Posts Tagged ‘Emilian Kamiński’

TRUDNO W TO UWIERZYĆ, ALE TO SIĘ DZIEJE NAPRAWDĘ!!!

c5d0p2uwiaeawa6

TEN, KTÓRY CIĄGLE POTRZEBUJE OD NAS PIENIĘDZY JEST WYSOKO NA LIŚCIE NAJBOGATSZYCH POLAKÓW. A WY, NA KTÓRYM JESTEŚCIE MIEJSCU, NA TEJ LIŚCIE?

c5gy7b3wcaabrgs

Paweł Wroński („Wyborcza”) pisze, jak Andrzej Duda przestał być zwierzchnikiem armii. Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zakazał najważniejszym dowódcom Wojska Polskiego bezpośredniego kontaktu z prezydentem Andrzejem Dudą.

jak-macierewicz

Ustny zakaz kontaktów z prezydentem dla szefa sztabu, dowódcy generalnego i dowódcy operacyjnego sił zbrojnych został wydany jesienią przez szefa MON. Po co? Powody są co najmniej dwa.

c5f8bm5w8aa2bfl

Po pierwsze, nie informować prezydenta

Według zamysłu Macierewicza Andrzej Duda o sytuacji w armii ma wiedzieć jak najmniej. Powód? Generałowie dopominali się m.in. interwencji zwierzchnika sił zbrojnych w sprawie niektórych nominacji, a także wyjaśnień, na czym ma polegać zmiana systemu dowodzenia i jak ma wyglądać nowy program modernizacji technicznej sił zbrojnych.

– Wygląda na to, że prezydent już się pogodził z faktem, że nie ma wpływu na sytuację w wojsku. W gronie bliskich współpracowników stwierdził nawet, że nie tylko on ma problemy z Antonim Macierewiczem – twierdzi nasz informator z Pałacu Prezydenckiego. – W relacjach z szefem MON Andrzeja Dudę reprezentuje Paweł Soloch. Szef BBN jest zwany w Pałacu Harrym Potterem i najwidoczniej Macierewicza się boi. Obecnie sytuacja jest taka, że każdemu spotkaniu prezydenta z kadrą dowódczą towarzyszy minister Macierewicz – dodaje nasz rozmówca.

Krytyczne wypowiedzi na temat kierowania siłami zbrojnymi w obecności prezydenta spowodowały już dymisję inspektora sił powietrznych gen. Tomasza Drewniaka.

Nasi rozmówcy twierdzą, że jedyną osobą w Pałacu Prezydenckim, która ma szczegółowe informacje na temat sytuacji w siłach zbrojnych, jest gen. Jarosław Kraszewski, artylerzysta, który m.in. był w Iraku. Generał jest pracownikiem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Po drugie, wpłynąć na decyzje Andrzeja Dudy

Powodem zakazu kontaktów wyższych oficerów z prezydentem była też szczególna troska Macierewicza o to, by nikt nie wpływał na Andrzeja Dudę przy personalnych wyborach, szczególnie przy wyborze najważniejszym: szefa Sztabu Generalnego.

Aby dopilnować korzystnego dla siebie rozwiązania, minister obrony uknuł nawet małą intrygę. Na przełomie października i listopada Andrzej Duda w Dowództwie Operacyjnym Sił Zbrojnych miał rozmawiać o wyzwaniach, jakie stoją przed wojskiem, oraz o projekcie reformy systemu dowodzenia siłami zbrojnymi. Ku zaskoczeniu prezydenta na miejscu witał go zastępca dowódcy. Sam dowódca – gen. Marek Tomaszycki – przebywał wówczas w podróży służbowej. Najprawdopodobniej był w Afganistanie, gdzie przygotowywał kolejną zmianę w polskim kontyngencie, o czym dobrze wiedział minister Macierewicz.

Prezydent uznał nieobecność za despekt ze strony dowódcy operacyjnego, a sprawa miała istotne znaczenie: gen. Tomaszycki, świetnie mówiący po angielsku i mający bardzo dobre notowania w NATO, miał być według nieoficjalnych informacji faworytem Pałacu Prezydenckiego przy wyborze szefa Sztabu Generalnego. Natomiast szefowi MON zależało na nominacji gen. Leszka Surawskiego.

I dopiął swego: Surawski 31 stycznia został szefem Sztabu Generalnego WP.

Gen. Surawski w ostatnim czasie stał się jednym z najbliższych współpracowników ministra Macierewicza. To on m.in. wskazał nowego dowódcę generalnego sił zbrojnych: gen. Jarosława Mikę, dowódcę 11. Dywizji, podobnie jak gen. Surawski – czołgistę.

PIĘKNE PODSUMOWANIE WOJTKA KUSSOWSKIEGO

c5f_qrbwyaereb4

KOGO SIĘ TAK SZYDŁO BOI??? POLAKÓW? 

c5g0e0aw8aal91x

Bartosz T. Wieliński pisze o żałosnych pisowskich występach w Monachium. Politycy PiS nie chcą zrozumieć, że państwo traci, gdy polityka zagraniczna jest tylko pochodną krajowej. A gdy rozgrywają wewnętrzne interesy w międzynarodowych gremiach, stają się śmieszni.

INTERNAUCI PODPOWIADAJĄ. MACIEREWICZA OSZUKUJE DILER.

c5gb3cewqaadc_f

W 2007 r. rząd PiS zbojkotował konferencję bezpieczeństwa w Monachium, gdy Władimir Putin groził Zachodowi zimną wojną. – Gdyby tam był Jarosław Kaczyński, to mogłoby dojść do rękoczynów z Putinem – tłumaczył absencję ówczesnego premiera Marek Kuchciński. Coś w tych słowach było proroczego, bo w tym roku, gdy politycy PiS stawili się w Monachium silną grupą, emocje sięgnęły zenitu.Szef MSZ Witold Waszczykowski ściął się publicznie z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem – Holendrem znienawidzonym przez „dobrą zmianę” za to, że nadzoruje procedurę monitorowania praworządności w Polsce.

Do Monachium od pół wieku najważniejsi politycy, dyplomaci i eksperci przyjeżdżają dyskutować o bezpieczeństwie zachodniego świata. W tym roku ta kwestia jest paląca. Nie wiadomo bowiem, czy Ameryka pod rządami prezydenta Trumpa nie wycofa się z Europy.

Co miał o tym do powiedzenia minister obrony Antoni Macierewicz? Ano tyle, że „zamach” w Smoleńsku był etapem rosyjskiej agresji, tak jak wojna w Gruzji czy aneksja Krymu. Wcześniej wzywał NATO, by pomogło wyjaśnić, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r., choć Sojusz przyczyn katastrof lotniczych nie bada.

Politykę zagraniczną nieustannie miesza z wewnętrzną Jarosław Kaczyński. Trafił ostatnio na nagłówki gazet, gdy okazało się, że straszył Angelę Merkel podczas jej wizyty w Warszawie możliwym żądaniem ekstradycji Donalda Tuska. Merkel chciałaby, by przewodniczący Rady Europejskiej pozostał na tym stanowisku następne dwa i pół roku. Kaczyński zaś widzi Tuska przywożonego do Warszawy w kajdankach wojskowym samolotem…

Kaczyński nie jest pierwszym przywódcą partyjnym, który lekceważy dyplomację. Co do występów szefa MON – szkoda słów. Ale rolą ministra spraw zagranicznych jest dbać o reputację kraju, dyplomatycznie zacierać złe wrażenie. Waszczykowski tego nie potrafi. Gdyby w piątek trzymał nerwy na wodzy, nie myślał o tym, jak wypadnie w „Wiadomościach” TVP, czy o tym, co powie Kaczyński. Gdyby zachował się jak dyplomata.

Timmermans jakby tylko czekał na okazję. Podczas dyskusji z Waszczykowskim wspomniał październikowy strajk kobiet w Polsce, mówił o niezależności sędziów. Gdy polski minister wypomniał mu brak sądu konstytucyjnego w Holandii (funkcję tę pełni tam rada państwa), z uśmiechem odpowiedział, że skoro polska konstytucja przewiduje trybunał, to rząd nie powinien go niszczyć. Skrytykował też obraźliwe i nierzeczowe odpowiedzi polskiego rządu na zalecenia Komisji Weneckiej.

A gdy Waszczykowski prosił, by pozwolić Polakom przestrzegać ich konstytucji, „a nie waszej wizji konstytucji”, Timmermans odparł, że niczego innego od Polski i dla Polski nie chce.

Spektakl ten przypomniał siedzącym na sali głowom państw, szefom rządów, ministrom, na czym polega spór między Unią a rządem PiS i jakie skutki może mieć dla Europy. I że ten trwający od roku konflikt trzeba wreszcie rozwiązać.

c5gj-7qwyaesjen

Waldemar Mystkowski pisze o TVP, które nie powiadomiło widzów, że Agnieszka Holland zdobyła wielką nagrodę filmową.

KACZYŃSKI COFA POLSKĘ DO LAT DZIECIŃSTWA. DO WSZYSTKICH KOSZMARÓW, KTÓRE WTEDY POLSKĘ RUJNOWAŁY.

c5givokwqaa5_if

PiS zmniejsza Polaka i obywatela

pis-zmniejsza

Zanadto nie martwi mnie, że PiS sekuje kulturę, odmawia pieniędzy na dzieła ważne dla substancji duchowej narodu. One tak czy siak zostaną dowartościowane, kultura zawsze była niezależna od źródeł finansowania, może dlatego tak często wybitni twórcy ubodzy.

PRL bał się twórców, starał się ich podporządkować, łożył pieniądze, a ci – oprócz integralnych akolitów – mieli zupełnie inny światopogląd, niż zadekretowany. Dlatego nie zanadto obrażam się na Piotra Glińskiego, iż podzielił pieniądze na wsparcie przedsięwzięć kulturalnych wśród twardych pisowców i katolików, bo oni nie są w stanie wznieść ponad przeciętność. Będziemy mieli gnioty typu film „Smoleńsk”, którego nikt nie chce oglądać, bądź ten rydzykowy „Zerwany kłos”.

Martwi mnie przekaz do społeczeństwa, do odbiorców. To jest najbardziej krucha materia, bezbronna, gdy zwalczana jest kultura (o w tym kontekście nie boję się nazwać: kultura narodowa, bo taką jest wszystko, co stwarzane jest w narodzie, arcydzieła i kicze). Część odbiorców będzie pozbawiona obrazu polskiej kultury aktualnie powstającej, będzie pozbawiona tych drożdży, które pozwalają uczestniczyć w dialogu z nowymi zjawiskami społecznymi, kulturowymi. I nie chodzi nawet o aktywne zajęcie głosu, ale o świadomość, iż coś takiego się dzieje.

PiS uderza w duchowość polskiego społeczeństwa, zubaża Polaków. Metaforycznie można to opisać, iż pozbawia części Polaka w Polaku, w obywatelu obywatela. Władza PiS zmniejsza ludzi, trawestując: „Prezesie, zmniejszyłem wyborców” – mógłby zameldować Jacek Kurski. I taka dokonuje się operacja zmiany, „dobrej zmiany” w mediach pisowskich. Zmienia się z normalnego na „dobre”, na małe, wówczas zrozumiałe dla prezesa i jego akolitów.

Agnieszka Holland odnosi sukces na festiwalu filmowym w Berlinie zdobywając „Pokotem” Srebrnego Niedźwiedzia, w mediach tzw. narodowych do tego stopnia zmniejszyli ten sukces, że w ogóle nie poiformowano o nim. Za duży to sukces, przerasta ich. Oczywiście, że w innych mediach informacja została podana, bo jeszcze nie mamy cenzury, ale część odbiorców , nawet tych najbardziej biernych, została przefasowana na pisowską małość, na zmniejszenie. Dużo, niedużo? Może to tylko milimetr, ale w kulturze to czasami dużo.

Na to się oburzam, na to, że zmniejszają Polaków. Beata Szydło może nie lubić genialnej „Idy” Pawlikowskiego, nawet to rozumiem, bo sama dawno została zmniejszona i nie wróżę jej powrotu do normalności, więc „Ida” będzie poza jej zasięgiem, ale dlaczego zmniejszają wielu młodych Polaków nieświadomych tej operacji zmniejszania?

ILU JESZCZE POSŁÓW PiS TAK KŁAMIE???

c5gdoomwqaeanoa

NA WAWEL LIMUZYNĄ, DO DOMU SAMOLOTEM – „PRACA I POKORA” W PAŃSTWIE PiS

c5ga2g8xuaedxap

Kleofas Wieniawa pisze o międzynarodowej dedradacji Polski pisowskiej.

polska-pisowska

Czy politycy PiS uświadamiają sobie, iż doprowadzili do sytuacji zdegradowania Polski do drugiej ligi. Może mają oczy dookoła głowy, bo rozumu raczej nie mają tak usytuowanego.

Podczas 53. Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium zasłynął najbardziej Witold Waszczykowski, który jak Reytan bronił dewastacji demokracji i prawa w Polsce przed mieszczaninem – w dobrym znaczeniu – wiceszefem Komiji Europejskiej Holendrem Fransem Timmermansem.

Otóż Waszczykowski odkrył z właściwą mu emfazą, iż w Holandii nie na Trybunału Konstytucvyjnego. Ale ten niezbyt lotny dyplomata nie odkrył, że w tym kraju żadnemu politykowi nie przyjdzie do głowy, aby łamać konstytucję. Holandia ma jedną z najbardziej utwardzonych demokracji i może być przykładem dla całego świata zachodniego, włącznie z krajami anglosaskimi.

Zaś Andrzej Duda nie spotkał się z wiceprezydentem USA Mike’m Pencem, bo już z Dudą niewielu chce sie spotykać. Nie jest żadnym partnerem, a wydawałoby się, że do Jankesa nie jest tak trudno dotrzeć, bo nie nazbyt wielu było prezydentów w Monachium. Duda zaś mógł usłyszeć z ust Pence’a, iż światowym bohaterem walki z komunizmem jest Lechem Wałęsa. Wyobrażam sobie jak w tym momencie Duda zrobił swoją minę papuśnego zdziwienia.

Był jeszcze Antoni Macierewicz w stolicy Bawarii, ten niestety ma renomę taką, na jaką zasługuje także w kraju, ministra od zamachu smoleńskiego. Zawsze w takich wypadkach polscy ministrowie obrony spotkali się z sekretarzem obrony USA, ale nie Macierewicz.

Spadamy we wszystkich klasyfikacjach, w Unii Europejskiej w połowie marca dowiemy się z „białej skiegi” kierunku reform, którą przedstawi Komisja Europejska, zostaliśmy zdegradowani do ostatniej prędkości integracji, bo takie zostaną wyznaczone krajom członkowskim. Nie będziemy sami, bo z Węgrami.

Może już nawet nie jesteśmy w drugiej lidze, ale w trzeciej, dzieki takim złamanym ludziom i politykom, którzy niewiele mają do powiedzenia, jak Waszczykowski, Duda, Macierewicz.

PAŃSTWO PiS, PONAD PRAWEM

c5dxn1xwcaehodg

MA RACJĘ?

c5dwy1rxaauv-v

>>>