Posts Tagged ‘czarny protest’

po-czarnym

KOMUNA WRÓCIŁA, W NAJBARDZIEJ OBRZYDLIWEJ FORMIE…

c4s3ltewqaeof1t

Leszek Jażdżewski, naczelny „Liberte!”, pisze w „Wyborczej” o Kaczyńskim, który niepoprzez Tuska. PiS, z gębą pełną frazesów o narodowej lojalności, robi wszystko, żeby utrącić Polaka? To zdrada własnej ideologii.

pis-zdradza

„Niezbędne, bardzo pilne, ciepłe gratulacje od naszych najwyższych władz” – tak dyplomaci PRL doradzali Warszawie tuż po wyborze Karola Wojtyły na papieża, licząc, że można ten fakt wyzyskać dla własnych celów.

Komunistów zainstalowano w Polsce radzieckimi bagnetami. Byli ideologicznie wrodzy Kościołowi katolickiemu, przed „Solidarnością” jedynej niezależnej instytucji, która miała realny wpływ w kraju. Wybór Polaka na Stolicę Piotrową był dla nich szokiem; rozumieli, jakie to może mieć konsekwencje. Ale też rozumieli, że w pewnych sytuacjach trzeba robić dobrą minę do złej gry, że nie można dyskredytować rodaka, nawet jeśli zostaje głową najważniejszej nieprzyjaznej instytucji.

Obecnych demokratycznie wybranych władz, które odmawiają poparcia Polakowi kandydującemu na szefa Rady Europejskiej, nie stać nawet na taką deklaratywną i nieszczerą lojalność.

PiS, które ma manię sprawdzania, kto jest lojalny wobec Polski, właśnie przekracza granicę nielojalności wobec własnego państwa, kiedy jako jedyny rząd Unii nie udziela poparcia Polakowi na jedno z trzech najważniejszych stanowisk w Europie. Więcej – robi wszystko, żeby Polaka na tym stanowisku utrącić.

Miałoby to jeszcze sens, gdyby zamiast Tuska można było ulokować innego kandydata, który równie twardo przeciwstawiałby się Unii różnych prędkości, reprezentowałby niewrażliwość Europy Środkowej na problem uchodźców. Ale to nie wchodzi w grę. W takiej sytuacji sprzeciw wobec kandydatury oznacza skrajną nielojalność wobec ponadpartyjnych interesów i racji stanu, która nakazuje utrzymać Polskę przynajmniej na obrzeżach głównego nurtu polityki europejskiej. Szczególnie w tak niebezpiecznych czasach.

Próba zablokowania Tuska wbrew stanowisku innych europejskich stolic tylko ze względu na fobię Jarosława Kaczyńskiego jest – po pierwsze – sprzeczna z polskim interesem narodowym, a po drugie – stoi na antypodach doktryny popierania i promowania polskości bez względu na okoliczności.

Można sobie wyobrazić, że okoniem staje lewica przedkładająca uniwersalne wartości nad narodową przynależność. Można sobie wyobrazić, że to polscy zwolennicy eurofederalizmu wspierają kandydata, który obieca im Stany Zjednoczone Europy, niezależnie od jego pochodzenia. Ale że to PiS, stawiający naród na piedestale, z gębą pełną frazesów o narodowej lojalności, nie udziela Polakowi jednoznacznego poparcia, tylko robi wszystko, żeby go utrącić? To zdrada własnej ideologii czy raczej dowód na to, jak przedmiotowo Jarosław Kaczyński traktuje lojalność wobec wspólnoty.

Ma ją tylko wobec siebie i partyjnych kolegów.

c4s1zejwyaaayog

Waldemar Mystkowski pisze o Kaczyńskim, który radzi frankowiczom: radźcie sobie sami.

genialnosc

Genialność Jarosława Kaczyńskiego jest nieobliczalna. Coś powie – bo nie zrobi, Kaczyński jeszcze niczego nie zrobił, nawet nie wstał w porę na stan wojenny – efekty jakieś są. Istny Kopernik, który ogłaszając „O obrotach sfer niebieskich”, zachwiał wiarę w wiarę.

Ale tak geniusze mają, czego ich umysł nie dotknie, przewracają. Właśnie Kaczyński ogłosił swoją kopernikańską teorię o frankowiczach: „Radźcie sobie sami”. Weźcie sprawy w swojej ręce, rząd nie podejmie żadnych działań w sprawie kredytów we frankach, bowiem uderzą w polski system bankowy.

Czy Kaczynski zachwieje wiarę w Andrzeja Dudę i Beatę Szydło? Duda w trakcie kampanii prezydenckiej ze swoją nonszalancją wobec realności, ogłosił, że „jak to nie można, kiedy można”: „Kredyty mogłyby być przewalutowane według kursu, po jakim były brane”.

A Beata Szydło stojąc na tle ruin fabryki nici w Nowej Soli – acz nie jestem pewien, czy akurat tam to było – przyklaskiwała Dudzie. Gdyby stanęła przy nowej fabryce nici w tym samym mieście, może by nie przyklaskiwała, a Duda poszedłby po rozum do głowy i ogłosił, iż nie można, bo nie zgadza się z rozumem.

A tak elektorat uwierzył we wiarę PiS, w niemożliwość i mamy w kraju to, co mamy. Coraz większe bezprawie i zbliżający się upadek.

Mateusz Morawiecki może tylko pluć sobie w brodę, że nie pozostał prezesem Banku Zachodniego WBK do czasu ogłoszenia teorii o frankach Kaczyńskiego, iż „rząd nie podejmie żadnych działań w sprawie kredytów we frankach”, albowiem akcje banków wystrzeliły w górę.

Właściciel Banku ZachodniegoWBK  hiszpańska grupa finansowa Santander mogłaby Morawieckiemu podnieść uposażenie z dwóch milionów na trzy (acz zaznaczam, że nie wiem, ile milionów zarabiał jako prezes banku).

Istnieje jeszcze możliwość – ale to przypuszczenie godne Macierewicza – że w ten sposób Kaczyńskiego geniusz zadziałał na rzecz banksterów. Jest z nimi w zmowie.

Ryszard Petru zdaje się nie rozumie genialności Kaczyńskiego: „Okłamywali w kampanii wyborczej zarówno Duda jak i Szydło , obiecywali że to jest możliwe, mówili że na to są pieniądze, a dzisiaj Kaczyński rakiem się wycofuje. Ta propozycja nigdy nie była realna, albo kłamali wiedząc o tym, albo zupełnie nie mieli wiedzy”.

Ależ liderze partii Nowoczesna, tak jest z geniuszami, nie znają się, a przewracają. Kopernik miał w papierach zawód wykonywany kanonik, a zachwiał wiarę w Kościół, bo stanął po stronie prawdy. Tak samo Kaczyński, zachwiał wiarę w Szydło i Dudę, i stanął po stronie prawdy politycznej, bo prezydent i premier to w jego rękach marionetki.

Co to wróży? Śmiem twierdzić, że Kaczyński nie oglosi się prezydentem, bo na drodze stanie prawo (ale z Kaczyńskim nic nie wiadomo), może jednak ogłosić się premierem. I o taki przewrót chodzi, a może nawet o wewnętrzny pucz pisowski. Kaczyński ma siłę sprawczą, banki kulały, nagle dobrze prosperują. Polska gospodarka ma się źle, prezes ogłosi teorię gospodarczą i w kraju zapanuje dobrobyt.

c4p_v4awyaa2thy

Kleofas Wieniawa pisze o dorocznym „expose” Waszczykowskiego.

waszczykowski

Nie jest winą Witolda Waszczykowskiego, iż nie ma żadnej wizji Polski w Unii Europejskiej i w świecie zachodnim. Jest tylko podwykonawcą woli Jarosława Kaczynskiego, którego zainteresowanie Europą ogranicza się do zreformowania UE w ten sposób, aby nikt nie wtrącał mu się w rozmontowywanie demokracji w Polsce.

Waszczykowski przedstawił naręcze frazesów, których wartość polityczna i intelektualna jest żadna. Widać, iż polityka zagraniczna odbija się od jednej bandy do drugiej. Tracimy sojuszników w Europie, choć Niemcy deklarują bliską współpracę, lecz rozbije się to zawsze z powodu niszczenia jakości życia publicznego w Polsce.

Dyplomacja nasza nie wypracowała żadnej koncepcji, aby pomieścić się między krytykowaną przez Donalda Trumpa Unią Europejską a nowym podziałem strefy wpływów, do czego może dojść.

Waszczykowski co prawda nie popełnił gaf w rodzaju kulturowego kanibalizmu – ten biedny człowiek nie rozumie niczego z nowoczesności- ale dostał typowej dla PiS histerii, iż opozycja dlatego krytykuje, bo nie pogodziła się z porażką wyborczą.

Typowa niezdolność do dialogu, a to dlatego, że nie chce się dialogu. Ludzie pokroju Waszczykowskiego wychodzą, gdy mówi się o nich krytycznie, albo w ogóle nie przychodzą, jak Kaczyński.

Polska miałaby większą siłę przekonywania w Europie niż na to zasługuje, gdyby potrafiła wykorzystać stanowisko Donalda Tuska (który zaszedł najwyżej w historii). Tracić taką okazję mogą tylko najwięksi nieudacznicy, a niestety do takich Korybnutów Wisniowieckich należy Kaczyński

Za tę nieudolność PiS zapłacimy dużą cenę. Oby nie była to katastrofa smoleńska w skali ogolnopolskiej.

c4lrn9wwyac7fsr

>>>

Reklamy

cvjxl6lw8aqjxpf

Kto w głównej mierze przyczynić się do takich aberracji bankowych, jak Amber Gold i SKOK?

PiS.

Posłowie Stanisław Pięta i Marek Suski, razem z całym klubem PiS, odrzucili w 2006 r. przepisy umożliwiające państwową kontrolę instytucji parabankowych. Brak tej kontroli umożliwił działanie firmie Amber Gold. Dziś obaj posłowie zasiadają w komisji śledzącej aferę Amber Gold.

czy

Członek tej komisji Krzysztof Brejza (PO) stawia tezę: PiS, sprzeciwiając się objęciu kontrolą innych instytucji finansowych niż banki, chciał chronić SKOK-i, ale przy okazji ułatwił działanie aferzystom m.in. z Amber Gold. – Komisja powinna przesłuchać władze ówczesnego klubu PiS oraz urzędników Ministerstwa Finansów i zapytać, dlaczego przyjęli takie stanowisko – mówi „Wyborczej” Brejza.Przypomnijmy sprawę.

Połowa lipca 2006 r. Rządzi koalicja PiS-Samoobrona-LPR. Na posiedzeniu sejmowej komisji finansów publicznych posłowie rozpatrują projekt ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym. Dyskutują, czy objęcie kontrolą Komisji Nadzoru Finansowego samych banków jest wystarczającym zabezpieczeniem rynku. Pada pytanie: co z instytucjami, które formalnie nie są bankami, ale prowadzą działalność bankową lub parabankową?

Prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz argumentuje, że jeśli nadzór obejmie tylko banki, to pomiędzy nimi a pozostałymi instytucjami rynku finansowego zapanuje nierówność, więc sama ustawa nie będzie skuteczna. Popiera go klub PO. Proponuje, by kontrolą objęte były również Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe oraz „inne instytucje finansowe”. Platforma składa w tej sprawie dwie poprawki do ustawy.

Protestuje prezes i założyciel SKOK-ów Grzegorz Bierecki (dziś senator z listy PiS). – Kasy świetnie prosperują i są samodzielnymi instytucjami finansowymi. Gdyby przyjąć tę poprawkę, Sejm byłby jedynym parlamentem na świecie, który uznałby spółdzielcze kasy za banki – mówi.

(NIE WOLNO NAM ZAPOMINAĆ, DZIĘKI KOMU MAMY DZIŚ DEMOKRACJĘ. SZANUJMY GO I DOCEŃMY, ŻE NIE JEST DZIŚ OBOJĘTNY NA NISZCZENIE POLSKI PRZEZ PiS.)

cvmo9y0xyaauzth

Biereckiemu odpowiada Maria Pasło-Wiśniewska (PO, b. prezes PKO SA). Argumentuje, że objęcie SKOK-ów nadzorem i uznanie ich za instytucję bankową chroni oszczędności klientów kas w razie kryzysu. Po latach okazało się, że miała rację. Dziś Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłacił już 5,5 mld zł klientom upadających SKOK-ów.

Głos zabiera Jarosław Pietras, sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów: – Kwestia SKOK-ów jest ważna, ale rząd jest przeciwny wprowadzeniu tej poprawki do ustawy. Takie samo stanowisko wyrażamy wobec drugiej poprawki, która rozszerza nadzór na inne instytucje finansowe – mówi Pietras.

Ostatecznie los poprawek rozstrzygnął Sejm. Obie przepadły: „za” nadzorem dla SKOK-ów i parabanków była mniejszość, czyli kluby PO, SLD i PSL; „przeciw”, zachowując pełną dyscyplinę, całe kluby PiS, LPR i Samoobrona.

Sprawa nadzoru nad SKOK-ami i parabankami upadła na sześć lat. W 2008 r. Platforma, po objęciu władzy, przeforsowała kontrolę SKOK-ów. Wątpliwości miał jednak prezydent Lech Kaczyński i odesłał ustawę o nadzorze nad SKOK-ami do Trybunału Konstytucyjnego (Kaczyńskiego reprezentował w tej sprawie obecny prezydent Andrzej Duda). W 2009 r. TK nie podzielił zastrzeżeń prezydenta, ale SKOK-i objęto nadzorem dopiero w 2012 r.

Jeszcze gorzej było z „innymi instytucjami finansowymi”. Ich działalność ograniczyła dopiero ustawa parabankowa z 2014 r., uchwalona dwa lata po upadku Amber Gold.

Krzysztof Brejza rozważa dziś wezwanie na świadków posłów, którzy głosowali przeciwko poprawkom, a więc także swoich dwóch kolegów z komisji. Gdyby doszło do takiego przesłuchania, Pięta i Suski musieliby zrezygnować z prac w komisji, bo kodeks postępowania karnego (który reguluje prace komisji) wyklucza, by prowadzący postępowanie posłowie mogli być jednocześnie świadkami.

cvhjswrwcaagyoo

Fragment bardzo ciekawego wywiadu z Jerzym Stuhrem w najnowszym

cvgughgwaaapvj5

Włodzimierz Cimoszewicz o ekshumacjach ofiar smoleńskich:

cimoszewicz

„Jeżeli rodziny ofiar mają wątpliwości co do prawidłowej identyfikacji pochowanych ich krewnych, to mają prawo wnieść o ekshumację i sprawdzenie. We wszystkich pozostałych przypadkach osobiście uważam to za rodzaj moralnego barbarzyństwa ze strony prokuratury. Twierdzenie, że takie prawo obowiązuje jest tylko kpiną z setek ludzi, ich najgłębszych, uzasadnionych uczuć. Prokuratorzy zachowują się tchórzliwie wobec polityków, nie mówiąc politykom jednej prostej prawdy: tutaj nie ma najmniejszych śladów na to, że katastrofa przebiegła z innych powodów i w inny sposób niż zostało to ustalone. Będą więc wykopywali szczątki tych nieszczęsnych ofiar tylko po to, żeby szukać czegoś, czego nie znajdą. Będą potem robili sensację z jakiś trzeciorzędnych kwestii, które nie będą miały żadnego związku z katastrofą”.

I o Dudzie:

„Jestem szczerze i głęboko zmartwiony tym, że każdego dnia z ust prezydenta padają niemądre słowa, często będące oskarżeniami. To wszystko świadczy o braku chęci, być może umiejętności, do autorefleksji. To również świadczy o pyszałkowatości, o przekonaniu o własnej nieomylności”.

cvjsg_cwaaaoaqc

Oraz Macierewiczu:

„Można odnieść wrażenie, że minister Macierewicz nie pamięta, że jest ministrem obrony i że to do czegoś zobowiązuje – do odpowiedzialności za słowo, działanie, decyzje. Mamy sytuację, jeśli chodzi o bezpieczeństwo Europy i Polski, gorszą niż wcześniej. Ta sytuacja wymaga większej współpracy sojuszniczej, lojalności, odpowiedzialności, powagi. W moim przekonaniu minister swoimi działaniami szkodzi Polsce i bezpieczeństwu Polski”.

Sasin nawet języka polskiego nie zna. Ale mógłby pozować ze szpadlem.

cviio4rwiaawmqw

Mateusz Kijowski o roku rządów PiS: Suwerenek cofa czas

Właśnie mija pierwsza rocznica wyborów parlamentarnych 2015 roku. Nie sposób nie przypomnieć najważniejszego chyba hasła używanego w tamtej kampanii: „Pamiętaj! 25 października 2015 cofamy czas o godzinę, nie o 40 lat.” Niestety, nie udało się…

cvkzgakwiaeuxpm

Już w pierwszych dniach po wyborach było widać, że cofamy czas. Odwoływanie uchwał Sejmu poprzedniej kadencji, to był HIT. Dlaczego się ograniczać? Można by przecież wszystkie „reformy” prowadzić w tym samym trybie.

Podporządkowanie mediów publicznych rządzącej partii?Wystarczyłoby odwołać kilka decyzji z ostatnich 27 lat – wycofać jakieś ustawy, rozporządzenia, decyzje.
Służba cywilna bezpartyjna i profesjonalna? A cóż to za nowinka? Komu to potrzebne? Trzeba się wycofać. Kiedyś tak nie było.

Prokuratura podporządkowana władzy politycznej i umożliwienie politycznie motywowanych śledztw? Do tego umożliwienie karania prokuratorów za niezależność i szacunek dla prawa zamiast uległości wobec przełożonych? Ale to proste! Trzeba tylko unieważnić kilka niepotrzebnych aktów prawnych.

Nieograniczona inwigilacja obywateli? Ależ co za problem! Prawa człowieka też można unieważnić. W końcu nie zawsze obowiązywały. A nawet kiedy mieliśmy oficjalnie ratyfikowane konwencje, nie udostępnialiśmy ich treści obywatelom, żeby nie wyobrażali sobie zbyt wiele. Tak czy inaczej należało cofnąć ratyfikację. Tak byłoby skuteczniej i szybciej.

Prawo własności? Żeby każdy mógł sprzedać własną ziemię rolną czy lasy komu zechce? A po co to? Kiedyś potrzebne było wykształcenie rolnicze. Warto to przywrócić. Tylko kilka unieważnień i jesteśmy w domu. No, trzeba tylko pamiętać o ważnym wyjątku – kościół może więcej.

Wolność do gromadzenia się i zrzeszania? Prawo do prywatności, do wolności i do nietykalności? Wolność wyznania i poglądów? Wolność przemieszczania? Prawo do ochrony danych osobowych? Do informacji publicznej? Do obrony i nietykalności? Do rzetelnego procesu? Zachowania tożsamości i języka narodowego dla mniejszości?

(BRAWO WAŁĘSA! JAK NAJWIĘCEJ AUTORYTETÓW POWINNO WSPIERAĆ OPOZYCJĘ. NIE WOLNO BIERNIE PATRZEĆ, JAK PiS NISZCZY DEMOKRACJĘ I JEJ OBROŃCÓW.)

cvmx1qqwaaa7uqx

To się wszystko da odwołać. Trzeba tylko wycofać nieodpowiedzialne i niegodne decyzje Sejmów poprzednich kadencji. Właściwie to po prostu trzeba cofnąć czas. Tylko czy 40 lat wystarczy? 40 lat temu kierunek zmian już był wytyczony. Było po Poznaniu, a potem Radomiu, Ursusie, Płocku. Działał już KOR. Czy 40 lat wystarczy? Z drugiej strony 40 lat temu wpisano do Konstytucji PRL przewodnią rolę partii. Chyba nie warto by cofać się wcześniej, bo taki zapis jest całkiem praktyczny.

Suweren to ostatnio często używane słowo. To społeczeństwo czy ktoś sprawujący najwyższą władzę w jego imieniu?
Na Prawo i Sprawiedliwość (trzeba by tych słów używać w cudzysłowie)głosowało 18,5% uprawnionych do głosowania. Niecałe 51% uprawnionych w ogóle poszło do urn. Podjęli decyzję za całego suwerena. Ale czy chcieli cofania czasu? Czy to, co robi dzisiaj suwerenek to realizacja ich marzeń i aspiracji?
Suwerenek czyli ktoś, kto głosami mniejszości rości sobie prawo decydowania o nas wszystkich.
Czy Polacy na to pozwolą? Paradne. Żeby nie powiedzieć – żałosne…

cvjm7crweaaxifb

Waldemar Mystkowski o wojsku, policji, Błaszczaku i Macierewiczu.

plk-mazgula

O „dobrej zmianie” zaczynają mówić przedstawiciele resortów siłowych. Śląscy policjanci wystosowali list do Beaty Szydło ws. pseudokibiców, czyli kiboli. Zajął w tej sprawie głos Mariusz Błaszczak, wg którego list ten jest natury politycznej. Istny Kubuś Puchatek: „Myślenie nie jest łatwe, ale można do niego się przyzwyczaić”

Czy do Błaszczaka można się przyzwyczaić? Każdy musi sobie na to pytanie odpowiedzieć. Masz w domu kogoś takiego, jak Błaszczak. Czy byś się przyzwyczaił?

To jest jeden resort siłowy, który mówi „dobrej zmianie” – nie tędy droga. Ważniejszy, a na pewno głośniejszy jest resort z ministrem Antonim Macierewiczem. Czy można przyzwyczaić się do Macierewicza, a zwłaszcza do jego Misiewicza? Acz ten ostatni to istny nieuk, jednak postanowił podciągnąć się w nauce w szkole u Rydzyka, która jest odpowiednikiem komuszych kursów markistowsko-leninowskich.

adam-mazgula

Do Macierewicza nie może się przyzwyczaić płk Adam Mazguła, który na wieść, iż przybudówka pisowska ministrowi obrony przyznała tytuł Patrioty Roku 2016, zapytał: „A jakiego państwa?”.

Płk Mazguła udzielił symtomatycznego wywiadu dla portalu naTemat.pl, taki Macierewicz powinien po nim poczuć, iż po plecach chodzą mu ciarki, podobnie prezes PiS, mimo że otoczył się szczelnym kordonem ochroniarzy.

Mazguła mówi o wojsku w kontekście „dobrej zmiany”: „Jak jednak już wcześniej apelowałem, nie może być tak, że demokracja wyłania władzę, która ją zniszczy. Obywatele musza być strażnikami demokracji, jeśli podstawowe mechanizmy jej ochrony zawiodą. Jeśli więc w przyszłości zostaną przez władzę przekroczone kolejne granice, w tym głównie te w atakach na konstytucję, może zdarzyć się różnie.”

adam-mazgula-3

Wojsko zatem miałoby być obrońcą konstytucji. Czyżbyśmy mieli w kraju władzę, jak w republice bananowej, którą może zmieść tylko resort siłowy? Tak było do niedawna w Turcji, ale Erdogan uprzedził wojskowych, inscenizując pucz.

Do Macierewicza przyzwyczaił się Jarosław Kaczyński. Nie łudźmy się, że go pozbędzie się z rządu za D’Amato, caracale, czy za zastęp Misiewiczów. Macierewicz ma misję stworzenia alternatywy wojskowej, gdy zawiodą rzeczywiści wojskowi (a zawiodą, jak zawodzą policjanci). Alternatywą jest Obrona Terytorialna. Tak je określa płk Mazguła: „Te siły nie są związane żadnymi przysięgami, ani żadnymi mechanizmami blokującymi. To w zasadzie luźny związek przeróżnych organizacji paramilitarnych z Antonim Macierewiczem w roli ich zwierzchnika.(…) sama w sobie nie ma większego znaczenia militarnego. Co innego z jej znaczeniem politycznym.”

adam-mazgula-4

Wracamy do punktu wyjścia, tj. do „natury politycznej”. Dobra zmiana nie po to wzięła władzę w demokratycznych procedurach, aby ją oddać, tworzy mechanizmy, które demokrację blokują. Zablokowany został Trybunał Konstytucyjny. Wojsko zostaje pozbawione swojego najważniejszego elementu w czasie pokoju – odstraszania wroga. Bo tym jest rozbrajanie, rezygnacja z caracali.

Chcą nas przyzwyczaić do Błaszczaka i Macierewicza. I przede wszystkim do prezesa. „Demokracja nie może wyłaniać władzy, która ją zniszczy!” Na naszych oczach demokracja jest niszczona, codziennie przybywa nam dowodów. Do tego nie można się też przyzwyczaić.

cvdilwfwyaa24u_

Adam Szostkiewicz zadaje podstwowe pytanie:

Czemu czarne protesty w obronie praw kobiet nie gromadzą się pod siedzibami władz kościelnych? Jak dotąd nie słyszałem o takim przypadku. Ale może jest w tym jakaś logika?

dlaczego

No bo biskupi prawa nie stanowią. Wpływają na prawodawców z ambon, a częściej zakulisowo. Pośrednio przez katolickie ruchy, zrzeszenia, instytucje, media. Dobrze umieją się nimi posługiwać, osiągają sukcesy. Ale w parlamencie nie zasiadają. Prawo stanowią posłowie i senatorowie, w konsultacji albo bez konsultacji, z zainteresowanymi środowiskami.

I słusznie protesty odbywają się przed Sejmem, instytucjami państwa czy siedzibami partii dążącymi do całkowitego zakazu legalnej aborcji.

(MAMY DOŚĆ)

cvejhqlusaedj0

Na czarnych protestach słyszymy, że kobiety nie boją się biskupów i polityków. Ale protesty i marsze omijają rezydencje biskupie. Tak jakby istniała jakaś niepisana umowa, żeby tej linii nie przekraczać. Mogą być co najmniej dwa tego powody.

Pierwszy: bo to będzie odebrane jako akcja konfrontacyjna, a tego czarne protesty mogą nie chcieć. Drugi – że osobom organizującym protesty zależy na zachowaniu ich obecnego charakteru. Ponad różnicami światopoglądowymi czy politycznymi.

(MAMY DOŚĆ)

cvejpuousaadugc

Protesty mają moc, gdy są obywatelskie. Gdy gromadzą pod hasłem obrony praw kobiet do podejmowania decyzji, kiedy i czy chcą rodzić dzieci, a nie pod hasłami ideologicznymi, antyreligijnymi. Bo wśród osób popierających czarne protesty są też osoby wierzące. A wielu z nich może wystarczyć zachowanie tzw. kompromisu aborcyjnego.

Ruch czarnych protestów musi wypracować swój kompromis między żądaniem legalnej aborcji z powodów sytuacji życiowej kobiety a żądaniem utrzymania obecnego prawa z trzema wyjątkami od zakazu aborcji. Podstawą mogłaby być właśnie obrona praw kobiet.

Tymczasem mamy rodzaj jednostronnego zawieszenia broni. PiS obawia się społecznych protestów, których nie potrafi propagandowo spacyfikować lub skompromitować. Takim protestem jest ruch w sprawie obrony praw kobiet, zauważony także poza Polską.

(MAMY DOŚĆ)

cvejyumuaae0gmj

Dlatego PiS w zakulisowym przymierzu taktycznym z kierownictwem Kościoła zawiesił sprawę zaostrzenia prawa antyaborcyjnego i zapewnia, że nie ma dziś żadnych planów w tej sprawie. Na jak długo? Zależy to od tego, czy ruch czarnych protestów wygaśnie.

(MAMY DOŚĆ)

cvejb4kueaa8qxu

Przypomnienie artykułu sprzed roku, który przestrzegał przed „dobrą zmianą” I wszystko się sprawdziło.

stawka

Zwycięstwo PiS może zagrozić demokracji. Stanowisko „Wyborczej” wynika z naszej 26-letniej historii i z wartości, które uważamy za najważniejsze. To demokracja parlamentarna, wolny rynek, sprawiedliwość społeczna, integracja europejska, tolerancja światopoglądowa, wolność jednostki i prawa człowieka. Jako spadkobiercy przedsierpniowej opozycji demokratycznej i ruchu „Solidarność” jesteśmy do tych wartości przywiązani.

Kierując się nimi, „Gazeta Wyborcza” w 1989 r. wspierała kandydatów Komitetów Obywatelskich „S” w pierwszych częściowo wolnych wyborach. W imię tych wartości popieraliśmy rząd Tadeusza Mazowieckiego i kandydaturę naszego Pierwszego Premiera na prezydenta oraz – nie bez zastrzeżeń – Lecha Wałęsę przeciwko populiście Stanowi Tymińskiemu. Odrzucając logikę plemienną, wspieraliśmy prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, gdy wprowadzał Polskę do NATO, i premiera Leszka Millera, gdy podpisywał akcesję do Unii Europejskiej.

(MAMY DOŚĆ)

cvejhaouaaa3ywt

W imię tych wartości przeciwstawialiśmy się rządom nacjonalistyczno-populistycznej koalicji PiS, LPR i Samoobrony w latach 2005-07 w głębokim przekonaniu, że narusza ona państwo prawa, wolności obywateli, ład demokratyczny i prymat merytorycznych zasług w awansowaniu ludzi do funkcji publicznych.

Zarazem pochwalaliśmy niektóre przedsięwzięcia prezydenta Lecha Kaczyńskiego: odważną obronę Gruzji zaatakowanej przez Rosję Putina, wsparcie dla demokracji na Ukrainie i pojednania z Ukraińcami oraz wolny od kompleksów dialog polsko-żydowski. Prezydent Kaczyński był patriotą, ale nie nacjonalistą. Docenialiśmy to.

Udzieliliśmy też poparcia Bronisławowi Komorowskiemu w przekonaniu, że jego konkurent Andrzej Duda jako prezydent nie będzie ani arbitrem, ani strażnikiem konstytucji, lecz wykonawcą woli Jarosława Kaczyńskiego. A ewentualne zdobycie przez PiS większości w parlamencie utoruje drogę do recydywy IV RP i „orbanizacji” Polski. Dziś uznajemy to za wielkie zagrożenie dla naszego kraju.

(MAMY DOŚĆ)

cvejl70ueaalt6t

Na podstawie doświadczeń z lat 2005-07 i obecnych deklaracji PiS uważamy bowiem, że partia nie respektuje reguł demokratycznych. Ukrywa swój projekt konstytucji z roku 2010, którym jeszcze niedawno się chwaliła. Nic dziwnego, bo jest to zapowiedź ataku na podstawy państwa prawa.

Dlaczego?

Prawo i Sprawiedliwość zamierza: naruszyć trójpodział władzy; znieść niezawisłość sędziowską; zwasalizować Trybunał Konstytucyjny; odrzeć z uprawnień Rzecznika Praw Obywatelskich; dać prezydentowi władzę rządzenia dekretami i rozwiązania Sejmu, kiedy zechce; ograniczyć inicjatywę ustawodawczą posłów; zakazać poprawek do rządowych projektów ustaw; osłabić ochronę obywateli przed dyskryminacją. Taki oto „pakiet demokratyczny” szykuje nam wszystkim PiS.

(MAMY DOŚĆ)

cvejpizvyaadc4r

Nie koniec na tym. Aksjologia Kościoła katolickiego ma być zapisana w konstytucji, której preambuła zaczynać się będzie słowami „W imię Boga Wszechmogącego”. Oznaczałoby to zniesienie przyjaznego rozdziału „tronu i ołtarza”, bezwzględny zakaz aborcji, koniec ochrony wolności sumienia, zamach na prawa mniejszości. To konstytucja państwa autorytarnego.

Powtarzany przez prezesa PiS slogan „Budapeszt w Warszawie” zapowiada takie jak na Węgrzech Orbána rządy w duchu resentymentu narodowego oraz całkowitą wymianę i upartyjnienie instytucji państwa, TK, KRRiT, NIK, NBP, ABW, CBA itd. Oznacza całkowite podporządkowanie prokuratury władzy politycznej, zawładnięcie mediami publicznymi i próby nałożenia kagańca mediom opozycyjnym oraz możliwe zmiany w ordynacji wyborczej ułatwiające PiS przyszłe zwycięstwa.

Newralgiczne dla bezpieczeństwa państwa i obywateli resorty i instytucje (obrona, sprawy wewnętrzne, służby specjalne) oddano by w ręce ludzi owładniętych obsesją i żądzą zemsty za urojone krzywdy. Wszystko to z wiecowym poparciem ulicy, które Jarosław Kaczyński uznaje za zdrowe zaplecze rządu.

(MAMY DOŚĆ)

cvejvzxukaesc9j

PiS nie jest partią demokratyczną, jest partią wodzowską. Podobnie byłoby z państwem PiS, gdzie całą władzę skupiłby w swoim ręku jeden człowiek w „centralnym ośrodku dyspozycji politycznej”, o którym Kaczyński pisze w swym „Raporcie o stanie Rzeczypospolitej” z 2011 r.

PiS to eurosceptycyzm. Cyniczny i roszczeniowy stosunek do UE grożący samoizolacją Polski i utratą naszej pozycji we Wspólnocie Europejskiej. To egoizm narodowy wyrażający się między innymi rasistowskimi uprzedzeniami wobec uchodźców. To infantylna polityka historyczna polegająca na heroizacji narodu polskiego oraz edukacja kolejnych pokoleń w duchu neoendeckim, gdzie kompleks niższości wobec narodów większych i wyższości wobec narodów mniejszych objawia się narodowo-patriotyczną tromtadracją.

Szkodliwe mity

To wreszcie upaństwowienie mitologii „zamachu smoleńskiego” i oficjalny kult „pierwszego poległego” prezydenta Lecha Kaczyńskiego. A skoro był „zamach”, będzie też polowanie na czarownice. Winni muszą się znaleźć. Zadbają o to pisowska prokuratura i podporządkowane prezydentowi Dudzie sądy. Z jednej strony będą skazani, z drugiej – nowe smoleńskie pomniki. Rozdarcie społeczeństwa, miast się zabliźniać, będzie się pogłębiać.

(MAMY DOŚĆ)

cvej0bxvuaapayr

Wprowadzenie w życie obietnic wyborczych PiS – 500 zł na dziecko, obrona przywilejów branżowych, zwłaszcza trwale nierentownych kopalń, cofnięcie reformy emerytalnej koniecznej z powodu coraz dłuższego życia Polaków – zrujnowałoby finanse publiczne.

Jeśli PiS zdobędzie pełnię władzy, narzuci dyktaturę większości. Bez liczenia się z prawami mniejszości, bez respektu dla ducha i litery prawa. Jeśli PiS wygra wybory, co sugerują sondaże, to partii tej prezydent Duda powierzy formowanie rządu. Dlatego jest dziś polską racją stanu, by wynik PiS i jego potencjalnych koalicjantów był jak najsłabszy. Aby nie tylko nie byli w stanie zmienić konstytucji broniącej praw i wolności obywateli (307 głosów), ale także nie mogli utworzyć większościowego rządu. Innymi słowy, by ani samodzielnie, ani w koalicji (Kukiz?, Korwin?) nie uzyskali ponad 230 mandatów w Sejmie i ponad 50 mandatów w Senacie.

Demokracja nie obroni się przed swoimi wrogami inaczej niż kartą wyborczą.

Nie rekomendujemy naszym Szanownym Czytelnikom głosowania na konkretną partię polityczną. Każdy rozważy to we własnym sumieniu. Rekomendujemy natomiast głosowanie na jedną z tych partii, które szanują polską konstytucję i nie przyłożą ręki do demokratycznego rozmontowania demokracji w stylu Orbána. Naszym zdaniem pięć spośród ośmiu komitetów wyborczych spełnia te kryteria: Nowoczesna, Partia Razem, PO, PSL, ZL (kolejność alfabetyczna).

(MAMY DOŚĆ)

cvej-40usaaa7qh

Im więcej partii wejdzie do parlamentu, tym bardziej zmaleje faworyzujący zwycięzcę efekt metody d’Hondta, za pomocą której przelicza się głosy na mandaty. Dlatego tak ważny jest każdy głos. Daje szansę na przyszły sojusz demokratów.

Wszyscy, którzy odrzucamy hasło PiS „Polska w ruinie” – jako próbę odebrania nam sensu pracy i osiągnięć ostatnich 26 lat – idźmy 25 października na wybory. Oddajmy głos na polską wolność i demokrację, które chroni nasza konstytucja.

(MAMY DOŚĆ)

cvekkmduiaafzgv

Waldemar Mystkowski pisze o Dudzie w Budapeszcie.

(MAMY DOŚĆ)

cvekouwuiaa1mnr

Andrzej Duda na wyjazd do Budapesztu mógł zareagować z ulgą. 60. rocznica rewolucji węgierskiej, a będą tylko on i Viktor Orban. Nikt nie będzie im mieszał. Czy dlatego, że Orban nikogo nie zaprosił? Nie! Dlatego, że Orban nie jest mile widziany przez demokratyczny Zachód.

(MAMY DOŚĆ)

cvekaqpviaactqd

Poza tym otwierał się ogromny margines interpretacji dla Krzysztofa Szczerskiego i Marka Magierowskiego. Zwłaszcza ten pierwszy potrafi wskrzesić z martwych Łazarza, jak to było w USA, gdy Duda w przelocie widział się z Barackiem Obamą w ONZ-cie, a on nazwał ten martwy przelot trzema spotkaniami z prezydentem USA. Czasami Szczerski jest lepszy od Macierewicza.

Nie wiem, jaki walor może mieć dla prezydenta Dudy aspekt, iż Budapeszt został okrzykniety stolicą porno. Odnotowuję to, bo dla mnie jest zaskoczeniem, iż fale Dunaju, a może Balaton, powodują takie rozprzężenie obyczajów seksualnych. Pewnie w tyle głowy mam owe ćwierkanie z Ruchadełkiem leśnym.

(MAMY DOŚĆ)

cvekhvauaaaesf1

Duda przemówił w Budapeszcie, Duda lubi mówić. Napisawszy to, cyknąłem się. A może – nie. Przemówienia Dudy są tak okrągłe, iż wystarczy zamienić w nich kilka rzeczowników, aby celowały w kontekst i mogłyby być przemówieniami na każdą okazję. Duda mówił tak okrągłymi zdaniami, iż gdyby retoryka była kołem to można byłoby powiedzieć, że porusza się w pi er kwadrat, i nie jest to PR Dudy, tylko jego mowa wypadająca z okrągłego dzioba.

cvek40_vyaagr7u

Jego przemówienia nie przejdą do żadnej, nawet pisowskiej, klasyki retorycznej, lecz możemy odnotować, że zaczyna narzekać na izolowanie jego osoby przez świat zewnętrzny: „Głośno w Europie my mówimy o wolności i suwerenności, to ta Europa nas za bardzo nie rozumie”.

Europa nie rozumie łamania konstytucji, demolowania standardów demokratycznych. Czy to jest suwerenność? To jest suwerenność jego prezesa, lecz nie Dudy, a taka suwerenność nazywa się wolą, a w zasadzie Żoliborzem.

(MAMY DOŚĆ)

cvelhvnukaarpg_

Okazuje się, że Duda został „nagrodzony” przez rodaków, którzy byli obecni podczas jego przemówienia, całkiem dosadnym określeniem „Dyktator”. Nagranie jest dostępne w sieci. Moim skromnym zdaniem Duda jest pacynką rzeczywistego dyktatora, który nie opuszcza kraju, owej swojej woli, Żoliborza i Nowogrodzkiej.

(MAMY DOŚĆ)

cveloj2uiaalhkl

Piszę o retoryce Dudy nieprzypadkowo, bowiem powołał się na wydarzenia Czerwca ’56 w Poznaniu. Wówczas widziałem, jego twarz, gdy skandowano w czasie jego przemówienia: „De-mo-kra-cja, Kons-ty-tucja”, a on czerwony na twarzy robił swój Pi Er Kwadrat.

cvemkthvuaas6vs

kaczynski

Setki kobiet zebrały się pod domem Jarosława Kaczyńskiego i wyartykułowały, co o nim myślą. Prezes PiS związał się z Kościołem, z amboną jako trybuną i każe płacić cenę zniewoenia kobiet.

Nie wyszedł do kobiet ten „olbrzym” z taboretem. Film spod domu Kaczyńskiego:

gazeta.tv/plej >>>

jurek-urban-jr

Zastępca Macierewicza, wiceszef MON Bartosz Kownacki popełnił seppuku widelcem. Piszą o tym swiatowe media.

guardian1

„Pierwszy polityk, który popełnił samobójstwo widelcem” – kpi „Guardian”, a francuska telewizja LCI nazywa sprawę „kryzysem dyplomatycznym”. To echa słów wiceszefa MON Bartosza Kownackiego o Polakach, którzy nauczyli Francuzów korzystania z widelców.

cuowd-kwyaa_cyq

W środę w programie „Jeden na jeden” Kownacki był pytany o sprawę zerwanych negocjacji ws. umowy offsetowej dotyczącej kontraktu na zakup śmigłowców Caracal. Po ogłoszeniu decyzji wizytę w Polsce odwołał prezydent Francji Francois Hollande, a portal Wpolityce.pl poinformował, że polskie delegacje zaproszone przez Francuzów na targi przemysłu zbrojeniowego Euronaval 2016, które odbędą się tam w dniach 17-21 października, nie zostaną uznane za oficjalne. Kownacki skrytykował reakcję Paryża i stwierdził: – To są ludzie, którzy uczyli się od nas jeść widelcem parę wieków temu. Więc być może w taki sposób się teraz zachowują.

cuok8v5waaaf6fp

O słowach wiceministra pisze m.in. francuska agencja informacyjna AFP, a za nią francuskie media. Kanał informacyjny LCI nazywa słowa ministra wprost „kryzysem dyplomatycznym”, natomiast gazeta „L’Orient Le Jour” opisuje sytuację i przypomina, że słowa Kownackiego odnosiły się do informacji o tym, jakoby Henryk III Walezy, który był zarówno władcą Polski, jak i Francji, po raz pierwszy z widelcami miał spotkać się nad Wisłą. W depeszy autor artykułu przytacza jednak opinie ekspertów, którzy wskazują, iż dopiero w drodze powrotnej nad Sekwanę – w Wenecji – miał po raz pierwszy zobaczyć ich zastosowanie.

cuors9zweaatvnr

Nobla literackiego zdobył Bob Dylan.

bob-dylan

Zdziwieni? Pisze o tym Waldemar Mystkowski

nobel

Literackiego Nobla dostał Bob Dylan. Zaskoczenie? Nie jest to wystarczająco trafne pytanie, nawet gdy dodamy: ogromne zaskoczenie. Nobliwego Nobla dostaje nienobliwy pieśniarz, bo nim jest Dylan, śpiewał i śpiewa piosenki własne, jest postacią pierwszorzędną z czasów hipisowskich, „dzieci-kwiatów”, acz jego śpiewanie było żadne w stosunku do Joe Cockera, Roberta Planta, a nawet Simona i Garfunkela.

Ale Dylan nie dostał Nobla za śpiewanie, bo takich nie przyznają. Dostał za władanie piórem, za czarowanie słowem, za odkrywanie słowem tajemnic życia, codzienności, naszej egzystencji. Dostał za literaturę. Takiego Nobla nie dostał Marcel Proust, ani James Joyce, ani Witold Gombrowicz. Dlaczego? Bo nie śpiewali?

Gdyby mnie spytano, jakim tekściarzom śpiewającym przyznałbyś literackiego Nobla? Po długim zastanawianiu się przyznałbym go Leonardowi Cohenowi, za wczesną jego twórczość i powieść, która jest skrzyżowaniem Joyce’a z Beckettem. Przyznałbym nieżyjącemu Johnowi Lennonowi za jego wspaniałe krótkie formy absurdalno-liryczne. Przyznałbym nieżyjącym Jackowi Kaczmarskiemu, Włodzimierzowi Wysockiemu i plejadzie francuskich pieśniarzy poetów.

O! Właśnie! Za nich Dylan dostał Nobla i za siebie, oczywiście. Dylan jest poetą estrady, nie nazbyt dobrze znanym w Polsce. Dlaczego? Bo to poeta. Słowo poetyckie różni się od literackiego, ale różni się szczególnie od słów ze słowników, a szczególnie ze słownika googlowskiego.

Słowo poetyckie to wiązanie atomów uczuć międzysłownych, co właśnie potrafi robić na estradzie Dylan. Nie znam uzasadnienia Akademii Szwedzkiej, ale takie może ono być. W zasadzie, my maluczcy, winniśmy zazdrościć Dylanowi. Bo lista czego on nie zdobył, jest krótsza niż zdobył. Ma na koncie Grammy, Oscara i Nagrodę Pulitzera.

I jeszcze najważniejsze. Dylan zdobył nagrodę za innego pieśniarza, swego poprzednika Homera, też opowiada naszą odyseję. Nie znacie jej? To przejdźcie na You Tube.

gazeta

Jarosław Kaczyński w imię współpracy z Kościołem katolickim nakazuje kobietom cierpienie. Inkwizycja w XXI wieku. „Będziemy dążyli do tego, by nawet przypadki ciąż bardzo trudnych, kiedy dziecko jest skazane na śmierć, mocno zdeformowane, kończyły się jednak porodem, by to dziecko mogło być ochrzczone” – powiedział prezes PiS.

strajk-kobiet

Wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego zbulwersowała kobiety, które organizowały manifestacje przeciwko zaostrzeniu prawa antyaborcyjnego pod hasłem „czarnego poniedziałku”. Skrzykują się w internecie, żeby 24 października powtórzyć strajk kobiet w całej Polsce.

cuokzczwiaqnuu6

Wojciech Maziarski pisze o Kaczyńskim.

nic

Nie przypominam sobie, by wcześniej którykolwiek polityk zadeklarował w sposób tak jasny i pozbawiony niedomówień, że zmierza do zbudowania państwa wyznaniowego i do podporządkowania obywateli Kościołowi.

Wreszcie mamy pełną jasność – interes matki i dziecka nie ma żadnego znaczenia. Każdy płód musi być donoszony do końca, nawet za cenę niewyobrażalnych cierpień. Nawet taki, który nie ma szans na przeżycie. Dobro kobiety się nie liczy. Ból i męczarnie zdeformowanego, kalekiego i skazanego na śmierć dziecka też nie mają znaczenia. Nic się nie liczy – tylko to, by ksiądz mógł pokropić noworodka wodą święconą i wypowiedzieć sakramentalną formułkę. Przy okazji pewnie skasować też opłatę za chrzest, ale sza – o tym nie mówimy. Tu chodzi o wieczne życie duszy, a nie o przyziemne dobra materialne.

Ale właściwie co ma być z niewierzącymi, którzy nie zamierzają potomstwa chrzcić? Również mają nosić do końca i rodzić zdeformowane, niezdolne do życia płody?

Szanowne Panie, parasolki w dłoń!

Waldemar Mystkowski o prezesie i jego kompanie w habicie, Rydzyku.

cuk9r47wcaatly0

Kaczyński poświęca cierpienia młodych kobiet, które mają rodzić niezdolne do zycia dzieci, zdeformowane, tylko dlatego że jakiś klecha ma pokropić je, a tak naprawdę otrzymąc zapłatę.

Prezes PiS w liczbie mnogiej był się wyrazić, że „chcemy, aby kobiety rodziły dzieci skazane na śmierć, mocno zdeformowane, bu mogły zostac ochrzczone”.

Czy Kaczyński pytał się pana Boga, Buddy, Zeusa, Allaha, czy innego bóstwa, iż zgadza się on na niewyobrażalne cierpienia fizyczne i psychiczne młodych kobiet?

Kaczyński w XXI wieku płaci klasie duchownych polityczny haracz, bo mu w sondażach leci w dół, a także czuje rychłą porażkę i tym samym szuka sojuszników. Ceną może być dla niego system teokratyczny.

Kolejnym dowodem na zależności od kleru jest to, iż pracownicy prokuratur i sądów ze specjalnością rzeczników prasowych będą przechodzili szkolenia w zakresie komunikacji medialnej prowadzone przez pracowników naukowych słynnej szkoły o. Tadeusza Rydzyka.

3

Słynna ona jest, lecz nie z poziomu, lecz kuriozów i zdaje się, że tych pracowników należałoby nazywać „naukawymi”. Żeby było śmieszne, to suma 3 mln zł na szkolenia pochodzić będzie z budżetu państwa – 15%, ale 85% ze środków unijnych z Europejskiego Funduszu Społecznego, którymi dysponuje Ministerstwo Sprawiedliwości.

Jak szkolenia medialne miałyby wyglądać? Ano tak, że z rąk robi się piramidkę, a oczy stawia się w słup, bo nawet nie uczą poprawnie mówić po polsku, czego dowodem jest kulawy język o. Rydzyka.

Na chwilę Kaczyński wystraszył się kobiet, Czarne Parasolki pójdą w ruch, zaś kler będzie się tuczył pod różnymi pretekstami „naukawych” kaganków wiary.

cul9zmhwiaaeaxw

PiS zaznało ogromnych strat. Od Czarnego Protestu zaczęła się obsuwa w sondażach. Suweren mówi dość.

cug1wmpxyaa6u69

Spójrzmy na PiS oczami Antniego Macierewicza, który jest głównym – obok prezesa – demolującm Polskę. Macierewicz poleciał do Rydzyka, aby tłumaczyć wiernemu elektoratowi z porażek. Przegraliśmy – takie jest motto jego „orędzia”.

Każdy z posłów PiS znalazł się w nieprawdopodobnie trudnym dylemacie sumienia. Cała wiedza mówiła nam, że podniesienie ręki za tą ustawą jest działaniem przeciwko życiu – ogłosił Antoni Macierewicz w nagraniu dla Radia Maryja. – Wiedzieliśmy, że ustawa rozpęta takie emocje, których nie będzie można zatrzymać. A ludzie wplątani w tę emocję, zwłaszcza kobiety, nie będą zdolne przez długie lata wyplątać się z posiewu nienawiści, jakim zostały zatrute – dodawał.

oredzie

Najnowsze nagranie opublikowane przez Radio Maryja jest wielkim powrotem Antoniego Macierewicza. Owszem, szef MON współpracował już z rozgłośnią. W ramach cyklu „Głos Polski” wygłaszał cotygodniowe felietony i komentował bieżące wydarzenia. Tak było w przeszłości, bo ostatnio Antoni Macierewicz milczał. Przez ostatnie dwa miesiące nie powstał żaden nowy film. Aż do czwartku, czyli dnia gdy PiS pod presją kobiet wyrzucił do kosza projekt całkowitego zakazu aborcji, co naraziło partię go na krytykę nawet własnych sympatyków.

Dla PiS ochrona życia jest najważniejsza

– Witam państwa w cotygodniowym felietonie. Mówię „cotygodniowym”, ale nie było mnie u państwa już ponad dwa miesiące. A ja się bardzo za państwem stęskniłem – zaczął Macierewicz. – Cieszę się, że możemy do tych cotygodniowych spotkań wrócić. Zwłaszcza że… tak się złożyło, dzisiaj jest temu szczególna potrzeba – dodał.

I dalej już poszło. – Platforma i szereg innych organizacji lewackich – często po prostu antypolskich – chcą zniszczyć i obalić rząd PiS – tej szerokiej formacji katolicko-narodowej, która dziś przekształca Polskę. Ten front nienawistników chciał przygotować prowokację i w taką prowokację schwytać PiS – mówił Macierewicz.

Według szefa MON wszyscy, którzy przeżyli świadomie ostatnie dni, mają pełne rozeznanie, co się stało. – Przeciwnikom Polski udało się rozniecić absurdalną nienawiści do PiS, do obrońców życia, niestety do niektórych hierarchów Kościoła – mówił.

– Nie ma cienia wątpliwości, że dla olbrzymiej części – myślę, że dla wszystkich tak naprawdę posłów PiS – ochrona życia jest najważniejszą, albo jedną z najważniejszych kwestii ich misji społecznej i politycznej. Ale nie o deklaracje chodzi. Nie o same dobre intencje, ale o skuteczne działanie – odnosił się do czwartkowego głosowania.

Przecież ta ustawa dobra, słuszna…

– Bez względu na to, jakby zagłosowano dzisiaj w Sejmie, to szansa na rzeczywiste przyjście ustawy o całkowitej ochronie życia była żadna – mówi Macierewicz. – Gdyby przegłosowano tę ustawę to jedyne, co na pewno mielibyśmy zagwarantowane, to przedłużenie na miesiące narastającego seansu nienawiści do polskości, do Kościoła, do chrześcijaństwa i narodu. Pokaz tego nieprawdopodobnego działania motywowanego nienawiścią dano nam w ostatnich dniach i godzinach. Mówię to, by państwo mieli jasność, że każdy z nas, posłów PiS znalazł się dzisiaj w nieprawdopodobnie trudnym dylemacie sumienia – dodawał.

cugrb4ww8ay-upj

– Cała wiedza polityczna mówiła nam, że podniesienie ręki za tą ustawą jest działaniem przeciwko życiu – zaskakująco ogłosił minister. – Bo jest działaniem, które rozpęta takie emocje, których zatrzymać nie będzie można. A ludzie wplątani w tę emocję, zwłaszcza kobiety, nie będą zdolne się przez długie lata wyplątać z posiewu nienawiści, jakim zostały zatrute – wyjaśnił.

– Mam świadomość, że na posłów PiS spadnie oczywiste stwierdzenie: – No jak to? Tyle mówiliście o ochronie życia a teraz

głosujecie przeciw ustawie, która w zamierzeniu jest dobra i słuszna? Otóż czasem bywa właśnie tak, że dla osiągnięcia dobra trzeba się na chwilę zatrzymać – kontynuował.

Dopiero rozpoczniemy nowy etap Polski

– Zarówno pan prezes jak i pani premier jasno zapowiedzieli, że dzisiaj wstrzymujemy się od działania, by jutro ruszyć do przodu, by ochrona życia została w Polsce zagwarantowana. By przeprowadzić ustawę, która ją zagwarantuje, trzeba więcej świadomości społecznej, przekonania i naszej aktywności. Ale nie ma wątpliwości. Ustawa wraz z całym pakietem osłonowych, który pokaże, jak nasz rząd wychodzi naprzeciw niepokojom kobiet, wkrótce zostanie skierowana do Sejmu – mówił.

– Ale tak skierowana, by rzeczywiście mogła rozpocząć nowy etap Polski i narodu, który musi być fundowany na obronie każdego życia poczętego – zakończył.

Paweł Wroński analizuje wpadkę z Caracalami. W istocie to ogromne osłabienie obreonne Polski.

bezpieczenstwo

Zerwanie kontraktu z Airbus Helicopters na dostawę śmigłowców Caracal dla Polski to zła wiadomość. Polska przestaje być istotnym partnerem politycznym w Europie, przestaje być również wiarygodnym partnerem gospodarczym. Zapewne niedługo prezydent Andrzej Duda będzie mógł zakomunikować ten miły fakt podczas wizyty prezydenta Francji François Hollande’a.

(Nie pozwolą wyprowadzać Polki na ulice. Ale czy kupią kuwety?)

cujck7xvyaac6gs

To, że tak zakończy się kolejna próba zakupu śmigłowców dla polskiej armii, wydawało się niemal pewne. W trakcie kampanii wyborczej politycy PiS jeździli do fabryk w Mielcu i Świdniku należących do konkurentów Airbusa w przetargu śmigłowcowym, podburzając załogi. Antoni Macierewicz i jego współpracownik Bartosz Kownacki sugerowali, że przy przetargu doszło do „licznych nieprawidłowości”, które jakoś do tej pory nie zostały ujawnione. Teraz minister obrony musiał zrealizować swoje polityczne obietnice.

Sytuacja z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa staje się groźna. Przypomnijmy, jednym z decydujących powodów, dla których wygrała oferta francuska, była gotowość dostarczenia śmigłowców już w 2017 r. w najszerszej palecie (ten przetarg zakładał zakup faktycznie trzech rodzajów śmigłowców).

Lata zaniedbań robią swoje. Kończą się resursy śmigłowców wielozadaniowych, w najbliższym czasie nie będzie już w Polsce śmigłowców ratownictwa morskiego. Co gorsza, także śmigłowce uderzeniowe – słynne Mi-24 – są w coraz gorszym stanie i faktycznie zostały pozbawione broni przeciwpancernej (pociski są rosyjskiej produkcji).

MON przedstawia mniej lub bardziej realne kolejne plany dotyczące programu śmigłowcowego. Szef MON raz mówi, że flotę śmigłowców zapewnią trzej dostawcy, innym razem, że trzeba dać pierwszeństwo śmigłowcom uderzeniowym. Nie rozstrzygam, która koncepcja jest lepsza ani który ze śmigłowców oferowanych Polsce to najlepsza propozycja. Faktem jest, że gotowy już przetarg został wyrzucony do kosza i armia polska zostanie pozbawiona na lata nowoczesnej broni.

To kolejny program modernizacyjny, który nie jest w armii realizowany. Polska armia straciła właśnie kolejny rok. W tym roku – oprócz zamówień wynikających z kontraktów zrealizowanych w ubiegłych latach – szef MON, by poprawić obronność kraju, kupił za 209 mln zł węgiel ze zwałów kopalnianych, bo górnicy się burzyli.

Przetargi nie są realizowane. Polskie społeczeństwo jest mamione opowieściami o sile i patriotyzmie Obrony Terytorialnej, która karabinkiem Beryl powstrzyma każdego wroga. I dyrdymałami o finezyjnych negocjacjach w USA, w wyniku których proponuje się nam mniej więcej ten sam zestaw obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej co za czasów PO-PSL.

Jedyne racjonalne uzasadnienie takiego zachowania to potraktowanie budżetu armii jako skarbonki, z której będzie można brać pieniądze, gdy zawalą się finanse kraju pod wpływem realizowania obietnic PiS.

W#aldemar Mystkowski pisze o Wojskach Obrony Terytorialnej.

macierewicz

Antoni Macierewicz wyrasta na polskiego teoretyka wojny Carla von Clausewitza znad Wisły. Nie wiem, czy spisuje swoje myśli, jak to było z raportem smoleńskim, który jednak jest wielkości ledwie 100 stron. Szkoda, że zrezygnował z pracy w MON i z synekur w zbrojeniówce Bartłomiej Misiewicz, bo mógłby chodzić za ministrem obrony, jak za Kim Dzong Unem chodzą jego Misiewicze i notują genialne myśli władcy Korei Płn.

Wielka szkoda, bo muszę szperać, co też nasz Clausewitz mówi na temat obronności kraju. Znajduję oto taką myśl: „Pierwszą fazą konfliktu hybrydowego (…) jest atak sił specjalnych na inne państwa”. I zaraz biegnie za nią druga myśl: „Wojska Obrony Terytorialnej właśnie z nimi spotkają się jako pierwsi”. Nie chcę od razu wykrzykiwać: geniusz, bo myśli owe trzeba ciut przeanalizować. Kto stosuje wynalazek „konfliktu, wojny hybrydowej”? Putin. Tak było na Krymie i w Donbasie. Na linię frontu hybrydowego zostały rzucone „zieloni ludziki”, faktycznie będące wojskami Specnazu, czyli wielce wyszkoleni komandosi. Procedura wyszkolenia żołnierzy Specnazu jest długotrwała i mało kto nadaje się do takiego wysiłku na skraju ludzkich możliwości. A nasz Clausewitz nie chce rzucić przeciw rosyjskim wojskom Specnazu zawodowych żołnierzy polskich z jednostek komandosów, ale z Obrony Terytorialnej. Tych amatorów kija bejsbolowego, którzy zbierać się będą w weekendy, piwko sobie walną i udadzą się co miesiąc do kasy po 500 zł żołdu.

cufvqk7xgaaxkjw

Toż na to nie wpadłby nikt przeciętny, tylko geniusz może rzucić przeciw rosyjskiemu Specnazowi polskich amatorów. Rosyjscy komandosi są opisani dość dobrze w literaturze przedmiotu i pięknej, choćby w popularnych książkach Wiktora Suworowa, w tym w „Akwarium”, w których poznajemy np. technikę obchodzenia się ze zdrajcami. Taki Oleg Pieńkowski szpiegujący na rzecz Jankesów został rzucony do pieca hutniczego.

Macierewicz chce zatem rzucić w wojnie hybrydowej chłopaków z WOT, do brygad dostać się wszak mogą nawet ci z kategorią D, czyli tacy, którzy nie mogą ze względu na zdrowie być żołnierzami zawodowymi. Ale amatorem i komandosem ze Specnazu WOT – i owszem.

Może i do Macierewicza pasuje myśl Clausewitza z „O naturze wojny”: „Emocje uwalniające się w czasie wojny muszą wcześniej w postaci uśpionej istnieć w narodach”. Ale to nie to dzieło, które inspiruje ministra, ale raczej inny geniusz – znad Wełtawy Jaroslav Kaczyński, przepraszam: Haszek.

Przeciw zielonym ludzikom z rosyjskiego Specnazu zostaną rzuceni Szwejkowie z WOT. I wcale w tym porównaniu nie jestem odosobniony, bo nasi wojskowi na myśli Macierewicza reagują konsternacją. Ale kto może zrozumieć geniusza? Wszak nieprzypadkowo za Kim Dzong Unem chodzą i spisują jego myśli, a Macierewicz tak lekkomyślnie pozbył się swego Misia.

cuee-kiwyaeq0b0

zbigniew-holdys

PiS zaznało pierwszej tak ogromnej porażki. Wycofało się z projektu ustawy o całkowitym zakazie aborcji. Czarny Protest kobiet popędził miotłami Kaczyńskiego.

Luju, a masz, a masz!

„Kobiety demonstracyjnie potraktowane jako bezmyślny pozbawiony uczuć i sumienia „worek na płód”, tym razem wykrzyczały swoje ‚nie’” – komentuje Jerzy Baczyński. Wg szefa „Polityki”, skala buntu „musi się jawić kierownictwu PiS jak czarny sen”.

naczelny

Redaktor naczelny „Polityki” przypomina, że choć PiS może być buntem zaskoczony, to przecież politycy tej partii wywołali kryzys. Głosując za odrzuceniem drugiego obywatelskiego projektu ustawy dotyczącego aborcji – przygotowanego przez komitet „Ratujmy kobiety”.

Jak ocenia Jerzy Baczyński, w najnowszym wydaniu tygodnika, „jeśli wydarzenia wymknęły się prezesowi spod kontroli, to jest, również dla niego przestroga, do czego może prowadzić polityczny flirt z grupami fundamentalistów”.

A organizacje domagające się całkowitego zakazu aborcji to nie jedyni radykałowie, z którymi PiS od dawna flirtuje. Drugą grupą są nacjonaliści.

„ONR dotychczas miał status politycznej grupy rekonstrukcyjnej, oferującej rozproszonym drużynom kibicowskimi pewną formę dekoracji historycznej. Ale od kilku miesięcy postawa władz (Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, prokuratur, nawet prezydenta) da się odczytać jako otwarta aprobata dla prawdziwie patriotycznych, antyimigranckich, antygejowskich, antyliberalnych formacji nowych „żołnierzy wyklętych”. To dla nich PiS już zarezerwował już Dzień Niepodległości” – pisze Jerzy Baczyński.

I przypomina słowa papieża Jana Pawła II, dotyczące radykalizmu i fundamentalizmu: „Roszczenie sobie prawa do narzucania innym przemocą tego, co uważa się za prawdę, oznacza pogwałcenie godności człowieka i ostatecznie zniewagę Boga”.

Jak podkreśla Baczyński, Jan Paweł II „dodawał też, że fanatyzm rodzi się tam, gdzie zostało została zasiana nienawiść”.

polska-the-times

A Ka nie poprze i już.

cuaaod8waaanu32

Jak mówiła w Sejmie Joanna Mucha:

mucha

„Nie uszanowaliście kompromisu, który obowiązywał przez ostatnie 23 lata. Kompromisu, który ma coraz mniej zwolenników i to jest wasza wina. Dzisiaj z wielkim mozołem próbujecie walczyć z problemami, które sami stworzyliście, ale macie wielki sukces: obudziliście ludzi, którzy do tej pory nigdy nie zajmowali się polityką. Obudziliście kobiety w każdym wieku, z różnych środowisk, które nigdy nie zajmowały się kwestiami politycznymi. Obudziliście partnerów, ich mężów, synów i ojców. I zrobiliście to przez wasze ideologiczne zapędy. Polityka zajęła się nimi, bo próbowaliście w brudnych buciorach wejść do ich sypialni. Oni nie pozwolą na to, żebyście prowadzili ich jak stado baranów na rzeź. To stado baranów was stratuje”.

mucha1

„Kto od miecza walki ideologicznej wojuje, ten od miecza walki ideologicznej ginie. Próbowaliście państwo rozpętać wojnę ideologiczną już w poprzednich kadencjach. Wtedy, kiedy głosowaliście za całkowitym zakazem aborcji. Sami wprowadziliście się w tę koleinę. Koleinę, z której bardzo trudno będzie wam wyjść. Pozostaniecie zamknięci jak w imadle między fanatykami religijnymi a polskimi kobietami. Bo polskie kobiety wam tego nie odpuszczą”.

marcin-celinski

Kler za PiS-em stoi.

cuetd-qwaae1nsr

Osiągnięcia moralne Kk.

dwie

To pierwszy raz, kiedy Komitet Noblowski zdecydował się przyznać nagrodę w kategorii chamstwo i od razu laur w postaci pęta kiełbasy zwyczajnej wędruje do Polski!

nobel

Otrzymało go zwołane ad hoc konsylium wybitnych arbitrów elegancji i czempionów smukłej sylwetki: Rafała Ziemkiewicza, Pawła Kukiza, Jana Pospieszalskiego, oraz ich pomniejszych klakierów. Ci wybitni znawcy przeprowadzili w dniu strajku kobiet dociekliwe badania terenowe. W ich wyniku zostało ostatecznie potwierdzone: kobiety są słabe, brzydkie oraz puszczają się na prawo i lewo z byle kim.

Oto wyimki z nagrodzonych badań. „Trzeba było zdawać sobie sprawę, komu się dawało to ciało i kiedy się dawało, i jak się dawało, że się nie rozleciało…” – poradził kobietom znany asceta Kukiz w RMF FM. „Absolutnie nie chcę decydować o waszych ciałach. Choć gdybym to robił, na pewno byłyby ładniejsze” – łaskawie zapewnił Ziemkiewicz (Mister Polski 2016). „W przypadku pani Doroty Wellman radziłbym jednak bardziej oszczędne sformułowanie porównań do trzody hodowlanej” – zatroskał się w TVP znany z powściągliwych sądów Pospieszalski.

Zapytacie, co w tym odkrywczego? Skąd ta nagroda? Przecież to, że kobieta to gruba dziwka i diabelskie nasienie, słyszy się od każdego zasmarkanego damskiego boksera od Odry po Bug. Przyznacie jednak, że nikt tego jeszcze tak sprawnie nie usystematyzował jak nasi trzej herosi. Dlatego nagroda jest jak najbardziej zasłużona.

ct_lbopwiaav6xf

Zaprawdę, żyjemy w ciekawym kraju. Kobiety o swoje podstawowe prawa dobijają się tutaj od lat i od lat guzik z tego wynika – to inni wiedzą, jak mają się prowadzić (cnotliwie), ile zarabiać (mało), jak protestować (cicho). Za to faceci prawo do chamstwa i paternalizmu wywalczyli sobie pstryknięciem palców i nie krępują się go używać. Co ciekawe, zazwyczaj przodują w tym mężczyźni, których moralność jest nieskazitelnie katolicka tylko wówczas, gdy katolicyzm zdefiniujemy przez pryzmat historii rodziny Borgiów.

Prawicowy pisarz i publicysta Andrzej Horubała w powieści „Umoczeni” ukazał kiedyś życie swojego środowiska jako jeden wielki festiwal hipokryzji, fałszu i zdrad. I może to jest klucz do zrozumienia, skąd w polskiej debacie publicznej tak tłumna parada buców i chamów – wyrzuty sumienia, jak wiadomo, najdoskonalej leczą wódka i agresja. Czytając i słuchając złotych chłopców polskiej prawicy, mam wrażenie, że często stosują oba te medykamenty naraz. Dlatego apeluję: przestańcie. Z takiego połączenia może wyjść tylko jedno: paw.

ct18sdlweaeboyv

Czarny Protest osiągnął ogromny sukces, odbywał się we wszystkich większych miastach w Polsce, w Warszawie kilakdziesiąt tysięcy (40-50), w innych też podobna wielkość POlek w nim uczestniczyła. Zauważyła Czarny Poniedziałek cała zagranica, która się solidaryzowała. W Poznaniu doszło do pisowskiej prowokacji, gdzie bito i użyto gazu pieprzowego. 3 osoby zostały aresztowane.

przemszubartowicz

Moc truchleje. Nic tak nie przeraża autorytarnej władzy i jej medialnych propagandystów jak masowy bunt w imię podstawowych potrzeb społecznych: bezpieczeństwa i osobistej wolności.

wzniecona

Nie ma większej nagrody za polityczną aktywność niż widok setek tysięcy myślących podobnie obywateli na ulicach. Nie ma większego politycznego afrodyzjaku niż protest, od którego władza drży ze strachu. Dlatego ostatni tydzień zmienił historię Polski. Fala ta za nieco ponad tysiąc dni obali rząd PiS-u. Szybko zleci. I ten rząd to chyba przeczuwa.

Spójrzmy na wijących się w nielogicznych wypowiedziach prawicowych fanatyków z obozu władzy. Na tych hipokrytów z parlamentarnej większości, którzy raptem chcą poprawiać haniebny projekt ustawy antyaborcyjnej, jeszcze niedawno opiewany przez nich w publicystycznych panegirykach i pełnych ideologicznego żaru telewizyjnych występach. Na te zastępy mądrali z ustami pełnymi wartości najwyższych, którzy na chwilę oniemieli od siły kobiecego protestu…

berlin

Moc truchleje. Nic tak nie przeraża autorytarnej władzy i pasących się na jej wikcie medialnych propagandystów jak masowy bunt w imię podstawowych potrzeb społecznych: bezpieczeństwa i osobistej wolności. To już nie walka o Trybunał Konstytucyjny, którą można zamulić proceduralnymi wygibasami. Tu chodzi o zdrowie i życie.

Ale spójrzmy też na zaskoczonych obrońców „zdrowego rozsądku”, dla których jeszcze niedawno kompromis tyłka z batem (zwany też „kompromisem aborcyjnym”) był przykładem legislacyjnego geniuszu. Ich zdziwienie również jest symptomatyczne. Oto wraz z tzw. kompromisem (czyli zakazem aborcji – z trzema, w praktyce zwykle ignorowanymi wyjątkami) legła w gruzach popularna w III RP metoda obłaskawiania fanatyków: iść wobec nich na ustępstwa w nadziei, że to zaspokoi ich żądze.

ct3vaeqwcaa7y2_

Sukces czarnego protestu partii Razem, ustawodawczej inicjatywy stowarzyszenia Barbary Nowackiej oraz nieprzebrane tłumy na strajku kobiet (i szerokie poparcie, jakie uzyskał według sondażu IPSOS dla serwisu Oko.press) udowodniły w końcu bezspornie, że polskie społeczeństwo jest w dużej części bardziej postępowe niż rządzący nim do tej pory konserwatywny konsensus. To w polskich warunkach przełom.

Raptem moc polityczną uzyskał język, który nie papuguje w wersji soft pisowskiej mantry ideologicznej, ale stoi do niej w kontrze w każdym możliwym wymiarze. Nareszcie dobrze słychać wiarygodną opowieść o Polsce, którą można przeciwstawić majakom Jarosława Kaczyńskiego. To historia o kraju otwartym, europejskim, postępowym. O społeczności, która prawa człowieka (osobliwie prawa kobiet) traktuje jako wartość konstytutywną, a nie jak wstydliwy balast. O demokracji rozumianej jako obywatelska partycypacja i troska o los zwykłej obywatelki (i obywatela), a nie zagmatwana walka na szczytach władzy.

ct2stsfwcae-wah

Politycy Nowoczesnej zapowiadający (na razie enigmatycznie) projekt liberalizujący prawo antyaborcyjne pokazują, że mają niezły słuch społeczny i dorośli do roli głównej partii opozycyjnej (nad Platformą Obywatelską i jej propozycją, by zakaz aborcji wpisać do konstytucji, spuśćmy litościwie zasłonę milczenia). Lewica – partia Razem i Barbara Nowacka – udowodniła, że ma moc mobilizowania społecznego sprzeciwu. Tak krystalizuje się kształt socjalliberalnego projektu, który odsunie PiS od władzy.

ct059vyxyaayivk

Jasne, przeszkód nie brakuje. Jak zawsze. Lepiej by było, by Nowoczesna kojarzyła się z poważną twarzą charyzmatycznej i empatycznej Joanny Scheuring-Wielgus, a nie ze sztubackim uśmieszkiem doktrynerskiego Ryszarda Petru. Lepiej by było, gdyby Barbara Nowacka porzuciła hamletyzowanie (bo wciąż jest, trudno uwierzyć, przewodniczącą… Twojego Ruchu) i zajęła się poważnie budową centrolewicowej formacji. Lepiej by było, gdyby partia Razem tyle samo wysiłku, co w budowę osobnej wiarygodności, włożyła w wypracowanie pola potencjalnych kompromisów.

Ale i tak – jeśli zapytacie, co się stanie jesienią 2019 r. – odpowiem następująco: po długich, trudnych i bolesnych negocjacjach Scheuring-Wielgus, Nowacka i Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Razem podpiszą umową koalicyjną tworzącą nowy rząd Rzeczypospolitej Polskiej.

Tak będzie. Bo jeśli nie tak, to jak?

waldemarkuczynski

Po czarnym proteście na placu Mickiewicza, tłum demonstrujący przeciw planom zaostrzenia ustawy aborcyjnej, przeszedł przed poznańskie biuro PiS na Św. Marcinie. Wtedy doszło do interwencji policji. To był najbardziej nerwowy moment czarnego poniedziałku w Poznaniu

maria-janyska

W czarnym proteście na pl. Mickiewicza pod pomnikiem Poznańskiego Czerwca – mimo lejącego deszczu – wzięło udział ok. 10 tys. osób. Zajęty był cały plac i dochodzące do niego ulice.

Czarny protest w Poznaniu – część dalsza poza placem Mickiewicza

Po zakończeniu zgromadzenia tłum ruszył przed poznańskie biuro PiS na ul. Św. Marcin. Relacja na żywo z tych wydarzeń – tutaj.

Tam doszło do incydentu. – Ktoś odpalił race, zrobiło się nieprzyjemnie – relacjonuje uczestniczka demonstracji. To spowodowało interwencję policji.

Jak informuje rzecznik wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak, race zostały rzucone w kierunku policjantów. Wskutek interwencji, trzy osoby zostały zatrzymane. – Trzech policjantów zostało zranionych kamieniami. Są w szpitalu. Jeden przechodzi zabieg w związku z obrażeniami twarzy – dodaje rzecznik.

ct3lmpwwyaa9yh

Czarny protest w Poznaniu – interweniowała policja

Uczestniczki protestu usiadły na ulicy, dopiero po dłuższej chwili z niej zeszły. Potem tłum przeszedł ulicą Ratajczaka na pl. Wolności, skąd większość demonstrantów rozeszła się. Część przeszła przed komisariat policji na al. Marcinkowskiego, gdzie domagali się wypuszczenia zatrzymanych.

Waldemar Mystkowski pisze o Waszczykowskim, który uważa protest kobiet za zabawę.

DOBRA ZMIANA DLA JEDYNIE SŁUSZNYCH POLITYKÓW

ct08duiwgaaxahv

Witold Waszczykowski ma problemy z wejściem na dyplomatyczne salony, gdzie załatwia się interesy na forum międzynarodowym, dlatego ma sporo czasu, może pochodzić po polskich mediach i przebić się ze swoimi „oryginalnymi” poglądami. Oryginalność piszę w cydzysłowiu, bo poglądy jego są nie z naszego świata, ale z zaprzeszłego, dawno zapomnianego.

waszczykowski

Waszczykowski – rzecz ujmując metaforycznie – to postać przedkopernikańska. Słońce dla niego kręci się wokół Ziemi, a Waszczykowski wokół poglądów prezesa. Najsłynniejsze przebicie się do medialnego obiegu szef dyplomacji miał w niemieckim „Bildzie”, gdzie bronił pisowskiej demolki Trybunału Konstytucyjnego za pomocą „narodzin Chrystusa” („świętujemy ciągle jeszcze narodziny Jezusa”), a poprzedniemu rządowi PO-PSL zarzucał „lewicowy program”. Ta pokraczna konstrukcja służyła obronie niszczenia TK.

Tak się wówczas Waszczykowski rozpędził w swojej logorei, że dostało się wegetarianom i rowerzystom, „którzy używają wyłącznie odnawialnych źródeł energii”. Co mnie specjalnie nie zdziwiło, bo w świecie przedkopernikańskim nie znano rowerów, ani diety wegańskiej, nie pod każdą szerokością geograficzną nawet była znana geometria koła. Waszczykowski nie jest z naszego świata tolerancji, więc jego kwadratowe poglądy szokują, ale dlaczego psują opinię Polsce? Bo ten sam „Bild” pisał krytycznie o Waszczykowskim i zadał pytanie uniwersalne w tytule: „Czy Polacy zwariowali?”

ct3jcdawyaecgpb

Znowu ten anty-dyplomata przebił się ze swoimi poglądami przedkopernikańskimi. Polska jest na ustach medialnych świata, wszystkie agencje zachwycają się Czarnym Protestem kobiet, a szef dyplomacji rzecze: „No niech się bawią. Jeśli ktoś uważa, że nie ma większych zmartwień w Polsce w tej chwili, to proszę bardzo”.

Politycy PiS nie wiedzą, kto im dzisiaj najbardziej zagraża, białogłowy suweren z Czarnego Protestu, czy KOD. Freudowskie „zmartwienia” rezonują w retoryce Waszczykowskiego. Zmartwieniem Polek i Polaków jest własnie ktoś taki, jak Waszczykowski, bo światowe media doceniają  emancypację Polek, ale patrzą na tę postać przedkopernikańską i pytają: „Czy Polacy zwariowali?” Czy Polacy zwariowali, że reprezentuje ich taki Waszczykowski.

Do Waszczykowskiego pasuje myśl z gatunku ewolucyjnych, świetnie wpasowująca się w Czarny Protest polskich kobiet, a podana ku przyszłym pokoleniom przez Marię Czubaszek, która dzisiaj z pewnością wsparłaby protest: „Czasem, jak słucham niektórych ludzi, to myślę sobie: Serio? To jest ten plemnik, co wygrał?”

Tak, plemnik Waszczykowski wygrał (na razie), bo kręci się wokół prezesa.

ct1dcumwaaa8j11

Kościół oburzoony, kobiety to dla hierarchów diablice.

biskupi

Episkopat odpowiedział na Ogólnopolski Strajk Kobiet, zapraszając do wzięcia udziału w specjalnych modlitwach. W ich trakcie padły m.in. słowa o głoszeniu „czarnej Ewangelii”.

W odpowiedzi na strajk kobiet, Konferencja Episkopatu Polski zapraszała do wzięcia udziału w „modlitwie o prawe sumienia i światło Ducha Świętego dla wszystkich decydujących w Polsce o prawnej ochronie życia ludzkiego, od poczęcia do naturalnej śmierci”. Wierni byli zachęcani do przyjścia w białych strojach.

ct3se6zwcaaziaa

„Dzieci giną w ciszy”

Abp Henryk Hoser, który odprawił mszę w tej intencji na warszawskiej Pradze, mówił o tym, że „dzieci giną w ciszy”.

– Ktoś nazwał to niemym krzykiem – tłumaczył.

– Tym dzieciom nie jest dane zobaczyć światła dziennego, doświadczyć miłości w tym życiu. Są zabite tam, gdzie miało być ich najbezpieczniejsze miejsce, pod sercem matki. Gdzie ich początek życia miał mieć dalszy ciąg, a nie miał – stwierdził duchowny.

ct3mgx9wcaab2ap

„Bezczelność”, Czarna Ewangelia”

W ostrzejszym tonie wypowiadał się abp Łodzi Marek Jędraszewski. Nawiązał do tego, że czarny protest w Piotrkowie Trybunalskim miał rozpocząć się pod pomnikiem Jana Pawła II.

– Kłamstwo nie zna granic bezczelności. A wszystko w imię haseł „moje ciało należy do mnie, ratujmy kobiety” – oburzał się.

– Chce się dziś głosić antyewangelię, chce się powiedzieć „czarną Ewangelię” (…) to co się dzieje, te czarne marsze są przerażającą, współczesną manifestacją cywilizacji śmierci – przywołuje jego słowa tvn24.pl.

Czarny poniedziałek – kobiety na ulicach polskich miast

W poniedziałek kobiety w całym kraju wyszły na ulice w ramach ogólnopolskiego strajku kobiet. To sprzeciw wobec zaostrzenia przepisów dot. ciąży. Projekt ustawy, który Sejm skierował do dalszych prac, wprowadza całkowity zakaz przerywania ciąży oraz kary m.in. dla kobiet, które zdecydują się przerwać ciążę.

Uczestniczki nie pojawiły się w pracy i na uczelniach, nie wykonują też domowych obowiązków.

ct0trv_wiaasajn

Od czasu „dyktatury ciemniaków”, jak w latach 60-tych nazwał komunistów Kisiel, takiej ekipy jak teraz w Polsce nie mieliśmy.

tomasz-lis3

Szambo wybija w ostatnim „wSieci”.

ahmed

Lider KOD z krwią na rękach, podpalający butelkę z benzyną i napis „jak sfrustrowani kodziarze chcą podpalić Polskę” – to nie chora fantazja, to prawdziwa okładka najnowszego „wSieci”.

Tygodnik „wSieci” podgrzewa atmosferę przed manifestacjami 11 listopada. Wiadomo, że oprócz tradycyjnego marszu narodowców w tym roku na ulice planuje wyjść też Komitet Obrony Demokracji.

waldemar-kuczynski

Zderzeniem marszów straszył ostatnio szef MSWiA Mariusz Błaszczak. W TVP Info stwierdził, że prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz ma wpływ na trasy marszów i „może nawet będzie starała się doprowadzić do konfrontacji”. Kijowski celnie punktował wówczas w rozmowie z Onetem, że prezydent – zgodnie z prawem o zgromadzeniach – musi zadbać, by do takiej konfrontacji nie doszło.

ctugiurxyaat1nv

Lewica ma liderkę z prawdziwego zdarzenia, Barbarę Nowacką.

tysiace

– Za kilka miesięcy zwrócę się do was wszystkich z prośbą o pomoc w zebraniu ponad miliona podpisów, które nie trafią do kogoś, kto nami gardzi, tylko trafią do kogoś, kto będzie chciał nas słuchać. Do eurodeputowanych – zapowiedziała podczas demonstracji przed Sejmem Barbara Nowacka. Oznacza to walkę o prawa kobiet w Polsce przez ujednolicenie prawa unijnego.

– Chcemy, żeby w Polsce było po prostu normalnie. A oni chcą to blokować, proponują barbarzyństwo, ciemnogród i taliban. Nie chcemy tego, mówimy „nie”. Pogonimy fanatyków! – mówiła podczas sobotniej demonstracji przed Sejmem „Żarty się skończyły” Nowacka. Jak podkreślała, Polki powinny mieć prawo do legalnej aborcji, edukacji seksualnej, antykoncepcji i in vitro.

ctrrkcjxeaayw6t

Eliza Michalik punktuje kler, który zarządza czarną masą pisowską.

amoze

Debata o całkowitym zakazie aborcji – choć słowo „debata” ledwo przechodzi mi przez usta, tak bardzo to coś, co dzieje się w przestrzeni publicznej, jest parodią prawdziwej debaty – pokazuje, że my, kobiety, jesteśmy we własnym kraju ludźmi drugiej kategorii.

Dowód? To, co w przypadku mężczyzn byłoby szokujące i nie do pomyślenia, w przypadku kobiet jest normą i codziennością.

Wyobraźcie sobie dyskusję na temat obywatelskiego projektu ustawy o przymusowej kastracji księży.

Kant pisał: „Jeśli nie wiesz, czy coś jest słuszne, zastanów się, czy chciałbyś, żeby było powszechnie obowiązującym prawem”. I to jest wskazówka, jaką powinniśmy dla siebie z tej gorzkiej lekcji wyciągnąć.

Jeśli tak się stanie, obłędny pomysł całkowitego zakazu aborcji ma szansę, by zamiast klęską okazać się wielką lekcją obywatelskiego wychowania. Jeśli ją odrobimy, zmieciemy z życia politycznego samozwańczych władców kobiet, którym marzy się przywrócenie niewolnictwa, i zbudujemy kraj, w którym ludzie są równi wobec prawa i w którym godność, wolność, szacunek, zdrowie i życie – dla wszystkich – nie są przywilejami, lecz oczywistością.

Waldemar Mystkowski pisze o ośmiornicy Macierewicza.

osmiornicamacierewicza

Bartłomiej Misiewicz to pestka. Ten niedouczony były rzecznik Antoniego Macierewicza może pluć sobie w brodę, że tak szybko wpadł z niekompetencjami. W otoczeniu Macierewicza takich miśków są setki i czerpią o wiele większe profity.

Portal OKO.press Misiewiczów nazywa „ośmiornicą Macierewicza”, a to wcale nie aluzyjnie znaczy, iż mamy do czynienia z zorganizowaną grupą ludzi  niekompetentnych, którzy zostali zrzuceni na posady w spółkach podległych Polskiej Grupie Zbrojeniowej. Co ludzie niekompetentni mogą w takich sytuacjach zrobić? Sparaliżować; w tak wrażliwej branży znaczy: sabotować. Portal OKO.press ma udokumentowane personalia ponad setki ludzi z „ośmiornicy Macierewicza”, którzy na państwowych synekurach wysysają szmal państwowy. Ludzie z ośmiornicy nie mieli wcześniej do czynienia z tą branżą, potrafią tyle, co osławiony Misiewicz.

„Lepsza” od Misiewicza jest np. 24-letnia Anna Wiśniewska, która w dniu swoich urodzin dostała od Macierewicza w prezencie posadę w radzie nadzorczej Wytwórni Sprzętu Komunikacyjnego „PZL-Kalisz”, spółce-córce PGZ. Rekordzistą ośmiornicy Macierewicza w kategorii „rady nadzorcze” jest Andrzej Skałecki, który zasiada  w pięciu organach nadzorczych (Bumar-Łabędy, Cenrex, Cenzin, Rosomak, Wojskowe Zakłady Łączności Nr 2). Jego „osiągnięciem” zawodowym jest to, że był asystentem społecznym Tomasza Kaczmarka, słynnego byłego posła PiS „agenta Tomka”. A w połączonych kategoriach – open – rad nadzorczych i zarządów spółek zbrojeniówki rekordzistą jest nieaki Przemysław Bednarczyk, ten 30-latek zasiada w trzech radach nadzorczych oraz ośmiu zarządach spółek) – pracuś na miarę największego stachanowca.

osmiornica

Portal OKO.press zbadał ośmiornicę Macierewicza tylko w 25 spółkach (na 60) podległych Polskiej Grupie Zbrojeniowej, największego w tej części Europy holdingu zbrojeniowego, który zatrudnia 17,5 tysiąca pracowników, obraca zaś rocznie ok. 5 mld złotych. Co może się stać, gdy zarządza i nadzoruje taka ośmiornica? Może upaść, zbankrutować, stracić na wartości. Nie bez powodu pod ludzi ośmiornicy w spółkach zbrojeniowych zmieniono jeden punkt statutu, który mówił o kompetencjach i wykształceniu, gdyż tego zrzut ludzi Macierewicza nie posiada.

A sam minister przebywa w USA, gdzie odnosi „sukcesy” takie, jakie nie spotkały żadnego jego poprzednika. Wytknął je poprzedni minister obrony narodowej z rządu PO-PSL Tomasz Siemoniak. Wcześniej nie do pomyślenia było, aby przebywającego w Stanach nie przyjął w Pentagonie sekretarz obrony USA. A to się udało Macierewiczowi, taki odniósł sukces: nie został przyjęty w Pentagonie. Tak powstał z kolan.

W kraju mamy kolejne ośmiornice pisowskie, kolejnych Misiewiczów (setki, tysiące), a na zewnątrz w Unii Europejskiej, w USA jesteśmy ośmieszani, ignorowani. W kraju możemy mówić, iż to Polska pisowska, ale inni traktują nas łącznie: Polska.

oko-press

TO PIERWSZY TAKI PRZYPADEK W HISTORII…

ctogfkgweaa_kex

Rząd PiS, w którym Beata Szydło jest tylko nominalnym premierem, bo rzeczywistym jest Mateusz Morawiecki, zmierza ku katastrofie.

Paweł Wroński tak ujmuje.

Wbrew powszechnym opiniom dymisja ministra Pawła Szałamachy nie jest nic nieznaczącą korektą. To fundamentalna zmiana filozofii rządzenia państwem. Naraża ona polską gospodarkę na wielkie ryzyko.

zaczal

Mateusz Morawiecki, minister rozwoju i gospodarki, nie będąc szefem rządu, skumulował największą władzę od czasów wicepremiera Hilarego Minca z początków PRL. Morawiecki został także ministrem finansów, a ponadto dołączono do jego resortu infrastrukturę (czyli fundusze unijne). Teraz w jego rękach koncentrują się decyzje dotyczące pieniędzy. Są to racje sprzeczne. Morawiecki staje się odpowiedzialny za ich pobór i stan długu (minister finansów) oraz wydawanie (jako minister rozwoju).

To typowe dla reżimów populistycznych i totalitarnych, że rachunek ekonomiczny zastępują wielką wizją rozwojową. Rządy liberalne przywiązane do empiryzmu i utylitaryzmu starają się przede wszystkim dbać o równowagę finansów. Kanclerz, dawniej lord skarbu (adres Downing Street 11), to tradycyjnie drugi urzędnik po premierze.

Dlatego u liberałów przewagę nad „wizjonerami” miał minister finansów, jak w Polsce Leszek Balcerowicz, Jacek Rostowski, a nawet Grzegorz Kołodko. W rządach populistycznych przeważał minister gospodarki albo rozwoju kreujący wielkie plany sześcioletnie, budowę gałęzi przemysłu i wprowadzanie nowych technologii przy realizacji obietnic socjalnych. Współcześnie tego rodzaju przemiany odbywają się pod hasłem „dość rządów księgowych”.

Premier Szydło zapowiedziała też stworzenie instytucji planistycznej. Jako żywo przypomina to powrót do przeszłości, czyli Centralny Urząd Planowania zmieniony w Komitet Planowania Gospodarczego.

Morawiecki, kumulując władzę, pozbawia rząd wędzidła, którym jest minister finansów. Nie kwestionuję kwalifikacji ekonomicznych Morawieckiego, tak jak trudno było kwestionować kompetencje ekonomiczne Hilarego Minca, który doktoryzował się na Sorbonie. Taka konstrukcja rządu kończyła się jednak zwykle fatalnie dla gospodarki państwa. Modernizatorzy pozostawiali ambitne plany niewykonane i pustą kasę.

Politycznie sytuacja komplikuje się nieprawdopodobnie. Mamy obecnie nie dwa, ale trzy ośrodki władzy. Do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i wyraźnie słabnącej premier Beaty Szydło dołączył wicepremier Morawiecki. W rządzie zaś udzielne księstwa mają ministrowie, którym zawsze blisko do ucha prezesa: Mariusz Błaszczak czy Antoni Macierewicz.

Być może Mateusz Morawiecki rozpoczyna inną grę, której jako były bankowiec i ciągle początkujący polityk jeszcze nie rozumie. To walka o spadek po Jarosławie Kaczyńskim. Do tej pory pierwszym kandydatem do schedy był prezydent Andrzej Duda, ale okazuje się człowiekiem charakterologicznie słabym. Być może kolejny delfin nazywa się Morawiecki.

krystynajanda

– Polacy nie mają się do kogo zwrócić, nie ma prawdziwego przywódcy. Jest taka sztuka ‚Aktorzy w poszukiwaniu autora’ i coś takiego jest teraz z ludźmi w Polsce, że oni poszukują kogokolwiek, kto ich poprowadzi – mówi Krystyna Janda, gość Agnieszki Kublik w nowym programie Kublikacje. Aktorka deklaruje udział w poniedziałkowym strajku kobiet.

ctqriojwaaa2nzh

Odezwa do panów.

ania

PiS kolejny raz uderza w Trybunał Konstytucyjny. Ale… jakby czegoś się bali politycy tej partii. Pisze Waldemar Mystkowski.

pojawia

PiS przedstawił kolejny projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym. Tym razem nie było żadnych zapowiedzi, a więc i oczekiwań, po prostu został opublikowany na stronach Sejmu. Można się pomylić w liczeniu ustaw o TK. Ten projekt jednak jest szczególny, bo dotyczy ustroju TK, praw i obowiązków sędziów TK, odpowiedzialności dyscyplinarnej, czyli karania.

Projekt ustawy najwyraźniej ma dotyczyć Trybunału Konstytucyjnego „po prof. Andrzeju Rzeplińskim”. PiS zabezpiecza się przed ewentualną niezależnością Trybunału, a ma do tego służyć dyscyplinowanie sędziów poprzez nakładanie na nich kar, włącznie z dotkliwymi karami finansowymi. Kary są zniuansowane, od pogrożeniem palcem (nagany) do pozbawienia części pensji na okres 2 lat. Karać mogą posłowie i prezydent. W ten sposób z Trybunału Konstytucyjnego znosi się niezależność i nakłada cenzurę, bo poza tym projekt ogranicza wypowiedzi sędziów w trakcie sprawowania funkcji i po jej złożeniu.

Ustawa ma zatem być represyjna w stosunku do sędziów TK, znosząca niezależność Trybunału i sytuująca go poza standardami demokratycznymi, bo TK przestaje być władzą sądzenia w stosunku do władzy ustawodawczej. Wprowadzona zostaje zasada ślubowania, która dotyczy rozpoczęcia okresu sprawowania funkcji sędziego TK. Ślubowanie odbiera prezydent RP i nikt nie może podskoczyć. Ta zasada jest skrojona pod trzech sędziów pisowskich, nadliczbowych (dublerów) wybranych przez obecny Sejm.

Ten projekt zbliża nas (mają być następne projekty ustaw o TK) do autokratyzmu. W otoczeniu krajów demokratycznych powoli stajemy się republiką bananową, w której prawem jest wola prezesa – nazwijmy go od publicystycznego określenia „bananowej republiki” – Banana.

Prezes Banan nakazuje większości parlamentarnej przyjęcie ustawy zgodnej bądź niezgodnej z konstytucją, prezydent nie śpi po nocach, tylko ją podpisuje. Pod knutem represji TK przyjmuje bezprawną ustawę. Ten projekt z pewnością jest niezgodny z Konstytucją, bo jego przepisy znoszą niektóre artykuły Konstytucji, a tym samym Konstytucja staje się bezużyteczna. Prezes Banan wraz ze swoimi akolitami nie zdołał ostatecznie zdemolować Trybunału Konstytucyjnego przez 11 miesięcy, a to za sprawą m.in. niezłomności i prawości prof. Rzeplińskiego.

Gdy powyższe pisałem, projekt ustawy zniknął ze stron Sejmu, choć nadano mu bieg proceduralny i znajduje się Biurze Analiz Sejmowych i Biurze Legislacyjnym. Jest to typowe działanie PiS – tajniackie.

ctqshctxgaelg_v

Frans Timmermans jest prawdziwym przyjacielem Polski.

bartosz-wielinski

Zaczął się piękny miesiąc.

katarzyna-kunowska