Posts Tagged ‘Gdańsk’

KONIEC WŚCIEKŁOŚCI I WRZASKU PREZESA?

Dlaczego PiS chce przywłaszczyć obchody rocznicy 4 czerwca 1989 roku, pierwszych częściowo wolnych wyborów parlamentarnych? Przecież narracja partii Kaczyńskiego o Okrągłym Stole jest mało pozytywna, a 4 czerwca to pierwszy i najważniejszy owoc kompromisu strony solidarnościowej z komuszą.

Potem przechodziliśmy transformację ustrojową zwaną reformami Balcerowicza, te okazały się wzorem dla innych państw naszego regionu, przede wszystkim są jednym z największych naszych sukcesów cywilizacyjnych w historii. Polska wreszcie stała się pełnoprawnym członkiem Zachodu poprzez przynależność do NATO i Unii Europejskiej.

Obok transformacji ustrojowej zachodziła dłuższa „transformacja” mentalna, którą swego czasu w lapsusie freudystycznym Jarosław Kaczyński wyłożył, jako „nikt nam nie powie, że białe jest białe…” W tej „transformacji” kłamstwo ma wartość prawdy, byle było głoszone z determinacją Goebbelsa.

4 czerwca ma wpisać w „transformację” mentalną PiS ich wersję historii, nie mającą wiele wspólnego z faktami, ale z kompleksami prezesa. Gdyby to odbywało się na płaszczyźnie osobistej, byłby to kłopot psychiatry z pacjentem, ale pacjent Jarosław Kaczyński funduje swoje kompleksy w polityce i to będąc u władzy.

Jak trafnie ujął taką wersję życia Szekspir, jest to „opowieść idioty pełna wrzasku i wściekłości”. Narracja Kaczyńskiego o współczesności nie trzyma się kupy ani tym bardziej narracja o niedalekiej przeszłości, w której on i jego brat Lech nie odgrywali szczególnie ważnych ról, byli tylko kamerdynerami Lecha Wałęsy. Rola służby boli, stąd mamy u prezesa przypadłości wściekłości i wrzasku o gorszym sorcie, ZOMO, gestapo, kanaliach, zdradzieckich mordach, etc.

Jeżeli 4 czerwca 2019 PiS będzie po wygranych do Parlamentu Europejskiego rozszerzona zostanie „opowieść idioty” o kolejne wściekłe kłamstwa i wrzaskliwe opluwanie prawdy. Lech Wałęsa chciałby częściowo przerwać tę narrację idiotów poprzez pozbawienie „NSZZ Solidarność” możliwości posługiwania się nazwą.

Miejmy nadzieję, że 4 czerwca będziemy świętować dwa zwycięstwa – 4 czerwca 1989 roku Komitetu Obywatelskiego i 26 maja 2019 – Koalicji Europejskiej. Wystarczy wściekłości i wrzasku z opowieści zakompleksiałego prezesa.

PANIE PROFESORZE. POLACY NIE ZOSTAWIĄ PANA SAMEGO. DZIĘKUJEMY GDAŃSKOWI ZA WSPANIAŁY PRZYKŁAD!

cu9mmzaweaakvum

Bogusław Linda był gościem programu Tomasza Lisa w „Onecie”. Bezlitośnie skomentował politykę rządu PiS, szczególnie w obszarze kultury. – Samo nieudacznictwo, brak kultury, brak okłady, brak inteligencji – stwierdził.

boguslaw-linda

Linda rzadko ujawnia swoje poglądy polityczne, ale tym razem sobie na to pozwolił. Pytany przez Tomasza Lisa o to, co rząd PiS zrobił przez miniony rok, stwierdził: – Musiałbym zacytować Herberta: wszystko jest sprawą smaku. To, jak nami zawłaszczają, jest strasznie przykre. Tak ziemniako-buro-brudne, nieładne, że ja się czuję trochę zawstydzony.

cu_ya0kwgaa0lqc

Dziennikarz dopytywał aktora, co pod rządami nowej władzy najbardziej mu się nie podoba – To, co nigdy nie powinno się okazywać, to burakostwo, nieudacznictwo, brak kultury, brak ogłady, brak inteligencji. Raptem to, co gdzieś skrzętnie ukrywaliśmy, się wylało i nami zawłaszcza – skwitował Linda.

Aktor już wcześniej mówił m.in. o zmianach w mediach publicznych. – Szkoda mi i Jedynki, i Dwójki, bo przestały istnieć – komentował w TVN 24. Dodał, że właśnie TVP i Polskie Radio są największymi ofiarami „dobrej zmiany”.

636120484759560144

(Stefan Chwin dla „Newsweeka”)

O zamach terrorystyczny 10 kwietnia 2010 r. prokuratura Zbigniewa Ziobry podejrzewa Polaków i Rosjan. Śledczy zakładają, że mogli za nim stać: polska załoga tupolewa, nasz personel naziemny lub rosyjscy kontrolerzy lotu. Nie wyklucza też „zderzenia z ptakami i innymi ciałami obcymi”.

zamach

Zamach to jedna z trzech hipotez przyjętych przez specjalny zespół prokuratorów badających przyczyny katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. Grupa powstała na początku marca tego roku. Kieruje nią zastępca prokuratora generalnego prok. Marek Pasionek. Śledczy przejęli postępowanie z prokuratury wojskowej, która została przez PiS zlikwidowana.

Zespół prok. Pasionka prowadzi postępowanie zupełnie od nowa. Chce sprawdzać hipotezy, które wojskowi śledczy i biegli już przeanalizowali i odrzucili.

W dokumencie, który prokuratura przygotowała dla rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, śledczy napisali, że będą weryfikować „trzy główne hipotezy przebiegu katastrofy, których badanie – wbrew niektórym informacjom medialnym – nigdy nie zostało formalnie zakończone”.

(MYŚL TECHNICZNA W NARODZIE GENIALNA! ANTONI ODLECI RAZ NA ZAWSZE)

cu-r-_-weaautrb

Zespół 12 prokuratorów. Za PO katastrofę badało nawet 80 osób

Dokument zawiera zarys planu dochodzenia prowadzonego obecnie przez 12 prokuratorów i bliżej nieokreśloną liczbę „przedstawicieli policji, Żandarmerii Wojskowej i innych służb państwowych, wykonujących zadania na jego rzecz”. Liczebność zespołu nie jest porażająca. Zaraz po katastrofie w dochodzenie zaangażowanych było nawet 80 prokuratorów, służby specjalne i cały sztab ekspertów. Dziś rząd PiS kompletnie dezawuuje ich pracę, a szef MON Antoni Macierewicz w minionych latach wielokrotnie zarzucał im, że kłamią, ukrywają prawdę, a nawet, że są zdrajcami.

Zespół prok. Pasionka powołał też ekspertów z zagranicy. Jakich? Nie wiadomo. Powodów można się domyślać: wśród polskich badaczy katastrof oraz kryminalistyków można znaleźć niewiele osób, które podpisałby się pod teorią zamachu forsowaną przez PiS.

Nowy zespół – mimo że co do zasady neguje ustalenia poprzedników – pracuje na ich dokumentacji (to ponad tysiąc tomów akt). Prok. Pasionka podzielił śledztwo smoleńskie na trzy główne wątki:

  1. „Doprowadzenie do katastrofy w następstwie błędu, niedopełnienia obowiązków albo przekroczenia uprawnień”. W tym punkcie prokuratorzy wskazują aż 10 różnych możliwych przyczyn wydarzeń z 10 kwietnia 2010 r., m.in.: błąd w technice pilotowania, podjęcie przez załogę nieodpowiedniej decyzji o lądowaniu, nieprawidłową eksploatację samolotu, świadome naruszenie przez załogę przepisów, zły stan psychofizyczny załogi, niewłaściwą obsługę techniczną samolotu, niewłaściwą organizację lotu, niewystarczające przeszkolenie załogi, niewłaściwe zabezpieczenie lotu przed względem meteorologicznym, niewłaściwy remont samolotu, niewłaściwe działanie kontroli lotów.
  2. „Zaistnienie katastrofy w następstwie okoliczności niezależnych”. Tu śledczy mają 5 założeń, m.in. że do tragedii doszło ze względu na wady produkcyjne, konstrukcyjne, technologiczne i materiałowe, techniczne zużycie elementów samolotu, niespodziewane wejście samolotu w „strefę niebezpiecznych zjawisk atmosferycznych” lub „zderzenie z ptakami i innymi ciałami obcymi”.
  3. „Doprowadzenie do katastrofy przez celowe działanie innych osób”. Ta hipoteza dotyczy „zamachu lub zamachu terrorystycznego”. Zespół zakłada 7 hipotez. „Zamach lub zamach terrorystyczny” mógł być dokonany przez Polaków albo Rosjan: przy użyciu środków konwencjonalnych, niekonwencjonalnych, spowodowany presją na członków załogi, świadomym działaniem załogi, zamierzonym działaniem rosyjskich kontrolerów lotu, zamierzonym działaniem personelu naziemnego i sabotażem podczas remontu tupolewa (samolot przeszedł go rosyjskiej Samarze w 2009 r.).

Większość tych hipotez została negatywnie zweryfikowana zarówno przez rządową komisję Jerzego Millera, jak i wojskowych śledczych.

Ustalili oni, że do katastrofy doszło, ponieważ samolot leciał za nisko, za szybko, w gęstej mgle, bez kontaktu wzrokowego pilotów z ziemią. Wcześniej załoga złamała wiele procedur bezpieczeństwa.

cu-kbclwgaaccb7

Czy śledczy zbadali wrak? Czy mają to w planach?

W poniedziałek zadaliśmy prok. Pasionkowi kilka pytań: Dlaczego jego zespół twierdzi, że informacje o zakończeniu przez Prokuraturę Wojskową wątku zamachu są nieprawdziwe? Jakie konkretne zagraniczne instytucje badawcze i jacy eksperci z zagranicy zostali zaangażowani do śledztwa? Na jakiej podstawie powstała hipoteza o „zamachu terrorystycznym”? Czy jego zespół badał wrak tupolewa? A jeśli nie, to czy jest planowane badanie wraku?

Interesowało nas też, co prokuratura rozumie pod pojęciem „środków niekonwencjonalnych” użytych do rzekomego zamachu. Dotąd jedyny ślad tej teorii można znaleźć w publikacjach prawicowych mediów na temat „bomby próżniowej” lub „bomby paliwowo-powietrznej” na pokładzie oraz o „sparaliżowaniu systemów elektronicznych za pomocą zewnętrznego urządzenia”.

Dostaliśmy zbiorczą odpowiedź z prokuratury: „Na obecnym etapie śledztwa w sprawie katastrofy pod Smoleńskiem Prokuratura Krajowa nie przekazuje dodatkowych informacji. Nie komentuje jakichkolwiek pytań odnoszących się do planu śledztwa. Podstawowym powodem takiego stanowiska jest przyjęte założenie, że o podjętych decyzjach procesowych i terminach ich realizacji zostaną poinformowane w pierwszej kolejności rodziny ofiar katastrofy”.

Poprzednie śledztwo smoleńskie

W listopadzie 2015 r. kończąca działalność Naczelna Prokuratura Wojskowa podsumowała dotychczasowe ustalenia śledztwa. Przypomniała cztery główne przyczyny katastrofy. Wojskowi prokuratorzy ustalili, że główną winę za katastrofę smoleńską ponosi załoga tupolewa. Obciążyli winą również rosyjskich kontrolerów lotu oraz dwóch oficerów 36. Pułku Lotnictwa. Ci ostatni dostali zarzuty za dopuszczenie do lotu pilotów bez uprawnień.

Przyczyny katastrofy wskazane przez Naczelną Prokuraturę Wojskową:

  • niewłaściwe działanie załogi polegające na zniżaniu samolotu przez jego dowódcę poniżej warunków minimalnych do lądowania;
  • wyznaczenie na dowódców samolotu niewystarczająco przeszkolonego pilota i nawigatora;
  • niewydanie przez rosyjskiego kierownika lotów zakazu lądowania ze względu na mgłę i nieskierowanie samolotu na lotnisko zapasowe;
  • niewydanie przez kierownika strefy lądowania komendy odejścia na drugi krąg w sytuacji, kiedy samolot przekraczał minimalną wysokość zniżania – 100 metrów.

Wcześniej – po wieloletnich i szczegółowych badaniach – śledczy wykluczyli hipotezę o zamachu.

Jesienią ub.r. główna część śledztwa miała zostać umorzona z powodu „śmierci sprawców”, czyli członków załogi tupolewa.

cu-tf6-wyaai_wz

Głupie kroki, obraźliwe lapsusy, komiczne wpadki, nieracjonalne posunięcia to nie przyrodzona prawicy indolencja. Za maską „dyplomatołka” kryje się najgroźniejszy wróg Europy.

jakie

Zachowanie PiS na arenie międzynarodowej przestało dziwić i oburzać. Nic dziwnego – skoro przez blisko rok, dzień po dniu, wytyka się komuś niezręczności, braki wiedzy i grubiaństwo, to w końcu musi się pojawić znieczulenie i zniechęcenie oraz – w efekcie – obniżenie własnych standardów.

To jedyne wytłumaczenie tego, jak słabą reakcję wywołał w Polsce sposób ogłoszenia decyzji o wystawieniu do wiatru koncernu Airbus Helicopters, który po czterech latach procedur przetargowych był bliski zdobycia wartego 13,5 mld zł kontraktu na śmigłowiec wielozadaniowy dla polskiej armii.

636120484759560143

Polska zerwała negocjacje offsetu czteroakapitowym komunikatem zamieszczonym na stronie Ministerstwa Rozwoju. Już to samo w sobie jest dyplomatycznym świństwem, ale jeśli ktoś miał wątpliwości, czy PiS zachowało się tylko niezręcznie, czy celowo po chamsku, to po chwili wiceminister obrony Bartosz Kownacki dodał, że „Polacy uczyli Francuzów jeść widelcami”.

Pewną niespodzianką jest to, że Europa wygląda na bardziej zaskoczoną niż Polska.Francuska prasa kipi oburzeniem, a w Polsce to jakoś przeszło.

Oczywiście, mogło być gorzej: minister Macierewicz mógł wytrzeć nos w krawat ambasadora, a minister Waszczykowski imitować żabi rechot podczas wywiadu dla francuskiej telewizji.

Jednak gdy wyjmie się tę decyzję rządu z polskiego politycznego piekiełka, to postępowanie Polski wobec Francji można opisać jako nieźle zaplanowany i przyzwoicie zrealizowany element projektu rozwalenia Unii Europejskiej od środka. W przypadku caracali widać to jak na dłoni.

Po pierwsze, gdyby władza nie chciała szkodzić Unii, Polska pod rządami „dobrej zmiany” dbałaby o relacje z Francją. W wyniku referendum Londyn – z którym PiS trzymało ostatnio sztamę – przestaje być europejską stolicą, więc w Europie jedyną przeciwwagą dla Berlina będzie Paryż. Rząd napluł więc w twarz jedynemu państwu, którego wspieranie mogło przeciwdziałać niemieckiej hegemonii.

Po drugie, spoliczkowana została Francja, która w imię solidarności europejskiej i ze względu na konflikt ukraiński wypowiedziała kontrakt na sprzedaż Rosji okrętów desantowych Mistral. Konsekwentnie opowiada się za sankcjami wobec Rosji oraz wraz z Niemcami reprezentuje Unię w formacie normandzkim, który jest jedynym dotąd narzędziem powstrzymującym agresję Rosji na Ukrainie. Paryż miał prawo oczekiwać, że będzie traktowany przez Polskę jako sojusznik.

Ale został potraktowany tak, jak traktuje się natręta albo wroga. Rząd PiS nie dość, że podjął decyzję bez ostrzeżenia i w najbardziej dotkliwym dla Francuzów momencie, bo na tydzień przed planowanymi wizytami ich prezydenta, ministrów obrony i spraw zagranicznych, to jeszcze nie zrobił nic, by cokolwiek wytłumaczyć. Trudno się dziwić francuskim mediom, że uważają to za celowe upokorzenie.

Można to wszystko zrzucić na właściwą PiS indolencję, ale warto rozważyć możliwość, że to głośne znieważenie Francji nie było ani niezręcznością, ani wypadkiem przy pracy. Ten cios w zjednoczoną Europę został wymierzony zbyt precyzyjnie. PiS świadomie sabotuje Europę, zasłaniając się otrzymaną od Władysława Bartoszewskiego maską „dyplomatołka”, która nakazuje obserwującym w miejsce cynizmu i wyrachowania podstawić brak kompetencji i głupotę.

(REŻIM NIE ZASŁUŻYŁ NA WOŚP. BRAWO TVN!!!!)

cu-fprtwcaqdet6

Odys orał brzeg morza, by uniknąć udziału w wyprawie na Troję. Udając szaleństwo, Hamlet przed Ofelią odegrał przedstawienie – „jeżeli koniecznie potrzebować będziesz wyjść za mąż, to wyjdź za głupca, bo rozsądni ludzie wiedzą dobrze, jakie z nich czynicie potwory” – by ją i innych przekonać, że jest tylko obłąkany miłością, choć w rzeczywistości planował krwawą zemstę.

Udawanie głupiego nie jest w polityce niczym nowym. Przypomnienie sobie tej prawdy pozwala wreszcie pogodzić pracowitość i zaangażowanie ludzi w rodzaju Waszczykowskiego i Macierewicza z oceanem absurdu, który przynosi ich praca. Konsekwentna podłość, lekceważenie, roszczeniowa postawa i brak solidarności mają przekonać Zachód, że przyjęcie do Wspólnoty krajów Europy Środkowo-Wschodniej było nieporozumieniem.

„Nikt nie ma szans dziś wygrać w Polsce wyborów z antyeuropejską retoryką. Nie obawiam się, że obóz polityczny Kaczyńskiego będzie próbować wyciągnąć Polskę ze struktur europejskich. Z powodu realizmu politycznego Polska jest nadal bezpieczna jako członek Unii” – przekonywał niedawno Donald Tusk. Jest w błędzie. Strategia udawania „dyplomatołka” pozwala PiS pogodzić bycie wrogiem zjednoczonej Europy z brakiem antyunijnej retoryki. Kaczyński wyciąga dziś Polskę z Unii – tyle że nie retoryką, ale działaniami.

636120484759560142

PiS zapewnia, że chce Polski w Unii, ale dużo ważniejszy jest bilans czynów – dla partii Kaczyńskiego miażdżący.

Od ubiegłorocznej kampanii wyborczej nie było ani jednej sprawy, w której PiS nie postąpiłoby inaczej niż głupio, obraźliwie, agresywnie – i zawsze na szkodę projektu zjednoczonej politycznie i społecznie Europy. Jedynym wspólnym mianownikiem dla wszystkich działań PiS jest konsekwencja w demonstrowaniu Europie, że Polska nie tylko nie chce brać udziału w dalszej integracji kontynentu, ale też zamierza złamać wszystkie ustalenia, na które dotąd się zgodziła.

Największym przedsięwzięciem było oczywiście zablokowanie wykonania decyzji rządu Ewy Kopacz w sprawie uchodźców. To długa, konsekwentna lista wypowiedzi zupełnie skandalicznych, które ciągle przebijają się na Zachód. Warto przypomnieć kilka szczególnie spektakularnych: rasistowskie wypowiedzi Kaczyńskiego na temat pasożytów i uchodźców, bujdę Szydło o „milionie uchodźców z Ukrainy”, wypowiedzenie przez ministra Szymańskiego porozumienia w momencie, gdy krew ofiar zamachów jeszcze płynęła ulicami Paryża.

Identycznie w sprawie brytyjskiego referendum. Pół biedy, że PiS w Parlamencie Europejskim współtworzy z torysami – których niedawny lider David Cameron w tym właśnie podobny jest do Kaczyńskiego, że dla własnego interesu politycznego nie cofnął się przed postawieniem na szali dobra kraju – eurosceptyczną frakcję „reformatorów”. Gorzej, że politycy PiS cały czas wspierają brytyjskich populistów; nie ma tygodnia, żeby Ryszard Czarnecki i Ryszard Legutko nie odwracali kota ogonem, wbrew elementarnym faktom obciążając Unię całą winą za wynik referendum.

Litanię można ciągnąć: ignorowanie Rady Europy i Komisji Europejskiej w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, wycinki w Puszczy Białowieskiej… To wszystko składa się w przemyślany plan: PiS może się ośmieszać do woli, upokarzać, kogo chce, bo ukryci za maską „dyplomatołków” politycy są chronieni przed zarzutem działania na szkodę państwa, który postawiono by każdemu, kto by taki sabotaż prowadził, nie ubrawszy się wcześniej w kaftan bezpieczeństwa.

POMOŻEMY :))))))))

cu_sslmwyaatf8t

PiS na takiej polityce nie może stracić. Jeśli Unia uderzy w ostre tony – przytnie środki unijne, nałoży sankcje albo w ramach retorsji zignoruje interesy Polski na arenie międzynarodowej – Kaczyński zyska kolejne argumenty. Dając się sprowokować, Europa pozwoli mu zamienić krzywdy zmyślone na prawdziwe i tym skuteczniej kontynuować separowanie Polski od Unii. Jeśli natomiast Europa nie da się sprowokować, Kaczyński zyska swobodę działania podobną do tej, którą cieszy się Orbán. Premier Węgier pluje Unii w twarz dzień po dniu: a to w sprawie kryzysu uchodźczego flirtuje z retoryką III Rzeszy, a to po nałożeniu sankcji na Rosję zaprasza Putina, a to zamyka jedno z niewielu wolnych mediów.

Unia wciąż znosi ten sabotaż. Kaczyński i Orbán liczą na kolejny kryzys, który nie zostawi państwom Zachodu wyboru i spowoduje, że odetną ciążące im państwa Europy Środkowej. A wtedy cała władza wpadnie w ręce czekających na nią wodzów.

Chyba że wcześniej tych wodzów pogonią ich własne społeczeństwa.

Nikt nie potrafi tak wkurzyć i poobrażać ludzi jak Jarosław Kaczyński. Nie tylko działania PiS, lecz także wypowiedzi prezesa skłaniają Polaków do wyjścia na ulice. A ponieważ Kaczyński rozpoczął właśnie propagandową ofensywę, by zatrzeć niedawne porażki władzy, wściekłości już przybywa.

pis

Do dziejów pogardy w Polsce wobec kobiet, ich praw i cierpień, a także wobec cierpień noworodków przejdzie stwierdzenie Kaczyńskiego dla PAP, że należy rodzić nawet dzieci zdeformowane i skazane na szybką śmierć tylko po to, by mogły być ochrzczone. W dodatku, jak obwieścił prezes PiS portalowi Onet, „czarny protest” zagraża „fundamentom narodowego jestestwa”. Czyli kto upomina się o prawa i godność kobiet, ten niszczy Polskę, co dobrze pokazuje, jak PiS wyobraża sobie ich miejsce w swoim państwie. Towarzyszą temu pokrętne wypowiedzi Kaczyńskiego co do zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej, poświadczające, że taka groźba istnieje. Toteż coraz więcej kobiet i rodzin poczuje się zagrożonych przez PiS.

Tak jak coraz więcej nauczycieli i rodziców dostrzega niebezpieczeństwa reformy edukacji. PiS jest tu w pułapce. Jeśli szybko przełoży zmiany o rok, przyzna się do potężnej porażki, jeśli będzie z tym zwlekał, gniew ludzi tylko się nasili, a jeśli dokona tej reformy w 2017 r., uzyska i organizacyjną klęskę, i spotęgowaną wściekłość obywateli.

Zagrożenie wzrostem podatków czuje spora część klasy średniej. Coraz większa groźba wisi nad sędziami, bo szef PiS obiecał rychłą rozprawę z władzą sądowniczą. Co zbiega się z deklaracją rządu o końcu współpracy Polski z Komisją Wenecką. Nic nie pohamuje naszej władzy – tyle ta deklaracja mówi.

Taki też przekaz płynie z połajanek Kaczyńskiego. Niby nic nowego, ale jest poważna różnica. Dotąd prezes tłumaczył działania władzy, także te antydemokratyczne, powołując się na wolę ludu. Teraz „wola ludu” zanika w jego wypowiedziach. Wiedzą bowiem w PiS, że w relacjach władzy ze społeczeństwem panuje coraz większy kryzys. W dodatku kryzys nieuleczalny.

636120484759404139

PiS poszuka więc wsparcia dla swych rządów poza tą wielką częścią społeczeństwa, którą do siebie zraża. Cóż mu zostaje prócz nagiej siły, tylko pozornie trwałej? Poza wiernymi wyborcami i dużą częścią Kościoła jedynie środowiska narodowe. Zresztą do narodowców PiS najbliżej, bo niemało działaczy PiS wspiera te skrajne środowiska. A bliższy sojusz z narodowcami oznacza głębszą światopoglądową symbiozę. Toteż PiS ulegnie najpewniej dalszej ideologicznej radykalizacji. Wzmogą się ataki władzy na prawa obywatelskie, demokrację, Unię Europejską. Może nawet usłyszymy, że Polska aż tak bardzo Unii nie potrzebuje. I doświadczymy mocniejszych ataków na społeczeństwo obywatelskie. Nasili się również ksenofobia, przybędzie agresji wobec „obcych”.

cu_3ifvxyae7isi

PiS będzie się jednak wystrzegał fizycznej przemocy wobec przeciwników, ponieważ wie, że jeśli przeleje krew, rozpocznie gorącą wojnę domową, która tę władzę zmiecie. Poprzestanie zapewne na zastraszaniu bądź punktowych represjach ze strony służb i prokuratury. Ale o taką przemoc mogą się pokusić skrajni narodowcy.

PiS zechce nas jeszcze intensywniej odłączać od demokratycznego świata i wygaszać nasze aspiracje do godnego życia. Będzie budował nam wewnętrzne piekło. I na tym się przejedzie, bo zbyt okrzepliśmy w demokracji i zbyt nas wielu, by tolerować rządy wrogów lepszej Polski.

636120484759404138

Na .u puknęło 100.000 polubień. Dziękujemy.

cu_1hnkxgaedqge

wracamyZwakacji

KOD pokazał się w Gdańsku. Dzisiaj wiem, że społeczeństwo odzyska Polskę z rąk PiS, jak niegdyś „Solidarność”.

kodPokazuje

Około 2, 5 tysiąca sympatyków KOD-u manifestowało w Gdańsku w niedzielne popołudnie pod hasłem „Dość dyktatury”. – Dlaczego polski Kościół milczy na temat incydentu na uroczystościach pogrzebowych „Inki”. Czy to oznacza przyzwolenie na faszystowską agresję – przemawiał Radomir Szumełda, lider KOD na Pomorzu.

mateusz kijowski1

Niedzielny marsz rozpoczął się pod Urzędem Wojewódzkim. Tłum zaczął zbierać się tam przed godziną 14. Z powodu padającego deszczu organizatorzy obawiali się o frekwencję, ale ludzi z parasolami wciąż przybywało i ostatecznie w manifestacji wzięło udział ok. 2,5 tysiąca osób. Uczestnicy przeszli Wałami Jagiellońskimi na Plac Solidarności. Na czele pochodu o długości kilkuset metrów jechali motocykliści, a wśród nich lider KOD Mateusz Kijowski. Sympatycy KOD skandowali hasła „Jarosław, Polskę zostaw”, „Wolność, równość, demokracja”. „Wolność wybieramy, przemocy się nie damy”, „Chodźcie z nami”. Po drodze rozwinęli z wiaduktu wielką biało-czerwoną flagę, którą zanieśli pod pomnik Poległych Stoczniowców.

– Kiedy nas atakują, obrzucają błotem, kiedy odmawiają prawa do polskiej flagi w nas budzi się sprzeciw. Chciałoby się tych ludzi wykluczyć, ale nie tak powstawała Solidarność. Więc nie wykluczajmy innych – mówił Kijowski.

polska the times

Andrzej Duda jest „bohaterem” najnowszego „Newsweeka”.

60ebef827ce2bd76de4704738527cb6c,641,0,0,0

Duda zasugerował, że po 1989 r. Polską tylko „teoretycznie” nie rządzili zdrajcy. Tomasz Lis w najnowszym „Newsweeku”pyta zaś o autentyczność prezydenta Dudy, który zdaje się nie dostrzegać wielu negatywnych działań PiS. – Czy wszystko to popiera? Czy może brakuje mu odwagi, by się temu przeciwstawić? – zastanawia się Tomasz Lis.

– Żaden normalny demokratyczny kraj nie jest tak zideologizowany jak państwo PiS. W żadnym normalnym demokratycznym kraju władza nie dąży do supremacji absolutnej, korzystając z metod w oczywisty sposób bezprawnych. W żadnym takim kraju rządzący nie posługują się językiem degradującym wszelkich oponentów i wypychającym ogromną część społeczeństwa poza margines prawdziwej wspólnoty.

Lis dostrzega w partii rządzącej rysy bolszewickie. PiS, zdaniem redaktora naczelnego „Newsweeka”, zrujnował wizerunek Polski w zaledwie dziesięć miesięcy. Między innymi przez to, że interes partii i potrzeby jej prezesa są ważniejsze niż interes państwa i potrzeby Polaków. I właśnie wobec tego obojętnie nie powinien przechodzić prezydent. Przynajmniej teoretycznie.

Dobry wywiad z Grzegorzem Schetyną przeprowadziła Renata Grochal.

gazeta wyborcza

Skoro PiS pokazał, że można dać ludziom 500+, to po co ludzie mieliby głosować na PO?

– Można było dać ludziom 500+, bo nasz minister zostawił 9 mld zł z aukcji LTE, a prezes NBP Marek Belka następne 8 mld. Te 17 mld zostawione przez nas dało właśnie program 500+. Pytanie, co będzie dalej. Trzeba ludziom mówić, że wariant grecki czy argentyński jest możliwy.

Dalej nie widzę nowej idei, która poniesie PO.

– Kiedyś dylemat polityczny między socjalistami a liberałami był taki, że jedni dawali rybę, a drudzy wędkę. Dziś wędka to za mało. Musimy zrobić staw, zarybić go, zrobić podbieraki, zbudować pomost i ułatwić ludziom dostęp do dobrobytu.

Czyli jednak socjal?

– Nie chodzi o to, żeby dawać, ale o to, by stworzyć możliwości pracy, zaangażowania – czyli liberalizm bardziej wrażliwy społecznie.

Zgadza się pan z tezą, że tylko zjednoczona opozycja może odsunąć PiS od władzy?

– Tak, dlatego nie można ze sobą walczyć w opozycji i szukać wrogów po tej stronie. To utrudni współpracę w przyszłości, np. budowę wspólnych list, jeśli PiS zmieni ordynację. Ze względu na dojrzałość PO to na naszych barkach spoczywa większa odpowiedzialność za stworzenie tego porozumienia, tak jak kiedyś na „Solidarności” przy budowie AWS. Ryszard Petru niepotrzebnie widzi wroga w Platformie, bo nie może zaakceptować tego, że w sondażach PO zaczyna górować nad Nowoczesną. To dziecinne zachowanie.

Dla mnie politycznym przeciwnikiem jest Jarosław Kaczyński i PiS, a nie Nowoczesna. Chcę zatrzymać PiS, a nie ograniczać wpływy Nowoczesnej. Dziś każdy musi budować swoją siłę, walczyć o swój elektorat. Na razie jest praca, a nie podział tortu, którego nie ma. Najpierw zwycięstwo z PiS, a potem osobiste ambicje.

anka badowska

Unia Europejska oddala się od nas. Najpierw tracenie znaczenia, potem izolacja, a jak Kaczyński „spręży się” – wypieprzenie.

Włochy będą zabiegać o to, aby w Unii Europejskiej powstał „węższy krąg” krajów podzielających kilka aspektów wspólnej polityki – zadeklarował włoski minister spraw zagranicznych Paolo Gentiloni. Jego zdaniem w grupie tej mogłoby się znaleźć od 7 do 12 państw.

Władze Włoch, jednego z krajów założycielskich Unii Europejskiej, od dłuższego czasu krytykują jej obecny kształt i brak większej spójności. Kraj domaga się zmiany unijnej polityki zarówno imigracyjnej, jak i gospodarczej, by działać na rzecz większego wzrostu.

knausgard

Andrzej Duda coraz gorzej przedstawia się, jako człowiek, bo politykiem jest żadnym. Polska przez taką antygłowę państwa jest poniżona.

prezydent

Przez usta jego przeszły takie słowa podczas symbolicznego pogrzebu „Inki” i „Zagończyka”: „Przywracamy godność państwu polskiemu”.

Odbieracie godność, jesteście Duda i twoi tchórzliwi poplecznicy, jak komuchy. Identyczny sowietyzm, uwagęna to zwraca cały świat.

Duda nie rozumie – jak to tchórz – jaka była Inka, Łupaszka, w jakiej znaleźli się sytuacji. A teraz ten kiczowaty celebryta polityczny Duda śmie wypowiadać święte słowa polskie.

Nie ty przywracałeś godność, Duda, ty jesteś pośmiewiskiem, świat przez taki żałosny pisizm się śmieje, Polsce odbierana jest godność.

panie

Jak na tym obrazku. Tchórz na kolanach.

miał BYĆ

Duda nie wie, co kryje się za pojęciem metafizyki, pojęciem Boga w antropologii i filozofii. W jego wykonaniu jakieś czczenie godne Średniowiecza, a nawet neolitu. Za karę Polsce została zesłana taka postać, jak Duda. Duda jako plaga egipska.Działacze KOD Radomir Szumełda i Mateusz Kijowskiego przed Bazyliką Mariacką w Gdańsku zostali wyrzuceni przez faszystów z ONR, a policja ich wyprosiła.

radomir szumełda

Faszyści, komuchy, pisowcy – takie same łajzy zawłaszczają Polskę. Godność została powtórnie odebrana „Ince” i „Zagończykowi”.

Kijowscy, Szumełdy to kiedyś Inki i Zagończyki. Nie godzili się na degenerację kraju, jaka dzisiaj panuje pod rządami PiS.

onet

Pogrzeb był manifestacją faszystów i kiboli.

filip lachert

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl pisze o Dudzie.

dudy

Problem z Andrzejem Dudą ma Polska. Nie ma problemu PiS, bo jak do tej pory podpisuje wszystko jak leci, a nie jak Konstytucja nakazuje. Problemik z Dudą ma Jarosław Kaczyński, nie zawsze prezes chce mu podać rękę, ale to jego psychiczna przypadłość, wszak Duda jest bardziej kaczystowski niż Kaczyński, taki jego syndrom „papieski”.

Problem z Dudą jest natury wszelakiej: godnościowej, intelektualnej, duchowej, moralnej i prawnej. Zajmą się kiedyś nim historycy i nie zostawią na nim suchej nitki. Dzisiaj to my musimy chronić materię i „suche nitki” przed Dudą, gdyż czego się nie dotknie, splami. Dlaczego? Bo Duda ma pamięć wybiórczą, ma moralność wybiórczą, dziurawą, jak najlepszy ser szwajcarski. Im lepszy ser, tym dziury większe, a u prezydenta dziury są wielkie. W tej kwestii Dudzie najlepiej smakuje ser pisowski. Wyrób made in Nowogrodzka.

Dudy „ser szwajcarski” doprowadził do sytuacji, iż faszyści z ONR turbowali Radomira Szumełdę i Mateusza Kijowskiego. Polska nigdy nie była tak postponowana przez Zachód, jak obecnie. Duda to i owo usłyszał na temat swojego umysłowego sera od Baracka Obamy. Nie chcę się wstydzić za wybór Polaków. Ale ktoś zwrócił już uwagę, że sery Dudy, Kaczyńskiego do tej pory objawiały się buczeniem, ale już biją. Biją Szumełdę i Kijowskiego. A co jutro będzie? Nietrudno zgadnąć.

mkijowski

Ciekawy wpis prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego.

Cq_oACXWcAEm2fQ

szefMSW

Minister Mariusz Błaszczak jest, jaki jest, jakby go nie było. Jako człowiek to osobnik bez znaczenia, nigdy nie miał niczego średnio interesującego do powiedzenia.

Taka Blada Twarz, a rozum jeszcze bledszy. Za wysługi w kuwecie prezesa dostał ważne siłowe ministerstwo. Lecz z powodu Bladej Twarzy Błaszczaka w policji następuje demoralizacja, bo oto nacjonalistyczne dziecko 19-letnia głupkowata dziewczyna, córka radnej PiS, która się nazywa… Bla-Bla-Bla (nie należy takich dowartościowywać), wystąpiła przeciw Marszowi Równości w kontrmanifestacji w Gdańsku.

I ta córka Bla-Bla-Bla w kontrmanifestacji dwustu podobnych skamielin antyludzkich starła się z policją, która przecież nie da sobie pluć w twarz, ani być kopana.

Minister Błaszczak wyraził takie horrendum retoryczne:

– Sam fakt brutalnego potraktowania przez policję młodej kobiety, która, nic nie wskazywało na to, że jest agresywna, powalenie na ziemię tej pani, skrępowanie, przyciskanie do ziemi – to jest nieakceptowalne wobec kobiety.

Po takim wpisie wartym Księgi Guinnessa można powiedzieć ponadto – Błaszczak to eunuch na umyśle. Zniewolony, wykastrowany umysł.

dymek

Tam gdzie powinien być ten blady na umyśle „polityk”, nie jest, bo robi w kuwetę. Mianowicie we Wrocławiu, gdzie policja rzeczywiście dopuściła się brutalnej przemocy ze skutkiem smiertelnym. 25-latek zmarł na komisariacie policji w wyniku użycia paralizatora.

Tam powinien być minister Kuweta, a nie pluć w kiepskim języku polskim w sitka mikrofonów w stacjach telewizyjnych. Biega od kamery do kamery – żeby to było przystojne i miało coś do powiedzenia.

Pocieszające jest to, że takie Błaszczaki, Macierewicze i Kaczyńscy nie będę mogli rzucić policji przeciw protestującym przeciw bezprawiu PiS. Zdemoralizowana policja rzucona przeciw KOD odmówi posłuszeństwa. O takich sytuacjach mówi się: władza leży na ulicy.

Bezprawie i demoralizacja – to jest państwo PiS. Widzi to świat, widzą to Polacy lepsi na umyśle od Błaszczaka.

bock

Na Wolnym Portalu Gdańsk Dariusz Olejniczak pisze o byłym księdzu, Witoldzie Bocku, który porzucił sutannę.

Dokonał konwersji – jak to się ładnie nazywa.

konwersja

Dlaczego tak długo dokonywał konwersji, kilka ładnych lat, by nie powiedzieć: kilkanaście.

konwersja1

Ta „konwersja” dla Bocka – jak na klechę przystało – służyła do tego, aby się ustawić. Żył jak pączek w maśle i po przejściu do „cywila” dalej chce tak żyć.

konwersja2

Były ksiądz jest to prostu kuty na cztery łapy. Opłacało się wierzyć i być księdzem – wierzył. Został wydalony na głęboką wieś – przestał być księdzem. Teraz wierzy w układy, które sobie wypracował. Ustawił się. Taka jest wiara Bocka.