Posts Tagged ‘Jacek Kowalczyk’

W czasach Gomółki resztki opozycji (Stefan Kisielewski) nazywały ekipę komunistów „dyktaturą ciemniaków”.

Nie wiem, jak nazwać Kaczyńskiego i jego niedorobionych „polityków”. Bucami? Chyba tak, bo najblizej im do tego kolokwializmu.

A na pewno bucem, swojsko brzmiącym „bucu” jest niejakim Kowalski, imię tego „bucu” Marian.

kowalskiChce

Bucu Bucu Kowalski zapowiedział blokowanie protestów. Bo to „bucu bucu zdrada”. Kowalski, kandydat Ruchu Narodowego w ostatnich wyborach prezydenckich, zapowiada, że aktywiści organizacji nacjonalistycznych „staną w obronie suwerenności ojczyzny”. To odpowiedź na zapowiadaną przez Komitet Obrony Demokracji (KOD) manifestację przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego.

Lepszy bucu odezwał się na urodzinach Radia Maryja. Radio, które się otworzy i trochę posłucha, trudno inaczej nazwać niż szczujnią.

Szczujnią na Polaków.

Prezes Ka wypluł z siebie o ręce podniesionej na Kościół. Oczywiście, odzywa się Cyrankiewicz.  Jacek Kowalczyk z „Polityki” ujmuje:

kościółPrezesaK

Prezesa Kaczyńskiego cechuje poczucie bezgranicznej pogardy wobec nas wszystkich jako motłochu, któremu można kłamać w żywe oczy, i zarazem poczucie całkowitej bezkarności (w tym sensie z pewnością nie traktuje poważnie swojego katolicyzmu i jego dogmatów, chyba że za jedyny dogmat uznaje bezmiar bożego miłosierdzia). Dyrektor Rydzyk nie powinien więc czuć się zbyt pewnie, bo pocałunki prezesa mogą zawierać jad, który zacznie działać, gdy zakonnikowi za bardzo przewróci się w głowie (były już bardzo chłodne momenty między oboma panami, z pomówieniami o agenturalność włącznie). To wiedzą już wszyscy, którzy mieli okazję współpracować z panem prezesem. Utrata jego zaufania staje się wyrokiem. Na miejscu akolitów prezesa miałbym się na baczności w prywatnych rozmowach, teraz mogą już nie być aż tak prywatne.

A tak poważnie – jak pisze były szef tink thanku PO, Instytutu Obywatelskiego – Jarosław Makowski, pierwszą ofiarą we wszelkich dyktaturach, reżimach, pada język.

językPierwszaOfiara

Przyglądając się temu, co robi dziś w Polsce PiS, mam poczucie graniczące z pewnością, że i u nas, język staje się pierwszą ofiarą nowej władzy. Co to znaczy? Ano to, że na języku, niczym na zdrowym ciele, dokonuje się obecnie gwałtu, w efekcie którego słowa tracą swoje pierwotne znaczenie i sens. Przesadzam? A więc zobaczcie sami, jak przebiega ten proceder. Podam tylko trzy przykłady.

Po pierwsze, PiS wciąż powtarza: „wprowadzamy pakiet demokratyczny”. Zwykliśmy sądzić, że „pakiet demokratyczny”, to więcej wolności, to szanowanie mniejszości, to więcej tolerancji wobec tych, którzy mają odmienne zdanie. Tymczasem, w wydaniu PiS, „pakiet demokratyczny” znaczy ograniczanie wolności: odbieranie głosu opozycji w sejmie, odmówienie PSL-owi wicemarszałka czy przeprowadzenie pod osłoną nocy kontrowersyjnych ustaw.

Po drugie, PiS i prezydent Andrzej Duda wciąż mówią, że w Polsce trzeba „przywrócić sprawiedliwość”. Przywykliśmy sądzić, że w państwie prawa sprawiedliwość oznacza przestrzeganie prawa i respektowanie wyroków sądowych. Tymczasem PiS, gdy słyszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który nie jest zgodny z jego oczekiwaniami, to mówi, że to są tylko „opinie członków Trybunału” (poseł Ryszard Terlecki). I że wyroki Trybunału nie mogą być, tu już Kornel Morawicki przychodzi PiS z pomocą, krzyczący: „prawo, które nie służy narodowi, to jest bezprawie”.

Po trzecie wreszcie, prezydent Andrzej Duda jak mantrę powtarza zwrot: „dobra zmiana”. Zwykliśmy sądzić, że dobra zmiana kojarzy się z poprawą jakości życia, że idzie w niej o polepszenie losu ludzi. Tymczasem prezydent Duda, gdy mówi „dobra zmiana”, to korzysta z prawa łaski, które dotyczy jego partyjnego kolegi, Mariusza Kamińskiego itd.

Tak jest! Mamy początki dyktatury buców. Towarzysze Bucu Bucu z PiS.

Więcej >>>

Ojciec-Bashobora

TVP1 w „Wiadomościach” dała wiekopomną plamę. Telewizja publiczna wyemitowała rozmowę Krzysztofa Ziemca z Johnem Bashoborą, rzekomym „uzdrowicielem”, oraz materiał o nim.

Ugandyjczyk odprawiał w weekend rekolekcje w Licheniu. Informacja w TVP zatytułowana „Fenomen cudotwórcy”.

– Kim jest i skąd czerpie moc uważany za cudotwórcę o. John Bashobora? – zapowiadał materiał prowadzący „Wiadomości” Ziemiec.”Oto najpierw reporter rozmawia z człowiekiem siedzącym na wózku inwalidzkim (po wylewie), by na końcu reportażu zobaczyć go, jak podchodzi pod scenę, gdzie przemawia o. Bashobora, i dziękuje mu uchylając czapki. Czyli mamy naoczny cud!”

kpi na swoim blogu na Polityka.pl Jacek Kowalczyk.

Tak biskupi lecą w kulki ze swymi owieczkami. XXI wiek a cuda jak w Średniowieczu, a może nawet w epoce Kamienia Łupanego. Cuda owszem, ale jak wypróżnić ubogie portfele biednych ludzi.

Rżnięcie naiwniaków – to klerowi zawsze dobrze idzie.

Antoni-Macierewicz-w-Bydgoszczy

Wiadomością dnia jest, iż Platforma Obywatelska zdecydowała się postawić Antoniego Macierewicza za raport ws. likwidacji WSI przed sejmową komisją śledczą.

Jest wreszcie słuszna decyzja partii rządzącej, PO poprze wniosek Twojego Ruchu.