Posts Tagged ‘Gazeta Polska’

Morawiecki – p.o. prezesa – zaczyna od zwierania

Mateusz Morawiecki przejmuje definiowanie celów PiS, chociaż prezes wyszedł ze szpitala. Jarosław Kaczyński niedysponowany – przyzwyczajmy się do trwałości tego stanu – więc naturalnym wydaje się, że premier zostaje p.o. prezesa. PiS to partia mająca tyleż struktury, co mentalność sekty, a może nawet zorganizowanej organizacji nie przestrzegającej prawa.

Morawiecki staje się consigliore, choć jeszcze wczoraj był osobą dopuszczaną do pocałunku pierścienia wodza, ale to Morawiecki ma głowę na karku, przynajmniej, jeżeli chodzi o jej zawartość intelektualną. Reszta polityków w PiS służy do zbierania haraczów politycznych w terenie z różnym skutkiem, bo dowiadujemy się o ekscesach na spotkaniach Szydło, Kuchcińskiego i podobnych żołnierzy.

Morawiecki w zastępstwie prezesa daje głos mediom. Dowiedzieliśmy się, jaką krzywdę chciałby zrobić większości niezależnych mediów – 80% – mianowicie dekoncentrować, repolonizować, aby w ten sposób służyły władzy. Krótko pisząc – chce pisyzować informację

W wywiadzie dla „Gazety Polskiej” – organu PiS – którego fragmenty zostały udostępnione publice przed ukazaniem się numeru tygodnika w środę – p.o. prezesa mówi o tym, jaką widzi rolę pisowskiej Polski na arenie międzynarodowej.

A jest ona ogromna, by nie powiedzieć, ze snu o potędze. Mianowicie nasz kraj ma być zwornikiem. Asocjacje ze zwieraczem kompromitują Morawieckiego jako użytkownika języka polskiego, ale czort z tymi nieczystościami semantycznymi. Władza PiS chciałaby zwierać USA i Unię Europejską, bo drogi Zachodu wg Morawieckiego zaczęły się rozchodzić.

Administracja waszyngtońska postrzega nasz kraj rządzony przez PiS na razie tylko poprzez bardzo krytyczną ocenę – a to przy okazji ustawy o IPN, ustaw sądowniczych i wolności mediów – więc marzenia Morawieckiego nie zwierają się sensownie. O Unii Europejskiej premier niech zapomni, aby chciała służyć jako strona do jego zwierania, gdyż ciągle wisi nad głową PiS jak miecz artykuł 7 Traktatu oraz prawdopodobnie sprawa w Trybunale Sprawiedliwości UE o Sądzie Najwyższym.

Z podobnych wywiadów Morawieckiego może jedynie się cieszyć zespół „Ucha prezesa”. Formuła tego serialu wyczerpała się, widzowie wolą oglądać kabaret PiS na żywo. Oto więc Robert Górski dostaje premię za wytrwałość i może realizować sequel „Ucha” choćby pod tytułem „Zwornik p.o. prezesa”

Ba! Służę inspiracją. Do zwierania natchnienia można wykorzystać obraz Jana Brueghela „Pochlebcy”, widzimy na nim kupca, któremu do czterech liter wchodzą tytułowi pochlebcy, bo ten sypie złotymi talarami z ogromnej sakwy. A prezesa można pokazać, jako zwornik dwóch seriali poprzez obrazek z genialnego filmu Coppoli, jak to don Corleone już raz padł w ogródku, podniósł się jednak, dostał kule ortopedyczne.

Prezes i p.o. prezesa prowadzą PiS – a wraz z partią Polskę – na skraj. Taki hit.

Przez minione 8 lat Polki i Polacy mieli premiera… Teraz mają defiladę…

PGRowa nawet nie pisnęła słówkiem…

Waldemar Mystkowski w dwóch jakże aktualnych tekstach.

Zajady Sakiewicza na Kasprzaka i Schetynę

Polscy narodowcy – jak narodowcy wszelkich nacji – nie są zbyt kreatywni. Nie dotyczy to tylko przypadłości intelektualnej, ale też genetycznej. W obrębie jednej rasy, jednego rodu potomkowie szybko ulegają degeneracji. Podobnie jest z kulturą – zamknięta w sobie rakowacieje, staje się estetycznym zakalcem. Zarówno w nauce, jak i w kulturze kwitnące są pogranicza, które mieszają się i tworzą nowe wartości. Tak powstają największe dzieła, taka jest geneza wynalazków, które są „kamieniami milowymi cywilizacji”.

Powyższa uwaga o zrakowaceniu dotyczy naszych narodowców, a w moim felietonie konkretnie jednej osoby i jego środowiska – Tomasza Sakiewicza. Niedawno zasłynął insynuacją w stosunku do europosłanki Platformy Obywatelskiej Róży Thun: – „Pani się nie czuje w tej chwili Polką. Pani się czuje reprezentantką Niemiec”. Thun odparła, iż Sakiewicz „jest wrednym i podłym kłamcą”.

Jakkolwiek Sakiewicza usprawiedliwiałbym przypadłością, na którą ten osobnik nie ma większego wpływu, to jednak z obecności takich postaci rezygnowałbym w przestrzeni publicznej. Stosować eliminację miękką, po prostu nie zapraszać takich osób, nie bywać z nimi, bo narazisz się na nieprzyjemności estetyczno-intelektualne w postaci ich ograniczeń i degeneracji.

W którymś momencie – i to szybciej niż nam się zdaje – tacy Sakiewicze są skazani na coraz mniejszy i mniejszy krąg, ograniczają się tylko do swojego środowiska naturalnego, do rodziny. Może tak się stać, że Sakiewiczowi pozostanie tylko plecenie insynuacji w stosunku do żony. A mogłaby ona wyglądać następująco, gdy Sakiewicz mówi do Sakiewiczowej: Nie czujesz się Sakiewiczową, ale czujesz się reprezentantką Kramerów (Kramerów niemieckich, a nie Kramera z „Vabank”).

Separowany Sakiewicz dostałby prędzej czy później jakiegoś mentalnego hakenkreuza, na razie ma echolalie. Zaburzenie kreatywności, myślenia, które w jego środowisku jest dzisiaj znane pod pojęciem „reparacji od Niemców za II wojnę światową” albo „opcji niemieckiej”. Gdzie Sakiewicz by nie był przebywał, powtarza jak echo jakąkolwiek insynuację niemiecką.

Takie ma skojarzenia w wyniku wyżej opisanych ograniczeń. Napisałem, iż kończy się to mentalnym hakenkreuzem. Muszę się wycofać, bo ten hakenkreuz już jest – i to tak mało kreatywny, jak okładki „Gazety Polskiej” wykorzystujące tylko jedno zdjęcie. Zdjęcie jest słynne, acz zainscenizowane, na którym wojska hitlerowskiego Wehrmachtu atakują polski szlaban na granicy polsko-niemieckiej w 1939 roku.

Na wcześniejszej okładce „Gazety Polskiej” w miejsce twarzy hitlerowców wstawiono oblicza Angeli Merkel i Martina Schulza. W najnowszym numerze tygodnika na tym samym zdjęciu żołnierzami Wehrmachtu są Grzegorz Schetyna i Paweł Kasprzak. Jak czytamy w zapowiadanym artykule, na jesieni ma dojść do mniemanego puczu, który mało kreatywny tygodnik nazywa „Nową kampanią wrześniową”.

Takich zajadów dostaje Sakiewicz w wyniku zaburzeń echolalii – „opcja niemiecka”, która aktualnie obowiązuje w środowisku pisowskim.

ANTONI MACIEREWICZ POWINIEN PARADOWAĆ W SAMOLOCIE DLA VIPÓW. TO JEST PRZECIEŻ JEDYNA BROŃ DLA ARMII, JAKĄ ZAKUPIŁ

©Andrzej Mleczko

Państwo PiS poległo

Spóźniony zapłon Szydło i Macierewicza na tragedię w Rytlu.

Rytel w Borach Tucholskich powinien śnić się po nocach władzom PiS. Znając jednak ich niewrażliwość, ta wieś będzie się śnić innym. Sen ten ma dwa wymiary: tragedii i bohaterstwa. Cecha bardzo polska, niemal nasz tragizm grecki, który najlepiej potrafili ukazać romantycy. Ale nie mamy epoki romantyzmu, choć uważam, że pisarzy jak zwykle posiadamy i nie musimy się ich wstydzić. Niestety, władzę mamy pisowską, która daje się poznać z jednej szczególnej strony – demolującej.

Nawet w obliczu tragedii – nawałnic, które w weekend przyniosły śmierć i spustoszenia, najpierw w Suszku, a potem centrum tragedii znalazło się we wsi Rytel na Pomorzu. Ta ostatnia miejscowość wołała o pomoc, ale napotkała mur niewrażliwości. Niemniej mieszkańcy dawali sobie nad wyraz dobrze radę. Do rangi bohatera urósł sołtys Łukasz Ossowski, który zorganizował mieszkańców i wraz z pozostałymi zmierzył się z katastrofą.

Władze centralne zareagowały dopiero po trzech dniach i to po obowiązkowej lansiarskiej defiladzie z okazji Święta Wojska Polskiego. Najpierw przyleciała do Rytla premier Beata Szydło, którą powitał plakat: „Ta kobieta nic nie może”.

Rzucił się na pomoc wojskowym helikopterem Antoni Macierewicz, który po wylądowaniu na szkolnym boisku wsiadł do podstawionego auta i w rządowej kolumnie mknął aż 250 metrów do sztabu kryzysowego, gdzie zrobił sobie selfie ze wspomnianym sołtysem Ossowskim.

Jakby tego było mało Macierewicz wyjeżdżał z Rytla wojskowym samochodem, który się zakopał w błocie. Miejscowi oderwani od walki ze skutkami żywiołu pomogli także ministrowi. Tym razem Macierewicz nie uciekał, bo nie miał czym, ale zdążył powiedzieć do 60 żołnierzy, którzy zostali do pomocy, aby się oszczędzali: – „Ale uważajcie przede wszystkim, naprawdę, nie ma tutaj co ryzykować.”

Polityków PiS można cytować garściami. Przebijają się nawzajem. Jolanta Szczypińska, posłanka PiS z Pomorza, wysnuła spostrzeżenie: – „Widziałam bardzo wiele krzyży przydrożnych i kapliczek wśród ogromu zniszczenia. Drzewa i słupy energetyczne leżały, a krzyże i kapliczki ocalały”.

Trudno to nawet komentować, acz Waldemar Kuczyński pokusił się: – „Piękna wizja Boga u tej kobiety. Boga, który biega ratować świątki i krzyże i ma gdzieś, że ludzi miażdżą drzewa”. Albo oficjalny komunikat na profilu PiS: – „Wojsko zareagowało natychmiast, kiedy wpłynął wniosek o pomoc poszkodowanym w wyniku nawałnic”.

Jeszcze raz zacytuję Kuczyńskiego, który odniósł się do „natychmiastowej” (po 3 dniach) reakcji władzy PiS: – „Wasze partyjne wojsko, wasz partyjny wojewoda i wasza PiS-owska odpowiedzialność za zostawienie ludzi w chwili wielkiego nieszczęścia.

Na szczęście Polska nie składa się z pisowców, ale z takich Polaków jak sołtys Ossowski, który ogarnął tragedię. Na Facebooku apelował o pomoc i koordynował logistycznie dostawę potrzebnych narzędzi i sprzętu. Poradził sobie nad wyraz dobrze.

A państwo poległo. Należy dodać – państwo PiS, które stać na spóźnioną reakcję, a potem takie toporne zachowania, jak Szydło i nieszczęśnika Macierewicza. Normalna Polska w chwili tragedii pokazała kolejny raz wyższość nad władzą PiS. A w tym wypadku samorządowcy nad władzą centralną.

Usprawiedliwiam rządzących pisowców tym, że podobnie, jak natura zdemolowała Polskę, tak oni demolują prawo i demokrację. Dziwny sojusz – niemal metafizyczny.

TO JAK ONI MAJA SOBIE PORADZIĆ Z RESZTĄ??? SKORO W TAK MAŁEJ SPRAWIE DALI DUDY…

Antek jak zwykle z siebie zadowolony.

>>>

grudzien29

Andrzej Duda przestał być prezydentem Polski. Nie dorósł do tej funkcji. A o jego wywiadzie dla „Gazety Polskiej” pisze Rafał Zakrzewski („Wyborcza”). „Doszło dziś do sytuacji, w której opozycja chce pokazać Polskę jako miejsce, gdzie dochodzi do burd, w którym nie wiadomo, kto rządzi, gdzie nie ma stabilnej demokracji. Pachnie to momentami inspiracją z zewnątrz” – mówi Andrzej Duda w wywiadzie dla „Gazety Polskiej”

dziennikarze-gazety

Prezydent Duda w bardzo długim – choć przez to wcale nie ciekawszym – dzisiejszym wywiadzie dla „Gazety Polskiej”przedstawił nam poprawnie pisowski obraz świata. W wersji dość wyważonej. Ale wyłuskałem dla państwa – z tych przydługich wywodów – garsteczkę rodzynek. Oto one.

Dobra zmiana idzie w zaplanowanym kierunku, sprawy z Trybunałem Konstytucyjnym się jakoś ułożą („ Mam nadzieję, że wszystkie sprawy będą biegły w sposób prawidłowy”), a konflikt o TK to wina byłego prezesa prof. Rzeplińskiego („ To pokazuje, jak zaciekłość polityczna może prowadzić do destabilizacji instytucji, jaką był Trybunał”).

grzegorz

Z polityką zagraniczną też w zasadzie wszystko jest OK. Z Niemcami prowadzimy „partnerskie rozmowy”, prezydent Trump lubi Polaków, powiedział to prezydentowi Dudzie – „i była to bardzo dobra rozmowa”. No, trochę kłopotów jest z Rosją – ale damy radę. Prezydent zapewnia też, że nie ma – jak podejrzewano – konfliktu z szefem MON Antonim Macierewiczem o dymisje i nominacje generalskie, choć „są między nami różnice zdań”.

Ale jedna rzecz jest mocna. Bo choć wywiad zaczyna zdanie: „W gruncie rzeczy opozycji najwyraźniej chodzi o wzniecanie niepokojów społecznych”, brzmiące jak z partyjnych przekazów dnia, to dalej prezydent poszybował ostrzej. Pytający go dziennikarze podrzucają rozmówcy taką oto tezę:

„doszło dziś do sytuacji, w której opozycja chce pokazać Polskę jako miejsce, gdzie dochodzi do burd, w którym nie wiadomo, kto rządzi, gdzie nie ma stabilnej demokracji. Pachnie to momentami inspiracją z zewnątrz”.

prezydent

A Andrzej Duda twórczo rozwija myśl dziennikarzy:

„To nie jest problem dnia dzisiejszego. Zmagamy się z nim od stuleci. To jest problem, który sprawił, że doszło do zaborów. Wówczas wpływy sąsiednich mocarstw były bardzo silne. One wynikały z uwikłań rodzinnych, magnackich, biznesowych czy wprost łapówkarskich lub innych, o których wiemy, że również mogą występować”.

Dziennikarze chcą jednak jaśniejszej odpowiedzi, dopytują: agenturalnych? I na to pada odpowiedź: – Byłoby naiwnością sądzić, że tych wpływów nie ma. Na pewno są.

(WŁAŚCIWY CZŁOWIEK NA WŁAŚCIWYM MIEJSCU)

c00s1pfukaa06kk

Dzięki wspólnemu wysiłkowi dziennikarzy „Gazety Polskiej” i prezydenta już wiemy, że opozycja jest czyjąś agenturą, choć nadal nie wiemy czyją. I to do końca rozmowy się nie wyjaśni.

Na koniec cytat, a może nawet maksyma – chciałoby się rzec – ku przestrodze: „Rozsądek i ostrożność zachować trzeba zawsze i zawsze trzeba się pilnować”.

bronislaw

I choć to myśl Andrzeja Dudy z tegoż wywiadu – prezydent się nie upilnował.

po-ustaleniach

Paweł Kośmiński pisze o wniosku o samorozwiązanie Sejmu. Według telewizji TVN w Sali Kolumnowej nad budżetem głosowało mniej posłów PiS, niż zapisano w protokole. Nowoczesna zwróciła się do marszałka Sejmu o udostępnienie zapisów ze wszystkich zainstalowanych tam kamer.

Opozycja protestuje na sali plenarnej Sejmu od dwóch tygodni. Chodzi nie tylko o pomysł PiS, by ograniczyć dziennikarzom dostęp do parlamentu, ale też o wątpliwe przyjęcie budżetu przez PiS w Sali Kolumnowej.

Z opublikowanego na stronie Sejmu stenogramu wynika, że marszałek Marek Kuchciński ignorował posłów opozycji, którzy próbowali składać wnioski formalne. Wiadomo też, że niektórych posłów, którzy rzekomo mieli liczyć tam głosy, w ogóle nie było na sali. Nie było też dziennikarzy, którzy mogliby rejestrować obrady, a jedyny udostępniony dotąd przez Kancelarię Sejmu zapis wideo obejmuje tylko przód pomieszczenia (podzielono je na osiem sektorów).

czy-wam

Kolejne wątpliwości co do legalności wydarzeń z 16 grudnia przynoszą ustalenia „Faktów” TVN. Posiłkując się nagraniem posła Michała Stasińskiego (Nowoczesna), dziennikarz stacji odtworzył głosowanie numer 17 w dwóch ostatnich sektorach sali. Zgodnie z protokołem „za” było 65 posłów PiS. Jednak z analizy materiału wideo wynika, że rękę podniosło jedynie 56 posłów partii Kaczyńskiego.

c00m1utxgaezeix

– Nie widać być może części rąk… Naprawdę, nie dajmy się zwariować – skomentował nagranie odpowiedzialny za jeden z tych sektorów poseł PiS Łukasz Schreiber. – To nie zdjęcia w różny sposób robione są dowodem na to, że posłowie głosowali, ale oczywiście protokół – stwierdził wicemarszałek i szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Rzeczniczka partii Beata Mazurek twierdzi, że internauci wykazali, że dziennikarz TVN nie policzył „co najmniej trzech głosów”, zaś „w ocenie tych, którzy liczyli głosy”, na sali było kworum.

– To dość żałosne, że PiS nie potrafi nawet oszukiwać – mówiła w środę Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej. Partia złożyła wniosek o samorozwiązanie Sejmu i zwróciła się do marszałka o udostępnienie zapisów (z dźwiękiem) ze wszystkich kamer. Zapytała również, dlaczego na jedynym dostępnym nagraniu są fragmenty bez dźwięku. Nagranie posła Stasińskiego Nowoczesna przekaże prokuraturze.

Zarówno Lubnauer, jak i Małgorzata Kidawa-Błońska (PO) zwróciły uwagę, że wejście do Sejmu mają obecnie tylko dziennikarze ze stałymi przepustkami. Mimo że marszałek Senatu Stanisław Karczewski obiecywał, że do czasu wypracowania nowych zasad obecności mediów będą obowiązywały stare.

We wtorek w tygodniku „wSieci” Jarosław Kaczyński stwierdził, że opozycja chciała przeprowadzić pucz. Tę tezę powtarza też szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Jerzy Meysztowicz z Nowoczesnej apelował w środę, „żeby panowie używali słów, które są w stanie zrozumieć”.

c00f-7xxeaa_trn

(ale dużo Puczystów,,,,brawo!!!! Jesteśmy z Was dumni.)

c00ugwgveaeik_t

Waldemar Mystkowski apeluje, aby ten „Mord demokracji” trwał i trwał.

nowoczesna

W gmachu Sejmu przy Wiejskiej z punktu widzenia narracji dzieją się fascynujące sprawy, które mają posmak gatunkowy. Wcale nie political non-fiction, ale serial criminal story z elementami political. Pierwszy sezon mamy za sobą, wchodzimy w drugi.

Tytuł dzieła „Mord demokracji”. Ostatni odcinek to wyżyny gatunkowe, tyle zawiązanych zostało wątków, że może od nich pomieszać się w głowie. Marszałek Sejmu czyta z kartki, że zawiesza posła opozycji za „panie marszałku kochanku” (aluzja historyczna do Radziwiłła Panie Kochanku) i „muzyka łagodzi obyczaje”. Czyżby scenarzysta miał słaby dzień, bo za takie wystąpienie nie wyklucza się z udziału na całym świecie, już pukamy się w czoło, ale zwrot akcji nadrabia tę mieliznę.

Rządzący przenoszą się do innej sali – Sali Kolumnowej – a zwolennicy radziwiłłowskich powiedzonek zostają w sali głównej i decydują się na protest okupacyjny. Przenosimy się z kamerą za secesjonistami, mamy kolejny zwrot narracji – suspens. Większość sejmowa dokonuje spektakularnego wyjścia. Przeprowadza głosowanie przy braku kworum, co udowodnione zostaje przez jedną z niezależnych stacji telewizyjnych, w dwóch ostatnich sektorach 7. i 8. zamiast zaprotokołowanych 65. głosów poselskich, doliczyć się można 56.

aresztowac

Partie okupacyjne domagają się udostępnienia zapisów z kamer przemysłowych, aby wiedzieć, ilu naprawdę posłów głosowało. Uciekinierzy, którzy rządzą, nie godzą się na taka jawność. Jednego aktora, który swoje wszystkie kwestie czyta z kartki, nawet „dzień dobry” zastępują innym. Marek Kuchciński chyba zachorował, bo nie pokazuje się widzom na oczy, zastępuje go Ryszard Terlecki, ten jednak zamiast o kamerach w Sali Kolumnowej mówi o kamerze w sali głównej okupacyjnej, gdzie nie było głosowania, ale „znany poseł opozycji” buszował po prywatnych, acz porzuconych, rzeczach osobistych większości sejmowej.

Tym „znanym posłem” jest Sławomir Nitras z Platformy Obywatelskiej, ale nie grzebie po rzeczach osobistych, ale znajduje pod ławą poselską PiS bibliotekę jednego dzieła i to ideologa tej partii, wodza i scenarzysty, którego dziełem jest ów mord demokracji.

Czyż wyżej streszczony kryminał nie jest dziełem miary Alfreda Hitchcocka i jak ta wybitność amerykańska swoje dzieła opatrywała własną charakterystyczną sylwetką, tak nasz scenarzysta prezes Jarosław Kaczyński w tym serialu sygnuje swoistym signum temporis.

c00mhlrwqaiusde

Oglądalność dzieła bije rekordy. I w tym miejscu dochodzimy do clou tego felietonu, mianowicie jedna z partii opozycyjnych Nowoczesna chce przerwać dzieło Hitchcocka Kaczyńskiego, w którym każdy odcinek kończy się trzęsieniem ziemi, a napięcie nie dość, że utrzymuje się w następnych, to jeszcze wzrasta.

Mord na demokracji i jej drgawki przedśmiertne wchodzą w kolejną fazę emocji na najwyższym diapazonie, a Nowoczesna właśnie złożyła wniosek o samorozwiązanie Sejmu.

Czytacie to? Czy ich pogięło? W takim momencie napięcia, z tyloma nierozwiązanymi wątkami Hitchcocka, z którymi wchodzimy w drugi sezon, partia Ryszarda Petru chce porzucić dzieło.

Ależ nie! – krzyczymy my widzowie. Takie fascynujące dzieło musi trwać, nie można go przerywać, bo – zakładając, iż teoretycznie PiS przegra – demokracja zostanie reanimowana i następne dzieło political fiction będzie nudne, widzowie nie zechcą go oglądać i spadnie do poziomu normalności.

Już się przyzwyczailiśmy do podbijania politycznego bębenka, do wszelkich paranoi, zwrotów akcji, suspensów. Doszło do takiego momentu, że bez tych chorych emocji nie potrafimy funkcjonować, tak nas spaczono, że gdybyśmy mieli normalnie żyć, nie wiadomo, jak to by się skończyło.

Więcej pisowskiego „Mordu demokracji”, więcej idiotyzmu, bo on jest fascynujący, wykręca nam szare komórki. Normalność jest nudna, a idiotyzm PiS taki polski, że staje się antypolski. Nie ma takiego powykręcanego na umyśle scenarzysty, jak Kaczyński, a Nowoczesna chce ten spektakl przerwać. A fe!

polacy

Przewodniczący Rady Europy Thorbjoern Jagland został przepytany przez Michała Kokota. Co się stanie, gdy PiS nie zastosuje się do zaleceń Komisji Weneckiej w kwestii opublikowania wyroku Trybunału Konstytucyjnego.

pytamy

Jeśli Polska nie zastosuje się do zaleceń Komisji, jaki będzie następny krok?

– Nie wyobrażam sobie tego, żeby w Polsce nie udało się znaleźć rozwiązania. Trybunał Konstytucyjny musi przecież funkcjonować prawidłowo. Jeśli ustawodawstwo w kraju członkowskim nie działa jak należy, obywatele mogą zwrócić się do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości.

Już dzisiaj wiadomo, że Szydło i Duda staną przed Trybunałem Stanu.

katechezaOaborcji

W Szkole Podstawowej nr 34 w Radomiu na lekcji religii katechetka pięcioklasistom opowiadała o przebiegu aborcji i nakazała oglądać film o aborcji „Niemy krzyk”.

– Dzieci usłyszały, że najpierw z ciała kobiety wyciąga się główkę, którą się odrywa od ciałka, a później pozostałe części.

– Te dzieci mają po 11 lat. Dziewczynki nawet nie zaczęły jeszcze miesiączkować, a co dopiero mają wiedzieć o seksualności człowieka. Przejrzałam podstawę programową dla lekcji religii w podstawówce i nie ma tam słowa o takim temacie – denerwuje się jedna z matek.

Część piątoklasistów wyszła po lekcji z płaczem.

Antoni Macierewicz przemówił przed 6. rocznicą smoleńską. Dał wywiad dla „Gazety Polskiej”.

O wywiadzie piszą Agnieszka Kublik i Wojciech Czuchnowski. Wywiad jest inny niż wcześniejsze Macierewicza na ten temat. Nowa dawka kłamstw.

macierewicz

Nic nie ma o tym, że prezydencki tupolew, który rozbił się pod Smoleńskiem, został „obezwładniony 18 metrów nad ziemią”, że przed upadkiem doszło do „trzech wybuchów”. I że katastrofa pod Smoleńskiem była przejawem rosyjskiej „ekspansji militarnej, politycznej i gospodarczej” połączonej z praktykowaną „zasadą terroryzmu państwowego”.

Gdy dziennikarze w pierwszym pytaniu chcą się dowiedzieć, „kiedy poznamy przyczyny katastrofy”, Antoni Macierewicz odpowiada tak, jakby nigdy nie mówił o wybuchach, zamachu i spisku. Nie chce podać daty, zapewnia tylko, że „członkowie powołanej przeze mnie komisji zrobią wszystko, by wyjaśnić prawdziwe przyczyny tej tragedii”.

Jedno zdanie, dwa kłamstwa. Pierwsze – Macierewicz nie powołał żadnej komisji, lecz podkomisję. Ponieważ nie mógł znaleźć ani jednego chętnego eksperta od katastrof, który miałby uprawnienia do pracy w Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. W jego podkomisji zasiadają osoby bez kwalifikacji do badania wypadków, a ich opinia nie zostanie uznana przez instytucje międzynarodowe.

Kłamstwo drugie – większość członków podkomisji Macierewicza nie ma wątpliwości co do przyczyn katastrofy, bo działała wcześniej w zespole sejmowym, którym Macierewicz kierował. Swoje hipotezy „wybuchowe” głosili wiele razy w smoleńskich raportach.

Macierewicz i autorzy „GP” całkowicie podważają wyniki pracy polskich ekspertów i śledczych, którzy zbadali katastrofę smoleńską. Twierdzi, że zarówno komisja państwowa przy MSWiA, jak i prokuratorzy „zlekceważyli” informacje o wadzie fabrycznej samolotów z serii Tu-154M. Nie wiemy, jaka to wada i czy rzeczywiście informacja została „zlekceważona”, ale już w następnym zdaniu Macierewicz kłamie. Mówi, że komisja MSWiA nie przeprowadziła „badań, które wykluczyłyby wadę fabryczną”.

Macierewicz to zasłużony bojownik z prawdą. Walczy z prawdą i walczy. Kto wygra? Macierewicz, czy prawda?

Wczoraj po południu zostały przerwane obrady Sejmu tylko dlatego, że Jarosław Kaczyński odbierał nagrodę Człowieka Roku „Gazety Polskiej”.

Niszowy tygodnik posługujący się fatalnym językiem polskim przyznaje nagrodę największemu psujowi kraju. Psuj Roku – owszem dla Kaczyńskiego.

wSejmie

Ustawy więc znowy były gosowane nocą.

Tylko w takim towarzystwie – ciemnego ludu – Kaczyński mógł ogłosić, że Polska nie jest do końca niepodległa. A do początku? Język polski woła o pomstę, nie trzyma się żadnego sensu.

– Ten dyskurs: „macie autostrady za nasze pieniądze, wobec tego musicie robić w każdej dziedzinie to, czego my chcemy”, jest i dzisiaj w stosunku do Polski stosowany. Musimy go odrzucić. Musimy odrzucić geopolityczny determinizm i bardzo prymitywny determinizm ekonomiczny. Musimy wiedzieć, że sukces Polaków może przyjść tylko wtedy, kiedy będziemy wolni, będziemy mieli prawo do prawdy i będziemy niepodlegli – mówił prezes PiS w czasie gali.

jeśli

W „Gazecie Polskiej” nagrodę też odebrał Andrzej Duda, nagrodę Klubów „Gazety Polskiej”. Towarzystwo wzajemnej adoracji.

Ale to, co powiedział Duda, dyskwalifikuje go jako człowieka. Nie byłoby „tego radosnego dnia” gdyby nie ci, którzy zginęli w Smoleńsku.

Dobrze, że „poległ” Lech Kaczyński w Smoleńsku?

dodał

Beata Szydło nie poddaje się. Wycofano się w Sejmie z 20 mln zł dodacji na szkołę Rydzyka, bo zaczęli protestować jej ministrowie. Ale Szydło zapowiedziała, że jest niezłomna i w Senacie 20 mln zł zostanie Rydzykowi przyznane.

Krótko pisząc: rżną Polskę, jak chcą.

wSenacie

szarżaPiS

PiS dalej uskutecznia nocne demolowanie Polski.

Został zniesiony obowiązek szkolny dla 6-latków. Na banki został nałożony roczny podatek – 0,44% wartości ich aktywów. Czyli Polacy będą płacili więcej za pożyczki i obroty gotówkowe, aby rząd PiS spełniał obietnice socjalne, tj. korumpował społeczeństwo w myśl zasady „głosuj na PiS”.

„Gazeta Polska” nikogo nie zaskoczyła. Człowiekiem Roku został Jarosław Kaczyński.

otoCzłowiek

Uzasadniają, iż to „generał, strateg, dla przeciwników politycznych intrygant i makiawelista”.

Rok 2015 to najgorszy rok po 1989. Następne będą jeszcze gorsze, gdy zgodzimy się żyć po butem PiS. Pod bucami PiS.

Więcej >>>

Duda i jego prawdy

Posted: 5 czerwca 2015 in Polityka
Tagi: , ,

nową

Czy Polakom należy współczuć w powodu: kogo, och kogo, wybrali na prezydenta?

Najpierw dziękczynnie Andrzej Duda udał się na Jasną Górę, aby podziękować za ambonę jako trybunę.

W XXI wieku brzmi to, jak brzmi. Powiedzieć w cywilizowanym świecie o takiej formie podziękowań wyborczych, to mogą spytać, jaką się opowiada fantasy – z XVIII wieku, czy XVII?

Ta fantasy to Polska XXI wieku. Prezydent elekt dał wywiad tygodnikowi, który w najlepszych chęciach nie może uchodzić za profesjonalny – „Gazecie Polskiej”. A może prezydent elekt zakpił z mediów i w ten oto sposób ogłosił ostateczny ich koniec. Nikt przy zdrowym umyśle nie nazwie organu PiS tygodnikiem opinii, to tygodnik dezawuowania owszem.

Mała zagadka. W którym kierunku odbędzie się pierwsza podróż Dudy, gdy już zostanie zaprzysiężony? Żaden bukmacher nie przyjmie zakładu, bo to oczywiste – w stronę krzyża.

Przepraszam – do Watykanu. Z międzylądowaniem w Rzymie.

Współczuć Polakom? Jestem Polakiem, więc sobie współczuję.

W wywiadzie dla tygodnika „profesjonalnego” „GP” Duda mówi, że „trzeba powołać instytucję, by pokazywała prawdziwą historię Polski”.

Od historii są historycy, a nie politycy. No, ale Duda wie lepiej. Skąd weźmie prezydent Duda historyków, jeżeli ci dotychczasowi zakłamywali historię?

Skąd? Z Francji, z Niemiec, z Rosji?

Coś mi się widzi, że Duda w tym politycznym zapędzie niespecjalnie wie, o czym  mówi.

Inna mała zagadka. Czy ci historycy będą zajmowali się sfałszowaniem wyborów? Tak do tej pory mówił prezes PiS.

Czy II tura wyborów prezydenkich była sfaszowana, czy też nie?

Boję się, że wybraliśmy prezydenta który na wszystko będzie powoływał instytucje od „prawdy”. Oj, zajeżdża tombakiem orwellowskim.

Duda zapowiada się na prawdziwego prezydenta od fałszu. Prawda czy fałsz? Duda czy Kaczyński?

Współczuję sobie. Ot, co. A ci, którzy mają mało współczucia dla siebie, bo oczekują rozumu, po prostu dadzą dyla z kraju. Bo to jest jakieś wyjście, możliwe, że jedynie rozsądne.

pisiaków znak

Takie naklejki do kupienia wraz z „Gazetą Polską” dla pisiaków.

Nieprzypadkowo gazeta Sakiewicza zwana jest Głupolem.

owsiak-w stefczyk.info

 

prawda1

 

prawda2

 

prawda3

chazan rozważa