Posts Tagged ‘Dominika Wielowieyska’

pis

Zażalenie Pawła Deresza ws. „wyjęcia z grobu ciała Pokrzywdzonej Jolanty Szymanek -Deresz”. Przykre że tak trzeba.

cxnezrvveaanko_

Gen. Błasik i Lech Kaczynski są winni katastrofy smoleńskiej.

cxksvanxaaeuqcn

PiS nie prowadzi żadnej polityki zagranicznej, dyplomacja leży, bo partia Kaczyńskiego i prezes są skłóceni ze wszystkimi. Zaraz po wygranej Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich w USA szef polskiego MSZ Witold Waszczykowski powiedział w TVN 24, że teraz „trzeba będzie natychmiast uruchamiać wszystkie kanały”, aby nawiązać kontakt z ekipą prezydenta elekta.

polityka

Tę wypowiedź opozycja uznała za dowód, że nasza dyplomacja jest zaskoczona rozwojem wypadków w USA. Czyżby?

– Wypowiedź ministra została opacznie zrozumiana – tak skomentował w Onecie słowa Waszczykowskiego wicemarszałek Senatu Adam Bielan. Wyjaśniał, że on i Ryszard Czarnecki spotykali się w czasie kampanii z „czołowymi przedstawicielami” obu amerykańskich partii, a o efektach informowali prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. – Waszczykowski nie musiał o tych działaniach wiedzieć – stwierdził Bielan, tłumacząc się nieformalnym charakterem spotkań.

Czarnecki potwierdził to w niedzielnym programie „Wybory w toku” w TOK FM. Dodał, że rozmawiając z amerykańskimi politykami, reprezentował frakcję konserwatystów i reformatorów w Parlamencie Europejskim. Relację ze swoich rozmów zdał… prezesowi Kaczyńskiemu.

Okazuje się, że szef polskiej dyplomacji nie ma pojęcia, co robią i o czym rozmawiają przedstawiciele partii rządzącej. A ci z kolei nie informują ani jego, ani prezydenta, tylko Kaczyńskiego, który formalnie nie pełni żadnej funkcji – jest tylko posłem.

To norma, że politycy prowadzą nieformalne rozmowy, wypełniają różne misje w imieniu rządu. Ale wtedy są zobowiązani złożyć przynajmniej ustną relację ministrowi. A najlepiej, by powstała notatka służbowa. Wygląda na to, że w przypadku PiS zarządzanie państwem i polityką zagraniczną odbywa się poza strukturami rządu Szydło. Może to też oznaczać, że notowania Waszczykowskiego tak gwałtownie spadają w PiS, że nikt nie fatyguje się zawiadamiać go o faktach. I musi się o tym dowiadywać z mediów.

Nie jest to pierwszy przypadek chaosu w obozie rządzącym. Ostatnio szef MON Antoni Macierewicz oświadczył, że Egipt sprzedał Rosji za dolara francuskie okręty Mistral. Prezydent Duda oświadczył, że ma zupełnie inne informacje. Wydawałoby się, że obaj panowie powinni być informowani przez te same służby dyplomatyczne i służby specjalne.

Zamieszanie będzie trwało, bo w normalnym układzie kontrolę nad polityką krajową i zagraniczną sprawuje silny premier, panujący nad ministrami, pozostający cały czas w kontakcie z Pałacem Prezydenckim. Tak działa sprawne państwo, w którym jest jasne, kto za co bierze odpowiedzialność.

kaczynski

Czy to jakiś głupkowaty żart, może ukryta kamera, ale nie… Wyraźnie widzę na filmie umieszczonym na FB kroczącego energicznie, w kierunku pomnika Romana Dmowskiego – Jarosława Kaczyńskiego. Obok niego jak żywy pierwszy as PiS – Joachim Brudziński, tuż za nimi drepcze drobnym kroczkiem pani rzecznik Beata Mazurek i cała świta ochroniarzy. A z megafonów płyną słodkie dźwięki: „Panie Naczelniku, Prezes Stronnictwa Narodowego imienia Dmowskiego Romana, Ludwik Wasiak melduje Rozdroże na przyjęcie Pana Naczelnika Państwa Polskiego”.

Tak zabrzmiało oficjalne powitanie, z jakim spotkał się na pl. Na Rozdrożu w Warszawie zwykły poseł polskiego Sejmu, przybywszy tam, by złożyć kwiaty u stóp pomnika Romana Dmowskiego. Nie koniec na tym. Z głośników słychać też, że Jarosław Kaczyński jest „niekoronowanym królem polskiej polityki”.

Można oczywiście organizatorom uroczystości przypisać skłonność do dowcipów, ale sam Kaczyński wcale nie wyglądał na zbytnio zakłopotanego. Raczej duma i blask biły z jego oblicza.

Film stał się chyba teraz największym hitem Facebooka. Internauci od rana kulają się ze śmiechu, a niektórzy po prostu są wkurzeni i pytają, jak tak można? Są setki komentarzy, a ich autorzy budują przezabawne karambole retoryczne. Bo jak inaczej reagować na podobny nonsens?

Nawiasem mówiąc warto przypomnieć, że tytuł Naczelnika Państwa przysługiwał w latach 1918-1922 marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu. Obecnie niektórzy mówią, że w związku z kontrolną rolą, jaką Kaczyński sprawuje nad premier polskiego rządu i prezydentem, w partii tak się go właśnie tytułuje.

cxkpkj7xgaaplw1

Waldemar Mystkowski pisze o zburaczeniu Kaczyńskiego.

kaczynski-kradnie

Jarosław Kaczyński kontynuuje swoją karierę wcielania się w role złodziei. Z bratem Lechem kradli Księżyc w klasyce dla dzieci „O dwóch takich, co ukradli Księżyc”. Teraz prezes kradnie Wincentego Witosa partii chłopskiej PSL.

Kaczyński udał się ze swoim sztabem do Wojnicza blisko Wierzchosławic (Małopolska), gdzie Witos się urodził, prowadził gospodarstwo, z którego to gumna awansował na premiera II Rzeczpospolitej i to trzykrotnie, taki przedwojenny Waldemar Pawlak. Tym szlakiem odtwórczym może podążać prezes PiS. I gdy poskrobie się w jego osobowości, to może być ten kierunek kariery, acz Kaczyński musi się spieszyć. Był tylko raz premierem. Teraz winien strącić Beatę Szydło. To byłoby drugie premierostwo.

A kiedy trzecie? A kiedy do tego Piłsudski przyjdzie po niego i ześle go do Berezy Kartuskiej? W tym ostatnim wypadku myślę o Mateuszu Kijowskim, znając jednak gołębie serce lidera KOD, z wielkim prawdopodobieństwem mogę założyć, iż pozwoli prezesowi salwować się, jak Ukraińcy z Majdana Janukowyczowi, który dał nogę do Putina, Kaczyński może udać się do Budapesztu, do Orbana. Antycypuję? A czym jest polityka? Przewidywaniem. Wizją, jak niektórzy opisują te halucynacje prezesa.

Tymczasem prezes przebrał się w sukmanę Witosa i jako lider PSL, tj. PiS, pochwalił się na konwencji swoją partią, która jakoby broni wsi. Retoryka prezesa aż prosi się cytowania, jaki to jego PiS jest wspaniały: „Czy broni polskiej ziemi, polskich lasów? Tak, broni. Czy broni religii chrześcijańskiej? Tak, broni. Czy broni interesu narodowego? Tak, bronimy interesu narodowego. Idziemy tą drogą, która była drogą ruchu ludowego”.

Nie zrozumiałem retoryki prezesa, który mówił o sprzedaży polskiej ziemi: „Dobry gospodarz chce powiększać swoją ojcowiznę, dba o nią, a nie myśli o tym, że będzie ją sprzedawał. Stąd nasze decyzje o powstrzymaniu sprzedaży ziemi państwowej, a to ciągle jest 1,5 mln hektarów. To słuszna decyzja”. Czyli rolnik nie może sprzedać ziemi ani kupić państwowej, która leży odłogiem po PGR-ach. O co chodzi? Jak to o co, Unia płaci za te ugory, za półtora miliona hektarów spływa do kasy państwa kilka miliardów zł. A gdyby rolnicy ja nabyli, to by spłynęło do ich kiesy.

Och, prezesie, coś mi się widzi, że chłop się nie da nabrać na ten przekręt. Garnitur to nie sukmana. Zresztą chłopi protestowali przed konwencją partii Kaczyńskiego, równając PiS z hipokryzją i kłamcami. W czasie kampanii wyborczej pisowcy obiecywali podwojenie dopłat unijnych dla rolników, co było tylko klasyczną kiełbasą wyborczą, bo dzisiaj grozi, iż Komisja Europejska może część dopłat wstrzymać.

I chyba w tym spektaklu o to chodziło. Kaczyński przebiera się, a to w Piłsudskiego, a to w jego wrogów Dmowskiego, a teraz osadzonego za kratami przez Naczelnika Witosa, bo czuje pismo nosem, że nabrał wieś, więc może skończyć jak trzykrotny przedwojenny premier. Kaczyńskiego też dotyczą mechanizmy psychoanalityczne: „I tak zrobisz to, co musisz zrobić, a nie to, co dyktuje rozum”. Więc tym za tym freudyzmem zmierza prezes, a wraz z nim jego dwór i fraucymer Beaty Szydło.

phil

Oni nie muszą się przebierać na Halloween. Wczoraj, dzisiaj i jutro s-t-r-a-s-z-ą.

cwiomviwiaqqgct

Olejnik: Macierewicz jest chyba najważniejszym człowiekiem na scenie politycznej

– Antoni Macierewicz ma 52% braku zaufania i mimo wszystko jest chyba najważniejszym człowiekiem na scenie politycznej – mówiła Monika Olejnik do Michała Kamińskiego w „Kropce nad i” TVN24.

olejnik

Krzysztof Materna jest zaniepokojony. W najnowszym „Newsweek” postanowił podzielić się z czytelnikami swoimi obawami o los rządzących. Zwraca uwagę, że ostatnio w mediach „blask pierwszej trójcy” całkowicie zgasił Antoni Macierewicz.
materna

„Broszki pani premier przyblakły i nie odbijają już słońca, tak jak było przy 500 +. Pan prezydent Duda krąży po pustym pałacu i coraz rzadziej słyszmy, jak mówi: ‚Jestem przekonany’. Pytam, czy w mojej Polsce coś się złego dzieje? Czy wyczerpały się dobrozmianowe baterie?” – zastanawia się w swoim cotygodniowym felietonie w najnowszym „Newsweeku” Krzysztof Materna.Reżyser szybko jednak odpowiada, że nie, a przyczyna leży gdzie indziej. Chodzi o gwiazdę Antoniego Macierewicza, którego nazwisko w ostatnich dniach media odmieniają przez wszystkie przypadki.

Dalej Materna wymienia przymioty ministra obrony. Pisze, że „ma poczucie humoru, specyficzne, ale ma. Jest szarmancki, uprzejmy, nawet dla kłopotliwych dziennikarzy. Odważny, nie boi się nikogo, ani powstańców warszawskich, ani prokuratury”.

(DZIŚ DZIEŃ WSPOMNIEŃ… PRZYPOMINAMY PEŁNE MIŁOSIERDZIA BOŻE SŁOWA OJCA DYREKTORA SKIEROWANE WPROST DO Ś.P. MARII KACZYŃSKIEJ)

cwindrvweaqkq6n

„Zwierzchnik sił zbrojnych może go co najwyżej pocałować”

Wyliczając zalety Macierewicza, Materna przypomina, że szef MON „będzie miał niedługo tysiące własnych żołnierzy i zwierzchnik sił zbrojnych może go co najwyżej pocałować”.

Ale jeśli ktoś myślał, że w felietonie Krzysztofa Materny chodził o pean na cześć Antoniego Macierewicza, to jest w wielkim błędzie. To rodzaj apelu i ostrzeżenia dla rządzących.

„Panie Prezesie, Pani Premier, Panie Prezydencie, uważajcie. Pan minister Macierewicz w ogóle nie sypia. Jest bardziej niebezpieczny niż licho, które nie śpi.  Strzeżcie się!” – pisze Materna.

cwiysqbweaas3c2

TAKIE PODSUMOWANIE PO ATAKU POSŁANKI PAWŁOWICZ NA RODZINY SMOLEŃSKIE

gazeta-wyborcza

Prezydent Andrzej Duda próbował zakończyć kompromitującą Polskę dyskusję o tym, że Egipt za 1 dol. rzekomo odsprzedał Rosji helikopterowce Mistral. Minister spraw zagranicznych do spółki z rzecznikiem rządu przekazali mu, by się nie wtrącał.
„Dobra zmiana” konsekwentne osłabia instytucje państwa. Prawo i Sprawiedliwość wyłączyło Trybunał Konstytucyjny, zdegradowało Sejm do roli maszynki do głosowania, zawłaszczyło służbę cywilną, szykuje się do rozprawy z rzecznikiem praw obywatelskich, z niezależnymi sądami. Ale nie spodziewałbym się, że w taki sposób naruszy autorytet urzędu prezydenta. Tym bardziej że to człowiek tej partii.
cwippwvwgaaclsj
Andrzej Duda sprawowanie funkcji głowy państwa sprowadził do bezkrytycznego podpisywania podesłanych mu ustaw czy zaprzysięgania nocą sędziów TK. W sprawie mistrali zachował się jednak tak, jak powinien, po raz pierwszy od zaprzysiężenia dobro państwa postawił ponad partyjną lojalność.(I BRAT SPROFANOWAŁ SŁOWA Ś.P. BRATA…)

cwik_vrwiaaudwo

Gdy szef MON Antoni Macierewicz z sejmowej mównicy mówił, że Egipt za symbolicznego 1 dol. odsprzedał Rosji helikopterowce Mistral – te same, których Francja nie sprzedała Moskwie z powodu rosyjskiej agresji na Ukrainę – śmiał się cały świat. Bo trudno było uwierzyć, że ktoś nabrał się na wrzutkę rosyjskiego trolla internetowego. Minister Macierewicz cytował ją zaś bez żadnych zastrzeżeń.

– Otóż jest prawdą, że mistrale zostały w ostatnich dniach de facto przekazane Federacji Rosyjskiej za 1 dol. Ta operacja miała miejsce – stwierdził. I do dziś szef MON brnie w brednie rosyjskiego trolla, zdementowane przez Egipt i Rosję.

(ZDJĘCIE ROKU? JEST EFEKT WOW!!! 🙂

cwiwev3xgaatcff

Kompromitacja zaczęła zataczać coraz szersze kręgi. Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak oświadczył wręcz, że swoimi wypowiedziami Macierewicz… zapobiegł transakcji pomiędzy Egiptem a Rosją.

Prezydent postanowił przerwać żenujący i szkodliwy dla Polski spektakl. W wywiadzie dla Polsat News Andrzej Duda powiedział, że w sprawie mistrali ma inną wiedzę niż Macierewicz i że to, co wie, „odpowiada rzeczywistości”. Jak na rozmiar kompromitacji szefa MON prezydent użył dość oględnych i delikatnych słów. Ale nagana pod adresem ministra była wyraźna.

Macierewicz i jego stronnicy powinni w milczeniu przyjąć krytykę i zakończyć dyskusję o mistralach. Ale tak się nie stało. Z rządu wyszedł natomiast sygnał, że prezydent nie powinien mieszać się w nie swoje sprawy.

cwiv6x9wiaakbwh

Jak bowiem inaczej interpretować niedzielne słowa rzecznika rządu Rafała Bochenka (też w Polsat News), który twierdził, że skoro Macierewicz mówił o odsprzedaniu mistrali za 1 dol., to „musiał mieć wiarygodne informacje na ten temat”. Dodał, że ma „pełne zaufanie do pana ministra Macierewicza” i że nie chce mu się wierzyć, że szef MON „informacje miał niesprawdzone”.

W sukurs rzecznikowi przyszedł szef dyplomacji Witold Waszczykowski – mówił, że prezydent Duda, negując fakt, iż Egipt zamierzał odsprzedać mistrale Rosji, „po prostu nie miał takich informacji jak minister Macierewicz”. Mówił to tak, jakby chodziło o jakiś drobiazg. A przecież – abstrahując od niedorzeczności informacji o sprzedaży mistrali – prezydent RP jest zwierzchnikiem sił zbrojnych i byłby to fatalny sygnał, gdyby okazało się, że służby specjalne podległe MON nie dzielą się wiedzą z głową państwa.

Widać jasno, że ministrowie porzucili wszelkie pozory i udzielili prezydentowi lekcji, że w Polsce znaczy on o wiele mniej niż minister Macierewicz.

wielowieyska

„W PiS nie ma drugiego polityka, którego tyle uchodziłoby na sucho. To się nie zmieni, bo Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz wzajemnie trzymają się w szachu” – pisze w „Newsweeku” Michał Krzymowski.

Dominika Wielowieyska zgadza się, że szef MON zajmuje w partii pozycję wyjątkową. Ale według gospodyni „Poranka Radia TOK FM”, Macierewicz nie ma szansy na zajęcie miejsca Jarosława Kaczyńskiego.

(PROROCZE SŁOWA Ś.P. LECHA KACZYŃSKIEGO)

cwiml1qw8aaunrk

Dominika Wielowieyska stawia na Joachima Brudzińskiego. – Widać, że prezentuje bezwzględną lojalność i wierność Kaczyńskiemu. Na razie się schował, nie aspirował chyba do stanowisk rządowych. Ale pamiętam, że to Joachim Brudziński organizował prezesowi wakacje. To wydaje się symptomatyczne.

Po wygranych przez PiS wyborach, w październiku 2015 roku, Joachim Brudziński został wicemarszałkiem Sejmu.

cwipk_ywcaasxhf

Waldemar Mystkowski pisze o „wojnie” w PiS. Między Kancelarią Prezydenta a Kancelarią Premiera.

duda-odcina

Andrzej Duda wypowiedział wojnę Antoniemu Macierewiczowi. Brzmi to groźnie. Na razie wojna toczy się pod dywanem, lecz jest faktem.

Macierewicz nie dość kompromituje urząd ministra obrony, Duda to wybaczyłby, bo to łaskawy prezydent, jak choćby dla Mariusza Kamińskiego, niemniej widzi, że jego urząd pozbawia się najważniejszej prerogatywy, zwierzchnictwa nad wojskiem. Duda więc anemicznie wypowiedział się o mistralach za jednego dolara, które jakoby Rosja nabyła od Egiptu: „Pan minister posługiwał się swoją wiedzą: Ja mam swoją wiedzę na ten temat, odmienną niż ta, którą ma pan minister”.

(DZIŚ WSPOMINAMY Ś.P. MARIĘ KACZYŃSKĄ)

cwilu4uw8aaohps

Przy okazji Duda wypowiedział się krytycznie o reformie szkolnictwa i o Trójkącie Weimarskim, czyli pod dywanem złapał za nogawkę Witolda Waszczykowskiego, a za kostkę minister szkolnictwa Zalewską.

Można podkreślać, że Duda wstaje z kolan, lecz nie jest to prawdą, anemicznie broni urzędu głowy państwa, mając wielki wkład w kompromitowanie siebie. Wszak może dojść do sytuacji, iż nie będzie miał co robić jako prezydent.

Macierewicz pozbawia go wpływu na wojsko, przeprowadzając modernizację dowodzenia WP. Do tego równoprawna do Wojska Polskiego ma być Obrona Terytorialna, która nie jest wpisana w konstytucję, a tym samym będzie poza zwierzchnictwem prezydenta. Kto będzie cywilnym zwierzchnikiem? Minister obrony narodowej i to pod nazwiskiem Macierewicza.

Jak będzie Obrona Terytorialna umocowana prawnie? Sejm przegłosuje, jak Kaczyński nakaże, nie musi być to zgodne z konstytucją, czyli może dojść do bezprawia niebywałego (ulubione słówko prezesa). Zapowiada się, że oprócz WP będzie w kraju stacjonowała prywatna armia PiS. Jak zostanie użyta, jak będzie finansowana? – bo nie będzie wolontariatem.

cwikv_fwcaaporv

Macierewicza poparł minister Waszczykowski: „Rozumiem, że szef MON miał inne informacje, wynikające np. z wiedzy służb specjalnych. Być może ta informacja nie dotarła do prezydenta”. Poparł rzecznik rządu Rafał Bochenek: „To jest tak, że prezydent ma swoich doradców, a pan minister Macierewicz w ramach resortu obrony ma swoich. Na pewno im ufa, są to osoby doświadczone, mające kontakty i odpowiednie informacje od właściwych służb. Naprawdę ten temat nie powinien absorbować opinii publicznej”.

Beata Szydło nic nie mowi, bo ona przestała się liczyć. Nie wypowiada się prezes Kaczyński, druga armia powstaje nie bez jego wiedzy. Macierewicz zapowiedział defiladę Obrony Terytorialnej na przełomie grudnia i stycznia. Kto ją będzie przyjmował?

Trudno sobie wyobrazić bez Dudy. Ale do niedawno trudno było sobie wyobrazić demolowanie Trybunału Konstytucyjnego, ignorowanie Komisji Weneckiej i Komisji Europejskiej, więc musimy sobie wyobrażać kraj z prywatną armią PiS, która liczebnie może większa od Wojska Polskiego.

W ten logiczny sposób możemy dojść do tego, że Polska stanie się prywatnym krajem PiS.

PAMIĘTAJMY TE SŁOWA.

cwikkutwyaaxffg

antoni-macierewicz

Antoni Macierewicz został Patriotą Roku, otrzymał Nagrodę im. Kazimierza Odnowiciela. Wcześniej Macierewicz dał wykład na uczelni Rydzyka. Jego tezy o zwycięstwie PiS i Jarosławie Kaczyńskim są iście stalinowskie.

exen

Według szefa MON tym, co doprowadziło do decyzji szczytu NATO w Warszawie o rozlokowaniu wojsk na tzw. wschodniej flance, były zeszłoroczne wybory i objęcie władzy przez PiS. Później na wykładzie w Toruniu było jeszcze ciekawiej.

macierewicz

W Toruniu szef MON wygłosił wykład „Polska w systemie bezpieczeństwa światowego” podczas inauguracji roku akademickiego w Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej. Jak podkreślił, w styczniu 2017 r. w Polsce rozpocznie się rozlokowywanie grupy bojowej NATO na tzw. Przesmyku Suwalskim i ciężkiej brygady amerykańskiej.

– Od stycznia rozpocznie się rozlokowywanie batalionowej grupy bojowej na tzw. Przesmyku Suwalskim (…) w sile mniej więcej 1200 żołnierzy, w tym 900 żołnierzy amerykańskich oraz żołnierzy brytyjskich, włoskich i rumuńskich. (…) Także od stycznia rozpocznie się umieszczanie w Polsce ciężkiej brygady amerykańskiej liczącej ponad 4,5 tys. żołnierzy – mówił Macierewicz.

Decyzja przy urnie wyborczej wpłynęła na USA i resztę NATO?

Według ministra czynnikiem, który zdecydował o rozlokowaniu wojsk na wschodniej flance, „była decyzja, którą podjęto przy urnie wyborczej” w Polsce w 2015 r.

– I ona zdecydowała o całym ciągu wydarzeń, który doprowadził do decyzji o usytuowaniu wojsk amerykańskich i natowskich na tzw. wschodniej flance NATO. Gdyby do władzy w Polsce nie doszła koalicja pod przewodnictwem PiS, wraz z jej programem zachodnim i niepodległościowym, gdyby Polacy nie podjęli tej decyzji, nigdy szczyt NATO nie rozstrzygnąłby na rzecz stacjonowania tych wojsk – przekonywał słuchaczy w szkole o. Tadeusza Rydzyka Macierewicz.

Skoncentrowany wysiłek i „promieniujące źródło”

Minister mówił też o skoncentrowanym wysiłku prezydenta Dudy, premier Szydło, szefa MSZ Waszczykowskiego i „w jakimś skromnym wymiarze” kierownictwa MON.

– Sukces w ogóle byłby niemożliwy, gdyby nie myśl polityczna, gdyby nie plany przygotowane i sukces ostateczny koalicji, którą kieruje Jarosław Kaczyński. Tu leży źródło tej wielkiej geopolitycznej zmiany, której beneficjentem przede wszystkim jest naród i państwo polskie, ale które promieniuje na zmianę geopolityczną całego świata – zaznaczył.

Szef resortu obrony podkreślił, że poprzednie władze skupiały wysiłek na tym, aby wojska sojuszników przebywały w Polsce „w wymiarze ćwiczebnym” i demonstrowały brak wiary w możliwość ich stałej obecności, co jest gwarantem rzeczywistego bezpieczeństwa.

piotr-maciazek

Macierewicz „zapomina”, kto zgłosił zwiększenie wydatków na wojsko

– Ta zamiana, jaką przyniosło PiS, z tego punktu widzenia miała symboliczny i praktyczny wymiar fundamentalny. Za tym poszły decyzje, które często nie były zrozumiane i trudne, ale były niezbędne dla osiągnięcia tego efektu. Pierwszą decyzja był wzrost wydatków na obronę do 2 proc. PKB, liczonych według systemu natowskiego, co oznacza o miliard złotych więcej niż przeznaczały na to poprzednie rządy. W efekcie Polska znalazła się w niesłychanie wąskiej elicie czterech państw NATO, które wydają właśnie 2 proc. na zbrojenia – zaznaczył.

W 2015 roku Sejm przyjął ustawę o zwiększaniu wydatków na wojsko do zalecanego przez NATO poziomu 2 proc. PKB. Autorem projektu, który przeszedł większością 402 głosów, był prezydent Bronisław Komorowski.

radoslaw-sikorski

PO jest winna zaniedbań w sprawie katastrofy smoleńskiej. Pisze o tym Dominika Wielowiejska. Platforma Obywatelska kompletnie nie radzi sobie z przekazem PiS w sprawie Smoleńska. Inne partie opozycyjne też są bierne. Dzięki temu szef MON Antoni Macierewicz i jego ludzie w nieskrępowany sposób realizują swoją politykę dezinformacji.

oskarzam

Ich siłą jest to, że potrafią wygłosić dowolną absurdalną tezę i nawet nie zadrży im powieka. A Platforma potrzebowała roku, aby wpaść na pomysł powołania zespołu, który rozmaite głupstwa będzie prostować. Roku!!! Co robiła przez ten czas? Macierewicz na tacy daje im masę pretekstów, by go brutalnie wyśmiać. Wystarczy zestawić jego sprzeczne ze sobą wypowiedzi. Wystarczy przypomnieć konkretne twierdzenia polityków PiS, którzy głosili, iż PO blokowała powstanie międzynarodowej komisji pod auspicjami NATO, która wyjaśni przyczyny katastrofy. Minął rok rządów „dobrej zmiany”. Gdzie jest komisja NATO?

Można rozreklamować na wielką skalę stronę internetową, gdzie prawdziwi eksperci będą na bieżąco odpowiadać na pytania internautów, wyjaśniać każdą wątpliwość, konstruować krótkie filmiki pokazujące absurdy – dużo bardziej dynamicznie i przystępnie niż strona Faktysmolenskie.gov.pl, uruchomiona pod koniec rządów PO-PSL.

Ten zespół Platformy od roku powinien mieć raport Jerzego Millera wykuty na blachę włącznie z punktami, które różnią je od raportu rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK) Tatiany Anodiny. I sypać faktami jak z rękawa.

Taki zespół ma możliwości działania w Sejmie – sam Macierewicz dał przykład w poprzedniej kadencji, jak to się robi. Ma struktury, ma pieniądze. Ma Macieja Laska, byłego szefa Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych – do bólu merytorycznego, konsekwentnego i odważnego, który bez zacietrzewienia wyjaśnia wszystkie wątpliwości związane z katastrofą smoleńską. Niezmordowany stuka na Twitterze odpowiedzi i komentarze.

Dlaczego PO była taka ociężała do tej pory? Na co wydaje swoje pieniądze? Na billboardy z uśmiechniętym Grzegorzem Schetyną?

Jeśli jest sens dawania budżetowych pieniędzy partiom (a ja jestem przekonana, że jest, bo partie muszą być niezależne od biznesu), to właśnie po to, aby wykorzystywały je, budując zaplecze merytoryczne, wymyślały akcje polityczne na rzecz promowania faktów i prostowania bzdur.

Gdzie są więc pomysły na dobrą kampanię? Gdzie burza mózgów, jak za pomocą prostych, zrozumiałych dla wszystkich obywateli przekazów zdemaskować rozmaite brednie, jakie pojawiają się w przestrzeni publicznej? Gdzie jest współpraca całej opozycji, która byłaby antidotum na akcje propagandową PiS w sprawie katastrofy smoleńskiej?

PO mogła wygrać sprawę Smoleńska, wzmacniając swoją pozycję, przekonując do siebie na nowo rozczarowanych wyborców.

cvzxsycwgaanu2c

Piątkowe wystąpienie Marcina Kierwińskiego było niezłe, ale to za mało i za późno. Tu potrzeba błyskotliwych, porywających, ostrych przemówień, nad którymi pracowałby sztab fachowców. Na razie czarną robotę wykonują za polityków niektóre media.

Ale stawką jest coś więcej niż to, którzy politycy będą bardziej przekonujący, dynamiczni i skuteczni. Stawką jest to, abyśmy nie zostali przykryci falą idiotyzmów, kłamstw i przeinaczeń, abyśmy nie byli społeczeństwem ignorantów, którzy hołdują spiskowym teoriom.

Władza zyskała dziś bardzo wpływowe medium, jakim są publiczne media, i tam wkłada do głowy Polaków propagandową papkę. A PO już raz odpuściła zaraz po katastrofie smoleńskiej walkę o dominujący przekaz. Teraz popełnia ten sam błąd.

cvydrqqxyaqfv1s

Waldemar Mystkowski pisze o śledztwie w sprawie carali.

sledztwo

Osławiony człowiek IV RP Bogdan Święczkowski jest obecnie prokuratorem krajowym, który wzorem swoich kolegów politykę uprawia w mediach. Był ów prokurator gościem programu Krzysztofa Ziemca w RMF FM, gdzie zapowiedział śledztwo w sprawie śmigłowców Caracale.

Jakiego lotu jest Święczkowski, nie wiem, mogę tylko wnioskować na podstawie języka, którym publicznie się posługuje i metaforyki, opisującej jego kondycję moralno-intelektualną.

Otóż śledztwo nie skupi się tylko na zerwaniu kontraktu na zakup caracali, ale przede wszystkim śledczy prześwietlą przebieg przetargu.. Oto słowa Święczkowskiego: „ten proces wyboru tego helikoptera był dla mnie nie do końca zrozumiały”.

Niczego nie zmyślam, cytuję in extenso. Takich mamy oskarżających prawników, na negocjacjach się nie zna, na śmigłowcach też nie, ale to  jest dla niego „proces niezrozumiały”.

waldemar-kuczynski-2

Inny kontekst semantyczny mówi niemal wszystko o tym człowieku: „NIe ma świętych krów, każdy może trafić do więzienia, jeśli popełni przestępstwo”. Wywiad Ziemca bynajmniej nie był przeprowadzany w miejscu, gdzie w pobliżu mieści się hodowla krów, ani w Indiach, gdzie te zwięrzęta są traktowane jak katoliccy święci.

To się dzieje w Polsce A. D. 2016, w kraju Unii Europejskiej. Facet zarzuca „odstąpieniem strony francuskiej od zobowiązań offsetowych”. Tak poważna firma jak Airbus podała, iż Polska miała otrzymać w offsecie równowartość kontraktu, a zaprzecza temu Święczkowski o takiej, a nie innej proweniencji.

Przepraszam, co się stało z Polską, że reprezentantem jest Święczkowski, którego bogactwo języka wyżej przytoczyłem. Święczkowski jest tylko podwykonawcą decyzji zapadającej wyżej Ziobry, Macierewicza, ale za pomocą takich ludzi w Polsce docvhodzi do sytuacji, iż Komisja Wenecja, Komisja Europejska mówią o naszym braku praworządności. W wypadku caracali staliśmy się niewiarygodnym partnerem handlowym.

Nie Święczkowski za to zapłaci, znowu gdzieś się schowa w jakiejś norze, ale my zapłacimy. Caracale będą nas kosztować więcej niż suma kontraktu i offsetu. Wraca już do nas wartość „polaczka” dzięki takiim postaciom, jak ów Święczkowski. Nie chodzi o nazwiska, ale o zawartość głów takich Święczkowskich, dla którego „przebieg jest niezrozumiały”. Niemalże definicja niekomptetencji profesjonalno-moralnych. Z takich Święczkowskich składa się nasze Inferno.

z20869671ihmemy

Jarosław Kaczyński rządzi przez telefon. Dzwoni do Beaty Szydło, a ta zadziera kiecę i jak trusia wykonuje polecenia. Czyli administrowanie przez bezprawie.

Pisze o tym Agata Kondzińska.

slabnie

Premier Beata Szydło zapowiada zmiany w rządzie. Odejść ma minister finansów Paweł Szałamacha, a wzmocnić się wicepremier Mateusz Morawiecki.

Pierwszy jest człowiekiem premier Szydło, drugi – prezesa Kaczyńskiego. To jasne, że decyzje o dymisji nie zapadły w rządowym ośrodku władzy w Alejach Ujazdowskich, ale w partyjnym centrum dowodzenia przy Nowogrodzkiej, gdzie siedzibę ma PiS.

Tam pielgrzymują ministrowie, tam chadza szef Narodowego Banku Polskiego, tam na nocną naradę zjeżdża premier z ministrami. To Kaczyński recenzuje rząd, gdy wskazuje: „Jest czołówka i są tabory”. I to on w kampanii mówił: „Jeżeli Beata Szydło będzie dobrym premierem, to ma gwarancję czterech lat”.

W PiS nie ma planu szerokiej rekonstrukcji rządu. Bo wówczas zmiana dotknęłaby panią premier, a Jarosław Kaczyński musiałby zagrać główną rolę nie za kulisami, lecz przed publicznością. I dowiedziałby się, czy nagrodzi go brawami, czy zgani gwizdami. Kaczyński woli się posługiwać statystami. Dlatego ze sceny nie zejdzie szef MON Antoni Macierewicz, kapłan religii smoleńskiej – choć jego dymisji chce 43 proc. Polaków (sondaż IBRiS dla „Rzeczpospolitej”). Nie osłabi się pozycja Zbigniewa Ziobry wyznaczonego do rozprawy z sędziami (jego dymisji chce 24 proc.). Nadal mocny będzie wicepremier Piotr Gliński od krzewienia kultury wyłącznie narodowej. Spokojny może być wojujący z lewactwem i uchodźcami minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Błaszczak. Potężny stanie się Morawiecki – już bez rywali w rządzie, tj. ministrów skarbu Dawida Jackiewicza i finansów Pawła Szałamachy.

ctxwgftxeaaxbvs

Zmiany w rządzie, które zapowiada premier, mają być strukturalne i personalne. Ale będą tylko pozorne i służące głównie przeformowaniu szeregów PiS. Coraz słabsza będzie za to pozycja samej premier, którą przed dymisją chronią jedynie drugie miejsce w rankingu zaufania do polityków i zamiłowanie prezesa PiS do tego, by rządzić państwem przez telefon.

PiS prowadzi politykę kadrową wg wzorca „Misiewicze”. Dominika Wielowieyska analizuje ten syndrom.

najwiekszym

Każdą nominację – czy to w spółce skarbu państwa, czy w jakiejkolwiek instytucji państwowej – trzeba rozpatrywać osobno. I tu znów ulubiona przez niektórych „symetryczność” zawodzi. Największym problemem nie jest to, że PiS wsadza swoich ludzi wszędzie, gdzie się da, ale to, że wsadza tam ludzi bez kompetencji.

Partia Jarosława Kaczyńskiego – jak żadna inna formacja do tej pory – dostarczyła masę dowodów na zwykłą nieudolność. Oskarżenia pod adresem nowych władz w stadninach koni arabskich zostały potwierdzone przez totalną kompromitację w czasie prestiżowej aukcji Pride of Poland. Przejęcie TVP jest równoznaczne z poważnym spadkiem oglądalności, co przyznaje nawet część działaczy PiS niechętna Jackowi Kurskiemu. Tych przykładów jest więcej. Co nie oznacza, że wszyscy nominaci PiS są niekompetentni. Nie wszyscy są #misiewiczami – jeśli już mamy się odwoływać do słynnej i trafionej akcji Nowoczesnej, która z b. współpracownika szefa MON Bartłomieja Misiewicza uczyniła symbol owej niekompetencji.

(A TYMCZASEM JEST STRACH PRZED ZMIANĄ W RZĄDZIE…)

ctxvemrvyaa536f

Ale gdy szefem Polskiego Holdingu Obronnego miał zostać b. poseł PiS Mariusz A. Kamiński, to akurat Stefan Niesiołowski – którego o miłość do PiS nie można podejrzewać – stwierdził, że to wcale nie jest taka zła kandydatura, bo ten młody działacz na temat tej dziedziny wie całkiem sporo (Kamiński prezesem w końcu nie został). Nie powinno się więc stosować jednej miary do każdej nominacji tylko dlatego, że zdecydowali o niej politycy.

Żadne procedury ani dobre chęci nie pomogą, jeśli działacze partyjni będą ciągnąć za sobą sznur nieudaczników, a lojalność i dokonania w krzewieniu teorii zamachu smoleńskiego będą podstawowym kryterium. Brak kompetencji zawsze się zdarzał, im niższy szczebel rozdawnictwa posad, tym częściej. Ale dziś grozi nam prawdziwa inwazja ignorantów na każdym szczeblu.

Waldemar Mystkowski pisze o tym, jak historycy wkurzyli się na PiS.

pismidas

PiS ma szczególny dar. Wszystko tej partii zamienia się w… hmm… w złoto. Tak jak królowi Midasowi, który dostał ten dar od Dionizosa. Zamieniał w złoto nawet chleb i wino, a jak powszechnie wiadomo, raczej złotem nie można się najeść. Tak PiS-owi wszystko zamienia się w pisowskie złoto. Dla opozycji owo złoto to tombak, a tak naprawdę jest to wielkie g…no. Takie to złoto.

Historycy postanowili się przeciwstawić pisowskiemu złotu i zwołują Nadzwyczajny Zjazd Badaczy Dziejów Najnowszych, bo uważają, że „historia najnowsza podlega postępującej ideologizacji, mitologizacji, instrumentalizacji i wręcz banalizacji”.

Rocznica Bitwy pod Wiedniem. Proszę bardzo – ocalał Jan III Sobieski, bo był ówczesnym TW Bolkiem, a „poległ” patriotycznie Lech Kaczyński. I bach! – Midas Macierewicz uszczęśliwia naród apelem smoleńskim w dniu rocznicy 1683.

Chrzest Polski – rok 966. Za Bolka robił Mieszko I. I tak dalej. Nawet młodzieży wciska się ten kit… przepraszam: złoto PiS. W Szamotułach w Zespole Szkół nr 2 w gazetce ściennej napisano, iż twórcami Polski porozbiorowej byli Józef Piłsudski, Jan Paweł II i… Lech Kaczyński.

(TAK SAMO ZROBIŁ PUTIN, ABY NIKT NIE USUNĄŁ GO ZE STOŁKA…)

ctxnwnmvuae8eeb

Historycy chcą przeciwstawić się owemu złotu PiS, wyrażają solidarność „z kierownictwem Muzeum Historii II Wojny Światowej oraz historykami zwalnianymi przez nowe władze z IPN”. Zjazd historyków ma się odbyć 5 listopada, a zaproszenie dla kolegów podpisały najwybitniejsze autorytety od naszych dziejów: profesorowie Andrzej Paczkowski, Ewa Domańska, Karol Modzelewski i Henryk Samsonowicz. Zapowiadane są wystąpienia na zjeździe innych wybitności: profesorów Andrzeja Friszkego, Marcina Kuli, Jana Pomorskiego czy Pawła Machcewicza. Ten ostatni to właśnie twórca Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku, którego usiłują odwołać ze stanowiska.

Kolejna branża, nader wrażliwa dla PiS – historycy, zamienia się w KOD historyków, w komitet obrony historii przed ideologizacją, mitologizacją, instrumentalizacją i banalizacją. Na szczęście dla PiS nie ma Komisji Weneckiej od historii, ale jest ośmieszanie się, bo taki tylko werdykt może wydać ktokolwiek rozumny o robocie Midasów PiS.

Jak wiadomo, Midas jest nie tylko synonimem zamieniania wszystkiego w złoto, a przede wszystkim przypisywano mu wyjątkową głupotę. I taka jest wartość daru PiS, który czegokolwiek się dotknie, zamienia w g…no. Tym razem jest to g…no historyczne.

KOD dostał prestiżową nagrodę Parlamentu Europejskiego.

kodznagroda

Komitet Obrony Demokracji został wyróżniony przez Parlament Europejski Nagrodą Obywatelską. Mateusz Kijowski odebrał ją z rąk europosłanki Róży Thun. To właśnie Thun nominowała KOD do nagrody, uzasadniając jej przyznanie mówiła, że Komitet „skupia rzesze obywateli wokół wspólnych wartości europejskich”. – Zaledwie w 5 miesięcy stał się rozpoznawalny w Polsce oraz w innych państwach członkowskich przez swoje nieustępliwe dążenie do kształtowania postaw demokratycznych. Jest to największy ruch obywatelski, od kiedy Polska odzyskała niepodległość w 1989 r. – mówiła.

Brawo my!

Tzw. rzetelne i bezstronne „badanie katastrofy” – ciąg dalszy farsy Macierewicza.

cta6qe2xgaea-mb

Lewicowy prezydent Częstochowy pisze:

ctbhvboxgaezrrh

Polska pisowska w pigułce:

przem

Dominika Wielowieyska:

wpis

W nocy odbyła się narada kierownictwa PiS. I nie była ona przyjemna dla premier Beaty Szydło. W partii huczy od plotek o dymisjach. Mają być one przesądzone, kwestią jest tylko to, kiedy zostaną ogłoszone. Atmosfera jest nienajlepsza. Krzywo mają patrzeć na siebie Mariusz Kamiński i Antoni Macierewicz, a także Beata Szydło i Mateusz Morawiecki. Tego drugiego Jarosław Kaczyński widzi na stanowisku premiera. – I tak złość wszystkich koncentruje się na Beacie Szydło.

Władysław Frasyniuk dla Koduj24.pl.

koduj24pl

Trzeba sobie uczciwie powiedzieć, że w Polsce mamy trzy możliwości: albo zapiszemy się do PiS i będziemy tym suwerenem, który dostanie miejsca w radach nadzorczych, w spółkach skarbu państwa, będziemy w sekcie „smoleńskiej” – mówiąc krótko załapiemy się na tę hordę, która dewastuje państwo polskie i liczy na obrywy przy okazji buszowania po Polsce, albo możemy stanąć tam, gdzie są ci, którzy odwołują się do wielkiej, polskiej tradycji wolności; tradycji szacunku dla drugiego człowieka, zdolności do wspólnego działania, bo przecież to wspólne działanie w „Solidarności” zakończyło się największym, współczesnym sukcesem Polski, czyli odzyskaniem niepodległości. Jest jeszcze trzecia droga to emigracja. Najgorsze wyjście to wybór świętego spokoju. Powiedzmy sobie jednak uczciwie, a mówię to do wszystkich tych, którzy uważają, że ważny jest tzw. święty spokój, że święty spokój jest nawozem dla wszystkich totalitarnych władz, więc apeluję: nie dajcie z siebie zrobić nawozu dla pisowskiej formacji, która na końcu tylko się Wami pożywi.

kosciol

Z postawą Kościoła, który do tej pory stał zawsze po stronie aspiracji społecznych, a teraz stanął murem po stronie władzy. To Kościół uruchamia i wzmacnia te nacjonalistyczne, ksenofobiczne środowiska. Mam wrażenie, przy całej krytyce różnych orientacji politycznych w Polsce, że Kościół jest jedną z najbardziej zagubionych instytucji. Paradoksalnie najsilniej słychać z tego środowiska wołanie „kasa”, a dopiero po przecinku, wiara. To jest poważny problem dla nas, ludzi, którzy pamiętają, że przez lata Kościół był miejscem także dla niewierzących, taką wyspą wolności, nadzieją, że przyzwoitość ma swoje miejsce, gdzie może się spotkać. Zagubiony, bez wartości, zdemoralizowany także przez państwo polskie, które tworzyło różnego rodzaju systemy przywilejów, ulg dla Kościoła, który dzięki temu robił niezłe interesy w szarej strefie.

budujmy

Czy wkurza Cię, kiedy biją w tramwaju profesora, bo mówił po niemiecku?
Czy wkurza Cię, kiedy władza szanuje tylko tych obywateli, którzy myślą i żyją według jej zaleceń?
Czy wkurza Cię, kiedy artyści, naukowcy, studenci z innych kontynentów boją się chodzić po polskich ulicach?
Czy wkurza Cię, kiedy odbierają Ci historię Twojej rodziny?
Czy wkurza Cię, kiedy w filmach czy spektaklach linia polityczna jest ważniejsza niż wymiar artystyczny?
Czy wkurza Cię, kiedy politycy chcą wyprowadzić Cię z wspólnoty europejskiej, odebrać dumę z osiągnięć całego narodu, zepchnąć na margines cywilizowanego świata?
Czy wkurza Cię, kiedy mówią Ci, że inni są lepsi od Ciebie?
Czy wkurza Cię, kiedy w rodzinie nie możesz szczerze porozmawiać, bo stykasz się z polityczną agresją?
Czy wkurza Cię, kiedy reforma edukacji jest chaotyczna i nieprzemyślana?
Czy wkurza Cię, kiedy władza likwiduje wszystkie mechanizmy kontroli samowoli polityków?
Czy wkurza Cię, kiedy w zapale wymieniania kadr w firmach państwowych zaczynają już wymieniać tych, których sami przysłali, bo już wszyscy inni zostali wymienieni?

jedna

Jeżeli Twoje wkurzenie na dzielenie Polski i Polaków narasta, przyjdź w sobotę 24 września na marsz Jedna Polska Dość Podziałów. Spotykamy się pod Trybunałem Konstytucyjnym (al. Szucha 12a w Warszawie) i idziemy na Krakowskie Przedmieście, gdzie zakończymy marsz koncertem.
Warto przyjść, spotkać ludzi, którzy też są wkurzeni. I przekonać się, że powinniśmy się różnić i spierać, ale nigdy dzielić i walczyć. Niech Polska będzie dobrym miejscem dla wszystkich!

radio

Waldemar Mystkowski o nocnej zmianie.

beata

W ostatnich dniach częściej niż o premier Beacie Szydło słyszymy o jej orłach ministrach, którzy przysparzają kłopotów, czyli o Antonim Macierewiczu czy Witoldzie Waszczykowskim. Wieść gminna niesie, że pani premier nie radzi sobie, że w gabinecie będą zmiany. W rządzie śledzą każdy gest prezesa. Jarosław Kaczyński podnosi rękę do góry. I co to będzie? W rządzie starają się czytać zamiary, co też znaczy ta ręka. A prezes tą podniesioną ręką drapie się po głowie. Jest ulga, ale to też coś przecież mogło znaczyć itd.

W PiS mówi się dużo, że Szydło nie radzi sobie ze stołkiem. Ostatnia rządowa narada miała miejsce w nocy. Ta pora dobowa jest jak zmora. W nocy PiS obala prawo i Konstytucję, Andrzej Duda podpisuje lub zaprzysięga, a teraz rząd naradza się. Zauważmy – rząd Szydło nie rządzi, tylko się naradza, bo wszyscy przeciw nim knują: Komisja Europejska, Komisja Wenecka, KOD, opozycja.

cs8ubhswcaakfy

Do tego knucia dostosował się PiS, w którym knują ministrowie przeciw ministrom. Rządowe knucie wcale nie jest wymysłem prasowym, ale faktem. Ostatnia nocna narada miała scenariusz: huzia na Józia, a za Józia robiła premier Szydło. Chcą się jej pozbyć. Kaczyński orzekł, iż ostatnie wpadki mocno obciążają PiS. Dymisje są ponoć pewne.
Szydło patrzy krzywo na Mateusza Morawieckiego, bo o nim się głośno mówi, że zostanie premierem, więc zastanawia się, czy to już. Na Morawieckiego z kolei krzywo patrzy najbliższe otoczenie prezesa, szczególnie słynny zakon Porozumienia Centrum. Morawiecki to dla nich nuworysz, zatem życzą mu najgorszego.

ctbsb2fwgaaqde7

Notowania Antoniego Macierewicza sporo straciły z powodu jego misia Misiewicza, więc minister obrony krzywo patrzy na Mariusza Kamińskiego, który zawiaduje służbami specjalnymi, otworzone zostało kilkadziesiąt śledztw. Macierewicz jest pełen obaw, które są skierowane przeciw niemu.

W rządzie PiS krzywo patrzą na siebie. A ta krzywizna potem przekłada się na życie polityczne w kraju. Niestety, krzywa jest zjazdem w dół.

Jakby tego było mało, Dudzie odmówili udziału w uroczystościach 40. rocznicy powstania KOR wybitni opozycjoniści z powodu, iż nie wypełnia obowiązków głowy państwa, łamie Konstytucję. KOR-owcy napisali: – „Nie chcemy świętować rocznicy powstania KOR razem z Panem”.

cs-pt3owcaaqwxt

Atmosfera w sferach władzy jest depresyjna, najeżdżają na Szydło, Dudzie odmawiają. Wszyscy knują przeciw sobie, a jeszcze niedawno głowa państwa mówiła o wspólnocie. Tymczasem są to marzenia ściętej głowy, acz sytuacja jest rewolucyjna, gdyż wszyscy czekają na kolejny gest Robespierre’a z Nowogrodzkiej. A może niczym Neron – komu kciuk w dół? A komu w górę?

Ewa Kopacz o in vitro:

kopaczkazde

„Dzięki temu programowi uchwalonemu przez poprzednia koalicje urodziło się ponad 6 tys. dzieci. Uważam, ze to najskuteczniejsza metoda leczenia niepłodności. Nie ma takiego kraju, w którym ta metoda byłaby zakazana. Teraz chciałabym powiedzieć o czymś szczególnym, o waszym egoizmie. O chęć udowodnienia, że wasza wola, wasze poglądy sa ważniejsze niż szczęście innych ludzi. Jak wielkim trzeba być egoista, by chcieć narzucania swojej woli stawiać wyżej niż szczęście dzieci i rodziców. Panowie Kukiz i Kaczyński, każde dziecko urodzone z metody in vitro jest ważniejsze niż wasza władza na tej sali. Tak bardzo chcecie być ważni, tak bardzo chcecie decydować za innych, że w tej pogoni za tą waszą władzą, jak mali jesteście, jak nieistotnie w porównaniu z tymi, którzy są dla swoich rodziców całym szczęściem i całym światem.”

 

Jarosław Kaczyński dobrał sobie wiceprezesów.  Schatakteryzowac ich można: beton. Cokolwiek myśleć o Mateuszu Morawieckim – który nie został zastępcą Kaczyńskiego – jest bardziej otwarty od wybranych.

kto

Licząca kilkuset członków Rada Polityczna PiS decydowała m.in. o tym, którzy politycy będą wiceprezesami PiS i kto zasiądzie w ścisłym kierownictwie partii – Komitecie Politycznym. Spotkanie jest zamknięte dla mediów, głosowania są tajne, ale do wiadomości podano wyniki. Premier Beata Szydło, wicemarszałek Sejmu Joachim Brudziński, szef MSWiA Mariusz Błaszczak, minister koordynator specsłużbMariusz Kamiński, szef MON Antoni Macierewicz, minister w KPRM Adam Lipiński – zostali w wybrani na wiceszefów partii. Joachim Brudziński został też szefem Komitetu Wykonawczego PiS.

csg9jeywgaaqwoq

Kaczyński broni wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego, który sędzinę postraszył dyscyplinarką. A to znaczy, że PiS weźmie się za sądownictwo, będzie chciał dyscyplinować, aby w sądach zapadały wyroki po myśli Kaczyńskiego – „Prawo musi być po naszej stronie”: prawo Pawlaka i Kargula.

kaczynskio

– Jeśli chodzi o sędzię, która wydała taki haniebny wyrok, to mamy tutaj do czynienia z taką sytuacją. Jednym z postulatów PiS jest równość traktowania wszystkich przed sądami. A w Polsce są obywatele, którzy mają za dużo praw, a inni za mało. I my to zlikwidujemy, a mam nadzieję, że niedługo przystąpimy do generalnej reformy sądownictwa.

Jaki jednak wycofał wniosek o postępowanie dyscyplinarne wobec sędzi. A to znaczy, że nie ma racji, boi się przegranej. Tak pewnie zlecił mu Kaczyński.

patrykjaki

Będą rozpieprzać prawo i zaprowadzać bezprawie. Gdy prawo działa, pisowskie łajzy robią w galoty.

Nowoczesna zaprezentowała swój nowy program, jest bardziej socjalny. Ryszard Petru zapowiedział.

petruszydlo

– Jestem przekonany, że wygramy kolejne wybory i odsuniemy szkodników od władzy. Postawimy przed Trybunałem Stanu premier Beatę Szydło i prezydenta Andrzeja Dudę za łamanie konstytucji. Odkręcimy wszystkie pseudoreformy przywracające PRL w prokuraturze, mediach, edukacji, obrocie ziemią. Tylko my możemy to zrobić, nikt za nas tego nie zrobi – podkreślił lider Nowoczesnej Petru. Zapowiedział, że jego partia zdelegalizuje wszystkie skrajne organizacje, które nawołują do wojny polsko-polskiej. – Nie będzie zgody na agresję, ksenofobię, sianie nienawiści.

Świetny esej o Kaczyńskim opublikowała Dominika Wielowieyska. Oto jego obszerne fragmenty.

smolenskobelgi

Codziennie politolodzy i publicyści próbują zrozumieć, na czym polegają strategia i cele Jarosława Kaczyńskiego. Odpowiedź na drugą część pytania jest prosta: prezes dąży do pełni władzy i pal sześć demokrację. Ale strategii nie da się zbyć zwięzłym hasłem. Złośliwie wypominany Jackowi Kurskiemu bon mot „Ciemny lud wszystko kupi” jest niewystarczający.

Tamci się sprzysięgli

Pierwszym narzędziem lidera PiS jest frustracja. Tok myślenia ludzi skupionych wokół Kaczyńskiego jest prosty: jesteśmy równie zdolni i należy się nam, ale nie odnosimy sukcesu, bo krajem rządzą sitwa i samolubna elita.

Można kpić z postawy „pod górkę do szkoły”, ale często chodzi o coś więcej niż pech czy nieudacznictwo. Często ci, których nazywamy „frustratami”, troszczą się o sprawy swojej małej i dużej ojczyzny, mają poczucie, że coś źle idzie – w całym państwie i w ich okolicy, w miejscowej szkole czy urzędzie – a zmiana na lepsze wydaje im się niemożliwa. Stąd wiara w czyściciela, który coś za nas załatwi, naprawi instytucje, odblokuje drogi awansu.

Zestrzelili, panie, zestrzelili

Drugi filar strategii PiS to Smoleńsk. Wielu uważa, że katastrofa jest cynicznie rozgrywana. Że obóz PiS nie wierzy w żaden zamach, ale wie, że snucie tej opowieści podkręca emocje, pozwalając zagospodarować frustracje godnościowe, również te z punktu poprzedniego. A przy okazji eliminuje pomniejszych graczy, którzy nie dysponują tak silnym mitem.

Ale to tylko część prawdy. Bo mnóstwo ludzi naprawdę wierzy w zamach. Nie tylko dlatego, że trudno jest obarczać odpowiedzialnością ofiary albo przyjąć, że za symbolicznym wręcz dramatem stoją banalne „procedury”, ciąg zwyczajnych zaniedbań. Źródłem jest, znowu, frustracja: śmiejecie się, bo nie rozumiecie, że Lech Kaczyński był ważny i dlatego zginął. Jak zwykle chcecie nas poniżyć, a Putin obawiał się naszej bezkompromisowości.

PiS umiejętnie splata ten kompleks z szerszą potrzebą, którą żywią nie tylko frustraci czy radykalni narodowcy, ale też wielu trzeźwych obywateli: potrzebą dumy z Polski. Wizja Smoleńska jako próby usunięcia przywódcy, który miał odwagę iść wbrew geopolitycznemu dyktatowi, to nie obłęd, lecz element wizerunku Polski, która odgrywa ważną rolę w światowej polityce.

Im bardziej strona PiS pompuje ten mit, tym bardziej prowokuje drugą stronę do prób przekłucia patriotycznego balonu żartem – a wtedy pada oskarżenie o brak wrażliwości. Często szczere, bo Smoleńsk przeorał świadomość tego obozu: ból, bezsilność i gniew były dominujące. Tak czy inaczej, spirala się nakręca, a prezes utrzymuje środowisko w gotowości i jedności.

Ostatni będą pierwszymi

Innym spoiwem jest oczywiście szansa: awansu, posad, prestiżu.

Każdy coś dostanie, jeśli tylko zadeklaruje bezwzględną lojalność. Bezwzględna oznacza, że bez cienia zażenowania promujemy jeden przekaz, choćby najbardziej absurdalny. Na przykład, że przed PiS Polska była w ruinie, a gdy nastały jego rządy, rozkwitła w dwa miesiące. Głupie? Może i tak, ale Kaczyński ma argument: jak powiedział w jednym z wywiadów, ludzie nie analizują tego, co widzą w telewizji, uznają to za pewnik. A to oznacza, że tylko zmasowany przekaz bez żadnych odchyleń zapewni długie panowanie. Prezes powstrzymał przewrót pałacowy w TVP, bo Jacek Kurski rozumie i realizuje jego wizję.

Majstersztyk polega na tym, że gdy druga strona próbuje atakować: teraz wy dorwaliście się do żłobu, odpowiedzią jest wzruszenie ramionami: ale my wymieniamy elity i zwracamy godność. Może nasze elity są niedoświadczone, nawet nieudolne, ale dajemy 500+, dostrzegamy potrzeby tej części społeczeństwa, która była pomijana. Bierzemy posady? Tak, ale nie żałujemy i innym, zwykłym ludziom. Na to przeciwnik PiS nie ma dobrej odpowiedzi.

Wojna daje życie

Prof. Andrzej Zybertowicz, jeden z filarów intelektualnych IV RP, w rozmowie z Joanną Lichocką stwierdził, że spora część obozu jest naprawdę mało kreatywna, wycofana, żyje przeszłością. I nie da się przebudować państwa bez udziału elit, zwykle głosujących na centrum. Ale Kaczyński postanowił pójść na wojnę ze wszystkimi. Z prostego powodu: bez konsolidującego konfliktu nie da się zarządzać tak wielkim obozem. Układ PiS kontra reszta świata pozwala tłumić wewnętrzną krytykę. Jest wojna, a na wojnie nie roztrząsasz decyzji wodza. Masz wątpliwości, więc nas osłabiasz. I pamiętaj: i tak nie masz dokąd pójść, jesteś z nami na dobre i na złe. Już nikt cię nie zechce, bo jesteś z PiS.

Stąd uwikłanie prezydenta w spór konstytucyjny. Andrzej Duda był zagrożeniem, bo w każdej chwili można wymienić premiera, ministrów, marszałków Sejmu – ale nie prezydenta. A historia III RP pokazuje, że prezydenci – z wyjątkiem spętanego rodzinnymi relacjami Lecha Kaczyńskiego – wybijali się na niepodległość: nikt, choćby swój, nie będzie mi mówił, co mam robić, skoro stoi za mną bezpośredni mandat wyborczy. Duda też mógł pójść tą drogą, ale nim zdążył okrzepnąć na stanowisku, spór o Trybunał Konstytucyjny odciął mu drogę do rozmowy z innymi środowiskami.

Na uwagę, że ów spór przynosi potężne straty, bo mimo wszystko mobilizuje część społeczeństwa przeciwko PiS, politycy tylko się uśmiechają: ale scala nasz obóz. Postawieni pod ścianą, z jasnym przekazem jesteśmy o wiele bardziej efektywni niż letnia centroprawica, rozleniwione centrum czy podzielona lewica.

Najpierw rewolucja, potem demokracja

Być może przeciętny wyborca – widz TVP nie widzi, że przejmowanie państwa służy poszerzaniu władzy jednego człowieka. Ale dlaczego oczy zamykają niezależni intelektualiści? Dlaczego w zasadzie tylko Jadwiga Staniszkis, Ryszard Bugaj czy Kazimierz Michał Ujazdowski rozumieją, że ta awantura szkodzi nam na świecie, jest kosztowna nie tylko wizerunkowo, ale także gospodarczo?

Można oczywiście założyć, że działa stary mechanizm: prawicowych intelektualistów fascynuje siła. Ale to nie wszystko. Wielu z nich naprawdę uważa, że zmiana jest potrzebna, a na przeszkodzie stoją elity III RP, wyniosłe i roszczące sobie prawo do wyrokowania.

Dobrym przykładem jest Piotr Skwieciński, który przestrzega, że sprowadzanie protestów KOD do buntu zamożnych odsuniętych od koryta to błąd. Publicysta zadał sobie pytanie: dlaczego on sam jest w stanie zaakceptować ostrą jazdę w sprawie Trybunału, chociaż uznaje poważne argumenty „liberałów” powołujących się na państwo prawa? Szybko znalazł odpowiedź: bo tylko brak skrupułów sprawi, że nie będziemy zawierać zgniłych kompromisów i zdołamy przeprowadzić realną zmianę.

Podobnie myśli filozof konserwatysta Dariusz Karłowicz, który w wywiadzie dla „Plusa Minusa” uzasadniał tezę, że paraliż Trybunału Konstytucyjnego był czymś nieuniknionym, bo „arystokracja” demokratyczna oderwała się od społeczeństwa.

„Władza sądownicza stanowi pierwiastek arystokratyczny, a egzekutywa reprezentuje pierwiastek królewski – w zależności od rozwiązania bliższy ludowi lub arystokratom. Możliwości demokratycznej kontroli nad arystokracją były z założenia bardzo skromne. Wraz z rozwojem instytucji europejskich zaczęły się jeszcze bardziej kurczyć. Jak się dobrze zastanowić, to widać, że nieczytelne mechanizmy kooptacji dotyczą nie tylko sędziów czy ekspertów. Żyjemy w przeświadczeniu, że to my wybieramy polityków. Czy rzeczywiście? Nie mówię nawet o pozycjach, które w ogóle nie mają nic wspólnego z żadnym wyborem, ale choćby o listach wyborczych. Klasa polityczna stanowi świat nieomal autonomiczny” – twierdzi Karłowicz. Potrzebna jest więc rewolucja, która złamie zasady narzucone przez „prawniczą arystokrację” – kiedyś może słuszne, ale wypaczone przez pychę i samowolę.

Jest jedno państwo, a prezes jest jego prorokiem

W myśleniu Kaczyńskiego wyrachowanie splata się z prawdziwą wiarą. Nie tylko w Smoleńsk, ale również w pewien model państwa, społeczeństwa, gospodarki, za którym idzie konkretne – już pragmatyczne – działanie. Można to streścić dwoma słowami: „maksymalizm” i „radykalizm”.

Dla ludzi PiS słowa „kompromis, porozumienie” są okropne. Sprowadzają się do „ciepłej wody w kranie”, a my patrzymy dalej, myślimy w szerszych kategoriach, chcemy osiągać panoramiczne cele. Ale przeszkadzają nam w tym patologie, jak choćby korupcja. I nieprawda, że patologie są czymś, co się zdarza w każdej demokracji, nie – to zjawiska wszechogarniające, splecione, powszechne, systemowe. Dlatego należy użyć siekiery zamiast skalpela. Wcześniej zaś określić wroga, a gdy to niemożliwe, bo sceptycy mówią, że nie ma jednego układu, tylko jakieś procesy, okoliczności, specyfiki, zmienne – należy go wykreować. Bo jak bez niego dokonywać śmiałych aktów? Stąd tęsknota za biało-czarnym obrazem świata. Ci to zdrajcy, a ci patrioci. A to z kolei uzasadnienie dla maksymalnego poszerzenia swojej władzy.

Kaczyński wie, że myśli i działa autorytarnie, ale akceptuje to, bo uważa, że sukces może odnieść wyłącznie państwo wykreowane przez silne centrum decyzyjne, bez udziału obywateli, samorządów, całej tej zbędnej debaty. Debata prowadzi do imposybilizmu, do wyważania racji, do respektowania zdania mniejszości. Słowem, do chaosu, który osłabia państwo. A przecież – tu znów pragmatyzm splata się z wiarą – zagrożenia zewnętrzne są ogromne, nasi europejscy partnerzy tylko mówią o współpracy, ale myślą, jak uczynić z nas swojego wasala.

Podobnej cyniczno-idealistycznej filozofii hołduje Viktor Orbán.

W portalu wPolityce.pl prawicowy publicysta Grzegorz Górny tak zrelacjonował jego myśl: „Węgierski polityk stwierdził, że w ciągu ostatnich stu lat miały miejsce cztery wydarzenia, które spowodowały wielkie przemiany ustrojowe na świecie. Były to: I wojna światowa, II wojna światowa oraz upadek komunizmu. Czwartym wydarzeniem, którego skutki obserwujemy teraz, jest globalny kryzys finansowy. Spowodował on zasadnicze zmiany w funkcjonowaniu trzech charakterystycznych dla cywilizacji zachodniej modeli organizacji wspólnoty, takich jak: państwo narodowe, demokracja liberalna i państwo dobrobytu. Zdaniem Orbána, żyjemy obecnie w okresie, gdy wykuwa się nowy rodzaj systemowego organizowania wspólnot”.

Węgierski premier uważa, że trwa międzynarodowy wyścig, w którym stawką jest takie urządzenie państwa, które uczyniłoby z jego mieszkańców naród sukcesu. Trzeba więc stworzyć nową formę organizacji – taką, która będzie sprawniej konkurować w tym wyścigu. A jest nią wspólnota. Dotychczasowy model liberalny znalazł się w kryzysie, bo osłabiał realne wspólnoty: od rodzinnych, przez kościelne, po narodowe. Dlatego choć nie można przekreślić wszystkich wartości liberalnej demokracji, takich jak prawa człowieka, przede wszystkim należy odbudować życie wspólnotowe. „Co oznacza ograniczenie wpływu tych czynników, które osłabiają wspólnoty” – tłumaczy Górny.

Wspólnota na moich warunkach

Kaczyński tę ideę realizuje po swojemu: nie szuka tego, co łączy. Wymiana elit, sformatowanie edukacji, ograniczenie wolnych mediów – to wszystko ma do minimum ograniczyć ryzyko osłabienia wspólnoty. Trzeba usunąć krytykantów i tych, którzy lubią dzielić włos na czworo.

Kłopot w tym, że nawet jeśli rozgoryczenie zwolenników PiS ma podstawy, bo państwo jest za mało sprawne, a dopuszczenie świeżej krwi może być zdrowe, to ich maksymalistyczna i radykalna recepta jest zabójcza. Nie pomogą nowe programy nauczania i propaganda TVP. Nawet gdyby PiS miał lepsze kadry prawnicze, akademickie, biznesowe, niż ma, całe społeczeństwo po prostu nie jest w stanie dopasować się do ideału jednego człowieka, dlatego opór będzie się pogłębiał – a z nim rów, który dzieli Polskę.

Wzywanie do zasypania tego rowu może wydawać się naiwnym sloganem. Ale nim nie jest. Lekceważenie co najmniej połowy obywateli, podważanie ich wkładu w budowę kraju sprawia, że część społeczeństwa nie jest w stanie identyfikować się z własnym państwem. To podkopuje chęć do pracy zespołowej, na której opiera się choćby plan Morawieckiego. Wielu twórczych ludzi wybierze wewnętrzną emigrację, a nowe elity, choćby chciały, nie wypełnią tej luki, bo nie będą miały na czym budować. Wszak wódz zanegował wszystko, co rozpoczęło się przed erą PiS.

Tak Kaczyński, chcąc wzmacniać państwo, nieustannie je osłabia. Dostaniemy słaby kraj zamiast orbanowskiej wspólnoty.

Dlatego już dziś powinniśmy – wszyscy, na umiarkowanej prawicy, na lewicy i w centrum – myśleć o scenariuszu na czasy „po PiS”, który unieważni logikę odwetu. Tak by zwycięzca kolejnych wyborów zagospodarował najlepszą część obecnej elity rządzącej. Spróbujmy zrozumieć aspiracje i sposób myślenia zwolenników PiS. A przede wszystkim przekonać ich, że apokaliptyczny przekaz Kaczyńskiego: „Nikt was nie zechce, cała wasza nadzieja w mojej monowładzy”, to kłamstwo.

csilbg8wyaau0fp

Agnieszka Kublik porównuje totalne zakłamanie filmu „Smoleńsk” z faktycznymi zdarzeniami podczas katastrofy smoleńskiej, która została racjonalnie przeanalizowana.

otosmolensk

Film „Smoleńsk” ma niewiele wspólnego z tym, co się naprawdę stało 10 kwietnia 2010 r. Dzięki czarnym skrzynkom tupolewa wiemy, dlaczego samolot z Lechem Kaczyńskim i 95 innymi osobami na pokładzie rozbił się o 8.41.

Gdy Tu-154 o 7.27 odrywa się od płyty lotniska Okęcie, nad Smoleńskiem wisi już gęsta mgła. Ale załoga – skomponowana ad hoc, nigdy wcześniej ze sobą nie trenowała i nie latała – o tym nie wie. Od wojskowych służb meteorologicznych dostaje nieaktualną prognozę pogody; o gęstniejącej mgle dowiaduje się nad Białorusią.

W kokpicie robi się nerwowo ok. 25 minut przed katastrofą. Lot na lotnisko zapasowe to strata kilku godzin i opóźnienie uroczystości w Katyniu poświęconych zamordowanym w 1940 r. polskim oficerom.

O 8.14 białoruski kontroler z Mińska informuje załogę, że w Smoleńsku tzw. widoczność pozioma wynosi zaledwie 400 m. Minimum dla tego lotniska dla Tu-154 to 1000 m, ale dowódca załogi miał uprawnienia jeszcze ostrzejsze – 1800 m.

O 8.17 dowódca mówi do stewardesy: „Nieciekawie, wyszła mgła, nie wiadomo, czy wylądujemy”.

Rosyjscy kontrolerzy w Smoleńsku przy pierwszym połączeniu radiowym z tupolewem o 8.24 informują: „Warunków do przyjęcia nie ma”. Dowódca załogi odpowiada: „Dziękuję. Jeśli można, spróbujemy podejścia, a jeśli nie będzie pogody, wtedy odejdziemy na drugi krąg”.

Zgodnie z procedurami o zmianie miejsca lądowania decyduje kapitan. Ale powinien ją uzgodnić z dysponentem lotu – w tym wypadku Kancelarią Prezydenta.

O 8.26 dowódca załogi przekazuje Mariuszowi Kazanie, dyrektorowi protokołu dyplomatycznego MSZ: „Panie dyrektorze, wyszła mgła w tej chwili i w tych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść. Spróbujemy podejść – zrobimy jedno zejście – ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie. Tak że proszę [<i>już myśleć</i>lub <i>pomyśleć</i>] nad decyzją, co będziemy robili”.

Dyrektor Kazana pyta: „Będziemy…” [prawdopodobnie: <i>czekać?</i>].

Dowódca: „Y, paliwa nam tak dużo nie starczy, żeby…”.

Dyr. Kazana: „No to mamy problem”.

Po 4 min Kazana wraca do kokpitu: „Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robimy”. I wychodzi.

W kokpicie jest tłoczno i głośno. A zgodnie z przepisami powinna być w nim tylko załoga. Zwłaszcza gdy pogoda jest bardzo zła (ostatni komunikat, z polskiego jaka 40 stojącego na płycie lotniska w Smoleńsku, mówi już tylko o widoczności poziomej 200 m). Załoga wyprasza gości. Bezskutecznie.

W kokpicie jest najpewniej gen. Andrzej Błasik. Wiosną eksperci odczytali z czarnej skrzynki, że o 8:35,49 generał mówi: „Faktem jest, że my musimy to robić do skutku”, o 8:40,11: „Po-my-sły”, a o 8:40,22: „Zmieścisz się śmiało”.

W dodatku z wieżą w Smoleńsku rozmawiał nie nawigator (jak każą procedury), ale dowódca załogi – bo tylko on znał rosyjski. Ale nie znał rosyjskich wojskowych procedur. Gdy wieża oznajmia „Pasadka dopołnitielno” (Lądowanie warunkowo), tupolew powinien zejść do tzw. wysokości decyzji (100 m) i czekać na polecenia kontrolerów. Kiedy wszystko jest w porządku – załoga widzi ziemię – wieża wydaje komendę: „Pasadku razrieszaju”, czyli zgodę na lądowanie. Załoga powinna ją potwierdzić słowami: „Pasadku razrieszili”.

Tymczasem na taśmie słychać, że gdy kontroler mówi: „Pasadka dopołnitielno”, padają niezrozumiałe słowa załogi, a potem: „Spasiba” (Dziękuję).

Samolot zniża się bardzo szybko w gęstej mgle, nawigator odczytuje kolejne wysokości aż do 20 m. Odzywa się alarm systemu TAWS „Terrain ahead” (Teren przed tobą), a potem „Pull up” (Do góry) – samolot w takiej sytuacji powinien natychmiast się wznieść.

„Odchodzimy” z ust dowódcy załogi pada za późno, w dodatku maszyna leci na autopilocie. Ale w Smoleńsku nie ma systemu ILS, który bezpiecznie „sprowadza” samolot, nawet gdy jest mgła. Autopilot nie reaguje. Upływa parę sekund, nim załoga to sobie uświadamia. Dopiero wtedy kapitan zaczyna – ręcznie – odchodzenie na drugi krąg, ale maszyna już uderza w pierwsze drzewa, a potem skrzydło zawadza o brzozę. Ma ona ok. 10 m wysokości, a w miejscu uderzenia lewego płata – ok. 40 cm średnicy. Tupolew traci ok. 1/3 skrzydła, 80-tonowy samolot obraca się w lewo i uderza grzbietem o ziemię.

Do ostatniej chwili czarne skrzynki – ta z kokpitu i dwie zapisujące pracę urządzeń tupolewa – nie zarejestrowały żadnych oznak, że z samolotem jest coś nie tak. Gdyby doszło do zamachu, wybuch nagrałby się na taśmie, a rejestrator katastroficzny parametrów lotu odnotowałby wzrost ciśnienia i temperatury w kadłubie.

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl pisze o kardynale Dziwiszu, który po niechrześcijańsku stygmatyzuje. Przybija gwoździe.

kardynal

Kardynałowi Stanisławowi Dziwiszowi bardzo nie spodobała się kampania społeczna „Przekażmy sobie znak pokoju”. Akcję wspólnie zorganizowali katolicy świeccy i organizacje LGBT: Kampania przeciw Homofobii, Grupa Polskich Chrześcijan „Wiara i Tęcza”, Stowarzyszenie na rzecz Osób LGBT „Tolerado” oraz znane postacie katolickie – Halina Bortnowska, siostra Małgorzata Chmielewska czy ks. Andrzej Luter i Dominika Kozłowska.

Formuła jest jasna, prosta i wręcz ewangeliczna – ludzie chcą sobie okazywać dobroć i szacunek. Dobro ma łączyć, a nie dzielić, krzyż ma być refleksją nad życiem, a nie maczugą. Niby to powinno być jasne, ale nie jest. Hierarcha krakowski uznał, że coś mu się nie zgadza w rachunkach (sumienia), więc opublikował oświadczenie, rodzaj listu pasterskiego. No i czytamy, oczy otwieramy ze zdumienia i nie wierzymy. Kardynał pisze, że ta akcja to „celowe działanie”, które „służy zamazaniu pamięci o wielkim dobru Światowych Dni Młodzieży, które dokonało się w Krakowie i całej Polsce”. Jak może dobro i szacunek zasłaniać pamięć? To wręcz uzupełnienie, naddatek, powiększenie. A pamięć dotyczy rzeczy minionych, pożegnanych. Czyżby kardynał miał problemy z logiką, no i z niezrozumieniem papieża Franciszka, który był na ŚDM?

Papież Franciszek od kardynała wymaga odwrotnych zachowań, powiedział, iż „katolicy i inni chrześcijanie muszą prosić o wybaczenie nie tylko osoby homoseksualne. Muszą prosić Boga, by wybaczył, że ich dyskryminowali i wzbudzali wrogie postawy wobec nich”. Kard. Dziwisz występuje przeciw swemu zwierzchnikowi i nakazom ewangelicznym, wmawia dziecko w brzuch: „Kościół w sprawie homoseksualizmu jest cierpliwy i miłosierny dla grzeszników oraz jednoznaczny i nieprzejednany wobec grzechu. Wychowując swoich wiernych do szacunku dla każdego człowieka, jasno naucza, że nie może to nigdy prowadzić do aprobowania aktów homoseksualnych lub legalizowania związków jednopłciowych”.

To jest wręcz stygmatyzowanie – chciałoby się zwrócić uwagę kardynałowi. Swoim wiernym hierarcha wbija gwóźdź. Czyżby chrześcijaństwo miało polegać na cierpieniu? Niech wierni żyją jako naznaczeni? Kościół zajmuje się seksuologią i prawem? Czy do tego został powołany?

Kościół powstał dla ludzi, a chrześcijaństwo w swych początkach miało kapłanów (wyznaczanych przez wiernych) za sanitariuszy nie tylko od duszy, który troszczyli się o biednych, poniżonych, wykluczonych, ludzi zepchniętych na margines. Kościół chyba jest od dawania dobroci i szacunku, a nie od ferowania wyroków, naznaczania, a tym samym społecznego kamienowania słowem, bo to zrobił kard. Dziwisz. Rzucił złym słowem, jak kamieniem. Polskie chrześcijaństwo hierarchów jest mało chrześcijańskie, wymaga wręcz nawrócenia, chrystianizacji, ewangelizacji.

PiS w sondażach wygrywa. Czyżby wyborcy przekonali się do tej partii? Nie jest tak dobrze. Partia Kaczyńskiego utrzymuje elektorat, nie zyskuje nowego. Opozycja ciągle jest niezjednoczona, nie mówi jednym głosem. Dobry analityczny materiał publikuje Dominika Wielowieyska.

piSnie

Żadne dramatyczne zmiany nie nastąpiły w wyniku ostatnich wyborów. Bo w rzeczywistości Polska od 10 lat – mówiąc w pewnym uproszczeniu – jest podzielona na dwa, wciąż bardzo silne, równoważące się obozy: obóz III RP i obóz IV RP. Jednocześnie jest grupa wyborców w okolicach od 500 tys. do miliona obywateli, o których toczy się walka, by w ogóle zagłosowali i by zagłosowali właśnie na konkretną partię.

Nie jest prawdą, że ostatnie wybory 2015 r. i kolejne wyniki sondaży, w których PiS wypada dobrze, są dowodem na to, że Polacy masowo odrzucili III RP.

Formacja Kaczyńskiego zyskała więc 5,7 mln głosów i zdolność do samodzielnych rządów. Co i tak nie jest jakimś oszałamiającym wynikiem, bo to o milion mniej niż w szczytowym momencie – czyli w 2007 r. – miała Platforma Obywatelska.

Bardzo upraszczając rezultat z 2015 r., można by powiedzieć tak: obóz IV RP ma nieznaczną przewagę nad obozem III RP. Tyle że ten pierwszy był zjednoczony, a drugi – nie. A jedność zawsze daje w wyborach dużą premię.

polska

PiS będzie wyciągał z grobów ciała ofiar katastrofy smoleńskiej.

piS

Prokuratura zdecydowała, że ekshumuje wszystkie ciała ofiar katastrofy smoleńskiej. Nie prosiła rodzin o zgodę. Część z nich przyjmie to ze zrozumieniem. A co z tymi, którzy odczuwają to jako bezczeszczenie zwłok bliskich, bez żadnego pożytku dla śledztwa?

W większości kultur ciało zmarłego jest przedmiotem szczególnej czci. Według prawa wygrzebywanie pochowanych ciał jest przestępstwem znieważenia zwłok. Prokuratura może ekshumować dla potrzeb śledztwa, także wbrew sprzeciwowi rodziny. Ale tylko w wyjątkowych sytuacjach.

A jaki powód podaje prokuratura, by naruszyć to jedno z najsilniejszych kulturowych tabu? Co, oprócz „dobrej zmiany” u władzy, stało się w śledztwie? Jakie nowe informacje sprawiają, że ekshumacja jest niezbędna?

Prokuratura musi się publiczności i politycznemu zwierzchnictwu wykazać czymś więcej oprócz analizy tysiąca tomów akt śledztwa zgromadzonego przez poprzedników. Musi mieć coś nowego. Więc wyciąga ciała z grobów.

Nie ma nic świętego. Nie ma tabu. I, przede wszystkim, nie ma litości.

duża

Na portalu Ruch KOD pomysłodawca tego nieposłuszeństwa obywatelskiego Krzysztof Łoziński w obszernym artykule pisze, jaki opozycja ma materiał do odrobienia, aby Polska z powrotem była normalna.

Łoziński

PiS nie wziął się z nikąd. Jest wytworem społeczeństwa, w którym żyjemy i dlatego warto zastanowić się nad stanem świadomości i emocji tego społeczeństwa.

Mamy przed sobą do odrobienia dużą lekcję, by odwrócić w powszechnej świadomości wiele bardzo złych emocji i kompletnie fałszywych pojęć w kwestiach podstawowych. Wiele z nich odziedziczyliśmy po czasach komuny i nic nie zrobiono, by je wyprostować, a w ostatnich latach te fałszywe poglądy i złe emocje zostały dodatkowo wzmocnione i cynicznie wykorzystane. Nie wiem, czy potrafię wymienić wszystkie takie zjawiska, bo to chyba temat do poważnych badań socjologicznych, ale spróbuję omówić choć parę przykładów.

Problem jest ważny, bo nawet jeśli PiS straci władzę, to podatność społeczeństwa na demagogię, na populizm, kultura zawiści, patriotyzm absurdalny, głębokie podziały i inne złe zjawiska będą istnieć nadal i, chcemy czy nie, będziemy musieli się z nimi zmierzyć.

Szef partii rządzącej, mówi o ludziach wywodzących się z Solidarności lat 80–81 i podziemia „komuniści i złodzieje”, a transmituje to telewizja. Szef dzisiejszej Solidarności (którego udziału w podziemiu jakoś nie pamiętam), PiS-owski harcownik, twierdzi, że nie mam prawa używać sztandaru Solidarności i opaski Solidarności, nawiasem mówiąc – mojej prawdziwej opaski strajkowej z tamtego czasu. Bohaterem za to jest dla niego Prezes, który wówczas nie miał odwagi nawet się do Solidarności zapisać, a zza szafy u mamy wypełzł dopiero po 6 latach od wprowadzenia stanu wojennego, gdy Solidarność działała już jawnie (choć jeszcze nie legalnie).

Budowa demokracji i społeczeństwa obywatelskiego to proces na dziesięciolecia, albo i dłużej. I nigdy nie można uznać, że już jest cacy, już jest dobrze. Jak widzimy, nawet w krajach, w których demokracja trwa znacznie dłużej, pojawiają się politycznie niebezpieczni wariaci. To nie tylko polska specjalność.

legia

Po kiepskim meczu Polska wygrała ostatni mecz grupowy z Ukrainą na Euro 2016 – 1:0. Wychodzimy z grupy na drugim miejscu, 7 pkt., tyle samo co Niemcy na pierwszym.

ukraina

Bramkę zdobył Kuba Błaszczykowski.

Clhi2jNWkAAcCp7

kijowski

„Wiadomości” TVP, które nie od rzeczy należy nazywać gadzinówką, zacytowały Mateusza Kijowskiego, aby uderzyć w Platformę Obywatelską i Donalda Tuska.

Pisizm inaczej nie potrafi – przekręcać i kłamać. Lider KOD odpowiedział przytomniew oświadczeniu:

„Benjamin Franklin tuż po ogłoszeniu Deklaracji Niepodległości powiedział: ‚jeśli będziemy trzymać się osobno, to powieszą nas razem’. Stoimy dzisiaj w podobnie dramatycznym momencie naszej historii. Ważą się losy naszego kraju, przyszłość jest niepewna, poziom konfliktu się podnosi. W tej sytuacji wszystkie siły wyznające podobne wartości powinny być razem. Tylko współpraca może nas uratować” – zakończył swoje oświadczenie.

Co się stało z ministrem zdrowia Konstantym Radziwiłłem? Strajkują pielęgniarki w Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu, a gościu gdzieś znikł.

strajk

Radziwiłł jako przedstawiciel opozycji i środowiska lekarzy zawsze popierał ich strajki i żądania, a także żądania pielęgniarek, piętnując poprzednich szefów resortu zdrowia. Teraz nagle zniknął, a jego urzędnicy wydali oświadczenie, że „rozmowy nie mogą się odbywać w atmosferze strajku, którego zakładnikami stają się pacjenci”. „Szczególny sprzeciw ministra zdrowia budzi wykorzystywanie ciężko chorych dzieci do wywierania nacisku, i to w finansowym kontekście” – czytamy w dokumencie. Tak jakbym słyszała byłego ministra zdrowia Bartosza Arłukowicza sprzed roku, na którym wówczas Konstanty Radziwiłł nie zostawił suchej nitki

– pisze Dominika Wielowieyska.

PiS straszy pielęgniarki prokuraturą, która zajmie się strajkiem i zbada, czy przypadkiem pielęgniarki nie złamały prawa. Trudno przesądzać o tym, czy prawo było przestrzegane, ale na nieszczęście rząd PiS podporządkował sobie ponownie prokuraturę i – co więcej – szczyci się tym, że w wielu przypadkach ręcznie nią steruje. W takiej atmosferze zapowiedź prokuratorów wygląda na zastraszanie. O wiele lepiej byłoby, gdyby sprawę analizował prokurator niezależny od rządzących. Bylibyśmy wtedy pewni, że nie wszczyna on ewentualnego śledztwa tylko po to, by zmusić strajkujące kobiety do ustępstw.

A tak było w 2008 roku za premiera Kaczyńskiego.

CjsH1K0WkAAZeHd

Jak marny intelektualnie jest Kaczyński, świadczy wywiad w „Do Rzeczy”.  Z jakimż rozrzewnieniem wspomina, że już mógł być wielki wcześniej, też miał wówczas taboret.

CjsAgR5WYAAcDB_

Kaczyński zapowiada rozprawę z opozycją. Ruszą dochodzenia i procesy, będzie chciał wsadzać.

13268273_1209158775781127_8783309697650427963_o

„Gdy my się w Polsce w końcu za to weźmiemy, a mam nadzieję, że prokuratura zacznie dochodzić do tych różnych sprawach, to na pewno będzie krzyk, że jest prześladowanie opozycji i łamanie demokracji. Powtórzę: kwestionuje się suwerenność i prawo do zmiany, naprawy Rzeczypospolitej”.

CjsKoJ7XAAAQC9O

niemiecki

Władzę oddaliśmy partii, która jej nie odda w procedurach demokratycznych. Tak będą robić, chachmęcić, kręcić, jak robione są dzisiejsze „Wiadomości” TVP1.

Tego nie można oglądać, jest gorsze niż komuszy „Dziennik Telewizyjny”, niż w wiadomości stanie wojennym, gdy prowadzący byli ubrani w mundury, teraz widzimy na ekranie dziennikarzy prawicowych ubranych w brunatne mundury kłamstwa i łajdactwa. Goebbels miałby się od kogo uczyć.

PiS znalazł się w sytuacji, iż już się nie cofnie. Wielce ciekawą analizę przeprowadził socjolog Stanisław Skarżyński:

możnaKłamać

Ludzie PiS nie mogą się cofnąć przed niczym, bo liczy się tylko cel. Mogą łamać prawo. Mogą podsłuchiwać. Mogą kłamać. Rozbijać sojusze. Wyciąć całą Puszczę Białowieską, zakazać handlu ziemią i nieruchomościami. Wyjść z Unii Europejskiej. Wprowadzić każde, nieważne jak złe i szkodliwe prawo.

To, że demokracja w Polsce jest zagrożona, świadczy wywiad Witolda Waszczykowskiego dla niemieckiego „Die Welt”, w którym zaklina się, że w Polsce demokracja nie jest zagrożona.

Diagnoza: stalinizm. „Diagnoza przyszłości dzisiejszej Polski i dalszych działań PiS (…) jest jak najgorsza: nie ma takiego zła, do którego nie posuną się ludzie dążący do celu – bo skoro cel jest wszystkim, to każda zbrodnia, każde naruszenie zasad, każda ofiara ograniczone są do momentu historycznego, do przejściowego „tu i teraz”. W tej wizji świata zła ograniczać nie tylko nie trzeba, a nawet nie wolno – bo przeciwdziała to spełnieniu się konieczności. Konieczność jest fundamentem totalitaryzmu”.

Ale Waszcztkowski ble-bla. Żaden porządny polityk na Zachodzie tym się nie zajmuje. Demokracja jest, o niej się nie dyskutuje, ale o problemach. Ci, którzy niszczą demokrację, mają pełne usta tej demokracji i pieprzą od rzeczy, jak ciołek Waszczykowski.

polexit

Waszczykowski zapewnia też, że – mimo wywołania kryzysu wokół TK i innych kontrowersyjnych kroków PiS-u – „demokracja w Polsce nie jest zagrożona”. Polska pozostanie przewidywalnym partnerem we współpracy europejskiej i transatlantyckiej – zaznacza.

Typowe pisowskie kłamstwa.

Opozycja polityczna musi się sprężyć bardziej, niż zwykle, bo PiS zmierza do autokratyzmu, reżimu, despotii. Adam Szostkiewicz apeluje, aby bronić się i przedstawiać przekonywujące propozycje dla wyborców. PiS będzie szedł na rozwałkę KOD.

opozycja

Wniosek wydaje się oczywisty. Nowa władza sprawia wrażenie, że zrobi wszystko, by zniszczyć KOD, niezależne media, organizacje pozarządowe, instytucje kultury. Ma do tego siły i środki.

Opozycja nie ma na co czekać. Powinna wspólnym wysiłkiem rozpocząć już teraz, po przewidywanym sukcesie 4 czerwca, rozmowy o stworzeniu wspólnych list bloku demokratycznego. Nie chodzi jeszcze o nazwiska, chodzi o wolę polityczną, o sygnał do wyborców.

Za rządy PiS zapłacą najubożsi. Będzie, co sprzątać.

trzeba

A teraz pytanie: co po rządach PiS? Nie wierzę w porywające wizje. Budzą we mnie raczej obawy niż nadzieje. Rozmaite rewolucje zrodzone z dobrych intencji przynoszą zazwyczaj więcej złego niż dobrego. Wierzę w przyzwoite rządzenie, w przestrzeganie konstytucji. Wierzę w rozsądne i odpowiedzialne gospodarowanie pieniędzmi zgodnie z zasadą solidarności społecznej, w lepsze adresowanie pomocy do tych obywateli, którzy są w najgorszej sytuacji, ale też jestem przeciwna oszukiwaniu ludzi, że państwo im wszystko zapewni. Wierzę w ciągłe wymaganie od partii politycznych ludzi o lepszych kompetencjach i większej wiedzy. A przede wszystkim uważam, że politycy rządzący to emanacja społeczeństwa: mamy takich polityków, na jakich zasługujemy.

Bo to, jak się będzie żyło w Polsce, nie zależy jedynie od posłów i ministrów, ale zależy od wszystkich obywateli, od społeczeństwa obywatelskiego, organizacji pozarządowych, prężności i innowacyjności firm, uczciwego traktowania pracowników, etosu zwykłych urzędników, zwykłej rzetelności w pracy każdego z nas. Tylko tyle.

Obraz Polski został zrujnowany. Jesteśmy nieobliczalnym państwem, z nieprzewidywalnymi politykami, którzy sukcesywnie niszczą demokrację.

Dominika Wielowieyska:

takiej

Niemniej takiej zapaści w polskiej polityce zagranicznej jeszcze nie było. Inwestorzy i politycy zachodni traktują polską władzę uprzejmie, acz z dystansem jako ekipę nieprzewidywalną w swoich decyzjach. A skoro rządzący są nieprzewidywalni, to najlepiej ich dyskretnie izolować.

Czas przejrzeć na oczy i dostrzec, do czego doprowadziły polityczne koncepcje Jarosława Kaczyńskiego. Zmienić to może tylko przywrócenie ładu konstytucyjnego.

Nie łudźmy się, że coś się zmieni. Będziemy dołować do rynsztoku, dopóki PiS, a dokładnie „geniusz” Kaczyński nie zostanie pogoniony, gdzie pieprz rośnie.

Cezary Michalski w TOK FM mówił:

kaczyńskiJest

– To Jarosława nakręca: wziąłem Sejm i Senat, ale prawdziwa władza jest w sądach, które nas blokują. Wziąłem media publiczne, ale prawdziwa władza jest w mediach prywatnych, które przedstawiają fałszywą wizję naszej władzy. Zawsze władza jest kawałek dalej i trzeba ją przejąć.

– Jarosław Kaczyński był pierwszym teoretykiem demokracji nieliberalnej. Przypisywanie tego Orbanowi jest niesłuszne, bo to prezes PiS pierwszy przemyślał i niejednokrotnie wypowiedział tę teorię.

– Społeczeństwo obywatelskie jest niedobre, bo ogranicza władzę i jest tylko siecią starych wpływów, które blokują władzę, reformy samorządowe blokują władzę, ograniczenia liberalne blokują władzę. I trzeba to wszystko znieść, żeby władza była naprawdę władzą i była jedynym reprezentantem woli ludu – nie jakieś samorządy, sądy. I on to teraz realizuje

Zawsze jednak okazuje się, że głowa Kaczyńskiego jest pusta, głucha, hula po niej głupota. A Polacy płacą cenę najwyższą.

Monika Olejnik przypomina o figurantce prezesa, Beacie Szydło. Przypominam, że Szydło jest premierem rządu polskiego. Można o tym zapomnieć, bo to osobowość żadna, taki nikt.

kaczyńskiUlegnie

Ciarki przechodzą po plecach, kiedy pani premier Szydło mówi, że jest za piekłem dla kobiet, a po kilku dniach twierdzi, że o zakazie aborcji mówiła prywatnie.

Ciarki przechodzą po plecach, kiedy się słyszy Jarosława Kaczyńskiego, który mówi, że ma nadzieję, iż cały jego klub poprze ustawę o całkowitym zakazie aborcji.

Ciarki przechodzą po plecach, kiedy się słyszy Jarosława Kaczyńskiego, który mówi, że jest katolikiem i musi się wsłuchiwać w głos biskupów.

A biskupi? Biskupi nie chcą już kompromisu aborcyjnego z 1993 r.

Głośno zaczyna się mówić w kręgach pisowskich, iż Donald Tusk powinien stanąć przed Trybunałem Stanu. Za co? A nieważne! Paranoja PiS trwa, zwłaszcza że zbliża się święto PiS – rocznica smoleńska. Zabawa będzie na 100 fajerek, hey, hej! Hopsa-sa.

tusk

„Już pięć miesięcy po katastrofie smoleńskiej Donald Tusk został powiadomiony, że Rosjanie w trumnie prezydenta Kaczorowskiego złożyli zwłoki innej osoby” – twierdzi piątkowa „Gazeta Polska Codziennie”.

Hopsa-sa. Hej, hej. Cieszmy się bracia rodacy, będzie funealne święto. PiS to zaraza jak wszystkich siedem plag egipskich razem wziętych plus karłowatość intelektualna i duchowa. Hej, hej. Hopsa-sa.