Posts Tagged ‘Hanna Zdanowska’

I JAK TU MAJĄ SIĘ Z NAS NIE ŚMIAĆ? EUROPA TRZYMA SIĘ ZA BRZUCH…

CAŁY OBŁUDNY PLAN PiS OBNAŻONY. OKAZAŁ SIĘ FIKCJĄ.

Andrzej Karmiński na Koduj24.pl pisze o Porozumieniach Sierpniowych.

Nieporozumienie Sierpniowe

Po 37 latach przyzwoici Polacy stanęli przed pytaniem, czy ustrzegliśmy zdobycze tamtego gorącego lata?

37 lat temu Andrzej Waligórski przyniósł do redakcji „Słowa Polskiego” wiersz, który udało się nam, młodym reporterom działu miejskiego, przemycić przed cenzorem i opublikować. Wiersz opowiadał o tym, co działo się wtedy wokół nas. O tym, że nam się zdarzył „piękny, mądry zryw, że Polacy rzekli, gdy się zeszli: – Są w ojczyźnie rachunki krzywd, lecz nie obca dłoń je przekreśli”. Waligórski uważał, że o wydarzeniach tamtego lata powstaną kiedyś „legendy i sagi, będą wiedzieć przyszłe pokolenia, że raz kiedyś narodowe flagi wywieszono bez rozporządzenia”. I prosił, żeby zapamiętać „te noce nieprzespane i te bramy fabryczne wśród kwiatów, gdy przestała naraz być sloganem dyktatura proletariatu”.

Ja zapamiętałem. Do dzisiaj pamiętam klimat tamtego lata, atmosferę napięcia, obaw i wielkich nadziei. Polska zamarła w oczekiwaniu na swoją historyczną szansę. A potem ludzie zaczęli się budzić. Powracające z Wybrzeża wagony kolejowe z hasłami malowanymi na burtach rozwoziły dobrą nowinę do najdalszych zakątków kraju. Na ścianach urzędowych budynków pojawiały się wezwania do strajku i do wsparcia protestujących. W każdym prawie domu można było znaleźć kopię 21 postulatów, często ledwie widocznych, bo przepisanych przez dziesięć kalek na domowej maszynie albo na służbowej w jakimś biurze.

Ludzie byli nie tacy jak dziś. Nieznajomi mijali się na ulicy z uśmiechem i pozdrawiali życzliwie, a czasem zatrzymywali się i rozmawiali ze sobą. Rozmawiali, a nie wykłócali. To byli całkiem inni Polacy. Kiedy zastrajkowała wrocławska zajezdnia – ta, w której Władek Frasyniuk rozpoczął polityczną karierę jako rzecznik prasowy komitetu protestacyjnego – okoliczni mieszkańcy nadal przychodzili na swoje przystanki, bo podjeżdżały tam liczne samochody prywatne, a nawet auta służbowe, oferując bezpłatną podwózkę do pracy lub do domu.

Łączyła nas wtedy nadzieja na lepszy los i na bezpieczną przyszłość. Jednoczyły wspólne marzenia i wiara, że spełni się choćby część postulatów, tych wyartykułowanych na Wybrzeżu, i innych – zasłyszanych, przeczytanych w ulotkach, uznanych za własne. O co nam wtedy chodziło? Głównie o to, by partia panująca oddała Polakom skradzione instytucje demokratyczne, by zwróciła nam zawłaszczoną wolność. Chodziło też o to, żeby władza przestrzegała choćby tylko tej koślawej konstytucji, choćby tego prawa, które sobie ustanowiła i tych międzynarodowych konwencji, które podpisała. Żeby telewizja i inne media anektowane przez partię rządzącą nie kłamały w żywe oczy, nie oszukiwały tak bezczelnie i nie szczuły na przeciwników władzy, nazywając ich warchołami i wichrzycielami na usługach wrogich ośrodków. Żeby patriotami nie byli tylko ci, co popierają rząd, a jego przeciwnicy nie stawali się automatycznie wrogami Polski i zdrajcami narodu. Żeby przywódca przewodniej partii nie był tak wszechwładny i żeby można go było bezkarnie nie lubić. Żeby tajne służby przestały nas podsłuchiwać i podglądać, żeby prokuratura i sądy nie były na gwizdek władzy i żeby ZOMO nie stało tam, gdzie ZOMO. Żeby państwem, administracją i gospodarką kierowali fachowcy, a nie partacze i gamonie z partyjną legitymacją. Żeby naszym dzieciom nie wciskano zafałszowanej historii, a oświata przestała być narzędziem politycznej indoktrynacji. Żeby byle grafoman – wazeliniarz gloryfikujący władzę nie rugował prawdziwego pisarza z polskiego panteonu twórców. Chodziło też o to, żeby opuścić frajerskie sojusze, otworzyć Polskę na zachodni świat i bez powodu nie wieszać psów na demokratycznych krajach i narodach bardziej od nas cywilizowanych. A w ogóle to chodziło o to, żeby naprawdę, tak naprawdę, a nie tylko w propagandowym sloganie, Polska rosła w siłę, a ludziom żyło się dostatniej – dzięki własnej pracy i pomysłowości Polaków, a nie metodą rozdawnictwa dóbr po uważaniu. I żeby nie korumpować społeczeństwa za pieniądze wypracowane przez społeczeństwo, byle tylko trwać przy władzy.

Niezapomniany Andrzej Waligórski z wrodzonym optymizmem zakończył ten swój wiersz wyznaniem wiary, że odtąd każdy rok, dzień, i miesiąc pracowitszy będzie i łaskawszy, „wierzę bowiem w sierpień ’80, co – strzeżony – pozostanie w nas na zawsze”. Po 37 latach przyzwoici Polacy stanęli przed pytaniem, czy ustrzegliśmy zdobycze tamtego gorącego lata? Co pozostało w nas z Sierpnia’80? Trzeba przyjrzeć się dzisiejszej Polsce. Warto sprawdzić, czy dopilnowaliśmy realizacji najważniejszych spośród ówczesnych marzeń, dążeń i postulatów. Warto zapytać, czy zdaliśmy egzamin z wolności i demokracji. A jeśli nie – to może zastanowić się, czy historia przewidziała dla nas w tej sprawie sesję poprawkową. A jeśli tak?

LIS SKOMENTOWAŁ NAJLEPIEJ! 🙂

NIE TORTURUJCIE NAS SWOJĄ „MĄDROŚCIĄ”. EUROPA SIĘ Z NAS ŚMIEJE…

PANIE JAKI. CO PAN PROPONUJE?

Waldemar Mystkowski pisze o SKOK-ach.

SKOK-i i PiS przyciągają się, jak wszystkie szemrane interesy

Od kilkunastu lat wiadomym jest, iż SKOK-i są największą aferą finansową III RP. Aferą, która ma wpisany w podstawy pierworodny grzech aferalny – w postaci przejmowania poszczególnych kas w kraju poprzez centralną czapę, zawiadywaną przez braci Biereckich, w tym przez – uważanego za założyciela kas – Grzegorza Biereckiego, obecnie senatora PiS. Kasy od początku nie podlegały kontroli finansowych instytucji nadzorczych, zawsze szukając parasola ochronnego. Najpierw był to AWS, a potem parasol trzymała nad głowami Biereckich partia Jarosława Kaczyńskiego.

Tym samym za parasol polityczny SKOK-i musiały odwzajemniać się w postaci wszelkich ulg finansowych dla polityków PiS, uznaniowości w formie sponsoringów, pomaganiu w tworzeniu mediów pisowskich. A oprócz tego grupa zgromadzona wokół rodziny Biereckich wyprowadzała dla siebie pieniądze pod pretekstami tworzenia siostrzanych spółek w rajach podatkowych.

Aferalna wiedza o SKOK-ach jest dla nas tylko powierzchowna, bo nikt z zewnątrz nie zrobił solidnego audytu – nawet publicystycznego. SKOK-i pod parasolem PiS są w chronicznym upadku – ten upadek jest opłacalny. Finansiści i wspierający ich politycy zarabiają nie tylko na zyskach, ale i na stratach. Wszak superatę można od razu transferować do własnej kieszeni, a manko uzupełnią klienci i polityczni opiekunowie, którzy korzystają z kasy państwa. Ten ostatni sposób nazywany jest piramidą, braki bowiem uzupełniają następni pożyczkodawcy.

SKOK-i równie dobrze mogły wejść w polityczny alians z każdą partią, ale nie ma takiej w kraju, która trwa od początku III RP, oprócz PiS. Pre-PiS-em było Porozumienie Centrum, które też, jak SKOK-i ufundowane jest na podobnej aferze co Art-B (siedział za kratami najbliższy współpracownik Jarosława Kaczyńskiego, Maciej Zalewski).

Więc SKOK-i były „skazane” na PiS, do takiej konsolidacji musiało dojść, bo afera przyciąga aferę, aby można było dokonać podziału rynku. Dobrze ukazane jest to we wszystkich częściach „Ojców chrzestnych” – „ty zajmiesz się narkotykami, a ja panienkami i ochroną”. Taka jest logiki aferalności, acz w polityce te „subtelności” mają nieco inaczej przebiegające linie demarkacyjne.

Długo SKOK-i opierały się nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), bo taki  organ państwowy ma wgląd w przepływ pieniędzy, niekoniecznie prawomyślny. Zamieszana w ochronę przed kontrolą KNF była kancelaria prezydenta Lecha Kaczyńskiego, w której prawnie odpowiadał za tę działkę Andrzej Duda – SKOK-i to jeden z naczelnych jego grzechów pierworodnych, kto wie, czy nie podstawowy, który jest do dzisiaj skutecznym hakiem.

Gdy SKOK-i już nie mogły działać w nieprzejrzystości, bo musiały uzupełniać swoje braki z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG), zgodziły się na nadzór KNF. Na BFG składają się wszystkie banki.
Mimo łatania braków z BFG do tej pory upadło kilkanaście SKOK-ów. W upadłości są kolejne. Stan na dzisiaj jest dramatyczny, bo wyczerpały się wielomiliardowe składki banków złożone w BFG.

Albo inne banki zostaną opodatkowane na rzecz BFG, które mogłyby wspomóc bankrutujące SKOK-i, albo państwo przyjdzie na ratunek. Andrzej S. Bratkowski, były wiceprezes NBP i były członek Rady Polityki Pieniężnej, mówi dla portalu Interia: – „Może się okazać, że do ratowania SKOK-ów będzie musiał dopłacać budżet państwa”.

A to znaczy, gdyż ludzie pokroju Bratkowskiego są ostrożni, „dyplomatyczni” retorycznie, iż państwo dołoży się do braków w SKOK-ach. Czyli – Polko i Polaku – z twoich podatków będzie ratowany szemrany interes Biereckich i ich ochroniarzy politycznych – PiS. Państwo polskie jest coraz bardziej szemrane pod obecną władzą PiS.

CAŁA ŁÓDŹ JEST Z PANIĄ! NIKT NIE ZROBIŁ WCZEŚNIEJ TAK WIELE DLA MIASTA.

SPRAWDŹ, CZY SŁUCHAJĄC MUZYKI NIE CZCISZ SZATANA? W internecie nic nie ginie:

>>>

grudzien12

Prof. Wojciech Sadurski pisze o „władzy” PiS. Łamiąc konstytucję, prezydent stał się już tylko „prezydentem”, rząd – „rządem”, a posłowie sejmowej większości – „posłami”. Taka władza traci prawo do oczekiwania „posłuszeństwa”.

oto

Gdy grupa obywatelskich ruchów z KOD na czele ogłosiła apel „Stop dewastacji Polski!” ze słowami: „Dziś nadeszła chwila, by wypowiedzieć posłuszeństwo tej władzy”, prawica zatrzęsła się z oburzenia. To zamach na demokrację!

A jednak idea nieposłuszeństwa obywatelskiego w pewnych okolicznościach jest integralną częścią idei konstytucyjnej demokracji. Skoro demokracja oznacza nie tylko władzę większości, ale także podporządkowanie jej pewnym wyższym zasadom konstytucyjnym, to wymóg posłuszeństwa obywatelskiego jest zawsze warunkowy. Władza winna działać wyłącznie w ramach konstytucyjnych, a gdy z nimi się nie zgadza, może starać się je zmienić, ale tylko w drodze normalnej zmiany konstytucji.

czaqplwxuaaaga

Władze w cudzysłowie

Czy więc polskie władze w ciągu ostatnich 12 miesięcy respektowały konstytucyjne reguły gry? Oczywiście nie. Niekonstytucyjność wielu ustaw, na przykład inwigilacyjnej czy właśnie rozpatrywanej ustawy o zgromadzeniach, jest potwierdzona, paradoksalnie, przez rozmontowanie Trybunału Konstytucyjnego: gdyby władza miała czyste sumienie, jeśli chodzi o plan ograniczeń swobód obywatelskich, nie zależałoby jej tak bardzo na ubezwłasnowolnieniu Trybunału.

Tymczasem w odniesieniu do Trybunału poszczególne ogniwa władzy: prezydent, większość parlamentarna, rząd, PiS-owscy sędziowie i sędziowie „dublerzy”, zachowywały się wedle modus operandi zorganizowanej grupy przestępczej. Większość parlamentarna ekspresowo przegłosowywała „ustawy naprawcze”, zmieniając ustrój konstytucyjny w drodze ustaw zwykłych. Prezydent podpisywał, cokolwiek znajdował na biurku, zaprzysięgał sędziów wybranych na obsadzone stanowiska i odmawiał zaprzysiężenia prawidłowo wybranych. Rząd ferował werdykty o tym, które wyroki TK są prawidłowe, i odmawiał publikacji innych. PiS-owscy sędziowie zgodnie chorowali, zaś „dublerzy” pod osłoną Biura Ochrony Rządu forsowali budynek Trybunału…

wujku

Tak rażąco i systematycznie łamiąc ramy konstytucyjne swojego działania, władze straciły prawowitość: prezydent stał się już tylko „prezydentem”, rząd – „rządem”, a posłowie sejmowej większości – „posłami”. Władze w cudzysłowie, mimo swego niewątpliwego demokratycznego rodowodu, straciły prawo do oczekiwania „posłuszeństwa” ze strony obywateli.

Czasem relację tę ujmuje się w języku „umowy społecznej”. Jednak ta metafora sugeruje równość stron, tymczasem nie ma symetrii między obywatelami a władzą, bo w demokracji władze są powiernikami, a nie partnerami obywateli. Ładnie to ujął Jan Jakub Rousseau: „Akt ustanawiający rząd nie jest wcale umową, lecz ustawą, depozytariusze władzy wykonawczej nie są bynajmniej panami ludu, lecz jego funkcjonariuszami, lud może ich ustanowić lub oddalić, kiedy zechce; nie jest ich rzeczą umawiać się, lecz słuchać”.

cza14nawgaazdja

Sprawdzian obywatelskości

Czy więc ludzie, którzy nie zgadzają się z jakimiś przepisami, mogą je dowolnie łamać, dorabiając temu miano „nieposłuszeństwa obywatelskiego”? Tak zadane pytanie sugeruje, że problem jest prostszy, niż jest w istocie. Co innego bowiem obywatelska niezgoda na działania władzy podważającej fundamentalne wolności i instytucje, a co innego krytyka jakichś posunięć państwa na tej podstawie, że są one niemądre lub nieefektywne. Zasada rządów większości odnosi się tylko do drugiej kategorii niezgody: gdy już wyczerpiemy wszelką dyskusję, zdanie większości musi przeważyć.

Wybitny filozof polityki John Rawls zdefiniował nieposłuszeństwo obywatelskie jako „sprzeczne z prawem, świadome działanie publiczne, wolne od przemocy, podejmowane w celu zmiany prawa lub polityki rządu”. Definicja pozwala odróżnić nieposłuszeństwo obywatelskie od z jednej strony rewolucyjnego buntu przeciwko fundamentom systemu, a z drugiej – zwykłego złamania prawa motywowanego np. chciwością lub agresywnością.

W literaturze filozoficznej i prawnej proponuje się rozmaite obwarowania mające na celu upewnienie się, że nieposłuszeństwo obywatelskie nie jest przykrywką dla karygodnych działań antyspołecznych.

Po pierwsze, mówi się, że powinno być ono traktowane jako ostateczność, podejmowane po wyczerpaniu innych działań zmierzających do zmiany prawa.

Po drugie, że akty nieposłuszeństwa obywatelskiego mają mieć charakter publiczny, gdyż ich głównym celem nie jest uniknięcie dotkliwości stosowania się do przepisu, lecz zwrócenie uwagi na potrzebę zmiany niesprawiedliwego prawa.

Po trzecie, osoby decydujące się na nieposłuszeństwo powinny dobrze wyważyć społeczne korzyści i straty swego działania: stąd postulat działań pokojowych i prowadzących do minimum kłopotów dla współobywateli. Wypowiedzenie posłuszeństwa władzy PiS nie uzasadnia przechodzenia na czerwonym świetle.

czaw-tyxuae0pnh

Pusta izba

Jakie formy może przybrać wypowiedzenie posłuszeństwa władzom? Specjalna odpowiedzialność spoczywa tu na sędziach i innych prawnikach, którzy w imię wierności konstytucji powinni odmówić stosowania niekonstytucyjnych ustaw. Na pewno ruchy społeczne powinny zignorować nowe kagańcowe przepisy ustawy o zgromadzeniach i podważyć priorytet parad „cyklicznych”. Na pewno posłowie opozycji powinni czasem bojkotować posiedzenia Sejmu, na których maszynka do głosowania przerobi w prawo rozpatrywane nieprawidłowo projekty. Niech zdjęcia pustej w połowie Izby wyślą w świat komunikat o stanie polskiej demokracji. A co więcej? Tu już musi zadziałać wyobraźnia.

Jedno jest pewne, jak pisał wielki filozof John Locke: „Każda władza powierzona w określonym celu jest przez ten cel ograniczona. Stąd też, jeśli cel ten będzie kiedykolwiek przez nią jawnie zaniedbywany lub gwałcony, nastąpi utrata zaufania, a władza powróci do rąk tych, którzy ją nadali. (.) Tak więc społeczność niezmiennie zachowuje najwyższą władzę ochrony siebie samej przed atakami na nią ze strony każdego, nawet jej ustawodawców”. Ponad 300 lat temu, a jak bystro przewidział władzę PiS.

czzdw4gwqaaopwz

W nowym „Newsweeku” Michał Krzymowski pisze o Kukiz ’15, Chamoobrona.

poslanka

Pogróżki, wyzwiska, oskarżenia o związki z WSI i seksistowskie żarty – tak działa klub Pawła Kukiza po roku spędzonym w Sejmie. Lider stracił panowanie nad swoim ruchem.

Przypki pod Tarczynem. W sali konferencyjnej podwarszawskiego hotelu obradują posłowie Kukiz’15, trzeciego co do wielkości klubu w Sejmie. O głos prosi gdańska posłanka Magdalena Błeńska. Nie wygląda na uspokojoną: – My już nie jesteśmy jak Samoobrona. Gorzej, jesteśmy Chamoobrona!

Dla wszystkich na sali jest jasne: Błeńska pije do scysji sprzed kilku miesięcy. W jej trakcie elbląski poseł Andrzej Kobylarz stracił panowanie nad sobą, uderzył pięścią w stół i jej pogroził: – Gdybyś była mężczyzną, to bym ci przyp… Przy scenie było kilkoro parlamentarzystów.

Błeńska, którą pytam o wybuch posła Kobylarza, mówi, że sprawy klubu powinny zostać w klubie i ona nie będzie komentować ich w mediach. Jej znajomy jednak przyznaje: – Magda była tym przerażona. Proszę sobie spojrzeć na ich zdjęcia. Błeńska jest drobną blondynką a Kobylarz to elbląski watażka handlujący ruskim węglem. Łysy, barczysty, wygląda jak kark z siłowni. O co im poszło? To proste. Kobylarz ma ciężki okręg i chce się przenieść do Gdańska. Uważa, że tam będzie mu łatwiej o reelekcję.

Po kłótni Błeńska poszła na skargę do Pawła Kukiza. Ten wezwał do siebie Kobylarza i nakazał mu załagodzenie konfliktu. Musiał być jednak mało przekonujący, bo posłanka do dziś nie doczekała się przeprosin. – Nie były one potrzebne. Mam z Magdą Błeńską dobre relacje, normalnie rozmawiamy – mówi „Newsweekowi” Kobylarz.

czblb1zxgaaab-s

Paweł Kukiz, którego dziś pytam o sprzeczkę posłów, bagatelizuje zachowanie Kobylarza: – Gdybym był przy tej wymianie  zdań, to pewnie bym zareagował. Ale z drugiej strony czy pan myśli, że w PiS-ie to rozmawiają inaczej? A na nagraniach z Sowy to jakiego języka używano? A tematy były tam poważniejsze. Zresztą, panu się nie zdarza puścić wiązanki pod adresem kierowcy, który zajeżdża panu drogę?

Narada sprzed kilku miesięcy. Paweł Kukiz prosi posłów o niekomentowanie zakazu aborcji, bo wyborcy ruchu są w tej sprawie podzieleni i nie ma sensu zrażać ich swoimi wypowiedziami.

– Dziwne tłumaczenie, ale jeszcze do przyjęcia. Gorzej, że chwilę później Paweł postanowił jednak błysnąć dowcipem. Powiedział, że jedyną osobą, dla której mógłby zrobić wyjątek, jest posłanka Anna Siarkowska. Dlaczego? Bo jest tak świętojebliwa, że nawet seks uprawia przez prześcieradło, hehe – opowiada jeden z posłów.

– Anna Siarkowska to słyszała? – dopytuję.

– Nie było jej na tym spotkaniu, ale powtórzono jej tę wypowiedź.

– A jak posłowie zareagowali na te słowa?

– Ja byłem zażenowany, ale sala odpowiedziała rechotem.

Siarkowska, którą pytam o tę sytuację, mówi krótko: – Komentowanie takich wypowiedzi jest poniżej mojej godności. Ludzie, którzy w ten sposób odnoszą się do innych, sami wystawiają sobie świadectwo.

Paweł Kukiz zapewnia, że nie kpił z pobożności Anny Siarkowskiej. – Prosiłem, żeby nie wypowiadała się na temat aborcji – ucina.

PREZES NIE UZNA WYNIKÓW TEJ BUDOWY.

czbu7bvwgaaimhq

Waldemar Mystkowski zastanawia się nad procesem Sikorskiego, który wytoczył Kaczyńskiemu.

kaczynski-dostal

Jarosław Kaczyński zbudował swoją potęgę polityczną na śmierci brata, wykorzystał bliźniaka do granic możliwości. Przy tej okazji prezes PiS nie zmienił swoich metod, lecz materiał miał o wiele szlachetniejszy niż zwykle. Gdyby nie katastrofa smoleńska, PiS podzieliłby los koalicjantów z lat 2005-2007 Samoobrony i LPR: śmietnik historii.

Katastrofa wyniosła go na szczyt, z której to wysokości niszczy Polskę. Takie są absurdy historii, które nam wszystkim dają się boleśnie we znaki. Oto Radosław Sikorski nie godzi się, aby być obiektem insynuacji, pomówień, szczucia. Dla Kaczyńskiego są to metody polityczne, ideowe, którymi ponoć się różnimy. W przypadku prezesa jego idee polityczne mylą mu się z cechami charakteru, podejrzanej konduity moralnością.

Sikorski odniósł się tylko do jednej insynuacji z gatunki „zdrady o świcie”. I dobrze. Bo hurtowe oskarżenia jakoś dziwnie są nieskuteczne w prawie. Al Capone nie zaznał krat za liczne zabójstwa, ale za drobnostkę z punktu widzenia egzystencji, za niepłacone podatki.

Sikorski więc z bogatej „twórczości” prezesa wyjął ten „podatek” insynuacji, konkret. Mianowicie z wywiadu sprzed dwóch miesięcy dla Onetu wyjął „plwocinę” prezesa o zdradzie dyplomatycznej, jakoby Sikorski – który w chwili katastrofy pod Smoleńskiej był szefem dyplomacji – odstąpił od uznania miejsca katastrofy za eksterytorialne.

Tym samym „zdrada” w ustach Kaczyńskiego stała się pomówieniem Sikorskiego o niefachowość. Niezależnie od tego, czy Kaczyński zna prawo o eksterytorialności dotyczące katastrofy lotniczej na terenie obcego państwa, zarzucając komuś, że nie dopełnił obowiązku dyplomatyczno-prawnego, sam łamie prawo. Nieznajomość prawa nie jest usprawiedliwieniem, tym bardziej że Kaczyński miał 6 lat, aby posiąść tę wiedzę. A jeżeli jest się prawnikiem i to z tytułem doktora, możemy powiedzieć, że u Kaczyńskiego obok silnie rozbudowanego ego, równie wielka jest amoralność.

czavuv2w8aa-py7

Sikorski więc wystąpił do sądu, aby Kaczyński go przeprosił, bo naruszył jego dobra osobiste: dobre imię, cześć i godność. Sikorski z prezesem postępuje, jak z dzieckiem, chce mu pomóc, bo powszechnie znana jest niesamodzielność życiowa Kaczyńskiego. Otóż Sikorski sformułował akt przeproszenia, które prezes ma opublikować na łamach konkretnych portali internetowych.

W zasadzie były minister spraw zagranicznych jedną rzecz domaga się od Kaczyńskiego, mianowicie ów „podatek” za przeprosiny – prezes PiS ma opłacić z własnej kieszeni, z pensji posła, a nie z budżetu partii, bo to w istocie nasze podatki.

W przeprosinach Sikorskiego widzę dla Kaczyńskiego same pozytywy, najważniejszy z nich jest, iż może oczyścić swoje nieczyste sumienie, a to jest sprawa niebagatelna. Inni muszą nosić worki pokutne, wierzący zaś biegać do spowiedzi, a Kaczyński za niewielki podatek dla mediów może pozbyć się uciążliwości amoralnej. Czy Sikorski nie jest dobrotliwy dla swego wroga? Jest! I w ten sposób winni domagać się pozostali przeprosin od prezesa Kaczyńskiego, acz „pozostali” to całkiem duża gromada osób, obawiam się, że może to być cały naród polski.

Ale warto, bo po takich przeprosinach Kaczyński osiągnie moralny status aniołka. Wierzę, że w prezesie są nieodkryte pokłady jego dobroci. Więc – prezesie – do przodu i alleluja, zwłaszcza że zbliżają się święta Bożego Narodzenia.

Kleofas Wieniawa do powyższego dokłada.

sikorski-versus

Adwokatem Sikorskiego jest Jacek Dubois, pochodzący ze sławnego rodu prawników. Naprzeciowko może mieć co najwyżej zdemoralizowanych prawników pokroju Pszczółkowskiego, bądź Przyłębskiej.

Póki co, sądy są jeszcze niezależne, a oprócz tego nie są takie łatwe do spacyfikowania. Wśród elit Kaczyński ma niewielkie wsparcie, tylko tych z kompleksami, co widać choćby po mediach „narodowych”, gdzie przeciętna profesionalizmu ma się tak do normalności, jak całość do 3/4.

Jeżeli przyjąć na wiarę, że badania IQ narodu polskiego rzeczywiście IQ wynosi 100, to elity pisowskie, w tym żurnaliści „narodowi” mają tego ilorazu 75, a przypominam, iż autor „Foresta Gumpa” nadał swemu bohaterowi poziom IQ 72. Pewnie w okolicach osławionego Kononowicza.

I to jest wartość PiS i prezesa Kaczyńskiego, o którym zwykle piszę, iż jest geniuszem taboretu, choć ktoś mi zwrócił uwagę, że staje na wysokościach drabinki z Tesco (taka jego gloria).

Ale w sprawie Sikorski versus Kaczyński jest istotne coś innego, mianowicie ten przykład winien być wskazaniem dla Polaków, aby pozwać tego geniusza taboretu za niszczenie Polski, godności Polaków. Wierzę, że czeka go sprawiedliwy sąd, bo prawo póki co mamy na poziomie, tylko polityka nam się wywróciła ze wspomianego taboretu. A jedną z przyczyn jest nadmiar produkcji jadu w otworze gębowym prezesa PiS. Niewiele postaci w historii Polski postaci zaznało takiej nadprodukcji toksyn, a na pewno nikomu po 1989 roku.

podwojna

Kamil Stoch pierwszy, Maciej Kot drugi. To był wspaniały konkurs polskich skoczków w norweskim Lillehammer.

z21104130qwyniki-konkursu

Przed nimi na olimpijskiej skoczni nie wygrał żaden Polak. Nawet Adam Małysz nigdy nie był tu wyżej niż na trzeciej pozycji. I wreszcie niewygodny dla polskich skoczków obiekt został odczarowany. Kilkukrotnie. Kamil Stoch wygrał 16. raz w karierze zawody Pucharu Świata. Po raz pierwszy od 30 stycznia 2015 roku w Willingen. Dwukrotny mistrz olimpijski czekał prawie dwa lata. Maciej Kot czekał całą karierę na miejsce na podium. I w niedzielę się udało. To dla niego życiowy wynik.

MAMY DO CZYNIENIA Z REŻIMEM, KTÓRY ZACZYNA USUWAĆ SWOICH POLITYCZNYCH PRZECIWNIKÓW.

cx-3aawxuacy0ds

Dość rzadko zdarza się dziennikarzom zajrzeć do czarnej skrzynki władzy. Zwłaszcza dziś, kiedy przedstawiciele obozu rządzącego nie mają ochoty kontaktować się ze „zdradzieckimi mediami”, do których zaliczają moją gazetę – pisze w „Wyborczej” Rafał Zakrzewski.

klotliwy

Czasem więc trzeba skorzystać z tego, co piszą o swojej ulubionej pisowskiej władzy dziennikarze dawniej „niepokorni”. Bo oni mają dostęp do tajemnic rządzących.

W ostatnim numerze „Do Rzeczy” moją uwagę przykuł tytuł „Tarmoszenie Macierewicza”. Artykuł Wojciecha Wybranowskiego dotyka toczącego się konfliktu o nominacje generalskie między szefem MON a prezydentem Dudą. Andrzej Duda wręczy nominacje 29 listopada zamiast jak zwykle 11 listopada. I wciąż nie wiadomo komu.

Wybranowski twierdzi co prawda, że wojny między Pałacem Prezydenckim a MON nie będzie, ale ta sytuacja służy mu do opisania relacji między Macierewiczem a kimś ważniejszym niż prezydent – prezesem Kaczyńskim. „Jak mówią nasze źródła w PiS – w ostatnim czasie [Macierewicz] kilkakrotnie był strofowany przez lidera PiS” – informuje. Za sprawę rzekomo sprzedanych Rosji przez Egipt za 1 dol. okrętów desantowych Mistral i kompromitującą historię zatrudniania Bartłomieja Misiewicza.

Wybranowski cytuje barwny opis informatora: „Było bardzo ostro. Doszło do mocnej wymiany zdań między Kaczyńskim a Macierewiczem. Mimo że drzwi były zamknięte, słychać było, że temperatura jest bliska wrzenia. Po wyjściu ze spotkania Macierewicz nie opanował emocji. A prezes się o tym szybko dowiedział”.

Ciekawe, co też mógł wykrzykiwać szef MON po wyjściu od prezesa. O tym już jednak nie przeczytamy. Dowiemy się tylko, że prezydent-zwierzchnik sił zbrojnych – parokrotnie lekceważony przez szefa MON – wykorzystuje chwilowe osłabienie Macierewicza i próbuje odbić od niego swój kawałek podłogi. Ale to napisała już wcześniej w „Gazecie Wyborczej” Dominika Wielowieyska. Trochę czerstwe te okruchy z pańskiego stołu.

Warto za to przytoczyć kawałek o kłótliwości ministra Macierewicza, który – jak twierdzi pisolog z „Do Rzeczy” – „uchodzi za najbardziej konfliktowego ministra w rządzie PiS. (…) Walczy m.in. z Ziobrą o wpływy w wojskowej prokuraturze i dobór śledczych badających katastrofę smoleńską. Silny jest też konflikt między szefem MON a szefem MSZ. Waszczykowski i Macierewicz rywalizują o wpływy w sąsiednich okręgach wyborczych, pokłócili się też przy okazji nominowania pełnomocników na szczyt NATO w Warszawie. Napięte stosunki mają być też między szefem MON a minister Streżyńską – tu punktem zapalnym ma być kwestia cyberbezpieczeństwa”.

Miejmy nadzieję, że to wszystko prawda, choć dziwne, że tak wielki strateg jak Macierewicz otworzył aż tyle frontów naraz. Chyba że będą go wspierać wierne mu jednostki wojsk obrony terytorialnej.

CZY MACIEREWICZ ZNISZCZYŁ CAŁY POLSKI KONTRWYWIAD? CZEMU DO DZIŚ NIE DOSTAŁ ZARZUTÓW O KRADZIEŻ SUPER TAJNYCH AKT?

cx-pacxxuae2gqg

W „Newsweeku”:

zaginelo

Antoni Macierewicz wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami w 2008 roku został pozbawiony dostępu do tajemnic państwowych. Z jakiego powodu obecny minister obrony narodowej i jeden z najbardziej zaufanych ludzi Jarosława Kaczyńskiego stracił zaufanie służb?

O sprawie pisze najnowsza „Polityka”. Według tygodnika do bulwersującego zachowania obecnego szefa resortu obrony narodowej miało dojść jesienią 2007 roku, na trzy tygodnie przed – jak się później okazało – przegranymi przez Prawo i Sprawiedliwość wyborami parlamentarnymi. Antoni Macierewicz kierował wtedy Służbą Kontrwywiadu Wojskowego, która utworzona została na gruzach zlikwidowanych wcześniej Wojskowych Służb Informacyjnych. To właśnie w SKW zgromadzono najważniejsze informacje dotyczące działalności obcych wywiadów na terytorium Polski, dane agentów i inne tajne dokumenty związane z bezpieczeństwem narodowym. Tu także trafiło całe obszerne archiwum WSI – w formie zarówno papierowej, jak i cyfrowej EO-Bazy (Bazy Ewidencji Operacyjnej).

Dostęp do tych wszystkich dokumentów objęty jest ścisłą klauzulą tajności, co oznacza, że każdorazowe udostępnienie akt osobom uprawionym powinno być poprzedzone specjalnym pozwoleniem oraz skrzętnie odnotowane. Według „Polityki” tylko w teorii, bo w praktyce okazywało się, że zaufani ludzie Macierewicza nie tylko mogli przeglądać tajne dokumenty, lecz także je kopiować. Jak pisze Grzegorz Raczkowski, do masowego przegrywania danych z archiwum SKW na dyski twarde oraz płyty CD miało dojść w nocy 4 października 2007 roku.

Według dziennikarza „Polityki” skopiowano wtedy głównie informacje dotyczące polskich przedsiębiorstw służące do kompilowania, czyli porównywania z danymi z Krajowego Rejestru Sądowego i Krajowego Rejestru Karnego. Poza tym tuż po przegranych przez PiS wyborach funkcjonariusze SKW mieli wywieźć całość archiwów dotyczących Wojskowych Służb Informacyjnych i przewieźć dokumenty do siedziby Biura Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie urzędowała kierowana przez Jana Olszewskiego komisja weryfikująca żołnierzy WSI.

cx-xgrnwgaa_sbt

Po tym, jak w czerwcu 2008 komisja ds. WSI zakończyła swoją pracę, akta powinny trafić z powrotem do archiwum SKW. Okazuje się jednak, że część akt oraz kopii została przewieziona do… Pałacu Prezydenckiego. Braki w dokumentach zostały dostrzeżone przez nowe władze Służby Kontrwywiadu Wojskowego, które powiadomiły o tym prokuraturę – zgłoszono zaginięcie aż 16 dokumentów.

Jednak po objęciu władzy przez – wtedy jeszcze marszałka Sejmu – Bronisława Komorowskiego po katastrofie smoleńskiej w Pałacu Prezydenckim nie znaleziono śladu żadnej z zaginionych teczek. Co się z nimi stało? Nie wiadomo, natomiast do tej sprawy odniósł się niechcący Jacek Kurski podczas rozmowy z Moniką Olejnik w TVN24. Według Kurskiego Antoni Macierewicz 10 kwietnia wrócił bardzo szybko ze Smoleńska, ponieważ „obawiał się, że pod nieobecność wysokich przedstawicieli Kancelarii Prezydenta zostaną spenetrowane archiwa BBN”. Z kolei według dziennikarzy TVN24 obecny szef MON-u od razu po przyjeździe z Rosji udał się nie na Karową, lecz właśnie do Pałacu Prezydenckiego.

Wewnętrzne śledztwo w SKW wykazało, że w archiwum Służby panował chaos, a wszelkie działania związane z dostępem do tajnych dokumentów nie były właściwie ewidencjonowane. „Według prokuratury Macierewicz zlecał swoim podwładnym przetwarzanie informacji tajnych i ściśle tajnych z elektronicznej bazy danych operacyjnych SKW poprzez dokonywanie sprawdzeń z naruszeniem zasad udostępnienia informacji niejawnych” – pisze „Polityka”. W wyniku postępowania wewnętrznego w SKW zarówno Macierewiczowi odebrano certyfikat umożliwiający dostęp do tajnych dokumentów. Jednak po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość uprawnienia te przywrócono.

cx-wi42xeaa3slq

PRAWDA, ŻE SĄ NA TO TABLETKI?

tym

Stanisław Tym w felietonie w nowej „Polityce” punktuje poszczególne siły polityczne. „Kiedy patrzę na gabinet cieni Platformy Obywatelskiej, wydaje mi się, że niektóre twarze malował już Matejko” – pisze. O zjeździe PSL, na którym ugrupowanie na swojego prezesa znów wybrało Władysława Kosiniaka-Kamysza: „W cieniu gabinetu cieni zebrał się w Jachrance gabinet figur woskowych”.

„Naszą flagową jednostką zwaną ojczyzną dowodzi handlarz starzyzną, który przebrał się za admirała” – tak natomiast opisuje PiS i jego prezesa. „Liczną załogę skompletował, kierując się prostym kryterium: im większym jesteś nieudacznikiem, tym bardziej się nadajesz, bo będziesz wierniejszy” – dodaje Tym.

„Niech się bawią, niech się tytłają”

I zauważa, że „choć nie ma sztormu, statek admirała od roku płynie na dryfkotwie. Hamuje po prostu”. Załoga się uwija, Morawiecki „obiecuje cuda na kiju polskim przedsiębiorcom”, a Zalewska „robi reformę edukacji, która nie ma żadnego sensu”. Ale admirał ogłasza, że wśród przedsiębiorców wykrył spisek, a reforma według jego planu ma na celu jedynie „nieopisany chaos” w samorządach.

Wtedy admirał będzie mógł, zdaniem Tyma, oskarżyć samorządy o nieudolność i „ludzi wymienić na naszych„. Bo, jak dodaje satyryk, wtedy „admirał jest zadowolony: Niech się bawią, niech się tytłają. Ja już nie mam żadnej przyszłości, więc niech oni też jej nie mają”.

cx-z505xcaaoc5p

Waldemar Mystkowski pisze o Jarosławie Gowinie i Stanisławie Tymie.

proboszcz

Niegdyś nieoceniona była rola trefnisia u boku władcy – ten pierwszy mógł w lekkiej formie zarzucić swemu panu brak rozumu. Stąd dawne pojęcie dowcipu jako inteligencji. W naszej historii takim był Stańczyk, a w literaturze Zagłoba.

Dzisiejszy pan partii rządzącej Jarosław Kaczyński nie ma na dworze żadnego błazna, wskazanie zaś, że to prezes jest śmieszny graniczy z końcem żywota politycznego. Jarosław Gowin nie obśmiał, ale zdobył się na odwagę cywilną, mówiąc, że prezes PiS nie ma racji w sprawie przedsiębiorców.

U Kaczyńskiego działa syndrom niepokalanego poczęcia, on nie grzeszy, inni oddają się uciechom, robią mu na złość, są winni osłabienia wzrostu gospodarczego: „przedsiębiorcy związani z partiami opozycyjnymi, bo uważają, że lepiej zaczekać, że wrócą te dawne czasy”.

Gowin tłumaczy prezesowi via TVN24, że nie spotkał „żadnego przedsiębiorcy, który na złość rządowi chciałby mniej zarabiać”. Ba, „taki przedsiębiorca, który chce zarabiać mniej ze względów politycznych, to jest zwierzę, które nie istnieje”. Tym zwierzęciem Gowin mógł podświadomie się odnosić do sławnego już prezesowego „elementu animalnego”, który to jest w posiadaniu opozycji, a on wszak jest czystym elementem homo sapiens. Gowin zdobył się na krytyczne słowa wobec zwierzchności, ale trefnisiem nigdy nie będzie, raczej proboszczem na dworze prezesa.

Błaznem mógłby być Stanisław Tym, lecz on byłby już dawno deportowanym banitą. Tym postrzega władzę PiS jako załogę statku, która wypłynęła w rejs. Kryterium naboru jest proste: „im większym jesteś nieudacznikiem, tym bardziej się nadajesz, bo będziesz wierniejszy”. A tacy niczego nie potrafią. „Choć nie ma sztormu, statek admirała od roku płynie na dryfkotwie. Hamuje po prostu”.

Prezes choć przebrał się za admirała jest li tylko handlarzem starzyzną, który dowodzi naszą ojczyzną. Tak pisze Stańczyk Tym, pointuje słowami, które mógłby powiedzieć prezes PiS: „Niech się bawią, niech się tytłają. Ja już nie mam żadnej przyszłości, więc niech oni też jej nie mają”.

Kaczyński nie ma żadnego planu ani wizji dotyczącej kraju, dostał władzę do rąk i bawi się w inżynierię społeczną: jak dalece można deformować Polskę. Ten feudał swojej partii, admirał – jak chce Tym, narzucił nam swoją deformację, a my złapani w sieć procedur demokratycznych wijemy się w niemocy.

NIE BĘDĘ SIEDZIAŁ W PAŁACU PREZYDENCKIM. MAM ZA DUŻO ENERGII, ŻEBY W NIM SIEDZIEĆ… – obraz pochodzi od

cx-sp6qwgaecpwv

Kleofas Wieniawa pisze o agencie w Trybunale Konstytucyjnym.

muszynski

Kwalifikacje moralne sędziego Mariusza Muszyńskiego, który bezprawnie przez pisowską większość został wybrany do Trybunału Konstytucyjnego, są takie, jak jego wpisy na Twitterze. Na wieść o śmierci Władysława Bartoszewskiego: „Normalnie Bóg zaczyna uśmiechać się do Polaków”.  O obecnym szefie Rady Europejskiej: „od 1990 r. w Polsce nie było większego bandyty i szkodnika niż Donald Tusk”. O Ewie Kopacz: „Czy słyszycie, co pieprzy w TVP Info nasza droga premier Kopacz? Czy ona wie, o czym mówi?”

Muszyński skasował konto na Twitterze, ale sumienia się nie kasuje, umysłu też nie, twarzy się nie kasuje. Jego facjata mogłaby być ilustracją podręczników słynnego Cesare Lombroso, psychiatry, antropologa, kryminologa.

Muszyński ma twarz, która ilustruje jego poglądy. Nie może zlikwidować także swojej biografii, jak konta na Twitterze, a w niej jest wątek agenta wywiadu UOP. Agentem jest się na zawsze, nie ma czegoś takiego, jak koniec agentury.

Ktoś taki został wybrany przez PiS do TK. To wszystko mówi o tej partii, która jest nie tyle sektą, ale poszerzaną jej wersją, o czym pisał wybitny intelektualista Norman Davies.

POLACY MAJĄ CORAZ BARDZIEJ DOŚĆ FATALNEJ ZMIANY. DOBRZE, ŻE OPOZYCJA WYCIĄGA WNIOSKI.

cx99ygbxgaap5qd

Doda w odważnej kreacji wręczyła tort Andrzejowu Dudzie, a potem się odwróciła. Było to na imprezie „Super Expressu”.

cx7jwzaxcaigmip

TO NIE MOŻE BYĆ PRZYPADEK… TO NA PEWNO PROWOKACJA.

cx53fvexcae4u0a

A może w ramach powołać podkomisję? Bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że prokuratura sobie nie poradzi

cx3chzqxuaaarvi

Kapitalna analiza Adama Szostkiewicza, jak Jarosław Kaczyński i jego PiS chcą sparaliżować Polskę, aby rządzić.

kaczynski

Rząd ludowy dba o lud (póki dba), a nie o jakieś endżiousy czy trybunały. To jasne i nikt, kto głosował na PiS i prawicę – albo nie głosował w ogóle, bo miał dosyć polityki – nie może być zaskoczony. I nie może mówić, że nie o to mu chodziło.

Do władzy doszli ludzie, którzy mają w nosie wszystko prócz swego interesu politycznego. W interesie politycznym PiS leży bycie u władzy przez co najmniej 20 lat. Powiedział to otwartym tekstem szef państwa pisowskiego.

Co to znaczy, że Kaczyński chce rządzić 20 lat? To znaczy, że zakłada, iż wygra trzy czy cztery kadencje z rzędu. I że nie bierze pod uwagę, że wyborcy mogą się rządami PiS zmęczyć, bo w Polsce łaska wyborców, nawet socjalnoroszczeniowych, na pstrym koniu jeździ.

Gorzej, oznacza to też, że jak zmęczenie rządami PiS zacznie rosnąć, to pisowska władza tak zorganizuje wybory, by wynik był dla niej korzystny, choćby nawet w sondażach i w rzeczywistości szło ku katastrofie.

Poligon doświadczalny to dzisiaj sprawa organizacji społecznych, a zaraz potem wyborów samorządowych. Kto zakłada, że będzie rządził co najmniej 20 lat, ten musi unieszkodliwić wszystko, co tym planom może przeszkodzić.

Najpierw sparaliżować Trybunał Konstytucyjny, teraz NGO-sy, nad którymi rząd nie ma obecnie bezpośredniej kontroli politycznej, następnie samorządy na wszystkich szczeblach, w końcu niezależne politycznie od PiS media, instytucje kultury i życia publicznego. Oraz całkowicie sparaliżować opozycję parlamentarną i pozaparlamentarną – tę jej część, która nie jest przybudówką obecnej partii rządzącej.

Jest też droga na skróty, która pozwoli osiągnąć ten sam cel. To przyspieszone wybory parlamentarne. Jeśli naczelnik dojdzie do wniosku, że może zaryzykować, zaryzykuje. Stawką w tej grze jest zdobycie parlamentarnej większości pozwalającej zmienić konstytucję.

W tym kontekście wezwania lidera Nowoczesnej do podjęcia akcji politycznej na rzecz przyspieszonych wyborów mogą się okazać na rękę PiS. To samo dotyczy podobnych inicjatyw lewicowych.

Opozycja ryzykuje tu więcej niż PiS, bo jeśli naczelnik zdobyłby większość konstytucyjną, miałby demokratycznie uzyskane przyzwolenie na doszczętne zniszczenie demokracji parlamentarnej, a także gospodarki wolnej od politycznej kontroli państwowej. Naczelnik już napiętnował przedsiębiorców, nad którymi PiS nie panuje.

Cel PiS jest taki, by zastąpić system otwarty i pluralistyczny państwem jednej partii, jednego przywódcy, jednego wyznania i jednego światopoglądu. Tych, którzy nie ulegną, czeka status obywateli drugiej kategorii. PiS tego nawet nie kryje, wystarczy słuchać i czytać. Taki będzie ostateczny efekt „dobrej zmiany”.

Po roku jej rządów nikt nie powinien się łudzić, że to jest zmiana służąca demokracji – naturalna i normalna. Nie, ta zmiana służy tylko PiS i jego interesom. I będzie coraz bardziej dokuczliwa dla tych, którzy na PiS nie głosowali i go nie popierają, czyli większości obywateli Polski.

miller

– Jeżeli premier Morawiecki mówi, że to najlepszy rok od chyba 20 lat w sensie rozwoju, to komiczne. On mówi w momencie, w którym PKB spada w dół z prędkością promu kosmicznego. Za czasów SLD PKB było od 5 do 7%. To wysokość niewyobrażalna dla obecnej władzy. W Morawieckiego nie wierzę. Uważam go za interesującego kaznodzieję, który chodzi z dobrą winą, opowiada o niej, ale nic z tego dalej nie wynika, a dobrej nowinie potrzebne są skutki i fakty, których nie ma – mówił Leszek Miller w rozmowie z Konradem Piaseckim w Gościu Radia Zet.

w-sobote

Ludwik Dorn ostrzega: – Uważam sprawę prezydent Łodzi za alarmującą, może nawet ważniejszą niż konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego. Opozycja powinna objąć ją kontrolą parlamentarną przy wykorzystaniu wszystkich środków.

ta

W swoich wypowiedziach publicznych odnosiłem się dotąd z dystansem do stwierdzeń, że obecny obóz władzy tworzy państwo autorytarne i policyjne. Dziś muszę stwierdzić, że w tej kwestii w ciemnym i długim tunelu zapaliło się czerwone światełko ostrzegawcze.

Chodzi mi o postawienie zarzutów karnych natury kryminalnej prezydent Łodzi Hannie Zdanowskiej, którą Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim oskarża o wyłudzenie kredytu zaciągniętego w 2009 roku. Postępowanie w tej sprawie prowadziło i prowadzi Centralne Biuro Antykorupcyjne. Prezydent Zdanowska wystąpiła na konferencji i oświadczyła, że jest niewinna.

(OSKARŻA PAN O KREDYT, KTÓRY SPŁACIŁA. ALE NIE MÓWI O POCHODZENIU SWOJEGO. I ucieka z konferencji prasowej bez odpowiedzi…)

cx3y1f3xcaajloa

Można jej wierzyć lub nie; dla istoty rzeczy nie ma to większego znaczenia. Istota rzeczy polega bowiem na tym, że niezależnie od tego, jak było naprawdę w 2009 roku, zarzuty karne w ogóle nie powinny być pani Zdanowskiej postawione, a CBA od początku nie powinno podejmować sprawy.

Otóż art. 297 Kodeksu karnego (wyłudzenie kredytu) zawiera paragraf trzeci, który mówi: „Nie podlega karze, kto przed wszczęciem postępowania karnego dobrowolnie zapobiegł wykorzystaniu wsparcia finansowego lub instrumentu płatniczego, określonych w par. 1, zrezygnował z dotacji lub zamówienia publicznego albo zaspokoił roszczenia pokrzywdzonego”.

wiadomoco

Ponieważ Hanna Zdanowska zaciągnięty w 2009 roku kredyt spłaciła w 2015 roku (o czym mowa w jej publicznie dostępnym oświadczeniu majątkowym za tenże rok), to nie ma pokrzywdzonego, czyli jej czyn, który, być może, był bezprawny, nie podlega karze. Jaki jest więc sens stawiać jej zarzuty karne? Sens jest tylko propagandowo-polityczny, niech media trąbią, że prezydent Łodzi z PO ma kryminalny zarzut karny.

Równie wątpliwy jest udział w tej sprawie CBA, które zgodnie z ustawą jest „służbą specjalną do spraw zwalczania korupcji w życiu publicznym i gospodarczym, w szczególności w instytucjach państwowych i samorządowych, a także do zwalczania działalności godzącej w interesy ekonomiczne państwa”. Nawet jeśli, co wielce prawdopodobne, CBA badało sprawę kredytu Hanny Zdanowskiej z racji weryfikacji jej oświadczenia majątkowego, to ustawa mówi wyraźnie, że tej weryfikacji biuro dokonuje w zakresie swoich ustawowych właściwości. A jaki związek z korupcją lub gospodarczymi interesami państwa miał zaciągnięty i spłacony kredyt?

Jedną z cech definicyjnych państwa policyjnego jest wykorzystywanie organów ścigania do stawiania bezpodstawnych zarzutów przeciwnikom politycznym reżimu. To, niestety, jest właśnie przypadek Hanny Zdanowskiej.

cx4zfybwiae24pi

Wydaje się, że świadomy tego jest w obozie władzy co najmniej minister sprawiedliwości i prokurator generalny Zbigniew Ziobro, który w TVP powiedział, że zbada zasadność zarzutów wobec pani Zdanowskiej, a jeśli prokuratorzy postępowali nieprofesjonalnie, to czekają ich konsekwencje. W wywiadzie ministra Ziobry padło przy tym tajemnicze zdanie, że sprawa Hanny Zdanowskiej objęta była w prokuraturze nadzorem prokuratury wojskowej. Z jakiej racji?

Uważam tę sprawę za alarmującą, może nawet ważniejszą niż konflikt wokół Trybunału Konstytucyjnego. Opozycja powinna objąć ją kontrolą parlamentarną przy wykorzystaniu wszystkich środków: interpelacji, zapytań w sprawach bieżących, wniosków o informację bieżącą na posiedzeniu Sejmu, a przede wszystkim odrębnych posiedzeń komisji do spraw służb specjalnych i komisji sprawiedliwości.

Oprócz pytań zadanych powyżej warto się dowiedzieć chociażby, w ilu przypadkach zaciągniętych i spłaconych kredytów Centralne Biuro Antykorupcyjne badało prawdziwość i rzetelność dokumentacji wniosków kredytowych składanych przez funkcjonariuszy publicznych. A także – jakie były afiliacje polityczne osób objętych takim badaniem, w tych przypadkach, kiedy można je ustalić.

cx5rg3lwiaetutd

To nie są jaja.

cx6mad0wiae_8sc

JEST PEŁNA KOMPROMITACJA KOMISJI SMOLEŃSKIEJ… PZPR-owski przewodniczący. I oni w Sejmie krzyczeli „Solidarność” ??

trzaskowski

– Jesteśmy świadomi, że musi być porozumienie wszystkich partii politycznych. Zwłaszcza, że prawdoponie będzie zmiana ordynacji wyborczej. Na pewno wszyscy się pod tym podpisujemy. I mam wrażenie, że szefostwo naszej partii też. I Nowoczesna tez dobrze wie. Chociaż my tłumaczymy, i naszym kolegom oraz kolegom z Nowoczesnej, że powinnismy się zająć PiS a nie sobą, no ale konkurujemy. Wydaje mi się, że ten moment porozumienia nadejdzie. Ja jestem zwolennikiem tego, aby ten moment porozumienia nadszedł szybko. I nie jako jedna partia, ale za porozumieniem – mówił na spotkaniu klubu obywatelskiego w Lublinie Rafał Trzaskowski.

(Wyobrażacie sobie te miesięcznice co 2 tygodnie?)cx50osnwiaauxlq

Trzaskowski: W Nowoczesnej jest mnóstwo dobrej energii, ale nie ma tam ludzi doświadczonych w zarządzaniu państwem

My wiemy, ze nie będziemy rządzić samodzielnie. My w tej rywalizacji z Nowoczesna chcemy pokazać swoje atuty. A niewątpliwie mamy jako PO bardzo wielu specjalistów, którzy są przygotowani do rządzenia. I są z rożnych pokoleń. W Nowoczesnej jest mnóstwo dobrej energii, fajni ludzie, sympatyczni, ale nie ma tam ludzi, którzy mają wielkie doświadczenie w zarządzaniu państwem.

Poza Trzaskowskim w spotkaniu biorą udział Joanna Mucha, Sławomir Nitras, Agnieszka Pomaska, Cezary Tomczyk i Paweł Olszewski.

Prawdziwe zdjęcie Jarosława, przed korektą dentystyczną. Sprzed lat. Idealna ilustracja do słów Schetyny.

cx47s9jxeaet4m6

Trzaskowski: Gdy rządziliśmy, to nie robiliśmy tego samego co PiS. A to słyszę czasami od lewicy i Nowoczesnej

– Ja się nie zgadzam z porównywaniem rządów PO z rządami PiS. To jest nadużycie. Możemy mówić, że były błędy – bo były. Ale ja to słyszę czasami – ze strony lewicy i Nowoczesnej – że robiliśmy to samo co PiS. Nie, nie robiliśmy tego samego. Nigdy nie było pogardy dla TK, niszczenia służby cywilnej. Wysyłania en bloc ludzie nieprzygotowanych do rządzenia. Tusk robił awantury, gdy dowiadywał się, że ktoś zatrudniał ludzi nieprzygotowanych. A teraz Kaczyński i Szydło mówią: fantastycznie. Ja się pod tym znakiem równości nie podpisuję –mówił w Lublinie, na spotkaniu Klubu Obywatelskiego Rafał Trzaskowski.

TAK SIĘ MANIPULUJE W TVPiS Cała Polska się z nich śmieje.

cx5zrikxeau7ydg

GENIALNY KOMENTARZ SARAMONOWICZA. MIÓD NA USZY 🙂

cx55hgexaaudzst

I JUŻ WIADOMO ZA CO NAGRODA :))) Genialny rysunek: Piotr Hajda.

cxvnuf0w8auxzrk

OJCIEC RYDZYK DOSTAŁ MEDAL ZA PATRIOTYZM OD SŁUŻBY OCHRONY KOLEI 🙂 Teraz czekamy na wpłatę. Kolej jest bogata a ojciec potrzebujący.

cxxvm76xeaa4brz

Joanna Senyszyn domaga się odszkodowania za zmarłego w katastrofie smoleńskiej Przemysława Gosiewskiego!

senyszyn

Lubiłam się pośmiać z sejmowych wystąpień posła Gosiewskiego. Od ponad sześciu lat jestem pozbawiona tej wątpliwej, bo wątpliwej, ale rozrywki. Wyceniam moje cierpienie skromnie. Na 861 zł.

Skąd taka kwota? W latach 2001-2010 poseł Gosiewski wygłaszał z trybuny sejmowej średnio 41 wypowiedzi rocznie. Każda dla PiS warta majątek, a dla mnie symboliczną złotówkę. Gdyby nie zginął, mógłby być posłem do emerytury, czyli przynajmniej do 2031 roku. Ominęło mnie już 369, a stracę jeszcze 492 jego wystąpienia.

Moje żądanie jest jest w pełni uzasadnione. Wszak w drugiej turze roszczeń pazerne rodziny ofiar smoleńskiej katastrofy żądają pieniędzy już nie za cierpienie wywołane utratą bliższych lub dalszych krewnych, ale za brak rozrywek, które za życia nieboszczycy rzekomo zapewniali pociotkom. Wymieniane są wycieczki do Japonii i do Warszawy, a nawet rozmowy przez telefon.

Wszyscy Polacy przeżyli traumę 10 kwietnia 2010. Toteż każdy, kto cierpi, niech wyceni swoją stratę i występujcie do Macierewicza – pisze na swoim blogu Joanna Senyszyn.

cxupituwiaemwwf

CZY PRZY KOLEJNYCH EKSHUMACJACH BĘDĄ KOLEJNE ODSZKODOWANIA?

cxu-e3zweaawhsh

cxu-kzqweaa7b8c

Jan Hartman pisze o kolejnych nieboszczykach, których chce zawłaszczyć nekrolub Antoni Macierewicz:

macierewicz

Antoni Macierewicz zamierza sprowadzić do Polski prochy Ignacego Matuszewskiego, wybitnego żołnierza i dyplomaty II RP, piłsudczyka. Tylko się cieszyć! Tak się przypadkiem składa, że ta znamienita osobistość to stryj mojej dalekiej krewnej Marii Mostowskiej, z której rodziną bardzo się przyjaźnię.

Maria Mostowska sama jest osobą zasłużoną – była uczestniczką powstania warszawskiego, i to nie byle jaką. Jest też wdową po wielkim matematyku Andrzeju Mostowskim oraz zapewne najstarszą warszawianką, która nieprzerwanie mieszka w tym samym warszawskim domu – od czasów głęboko przedwojennych.

Tak się składa, że ciocia Maria Mostowska nie należy do „biało-czerwonej drużyny” i w najmniejszym stopniu nie skłania się ku aktualnej władzy i jej narracji historycznej. Nie przypuszcza też, aby świat PiS podobał się jej stryjowi. Niestety, macherów od propagandy nacjonalistycznej, mającej podbudowywać rządy PiS jako jedynych moralnych spadkobierców jedynie słusznych narodowo-katolickich tradycji, nie obchodzi, komu tam z nimi po drodze, a komu nie. Martwi głosu nie mają. Żywi też nie – jeśli ich głos miałby być nieprawomyślny.

Prawdziwi patrioci nie muszą pytać bliskich, czy życzyliby sobie, aby wykorzystywano wizerunek osoby, która jest im potrzebna dla celów „polityki historycznej”. Władza jest władzą i ma zawsze rację. I może robić, co chce, nikogo o opinię i pozwolenie nie prosząc. Będzie więc Matuszewski nowym bohaterem pisowskim, a nad jego grobem zapewne przemówi sam Antoni Macierewicz. od Mieszka do Matuszewskiego – cała Polska czekała na PiS i zza grobu błogosławi!

Maria Mostowska, choć bardzo wiekowa, umysł ma bystry i w kaszę sobie dmuchać nie daje. Napisała do Macierewicza taki oto list otwarty, który niniejszym tu w całości cytuję, aby uczynić jego otwartości zadość. Niech przynajmniej niektórzy wiedzą, że nie do końca ich ci on, ten Ignacy. I jako to się w tym „całuję rączki” towarzystwie traktuje stare panie, bohaterki powstania, jeśli tylko nie chcą tańczyć, jak im władza zagra.

cxu4xfjw8aero-k

Maria Mostowska, z domu Matuszewska, bratanica Ignacego Matuszewskiego, uczestniczka Powstania Warszawskiego – do ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza

Z największym zaskoczeniem dowiedziałam się z mediów o planowanym sprowadzeniu do Polski szczątków mego stryja Ignacego Matuszewskiego i pochowaniu ich na Powązkach, jak również o powstaniu specjalnego Komitetu dotyczącego tej sprawy, w skład którego wchodzi m.in. minister obrony narodowej Antoni Macierewicz.

Sprawa ta wywołuje we mnie silne emocje: z jednej strony cieszy mnie, że postać mego stryja i jego zasługi dla Polski staną się znane Polakom, z drugiej jednak strony czuję się dotknięta, że nie zawiadomiono ani mnie, ani pozostałych członków naszej rodziny o planowanych działaniach; że dowiadujemy się o nich z mediów.

Mój niepokój budzi również fakt, że polityka historyczna obecnego rządu tworzy panteon bohaterów według wątpliwego klucza. Nie chciałabym, żeby postać mego stryja Ignacego Matuszewskiego stawiana była w jednym rzędzie z takimi osobami jak major Łupaszka i jemu podobni.

popodklada

Agata Kornhauser-Duda po raz kolejny została wywołana do tablicy przez Platformę Obywatelską. Rafał Trzaskowski stwierdził w niedzielę, że wierzy, iż Pierwsza Dama jako była nauczycielka przekona prezydenta Andrzeja Dudę, by ten zawetował PiS-owską reformę oświaty. Czy to wystarczy, by zmotywować ją do działania?

RAFAŁ TRZASKOWSKI

poseł Platformy Obywatelskiej w TVN24

Ustawa na szczęście nie wejdzie w życie, bo przecież pan prezydent na pewno wzniesie się ponad polityczne podziały i zawetuje tę ustawę. Wierzymy w pana prezydenta. Wierzę w to, że pierwsza dama wypowie swoje zdanie i pan prezydent weźmie to pod uwagę. Czytaj więcej

W ten sposób Platforma Obywatelska domaga się podjęcia działań przez Agatę Kornhauser-Dudę, która do chwili wyboru jej męża na prezydenta była cenioną krakowską nauczycielką. Jako Pierwsza Dama RP znana jest jednak z biernej postawy.

Krytykowano ją m.in. podczas zamieszania wokół skrajnie prawicowego projektu antyaborcyjnego. W tej sprawie wypowiadała się przed laty Maria Kaczyńska, obecna Pierwsza Dama pozostała jednak wycofana. Agata Kornhauser-Duda dotyka tylko bezpiecznych tematów. Głównie zajmuje się pomocą dzieciom z niepełnosprawnością i nietypowymi lekcjami języka niemieckiego.

cxucugsxeaizhoq

Rzeźba przedstawia Andrzeja Dudę.

cxu7-niweaamsgk

WRESZCIE KTOŚ TO POLICZYŁ

cxqthxlxaaamm20

WSZYSCY WSPIERAMY HANKĘ ZDANOWSKĄ – NAJLEPSZĄ PREZYDENT ŁODZI OD WIELU LAT, KTÓRA WALCZY Z PiSEM.

cxvry_txcaubyck

Pułkownik Adam Mazguła w ostatnich miesiącach nieraz dał się we znaki rządzącym. Przed miesiącem kwestionował patriotyzm ministra Macierewicza.

Jego zdaniem ustanowienie Jezusa Chrystusa Królem Polski „to niebywałe pogwałcenie praw obywatelskich”.

adam-mazgula

CZY MYŚLELIŚCIE ROK TEMU, ŻE DZIŚ BĘDZIEMY ŻYLI W KRAJU ABSURDÓW?

cxs-rwkw8ae7fif

Waldemar Mystkowski pisze o pożegnalnym wywiadzia w „Newsweeku” z prof. Andrzejem Rzeplińskim:

ferdynand

Za niecały miesiąc prof. Andrzej Rzepliński kończy 9-letnią kadencję w Trybunale Konstytucyjnym. „Newsweek” żegna go na okładce wywiadem z nim przeprowadzonym. Prof. Rzepliński rok temu nie był znany szerszej publiczności i wydawało się, że tak pozostanie, bo wybitni prawnicy nie są od tego, aby świecić fizjonomią w mediach, ale by świecić rozumem, który nie jest medialny.

Zdarzyła się jednak Polsce taka partia rządząca jak PiS i jej prezes Jarosław Kaczyński. Niby jest w demokracji prawidłowość; wyczerpuje się jedna formacja polityczna, zastępuje ją inna o innym programie rządzenia i światopoglądzie. Rotacja w demokracji ożywia politykę i życie społeczne. W Polsce zdarzył się przypadek, który może jej życie odebrać, bo PiS jest złogiem zalegającym krwioobieg demokracji, niszczącym ją od wewnątrz, niszczącym organy państwa demokratycznego.

Jednym z takim organów jest Trybunał Konstytucyjny, któremu PiS zaaplikował dawkę chorobową. Czy wyjdzie z tego, czy ten organ zostanie amputowany? A pytanie egzystencjalne: czy można żyć bez wątroby? Bo Trybunał odcedzał trucizny niekonstytucyjne. Dopóki stał na czele (jeszcze przez niecały miesiąc będzie strażnikiem) prof. Rzepliński, walczył z podrzucanymi pisowskimi toksynami.

cxvb8xyweaqe2lo

Jak będzie potem? Albo amputacja, albo martwy organ TK, który prędzej czy później zakazi cały organizm państwa prawa. Zakazi bezprawiem. Rzepliński mówi, iż pewne procesy już są nie do zatrzymania, a ich autorzy są tego świadomi. Szczególnie dobrze to widać z perspektywy zagranicznej. Tracimy poparcie elit światowych. Konserwatywni prawnicy amerykańscy nie wierzą, że ciężka praca społeczeństwa jest zatracana przez obecną władzę PiS: „Amerykanie są wkurzeni, bo dawali Polskę za przykład transformacji do demokracji i rządów prawa, podkreślając, że jeśli się ciężko pracuje, to musi się udać. I rusza się wtedy do przodu” – mówi prezes TK.

Rzepliński porównuje rządy PiS do „demokracji Kiepskich”, którzy kierują się zasadą woli – „jak to nie można, skoro można?”„Jacyś zakompleksieni ludzie o przegranych życiorysach dostali narzędzie do ręki, którym się posługują jak cepem. W wyzywaniu, obrażaniu i wzywaniu do przemocy są bezkarni”.

Po zdemolowaniu Trybunału Konstytucyjnego przychodzi czas rozprawy z sędziami. To już się dzieje. Prokuratura Ziobry prowadzi śledztwa przeciwko sędziom, nie informując o tym. Prokuratorzy nadzorują pracę sędziów i wydawane przez nich wyroki. Mediom umyka utworzony w Prokuraturze Krajowej nowy departament, który zajmuje się przestępczością sędziów i prokuratorów. Toż to już czysta postać PRL-u, to „dziarskie kroczenie w kierunku Polski Ludowej”.

Z prof. Rzeplińskim odchodzi pierwszy etap walki społeczeństwa obywatelskiego o zachowanie praworządności w Polsce. Postać to wybitna, która będzie obecna w przestrzeni publicznej. Mimo wszystko ten wywiad napawa optymizmem, chociaż naprzeciwko mamy nie trzymających standardów prawa i demokracji pisowców. Mimo wszystko Ferdynand Kaczyński jest do ogrania w swoim gabinecie z telewizorem na Nowogrodzkiej, a jego Paździochy Ziobry, Błaszczaki nie wytrzymają konfrontacji z rzeczywistymi wartościami. Tombak zawsze przegrywa z kruszcem.

cxvzgnpxcaa4sq

Kleofas Wieniawa o innym ważnym wywiadzie w wiadomo.co z Grzegorzem Schetyną:

schetyna-rzady

Zmienimy konstytucję, program in vitro i media publiczne będą finansowane z budżetu, nie chcemy naruszać kompromisu aborcyjnego, ale antykoncepcja i badania prenatalne będą powszechnie dostępne, tabletka dzień po bez recepty, a program 500 Plus musi obejmować wszystkie dzieci.

cxuq9eyxuaedzfq

Węzłowe punkty wywiadu.

„Platforma ma skręcić w prawo? To absurdalna nadinterpretacja. Platforma jest i była partią konserwatywno-liberalną, a konserwatywna kotwica jest po to, by nie dryfować tylko w jedną z tych stron. Musimy sięgnąć do korzeni, powinniśmy być partią centrową.”

„Liberalni jesteśmy w gospodarce, ponieważ nie zgadzamy się na szkodliwe rozdawanie pieniędzy, a to właśnie robi PiS, dzięki czemu ma poparcie środowisk lewicowych, co jeszcze kilka lat temu było nie do pomyślenia.”

„Nie zamykamy przed liberalną lewicą drzwi. Zapraszamy ją do debaty. Nie po to, by zmieniać poglądy, ale po to, by wspólnie rozmawiać o projekcie szerokiego centrum.”

„Staramy się tłumaczyć Nowoczesnej, że nie ma sensu się kłócić, bo za dwa i pół roku i tak usiądziemy do stołu, żeby rozmawiać o ratowaniu Polski. Jeżeli między mną a Petru będą takie same kłótnie, jak między Millerem a Palikotem, to skończy się tak samo.”

„Chciałbym mieć klucz do emocji Polaków, którzy dadzą nam zwycięstwo i odsuną Jarosława Kaczyńskiego od władzy za trzy lata, ponieważ Polska nie przeżyje w dobrym stanie kolejnej kadencji rządów PiS.”

„W Polsce stało się coś bardzo złego. Ludzie nie spędzają razem świąt, rodziny są podzielone przez politykę, kłócą się, nie chcą na siebie patrzeć, a to znaczy, że coś złego stało się z naszą wspólnotą. Nie można tego lekceważyć.”

„Jeśli prezydent chce wspólnych obchodów, to niech zaprosi swoich poprzedników – Wałęsę, Kwaśniewskiego i Komorowskiego – i niech w czwórkę ustalą coś, co będzie wspólnotowe.”

„Powinniśmy myśleć o tym, jak stacjonujące na zachodzie oddziały NATO-wskie przerzucić na wschód, nie jak obsadzać ludzi w domkach letniskowych. Świat, Europa, NATO widzą to przecież i przecierają oczy ze zdumienia. To jest ten sam wymiar absurdu, co Mistrale za dolara.”

„Rządy PiS skończą się szybciej niż nam się wydaje.”

cxvex2gwgaa1crv

Schetyna boryka się z interpretacją ideową, powinien postawić na opis, a nie na dogmatyczną semantykę. Niemniej narracja Platformy zaczyna nabierać wiatru w żagle, acz to jeszcze za mało, ale to już coś.

Wypracować narrację winien gabinet cieni, nie tylko składający się z polityków PO. PiS skończy się szybko, trzeba mu jednak pomóc. Już dzisiaj formułować, jak mają wyglądać zabezpieczenie ustrojowe, demokratyczne, aby Polska nie była rozwalana jak obecnie.

A WY, JAKIE MACIE PLANY NA JESIEŃ? 🙂

cxvuk5dxeaauj8c

LEPSZEGO PODSUMOWANIA NIE TRZEBA :))))

cxvqaikxuaaj1jg

Albo Kaczyński pomylił epoki, albo Stalin zdarzył się za wcześnie.

cxigjrswgaectro

Wstępne wyniki sekcji zwłok pary prezydenckiej Marii i Lecha Kaczyńskich stawiają zamacholików, zwolenników tezy o zamachu w Smoleńsku, w nader niewygodnym położeniu – przyznać się do kłamstwa czy brnąć w nie?

sekcja-zwlok

Biegli z zakresu medycyny sądowej ustalili, że na Wawelu spoczywają Maria i Lech Kaczyńscy. Zbadano także fragment ciała, który trafił do sarkofagu prezydenta kilka miesięcy po pogrzebie. To fragment ciała prezydenta.

Biegli mieli pobrać do analiz prawie 40 różnych próbek. Wstępne wyniki sekcji zwłok potwierdzają, że do śmierci Marii i Lecha Kaczyńskich doprowadziły ciężkie obrażenia narządów wewnętrznych, połamane kości i poważne uszkodzenia głowy. Oboje mają obrażenia tego samego typu. Takie, które są następstwem katastrof komunikacyjnych.

Wniosek może być tylko jeden – para prezydencka zginęła w wypadku lotniczym. Nie było wybuchu, nie było zamachu. Przypominam, że jedna z teorii o zamachu zakładała, że do eksplozji doszło w salonce prezydenckiej (tych wersji było wiele, np. że ładunki wybuchowe były na lewym skrzydle, w kadłubie; wiele z nich było sprzecznych ze sobą). Bomby w salonce nie było. Na zdjęciach z miejsca katastrofy widać nieznacznie uszkodzone części ścian salonki, okien i drzwi awaryjnych. Salonka była wręcz jednym z najlepiej zachowanych fragmentów samolotu. Żadnych śladów opaleń, szyby w burcie przy kanapie nie zostały wybite, drewniana podłoga nie nosi śladów działania temperatury, a drzwi luków w kadłubie pod salonką nie zostały wypchnięte na zewnątrz. Wojskowi prokuratorzy szukali w salonce śladów materiałów wybuchowych. Nie znaleźli.

Jeśli zatem Maria i Lech Kaczyńscy nie zginęli w zamachu, to przyczyna śmierci pozostałych 94 pasażerów tupolewa musi być taka sama. Więc teraz albo Antoni Macierewicz przyzna, że właśnie została obalona hipoteza o zamachu, albo będzie szukać ofiar zamachu w pozostałych ekshumowanych zwłokach. Albo powie, że kłamał, albo będzie nadal brnąć w kłamstwo.

Można powiedzieć, że tego pata Macierewicz ekshumował sobie na własne życzenie.

cxkbowaxuaanilo

Skromna uroczystość o charakterze rodzinnym? Nic z tych rzeczy. Trumny Lecha i Marii Kaczyńskich w asyście Żandarmerii Wojskowej przejechały na Wawel. W uroczystości wzięli udział prezydent, premier, marszałkowie Sejmu i Senatu, ministrowie i senatorowie. A także Jarosław i Marta Kaczyńscy.

Ciała pary prezydenckiej zostały przewiezione na Wawel, gdzie spoczęły w krypcie zamkowej. Konieczny był nowy sarkofag, poprzedni trzeba było uszkodzić, gdy ekshumowano zwłoki Lecha Kaczyńskiego i jego żony Marii. Ponowny pogrzeb zapowiadano jako skromną rodzinną uroczystość, tymczasem według różnych źródeł w pochówku wzięło udział od 30 do 50 osób najważniejszych w państwie.

Makabra wampirów.

sarkofag

PiS CAŁY CZAS MILCZY I NIE DEMENTUJE… ZERO REAKCJI. A MOŻE Z TĄ DEPORTACJĄ TO WCALE NIE SĄ ŻARTY?

cxlcbiqxeaaznc2

TO BRZMI JAK MODLITWA.

cxjnwaxwqaar5bm

UWAGA NA BROSZKI. PRZECZYTAJCIE I DOBRZE SIĘ ZASTANÓWCIE. BYĆ MOŻE JUŻ TRWA INWAZJA NA POLSKĘ…

cxivwwfxgaapimj

PiS rozpoczęło polowanie z nagonką na prezydentów dużych miast. Kaczyński chce mieć w swoich rekach samorządy.

Prezydent Łodzi Hanna Zdanowska dostała zarzuty wyłudzenia kredytu i poświadczenia nieprawdy we wniosku o kredyt bankowy swojego partnera – informuje łódzka „Gazeta Wyborcza”.

cxkeh0dxeaafujc

Hanna Zdanowska na briefingu, odnosząc się do informacji o postawieniu jej zarzutów przez prokuraturę:

„Znalazłam się w absurdalnej sytuacji. Stawiane mi zarzuty w sprawie kredytów z 2008 i 2009 roku, o których informacje zamieściłam w moich zeznaniach majątkowych, a swój kredyt już spłaciłam. Moje finanse od 10 lat – odkąd zostałam radną rady miejskiej Łodzi – są jawne, a moje oświadczenia majątkowe były wielokrotnie prześwietlane i badane przez wszelkie możliwe instytucje. Ponieważ nie można mi było zarzucić w sprawach związanych z zarządzaniem miasta i finansami publicznymi żadnych zastrzeżeń, rozpoczęło się grzebanie w moim życiu prywatnym. Prześwietlono moją rodzinę, osoby mi najbliższe, tych, których kocham. Jak państwo wiecie, od wielu lat pozostaję w szczęśliwym związku partnerskim, a mój partner trzyma się z dala od polityki i życia publicznego. Dlatego dla wielu z państwa pozostaje całkowicie anonimowy. Obiecałam mu to, żę pomimo mojego publicznego zaangażowania, nigdy nic tego nie zmieni. Tak będzie tym razem. Nie będziemy publicznie opowiadać o naszym prywatnym życiu.

cxld5e6wiaaf198

„Nie mam nic do ukrycia. Jestem niewinna. Nie zrobiłam nic złego”

„Bank nie miał żadnych zastrzeżeń, a informacje o wszystkich transakcjach zawsze odnotowywałam w moich oświadczeniach majątkowych. Liczę na jak najszybsze wyjaśnienie tej sprawy. Nie mam nic do ukrycia. Jestem niewinna. Nie zrobiłam nic złego”

cxkzxlxxcaacw5s

Jezus Chrystus królem Polski. Polska monarchią. Głupawka Kościoła z poddanym Andrzejem Dudą.

z9477845qsanktuarium-w-lagiewnikach

Już w kwietniu tego roku zatwierdzono Jubileuszowy Akt Przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana. Zostanie on odczytany 19 listopada, przed uroczystością Chrystusa Króla Wszechświata w Łagiewnikach. Podobne, choć mniejsze intronizacje, odbyły się już parokrotnie – na przykład na Jasnej Górze w 1997 r. i w Świebodzinie w 2000 r. Ta jednak będzie wyjątkowa nie tylko ze względu na skalę, ale też przez obecność prezydenta.

Idea intronizacji Jezusa sięga pierwszej połowy XX wieku. Kojarzy się ją z wizjami, których miała doświadczyć polska pielęgniarka Rozalia Celakówna. Wewnętrzne głosy miały jej podpowiadać, że Jezus domaga się od polskich władz konkretnych, ściśle sprecyzowanych działań. Jednym z nich miało być uznanie go królem Polski. Był to konieczny warunek ocalenia kraju w obliczu zbliżającej się wojny.

cxjjgl1xgaacucx

MYŚLICIE, ŻE ZOSTAWIĄ KIEDYŚ MILIONY OD PAŃSTWA, SWOJE MERCEDESY I BIZANTYJSKI TRYB ŻYCIA, I WRÓCĄ Z POKORĄ DO EWANGELII?

cxii40bxgaaglme

Waldemar Mystkowski pisze o Konstytucji dla bizesu Mateusza Morawieckiego.

skrzek

W PiS niemal wszystko ma te frazy nieprzyjemne dla uszu, a zwłaszcza dla rozumu.

Pisowska rzeczywistość skrzeczy. Gdy głębiej poskrobie się w propozycjach partii rządzącej, dochodzi się do stwierdzenia Leszka Balcerowicza o prezesie, że ma „niepokojący objaw paranoi”. Jarosław Kaczyński na taką psychiatryczną diagnozę zasłużył u wybitnego ekonomisty po stwierdzeniu, że winni spowolnienia gospodarczego są „przedsiębiorcy związani z partiami opozycyjnymi”. Podobnie powinien stwierdzić wicepremier rządu Jego Prezesa Mości Mateusz Morawiecki, gdyby miał cywilną odwagę. Zdaje się, że takiego przymiotu na próżno szukać u polityków PiS.

Po kolei. W wigilię – ulubiony falstart w tej partii – Kongresu 590 prezes Kaczyński wyjechał z powyższym oskarżeniem przedsiębiorców, a ten kongres właśnie jest poświęcony gospodarce i jego głównym celem jest prezentacja „Konstytucji biznesu”.

Jako już napisałem, wszystko w PiS skrzeczy. Sam kongres ma renomę szemraną, że ucieknę się do takiej metaforyki. Organizuje go Fundacja im. Skrzypka, którą w czerwcu br. założył prezes Narodowego Banku Polskiego prof. Adam Glapiński, wysupłując z własnej kieszeni 5 tys. zł na fundusz założycielski. Konflikt interesów aż skrzeczy, ale to w PiS nie przeszkadza. Fundacja zgromadziła w ciągu 3 miesięcy środki na kongres ze sponsoringu państwowych spółek w wysokości circa 3 mln zł, jak obliczył portal OKO.press. Piszę circa, bo państwowe spółki nie chcą ujawnić wysokości kwot, zasłaniając się tajemnicą handlową.

Glapiński powinien być apolityczny, bo tak jest napisane w Konstytucji RP, lecz wiemy, jaki prezes PiS ma stosunek do prawa ustrojowego. A jaki będzie miał do konstytucji dla biznesu autorstwa swego wicepremiera? Podejrzewam, że taki sam. Wystarczy skonfrontować słowa Kaczyńskiego z oczekiwaniami Morawieckiego, który o swojej konstytucji powiedział: „Przedsiębiorcy to nie są kombinatorzy, a państwo krwiopijcą”. A przecież prezes powiedział, że są kombinatorami i do tego z nasłania politycznego. Och, ten Balcerowicz – jak zwykle ma rację.

Morawiecki o swojej konstytucji powiedział, że kosztowała jego i współpracowników „wiele nieprzespanych nocy”. Przypomina to inną figurę retoryczną Morawieckiego o zakochaniu się w budżecie. Wolę, aby finansiści nie zajmowali się poezją, a kalkulatorów używali w dzień. Pobieżne zapoznanie się z tą konstytucją dla biznesu też nie powoduje wzrostu mojego podziwu dla fachowości wicepremiera. Mianowicie już pierwszy punkt tego dekalogu (kolejna grafomańska metaforyka) brzmi: „Co nie jest zabronione, jest dozwolone”. Ależ tak zawsze było w biznesie i prawie. Jest to podstawowa zasada rzymska. Czy po to w ministerstwach Morawieckiego zarywano noce? Czy po to zorganizowano Kongres 590 za 3 mln zł, aby tym razem Morawiecki zamiast slajdów pokazał także wydanie papierowe swoich marzeń, żeby pozować na drugiego Eugeniusza Kwiatkowskiego?

To nawet nie skrzeczy, bo w PiS niemal wszystko ma te frazy nieprzyjemne dla uszu, a zwłaszcza dla rozumu. Skrzek zamienia się w rechot, acz jednak ten rechot rezerwuję dla jakiejś kolejnej pisowskiej Biblii. Bo nie wątpię, że wespną się na ten językowy diapazon.

cxjmnvnwiae9y5b

Kleofas Wieniawa też analizuje Konstytucję biznesu.

konstytucja

Zamiast się wysilać na jakąś pointę, zacytuję Grzegorza Schetynę, który jest w opozycji do PiS, ale w tym wypadku trudno nie być w opozycji:

Jeśli byśmy mieli mówić, że przełomem jest stek frazesów, powtórzenie kwestii i spraw, które wprowadził rząd Platformy, to jest absurd. Ktoś, kto o tym mówi nie zna historii.”.

Po to się robi drogą imprezę, aby w papierze wydać to, co wcześniej wyświetlał Morawiecki na slajdach. Gospodarka musi spowalniać. Jej się nie robi kongresami za 3 mln zł, bo to tylko propaganda. Gospodarka to zaufanie, kapitał społeczny, a ten PiS wyczerpał. I będziemy zmierzali w kierunku Grecji Zorby. Cóż! „Jaka piękna katastrofa”. Politycznie katastrofa smoleńska przyniosła władzę.

PiS to pierwsza partia na globie, która na katastrofach zyskuje. Czy na tej gospodarczej będzie podobnie?

cxnatp6wgaa9q_k

Starosta nowotarski (PiS) zaapelował o zgodę na odstrzał wilków. – Drapieżniki te obserwują dzieci wracające wieczorem ze szkoły czy nabożeństw (GW)

cxk-ly1viaaxr21