Posts Tagged ‘Frans Timmermans’

TRUDNO W TO UWIERZYĆ, ALE TO SIĘ DZIEJE NAPRAWDĘ!!!

c5d0p2uwiaeawa6

TEN, KTÓRY CIĄGLE POTRZEBUJE OD NAS PIENIĘDZY JEST WYSOKO NA LIŚCIE NAJBOGATSZYCH POLAKÓW. A WY, NA KTÓRYM JESTEŚCIE MIEJSCU, NA TEJ LIŚCIE?

c5gy7b3wcaabrgs

Paweł Wroński („Wyborcza”) pisze, jak Andrzej Duda przestał być zwierzchnikiem armii. Minister obrony narodowej Antoni Macierewicz zakazał najważniejszym dowódcom Wojska Polskiego bezpośredniego kontaktu z prezydentem Andrzejem Dudą.

jak-macierewicz

Ustny zakaz kontaktów z prezydentem dla szefa sztabu, dowódcy generalnego i dowódcy operacyjnego sił zbrojnych został wydany jesienią przez szefa MON. Po co? Powody są co najmniej dwa.

c5f8bm5w8aa2bfl

Po pierwsze, nie informować prezydenta

Według zamysłu Macierewicza Andrzej Duda o sytuacji w armii ma wiedzieć jak najmniej. Powód? Generałowie dopominali się m.in. interwencji zwierzchnika sił zbrojnych w sprawie niektórych nominacji, a także wyjaśnień, na czym ma polegać zmiana systemu dowodzenia i jak ma wyglądać nowy program modernizacji technicznej sił zbrojnych.

– Wygląda na to, że prezydent już się pogodził z faktem, że nie ma wpływu na sytuację w wojsku. W gronie bliskich współpracowników stwierdził nawet, że nie tylko on ma problemy z Antonim Macierewiczem – twierdzi nasz informator z Pałacu Prezydenckiego. – W relacjach z szefem MON Andrzeja Dudę reprezentuje Paweł Soloch. Szef BBN jest zwany w Pałacu Harrym Potterem i najwidoczniej Macierewicza się boi. Obecnie sytuacja jest taka, że każdemu spotkaniu prezydenta z kadrą dowódczą towarzyszy minister Macierewicz – dodaje nasz rozmówca.

Krytyczne wypowiedzi na temat kierowania siłami zbrojnymi w obecności prezydenta spowodowały już dymisję inspektora sił powietrznych gen. Tomasza Drewniaka.

Nasi rozmówcy twierdzą, że jedyną osobą w Pałacu Prezydenckim, która ma szczegółowe informacje na temat sytuacji w siłach zbrojnych, jest gen. Jarosław Kraszewski, artylerzysta, który m.in. był w Iraku. Generał jest pracownikiem Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Po drugie, wpłynąć na decyzje Andrzeja Dudy

Powodem zakazu kontaktów wyższych oficerów z prezydentem była też szczególna troska Macierewicza o to, by nikt nie wpływał na Andrzeja Dudę przy personalnych wyborach, szczególnie przy wyborze najważniejszym: szefa Sztabu Generalnego.

Aby dopilnować korzystnego dla siebie rozwiązania, minister obrony uknuł nawet małą intrygę. Na przełomie października i listopada Andrzej Duda w Dowództwie Operacyjnym Sił Zbrojnych miał rozmawiać o wyzwaniach, jakie stoją przed wojskiem, oraz o projekcie reformy systemu dowodzenia siłami zbrojnymi. Ku zaskoczeniu prezydenta na miejscu witał go zastępca dowódcy. Sam dowódca – gen. Marek Tomaszycki – przebywał wówczas w podróży służbowej. Najprawdopodobniej był w Afganistanie, gdzie przygotowywał kolejną zmianę w polskim kontyngencie, o czym dobrze wiedział minister Macierewicz.

Prezydent uznał nieobecność za despekt ze strony dowódcy operacyjnego, a sprawa miała istotne znaczenie: gen. Tomaszycki, świetnie mówiący po angielsku i mający bardzo dobre notowania w NATO, miał być według nieoficjalnych informacji faworytem Pałacu Prezydenckiego przy wyborze szefa Sztabu Generalnego. Natomiast szefowi MON zależało na nominacji gen. Leszka Surawskiego.

I dopiął swego: Surawski 31 stycznia został szefem Sztabu Generalnego WP.

Gen. Surawski w ostatnim czasie stał się jednym z najbliższych współpracowników ministra Macierewicza. To on m.in. wskazał nowego dowódcę generalnego sił zbrojnych: gen. Jarosława Mikę, dowódcę 11. Dywizji, podobnie jak gen. Surawski – czołgistę.

PIĘKNE PODSUMOWANIE WOJTKA KUSSOWSKIEGO

c5f_qrbwyaereb4

KOGO SIĘ TAK SZYDŁO BOI??? POLAKÓW? 

c5g0e0aw8aal91x

Bartosz T. Wieliński pisze o żałosnych pisowskich występach w Monachium. Politycy PiS nie chcą zrozumieć, że państwo traci, gdy polityka zagraniczna jest tylko pochodną krajowej. A gdy rozgrywają wewnętrzne interesy w międzynarodowych gremiach, stają się śmieszni.

INTERNAUCI PODPOWIADAJĄ. MACIEREWICZA OSZUKUJE DILER.

c5gb3cewqaadc_f

W 2007 r. rząd PiS zbojkotował konferencję bezpieczeństwa w Monachium, gdy Władimir Putin groził Zachodowi zimną wojną. – Gdyby tam był Jarosław Kaczyński, to mogłoby dojść do rękoczynów z Putinem – tłumaczył absencję ówczesnego premiera Marek Kuchciński. Coś w tych słowach było proroczego, bo w tym roku, gdy politycy PiS stawili się w Monachium silną grupą, emocje sięgnęły zenitu.Szef MSZ Witold Waszczykowski ściął się publicznie z wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem – Holendrem znienawidzonym przez „dobrą zmianę” za to, że nadzoruje procedurę monitorowania praworządności w Polsce.

Do Monachium od pół wieku najważniejsi politycy, dyplomaci i eksperci przyjeżdżają dyskutować o bezpieczeństwie zachodniego świata. W tym roku ta kwestia jest paląca. Nie wiadomo bowiem, czy Ameryka pod rządami prezydenta Trumpa nie wycofa się z Europy.

Co miał o tym do powiedzenia minister obrony Antoni Macierewicz? Ano tyle, że „zamach” w Smoleńsku był etapem rosyjskiej agresji, tak jak wojna w Gruzji czy aneksja Krymu. Wcześniej wzywał NATO, by pomogło wyjaśnić, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 r., choć Sojusz przyczyn katastrof lotniczych nie bada.

Politykę zagraniczną nieustannie miesza z wewnętrzną Jarosław Kaczyński. Trafił ostatnio na nagłówki gazet, gdy okazało się, że straszył Angelę Merkel podczas jej wizyty w Warszawie możliwym żądaniem ekstradycji Donalda Tuska. Merkel chciałaby, by przewodniczący Rady Europejskiej pozostał na tym stanowisku następne dwa i pół roku. Kaczyński zaś widzi Tuska przywożonego do Warszawy w kajdankach wojskowym samolotem…

Kaczyński nie jest pierwszym przywódcą partyjnym, który lekceważy dyplomację. Co do występów szefa MON – szkoda słów. Ale rolą ministra spraw zagranicznych jest dbać o reputację kraju, dyplomatycznie zacierać złe wrażenie. Waszczykowski tego nie potrafi. Gdyby w piątek trzymał nerwy na wodzy, nie myślał o tym, jak wypadnie w „Wiadomościach” TVP, czy o tym, co powie Kaczyński. Gdyby zachował się jak dyplomata.

Timmermans jakby tylko czekał na okazję. Podczas dyskusji z Waszczykowskim wspomniał październikowy strajk kobiet w Polsce, mówił o niezależności sędziów. Gdy polski minister wypomniał mu brak sądu konstytucyjnego w Holandii (funkcję tę pełni tam rada państwa), z uśmiechem odpowiedział, że skoro polska konstytucja przewiduje trybunał, to rząd nie powinien go niszczyć. Skrytykował też obraźliwe i nierzeczowe odpowiedzi polskiego rządu na zalecenia Komisji Weneckiej.

A gdy Waszczykowski prosił, by pozwolić Polakom przestrzegać ich konstytucji, „a nie waszej wizji konstytucji”, Timmermans odparł, że niczego innego od Polski i dla Polski nie chce.

Spektakl ten przypomniał siedzącym na sali głowom państw, szefom rządów, ministrom, na czym polega spór między Unią a rządem PiS i jakie skutki może mieć dla Europy. I że ten trwający od roku konflikt trzeba wreszcie rozwiązać.

c5gj-7qwyaesjen

Waldemar Mystkowski pisze o TVP, które nie powiadomiło widzów, że Agnieszka Holland zdobyła wielką nagrodę filmową.

KACZYŃSKI COFA POLSKĘ DO LAT DZIECIŃSTWA. DO WSZYSTKICH KOSZMARÓW, KTÓRE WTEDY POLSKĘ RUJNOWAŁY.

c5givokwqaa5_if

PiS zmniejsza Polaka i obywatela

pis-zmniejsza

Zanadto nie martwi mnie, że PiS sekuje kulturę, odmawia pieniędzy na dzieła ważne dla substancji duchowej narodu. One tak czy siak zostaną dowartościowane, kultura zawsze była niezależna od źródeł finansowania, może dlatego tak często wybitni twórcy ubodzy.

PRL bał się twórców, starał się ich podporządkować, łożył pieniądze, a ci – oprócz integralnych akolitów – mieli zupełnie inny światopogląd, niż zadekretowany. Dlatego nie zanadto obrażam się na Piotra Glińskiego, iż podzielił pieniądze na wsparcie przedsięwzięć kulturalnych wśród twardych pisowców i katolików, bo oni nie są w stanie wznieść ponad przeciętność. Będziemy mieli gnioty typu film „Smoleńsk”, którego nikt nie chce oglądać, bądź ten rydzykowy „Zerwany kłos”.

Martwi mnie przekaz do społeczeństwa, do odbiorców. To jest najbardziej krucha materia, bezbronna, gdy zwalczana jest kultura (o w tym kontekście nie boję się nazwać: kultura narodowa, bo taką jest wszystko, co stwarzane jest w narodzie, arcydzieła i kicze). Część odbiorców będzie pozbawiona obrazu polskiej kultury aktualnie powstającej, będzie pozbawiona tych drożdży, które pozwalają uczestniczyć w dialogu z nowymi zjawiskami społecznymi, kulturowymi. I nie chodzi nawet o aktywne zajęcie głosu, ale o świadomość, iż coś takiego się dzieje.

PiS uderza w duchowość polskiego społeczeństwa, zubaża Polaków. Metaforycznie można to opisać, iż pozbawia części Polaka w Polaku, w obywatelu obywatela. Władza PiS zmniejsza ludzi, trawestując: „Prezesie, zmniejszyłem wyborców” – mógłby zameldować Jacek Kurski. I taka dokonuje się operacja zmiany, „dobrej zmiany” w mediach pisowskich. Zmienia się z normalnego na „dobre”, na małe, wówczas zrozumiałe dla prezesa i jego akolitów.

Agnieszka Holland odnosi sukces na festiwalu filmowym w Berlinie zdobywając „Pokotem” Srebrnego Niedźwiedzia, w mediach tzw. narodowych do tego stopnia zmniejszyli ten sukces, że w ogóle nie poiformowano o nim. Za duży to sukces, przerasta ich. Oczywiście, że w innych mediach informacja została podana, bo jeszcze nie mamy cenzury, ale część odbiorców , nawet tych najbardziej biernych, została przefasowana na pisowską małość, na zmniejszenie. Dużo, niedużo? Może to tylko milimetr, ale w kulturze to czasami dużo.

Na to się oburzam, na to, że zmniejszają Polaków. Beata Szydło może nie lubić genialnej „Idy” Pawlikowskiego, nawet to rozumiem, bo sama dawno została zmniejszona i nie wróżę jej powrotu do normalności, więc „Ida” będzie poza jej zasięgiem, ale dlaczego zmniejszają wielu młodych Polaków nieświadomych tej operacji zmniejszania?

ILU JESZCZE POSŁÓW PiS TAK KŁAMIE???

c5gdoomwqaeanoa

NA WAWEL LIMUZYNĄ, DO DOMU SAMOLOTEM – „PRACA I POKORA” W PAŃSTWIE PiS

c5ga2g8xuaedxap

Kleofas Wieniawa pisze o międzynarodowej dedradacji Polski pisowskiej.

polska-pisowska

Czy politycy PiS uświadamiają sobie, iż doprowadzili do sytuacji zdegradowania Polski do drugiej ligi. Może mają oczy dookoła głowy, bo rozumu raczej nie mają tak usytuowanego.

Podczas 53. Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium zasłynął najbardziej Witold Waszczykowski, który jak Reytan bronił dewastacji demokracji i prawa w Polsce przed mieszczaninem – w dobrym znaczeniu – wiceszefem Komiji Europejskiej Holendrem Fransem Timmermansem.

Otóż Waszczykowski odkrył z właściwą mu emfazą, iż w Holandii nie na Trybunału Konstytucvyjnego. Ale ten niezbyt lotny dyplomata nie odkrył, że w tym kraju żadnemu politykowi nie przyjdzie do głowy, aby łamać konstytucję. Holandia ma jedną z najbardziej utwardzonych demokracji i może być przykładem dla całego świata zachodniego, włącznie z krajami anglosaskimi.

Zaś Andrzej Duda nie spotkał się z wiceprezydentem USA Mike’m Pencem, bo już z Dudą niewielu chce sie spotykać. Nie jest żadnym partnerem, a wydawałoby się, że do Jankesa nie jest tak trudno dotrzeć, bo nie nazbyt wielu było prezydentów w Monachium. Duda zaś mógł usłyszeć z ust Pence’a, iż światowym bohaterem walki z komunizmem jest Lechem Wałęsa. Wyobrażam sobie jak w tym momencie Duda zrobił swoją minę papuśnego zdziwienia.

Był jeszcze Antoni Macierewicz w stolicy Bawarii, ten niestety ma renomę taką, na jaką zasługuje także w kraju, ministra od zamachu smoleńskiego. Zawsze w takich wypadkach polscy ministrowie obrony spotkali się z sekretarzem obrony USA, ale nie Macierewicz.

Spadamy we wszystkich klasyfikacjach, w Unii Europejskiej w połowie marca dowiemy się z „białej skiegi” kierunku reform, którą przedstawi Komisja Europejska, zostaliśmy zdegradowani do ostatniej prędkości integracji, bo takie zostaną wyznaczone krajom członkowskim. Nie będziemy sami, bo z Węgrami.

Może już nawet nie jesteśmy w drugiej lidze, ale w trzeciej, dzieki takim złamanym ludziom i politykom, którzy niewiele mają do powiedzenia, jak Waszczykowski, Duda, Macierewicz.

PAŃSTWO PiS, PONAD PRAWEM

c5dxn1xwcaehodg

MA RACJĘ?

c5dwy1rxaauv-v

>>>

Reklamy

c4_oay5waaea5ps

Jarosław Kaczyński zrobił sobie z Wawelu prywatny zamek.

SŁOWO NA NIEDZIELĘ – PIĘKNE :))))

c4_o11pwmaarnjg

Każdego 18. dnia miesiąca – w miesięcznicę pogrzebu pary prezydenckiej – prezes Kaczyński odwiedza grób brata i bratowej. Pod Wawelem zebrało się w sobotę kilkadziesiąt osób. Przynieśli ze sobą tabliczki ze znakiem zakazu wjazdu i hasłami: „Nekropolia nie dla PiS-u”, „Stop upartyjnianiu Wawelu”, „Módl się prywatnie nie w blasku fleszy”. Skandowali: „Wawel królów, nie prezesów”, „Wawel wolny, nie PiS-owski”, „Modli się człowiek, a nie partia”, „Tu Jest Wawel, a nie Nowogrodzka”. Manifestujący – których od drogi na Wawel oddzielały barierki – nie próbowali zablokować wjazdu samochodów, wiozących m.in. prezesa PiS. Padły tylko okrzyki: „Będziesz siedzieć!”.

O co chodzi organizatorom protestu?

– Jesteśmy tutaj, bo nie zgadzamy się na upolitycznienie Wzgórza Wawelskiego. Pan prezes Jarosław Kaczyński przyjeżdża na grób swojego brata i jego małżonki, ale robi to w sposób polityczny i widowiskowy, przyjeżdża razem z notablami partyjnymi, urządzając niejako partyjną szopkę. Temu się sprzeciwiamy – mówił Tomasz Puła, jeden z organizatorów protestu. Dodał, że krokiem do odpolitycznienia Wawelu byłaby likwidacja barierek, które są rozstawiane, gdy przyjeżdża prezes PiS. Jak podkreślił Puła, nie chodzi o zabronienie posłowi Kaczyńskiemu odwiedzania grobu brata, tylko „powinno się to odbywać w inny sposób”.

Paweł Wroński („Wyborcza”) pisze o kolejny przekręcie Macierewicza. W poniedziałek minister Antoni Macierewicz ma ogłosić przetarg na zakup 16 śmigłowców dla polskiej armii. Osiem ma zostać przeznaczonych dla sił specjalnych, osiem dla Marynarki Wojennej. Prześledźmy, co do tej pory mówił na ten temat.

macierewicza-opowiesc

* 10 października został zerwany kontrakt na 50 śmigłowców H225M Caracal firmy Airbus. Pierwszych 16 tych maszyn miało wylądować w Polsce w 2017 r.
Szef MON natychmiast pojechał do zakładów Sikorsky w Mielcu i na tle śmigłowców Black Hawk ogłosił: „Mam nadzieję, że tymi śmigłowcami będą latały polskie siły specjalne”, bo jeśli rozmowy uzyskają zwieńczenie, „to w tym roku pierwsze śmigłowce pozwalające na realizację ćwiczeń zostaną dostarczone”.

* 11 października precyzował, że w 2016 r. będą dwa śmigłowce, w 2017 r. – osiem, a potem – 11; dodał, że chodzi o śmigłowce z Mielca.

* 16 października w TV Trwam zapowiedział budowę polsko-ukraińskiego śmigłowca dla armii krajów Europy Środkowej.

* 18 października Beata Perkowska z MON informowała, że do rozmów w sprawie śmigłowca zaproszono zakłady z Mielca, Świdnika oraz koncern Airbus.

* 8 listopada Macierewicz stwierdził, że jego oferta tylko dla Mielca „nigdy nie była aktualna”.

* 21 listopada stwierdził jednak, że pierwsze śmigłowce (Black Hawk) będą dostarczone wojskom specjalnym do końca roku.

* 10 stycznia br. Bartłomiej Misiewicz oświadczył, że dostawa dwóch pierwszych maszyn do prób i szkolenia opóźnia się z przyczyn niezależnych: „Okres świąteczny, to chwilowe przesunięcie. Jesteśmy w trakcie kończenia koncepcji offsetowej. Nie chcemy, by było to robione jak za poprzedników, gdy uniemożliwiono producentom mającym zakłady w Polsce stanięcie do przetargu na równych zasadach”.

Kolejny termin? „Styczeń, maksymalnie przełom stycznia i lutego”.

* 18 stycznia minister przedstawił kolejną wersję: „Pierwsze dwa śmigłowce na przełomie stycznia i lutego zostaną dostarczone polskim siłom specjalnym. Co do pozostałych, czyli 14 śmigłowców, które zostaną nabyte w tym roku, jesteśmy w trakcie wybierania oferty od trzech przedsiębiorców, którzy zgłosili się do tego konkursu, tzn. od Mielca, od Świdnika i od Airbusa”.

* 9 lutego: „Właśnie przed chwilą, gdy wchodziłem, powiedziano mi, że najpóźniej będzie to marzec tego roku” [co oznacza następny miesiąc opóźnienia].

Ogłoszenie przetargu oznacza, że armia nie dostanie nowych kilkunastu śmigłowców w tym roku. Żaden polski zakład nie zdoła ich bowiem wyprodukować, a to jest warunek ministra. Chyba że Macierewicz kupi przygotowane przez Airbusa dla Polski caracale?

OTO OBIECANA KONSTYTUCJA DLA BIZNESU… A RACZEJ DLA PiSNESU. Bo to przecież nie firma ma zarobić, ale państwo.

c5czuiewqaqutrz

Waldemar Mystkowski pisze o Fransie Timmermansie i jego zabiegach o demokrację w Polsce.

timmermans

Timmermans walczy o państwo prawa w Polsce

c452comukam89gl

Nie PiS będzie płacić za wpadki (w istocie nie wpadki, a poglądy prezesa Kaczyńskiego) swoich polityków na arenie międzynarodowej. Zapłacimy za Mateusza Morawieckiego, czy za Witolda Waszczykowskiego. Dorzucą swoje Beata Szydło i Andrzej Duda, którzy nie są żadnymi samodzielnymi bytami politycznymi, ale emanacją prezesa.

Morawiecki robi karierę na Zachodzie ze swoim „prawo nie jest najważniejsze”, jest wpisywany na „prestiżową” listę postaci, którzy popisali się identycznymi stwierdzeniami. Niestety, są to tylko faszyści z Hansem Frankiem na czele. Niech nikt nie twierdzi, że to przypadek, bo determinacja, z jaką bronił bezprawia w rozmowie z Timem Sebastianem w Deutsche Welle, a przede wszystkim zniszczenie Trybunału Konstytucyjnego i przymiarka do takiego samego zniszczenia niezależności sądownictwa, są wehikułem PiS do faszyzacji życia publicznego w kraju.

Musimy bić w bębny, w dzwony, w polityków opozycji, aby nie ustępowali pola zagrożeniu wewnątrz kraju, dla Polski zagrożeniem jest Jarosław Kaczyński i jego partia. Każdy dzień przybliża nas do reżimu, a tym samym do osamotnienia w Europie, a później nie muszę dopowiadać, jakie będą odzywki w Paryżu, czy w Londynie, iż „nie będą chcieli umierać za Gdańsk, Warszawę i Poznań”.

Przyjaciel Polski – wielki, nie boję się tak go określić – wiceszef Komisji Europejskiej, Frans Timmermans ponagla kraje członkowskie Unii Europejskiej, aby przyszły z pomocą w sporze o kontrowersyjną reformę wymiaru sprawiedliwości w Polsce.

Timmermans namawia wszystkie kraje, oprócz Niemiec, których relacje z Polską są obciążone historycznie. Pomóc Polsce – to znaczy postawić tamę zawłaszczania prawa przez PiS, aby obronić państwo prawa. Musimy sobie uświadomić, iż zniszczenie niezależności sądów, jest tożsame ze zniszczeniem opozycji. PiS będzie z każdym z nas mógł zrobić, co zechce. Najpierw zastraszyć, a jak to się nie uda, posadzić za kratami. Do tego sprowadzi się „reforma sądownictwa”.

Polska jest wypychana z reformującej się Unii Europejskiej, dosadnie przekonamy się już w połowie marca, gdy Komisja Europejska przedstawi „białą księgę” kierunków reform UE na najbliższą dekadę, która ma być wstępem do reformy instytucji unijnych i UE. Unia zmierza do ściślejszej integracji, a tym samym „różnych prędkości” dla poszczególnych krajów.

Niestety z pomysłami Ferdynanda Kiepskiego Kaczyńskiego znajdziemy się w ogonie unijnym wraz z Węgrami. A może jeszcze gorzej, bo głośno już jest wyrażana (choćby przez premiera Walonii Paula Magnette’a), iż po Brexicie winien nastąpić Polexit, Hunxit.

Potrzebna – jak nigdy dotąd – jest w kraju współpraca opozycji – elit politycznych i społeczeństwa obywatelskiego. Jeżeli teraz nie zadbamy o kraj i o siebie, za jakiś czas może być za późno, bo PiS skutecznie nas rozpirzy, skłóci, a niektórych posadzi.

ŁODZIANIE DZIŚ WYSZLI NA ULICE. POWIEDZIELI „NIE” DLA PiS-OWSKICH ZMIAN W SAMORZĄDACH. NIE ODDADZĄ MIASTA KACZYŃSKIEMU. SZACUNEK!!!

c49t2rxxaaewxgf

Kleofas Wieniawa pisze o „Uchu prezesa”.

pis-niespelna

Prezesem TVP jest niezbyt lotny człowiek – Jacek Kurski. Dlaczego nim się zajmuję? Tak wypadło w czasie smuty PiS.

Ten nielot o „Uchu prezesa” Kabaretu Moralnego Niepokoju był się wypowiedzieć, iż bohaterowie wykreowani przez Roberta Górskiego są „niespełna władz umysłowych albo kanalie”.

Oczywistym, dla mnie jest, że ten kabaret nie uderzy w PiS, w partię Kaczyńskiego, gdyż uderzy w nich talent literacki i to miary Alfreda Jarry, bądź Bertoda Brechta. I tak się stanie, taka rzecz powstanie, a może już powstała.

Kaczyńskiego nie potrzeba zamykać w żadnej metaforze, wystarczy cytować go in exteso, kompromituje się intelektualnie. Jest sam w sobie groteską.

Więc wybierzcie ten „dylemat” – ”niespełna władz umysłowych albo kanalie” – spośród 4 zdarzeń tylko z tylko dwóch dni.

1. Antoni Macierewicz przekonuje NATO do katastrofy smoleńskiej.

2. Mateusz Morawiecki w Deutsche Welle twierdzi, iż prawo nie jest najważniejsze. Czyli optuje za bezprawiem.

3. Waszczykowski stwierdza, iż Holandia nie spełnia standardów europejskich, gdyż nie posiada Trybunału Konstytucyjnego.

4. Prezes Jarosław Kaczyński „patriotyczne” donosi na Donalda Tuska i chce go ścigać Europejskim Nakazem Aresztowania.

To nie kabaret, to tylko pisowski urobek z dwóch dni na polu buraczanym. Za główki robią ich głowy. „Niespełna władz umysłowych albo kanalie”?

Odszedł kwiat, odfrunął szczególny anioł – Jan Nowicki. Wszyscy żegnamy nasz skarb – Danutę Szaflarską, która zmarła w wieku 102 lat.

c5cyuldwaaip0vi

>>>

c44pm1uueaisnin

UWAGA !!!! PRZEKAZUJCIE TO DALEJ !!! POSZUKIWANI SĄ ŚWIADKOWIE WYPADKU SZYDŁO W OŚWIĘCIMIU. CZYTAJCIE LINK:

c45vmasxaaasmgg

TERAZ POLACY JUŻ ROZUMIEJĄ, CO ZNACZY HASŁO PREMIER SZYDŁO

c43jfz1xuaej86h

Dominika Wielowieyska analizuje zakłamanie PiS w sprawie wypadku Beaty Szydło w Oświęcimiu. Świadkowie odjechali, nikt ich nie zatrzymał. I teraz który odważny przyjdzie na komendę i powie: – Niestety, minister i prezes mijają się z prawdą.

premier

Premier Beata Szydło napisała do kierowcy seicento list, by go uspokoić: „Wszystkie strony w postępowaniu mają te same prawa i obowiązki, a jako obywatele przed organami sprawiedliwości jesteśmy równi. Nie dopuszczam myśli, że mogłoby być inaczej”.
Ma rację pani premier. I jeśli poważnie traktuje tę deklarację, powinna natychmiast wezwać na dywanik szefa MSW Mariusza Błaszczaka i posła Jarosława Kaczyńskiego, by im wytłumaczyć, że nie mogą przesądzać o winie młodego chłopaka już teraz. Nie mają prawa. To sąd o tym zdecyduje.

Niestety, cała machina państwowa ruszyła, aby dowieść racji prezesa PiS-u, bo inaczej prezes się ośmieszy. Chłopak został już publicznie skazany, bo stawką jest wizerunek rządu, wizerunek szefa MSW i podległej mu służby BOR.

Jednak wypadek z udziałem pani premier budzi wiele wątpliwości. Nie wiadomo, czy kolumna rządowa była prawidłowo oznakowana; jeśli nie, to ten chłopak jest niewinny.

Świadkowie odjechali, nikt ich nie zatrzymał. I teraz, proszę mi powiedzieć, który odważny zgłosi się na policję, by zeznać, że sygnałów dźwiękowych nie było? Kto na ochotnika narazi się potężnemu prezesowi i jego ministrowi spraw wewnętrznych? Przyjdzie na komendę i powie: – Niestety, minister i prezes mijają się z prawdą.

Następnego dnia z TVP dowiemy się zapewne, że jest niewiarygodny, bo jego matka była w PZPR. Wiadomo – resortowe dzieci. Władza prewencyjnie zastrasza świadków, którzy mogliby zeznać na korzyść kierowcy.

Nie wiem, czy kolumna była prawidłowo oznaczona ani czy kierowca jest winny. Ale wiem, że to, co się dzieje wokół tej sprawy, narusza wszelkie standardy.

Dlatego, pani premier, bardzo proszę natychmiast zażądać od prezesa i ministra, by odwołali dotychczasowe wypowiedzi. Chyba że pani list do kierowcy seicento był tylko zagrywką PR-owską. Wtedy mój apel nie ma sensu.

Premier napisała, że opozycja zachowuje się haniebnie. Czy stawanie po stronie obywatela i jego praw to hańba? Czy krytyka pod adresem rządu to hańba? Jest oczywiste, że BOR – niezależnie od tego, czy kierowca seicento jest winny, czy nie – miał obowiązek zapewnić bezpieczeństwo szefowej rządu. Nie zapewnił. I to jest porażka, z której min. Błaszczaka trzeba rozliczyć.

I to robi opozycja, bo taka jest jej rola w demokratycznym państwie. Zresztą jeśli BOR jest całkowicie w porządku, to dlaczego Błaszczak chce go rozwiązać?

Szef MSW oburza się na obrońcę kierowcy, że stara się podważyć wersję BOR-u. Taka jednak jest rola adwokata. Rząd nie rozumie zasad demokratycznego państwa prawa. A może rozumie, tylko nadaje zdarzeniem i słowom znaczenie odwrotne od realnych?

Kaczyński nawet oświadczył, że każdy, kto wspiera młodego kierowcę, wzywa tym samym do tego, by „tego rodzaju wydarzenia miały już charakter nieprzypadkowy”. Nie wolno krytykować PiS-u, chłopaka trzeba skazać, a kto mówi inaczej, ma zadatki na zamachowca i jego działalność jest „haniebna”.

Czy to tylko opary absurdu, czy raczej zapowiedź czegoś bardzo groźnego: łamania praw obywatelskich, by ratować twarz rządu?

c44zsinuyaav0jk

CZY ZNACIE MOŻE JAKIŚ PORTAL, KTÓRY PO TYGODNIU OGŁASZAJĄC „SUKCES” ZWINĄŁ SIĘ Z INTERNETU??? Misiewicz zwiał…

c44fqnpwmamjdut

Agnieszka Kublik przychyla się do pomysłu Macierewicza. Marzę o tym, by eksperci od lotniczych katastrof, o uznanej renomie na arenie międzynarodowej, przebadali katastrofę smoleńską. Nic lepszego nie mogłoby spotkać komisji Jerzego Millera. I nic gorszego – Antoniego Macierewicza. Raport komisji Millera zostałby pozytywnie zweryfikowany, dokonania Macierewicza skompromitowane. I to międzynarodowo.

eksperci

Szef MON Antoni Macierewicz pochwalił się dziennikarzom, że rozmawiał o smoleńskiej katastrofie m.in. z naczelnym dowódcą sił NATO w Europie, amerykańskim generałem Curtisem Scaparrottim, i ministrem obrony Wielkiej Brytanii Michaelem Fallonem. Macierewicz ocenia, że „najwyższy czas, by NATO włączyło się do wyjaśnienia tej sprawy”. Oczekuje od Sojuszu m.in. „współpracy technicznej w badaniach specjalistycznych, w których nie zawsze dysponujemy wszystkimi możliwościami, np. jeżeli chodzi o laboratoria czy specjalistyczne instytucje”.

Z tych słów nic nie wynika. NATO jako organizacja wojskowa katastrof lotniczych nie bada. A nasi eksperci to potrafią. I zbadali wrak prezydenckiego tupolewa (np. szukali tam śladów materiałów wybuchowych, nie znaleźli) oraz „czarne skrzynki” rejestrujące pracę samolotu. Wnioski są oczywiste: rejestratory dźwięku i parametrów lotu nie potwierdzają tezy Macierewicza o wybuchu – nie było wzrostu ani ciśnienia, ani temperatury, co zawsze towarzyszy eksplozji. Komisja Millera potwierdziła, że samolot do zderzenia z ziemią był sprawny. Ten raport – wykonany zgodnie z międzynarodowymi standardami – zyskał wysoką ocenę ekspertów ICAO (Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego).

Jak więc interpretować słowa Macierewicza? To jego kolejne smoleńskie bredzenie, robienie szumu wokół katastrofy, by pokazać, że cokolwiek w tej sprawie robi. A fakty są takie: PiS rządzi już od półtora roku i żadnych nowych dowodów w sprawie katastrofy nie ma. Dowodów na zamach rzecz jasna, na wybuch. Podkomisja powołana przez Macierewicza w MON nic nowego do sprawy nie wniosła, nie usłyszeliśmy o jej jakichkolwiek dokonaniach.

Wiemy tylko, że sporo kosztuje. W zeszłym roku prawie 1,5 mln zł, w tym zaplanowano na jej działalność 2 mln zł. MON konsekwentnie odmawia odpowiedzi, na co konkretnie komisja wydała w zeszłym roku pieniądze. Wiemy tylko, że na wynagrodzenia jej członków, na ekspertów i ekspertyzy poszło niespełna 1,2 mln zł, a na podróże i hotele – 153,5 tys. zł. Ministerstwo nie chce ujawnić, o jakie ekspertyzy chodzi ani kto je pisał i czego dotyczyły.

Macierewicz od dawna, jeszcze kiedy był w opozycji, nawołuje do powołania międzynarodowej komisji ds. katastrofy smoleńskiej. I to były puste słowa. Bo powinien wiedzieć, że nie jest to możliwe bez zgody wszystkich zainteresowanych państw, czyli bez zgody Rosji. A tej nie będzie.

Ale jeżeli Macierewicz naprawdę by chciał, by śledztwo rządowej komisji Jerzego Millera zweryfikowali międzynarodowi eksperci, to jest na to sposób. Jak twierdzi prof. Marek Żylicz, ekspert międzynarodowego prawa lotniczego, nasza Komisja Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, właśnie ta podległa Macierewiczowi, mogłaby prosić o pomoc ekspertów niezależnych, np. z ICAO czy Unii Europejskiej. I co ważne, im Rosjanie nie mogliby odmówić dostępu do wraku, bo według standardów międzynarodowych dopuszcza się do badania także ekspertów z krajów trzecich.

Marzę o tym, by eksperci niemieccy, angielscy czy amerykańscy przyjrzeli się raportowi Millera i dokonaniom zespołu Macierewicza. Nic gorszego szefa MON nie może spotkać, a Millera – nic lepszego.

LIS PODSUMOWAŁ MORAWIECKIEGO, KTÓRY „DOBRO SPOŁECZNE” STAWIA PONAD PRAWEM

c43xdclwmaaghn2

Waldemar Mystkowski pisze o buraku Waszczykowskim.

PO TEJ WYMIANIE WASZCZYKOWSKI ZAMILKŁ I ZZIELENIAŁ 

c452comukam89gl

Buraczane wystąpienie Waszczykowskiego

buraczane

Stachanowcy. W ciągu dwóch dni na arenie międzynarodowej PiS-owcy popisali się takimi oto wyczynami: Antoni Macierewicz przekonał NATO do katastrofy smoleńskiej, Mateusz Morawiecki rozwalił Tima Sebastiana w Deutsche Welle, iż prawo nie jest najważniejsze, a Witold Waszczykowski obnażył wiceszefa Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa, albowiem Holandia nie ma Trybunału Konstytucyjnego.

Zauważmy, iż prezes się nie wypowiadał. Chociaż – wycofuję się – „Finnancial Times” podał, że Jarosław Kaczyński postraszył via Angela Merkel, iż za Donaldem Tuskiem może być wysłany list gończy, Europejski Nakaz Aresztowania.

Urobek godny stachanowców. I jak ma być odbierana Polska na arenie międzynarodowej? Tak jak Andrzej Duda podczas 53. Konferencji Bezpieczeństwa w Monachium, gdzie przebywał wiceprezydent USA Mike Pence, który nie raczył z nim porozmawiać, ale za to Duda usłyszał, że Lech Wałęsa jest bohaterem zwycięskiej walki z komunizmem. Nie Lech Kaczyński, a nawet gieroj nad gierojami Jarosław Kaczyński.

Takich dorobiliśmy się reprezentantów, którzy na zewnątrz nie potrafią trzymać fason dumnego Polaka, jakim ja się czuję, tylko nas ośmieszają. Całkiem uzasadnione jest domaganie się od polityków PiS, by przed swymi wystąpieniami za granicą prosili media, aby ich podpisywali „pisowiec”, bądź władza PiS, jakkolwiek, gdyż kompromitują Polaka, Polskę. Takie podpisy są tak samo ważne, jak z obozami koncentracyjnymi. Pisowiec pochodzi z terenu Polski, zdobył władzę w procedurze demokratycznej, lecz niszczy demokrację i samą Polskę. Jasne?

Waszczykowski, który nie lubi wegetarian, zaprezentował się iście buraczano na panelu dyskusyjnym w Monachium, gdzie posadzili go wraz z wiceszefem Komisji Europejskiej Fransem Timmermansem. Waszczykowski był przypuścić atak na Holendra zarzutem, iż Holandia nie spełnia standardów europejskich, gdyż nie posiada Trybunału Konstytucyjnego.

Z takim zarzutem może wystąpić kolokwialny burak w stosunku do mieszczańskiej Holandii, która prawem przysłowiowo oddycha, my tymczasem smogiem i takimi Waszczykowskimi, pisowcami, jako rzekłem. O prawa obywatelskie Holendrzy dobijali się wiekami, wywalczyli je i żadnemu ichniemu politykowi przez myśl nie przejdzie, aby je odbierać. Byle sąd przywróci polityka holenderskiego do porządku prawnego.

Pisowca Waszczykowskiego mógł szczególnie zdenerwować Timmermans tym, iż zrecenzował pisowską walkę z demokracją godną porządnego KOD-owca: „W dniu, w którym rząd (holenderski – przyp. mój) będzie ingerował w sądownictwo, ja też wyjdę na ulicę”.

Mamy KOD-owca w osobie wiceszefa KE. W Polsce oburzenie w szeregach pisowców – jako napisałem – powszechne. Oto szefowa gabinetu Dudy Małgorzata Sadurska odpowiedziała językiem pisowskim, iż Timmerman „chce coś narzucać Polsce”.

Przestrzeganie prawa to jest „chce narzucić”, upomina się o nie w imieniu Polaków. A jak ktoś by nie wiedział, kto to jest ta Sadurska, która ma formalnie wysokie stanowisko, lecz rzadko występuje, bo niewiele ma do powiedzenia, to podpowiem , że można znaleźć obrazek z nią na You Tube, jak ustawiona w jednym szeregu z prezesem PiS i innymi politykami tej partii wzieli się za łapki, falują, podskakują i razem śpiewają na cześć o. Tadeusza Rydzyka. Takie to śmieszne i kompromitujące postaci reprezentują PiS, ale nie Polaków. Stachanowcy kompromitacji.

CO SIĘ DZIEJE, KIEDY WJEDZIE W CIEBIE PREMIER SZYDŁO? NIE MA SZANS NA ODSZKODOWANIE. PRZECZYTAJ LINK:

c49emppwmaaypms

PODKOMISJA, KTÓRA NIC NIE ZROBIŁA. NIE WNIOSŁA NICZEGO NOWEGO. OŚMIESZYŁA SIĘ W NASZYCH OCZACH. trwa

c43drkewyaaaocr

>>>

TAKICH RZECZY NAWET BAREJA BY NIE WYMYŚLIŁ.

c4opti5xaaeby4m

TEGO NIE DA SIĘ ZATRZYMAĆ. WSZYSTKO BĘDZIE SZYBCIEJ DROŻAŁO A NASZE PENSJE POZOSTANĄ BEZ PODWYŻEK. BĘDZIEMY CORAZ BIEDNIEJSI

c4khunzwaaavtvd

Katastrofa smoleńska sluży Kaczyńskiemu i Macierewiczowi do walki politycznejh. Gdy szef Służby Kontrwywiadu podał się do dymisji, dokument miał wręczyć mu nie szef MON, ale rzecznik resortu. Po tym Bartłomiej Misiewicz miał kazać mu „siedzieć w domu i czekać na rozkazy” – mówił w TVN24 gen. Piotr Pytel.

c4lchmdwaaan91g

Gen. Piotr Pytel, były dowódca Służby Kontrwywiadu Wojskowego, w programie „Kropka nad i” w TVN24 mówił o tym, jak ocenia sytuację w służbach odpowiedzialnych za bezpieczeństwo państwa.– Ta seria niefortunnych zdarzeń nie jest przypadkowa. Powodów upatrywałbym w przeciążeniu funkcjonariuszy, którzy – podejrzewam – są dość mocno eksploatowani – powiedział zapytany przez Monikę Olejnik o kolejne wypadku z udziałem najważniejszych osób w państwie.

– Różnie można oceniać to, co się dzieje w służbach, ale jest w tym wspólny mianownik – presja wywierana na funkcjonariuszy, żołnierzy – mówił Pytel. Jak dodał, nie jest to nowe zjawisko. – Spotykaliśmy się z tym już w latach 2006-2007 – dodał.

Były szef SKW ocenił, że po słowach członków rządu o konieczności „sprzątania” w BOR funkcjonariusze biura „mogą czuć się jak osoby gorszej kategorii”. Podkreślał znaczenie „kapitału ludzkiego” w instytucjach takich jak BOR. Później ocenił, że odejścia m.in. z wojska to „nieodwracalna strata”.

Generał: „Dostałem dymisję od rzecznika MON”

Pytel mówił o tym, jak miał zostać „zwolniony przez Bartłomieja Misiewicza”. – Pojechałem do Ministerstwa Obrony, chciałem udać się do gabinetu pana ministra. Oficer dyżurny zatrzymał mnie i skierował do gabinetu rzecznika MON – powiedział były szef SKW.

Jak mówił Pytel, po kilkunastu minutach czekania drzwi otworzył mu Bartłomiej Misiewicz i wręczył dymisję. – Ja oczywiście sam podałem się do dymisji wcześniej, w dniu odejścia pana ministra Siemoniaka. Ale procedura odwołania szefa SKW trwa kilka dni – dodał. – Po pokwitowaniu pan Misiewicz wydał mi polecenie, że mam siedzieć w domu i czekać na rozkazy – opisywał generał.

„Pan zdaje sobie sprawę, że zamach smoleński to tylko narzędzie polityczne”

Pod koniec rozmowy pojawił się temat katastrofy smoleńskiej i teorie zamachu w Smoleńsku.

– Jeżeli mówimy o głównym aktorze tej całej historii, Antonim Macierewiczu, to przypominam sobie fragment naszej rozmowy, kiedy zostałem do niego wezwany. Powiedział do mnie tak: „przecież pan jest inteligentnym człowiekiem. Pan zdaje sobie sprawę w sposób oczywisty, że zamach smoleński to tylko narzędzie polityczne” – powiedział gen. Pytel.

– Te słowa zrobiły na mnie duże wrażenie. Z kontekstu wypowiedzi mogłem wywnioskować, że pan Macierewicz nawet nie wierzy w zamach – dodał. – Dlatego być może ma do tego takie chłodne i cyniczne podejście. Do egzekwowania całego procesu dobywania informacji, które potwierdzałyby  różne zaniedbania i winy, które do tego zamachu miały doprowadzić – powiedział.

Na pytanie Olejnik, czy generał nie boi się mówić tego, co powiedział, Pytel odparł. – Mamy bardzo szczególny czas i trzeba przestać milczeć, żeby to wszystko zatrzymać – zakończył generał.

CZY WAM TEZ TAK NERWY PUSZCZAJĄ? WCALE SIĘ NIE DZIWIMY.

c4olpnhwcaaq8mz

Ludwik Dorn w rozmowie z Agnieszką Kublik mówi o Kaczyńskim. I nie są to dobre wieści dla prezesa PiS. Ta władza poślizgnie się na polskiej tradycji: szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie. Wojewoda, posłowie, premier, prezydent to sobie mogą komenderować w Warszawie, a od naszego wójta i burmistrza wara. Jak zechcemy, sami się z nim rozprawimy, ale król niech się nie wtrąca albo go pogonimy.

dorn

Agnieszka Kublik: „Na ulicy pisze, że wjeżdżam do Ząbek, a nie ma żadnej różnicy”. Tak Jarosław Kaczyński w piątek tłumaczył, dlaczego chce przyłączyć 33 gminy do Warszawy.  Ludwik Dorn: Pan prezes Kaczyński z rzeczywistością kontaktuje się z samochodu, więc nie wie, że różnice są, i to podstawowe. Dotyczą funkcjonowania lokalnych społeczności, także polityki.

Nawet propisowskie dzielnice, jak Ursus, Włochy, Rembertów, Wawer, różnią się od Warszawy centralnej. Są o wiele bardziej lokalne. Tu o wiele większą rolę odgrywają komitety mieszkańców niż partie. A jeśli spojrzeć na gminy i powiaty wianuszka, to poza Legionowem praktycznie nie ma żadnego partyjnego burmistrza bądź prezydenta.

Nawet w Wołominie, gdzie w wyborach sejmowych Prawo i Sprawiedliwość jest potęgą, w 2014 r. urzędujący burmistrz PiS przerżnął w drugiej turze z kandydatką z PSL, ale kandydującą z komitetu wyborców.

Co z tego wynika?  

– Że poczucie lokalnej odrębności i niechęć do bycia z Warszawą w jednym organizmie, zwłaszcza politycznym, są niesłychanie silne.

Kaczyński mimo to się upiera, że te zmiany – powstanie metropolii warszawskiej i ograniczenie liczby kadencji samorządowców do dwóch – wejdą w życie.  

– Obserwuję to bez lęku i z pewną satysfakcją, bo to zawsze miło widzieć, jak ekipa, której rządy uważam za szkodliwe, z zapałem kopie sobie grób.

Jeżeli chodzi o dwukadencyjność, to mamy do czynienia z uderzeniem w podstawowe wyobrażenia o funkcjonowaniu polityki na szczeblu lokalnym, które żywi przede wszystkim prawica i centroprawica, w tym lud pisowski. To wiąże się z potężnym historycznym dziedzictwem lokalności i specyfiką polskiego republikanizmu, który jest nieinstytucjonalny i konfederacyjny. Szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie, przy czym chodzi nie tylko o równość szlachecką, lecz także o to, że wojewoda, posłowie, premier, prezydent to sobie mogą komenderować w Warszawie, na królewskim dworze, a nie u nas.

(SELLIN POTWIERDZIŁ, ŻE WYKŁADY RYDZYKA I PRYWATNA NAGRODA PiS-OWSKIEGO TYGODNIKA, TO UROCZYSTOŚCI PAŃSTWOWE. Prywatny folwark Kaczyńskiego…)

c4jij_exuaax-wz

A więc ten konserwatywny i prawicowy lud, którego matecznikiem jest Polska wschodnia i południowa, myśli tak: pan prezes mówi, że trzeba dorwać ryżego, czyli Tuska, i połamać mu rączki i nóżki, a to znakomicie, jesteśmy za tym. Trzeba sponiewierać Platformę, TVN 24, Czerską z tą „Wyborczą”, jak najbardziej. Ale przecież u nas w gminie samiśmy Franka lub Ziutę wybierali na wójta. Jak zechcemy im główkę urwać, to urwiemy. Ale wara Warszawie od naszego Franka i naszej Ziuty.

Za czasów mojego epizodu z Solidarną Polską tam też podnosiły się takie pomysły. Zauważyłem bardzo istotne geograficzne zróżnicowanie. Ograniczenie liczby kadencji forsowała pani poseł Beata Kempa, czyli ktoś, kto politycznie wyrósł w Polsce zachodniej, na Dolnym Śląsku. Natomiast większość, czyli koledzy z Podkarpacia, z Małopolski, z Lubelszczyzny, mówiła: no nie, tak nie można.

Ani dookoła Warszawy, ani na południu i wschodzie kraju PiS nie zaskarbi sobie żadnych przyjaciół, za to zyska wrogów. Burmistrzowie i wójtowie z Podkarpacia czy z Małopolski to niekoniecznie zdeklarowani pisowcy, ale taka szeroka prawica. Ten sam świat: też nie lubią gender, Czerskiej, Tuska. Nie będą drzeć kotów z pisowskim rządem, bo wiedzą, że to się źle skończy, ale jeśli nie będą mogli wystartować w wyborach, bo rządzą już od kilku kadencji, zrobią wszystko, żeby za to odpłacić. A mają możliwości. Jeżeli ktoś jest wójtem czy burmistrzem dwie, trzy kadencje, to dysponuje pewnymi zasobami politycznymi. I ci odsunięci będą budować koalicję antypisowską, będą w wyborach samorządowych i parlamentarnych agitować: słuchajcie, każdy, byle nie te sukinkoty z PiS.

Portal MamPrawoWiedziec.pl policzył, że z półtora tysiąca wójtów nie mogłoby kandydować ponad tysiąc. A także prawie 500 burmistrzów na ponad 800 i 66 ze 107 prezydentów miast.  

– To cała armia dysponująca naprawdę potężnymi wpływami politycznymi. I ciesząca się akceptacją społeczną.

Zastanówmy się, co dalej. PiS wprowadza dwukadencyjność, pojawiają się homines novi, którzy powinni być wdzięczni władzy, dzięki której zostali wójtami i burmistrzami. Ale jaki mają interes popierać PiS w wyborach parlamentarnych za dwa lata, jeśli wszystkie inne partie ogłoszą, że cofną tę zmianę? Oni chcą mieć pewność, że jeżeli ludzie ich zaakceptują, to będą sobie tymi wójtami i burmistrzami przez dłużej niż dwie kadencje. I znów następuje skokowy przyrost wrogów i zerowy sojuszników.

To jak pan rozumie intencje prezesa?  

– Rozumiem, skąd się wziął ten pomysł. A wziął się z przekonania, że jakiekolwiek związki, zależności, powiązania społeczne i polityczne na szczeblu krajowym i lokalnym, których nie kontrolujemy, które są poza PiS, to patologia.

Co jest oczywiście nieprawdą. Można mówić: układy, ale każdy polityk, który ma władzę wykonawczą, czy to na szczeblu krajowym, czy na lokalnym, żeby mógł rządzić, tworzy pewną zróżnicowaną koalicję sił, grup interesów. Złożoną nie tylko z posłów i radnych, lecz także z różnych środowisk, gdzie następuje skupienie siły społecznej. To może niekiedy przybierać postać patologiczną, ale samo w sobie jest koniecznością, a nie żadną patologią.

Kaczyński od zawsze walczy z układami.  

– Bo pan Kaczyński ma taką roussoistyczną wizję rządów, gdzie lud, który ujawnia swoją wolę polityczną, winien składać się z izolowanych jednostek, które na zasadzie politycznej integruje wyłącznie jego partia. Jakiekolwiek autonomiczne wobec PiS powiązania, skupienie się grupy interesów odkształcają tę czystą, obywatelską wolę polityczną.

A przecież wymiana usług to jedna z podstawowych zasad życia społecznego, od społeczności pierwotnych po skomplikowane społeczności polityczne. Odwzajemniamy usługi, musi być pewna równowaga wkładów i wypłat, bo inaczej ład społeczny jest niesprawiedliwy.

Patologiczne układy na prowincji istnieją.  

– Oczywiście, że tak, nie tylko na prowincji. Jeśli chodzi o takie narzędzie ograniczania patologii jak dwukadencyjność, to może mieć sens, ale wyłącznie w gminach poniżej 3-4 tys. mieszkańców, gdzie wójt jako najsilniejszy pracodawca ma dzięki pracownikom i ich rodzinom pakiet kontrolny głosów. W większych gminach to zjawisko nie występuje i dwukadencyjność sensu nie ma.

c4kbrvuwaaa7_9x

To z tej kontroli nic nie wyjdzie?  

– Nic. Żeby przełamać ten właściwy dla Polaków system lokalnej spójności społecznej, trzeba by fałszować wybory i dysponować jakimś aparatem represji. Nie tylko propagandowej, także realnej. A przecież PiS dysponuje jedynie aparatem represji propagandowej w postaci swoich szczekaczek, z mediami publicznymi na czele.

Ma wszystkie służby.  

– Ale te służby niekoniecznie są wyrywne. Fałszowanie wyborów to wielka operacja polityczno-biurokratyczno–instytucjonalna. Gdzie są chętni? Nie widzę.

Prezes z jego erudycją i doświadczeniem tego nie wie?  

– To jest pytanie: czy oni tego nie wiedzą, czy też pan Kaczyński nie ma narzędzi intelektualnych, żeby rozpoznać tę konfrontację między podstawowymi wyobrażeniami większości Polaków o funkcjonowaniu społeczności lokalnej a swoim wyobrażeniem? Pan Kaczyński narzędzia ma. Tylko nie jest w stanie ich użyć.

To klasyczny przypadek hybris. W kulturze starożytnej Grecji hybris oznaczało dumę, pychę uniemożliwiającą prawidłowe rozpoznanie sytuacji i własnej kondycji. Hybris sprawia, że wykraczamy poza miarę, którą wyznaczyli nam bogowie.

To, co się dzieje z ordynacją samorządową, to próba, jak daleko można się posunąć przed wyborami parlamentarnymi?  

– Ponieważ oni popadli w hybris, nie jestem w stanie odpowiedzieć. Gdyby nie popadli, to mielibyśmy przeciwnika, o którym wiemy, że może wykonywać zaskakujące ruchy, coś tam naginać, ale działa w ramach pewnych kanonów racjonalności. I można dociekać jego zamierzeń, przewidywać jego posunięcia. Ale na czym się opierać w analizach, jeśli ktoś popada w hybris, czyli zapomina, że istnieją niezależne od nas uwarunkowania społeczne, że społeczeństwo nie jest plasteliną?

W tragedii greckiej hybris prowadzi bohatera do katastrofy.  

– I dlatego, w przeciwieństwie do dużej części polityków czy publicystów, nie przeżywam strachów, co też oni nam zrobią. Pewnie, że chcą zrobić, i to całkiem sporo, tylko nie będą mieli możliwości i czasu.

„Ze smutkiem i bez satysfakcji muszę stwierdzić: ta czaszka już się nie uśmiechnie”. To pańskie przewidywanie z książki „Rozrachunki i wyzwania”, rok 2009.  

– Słuszny przytyk. Rzecz w tym, że to, co się stało, stać się nie musiało. Bronisław Komorowski nie musiał prowadzić takiej kampanii, lewica nie musiała znaleźć się poza Sejmem. Nikt tych porażek nie przewidział.

Czaszka się uśmiechnęła przez przypadek i na krótko?  

– Oczywiście, znowu mogę się mylić, znowu mogą się pojawić jakieś przypadki, ale strukturalnie nie ma przesłanek, by rządy PiS były czymś innym niż incydentem.

W ostatnim sondażu CBOS PiS ma 40 proc. poparcia. PO – 17, Nowoczesna – 9.  

– Tylko jeśli wyciągnąć średnią z sondaży różnych ośrodków od dnia wyborów po dziś dzień, to wynik sondażowy PiS oscyluje wokół wyniku wyborczego, podobnie suma wskazań na PO, Nowoczesną i PSL. W wyborach samorządowych PiS nie poprawi swojego stanu posiadania w stosunku do poprzednich. Co będzie sygnałem oraz samospełniającą się przepowiednią i w kolejnych, parlamentarnych, będzie miał bardzo małe szanse na powtórzenie wyniku z 2015 r. i nie utrzyma samodzielnej większości w Sejmie. Niezależnie od tego, jak słaba merytorycznie będzie opozycja.

Jeśli zaś opozycja wykroczy poza przekaz, że chcemy rozliczyć PiS, będzie w stanie pokazać, że również wie, co po PiS, jak odbudować instytucje państwa i demokracji, jak przywrócić społeczne zaufanie, to poparcie dla pana Kaczyńskiego może się wahnąć nawet o 10 pkt.

A to będzie osinowy kołek. Spadek o 7-10 pkt, osłabienie albo odstawienie od władzy i procesy rozliczeniowe, które wtedy się zaczną, wprowadzą partię w korkociąg. Czy się rozbije, czy wyrówna lot na niższym poziomie – trudno powiedzieć.

W 2019 r. Kaczyński będzie miał 70 lat.  

– I już nie będzie tak szybki. Będzie coraz wolniejszy, ale od fotela prezesa nie da się odstawić, a jeśli odziedziczył gen długowieczności po mamie… Cztery lata samodzielnych rządów PiS będą incydentem, ale sama partia będzie się męczyć z prezesem Kaczyńskim o wiele dłużej.

(To się robi coraz bardziej zabawne! Kompletni amatorzy…)

c4kpsv7w8ai53j3

DOPÓKI PiS NIE ZLIKWIDOWAŁ NIEZALEŻNOŚCI SĘDZIÓW, MAMY W POLSCE STRAŻNIKÓW PRAWA OCENIAJĄCYCH ŁAMIĄCĄ JE WŁADZĘ

c4jasavw8aqqi-u

Waldemar Mystkowski pisze o Komisji Europejskiej, która czeka na wywiązanie się PiS w kwestii procedury praworządności.

ke-przegra

KE przegra z PiS sprawę praworządności w Polsce

Do końca lutego rząd PiS powinien odpowiedzieć Komisji Europejskiej na dodatkowe rekomendacje w sprawie kryzysu wokół Trybunału Konstytucyjnego. Od stycznia 2016 roku jest prowadzona procedura dotycząca praworządności, która skupia się wokół demolki TK. PiS z zastrzeżeń i zaleceń najważniejszego organu Unii Europejskiej niewiele sobie robił i tak będzie dalej. Kolejne etapy zawłaszczania Trybunału Konstytucyjnego doprowadziły do tego, iż Polska w istocie nie ma sądu konstytucyjnego. Wobec tego praworządnością staje się wola większości parlamentarnej.

Ze strony Komisji Europejskiej procedurę praworządności wobec Polski pilotuje wiceszef Frans Timmermans, który utrzymuje, że władzom PiS nie popuści: „Nie porzucimy tej sprawy. Jest ona zbyt ważna”. Niemniej za dwa tygodnie Timmermans stanie przed problemem: co dalej? W samej KE nie ma zbyt wielkiego entuzjazmu, aby nałożyć sankcje na Polskę w postaci odebrania prawa głosu w Radzie Europejskiej (artykuł 7 traktatu UE). Ale do tego potrzebna jest zgoda wszystkich członków UE, a dzisiaj raczej nie jest ona możliwa.

W ten sposób Jarosław Kaczyński uzyskał możliwość zaprowadzania dalszego bezprawia w kraju. Właśnie zabiera się za Krajową Radę Sądownictwa, która ma być zależna politycznie, a tym samym przestanie być niezależna. W tym momencie staniemy się pierwszym krajem Unii Europejskiej, gdzie panuje autokracja. Czy Unia potrafiłaby znieść Polskę jako Białoruś?

Nie! Do tego rozstrzygają się zasadnicze dla egzystencji UE sprawy. Jak ułożą się stosunki z USA Donalda Trumpa? Swoją grę będzie prowadziła Rosja i jej odpowiada ta sytuacja z Polską. Gdy Unia nie poradzi sobie z autokracją Kaczyńskiego, machnie na nas ręką. Komisja Europejska nie ma pojęcia, jak dalej z Polską postępować. Ale dla nas pytaniem jest: czy my wiemy, jak sobie poradzić z obecną władzą, której chaos będzie coraz częściej skutkował katastrofami. Jest się czego bać!

DZIEWULSKI OŚMIESZA BŁASZCZAKA, KTÓRY WINĘ ZA WYPADKI ZWALIŁ NA POPRZEDNIEGO SZEFA BOR, ZWOLNIONEGO PONAD ROKU TEMU

c4jeogxwmaezrml

>>>

grudzien22

WARTO WIEDZIEĆ!
http://koduj24.pl/oszustwa-na-sali-kolumnowej/

nie-wiem

Renata Grochal („Gazeta Wyborcza”) pisze o dyktatorskich zapędach prezesa PiS. To nie władza ma się cofnąć, a opozycja. Jeśli tego nie zrobi, grożą jej zarzuty karne – postraszył prezes PiS Jarosław Kaczyński na czwartkowej konferencji prasowej w sprawie kryzysu parlamentarnego.

renata-grochal

Kaczyński porównał opozycję do Samoobrony, co było kontynuacją narracji premier Beaty Szydło i Joachima Brudzińskiego o „warchołach oraz wichrzycielach”, którzy przeszkadzają w „dobrej zmianie”. Ale to nie opozycja odpowiada za to, co dzieje się w państwie, tylko PiS, który rządzi.To był teatr jednego aktora. Marszałkowie Sejmu Marek Kuchciński i Senatu Stanisław Karczewski, premier Szydło i szef klubu PiS Ryszard Terlecki byli jedynie statystami. Prezes Kaczyński ogłosił, że nie będzie ponownego głosowania nad budżetem, bo – jak zapewnił Kuchciński, głosowanie w Sali Kolumnowej było legalne, mimo że konstytucjonaliści mają wątpliwości.

Żaden z liderów PiS nie odniósł się do zarzutu, że skoro posłowie opozycji nie byli wpuszczani na Salę Kolumnową, to w ogóle nie może być mowy o posiedzeniu Sejmu, tylko o spotkaniu klubu PiS. Ani do tego, że w jednym bloku przegłosowano kilkaset poprawek, chociaż posłowie mogli być za jednymi zmianami, a przeciwko innym. PiS nie przejął się obawami konstytucjonalistów, że najważniejszy akt prawny przyjmowany przez Sejm może być podważany.

TAK WYGLĄDA TERAZ PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ W POLSCE… BRAK SŁÓW

c0rpegcuoaa9bvm

Ten sposób uchwalania prawa to kolejny – po paraliżu Trybunału Konstytucyjnego – sygnał dla inwestorów, że Polska przestaje być państwem przewidywalnym i pogrąża się w chaosie. Zamiast odpowiedzi na te wątpliwości dostaliśmy propagandowy spektakl w wykonaniu premier Szydło o tym, jak gospodarka świetnie się rozwija, chociaż wzrost PKB jest niższy, niż przewidywano, a poziom inwestycji spada.

Prezes Kaczyński zapowiedział, że w ramach wprowadzania pakietu demokratycznego w Sejmie porządek co piątego posiedzenia może ustalać opozycja, a jej lider powinien mieć specjalne uprawnienia. Choć nie wskazał który: Schetyna czy Petru. To jest próba wbicia klina w opozycję, która właśnie się jednoczy.

W rzeczywistości obietnice Kaczyńskiego są tylko zasłoną dymną, bo jak ów „pakiet demokratyczny” – obiecany zresztą przez PiS w trakcie kampanii wyborczej – działa w rzeczywistości, widzieliśmy w piątek, gdy marszałek Sejmu wykluczył posła PO Michała Szczerbę za słowa „panie marszałku kochany, muzyka łagodzi obyczaje…”.

wsrod

Od roku prawa opozycji w Sejmie są łamane. PSL, z którym PiS wojuje na wsi, jako jedyny klub nie dostał stanowiska wicemarszałka Sejmu, a opozycja została pozbawiona możliwości kierowania komisją ds. specsłużb, co od lat było parlamentarnym obyczajem. Wyłączanie mikrofonu posłom opozycji stało się smutnym symbolem parlamentaryzmu a la PiS.

Jeśli ktoś liczył, że na dwa dni przed wigilią Bożego Narodzenia prezes Kaczyński pokaże, że potrafi się cofnąć, srogo się pomylił. Trudno się dziwić opozycji, która na znak protestu przeciwko działaniom PiS zamierza okupować salę plenarną do 11 stycznia.

Konferencja potwierdziła za to rzeczywistą hierarchię władzy w Polsce – poseł Kaczyński przemawiający przed marszałkami Sejmu i Senatu, a także premierem to wymowny sygnał, że Polska jest na drodze do autorytaryzmu i prezes nie zamierza z niej zawrócić.

oto

TAKI POMYSŁ. MOŻE ZROBIMY Z TEGO WIĘKSZĄ AKCJĘ?

c0rlucwxaaew5ix

A będzie tak!

richard

Marek Beylin pisze o najgorszym, co nas może spotkać. Co myśli władca, który ma ambicje dyktatora, gdy jego rządy przynoszą chaos, a sprzeciw nie ustaje? Że to wina wrogów. Wszak bez nich panowałby porządek.

strach

A zatem dopóki wrogowie zachowują siłę, będą podważać jego władzę i pogłębiać chaos. Jakiekolwiek kompromisy jedynie pogorszą sytuację: musiałby władca przyznać część racji swoim wrogom i uznać ich prawo do działania. A to niemożliwe, bo całą rację i wszystkie prawa ma mieć Jarosław Kaczyński.Kluczowa staje się więc kwestia, jak się pozbyć coraz butniejszej opozycji. Przyspieszone wybory? Nie, ich rezultat jest niepewny. O większości konstytucyjnej Kaczyński może dziś tylko pomarzyć. Ryzykuje natomiast przegraną albo utratę samodzielnej większości, a tym samym utratę instrumentów przemocy, za pomocą których PiS chce zaprowadzić porządek.

Kaczyński właśnie obezwładnił Trybunał Konstytucyjny. Nie chce, by jego rządy krępowało prawo. Prezydent Duda, podpisując ustawy niszczące TK, wiernie wspiera prezesa.

Pozostaje Kaczyńskiemu zmasowana akcja oczerniania opozycji i zastraszania jej. „Będą prowokacje, mogą strzelać snajperzy” – donosi bliski PiS portal wPolityce.pl. „To próba zamachu stanu” – krzyczą w PiS o protestach opozycji. We wtorek „zmilitaryzowany” Sejm, otoczony barierami i wypełniony policją, przypominał koszary. To sygnał dla nieposłusznych posłów, że tylko od niego – Kaczyńskiego – zależy ich mandat i bezpieczeństwo. To mój Sejm – mówi szef PiS parlamentarzystom i całemu narodowi.

drodzy

Podobnie robili komuniści przed wprowadzeniem stanu wojennego. Oskarżali „Solidarność”, że chce robić lincze i wywołać wojnę domową, a władza musi temu zapobiec.

Propaganda PiS działa podobnie. I zapewne Kaczyński zastanawia się nad scenariuszem siłowym, czymś w rodzaju stanu nadzwyczajnego. Niekoniecznie po to, by go dziś użyć, ale by mieć tę możliwość pod ręką. Tyle że może się ona okazać dla PiS samobójcza, bo nie jest pewne, czy policja i wojsko zechcą zwrócić się przeciw współobywatelom, a posłowie PiS zachowają posłuszeństwo.

Będziemy więc żyć w sytuacji pośredniej: wzmagającej się propagandy i wybiórczych represji. Nie zdziwiłbym się, gdyby PiS postanowił ścigać karnie posłów opozycji okupujących salę sejmową czy ludzi protestujących na ulicach. Możliwe jest też tolerowanie lub inspirowanie akcji antyopozycyjnych bojówek. Wszystko w nadziei, że da się opanować społeczeństwo.

PiS będzie więc robił to co teraz, tylko bardziej. Chce przede wszystkim wygrać wybory samorządowe w 2018 r. Ale radykalizując się, idąc na kolejne wojny, raczej zniechęci do siebie społeczeństwo. Bo coraz więcej ludzi uzna władzę za winną chaosu, bezprawia i nieznośnych napięć.

Co więc będzie, jeśli PiS przerżnie wybory samorządowe, co jest prawdopodobne, gdy opozycja się zjednoczy? Wtedy strach przed utratą władzy i odpowiedzialnością może ich skłonić do szaleńczych poczynań. Łącznie z próbami unieważnienia wyborów lokalnych i niedopuszczenia do parlamentarnych.

chcialas

W środę na prezesa nowego TK została zaprzysiężona sędzia Julia Przyłębska. – Wszystko się odbyło niezgodnie z konstytucją – ocenił Prof. Zoll.
Jak mówił, najpierw w sprzeczności z konstytucją Przyłębska została pełniącą obowiązki prezesa nowego TK. – Takiej funkcji nie przewiduje konstytucja. Konstytucja przewiduje stanowisko wiceprezesa, że jeśli nie ma prezesa, to ta osoba sprawuje funkcję prezesa Trybunału – zaznaczył.
Jak mówił Zoll, również przywrócenie trzech osób do… Zobacz więcej

to-nie

Waldemar Mystkowski pisze o perspektywach sankcji wobec Polski, które nałożyć może Komisja Europejska.

codziennie

Komisja Europejska wysłała Polsce kolejną serię rekomendacji wiążących się z Trybunałem Konstytucyjnym, nie są one rozumiane tak, jak życzyłby sobie rząd. Dotyczą niepublikowania wyroków TK, fali nowelizacji ustawy o TK, curiosum p.o. prezesa TK Julii Przyłębskiej.

Rząd dostał kolejne 2 miesiące na odpowiedź. Rzecznik rządu Rafał Bochenek od razu odpowiedział, że problem Trybunału jest rozwiązany: „Nie widzimy podstaw podstaw do tego, aby Komisja Europejska zajmowała się w tym momencie Trybunałem Konstytucyjnym”.

Wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans zapowiedział, że Polsce nie odpuści. Ktokolwiek byłby na jego miejscu, powiedziałby to samo, bo Trybunał Konstytucyjny to z definicji główny standard Unii Europejskiej. Dotyczący trójpodziału władzy demokratycznej.

Rząd PiS i większość parlamentarna łamie tę zasadę, a przede wszystkim łamie Konstytucję RP. W obecnej sytuacji TK nie jest władny podjąć wiążącego prawnie wyroku. Niezależne jeszcze są sądy, najprawdopodobniej Sąd Najwyższy wyda wyrok w sprawie kolejnych nowelizacji o TK i wyborze Przyłębskiej.

Nie wdając się w subtelności – w lutym Komisja Europejska może nałożyć sankcje na Polskę, gdy PiS będzie się upierać (a będzie), iż wszystko jest O.K. A przecież nie jest. Jarosław Kaczyński nie zrobi w tej sprawie konferencji prasowej, mając po lewej swojej ręce Beatę Szydło, a po prawej Andrzeja Dudę i nie postraszy Timmermansa, jak straszy opozycję, iż zostaną wyciągnięte wobec niego konsekwencje prawne.

Acz znając Kaczyńskiego wcale nie zdziwiłbym się, gdyby sklasyfikował Timmermansa jako gorszy sort, a nawet „posądził” go o przynależność do UB, SB, czy gestapo. Prezes PiS sam jest politycznym absurdem i nie wstydzi się tego.

Aby nałożyć sankcje na Polskę, Komisja Europejska musi uzyskać jednomyślność krajów Unii Europejskiej, PiS liczy na Viktora Orbana, ale ten jest wytrawniejszym graczem niż Szydło skrzyżowana z Dudą i naddanym im Kaczyńskim, jak kapeluszem.

Więc możemy orzec, iż PiS stał się zakładnikiem Orbana, a ten jest – wszak to tajemnica poliszynela – zakładnikiem Władimira Putina. W ten oto sposób wpadliśmy w sidła Kremla. Nie należy też wykluczyć, iż Orban „zdradzi” PiS.

Któregoś pięknego dnia, jeszcze zanim nastanie wiosna, obudzimy się w kraju w którym Bruksela nałożyła sankcje gospodarcze (wstrzymując finansowanie z unijnej kasy) i polityczne, poprzez odebranie głosu w instytucjach unijnych. Przypominam, że sankcje nałożone zostały także na Rosję.

Jak wówczas zachowa się Kaczyński, mając po lewej i prawej swoje marionetki premiera i prezydenta? Boję się, że Timmermans potraktowany zostanie jak Michał Szczerba, prezes nasz kraj przeniesie do sali kolumnowej, gdzie bez Brukseli podejmie decyzję wyjścia z UE. Nierealne? Ależ rok temu wiele rzeczy wydawało się nierealnych, dzisiaj są realne.

Codziennie budzimy się z ręką w nowym nocniku. Któregoś dnia zabraknie nocników i usłyszymy, jak po 1795 roku i po 1945, iż „nie lzia”, a Kaczyński odpowie: „spasiba”.

marcin-celinski

grudzien15

PRAWDA, ŻE ŚWIETNY POMYSŁ? :)))

czoxbzkxcaa1plz

Wojciech Maziarski publikuje wiedzę o Polsce w pigułce. „Kieszonkowe kompendium wiedzy o współczesnej polskiej polityce, do rozdawania na granicach, lotniskach i dworcach. Oto ono, czytajcie”

premier

Warszawa, wtorkowy wieczór, rocznica wprowadzenia stanu wojennego. Naprzeciw siebie stoją dwa tłumy ludzi z takimi samymi polskimi flagami, patrzą sobie w oczy z taką samą niechęcią i pogardą, skandują takie samo hasło: „Precz z komuną!”. Cudzoziemcy, których sporo przewija się w centrum stolicy, pewnie niewiele z tego rozumieją.Szkoda, że nie znają języka i nie mogą czytać polskich gazet i portali, z których zaczerpnąłem poniższe informacje i cytaty. Po przetłumaczeniu można by z nich ułożyć kieszonkowe kompendium wiedzy o współczesnej polskiej polityce, do rozdawania na granicach, lotniskach i dworcach. Oto ono, czytajcie:Gospodarka jest dziś jedną z najszybciej rozwijających się na świecie. Jednak z powodu rozwarstwienia społecznego jest to zarazem kraj niestabilny politycznie. Rządzący doszli do władzy dzięki poparciu ludności biedniejszej i wiejskiej, według której pani premier jest pierwszym politykiem rozumiejącym potrzeby biednych. Jednak stolica i duże miasta niemal całkowicie opowiadają się przeciw niej. Zarzucają obozowi władzy korupcję i populizm.

„Rzeczywiście pomogli ludziom, dając im pieniądze. Jednak były to posunięcia populistyczne, które w dłuższej perspektywie zadłużą kraj, a ludzi rozleniwią” – powiedziała 26-letnia mieszkanka stolicy. 28-letni marketingowiec z największego koncernu w kraju zarzuca obozowi rządzącemu brutalność i brak chęci porozumienia. „Problemem jest to, że ten obóz popierają ludzie niewykształceni, którzy nie wiedzą, jak działają ich przywódcy” – mówi i krytykuje nepotyzm władzy, rozdającej stanowiska swoim ludziom, którzy zbijają fortuny, pasożytując na rządowych programach.

Przytoczone opinie ilustrują być może największy problem kraju, którym jest głęboka wyrwa pomiędzy biedną prowincją a regionami bogatymi i stolicą. Analitycy i socjologowie uważają, że zasypanie podziałów może zająć lata.

Zaostrzenie konfliktu nastąpiło, gdy Trybunał Konstytucyjny ogłosił, że forsowane przez partię rządzącą rozwiązania są niezgodne z konstytucją. Rządzący nie zgodzili się z tą decyzją i stwierdzili, że Trybunał przekroczył swoje uprawnienia. Przeciwnicy rządu twierdzą, że premier jest sterowaną marionetką i tylko firmuje decyzje podejmowane przez kogoś innego. W rzeczywistości rządzi nie ona, lecz jej brat żyjący na wygnaniu w Czarnogórze…

Zaraz, zaraz. Jaki brat, jaka Czarnogóra?

No dobra, wydało się. Wszystkie cytaty pochodzą z artykułów dotyczących Tajlandii. Pominąłem tylko drugorzędne szczegóły, takie jak np. informacja, że tam władze nie rozdawały 500 plus, lecz subsydiowały biednych rolników, skupując od nich ryż po cenach o wiele wyższych niż rynkowe.

Co będzie dalej w Polsce? Nie wiadomo. Wiemy natomiast, jak potoczyły się wydarzenia w Tajlandii. W obliczu coraz większych napięć i walk ulicznych między zwolennikami i przeciwnikami rządu do akcji wkroczyła armia, przeprowadzając w maju 2014 r. bezkrwawy zamach stanu. Pani premier Yingluck Shinawatra stanęła przed sądem z zarzutem doprowadzenia do strat budżetu w wysokości ponad 1,5 mld dolarów. Grozi jej do 10 lat więzienia. W państwowych magazynach wciąż zalega ponad półtora miliona ton niesprzedanego ryżu.

BEZ KOMENTARZA.

czqi_r1xuaapmmx

NIEWIARYGODNE??? ALE DZIEJE SIĘ NAPRAWDĘ. SZYKUJCIE JUŻ DZIECI NA KURACJĘ PLEMNIKAMI.

czp6mwwweaasdob

POLACY NIE DALI ZGODY NA PODWYŻKI, NO TO PRZYZNAJĄ SOBIE PREMIE 

czo5_trwqaa_jdn

Ogromne premie nie tylko dla posłów. Sam marszałek Senatu dostał ponad 33 tys. zł.

cztkm3cxaaa3g6c

Szkoda, że sobie nie podnieśli kwoty wolnej od podatku…

wiadomoco

>>>>>

W Parlamencie Europejskim odbyła się debata poświęcona praworządności w Polsce. Frans Timmermans, wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej, stwierdził w jej trakcie, że rząd nie wypełnia żadnych zaleceń wydanych przez KE oraz Komisję Wenecką.

debata

Parlament Europejski debatował wczoraj po raz czwarty w tym roku na temat praworządności w Polsce. Debaty poprzedzały wizyty przedstawicieli Komisji Europejskiej z jej wiceprzewodniczącym Fransem Timmermansem na czele, który spotykał się w Warszawie z przedstawicielami rządu i opozycji.

Timmermans otworzył debatę

Wiceprzewodniczący KE, rozpoczynając dyskusję w parlamencie, wprost stwierdził, że rząd nie wypełnia żadnych zaleceń wydanych przez KE oraz Komisję Wenecką w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. Według niego nie wyeliminowano żadnych z naruszeń prawa, w sprawie których Komisja miała zastrzeżenia: polski rząd nadal nie publikuje wyroków Trybunału, a prezydent nie zamierza zaprzysiąc trzech sędziów powołanych przez Sejm poprzedniej kadencji.

Timmermans powiedział też, że pod koniec października Komisja co prawda otrzymała odpowiedź polskiego rządu w sprawie zaleceń, ale „w tej odpowiedzi nie ogłoszono żadnych nowych działań władz”. Według niego działania polskiego rządu mogą się przyczynić do „pogłębienia kryzysu konstytucyjnego”. Skrytykował projekt ustawy przygotowanej przez PiS, dotyczącej nowego sposobu powoływania prezesa Trybunału.

– Apeluję do rządu, aby nie wprowadzał nowych przepisów, zanim nie przeanalizuje ich sam TK – powiedział Timmermans. Jednocześnie zaapelował do prezydenta RP, by zaprzysiągł trzech sędziów Trybunału wybranych przez poprzedni parlament, do rządu zaś, by opublikował wszystkie dotychczasowe wyroki TK

– Nie można przecież wybierać tylko tych, które się podobają – stwierdził wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej

Według niego konflikt wokół TK pokazuje, że w Polsce coraz bardziej jest zaburzona zasada trójpodziału władzy.

– Tu chodzi o przestrzeganie podstawowych wartości, to nie jest kwestia polityczna. Bez względu na to, jaki program ma rząd, przepisy muszą być wprowadzane zgodnie z ustawodawstwem krajowym.

Na koniec zaś podkreślił: – To jest spór, który KE prowadzi z polskim rządem, nie z Polską, a już z całą pewnością nie z polskim narodem.

LEWANDOWSKI MA ABSOLUTNĄ RACJĘ.

czp1252xcaih2op

NARODOWA POLICJA MENSTRUACYJNA JUŻ JEST DO WAS W DRODZE…

czteggrxcaqtjq9

13 grudnia 2016. Nocna zmiana ustroju >>>>>

wiadomoco-2

Marek Beylin pisze o wściekłym społeczeństwie. Społeczeństwo wściekłe na władzę jest silniejsze od władzy wściekłej na obywateli. A nikt w III RP nie potrafił tak rozwścieczać Polaków jak teraz PiS.

jarku

– Zmiana napotyka opór, wściekły opór – mówił 13 grudnia Jarosław Kaczyński. I zagrzewał zwolenników „dobrej zmiany” do wielkiej mobilizacji, bez której PiS nie odniesie zwycięstwa. Prezes jak zwykle grzmiał twardo i agresywnie, groził przeciwnikom procesami karnymi, ale z jego wystąpienia przebijało poczucie słabości.Kaczyński wie, że jego polityka wywołuje coraz większy opór. 13 grudnia demonstracje KOD-u przeciwko jego władzy odbyły się w 81 miastach, wzięło w nich udział kilkaset tysięcy osób. Ludzie, demonstrując w rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, trafnie rozpoznają, że PiS chce, jak niegdyś komuniści, wziąć wszystkich pod but. Odebrać nam prawa i godność, cenzurować nasze słowa i naszą historię.Ale trwały i mocny sprzeciw takie zamiary niweczy. Społeczeństwo wściekłe na władzę jest zawsze silniejsze od władzy wściekłej na obywateli. A nikt w III RP nie potrafił tak rozwścieczać Polaków jak teraz PiS.

Naszym protestom dodaje siły również to, że nie przemieniają się w seanse nienawiści. Broniliśmy we wtorek naszych praw i godności, ale nie lżyliśmy przeciwników. Na wyzwiska, że jesteśmy ubekami i zdrajcami, jakimi szermowali podczas PiS-owskiej demonstracji funkcjonariusze „dobrej zmiany”, odpowiadaliśmy radykalnie innym przesłaniem. Takim, że w naszym sprzeciwie i w społeczeństwie, za którym się opowiadamy, jest miejsce dla każdego niezależnie od wyznawanego światopoglądu. Jedyny warunek to respektowanie konstytucji oraz cudzych praw i godności.

Kaczyński dostrzega słabości swojej władzy. Wie też, że PiS nie zdobędzie więcej zwolenników, niż ma teraz, czyli – dysponując trzydziestoparoprocentowym poparciem – pozostanie partią mniejszościową. Dlatego nasila pogróżki wobec opozycji i społeczeństwa.

– Z naszej strony na pewno będą próby doprowadzenia do pewnego uporządkowania działań opozycji – zapowiedział szef PiS we wtorek w radiowej Trójce. – Chodzi o to, by opozycja pozwoliła władzy rządzić – dodał. Kaczyński chce więc mieć opozycję koncesjonowaną, której mógłby sam wyznaczać ramy działania. Takie też widzi mu się społeczeństwo.

Ale konfrontować się musi z rzeczywistym społeczeństwem i realną opozycją, a nie z tymi ze swoich marzeń. Na tym tle wygląda jak kapryśne tyraniątko, które nie daje rady. Może nabruździć, dewastować państwo i krzywdzić ludzi. Może też nazbyt opornych represjonować. Jednak nie przerobi Polaków na swoją modłę.

– Jarku, porzuć strach przed społeczeństwem – apelował Władysław Frasyniuk podczas demonstracji w Warszawie. A prezes boi się coraz bardziej.

Milewski: nie znam „Carycy”, jedyna, którą znam to Katarzyna. Suski: a nazwisko? TRUDNO O WIĘKSZY CYRK NIŻ W KOMISJI

czqf6qowgaa7xie

JUŻ TYLKO PiS BRONI REFORMY EDUKACJI Wszyscy ją krytykują.

czpjoz0wiaakrdg

Waldemar Mystkowski pisze o pierwszych jsakółkach cenzury.

pisowska

Pisowska cenzura raczkuje, ale jest „nadzieja”, że może „powstać z kolan” – i łazić po mediach, które uzna za niechętne pisowskiej propagandzie. Doświadczyły już tego „Gazeta Wyborcza” i „Newsweek” ze strony Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych (PWPW). Oskarżenia są tak absurdalne, iż można spokojnie napisać: autorzy domagający się cenzury mają do czynienia nie z mniemaną ochroną dóbr osobistych, ale z ochroną zawartości głów własnych, kolokwialnie nazywanymi „odklejającymi się klepkami”.

W wypadku PWPW należy ponadto pisać, iż jej prezesi są pisowscy, bo pochodzą z nadania tej partii, a przy tym różnią się od normalnych prezesów, którzy zostali usunięci, iż ci ostatni nie oskarżali, jak prezesi pisowscy. Jest to zatem signum temporis. Oby temporis jak najszybciej minęło, bo dopadnie nas wszystkich choroba „odklejających się klepek”.

PWPW może służyć jako soczewka deformacji pisowskiej i zwać się z grubsza horrendum absurdum satyrum albo podobnie. PWPW złożyło pozew przeciw „Wyborczej” w warszawskim Sądzie Okręgowym z żądaniem zabezpieczenia jeszcze przed wydaniem wyroku, aby usuniętych zostało 27 fragmentów tekstów, które dotyczyły firmy – państwowej – bowiem naruszają „dobra osobiste spółki”. Horrendum podstawowe – język. Jest to taki gniot i zakalec językowy, jaki może się zdarzyć tylko pisowskim urzędnikom, syndrom, „nikt nam nie powie, że białe jest białe…” Można nazywać go także oksymoronem. „Dobra osobiste czegoś nieosobistego”.

Ten tekst, który piszę, może też się spotkać z oskarżeniem, iż narusza dobra osobiste spółki państwowej. „Wyborcza” zetknęła się na początku pisowskiej władzy z tym zjawiskiem, bowiem napisała o mszy zorganizowanej przez prezesów. Tak dobrze czytacie – mszy. Pisowscy prezesi pracują tak, iż organizują mszę w przedsiębiorstwie, które wszak nie specjalizuje się w produkcji metafizyki (co jest samo w sobie oksymoronem) ani szat liturgicznych, aby je wypróbować jako produkowany wyrób podczas mszy przed wypuszczeniem na rynek. PWPW chce w ten sposób zastraszyć dziennikarzy „Wyborczej” i samą redakcję, gdyż domaga się za ten artykulik o mszy 50 tys. zł. Zastraszenie w tym wypadku polega na tym, że dziennikarze nie zajmują się tym, do czego zostali powołani, tylko muszą myśleć o drodze prawnej, aby odeprzeć ataki PWPW.

Tych horrendów jest 27, jak napisałem. Inny dotyczy tytułu artykułu „Czy Kaczyński wie o układzie w PWPW”. A uzasadnienie zapędów cenzorskich dotyczy słowa „układ” – o którym można przeczytać we wniosku do sądu skierowanym przez PWPW przeciw „Wyborczej” – „układ w debacie publicznej uchodzi za [słowo – przyp. mój] wysoce pejoratywne”.
Słowo „układ” wszak jest kluczowe dla retoryki prezesa Kaczyńskiego. Jeżeli sąd by się przychylił do uzurpatorskich zapędów PWPW, należałoby potraktować wyrok jak „przykład”. Wypowiedzi prezesa byłyby do tego stopnia „wypikane”, iż my suweren nie wiedzielibyśmy, co ten geniusz mówi do nas, a dokładnie, dlaczego pluje, bo to forma zawartości przekazu Kaczyńskiego.

Horrendum absurdum satyrum ze strony PWPW dopadło też ‚Newsweeka”. Dziennikarzowi tygodnika Michałowi Krzymowskiemu zarzuca się zniesławienie, a konkretnie „mógł działać na rzecz obcego wywiadu przeciw RP”.
Niczego nie zmyślam ani nie piszę, że postępowanie PWPW mieści się w popularnych Tworkach, acz tymi Tworkami może być, gdyby literatura piękna chciała się zajmować pisowskimi horrendum absurdum, a nawet horendum szajbusum (szajbusum – od szajby).

Prezesom PWPW należałoby zwrócić uwagę, iż „dobra osobiste” nie są dobrami PWPW, jak kilka z nich opisane wyżej. Tych michałków jest więcej, to są raczej „dobra psychologiczne inaczej”, a może nawet „dobra psychiatryczne inaczej” – i występują powszechnie w wymienionych Tworkach.

Cenzura pisowska powstaje zatem z kolan, raczkuje. Tak w każdym razie powstaje w PWPW, iż grzmotnęła o powałę, w następstwie tego ukazały się prezesom PWPW gwiazdki w mózgu i oczach, chcą się nimi podzielić z sądem i narodem. Ale nieznajomość języka polskiego doprowadza do mylenia tożsamości osobistej prezesów z tożsamością firmy. Jakkolwiek ci prezesi PWPW nazywają się bytami pisowskimi, które w publicystyce noszą określenia Misiewiczów, Pisiewiczów z wrodzonym im syndromem „tupolewizmu”. Czego się nie dotkną tak zdefiniowani presesi, mamy do czynienia z „lewizną”.

Prawniczka Dorota Bychawska-Siniarska z Obserwatorium Wolności Mediów w Polsce Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka o pozwie PWPW mówi, iż „duża liczba powództw wytoczona dwóm wydawcom ma na celu wywołanie efektu mrożącego i powstrzymanie redakcji od publikacji dalszych tekstów na temat PWPW”.

PWPW chce zatem osiągnąć efekt precenzuralny, który można opisać poprzez figurę literacką, chce abortować krytykę na swój temat w stadium zarodka. Mamy zatem do czynienia nie z „dobrami osobistymi”, ale z czymś niezdrowym w lęgnącym się w umysłach prezesów. PWPW do tego tekstu też może się przyczepić, bo prezesi tej państwowej firmy to postacie wyjęte żywcem z Mrożka bądź z Gombrowicza, choćby z tego ostatniego – z „Transatlantyku”: PWPW to „Baron, Ciumkała, Pyckal i Koński Psi Interes”. Geniusz Gombrowicz tak opisuje tych prezesów „dobra osobiste”: „ta zaś swarliwość nie tyle może z finansowych rozrachunków, ile z natur sprzeczności. A bo Baron jak bąk huczy, buczy i tańcuje, jak paw ogon puszy, jak sokół w górę polatuje; a Pyckal, jak byk, wrzaskiem krzykiem swojem chamskiem chamskiem się nawala; a Ciumkała gmyrze”.

CZAPKI Z GŁÓW DO SAMEJ ZIEMI ZA TO, CO KRYZYS ZROBIŁ NA SCENIE. Minę Kurskiego możemy sobie tylko wyobrazić :)))

czphhlww8aapeco

– Katarzyna… A nazwisko? – zapytał Suski. – Katarzyna Wielka – odpowiedział sędzia. Wassermann parsknęła śmiechem…

cztb7p7xaaaru-c

Kleofas Wieniawa o Macierewicza Ministerstwie Głupich Kroków.

macierewicza

Tomasz Siemoniak zaatakował śmiechem konferencję naukową MON poświęconą „najnowszym rozwiązaniom w technice i technologii wpływających na przyszłość modernizacyjną sprzętu i uzbrojenia wojskowego”, na którą to zaproszono dermatologa „Jakiegoś-Tam”, który ma  być ojcem Edmunda Jannigera, prześmiesznego doradcy Antoniego Macierewicza. Gdy wszyscy się naśmiali i narechotali, ośmieszony Macierewicz zrezygnował ze śmiesznej postaci.

Siemoniak te najnowsze rozwiązania dermatologiczne w armii skomentował: „To forma zapłaty za wspieranie Macierewicza. Może opowie o najnowszych tendencjach w stosowaniu kamuflażu na skórze?”

Ten kamuflaż na skórze to aluzja do dezinformacji, którą w istocie zajmują się pracujący w Ministerstwie Obrony Narodowej. Dezinformują, bo co innego im pozostaje, gdy zatrudniony jest taki Misiu Misiewicz.

Dezinformator więc odpowiedział, że ojciec Jannigera dostał Nobla, co później okazało się dezinformacją, czyli kłamstwem, acz mogło być tak, iż „światowej sławy dermatolog” wyleczył Misiewicza z kamuflażu, czyli z wykwitu na skórze, która wiadomo, jaką jest chorobą, i przyznał mu prywatnego Nobla. Ministerstwo daje (złote medale), ale i odbiera (pośmiertnie stopnie generalskie Jaruzelskiemu i Kiszczakowi).

Oto mamy dalszy ciąg kamuflażu, czy też dezinformacji, gdyż ministerstwo publikuje na swoich stronach oświadczenie dermatologicznych autorytetów, które „wyrażają swoje oburzenie i zaniepokojenie wobec posła Tomasza Siemoniaka”.

Zaś MON przekazał na ręce towarzystw naukowców „wyrazy ubolewania” za to, co zrobił Siemoniak. Tak to ministerstwo zostało zaatakowane przez Siemoniaka śmiechem – i ledwie uszło z życiem.

Może jednak być tak – na co zwracam uwagę Siemoniakowi – iż Macierewicz przygotowuje jakiś gorący konflikt z Ruskimi, albo Szkopami. Dermatolog zaś jest potrzebny do tego, aby żołnierze mieli świadomość, co na polu bitwy pokonani Szkopi bądź Ruscy mogą zostawić, mianowicie bataliony zarażonych markietanek wiadomą chorobą.

„Światowej sławy” dermatolog uświadomia, czym grozi zarażenie wiadomą chorobą, czyli syfem. Tak wygląda sytuacja na froncie Ministerstwa Głupich Kroków, czyli co słychać u Szweja i jego szwejków. Na Kremlu Rusków muszą boleć przepony ze śmiechu.

ŻEGNAMY BOGDANA SMOLENIA. DAWAŁ WSZYSTKIM UŚMIECH, ZAWSTYDZAŁ SYSTEM I POMÓGŁ NAM PRZETRWAĆ POPRZEDNI REŻIM.

czthyhpwiaasq-y

ZAWSZE BĘDZIEMY MOGLI ŚMIAĆ SIĘ Z GŁUPOTY WŁADZY. DZIĘKI PANI, PANI PELAGIO. TO PANI NAS NAUCZYŁA. DZIĘKUJEMY!

cztu5vlxeaazefz

Grzegorz Schetyna na konwencji programowej w Gdańsku zarysował strategię dla Platformy Obywatelskiej. Wygląda ona na przemyślaną i alternatywę dla populizmu PiS.

schetyna

”Zapowiadam dzisiaj – zlikwidujemy IPN. Badanie historii nie może służyć manipulowaniu faktami, nie możemy pozwolić na to, by niszczono legendy i bohaterów, by urzędnicy pisali historię na zlecenie politycznych mocodawców. Przywrócimy Radę Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa i tam przekażemy zadania IPN-u”.

Jak dodawał:

„Zlikwidujemy CBA. Ściganie przestępców to działanie dla policji i służb, a nie polityków. Nie będzie naszej zgody na to, żeby powoływać nadpolicję, która dla wywołania strachu i zastraszania polityków, prowadzi działania operacyjne. Nie ma na to naszej zgody”.

Schetyna mówił też o nowym zespole parlamentarnym:

„Jest jeszcze jeden zatruwający Polskę owoc. To Antoni Macierewicz i działalność ws. katastrofy smoleńskiej. Wykorzystuje się tę katastrofę do nikczemnych, politycznych gier, do zakłamywania rzeczywistości. Powołamy parlamentarny zespół, który zbada manipulacje przy badaniu katastrofy. To musimy wyjaśnić raz na zawsze”.

kopacz

Ewa Kopacz też  miała świetne przemówienie.

ctxt18eweaanowz

„Musimy bronić Polaków przed obecną władzą. Musimy stać na czele tej obrony, musimy stać się obrońcami tych wszystkich ludzi – w Sejmie, na ulicach, w biurach poselskich. Musimy być nie tylko opozycją totalną, ale też moralną, czyli taką, która stoi po stronie obywateli, którzy są okłamywani i poniżani. Opozycja moralna, czyli taka, która za każdym razem, gdy rządzący postawią sobie za cel uderzenie w lekarzy, nauczycieli czy rolników, stanie po stronie tych ludzi. To po stronie tych ludzi zawsze musi stać PO. Opozycja moralna to taka, dla której wartości takie jak prawda, przyzwoitość, solidarność jest w kontrze do polityków, którzy dziś zarządzają Polską”.

Najnowszy sondaż dla „Rzeczpospolitej daje niewielką przewagę PiS nad Nowoczesną i PO.

ctwan6rwaaabhoy

Suma opozycji jest zdecydowanie większa od PiS. Suweren jest po stronie opozycji. Kaczyński ma czym się martwić. Niech się poseł prezes zacznie martwić wokandą w zwykłym sądzie, a jego marionetki odpowiedzialnością przed Trybunałem Stanu.

fakty

Bardzo udany Czarny Protest w Łodzi to wstęp do ogólnoplskiego Czarnego Poniedziałku. Kobiety dadzą popalić, to one ścierami przepędzą PiS.

kod-international

Mateusz Kijowski uspokaja PiS: nie lękajcie się!

mateusz

Kolejna prawicowa gazetka postanowiła się wypromować według zasad zabawy z dzieciństwa – kto się boi czarnego luda. Widać „Od rzeczy” opłaciło się karkołomne przeciwstawianie Żołnierzy Wyklętych KOD-owi. Teraz „wSicie” postanowiło się wypromować używając na okładce mojego wizerunku i strasząc czytelników KOD-em. Co do wymowy tej okładki, zastosowanej na niej manipulacji oraz wykorzystania mojego wizerunku w fotomontażu wypowiedzą się prawnicy. Już analizują sprawę i zapewne w najbliższych dniach stosowny pozew trafi do sądu. Periodyk będzie miał być może promocję, ale bardzo kosztowną.

Mnie interesuje jednak najbardziej w tej chwili – Co stoi za tak nerwowymi działaniami tej strony? Najpierw minister Błaszczak coś bajdurzy o Bierucie i Jaruzelskim. Później, sam przejęty widać metodami działania Gomułki i Urbana, zaczyna szczuć jednych obywateli na drugich. Chyba zapomniał, że odpowiada za bezpieczeństwo wszystkich Polaków (nie tylko tych w Wielkiej Brytanii) i że jeżeli którykolwiek Polak zostanie pobity, to on, Mariusz Błaszczak, za to odpowiada. A jeżeli w Polsce zostanie pobity gość zagraniczny, to też MSWiA za to odpowiada.

Potem wiernopoddańcze wobec ministra i jego prezesa periodykizaczynają nerwowo wymyślać coraz większe głupoty. Absurdy tak niewiarygodne, że już nawet wierni czytelnicy zaczynają się zastanawiać o co chodzi. Zarządzanie strachem. Budowanie lęków. Wciskanie ludziom kompleksów i obaw.

Chciałoby się powiedzieć za Janem Pawłem II – Nie lękajcie się! Wasza nerwowość jest niczym nieuzasadniona. Ze strony obywateli nie grozi Wam nic złego. Jedyne, co możemy Wam obiecać, to odpowiedzialność za czyny i za słowa. Zadbamy, żebyście dostali to, na co dzisiaj ciężko pracujecie. Sprawiedliwość i prawo, które wpisaliście w nazwę swojego ośrodka politycznego, dotyczą wszystkich – również Was.

Nie bójcie się – tak chciałbym również powiedzieć dzisiaj do tych, którzy sprzeciwiają się dzisiejszej opresyjnej władzy. Widzicie nieudolność tej władzy. Widzicie, że niewiele im wychodzi. Dlaczego mielibyśmy się obawiać, że zrobią nam krzywdę, skoro nie umieją nawet zrealizować własnego programu wyborczego? Przecież nawet nie udało im się dać po 500 złotych na każde dziecko, jak obiecywali!¬

Kto się boi czarnego luda to tylko zabawa dzieci. Nikt poważny nie wierzy, że można zarządzać poprzez strach, kierować ludźmi tylko wywołując w nich lęki czy obawy. I nikt poważny nie uwierzy, że partia, która boi się obywateli, może w dłuższej perspektywie utrzymać się przy władzy. Zatem nie mamy się czego bać. Opresja stosowana przez tę władzę jest tylko przejściowa i nie potrwa długo.

Szkoda jedynie, że musimy przez to przechodzić. Bo to w sumie bardzo upokarzające dla nas wszystkich, kiedy rządzący tak wyraziście starają się pokazać jak bardzo gardzą swoimi obywatelami. Ale skoro tak wybraliśmy, musimy się z wynikiem naszych wyborów pogodzić. I zastanowić na przyszłość, czy rzeczywiście tak chcieliśmy wybrać.

poland

Waldemar Mystkowski pisze o śpiewającej ośmiornicy Macierewicza.

spiewajaca

Chyba został znaleziony klucz do głowy Antoniego Macierewicza, choć nazwałbym go wytrychem, bo poziom kreacji ministra obrony i poziom ludzi, jakimi się otacza jest z poziomu wytrycha – nie sięga klucza. Ta alegoria nawet dała początek medialnej karierze Bartłomieja Misiewicza, który na początku władzy PiS wdarł się z wytrychem do siedziby NATO.

Macierewicz stworzył swoją ośmiornicę, która oplata spółki zbrojeniówki wg możliwości śpiewania. To jest ten wytrych. Aby dostać się do kręgu ośmiorniczego Macierewicza, dobrze jest posiadać umiejętności śpiewacze, należeć do chóru chłopięcego lub męskiego. I nie śpiewać byle czego, tylko patriotycznie, tj. wykonywać w chórze pieśni sakralne oraz polskie pieśni ludowe: „Hopsa-sa-umpa-umpa-hosanna”.

Słowiki chłopięce i męskie otwierają serce ministra obrony, którego wrażliwość nie jest powszechnie znana. A szkoda, bo wielu mogłoby chcieć się załapać na synekurę do zbrojeniówki, lecz nie wie, jak to zrobić. Wszak jest to jakieś rozwiązanie: nie masz pracy, nie masz kompetencji i wykształcenia, jak Misiewicz, a chciałbyś taką jak on trzaskać kasiorę, więc teraz jest wiadomym – Macierewicz jest wrażliwy na pieśni chóralne. Zapisuj się do chóru chłopięcego bądź męskiego.

Taką karierę w radach nadzorczych i zarządach spółek zbrojeniówki zrobili chłopcy i mężczyźni ze Stołecznego Towarzystwa Śpiewaczego „Lira”. Dziwnym trafem nawet regulamin rekrutacji do „Liry” i zmieniony punkt statutu rad nadzorczych w spółkach Polskiej Grupy Zbrojeniowej w kwestiach zatrudnienia są podobne. W „Lirze” w zakładce „Rekrutacja” czytamy: „O nic się nie martw – większość z nas nie kończyła szkół muzycznych, a wysoki poziom osiągnęliśmy systematyczną pracą. Ale praca to nie tylko wyrzeczenia. To również gratyfikacje wypływające z włożonego wysiłku”.

Skąd my to znamy? Ano z wczesnego PRL-u: „Nie matura, lecz chęć szczera zrobią z ciebie oficera”. Macierewicz do braku kompetencji swoich faworytów dorzucił śpiew słowików chłopięcych tudzież męskich. I takie słowiki robią kariery w zbrojeniówce. Męski słowik – bo najstarszy prezes „Liry”, rocznik 1985, Wojciech Pięta znalazł synekurę w radzie nadzorczej Przemysłowego Centrum Optyki, które produkuje m.in. celowniki laserowe, noktowizory oraz wyposażenie wozów bojowych. W radzie Wojskowych Zakładów Lotniczych znalazł zatrudnienie o 3 lata młodszy wiceprezes „Liry” Marcin Woźniczka. Dwóch innych słowików trafiło do filii WZL w Bydgoszczy. Śpiewacy z „Liry” trafili ponadto do rad nadzorczych holdingu Waryński Trade Sp. z o.o.

Słowiki Macierewicza nie pełnią jakichś podrzędnych funkcji, ale są prezesami, zastępcami prezesów albo członkami rad nadzorujących strategię zbrojeniówki. Ta ośmiornica śpiewa. Kiedyś może „śpiewać cienko” – jak określa się potocznie – tych, którzy odpowiadać będą karnie za działanie na szkodę przedsiębiorstwa.

Ani Macierewicz, ani PiS chyba już nas niczym nie zadziwią, ale mogę się mylić. W kreowaniu szkód są mistrzami.

jaroslaw

Wywiad z Fransem Timmermansem, wiceszefem Komisji Europejskiej.

ct0lk5zwgaarqjm

Marek Raczkowski:

ctyof6jwgaa50l8

???????

ctyytnvwgaamtu3

papieżFranciszek1

Przyjechał papież Franciszek na Światowe Dni Młodzieży do Krakowa, przemawiał – i co? Nasze mameluki nic nie pojęły, co mówił o uchodźcach.

Andrzej Duda, czy też Jarosław Gowin to nawet nie poganie. To intelektualne nieroby, które tuczą się na publicznym.

– Trzeba zidentyfikować przyczyny emigracji z Polski, ułatwiając powrót osobom, które chcą wrócić – powiedział w pierwszym wystąpieniu na Światowych Dniach Młodzieży papież Franciszek. – Jednocześnie potrzebna jest gotowość przyjęcia ludzi uciekających od wojen i głodu; solidarność z osobami pozbawionymi swoich praw podstawowych, w tym do swobodnego i bezpiecznego wyznawania swojej wiary. Równocześnie należy zabiegać o współpracę i koordynację na poziomie międzynarodowym, w celu znalezienia rozwiązania konfliktów i wojen, które zmuszają wielu ludzi do opuszczenia swoich domów i ojczyzny – mówił na Wawelu.

pad

Duda:

Jeżeli ktoś będzie chciał do nas przyjechać, zwłaszcza, jeżeli jest uchodźcą i ucieka przed wojną, zostanie z całą pewnością przyjęty. Natomiast nie zgadzamy się na to, żeby siłą sprowadzano ludzi do Polski, żeby zmuszano ich do tego, żeby przebywali, bo są wolnymi ludźmi.

Moja recenzja:

Czy głowa państwa tak mówi? Jest jeździec bez głowy. Polska ma głowę państwa bez głowy.

Gowin:

– Czym innym jest troska o uchodźców, a czym innym otwieranie granic Polski dla tych, którzy nie tylko nie chcą akceptować zasad naszej kultury, ale chcą ją zniszczyć, a być może także zabijać.

Moja recenzja: tłuk.

Cobou7_WcAA_tUU

Komisja Europejska dała trzy miesiące, aby polskie tłuki podciągnęły demokrację w kraju, chodzi o Trybunał Konstytucyjny.

komisjaEuropejska

– Fundamentalne kwestie nadal są nierozwiązane. Nowa ustawa nie rozwiązała problemu TK w Polsce. Zgadzamy się, że zmiany idą we właściwą stronę. Polskie władze porzuciły zasadę 2/3 większości przy podejmowaniu decyzji, ale kluczowe kwestie, takie jak publikacja i wdrożenie wyroków, jak zaprzysiężenie sędziów pozostały nierozwiązane – mówi pierwszy wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Frans Timmermans.

– Komisja podejmuje kolejne kroki w zakresie praworządności, wydając zalecenie dla Polski. Zalecamy, aby władze polskie opublikowały i w pełni wdrożyły wyrok w zakresie nominowania sędziów. Władze powinny opublikować i wdrożyć wyrok TK z 9 marca, wg którego poprzednia ustawa o TK była niekonstytucyjna. Zalecamy, by publikowano automatycznie przyszłe wyroki. Zalecamy władzom, by upewniły się, że wszelkie reformy prawa w zakresie TK brały pod uwagę opinie Komisji Weneckiej i poprzednie wyroki TK – powiedział Timmermans.

Jarosław Kaczyński dał głos w niemieckim „Bildzie”.

kaczyński

– Polska jest demokracją. Nasza premier kieruje rządem, prezydent spełnia swoje zadania. Ale trochę władzy pozostaje też dla szefa partii – mówił Kaczyński. I zapewnił, że nie jest „władcą” Polski.

Ten przeciętny intelektualnie polityk wrobił 19% Polaków, a reszta przed fajtłapą musi się bronić. Kaczyński, „zemsty nie będzie”, jak przerżniesz, a nastąpi to niedługo.

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl pisze o polskim piekiełku.

polskie

Duże wydarzenia w kraju powodują, że pęknięcie wśród Polaków wygląda na trwałe. Polska jest podzielona archetypicznie – na ciemną i jasną. Tradycyjną i przyszłościową. Zakłamaną i otwartą. Polska jest czarno-biała, a nie kolorowa. Jesteśmy daltonistami, zaś życie polityczne podlega dychotomii przyjaciel – wróg.

Nazywamy to polskim piekiełkiem, która to metafora wydawałoby się, że powinna zawędrować do lamusa, ale tak nie jest. Najlepszym przykładem i to alegorycznym była (a może jest aktualna) próba wciągnięcia do polskiego piekiełka papieża Franciszka. Politycy PiS z Kancelarii Premiera, a dokładnie Beata Kempa – zabiegali o to, aby Franciszek zszedł na Wawelu do krypty z grobem Lecha Kaczyńskiego. Padła nawet propozycja zainstalowania ruchomych schodów, żeby papieżowi ułatwić wejście do krypty. Pochówek prezydenta na Wawelu, który zginął pod Smoleńskiem jako dysponent lotu, dał taką siłę polityczną formacji PiS, iż doszła do władzy i z ogromną energią utrwala podział między Polakami. Czy Franciszek da się nabrać, aby odwiedzić polskie piekiełko, nie wiadomo.

Polskie piekiełko podsmaży nam kraj na zewnątrz, a także nasze wolności tutaj na miejscu. Oby to się tylko tak skończyło, bo oprócz smażenia, może przyjść ruina tych piekielnych dekoracji, co wcale nie jest wykluczone, gdyż z najnowszych obliczeń wynika, iż Skarb Państwa jest zadłużany 15 mln zł na godzinę. To jest przekroczenie dozwolonych prędkości zadłużania przyszłych pokoleń, które może skończyć się wielką katastrofą.

CobF6whVYAAZGyf

timmermans

Komisja Europejska wydała bardzo krytyczną ocenę praworządności w Polsce. Ale jej nie opublikowała, liczy na resztki rozumu w PiS. Czy słusznie?

Znamienne są przy tym słowa wiceszefa KE Fransa Timmermansa:

Od połowy stycznia prowadziliśmy intensywny dialog z Polską w ramach procedury kontroli praworządności. Dwa razy odwiedziłem Warszawę, nasze rozmowy zawsze były konstruktywne. Do tej pory nie potrafiliśmy jednak znaleźć rozwiązania głównych problemów: składu TK, publikacji wyroków i ich poszanowania oraz treści ustawy o TK. Komisja chce pomoc polskim władzom odnalezienia szybkich i efektywnych rozwiązań. Dziś zdecydowaliśmy się wysłać Polsce naszą ocenę sytuacji”.

Reakcja PiS jest wielce głupkowata. A na pewno do głupkowatych (taki rząd idioty polskiego) należy Beata Mazurek, rzecznik PiS:

mazurek

Dziwi mnie dzisiejsza opinia KE, KE próbuje ingerować w wewnętrzne sprawy polskie”.

Może biedactwo nie wie, że należymy do Unii Europejskiej, gdzie obowiązują standardy demokratyczne, a nie wschodnie.

schetyna

Za to z buta potraktował Grzegorz Schetyna:

Potrzebna jest kapitulacja Kaczyńskiego, odejście od złych prób rozwiązywania kryzysu] opublikowanie wyroku, zaprzysiężenie sędziów. Tylko tyle i aż tyle. Wszystko w rękach Jarosława Kaczyńskiego. Jesteśmy jako kraj złym przykładem dla Europy. Dotykamy już kwestii polskiego rozwoju, inwestycji, już nie tylko praworządności. Mówimy: nie jest jeszcze za późno. Mamy dwa tygodnie, by odmienić tę sytuację. Wciąż mamy szansę wrócić do rodziny europejskiej. Bo to już sytuacja nie tylko szkodząca PiS-owi, ale Polsce”.

Kaczyński musi odejść! Ale jak to zrobić? Na słowa Schetyny mógł prezes wydać siorb swym słynnym gwizdem między zepsutymi zębami! Opozycja musi tak konstruować politykę, by zmusić Kaczyńskiego V Kolumnę, aby nie działał na szkodę Polski, bo działa na korzysć wrogów naszej ojczyzny.

Nie mówmy Kaczyńskiemu: won! Mówmy: odejdź chłopino!

kaczyńskiGada

Więcej >>>

idziemy

Mateusz Kijowski dał ważny wywiad Agnieszka Kublik. Ważny? Najważniejszy! KOD jest w tej jedyną siłą obywatelską, więc i polityczną, która jest w stanie powstrzymać PiS przed niszczeniem Polski.

Kilka ważnych cytatów przeplatanych obrazkami z innego wywiadu w „Piaskiem po oczach” (TVN24).

MATEUSZ KIJOWSKI: Frans Timmermans wciąż wierzy, a przynajmniej stara się wierzyć, że po stronie rządu jest gotowość do kompromisu.

Komisja Wenecka zaleciła opublikowanie wyroków Trybunału Konstytucyjnego i zaprzysiężenie przez prezydenta trzech legalnie wybranych w poprzedniej kadencji sędziów. Gdzie tu miejsce na kompromis?

– To prawda, trzeba stać na gruncie prawa, i to są dwa podstawowe warunki do spełnienia przez polskie władze. Kompromisu można jednak szukać w sposobie, w jakim rząd to uczyni.

No to jak?

– Np. wprowadzanie do Trybunału tych trzech sędziów na zasadzie suwaka wraz z trójką wybraną na ich miejsca w tej kadencji.

Ale ta druga trójka w myśl orzeczeń TK została wybrana na miejsca, które już były zajęte, czyli ich wybór nie ma mocy prawnej.

– Tak, oni wchodziliby na kolejne zwalniane miejsca na zmianę z tą pierwszą trójką. Jak rozumiem, Timmermans przyjmuje, że w tej chwili jesteśmy daleko od praworządnej procedury w sprawie Trybunału. Zjechaliśmy na manowce. Żeby wrócić na drogę prawa, trzeba się jakoś przez te manowce przedrzeć. Każde rozwiązanie tego konfliktu będzie nieestetyczne prawnie, ale jeśli skuteczne, to do zaakceptowania.

Cje2eFQWsAA2_Rt

A jakie kompromisowe rozwiązanie co do publikacji wyroków TK Komisja jest w stanie zaakceptować?

– Jak rozumiem, przestrzeń negocjacji jest taka, że np. rząd może ich publikację przekazać Trybunałowi, że niektóre wyroki zostaną opublikowane teraz, a pozostałe, w tym ostatni z 9 marca – kiedy będzie gotowa nowa ustawa o Trybunale.

Czyli kompromis dotyczyłby czasu publikacji, bo ostatecznie wszystkie dotąd przez rząd nieopublikowane wyroki byłyby opublikowane?

– Tak, wszystkie zostają opublikowane i wszystkie będą obowiązywać. Sytuacja nie jest prosta i trzeba szukać mało eleganckich rozwiązań. Idziemy przez błoto i buty muszą się pobrudzić, żeby wrócić na czystą ścieżkę prawa.

Cje29lNXAAAtO2w

Frans Timmermans wymienia trzeci, też niezwykle istotny element, by uznać, że w Polsce praworządność jest przestrzegana. Chodzi o nową ustawę o Trybunale. Jego zdaniem rząd już teraz powinien mieć założenia projektu – takie, które pokazują, że nie ma powrotu do pomysłów niekonstytucyjnych. Musi być nowy projekt ustawy i on musi być sprawdzony przez Trybunał pod kątem zgodności z konstytucją.

Cje3PZbW0AAqz8H

Czy z rozmowy z Timmermansem wyniósł pan wrażenie, że premier Szydło zadeklarowała konkretne rozwiązania?

– Podejrzewam, że gdyby zadeklarowała, porozumienie byłoby już zawarte.

Coś w ogóle zadeklarowała?

– Nie wszystko mogę ujawnić. Istnieje tajemnica negocjacji, gdyby się wszystko mówiło publicznie, trudno byłoby dojść do porozumienia. Nie chcemy utrudniać tych rozmów – ważne, żeby wszyscy mogli wyjść z twarzą. Nie chodzi o to, żeby kogoś pognębić, lecz o znalezienie rozsądnego kompromisu do zaakceptowania przez wszystkich. W Brukseli usłyszeliśmy deklaracje, że nie chodzi o zwalczanie czy ośmieszenie polskiego rządu, tylko o to, żeby było przestrzegane prawo.

Cje4JouWsAEwbFF

„Wiadomości” TVP snują od kilku dni opowieść, że KOD nie jest zainteresowany rozwiązaniem konfliktu o Trybunał, bo bez tego konfliktu przestanie istnieć.

– KOD nie jest ruchem obrony Trybunału. Naszym głównym celem jest budowa społeczeństwa obywatelskiego. Kompromis ws. Trybunału pozwoli nam zająć się wreszcie innymi sprawami.

– Tworzymy własne media, już 4 czerwca serwis internetowy Koduj24.pl, który w niedługim czasie przerodzi się, mamy nadzieję, w portal informacyjny. Powstanie think tank, którym będą kierować Władysław Frasyniuk i prof. Radosław Markowski. Ich zadaniem będzie zaproponowanie lepszego języka opisu rzeczywistości. Oraz prostowanie manipulacji, insynuacji i półprawd serwowanych przez władzę.

dołącz

5 czerwca otwieramy projekt „Przestrzeń wolności, czyli jakiej Polski chcemy”. Ma to być ogólnonarodowa dyskusja, do której chcemy wciągnąć wszystkich, żeby wymyślić Polskę bez podziałów i wojny domowej. Planujemy ją na jakieś dwa lata. A od 5 czerwca prawdopodobnie będziemy mogli już przyjmować członków do Stowarzyszenia KOD. Pracy mamy wiele. Konflikt o Trybunał, choć szalenie istotny, może opóźniać jedynie realizację tych poczynań.

Co dalej?

– Zrozumiałem, że rząd ma czas do wtorku, by przekazać Komisji Europejskiej konkretne propozycje, jak osiągnąć kompromis w trzech kwestiach: publikacja wyroków, dopuszczenie sędziów do orzekania, zgodna z konstytucją nowa ustawa o Trybunale.

janPietrzak

Nie łudźmy się jednak, że Jarosław Kaczyński chce dobra demokratycznej Polski. Polska jest dla niego, a nie dla narodu. Świetny bloger Szymon Miś pisze, jak w pół roku można zniszczyć opinię o Polsce.

jak

UNIA EUROPEJSKA VS. POLSKA, CZYLI JAK W PÓŁ ROKU ZNISZCZYĆ OPINIĘ O POLSCE.

Odkąd Polską rządzi PiS niestety tak dobra opinia o Polsce i szacunek do jej rządzących, którzy nie działali za wszelką cenę, a dążyli do kompromisu (jak w sprawie imigrantów). Dzisiaj, to jest droga Polski w zaparte. Nie liczą się żadne kompromisy, ustępstwa. Liczy się zdanie prezesa, posła (jak kto woli) Kaczyńskiego. Z wpływowego, 6. najbogatszego kraju UE zostają pomału już tylko popłuczyny. Tracimy szacunek, wiarygodność i wpływy na arenie unijnej. Obrażając polityków innych państw, naszych sojuszników, przyjaciół, takich jak USA, a także naszych współpracowników w Unii Europejskiej stajemy się niewygodnym i niemile widzianym partnerem, wręcz szkodnikiem.

Oczywiście, zgadzam się z twierdzeniem, że nie należy poddawać się wszystkiemu, co mówi Unia Europejska (chociaż sami tego chcieliśmy w 2003 roku głosując entuzjastycznie za wstąpieniem do wspólnoty), ale nikt nie mówi, że ktokolwiek tak robił. Owszem, tak robił rząd Jarosława Kaczyńskiego w 2007 roku negocjując Traktat Lizboński i śp. Prezydent Lech Kaczyński w 2009 roku podpisując tenże dokument. Poprzedni rząd nie uginał się pod napięciem UE w sprawie imigrantów, także jeśli chodzi o inne sprawy nie zgadzaliśmy się i przyklaskiwaliśmy wszystkiemu, na szczęście także nie robili tego, co robią obecnie rządzący, całkowicie negując wszelkie działania Wspólnoty, a negocjowało, jako czołowy gracz Unii.

Niszczenie Trybunału Konstytucyjnego, ustawa inwigilacyjna, skok na media publiczne, plany skoku na sądownictwo, szkolnictwo podstawowe i wyższe, a także i prawdopodobnie na wolność mediów komercyjnych spowodowały, że bardzo przychylna nam dotąd Komisja Europejska straciła swą cierpliwość i, sprawy, które były przez Komisję bagatelizowane i uznawane za mało istotne, dzisiaj wychodzą na światło dzienne, powodując, że Polska może mieć ogromne kłopoty, przede wszystkim finansowe, co dobije naszą, póki co znakomicie rozwiniętą gospodarkę.

Dzisiaj, w świąteczny w Polsce dzień Komisja Europejska zgłosiła do Trybunału Sprawiedliwości UE wniosek o wszczęcie postępowania przeciwko Polsce, za niewdrożenie dyrektywy w sprawie systemów gwarancji depozytów z 2014 roku, która wzmacnia ochronę deponentów. Termin wdrożenia dyrektywy upłynął 3 lipca 2015 roku. Drugi pozew jest związany z wprowadzonymi w polskim prawie ograniczeniami dotyczącymi importu niektórych biopaliw i surowców do ich produkcji. (za polsatnews.pl). Za to Polsce grożą sankcje nałożone przez TS. Znając życie… gdyby polski rząd nie narażał się za każdym razem naszym sojusznikom, takie sprawy nie miałyby miejsca. Nie można nigdy wojować bez powodu, bo także bez powodu nam oddadzą i to ze zwielokrotnioną siłą.

Jeśli stosunek PiS-u do reszty świata (poza Węgrami i ew. Rosją) się nie zmieni, to za 3,5 roku Polska będzie tak samo nieznaczącym, peryferyjnym państwem Unii, jak dzisiaj, wcześniej wspomnieni przeze mnie Węgrzy. To, na co pracowaliśmy przez 26 lat, może zostać stracone kilka razy szybciej.