Posts Tagged ‘Dariusz Oko’

NEUMANN MA RACJĘ. ŻADEN RZĄD NIE ŁAMAŁ TAK JAK PiS PRAW OBYWATELSKICH I TAK BARDZO NIE LICZYŁ SIĘ Z LUDŹMI.

c3qaoycwyaadbgz

TAKIE PRZYSŁOWIE NA DZISIAJ 🙂

c3p4jmoxaaq8ior

Andrzej Duda to żaden prezydent. To marny prowokator. Pisze Rafał Zakrzewski („Wyborcza”).

c3lctx9wqaad91n

Milczący Andrzej Duda przemówił w poniedziałek do mieszkańców Żagania. Jego słowa były bulwersujące: „Chcę państwu powiedzieć jedno: ten program będzie zrealizowany z żelazną konsekwencją. I nie zostanie zatrzymany przez żaden jazgot, przez żadne demonstracje. A jeżeli trzeba, to mam nadzieję, że państwo przyjedziecie i pokażecie swoją postawą, że właśnie takiej polityki chcecie”.

milczacy

Zdziwiły mnie wielce komentarze do tej wypowiedzi niektórych politologów czy socjologów – że oto prezydent wciąż się waha, czy być prezydentem samodzielnym, czy wiernym członkiem PiS.

Podpowiadam: długopis, którym prezydent Duda podpisuje ustawy, takich rozterek nie doznaje.

A jego słowa w Żaganiu to nie był głos „prezydenta wszystkich Polaków” ani głos, który – jak niedawno sam deklarował – łagodzi konflikty. Było to wezwanie do walki z niezadowolonymi z rządów PiS elitami – jak wcześniej wyjaśnił Duda mieszkańcom zebranym w Sali Kryształowej Pałacu Książęcego.

Na zachętę prezydenta: „Przyjedziecie?!”, wyselekcjonowany suweren zakrzyknął: „Przyjedziemy! Przyjedziemy!”.

W tym czasie przed bramą pałacu trwała pikieta KOD-u. Uczestnicy nieśli flagi i egzemplarze konstytucji. – Protestujemy przeciwko „dobrej zmianie”, przeciwko całej liście grzechów, które popełnił obecny prezydent. Protestujemy przeciwko jego postawie i piastowaniu przez niego tego urzędu – powiedział PAP Dariusz Nocek z lubuskiego KOD-u.

Dorzucę swoje trzy grosze. Już nie o roli prezydenta w rozbijaniu Trybunału czy niszczeniu polskiej szkoły, ale o jego kontaktach z obywatelami.

Duda kieruje do nich albo orędzia, pełne pustej retoryki o jedności narodowej, albo z rzadka udzieli wywiadu telewizji narodowej czy prawicowym gazetom – co służyć ma „ocieplaniu” wizerunku. Wiemy też co nieco o nocnym tweetowaniu, ale to w czasie wolnym.

Nie pamiętam zaś, by prezydent zgodził się na wywiad w mediach niezależnych od władzy czy tłumaczył swoje decyzje na konferencjach prasowych. Na zakończenie szczytu NATO w Warszawie wygłosił oświadczenie i opuścił salę wypełnioną zaskoczonymi dziennikarzami z całego świata. Czyżby to nieśmiałość?

Całkiem ją jednak traci, gdy spotyka się z suwerenem – jak w Otwocku rok temu. Komentował tam protesty KOD-u: – Widzę często na tych manifestacjach twarze właśnie tych, którzy w ostatnim czasie bardzo dużo stracili. Jak to się niektórzy śmieją: „Ojczyznę dojną racz nam wrócić, Panie”, mówią ci ludzie.

W Żaganiu też zobaczył „niezadowolone elity” i pogroził im pisowskim palcem.

Może teraz – gdy poczuł w sobie siłę – prezydent Duda spotka się z suwerenem w Ełku czy w innych miastach, gdzie buzują nacjonalistyczne emocje, dochodzi do przemocy na tle rasowym. Może głośno powie, co o tym sądzi. Może zainicjuje akcję edukacyjną, by tonować niechęć rodaków do obcych, eliminować bezrozumną nienawiść.

c3mrahfwiaykffj

KOLEJNE SŁOWO BOŻE GŁOSZONE PRZEZ POLSKIEGO KSIĘDZA „PO DOBREJ ZMIANIE”. WSTYD

c3p5cbxweaeilur

„Polityka” zajęła się Jarosław Kaczyńskim i jego dworem. „Limuzyny, asystenci, ochroniarze, przywileje, celebra”. „Polityka” pisze, że PiS dba tylko o swoje interesy.

bezkarni

Jarosław Kaczyński w samym centrum, wokół niego jego najbliżsi współpracownicy: Beata Szydło, Antoni Macierewicz, Mariusz Błaszczak, Marek Kuchciński. Prezes siedzi, oni klaszczą. Właśnie ogłoszono, że prezes Prawa i Sprawiedliwości został laureatem nagrody „Człowiek Wolności” tygodnika wSieci”. W końcu Kaczyński prosi klaszczących, by usiedli, macha ręką na Szydło, kiwa na Kuchcińskiego. Zdjęcie, na którym widać oklaskiwanego prezesa pojawiło się na okładce najnowszego numeru „Polityki”. „Dygnitarze” – głosi wielki napis nad zdjęciem.

„Tempo, w jakim władza deprawuje ludzi z PiS, porównać można jedynie z tym, w jakim Antoni Macierewicz pokonał trasę od ojca Rydzyka do prezesa Kaczyńskiego” – pisze „Polityka” i dodaje: „Miało nie być Bizancjum, nepotyzmu, celebry i arogancji władzy. Wyszło jak zawsze. A nawet znacznie lepiej”.

„Limuzyny, ochroniarze, przywileje…”

„Polityka” bierze na cel czołowych polityków PiS: m.in. prezesa Jarosława Kaczyńskiego, premier Beatę Szydło, ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, czy minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbietę Rafalską. Słów krytyki nie szczędzi też prezydentowi Andrzejowi Dudzie i rzecznikowi MON Bartłomiejowi Misiewiczowi.

Tygodnik zarzuca im „dbanie o siebie i swoich”, popieranie się przy obsadzaniu stanowisk w spółkach Skarbu Państwa i gwarantowanie sobie licznych przywilejów. „Polityka” pisze np., że Macierewicz „rozbudował własną ochronę do rozmiarów absurdalnych i niespotykanych w MON”, Misiewicz rozbija się rządowymi limuzynami i domaga się honorów od wojskowych, a Szydło i Duda za „wsparcie” przyznają swoim współpracownikom bardzo wysokie nagrody.

andrzej-saramonowicz

c3m746swyaan1dp

Waldemar Mystkowski pisze o Misiewiczu, który chce zdegradować generała broni Skrzpczaka.

Misiewicze i Macierewicze powodują upadek morale WP

Wychodzi na to, że Bartłomiej Misiewicz jest ważniejszy od Antoniego Macierewicza, choć ten go kolejny raz urlopował, czy ten zawiesił. A jeżeli ważniejszy od ministra, który w sprawach wojskowych zyskał więcej władzy niż konstytucyjny zwierzchnik Wojska Polskiego Andrzej Duda, logicznym jest, że Misiewicz jest kimś znaczniejszym od prezydenta RP.

Nie jest to gołosłowne stwierdzenie na temat tego niedouczonego farmaceuty, który nie potrafi posługiwać się jezykiem polskim. I wcale nie opowiadam skeczu z kabaretu, bo żaden kabaret nie jest w stanie opisać i ośmieszyć obecnej władzy. Zęby połamał sobie Robert Górski wraz z Kabaretem Moralnego Niepokoju, zamiast obnażyć, ukazać w krzywym zwierciadle w serialu „Ucho prezesa”, ocieplił wizerunek PiS i prezesa.

Dlaczego tak się dzieje? Obecna władza straciła kontakt z rzeczywistością, zainstalowała się ponad krytyką i dialogiem społecznym, niekoniecznie wywyższyła się (bo to także), ale przede wszystkim nie ma wśród niej przedstawicieli, którzy potrafiliby się obronić poprzez polemikę, marni są intelektualnie i nie posiadają rzeczywistych argumentów.

Mamy monolog tych samych postaci nieprofesjonalnie sprawujących władzę. W takim układzie wszelacy cwani faworyci są sięgnąć po władzę nieformalną, nawet większą w tym wypadku niż ma ją Duda. Faworyt Macierewicza powiela gesty swego ministra, bo jest wyjątkowo niedouczony i nieinteligentny, wie, że nic mu się nie stanie, zostanie urlopowany, schowany pod prześcieradło, aż plama przyschnie.

Misiewicz narobił w Białymstoku, tak się sfajdał, iż znowu toczy się jakieś postępowanie w jego sprawie. Guzik prawda, że mają być wyciągnięte konsekwecje, po prostu coś trzeba z Misiewiczem było zrobić, wyjdzie jeszcze z tego silniejszy. Dlaczego tak jest? Proste. Prawda stara jak świat, w stosunkach interpersonalnych rządzą zupełenie inne walory, o czym wiedziała madame Pompadour. Ludwik XV był narzędziem w rękach metresy.

Misiewicz na urlopie zapowiedział, że zdgreaduje generała Waldemara Skrzypczaka, skądinąd wybitnego żołnierza. Zestawmy to z inną degradacją, jaką zapowiedział Ludwik XV, pardon: Macierewicz w stosunku do generałów Jaruzelskiego i Kiszczaka. Ci nawet nie mogą się bronić, acz nie wykluczam, iż będą protestować jako zombie.

c3m6c9xwyacse4z

Misiu Macierewicza chce zdegradować żyjącego generała Skrzypczaka, bo ten śmiał upomnieć się o przestrzeganie regulaminu Wojska Polskiego. Generał broni napisał: „Jeżeli żołnierz jest zmuszany do oddawania honoru osobie, która na dobrą sprawę nie ma żadnych uprawnień do tego, żeby być tym, za kogo się podaje, to pomijam, że to łamanie prawa i regulaminów wojskowych, ale jest to pogardzanie żołnierzem i mundurem.”

Chodzi o nadużycia zawieszonego rzecznika Macierewicza, który rozbija się po jednostkach wojskowych limuzną wartą przeszło milion złotych, pułkownikom i generałom nakazuje oddawać honory. Misiu na urlopie napiął się i napisał na Facebooku o generale Skrzypczaku, który wg niego ma być skażony genetycznie, co jest nieprawdą i swoistym splunięciem na naszą historię. Mianowicie Skrzypczak ma lepsze geny niż wszyscy pisowcy razem wzięci, jeden dziadek był oficerem WP, kurierem AK, za co siedział w więzieniu w stalinizmie, a drugi zginął w 1939 roku w Twierdzy Modlin.

No i ten język polski w wydaniu Misiewicza, który tak naprawdę jest sowieckim. Misiu napisał: „złożyłem skargę do MON w sprawie pozbawienia stopnia generalskiego Waldemara Skrzypczaka”. Czyli wcześniej generał Skrzypczak został pozbawiony stopnia generała, Misiewicz zaskarży więc tę niesprawiedliwość i będzie domagał się przywrócenia gwiazdek na pagonach Skrzypczaka.

c3mqycdweae3hqm

Taki niedorobiony ten Misiewicz, oczywiście chodziło mu o to, że wystąpił do MON ze skargą na generała, w której domaga się jego degradacji za to, że ten śmiał przypomnieć regulamin WP, a wg niego żołnierze nie powinni oddawać honoru salutu dyrektorowi gabinetu politycznego MON (bo taka jest oficjalna funkcja zawieszonego Misiewicza).

Guzik mnie obchodzi, czym salutują sobie Macierewicza z Misiewiczem w ciszy gabinetu, obydwaj uwłaczają publicznie honorowi żołnierzy, a tym samym niszczą ich morale. W dawnej Polsce obydwaj zostaliby wypłazowani, polska szlachta (ówczesne wojsko), a także ułani, takich gościów jak minister i jego Misiu okładaliby płaską stroną szabel po czterech literach, aż wybiliby im z głowy łamanie dobrych zasad, regulaminu. A możliwe, że doszłoby do krawędziowania, czyli użycia ostrej strony szabel, a tak traktowani byli recydywiści.

Moi przodkowie, a herb w moim rodzie jest hen od Piastów, mają na sumieniu takich Macierewiczów i Misiewiczów, którzy pałętali się w taborach.

Kleofas Wieniawa pisze o pisowskim patriotyzmie.

glinski-i

Piotr Gliński to prowincjusz pełną gębą – i to w złym znaczeniu. Można być prowincjuszem centralnym – i nie być oksymoronem. Bo kultura niezależnie, gdzie jest tworzona i w jakim miejscu, znajduje sobie miejsce przez talent i odwagę.

Yoknpatawha to prowincja amerykańskiego Południa (acz fikcyjna), jednak w kulturze to centrum, bo stworzył ją wielki William Faulkner. I jest bardziej uniwersalna od Starego i Nowego Testamentu.

Nasz Gliński to prowincjusz w nauce, żadna jego książka nie przebiła sie do świadomości czytelniczej, był/jest naukowcem żadnym. Gliński w rodzinie jest nawet prowincjuszem, bo jego brat Robert coś znaczy, a Piotr to nie tylko prowincjusz, ale margines, zapisek na marginesie. Jest ktoś taki, ktoś nieważny.

Jarosław Kaczyński nawet z braku laku (braku kadr) niegdyś uczynił go premierem technicznym in spe, wyszedł z tego tylko Tablet, acz za wierność Gliński został nagrodzony wicepremierem i ministrem od kultury.

Wszystkie jego dotychczasowe przedsięwzięcia w świecie kultury odbiły się śmiechem, a niektóre nawet rechotem. Obca mu jest kultura, mimo – jako napisałem – posiadania brata reżysera.

Przykucnął na jakiś czas Gliński, a ostatnio wyskoczył z Muzem II Wojny Światowej, które kroiło się na przedsięwzięcie dużego formatu, ale PiS chce przykrawać je do wielkości prezesa Kaczyńskiego, czyli do prowincji i skansenu.

Gliński wyskakuje z nowym projektem „Niepodległa”, na który ma zostać przyznaczone przynajmniej 200 mln zł. Okazją jest okrągła rocznica odzyskania niepodległości w przyszłym roku.

Ta „niepodległa”z daleka waniajet nieudacznictwem, sklarleniem wg wzorca patriotycznego. Wyjdzie jak z tym wielkim filmem hollywoodzkim.

Słyszę PiS to żałość pośladki ściska. A z takiego sentymentu zawsze wychodzi sraczka. Nawet gdyby dzisiaj urodził się pierwszorzędny geniusz drugorzędnego formatu (Gombrowicz o Sienkiewiczu) to na dźwiek PiS, udałby sie na emigrację – niekoniecznie wewnątrzną. Od skansenu i małości PiS należy uciekać, gdzie pieprz rośnie. Od czasu do czasu wykorzystywać ich, dmuchać w ich balony ego, bo to prowincjusze w złym znaczeniu.

SŁOWO BOŻE NA DZIŚ

c3lecyvwmaichvf

Tabliczka na cześć Antoniego Macierewicza zawisła w… żłobku na Pomorzu. „Zadziałał, aby ten obiekt powstał” 
http://dlvr.it/NGTbmQ
 #tokfm

efpcldag

Tomasz Lis skomentował: Sorry, takich jaj to nawet w PRL-u nie było.

>>>

passent i oko

W najnowszej „Polityce” Daniel Passent nazywa ks. Dariusza Oko „generałem armii zgorszenia”. Oko mówi w wywiadzie dla „Naszedo Dziennika”, podobne słowa powiedział na Uniwersytecie Warszawskim w ramach tzw. Hyde Parku:

Ludzie zniewoleni przez ateizm i seks są zdolni do strasznych rzeczy. Nieprzypadkowo największe zbrodnie w dziejach popełniali ateiści.

Passent przypomina:

Chyba jednak ksiądz doktor się myli, wielkich zbrodni dokonywano zarówno pod hasłem „religia to opium dla mas”, jak i „Gott mit uns”.

Słowa ks. Oko to

kliniczny przykład obrażania ateistów, o którym piszą znakomici sygnatariusze apelu do władz RP. Bóg im zapłać za to, że zabrali głos.

A to co mówi ks. Oko nadaje się do jego leczenia. Z chorym człowiekiem się nie polemizuje, tylko się go leczy. Pierwszy lepszt przykład:

Tak zwane wyzwolenie seksualne jest w istocie seksualnym zniewoleniem, w którym to nie rozum kieruje pożądaniem, ale pożądanie rozumem – jakby koń woźnicą. Dochodzi do seksualnego rozpasania, które trzeba jakoś usprawiedliwić, do którego trzeba dorobić jakąś teorię – na przykład gender. Tę teorię usiłuje się potem przemocą i podstępem w sposób totalitarny narzucić wszystkim, aby jeszcze lepiej się samemu usprawiedliwić.

Passent podsumowuje:

Gdyby takim tonem pisano o ludziach wierzących, ‚zdegradowanych, zniszczonych przez wiarę, ofiarach totalitarnego Kościoła’ niechybnie odezwałaby się armia zgorszonych i nadszedłby tysiąc listów, że lincz i że przemoc.

 —