Posts Tagged ‘Jacek Sasin’

c2tm9oywqaeshvv

POTRZEBUJĄ HOTELU Z BASENEM I APARTAMENTÓW DO SPANIA? Kto za to płaci? Przecież nie wyjmują z prywatnych kieszeni

c2u5xstw8aevq1b

Z CYKLU: „POLACY MÓWIĄ WŁADZY”. Dla wolnego miasta Poznań SZACUNEK !!!

brytyjski

• Janusz Gajos skrytykował prezesa PiS w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”
• Kaczyńskiego określił „emerytem, który wciela marzenie, by być zbawcą narodu”
• Aktor zarzucił też prezesowi PiS, że „jest mistrzem w dzieleniu narodu”

janusz-gajos-2

–  To jest gorzkie zwycięstwo pana prezesa. W dzieleniu narodu jest mistrzem. Wystarczą „my” i „oni” i od razu się lepiej rządzi – powiedział o Jarosławie Kaczyńskim Janusz Gajos w wywiadzie udzielonym „Gazecie Wyborczej”. Aktor przypomniał stary wywiad z prezesem PiS, w którym miał on deklarować, że chciałby być „emerytowanym zbawcą narodu”. – Zwykłemu emerytowi dużo się wybacza. Wolno mu być ekscentrykiem, ale żeby na siłę zmieniać historię, uczyć dzieci i młodzież, że jest się zbawicielem, to po prostu „ciary po plecach idą” – ocenił Gajos i dodał: – Istotnie, zacząłem się bać.

TAKI POMYSŁ JEST. KTO JEST ZA?

c2xxuqtwgaajigj

SKANDALICZNA WYPOWIEDŹ KACZYŃSKIEGO W RADIO ŁÓDŹ. KPINA Z NIEPEŁNOSPRAWNYCH I PROTESTUJĄCYCH. JAK MOŻNA TAK OBRAŻAĆ?

c2un5cvxgachgwj

News z 1960 roku.

c2w8h4ouaaerzrd

EPISKOPAT POWINIEN NAUCZYĆ SIĘ TEGO NA PAMIĘĆ.

c2xnf5sxaaaxilp

A Stonoga rzecze:

stonoga

• Kaczyński o KOD: „niektórzy byli pracownikami organów bezpieczeństwa”
• „Widać tam troszkę twarzy osób specjalnej troski” – dodał prezes PiS
• Stwierdził też, że opozycja powinna być ukarana za blokowanie mównicy 16.12

tomasz-siemoniak

– Ja się tym w najmniejszym stopniu nie przejmuję, tym bardziej że patrząc na twarze tych osób, to po pierwsze – to jest tylko domysł, ale obawiam się, że niektórzy z nich byli pracownikami dawnych organów bezpieczeństwa, z kolei też wydaje mi się, że widać tam troszkę twarzy osób specjalnej troski. Nie wygląda to groźnie – tak Jarosław Kaczyński odpowiedział na pytanie Radia Łódź o protesty KOD i to, że został wygwizdany. Prezes PiS nie chciał doprecyzować, co znaczy „specjalnej troski”. – Nie będę tego precyzował, wszyscy wiedzą, co to znaczy – stwierdził. Dodał, że blokowanie mównicy przez posłów opozycji było „swego rodzaju przemocą”, która w „jego przekonaniu” powinna zostać ukarana. – Ale decyzja należy do prokuratury i sądu – stwierdził.

(NOWA ORDYNACJA WYBORCZA JUŻ GOTOWA. PiS RUSZA PO POLSKIE MIASTA. NIE WOLNO IM NA TO POZWOLIĆ. TRZEBA BĘDZIE RUSZYĆ DUPSKO I PÓJŚĆ NA WYBORY)

c2up_ikw8aalnzn

W jakiej atmosferze przebiegło spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z łódzkimi działaczami PiS?

Przed budynkiem gdzie odbywało się spotkanie Jarosława Kaczyńskiego z politykami PiS protestowało kilkadziesiąt osób, m.in. działaczy KOD i PO. – 13 grudnia spałeś do południa – to jedno z haseł, które wykrzykiwali protestujący. Prezes PiS w trakcie swojego przemówienia do polityków stwierdził, że planem PiS jest wygranie wyborów samorządowych w 2018 roku oraz parlamentarnych rok później. Wspomniał też, że szykuje reformę mediów. – Chcemy, aby dążyły do prawdy, a nie opowiadały się za jedną stroną – stwierdził.

c2u7kznwqaefzpr

Prezes PiS jeździ po kraju w związku z wyborami samorządowymi w 2018 roku. W wywiadzie dla TVP Katowice tłumaczył, że chodzi o „operację aktywizacji partii”. Coraz więcej mówi też o zmianie systemu wyborczego. Wczoraj ten temat pojawił się zarówno w Katowicach, jak i w Łodzi.

c2u89f9xuaixrav

Rozmowy z działaczami PiS w Katowicach były zamknięte dla mediów, jednak na Twitterze Prawa i Sprawiedliwości umieszczonych zostało kilka wypowiedzi prezesa.

– Wszystkie wybory są ważne, ale te samorządowe mają szczególną wagę. Wynik wyborów samorządowych wpływa znacząco na wybory parlamentarne – miał tłumaczyć lokalnym działaczom. Powtórzył, że PiS w każdym województwie powoła pełnomocnika do spraw wyborów samorządowych. Dodał, że najistotniejszym elementem jest zmiana ordynacji wyborczej.

c2vjzcbwgamejhc

Temat poruszył także w rozmowie z TVP Katowice. – Pierwszy rodzaj to zmiany zmierzające do tego, aby ewentualne próby fałszowania wyborów były bardzo trudne. Bo u nas ordynacja wyborcza nie jest z tego punktu widzenia dobrze skonstruowana – przekonywał.

Podkreślił, że chodzi o wprowadzenie przezroczystych urn, kamer internetowych w każdym lokalu wyborczym, czy przechowywania kart do głosowania przez długi czas.

„… a skończywszy na sposobie liczenia, który powinien być tak dokładnie określony, żeby było wiadomo, że to jest przez cały czas pod kontrolą, że wszyscy członkowie komisji wyborczej muszą w tym uczestniczyć, że to nie może być robione gdzieś na boku – wskazał.”

– To są też takie kwestie, jak produkcja kart, która dziś jest rozproszona i to też może prowadzić do różnych nadużyć – ocenił.

„No i sprawa zupełnie zasadnicza: wybory nie mogą być organizowane przez tych, którzy są zainteresowani ich wynikiem – przecież do tej pory tak to w Polsce wygląda – stwierdził prezes PiS.”

Te same stwierdzenia powtórzył w rozmowie z TVP3 Łódź.

„Obywatel podlega manipulacjom”

Prezes PiS chce, aby ograniczenie liczby kadencji (chodzi o zasadę dwóch kadencji dla tych, którzy pełnią funkcje jednoosobowe, czyli dla wójtów, burmistrzów i prezydentów miast) obowiązywało już od 2018 r.

– Pewna nadmierna stabilizacja władzy na poziomie samorządowym czasem służy rzeczom dobrym, bo nie przeczę, że są dobrzy samorządowcy, którzy mogliby rządzić pięć i siedem kadencji, ale niestety nierzadko służy także rzeczom złym, powstawaniu różnego rodzaju patologicznych powiązań, klik i wszystkich niedobrych konsekwencji, które temu towarzyszą – podkreślił z kolei w wywiadzie dla TVP3 Łódź.

Na uwagę, że samorządowców oceniają wyborcy, odparł:

„Naiwne jest myślenie, że każdy obywatel jest doskonale poinformowany i nie ulega różnego rodzaju naciskom i manipulacjom.”

Przewiduje też, że te pomysły będą zaskarżone do TK, ale ma na to odpowiedź:

„Będziemy przekonywać Trybunał, że to jest zgodne z Konstytucją – stwierdził w TVP Łódź.”

c2vmrdfxeae4pcp

Waldemar Mystkowski analizuje jak niepełnosprawnym intelektualnie jest prezes PiS.

kaczynski-i-jego

Co miał na myśli Marek Kuchciński, pisząc na Twitterze: „Rzeszów. Poseł @TomaszPoreba Próba obalenia rządu była skoordynowana z dziennikarzami i posłami Parlamentu Europejskiego”?

Podaję pełne brzmienie, bo druga osoba w państwie – a taką jest marszałek Sejmu – jest taka, iż bez czytania z kartki nawet nie jest w stanie powiedzieć „Dzień dobry, otwieram sesję sejmu…”, itd. Tym razem Kuchciński pisał. Jasne, że trzeba zapytać: z jakiej kartki przepisywał? Przede wszystkim zaznaczył, iż pisze w Rzeszowie, a Jarosław Kaczyński był w Łodzi. Czyli prezes nie machnął na niego gestem mówiącym: chodź tu Marek, powiem ci, co teraz zrobisz po wykluczeniu posła Michała Szczerby. I powiedział mu, że przenoszą się do Sali Kolumnowej.

Pierwsza osoba (głowa) w państwie podpisuje wszystko, jak leci, a jest nią – przypominam – Andrzej Duda. Druga osoba czyta z kartki albo z myśli prezesa. Kaczyński powiedział w Łodzi: „Potrzebna jest reforma mediów, chcemy aby dążyli oni do prawdy, a nie opowiadali się za jedną stroną”.

W Rzeszowie Kuchciński przepisał z kartki, powołując się na europosła PiS Tomasza Porębę, iż potrzeba nie tylko reformy mediów, które nie dążą do prawdy, lecz obalenia rządów, ale trzeba zrobić coś z posłami Parlamentu Europejskiego, a może z samą Brukselą.

Tweety mają 140 znaków i nie za wiele w nich można napisać, należy je interpretować. Kuchciński to osoba z kartki, stworzona przez Kaczyńskiego, osoba, która czyta z umysłu Kaczyńskiego.

Właśnie! Kaczyński obraca się w ograniczonym kręgu pojęć, figur retorycznych i metafor. Ciągle podkreślam, że jest intelektualnie przeciętny, ale niebywały cwaniak. To klasyczne nieporozumienie: cwaniaka mylimy z kimś, kim nie jest. Prezes PiS przez zasiedzenie – od 1989 roku – w polskiej polityce po 27 latach dorwał się do władzy i załatwia swoje kompleksy, a na jego garby składa się wszystko to, czego nie rozumie. Nie rozumie innego Polaka i Polski, dlatego nam wszystko rozwala. A my jak te barany na to patrzymy. I nawet pozwalamy się nazwać gorszym sortem, gestapo, „ludźmi specjalnej troski” – ta ostatnia to najnowsza kalumnia tego cwaniaka.

Otóż Kaczyński własną ograniczoność postrzega w swoim kręgu i przenosi na zewnętrze, które nie jest mu znane. W filozofii i psychologii zjawisko jest opisane i nazwane, jest to nieodpowiedzialność, za którą obarcza się innych. Wśród swoich takim elementem nieodpowiedzialności jest typ „Kuchciński”, który tylko może czytać z kartki, jest „politykiem specjalnej troski”.

Ta niepełnosprawność polityczna Kuchcińskiego aż razi w oczy. Dlatego nie dziwmy się, że Kaczyński nie znając nikogo poza swoimi niepełnosprawnymi nazywa pozostałych Polaków „ludźmi specjalnej troski”. Ten cwaniak bogactwo świata, jego różnorodność, wielobarwność, widzi poprzez typ „Kuchcińskiego” czytającego z kartki, z ust, z gestu, z myśli.

Tak usprawiedliwiam Kaczyńskiego, albowiem: zrozumieć, to przebaczyć. Nie powinniśmy się zanadto zajmować jego ograniczonością, ale informacjami z „kartki” Kuchcińskiego. Następna działka do rozwałki to media. Kaczyński chce z „Wyborczej”, z TVN – a nawet z Koduj24 – zrobić „Trybunę Ludu”, czy też „Völkischer Beobachter”. Tak mają cwaniacy otoczeni Kuchcińskimi.

KRÓTKO O DOBREJ ZMIANIE.

c2u0ahmxuaaxogq

DO JUTRA… JUTRO TEŻ BĘDZIEMY NIEGRZECZNI 🙂 (a swoją drogą zobaczcie jak teraz pis sprytnie ukrył piotrowicza).

c2urwylwgaebemc

>>>

Reklamy

cybfy6kxuaeaihk

Uposażenia mundurowe stracą ci, którzy po upadku komunizmu przeszli pozytywną weryfikację, a przez kolejne lata bronili bezpieczeństwa demokratycznej Polski.

blaszczak

Rząd chce radykalnie obniżyć emerytury i renty funkcjonariuszom policji oraz służb specjalnych, którzy przed 31 lipca 1990 r. chociaż dzień przepracowali w Służbie Bezpieczeństwa lub innych strukturach aparatu przymusu PRL.Ze świadczeń specjalnych nie będą też korzystać ci, którzy w trakcie służby odnieśli rany i przeszli na rentę inwalidzką. Nawet jeśli doznali obrażeń, pracując dla niepodległej Rzeczypospolitej. Bo kiedyś byli „esbekami”. Specjalny dodatek do renty rodzinnej utracą też rodziny poległych w trakcie wykonywania pracy.

Bo były „esbek”, nawet jeśli zginął, broniąc kraju, nie ma w Polsce równych praw. Mógł przez ponad ćwierć wieku lojalnie i z poświęceniem pracować dla niepodległego państwa, ale skoro zaczynał pracę „w komunie”, to te ćwierć wieku dziś się nie liczy.

Gdy w 1990 r. upadał PRL, przeszłość funkcjonariuszy badały komisje złożone z dawnych opozycjonistów. Ofiary oceniały grzechy dawnych prześladowców, eliminowały tych, którzy gorliwie zwalczali Kościół i opozycję.

Pozytywnie zweryfikowanym państwo polskie powiedziało, że daje im szansę pracy dla demokratycznego kraju. W zamian wymaga lojalności i wierności ślubowaniu. Uwierzyli w te zapewnienia. Większość z nich dobrze wypełniała swoje obowiązki. Rząd PiS, robiąc z nich po 27 latach „esbeków” niegodnych miana oficerów, zrywa umowę, którą wtedy zawarła z nimi Rzeczpospolita i z której oni się wywiązali.

Prezentując te zmiany, szef MSWiA Mariusz Błaszczak oraz premier Beata Szydło na wyścigi mówili o „przywracaniu elementarnej sprawiedliwości”. Ale to nie jest żadna sprawiedliwość, tylko ordynarna zemsta i tani populizm.

Szydło z Błaszczakiem głosili też, że występują w imieniu dawnych opozycjonistów. Lali łzy nad tym, że „ofiary bezpieki” dostają po 800 zł miesięcznie. Tylko że „esbeckie pieniądze” nie pójdą na potrzeby biedujących kombatantów. Oni nie zobaczą z tego ani złotówki. 500 mln zł rocznie, które rząd zyska na tej „reformie”, będzie za to jak znalazł na załatanie dziury budżetowej, finansowanie szaleńczych pomysłów śledczych smoleńskich, na prorządowe media i dla dyrektora Rydzyka.

Mówienie, że to wszystko w imieniu ofiar systemu totalitarnego, to nowy szczyt – cynizmu.

cybwj5bxgaaglue

MOŻNA KŁAMAĆ W ŻYWE OCZY? MOŻNA Wystarczy, że się było prokuratorem w PZPR.

cybrj1awqaety8o

POLECAM :))))

radio-tok-fm

Agent?

PiS złożył w Sejmie trzecią ustawę o Trybunale: „wprowadzającą” dwie poprzednie. Jej głównym celem – podobnie jak poprzednich – jest włączenie do orzekania trzech dublerów i wybór PiSowskiego prezesa

jak-pis

Nowa ustawa „wprowadzająca” ma nie dopuścić, by Trybunał Konstytucyjny osądził ją, tak jak i dwie pozostałe, zanim włączy do orzekania trzech dublerów sędziów (wybranych na miejsce tych, których nie chce zaprzysiąc prezydent). Ustawa mówi więc, że przepisy, które nakazują ich włączenie do składu Zgromadzenia Ogólnego Sędziów TK i do orzekania wchodzą w życie bez vacatio legis, natychmiast po podpisaniu ustaw przez prezydenta. To zaś ma na celu zagwarantowanie, że wśród kandydatów na nowego prezesa TK (prof. Andrzej Rzepliński odchodzi 19 grudnia) przedstawionych prezydentowi znajdzie się kandydat PiS-u.

Ustawa blokuje wcześniejszy wybór prezesa

Ustawa zabezpiecza PiS przed tym, że Zgromadzeniu Ogólnemu uda się wybrać kandydatów na prezesa przed wejściem tej ustawy, a więc bez udziału dublerów.

W razie, gdyby ich wybrało, z dniem wejścia w życie ustawy „wprowadzającej” „tracą moc wszystkie czynności i akty dokonane w ramach procedury przedstawienia Prezydentowi RP kandydatów na stanowisko Prezesa Trybunału.” A więc wybór będzie unieważniony.

CZY POLAKÓW MOŻNA KUPIĆ???

cybb7hexcaawkfd

Nowy prezes Trybunału z władzą absolutną

Ustawa daje sędziom możliwość złożenia urzędu w ciągu miesiąca od wejścia w życie ustawy „w związku z wprowadzeniem w trakcie trwania kadencji nowych zasad realizacji obowiązków sędziego Trybunału”. Sędziowie, którzy zdecydują się na ten krok, zachowają prawo do stanu spoczynku. Dzięki temu zapisowi PiS liczy prawdopodobnie na to, że z Trybunału odejdzie przynajmniej część sędziów wybranych przez Sejmy poprzednich kadencji. Ale i bez tego w czerwcu uzyska większość w Trybunale.

Do czasu wyboru nowego prezesa jego obowiązki będzie pełnić Julia Przyłębska. Wynika to z określonych przez ustawodawcę warunków, jakie ma spełniać p.o. prezesa.

To sędzia Przyłębska przeprowadzi wybory nowego prezesa. A nowy prezes będzie miał w Trybunale władzę absolutną. Likwiduje się bowiem stanowisko szefa Biura TK, a w miejsce Biura powołuje Kancelarię, na której czele stanie prezes TK. Z ustawy o trybie działania TK wynika zaś, że prezes będzie rządził niepodzielnie wszystkim. Nawet tym, jakich asystentów przydzielić sędziom (do tej pory wybierali ich sobie sami).

W związku z likwidacją Biura i powołaniem Kancelarii wszyscy pracownicy Trybunału dostaną albo wymówienia, albo propozycję zmiany warunków pracy.

Wyroki TK do publikacji. Ale nie wszystkie

P.o. prezesa Julia Przyłębska ma – według ustawy wprowadzającej – zarządzić ogłoszenie w Dzienniku Ustaw nie ogłoszonych do tej pory wyroków Trybunału, ale tylko tych dotyczących skarg konstytucyjnych i pytań prawnych. Wyroki z 9 marca, 11 sierpnia i 11 października, dotyczące ustaw o TK, mają pozostać nieogłoszone.

Ustawa „wprowadzająca” pojawiła się w czwartek po południu, od razu z numerem druku sejmowego. To znaczy, że jej pierwsze czytanie odbędzie w przyszłym tygodniu. Zaraz po nim zapewne drugie i trzecie, a Sejm rozpatrzy senackie poprawki do ustawy o statusie sędziów TK.

cydyjdixaaavybs

RZĄD PiS WYCIĄGA EXTRA KASĘ OD KIEROWCÓW. Zrzucanie winy na rząd PO już nie jest nawet śmiesznym kłamstwem. Jest żałosne.

cybp-yixeaayql7

BRAWO LEWAK 🙂 No jasne, że to wina Tuska! Jak mogliśmy zapomnieć… ???

cybujz0weaaj2jk

Tomasz Piątek pisze o Macierewiczu. „Fakt” donosi, że dziewięć lat temu Antoni Macierewicz, wtedy wiceminister, a dziś minister obrony, dopuścił do tajnych dokumentów urzędnika MON Jacka Kotasa, który wiele lat był we władzach spółek Grupy Radius. Udziałowcy tej grupy mieli powiązania z rosyjskim KGB/FSB oraz mafią. MON przyznaje: mogło dojść do błędu

macierewicz

Portal Fakt24 (elektroniczna wersja dziennika) opublikował w środę artykuł Radosława Grucy „Macierewicz dał dostęp do tajemnic rosyjskiemu łącznikowi ?”. Czytamy tam: „Antoni Macierewicz, szef MON i były szef SKW, wydał zgodę na dostęp do tajemnic państwowych prezesowi spółki, której właściciel miał bliskie związki z KGB”. I dalej: „Kim jest i skąd się wziął w MON rosyjski łącznik ?

adam-mazgula

Kotas, Szustkowski, Radius

Chodzi o historię z 2007 r., gdy premierem był Jarosław Kaczyński, a Jacek Kotas – wiceministrem obrony. To jego nazwało „rosyjskim łącznikiem” stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, ujawniając niedawno, kto w Warszawie robi interesy na nieruchomościach. „Udziałowcami spółek grupy Radius byli ludzie związani ze światem przestępczym oraz rosyjskimi biznesmenami z przeszłością w KGB. A Kotas był prezesem spółki Radius i pracował z nimi z przerwami od 2002 r.”.

Gruca z „Faktu” dokładniej opisuje jednego z tych udziałowców: „Robert Szustkowski, mieszkający w Polsce biznesmen, który już 20 lat temu prowadził interesy z czołowymi oficerami KGB, bliskimi samemu prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi. Szustkowski cieszy się też takim poważaniem na Kremlu, że został chargé d’affaires Gambii w Rosji, co najczęściej umożliwia organizowanie wspólnych interesów między państwami”.

Autor artykułu podkreśla, że osoby dopuszczane do tajnych dokumentów są zwykle bardzo dokładnie sprawdzane. Czasem wystarczy działalność w stowarzyszeniu finansowanym przez firmę z kapitałem rosyjskim, by nie uzyskać takiego dostępu (przypadek posła Pawła Grabowskiego, członka komisji śledczej ds. Amber Gold).

Poproszony przez „Fakt” o opinię były koordynator specsłużb Marek Biernacki pyta, dlaczego Kotasa sprawdzała Służba Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) podlegająca Macierewiczowi, bo cywila powinna była sprawdzać Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW).

Dziennik cytuje Kotasa za „Polską The Times”, gdzie potwierdził, że Szustkowski jest udziałowcem firm Grupy Radius. I przyznał, że miał z nim przez lata relacje zawodowe, których nikt nie kwestionował.

JAK COŚ TAKIEGO NAZWAĆ??? Może powinien ekshumować i przesłuchać?

cybhd-oxaaas9ir

Minister wyjaśni sam siebie

Kotas jest prezesem fundacji Narodowe Centrum Studiów Strategicznych, z której wywodzą się najbliżsi współpracownicy Macierewicza w MON, np. Tomasz Szatkowski. Niektórzy znani są z antyzachodnich lub prokremlowskich wypowiedzi. Jak Grzegorz Kwaśniak i płk Krzysztof Gaj, którym Macierewicz powierzył stworzenie koncepcji obrony terytorialnej. W 2014 r. Kwaśniak powiedział „Nowej Trybunie Opolskiej”, że nie wierzy w NATO. Gaj napisał na portalu Kresy.pl, że popiera Putina na Ukrainie.

Dziś w nocy MON umieścił na swojej stronie oświadczenie: „W związku z informacjami podanymi przez niektóre media, iż Służba Kontrwywiadu Wojskowego w lutym 2007 r. wydała poświadczenie bezpieczeństwa ówczesnemu wiceministrowi obrony narodowej Jackowi Kotasowi, informuję, że: 1. Poświadczenie bezpieczeństwa ówczesnemu wiceministrowi ON Jackowi Kotasowi zostało wydane na wniosek jego zwierzchnika; 2. Służba Kontrwywiadu Wojskowego wydała certyfikat, ograniczając dostęp do informacji niejawnych do klauzuli tajne; 3. Dzisiaj, na wniosek Ministra Obrony Narodowej, Służba Kontrwywiadu Wojskowego podejmuje działania mające na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności ówczesnych decyzji”.

Podpisała Katarzyna Jakubowska, p.o. rzecznika prasowego MON.

Wyjaśnianie sprawy po dziewięciu latach może natrafić na wiele przeszkód. Zwierzchnik Kotasa, który jakoby wnioskował do SKW o jego sprawdzenie, nie żyje. W lutym i następnych miesiącach 2007 r. tym zwierzchnikiem był minister obrony Aleksander Szczygło, który zginął w Smoleńsku.

A przede wszystkim z oświadczenia wynika, że Macierewicz miałby sprawdzać sam siebie. Nie brzmi to wiarygodnie w przypadku żadnego urzędnika, a zwłaszcza tego ministra.

HIPOKRYZJA W NAJCZYSTSZEJ POSTACI.

cybbompwqaetqwm

Tajne/zaginione

W środę również „Polityka” opublikowała udokumentowany artykuł Grzegorza Rzeczkowskiego o stosunku Macierewicza do tajnych dokumentów SKW. Z tekstu wynika, że gdy był szefem tej służby, miały tam miejsce ogromne nieprawidłowości:

  • tajne dokumenty wydawano w sposób niekontrolowany i nieuprawniony, na ustne polecenie Macierewicza;
  • wiele tajnych dokumentów w ten sposób zginęło;
  • tuż przed opuszczeniem przez Macierewicza stanowiska szefa SKW jego ludzie wykradli lub skopiowali ogromnie dużo tajnych dokumentów;
  • nie wiadomo, co się stało z tymi dokumentami, być może nie ma ich w Polsce;
  • przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości nie rozpatrzyli tej sprawy do końca, oszczędzając Macierewicza.

Wraz z kolegami z innych mediów pytamy:

  • Dlaczego mimo swych rosyjskich powiązań Jacek Kotas został dopuszczony do tajnych dokumentów?
  • Dlaczego był „sprawdzany” przez służby podporządkowane Macierewiczowi?
  • W jaki sposób MON podległy Macierewiczowi zamierza dzisiaj sprawdzić tę aferę?
  • Czy sprawdzanie to nie zmierza do obciążenia winą Aleksandra Szczygły, ofiary katastrofy smoleńskiej?
  • Dlaczego Macierewicz i jego resort rekrutują współpracowników (jawnie prokremlowskich) spośród ekspertów związanych z Kotasem?

Powinniśmy usłyszeć odpowiedzi od samego Macierewicza, który w trudnych chwilach zwykł się ukrywać za rzecznikami. Czas wystąpić z otwartą przyłbicą.

cyc1hkpwiaa45aq

Premier Ewa Kopacz o gabinecie cieni: Będziemy się spotykać o 13:00 w tygodnie niesejmowe, a w sejmowe będzie to posiedzenie wieczorne

pek-3

– Będziemy się spotykać co tydzień, oczywiście w różnych godzinach, w tym samym dniu, we wtorek. W zależności od tego, czy to będzie tydzień sejmowy, czy niesejmowy. Będziemy się spotykać o 13:00 w tygodnie niesejmowe – żeby nie kolidowało z naszą pracą w komisjach – natomiast w tygodnie sejmowe będzie to posiedzenie wieczorne, koło 19-20 – mówiła Ewa Kopacz w rozmowie z Katarzyną Kolendą-Zaleską w „Faktach po faktach” TVN24.

– Pan Błaszczak kilkanaście godzin temu mówił, że ten biedny człowiek, zatrzymany w Piekarach, miał przy sobie niebezpieczne przedmioty i zachowywał się co najmniej dziwnie, więc został zatrzymany, postawiono mu zarzuty. Nie wiem, czy to było takie życzenie pana Błaszczaka i też dziwiłam się co do określania, że „zachowywał się dziwnie”, bo w samym rządzie mogłabym znaleźć, szczególnie jednego ministra, mojego ulubieńca, który zachowuje się co najmniej dziwnie i nikt go z tego powodu nie zatrzymuje.

lubuska-po

PEK: Najważniejszą sprawą dla opozycji powinno być odsunięcie złej zmiany od władzy, czyli PiS

– Współpraca w tych najważniejszych sprawach, a sprawą najważniejszą dla opozycji powinno być jedno: odsunąć tę złą zmianę od władzy, czyli PiS. W tej sprawie powinniśmy być jednomyślni. Odłożyć na bok swoje ambicje personalne, wyścig o liderostwo na opozycji, ale skoncentrować się na tym, jak w przyszłości tak wystartować w wyborach, aby PiS nie zwyciężył po raz kolejny.

STAJEMY SIĘ CMENTARZYSKIEM „DOBREJ ZMIANY”. NA KOŃCU UMRZE I ONA.

cybxwztweaazru4

Waldemar Mystkowski pisze o coraz bardziej durniejącym Dudzie.

prawdziwy

Andrzej Duda jest głową państwa, która potrafi się zachować. Doda podała mu ciasteczko i się odwróciła, on nie odprowadził jej wzrokiem, mimo że prezentowała ponętne kształty swojej pupy. My, mężczyźni z ręką na sercu odpowiedzmy, jak byśmy się zachowali? Czy posłalibyśmy słodki uśmiech w stronę publiki, jak prezydent, udając, że grzeszne myśli nie skaczą nam w szarych komórkach, jak pchły? Czy byśmy wytrzeszczyli gały, przylepili wzrok do pupy i przełykali ślinkę na ewentualny fantazmat seksualny?

Duda wybrnął, a obrazek poszedł w świat. Spójrzmy na inny przekaz, który podarowała nam policja Mariusza Błaszczaka, iż prezydent stał się ofiarą przemysłu pogardy. Dorwano zamachowca in spe, który czyhał na Dudę ze strzykawką napełnioną jakimś płynem, wtrącono złoczyńcę do kazamatów aresztu. Okazało się, że w strzykawce jest woda święcona. Swoja drogą, jak odróżnić zwykłe „ha dwa o” od święconego. No, ale pod Błaszczakiem pracuje tylu Sherlocków Holmesów, że dla nich taki problem do rozwiązania to pestka.

polska-szkola

Ten felietonik piszę z innego powodu. Otóż Duda przyznał się samokrytycznie, iż pobierał złe nauki historyczne, ale od tej pory to się zmieni: „Polska szkoła będzie uczyła prawdziwej polskiej historii, w której wiadomo, kto był zdrajcą, a kto bohaterem”. I tak dowiemy się, że taki Tadeusz Kościuszko był zdrajcą – odpowiednik Lecha Wałęsy pod koniec I Rzeczpospolitej – a bohaterem Szczęsny Potocki, który niczym prokurator Stanisław Piotrowicz w PRL-u, ukrył się w roli Konrada Wallenroda.

Mogę się tylko domyślać, jak zostanie w historii najnowszej potraktowany KOD i to bynajmniej nie po tej stronie, której życzyłbym sobie, bo patriotami są ONR-owcy, którzy nawet rozpalają się do czerwoności z emocji do nacjonalizmu.

cyctgdswiaawetp

Tak w kraju jest zaprowadzana prawda. Prezydent Duda to skromny człowiek, bo nie zapowiedział z hukiem, że oto wprowadza prawdziwe prawo. Nie złamał się, gdy namawiano go do przyjęcia przysięgi trzech sędziów Trybunału Konstytucyjnego wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji. Ba, wmawiano mu, że to złamanie Konstytucji. Otóż nie jest to prawdą, gdyż prawdziwe prawo to wola prezesa.

Prawdziwa historia będzie dopiero nauczana, a prawdziwe prawo już funkcjonuje. Tak oto prezydent Duda przemienił się w prawdziwego prezydenta Dodę, który za sprawą ciasteczka, niczym proustowskiej magdalenki, odkrywa prawdę.

Big Cyc.

krzysztof-skiba

cvjxl6lw8aqjxpf

Kto w głównej mierze przyczynić się do takich aberracji bankowych, jak Amber Gold i SKOK?

PiS.

Posłowie Stanisław Pięta i Marek Suski, razem z całym klubem PiS, odrzucili w 2006 r. przepisy umożliwiające państwową kontrolę instytucji parabankowych. Brak tej kontroli umożliwił działanie firmie Amber Gold. Dziś obaj posłowie zasiadają w komisji śledzącej aferę Amber Gold.

czy

Członek tej komisji Krzysztof Brejza (PO) stawia tezę: PiS, sprzeciwiając się objęciu kontrolą innych instytucji finansowych niż banki, chciał chronić SKOK-i, ale przy okazji ułatwił działanie aferzystom m.in. z Amber Gold. – Komisja powinna przesłuchać władze ówczesnego klubu PiS oraz urzędników Ministerstwa Finansów i zapytać, dlaczego przyjęli takie stanowisko – mówi „Wyborczej” Brejza.Przypomnijmy sprawę.

Połowa lipca 2006 r. Rządzi koalicja PiS-Samoobrona-LPR. Na posiedzeniu sejmowej komisji finansów publicznych posłowie rozpatrują projekt ustawy o nadzorze nad rynkiem finansowym. Dyskutują, czy objęcie kontrolą Komisji Nadzoru Finansowego samych banków jest wystarczającym zabezpieczeniem rynku. Pada pytanie: co z instytucjami, które formalnie nie są bankami, ale prowadzą działalność bankową lub parabankową?

Prezes Związku Banków Polskich Krzysztof Pietraszkiewicz argumentuje, że jeśli nadzór obejmie tylko banki, to pomiędzy nimi a pozostałymi instytucjami rynku finansowego zapanuje nierówność, więc sama ustawa nie będzie skuteczna. Popiera go klub PO. Proponuje, by kontrolą objęte były również Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo-Kredytowe oraz „inne instytucje finansowe”. Platforma składa w tej sprawie dwie poprawki do ustawy.

Protestuje prezes i założyciel SKOK-ów Grzegorz Bierecki (dziś senator z listy PiS). – Kasy świetnie prosperują i są samodzielnymi instytucjami finansowymi. Gdyby przyjąć tę poprawkę, Sejm byłby jedynym parlamentem na świecie, który uznałby spółdzielcze kasy za banki – mówi.

(NIE WOLNO NAM ZAPOMINAĆ, DZIĘKI KOMU MAMY DZIŚ DEMOKRACJĘ. SZANUJMY GO I DOCEŃMY, ŻE NIE JEST DZIŚ OBOJĘTNY NA NISZCZENIE POLSKI PRZEZ PiS.)

cvmo9y0xyaauzth

Biereckiemu odpowiada Maria Pasło-Wiśniewska (PO, b. prezes PKO SA). Argumentuje, że objęcie SKOK-ów nadzorem i uznanie ich za instytucję bankową chroni oszczędności klientów kas w razie kryzysu. Po latach okazało się, że miała rację. Dziś Bankowy Fundusz Gwarancyjny wypłacił już 5,5 mld zł klientom upadających SKOK-ów.

Głos zabiera Jarosław Pietras, sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów: – Kwestia SKOK-ów jest ważna, ale rząd jest przeciwny wprowadzeniu tej poprawki do ustawy. Takie samo stanowisko wyrażamy wobec drugiej poprawki, która rozszerza nadzór na inne instytucje finansowe – mówi Pietras.

Ostatecznie los poprawek rozstrzygnął Sejm. Obie przepadły: „za” nadzorem dla SKOK-ów i parabanków była mniejszość, czyli kluby PO, SLD i PSL; „przeciw”, zachowując pełną dyscyplinę, całe kluby PiS, LPR i Samoobrona.

Sprawa nadzoru nad SKOK-ami i parabankami upadła na sześć lat. W 2008 r. Platforma, po objęciu władzy, przeforsowała kontrolę SKOK-ów. Wątpliwości miał jednak prezydent Lech Kaczyński i odesłał ustawę o nadzorze nad SKOK-ami do Trybunału Konstytucyjnego (Kaczyńskiego reprezentował w tej sprawie obecny prezydent Andrzej Duda). W 2009 r. TK nie podzielił zastrzeżeń prezydenta, ale SKOK-i objęto nadzorem dopiero w 2012 r.

Jeszcze gorzej było z „innymi instytucjami finansowymi”. Ich działalność ograniczyła dopiero ustawa parabankowa z 2014 r., uchwalona dwa lata po upadku Amber Gold.

Krzysztof Brejza rozważa dziś wezwanie na świadków posłów, którzy głosowali przeciwko poprawkom, a więc także swoich dwóch kolegów z komisji. Gdyby doszło do takiego przesłuchania, Pięta i Suski musieliby zrezygnować z prac w komisji, bo kodeks postępowania karnego (który reguluje prace komisji) wyklucza, by prowadzący postępowanie posłowie mogli być jednocześnie świadkami.

cvhjswrwcaagyoo

Fragment bardzo ciekawego wywiadu z Jerzym Stuhrem w najnowszym

cvgughgwaaapvj5

Włodzimierz Cimoszewicz o ekshumacjach ofiar smoleńskich:

cimoszewicz

„Jeżeli rodziny ofiar mają wątpliwości co do prawidłowej identyfikacji pochowanych ich krewnych, to mają prawo wnieść o ekshumację i sprawdzenie. We wszystkich pozostałych przypadkach osobiście uważam to za rodzaj moralnego barbarzyństwa ze strony prokuratury. Twierdzenie, że takie prawo obowiązuje jest tylko kpiną z setek ludzi, ich najgłębszych, uzasadnionych uczuć. Prokuratorzy zachowują się tchórzliwie wobec polityków, nie mówiąc politykom jednej prostej prawdy: tutaj nie ma najmniejszych śladów na to, że katastrofa przebiegła z innych powodów i w inny sposób niż zostało to ustalone. Będą więc wykopywali szczątki tych nieszczęsnych ofiar tylko po to, żeby szukać czegoś, czego nie znajdą. Będą potem robili sensację z jakiś trzeciorzędnych kwestii, które nie będą miały żadnego związku z katastrofą”.

I o Dudzie:

„Jestem szczerze i głęboko zmartwiony tym, że każdego dnia z ust prezydenta padają niemądre słowa, często będące oskarżeniami. To wszystko świadczy o braku chęci, być może umiejętności, do autorefleksji. To również świadczy o pyszałkowatości, o przekonaniu o własnej nieomylności”.

cvjsg_cwaaaoaqc

Oraz Macierewiczu:

„Można odnieść wrażenie, że minister Macierewicz nie pamięta, że jest ministrem obrony i że to do czegoś zobowiązuje – do odpowiedzialności za słowo, działanie, decyzje. Mamy sytuację, jeśli chodzi o bezpieczeństwo Europy i Polski, gorszą niż wcześniej. Ta sytuacja wymaga większej współpracy sojuszniczej, lojalności, odpowiedzialności, powagi. W moim przekonaniu minister swoimi działaniami szkodzi Polsce i bezpieczeństwu Polski”.

Sasin nawet języka polskiego nie zna. Ale mógłby pozować ze szpadlem.

cviio4rwiaawmqw

Mateusz Kijowski o roku rządów PiS: Suwerenek cofa czas

Właśnie mija pierwsza rocznica wyborów parlamentarnych 2015 roku. Nie sposób nie przypomnieć najważniejszego chyba hasła używanego w tamtej kampanii: „Pamiętaj! 25 października 2015 cofamy czas o godzinę, nie o 40 lat.” Niestety, nie udało się…

cvkzgakwiaeuxpm

Już w pierwszych dniach po wyborach było widać, że cofamy czas. Odwoływanie uchwał Sejmu poprzedniej kadencji, to był HIT. Dlaczego się ograniczać? Można by przecież wszystkie „reformy” prowadzić w tym samym trybie.

Podporządkowanie mediów publicznych rządzącej partii?Wystarczyłoby odwołać kilka decyzji z ostatnich 27 lat – wycofać jakieś ustawy, rozporządzenia, decyzje.
Służba cywilna bezpartyjna i profesjonalna? A cóż to za nowinka? Komu to potrzebne? Trzeba się wycofać. Kiedyś tak nie było.

Prokuratura podporządkowana władzy politycznej i umożliwienie politycznie motywowanych śledztw? Do tego umożliwienie karania prokuratorów za niezależność i szacunek dla prawa zamiast uległości wobec przełożonych? Ale to proste! Trzeba tylko unieważnić kilka niepotrzebnych aktów prawnych.

Nieograniczona inwigilacja obywateli? Ależ co za problem! Prawa człowieka też można unieważnić. W końcu nie zawsze obowiązywały. A nawet kiedy mieliśmy oficjalnie ratyfikowane konwencje, nie udostępnialiśmy ich treści obywatelom, żeby nie wyobrażali sobie zbyt wiele. Tak czy inaczej należało cofnąć ratyfikację. Tak byłoby skuteczniej i szybciej.

Prawo własności? Żeby każdy mógł sprzedać własną ziemię rolną czy lasy komu zechce? A po co to? Kiedyś potrzebne było wykształcenie rolnicze. Warto to przywrócić. Tylko kilka unieważnień i jesteśmy w domu. No, trzeba tylko pamiętać o ważnym wyjątku – kościół może więcej.

Wolność do gromadzenia się i zrzeszania? Prawo do prywatności, do wolności i do nietykalności? Wolność wyznania i poglądów? Wolność przemieszczania? Prawo do ochrony danych osobowych? Do informacji publicznej? Do obrony i nietykalności? Do rzetelnego procesu? Zachowania tożsamości i języka narodowego dla mniejszości?

(BRAWO WAŁĘSA! JAK NAJWIĘCEJ AUTORYTETÓW POWINNO WSPIERAĆ OPOZYCJĘ. NIE WOLNO BIERNIE PATRZEĆ, JAK PiS NISZCZY DEMOKRACJĘ I JEJ OBROŃCÓW.)

cvmx1qqwaaa7uqx

To się wszystko da odwołać. Trzeba tylko wycofać nieodpowiedzialne i niegodne decyzje Sejmów poprzednich kadencji. Właściwie to po prostu trzeba cofnąć czas. Tylko czy 40 lat wystarczy? 40 lat temu kierunek zmian już był wytyczony. Było po Poznaniu, a potem Radomiu, Ursusie, Płocku. Działał już KOR. Czy 40 lat wystarczy? Z drugiej strony 40 lat temu wpisano do Konstytucji PRL przewodnią rolę partii. Chyba nie warto by cofać się wcześniej, bo taki zapis jest całkiem praktyczny.

Suweren to ostatnio często używane słowo. To społeczeństwo czy ktoś sprawujący najwyższą władzę w jego imieniu?
Na Prawo i Sprawiedliwość (trzeba by tych słów używać w cudzysłowie)głosowało 18,5% uprawnionych do głosowania. Niecałe 51% uprawnionych w ogóle poszło do urn. Podjęli decyzję za całego suwerena. Ale czy chcieli cofania czasu? Czy to, co robi dzisiaj suwerenek to realizacja ich marzeń i aspiracji?
Suwerenek czyli ktoś, kto głosami mniejszości rości sobie prawo decydowania o nas wszystkich.
Czy Polacy na to pozwolą? Paradne. Żeby nie powiedzieć – żałosne…

cvjm7crweaaxifb

Waldemar Mystkowski o wojsku, policji, Błaszczaku i Macierewiczu.

plk-mazgula

O „dobrej zmianie” zaczynają mówić przedstawiciele resortów siłowych. Śląscy policjanci wystosowali list do Beaty Szydło ws. pseudokibiców, czyli kiboli. Zajął w tej sprawie głos Mariusz Błaszczak, wg którego list ten jest natury politycznej. Istny Kubuś Puchatek: „Myślenie nie jest łatwe, ale można do niego się przyzwyczaić”

Czy do Błaszczaka można się przyzwyczaić? Każdy musi sobie na to pytanie odpowiedzieć. Masz w domu kogoś takiego, jak Błaszczak. Czy byś się przyzwyczaił?

To jest jeden resort siłowy, który mówi „dobrej zmianie” – nie tędy droga. Ważniejszy, a na pewno głośniejszy jest resort z ministrem Antonim Macierewiczem. Czy można przyzwyczaić się do Macierewicza, a zwłaszcza do jego Misiewicza? Acz ten ostatni to istny nieuk, jednak postanowił podciągnąć się w nauce w szkole u Rydzyka, która jest odpowiednikiem komuszych kursów markistowsko-leninowskich.

adam-mazgula

Do Macierewicza nie może się przyzwyczaić płk Adam Mazguła, który na wieść, iż przybudówka pisowska ministrowi obrony przyznała tytuł Patrioty Roku 2016, zapytał: „A jakiego państwa?”.

Płk Mazguła udzielił symtomatycznego wywiadu dla portalu naTemat.pl, taki Macierewicz powinien po nim poczuć, iż po plecach chodzą mu ciarki, podobnie prezes PiS, mimo że otoczył się szczelnym kordonem ochroniarzy.

Mazguła mówi o wojsku w kontekście „dobrej zmiany”: „Jak jednak już wcześniej apelowałem, nie może być tak, że demokracja wyłania władzę, która ją zniszczy. Obywatele musza być strażnikami demokracji, jeśli podstawowe mechanizmy jej ochrony zawiodą. Jeśli więc w przyszłości zostaną przez władzę przekroczone kolejne granice, w tym głównie te w atakach na konstytucję, może zdarzyć się różnie.”

adam-mazgula-3

Wojsko zatem miałoby być obrońcą konstytucji. Czyżbyśmy mieli w kraju władzę, jak w republice bananowej, którą może zmieść tylko resort siłowy? Tak było do niedawna w Turcji, ale Erdogan uprzedził wojskowych, inscenizując pucz.

Do Macierewicza przyzwyczaił się Jarosław Kaczyński. Nie łudźmy się, że go pozbędzie się z rządu za D’Amato, caracale, czy za zastęp Misiewiczów. Macierewicz ma misję stworzenia alternatywy wojskowej, gdy zawiodą rzeczywiści wojskowi (a zawiodą, jak zawodzą policjanci). Alternatywą jest Obrona Terytorialna. Tak je określa płk Mazguła: „Te siły nie są związane żadnymi przysięgami, ani żadnymi mechanizmami blokującymi. To w zasadzie luźny związek przeróżnych organizacji paramilitarnych z Antonim Macierewiczem w roli ich zwierzchnika.(…) sama w sobie nie ma większego znaczenia militarnego. Co innego z jej znaczeniem politycznym.”

adam-mazgula-4

Wracamy do punktu wyjścia, tj. do „natury politycznej”. Dobra zmiana nie po to wzięła władzę w demokratycznych procedurach, aby ją oddać, tworzy mechanizmy, które demokrację blokują. Zablokowany został Trybunał Konstytucyjny. Wojsko zostaje pozbawione swojego najważniejszego elementu w czasie pokoju – odstraszania wroga. Bo tym jest rozbrajanie, rezygnacja z caracali.

Chcą nas przyzwyczaić do Błaszczaka i Macierewicza. I przede wszystkim do prezesa. „Demokracja nie może wyłaniać władzy, która ją zniszczy!” Na naszych oczach demokracja jest niszczona, codziennie przybywa nam dowodów. Do tego nie można się też przyzwyczaić.

Najlepiej gdyby PiS zwało się Rzyg, bo rzygać się chce, słysząc tę partię. A oni rządzą i taką chcą nam urządzić zarzyganą rzeczywistość. Rzyg dobrej zmiany.

169603869de07b070f34758aa3af7f15,641,0,0,0

Ot, Dominik Tarczyński, poseł partii Kaczyńskiego, który w chamski sposób nazwał Lecha Wałęsa. Ten Rzyg Tarczyński ma na sumieniu same łajdactwa.

Jak to na Twitterze Rzyga podsumowano: „Cham Tarczyński kontra polska legenda Wałęsa. Czyli człowiek z Pisuaru kontra człowiek z żelaza. I taki bydlak jest opłacany z moich podatków”.

Inny z partii Rzygu Andrzej Duda, który ogłosił się niezłomnym. Złamas. Jan Hartman pisze o nim:

andrzejDuda

Własna odmowa zaprzysiężenia trzech prawidłowo wybranych przez Sejm sędziów Trybunału Konstytucyjnego powinna była zawstydzić Andrzeja Dudę. Przekroczenie uprawnień i złamanie konstytucji było w tym przypadku tak jawne, że doprawdy każde tłumaczenie się mogłoby tylko pogorszyć sprawę.

Można było mieć nadzieję, że na początek urzędowania Duda zrobi te wszystkie paskudne rzeczy, które kazał mu zrobić Kaczyński, ale potem się już uspokoi. Miał szansę na wybaczenie i uratowanie wizerunku „bezbarwnego i nieszkodliwego”. Niestety, Duda, pod presją przełożonego, lecz zapewne również z powodu diabelskich podszeptów swoich kumpli, którzy za sprawą jego długopisu chcieliby poczuć się demiurgami, powoli zmienia się w szafującego łaskami i niełaskami królika.

Jakie procesy mentalne musiały zajść w głowie Andrzeja Dudy i w głowach jego kancelistów, aby poważyć się na odrzucenie dziesięciu z trzynastu awansowych nominacji sędziowskich rekomendowanych przez Krajową Radę Sądownictwa? Sam nie wiem, czy więcej w tym arogancji czy ignorancji. Czy naprawdę prezydent nie rozumie, jaki jest sens art. 179 konstytucji, stanowiącego, że „sędziowie są powoływani przez Prezydenta Rzeczypospolitej na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa na czas nieoznaczony”? No, nie rozumie. Lech Kaczyński też nie rozumiał swojej roli jako urzędnika państwowego, sądząc, że każda jego prerogatywa i uprawnienie ma charakter dyskrecjonalny i woluntarystyczny, czyli, po naszemu, pozwala mu „robić, jak uważa”. To doprawdy żenujące, a przede wszystkim niebezpieczne.

Waldemar Mystkowski na portalu KOD-u, Koduj24.pl, pisze o jadzie partii Rzygu, którym paraliżuje demokrację:

jad

PiS jeszcze maskuje się z wprowadzaniem swojego prawa, tj. woli prezesa. Do tej pory maskowali się w nocy w Sejmie, gdy kamery były wyłączone, opozycja ziewała, a suweren spał. Andrzej Duda podpisywał ustawy i nominacje nad białym ranem.

Projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym zamaskowany został Euro 2016. Robert Lewandowski strzelał pięknego gola Portugalczykom, zaś Krystyna Pawłowicz zachęcała Stanisława Piotrowicza, aby użył nagana w stosunku do posłanki Nowoczesnej Kamili Gasiuk-Pihowicz.

Projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym ma wszelkie znamiona stalinowskie. Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar uważa, że nie jest zły, lecz bardzo zły. Jest to oględne nazwanie. Eufemizm, bo Bodnar ma kindersztubę. Projekt pisowski o TK nie tyle paraliżuje, ile likwiduje sens trwania Trybunału Konstytucyjnego. Powietrze demokracji, jakim jest trójpodział władzy, nie ma swego najważniejszego elementu kontroli: płuc.

Demokraci o stanie demokracji mogą orzekać tylko wtedy, gdy ona jest, gdy może nią oddychać wolność. Jak jej zabraknie, wypowiadają się, używający paralizatora, Piotrowicze, Pawłowicze, Kaczyńscy.

W Poznaniu zastraszano prezydenta tego miasta Jacka Jaśkowiaka i jego ludzi do ostatniej chwili, aby podczas obchodów Czerwca ’56 była asysta wojskowa i odczytanie nazwisk „poległych” w katastrofie smoleńskiej.

CmSgJhvXgAE6h26

Rzyg.

OPZZ wydaje wojnę Kaczyńskiemu.

opzz

To nie opozycja, KOD czy KE zdecydują o upadku rządu PiS i totalnej porażce Kaczyńskiego. Wyrok wyda Suweren. Jan Guz, szef OPZZ zapowiada masowe, ogólnopolskie protesty za niedotrzymanie obietnicy obniżenia wieku emerytalnego. Marsze KOD i opozycji Kaczyński mógł jeszcze jakoś znieść. Jednak prawdziwym zagrożeniem przed, którym prezes drży, jak osika są związkowe protesty.

Rzyg.

CmSxUxNXEAAiWvv

I dzisiejszy rzyg Rzygu.

tak

FestiWAl

Antoni Macierewicz, jak to grafoman umysłowy, obstaje, iż jego bździny coś znaczą. Przypominam: gościu jest ministrem obrony (obrony Smrodu RP PiS).

Akurat smród Macierewicza zgadza się z wydzielinami Jarosława Kaczyńskiego, iż fajtłapa Lech Kaczyński był wielkim bohaterem.

Macierewicz podniósł smród kaczyzmu do wzniosłości terroryzmu.

I w tym się pławi. „Lechu poległ w terroryżmie, Jarku.” Tego nawet w Tworkach nie przerabiają. W PiS-ie owszem, bo to wyzszego sortu lecznica bez klamek.

Ostatni smród „naukowy” Macierewicza ma się ponoć unosić 18 metrów nad ziemią. Można powiedzieć: pierd prezesa – bo tak wysoko, że żaden geniusz nie sięga. Mianowicie: „że 18 metrów nad ziemią zniknęło całe zasilanie elektryczne samolotu”. Chodzi o słynnego tupolewa.

Ale Macierewicz zmierzył swoją metrówką – 18 metrów.

Zapomniał dodał: czy w zwodzie? Inny Adonis, Jacek Sasin, dopytywany o te 18 metrów  zwodzie pisowskiego patriotyzmu nad ziemią, użył słowa, którego – zapewniam – nie rozumie – ale gdzieś mógł słyszeć:

– Metaforą bym tego nie nazwał, na pewno nie należy tego odczytywać jako bezpośredniego stwierdzenia, że na 100 proc. możemy powiedzieć, co się wydarzyło w Smoleńsku, i że to był akt terrorystyczny.

Sasin to akt terrorystyczny na homo sapiens, ani tak człowiek pokrętnie nie myśli i mówi, ani – wstyd to pisać – tak straszy jak jego facjata( może to on nasmarował w kiblu w Opolu?)

Wstyd?

Nie. To PiS, które oddaje władzę. A Duda, Szydło? Cóż! – muszą być pogodzeni, iż operujące słońce odciśnie im kraty na twarzy.

Zaś Sasin będzie spawem tych krat, bo takie byty estetyczne tam lądują. W potworności.

sasinWskazuje

Są żołnierze wyklęci, dlaczego nie mieliby być politycy wyklęci. Taki wyklętym politykiem jest Jacek Sasin z PiS. Raczej to nie polityk, bo nie dorasta do tego miana, to człowiek wyklęty. Na pewno Sasin wyklął rozum ze swojej głowy i w ten oto sposób został wyklętym.

Dawno po wojnie, czyli po wyborach, a Sasin w audycji Moniki Olejnik w „7 Dniu Tygodnia” winą za wypadek Andrzeja Dudy (teraz to nawet katastrofa lądowa na A4, jak katastrofa smoleńska) obarcza rząd PO-PSL.

Krótko pisząc: wina Tuska.

Sasin: – To nie powinno się zdarzyć. To pokazuje, jak ważne sa zmiany jakie w służbach następują i w jakim stanie obecny rząd je odziedziczył po ośmiu latach rządu PO i PSL.

Sasin wyklął rozum jeszcze bardziej w innej frazie, iż mogło dojść do zamachu na życie Dudy: – Trzeba sprawdzić wszystkie możliwe scenariusze. Służby to robią.

Putina zastąpi Angela Merkel, gdyż BMW jest wiadomej produkcji. Sasin, wyklęty żołnierz PiS.

krytyczny1

BBC emitowało bardzo krytyczny materiał o Polsce pod rządami PiS.

Niczego nowego ta najlepsza telewizja publiczna na globie nie odkrywa. Przynosi jednak kolejnr raz refleksję: jak bardzo PiS niszczy Polskę.

Demokracja jest demolowana, a świat tylko odnotowuje upadek naszego kraju. Nasz wizerunek legł w gruzach. Pod rządami PiS jesteśmy w ruinie.

A przy tym w materiale BBC reprezentantem PiS jest postać gnomiczna: Sasin. Wszak ten człowiek ma facjatę Gnoma Paralityka, zaś umysł pacjenta Tworek.

Jak będą kręcić jakiś horor z bohaterem o twarzy pokrytej trądem, posłużyć może do tego kostropaty Sasin.

Tak nam PiS zarzyguje kraj takimi Gnomami Sasinami. Wymiociny polityczne. Brr… patrzeć nie można. Sasina należy zasłaniać papierem toaletowym.

profRzeplińskiZabiera

Prezes Trybunału Konstytucyjnego, prof. Andrzej Rzepliński, to godny przedstawiciel prawa. Nie złamie go żaden prezes Kaczyński, żadne PiS, ani prezydent figurant Duda.

Wczoraj przez godzinę rozmawiał z Dudą:

– Prezydent mówił o swoich planach. Jestem przekonany, że uznaje wszystkie racje przemawiające za trwałością TK – powiedział prezes TK w rozmowie z Jackiem Żakowskim.

I dalej: – Obraźliwe by było, jakbym to tłumaczył prezydentowi, dla niego to musi być oczywiste – powiedział Rzepliński. Stosowanie prawa – to jego zdaniem – moralny obowiązek prezydenta.

– Dla mnie jest oczywiste, że TK stoi na straży rządów prawa w Polsce. Rządzi prawo, a nie wola jednostki. Zawsze musi rozstrzygać przepis prawa, mamy demokrację konstytucyjną – mówił prof. Rzepliński. – Ja będę przewodniczył składowi, który będzie orzekał ws. konstytucyjności ustawy uchwalonej 22 grudnia. Jaka ta ustawa jest, każdy widzi. Byle jak może być coś uchwalone, ważne są treść i zamiar. A ten w sposób ewidentnie nieprzyjazny wobec TK jako konstytucji.

 

profRzepliński

Wcześniej Jacek Sasin – poseł PiS – powidział, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego nie będzie publikowane.

To, co mówi pan Sasin, jest bez kompletnie znaczenia. Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego jest ostateczne i powszechnie obowiązujące. I tak długo jak chcemy być postrzegani jako państwo prawa, ten wyrok będzie stosowany przez sądy, nawet jeśli nie zostanie opublikowany w Dzienniku Ustaw – stwierdził w TOK FM prof. Rzepliński.

Polska jest prawem prawa, a nie bezprawia PiS.

Kaczyński chce narzucić krajowi konflikt, który szybko może zamienić się w gorący konflikt, czyli wojnę domową.

rewolucja

O rozmowach w Niedzicy Kaczyńskiego z ViktoremOrbanem – powiedział premier Węgier.

premierOrban

A to znaczy, że Kaczyński chce Polskę wyprowadzić ze struktur Unijnych. W „Guardianie” ukazał się esej wybitnego historyka i publicysty Timothy Gartona Asha, aby największe kraje europejskie pomogły Polsce, bo Kaczyński chce zniszczyć nasz kraj.

gartonAsh1

Więcej >>>