Posts Tagged ‘Elżbieta Rafalska’

Przemoc w stosunku do kobiet leży w logice PiS

Projekt pisowskiej ustawy o przemocy domowej został ponoć napisany w fundacji Ordo Iuris.

PiS z hukiem zaczął Nowy Rok, bynajmniej nie fajerwerkami czy też petardami, ale jednym dozwolonym pobiciem w domu. W pisowskiej nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy domowej uznano, że jednorazowy akt agresji jest dopuszczalny. Na tym nie koniec – ustawa dopuszczała naruszenie godności ofiary, ograniczenia jej wolności, szczególnie seksualnej i pozwalała na przemoc psychiczną, znęcanie.

Wcale nie jest to wielka niespodzianka, iż PiS dopuszcza tak rozumiany rejwach w życiu domowym, leży to w filozofii tej partii i wyznawanych wartościach. Mateusz Morawiecki podobno – piszę podobno, bo jednym tweetem – wycofał się z tej ustawy.

Lecz ona zaistniała na papierze, w decyzyjności odpowiedzialnych polityków w rządzie PiS, w świadomości Polek i Polaków żyjących na początku 2019 roku. Projekt tej ustawy został ponoć napisany w sławetnej kościelnej przybudówce, w fundacji Ordo Iuris. Przewędrował przez biurka minister Elżbiety Rafalskiej i Beaty Szydło. Został przez nie klepnięty i czekał swojej procedury parlamentarnej. Z pewnością dostałby błogosławieństwo kleru, bo rodzina jest najważniejsza.

Ta ustawa o przemocy przypomina mi autentyczny dialog, który wieki temu usłyszałem w pociągu. Naprzeciw mnie jechały dwie kobiety, które dzisiaj mogę określić, iż były odpowiednikami pań Szydło i Rafalskiej. Jedna z nich niedawno została wdową i chlipała, jakiego to dobrego pochowała męża. A ta druga miała już dosyć tych wspominek i przypomniała jej, że bił ją i ciągnął za włosy po podwórku. Wdowa się obruszyła na takie dictum: – „A ileż było tego podwórka?”.

PiS w przemocy dopuszcza się wielkości podwórka całkiem sporego. Zostało obcięte  dofinansowanie „Niebieskiej Linii”, prowadzonej przez Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie. Ministerstwo Sprawiedliwości obcięło dofinansowanie Centrum Praw Kobiet, pomagające ofiarom przemocy, czyli bitym kobietom.

Oczywiście, że Morawiecki przestraszył się, a w zasadzie Jarosław Kaczyński, siły Czarnego Protestu, który szykował się do oprotestowania tej pisowskiej ustawy.  Spointuję niekoniecznie satyrycznie, w konwencji czarnego humoru. Ta ustawa jest nie tylko pisowska, jest wyjęta z mentalności Morawieckiego i jego podwórka rechrystianizacji. W nowelizacji co prawda nie było mowy o paleniu kobiet na stosie, które uznane byłyby za czarownice, lecz to leży w logice podwórka rechrystianizacji Morawieckiego, który gdyby mógł cofnąłby się do tradycji Inkwizycji. Wycofał się, bo obleciał go tchórz.

4 teksty Waldemara Mystkowskiego.

Znamienny dzień dla PiS z programem Knot+

Poniedziałek, 23 kwietnia 2018 roku, może uchodzić za dzień znamienny dla władzy PiS. Ekstrakt, esencja kaczyzmu Mateusz Morawiecki, aby wyprzedzić wypadki, zaprezentował napisany na kolanie tzw. projekt ustawy Dostępność+, który miał pierwotnie dotyczyć grupy seniorów, został naprędce poszerzony o niepełnosprawnych. W piątek premier sam się ośmieszył w rozmowach z protestującymi opiekunami niepełnosprawnych i niepełnosprawnymi w Sejmie, a teraz odkuwa się – i jeszcze gorzej ośmiesza.

Morawiecki robi to w swoim niefortunnym stylu – pokraczności. Podczas prezentacji kolejnego Bubla+ jako widzów wziął sobie niepełnosprawnych, ale nie tych protestujących w Sejmie. Podkreślam: tego Bareja i Mrożek by nie wymyślili, a Szekspir w „Komedii omyłek” to cienki Bolek.

PiS niejako powiela PRL, stosuje zasadę zagłuszania. PRL zagłuszał Radio Wolna Europa, PiS zagłusza protesty i nagrody przyznawane sobie niezgodnie z Kodeksem Pracy, a następnie zwracane tam, gdzie nie powinny – Caritasowi. Przecież kiedyś ministrowie PiS będą musieli zwrócić nagrody do budżetu, bo z niego zostały im przelane na konta, a nie z Caritasu.

Jakby tego było mało w kwestii strajku niepełnosprawnych. Marszałek Sejmu Marek Kuchciński, którego nie wiem jak określać ze względu na jego cechy osobowe – mamrot? niedołęga? – nie wpuszcza do Sejmu fizykoterapeutów i masażystów, którzy nieodpłatnie chcieli pomóc protestującym niepełnosprawnym. Kuchciński nie wyraził zgody i to on w istocie uruchomił projekt dla niepełnosprawnych Chamstwo+, Brak Empatii+. A trzymając się mniemanych wyznawanych wartości przez polityków PiS – program Antychrześcijaństwo+.

Równolegle odbywał się inny spektakl o dalekosiężnym znaczeniu. Mianowicie Donald Tusk zeznawał na procesie Tomasza Arabskiego, oskarżonego o niedopełnienie obowiązków przy organizowaniu lotu Lecha Kaczyńskiego do Smoleńska. Tusk ośmieszył sam akt oskarżenia, jak i pełnomocników oskarżycieli kilku rodzin ofiar smoleńskich, które są mściwym narzędziem Jarosława Kaczyńskiego. Tusk ten funeralny absurd wywrócił na nice.

Chodzi jednak o coś zupełnie innego. Mianowicie posłuszni prokuratorzy zechcą na podstawie tego materiału skonstruować akt oskarżycielski, aby Tuska ewentualnie wyeliminować z polskiej polityki, gdy skończy mu się kadencja szefa Rady Europejskiej.

Jeszcze przed nami wiele emocji, wcale nie jest łatwo wygrać z pokraczną władzą, gdy ta ma w posiadaniu wszystkie narzędzia polityczne. Choć ta pokraczna autokracja skazana jest na wywrócenie, na zaliczenie gleby, to jednak rekordowo wiele zepsuła w kraju i na naszym obliczu – nie poddaje się. I dalej knoci, jak dzisiaj Morawiecki i Kuchciński. Dzisiaj można nazwać, iż PiS realizował swój program Knot+.

Władza zawarła porozumienie sama ze sobą ws. protestu niepełnosprawnych

Porozumienie zostało podpisane, acz nie z protestującymi, a z wyznaczonymi przez rząd PiS do podpisania.

Nikt już raczej nie wyraża wątpliwości, że z władzą PiS jest coraz ciekawiej. Politycy partii Kaczyńskiego nadają nowe znaczenia powszechnie znanym słowom, w myśl definicji klasyka: „Nikt nam nie powie, że białe jest białe…”

Oto słowo kompromis osiągnęło nowe znaczenie przy okazji protestu w Sejmie opiekunów osób niepełnosprawnych. Władza PiS zawarła porozumienie sama ze sobą, a nie z protestującymi. Gdyby komuniści w sierpniu 1980 roku znali pisowskie możliwości kompromisu, to nie podpisywaliby słynnych porozumień sierpniowych z „Solidarnością”, ale z CRZZ.

Minister Elżbieta Rafalska podpisała porozumienie w sprawie pomocy osobom niepełnosprawnych ze swoim zastępcą. Organizacją działającą na rzecz niepełnosprawnych, która podpisała porozumienie z rządem, jest – ni mniej, ni więcej – Krajowa Rada Konsultacyjna działająca przy – ni mniej, ni więcej – Ministerstwie Rodziny, Pracy i Opieki Społecznej. Proste? Rząd porozumiał się z radą, którą sam wybrał w 2017.

I teraz nikt nie powie nam, że białe jest białe. Porozumienie jest podpisane, acz nie z protestującymi, ale z wyznaczonymi przez rząd do podpisania.

Politycy PiS bali się, aby dostarczyć porozumienie do protestujących, którzy dowiedzieli się, że ktoś inny został wyznaczony przez rząd, aby z nim się porozumieć. Wreszcie poszła rzecznik rządu Joanna Kopcińska i w pisowskim stylu (mordy zdradzieckie, kanalie) nazwała niepełnosprawnych „nieszczęściem”.

To mniej więcej tak, jak mężczyzn o wzroście 160 cm nazywano by kurduplami, karłami, krasnalami. Więc nie dziwmy się, że protestujące matki odpowiedziały rzeczniczce Kopcińskiej, że „nasze dzieci nie są nieszczęściem”, bo miłość nie jest nieszczęściem.

Okazuje się, że PiS jest dobry w dialogu samego ze sobą, a w zasadzie w monologu, gdyż co powie prezes, to wszyscy jego akolici powtarzają. Nie łudzę się, że ten kompromis został wykoncypowany w gabinecie w gmachu przy Nowogrodzkiej. Bo mógł go wymyślić ktoś, kto rodaków nazwał kanaliami, gorszym sortem, mordami zdradzieckimi, a wysłana przez ktosia Kopcińska „nieszczęściem”.

Władza na majówkę, a protestujący do walki o godne życie

Prestidigitatorom od „dobrej zmiany” ktoś śmiał zakłócić dobre samopoczucie.

Gdyby w tych dniach Hubert Urbański w „Milionerach” TVN zadał pytanie uczestnikowi teleturnieju, dlaczego protestujący przed Sejmem domagają się dymisji Krzysztofa Michałkiewicza, mógłby zobaczyć zdziwienie na obliczu pytanego, kto to zacz. Minę godną Andrzeja Dudy.

Kto to jest ten Michałkiewicz? A to gościu, który jest pełnomocnikiem rządu ds. osób niepełnosprawnych. Taki ktoś do Sejmu zamiast teczki powinien chodzić z karimatą, a może nawet mieć spakowany wigwam bezśledziowy i być druhem protestujacych osób niepełnosprawnych i ich matek. Na kuchence spirytusowej przygotowywać im ciepłe posiłki, a samemu gryźć suchary. Znając jednak polityków PiS, należy raczej się zastanawiać, ile dostał Michałkiewicz nagrody od Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego i czy ją zwrócił?

Gdyby nie protestowano w Sejmie, to władza nie zainteresowałaby się niepełnosprawnymi, co potwierdził wicemarszałek Sejmu Ryszard Terlecki: – „Myślę z wielkim smutkiem o tym, że ci niepełnosprawni są przez tyle dni w Sejmie i dziwię się, że można tak bardzo nie mieć serca, żeby ich tu tyle trzymać”. Terlecki ma serce, więc by nie pozwolił. Słowa miłości Terleckiego zbyt daleko nie odbiegają od słów innego orła PiS Stanisława Pięty, który uważa, że „Straż Marszałkowska powinna wynieść protestujących i przekazać policji”.

Niepełnosprawni zakłócili PiS-owi rządzenie, które sprowadza się do mniej więcej takich pijarowskich sztuczek: Szydło uroczyście otwiera dawno działające zbiorniki wodne i agencje, Gliński kupuje kolekcje sztuki, które i tak są nasze, fundacja od PR zatrudnia firmę od PR, rząd sam ze sobą podpisuje porozumienie z protestującymi. Logiczne? W tym szaleństwie jest przynajmniej konsekwencja.

Prestidigitatorom od „dobrej zmiany” ktoś śmiał zakłócić dobre samopoczucie. Protestujący w Sejmie odkryli tę metodę rządzenia. Protestująca matka łaskawie potraktowała zapracowaną władzę: – „Mamy propozycję dla polityków PiS, premiera, minister Rafalskiej. Niedługo majówka, także niech spokojnie jadą sobie na majówkę, niech sobie grillują kiełbaski, itd., a my będziemy z naszymi dziećmi walczyć dalej o ich godne życie”.

Wykurzyć i wziąć głodem

To strategia PiS wobec niepełnosprawnych.

Wobec protestu niepełnosprawnych władze PiS stosują uniwersalną wojenną strategię: brania zakładników i głodem. Nie jest to może tak prymitywne, jak podczas wojen średniowiecznych, ale symbolika ta jest łatwa do odczytania, zinterpretowania.

Jeden z najmniej elokwentnych polityków PiS – ani bee, ani mee – marszałek Sejmu Marek Kuchciński zabronił otwierania okien i wychodzenia na spacer protestującym. Podobnie postępowano z okrążonymi, jeżeli to była niewielka twierdza, podpalano, aby wykurzyć wrogów.

Podkomisja ds. osób niepełnosprawnych – obradowała dzisiaj – została przeniesiona do budynku G Sejmu, do którego niepełnosprawni nie mają dostępu. Po to jednak się zebrała, aby ogłosić przerwę w pracach nad projektem dla osób niepełnosprawnych do 17 maja!

To wszak działanie, aby „wziąć głodem”, by niepełnosprawni zostali zapomniani, bo możliwe, że prezes Kaczyński ze swoją nieodłaczną „damą do towarzystwa” Joachimem Brudzińskim uda się śladem Beaty Szydło na spływ flisaków na Dunajcu.

Szydło zaś została tak zmarginalizowana w rządzie PiS, iż zamiast niej, udział w pozorowanym dialogu z niepełnosprawnymi bierze minister Elżbieta Rafalska. Była premier – jak dzień wcześniej Andrzej Duda – zapowiedziała postawienie na posiedzeniu rządu sprawy 2-letniego Brytyjczyka Alfiego Evansa, aby mu pomóc. Ten malec w stanie wegetatywnej śpiączki (ma zniszczone 70 proc. mózgu) decyzją sądu brytyjskiego może być poddany eutanazji.

Internauci wypomnieli Szydło, gdzie ona była, „gdy umierały te dzieci, Anielka, Wojtuś, Ewelinka, bo nie było na leczenie, bo brakło wsparcia Państwa i pieniędzy?”. Apeli o pomoc dla umierających dzieci na Twitterze i Facebooku jest naprawdę sporo i – Polacy się zrzucają, zamiast rządu. Ale w wypadku Szydło i polityków PiS chodzi o zagłuszenie sumienia. Duda przynajmniej ofiarował pomoc modlitwą.

Czy Duda modli się o referendum konstytucyjne? Wątpię. Na jego konwencji konstytucyjnej na Stadionie Narodowym nie zjawił się żaden polityk PiS. Prezes Kaczyński pokazał prezydentowi, gdzie go ma i w jakim poważaniu – w tym samym czasie zaprezentował kandydatów PiS na prezydentów dużych miast.

Duda nawet zaproponował Mateuszowi Morawieckiemu nowy pijarowski program – zamiast „Piątka Morawieckiego” – „Szóstka Morawieckiego”. Chciałby dorzucić premierowi jako szósty temat: pomoc niepełnosprawnym. W wydaniu Dudy jest to akt desperacji, chwyta się wszystkiego, z niepełnosprawnych robiąc zakładników, bo prezes w ogóle go nie słucha.

Jak Duda będzie dalej się upierał z referendum konstytucyjnym, to Kaczyński może go postraszyć Trybunałem Stanu, jeszcze zanim to zrobi opozycja, bo ta musi odzyskać władzę.

Znacie? To dobrze, bo już zbliża się koniec Kaczyńskiego. Prawnicy będą mieli robotę z Dudą i Szydło.

kłamczuszki kaczuszki w PiSdu z wami wpadka za wpadka😜

Wojciech Maziarski pisze o nowej „taktyce” PiS.

„Dobra zmiana” czeka na Wunderwaffe

Zderzamy się z totalną krytyką – żali się premier Beata Szydło w cotygodniowym biuletynie propagandowym PiS-u pt. „wSieci”. Rząd atakuje opozycja totalna – utyskują liczni funkcjonariusze oficjalnych szczekaczek.
To całkiem nowy ton w propagandzie władzy. Wcześniej dominowały buta i poczucie siły: łamiemy reguły państwa prawa i rządzimy, jak chcemy, bo suweren tak zadecydował, i nawet jak się komuś nie podoba, to i tak może nam naskoczyć. Teraz coraz częściej słychać biadolenia: „O jejku, suweren nas bije!”. Biedne misie.Odnotujmy tę zmianę tonacji, bo zwiastuje ona nadchodzącą wiosnę. Niejedyny to symptom ocieplenia. W ostatnią sobotę maszerowałem w Warszawie w tłumie demonstrantów świętujących urodziny Unii Europejskiej. Nagle pod prąd zaczęła się przez nasz pochód przedzierać inna demonstracja, z flagami ZNP, która zmierzała pod Ministerstwo Edukacji, by tam zaprotestować przeciw rozwalaniu polskiej oświaty. A kilkaset metrów dalej natknęliśmy się na frankowiczów protestujących przeciw niespełnieniu przez władze ich postulatów. Demonstracji i protestów jest już tyle, że nie mieszczą się na stołecznych ulicach.A przecież są jeszcze objawy sprzeciwu, które się nie wylewają na ulice: zapowiadany na piątek strajk nauczycieli, wygrane przez przeciwników władzy referendum w Legionowie, wystąpienia sędziów, akcje samorządowców czy udany strajk rodziców i uczniów 10 marca. Chyba nie doceniliśmy skali tego ostatniego wystąpienia, bo trudno zauważyć dzieci, które zostały w domach. Jednak gimnazja w dużych miastach były tego dnia niemal puste. Zmianę nastrojów odnotowały ośrodki badania opinii publicznej, które zgodnie wskazują na wzrost poparcia dla opozycji i spadek notowań PiS-u.

Co inteligentniejsi przedstawiciele władzy i prorządowi komentatorzy już zauważyli, co się dzieje. Houston, mamy problem! Taksówkarze zaczęli narzekać na PiS – alarmuje Rafał Ziemkiewicz. A Jarosław Gowin mówi, że władza otworzyła za dużo frontów naraz i z niektórych konfliktów powinna się wycofać.

Wątpliwe jednak, by rządzący poszli za tą radą. Jarosław Kaczyński jest przekonany, że nie może się cofnąć ani o krok, bo całym jego kapitałem politycznym jest niemal religijna wiara jego wyznawców, przekonanych, że jest genialnym strategiem i nieomylnie prowadzi swój obóz od zwycięstwa do zwycięstwa, a ewentualne porażki to tylko chytre podstępy dla zmylenia wrogów. Taki wódz nigdy się nie wycofuje. Zawsze pręży muskuły, robi groźną minę i prze do przodu. I oczywiście trzyma w zanadrzu Wunderwaffe, która na pewno odwróci bieg wydarzeń. Gdy jej w odpowiednim momencie użyje, nad PiS-em znów zaświeci słonko.

Ciekawe, kiedy w końcu wyznawcy PiS-u zrozumieją, że jedyna Wunderwaffe, jaką prezes dysponuje, już została użyta. Nazywa się Witold Waszczykowski.

Z :Ruszył taki apel …

HA HA HA :)))))

Oscar Wilde- idiota to nie obelga, to diagnoza🤣

Waldemar Mystkowski pisze o nowych populizmach PiS.

Populistyczna złota rybka PiS

PiS-owi nie pozostaje nic innego, jak populizm. Zarówno ten realny, który będzie rozwalać budżet państwa, jak i populizm oralny. W tym politycy tej partii są najlepsi.

500+ zadziałało tak, że PiS przez jakiś czas po wyborach parlamentarnych nie tracił elektoratu (acz nie zyskiwał jak w podobnej sytuacji powyborczej SLD i PO), ale to się skończyło. Zaczęły się schody, partia jest rozrywana od wewnątrz. Dzisiaj wiadomo, iż silna jest nieliczna grupa Macierewicza (bo o. Rydzyk wspomaga i środowiska nacjonalistyczne, dla których budowana jest Obrona Terytorialna Kraju). Także aspiracje polityczne zgłasza grupa krakowskich konserwatystów skupiona wokół Andrzej Dudy. Sam prezydent jest jej najsłabszym ogniwem. Zaczajony jest Jarosław Gowin, ale może pęknąć, gdy w ustawie o samorządzie dojdzie do bezprawnego działania wstecz (chodzi o dwukadencyjność prezydentów, burmistrzów i wójtów).

Ratunkiem PiS jest populizm, rozdawnictwo, czyli korumpowanie wyborców. Jednego dnia ujrzały światło dzienne dwa populizmy, których celem jest odzyskiwanie elektoratu: 1000+, o którym mówiła minister rodziny i czego tam, Elżbieta Rafalska. 1000 złotych mają dostać emeryci i to niezależnie od tego, jaką wielkość emerytury wypracowali. A ci, którzy otrzymują więcej niż 100o zł emerytury? – nie wiadomo. W każdym razie bąk został puszczony. Pracują nad nim w Ministerstwie Rozwoju. Rafalska nie powiedziała niczego konkretnego, ważne, iż poszło w naród: „Będzie projekt, będę o nim rozmawiała”.

Całkiem głośnego bąka puścił szef doradców Szydło, Henryk Kowalczyk. Mianowicie za 7-8 lat Polacy mają zarabiać średnio 10 tys. zł. Brzmi to, jak bajka o złotej rybce, przy czym tą złotą rybką ma być elektorat w przyszłości, który za 7-8 lat znów ma oddać głos na PiS.

Rybaka jednak mamy takiego, iż złota rybka, czytaj: przyszłość, zostanie przez polityków tej partii pożarta. Może złota rybka by się uratowała, gdyby była wielkości wieloryba (Polska zaś miała taki budżet jak Niemcy), ale i to nie jest pewne. Szarańcza PiS wszystko pożera.

Ciekawego manewru dokonał Donald Tusk, w przesłuchaniach dotyczących śledztwa w sprawie współpracy polskich służb z rosyjskim FSB. Pełnomocnikiem jego będzie Roman Giertych. Były polityk jest całkiem sprawnym adwokatem, a przynajmniej medialnym, bo czego się nie dotknie, PiS jako przeciwna strona procesowa zwykle leży. Do tego Giertych ma dar publicystyczny, który ośmiesza PiS – jego groteskowe opisy są szeroko kolportowane.

Z jednej strony na siłę chcą ekshumować ciało jego żony, a z drugiej strony zapraszają na uroczystości do Pałacu prezydenckiego

A oni ciagle czekaja, a przetargu brak.

Kleofas Wieniawa także o populizmie.

PiS-owi spada w sondażach i będzie spadać, nie tylko dlatego, że ta partia jest eurosceptyczna (i tak nas będzie wyprowadzać z Unii Eurpejskiej), nie tylko dlatego, że w arogancji przewyższa poprzednikach nawet nie dwukrotnie, ale w podniesieniu do jakiejś potęgi, nie tylko dlatego, że zmienia ustrój (demokrację na autorytaryzm), nie tylko dlatego, że politycy tej partii to intelektualne niedołęgi, łamagi, nie tylko dlatego, itd…

PiS musi więc szukać źródeł przekupywania elektoratu, wyborców. 500+ wypadliło o tyle, że zaciemniło obraz, iż Beata Szydło jakoby miałaby coś do powiedzenia jako polityk i osoba używająca języka, niestety premier rządu ma tylko logoreę, a jej mowy nie należą do sztuki retoryki politycznej, nawet, gdy są pisane przez mniemanych fachowców.

Jedynym osiągnięciem jest zatem 500+, za które nam wszystkim przyjdzie zapłacić, acz nie chodzi o samo 500+, ale infrastrukturę „ideologiczną”. 500+ zadziałało przez moment, PiS-owi nie spadało w sondażach, ale to już należy do przeszłości, bo poparcie dla tej partii będzie spływało do rynsztoku, poza tym PiS będzie rozrywane między ambicjami Macierewicza, otoczenie Andrzeja Dudy (acz nie sanmego Dudy, bo ten jest wyjątkowo słaby jako człowiek) oraz pragmatyzmem konserwatywno-kapitalistycznym niewielkiej grupy Gowina. Czy dojdzie do przesilenia?

Może tak, acz każdą z grup tych wyżej wymienionych i nie wymienionych może zastapić nowe wcielenie Leppera, Kukiz.

PiS i tak będzie spadać, więc szykuje się kolejny populizm, który jest w zasięgu intelektualnym tej niewiele wartej intelektualnie partii – 1000+ dla emerytów. Elżbieta Rafalska (minister) w TVN24, bo tylko ten kanał informacyjny jest wiarygodny mówiła:

Na razie są pomysły i koncepcje, nad którymi pracuje Ministerstwo Rozwoju. Będziemy mieli konkretny projekt, będziemy wtedy o nim dyskutować. Nie ma jeszcze gotowego projektu. Musimy znać skutki finansowe, bo w końcu i tak trzeba zrobić tę wypłatę 10000 zł. Będzie projekt, będę o nim rozmawiała”.

W Radiu Zet Henryk Kowalczyk zaprzeczył, jakoby nad takim populizmem pracowano: „O takim pomyśle nie słyszałem nic konkretnego. Mogę mówić tylko oficjalnie, co jest w rządzie. Nie ma takiego pomysłu.”

Jedyna rzecz, którą partia Kaczyńskiego potrafi, korumpować, a to zawsze kończy się jednako, ale PiS sięgnie do użycia siły, czego na końcu swego reżimu nie robili już komuniści.

NIE NADĄŻAMY Z ROBIENIEM MEMÓW… CO ONI DO CHOLERY WYPRAWIAJĄ? I DLACZEGO CODZIENNIE?

JAK WIDAĆ KIEDYŚ TO JUŻ BYŁO…

>>>