Posts Tagged ‘Francja’

Dla polskiej polityki – nawet wewnętrznej – wybory we Francji były najważniejsze. To źle ustawia Polskę w Unii Europejskiej. Źle przez ofermowate PiS.

Paweł Wroński („Wyborcza”) pisze: Po wyborach we Francji i zwycięstwie Emmanuela Macrona Polska potrzebuje niezwykle zręcznej i odważnej polityki europejskiej. Możemy oczekiwać, że będzie ją prowadziła wypróbowana ekipa – prezydent Duda, premier Szydło oraz minister Waszczykowski, wirtuoz dyplomacji, który właśnie oczyszcza MSZ ze specjalistów. I wreszcie prezes Kaczyński, osoba, którą – jak pokazały francuskie wybory – w europejskich krajach straszy się wyborców.

Wybory we Francji. Wygrał Macron, a polski rząd je żabę

Czytamy depesze gratulacyjne dla Emmanuela Macrona ze strony prezydenta Andrzeja Dudy i pani premier Beaty Szydło, ale tak naprawdę po wyborach we Francji oglądamy nad Wisłą proces jedzenia żaby. Choć żaby to ponoć specjał francuski od wieków jedzony prapolskim widelcem.

Francja nie dała się fali populizmu i nacjonalizmu. Wybrała najbardziej proeuropejskiego kandydata z tylnego rzędu. A Polska? Jak zwykle zaskoczona.

„Liczę na nasze spotkanie w najbliższym czasie”. „Mam nadzieję na owocną współpracę w zakresie odbudowania zaufania Europejczyków do procesu integracji europejskiej”. To słowa prezydenta Andrzeja Dudy z depeszy gratulacyjnej do nowego prezydenta Francji Emmanuela Macrona. Duda stwierdził też, że ma nadzieję na współpracę w ramach Trójkąta Weimarskiego złożonego z Francji, Polski i Niemiec. Tymczasem ostatnie spotkanie bilateralne prezydenta Polski z prezydentem Francji odbyło się w październiku 2015 roku, jeszcze przed zerwaniem przetargu na caracale. W ambasadzie w Paryżu nie mamy ambasadora. Do tego polscy politycy obozu władzy kilkakrotnie deklarowali, że Trójkąt Weimarski jest martwy, a Polska będzie rozwijać współpracę w ramach Wyszehradu (tworzą go Polska, Słowacja, Czechy i Węgry) i realizować koncepcję Międzymorza.

Wybory we Francji. Macron zaświeci oczami?

W wywiadzie dla TVP Info z 3 maja prezydent Andrzej Duda mówił, że Macron po wypowiedziach o poparciu politycznych sankcji wobec rządu PiS będzie musiał zacząć pracować nad tym, aby Polska odzyskała zaufanie do niego i do Unii Europejskiej.

Równolegle szef naszej dyplomacji Witold Waszczykowski (znalazł czas, by zrobić sobie zdjęcie z Marine Le Pen, ale nie udało mu się sfotografować z Macronem) mówił, że „Macron będzie świecił oczami jak przyjedzie do Polski”. Należy to chyba uznać za bardzo dyplomatyczną i oryginalną formę zaproszenia.

„Gratuluję wyboru Francuzom, już dziś zapraszam prezydenta Francji do Polski” – napisała premier Beata Szydło. W oficjalnej depeszy szefowa polskiego rządu stwierdziła, że chodzi o konsultacje rządowe, próbując tuszować dyplomatyczną wpadkę, jaką jest zapraszanie prezydenta przez premiera. Ale już w dzisiejszym numerze tygodnika „Do Rzeczy” pouczyła francuskiego prezydenta elekta: „Wypowiedział się nieodpowiedzialnie [na temat Polski]. Polityk, który ubiega się o ważną funkcję, powinien bardziej ważyć słowa”.

Pociąg europejski odjeżdża

Marine Le Pen przegrała, w Holandii nie poradził sobie prawicowy populista Geert Wilders. W Niemczech zapewne wygra Angela Merkel, a jeśli nie ona, to mocno proeuropejski Martin Schulz. Z Unii Europejskiej odchodzi Wielka Brytania, ostatni wielki kraj, który bronił własnej waluty przed euro, i przeciwnik zacieśnienia współpracy europejskiej. Wcześniej – jakże przewidująco! – wybrany przez Polskę na partnera strategicznego w UE.

Wybór Emmanuela Macrona na prezydenta Francji to wielkie wyzwania dla polskiej polityki. Oznacza, że proces wzmacniania współpracy europejskiej zyska nowy impuls choćby przez tworzenie budżetu strefy euro, co postuluje nowy prezydent. Polski rząd, co pokazała wizyta ostatniej szansy Angeli Merkel z lutego tego roku, zacieśnianiem współpracy nie jest szczególnie zainteresowany.

W tej sytuacji potrzebna jest niezwykle zręczna i odważna polityka europejska. Możemy oczekiwać, że będzie ją prowadziła wypróbowana ekipa – prezydent Andrzej Duda, premier Beata Szydło i minister Witold Waszczykowski, wirtuoz dyplomacji, który właśnie oczyszcza MSZ ze specjalistów. I wreszcie Jarosław Kaczyński, osoba, którą – jak pokazały francuskie wybory – w europejskich krajach straszy się wyborców. Zapewne swoje niepowodzenia będą tłumaczyć nienawiścią Zachodu wobec Polski, naruszeniem interesów, niechęcią do poprawności politycznych, zemstą elit i podobnymi frazesami, jakimi posługiwali się Le Pen i wszyscy populiści tego świata.

Pociąg europejski właśnie odjeżdża, a na peronie zostanie grupa nieudaczników. Niestety tymi nieudacznikami są obecnie rządzący Polską. Co gorsze, my możemy pozostać na peronie wraz z nimi. Pozostanie nam kolejny triumf 27 do 1.

Waldemar Mystkowski pisze.

Macron – prezydent położony daleko na Zachód od PiS

Francja miała jedyny wybór – Emmanuela Macrona, acz nam Polakom mogło się wydawać, że jest on zagrożony ze strony nacjonalistki Marine Le Pen. My, Polacy potrafimy wpadać w euforię, a jak ona jest niewłaściwa – w zbytnią ostrożność, w wycofanie. Le Pen byłaby dla Francji drugą Wandeą, tym razem zwycięską. Francja niezagrożona z zewnątrz zawsze wybierała nowoczesność, choć czasami robiła pół kroku do tyłu.

Macron jest najlepszym wyborem dla Unii Europejskiej, lepszym niż Francois Fillon, bo tylko on jeszcze mógł być brany pod uwagę jako ewentualny prezydent. Le Pen osiągnęła maksimum w tych wyborach, to nie ona jest zagrożeniem w przyszłości dla Francji i dla Unii Europejskiej – i nie jest zagrożeniem tego rodzaju nacjonalizm.

Zagrożeniem dla Francji, dla Unii Europejskiej, w tym dla Polski, jest zatrzymanie reformowania Unii Europejskiej, tynkowanie istniejącej fasady i odświeżanie barw – zbierania się w tych samych gremiach, debat nad krzywizną banana, etc.

Wokół Macrona zgromadzili się młodzi ludzie, to oni świętowali jego zwycięstwo pod Luwrem, a następnie w całej Francji. I to z nich prezydent Francji może czerpać energię, a widać, iż należy do ludzi odważnych, nie tylko prywatnie, jest twórczy i niezłomny w dobrym znaczeniu (w niedobrym znaczeniu niezłomność poznaliśmy w Polsce). Nie miał wsparcia tradycyjnych partii we Francji, więc powołał swój twór En Marche!

Nawet gdyby Macron miał zapłacić dużą cenę za swoją otwartość, nie zostanie to zmarnowane i nie skorzysta z tego Le Pen, lecz socjaliści albo gaulliści. Zagrożeniem dla przeistaczających się społeczeństw nie są one same, tylko elity. I nie jest prawdą, że elity wyrażają dążenia społeczeństw. Elity potrafią zawinąć aspiracje społeczne w fałszywe papierki i kusić takimi zatrutymi cukierkami.

Takie zagrożenie widzieliśmy we Francji, ale do niego nie doszło, gdyż nie mogło dojść w tym otwartym społeczeństwie. Taka otwarta Francja jest jednak zagrożeniem dla PiS – w tym miejscu koniecznie należy dodać językowego gluta: Polski pisowskiej.

Z kim przed wyborami spotkał się Witold Waszczykowski? O kim wyraził się, że będzie świecić oczami, gdy przyjedzie do Polski? Tym, którzy niezbyt uważnie śledzili polską politykę, odpowiadam. Na pierwsze pytanie odpowiedź brzmi: Waszczykowski spotkał się z Le Pen, a na drugie – świecić oczami miałby jakoby Macron, tym samym Waszczykowski wyraził nadzieję, iż nie życzy sobie prezydenta Francji w Polsce.

Jeszcze bardziej znamienne jest zachowanie premier Beaty Szydło i prezydenta Andrzeja Dudy. Kilka godzin potrzebne im było, aby pospieszyć z gratulacjami. Czyżby oczekiwali na inny wybór? Czyżby oczekiwali, że rękami Le Pen będą demolować Unię Europejską?

Jakich doradców politycznych ma Szydło, iż w gratulacjach dla Macrona zaprasza go do odwiedzin Polski? Premier zaprasza prezydenta? Komu się kićka, a może faktycznie Szydło nadaje się najwyżej na wójta Brzeszcz? To nie jest wpadka, pokazuje, że zaplecze Szydło tworzą jacyś trolle.

Unia Europejska jest skazana na turboładowanie, na wspólną prędkość. Nie będzie winą Macrona ani jego sojuszników z Beneluxu i Niemczech, iż do tej prędkości nie załapią się maruderzy, w tym glut – Polska pisowska.

PiS zresztą nie jest przygotowany na awans cywilizacyjny Polski, bo to są te elity, które w kolorowe papierki, w sreberka, zawinęły fałszywe wartości. PiS to świstaki naszej historii. Reformująca się Unia będzie coraz bardziej rozchodzić się z Polską pisowską, a my Polacy nieglutowscy zostaniemy wraz z nimi na peronie i będziemy tęsknie patrzeć za odjeżdżającym pendolino Unii Europejskiej.

Czy pogodzimy się z tym? Jeżeli tak, to szybko kupujmy chusteczki, będą potrzebne nam do płaczu za zaprzepaszczoną szansą. Prezydent Francji jest daleko położony na Zachód od PiS, poza ich zasięgiem.

Drugi felieton Mystkowskiego był napisany wcześniej, ale nie stracił żadnej aktualności.

Jakie barwy narodowe reprezentuje Waszczykowski?

Mediom proponuję taki eksperyment: wypowiedzi niektórych polityków polskich publikować bez nazwiska i pozwolić czytelnikom bądź widzom zgadywać ich narodowość.

Ciekawe, jak w tej konkurencji mniemanych barw narodowych wypadłby Witold Waszczykowski? Jestem pewien, że przed szczytem Unii Europejskiej ws. wyboru szefa Rady Europejskiej, wypowiedzi Waszczykowskiego byłyby klikane w każdą kratkę z wymienioną narodowością (Francuz, Niemiec, Rosjanin, Albańczyk), ale nie Polak, nawet gdyby Polak był pierwszym z wymienionych. Dlatego nie bądźmy zdziwieni, że sukcesem Waszczykowskiego był wynik 1:27. Taki to z niego odwrócony Polak. W tajnej dyplomacji owa postawa ma bardzo deprecjonujący rzeczownik, jest antonimem patrioty.

Mimo wpadek Waszczykowski jest polskim szefem dyplomacji. Który z członów tego opisu funkcji jest prawdziwy w wypadku Waszczykowskiego: czy polski, czy szef, czy dyplomata?

Znamienne są ostatnie wypowiedzi Waszczykowskiego dotyczące kandydata na prezydenta Francji Emmanuela Macrona (piszę na kilka godzin przed zakończeniem głosowania we Francji). Nie będę wdawał się w prehistorię wpadek Waszczykowskiego. Prehistorią w jego wypadku są wypowiedzi sprzed miesiąca, ma taką nadprodukcję idiotyzmów, iż szybko zapominamy stare, bo nowe są na medialnej tapecie. I tak ostatnio był łaskaw wyrazić się o Macronie: – „Jeśli Macron zostanie prezydentem, to będzie musiał świecić oczami, gdy przyjdzie mu odwiedzić Polskę po wyborach”. Publicysta „Wyborczej” Bartosz T. Wieliński skonstatował: „Waszczykowskiemu udało się właśnie odwołać pierwszą wizytę Macrona w Polsce, zanim została zaplanowana”.

Takie osiągnięcie dyplomatyczne udaje się tylko dyplomatołkom – jak kapitalne sklasyfikował osobników typu „Waszczykowski” nasz wielki rodak, nieśmiertelny Władysław Bartoszewski. Waszczykowski jednak się nie poddaje, w „Salonie Politycznym Trójki” 5 maja ocenił siłę gospodarczą Francji: – „Gospodarka francuska nie potrafi konkurować z takimi gospodarkami jak Polska. Głównie chodzi o pieniądze, o ochronę rynku, o inteligentny protekcjonizm. Nie radząc sobie z naszą konkurencją, wyciąga się zarzuty polityczne”.

W związku z tą wypowiedzią zasadne jest zapytanie – trzymając się poetyki PiS – jakiego sortu dyplomatołkiem jest Waszczykowski. Wszak wiadomym jest, iż rodacy Talleyranda wypowiedzi takich dyplomatołków odhaczają ze szczególną satysfakcją, francuscy politycy w ogóle przechodzą bardzo solidne szkoły.

Waszczykowski mówił wszak o gospodarce pięć razy większej niż polska. PKB Francji wyniosło w 2015 roku 2,419 biliona dolarów, Polski – 500 miliardów dolarów, daje to ojczyźnie Macrona 7 miejsce na świecie, podczas gdy my jesteśmy sklasyfikowani na 24. Francuzi mają trzykrotnie większe PKB na głowę mieszkańca. Gdyby Francuzom nie rosło, a nasz wzrost gospodarczy wynosiłby 3-4 procent rocznie, to doszlibyśmy do poziomu ich bogactwa za kilkadziesiąt lat.

Unia Europejska po wyborach we Francji, a następnie w Niemczech szczególnie przyspieszy w reformowaniu się, tj. w integrowaniu, więc bardzo zasadne jest pytanie: jakie barwy narodowe reprezentuje Waszczykowski? Że nie polskie, łatwe jest do sprawdzenia w eksperymentach, które zaproponowałem na samym początku tego felietonu. Wystarczy cytować go bez nazwiska.

Kleofas Wieniawa też pisze o wyborach we Francji.

Niezwykle ważne dla Polski wybory prezydenckie we Francji wygrał Emmanuel Macron. Otrzymał niemal dwukrotnie więcej głosów, niż jego przeciwniczka nacjonalistka Marine Le Pen.

Unia Europejska została uratowana, acz ogrom reform przed nią. Gdy się nie udadzą, egzekucja UE zostałaby odroczona.

Jeszcze jedna ważne dla Polski są wybory niemieckie, acz tam każdy wybór (a są tylko dwa) jest dla nas dobry (między względnie dobry i pożądany).

Francja Macrona i Niemcy są gwarantem dla Polski rozwoju cywilizacyjnego. Niekoniecznie te rozstrzygnięcia są dobre dla parti rządzącej w Polsce – PiS. Partia Kaczynskiego u władzy, Unia Europejska oddalająca się od Polski. I nie jest winą Unii, że Polska wypychana jest z jej centrum.

Wyborcy polscy w dłuższej perspektywie przekonają się, jaką zawalidrogą dla nich jest PiS. Oby nie było za późno.

Nie chcę pisać o takim śmiesznych postaciach naszej polityki, jak Witold Waszczykowski, bo ten jest gwarantem zapóźnienia – przede wszystkim zapóźnienia osobowego.

Polska wygrtwa wraz z Macronem. I to jest pierwsza najważniejsza naskórkowa konstatacja-  z polskiego punktu widzenia (polskiego pępka interesu).

Bez weryfikacji przez służby specjalne, bez certyfikatów bezpieczeństwa, za to z dostępem do tajnych dokumentów! o skandalu w MON

>>>

Należy wciąż i wciąż zadawać pytanie, na kogo korzyść pracuje Antoni Macierewicz? Bo na pewno nie dla Polski. Zerwanie kontraktu z Francuzami na caracale to nie tylko osłabienie armii, ale niemal zewarnie stosunków z Francją i plama.

O szemranych powiązaniach Macierewicza pisze Tomasz Piątek. Tutaj opowiada w programie Elizy Michalik „Nie ma żartów”.

eliza-michalik

Link do rozmowy:

www.superstacja.tv/program/nie-ma-zartow-tomasz-piatek >>>

zaskakujace

Bartosz T. Wieliński pisze z Paryża o sponiewieraniu Polski przez Francję.

Decyzja Francji, by w odwecie za zerwanie kontraktu na dostawy śmigłowców Caracal ostentacyjnie ochłodzić stosunki z Polską, to sygnał alarmowy, że świat przestaje się cackać z „dobrą zmianą”.

paryz

Przyznaję: przesadzałem, opisując meandry polityki zagranicznej prowadzonej przez rząd Beaty Szydło. Pisałem o katastrofie tej polityki wiosną, gdy – mimo wysiłków strony polskiej – prezydent USA Barack Obama nie znalazł czasu na rozmowę z prezydentem Andrzejem Dudą. Sugerowałem to samo, gdy w lutym Obama w Warszawie – podczas szczytu NATO i w obecności prezydenta Dudy – skrytykował „dobrą zmianę” za wygaszanie Trybunału Konstytucyjnego.

Jak jednak nazwać to, co się stało teraz, gdy prezydent Francji François Hollande na niecały tydzień przed wizytą w Polsce oświadcza, że zostaje w domu? Gdy minister obrony, który miał być w Polsce trzy dni wcześniej, robi to samo i zapowiada poważne ograniczenie współpracy wojskowej z Warszawą? I gdy wszyscy mówią wprost, że to odwet za rezygnację z francuskich caracali?

Gdy Obama publicznie skrytykował Dudę, wydawało mi się, że gorzej być nie może. Okazuje się jednak, że polska polityka zagraniczna jeszcze nie sięgnęła dna. Po raz pierwszy jeden z naszych najważniejszych partnerów postanowił nie cackać się z „dobrą zmianą”. Zdjął rękawiczki. Niemcy na otwartą krytykę rządów PiS nie ośmielili się ani razu. Prowadzoną przez TVPiS antyniemiecką kampanię, która ostatnio zmieniła się w polowanie na celebrytów związanych z niemieckimi sieciami handlowymi, ignorują. Przemilczeli też wypowiedzi szefa dyplomacji Witolda Waszczykowskiego, który m.in. sugerował, że Berlin nie jest zainteresowany współpracą w ramach Trójkąta Weimarskiego. Komisja Europejska, która w sprawie dławienia Trybunału Konstytucyjnego uruchomiła procedurę oceny praworządności w Polsce, również używa łagodnego języka. Obama zaś niezadowolenie z poczynań „dobrej zmiany” ubrał w dyplomatyczne słowa.

ctxnwnmvuae8eeb

Jednak Paryż poszedł na ostro. Wczoraj byłem świadkiem, jak prezydent Hollande krytykował pewne kraje, które wierzą, że USA je obronią, kupują amerykański sprzęt wojskowy, a nie europejski, oraz nie interesują się tym, co się dzieje na Bliskim Wschodzie i Afryce. Dziś rano premier Francji Manuel Valls krytykował Polskę za nieokazywanie innym krajom Unii Europejskiej solidarności w obliczu kryzysu migracyjnego.

Po południu pękła bomba. Decyzja, że prezydent Hollande z powodu caracali nie przyjedzie do Warszawy na międzypaństwowe konsultacje, oznacza poważne schłodzenie stosunków.

ctxvemrvyaa536f

Jasne, chodzi o pieniądze. Kontrakt na caracale był wart 13 mld złotych. Ale przypuszczam, że na tę reakcję Paryża wpłynęła również ocena całokształtu dokonań polskiej polityki zagranicznej. Jeśliby Polska była dalej liczącym się krajem Unii, z ambicjami współtworzenia europejskiej polityki, to wątpliwe, by Paryż urządził taką dyplomatyczną demonstrację. Ale Polska po roku rządów PiS przeniosła się na unijne peryferie. Dowodzi tego choćby politowanie, z jakim Zachód reaguje na buńczuczne zapowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o polsko-węgierskiej „kontrrewolucji kulturalnej” w Unii. Francuzi po prostu uznali, że mogą sobie pozwolić na sponiewieranie polskich władz. Tym bardziej że wiele wskazuje na to, iż przyczyna rezygnacji z francuskich helikopterów ma charakter polityczny, a nie merytoryczny.

Polska – z niepewną sytuacją w regionie i w całej Europie – straciła właśnie partnera, którego wpływy mają zasięg światowy. To nie jest żadne „wstawanie z kolan”. To katastrofa.

cumgz4cxeai2yvf

Opozycjoniści z czasów PRL piszą do Andrzeja Dudy.

Jesteśmy głęboko zaniepokojeni obecną sytuacją polityczną. Jesteśmy także zaniepokojeni językiem, jakiego używają przedstawiciele rządzącej formacji – i niestety Pan również – w stosunku do ludzi niepodzielających ich poglądów.

list

„Komuniści i złodzieje”, „oderwani od koryta”, „ludzie poprzedniej władzy, gorszego sortu”, „ci, którzy utracili przywileje”, „posiadający gen zdrady” – to tylko niektóre z epitetów. W tym samym stylu o politycznych oponentach wypowiadała się komunistyczna władza.

Reakcją rządu polskiego na krytykę niedemokratycznych praktyk są oświadczenia, że ta krytyka to wynik podszeptów wrogów wewnętrznych, którzy wynoszą wewnętrzne sprawy naszego kraju na międzynarodowe forum. Wypisz wymaluj reakcja komunistycznych władców.

Nie tylko w retoryce, ale także w działaniach obóz rządzący naśladuje komunistycznych władców. Zablokowanie prac Trybunału Konstytucyjnego, atak na niezawisłość sędziowską, zapowiedzi usuwania niepokornych sędziów, ręczne sterowanie prokuraturą, czystki w radiu i telewizji, które stały się tubą propagandową rządzącej partii, likwidacja niezależnej prokuratury, zapowiedź wprowadzenia do szkół jedynie słusznej ideologii, groźby w stosunku do samorządu terytorialnego, obsadzanie stanowisk państwowych ludźmi, których jedyną cechą jest podległość partyjnemu bossowi – wszystko to jest ideowym nawrotem do czasów sprzed 1989 r.

Umorzenie śledztwa w sprawie afery SKOK-ów, faktycznego bankiera obozu rządzącego, i postawienie na czele jednej z komisji człowieka, który na tej instytucji dorobił się majątku, to sygnał, że wierność partii gwarantuje bezkarność. Skąd my to znamy?

Miała być IV Rzeczpospolita, jest PRL-bis.

css0xvtusaaak2i

Pan, Panie Prezydencie, umacnia ten system zarówno w swoich wystąpieniach, jak i w praktyce żyrowania decyzji obozu rządzącego.

To z Pana ust usłyszeliśmy pogardliwe i obelżywe określenie „teoretycznie nie zdrajcy”, jak nazwał Pan tych wszystkich, którzy ze społecznego nadania rządzili w Polsce po 1989 r. Wśród nich byli także reprezentanci nurtu, z którego Pan się wywodzi.

To Pan wykazał lekceważenie wobec prawa, nie dopuszczając do zakończenia procesu prominentnego polityka rządzącej partii, oskarżonego o użycie służb specjalnych dla politycznych korzyści. Ten polityk jest dziś ministrem odpowiedzialnym za te służby.

To Pan podpisuje pospiesznie, niekiedy nocą, ustawy dyktowane przez rządzącą większość, z pominięciem konsultacji społecznych i lekceważeniem dla dobrego stanowienia prawa.

Podczas Pańskiego przemówienia na uroczystościach symbolicznego pogrzebu żołnierzy antykomunistycznego podziemia nacjonalistyczni bojówkarze pobili działaczy Komitetu Obrony Demokracji, minister obecnego rządu stwierdził zaś, że przybyli tam w celu „zakłócenia uroczystości”. Oznacza to, że obóz rządzący wysługuje się w swej praktyce ugrupowaniami, których program i praktyka niebezpiecznie zbliżają się do faszyzmu. Mało tego, schlebia im i chwali ich za patriotyzm. A dzieje się to w warunkach, gdy gwałtownie wzrosła w ostatnich miesiącach liczba przestępstw na tle nienawiści rasowej, w tym pobić osób o innej karnacji. Polityka historyczna, którą nachalnie lansuje rządowa propaganda, sprawia, że na wzór bolszewicki historia staje się elementem propagandy, pełna uproszczeń i zakłamań, miast być miejscem rzeczowych sporów, refleksji i zadumy.

Symbolem nowego stylu rządzenia staje się pałka bejsbolowa z godłem Polski Walczącej. To obraza ludzi z Państwa Podziemnego, do których legendy nieudolnie próbuje nawiązać rządowa propaganda. Tych ludzi obraża się, zmuszając polskich żołnierzy do czytania tzw. apelu smoleńskiego podczas wszystkich uroczystości ku czci poległych.

Polska po 1989 r. stała się ważnym członkiem NATO i Unii Europejskiej. Ta pozycja jest dziś rozmieniana na drobne. Retoryka „podnoszenia z kolan” skazuje nas na izolację wśród narodów europejskich i niesie zagrożenie dla bezpieczeństwa politycznego oraz ekonomicznego naszej ojczyzny. Realizacji strategicznych celów polskiej polityki zagranicznej, za którą jest Pan współodpowiedzialny, nie sprzyjają kuriozalne wywiady ministra spraw zagranicznych czy rażące prymitywną retoryką wypowiedzi ministra spraw wewnętrznych.

W PRL byliśmy uczestnikami demokratycznej opozycji, działaliśmy w jawnej i podziemnej „Solidarności”. Byliśmy inwigilowani, aresztowani, skazywani na więzienie. Towarzyszyła temu propaganda kłamstwa. Jednak wówczas mieliśmy świadomość, że czyni to władza niemająca demokratycznego mandatu, której siła bierze się z obcego nadania. Dziś kłamie władza, która uzyskała mandat w wolnych wyborach. Nie negując jej prawa do wprowadzania zmian, nawet jeżeli nie wydają się nam one korzystne, nie zgadzamy się natomiast na metody, za pomocą których obecna władza sprawuje rządy.

Dostrzegamy zasadnicze różnice między poprzednimi rządami – ze wszystkimi ich słabościami – a obecnymi rządami, które niszczą prawo, instytucje oraz demokratyczne obyczaje.

By uporać się z licznymi zagrożeniami, Polska dziś potrzebuje osłabienia napięć, wzajemnego zaufania, współpracy ponad podziałami politycznymi i światopoglądowymi. Jeżeli to nie nastąpi, nasz kraj nie tylko straci to wszystko, co udało się nam osiągnąć, ale także nie weźmie udziału w grze o przyszłość – o dobrą przyszłość Polski, Europy i świata.

ctdbialvyayjxum

Panie Prezydencie!

Zwracamy się do Pana jako reprezentanta godności naszej ojczyzny. Chcemy wierzyć, że znajdzie Pan w sobie siłę i stanie Pan ponad podziałami politycznymi, że podejmie Pan działania, które sporom politycznym przywróci cywilizowane ramy. Tego wymaga polska racja stanu.

Konrad Bieliński, Jerzy Borowczak, Jan Ciesielski, Józef Duriasz, Halina Flis-Kuczyńska, Władysław Frasyniuk, Stanisław Handzlik, Ewa Hołuszko, Stanisław Huskowski, Zbigniew Janas, Tadeusz Jedynak, Jan Kofman, Henryka Krzywonos-Strycharska, Waldemar Kuczyński, Bogdan Lis, Jan Lityński, Krzysztof Łoziński, Andrzej Milczanowski, Ewa Milewicz, Piotr Niemczyk, Stefan Niesiołowski, Edward Nowak, Janusz Onyszkiewicz, Wojciech Onyszkiewicz, Józef Pinior, Krzysztof Pusz, Jan Rulewski, Ernest Skalski, Grażyna Staniszewska, Barbara Toruńczyk, Henryka Wujec, Ludwika Wujec

radio-tok-fm

Psuje, psuje, psuje.

Waldemar Mystkowski pisze o trzech mieszkieterach Psujach z PiS.

trzech

Rząd Beaty Szydło kręci w sprawie zerwania umowy na zakup 50 śmigłowców Caracale o wartości 13,5 mld zł. Stroną w przetargu i zakupu było Ministerstwo Obrony Narodowej, ale wtrąciło się Ministerstwo Rozwoju Mateusza Morawieckiego w kwestii tzw. oferty offsetowej, negocjacje zostały zerwane, tym samym cała umowa upadła. Morawiecki uznał, iż rządowi brakuje pieniędzy na rozdawnictwo populistyczne, a także na jego Plan Morawieckiego, który istnieje jedynie w głowie twórcy, nie ma za wiele wspólnego z rzeczywistością i potrzebami Polski.

Za zerwanie kontraktu będzie jednak odpowiadał Antoni Macierewicz, bo to w jego gestii jest armia polska i zakupy nowoczesnego sprzętu bojowego. Na takie dictum Pałac Elizejski odpowiedział, iż prezydent Francois Hollande przekłada wizytę w Polsce 13 października. W języku dyplomacji znaczy, iż nie przyjedzie dopóki Polska nie stanie się poważnym partnerem handlowym. Sprawa skończy się przed międzynarodowym Trybunałem, sądem handlowym, jest kilka takich instytucji, które prostują takich psujów, jak Polacy spod znaku PiS. Ale to nie partia Kaczyńskiego zapłaci, tylko Polska. Macierewicz bądź Morawiecki mogą się cieszyć, że szefem francuskiej dyplomacji jest Jean-Marc Ayrault, a nie Charles-Maurice Talleyrand, bo Francuzi tylko by czekali na takich ministrów w Polsce, jakich obecnie posiadamy, nie dość, że by zakupili Caracale, to by zapłacono za zerwanie umowy, a Pałac Elizejski ukarałby polskich dyplomatów zakazem przebywania w Paryżu.

Francuzi to jednak normalny kraj, a my… Proszę, Andrzej Duda odmówił zaproszenia do komitetu honorowego obchodów 500-lecia reformacji, a prymas Polski Wojciech Polak przyjął zaproszenie. Także papież Franciszek przyjął zaproszenie do podobnych uroczystości w szwedzkim Lund. Może Duda nie wiedział o prymasie ani Franciszku i wyszło, że chce został Piotrem Skargą, łapiącym hostie w XXI wieku.

csl3mnyuaaeluyd

Genialnego podsumowania obecnej władzy dokonała wybitna prof. Maria Janion. Na rozpoczętym w Warszawie Kongresie Kultury przeczytano list wiekowej profesorki. Jej list to są głębokie myśli, a nie pchły Dudy, Morawieckiego i Macierewicza. Janion chce się cytować i cytować. „Mesjanizm, a już zwłaszcza państwowo-klerykalna jego wersja, jest przekleństwem, zgubą dla Polski. Szczerze nienawidzę naszego mesjanizmu (…) Naród, który nie umie istnieć bez cierpienia, musi sam sobie je zadawać”. Janion tym głodem cierpienia tłumaczy „sadystyczne fantazje o zmuszaniu kobiet do rodzenia półmartwych dzieci, rycie w grobach ofiar katastrofy lotniczej”.

Jeszcze jeden cytat ze wspaniałej profesor, jeżeli jesteśmy w temacie Caracali: „Plan Morawieckiego to XIX-wieczna utopia modernizacyjna i pozytywistyczna. Towarzyszy jej potężny regres w sferze mitów, symboli i wartości”.

Mamy jednak prezydenta od pcheł, ministrów od wizji na slajdach i upadającą nowoczesność, która wypycha nas z Unii Europejskiej. Chce się wyć, a nie żyć.

cuov1ujviaapfk5

Barany z PiS rzucają się w przepaść.

cuo2wubw8aix_tb

komisja

Nowa podkomisja Antoniego Macierewicza ds. zbrodni na Lechu Kaczyńskim w iście kosmicznym tempie ustaliła przyczyny katastrofy Tu-154M 10.04.2010 pod Smoleńskiem.

31 godzin od powołania ekspertów Macierewicza – tylko tyle wystarczyło, aby rzecznik Ministerstwa Obrony Narodowej ogłosił sukces.

naPodstawie

Tweet został usunięty, ale w internecie nic nie ginie. Zawsze są screeny.

W czwartek Macierewicz powołał nową komisję smoleńską, która ma od początku zająć się zbadaniem przyczyn katastrofy z 10 kwietnia 2010 roku. W jej skład weszli głównie członkowie poprzedniego zespołu Macierewicza, w tym Wacław Berczyński, Wiesław Binienda czy Bogdan Gajewski.

Niektórzy z nich wsławili się dość nietypowymi metodami wyjaśniania okoliczności rozbicia Tu-154M, np. prezentowaniem zdjęć przegotowanych parówek lub rozbitych puszek po napoju energetycznym.

Wpis MON na Twitterze oznacza, że nowa komisja już wzięła się do pracy, ba – nawet zdążyła ustalić ostateczną diagnozę przyczyn katastrofy.

francja

Macierewicz szykuje też kłopoty o wiele większe. Finansowe.

W 2015 roku Polska zadeklarowała zakup 50 śmigłowców 225M Caracal. Teraz Antoni Macierewicz wspomina o unieważnieniu przetargu.

Przegrany arbitraż może kosztować polski budżet miliardy euro. Szweja od wybuchów się nie przejmuje. Ma misję. Coraz bardziej ona wygląda, jak V kolumna. Działanie na szkodę Polski. Dywersja.

Zgodzić się należy z Jerzy Pilchem. Trzeba było wygrać wybory, aby nie dopuścić PiS do władzy. Szweje niszczą nam kraj.

bitwaNieważna