Posts Tagged ‘IPN’

Nie wiemy czy to demencja starcza, czy znacznie gorzej?…

Publicystka z portalu Koduj24.pl Tamara Olszewska pisze o ideologii PiS.

Lista „jedynie słusznych dokonań”partii rządzącej jest coraz bardziej „imponująca”.

Największym sukcesem PiS-u jest to, że w ogóle udało się tej partii wygrać wybory. Okazało się, że populizm, wbijanie Polaków w poczucie wiecznego zagrożenia wrogiem zewnętrznym oraz wewnętrznym wystarczyło, by przekonać nawet tych nieprzekonanych. Lekcja ze znajomości psychologii przeciętnego Polaka została odrobiona na piątkę. Jednak to za mało. Po dojściu do władzy PiS musi na każdym kroku udowodniać, że tylko oni są panami sukcesu Polski. Do tej pory władza należała do jakiegoś chłamu i dopiero teraz jest tak, jak powinno być. Stąd też „sukcesy” walą drzwiami i oknami, a nam włos się jeży z szoku i niedowierzania.

Szczyt NATO w Warszawie został odtrąbiony sukcesem wszechczasów. O ranyyy, ależ szczęście! Właśnie teraz, za rządów nieRządu, za prezydentury prezydenta części Polaków. Politycy PiS łkali ze wzruszenia i radości, a naród miał psi obowiązek uwierzyć, że to właśnie zasługa nowej władzy, bo Polska wstała z kolan i wreszcie, wreszcie zajmuje odpowiednią pozycję na arenie międzynarodowej. Jakoś tylko nikomu nie wpadło do głowy, że przygotowanie imprezy na taką skalę wymaga wielu miesięcy pracy. Decyzja o organizacji szczytu w Warszawie zapadła w maju 2015 roku i była ona efektem usilnych starań, zabiegów, rozmów polskiego rządu i polskiego prezydenta. Szybko wzięto się do roboty. Określono termin szczytu, opracowano scenariusz, zakreślono ramy organizacyjne. Hm…i nie działo się to za rządów nieRządu, i nie była to zasługa Dudy. Prawdę mówiąc, to nowa władza sobie przyszła i wzięła gotowca do łapy, realizując z niego punkt po punkcie. No, ale nie bądźmy wredni. Poradzili sobie z realizacją programu PO i chwała im za to. A że pominęli faktycznych autorów tego sukcesu to już drobiazg. Nie warto sobie tym zawracać głowy.

Światowe Dni Młodzieży – impreza najwyższej wagi i troski pisowskiej władzy. Nigdy wcześniej impreza ta nie była tak powszechna, tak huczna, tak bogata programowo. Fakt – nigdzie też nie była tak bardzo wspomagana przez państwo. Impreza o charakterze kościelnym, ale całą śmietankę z niej postanowiła spić władza i słusznie. Koordynacja działań, przepływ pieniędzy, zaangażowanie osobiste, praca nad każdym szczegółem… wszystko to pokazało mi sukces jednej istotnej idei, w której zupełnie zatarła się granica między państwem a Kościołem. Owszem, wpadł ze swoim przesłaniem papież Franciszek, ale warto było szybko o tym zapomnieć. Owszem, odwiedziło nas ok. 3 mln młodych ludzi, ale i tak najważniejsza była czujność Błaszczaka, który z satysfakcją dorwał jakiś dwóch o śniadej cerze i przez ponad tydzień żądał czołobitności od narodu za walkę z terroryzmem… dopóki nie okazało się to wielką pomyłką. Wielki sukces Kościoła okazał się więc sukcesem nieRządu, który bez skrupułów podpisał się pod imprezą, uznając ją najważniejszym osiągnięciem Polski od 966 roku, czyli chrztu.

Wybór Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej to już klasyka próby przekucia porażki w sukces. To nic, że tylko Polska stanęła okoniem. To nic, że nawet wielki przyjaciel posła K., szanowny Orban, zdradził pisowski interes. Ważne, że pani Szydło nie rozczarowała, nie zawiodła pokładanych w niej nadziei. Stanęła ta drobna, polska kobieta przeciwko lampartom dyplomacji europejskiej, podniosła dumnie główkę, zacisnęła piąstkę na broszce i wydukała z siebie sprzeciw. Ona jedna, ich tylu, ale nie ugięła się, dała radę, pokazała, że choćby cały świat wciskał nas w ziemię, to pisowska Polska i tak wstaje z kolan. Po powrocie czekał na nią wzruszony poseł K., koledzy z nieRządu, a tłumy wiernych wiwatowały z radości, bo świat zobaczył prawdziwą Polskę, taka pisowską, taka wielką, taką polską…

Przed nami przyjazd prezydenta USA Donalda Trumpa, który tak przy okazji, jadąc na szczyt G-20, wpadnie i do nas. Ja nie wiem, jak taki sukces przeżyją politycy PiS. Tym bardziej, że ponoć udało się przekonać Trumpa, by w swoim przemówieniu do narodu polskiego oficjalnie stanął po stronie pisowskiej „dobrej zmiany”. Tak twierdzi znany polityk PiS, ale ciiiiii… bo zapeszymy. Oczywiście, wszyscy liczą, że spotka się on z naszym posłem K., bo przecież musi mieć świadomość, kto w Polsce gra pierwsze skrzypce. Jeśli przewidywania się sprawdzą, PiS oszaleje ze szczęścia. Jeśli jednak nie, to i tak wmówią narodowi, że to wielki sukces. Nie ma się więc czym podniecać. Będzie jak powie poseł K. i tyle w temacie.

Poza tak wielkimi sukcesami, PiS może się pochwalić i nieco mniejszymi. Sami powiedzcie, czyż to nie wspaniałe, że Wielka Brytania skorzystała z pomocy naszych świetnie wyszkolonych policjantów, którzy polecieli na Wyspy, by nauczyć służby porządkowe, jak się chroni swoich przed atakami autochtonów. Wystarczyło wysłać trzech, a już policja brytyjska padła na kolana z wrażenia. To znaczy, tak mi się wydaje, bo jakoś nigdzie o tym nie napisano. Nie dotarły do mnie żadne słowa dziękczynne, żadne słowa szacunku, które pokazałyby, jak bardzo policja brytyjska jest wdzięczna naszym za pomoc. Jak bardzo jej umiejętności wzrosły. No, ale to Brytyjczycy. Oni nie potrafią docenić nikogo, kto uczy ich czegoś sensownego.

Czyż rozdmuchanie takiej antyimigranckiej histerii narodowej nie jest też sukcesem? Coś takiego nie udało się dotąd nikomu. Uchodźcy stali się kartą przetargową, która powoduje, że słupki sondażowe posła K. i spółki rosną. Pisowski naród, który uwielbia, by trzymać go na smyczy strachu i poczucia zagrożenia, wpatruje się z miłością i oddaniem w swój nieRząd, merdając ogonkiem z wdzięczności za ochronę przed śniadolicym gościem w turbanie, który o niczym innym nie marzy, jak dopaść polską kobietę czy rzucić sobie u nas jakąś bombkę. Ten sukces podkreśliła pani Szydło w Auschwitz podczas obchodów Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Niemieckich Nazistowskich Obozów Koncentracyjnych, jeszcze raz podkreślając, że „należy uczynić wszystko, aby uchronić swoich obywateli”… wiadomo… przed uchodźcami, więc znowu tłum w euforii, pozostała część narodu w szoku.

Sukcesem pisowskiego panowania jest ten piękny podział narodu na lepszy sort i gorszy, powstanie obrony terytorialnej, która może być wykorzystywana do ewentualnych rozruchów społecznych, usankcjonowanie narodowców i ich ideologii, demolka najważniejszych zasad demokracji, powrót do czasów mrocznego PRL, wprowadzenie cenzury. Sukcesem jest retoryka nienawiści, narastająca agresja… i co można jeszcze powiedzieć? Pochwalić się nie da. Mogę tylko zwrócić się do Sił Wyższych z prośbą, by uchronili nas od kolejnych sukcesów PiS-u, bo to grozi ciężkim uszkodzeniem psychiki. Puk, puk… ktoś tam, na „Górze” mnie słyszy?

PROKURATOR W PRL, CZŁONEK PZPR, KTÓRY OSKARŻAŁ DZIAŁACZY „SOLIDARNOŚCI”… BRAK SŁÓW

Dwa teksty Waldemar Mystkowskiego.

Czy Kaczyński zejdzie do katakumb?

Kardynał Kazimierz Nycz nie dał odpowiedzi na pytanie, czy miesięcznice smoleńskie są uroczystościami religijnymi, ale dał niejako częściową odpowiedź, że jako najwyższy hierarcha nic nie wie, aby Archidiecezja Warszawska była zaangażowana organizacyjnie podczas przemarszu Jarosława Kaczyńskiego ze swoim ludem smoleńskim.

Literaturoznawca z PAN prof. Jacek Leociak zwrócił się z pytaniem do rzeczywistego eksperta, jakim jest kard. Kazimierz Nycz czy miesięcznice są wpisane do kalendarza liturgicznego.

„Uprzejmie informuję, że nie jesteśmy kompetentni, by odpowiedzieć na Pana pytanie, ponieważ Archidiecezja Warszawska ani żadna z jej instytucji i parafii nie była i nie jest organizatorem marszu” – w imieniu kardynała odpowiada jego rzecznik.

Jak pamiętamy podczas ostatniego blokowania miesięcznicy przez Obywateli RP i nie tylko (bo KOD także) policja zarzucała kontrmanifestującym „złośliwe przeszkadzanie w wykonywaniu aktu religijnego”. Tak mógł się poczuć zwierzchnik policji Mariusz Błaszczak, który przyznał się, iż szedł za prezesem z różańcem w rękach.

Znaczy się, kard. Nycz powiedział tylko, że Kościół katolicki nie ma niczego wspólnego z przemarszem Kaczyńskiego i jego mową nienawiści. A zatem prezesowi PiS pozostaje tylko zarejestrować swój kościół, Błaszczak już przecież ma różaniec.

Nie powinno być problemu z rejestracją kościoła smoleńskiego, bo to leży w gestii ministerstwa spraw wewnętrznych. Wystarczy metafizyczna idea i 20 wiernych. Boga swego mają, kapłanów też. Błaszczak nie musiałby wydawać prywatnego grosza na różańce, zakupów dewocjonaliów z budżetu ministerstwa – zamiast pał – mógłby dokonać w hurtowni z rabatem.

Acz to mogłoby spowodować kontrposunięcie Obywateli RP i powołanie kontrkościoła. Ja także coraz bardziej jestem zdegustowany polskim Kościołem katolickim, czuje się porzucony, mógłby zapisać się do kontrkościoła jako kontrowieczka, wszak potrafię beczeć.

Obawiam się, że Kaczyński aby uwiarygodnić swój kościół smoleński, musiałby zejść – jak pierwsi chrześcijanie – do katakumb.

„Abp Głódź straszy demonami postępu i nowoczesności. Sam reprezentuje ciemnotę i zacofanie”

IPN dla PiS jak mauzoleum Lenina

Stefan Niesiołowski pokazał IPN gest Kozakiewicza. I nie dziwota, bo ta instytucja skompromitowała się, jak Moskwa organizująca igrzyska. Instytut Pamięci Narodowego miał odkłamywać historię czasów PRL-u, niepostrzeżenie sam zaczął tworzyć kłamstwa.

Po odejściu PiS od władzy może być tak, iż powstanie chęć odkłamywania kłamstw IPN. Ta instytucja jest typowo polska. Za co byśmy się nie wzięli, spaprzemy. Nie potrafimy myśleć instytucjonalnie, może dlatego, że do tego rodzaju synekur pchają się ludzie pokroju Macierewicza, raczej niezbyt zdrowi emocjonalnie i intelektualnie niepredysponowani.

IPN zaczął chodzić na pasku polityków, więc wszedłszy w potakujące stado musi beczeć, jak im pasterze polityczni nakazują. Ot, cała tajemnica IPN, który nadaje się tylko do likwidacji. Sam kiedyś z nim współpracowałem. Na początku miało to sens, aby wyrównać rachunki historyczne, lecz te zamieniły się w rachunki polityczne.

Nie wiedziałem, że IPN oprócz badania historii i pewnych prerogatyw prokuratorskich ma też godnościowe – może przyznać odznaczenia. Właśnie chcieli przypiąć do klaty Niesiołowskiego Krzyż Wolności i Solidarności, a ten – jak Kozakiewicz – pokazał im wała, Moskwa PiS nie będzie gmerać mu przy piersiach. I słusznie! Przecież te same ręce mogły pisać takie same bzdury, jakie wypowiadają skalane kłamstwem usta Kaczyńskiego i Macierewicza.

Niesiołowski napisał: „Oświadczam, że IPN nie ma moralnego prawa przyznawać ludziom walczącym o niepodległą i demokratyczną Polskę żadnych odznaczeń”. I dalej: „IPN działa jako pisowskie narzędzie na rzecz wprowadzenia w Polsce dyktatury likwidacji demokracji i państwa prawa, uczestniczy też w procesie zakłamywania historii i szkalowania ludzi zasłużonych dla Wolnej Polski. Z w/w powodów żadnego „krzyża” od IPN nie przyjmuję”.

Nie przeceniałbym IPN jako instytucji, która ma i będzie miała „zasługi” we wprowadzaniu dyktatury, raczej porównałbym ją do urządzenia, które służy załatwianiu nieczystych potrzeb politycznych, a takie miejsce kolokwialnie wiadomo, jak się nazywa.

Niestety, IPN dla PIS spełnia funkcję mauzoleum Lenina, więc trzymam sztamę z Niesiołowskim, bo sam też mam IPN-owski status poszkodowanego, acz nie podpalałem muzeum Lenina w Poroninie.

SZOK !!! Tak zabłysnął w swoich komentarzach aktualny Dyrektor Biura Poselskiego Ruchu Kukiz’15 Dariusz Pitaś.

>>>

Reklamy

NOCNE CZUWANIE NA NOWOGRODZKIEJ

Jerzy Stuhr po prostu genialny! Kiedyś teksty z Seksmisji były żartem, a dziś? Panie Jurku, z okazji urodzin, 100 lat!

Wojciech Czuchnowski („Wyborcza”) pisze, jak IPN zdradził polskich szpiegów. Nazwiska prawie tysiąca oficerów i agentów wywiadu PRL i III RP ujawnia publicznie dostępny katalog IPN. Obce służby, nie ruszając się zza biurka, mogą zidentyfikować naszych szpiegów, a potem odtworzyć ich kontakty za granicą.

Wśród danych są nazwiska legalizacyjne, pod którymi oficerowie występowali za granicą. – To nieprawdopodobny skandal. Większość tych ludzi jeszcze żyje, czynne są ich kontakty. Państwo polskie po prostu ich zdradziło – mówi „Wyborczej” były oficer Agencji Wywiadu, do niedawna nadzorujący jeden z wydziałów w tej służbie.Według ustawy o Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Agencji Wywiadu ujawnione dane powinny stanowić najściślejszą tajemnicę państwową. Dlaczego więc znalazły się w domenie publicznej? Bo funkcjonariusze, których dotyczą, zaczęli służbę przed 1989 r. Ich nazwiska zostały ujawnione w ramach ustawy o IPN, która odtajnia materiały służb specjalnych PRL. Wcześniej szpiedzy, którzy pracowali dla niepodległej Polski, byli chronieni w tzw. zbiorze zastrzeżonym. Ale od końca 2016 r. decyzją szefów służb zbiór ten był odtajniany. Efekt? – Wystarczy ogólna sygnatura akt i mamy cały polski wywiad jak na dłoni – tłumaczy nasz rozmówca.

Dane z inwentarza IPN

Ta sygnatura to dla wywiadu 003175. Po wpisaniu jej w wyszukiwarkę „Inwentarza archiwalnego” pokazują się 973 zapisy. Przy większości z nich informacja o starej sygnaturze oznaczonej literą „Z”, czyli „Zastrzeżone”. To dane personalne szpiegów i oficerów wywiadu, zarówno tych z czasów zimnej wojny, jak i tych, którzy działali w końcówce PRL, a potem w III RP. Są tam oficerowie urodzeni w latach 60. (jest nawet rocznik ’68), co znaczy, że większość ich służby przypada na lata po upadku komunizmu. Ujawnione zostały zarówno ich prawdziwe nazwiska, jak i te, pod którymi występowali jako „oficerowie pod przykryciem” lub „nielegałowie”, najgłębiej utajnieni szpiedzy przez lata mieszkający za granicą.

Przykłady? „Inwentarz” potwierdza, że oficerem wywiadu był Mariusz Kazana, szef protokołu dyplomatycznego MSZ, który zginął w katastrofie pod Smoleńskiem. Z samego katalogu można się dowiedzieć, że jako oficer nosił nazwisko legalizacyjne Czarski, a do służby wstąpił w 1986 roku. W otwartych zasobach są dostępne trzy teczki Kazany – jedna z MSW i dwie z czasów jego służby wojskowej.

W „Inwentarzu” jako polski szpieg zdemaskowany jest też Jarosław Skonieczka. To jeden z urzędników, którzy wprowadzali Polskę do NATO. W połowie pierwszej dekady XXI w. był szefem wydziału ds. partnerstwa z krajami trzecimi w NATO. Do dziś pracuje w centrali Sojuszu. Spis podaje jego nazwisko legalizacyjne – Kutrzeba. Reszta dostępna w aktach.

W katalogu można też znaleźć operacyjne nazwiska dwóch polskich oficerów, którzy w latach 90. zginęli w Libii i Libanie, pełniąc służbę jako „oficerowie pod przykryciem”. Ich bliscy do dzisiaj dostają renty rodzinne, które w ramach ustawy dezubekizacyjnej mają być obniżone do 1500 zł brutto. Rodziny tych oficerów nie są nawet w stanie wystąpić do MSWiA o zastosowanie wobec nich procedury wyjęcia spod działania ustawy, bo nie znają szczegółów służby. Nie ma do nich dostępu samo ministerstwo.

1,6 mln rekordów z IPN

„Inwentarz archiwalny” to ten sam spis, który w 2004 r. wyciekł z IPN jako tzw. lista Wildsteina (od nazwiska prawicowego publicysty, który twierdzi, że wyniósł listę). Wtedy jednak spis liczył ok. 160 tys. nazwisk. Teraz ma ponad 1,6 mln tzw. rekordów. W większości to nazwiska.

Przez lata „Inwentarz” był dostępny tylko w archiwum Instytutu, jednak od 2012 r. można z niego korzystać poza IPN. Od 2016 r. trafiają do niego materiały ze zbioru zastrzeżonego, dotyczące m.in. pozytywnie zweryfikowanych oficerów i agentury przejętej przez służby III RP. Decyzja w sprawie ostatecznej likwidacji „zbioru zastrzeżonego” zapadła w marcu 2017 r. Naciskało na nią wybrane przez obecny rząd Kolegium IPN. Główną rolę odegrał w tym Sławomir Cenckiewicz, wiceszef Kolegium, były likwidator WSI i zwolennik lustracji. Wtedy w „Inwentarzu” znalazła się większość danych ludzi pracujących dla wywiadu.

W TAMTYCH CZASACH PREMIER NIE BYŁ MALOWANY… CZEŚĆ PAMIĘCI TADEUSZA MAZOWIECKIEGO!

Katarzyna Kolenda-Zalewska pisze o lepszych i gorszych ofiarach smoleńskich. Jakiekolwiek inne życie zamarło. Najważniejsze osoby w państwie słowem i czynem pokazywały prezesowi, że to one najlepiej czczą pamięć 10 kwietnia. I wyborcom PiS, bo także o nich – już poza głową prezesa – zaczęła się poważna walka.

Pani premier zorganizowała akademię ku czci, na której prezes podzielił się pojednawczą refleksją o lepszej części narodu, która cierpiała naprawdę, w przeciwieństwie do tych, którzy cierpieli na niby, a tak naprawdę to chyba się cieszyli, bo jak to inaczej rozumieć. Pani Szydło z panią Kempą już wcześniej wyczuły, że były ofiary lepsze i gorsze, i o tych gorszych w ich mniemaniu postanowiły zapomnieć. Po co na tablicy w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów prezes ma widzieć nazwisko wicepremier Jarugi-Nowackiej obok nazwiska Przemysława Gosiewskiego.Z porannego nastroju, kiedy to łzy kręciły się w oczach, patrząc na twarze tych, którzy zginęli, nie pozostał już prawie ślad.

Żadnego pojednania, żadnej wspólnoty. Prezydent zrozumiał to przesłanie najlepiej, bo w zeszłym roku jeszcze nie zrozumiał i wyskoczył z jakimś wybaczaniem. Prezes szybko ustawił go wtedy w szeregu, więc teraz prezydent błędu już nie popełnił. Z pełnego patosu przemówienia nie zostało nic poza obrazem całkowitej podległości. Było ono nie oddaniem czci, ale hołdu.

Do rywalizacji stanął też minister obrony narodowej. Prezes cały czas mówi o zbliżaniu się do prawdy, więc Macierewicz dał mu tę prawdę na tacy. Może jeszcze nie ma dowodów na zamach, ale są dowody na wybuchy. Jak mówi szef smoleńskiej podkomisji, stuprocentowo pewne. Wyborcy PiS są zachwyceni aktywnością szefa MON w sprawie katastrofy, a on dzięki ich lojalności buduje sobie polityczne zaplecze na tyle poważne, że nawet prezes zaczyna dostrzegać, że coś wymyka mu się spod kontroli.

Ogrodzona przestrzeń wokół Pałacu Prezydenckiego najdobitniej pokazuje, że władza życzy sobie świętować rocznicę w swoim gronie. Zawłaszczone miejsce pamięci staje się symbolem dzielenia społeczeństwa na tych, którzy rzekomo cierpieli, i na tych, którzy tylko cierpienie udawali. Niezapraszanie rodzin ofiar nie swoich na państwowe uroczystości to wyraz większego przemysłu pogardy niż jakakolwiek krytyka, która padła pod adresem Lecha Kaczyńskiego.

Rządzący dali jasno do zrozumienia. To nasza rocznica i wara wam od niej. Nie chcemy was tutaj. Nie będzie wspólnego świętowania, nie będzie też wspólnej pracy, współdziałania, łączących nas spraw. Jesteśmy od was innym, lepszym narodem.

Smutna była ta rocznica, ale wnioski z niej płynące są jeszcze smutniejsze.

ZAPLANUJCIE SOBIE W KALENDARZACH. TO JUŻ NIE SĄ ŻARTY. WYJDŹMY WSZYSCY MANIFESTOWAĆ WOLNOŚĆ, KTÓRĄ JESZCZE MAMY I KTÓREJ TRZEBA BRONIĆ!

Waldemar Mystkowski pisze o Błaszczaku, jako pani Pelagii.

Pani Pelagia bardziej mi pasuje do Mariusza Błaszczaka niż Mariusz z „Ucha Prezesa”, Pelagia ponadto pasuje wybitnie do takiego Bartosza Kownackiego, który wszak jest od bombek, jak rozmówczyni Zenona Laskowika „Z tyłu sklepu”.

PiS stoi Pelagiami nie tylko z powodów intelektualnych, ale też estetycznych, choć ubrani w drogie garnitury, to ze względu na „parcianą retorykę” („Potęga smaku” Zbyszka Herberta) są tymi skołtunionymi paniami Pelagiami.

„Pani Pelagia” Kownacki mianował akwarystę (od rybek na sprzedaż) Krzysztofa Kozłowskiego na szefa fabryki „bombek” Nitro-Chemu, największego w NATO producenta trotylu. Czy z tego wyniknie wielkie „buum!”? Z pewnością, acz może nie z tą fabryką, to prawem statystycznym coś pójdzie z „hukiem, z dymem”. Nieprzypadkowo PiS zdarzyła się katastrofa smoleńska, nieprzypadkowo rozwalają pancerne limuzyny. Niedołęstwo zawsze podobnie skutkuje.

„buum!” może pójść gospodarka, zbliżamy się do Grecji, nie będzie to jednak „taka piękna katastrofa” Zorby, ale Morawieckiego. Ten też jest Pelagią, innych prezes nie toleruje.

„Pelagia” Błaszczak zasłynął już „polskimi obozami kontenerowymi”. Wyobraźnia go jednak nie poniosła, bo zapowiedział, że tak jak w obozach koncentracyjnych, w jego obozach kontenerowych dla uchodźców będą druty kolczaste. Może nie doczytała Pelagia, że trzeba prąd puścić drutami, ale to przed nią, bo po wtorku wszak następuje środa.

„Pelagia” wypowiadał się w Polskim Radiu w programie 1 na temat „problemu wizerunkowego”, a miało PiS ten problem z powodu Bartłomieja Misiewicza. Ale co tam! – od czego jest „nasz lider, pan premier…”. Zrazu sobie pomyślałem, że Pelagia bawi się płciami, jak ja, takie polityczne gender, zresztą uprawiane przez Szekspira (pomyślałem, że Szydło jest „panem premierem”), lecz Błaszczak nie potrafi tego robić, bo mu kołtun zawadza, tym „panem premierem” jest… Kaczyński.

O, żesz. To Pelagii się „cofło” do lat 2006-2007. „Okazało się, że była potrzebna komisja, że była potrzebna interwencja lidera PiS, premiera Jarosława Kaczyńskiego, żeby ten problem zamknąć”. Komisja dla jednego Misiewicza, który ledwo zdał maturę i nie zrobił nawet licencjatu u Rydzyka? Czterech chłopa do wykopania jednego nieuka? No i Pelagia Błaszczak mnie nie zawiodła, bo to nie wina PiS. Tak jest! „Sprawa została rozwiązana. Nasi poprzednicy tylko przyklepywali sprawy”. Znaczy się, sprawa Misiewicza została załatwiona, bo poprzednicy – PO-PSL – przyklepywali… Misiewicza.

Takie Pelagie ma PiS: Błaszczak, Kownacki, Jaki… Budowniczy polskich obozów kontenerowych z drutem kolczastym, na razie bez prądu.

I CIERPLIWOŚĆ PREZYDENTA SIĘ WYCZERPAŁA 🙂 W TYM JEDNYM LIŚCIE WIDAĆ JAK BARDZO MACIEREWICZ LEKCEWAŻY DUDĘ.

Kleofas Wieniawa pisze o walce między Dudą a Macierewiczem.

Andrzej Duda poczuł juchę i postanowił wykorzystać okazję, aby dobić Antoniego Macierewicza. Nie tylko za upokorzenia, które zaznał, ale by zyskać jakąś pozycję w PiS. Wyciekł list Dudy do Macierewicza (z wiadomością dla Beary Szydło), w którym domaga zajęcia stanowiska w sprawie listów Biura Bezpieczeństwa Narodowego dotyczących ”szczególnego znaczenie dla bezpieczeństwa państwa”. Jest to pisowski enigmatyczny język, bo nie wiadomo dokładnie czego list dotyczy.

Czy Duda ma szanse?

Dobić Macierewicza – tak. Bo ministra obrony już nie da się schować w katakumbach, jak w czasie kampanii wyborczej do parlamentu, gdy Jarosława Gowina wyciągnięto za uszy i przedstawiono, jako królika do funkcji szefa MON.

Macierewicz będzie walczył, a drzazgi będą śmigać. Zagrozi Jarosławowi Kaczyńskiemu, ten ostatni może zechcieć postawić na Dudę, lecz prezydent z kolei wie, iż bez radykalnego postawienia się, grozi mu już 2020 roku Trybunał Stanu.

Przy czym Duda nie ma żadnego charakteru i jest marny politycznie. Tak! – władza PiS się sypie. Czy opozycja będzie potrafiła to wykorzystać?

Wcale nie potrzebny jest Donald Tusk, aby wbić kołek osikowy politykom PiS. Duda w cuglach przegra wybory choćby z Rafałem Trzaskowskim.

Erozja PiS szybko może przybrac postać lawiny. Mądrość opozycji wyrazić się winna tym, że potrafi przeciwdziałać by Polska nie spadła w przepaść wraz z PiS.

Czy opozycję stać na to? Czy są takie siły jak w 1989 roku? Mam sporo wątpliwości. Polscy politycy – jak w PRL-u – to niedojrzali ludzie, polska demokracja niemal skapitulowała przed takim satrapą na drabince z Tesco jak prezes Kaczyński.

I JESZCZE JEDEN I JESZCZE RAZ!!! KOCHAMY PANA PANIE JURKU

>>>

I JAK TU SIĘ NIE ŚMIAĆ 🙂

c5wl4rpwqaaswca

JAKIM PRAWEM PiS FINANSUJE IMPREZY KOŚCIELNE Z NASZYCH PODATKÓW? GDZIE JEST KONSTYT. ROZDZIAŁ PAŃSTWA OD KOŚCIOŁA?

c5vtfzhvmaa42cn

Kaczyński nie poprze Tuska. Pisze o tym w „Wyborczej” Rafał Zakrzewski. Pogarda i obrzydzenie maluje się na twarzach polityków PiS, gdy wymieniają nazwisko Tuska.

kaczynski-nikog

Trwa polowanie na Tuska. Jak donosi „Financial Times” – rząd PiS posłużył się w nagonce europosłem PO Jackiem Saryuszem-Wolskim. Według „FT” premier Szydło sonduje europejskich liderów, czy na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej zamiast Donalda Tuska poparliby Saryusza-Wolskiego.

– To spekulacje. Nie będę ich komentował – powiedział Jarosław Kaczyński i …zaatakował Tuska kolejny raz. Kiedyś prezes PiS mówił, że Tusk ma wilcze oczy. Dziś zarzuca mu, że łamie zasady UE, w tym zasadę neutralności, i że popiera totalną opozycję, która chce obalić rząd pozaparlamentarnymi metodami: „ulica (manifestacje) i zagranica (skargi na rząd PiS do instytucji UE)”. – Taki ktoś nie może być przewodniczącym Rady Europejskiej – podsumował Kaczyński .

(SWOJE OBIETNICE WYBORCZE SPEŁNIAJĄ DZIĘKI CHORYM I UMIERAJĄCYM… ??? BRAK SŁÓW)

c5wik_jwyaacppk

Już w październiku w „Polska The Times” prezes PiS powiedział: „W Polsce toczą się postępowania i w Sejmie, i w prokuraturze, które mogą doprowadzić do tego, że zostaną mu (Tuskowi) postawione jakieś zarzuty. Czy taka osoba powinna stać na czele Rady Europejskiej? Mam daleko idące wątpliwości”. Puentował: „Jego dalszy pobyt w Brukseli jest bardzo ryzykowny, przede wszystkim dla UE. Powinniśmy Brukselę ostrzec przed ewentualnymi problemami”. Powtórzył to potem dwukrotnie. Wtórował mu szef MSZ Witold Waszczykowski.

(KAŻDY Z NICH MA TO SAMO ZADANIE. )

c5vwehywmaat6hf

Pogarda i obrzydzenie malują się na twarzach polityków PiS, gdy wymieniają nazwisko Tuska. Pomysł PiS na rozwiązanie „problemu z Tuskiem” fatalnie świadczy o dyplomacji rządu Szydło i ośmiesza Polskę. Kaczyński nikogo w Europie nie przekona, nawet przyjaciela PiS Viktora Orbána. Cała ta gra to igrzyska dla twardego elektoratu PiS.

Są też osobiste emocje. Jeden poseł nie jest w stanie pohamować żądzy zemsty za urojone krzywdy i ciągle patrzy w te „wilcze oczy”.

c5sbsukwmayinft

BOR chce kupić nową limuzynę. Na ten cel przeznaczył ok. 2,5 mln zł! trwa…

c5whm1twmaau_ab

Waldemar Mystkowski pisze o RAŚ i IPN.

polska-to-nie-kacza-wolka

Polska to nie Kacza Wólka

Lider rządzącej partii występuje przeciw najwybitniejszemu polskiemu politykowi po 1989 roku – Donaldowi Tuskowi. Ten ostatni najwyżej zaszedł w historii Polski w strukturach europejskich – zaś prezes „pan” Kaczyński zawdzięcza swoją pozycję przez zasiedzenie i śmierć brata, którą wyzyskał do ostatniej kropli łzy, bo nie przez talent i intelekt, jest żałośnie przeciętny. Nie upilnowaliśmy Polski, więc mamy demolowanie ustroju kraju i mediów.

Jak nazwać kogoś takiego, jak Kaczyński? Wiem, lecz nie napiszę, bo ten mały człowiek jest potwornie mściwy. To człowiek resortowy z kompleksami – wg wzorca komuszego. Tak jest też z mediami tzw. prawicowymi, które nie wiedzieć dlaczego nazwały się niepokornymi – wszak jest odwrotnie – może niepokorne w stosunku do rozumu i talentu. Niestety, ci ludzie bez większych możliwości intelektualnych rozwalają pracę wielu pokoleń.

Czy po szarańczy pisowskiej będziemy odbudowywać media publiczne? I czy warto? Bo może być tak, że Polskę trzeba będzie odbudowywać ze zgliszcz. Jeżeli PiS utrzyma się dłużej u władzy, szybko zostaniemy wypchnięci ze struktur europejskich. Możliwa więc jest sytuacja, iż kraj zacznie się rozpadać, a regiony osobno wyrażać swoje aspiracje.

Społeczeństwo zostało już podzielone, czyli rozebrane, rozbite, wcale nie są potrzebni do tego zaborcy. Możliwa jest sytuacja, że najsilniejsze regiony wybiorą swoją drogą, wszak PiS prowadzi tylko do tradycji skansenu. Takim ogniwem osobnym historycznie jest Śląsk (ale nie tylko on), w którym działa Ruch Autonomii Śląska. RAŚ jest organizacją wpatrzoną w historię regionu, politycy z centrali często nadają temu ruchowi znaczenie, jakiego nie ma.

Przez portal wPolityce zaatakowany został śląski Instytut Pamięci Narodowej, który jakoby dopuszcza RAŚ do głosu w swoich debatach. IPN, który stał się pisowską organizacją do przeinaczania historii. Nie do wiary! Atak przypuścił jeden z braci Karnowskich, Michał, ten który przyznał prezesowi PiS tytuł „Człowieka Wolności”.

Tacy ludzie dezorganizują nam Polskę, rozwalają. Należy pilnować przed nimi Polski. Przeciw temu Karnowskiemu – lewusowi intelektualnemu co się zowie – wystąpił nawet szef IPN Jarosław Szarek, który powiedział, że nikt nie będzie mu dyktował polityki kadrowej. Zaś przywódca „Solidarności” z lat. 80 Andrzej Rozpłochowski, dzisiaj kojarzony z PiS, napisał do Karnowskiego: „Pan zdaje się nie rozumieć tutejszej rzeczywistości i nonszalancko wrzuca wszystko i wszystkich do jednego worka”.

Polska jest niszczona przez takie beztalencia, jak Karnowscy, przez takich polityków sortu z kompleksami, jak „pan” Kaczyński. Kto trochę wystaje ponad przeciętność jest wyzywany i sprowadzany do ich małości, przeciętności, ale Polska to nie jest Kacza Wólka.

KOLEJNĄ USTAWĄ NAKAŻĄ CHODZENIE DO KOŚCIOŁA A POTEM BĘDĄ SPRAWDZALI OBECNOŚĆ… W NIEDZIELĘ KOŚCIÓŁ ALBO NIC!

c5wgeovxeaaj3np

„Ale jaja…”. Internauci takich sytuacji nie przepuszczają. MY TEŻ.

c5wzcdyxeaak0om

>>>

Odbyła się premiera Biblii PiS, filmu „Smoleńsk”. Teraz pisowcy będą nim młotkować elektorat. Dostali emocjonalne dzieło, więc tym bardziej rozum będzie niepotrzebny. Dla młodzieży szkolnej pozostanie obowiązkiem oglądanie filmu. Lektura dla oczu i mózgu, sekowanie i indoktrynowanie.

CrnRO7-WAAIWUwA

Na pokazie w Teatrze Wielkim był cały rząd PiS, Andrzej Duda i Jarosław Kaczyński. Nie było przedstawicieli części rodzin ofiar katastrofy. Wśród pominiętych znalazł się na Paweł Deresz, mąż Jolanty Szymanek-Deresz, która zginęła w katastrofie. Zaproszeń nie dostali także Barbara Nowacka, córka Izabeli Jarugi-Nowackiej i Małgorzata Szmajdzińska, żona Jerzego Szmajdzińskiego.

Cd8XGwXW0AANYEF

Pierwsza recenzja filmu wyszła spod pióra jednego z najlepszych krytyków filmowo-teatralnych Tadeusza Pawłowskiego.

gdy fantazje

Artysta ma prawo do własnej interpretacji, a nawet fantazji na temat wydarzeń historycznych. Kiedy jednak fantazje stają się narzędziem polityki, kiedy zmyślenie podaje się jako niepodważalną prawdę, kończy się sztuka, a zaczyna propaganda kłamstwa.

Pokazany po raz pierwszy w Teatrze Wielkim film Antoniego Krauzego nie będzie zaskoczeniem ani dla wyznawców teorii zamachu, ani dla tych, którzy uznają ustalenia rządowej komisji ds. katastrofy pod Smoleńskiem. Tych pierwszych utwierdzi w ich wierze, że prezydenta zabili Rosjanie, tych drugich do niej nie przekona. „Smoleńsk” zawiera pełen katalog teorii spiskowych składających się na tzw. religię smoleńską. Są tajemnicze nagrania radiowe rosyjskich pilotów meldujących zrzut ładunku nad lotniskiem w Smoleńsku (w domyśle – sztucznej mgły), rozbieżności w danych na temat wysokości, do jakiej samolot miał się zniżyć, oraz błędy przy ustalaniu tożsamości ofiar.

smoleńskRecenzja

Rząd uderza w sędziów. To metoda pisowska: zastraszyć!

informacjeZawarte

Informacje zawarte w oświadczeniu majątkowym sędziów będą jawne, analogicznie do uregulowań dotyczących prokuratorów. Oświadczenia majątkowe sędziów i prokuratorów będą publikowane w Biuletynie Informacji Publicznej. Rząd na dzisiejszym posiedzeniu przyjął stosowny projekt ustawy, przedłożony przez Ministerstwo Sprawiedliwości.

Składając fałszywe oświadczenie majątkowe sędzia poniesie odpowiedzialność karną (będzie to przestępstwo), a nie jak dotychczas tylko dyscyplinarną. Ponadto przewidziano wydłużenie okresu, w którym będzie można wszcząć postępowanie dyscyplinarne wobec sędziego z 3 do 5 lat od chwili popełnienia czynu.

Przewidziano też wydłużenie przedawnienia dyscyplinarnego z 5 do 8 lat, w przypadku wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przed upływem 5 lat. Oznacza to, że dopiero po upływie pięciu lat od momentu dokonania przewinienia dyscyplinarnego nie będzie można wszcząć postępowania dyscyplinarnego. W razie wszczęcia postępowania dyscyplinarnego przed upływem 5 lat, przedawnienie dyscyplinarne nastąpi po 8 latach od chwili popełnienia czynu.

Crn6YK5WIAAjhc6

Wojciech Sadurski pisze o przyjętym przez rząd na wniosek ministra Zbigniewa Ziobry projekcie zmian ustawowych, mających na celu „obronę dobrego imienia Polski”, który jest prawniczym potworkiem.

prawniczy

Projekt nowego zapisu ustawy o IPN głosi, że kto publicznie i wbrew faktom przypisuje narodowi polskiemu lub państwu polskiemu odpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie lub inne zbrodnie przeciw ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne, podlega karze grzywny lub karze pozbawienia wolności do lat trzech. W przyjętej dziś przez rząd retoryce przepis ten prezentowany jest jako kara za „polskie obozy koncentracyjne” lub zagłady, lub śmierci.

Ale słów takich w Polsce (na szczęście) nikt nie używa, a ręce polskiego wymiaru sprawiedliwości są zbyt krótkie, by komukolwiek za granicą realnie zagrozić. Gdy więc minister Ziobro mówi, że przyjmując ten projekt, rząd „uczynił ważny krok w kierunku stworzenia mocniejszych narzędzi prawnych pozwalających skuteczniej dochodzić naszych praw, bronić prawdy historycznej, ale też bronić dobrego imienia Polski wszędzie na świecie”, to oszukuje sam siebie.

Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl przestrzega przed kobrą PiS, która atakuje jadem.

kobra

PiS w swojej sprawie działa błyskawicznie, jak wąż kobra. W sobotę sędziowie polscy na Nadzwyczajnym Kongresie zwrócili uwagę obecnym władzom, że niszczą trójpodział władzy, tym samym dewastowana jest w kraju demokracja. Dwa dni później rząd Beaty Szydło przyjmuje projekt ustawy, który jest zastraszaniem sędziów.

Sędziowie zostali postraszeni zaostrzonymi restrykcjami prawnymi. A co powiedzieć o wysłaniu ministrów w podróż do Wielkiej Brytanii, bo tam doszło do zabójstwa jednego Polaka i dwóch pobić w miejscowości Harlow? Specjaliści od ksenofobii (Waszczykowski i Błaszczak) pojechali pouczać… Właśnie kogo? Rząd Wielkiej Brytanii, od którego w tych kwestiach mogliby się sami wiele nauczyć? A może pogadają z ksenofobami brytyjskimi? To mogłoby być ciekawe wydarzenie obyczajowe. Po zamknięciu pubów konferencję prasową na ulicy robią wspomniani ministrowie i przemawiają do brytyjskich ksenofobów.

Niestosowność zachowania władz PiS stała się dla nas codziennością, ale taka nie musi być dla świata zachodniego, bo to co najmniej – eufemistycznie – śmieszność. Groteskowy jest wyjazd dwóch ksenofobów, aby pokazać polskim ksenofobom – bo ten wyjazd jest adresowany do własnego elektoratu – że dbają o polskie interesy. Dlatego nie bądźmy zdziwieni, gdy w kraju dochodzi do podobnych ksenofobicznych zdarzeń, władze PiS niewiele robią.Z jednej strony groteska, a z drugiej błyskawiczne zachowania we własnym interesie politycznym – działają jak kobra. Ale ta kobra nie obroni polityków PiS, gdy już nie będą w posiadaniu jadu władzy i mediów „narodowych”. Wówczas Szydło i Duda będą bronić się przed literą i duchem prawa, a będzie to Trybunał Stanu. Tak będzie, bo wierzę w Polskę praworządną, normalną, rozwijającą się. Polska pisowska jest odwróconą Polską, wywiniętą na nice. Polacy nie mogą bać się, że uderzy w nich kobra.

Crnb43SWcAUM0Ix

Po wywiadzie Jarosława Kaczyńskiego dla niemieckego „Bilda” niemiecka prasa zarzuca prezesowi stek kłamstw, jakie wypowiedział.

niemieckaPrasa

Kaczyński ukazał „cechę swojego charakteru, którą dotychczas ukrywał – radość z zabawy” – ironizuje „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ). Autor artykułu, Konrad Schuller, przytacza w tym kontekście fragment wywiadu, w którym polski polityk mówi, że procedura sprawdzania praworządności, którą uruchomiła Bruksela, nie jest niczym innym jak „radosną twórczością Komisji Europejskiej i jej urzędników”, która go wprawdzie „nie cieszy, ale bawi”.

FAZ pisze też, że Jarosław Kaczyński w odpowiedzi na pytanie o odmowę Polski przyjmowania uchodźców przemilczał, że wspomniany przez niego „milion Ukraińców”, których Polska przyjęła w ostatnich latach, nie są uchodźcami, lecz „normalnymi migrantami zarobkowymi, którzy od wielu lat grzecznie płacą podatki”.

W swoim komentarzu „Sueddeutsche Zeitung” (SZ) zwraca uwagę na uruchomienie procedury sprawdzania praworządności, że jakoby wg prezesa Bruksela „porusza się poza traktatami unijnymi”. „To nieprawda. Faktycznie Unia Europejska – i Rada Europy – stosują zapisy traktatowe, które przyjęła także Polska” – pisze autor komentarza Florian Hassel. Podobnie widzi to „FAZ”, precyzując, że procedura sprawdzania praworządności oparta jest o artykuł 7 obowiązującego traktatu UE.

„SZ” jest przekonana, że „Kaczyński doskonale o tym wie”. Jednak po tym, jak nie tylko Komisja Europejska, ale i prezydent USA Barack Obama „udzielił na początku lipca Polsce publicznej reprymendy z powodu działań przeciwko Trybunałowi Konstytucyjnemu” Kaczyński winny jest swojemu elektoratowi wyjaśnienia.

„Udzielanie wywiadu zagranicznej prasie jest elementem dyplomacji. A dyplomacja nie polega na tym, że się mówi to, co się uważa, zupełnie nie zwracając uwagi na kontekst ani na to, jak może zostać odebrana wypowiedź w innym kraju. Bo Jarosław Kaczyński mówił jak do Polaków” – tak wywiad prezesa PiS dla „Bilda” podsumował Michał Szułdrzyński z „Rz”.

Szułdrzyński

„Udzielanie wywiadu zagranicznej prasie jest elementem dyplomacji. A dyplomacja nie polega na tym, że się mówi to, co się uważa, zupełnie nie zwracając uwagi na kontekst ani na to, jak może zostać odebrana wypowiedź w innym kraju. Bo Jarosław Kaczyński mówił jak do Polaków. Ale dla Niemców i czytelników z Zachodu Kaczyński bawiący się polityczną poprawnością będzie się jawił jako ekscentryczny starszy pan, który głosi poglądy na granicy radykalizmu. Lider PiS udowodnił tą rozmową, że zupełnie nie rozumie Zachodu ani obaw, które budzi jego partia” – pisze w komentarzu dziennikarz „Rzeczpospolitej”.

Kaczyński zrobił z siebie idiotę.

KODnie

KOD rozpoczyna nową akcję – odliczanie trzech miesięcy, jaką dostał PiS w dryguej turze zaprowadznia procedury praworządności. Czy PiS zastosuje prawo, aczy nadal będzie beprawie w Polsce.

Akcja KOD zwie się: „Polskie prawa to nasza sprawa”.

polskie

KOD będzie odliczać 3 miesiące, czyli czas, jaki dała nam Komisja Europejska na wprowadzenie zmian w sprawie TK. Akcję „Polskie prawa to nasza sprawa” zainaugurował Mateusz Kijowski na konferencji prasowej przed KPRM. Jak mówił:

„Co niezwykle istotne i należy to podkreślić, nikt nie próbuje nam narzucić własnego prawa. Nikt nie domaga się wprowadzenia prawa europejskiego czy amerykańskiego. KE, administracja USA domagają się od polskiego rządu, żeby zaczął przestrzegać polskie prawo. „Polskie prawa to nasza sprawa” – tak nazywa się nasza akcja, którą dzisiaj otwieramy. Domagamy się – razem z KE, wspólnotą międzynarodową – żeby rząd przestrzegał polskiego prawa. Mamy 3 miesiące, postanowiliśmy ten czas również odliczać. Będziemy codziennie obcinać jedną liczbę z tego centrymetra”

Pierwsza Dama Agata Kornhauser-Duda nie mieszka z Andrzejem Dudą w Pałacu Prezydenckim. To wyjaśnia dlaczego Duda w nocy pisze na Twitterze z internautkami, które zwą się Ruchadełkiem leśnym i podobnymi. Dudzie po prostu chce się.

zaskakujące

Agata Duda jest u boku swojego męża przez całą wizytę papieża Franciszka w Polsce, ale poza tym rzadko pokazuje się publicznie. Być może po części odpowiada za to fakt, że Pierwsza Dama wciąż mieszka w Krakowie. Agata Duda nie przeprowadziła się na stałe do Pałacu Prezydenckiego – donosi najnowsza „Polityka”.

O czystkach w IPN pisze Waldemar Mystkowski na Koduj24.pl.

IPN

Minister edukacji Anna Zalewska nieprzypadkowo ”pultała się” z powiedzeniem wprost, kto zamordował Żydów w Jedwabnem i dokonał pogromu w Kielcach. Według minister, za powyższe zbrodnie odpowiadają antysemici, a nie Polacy. A nawet uściśliła: Nie do końca Polak równa się antysemita.

Jarosław Kaczyński dał swoim szeregom sygnał do ścigania się z pedagogiką wstydu. Jego zawodnicy nie mają wstydu, więc wygrają z pedagogiką. Minister kultury Piotr Gliński ogłosił konkurs na hollywoodzki scenariusz filmowy o polskiej dumie narodowej. Taki bezwstyd  przymierzy się do lokalnej wersji „Kmicica – Waleczne Serce”, do której trzeba talentów Sienkiewicza i Mela Gibsona, nie rodzą się one jednak na pisowskim kamieniu, bo tak życzy sobie prezes.

Pedagogika bezwstydu wkracza na pole najnowszej historii – do IPN. Nowy prezes tej placówki, nikomu nieznany dr Jarosław Szarek, już na początku miotłą pisowskiej pedagogiki pozbył się z instytucji autora dwutomowego zbioru dokumentów o zbrodni w Jedwabnem dr. Krzysztofa Persaka, który też był konsultantem przy filmie „Pokłosie” Władysława Pasikowskiego.

IPN będzie przekuwał historię na pisowskie kopyto, aby służyć bieżącym potrzebom politycznym. Służyć kompleksom aktualnie rządzących. Kompleksy jednak się leczy, a nie zaraża nimi innych. Placówka, gdzie winno się odkażać historię z zarazków kłamstwa, będzie produkowała je w imię fałszywej bohaterszczyzny. Taki naród karleje w kłamstwie. Tacy Polacy będą wielkimi wśród Pigmejów i o to chodzi w pedagogice bezwstydu.

spotkane

Ministerstwa Pisowskich Kroków. Za prezesem tacy idioci sznurem. Akurat inspiracja od Agaty Dudy. Dotyczy to głównie Beaty Szydło.

CojvVmXUIAAagQE

Szaleniec Antoni Macierewicz tortutuje psychicznie powstańców warszawskich – tak twierdzi wybitny konstytucyjonalista i politolog prof. Wojciech Sadurski – i ma rację.

powstańcy

– Dzieło życia Lecha Kaczyńskiego to Muzeum Powstania Warszawskiego. Teraz ci powstańcy są psychicznie torturowani przez szefa MON Antoniego Macierewicza – mówił prof. Wojciech Sadurski, prawnik i politolog z Uniwersytetu w Sydney w ”Faktach po Faktach” TVN24. Odniósł się w ten sposób do pomysłu, by na 72. rocznicy Powstania Warszawskiego odczytać apel smoleński. Ocenił, że „jedno słowo Jarosława Kaczyńskiego ukróciłoby te działania”. – Jarku, zrób coś z tym i nie pozwól, żeby pamięć o twoim bracie była w ten sposób szargana przez tego politycznego szaleńca – zaapelował dodając, że prezes PiS to jego dawny kolega.

W Poznaniu kolejna oślica PiS staje okrakiem przeciw rozumowi.

radnaPiS

Ronda Lecha Kaczyńskiego powstają jak grzyby po deszczu. Ale Władysława Bartoszewskiego już radni PiS w Poznaniu nie chcą. – Władysław Bartoszewski nie zasługuje na to, żeby nazwać jego imieniem rondo, nawet tak nieduże, jak to na Piątkowie – argumentowała swój sprzeciw radna PiS Ewa Jemielita.

W rozmowie z Magdą Jethon na Koduj24.pl wybitny Wojciech Pszoniak o Jarosławie Kaczyńskim:

najgroźniejszy1

Najgroźniejszy jest Kaczyński, człowiek, dla którego kochanką, przyjacielem i najbliższą rodziną jest partia. To jest ten wyraźny, charakterystyczny jego rys, zresztą groźny w każdej dziedzinie. Tylko, jeśli jesteś pisarzem i nie masz niczego poza talentem, to możesz w zaciszu swojego domu tworzyć wielkie dzieła literackie i nikomu nie robić krzywdy. Jeżeli jednak polityk nie ma niczego poza polityką, to staje się niebezpieczny. Ja się boję takich ludzi, bo oni nawet jakby nie było konfliktu, to go wymyślą. Są ludzie, którzy godzą i łączą, ale są tacy, którzy dzielą. Kaczyński dzieli.
Nie wierzę też w to, że on jest cynikiem. Mitterrand był zimnym, cynicznym prezydentem, ale Kaczyński nie. Tu jest inny problem. Podobno on niczego nie zna i nie widział poza Polską, nie mówi żadnym obcym językiem, nie ma karty kredytowej, nie jeździ samochodem, nie ma rodziny, to jest człowiek w jakiś sposób kaleki. Jego siła bierze się z tego, że on taki właśnie jest. Kaczyński jest zaburzonym człowiekiem.

Mrzonki prezesa obśmiał Ryszard Petru, gdy debatowano w Sejmie o Brexicie. Kaczyński jako Ferdynand Kiepski ma „pomysła”.

petruMrzonki

„Z przykrością stwierdzam, że mrzonki Kaczyńskiego są w Europie śmieszne. Mówienie o zmianie traktatów – oni się stukają w głowie. Żadnych traktatów nie zmienią, mają inne problemy na głowie. Jeżeli ktoś siedzi na Żoliborzu i nie kontaktuje się z nikim, to wymyśla zmiany traktów, których nawet jeszcze nie wymyślił. Tak się nie uprawia skutecznej polityki, bo UE nie dyskutuje teraz o zmianie traktatów. Takiego tematu nie będzie”

Puk, puk, puk w Kaczyńskiego łeb – pusty.

O zakłamanym nowym szefie IPN na Koduj24.pl pisze Waldemar Mystkowski.

instytut

Prawda historyczna w Polsce skonała. Może nawet czeka nas powrót do tajnych kompletów i latających uniwersytetów. Taki nasz los; jak nie Niemiec, komuch, to wewnętrzny liszaj. Na szefa IPN został wybrany dr Jarosław Szarek, który twierdzi, że mord na 340 Żydach w Jedwabnem w lipcu 1941 roku wykonali Niemcy. Należało się spodziewać takiego wyboru, gdyż wcześniej minister edukacji Anna Zalewska o tej zbrodni Polaków powiedziała, że jest „tendencyjna i pełna kłamstw”.

Polska zamienia się w cmentarzysko prawdy. Wszędzie, gdzie zainstalowana jest władza PiS, bez poczucia nadużycia można stawiać pomnik z inskrypcją „Tu pochowano prawdę”. Takie pomniki mogą stanąć przed kancelariami Dudy, premier Szydło i w wielu miejscach w Polsce, zaś na Nowogrodzkiej w Warszawie winien stanąć pomnik Katastrofy Prawdy.

W kancelarii Dudy zamiatają przestępstwa pod dywan. W razie Trybunału Stanu – a będzie!

zamiatanie

A w Sejmie nowa gwiazfa PiS:

Kiedy Polacy przyzwyczaili się już o kabaretowych lub gorszących scen w Sejmie z Trybunałem w tle, posłowie postanowili zaskoczyć. Tym razem w awanturze pojawił się środkowy palec, okrzyki „zjeżdżaj!”, porównanie Polski do Rosji Putina i Turcji Erdogana. A kluczowym rekwizytem był dzwoneczek w ręku wicemarszałka Joachima Brudzińskiego.

W Sejmie w nocy posłowie dyskutowali o kolejnej ustawie „poprawiającej” ustawę o Trybunale Konstytucyjnym. I jak słusznie zauważyła posłanka .Nowoczesnej Kamila Gasiuk-Pihowicz, w tej sprawie już wcześniej wszystko zostało powiedziane. Dlatego posłowie musieli się bardzo napocić, żeby zwrócić na siebie uwagę. Efekt? Brak słów….

poseł

Wszystkich przebiło zwarcie posłów Piotra Pyzika z PiS z Tomaszem Cimoszewiczem, posłem PO i synem Włodzimierza Cimoszewicza, byłego premiera i byłego ministra spraw zagranicznych. Poszło o… środkowy palec.

– Środkowego palca nie można pokazywać w tej izbie! O, znowu pokazuje! Jeszcze do buzi go wkłada! – krzyczał Cimoszewicz, po czym ze zdenerwowania uderzył tabletem w ławę sejmową – jak relacjonowali reporterzy RMF FM.

Oto strona internetowa Pyzika. Wszystko jasne – z Bogiem wymiataj!

niech

mucha

Z Beatą Szydło mamy ten problem, że ona nie wie, co mówi. Ktoś taki został postawiony na czele rządu. Strach się bać, co taka niedojda będzie w stanie podpisać, albo nie podpisać.

Jarosław Kaczyński ma bardzo łatwą marionetkę do manipulowania. Polityczna cichodajka. Przede wszystkim postawienia na Szydło w przestrzeni publicznej to plucie na Polaków.

Przecież polska inteligencja nie przypomina takiej niedoróbki, jak Szydło. Joanna Mucha z innego punktu widzenia opisuje fizjologiczną czynność wydalania przez Szydło, lecz plucie to jest plucie. Mucha o piątkowej mowie Szydło w Sejmie:

– Słuchałam tego przemówienia na sali sejmowej i miałam wrażenie, jakby ktoś stał przede mną i pluł mi w twarz właściwie każdym zdaniem. Pluł mi, pluł Polsce w twarz.

Bruksela nie występuje przeciwko rządowi PiS, Bruksela występuje przeciwko łamaniu prawa.

Obecnie znajdujemy się w punkcie: albo PiS się zatrzyma, albo będziemy dążyć do ustroju autoktratycznego, w rezultacie zostaniemy usunięci z Unii Europejskiej.

W przeciągu pół roku PiS zniszczył pozycję Polski w UE i na świecie.

CjIjZtzWkAAd19T

Dla przypomnienia: Konsul generalny USA w Niemczech 1933 r.

CjI2YX0WgAQ8M9A

kaczyńskiZapewnia

Jarosław Kaczyński wypiera się, iż ma jakikolwiek związek z archiwum Kiszczaka, z papierami ubeckimi TW Bolek, którymi atakowany jest Lech Wałęsa.

Zawodowy kłamca, znowu się wypiera. W tym wypadku jest złodziejem naszych dziejów. Tchórz, który chciałby ukraść chwałę bohaterowi.

Kaczyński, śmierdzący intelektualny leń.

profAndrzejZybertowicz

Pisowcy siedzą i knują, jak usprawiedliwić swoją demolkę demokracji. Zaiste Andrzej Zybertowicz (luj, a nie profesor) wpadł na pomysł, który jest syndromem Kaczyńskiego („Nikt nam nie powie, że białe jest białe…”), iż KOD jest wytworem Kremla i postacią wojny hybrydowej.

Głupiec i cham. Wydał się Zybertowicz. Szczególnie Komisja Wenecka jest rosyjska. Ależ amoralny człeczyna ten Zybertowicz.

21Nazwisk

Jak jest polityka historyczna, to jest narzędzie: policja historyczna – IPN. Będą przepisywać historię na zamówienie złodzieja dziejów – Kaczyńskiego.

Zaczęło się od Kiszczaka, teraz poszedł na ogień Jaruzelski. IPN opracował listę 21 byłych dygnitarzy PRL, którzy mogą ukrywać tajne materiały.

Co znaleziono u Jaruzelskiego? W archiwum są jego przemówienia z odręcznymi uwagami, zdjęcia i taśmy z rozmów z dziennikarzem Gabrielem Mérétikiem nagrywanych do książki „Noc generała”. Archiwiści z IPN niczego nie zabrali, bo nie mieli nakazu prokuratora. Materiałów Jaruzelskiego nie przejrzeli, bo nie są jeszcze skatalogowane. Przeglądali katalogi Franciszka Szlachcica (b. szefa MSW) i Walerego Namiotkiewicza (członka władz PZPR).

KiedyPrzeszykają willęKaczyńskiego

Przyjdzie jeszcze dzień, że przeszukają i willę generała dzisiejszych czasów.

jesteścieWstydem

cenckiewicz

PiS wzmocni rolę IPN w życiu politycznym. Przede wszystkim służy to tzw. polityce historycznej i rozliczeniowej. Pierwsze sukcesy już mają za sobą. Papiery na Lecha Wałęsy, tj. na opozycję.

Za dwa tygodnie PiS złoży do laski marszałkowskiej projeky ustawy o IPN, wg którego nastąpi mariaż tej instytucji z Radą Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa.

Żołnierze wyklęci staną się bohaterami narodowymi, a wśród nich było po prostu wielu morderców.

Projekt też zmienia strukturę IPN, wzmacnia jej prokuratorskie możliwości. Będą mogli wejść, gdzie zechcą, bo będą poszukiwali mitycznych papierów, notatek.

Wraz z nową strukturą wybrany będzie nowy prezes IPN. Wśród kandydatów na prezesa jest słynny Sławomir Cenckiewicz, autor biografii Wałęsy.

Kroi nam się państwo zajmujące się przeszłością i to tylko taką, która pasuje PiS-owi, a w zasadzie Jarosławowi Kaczyńskiemu.

Działania PiS, jako racjonalne, popiera „premier z Krakowa”, Jan Rokita, który wszedł w buty pisowskie. Możliwe, że przymierza się do jakiegoś stanowiska w rządzie PiS.

Mamy coraz bardziej zramolałe państwo, które będzie ścigać i żyć przeszłością. Więc nie wróżę im sukcesów. Cofają nas do nacjonalistycznego skansenu.

rokitaOsprawie

Więcej >>>

Tomasz Lis słusznie apeluje do Jarosława Kaczyńskiego: Przeproś Lecha, wstydu oszczędź! Pacanie! Dzisiaj Henryka Krzywonos nazwała prezesa PiS „kurduplem”:

„To my wygraliśmy naszą wolność, którą jakiś kurdupel chce nam teraz zabrać”.

naOkładce

Od ambon po telewizyjne studia wybrzmiewa w Polsce piękne słowo – przepraszam. Niestety, występuje ono w naszej wersji chrześcijaństwa, czyli w wołaczu. Przeproś, Wałęso, pokajaj się!

– pisze Tomasz Lis.  „Winny jest on. Ofiarami my. Polacy mają bowiem podobno prawo czuć się oszukani tym, co Lech Wałęsa podpisał albo nie podpisał, opowiadał albo nie. Apele o przeprosiny mają różnych autorów i różny charakter. Nie zmienia się tylko adresat”.

Lepiej się bić w cudze piersi

Tomasz Lis zauważa, że nie słychać głosu posła Jarosława Kaczyńskiego. Nie słychać, bo w jego imieniu mówi cała partia. „Pan poseł zafundował Polsce wyborczą ustawkę z kandydatami mającymi ukryć jego wolę sprawowania w Polsce władzy absolutnej. Nie zapowiadał, zdaje się, że swe rządy zacznie od demontażu państwa prawa i demokracji liberalnej. Może czas na przeprosiny? Nie rozumiem, dlaczego Wałęsa miałby przepraszać za ewentualne winy, a Kaczyński nie miałby przepraszać za winy realne. Tym bardziej że Wałęsa ewentualne winy odkupił po tysiąckroć. Kaczyński oczywiście swej winy nie dostrzega. Dlatego nigdy nie musi nikogo przepraszać” – zaznacza.

tomaszLisPrzeproś

KOD dla Wałęsy wygrywa batalię z PiS. Kaczyński przegra – prędzej, czy później – z nami i z Mateuszem Kijowskim. W Gdańsku 25 tysięcy wiecowało za Wałęsą.

gdańskManifestacja

Polonia chicagowska też ma KOD, też stanęła za Wałęsą.

kodPolonia

W jutrzejszej „Rzeczpospolitej” sondaż IBRIS. Lech Wałęsa dla zdecudowanej większości Polakóów jest bohaterem!

zajawka

Towarzystwo Dziennikarskie apeluje o powrót głowy na swoje miejsce – w IPN.

apel

Syn broni ojca! Szlachetne.

albo