasami pielęgniarze, jak szaleniec zanadto się rzuca.
Waldemar Kuczyński podejrzewa prezesa, że przechodzi mutację poprzedniego reżimu, w którym partia „sprawowała kierowniczą rolę w państwie, a bratnie partie opozycyjne uprawiały krytykę konstruktywną”. To nie żart. Więc Kosiniak-Kamysz powinien być dowartościowany „statusem jak wicepremier”. ZSL miał swoich wicepremierów pod kierownictwem innej partii.

Można zadać pytanie, mając na uwadze, iż status (prestiż) nie tylko wicepremiera, ale premiera in spe ma Schetyna w powołanym gabinecie cieni, zatem: Czy na łasce prezesa powinno mu zależeć? Jedźmy dalej – czy to nie jest zagranie z rodzaju „czystego szaleństwa” public relations: „Chciałem im dać, ale oni nie chcieli, niewdzięcznicy!”. A tym samym obarczenie współodpowiedzialnością opozycji, zwłaszcza za to, co się nie udało. Bo wiadomo, że udało się tylko dzięki PiS. Co złe to wina opozycja. Klasyka.

Ten opłatek Kaczyńskiego może nie spodobać się wicepremierom Morawieckiemu, Gowinowi, Glińskiemu, gdyż prezes dorzucił im kolegę, acz nie znają jego nazwiska.

Dla swojego klubu parlamentarnego i Pisiewiczów/Misiewiczów (czyli prezesów spółek państwowych) prezes zrobił wigilię w Sali Kolumnowej Sejmu. Jak dobry ojczulek pogłaskał wszystkich po głowie za „dobrą zmianę” i przyznał retoryczny order. Taki order nazywany jest kartoflanym. Kto dostał tego kartofla? Tak! Stanisław Piotrowicz, który zdaniem prezesa „ataki zniósł z godnością i spokojem, za co należy mu się order”. Czyż Kaczyński to nie ludzki pan? Wicepremier dla opozycji, order z kartofla dla najwierniejszego żołnierza Piotrowicza, który – słowa prezesa PiS – „jest teraz twarzą zmian demokratycznych w Polsce”.

Ale to nie koniec opłatkowych prezentów prezesa. Jego dobroć przechodzi na innych, działa jak zaraza. Np. Kaczyński jest chory na coś, to się brata z tobą i ty się zarażasz. O tej zarazie opłatkowej napisał na Twitterze Adam Bielan: „Członkowie prezydiów Sejmu i Senatu po rozmowie z J. Kaczyńskim podjęli decyzję o przekazaniu premii na cele charytatywne”. Tak zarazili się dobrem prezesa Kuchciński i Karczewski, że zrzekli się zasłużonych premii – przyznanych sobie samym – za pracę nocną nad ustawami o demolce Trybunału Konstytucyjnej, tudzież innych „zmianach demokratycznych”. Czyż dobro nie jest zaraźliwe, a zwłaszcza dobro pisowskie, czyż nie jest jak plaga egipska, albo idąc za słowami Mateusza Morawieckiego, czyż to nie dżuma i cholera?

Publika może się emocjonować, kto skorzysta na tym „celu charytatywnym”. Zaraz po opłatku wigilijnym odbędzie się finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka. Czyżby prezes nakazał wrzucić Kuchcińskiemu i Karczewskiemu do puszki WOŚP? A może na stole wigilijnym wolne nakrycie przeznaczone zostanie dla symbolicznego uchodźcy, zwłaszcza w kontekście tragedii ludobójstwa w Aleppo?

Czy wy też daliście się nabrać na opłatek prezesa? Przełamiecie się z nim?

PRZYZNAJEMY ORDER MISIA 🙂

czwrtemw8aaw2c4

NASILA SIĘ KONTROLA APARATU WŁADZY NAD POLAKAMI

czuokdlxgaak1bx

DEMONTAŻ ARMII TRWA…

czunc0wxuaegpqw

Kleofas Wieniawa pisze o dymisji generała nr 1.

gen

Osłabianie Polski w kwestii obrony miltarnej trwa w najlepsze. Kolejna cegiełka z tego muru wypadła, podał się do dymisji ogólnodowodzący generał sił zbrojnych gen. Mirosław Różański. Dowódca w najlepszym wieku dla sprawowanej funkcji, bo rocznik 1962.

gen-rozanski-zlozyl-dymisje

Czy można mu się dziwć? Nie! A jednak to jest wojsko, rozumiem go, iż ministrem jest człowiek od chorych, paranoicznych teorii, ale chodzi o Polskę, a nie o Antoniego Macierewicza, który nie tylko ze względu na język polski, jakim się posługuje, ale jakie treści wygaduje, najwyżej nadaje się na pacjenta.

To jest bardzo zły okres dla Polski, ale on minie, szybciej niż nam się wydaje. Może dojść do sytuacji, iż dowództwo NATO zwróci uwagę, iż osobnik sprawujący funkcję ministra obrony powinien siedzieć/leżeć w innym gabinecie, a nie ministerialnym, podobnie mogą ocenzurować rozbrajanie Polski generałowie amerykańscy.

Chyba że dojdzie do klasyki alianckiej, iż nikt nie chce umierać za Gdańsk, widząc, kto jest minitrem i w czasie kryzysowej sytuacji zgodzą się na nową Jałtę. Możliwe,k bo następuje samowykluczenie Polski ze wszelkich gremiów nowoczesności świata.

Nie znam kwestii dymisji głównodowodzącego generała, ale nie wydaje mi się, aby ją przyjmował minister, gdyż zwierzchnikiem sił jest prezydent. Minister nawet nie jest od kontrasygnaty. Chyba, że ta władza kolejny raz łamie Konstytucję.

W obecnym układzie politycznym Polskę toczy bardzo, ale to bardzo poważna choroba. To nie tylko paranoja smoleńska, to coś o wiele głębszego.

TO AŻ TRUDNO SKOMENTOWAĆ… Gen. Różański był najważniejszym dowódcą w polskiej armii.

czuqtjgxgaa1clk

GÓRNIKOM PUSZCZAJĄ NERWY. INTERNAUTOM PUSZCZAJĄ NERWY. WAM TEŻ PUSZCZAJĄ?

czvfcqrxcae9m77

TRZYMAJ SIĘ GRZESIU! NIE ZWRACAJ UWAGI NA ATAKI PiS-OWSKICH HEJTERÓW. DZIŚ WSZYSCY JESTEŚMY Z TOBĄ.

czv7zc3w8aapva5

CZY KTOŚ JESZCZE WIERZY, ŻE TO DEMOKRACJA?

czwmum9wgaao0an

grudzien9

Z OKAZJI DNIA DZIEWIC 🙂))

prezes

Jarek i jego kot.

15390914_286529438409152_2010731172328873552_n

Marek Beylin („Wyborcza”) uważa, iż PiS wcale nie jest taki silny. Adresuję ten tekst do tych obezwładnionych i przytłoczonych siłą PiS: to nie jest nasz koniec, to ledwo początek. W dodatku nie najgorszy. Niemal każdy dzień dowodzi, że ta władza jest słabsza, niż sama uważa i niż my to widzimy.

a-jednak

Niepowstrzymany jak tajfun – coraz częściej mówią o PiS także przeciwnicy. Wielu już przewiduje, że rządy tej partii potrwają przynajmniej dwie kadencje. Przybywa ludzi przytłoczonych i obezwładnionych, stąd zresztą mniejsze tłumy i mniej wigoru na demonstracjach. Stąd też w dużej mierze konflikty w KOD.

Pamiętam, jak jeszcze wiosną na rozmaitych protestach panował optymizm. Nie dotrwają do końca kadencji – wieściło sporo uczestników. Dziś niewiele zostało z tamtych nastrojów. W odczuciu ludzi protesty stają się bardziej powinnością moralną niż zapowiedzią rychłego sukcesu, bo unosi się nad nimi przekonanie: oni nie ustąpią. Będą coraz bardziej zaciskać kleszcze.

Wszak nasila się ofensywa PiS przeciw prawu i społeczeństwu. Rządzący atakują wszystkie bezpieczniki demokracji, by stłumić przejawy zbiorowej niezgody. Chcieliby uczynić z nas bezwolną masę poruszającą się w rytm narzucanej propagandy. Czyli przemienić całą Polskę w telewizję publiczną.

To poczucie, że włada nami trwały zły los, a nie tylko ekipa bojowych miernot, wzmacniają jeszcze sondaże. PiS uformował stabilny i silny elektorat obojętny na skandale na szczytach władzy, nepotyzm, wypłukiwanie z Polski demokracji. A opozycja wydaje się słaba i chaotyczna, więc coraz trudniej o wiarę w jej zwycięstwo.

(PiS WZYWA NA SWÓJ MARSZ A JA Z MICHAŁEM BARDONIEM, MAMY W ZWIĄZKU Z TYM TAKIE PYTANIE)

czoztffxuaaac2v

Ta władza jest słabsza, niż sama uważa i niż my to widzimy

Adresuję ten tekst właśnie do tych obezwładnionych i przytłoczonych siłą PiS: to nie jest nasz koniec, to ledwo początek. W dodatku nie najgorszy.

Niemal każdy dzień dowodzi, że ta władza jest słabsza, niż sama uważa i niż my to widzimy. Nie spacyfikowała społeczeństwa, jak zamierzała, i zaczynają ją zżerać wewnętrzne kryzysy oraz niemożności.

My boimy się PiS, ale PiS jeszcze bardziej boi się nas. O czym świadczy choćby „czarny protest” czy narastająca histeria władzy przed protestami 10 i 13 grudnia.

obywatelki

To „ponowna próba wyprowadzenia ludzi na ulice. Oni zmierzają ku awanturze, burdom, jakie ich zdaniem są środkiem prowadzącym ich do odzyskania władzy” – mówił w poniedziałek w Szczecinie minister spraw wewnętrznych Mariusz Błaszczak. Również telewizyjna propaganda przedstawia protestujących jako groźnych wichrzycieli czy nawet zamachowców. Czy PiS liczy na „awantury i burdy”, by podważyć wiarygodność opozycji i mieć pretekst do ostrego jej zwalczania? Zapewne, ale takie kalkulacje wynikają nie z siły, lecz z poczucia słabości. Pewna siebie władza traktowałaby takie protesty ze spokojem.

PiS tak nie może. Na początku rządów PiS uważał, że szybko skolonizuje Polskę, wierzył we własną siłę i w słabość społeczeństwa. Miało być, jak zalecał Machiavelli: popełnij wszelakie niegodziwości na początku rządów, by potem ustabilizować władzę i dbać o spokój społeczny. Jeśli to osiągniesz, ludzie zapomną o początkowych draństwach i wybaczą nadużycia władzy. Bo wolą porządek dający spokojne życie niż chaos, jaki grozi wskutek politycznych wojen.

Udało się to w dużej mierze premierowi Węgier Orbanowi, który mimo rozpanoszonej korupcji wśród rządzących i ich autorytarnych obyczajów cieszy się większościowym poparciem społeczeństwa.

Dla PiS to przykaz tym ważniejszy, że za dwa lata są wybory samorządowe, które rządzący muszą wygrać, ponieważ porażka złamie mit wszechmocnej partii i wzmocni opozycję.

(TO ZDJĘCIE JEST BARDZO WAŻNE. PRZEKAZUJCIE JE DALEJ. POKAŻMY WSZYSTKIM, KTO WTEDY W WARSZAWIE WALCZYŁ I RYZYKOWAŁ ŻYCIEM ZA POLSKĘ.)

czl9vhvxeaabvnx

PiS to potężna fabryka chaosu

Jednak zawiodły plany PiS, by szybko ustabilizować władzę, zaprowadzić społeczny spokój i zwiększać poparcie. Rządzący potrafią wprawdzie paraliżować instytucje, które uznają za wrogie, lecz nie są w stanie zadbać o porządek w instytucjach własnych.

PiS to przede wszystkim potężna fabryka chaosu. A w takiej generalnej „rozpierdusze” można przez jakiś czas rządzić, ale nie sposób dłużej utrzymać władzy. Zbyt wiele rodzi się napięć i konfliktów między rządzącymi a społeczeństwem i światem zewnętrznym.

pamieci

Tę fundamentalną słabość PiS wzmacnia jeszcze brak pieniędzy na spełnienie obietnic wyborczych i spowolnienie gospodarki. Owszem, PiS ulżył nieco biedniejszym, wprowadzając 500+ i podwyższając im kwotę wolną od podatku. Innym, także wcale nie bogatej klasie średniej, która częściowo na PiS głosowała, musi jednak pieniądze zabierać. Co także władzę destabilizuje i sprawia, że najpewniej nie zyska większego poparcia niż ma teraz. Zwłaszcza że nie zwiększyło go od początku rządów. Zwolenników PiS jest trzydzieści parę procent, co czyni z tej partii trwałą mniejszość. Zjednoczona opozycja ma większą siłę.

Stąd histeryczne ataki na protestujących i opozycję, a także nachalna propaganda mająca ukryć tę niewygodną prawdę.

czk6kg6xuai3xmi

PiS wie, że jest słabszy niż przeciwne mu społeczeństwo. My też powinniśmy w to uwierzyć.

co-abp

Kraków ma nowego arcybiskupa. O Marku Jędraszewskim pisze MIchał Wilgocki. Znany z ostrego języka abp Marek Jędraszewski obejmie wkrótce archidiecezję krakowską. Przypominamy najciekawsze cytaty hierarchy z ostatnich kilku lat.

GRATULACJE DLA KRAKOWA !!!!! Łódź odetchnęła z ulgą

czlglv-w8aa4fob

Arcybiskup Jędraszewski:

  • o „czarnym proteście”

– To, co się dzieje, te czarne marsze, są przerażającą współczesną manifestacją cywilizacji śmierci. Chce się dzisiaj bronić anty-Ewangelii. Można by powiedzieć, czarnej Ewangelii (…). Potrzebna jest modlitwa o zwycięstwo cywilizacji miłości nad tą czarną cywilizacją śmierci. Na początku tej mszy świętej szedłem przez katedrę. Patrzyłem na wasze twarze. Wszystkie uśmiechnięte. Zwłaszcza rodziców, którzy przynieśli małe dzieci (…). Popatrzmy na zdjęcia tych, którzy biorą udział w czarnych procesjach. Jakie tam są twarze. I jak bardzo różnią się od waszych.

  • o rzeczniku praw obywatelskich

– Jakże w tym momencie nie wspomnieć nieznanego nam z imienia i nazwiska łódzkiego drukarza, który niedawno nie przyjął zlecenia usługi na rzecz fundacji LGBT Business Forum. Odpowiadając: „Odmawiam wykonania roll-upu z otrzymanej grafiki. Nie przyczyniamy się do promocji ruchów LGBT naszą pracą”. Wiemy, że za to został skazany na wniosek lewackiego rzecznika praw obywatelskich, którego urząd ma przecież polegać na tym, że broni on w imieniu obywatela jego praw i wolności. Nie dane mu było się nawet bronić. Ma zapłacić karę. To sprawa precedensowa. On uważał, że nie może przyczyniać się swoją pracą do szerzenia ideologii wypaczających prawdę o człowieku. Jakże nie być dumnym z tego mieszkańca naszej Łodzi? A jednocześnie jak go nie wspierać w tej odwadze? Jakże nie brać przykładu, jak żyć i jak wiarę przekuwać na codzienność.

15253457_375548279460320_8524662417747121263_n

  • o katastrofie smoleńskiej

– Od pięciu też lat trwają zacięte dyskusje nad przyczynami tej tragedii. Prawda z trudem przebija się przez zasieki kłamstw, które od samego początku były podawane do publicznej wiadomości. Dzisiaj wiemy: nie było kilku prób podchodzenia do lądowania; prezydent nie kazał pilotom za wszelką cenę lądować; generał Andrzej Błasik nie był pijany; niewytłumaczalne jest zawieszenie działania praw dynamiki Newtona, bo przecież bezpośrednie uderzenie samolotu w ziemię musiałoby skutkować ogromnym lejem, a tego leju nie było, mimo że grunt był dość miękki; Rosjanie wcale nie byli nam przychylni; w Smoleńsku nie przekopano ziemi na metr głębokości, centymetr po centymetrze; ciała niektórych osób nie zostały właściwie zidentyfikowane, niektóre z nich zostały wprost zbezczeszczone; rząd polski świadomie oddał śledztwo w ręce Rosjan, zgadzając się na zastosowanie konwencji chicagowskiej, by za nic nie odpowiadać.

  • o gender

– Praktycznie jest to ideologia, szalenie niebezpieczna, która prowadzi do śmierci danej cywilizacji. Jest to też teoria coraz bardziej przyjmowana, czy może nawet narzucana, w Europie i Stanach Zjednoczonych. (…) Mogę sobie łatwo wyobrazić, że za jakiś czas, mam nadzieję, że sam tego nie dożyję, że w roku 2050 nieliczni biali będą pokazywani innym rasom ludzkim tu, na terenie Europy, tak jak Indianie są pokazywani w Stanach Zjednoczonych w rezerwatach. Byli sobie kiedyś tacy ludzie, którzy tu zamieszkiwali, ale przestali istnieć na własne życzenie, ponieważ nie potrafili uznać tego, kim są od strony biologicznej.

  • o konwencji antyprzemocowej i powstaniu warszawskim

– Ostatnio uchwalone przez polski parlament i podpisane przez prezydenta RP: tak zwana konwencja antyprzemocowa i ustawa o in vitro oraz przyjęta przez Sejm ustawa „o uzgodnieniu płci” mogą być uznane jako zdrada wobec tych wartości moralnych, dla których powstanie w ogóle wybuchło.

  • o Radiu Maryja

– Radio Maryja stało się przekazicielem tego nauczania, które zostawił nam Jan Paweł II Wielki. Stało się też głosem tych wszystkich Polaków, których rodzące się w 1989 roku społeczeństwo liberalne chciało wykluczyć i skłonić do milczenia. Dziękujemy Panu Bogu za wszystkie dzieła, które zapoczątkował ojciec dyrektor.

  • o małżeństwie i zdradzie

W przysiędze małżeńskiej nie jest napisane „opuszczę cię, gdy mnie zdradzisz”. Należy trwać w małżeństwie, a zdrada może być okazją, by stawać się wiernym jeszcze bardziej.

  • o prezydencie Andrzeju Dudzie

– Jego osobista formacja, jaką wyniósł z domu, wartości, do jakich się odwołuje, a także doświadczenie polityczne pozwalają sądzić, że rozumie, na jakich zasadach powinno opierać się rządzenie Rzeczpospolitą. Prezydent jest osobą, która nie negowała swych związków z oficjalnym nauczaniem Kościoła dotyczącym małżeństwa i rodziny. Jego wizyta na Jasnej Górze dzień po wygranych wyborach jest tego doskonałym potwierdzeniem.

  • o Adamie Michniku

– Dalej ten człowiek obawia się fundamentu moralnego, jakim jest 10 przykazań, opowiadając się tym samym za relatywizmem moralnym, za tym, że każdy może mieć swoją prawdę i według niej żyć oraz narzucać ją innym. Na koniec, bojąc się nacjonalizmu, uderzył ten człowiek w to, co jest najbardziej istotne dla całej naszej wielkiej tradycji – w patriotyzm. Ten człowiek nie chciał, by nasze życie po ’89 roku kształtowało się według tych trzech słów tworzących jeden wielki program dla Polski – Bóg, Honor, Ojczyzna. Właściwy ład państwa trzeba budować na Bogu, który jest miłością, i tylko wtedy jest możliwa pełna wolność i można budować prawdziwą demokrację i ze spokojem patrzeć w przyszłość.

  • o profesorze Chazanie

– Profesor Chazan odwołał się do tego, co wynika z prawa naturalnego i co gwarantuje mu konstytucja. Jeśli natomiast są jakieś przepisy, którymi się rządzą Ministerstwo Zdrowia i NFZ, pozwalające tym instytucjom na takie właśnie postępowanie wobec prof. Chazana, to trzeba stwierdzić, że nie są one zgodne z konstytucją i że należy je zmienić.

WAŻNE, ABY ZNISZCZYĆ CZŁOWIEKA, OCZERNIĆ, ZSZARGAĆ REPUTACJĘ. DOPISZĄ KAŻDĄ HISTORIĘ. BEZ WSTYDU. SZACUNEK DLA PUŁKOWNIKA ADAMA MAZGUŁY!

czl2cvkxcaeu2sm

I TAKI PIĘKNY OBRAZEK Z ŻYCIA WZIĘTY 🙂

czlkmc4w8ay2mgq

Waldemar Mystkowski pisze o pisowskiej przymiarce do zniesienia konwencji antyprzemocowej.

pis-wraz

Może zastanawiać, że tak późno PiS zabiera się za tzw. konwencję antyprzemocową, społeczeństwu znaną jako „rzecz o gender”. Partia Kaczyńskiego ma jednak w drodze do autokratyzmu ważniejsze kwestie do załatwienia, tj. do zniszczenia, jak choćby unieważnienie Konstytucji poprzez sparaliżowanie jej strażników, prezydenta i Trybunał Konstytucyjny. Andrzej Duda dokonał autoparaliżu, a TK jeszcze broni Konstytucji.

PiS musi jednak spłacać dług swemu sojusznikowi – Kościołowi katolickiemu, bo w planowanym reżimie kler ma do spełnienia ważną rolę pilnowania owieczek, wierni są w zdecydowanej większości elektoratem PiS. Całkowity zakaz aborcji jakoś nie wyszedł, został powstrzymany poprzez Czarny Protest kobiet, w tej kwestii dojdzie do kombinowania z prawem w pisowskim stylu krętactwa.

Po roku rządów PiS przypomniano sobie o gender. Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej z trudem została przyjęta przez poprzedni parlament, Ewa Kopacz użyła całego swojej autorytetu, aby ją ratyfikować.

O co chodzi w tej konwencji? Przede wszystkim chroni kobietę i dzieci w rodzinie przed przemocą poprzez narzędzia prawne i instytucjonalne. Mężczyzna już nie jest panem i władcą, nie ustanawia swoich praw domowych, których sens oddawało przysłowie „jak się baby nie bije, to jej wątroba gnije”. Konwencja kładzie nacisk na świadomość kulturową kobiety, iż ma takie same prawa, jak mężczyzna.

(BĘDZIEMY!!!)

czltrnrwiaaqyoe

Niby takie prawa równościowe nie powinny nikomu wadzić, a jednak tak nie jest. Przede wszystkim konwencja odbiera Kościołowi monopol wyrokowania o tym, co jest moralne w społeczeństwie wyznającym katolicyzm. Konwencja także mogła pośrednio zagrozić feudalnemu traktowaniu płci w strukturach Kościoła.

Kościół więc zaczął walczyć z konwencją poprzez dosztukowanie do niej kwestii, których nie porusza. Jakoby konwencja dowartościowuje środowiska LGBT, co akurat nijak się ma do sensu konwencji. Wiedza o seksualności nie jest zagrożeniem dla natury płci, tylko poszerzeniem świadomości, tj. kultury.

Ogólnie rzecz ujmując, Kościół walczy z wiedzą, która zawęża pole dla wiary. Im więcej racjonalizmu, tym mniej zabobonu. Nowoczesność kontra tradycja, zacofanie. W takich skrótach pojęciowych wygląda ta walka.

Kościół więc broni swoich przywilejów tradycji, pomaga mu PiS. Zapowiada się kolejny front walki społecznej. Nad odstąpieniem Polski od konwencji antyprzemocowej pracuje kilka ministerstw, w tym – o, pisowski paradoksie! – pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego i równego traktowania Adam Lipiński. W tej partii wszystko jest na odwyrtkę. Lipiński pracuje na rzecz nierównego traktowania, na rzecz tradycji. Poza tym nad wypowiedzeniem konwencji praca wre w ministerstwach: w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej.

Potwór gender ma być zwyciężony przez PiS i Kościół, bo wartość rodziny ma dominować nad prawami kobiet i dzieci do bezpieczeństwa i nietykalności cielesnej. Jak to kiedyś zadeklarował prezes Kaczyński, iż powstanie nowa pisowska konwencja: „Jeśli dojdziemy do władzy, to będzie ustawa o ochronie kobiet przed przemocą i to taka, że będzie mróz w oczy szczypał – bardzo, bardzo twarda, tylko niemająca nic wspólnego z twierdzeniem, że kobieta czy mężczyzna to twór kulturowy, a nie coś, co daje natura”.

Kaczyński chyba zapomniał, że już jest taka bardzo, bardzo twarda konwencja, że mróz w rozum szczypie, a nazywa się Dekalog, 10 przykazań. Bo do tego w wielkim uproszczeniu zmierza prawo polskie, do prawa kościelnego.

czlgpuaxccep0g0

Janusz Anderman analizuje postać prokuratora Kaczyńskiego, Stanisława Piotrowicza. Jeśli idzie o Trybunał Konstytucyjny, to wszyscy przecież wiemy, że prokurator poseł PiS Stanisław Piotrowicz go zniszczyć nie chce, tylko wprost przeciwnie – dla PiS-u naprawić.

kawal

To było oczywiście do przewidzenia, że światowe media złośliwie przemilczą ten doniosły fakt: tygodnik „wSieci” opublikował wywiad z szefem sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka Stanisławem Piotrowiczem. Wywiad dotyka dwóch etapów z życia Piotrowicza: współczesnego, na którym z żarliwością wykańcza kwestię Trybunału Konstytucyjnego, i początkami błyskotliwej kariery.

Oba etapy Piotrowicz streszcza zwięźle, ostrzegając, że stosuje elementy humoru: „Różni ludzie od roku opowiadają o mnie różne bzdury. A to, że chcę zniszczyć TK, a to, że byłem prokuratorem komunistycznym. Podchodzę do tego jednak z dystansem, a nawet humorem. […] Mam czyste sumienie”.

Jeśli idzie o TK, to wszyscy przecież wiemy, że Piotrowicz go zniszczyć nie chce, tylko wprost przeciwnie – dla PiS-u naprawić. I dlatego – jak mówi – „to jest bój o charakterze strategicznym”. Gdyż „przy pomocy TK obecna opozycja, wcześniej rządzący, próbowała zablokować wszelkie reformy oraz uniemożliwić zwycięzcom wyborów odniesienie jakichkolwiek sukcesów”. Tej wersji się trzymajmy, bo przecież ważą się losy naszej przyszłej pomyślności. I właśnie dlatego Piotrowicz miał zupełną rację, gdy posłowi opozycji, któremu przestała działać karta do głosowania, z powagą uświadomił przykrą prawdę: „Pana głos i tak nic nie znaczy”.

(W NOWEJ PODSTAWIE PROGRAMOWEJ Z HISTORII? Koniecznie!!!)

czl2646w8aawov3

Ale warto pochylić się nad młodością Piotrowicza, o której opowiada. Gdyby nie wybrał się na studia prawnicze – istniało takie zagrożenie – straty dla kraju byłyby nie do powetowania. „Rozważałem też kierunki artystyczne” – straszy Piotrowicz. Na szczęście prawo skończył, a potem dwuletnią aplikację prokuratorską – „nieskromnie powiem, że najlepiej z całej grupy”. I wtedy zaczęło się wieloletnie pasmo prześladowań ze strony komunistów. „Tuż przed egzaminem końcowym prokurator wojewódzki zorientował się, że nie należę do partii”. Nie świadczy to o bystrości owego prokuratora, ale stało się. „Kazał się zapisać” – mówi gdzie indziej Piotrowicz.

Rzecz jasna samo zapisywanie się było wyzwaniem, gdyż w odpowiedniej rubryce należało określić swój światopogląd. Piotrowicz nawet tu przechytrzył siepaczy z PZPR i dwóch tzw. członków wprowadzających, którzy musieli za niego poręczyć. Wpisał więc: „prawidłowy, choć miałem na myśli zupełnie co innego”. Najgorsze było jeszcze przed Piotrowiczem.

(A MOŻE TAKA MAŁA LEKCJA HISTORII DLA POLAKÓW? NIKT LEPIEJ JEJ NIE POPROWADZI NIŻ KOMUNISTYCZNY PROKURATOR)

czldf7rw8aaaczt

Pracował sobie spokojnie aż „do stanu wojennego, kiedy nie mogłem już wytrzymać”. W dodatku doniósł na niego kolega. „Zaczęły się regularne szykany”, w ramach których przeniesiono go z Prokuratury Wojewódzkiej w Krośnie do rejonowej w Krośnie. By go jeszcze bardziej upodlić, władze nakazały mu być w prokuraturze w tzw. egzekutywie PZPR, czyli we władzach partii.

Mało tego! Ostatecznym ciosem było wciśnięte mu w 1983 roku odznaczenie państwowe. A z tego mógł się już nie podnieść. Wytrwał jak chłop Ślimak na placówce. Źli potwarcy wyciągają teraz Piotrowiczowi, że w stanie wojennym oskarżał aresztowanego działacza opozycji. On? Jako prokurator walczył o jego wolność do upadłego. „To był mroczny czas i to, co zrobiłem, wymagało odwagi” – powiada skromnie. Wielu osobom konspiracyjnie pomógł, o czym – jak się zwierzył – „przez lata musiałem milczeć, by osobiście nie narazić się na karę surowszą od tej, jaka groziła tym, którym wówczas pomagałem”.

czkymozwqae1733

I dlatego, kiedy podczas jego przemówienia w Sejmie posłowie opozycji zaczęli wznosić okrzyki: „Precz z komuną!”, Piotrowicz miał pełne moralne prawo, by się do tego chóru przyłączyć i również zakrzyknąć gromko: „Precz z komuną!”.

SZACUNEK DLA GDAŃSKA.

czlksb2wiaassis

BORYS, TRZYMAMY CIĘ ZA SŁOWO!

czkluppxaaqzqwo

 —

grudzien5

Duda – „NIEZŁOMNY STRAŻNIK KONSTYTUCJI”?

cy330c8wiaahnto

Andrzej Duda kolejny raz dał dowód uników, zakłamania i arogancji w wywiadzie z Bogdanem Rymanowskim. Fragmenty z Daniela Passenta.

duda-z-siebie

Ocena własnej działalności na stanowisku prezydenta – bardzo pozytywna (nie popełnił błędów, może raz źle dobrał słowo). Pogratulować samopoczucia!

Wybić się na niezależność od prezesa Kaczyńskiego prezydent nie zamierza, bo rząd i partia realizują program, pod którym AD się podpisał. Żadnej gadki o prezydenturze wszystkich Polaków – to było dobre w kampanii, ale nie u władzy.

Trybunał Konstytucyjny? Żadnej nowej refleksji, prof. Rzepliński łamie konstytucję, jest politykiem i to po złej stronie. Epidemia wśród sędziów z nominacji PiS zrozumiała, niczego gorszącego AD w tym nie zauważył. Wszak jeden z sędziów napisał, że nawet gdyby był zdrowy, to w takim „zgromadzeniu ogólnym” nie wziąłby udziału.

Aresztowanie Józefa Piniora? Sprawę wszczęły służby i prokuratura pod rządami Tuska, więc o co chodzi? Poza tym do momentu skazania każdy jest niewinny… Żadnej refleksji na temat, czy J.P. mógł się połaszczyć na 46 tys., czy chodzi o niszczenie legendy, zbieżność ze wznowieniem sprawy Kwaśniewskich, aresztowanie o 6.00 – nic.

Ograniczanie wolności zgromadzeń? Unik: wolność zgromadzeń jest prawem obywatelskim, jak prezydent dostanie ustawę, to się ustosunkuje. I tyle.

Obietnice wyborcze: 500+ wprowadzono, wiek emerytalny obniżono. Frankowicze? Okazuje się (teraz!), że to groziłoby katastrofą systemu bankowego, więc prezydent musi być odpowiedzialny. (A kandydat nie musiał?). Podniesienie progu wolnego od podatku – patrz wyżej, ale pierwszy krok uczyniono, AD nie mówi, że ma wyrzuty sumienia, nie przeprasza, nic się nie stało, Polacy.

Rząd? Jest OK. Dużo zrobiono. Macierewicz? OK, choć AD zaleca powściągliwość w wystąpieniach publicznych. Ani słowa o Caracalach, chyba także o mistralach i innych wpadkach.

Smoleńsk? Ani słowa. AD i BR nabrali wody w usta.

Wpadka z Robertem Greyem – rzekomym agentem obcego wywiadu? Proszę zapytać ministra.

Skandale w spółkach Skarbu Państwa? Pani premier kontroluje i reaguje.

Krytyka wobec prezydenta Dudy? Zawsze znajdą się niezadowoleni, wszak AD nie został wybrany przez 99 proc. wyborców, a jego krytycy to sieroty po Komorowskim, które nie umieją się pogodzić z werdyktem demokracji.

W sumie prezydent Andrzej Duda robi swoje – bez zmrużenia oka, z zimną krwią.

NIEPRAWDA, ŻE ANDRZEJ DUDA NIC NIE ROBI, TYLKO KLĘCZY. TAK DONOSZĄ INTERNAUCI.

cy2nc7pweae4fsv

PANIE PREZYDENCIE, NO I KTO TU ŁAMIE PRAWO?

cy3vk79xgaawgee

„Warto być przyzwoitym”.

oficjalnie

SZACUNEK ZA HONOR.

cy2uvwpweaau3dg

TO NIE JEST ŻART… TO WEJDZIE DO PROGRAMU LICEUM RAZEM Z „ODĄ DO JAROSŁAWA KACZYŃSKIEGO”, KTÓREJ AUTOREM TAKŻE JEST RYMKIEWICZ.

cy3unsiweaarwlw

W „Dzienniku” Zbigniew Parafianowicz pisze o zdarzeniu, które zapachniało nowym Smoleńskiem.

Zbigniew Parafianowicz: Jak głęboko tkwi w nas tupolewizm…

Brazylijskie embraery 175 w biało-czerwonych barwach miały zastąpić po 10 kwietnia 2010 r. niewydolny i opisany za pomocą niejasnych procedur system transportu VIP-ów tupolewami i wysłużonymi jakami. Do niedawna wierzyłem, że on działa. Po hekatombie smoleńskiej chciałem w to wierzyć. Do ubiegłego poniedziałku, gdy na własne oczy przekonałem się, jak głęboko tkwi w nas tupolewizm.

 Doktryna, w myśl której można podjąć nawet najbardziej absurdalną próbę załatwienia sprawy wagi państwowej bez przewidzenia potencjalnie tragicznych konsekwencji. Lewą ręką przez prawe ucho. Na zasadzie „jakoś to będzie”. Choroba, która – jako jedna z przyczyn – doprowadziła do śmierci 96 najważniejszych osób w państwie na lotnisku Siewiernyj, dała znów o sobie znać w ubiegłym tygodniu. Podczas powrotu szefowej polskiego rządu Beaty Szydło z Londynu. Tym razem za sprawą determinacji kapitana odpowiedzialnego za rejs i brytyjskiej obsługi naziemnej się udało.

Londyn. Ulica Portland Place w handlowej dzielnicy Marylebone. Ambasada RP. Godziny wczesnowieczorne. Dziennikarze, którzy towarzyszyli premier Szydło podczas brytyjsko-polskich konsultacji rządowych, wsiadają do busa, który zawiezie ich na oddalone o 50 km lotnisko w Luton. Słyszałem o dwóch wersjach powrotu do kraju. Pierwsza zakłada, że reporterzy odlecą wojskową casą, tą samą, którą tuż przed południem przylecieli do Londynu. Druga: będzie to rządowy embraer 175. Lot tym pierwszym trwa około czterech godzin, drugi jest krótszy o półtorej godziny. W terminalu okazuje się, że wygrał wariant numer dwa.

Odprawa. Zajmujemy miejsca na pokładzie. Po kilku minutach wchodzą przedstawiciele rządu. Szybko na jaw wychodzi prosta prawda: dwóch samolotów nie da się zapakować do jednego. Brakuje miejsc. Kilka osób stoi.

Zaczynają się nerwowe negocjacje: kto leci, kto zostaje na casę, która wystartuje za sześć godzin. Pozbycie się nadbagażu w postaci osób stojących nie rozwiązuje problemu. Po krótkiej analizie okazuje się, że samolot nadal jest źle wyważony (większość siedzi z tyłu, z przodu jest salonka z mniejszą liczbą osób). Trzeba zwolnić jeszcze dwa tylne rzędy. W sumie osiem miejsc.

Jeden z ministrów korporacyjnym tonem namawia swoich współpracowników: Basiu, Wiesiu, Czesiu, Krzysiu (imiona zmienione), wysiądźcie. W odpowiedzi słyszy: Ale szefie, tylu godzin czekać nie dam rady. Mam problemy z kręgosłupem. W sumie kobieta musiałaby pozostać na lotnisku jeszcze 6 godzin i cztery godziny spędzić na pokładzie casy.

Stewardesy, zamiast przeprowadzić standardowe procedury bezpieczeństwa, nie ze swojej woli stają się stroną absurdalnej debaty. Michał Karnowski, publicysta tygodnika „wSieci”, nie wytrzymuje i ustępuje miejsca urzędniczce, która ma problemy z kręgosłupem. To jednak za mało, by wyważyć samolot. Polowanie na zbędne kilogramy trwa w najlepsze. Obsługa naziemna w Luton staje się coraz bardziej nerwowa. Nie zgodzi się na wylot źle wyważonego samolotu.

wielowieyska

Na pokładzie zbyt ciężkiej maszyny mają się znaleźć: szefowa rządu Beata Szydło, wicepremier Mateusz Morawiecki, szef MON Antoni Macierewicz, szef MSZ Witold Waszczykowski, szef MSW Mariusz Błaszczak i jeden z najważniejszych oficerów w polskiej armii generał Marek Tomaszycki (VIP-ów jest zresztą znacznie więcej). Przedstawiciele najważniejszych resortów siłowych, premier i jej pierwszy zastępca w źle wyważonym samolocie, który ma zaraz wylecieć. Nie wierzę, że to wszystko dzieje się naprawdę.

Nie wierzy też kapitan embraera. Zirytowany wychodzi z kabiny i informuje, że nie poleci, dopóki problem nie zostanie rozwiązany. Nie ma jednak osoby, która mogłaby to zrobić. Ktoś podjął decyzję o połączeniu dwóch transportów w jeden, nikt jednak nie chce podjąć decyzji o ich rozłączeniu. Panuje przekonanie, że na pewno da się to wszystko jakoś ogarnąć.

W końcu, po kilkudziesięciu minutach negocjacji, samolot opuszcza grupa ochotników i tych, którzy zostali nakłonieni do wyjścia przez swoich szefów. Jeden z dziennikarzy relacjonuje ministrowi Waszczykowskiemu, o co chodzi w zamieszaniu. Pada określenie: to tupolewizm. Z niemal godzinnym opóźnieniem samolot, w końcu prawidłowo wyważony, odlatuje do Polski. Brytyjska obsługa naziemna oddycha z ulgą.

Właściwie nic się nie stało, wszystko skończyło się dobrze. Zostaje jednak kilka kluczowych pytań:

– Dlaczego na pokładzie tego samolotu znaleźli się jednocześnie: premier, wicepremier, szefowie MSZ, MON, MSW i dowódca operacyjny sił zbrojnych?

– Kto podjął decyzję o połączeniu pokładów?

– Jak obliczył, że dwa samoloty można zmieścić w jednym?

– Dlaczego nie było nikogo, kto mógłby jedną decyzją to wszystko odwrócić?

– Dlaczego pasażerowie najważniejszego w tym dniu samolotu państwa polskiego nie mieli przypisanych miejsc, numerowanych, jak w rejsowym samolocie? (Oznaczone miejsca mają nawet afgańskie linie Kam Air, którymi w przeszłości podróżowałem).

– Jak doszło do rozpisania listy pasażerów? I czy osoba ją rozpisująca znała zasady wyważenia rządowego embraera?

– Dlaczego pilota sprowokowano do zainterweniowania w tej absurdalnej sprawie? (Choć może to i lepiej, bo wykazał się rozsądkiem, za który powinien dostać państwowe odznaczenie).

– Na jakiej zasadzie wyproszono z maszyny osoby pracujące dla rządu, które embraerem przyleciały do Londynu?

radio

Na koniec jeszcze jedno. Pani premier, czterdziestomilionowy naród nie zasługuje na to, by jego liderzy podróżowali w takich warunkach. Sam do dziś nie przepracowałem traumy 10 kwietnia. Jednego jednak jestem pewien: po raz drugi nie byłbym w stanie wyjaśnić swoim synom, dlaczego przez Warszawę, zadrzewioną ulicą Żwirki i Wigury, która kojarzy im się z wylotami na wakacje, suną dziesiątki trumien zawinięte w biało-czerwone flagi.

Kleofas Wieniawa skomentował:

kleofas-wieniawa

Już należy przygotowywać oskarżenia tego rządu i stawić go z czasem przed Trybunałem Stanu i przed zwykłym sądem.

cy2v9c2weaacg3k

NIECH MORAWIECKI NIE OSZUKUJE JUŻ POLAKÓW. NIE POKAZUJE NAM WSZYSTKICH SLAJDÓW…

cy35bjxxaaat5ww

JESZCZE ŻADEN MINISTER W EUROPIE NIE STAWIAŁ WARUNKÓW SZEFOWI PE. Pytanie, czy mamy się bać? Czy po prostu kończy się czas Waszczykowskiemu?

cy3pkd2wiaajclh

CZY SĘDZIOWIE NIE POWINNI ZOSTAĆ SPRAWDZENI, CO TO ZA L4???

cy2upwqxgaabnmm

Na Koduj24.pl Andrzej Karmiński wskazuje na konkretne paragrafy, za które PiS będzie odpowiadać.

sen

*** Art. 127. § 1. Kto, mając na celu (…) zmianę przemocą konstytucyjnego ustroju Rzeczypospolitej Polskiej, podejmuje w porozumieniu z innymi osobami działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu(…)? § 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1 (…)?

*** Art. 128. § 1. Kto, w celu usunięcia przemocą konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej [którym jest m.in. Trybunał Konstytucyjny], podejmuje działalność zmierzającą bezpośrednio do urzeczywistnienia tego celu(…)? § 2. Kto czyni przygotowania do popełnienia przestępstwa określonego w § 1 (…)? § 3. Kto przemocą lub groźbą bezprawną wywiera wpływ na czynności urzędowe konstytucyjnego organu Rzeczypospolitej Polskiej (…)? Art. 224. § 3. Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej (…)?

*** Art. 256. § 1. Kto publicznie propaguje (…) totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość(…)? Art. 257. Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości (…)?

*** Art. 129. Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej(…) ?

*** Art. 181. § 1. Kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym [niezależnie od miejsca, gdzie dokonuje czynu, np. z Warszawy – w Puszczy Białowieskiej] w znacznych rozmiarach (…)? Art. 187. § 1. Kto niszczy, poważnie uszkadza lub istotnie zmniejsza wartość przyrodniczą prawnie chronionego terenu lub obiektu, powodując istotną szkodę (…)?

*** Art. 189. § 1-3. Kto pozbawia człowieka wolności (…) ze szczególnym udręczeniem (…) ? Art. 190a. § 1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność (…)?

*** Art. 194. Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową albo bezwyznaniowość (…)?

*** Art. 212. § 1. Kto pomawia inną osobę, grupę osób, instytucję, osobę prawną lub jednostkę organizacyjną niemającą osobowości prawnej [np. KOD] o takie postępowanie lub właściwości, które mogą poniżyć ją w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania(…)? Art. 216. § 1. Kto znieważa inną osobę (…) publicznie lub w zamiarze, aby zniewaga do osoby tej dotarła(…)?§ 2. Kto znieważa inną osobę za pomocą środków masowego komunikowania (…)?

*** Art. 235. Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie [nie tylko Lechowi Wałęsie] ściganie o przestępstwo, w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub przewinienie dyscyplinarne albo w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze (…)? Art. 238. Kto zawiadamia o przestępstwie (…), wiedząc, że przestępstwa nie popełniono (…)? Itd., itd., itd.

cyx-cbow8aqosui

Powie ktoś, że stawiając funkcjonariuszy PiS „pod ścianą”, zmusimy ich do eskalacji bezprawia i do zastosowania przemocy dla utrzymania władzy i uniknięcia kary. Owszem, to możliwe. Ale uważam, że warto zaryzykować każdą legalną groźbę, by uświadomić rządzącym, że odtąd nie upiecze się nikomu, kto złamał prawo, że prędzej czy później każdy z nich zobaczyć może oryginał aktu oskarżenia. Warto im uprzytomnić, że nie są bezpieczni nawet w najliczniejszej grupie, bo powszechność łamania prawa nie zwalnia od odpowiedzialności. A poza tym – oni przecież wciąż mają szansę odwrotu, opisaną w Art. 23. §1 i 2 KK: „Nie podlega karze współdziałający, który dobrowolnie zapobiegł dokonaniu czynu zabronionego” oraz „Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary w stosunku do współdziałającego, który dobrowolnie starał się zapobiec dokonaniu czynu zabronionego”.

Wielu komentatorów labiedzi, że paskudną zmianą kieruje z tylnego fotela facet, który wystawia na odstrzał prezydenta, premiera i ministrów, sam nie ponosząc żadnej odpowiedzialności. Czy rzeczywiście? Art. 18. § 1: „Odpowiada za sprawstwo nie tylko ten, kto wykonuje czyn zabroniony sam albo wspólnie i w porozumieniu z inną osobą, ale także ten, kto kieruje wykonaniem czynu zabronionego przez inną osobę lub wykorzystując uzależnienie innej osoby od siebie, poleca jej wykonanie takiego czynu. § 2. Odpowiada za podżeganie, kto chcąc, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, nakłania ją do tego. § 3. Odpowiada za pomocnictwo, kto w zamiarze, aby inna osoba dokonała czynu zabronionego, swoim zachowaniem ułatwia jego popełnienie, w szczególności (…) udzielając rady lub informacji”. Warto tu podkreślić, że zgodnie z Art. 19. § 1. kara za podżeganie jest taka sama jak za czyn popełniony. Jarosław Kaczyński nie może więc pozostać bezkarny.

O tym, że trzeba zrobić nową Norymbergę dla kaczyzmu nie wątpi także Krzysztof „Grabaż” Grabowski, kultowy wokalista Pidżamy Porno w wywiadzie dla wiadomo.co.

przem-szubartowicz

PiS musi mieć świadomość, że za swoje czyny będzie musiało kiedyś ponieść odpowiedzialność. To powinna być śmierć polityczna, zakaz pełnienia funkcji w sferze publicznej w Polsce. Moim zdaniem, zbrodnie przeciwko demokracji są w warunkach pokoju porównywalne z tymi przeciwko ludzkości.

Waldemar Mystkowski pisze o Joachimie Brudzińskim.

brudzinski

Możliwe, że okładka najnowszego „Newsweeka” antycypuje przyszłość – zdobi ją sześcioro polityków PiS z numerami i facjatami jak w policyjnej kartotece. W pierwszym rzędzie prezes Kaczyński, a obok prezydent i premier. Za to skład drugiego rzędu (dolnego) zaskakuje – otwiera go osławiony prokurator Piotrowicz, a za nim Antoni Macierewicz i Zbigniew Ziobro.

Czy tak się stanie, że obecnie rządzący w kraju wylądują w policyjnej kartotece? Obawiam się, że mają na to szanse tylko posłowie Kaczyński i Piotrowicz, a pozostałej czwórce grożą Trybunały Stanu, a tam nie zdejmują odcisków palców.

Takie są perspektywy przed politykami PiS i wcale nie są dla nas – którzy ich nie lubią – nazbyt pocieszające, bo znamy z filmów kryminalnych i thrillerów, iż zły charakter wszystko zrobi, aby nie iść do kryminału. A czy ktoś może mi powiedzieć, czy piąty w tym rządku polityków PiS Macierewicz, aby na pewno Wojska Obrony Terytorialnej przygotowuje na „Ruskich”. Przecież tych Szwejów Macierewicza z pola bitwy zdmuchnie byle głośny okrzyk specnazu: „wpierod, rebiata” albo „za rodzinu, za Stalinu”. Macierewicz ich nie poderwie do bohaterstwa zawołaniem bitewnym: „za prezesa Kaczyńskiego” ani „za pięćset plus”. Obawiam się, że zagrożenie Trybunałem Stanu dla ministra obrony może skutkować, iż Szweje z WOT zostaną rzuceni przeciw nieuzbrojonym obywatelom polskim.

cy1gsbwwqaarfpv

Czarno widzę? Może tak, bo mi cuchnie krętactwem. W tymże „Newsweeku” jest materiał o pierwszym po bogu w PiS, a nie ma go na okładce, jest czwarty, piąty po Baalu PiS, a nie ma pierwszego po Kaczyńskim. A kto to, a kto to? – słyszę zaśpiew ciekawskich. Jojo, Joachim Brudziński, wszak o nim Kaczyński powiedział: „Gdyby mi się noga złamała, to wiecie, za wszystko odpowiada Joachim”.

Podobno prezes choruje. Nie wiem, czy złamała mu się noga, czy złamał charakter (na to też się choruje, w polityce nazywa się to depresją gangstera; jest taki film z Roberto de Niro). Wszak na urodzinach Radia Maryja Kaczyńskiego nie było? Można postawić pytanie: na co zachorował Kaczyński? Na brak zdrowia, czy na pogorszenie stosunków z Tadeuszem Rydzykiem? Ostatnie też choroba, taka spolegliwość w stosunku do ojca dyrektora jest co najmniej chorobą charakteru. Na show Radia Maryja przybyli wszyscy z Kancelarii Prezydenta włącznie z Dudą (nie wiem, czy Doda była? – szybko odpowiadam ciekawskim), przynajmniej połowa rządu była, a może więcej.

Można zatem mieć pretensje do „Newsweeka”, że dziennikarze nie uwzględnili pierwszego po prezesie, Brudzińskiego, ale też można pośrednio docenić geniusz prezesa. Wszyscy staną przed prawem, a przyszły prezes – bo w tym materiale „Newsweeka” głównie o to chodzi – delfin Brudziński nie stanie. Nawet prezes nie zrobił go ministrem spraw wewnętrznych, wszak byłby to jakby naturalny szef resortu siłowego, a takiego mydłka postawił, jak Mariusz Błaszczak. Brudziński został tylko wicemarszałkiem Sejmu, a za wyłączenie mikrofonu Stefanowi Niesiołowskiemu, Grzegorzowi Schetynie, czy też Kamili Gasiuk-Pihowicz do pierdla się nie idzie.

Ot, prezes to ma łeb. Wszyscy mogą siedzieć, a Brudziński będzie rządził. Sam Brudziński też nie pcha się przed Szydło, Macierewicza czy Ziobrę. Ma o wiele ważniejsze sprawy do załatwienia, wszak to dama do towarzystwa prezesa (taką spełnia rolę jak w dobrych domach brytyjskich). Jojo zawsze jest przy prezesie, czy to na wakacjach nad Dunajcem, czy nad Bałtykiem, nawet wyskakuje z nim do pizzerii (zupełna dla mnie nowość). Można kolokwialnie powiedzieć, że Brudziński wie, co w kuwecie piszczy. Pierwszy przy uchu, pierwszy na wycieraczce, we wspomnianej kuwecie, pierwszy po bogu prezesie. Prezesowi będą zdejmować odciski palców, robić zdjęcia do policyjnej kartoteki, Brudziński jako delfin będzie pilnował interesów partyjnych. Tę sytuację znam z kryminałów filmowych – hollywoodzkich, a prezes lubi tę produkcję. Podobno Kim Dzong Un też ma takie same zainteresowania. Tak mają wielcy politycy.

ZA OBIETNICAMI RZĄDU KRYJĄ SIĘ LIKWIDACJE KOPALŃ I ZWOLNIENIA GÓRNIKÓW. ZWŁASZCZA TYCH, KTÓRZY NIE POPIERAJĄ „DOBREJ ZMIANY”.

cy5hqs1wiaaek2r

Wieniawa pisze o Barbórce Szydło.

szydlo

Barbórka jest świętem stanu górniczego, zawód to zmierzchający przynajmniej dotyczący branży klasycznej: węgla kamiennego. Możliwe, że prawdziwa Barbórka w tym roku miała miejsce pod domem Beaty Szydło w Przecieszynie (Małopolskie).

Bo tam górnicy wyrażali siebie, wyrażali się politycznie, mianowicie chcieli wypomnieć premier rządu PiS, iż co innego jej usta (choć mówi przez nos, jak bokser) wydalają, a co innego wychodzi w praniu rządzenia. Ale to „urok” PiS.

200 górników z kopalni Makoszowy z Zabrzu chciało wręczyć premier kwiaty i petycję. Ale Szydło nawet chłopa swego nie wysłała, ani syna, aby odebrali petycję. A kwiaty musiały powędrować do śmietnika.

Szydło o tym zdarzeniu wiedziała, bo od kilku dni media dudniły. Ale na więść tętentu owego zdarzenia podwinęła kiecę i dała nogę. W swoim stylu na innej Barbórce – w Jaworznie – pisowską figurą retoryczną mówiła o tym, co nijak się ma do dorocznego święta górników. Cytuję: „Dzisiaj oni krzyczą i mówią, że nie zgadzają się na zmiany i reformy.”

Szydło jak zwykle o opozycji, na razie PiS wprowadza same antyreformy. Jak Szydło nie wie – a intelekt jest jej słabą stroną – to antyreformą jest cofnięcie reformy emerytalnej i rozdawnictwo w ramach 500+. Antyreforma to stanięcie przeciw trudnościom i wyzwaniom. Reforma to kreowanie w ramach nowoczesności, a nie cofka.

W wydaniu PiS to są antyreformy. Inne retoryczne michałki Szydło: „KE zaakceptowała propozycję polskiego rządu przedłożoną przez ministra Tchórzewskiego. Będziemy mogli teraz ze spokojem inwestować w branżę górniczą, wiedząc, że jest na to właśnie akceptacja KE. To nie były łatwe negocjacje.”

Jeszcze nie słyszałem o łatwych negocjacjach. A węgiel nie jest przyszłością, jest kataklizmem klimatycznym, jest przeszłością cywilizacyjną. O tym wiadomo od dziesiątków lat.

Rozwój w wydaniu PiS to tradycja, zacofanie, a rozmowa to ucieczka do swojego ghetta. Po 1989 roku nie mieliśmy tak kiepskiej ekipy władzy, tak infantylnej premier i antyreformistycznego rządzenia.

cy3fegaxeaepyok

Zmarł wybitny reżyser Tadeusz Chmielewski. „Ewa chce spać”, „Jak rozpętałem II w.światową” i „Nie lubię poniedziałku”. CZEŚĆ JEGO PAMIĘCI

cy2qrn6wqaakcju

CZY ZGADZASZ SIĘ, ABY POLSKIE DZIECI UCZYŁY SIĘ OD WRZEŚNIA TAKIEJ HISTORII??? Reforma gimnazjalna jest tu tylko odwróceniem uwagi…

cytkdtrxaaaq3ie

ABY NIKT NIE MIAŁ WĄTPLIWOŚCI, PO CO KACZYŃSKIEMU JEST POTRZEBNA REFORMA EDUKACJI…

cyrz-76xcaanx71

Józef Pinior to ledwie początek fali terroru PiS. Sądy na szczęście są jeszcze niezależne, ale i one zostaną chwycone za twarz.

cytlmm1wgaeavhc

Dziennikarze „Wyborcza” Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski piszą o ponownie otwartych śledztwach. Prokuratura pod kierownictwem ministra Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego, bardzo lubi ostatnio wznawiać umorzone sprawy. Proponujemy, by w takim razie jeszcze przyjrzała się np. sprawie Barbary Blidy.

ministrze

Prokuratura właśnie wznowiła umorzone sześć lat temu śledztwo w sprawie Aleksandra Kwaśniewskiego. Chodziło w nim o pochodzenie majątku byłego prezydenta. Śledczy nie doszukali się w tej sprawie przestępstwa. I uznali, że Kwaśniewski jest pokrzywdzony przez bezprawne działania służb specjalnych. Ale teraz Ziobro dopatrzył się „niewyczerpania możliwości dowodowych” i odczuł potrzebę zweryfikowania „niektórych ustaleń”. Bardzo wygodna, acz pusta formułka, prawda?

ZIOBRO ZNÓW RUSZYŁ NISZCZYĆ LUDZI. ZACZĄŁ OD LEGEND SOLIDARNOŚCI…

cys6imjwgaegc4

Gdański sąd zdecydował właśnie, że sprawa nieprawdziwych oświadczeń prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza nie zasługuje na warunkowe umorzenie, i skierował ją do ponownego rozpatrzenia. To też sprawa śledczych od Ziobry. Bo w marcu tego roku sąd na wniosek Prokuratury Apelacyjnej w Poznaniu warunkowo umorzył postępowanie na okres dwóch lat próby. Nie znaczy to, że sąd prezydenta Adamowicza uniewinnił. Warunkowe umorzenie oznacza, że sąd przesądza winę sprawcy, a orzeczenie jest wpisane do Krajowego Rejestru Karnego. Sąd zasądził od prezydenta 40 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Ale interweniował Zbigniew Ziobro i prokuratorzy z Poznania złożyli apelację od umorzenia.

cys8hxoxuaagakc

Wcześniej śledczy od Ziobry wznowili też sprawę dotyczącą smoleńskiego śledztwa. Chodziło o „niedopełnienie obowiązków” przez wojskowych prokuratorów, którzy byli w Rosji zaraz po katastrofie. Prokuratura wojskowa umorzyła śledztwo, bo nie znalazła przestępstwa, jej decyzję podtrzymał sąd. Teraz sprawa zaczęła się od nowa.

Panie ministrze, może by tak wznowić te sprawy?

Skoro Ziobro tak lubi wznawiać umorzone śledztwa, proponujemy, by raz jeszcze przyjrzał się np. sprawie Barbary Blidy. Blida zginęła 25 kwietnia 2007 r. od strzału z własnego rewolweru, chwilę po wejściu do jej domu oficerów ABW z nakazem zatrzymania. Ziobro był wtedy – tak jak dziś – ministrem sprawiedliwości i prokuratorem generalnym. W 2011. r. łódzka prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie „zacierania śladów i dowodów” po śmierci Blidy. I to umorzenie było wielce podejrzane, bo sejmowa komisja śledcza, która badała okoliczności śmierci b. minister, dostarczyła mnóstwo poszlak i dowodów na matactwa i zacieranie śladów tragedii w domu Blidów po wkroczeniu tam ekipy ABW.

  • Funkcjonariuszka, która w chwili strzału stała od Blidy na wyciągnięcie ręki, nie miała prawa umyć dłoni, zanim nie zbadano ich na obecność prochu. A umyła.
  • Jej przełożeni, prokuratorzy i policjanci, którzy byli w domu Blidy, nie powinni pozwolić, by miejsce tragedii było niezabezpieczone przez ponad trzy godziny po śmierci byłej posłanki SLD. A pozwolili.
  • Na rewolwerze, z którego postrzeliła się Blida, powinny być jej odciski palców i ślady DNA. A nie było.
  • Powinny być też ślady jej męża, bo na polecenie funkcjonariusza ABW przełożył rewolwer z podłogi do umywalki. A nie było.
  • Za to prokuraturze nie udało się ustalić, skąd na broni wzięły się dwie nitki.

Może Ziobro wznowi i inne umorzone dochodzenia. Np. w sprawie kłamstw i pomówień, których dopuścił się Antoni Macierewicz w raporcie z likwidacji WSI. Albo w sprawie nielegalnego skopiowania przez obecnego szefa MON listy agentów wojskowych służb specjalnych? Tam też były kontrowersyjne uzasadnienia decyzji prokuratury, np. że pisząc raport, Macierewicz nie był urzędnikiem państwowym. To tylko kilka przykładów śledztw do wznowienia. Coś jednak czujemy, że tutaj Ziobro nie dopatrzy się „potrzeby pogłębienia materiału dowodowego”.

Naiwni nie jesteśmy. Wznowienia Ziobry są wybiórcze. Wybiera (zapewne razem z Jarosławem Kaczyńskim) tylko te sprawy, które mają pomóc upokorzyć i zniszczyć ludzi, którzy publicznie mówią o budowaniu przez partię Prawo i Sprawiedliwość państwa bez prawa i bez sprawiedliwości. Ot, taki paradoks.

DRAMATYCZNY WPIS MARKA NIEDŹWIECKIEGO. MARKU, TRZYMAJ SIĘ. WSZYSCY JESTEŚMY Z TOBĄ!

cysfgk3xeaips2v

Aleksander Kwaśniewski mówi w rozmowie z Renatą Grochal z „Wyborczej”: – PiS che zasiać w społeczeństwie strach. Im więcej takich działań jak wobec Józefa Piniora czy wobec mnie i mojej żony, tym bardziej ludzie mają się bać.

chca

Renata Grochal: Prokuratura ponownie wszczęła śledztwo w sprawie pańskiego majątku, choć sprawę umorzono w 2010 r. O co chodzi?

Aleksander Kwaśniewski, były prezydent: Przypomnę, że wszystko zaczęło się w 2007 r. od nieszczęśliwych słów Józefa Oleksego wypowiedzianych w trakcie biesiady [z biznesmenem Aleksandrem Gudzowatym], za które Józef przepraszał, mówił, że powtarza plotki i sensacje z tabloidów. Ale to nie powstrzymało ówczesnego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry od przekazania tej sprawy prokuraturze, która zajmowała się nią długo – przez trzy lata. W 2010 r. śledztwo umorzono, bo stwierdzono, że moje wszystkie kwestie majątkowe, czyli zakup mieszkania, wszystkie sprawy podatkowe, że to wszystko jest zgodne z prawem. A willa w Kazimierzu, co również sprawdzono, jest własnością kogoś innego i ta osoba posiadała środki na jej zakup. Sprawa od 2010 r. jest formalnie przez tę samą katowicką prokuraturę umorzona. Przez sześć lat z punktu widzenia faktograficznego nic się nie zmieniło.

To co się zmieniło?

– Nie wiem, bo mam tylko te informacje, które mają dziennikarze, czyli bardzo skąpe. Ale skoro nic się nie zmieniło, to kluczowy jest zapewne kontekst polityczny. On jest oczywisty.

Dorwać Kwaśniewskiego?

– Oczywiście, że tak. I zasiać w społeczeństwie strach. Im więcej takich działań jak wobec Józefa Piniora czy wobec mnie i mojej żony, tym bardziej ludzie mają się bać, stawać się bardziej oportunistyczni, bo chętnych do bohaterstwa jest raczej niewielu.

SZACUNEK DLA NIE DAJMY SIĘ MANIPULOWAĆ PiS-owi. POKAZUJMY POLAKOM, JAK BARDZO ICH OKŁAMUJĄ

cyscbxcwiaanjhs

POLAKÓW PAN NIE OSZUKA. NIE ZAPOMNĄ JAK BYŁ PAN PROKURATOREM PZPR I OSKARŻAŁ OPOZYCJONISTÓW Z „SOLIDARNOŚCI”.

cyqycshxgaegwa8

W OBLICZU NOWEJ USTAWY O ZGROMADZENIACH PUBLICZNYCH, TE SŁOWA SĄ BARDZO WAŻNE.

cyrqvghwqaahigu

KONIECZNIE PRZECZYTAJ:

Za łamanie konstytucji powinna być odpowiedzialność prawna. Tylko tej odpowiedzialności nie powinien ponosić prezes Rzepliński, bo on konstytucji nie łamie, tylko obecna większość. Na czele z prezydentem i premier. Wierzę w Polaków. Wierzę w to, że populizm, który sączy się każdego dnia, jednak będzie miał swój koniec. Polacy potrafią podejmować racjonalne decyzje – mówi wiadomo.co Borys Budka, poseł Platformy Obywatelskiej, były minister sprawiedliwości.

cysjpgyxcaamol3

Kamila Terpiał: Nie da się już uratować Trybunału Konstytucyjnego?
Borys Budka: Od samego początku PiS dążył do podporządkowania sobie Trybunału. To oczywiste dla każdego, kto zna wizję państwa Jarosława Kaczyńskiego. Gdy zdobył władzę, wydaje mu się, że może robić wszystko bez względu na przepisy konstytucji. Atak na Trybunał Konstytucyjny, który ma miejsce już dokładnie od roku, był tylko po to, by zablokować Trybunał, a po odejściu prof. Rzeplińskiego zagwarantować, że nowym prezesem będzie osoba wybrana przez obecną większość parlamentarną.

Do tego prowadzą ostatnie dwa projekty ustaw? Jeden zostanie przyjęty na tym posiedzeniu, drugi zapewne na kolejnym.
Tak, te ustawy właśnie temu służą. Hipokryzja PiS polega na tym, że przez rok wmawiano obywatelom, że kolejne ustawy mają coś uzdrowić.

cyqej8jxaael3rb

PiS tak boi się obywateli, że na wniosek Błaszczaka ogranicza prawo do demonstracji.

cyrhoyyweaatzws

Waldemar Mystkowski pisze o ostatnim posiedzeniu Sejmu i obecności na nim prof. Rzeplińskiego.

cyq4wdvxuaepftj

Posłowie PiS mają nie tylko przygotowane wcześniej „mowy własne” w postaci tzw. komunikatów dnia. Polegają one na tym, że z centrali na Nowogrodzkiej podwładni partyjni prezesa Kaczyńskiego dostają ściągi, co maja mówić na bieżące tematy własnymi słowami.

Później my widzowie dziwimy się, że wszyscy mówią zdania identycznie napisane bez zająknięcia. W PiS mówi się pismem PiS. Ale też mają przygotowane hasła do wystąpień grupowych. W tym są nawet lepsi niż w komunikatach dnia. Nie powinno to dziwić, bo uczestnicząc obowiązkowo w miesięcznicach smoleńskich, wytrenowali kilka fraz prostych do skandowania.

(„DOBRA ZMIANA” WIE NAJLEPIEJ)

cyrpzawxaaaa8tz

Taką frazą jest: „Precz z komuną”. Pisowcy widząc niepisowców krzyczą „Precz z komuną”. Wśród pisowców jest nawet taki, który krzyczy w imieniu grupy, a jest nim osławiony Stanisław Piotrowicz. Już chciałem napisać „prokurator Piotrowicz”, tak jak powiedział jeden z polityków Platformy Obywatelskiej, na co zwrócił mu uwagę marszałek Sejmu Marek Kuchciński, że Piotrowicz jest posłem. Krzysztof Brejza więc się zrewanżował i przyniósł do Sejmu powiększone faksymile z podpisem Piotrowicza pod aktem oskarżycielskim z czasów stanu wojennego. Jak byk stało, iż prokurator Piotrowicz oskarżył członka nielegalnej wówczas „Solidarności”.

Czy Kuchciński zwróci uwagę jakiemuś posłowi PiS, aby prezesa PiS nie nazywał premierem, a tylko zwykłym posłem? Lecz to „Precz z komuną” mogloby być ciekawym pretekstem do pracy z psychologii społecznej, bowiem możliwe, że odsetek komunistów w partii Kaczyńskiego jest większy niż w partii postkomunistycznej SLD. Lecz ci ostatni nie weszli do Sejmu i PiS w dwójnasób to nadrabia.

W piątek zawitał w Sejmie szef Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński, człowiek-instytucja, solidny jak mało kto. Odchodzi z TK 19 grudnia, a mimo to przyszedł do izby ustawodawczej, aby przyglądnąć się głosowaniu nad kolejnym aktem demolki, nad ustawą o organizacji i trybie postępowania przed TK. Krótko pisząc, ustawa ma unieważnić wybór trzech kandydatów na prezesa TK, którzy zostali wybrani przy braku kworum (uczestniczyło 9 sędziów, a powinno być 10), ponieważ 3 pisowskich sędziów dopadła zbiorowa zaraza i poszli na L4.

Na obecność Rzeplińskiego w Sejmie zwrócił uwagę były minister sprawiedliwości z Platformy Obywatelskiej Borys Budka podpowiadając litościowie marszałkowi Kuchcińskiemu, iż zwykle taką osobistość wita gospodarz Sejmu, czyli on sam. Rzepliński od posłów PO otrzymał brawa, a od PiS owe tutaj analizowane przeze mnie „Precz z komuną”. Możliwe że najgłośniej krzyczał komunista (były?) Piotrowicz, freudowska postać z syndromem zaparcia, samozaprzeczenia. Zdałby się do niego jakiś Gogol, który pisał o podobnej sytuacji: „Jeden tam tylko jest porządny człowiek: prokurator; ale i ten, prawdę mówiąc, świnia.”

Refleksjami nie tylko o tym pobycie w Sejmie, ale co czeka Trybunał Konstytucyjny po 19 grudnia, prof. Rzepliński podzielił się w TVN24 w programie „Piaskiem po oczach”. I co nas czeka zapytał zatroskany Konrad Piasecki, usłyszał on i wszyscy widzowie:

Nie będzie to apokalipsa. Ma pan niedobre mniemanie o sędziach. Konstytucja powierza kierowanie TK wiceprezesowi. Sędzią Przyłębska będzie na 100% niekonstytucyjna. Skład sądu musi być zgodny z Konstytucją, ktoś kto został wybrany niezgodnie z Konstytucji, to jego udział będzie kontestowany. Nie tylko w Polsce, ale też w Strasburgu czy Luksemburgu.”

(CZY TAKA MA BYĆ POLSKA? KARK W MASCE Z CHRZANOWA)

cyq3g4jxaaaoqnp

W tych kilku zdaniach jest jakby testament prof. Rzeplińskiego. Kaczyńskiemu nie uda się tak łatwo zdeptać Konstytucji RP i wprowadzić zamiast jej swoją wolę, czyli bezprawie. Jeśli TK – dalej mówił Rzepliński – „stanie się prywatną radą konsultacyjną przy centralnym ośrodku politycznym to przegramy wszyscy. Może to się skończyć fatalnie dla rządów prawa i demokracji w Polsce”.

Brak prawa i demokracji w kraju byłby formą autorytaryzmu, reżimu, satrapii, które dla posłów PiS najbardziej znane są pod postacią komuny. Nawet w tej kwestii zachowują się klasycznie. Złodziej złapany na gorącym uczynku krzyczy: Łapać złodzieja! I ucieka w przeciwną stronę niż goniący złodzieja, tak PiS skandując „Precz z komuną” zdażą do tego, co jest tej partii najbliższe – do komuny.

cyrzwufxaaa9brp

I JAKOŚ NAS TO NIE DZIWI.

cysajllxuaq4_ox

TAKA PRAWDA.

cytc95wxcaaxahv

W Polsce szykowany jest najgorszy scenariusz, włącznie z użyciem pałki, jako argumentu. To nie będzie Polska, to będzie Pislandia.

Wybitny prawnik prof. Adam Strzembosz, były pierwszy prezes Sądu Najwyższego jest ogromnie zdziwiony:

manifestowanie

– Nigdy w swojej karierze nie spotkałem się z takimi określeniami w stosunku do SN. Można było nie zgadzać się z określonymi orzeczeniami, ale manifestować pogardy do sądu, nikomu nie przychodziło do głowy, nawet do głów bardzo totalitarnych.

gazeta.tv/plej >>>

Rzecznik klubu PiS Beata Mazurek to typowa katoliczka, która żywi się nienawiścią. To ona najwybitniejszych prawników z Sądu Najwyższego nazwała zespołem kolesi.

zaNazwanie

Dla Mazurek ważny jest Kościół i jego nauki. W poprzedniej kadencji Sejmu należała do zespołu członków i sympatyków Ruchu Światło-Życie, Akcji Katolickiej oraz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich. Zespół organizował spotkania z ks. Dariuszem Oko pod hasłem „ideologia gender – zagrożenie demokracji”, w obronie TV Trwam, wydawał stanowiska w sprawie usuwania krzyży ze ścian uczelni wyższych czy potępiające bezczeszczenie obrazu na Jasnej Górze.

Mazurek nie omija uroczystości organizowanych przez toruńskiego redemptorystę. Na 23. urodzinach Radia Maryja w pierwszym szeregu śpiewała z politykami PiS, trzymając się za ręce.

Były prezydent Bronisław Komorowski też rozkłada ręce. PiS jak szaracza niszczy wszystko.

komorowski

PAWEŁ WROŃSKI: W apelu podpisanym przez trzech prezydentów, działaczy politycznych oraz działaczy „Solidarności” wezwali panowie społeczeństwo do kierowania się porządkiem prawnym wynikającym z konstytucji. Oskarżacie w nim obóz rządzący o łamanie prawa, uzurpację. Pojawiają się komentarze, że to wichrzycielstwo, namawianie do nieposłuszeństwa.

BRONISŁAW KOMOROWSKI: To wezwanie do społeczeństwa, ale też dramatyczne wołanie do władzy, aby cofnęła się, by zeszła ze złej drogi, która będzie prowadziła do dwoistości prawa. Prezydent, premier, ministrowie składali przyrzeczenie na konstytucję, powinni jej przestrzegać. Władza, która wygrała wybory, ma prawo do zmian, ale może się poruszać w ramach systemu, którego fundamentem jest konstytucja. Jest w niej zapisane, że wątpliwości co do tego, co jest zgodne, a co nie, rozstrzyga Trybunał Konstytucyjny. I to powinien być punkt odniesienia. Nie jest to przecież tylko nasza opinia, ale najważniejszych gremiów prawniczych, najważniejszych wydziałów prawa.

Premier Beata Szydło mówi, że „ci panowie” – to jest autorzy apelu – twierdzą, że „demokracja to oni” oraz, że nie przyjmują do wiadomości wyników demokratycznych wyborów, w których Polacy powierzyli rządy PiS.

– Wolałbym, aby premier opublikowała wyrok Trybunału z 9 marca, do czego jest zobowiązana. To byłby najlepszy dowód, że prawa przestrzega. Wolałbym, aby każda władza w Polsce licytowała się nie na łamanie, ale przestrzeganie prawa i konstytucji. Nikt nie kwestionuje faktu, że PiS wybory wygrał. Nikt nie twierdzi, że zostały sfałszowane, tak jak to w przeszłości czynił lider PiS Jarosław Kaczyński.

kornelMOrawiecki

A Kornel Morawiecki nigdy nie grzeszzył rozumem w kwestii kultury, wiedzy politycznej, socjologicznej, jest zwykłym neptekiem. Nieukiem. Takie beztalencia, durnie, zasiadają w Sejmie.

Dzisiaj Morawiecki ma umysł komucha. Pieprzy od rzeczy. Zarzuca innym to, czym sam się stał. Powielił się, jako komunista. Groteska, ironia historii.

pisWybrało

Klasyfikacja Beat:

głupia

 

Oto najciekawsze momenty manifestacji KOD w Warszawie, na którą przybyło 50 tys. ludzi.

Postulaty protestujących: przyjęcie ślubowania od 3 sędziów, opublikowanie wyroku i wycofanie się ze zmian w TK

Przyjęcie przez prezydenta ślubowania od 3 sędziów TK, opublikowanie wyroku TK z tego tygodnia oraz wycofanie się ze zmian w Trybunale, czyli m.in. odstąpienie od zasady, że sąd konstytucyjny musi rozpatrywać sprawy według kolejności wpływu – to najważniejsze postulaty z dzisiejszej manifestacji Nowoczesnej, w której udział wzięli także politycy PO, lewicy oraz KOD.

myObywatele

Ryszard Petru na manifestacji przed Trybunałem Konstytucyjnym:

„My nie chcemy Majdanu, my chcemy normalności i dlatego protestujemy w sposób pokojowy. Prosimy PIS, aby nie nazywał nas zdrajcami, nie mówił, że nie jesteśmy narodem. My chcemy pokazać, że Polska może być normalnym krajem, gdzie są przestrzegane podstawowe prawa. Przed laty Polacy demonstrowali, żeby zmienić ustrój, teraz po to, by nam nagle ustroju nie zmienili. Dotychczas obowiązywał ustrój rządów prawa. Niestety w sytuacji, kiedy nie jest publikowany wyrok TK, to są już rządy siły”

„Jesteśmy otwarci na rozmowę”

„Dzisiaj otrzymujemy informację, że rząd mówi, że nie publikuje wyroku i chce rozmawiać. Mówią o kompromisie, ale jak szukać kompromisu między publikowaniem a niepublikowaniem? No trudno. Nie można trochę opublikować. Prośba taka: opublikujcie wyrok, zastosujcie się do tego, co powiedział TK. Jesteśmy otwarci na rozmowę. Jak widać, jesteśmy tutaj ponad podziałami. Bez względu na to, jakie mamy poglądy, w kwestiach fundamentalnych jesteśmy razem i będziemy razem”

– Wielkość człowieka poznaje się po tym, czy umie przyznać się do błędów. Mali ludzie do błędów się nie przyznają. Mali ludzie, którym żądza władzy opanowała umysły. Mamy też apel do tych osób, które popierają PiS, i którzy są posłami PiS-u o taką refleksję: gdzie jest dzisiaj Polska? – mówił dalej Petru.

Lider Nowoczesnej dodał, że będą protestować do skutku, w różnych formach.

petruMali

Barbara Nowacka:

„My chcemy toczyć ze sobą spór, tak, jak tu stoimy – od lewa do centrum, także z ludźmi z prawej stronie. Ale chcemy to zrobić w ramach porządku konstytucyjnego, który dzisiejsza władza łamie. Nie ma na to zgody. Dziś ta rozmowa jest niemożliwa. PiS nie chce opublikować wyroku TK. Nawołują do dialogu, ale jaki to dialog? My chcemy dialogu, ale w ramach prawa, tylko i wyłącznie w ramach porządku prawnego. I to przyszliśmy dziś powiedzieć. Bo Polska jest tutaj, ale tutaj – czyli w naszych sercach”

Jak dodała:

„Chciałam, tu z tego miejsca zwrócić się do posła Jarosława Kaczyńskiego: pośle, nie łam kręgosłupów pani Szydło i prezydentowi Dudzie. Nie zmuszaj lojalnych sobie ludzi, by byli zagrożeni TK. Największe świństwo, które można zrobić lojalnym sobie ludziom, to ich zniszczyć. Panie pośle, daj im działać zgodnie z prawem”

nowacka

Borys Budka (PO) w trakcie demonstracji pod TK:

„Pamiętajcie, że nikt nie może zawłaszczyć sobie barw biało-czerwonych. TK jest jedynym organem w Polsce, na którego nie ma wpływu prezes, prezydent, premier. Dlaczego? Bo sądy są niezależne. To podstawa naszego ustroju. Dlatego tu jesteśmy – by wspólnie bronić TK, bronić naszych praw przed tym, co może się stać. Nie damy zawłaszczyć Polski. Posłużę się na koniec parafrazę Ernesta Hemingwaya: Panie prezesie, być może Polaków można zniszczyć, ale nie można pokonać. Jesteśmy razem”

budka

#RządziePublikuj – PO uruchamia nową akcję w internecie

rządziePublikuj

 

Platforma zachęca do wysyłania maili do Kancelarii Premiera z apelem o publikację tegotygodniowego wyroku Trybunału Konstytucyjnego. To nowa akcja największej partii opozycyjnej, promowana w mediach społecznościowych pod hashtagiem #RządziePublikuj.

Na uruchomionej właśnie stronie internetowej można wysłać gotowego e-maila do KPRM z takim właśnie apelem. Jak argumentuje Platforma:

„Rząd PiS po raz kolejny lekceważy Konstytucję RP i wbrew prawu nie chce opublikować wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który zmiażdżył PiS-owską ustawę „naprawczą”. Domagamy się publikacji wyroku i przestrzegania prawa przez rząd – Rozpoczynamy akcję #RządziePublikuj!”

Za: 300polityka.pl