Posts Tagged ‘depisyzacja’

26 GENERAŁÓW I 256 PUŁKOWNIKÓW WYMIENIONYCH NA 161 KSIĘŻY… TO JEST TA DOBRA ZMIANA W ARMII ???

Warto iśc za tokiem rozważań Wojciecha Maziarskiego („Wyborcza”) o delegalizacji PiS. W obozie „dobrej zmiany” wprost roi się od ludzi o mentalności zamordystów domagających się zakneblowania oponentów i pozbawienia Polaków ich konstytucyjnych praw.

Bardzo zawiedzeni muszą być ci, którzy myśleli, że masowe zademonstrowanie sprzeciwu wystarczy, by zmusić PiS do rezygnacji z narzucania Polakom zakazów i nakazów, których oni nie akceptują. Setki tysięcy kobiet, przy równie masowym wsparciu mężczyzn, pokazały jednoznacznie i dobitnie, że nie zgadza się na to, by PiS im zaglądał do macic – a Kaczyński swoje. W wywiadzie dla „Gościa Niedzielnego” z początku kwietnia zapowiedział, że mimo protestów wprowadzi zakaz aborcji z powodu uszkodzenia płodu.

Ma nawet jakiś chytry pomysł, jak to zrobić, którego na razie nie ujawni. Z niejasnych aluzji i sugestii można domniemywać, że tym razem nie chce zakazu procedować w Sejmie w formie projektu ustawy, lecz narzucić go obywatelom w jakiś inny, podstępny sposób. „Zakaz aborcji eugenicznej ma szanse na wprowadzenie w stosunkowo nieodległym czasie, choć w nieco inny sposób, niż próbowano do tej pory. (…) Na razie nie chcę wchodzić w szczegóły, ale sprawa będzie rozwiązywana na płaszczyźnie prawnej”.

Ta zapowiedź to niejedyny dowód na to, że PiS jest partią antydemokratyczną i dyktatorską. Oto posłanka PiS Krystyna Pawłowicz zaapelowała do zdominowanej przez ludzi PiS Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o wydanie zakazu emisji „Faktów” TVN. „Niech się Rada nie boi!” – wezwała konstytucyjny organ mający stać na straży wolności słowa w Polsce. „Rada się nie boi, rada czeka na dobre prawo” – odpowiedziała jej rzeczniczka KRRiT. Czy można to interpretować inaczej niż jako wezwanie do uchwalenia przepisów umożliwiających władzom cenzurowanie mediów?
Przypomnijmy konstytucyjny zapis: „Rzeczpospolita Polska zapewnia wolność prasy i innych środków społecznego przekazu”.

W obozie „dobrej zmiany” wprost roi się od ludzi o mentalności zamordystów domagających się zakneblowania oponentów i pozbawienia Polaków ich konstytucyjnych praw. Do Krajowej Rady napłynęło ponad 12 tys. identycznie brzmiących listów żądających odebrania koncesji na nadawanie programów TVN i TVN 24.

A była kandydatka na senatorkę PiS, aktorka Anna Chodakowska podzieliła się z czytelnikami portalu wPolityce.pl tą oto myślą: „Takie osoby jak reżyser ‚Klątwy’ powinny być pognane z naszego kraju i poszczute psami. Gadanie, że można nie iść do teatru, w którym drwi się ze świętości, i wybrać sobie coś innego, jest bzdurą. Trzeba myśleć inaczej: ja nie chcę, żeby w moim mieście, w moim kraju narażano spokój sumienia i krzywdzono kogokolwiek. Jest przecież na to paragraf i to trzeba traktować poważnie. (…) Obraza uczuć religijnych jest bardzo mocnym zarzutem i ten przepis trzeba stosować”.

Przypomnijmy więc zapis konstytucji: „Każdemu zapewnia się wolność twórczości artystycznej, badań naukowych oraz ogłaszania ich wyników, wolność nauczania, a także wolność korzystania z dóbr kultury”.
Pytanie, z którym prędzej czy później będziemy musieli się zmierzyć, brzmi: czy te i inne dowody antykonstytucyjnej działalności PiS-u – np. zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego, dążenia do podporządkowania sądów rządowi itp. – wystarczą, by po odsunięciu tej partii od władzy rozważać postulat jej delegalizacji, rozliczenia liderów i przeprowadzenia w Polsce szerokiego procesu depisyzacji?

Magdalena Środa pisze o Ryszardzie Czarneckim.

O Ryszardzie Czarneckim najprościej można powiedzieć, że zna wszystkich, wie wszystko, jest wszędzie, wszędzie bywał (niemal w każdej partii), jest – po prostu – Wszystkim. Dzień w mediach bez Ryszarda Czarneckiego to niewątpliwie dzień stracony. I nie wiem, czy to dziennikarze biją się o obecność (choć okruch obecności!) tego wielkiego polityka, czy też Ryszard Czarnecki jest obstawiony armią asystentów, których jedynym zadaniem jest promować polityka w mediach, rozsyłać informacje o jego pełnej gotowości do wypowiedzenia się na każdy temat, o każdej porze, dla każdej stacji. Zapewne są też stacje, które mają go na stałe w swoim grafiku, jak poranną modlitwę czy sprawozdanie z kolejnej mszy, pielgrzymki lub cudu. Bo też Ryszard Czarnecki jest prawdziwym cudem w polityce. Człowiek Renesansu, o głębokiej wiedzy, szerokich układach, wielkich wpływach, wszechstronnych umiejętnościach. A jaki mówca! A jaki rozmówca! Światowiec i patriota w jednym. Do tego posiada niezwykłą moc dzielenia nie tylko swoich zainteresowań z innymi, ale i dzielenia się swoim ciałem. Potrafi być naraz w kilku miejscach: w Brukseli, Strasburgu, w Warszawie i w Toruniu. Zdawać by się mogło, że poseł europarlamentu i jego wiceprzewodniczący jest pochłonięty sprawami Europy. Jak twierdzi wielu posłów i posłanek (spoza PiS) praca w europarlamencie wymaga czasu, zaangażowania, obecności i aktywności. Ale poseł Czarnecki jest ponadto, on wyprzedza wszystkich kolegów, przewiduje, antycypuje, o wszystkim wie, wszystkim zarządza i dlatego może dzielić swoje ciało na kilka miejsc, w których jest pożądany, niezbędny, zbawczy: na telewizyjne studia, Dom Partii na Nowogrodzkiej, apartamenty ojca Rydzyka, polski Sejm, miejsca tajnych narad ministrów, generałów, służb, Episkopatu zapewne też. Żadne ciało polityczne i duchowe bez Ryszarda Czarneckiego nie jest pełne. Jakie szczęście ma obecnie PKOl, że Ryszard Czarnecki tam kandyduje na szefa! Co tam kandyduje?! On już nim jest. Tacy jak on nie kandydują, im się należy!

Ryszard Czarnecki zapewne nie będzie prezydentem, nie dlatego, że nie może, ale dlatego, że ta pozycja polityczna jest w Polsce poważnie skompromitowana. Ryszard Czarnecki nie lubi siedzieć w przedsionku i błagać o dostęp do Prezesa jak prezydent Duda. Czarnecki lubi pociągać za sznurki, lubi organizować tajne spotkania, ma Swoje Wielkie Pomysły. Wielkim politykiem ten polityk jest.

I tylko małe pytanie do dziennikarzy: „czy musicie?”„czy musicie sprowadzać politykę i opinię publiczną na poziom posła Czarneckiego?” Poseł Polski nie zbawi, ale media ściąga do swojego poziomu. Czy można choć jeden tydzień w kwartale zorganizować w mediach bez pana posła? Nikt wtedy nie straci pracy, telewidzowie odetchną, pan poseł troszkę odsapnie i w Polsce zrobi się nieco normalniej. Na jeden tydzień.

Waldemar Mystkowski pisze o przesłuchaniu Tuska w warszawskiej prokuraturze.

Przeszło 8 godzin zajęło prokuratorom wałkowanie Donalda Tuska, aby wyżymać z niego jakąś kroplę winy bądź strachu. Nie był to jeszcze słynny areszt wydobywczy, acz już przesłuchanie wydobywcze, owszem. Tusk po tym wydobywaniu trzymał się świetnie, jakby dopiero teraz czekał go bieg dla zdrowia. Taki bieg kilkunastokilometrowy odbył z samego rana zanim wsiadł do pendolino w Sopocie, aby udać się do Warszawy na przesłuchanie w prokuraturze.

A pamiętajmy, za 2 dni Tusk kończy 60 lat. Nie straszne mu kompleksy ociężałego Jarosława Kaczyńskiego, z których zrodził się ten całodniowy spektakl. Własnie! Mamy do czynienia z teatralizacją życia politycznego w całej pełni. Tusk podjął wyzwania, bo rodzący się reżim najlepiej ośmiesza się poprzez spektakl. Wybór spektaklu nie jest nazbyt szeroki. Reżim zawsze wybiera sentymentalizm: bijące serce wodza albo głaskanie po główce dziecka. To wzrusza katów, jest tak uniwersalne, jak grafomania ideologiczna zamordyzmu.

A odtrutką jest groteska, obnażyć śmieszność satrapy. Tusk odpowiedział spektaklem groteski, bo innej formy nie ma, aby obnażyć niecne zamiary. Odpowiednik formy można znaleźć w Gombrowiczu, w Mrożku, u Bertolda Brechta w „Karierze Artura Ui”, w „Jesieni patriarchy” Marqueza bądź u Alfreda Jarry, w jego „Królu Ubu”. Ten ostatni proroczo już w roku 1888 przewidział prezesa PiS Kaczyńskiego.

Fabuła absurdu politycznego dzieje się w Polsce, czyli Nigdzie. Takie „Nigdzie” z Polski robi Kaczyński w roku 2017, a jego kompleksy i zacietrzewienie, choćby podczas miesięcznic smoleńskich świetnie oddaje jedno fekalne słowo wymyślone przez genialnego Jarry i transponowane na język polski – „grówno” (element animalny, gorszy sort, etc.).

Tusk w całodobowym spektaklu 19 kwietnia 2017 ośmieszył Kaczyńskiego i to skutecznie. Były premier wysiadł z pendolino na Dworcu Cenralnym, gdzie powitali go skrzyknięci ad hoc sympatycy normalności, którzy wyczuwają przez gęsią skórkę, jakie „grówno” zagraża Polsce. PiS zorganizował swoją odpowiedź kołtunów – i bardzo dobrze, bo ze zwolenników kaczyzmu „grówno” ich szefa wyszło w pełni. Zapachniało kaczystowskim „grównem”.

Przyboczny prezesa, który czuwa przy nim w dzień i w nocy, niczym dama do towarzystwa, Joachim Brudziński na Twitterze powitał Tuska istnym „grówienkiem”: „prawdziwi mężowie stanu wysiadają na przystanku Niepodległość”, a Tusk wysiada na przystanku prokuratura. Pominąłem „oryginalną pisownię”.

Brudziński wydobył z siebie to, co wydobywali zaborcy, gdy z pociągów wysiadali w Warszawie Piłsudski, a w Poznaniu Paderewski. Władza PiS już raz w spotkaniu z Tuskiem zaznała „wygranej” 1:27, po 19 kwietnia możemy politycznemu Robertowi Lewandowskiemu, tj. Donaldowi Tuskowi, dopisać kolejnego gola i aktualny stan spotkania jest 1:28.

Potwierdził to przesłuchujący Tuska prokurator Michał Dziekański, który ocenił, iż „okoliczności zostały w ocenie prokuratury wyjaśnione” i nie jest przewidziane dalsze przesłuchanie Tuska. Ale pisowski zapach „grówna” poszedł po Unii Europejskiej. Associated Press pisze wprost: środowe przesłuchanie byłego premiera to „część większego planu polskiego rządu, którego celem, jest zdyskredytowanie Tuska, a ostatecznie aresztowanie go”.

Ubu Kaczyński robi z Polski coraz bardziej „Nigdzie” i coraz bardziej zajeżdża jego „grównianymi” kompleksami. Musimy mieć zatem otwarte umysły, acz nosy zatkane.

ZAPLANUJCIE SOBIE W KALENDARZACH. TO JUŻ NIE SĄ ŻARTY. WYJDŹMY WSZYSCY MANIFESTOWAĆ WOLNOŚĆ, KTÓRĄ JESZCZE MAMY I KTÓREJ TRZEBA BRONIĆ!

>>>